View Full Version : [Białystok] Centrum
Białostoczanin October 16th, 2004, 02:39 PM Niemal sto procent osób, które wziely udzial w ubieglotygodniowych konsultacjach spolecznych opowiedzialo sie za wlączeniem do Bialegostoku czterech miejscowości z gminy Zabludów. Chodzi o: Dojlidy Górne, Dojlidy - Kolonia, Zagórki oraz Kolonie Halickie. Oficjale wyniki zostaną opublikowane dzisiaj.
Mieszkancy tych terenów zwrócili sie z prośbą o przylączenie do Bialegostoku po tym, jak burmistrz Zabludowa nie przygotowal odpowiednich dokumentów, które pozwolilyby na skanalizowanie Dojlid Górnych ze środków Unii Europejskiej.
- Zwróciliśmy sie wiec do mieszkanców z pytaniem, czy nie chcieliby odlączenia od Zabludowa - mówi Wiera Wawrzeniuk, soltys Dojlid Górnych. - 26 września zorganizowaliśmy referendum, w którym wiekszośc mieszkanców opowiedziala sie za przylączeniem do Bialegostoku.
Priorytet - kanalizacja
Mieszkancy Dojlid Górnych, Dojlid - Kolonii, Kolonii Halickie i Zagórek wierzą, ze jako cześc Bialegostoku bedą szybciej sie rozwijac.
- Chcielibyśmy przede wszystkim poprawy infrastruktury - mówi Wawrzeniuk. - Mam nadzieje, ze doczekamy sie w koncu kanalizacji.
Liczą tez, ze do ich miejscowości, a w przyszlości jednej z dzielnic Bialegostoku, cześciej bedą dojezdzaly autobusy.
- Teraz jest tragicznie. Jeden autobus na godzine to zdecydowanie za malo - uwaza Marta Lenkiewicz z Dojlid Górnych, która wlaśnie zaczela nauke w Bialymstoku.
- Moze zlikwidują tez drugą strefe komunikacyjną? - ma nadzieje inna z pasazerek linii 15.
Bolączką mieszkanców są tez ulice, teraz przewaznie zwirowe.
- Kto wie, czy za kilka lat nie bedziemy jeździli po ulicach asfaltowych z prawdziwego zdarzenia? - zastanawiają sie glośno mieszkancy.
Zawady: dobry przykład
To, ze marzenia sie spelniają, mogą potwierdzic mieszkancy Zawad, którzy dwa lata temu zostali bialostoczanami.
- Gdybyśmy pozostali wsią, nic by sie nie zmienilo do dziś - uwaza Bozena Jablecka, sprzedawczyni w sklepie w Zawadach. - A tak dojezdza juz do nas autobus, mamy oświetlone ulice, a teraz budują nam kanalizacje.
Poprawilo sie tez bezpieczenstwo mieszkanców. Nad ruchliwą ulicą Kleeberga powstala kladka dla pieszych lącząca Zawady z Dziesiecinami, a na przedluzeniu ulicy Gajowej - sygnalizacja świetlna.
Białystok - jesteśmy za!
Bialostoczanie mogli oddawac swoje glosy przez tydzien. Punkt konsultacyjny w Urzedzie Miejskim przy ulicy Slonimskiej odwiedzily w tym czasie 554 osoby.
- Wiekszośc mieszkanców byla za powiekszeniem obszaru miasta - mówi Jadwiga Grudzinska, zastepca naczelnika wydzialu administracyjnego Urzedu Miasta. - Teraz wyniki konsultacji prezydent przekaze do wiadomości publicznej oraz radnym, którzy zajmą sie rozszerzeniem Bialegostoku na sesji Rady Miejskiej.
Czy nastąpi to jeszcze w paLdzierniku? Na razie nie wiadomo. To nie koniec procedury urzedowej. Opinie musi wydac tez Rada Powiatu, gdyz zmianie ulegną granice pomiedzy miastem, a powiatem bialostockim. Ostateczną decyzje o zmianie granic administracyjnych miasta podejmie Minister Spraw Wewnetrznych i Administracji.
- Powiekszenie obszaru Bialegostoku nie nastąpi wiec wcześniej niz 1 stycznia 2006 roku - dodaje Grudzinska.
CZTERY MIEJSCOWOŚCI W STATYSTYCE:
Mieszkancy: razem 2228;
W tym: Dojlidy Górne - 2038, Dojlidy - Kolonia i Kolonia Halickie - 91, Zagórki - 99
Przemysl, handel, uslugi: brak duzych zakladów przemyslowych, kilka warsztatów rzemieślniczych, sprzedaz przyczep, nauka jazdy, kilka autoszrotów, stolarnia, salony samochodowe
http://www.poranny.pl/
BTY October 16th, 2004, 04:59 PM To dziwna sprawa, że mali chcą do dużych. Myślę, że się natną i już wkrótce będą chciali spowrotem.
Eldorado October 16th, 2004, 05:13 PM Sprawa rozbija sie o kase :) Malemu oplaca sie byc osobno gdy ma duze dochody z podatkow miejscowych i nie chce sie nimi dzielic. Jesli tej kasy jest malo "maly" woli wejsc pod skrzydla duzego by czerpac kase z miejskiej kasy :) Proste
kaspric October 16th, 2004, 06:40 PM ciekiawe czy ta operacja się uda.
Niedawno Kleszczów chciał przyłączyć się do Gliwic - za byli i mieszkańcy Kleszczowa, i władze Gliwic...
ale cóz, władze powiatu się nie zgodziły, więc nici z operacji. Nie wiem, czy są podejmowane jakieś kroki prawne w tym względzie...
any@body October 16th, 2004, 10:01 PM Gratulacje dla Białegostoku, :) niedługo będziecie mieli już 300 tys. osób, a w perspektywie przegonicie nawet ciągle wyludniające się Katowice
Białostoczanin October 16th, 2004, 10:52 PM Obecnie jest ok. 295 tys. mieszkańców, więc po przyłączeniu Dojlid być może Białystok przekroczy tą magiczną liczbę, uwzględniając, że bez zmian granic administracyjnych miastu przybywa co roku ok. 1000 nowych obywateli.
Tymon reloaded October 16th, 2004, 11:38 PM Druga strona medalu, w miescie rzadza czarni, a dla inwestorow nie ma miejsca, chyba ze chcesz zalozyc parafie albo handlowac na ryneczku przy Jurowieckiej. Na szczescie jest jeszcze Jaga. :cheers:
Pzdr
Białostoczanin October 26th, 2004, 04:42 AM http://www.bialystokonline.pl/images/logoKP.gif
Już drugi rok Białystok jest bez planów zagospodarowania. Stare wygasły, nowych ciągle nie ma. Urząd mówi: nie ma sprawy. Radni miejscy podejrzewają, że ktoś świadomie blokuje tworzenie planów. Planiści z kolei zarzucają radnym niekompetencję.
Plany zagospodarowania to podstawa wydawania decyzji o lokalizacji każdej inwestycji - i małego domu, i galerii handlowej o powierzchni 30 tysięcy metrów kwadratowych. Gdy ich nie ma, wszystko zależy od uznania urzędników.
- A nie powinno - uważają radni miejscy z komisji planowania przestrzennego. Dlatego za miesiąc na sesji odbędzie się specjalna debata poświęcona planom.
Stare plany zagospodarowania Białegostoku wygasły 1 stycznia 2003 roku. Prace nad nowymi ruszyły w czerwcu 2003. Wtedy Andrzej Chwalibóg, naczelnik wydziału planowania, zapewniał radnych miejskich, że nowe plany będą za rok. Rok minął.
Jedni mogą, bo nie ma planu
Przez brak planów dochodzi do paradoksów takich jak budowanie w strefie ochronnej rzeki Białej - bo bez planu ta strefa nie istnieje. Jeśli jeden budynek zbudowano tuż przy rzece, zgodnie z prawem można obok postawić kolejny.
Ale są i dużo większe kontrowersje. Takie jak pomysł wybudowania galerii Focus przy ulicy Jurowieckiej. Przez brak planów zagospodarowania inwestor ma duże szanse na zgodę - bo ponad 30 tysiecy metrów kwadratowych galerii byłoby kontynuacją budowy biurowca stojącego u zbiegu ulic Sienkiewicza i Jurowieckiej.
Według radnych Rady Miejskiej Białegostoku takie zezwolenie będzie jednym z większych skandali w historii białostockiego samorządu. Bo przez brak planów została zablokowana budowa Galerii Jagiellonia, a zaraz obok niej, też bez planów, wyrośnie podobny obiekt handlowy.
Kolejna dyskusyjna inwestycja to budowa dużego sklepu przy ulicy Tysiąclecia Państwa Polskiego. Prawdopodobnie powstanie tam sklep sieci Kaufland.
Inni czekają, bo nie ma planu
Inne inwestycje przez brak planów muszą czekać. Tak jak budowa galerii handlowej przy ul. Augustowskiej - tam plan będzie gotowy najwcześniej w grudniu 2005 roku. Tak jak budowa cerkwi na osiedlu Białostoczek - tam plan będzie najwcześniej we wrześniu 2005.
- Jak to jest, że jedne inwestycje idą do przodu przez brak planów, a inne przez brak planów muszą czekać - zastanawia się Mirosław Hanusz, przewodniczący komisji zagospodarowania przestrzennego i ochrony środowiska Rady Miejskiej.
A planiści narzekają
A co od kilkunastu miesiecy robią miejscy planiści? Planują i... narzekają. Że w miejskej pracownu urbanistycznej jest za mało etatów, za mało miejsca, że powinni zarabiać więcej.
- Miasto zostało podzielone na siedem cześci, do każdej z nich został przydzielony jeden planista. Ale nie jest tak, że każdy pracuje nad jednym planem i tylko tym się zajmuje. Każdy z siedmiu projektantów ma trzy-cztery plany. I czasami ma jeszcze dodatkowe, pilne zlecenia, które na kilka tygodni odrywają go od pracy - mówi Jerzy Tokajuk, kierownik Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. - Jeszcze trzy tygodnie temu pracownia miała zaledwie dwa programy komputerowe wykorzystywane do opracowywania planów. Dopiero teraz programów jest tyle, ile potrzeba - wyjaśnia.
Kiedy będą plany w mieście? Te ważniejsze dopiero w przyszłym roku. I to pod warunkiem, że z ich uchwalaniem wszystko pójdzie sprawnie.
Sposób na Focusa
Radni mają swoje pomysły jak ułatwić pracę planistom. Zamiast dużych planów, niech robią mniejsze - tak będzie im łatwiej. I tak można zrobić mały, szybki plan, który pozwoli na budowanie cerkwi na Białostoczku. Jeśli nie można uchwalić dużego planu dla okolicy Jurowieckiej, trzeba cały teren podzielić na cztery cześci i próbować robić cztery plany.
Według komisji pilnie potrzebny jest w tej chwili plan dla terenów przy Jurowieckiej, na których ma powstać Galeria Focus. Plan ma być po to, żeby zakazać budowy tak dużych obiektów. Uchwałą intencyjną w tej sprawie Rada Miejska ma zająć się jeszcze w listopadzie.
Jednak na pewno znów dojdzie do sporu planistów i radnych. Andrzej Chwalibóg uważa, że radni powinni tylko rozpoczynać procedurę planowania i potem zatwierdzac plan lub go odrzucić. Całą resztą mają zajmować się urbaniści. Radni nie znają się na planowaniu i tylko utrudniają sporządzenoie planów zagospodarowania.
adelmus October 26th, 2004, 11:53 AM To bardziej pasuje do działu Urbanistyka...
martm October 26th, 2004, 02:55 PM mi to do niczego nie pasuje... najbardziej jednak nie pasuje mi Pan wielce szanowny Ryszard Tur!
anakin March 13th, 2005, 02:54 PM Decyzja zapadła - drzew na skwerze nie będzie
Już pod koniec marca będzie wiadomo, które biuro projektowe zajmie się bardzo odpowiedzialnym zadaniem - jego planiści przygotują całą dokumentację potrzebną do zbudowania deptaka, do wybudowania nowych śródmiejskich parkingów oraz do przebudowy skweru przy Ratuszu.
Dokumentacja ma być gotowa do lipca, tak, by we wrześniu lub październiku mogły rozpocząć się prace przy generalnej przebudowie Lipowej i Rynku Kościuszki. Wydział budownictwa i inwestycji Urzędu Miejskiego ogłosił wczoraj przetarg na dokumentację projektową deptaka.
Wstępną wizję tego, jak powinno wyglądać śródmieście Białegostoku przygotowali miejscy planiści. Jedną z najważniejszych decyzji projektanta będzie wybór nawierzchni deptaka.
- Zależy nam na naturalnym kamieniu, a więc na płytach kamiennych lub kostce. Nie chcielibyśmy polbruku. Projektant będzie musiał też zadbać o wiele szczegółów - przygotować dokumentację na małą architekturę, ławki, latarnie - wylicza Ryszard Rozmiłowski z wydziału planowania Urzędu Miejskiego.
Lipowa do góry!
Ulica Lipowa będzie podniesiona do góry i wyrównana z chodnikami. Połączy się z dwoma placami - tym przy fontannie i tym po drugiej stronie Ratusza.
- Decyzja już zapadła, wracamy do dawnej postaci miejskiego rynku. Cała zieleń ze skweru zniknie. W czasie prac nad projektem trzeba będzie przeprowadzić spis zieleni i ocenić, które z drzew można wyciąć, a które warto przesadzić - mówi Rozmiłowski.
Biuro projektowe, które podejmie się zaplanowania, jak będzie wyglądał deptak, niemal każdą kreskę w dokumentacji powinno uzgodnić z wojewódzkim konserwatorem zabytków.
Jest szansa, że trochę zieleni na Rynku Kościuszki się jednak ostanie. W organizowanych w przeszłości konkursach architektonicznych na zagospodarowanie centrum pojawił się pomysł, by przy Lipowej posadzić nowe lipy. Kilka nowych drzew mogłoby rosnąć w miejscu gdzie dziś jest ulica, w pobliżu Ratusza.
- Myślę, że takie rozwiązanie będzie rozważane już w czasie przygotowywania projektu - przewiduje Rozmiłowski.
Dokumentacja potrzebna do przebudowy Lipowej i Rynku Kościuszki nie będzie wcale tania. Może kosztować nawet 300 tysięcy złotych.
Zima z remontem
Na początku września, a najpóźniej 1 października, Lipowa zmieni się w wielki plac budowy. Powstanie kanalizacja deszczowa. To też spore wydatki, ale pieniądze w budżecie miejskim powinny się znaleźć. 500 tysięcy już na początku roku zostało zarezerwowane na nowe chodniki przy Lipowej. Ale urzędnicy zrezygnowali już z wymiany chodników przy ulicy przed 1 czerwca - przed dniem utworzenia deptaka. Dlaczego? Bo jesienią trzeba byłoby je rozbierać.
- Zakładając, że budowa kanalizacji deszczowej na Lipowej zacznie się we wrześniu, pod koniec grudnia będziemy mieli za sobą najpoważniejsze utrudnienia związane z inwestycją. Można będzie już normalnie robić przedświąteczne zakupy na Lipowej. Zresztą wszystkie prace będą prowadzone etapami. I szybko. Tak, aby na Rynku Kościuszki i Lipowej było jak najmniej utrudnień - zapewnia Janusz Ostrowski, naczelnik wydziału budownictwa i inwestycji Urzędu Miejskiego.
anakin March 13th, 2005, 03:00 PM Lipowa przyszła do Tura
Jeśli ma być deptak, to niech jego otwarcie białostoczanie zapamiętają na lata. Przełóżmy tworzenie deptaka na przyszły rok. A w tym tylko przygotujmy się i przebudujmy ulicę - z takim zaskakującym apelem do prezydenta wystąpili wczoraj przedsiębiorcy z Lipowej i Rynku Kościuszki.
W magistracie odbyło się pierwsze spotkanie handlowców i prezydenta Ryszarda Tura. Prezydent mówił o swoich planach, przedsiębiorcy o swoich.
Dwie strony, dwa poglądy
- Deptak będzie od 1 czerwca. Od września zacznie się przebudowa ulicy. Potrwa kilka miesięcy. Do przyszłego roku ulica zmieni się w prawdziwy, śródmiejski pasaż. Będzie nowa nawierzchnia, nowe oświetlenie - mówił prezydent Tur.
- Niech Lipowa ma prawdziwy blask. Zróbmy deptak na wiosnę 2006 roku. Po remoncie. Przygotujmy program miejskich imprez na deptaku. Niech będą gotowe nowe miejsca parkingowe na Suraskiej, Białówny, Malmeda. Niech będzie uporządkowany skwer przy Ratuszu - mówił z kolei Marek Sakowicz, jeden z założycieli stowarzyszenia Rynek Kościuszki, które chce zająć się zagospodarowaniem deptaka.
Tur: to ja jeszcze pomyślę
Handlowcy mają wiele pomysłów - wspólne akcje promocyjne, organizacja imprez. Niewykluczone, że już na lato będziemy mieli wydłużone godziny otwarcia wszystkich sklepów przy Lipowej i Rynku. Niestety - wczoraj nie dowiedzieliśmy się, czy prezydent ma zamiar spełnić postulat przedsiębiorców i odłożyć otwarcie deptaka o rok.
- Trzeba wysłuchać wszystkich opinii, wszystko dokładnie przemyśleć - odpowiedział prezydent Tur.
Na razie pewne jest tylko to, że 1 czerwca Lipowa zostanie zamknięta, na czas obchodów Dni Białegostoku. Czy decyzja o deptaku jest nieodwołalna, czy też deptak może być dopiero za rok - na to pytanie prezydent potrafił wczoraj odpowiedzieć!
Właściciele sklepów: sukces
Handlowcy od Tura wyszli bardzo zadowoleni.
- Prezydenta rozumiemy tak, że po czerwcowych dniach Białegostoku Lipowa będzie otwarta, a ponownie zostanie zamknięta dopiero jesienią, na czas remontu - cieszyli się po spotkaniu handlowcy.
Otrzymali też gwarancje prezydenta, na których najbardziej im zależało: będzie ścisła współpraca między magistratem a handlowcami, ogródki urządzane na Lipowej i Rynku Kościuszki będą tworzyć właściciele lokali przy ulicy. Remont Lipowej ma być prowadzony etapami, tak by utrudnienia były jak najmniejsze.
Tomasz Żukowski
(2005-03-11)
J_J March 13th, 2005, 04:20 PM Na forum gazety czytalem juz o inicjatywie debili, zeby krzaczki i drzewka pozostaly. Po prostu brak mi slow. Galeria nie, multipleks nie, deptak nie, placyk na rynku nie, a co tak ? Kosciol ? Bazar ? Tak dlugo w tym miescie bedzie zastoj jak ludzie beda myslec kategoraimi zasciankowymi. A po co i a po co - dewiza tych ludzi.
Ciesze sie, ze bedzie ten deptak. To chyba jedyne co mozna zaliczyc Turowi i Chwalibogowi na korzysc. Przydalby by sie jeszcze remoncik oklicznych domow i bedzie wspaniale, a krzykacze zamkna swoje buzki i z przyjemnoscia beda przychodzic latem na browarka. Przeciez zawsze najpierw trzeba krzyczec, czy to jest deptak, galeria, czy carrefour. Jak ktos chce miec wiejskie klimaty, to niech spada z tego miasta, a nie robi wiekszego syfu niz jest.
MAR_tm March 13th, 2005, 04:32 PM bardzo mi siępodoba pomysł wyrównania poziomu ulicy z chodnikami, to będzie fajnie wyglądać, szkoda tylko, że na tak krótkim odcinku :P
J_J March 13th, 2005, 04:36 PM A szkoda, chociaz dobre i to, bo jak juz te krzaki i drzewka zostana wyciete to mimo wszystko stworzy kawalek przestrzeni i bedzie sympatycznie. Teraz tylko jakis ladny granit, stylowe latarnie, lawki i bedzie super.
anakin March 13th, 2005, 06:57 PM zgadzam się z jay_jayem
kanabi March 16th, 2005, 01:05 PM ul. Lipowa tydzien temu:
http://i152.exs.cx/img152/360/lipowa20qy.jpg
http://i152.exs.cx/img152/9426/lipowa2lq.jpg
MAR_tm March 16th, 2005, 01:26 PM deptak ma powstać od skrzyżówania z Mikołaja (od hotelu Cristal) do końca Rynku Kościuszki, gdzie zabudowa jest ściślejsza i bardziej przypomina zabudowę pod deptak (2 zdjęcie)
Białostoczanin March 16th, 2005, 06:36 PM No i bardzo dobrze że powstanie deptak ale kupcy uważają, że zamykanie już w czerwcu Lipowej to za wczesny termin lecz dopiero latem 2006 roku cała inicjatywa powinna ruszyć kiedy ulica i skwer będą przebudowane. Jeśli tylko będą imprezy a nie same stragany z piwem to coś napewno z tego wyjdzie.
Białostoczanin March 24th, 2005, 01:05 PM http://www.bialystokonline.pl/phpads/adimage.php?filename=gazetawspolczesna_468x60.gif&contenttype=gif
Wyprostowanie ulicy Mazowieckiej, park miejski i dwa kilkukondygnacyjne parkingi zakłada m.in. projekt planu zagospodarowania przestrzennego dla części osiedla Kopernika, który powstał w białostockim magistracie.
- Parkingi w tym rejonie są bardzo potrzebne, bo znajduje się tu wiele obiektów użyteczności publicznej: między innymi Zakład Ubezpieczeń Społecznych, przychodnie lekarskie i komenda policji - wyjaśnia Jerzy Tokajuk, kierownik Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.
Jeden parking mógłby stanąć na rogu ulic Mazowieckiej i Wyszyńskiego, drugi tuż przy planowanym parku miejskim, który ma powstać na terenach starego cmentarza żydowskiego (w pobliżu budynku ZUS). Parkingi mają być wielokondygnacyjne, a ich wysokość może sięgać nawet 25 metrów. Każdy z nich będzie mógł pomieścić nawet 100 samochodów. Projektanci dopuszczają przy parkingach również lokale usługowe. Miejsce, które obecnie odstrasza zaroślami, zostanie uporządkowane i powstanie tam estetyczny park, z ławeczkami i ciągami spacerowymi.
Dodatkowo plan zakłada kilka nowych rozwiązanań komunikacyjnych: - Chcemy wyprostować ul. Mazowiecką na odcinku od Cieszyńskiej do Koppernika. Pod ten cel mamy wykupioną większość gruntów - mówi Jerzy Tokajuk.
Oprócz tego projektanci planują poszerzenie ulicy Młynowej oraz udrożnienie ul. Mławskiej, która obecnie jest właściwie nieprzejezdna. Przy ulicy Kijowskiej ma powstać także osiedle mieszkaniowe i lokale usługowe. Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że jeden z białostockich developerów wykupuje już grunty pod budowę bloków w tej okolicy, bardzo bliskiej centrum Białegostoku.
http://forum.ztm.waw.pl/album_pic.php?pic_id=1017
http://forum.ztm.waw.pl/album_pic.php?pic_id=1016
MAR_tm March 24th, 2005, 01:38 PM te tereny potrzebują natychmiastowej reanimacji, dobrze że cokolwiek planują
J_J March 24th, 2005, 06:45 PM Fakt, ten teren przypomina jakis slums z rio. Patrzac na rozmach tego projektu mozna miec jednak watpliowsci.
anakin March 25th, 2005, 09:34 AM Wybory się zbliżają więc nastepuje wysyp projektów. Gorzejz funduszami na ich cel...
ruminek March 25th, 2005, 09:25 PM i dobrze , niech jadą z koksem
Białostoczanin August 25th, 2005, 04:26 PM http://miasta.gazeta.pl/i/30/bialystok/00.gif
To już pewne. W październiku ruszy wielka przebudowa Rynku Kościuszki. Zacznie się niezbyt efektownie, od wymiany rur kanalizacyjnych
Wczoraj firma Atelier Zetta, która wygrała przetarg na przebudowę ścisłego centrum Białegostoku, dostała z miasta decyzję o warunkach zabudowy kanalizacji pod Rynkiem Kościuszki. Oznacza to, że w ciągu dwóch tygodni ma dostarczyć do magistratu gotowy projekt kanalizacji.
- To pierwszy etap rewolucji w centrum. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko - mówi Zenon Zabagło, szef Zetty.
Do tej pory tak gładko nie było. W kwietniu miasto unieważniło przetarg na przebudowę z przyczyn formalnych, dlatego Zetta nie zdążyła do 29 lipca dostarczyć pełnej dokumentacji projektowej. Teraz ma czas do połowy grudnia. Za cały projekt Zabagło ze swoimi współpracownikami dostaną od miasta prawdopodobnie 300 tysięcy złotych. Drogo, ale - jak tłumaczą w firmie - dzięki ich projektowi Białystok będzie nie do poznania.
Przykłady: Rynek Kościuszki i Suraska zamienią się w deptak, ze skweru przed Ratuszem znikną drzewa, pojawi się za to waga miejska, pomniki św. Floriana i Temidy (drugi etap przebudowy). Na razie nad estetyczną stroną tych zmian pracuje konserwator zabytków, który ustala, co może powstać na wyłączonym z ruchu rynku, a co powstawać nie powinno.
Miasto zamierza wydać na całą przebudowę kilka-kilkanaście milionów złotych. Sama wymiana kanalizacji pochłonie prawdopodobnie pół miliona złotych.
J_J August 25th, 2005, 08:12 PM No to jednak ta syfiasta rabatka pod ratuszem, co to sie skwerem nazywa zniknie. Ciekawe czy spoleczne komitety obrony krzakow beda jeszcze dzialac :)
svir August 25th, 2005, 10:27 PM tragedia dla żuli niedojże bramy na noc zamykane to jeszcze drzewa wytna !!!
Białostoczanin August 25th, 2005, 10:35 PM Coś mi świta, że nie wszystkie drzewa pójdą pod siekierę. Zostaną tylko te od strony księgarni Akcent, które stoją obok chodnika.
J_J August 26th, 2005, 11:17 AM No bo taki ma byc plan, a na forum wybiorczej juz lament, ze taki piekny "skwer" zniknie.
anakin August 26th, 2005, 11:57 AM Oczywiscie ze powstanie komitek obrony krzaków, i bedzie bronil krzaków do niepodleglosci...
w innych miastach jak protestuja przeciwko inwestycjom to po to aby dostac pieniadze od inwestora. W Bialymstoku celem jest obrona status quo...
Nekroskop88 February 28th, 2006, 09:18 PM Rozpoczynam dyskusję o białostockim Centrum. Jakie ono jest każdy widzi ;) Co byście w nim zmienili? Czy warto tworzyć deptak na Lipowej lub innej ulicy? Gdzie ewentualnie mogłyby powstawać biurowce (nie mówię tu o wieżowcach takich jak w Warszawie, ale o niewysokich, jak np. siedziba Porannego, które są niemniej efektowne)? Gdzie w śródmieściu powinny (i czy powinny w ogóle) powstawać hotele, centra handlowe lub konferencyjne? Czy trzeba odbudować jakieś zabytki i - jeśli tak - to jakie?
Jacek February 28th, 2006, 09:55 PM Zdjecie Mar_tm pokazuje gdzie powinno byc centrum (wysoka zwarta zabudowa).
http://img208.imageshack.us/img208/9260/pict00144nn.jpg
Zaraz za tym niebieskim wiezowcem jest plac brukowany a obok niego same rudery, ktore trzeba wybuzyc, plac wyrownac i budowac.
Wybudowany plac wtedy polaczy ten niebieski wiezowiec z nowym centrum az do miejsca gdzie stoi siedziba TPSA i sa budynki ZUSU
http://img208.imageshack.us/img208/7346/pict00697kn.jpg
Wtedy bedzie prawdziwe centrum miasta wojewodzkiego z 300.000 ludzi.
Tu troche widac gdzie wpakowalym te budynki
http://img81.imageshack.us/img81/3795/pict01327qv.jpg
Jezeli chodzi o zwykle ulice to na ul. Sienkiewicza postawilbym ciag kamienic az do rzeki Bialki wlasnie w tym miejscu zamiast tych obskurnych przystankow.
http://img98.imageshack.us/img98/9074/1116lr.jpg
Po drugiej stronie ulicy bym zlikwidowal targowisko i postawil rzad kamienic rownie do Bialki.
http://img57.imageshack.us/img57/9464/2227ho.jpg
Wtedy bylby to naturalny ciag dlugiej i pieknej ulicy Sienkiewicza.
A ten odrapany komunistyczny wiezowiec w rogu na zdjeciu powyzej bym wyburzyl i wstawil ladna narozna kamienice.
MAR_tm February 28th, 2006, 11:31 PM Jacek dobrze mówi, ale o ile zabudowanie terenów miedzy Legionową (dalej Mazowiecką ), a Kopernika, Kalinowskiego i Wyszyńskiego to kwestia czasu, to dociągnięcie równej pierzei od aleji do sienkiewicza to czysta abstrakcja a likwidacja tego molocha z marchewkami, dresami itd stoi pod dużym znakiem zapytania
wydaje mi się też, że centralne położenie terenu między tymi ulicami to duży atut, jednym słowem świetna lokalizacja na przyszłą zabudowę centrum o jakim wspomniał Nekroskop88, ale oby byłaby to przemyślana koncepcja, zresztą pierwsze próby uporządkowania terenu już zostały podjęte ->> patrz opera podlaska
do tego korzystnym czynnikiem jest brak jakiegoś konkretnego zespołu zabudowy - nie ma specjalnie bloków, ani żadnych zakładów, kwestią jest natomiast aktualny plan zagospodarowania okolicy i dobre chęci włodarzy miasta i inwestrów
póki co żyjemy w sferze marzeń, ale kto wie co będzie za 20 lat ;)
MAR_tm February 28th, 2006, 11:52 PM poza tym na pierwszym miejscu zabudowałbym luki w lipowej, tak, jjak widać to na dole przy ul. suraskiej, oczywiście wtedy deptak byłby mile wiedziany, choć namiastka piotrkowskiej ;)
http://www.bialystok.pl/galeria/1368/ratusz_d.jpg
doprowadzuić do porządku wypadałoby też wszystkie uliczki odchdzące od lipowej, niektóre zaułki są naprawdę fajne, ale nie w stanie w jakim są dziś!
http://republika.pl/whitestock2004/images/lato04.jpg
park widoczny w lewym roku fotki zostawiłbym, a teren wokół niego zabudował biurowcami [ z nasileniem na ul. Legionową ] i jakąś lepszą mieszkaniówką (nie wiem, może trochę wyższą), z perspektywy spacerowicza byłaby to namiastka central parku, z operą na południu, odrestaurowaną lipową na północy i jakotakim centrum z biurowcami na wschodzie od marjańskiej...
http://www.galeriafoto.pl/modules/My_eGallery/gallery/bialystok/lot_ptaka/wiosna2004/IMG_1052_1.jpg
Nekroskop88 March 1st, 2006, 04:52 PM A co z terenami wzdłuż Mazowieckiej, Kopernika, Bema (fragm. od Kopernika do komendy), Wyszyńskiego (po przebiciu do Mazowieckiej uzyska połączenie autobusowe), Młynowej, Angielskiej? Tam praktycznie stoją domki.
Białostoczanin March 1st, 2006, 09:12 PM http://img128.imageshack.us/img128/381/mazowiecka2uh.jpg
http://img128.imageshack.us/img128/8255/mazowiecka11gd.jpg
To jest koncepcja zabudowy terenu w granicach Mazowieckiej, Wyszyńskiego i Cieszyńskiej/Mławskiej. Wszystko co na tym terenie stoi, oprócz ZUS-u, komendy miejskiej, przychodni na Bema, wiezowca Miastoprojektu (tak on się nazywa?) i biurowca TP idzie pod nóż. Ogólnie projekt jest dobry tylko jeszcze bardziej bym zagęścił tkankę miejską pomiędzy ul. Młynową i Angielską (górna część obrazków).
Myślę, że te budynki idealnie by się nadawały na funkcje administracyjne. Urząd Miejski się przymierzał aby na Młynowej zbudować swoją siedzibę. Podobno w sądach jest bardzo ciasno, więc też miejsce powinno się znaleść. Tylko, że sąd buduje się pod lasem... Zabudowa do 10 pięter. Gmachy od strony Mazowieckiej wyglądają na dosyć wysokie - sa mniej więcej równe z wieżowcem komendy miejskiej policji (ma z 7-8 kondygnacji)
Do tego na między Angielską a Młynową można dołożyć przynajmniej 5-6 - piętrowe kamienice i mamy ładny kawałek miasta.
Nekroskop88 March 1st, 2006, 09:42 PM Po drugiej stronie ulicy bym zlikwidowal targowisko i postawil rzad kamienic rownie do Bialki.
http://img57.imageshack.us/img57/9464/2227ho.jpg
Tak, tylko tutaj planowana jest ta Galeria Jagiellonia, która pewnie prędzej czy później powstanie...
Nekroskop88 March 1st, 2006, 09:49 PM Myślę, że te budynki idealnie by się nadawały na funkcje administracyjne. Urząd Miejski się przymierzał aby na Młynowej zbudować swoją siedzibę. Podobno w sądach jest bardzo ciasno, więc też miejsce powinno się znaleść. Tylko, że sąd buduje się pod lasem... Zabudowa do 10 pięter. Gmachy od strony Mazowieckiej wyglądają na dosyć wysokie - sa mniej więcej równe z wieżowcem komendy miejskiej policji (ma z 7-8 kondygnacji)
Miejmy nadzieję, że powstanie tam Urząd Miejski. Szkoda tylko, że sądy budują się gdzieś na obrzeżach, a nie w Centrum. Żałuję, że Białystok nie ma większej liczby mieszkańców, wtedy powstawałyby u nas oddziały regionalne różnych firm, które obecnie przenoszone są najczęściej do Lublina. A czy ktoś wie, jak to jest ze skarbcami NBP? Wiem, że jeden powstał w Rzeszowie. Czy w Białymstoku też jest planowany?
P.S. A co myślicie o odbudowie zabytków, jak np. Wielkiej Synagogi, Hotelu Ritz? Chętnie widziałbym odbudowane także przedwojenne kamienice jak np. tą na której miejscu znajduje się obecnie to "coś" (róg Rynku Kościuszki i Sienkiewicza, jest tam m.in. sklep Nike) lub Hotelu Wiktoria na rogu Sienkiewicza i Białówny, w miejscu obecnego baru Słoneczko i budynku mieszkalnego.
Białostoczanin March 3rd, 2006, 11:47 AM Moim zdaniem do odbudowy nadaje się tylko Hotel Ritz. Reprezentacyjny budynek w samym centrum miasta bardzo by się przydał. Tylko przy okazji trzeba kombinować z przebiegiem ul. Kilińskiego i skrzyżowaniem przed bramą wjazdową do Pałacu Branickich. Inaczej nie będzie raczej miejsca chyba, że hotel będzie maksymalnie cofnięty do Białki i pałacyku gościnnego.
W przypadku Rynku Kościuszki można rozebrać budynki z początku lat 50 i zbudować tam kamienicę (na wzór banku obok).
Fotka: http://www.bialystokonline.pl/galeria.php?typ=foto&gid=4&strona=1&zid=5
@ Nekroskop88: Masz może zdjęcia przedwojennych budynków na rogu Sienkiewicza i Rynku Kościuszki oraz Sinkiewicza - Białówny? Bo nie kojarzę wyglądu. :)
Nekroskop88 March 3rd, 2006, 12:44 PM @ Nekroskop88: Masz może zdjęcia przedwojennych budynków na rogu Sienkiewicza i Rynku Kościuszki oraz Sinkiewicza - Białówny? Bo nie kojarzę wyglądu. :)
Niestety nie mogę ich znaleźć w Internecie, a skanera nie posiadam :(
Przypomniała mi się jeszcze jedna kamienica, na miejscu której stoi pseudozabytkowa kamienica z prawami miejskimi, obok klasztoru. Była bardzo ładna, bogato zdobiona.
anakin March 3rd, 2006, 07:26 PM Z Kuriera Porannego:
Jest juz lista budynków, które w tym roku zostana wyburzone. Robotnicy rusza do pracy juz za miesiac
43 ruiny znikna
Miasto szykuje sie do wiosennych porzadków. Rozebrane zostana rudery, szpecace przede wszystkim centrum Bialegostoku. Niestety, nie wszystkie – niektórych budynków, mimo najszczerszych checi, nijak wyburzyc sie nie da.
Stare domy przy Wlókienniczej, Pogodnej, Szpitalnej, Produkcyjnej... To tylko niektóre adresy z dlugiej listy, która maja na swoim biurku dyrektorzy ZMK.
– Na pierwszy ogien pójdzie kilkanascie z nich – mówi Eugeniusz Zysk, zastepca dyrektora Zarzadu Mienia Komunalnego. – Wyburzenia zaczniemy najpózniej na przelomie kwietnia i maja.
Tu bedzie park, tu kosciól...
Dzialki na których stoi wiekszosc chat juz dawno zostaly przeznaczone pod nowe funkcje. A to droge, a to bloki, czy... kosciól.
Wiadomo wiec juz, ze wieksza czesc jednej z atrakcyjniejszych dzialek z listy – przy Wlókienniczej 22 – ma zostac w przyszlosci przeksztalcona w bulwar nad rzeka Biala. Tylko pas od ulicy ma byc oddany bialostockiemu osrodkowi TVB. Miasto ma dostac od osrodka podobna, tylko ze od strony rzeki. – Budynek przy Mazowieckiej 17 stoi w miejscu, w którym planowana jest budowa kosciola – mówi Antoni Niemotko, zastepca naczelnika wydzialu mienia w urzedzie miejskim. – Tereny przy Szpitalnej 7 przekazemy – w zamian za podobne – Wersalowi Podlaskiemu.
Z kolei dzialke przy Drewnianej 6, która tez ma byc w najblizszych miesiacach oczyszczona, wchlonie Trasa Kopernikowska.
Co z domem Bialówny?
Czesc z budynków to juz rudery, z których zostaly wlasciwie fragmenty scian albo „strzelajace" w niebo kominy. Ale i tak na liscie brakuje jednej z nich, która od lat straszy przy ulicy sw. Rocha. Domu, a wlasciwie szczatków budynku, który nalezal niegdys do doktor Ireny Bialówny. Ostatnio, na lutowej sesji rady miejskiej, ta sprawa interesowali sie nawet radni. Przypominali prezydentowi, ze w centrum maista nie powinno straszyc.
– To wlasnosc prywatna spadkobierców Bialówny – wyjasnia Antoni Niemotko. – Próbowalismy przejac ten teren, ale mielismy problemy z dotarciem do wlascicieli. Watpliwa jest tez mozliwosc zajecia go przez zasiedzenie.
MAR_tm March 4th, 2006, 12:10 PM Wiadomo wiec juz, ze wieksza czesc jednej z atrakcyjniejszych dzialek z listy – przy Wlókienniczej 22 – ma zostac w przyszlosci przeksztalcona w bulwar nad rzeka Biala.
bardzo dobrze!
Budynek przy Mazowieckiej 17 stoi w miejscu, w którym planowana jest budowa kosciola – mówi Antoni Niemotko, zastepca naczelnika wydzialu mienia w urzedzie miejskim
działka w centrym miasta, tuż przy dużym sklepie [market abc], a obok rozkopany teren (chwilowo chyba parking) z jakąś ruderą na boku
kilka lat temu wyburzono zdewastowane kamienice, w nadzieji na rozpoczęcie się prac przy budowie jakiegoś komplexu (miało być kino, CH, garaż kilkupiętrowy + jakaś mała dominata na rogu (15-16p)
co się okazało ?
budynek stojący przy ulicy przejęła parafia, grunt dostała za bezcen i teraz czekamy na kościół!
ŻENADA!
Tereny przy Szpitalnej 7 przekazemy – w zamian za podobne – Wersalowi Podlaskiemu.
nadzieja w tym, że teren dobrze wykorzystają...
Nekroskop88 March 4th, 2006, 12:46 PM działka w centrym miasta, tuż przy dużym sklepie [market abc], a obok rozkopany teren (chwilowo chyba parking) z jakąś ruderą na boku
kilka lat temu wyburzono zdewastowane kamienice, w nadzieji na rozpoczęcie się prac przy budowie jakiegoś komplexu (miało być kino, CH, garaż kilkupiętrowy + jakaś mała dominata na rogu (15-16p)
co się okazało ?
budynek stojący przy ulicy przejęła parafia, grunt dostała za bezcen i teraz czekamy na kościół!
ŻENADA!
Tak, to moja parafia niestety. Zrobili kościół w budynku po przedszkolu i na tym miał być koniec. Proboszcz mówił, że taki mały kościółek wystarczy. Od razu wiedziałem, że prędzej czy później zbudują normalny. No, a jak - pewnego pięknego dnia, dostajemy karteczkę, a w niej informacja o możliwości wpłacania datków na wykup drugiej działki od ulicy Mazowieckiej pod budowę kościoła. Pięknie po prostu. Niedaleko jest Fara, Rocha i Kościół NMP Matki Kościoła. Czy już tak ciężko jest podejść kawałek? Z drugiej strony lepsza tamta lokalizacja niż obok mojego bloku, na miejscu boiska, z którego korzysta masę dzieciaków (bo były też i takie plany). Nasza dobra wieś znowu sprzeda czarnym ziemię z 75% zniżką...
W tamtym rejonie ma powstać jeszcze C.H. ABC (na miejscu Marketu ABC) i drugi, identyczny blok jak ten przy Żelaznej 9 (jest tam m.in. restauracja Berlin).
anakin March 5th, 2006, 06:10 PM P.S. A co myślicie o odbudowie zabytków, jak np. Wielkiej Synagogi, Hotelu Ritz? Chętnie widziałbym odbudowane także przedwojenne kamienice jak np. tą na której miejscu znajduje się obecnie to "coś" (róg Rynku Kościuszki i Sienkiewicza, jest tam m.in. sklep Nike) lub Hotelu Wiktoria na rogu Sienkiewicza i Białówny, w miejscu obecnego baru Słoneczko i budynku mieszkalnego.
Ritz jak najbardziej.
Wielka Synagoga. Chyba nie ma miejsca, ale to byłby bardzo dobry pomysł. Tak na margin4esie to takie miasto jak Bialystok powinno mieć muzeum miejscowych Żydów
Nekroskop88 March 5th, 2006, 08:19 PM Gdy dożyjemy takich czasów, że bloki w centrum będą stały puste, wtedy wyburzymy ten blok i odbudujemy Wielką Synagogę, a w niej umieścimy Muzeum Historii Żydów Białostockich :)
Białostoczanin March 7th, 2006, 11:29 AM Kurier Poranny
Raczej nie ma szans na to, że w tym roku będziemy mieli w centrum letnie ogródki i imprezy. Będzie za to trwający pół roku kapitalny remont. Jednak Stowarzyszenie Rynek Kościuszki zapowiada, że broni nie złoży i będzie walczyć o deptak.
Pod koniec tego tygodnia do magistratu trafi ostateczna wersja projektu budowlanego deptaka na Rynku Kościuszki i Lipowej. Prace budowlane zaplanowane są na cała wiosnę, lato, aż do października.
Projekt przebudowy jest już niemal gotów. - Zostały drobne szczegóły, np. sprawa odbudowa wagi miejskiej. Reszta jest już gotowa - mówi Janusz Ostrowski, naczelnik wydziału budownictwa i inwestycji urzędu miejskiego, który zajmie się przebudową deptaka. W budżecie jest około 2 miliony złotych na te prace. Jest już też wstępny harmonogram budowy i właśnie on wyklucza właściwie powstanie deptaka w tym roku.
Pół roku rozkopanego centrum
Już kilka miesięcy temu prezydent miasta zapowiedział, że deptaka w tym sezonie nie będzie, będzie za to wielki remont centrum. Od lipca do października Lipowa i Rynek Kościuszki będą jednak zamknięte.
- Wcześniej, już pod koniec kwietnia, chcielibyśmy zacząć przebudowę skweru między ratuszem a pasażem ulicy Spółdzielczej. Nie chcemy popędzać wykonawcy z tymi pracami, termin ich zakończenia wyznaczymy na październik - mówi Janusz Ostrowski. Ze skweru zniknie część zieleni, ale wycinki kasztanowców rosnących od strony księgarni Akcent nie będzie, zostanie też cześć drzew na placu.
W lipcu wydział inwestycji planuje ruszyć z przebudową kanalizacji w ulicy Lipowej i Rynku Kościuszki. Na czas prac zostanie zamknięty ruch na ulicy. Czy udałoby się pogodzić remont i istnienie letnich ogródków, z weekendowymi imprezami w Białymstoku? - Wiele zależy od wykonawcy, który przeprowadzi remont. Ale myślę, że będzie to bardzo trudne - mówi Janusz Ostrowski.
Stowarzyszenie będzie walczyć
Stowarzyszenie Rynek Kościuszki, które zrzesza większość handlowców z Lipowej i Rynku Kościuszki, jeszcze w marcu wybiera się do prezydenta maista, by zmienić wyrok na deptak.
- Liczymy na to, że uda się tak przeprowadzić remont, by nie rozkopywać od razu całego centrum. Prace można podzielić na etapy. Wiem, że restauratorzy są w stanie przesunąć ogródki nawet trzy razy, w zależności od tego, gdzie trwają, a gdzie skończyły się prace - mówi Marek Sakowicz, prezes stowarzyszenia.
Jego przedstawiciele mają kilka pomysłów jak urządzić deptak. Nie będą się upierali np. przy całorocznym zamykaniu Lipowej. - Deptak może istnieć od czerwca do października, przede wszystkim latem, kiedy ruch jest mniejszy - mówi Marek Sakowicz.
Handlowcy są też w stanie zgodzić się, by samochody cały rok jeździły Lipową, ale ulica powinna być wtedy węższa, a na szerokich chodnikach mogłyby stanąć letnie ogródki. Kolejny pomysł to Lipowa jednokierunkowa, samochody jechałyby nią od Malmeda, do Sienkiewicza, w odwrotnym kierunku jechałyby ulicą Białówny.
- Mamy wiele propozycji, nie chcemy usłyszeć od urzędników "nie". Jeśli nie spodobają się im nasze wizje, chcielibyśmy, żeby szybko przedstawili swoje - mówi Sakowicz.
Deptak dla samochodów
Na razie jedyną pewna rzeczą w sprawie deptaka jest to, że zostanie tak zbudowany, by w każdej chwili można było puścić po nim ruch samochodów. Jeszcze na wiosnę wszystko wskazywało na to, że Rynek Kościuszki będzie wielkim śródmiejskim placem. Ale po tym, jak przeciw deptakowi wystąpili radni, prezydent się ugiął. Radni wymyślili, by po przebudowie Rynek Kościuszki nadal był przecinany ulicą z wyznaczonymi krawężnikami.
- Cięgle brakuje nam decyzji prezydenta co do przyszłości centrum. Decyzji, która skończy z tymczasowością, która pokaże nam, na czyn stoimy, pozwoli nam planować inwestycje na kilka lat do przodu. Mamy wielu zainteresowanych, którzy chcieliby zamknąć sklepy przy Rynku, a otworzyć lokale gastronomiczne. Jeśli nie ma decyzji co z deptakiem, nikt nie zainwestuje. A powstanie pierwszej galerii handlowej zniszczy cały handel w centrum - mówi Sakowicz.
ervinn March 7th, 2006, 07:40 PM może jakieś fotki przybliżajace temat nie-Białostoczanom? :)
pzdr :)
Nekroskop88 March 9th, 2006, 03:38 PM Atrakcyjna, hektarowa działka na zapleczu ul. Warszawskiej zostanie w tym roku zagospodarowana.
Była fabryka, będą luksusowe mieszkania
Przynajmniej 140 mieszkań o podwyższonym standardzie wraz z garażami i pomieszczeniami handlowo-usługowymi powstanie między Warszawską i Modlińską.
Lada dzień inwestor powinien otrzymać decyzję o warunkach zabudowy, a do końca roku - pozwolenie na budowę.
Zabytkowe kamienice
Całość koncepcji architektoniczno-urbanistycznej tego obszaru o powierzchni ok. hektara opracowuje architekt Janusz Kaczyński, znany obrońca zabytkowej zabudowy Bojar. Żeby było ciekawiej, na obszarze, gdzie mają powstać nowe mieszkania, sam musi zmierzyć się z zabytkową zabudową - są tam dwie stare, z przełomu XIX i XX w. fabryki Nowika, w których obecnie mieszczą się m.in. magazyny Polskiego Tytoniu. Mało tego - od strony ulicy Warszawskiej teren zamyka zabytkowy budynek nr 39.
- Nie będziemy burzyć. Chcemy zachować fasadę tego domu przy Warszawskiej, a budynki po starej fabryce przerobić na luksusowe mieszkania, tzw. lofty i po bokach obudować je nowymi budynkami - mówi Janusz Kaczyński. - W środku, między oboma kompleksami mieszkalnymi będzie pasaż pieszy, łączący ulicę Modlińską z Warszawską.
Całość będzie miała charakter dwóch kompleksów mieszkaniowych z garażami w podziemiu. Ponieważ Modlińska jest położona dużo wyżej niż ul. Warszawska, to parter przy Warszawskiej będzie zarazem pierwszą czy nawet drugą kondygnacją podziemną przy Modlińskiej. Same budynki mieszkalne mają mieć od trzech do pięciu kondygnacji.
Gotowe za rok?
- Na tym obszarze mamy architekturę nieco inną niż na Bojarach, taką bardziej fabryczną, czy jak mówimy teraz - postindustrialną. I taką architekturę chcemy zachować i wpisać w nią nowe budynki - dodaje Kaczyński. - Dlatego planujemy zastosowanie cegły klinkierowej i stalowych elementów.
Na razie projektant stara się o warunki zabudowy. Powinien je dostać jeszcze w marcu. - O ile spełnione zostaną wszystkie warunki tej decyzji, myślę, że do końca roku inwestor dostanie pozwolenie na budowę - mówi Andrzej Chwalibóg, szef wydziału planowania Urzędu Miejskiego w Białymstoku.
Kurier Poranny
Dziekan March 9th, 2006, 05:56 PM wiec zycze powodzenia w budowaniu centrum :)
przy okazji chcialbym kolegow z regionu poprosic o jakas ladna panorame Bialego.
Przykladowo bardzo ladny widok ukazal sie moim oczom w najwyzszym punkcie wiaduktu drogowego szosy obwodowej, nad torami. Jakos jeszcze przed auchan.
Widac caly Bialystok i majac dobry aparat mozna to uchwycyc a zdjecie naprawde byloby wspaniala reklama miasta.
ps POZDROWIENIA NEKROSKOP :) znamy sie z innego forum, ciekawe czy sie domyslisz ;)
powiem Ci tylko ze ksywke tez mam na D i oznacza ona to samo co 'dziekan' tyle ze w innym jezyku...
Nekroskop88 March 9th, 2006, 06:40 PM Hm... Dean? ;) Witam na tym forum. Może pojawią się tu wątki o Łomży?:)
Pozdr.
Dziekan March 10th, 2006, 01:21 AM zgadza sie :)
jesli tylko bede mial cos ciekawego do pokazania to tak, a raczej bede :) a Łomża jak najbardziej zasluguje na pokazanie, na razie zamiescilem pare fotek w dziale zdjec 'z chmurki' -jak narazie sie podoba :)
nie chce jednak pokazywac tego samego co na tamtym forum, puki co szkole sie zeby horyzont byl prosto i takie tam ;) jak sie ociepli wstawie watek z nowymi fotkami
pozdrawiam kolege
Nekroskop88 March 11th, 2006, 02:17 PM Suraska stanie się deptakiem
Ledwo zdążyliśmy się nacieszyć deptakiem na Rynku Kościuszki, a już jest inna koncepcja - deptak na Suraskiej!
To świeżutki pomysł architektów z pracowni Atelier Zetta, która w maju ubiegłego roku wygrała przetarg na projekt rewolucyjnej przebudowy Rynku Kościuszki.
Wówczas Zetta dostała od miasta konkretne wytyczne - Rynek miał być zamknięty dla ruchu kołowego na odcinku od ul. Sienkiewicza do Malmeda oraz część Suraskiej od placu Uniwersyteckiego do baru Podlasie. Wiosną 2006 r. mieliśmy chodzić na spacery po odrestaurowanym Rynku. Stało się jednak zupełnie inaczej. Prezydent Ryszard Tur otworzył co prawda w czerwcu deptak na Rynku Kościuszki, ale musiał go zamknąć w październiku, kiedy ruszyły wielkie remonty ulic w centrum miasta i zaczęły się utrudnienia komunikacyjne. Koncepcję deptaka na rynku ostatecznie pogrzebali miejscy radni pod koniec grudnia. Stwierdzili, że przebudowę rynku podzielić trzeba na trzy etapy, żeby zaoszczędzić koszty. Zdecydowali, że w 2006 roku zostanie jedynie wymieniona kanalizacja i nawierzchnia na skwerze pod Ratuszem (od strony Desy i księgarni Akcent) za niecałe 900 tys. złotych.
- To nas zupełnie wybiło z rytmu pracy, już kończyliśmy opracowywanie dokumentacji projektowej, a tu radni kompletnie zmienili koncepcję! - opowiada Zenon Zabagło, główny projektant Zetty.
Rozbudowana waga z barem
W tym tygodniu Zabagło zaproponował urzędnikom rozwiązanie kompromisowe - jeżeli deptak nie na Rynku, to może na Suraskiej, na odcinku od pomnika Piłsudskiego do baru Podlasie. Ruch kołowy zostałby skierowany od strony placu Uniwersyteckiego do połowy Suraskiej, tam też znajdowałby się parking.
Z naszych informacji wynika, że magistrat na taki pomysł przystał. Z oficjalnych wypowiedzi urzędników niewiele można wywnioskować.
- Można tu mówić o korekcie do koncepcji już istniejącej. Korekta uwzględnia etapowość prac oraz utrzymanie ruchu na Rynku Kościuszki i zakłada stworzenie pasażu pieszego na części Suraskiej [długości 100 metrów - przyp. red.]. Wszystkie inne elementy, np. rzeźby czy mała architektura, pozostały niezmienione - tłumaczy Tomasz Ćwikowski, rzecznik prezydenta miasta.
Mała architektura dla projektantów z Zetty jest równie ważna, jak stworzenie deptaka na Suraskiej. Chcą przekonać urzędników do rozbudowy na skwerze przed Ratuszem wagi miejskiej. Ich plan jest bardzo interesujący - w oszklonym budynku wagi ma powstać biuro informacji turystycznej, a w podziemiach pod wagą bar Pod Kramnicą. Czy urzędnicy na postawienie wagi się zgodzą, okaże się w przyszłym tygodniu.
- Gdyby się zgodzili, waga mogłaby stanąć być może jeszcze w tym roku, kiedy zostaną zakończone prace na skwerze przed Ratuszem.
Przedsiębiorcy: Suraska to absurd
Nowe pomysły Zetty, a zwłaszcza słabość do nich magistratu oburzają przedsiębiorców ze Stowarzyszenia "Rynek Kościuszki". To oni wymusili na prezydencie Turze otwarcie deptaka na rynku ubiegłego lata, dzięki czemu zarobili krocie na sprzedaży piwa w ogródkach. W drugiej połowie marca zamierzają poważnie porozmawiać z prezydentem.
- Deptak na Suraskiej to absurd. Zaproponujemy prezydentowi zwężenie jezdni do dwóch pasów na Rynku Kościuszki, żeby jednocześnie mogły tam jeździć samochody, ale żeby nie zamykano ogródków - planuje Marek Sakowicz, prezes Stowarzyszenia "Rynek Kościuszki". - Za chwilę będą wybory samorządowe, zmieni się Rada Miejska, a pewnie i prezydent. Nie można podejmować takich radykalnych decyzji tuż przed wyborami.
Gazeta Wyborcza
MAR_tm March 11th, 2006, 02:24 PM narazie nie będę się do tego ustosunkowywać
projekt zginie pewnie jeszcze w fazie planowania
Nekroskop88 March 11th, 2006, 02:39 PM Szef Camelota uprawia samowolę
Łącząc dwa budynki, właściciel restauracji Camelot po raz kolejny sprytnie obszedł prawo i bez żadnego pozwolenia buduje duży hotel w ścisłym centrum miasta.
- Nie musiałem mieć pozwolenia, nawet się o to nie starałem, bo tylko remontuję domy - broni się restaurator Piotr Ignaciuk.
Ów remont wygląda jednak dość specyficznie - Ignaciuk obudował drewnem dwa istniejące drewniane domy, stojące między ulicami Ołowianą i Cygańską. Połączył je i rozbudował dach większego z nich - w ciągu kilku miesięcy spadzisty dach zamienił się w rozłożysty dach francuski. W rezultacie przy Młynowej, nad parterowymi domkami góruje owinięta w czarną folię potężna, drewniana konstrukcja. Nie ma żadnej tablicy informującej o budowie. I choć to śródmieście, żaden urzędnik inwestycji nie zauważył.
- Nie ma wątpliwości, że na każdą rozbudowę trzeba wydać zgodę - mówi Bożena Romuszewska z powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego. - Pojedziemy na Młynową, sprawdzimy to.
Urzędnicy zapewniają, że się przyjrzą
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że urzędnicy z magistratu zastanawiają się, jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji - hotel już prawie stoi, a wszystko wskazuje na to, że jest budowlaną samowolą. Oficjalnie mówią niewiele.
- Faktycznie, nie przypominam sobie, żeby ktoś z Camelota starał się u nas o pozwolenie na budowę lub rozbudowę - potwierdza Zbigniew Gliński, naczelnik wydziału architektury w Urzędzie Miejskim.
Wczoraj wysłaliśmy naczelnikowi zdjęcia rozbudowywanego hotelu. Zapewnił, że sprawą się zainteresuje.
Nie pierwszy wyskok
Dwupiętrowy hotel ma mieć osiem-dziesięć pokoi. Piotr Ignaciuk planuje otwarcie latem. Wczoraj uprzejmie prosił nas o niepisanie o inwestycji, by nie drażnić konkurencji. Jednocześnie podkreśla, że wszystko buduje i rozbudowuje zgodnie z prawem.
- Jestem właścicielem całego terenu i mam pełne prawo, żeby tu inwestować - utrzymuje Ignaciuk.
Słowom właściciela Camelota trudno wierzyć, zważywszy że nie po raz pierwszy łamie przepisy.
W 2004 roku miasto i Ignaciuk polubownie załatwili spór o murowane ogrodzenie restauracji. Właściciel Camelota dzierżawił od miasta 900 metrów kw. działki przy ul. Młynowej z przeznaczeniem na ogród. Pod koniec listopada 2004 r. prezydent rozwiązał z nim umowę dzierżawy ze skutkiem natychmiastowym. Powód był oczywisty - dzierżawca bez zezwolenia wybudował mur i wykopał stawy. Ignaciuk miał doprowadzić działkę do stanu, w jakim ją otrzymał. Nie zrobił tego, ale miasto w końcu ustąpiło. Niejasny jest nadal stan prawny działki, na której stoi restauracja. Urzędnicy twierdzą, że właścicielem jest miasto, Ignaciuk, że to jego własność.
Gazeta Wyborcza
Jacek March 11th, 2006, 02:50 PM Przedsiębiorcy: Suraska to absurd
Nowe pomysły Zetty, a zwłaszcza słabość do nich magistratu oburzają przedsiębiorców ze Stowarzyszenia "Rynek Kościuszki". To oni wymusili na prezydencie Turze otwarcie deptaka na rynku ubiegłego lata, dzięki czemu zarobili krocie na sprzedaży piwa w ogródkach. W drugiej połowie marca zamierzają poważnie porozmawiać z prezydentem.
- Deptak na Suraskiej to absurd. Zaproponujemy prezydentowi zwężenie jezdni do dwóch pasów na Rynku Kościuszki, żeby jednocześnie mogły tam jeździć samochody, ale żeby nie zamykano ogródków - planuje Marek Sakowicz, prezes Stowarzyszenia "Rynek Kościuszki". - Za chwilę będą wybory samorządowe, zmieni się Rada Miejska, a pewnie i prezydent. Nie można podejmować takich radykalnych decyzji tuż przed wyborami.
Gazeta Wyborcza
Bardzo dobrze, niech maja czego chcieli. Jeszcze w zeszlym miesiacu glosno protestowali przeciw jakimkolwiek budowom deptaka na Lipowej bo "nie uwzgledniano ich interesow". To teraz deptaka nie beda mieli wogole.
Klasyk.
MAR_tm March 11th, 2006, 03:12 PM nie wiem kto tu jest bardziej ograniczony
mieszkańcy czy włodarze ...
Białostoczanin March 12th, 2006, 02:22 PM GW
Ledwo zdążyliśmy się nacieszyć deptakiem na Rynku Kościuszki, a już jest inna koncepcja - deptak na Suraskiej!
To świeżutki pomysł architektów z pracowni Atelier Zetta, która w maju ubiegłego roku wygrała przetarg na projekt rewolucyjnej przebudowy Rynku Kościuszki.
Wówczas Zetta dostała od miasta konkretne wytyczne - Rynek miał być zamknięty dla ruchu kołowego na odcinku od ul. Sienkiewicza do Malmeda oraz część Suraskiej od placu Uniwersyteckiego do baru Podlasie. Wiosną 2006 r. mieliśmy chodzić na spacery po odrestaurowanym Rynku. Stało się jednak zupełnie inaczej. Prezydent Ryszard Tur otworzył co prawda w czerwcu deptak na Rynku Kościuszki, ale musiał go zamknąć w październiku, kiedy ruszyły wielkie remonty ulic w centrum miasta i zaczęły się utrudnienia komunikacyjne. Koncepcję deptaka na rynku ostatecznie pogrzebali miejscy radni pod koniec grudnia. Stwierdzili, że przebudowę rynku podzielić trzeba na trzy etapy, żeby zaoszczędzić koszty. Zdecydowali, że w 2006 roku zostanie jedynie wymieniona kanalizacja i nawierzchnia na skwerze pod Ratuszem (od strony Desy i księgarni Akcent) za niecałe 900 tys. złotych.
- To nas zupełnie wybiło z rytmu pracy, już kończyliśmy opracowywanie dokumentacji projektowej, a tu radni kompletnie zmienili koncepcję! - opowiada Zenon Zabagło, główny projektant Zetty.
Rozbudowana waga z barem
W tym tygodniu Zabagło zaproponował urzędnikom rozwiązanie kompromisowe - jeżeli deptak nie na Rynku, to może na Suraskiej, na odcinku od pomnika Piłsudskiego do baru Podlasie. Ruch kołowy zostałby skierowany od strony placu Uniwersyteckiego do połowy Suraskiej, tam też znajdowałby się parking.
Z naszych informacji wynika, że magistrat na taki pomysł przystał. Z oficjalnych wypowiedzi urzędników niewiele można wywnioskować.
- Można tu mówić o korekcie do koncepcji już istniejącej. Korekta uwzględnia etapowość prac oraz utrzymanie ruchu na Rynku Kościuszki i zakłada stworzenie pasażu pieszego na części Suraskiej [długości 100 metrów - przyp. red.]. Wszystkie inne elementy, np. rzeźby czy mała architektura, pozostały niezmienione - tłumaczy Tomasz Ćwikowski, rzecznik prezydenta miasta.
Mała architektura dla projektantów z Zetty jest równie ważna, jak stworzenie deptaka na Suraskiej. Chcą przekonać urzędników do rozbudowy na skwerze przed Ratuszem wagi miejskiej. Ich plan jest bardzo interesujący - w oszklonym budynku wagi ma powstać biuro informacji turystycznej, a w podziemiach pod wagą bar Pod Kramnicą. Czy urzędnicy na postawienie wagi się zgodzą, okaże się w przyszłym tygodniu.
- Gdyby się zgodzili, waga mogłaby stanąć być może jeszcze w tym roku, kiedy zostaną zakończone prace na skwerze przed Ratuszem.
Przedsiębiorcy: Suraska to absurd
Nowe pomysły Zetty, a zwłaszcza słabość do nich magistratu oburzają przedsiębiorców ze Stowarzyszenia "Rynek Kościuszki". To oni wymusili na prezydencie Turze otwarcie deptaka na rynku ubiegłego lata, dzięki czemu zarobili krocie na sprzedaży piwa w ogródkach. W drugiej połowie marca zamierzają poważnie porozmawiać z prezydentem.
- Deptak na Suraskiej to absurd. Zaproponujemy prezydentowi zwężenie jezdni do dwóch pasów na Rynku Kościuszki, żeby jednocześnie mogły tam jeździć samochody, ale żeby nie zamykano ogródków - planuje Marek Sakowicz, prezes Stowarzyszenia "Rynek Kościuszki". - Za chwilę będą wybory samorządowe, zmieni się Rada Miejska, a pewnie i prezydent. Nie można podejmować takich radykalnych decyzji tuż przed wyborami.
Białostoczanin March 12th, 2006, 03:06 PM No i kilka fotek ul. Lipowej i Rynku Kościuszki.
http://www.bialystokonline.pl/galerie/4/1.jpg
http://www.bialystokonline.pl/galerie/4/2.jpg
http://www.bialystokonline.pl/galerie/4/5.jpg
http://www.bialystokonline.pl/galerie/4/6.jpg
http://www.bialystokonline.pl/galerie/4/17.jpg
http://www.bialystokonline.pl/galerie/4/122.jpg
http://www.bstok.pl/foto/?foto=579
Miejsce, w którym było największe zagęszczenie ogródków piwnych. :cheers:
anakin March 13th, 2006, 10:30 AM Czyli deptaka nie będzie. Białostocki standart, nic się nie dzieje, a wszelkie posunięcia są tylko grą pozorów
Nekroskop88 March 19th, 2006, 04:22 PM Za tym nowym blokiem przy Żelaznej (m.in. z restauracją Berlin) powstaje nowy blok, to taka ciekawostka ;) Ponoć wcześniej stała tam jakaś kamienica.
MAR_tm March 19th, 2006, 09:39 PM mialem dziś iść na sesję ale angina mnie zatrzymala, mozesz więcej powiedzieć gdzie to budują, bo żadnego żurawia z okna nie widzę ;)
Nekroskop88 March 19th, 2006, 09:43 PM Może źle się wyraziłem ;) Na razie wyburzyli tą kamienicę i oczyszczają teren, na którym wkrótce rozpocznie się budowa :)
wisza90 March 19th, 2006, 11:01 PM ja widze deptaczek na tym rozstoju dróg
MAR_tm March 20th, 2006, 12:49 AM krótki text pozwalający uświadomić sobie, dlaczego bialystok jest "większą wsią"
Historia powstania Białegostoku nie jest do końca
sprezcyzowana. "Słownik geograficzny Królestwa Polskiego"
podawał rok 1320, jako datę założenia tu pierwszej osady przez
księcia litewskiego Gedymina. Antoni Oleksicki, w "Studium
historyczno- urbanistycznym Białegostoku" napisanym na
początku lat 80. podawał także rok 1426, w którym nadano wieś
Bielszczany Stok Maciejowi z Tykocina. Jednak za wiarygodną
datę przyjmuje się rok 1450.
Najpierw swą rezydencję zbudował tu ród Wiesiołowskich, a
później przejęli ją Braniccy. Właśnie wokół rezydencji zaczęła
tworzyć się osada.
GRANICA PRZY "SPORTOWYM"
Powszechnie przyjmowało się, że w połowie XVIII wieku król
August II Sas nadał Białemustokowi prawa miejskie. Jednak z
czasem historycy określili, że prawa miejskie zostały nadane
osadzie już w 1692 r., a w 1749 rozszerzone jedynie na tzw. Nowe
Miasto (okolice dzisiejszych ulic Świętojańskiej, Warszawskiej,
Branickiego).
Od początku właściciele osady starali się nadać jej charakter
miasta funkcjonującego przy wielkopańskiej rezydencji.
Stworzono więc rynek wokół którego budowano kościół i
kamienice. Tu właśnie krzyżowały się dwie najważniejsze drogi - z
Supraśla do Suraża (obecnie ul. Sienkiewicza, Suraska,
Mazowiecka, Wiejska) oraz z Wasilkowa do Choroszczy (obecnie
śladem ul. Lipowej, skręcająca przy cerkwi w kierunku wzgórza
Św. Magdaleny).
Wówczas miasto było bardzo niewielkie, miało zaledwie
powierzchnię ok. 30 hektarów. Na wschodzie zaczynało się przy
rezydencji magnackiej, a na zachodzie kończyło się już w połowie
dziesiejszej ul. Lipowej, w okolicach sklepu "Sportowego". Przy
okazji układania nowej nawierzchni chodnika przed dwoma laty,
czerwoną kostką zaznaczoną tą pierwszą, historyczną granicę
miasta. W planie jest montaż w tym miejscu pamiątkowej tablicy.
STRAŻAK NA RATUSZU
Rozwój miasta, żyjącego głównie dla rezydencji, został przerwany
w 1753 r. wielkim pożarem, który spustoszył znaczną część miasta.
To wydarzenie zaowocowało budową wieży w ratuszu, który
faktycznie od początku był przeznaczony do handlu. Służyła ona
jako najlepsze w ówczesnej Polsce, zabezpieczenie
przeciwpożarowe. Przez cały czas siedział na niej strażak, który
obserwował, czy coś się nie pali.
Dzięki wielkiemu pożarowi planiści Jana Klemensa Branickiego
zaczęli na nowo porządkować układ przestrzenny Białegostoku.
Z tego okresu pochodzi najstarszy dotychczas znany plan miasta,
który przechowywany jest w Centralnym Archiwum Wojskowo -
Historycznym w Moskwie.
Już wówczas miasto było nieco większe niż 70 lat wcześniej.
Tworzyło kwadrat złożony z rezydencji i ogrodów oraz trzech
dzielnic: Nowe Miasto (w dawnym nazewnictwie), dzielnica
chrześcijańska (północne zaplecze rynku) i dzielnica żydowska
(część południowa miasta i przedmieścia od strony Wasilkowa).
Jego granice wyznaczone były wówczas w przybliżeniu
dzisiejszymi ulicami: Warszawską, Świętojańską, Akademicką,
Aleją Piłsudskiego, Malmeda, wzgórzem św. Rocha.
W 1775 r. miasto zamieszkiwało 3,5 tys. osób. W tym czasie, oprócz
murowanej rezydencji istaniało tylko 408 domów drewnianych. 50
lat później miasto liczyło już 8,6 tys. mieszkańców i posiadało 525
budynków, w tym 86 murowanych.
Przed 1848 r. poszerzono granice miasta do powierzchni "524
dziesięcin i 1406 sążni" (ok. 1600 hektarów) włączając wówczas w
tereny administracyjne miasta rezydencję (ale bez Zwierzyńca),
tereny między rzeką Białą a wsią Białostoczek oraz część
dzisiejszych Bojar. W stosunku do roku 1799 miasto powiększyło
się wówczas pięciokrotnie. Wciąż była to jednak prowincjonalna
mieścinka.
CIASNA STOLICA WŁÓKIENNICTWA
Dopiero budowa kolei Warszawsko - Petersburskiej w 1862 r.
oraz sankcje nałożone na Królestwo Polskie po powstaniu
styczniowym, spowodowały wielki boom miasta. Białystok leżał już
poza terenem Królestwa, tutaj więc zaczęli przenosić się
właściciele fabryk, głównie włókienniczych.
Jeszcze w 1857 r. miasto liczyło 14 tys. mieszkańców i miało 781
budynków w tym 175 murowanych, a już 1882 r. mieszkało tu 40
tys. osób w 2146 budynkach (386 murowanych). W ciągu
kolejnych 6 lat liczba ludności wzrosła do 57 tys. W Białymstoku
były wówczas 3422 budynki (w tym 643 murowane). W 1877 r.
włączono do miasta część wsi Piaski, Zwierzyniec i okolice dworca
kolejowego.
W tym okresie nastąpił wielki boom budowlany, na małej
przestrzeni powstawało mnóstwo nowych domów często
stojących jeden obok drugiego, to cud, że nie wydarzył się wtedy
jakiś wielki pożar, który pochłonąłby bez wątpienia znaczną część
miasta. Układ ulic został tak zagęszczony i skomplikowany, że
trudno było przejechać przez miasto. Nawet na połowie ulicy
Lipowej potrafiono wybudować kamienicę. Tak było w miejscu
gdzie obecnie jest hotel "Cristal".
UKŁAD URATOWANY PRZEZ WOJNĘ
W roku 1880 carscy urzędnicy stworzyli plan uporządkowania
układu komunikacyjnego. Wszystkie ulice miały tworzyć równe
kwadraty. Nic jednak z tego nie wyszło, bo koszty tego
przedsięwzięcia były za duże nawet dla cara. Dlatego przed I
wojną światową zaborcy, którzy mieli w planach przegrupowanie
wojsk przez Białystok, wybudowali dwie obwodnice (obecnie
Szosa Północna - Obwodowa oraz ul. Kopernika, Zwierzyniecka),
zdając sobie sprawę, że przeciśniecie się przez miasto będzie
niemożliwe. II wojna światowa, akurat dla układu komunikacyjnego
była szczęściem, ponieważ doszczętnie zniszczone centrum
można było zbudować według nowych planów.
W roku 1914 niewielkie powierzchniowo miasto miało już 100 tys.
mieszkańców i mnóstwo chatek, które bardziej upodabniały je
dużej wsi, niż do miasta.
Po wojnie liczba ludności - w 1921 r. - wynosiła już tylko 76 tys.
osób, ale tylko dlatego, że dwa lata wcześniej Białystok doczekał
się największego w swojej historii powiększenia. Z 27 km kw.
przed wojną, powiększono go do 42 km kw.
WCIELENIE PODMIEJSKICH WSI
10 maja 1919 r. przyłączono do miasta wiele podmiejskich wsi: An
toniuk, Białostoczek, Dojlidy, Dziesięciny, Horodniany, Marczuk,
Ogrodniczki, Pieczurki, Skorupy, Słoboda, Starosielce (wieś),
Wygoda, Wysoki Stoczek i Zacisze. Był to przede wszystkim zabieg
polityczny, ponieważ miasto było zamieszkane głównie przez
Żydów, Niemców i Rosjan. Istniała więc obawa, że w nowo
wybranej Radzie Miasta Polacy będą stanowić margines.
Włączenie tych okolicznych miejscowości znacznie zwiększyło
liczbę Polaków w Białymstoku. Po tym powiększeniu Białystok stał
się jeszcze bardziej nabrał charakteru wsi. W samych okolicach
centrum powstawało też
dużo drewnianych domów na Bojarach, Piaskach i Słobodzie
(okolice ul. Mazowieckiej). Jednocześnie Białystok stał się
miastem wojewódzkim, w którym zakładano parki, ulepszano drogi
i zbudowano kilka nowoczesnych budynków m.in. gmach
obecnego Urzędu Wojewódzkiego (w okresie międzywojennym
zajmowany przez Izbę Skarbową i Sąd Okręgowy). W 1939 r. liczba
ludności sięgnęła 107 tys.
NIE KONIEC ROZROSTU
Kolejna wojna doszczętnie zniszczyła śródmieście, wówczas
jedyną prawdziwie miejską dzielnicę. W gruzach legła też część
popularnie zwanych "hanajek". W 1946 r. żyło w Białymstoku
zaledwie 56 tys. osób. Przez kilka lat trwała odbudowa ze
zniszczeń. Później miasto znów zaczęło się rozrastać. W 1954 r.
wcielono do Białegostoku kolejne podmiejskie wsie i osady:
Fasty, Bacieczki, Starosielce i Krupniki. Ostatniego powiększenia
dokonano przed 26 laty właczając do miasta spore obszary wsi
Bagnówka oraz wsi i lasu Pietrasze.
Pod koniec lat 90. o przyłączenie do miasta starała się wieś
Zaścianki z gminy Supraśl. W 2001 roku przyłączono natomiast do
Białegostoku wieś Zawady (z gminy Dobrzyniewo), a obecnie
starają Sie o to również mieszkańcy Dojlid Górnych (gmina
Zabudów).
BOOM WIELKIEJ PŁYTY BETONOWEJ
Po wojnie rozpoczęło się bardzo powolne wypieranie
drewnianego budownictwa przez nowe bloki. Na przełomie lat 50.
i 60. na miejscu starych dzielnic, po których wciąż jeszcze zostały
pojedyńcze, drewniane domy, rozpoczęto budowę kilku osiedli
mieszkaniowych - Antoniuk, Przydworcowe, Mickiewicza, a później
1000-lecia.
W końcu lat 60. Białysok wciąż jeszcze wyglądał jak duża wieś.
Dopiero lata 70. przyniosły drugi - po 100 latach - boom
budowlany. Tym razem zakrólowała "wielka płyta betonowa".
Zaczęły powstawać nowe blokowiska osiedli Piasta, Sienkiewicza,
Białostoczek, Dziecięciny, Bema, Słoneczny Stok i Piaski, które
wyrosło w samym centrum miasta na miejscu "hanajek". Dość
szybko zaczęły znikać stare drewniane zabudowania. Jak duża
liczba była ich przed laty może świadczyć, że wciąż takich
fragmentów nie brakuje, szczególnie w okolicach ul.
Mazowieckiej i Młynowej, na Bojarach, przy os. Białostoczek, na
Antoniuku.
OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
Od lat trwa dyskusja co robić z tymi domami. Są pomysły, aby
przynajmniej w części ocalić od zapomnienia stary Białystok.
Tymczasem jego obszar wciąż się zmniejsza. Część domów się
rozsypuje, na wielu buduje się nowe budynki wielopiętrowe.
Tereny te są bardzo atrakcyjne, bowiem leżą w najbliższym
sąsiedztwie centrum.
Na niemal całkowitą zagładę jest przeznaczona dawna drewniana
dzielnica Piaski, na której planuje się budowę nowego centrum
handlowo - usługowego miasta. Częśc architektów i historyków
uważa jednak, że przynajmniej część zabudowy powinna być
zachowana. Tempo budowy nowego entrum jest jednak tak wolne,
że może to potrwać jeszcze kilkanaście lat. A władom miasta wciąż
brakuje odwagi, aby stworzyć deptak a Rynku Kościuszki, co
bardziej podkreśliłoby miejskość Białegostoku, przez wiele osób
niestety postrzegango nadal jak wielka wieś.
ZBIGNIEW GOŁĘBIEWSKI
Rynek Kościuszki okres miedzywojenny
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial01.jpg
Rynek Kościuszki. Początek I
wojny światowej.
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial03.jpg
Zachodnia pierzeja Rynku
Kościuszki. Obecnie w
parterach tych budynków
znajduje się m.in. Marszand,
Desa i księgarnia Akcent. Po
prawej widać początek ul.
Lipowej (początek XX wieku).
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial04.jpg
Zachodnia pierzeja Rynku
Kościuszki. Widok w
kierunku ul. Spółdzielczej.
Początek XX wiku.
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial05.jpg
Ul. Nikołajewskaja (obecnie
Sienkiewicza) w początkach
I wojny światowej. Po prawej
widać barokową kamienicę
stojącą do dziś na rogu ulic
Sienkiewicza i Rynku
Kościuszki. Środkiem ulicy
jeździł wówczas tramwaj
konny.
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial14.jpg
Ulica Lipowa oglądana Rynku
Kościuszki. Jest to fragment
w pobliżu obecnego hotelu
Cristal pomiędzy ulicami
Spółdzielczą i Malmeda.
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial02.jpg
Widok z ulicy Kilińskiego na
bramę wjazdową do pałacu
Branickich. W głębi brama
do parku miejskiego
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial07.jpg
Widok sprzed parku
miejskiego na bramę
wjazdową do pałacu
Branickich i ulicę Kilińskiego.
Po prawej stronie widać
słynny hotel Ritz, który
zniszczono w czasie II wojny
światowej i rozebrano po je
zakończeniu
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial09.jpg
Ulica Waszawska w okresie
międzywojennym. Po lewej
stronie widać kościół św.
Wojciecha, a po prawej
budynek zajmowany obecnie
przez Uniwersytet
Białostocki.
http://republika.pl/whitestock2004/images/bial11.jpg
Nekroskop88 March 20th, 2006, 11:37 AM A mi brakuje zabudowań fabrycznych w Białymstoku, które zostały wysadzone przez Niemców lub Sowietów (np. fabryka Hasbacha przy jego pałacyku). Obecnie w Łodzi, w tych zabudowaniach, powstają centra handlowe, mieszkania i biura.
MAR_tm March 20th, 2006, 11:49 AM gwoli ścisłości - na świętojańskiej miała powstać galeria ...[MIAŁA]
Białostoczanin March 20th, 2006, 12:01 PM Przecież pozwolenie na budowę chyba jest.
ervinn March 20th, 2006, 12:08 PM http://republika.pl/whitestock2004/images/bial02.jpg
^^
A cóż to za wehikuł po szynach jedzie? Czyżby w B-stoku były niegdys tramwaje?
Nekroskop88 March 20th, 2006, 12:20 PM Były. Konne :)
Nekroskop88 March 20th, 2006, 12:24 PM gwoli ścisłości - na świętojańskiej miała powstać galeria ...[MIAŁA]
Ja wiem :) Tak samo jak w fabryce Nowika ma powstać Galeria Biała, a w fabrykach przy Włókienniczej i Modlińskiej mieszkania. Chodziło mi o to, że tych fabryk jest zdecydowanie za małoooo ;) A co to Biruny to jest tak jak mówi Białostoczanin, mają pozwolenie, jeszcze muszą coś załatwić. Budowa ma rozpocząć się w przyszłym roku. Będzie to największe Alfa Centrum z całej sieci (podobne są w Gdańsku i Olsztynie).
anakin March 20th, 2006, 12:25 PM Białystok zaczął się rozwijac dopiero w XIX wieku, ale przecież podobnie było np. z Łodzią. Oczywiście dla obecnego Białegostoku istotne były zniszczenia podczas II wojny światowej, ale trzeba połozyć nacisk na nie tylko zniszczenia materialne, ale włąśnie utrate ludności. W Białymstoku w 1921 r ludność żydowska stanowiłą większość mieszkańców (mimo przyłaczenia polskich wsi znajdujących się blisko miasta, aby trochę spolonizować miasto), później udział jej w zaludnieniu Białegostoku zmniejszył się poniżej 50 %. Praktycznie całą ta ludność zgnieła podczas wojny zamordowana lub zamorzona głodem. To dlatego w Białymstoku zdecydowanie dominowała po wojnie ludność, która osiedliła się w tym mieście. Co ważne Białystok nie mógł wykorzystać wysiedlenia ludności polskich kresów. Były plany zaintsalowania ludzi z uniwersytetu z Wilna w Białymstoku, wąłdze sowieckie na to się nie zgodziły (zbyt blisko wschodniej granicy Polskiej).
Nekroskop88 March 20th, 2006, 12:30 PM Do dziś nie mogę przetrawić tego, że Uniwersytet Stefana Batorego wywieziono do Torunia, a nie do Białegostoku (Nowego Wilna!). Aczkolwiek w naszym mieście został Wydział Teologiczny (zamknięty potem przez władze) i lekarze z Wydziału Lekarskiego, współtworzący Akademię Medyczną. Z Wilna do Białegostoku przeniosło się też kilka instytucji, m.in. kościelnych (cała archidiecezja katolicka i Muzułmański Związek Religijny).
Nekroskop88 March 20th, 2006, 05:52 PM A wracając do naszego Centrum. [To będzie matrix, moje nierealne marzenie;)] Moim zdaniem najpierw należy zbudować obwodnicę śródmiejską. Wtedy będzie można zamknąć całą Lipową, Suraską, Kilińskiego oraz mniejsze ulice Białówny, Zamenhofa, Malmeda, Nowy Świat itd. Utworzy się coś na wzór Starego Miasta, które jest w miastach gotyckich :) Kamienice należy odremontować, te które są zabytkowe zostawić ich wysokość w spokoju, natomiast te pseudozabytkowe, powojenne, które są małe i niskie, połączyć i podwyższyć (jak np. kamienica Empiku i ta obok, bodajże ze sklepem obuwniczym Andrzej). Wolne miejsca zabudować pseudokamienicami. Na tym rynku, który powstanie wybudować jakąś małą architekturę (pomnik, ławeczki, latarnie, fontannę ). Pod obecnym blokiem lub bankiem BPH przy Sienkiewicza wybudować parking podziemny. W kamienicach, z których pewnie wyniosą się sklepy markowe do centrów handlowych, umieścić punkty usługowe i gastronomiczne, tak by ożywić nasze centrum. Po wyprowadzce instytucji kulturalnych ze ścisłego centrum do centrum kulturalnego na Węglówce (m.in. Książnicy Podlaskiej, Archiwum Państwowego) pozostaną wolne budynki, w których mogą powstać restauracje. To tyle o ścisłym centrum.
Rejon Rynku Siennego. Jak wiadomo to teren beznadziejnie brzydki. Obok jest Park Centralny i miejsce pod planowaną operę. Sam rynek należałoby wyłożyć jakąś kostką (?) i obudować na około kamienicami stylizowanymi na różne epoki (jakieś płaskorzeźby itp.) i umieścić w nich znowu jakieś puby, kluby, restauracje, pizzerie, lodziarnie, ciastkarnie itd. :) Jedną ścianę rynku zamykałby ten rzemieślnik, C.H. Sienny Rynek :sleepy:. Można nawet powiększyć przyszły rynek o "uliczkę-deptak" odchodzącą w stronę siedziby TP SA. W ten sposób, ten deptak, obudowany kolejnymi kamieniczkami byłby ciekawym miejscem to spacerowania ;) Jednak - kamienice, które miałyby być przy tym deptaku, a których tył graniczyłby z chodnikiem przy ul. Legionowej powinny mieć wejścia z dwóch stron i z dwóch stron inne fasady. Od strony deptaka, tak jak na Siennym Rynku, stylizowane na jakąś epokę, a od strony ul. Legionowej - nowoczesną i przeszkloną. Od strony ul. Legionowej w kamienicach mieściłyby się punkty finansowe - banki, doradcy finansowy, towarzystwa ubezpieczeniowe, a od strony deptaka punkty gastronomiczne. Na rynku tak jak przy Lipowej, powinna być mała architektura, myślę tu głównie o fontannie, nie potrzebne są tam żadne pomniki.
Ufff mam nadzieję, że zrozumiecie mój wywód :) Nie potrafię zbyt dobrze czegoś komuś tłumaczyć :)
MAR_tm March 20th, 2006, 06:18 PM wiem, co masz na myśli, ale do tego strasznie długa droga, niedługo się przejdę tamtędy, zobaczymy, czy zeczywiście aż taki straszny ten syf ;)
MAR_tm March 22nd, 2006, 05:10 PM to miałoby sens gdyby:
-podłączyć jakkolwiek to z krakowską
-z drugiej strony z wyszyńskiego
-zbudowaliby galerię przy ABC
-obowiązkowo doprowadzili sienny rynek do stanu używalności z knajpami itp
-uporządkowali chociażby w promieniu 20 metrów od młynowej teren
-latarnie, ławki i lokale - oczywiste
-no i istniejące zabudowania odrestaurowali
no i dla porządku - są to zabudowania pożydowskie - cały ten terezn zresztą był w międzywojniu enklawą Żydów
http://img223.imageshack.us/img223/7616/dsc025139hm.jpg
http://img223.imageshack.us/img223/6499/dsc025162np.jpg
http://img147.imageshack.us/img147/1573/dsc025187mh.jpg
http://img147.imageshack.us/img147/4503/dsc025209nm.jpg
http://img147.imageshack.us/img147/3412/dsc025218yy.jpg
http://img95.imageshack.us/img95/2375/dsc025228dd.jpg
http://img95.imageshack.us/img95/3760/dsc025237rl.jpg
http://img95.imageshack.us/img95/3106/dsc025244ad.jpg
http://img147.imageshack.us/img147/9092/dsc025252wr.jpg
http://img95.imageshack.us/img95/8064/dsc025268cm.jpg
http://img95.imageshack.us/img95/7161/dsc025275oc.jpg
coś już ktoś zaczął tu robić - w tym lokalu miałem przyjemność posłuchania Krzysztofa Piaseckiego i Janusza Rewińskiego z ale plamy ;)
http://img147.imageshack.us/img147/7876/dsc025291ex.jpg
http://img95.imageshack.us/img95/20/dsc025307kj.jpg
rynek sienny
http://img205.imageshack.us/img205/3721/dsc025375tz.jpg
http://img219.imageshack.us/img219/5609/dsc025385in.jpg
Nekroskop88 March 22nd, 2006, 05:28 PM Z istniejącej zabudowy zostawiłbym tylko kamienice, drewniane i murowane domki do wyburzenia.
Nekroskop88 March 24th, 2006, 06:01 PM Młynowa - jedna z ulic Białegostoku
Ulica Młynowa jest jedną z mniej znanych ulic dzisiejszego Białegostoku. Można nawet powiedzieć, że została ona zapomniana przez mieszkańców miasta. Świadczy o tym brak asfaltowej nawierzchni i mało reprezentacyjne budynki, chociaż niektóre z nich pochodzą z 2 połowy XIX w. i widnieją w wykazie zabytków architektury i budownictwa w Polsce.
Dzisiejsza ulica Młynowa w dziejach Białegostoku to jedna z pierwszych dróg tego miasta. Początkowo była ona tylko przedłużeniem (a właściwie jedną z odnóg) ul. Suraskiej, będącej w przeszłości główną ulicą Białegostoku. Na planach kartograficznych pojawia się po raz pierwszy ok. 1799 r. (Plan Beckera). Widnieje także na innych mapach Białegostoku z XVIII i XIX wieku, znajduje się na planie Białegostoku z końca XVIII stulecia zrekonstruowanym przez J. Glinkę, a także planie Białegostoku z lat 1807-1808. Na wszystkich z nich przebiega ona wśród niezabudowanego terenu poza granicami miasta w pobliżu cmentarzy.
Warto tutaj wspomnieć, że rekonstrukcja planu Białegostoku dokonana przez J. Glinkę wskazuje, że droga ta prowadziła do Bażantarni. Mówi się o tym także w dokumentacji ewidencyjnej parku "Bażantarnii" w Białymstoku: "Od strony miasta Białegostoku wiodła droga dojazdowa do założenia, pełniąca w XVIII wieku funkcję gospodarczą. Jej bieg wyznacza dzisiaj ulica Młynowa i częściowo Wojsk Ochrony Pogranicza…". Droga ta mogła prowadzić również do młyna Marczuk i właśnie stąd być może wywodzi się obecna nazwa tej ulicy.
Mimo to na mapach i planach nazwa ta pojawia się dopiero w XX wieku. Możliwe zresztą, że nazwę swą wzięła ona nie od młyna Marczuk, ale od młyna Dawidowskiego, który mieścił się przy tej drodze w 1895 roku. Użyte w artykule sformułowanie "dzisiejsza ulica Młynowa" znalazło się tu nie bez powodu – w przeszłości bowiem nazwę "Młynowa" nosiła inna, położona w innej części Białegostoku ulica, biegnąca w przeszłości od bramy pałacu Branickich do ulicy Stare Bojary.
Wracając do zagadnienia dzisiejszej ulicy Młynowej, to w XVII i XVIII wieku znajdowała się ona poza granicą miasta, która w 1692 r. (w tej części miasta Białegostoku) biegła od rzeki Białej najpierw ul. Kilińskiego, następnie ul. Legionową, po czym przed ul. Piękną skręcała pod kątem prostym i biegła wzdłuż parkanu cmentarza żydowskiego do leżącej w tej części miasta w okresie przedwojennym uliczki Grodzieńskiej.
Dopiero w XIX wieku, a dokładnie w latach 1877 i 1897, część ulicy Młynowej znalazła się na obszarze miasta, a w 1919 r. została w całości włączona w granice miasta. Pierwotnie terenu przez który przebiega dzisiejsza ulica Młynowa nie brano pod uwagę planując rozwój urbanizacyjny miasta. Po pierwsze obecność założenia pałacowo-parkowego w tej części miasta utrudniała jego rozwój w kierunku południowym i południowo-zachodnim. Po drugie, lokalizacja w tym miejscu cmentarzy najpierw żydowskiego, założonego w 1766 r. z inicjatywy bractwa Hewre Kadiszu, a w późniejszym czasie także luterańskiego i katolickiego – obniżało atrakcyjność tego obszaru. Aby mimo tego nie wyłączać obszaru dzisiejszej ulicy Młynowej z planu ogólnego zagospodarowania miasta, swego czasu osobiście interweniowała Izabela Branicka, która dnia 7 VII 1796 r. kazała nadzorować, aby ludność pruska nie nabywała posesji bez zgody dworu i wskazała obszar, na którym przybysze mogą prowadzić prace budowlane: "Wolno się budować za miastem, ku wasilkowskiej drodze za bramą suraską, na Piaskach i może ku wiatrakowi i św. Magdalenie".
To rozporządzenie przyniosło oczekiwane rezultaty, ponieważ już w połowie XIX wieku, obszar ten pokrywały liczne drewniane budynki: "W południowej części miasta, między drewnianymi domkami ledwie widoczny cmentarz luterański z pięknymi klombami kwiatów. Między nim a cmentarzem prawosławnym św. Magdaleny leży rozległy cmentarz żydowski". Na planie Białegostoku datowanym na 1887 rok z wykazem ulic w języku rosyjskim, interesująca nas ulica widnieje jednak jeszcze pod nazwą "Suraskiej".
Natomiast na dwudziestowiecznych planach miasta Białegostoku zarówno rosyjskojęzycznym z 1914 r., sporządzonym w języku polskim planie z 1937 r., jak i niemieckojęzycznym z 1942 r. mamy już do czynienia w tym miejscu z ulicą Młynową. Na planie rosyjskim z 1914 r. nosi ona nazwę "Mielniczna", a na niemieckim z 1942 - "Mühlen Strasse". Nazwa "Młynowa" dla interesującej nas ulicy ustaliła się zapewne gdzieś między rokiem 1887 (gdy nazywała się ona jeszcze "Suraska"), a 1910, gdyż najwcześniejsza odnotowana wzmianka o takiej właśnie nazwie tej ulicy figuruje w Wykazie ulic Białegostoku z lat 1799-2000 właśnie pod rokiem 1910 r. (ulica "Mielniczna"). Ta właśnie nazwa ("Młynowa") została zatwierdzona 17 kwietnia 1919 roku przez Tymczasowy Komitet Miejski i od tamtej pory nigdy nie uległa zmianie. Nawet w okresie okupacji sowieckiej, gdy zmiany nazw ulic były nagminne, Miejski Komitet Wykonawczy w Białymstoku zmieniając nazwy ulic w dniu 18 kwietnia 1940 r. utrzymał nadaną tej ulicy 17 kwietnia 1919 roku nazwę "Młynowa".
Gryfita
http://www.gryfita.pl/photo/1112731358.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731367.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731383.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731407.jpg
Nekroskop88 March 24th, 2006, 06:10 PM Młynowa w prasie
Przeglądając prasę białostocką można natknąć się na nieliczne wzmianki dotyczące ul. Młynowej i jej mieszkańców. Są to najczęściej niewielkie wzmianki, np. o tym, że w 1935 roku Prezydent Miasta polecił wybrukować ul. Młynową na dwóch odcinkach o łącznej długości 285 metrów.
Do rzadkości należą bardziej obszerne artykuły, jak ten który ukazał się w Kurierze Porannym w 1999 r. Przedstawiono w nim dawną i obecną sytuację Młynowej. Mieszkańcy wspominają, że niegdyś na Siennym Rynku "(...) dzień w dzień stały furmanki. Konie poiło się przy drewnianym wodopoju". W miejscu gdzie obecnie jest Szkoła Podstawowa nr 9, znajdowała się hala mięsna. Zaś dzisiejszą halę postawiono "(...) na miejscu po cmentarzu żydowskim. Tym mniejszym - więcej grobów było tam, gdzie dziś jest park i amfiteatr". Obecnie awantury i bójki są tu na porządku dziennym.
Na podstawie przeprowadzonej dotychczas kwerendy mogę wykluczyć gazety sprzed końca I wojny światowej. Przeglądając je nie natrafiłam na żadne dane dotyczące tejże ulicy. Pierwsze wzmianki o Młynowej odnalazłam w prasie z dwudziestolecia międzywojennego. W większości były to informacje krótkie, zaledwie kilkulinijkowe. Przeważnie pochodziły z rubryki "Z kroniki policyjnej", jak np. ta, z Gazety Białostockiej "Dzień Dobry": "Dnia 14. b. m. Dawidowiczowi Leonowi (Młynowa 25), murarzowi, kiedy pracował w lokalu Szkoły Podstawowej Nr 1 przy ul. Żwirki i Wigury, skradziono spodnie, wartości 16 zł 50 gr".
Artykuł Maryli Pawlak-Żalikowskiej w "Kurierze Porannym", ukazuje niektóre zwyczaje panujące na ul. Młynowej. "Byliśmy na dzielnicy jak zwierzęta w stadzie. W najlepszym znaczeniu tego słowa. Spryt, wiek i prawo pięści decydowało o pozycji... Prawo pięści nie noża. Uczciwa walka nie mogła być też kopaniem przeciwnika... Każdy miał swoje miejsce – młodsi nie byli dopuszczani do wszystkiego przez starszych, a starsi nie bluzgali przy maluchach. I ta niesamowita solidarność (...)". Drugi zwyczaj związany był z problemami młodych, zakochanych ludzi. Kiedy chłopak z innej dzielnicy zaczynał się spotykać z dziewczyną z ul. Młynowej musiał zapłacić tzw. "brukowe", czyli butelkę wódki. Jeśli tego nie zrobił, wówczas schwytany przez chłopców z Młynowej musiał np. wznosić okrzyki, bądź śpiewać piosenki na cześć ich dzielnicy. Zdarzało się i tak, że bardziej oporni wracali do domu bez spodni".
Informacje zawarte w prasie pozwalają również poznać życie codzienne mieszkańców Młynowej, ich problemy, troski, mentalność. "Ludzie co to się ze światem porobiło. Jak ja kiedyś swojego chłopa... milicjanta... na ulicy popchnęłam, a on w mundurze był, to następnego dnia mnie do komendanta na rozmowę wezwali! A teraz?! Parę dni temu burda tu jakaś była. Radiowóz przyjechał, to ci gówniarze, co z takimi jakimiś kijami... no, takimi jak wałki... biegają, tym policjantom na czapki napluli! I nic... Nie bandyci, tylko policjanci się zwinęli!". Starszym ludziom ciężko jest zrozumieć zmiany jakie zaszły na ich ulicy. Niegdyś mogli czuć się tu bezpiecznie, byli szanowani przez młodzież. Na podstawie tego co udało mi się odnaleźć w prasie, sytuacja Młynowej w dalszym ciągu pogarsza się: "(...) to symbol dzielnicy, o której mówi się, że wszyscy tam siedzieli, siedzą lub będą siedzieć. Pili, piją lub będą. W dzień lepiej tam uważać, a w nocy nie chodzić".
Z powyższych informacji zebranych z prasy białostockiej wyłania się smutny obraz życia na dzisiejszej Młynowej. Ludziom żyje się ciężko. Właściciele często czekają aż ich domy "rozpadną się". Dzięki temu mają szansę na przeniesienie do nowego lokalu. Ale nie tylko brak pieniędzy stoi na przeszkodzie prac remontowych. "Ot, na przykład – gada się na Młynowej – jest taka kamienica, gdzie była kiedyś melina "Kostucha", w której nawet kanapeczki do flaszki można było dostać. Babcia, która ją prowadziła, zmarła. Dziadek został sam. Kamienicą zainteresował się właściciel pobliskiej restauracji – kupił za grosze i tę ruinę, i kawałek placu obok. Mimo zakazu remontów dobudował piętro i co?".
Gryfita
http://www.gryfita.pl/photo/1112731282.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731291.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731048.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731056.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731064.jpg
Nekroskop88 March 24th, 2006, 06:28 PM Projekt Młynowa
Listopadowy numer "Spotkań z Zabytkami" z 2002 roku na stronie drugiej w rubryce "przeglądy, poglądy" podał informację: "Przyszłość ul. Młynowej w Białymstoku, jednej z najstarszych ulic w mieście, jest już przesądzona. Projekt nowego planu zagospodarowania przestrzennego zakłada, że na terenach między ulicami Młynową, Kijowską i Kalinowskiego będą zlokalizowane obiekty przeznaczone na tzw. usługi ogólnomiejskie (m.in. administrację, biura, handel, gastronomię, hotelarstwo). Mają to być budynki o różnej wysokości. Żeby zachować ład przestrzenny i jednorodną architekturę ul. Młynowej, przyszli inwestorzy będą musieli ogłaszać konkursy architektoniczne; jednym z członków komisji konkursowej będzie wojewódzki konserwator zabytków. W odniesieniu do wszystkich zburzonych budynków zabytkowych przy ul. Młynowej, jako kolidujących z nowym planem zagospodarowania, ma być sporządzona szczegółowa dokumentacja." Katalog "Zabytków Architektury i Budownictwa w Polsce. Tom 3: województwo białostockie" na całej ulicy Młynowej wymienia siedem budynków objętych ochroną konserwatorską poprzez wpis do rejestru zabytków. Są to drewniane i murowane domy nr 7b, 9, 49, 53, 63, 65/1, 86, pochodzące z czwartej ćwierci lub końca XIX wieku oraz z lat 30-tych XX wieku.
Decyzja o wyburzeniu części zabytkowej zabudowy jednej z najstarszych ulic miasta jest wydarzeniem bez precedensu. Żadne miasto w Polsce nawet "zatłoczone zabytkami" na coś takiego nie powinno sobie pozwolić. Tym bardziej Białystok, który z II wojny światowej wyszedł straszliwie okaleczony i który cierpi na brak zabytków, bo część tych w centrum miasta to zabytki "odbudowane", jak choćby Ratusz.
Wcześniejsze sporządzenie "szczegółowej dokumentacji" budynków przeznaczonych do wyburzenia, sprawy nie rozwiązuje. Decyzja w sprawie ulicy Młynowej została podjęta w czasie, gdy w całej Polsce w środowiskach naukowych i konserwatorskich toczyła się ożywiona dyskusja nad nowym kształtem ustawy o ochronie zabytków. Dyskusja ta znalazła szerokie odzwierciedlenie w mediach, w tym także w czasopismach specjalistycznych i popularnych, jak choćby cytowane wcześniej "Spotkania z Zabytkami". Konkluzje z tej dyskusji uwzględnione zostały w większości w nowej "Ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami". Paragraf szósty tej ustawy jako przedmiot ochrony i opieki wymienia nie tylko pojedyncze obiekty lecz również całe założenia cenne ze względu na układ przestrzennych i krajobraz kulturowy. Przedmiotem ochrony i opieki ustawa czyni nawet wartości niematerialne: "...nazwy geograficzne, historyczne lub tradycyjne nazwy obiektu budowlanego, placu, ulicy...". Zadokumentowanie wyburzanych budynków zabytkowych sprawy więc nie rozwiązuje. W przypadku ulicy Młynowej moim zdaniem ochroną należałoby objąć całą ulicę wraz z jej zabudową, układem przestrzennym i nazwą, odzwierciedlającymi historię ulicy i miasta.
Już słyszę głosy oburzenia: "przecież to dzielnica ruder i jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Białymstoku!" Teraz – tak, ale wpłynęły na to całe dziesięciolecia kształtowania "ładu przestrzennego" miasta. Parterowa i jednopiętrowa, drewniana, rzadziej murowana zabudowa ulicy Młynowej została ukształtowana w XIX i pierwszej połowie XX wieku, i jest elementem dziedzictwa kulturowego miasta, dziedzictwa dzięki któremu czujemy związek z "małą ojczyzną". Młynowa odzwierciedla bogatą i skomplikowaną historię wielokulturowej społeczności Białegostoku. Jest przy tym typowa dla międzywojennej zabudowy części miasta położonej poza jego ścisłym centrum. Zabudowa ta w większości już nie istnieje. Przetrwała jeszcze w szczątkowej formie dzielnica Bojary i ...Młynowa. Wyburzenie zabytkowej zabudowy najstarszej części ulicy doprowadzi do zatarcia kolejnego elementu krajobrazu miejskiego. Sytuacji nie usprawiedliwia "zły stan techniczny budynków", bo dopóki się nie zawaliły dopóty jest czas na ich ratowanie. Spod odpadających tynków i łuszczącej się farby wciąż jeszcze przezierają elementy bogatej snycerki i ciekawe detale architektoniczne.
Młynowa położona w centrum a zarazem "poza centrum" dzisiejszego Białegostoku mogłaby się stać jego atrakcją turystyczną, prezentując zupełnie odmienny od wielkomiejskiego charakter miasta. Ułatwiłoby to przetrwanie ulicy w jeszcze innym sensie: jako miejsca szczególnego pod względem kulturowym, o bogatej historii i jedynym w swoim rodzaju języku. Języku Cześka i Lidki Tarasiewiczów, który od dekady słychać na antenie Radia Białystok w audycji "Na Młynowej".
Krótka notatka zamieszczona w "Spotkaniach z Zabytkami" spowodowała, że próbę ratowania dziedzictwa kulturowego ulicy Młynowej podjęła grupa studentów z Instytutu Historii i z Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku. Działając jako wolontariusze w ramach "Projektu Młynowa" opracowali ankietę i przeprowadzili wywiady z mieszkańcami Młynowej i ich sąsiadami, podjęli kwerendę archiwalną i bibliograficzną. Wielokrotnie przemierzali też "kocie łby" Młynowej z aparatem fotograficznym w ręku próbując uchwycić jej ducha. Efektem tych działań jest wystawa fotograficzna "Projekt Młynowa" prezentowana od wiosny 2004 roku w budynku przy Placu Uniwersyteckim 1 oraz działająca już, choć jeszcze cały czas w budowie strona www. Powstał też zbiór fotografii, kopii historycznych planów Białegostoku, zapisów wywiadów, notatek, oraz wypisów z literatury i prasy archiwalnej.
Niewielką próbkę efektów działań podjętych w ramach "Projektu Młynowa" prezentujemy na łamach "Białostockiego Magazynu Historycznego "Gryfita"".
Gryfita
http://www.gryfita.pl/photo/1112731261.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731274.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731311.jpg
http://www.gryfita.pl/photo/1112731323.jpg
MAR_tm March 24th, 2006, 06:54 PM niestety jest to "takie sobie gadanie"
1 - nie ma żadnych inwestorów rzucajacych sięna ten teren - nikt tu nie chce budować biurowców i niczego innego
2 - zakładająć, że coś się zacznie dziać, oprócz młynowej, należałoby ucywilizować całe okolice ciągnące się do kalinowskiego i krakowskiej - przecież tam też jest taki syf...
3 - drewniane rudery, których tam jest większość są w takim stanie, że nie wiem, wypadałoby je chyba od podstaw zbudować... całe okolice to haszcze, jakieś dzikie zakłady i wogóle chaos...
4 - skąd na to kasa ? dużo inwestorów musiałoby chyba zacząć w jednym czasie coś robić, żeby działania były spójne i ciągłe
5 - realia bstoku -nic się nie będzie działo... LOL
anakin March 24th, 2006, 07:02 PM Sa rózne fundusze na rewitalizacje - to bylaby szansa dla Bialegostoku, oczywiscie jesli miasto bedzie tym zainteresowane
wojtekbp March 26th, 2006, 11:33 PM Rozpoczynam dyskusję o białostockim Centrum. Jakie ono jest każdy widzi ;) Co byście w nim zmienili? Czy warto tworzyć deptak na Lipowej lub innej ulicy? Gdzie ewentualnie mogłyby powstawać biurowce (nie mówię tu o wieżowcach takich jak w Warszawie, ale o niewysokich, jak np. siedziba Porannego, które są niemniej efektowne)? Gdzie w śródmieściu powinny (i czy powinny w ogóle) powstawać hotele, centra handlowe lub konferencyjne? Czy trzeba odbudować jakieś zabytki i - jeśli tak - to jakie?
ogólnie można powiedzieć ze centrum Białego ma swoj urok i klimacik i jest fajne. Jednak priorytetową sprawą jest chyba zabudowa Legionowej (od Wersalu w strone polibudy) bo to co teraz prezentuje ta ulica to porażka , niepodoba mi sie również Curie-Skłodowskiej (można by było jakoś odnowić wieżowiec uniwerku - oszklic go jakoś czy cos). No i trzeba by troszke poprawić wygląd kilku budynków - kamienić prze Rochu czy budynku wydziału socjologii na placu uniwersyteckim ( z tego mozna by zrobic cudo bo ma wyglad iscie klasyczny)...
anakin March 26th, 2006, 11:38 PM No i trzeba by troszke poprawić wygląd kilku budynków - kamienić prze Rochu czy budynku wydziału socjologii na placu uniwersyteckim ( z tego mozna by zrobic cudo bo ma wyglad iscie klasyczny)...
Budynek Uniwersytetu w Białymstoku jest chyba wpisany na listę zabytków, więc ulepszanie jego raczej nie wchodzi w grę
wojtekbp March 26th, 2006, 11:45 PM Budynek Uniwersytetu w Białymstoku jest chyba wpisany na listę zabytków, więc ulepszanie jego raczej nie wchodzi w grę
nie mówie o ulepszaniu ale o renowacji ... bo sie poprostu sypie.
MAR_tm March 26th, 2006, 11:48 PM ^^ tak, szczególnie od strony bocznej elewacji bez okien oraz szczyty
MAR_tm March 28th, 2006, 12:49 AM sienny rynek z wysokości
http://img100.imageshack.us/img100/5839/dsc029397wq.jpg
http://img100.imageshack.us/img100/8660/dsc029438fk.jpg
http://img100.imageshack.us/img100/2316/dsc029511jh.jpg
WZG March 30th, 2006, 05:09 PM moim zdaniem rynek sienny powinien byc zabudowany kamienicami,stare odrestaurowac a nowe (w starym stylu) postawic w miejsce tych walacych sie chalup! tworzylo by to kontrast z nowymi budynkami z nowa architektura.
MAR_tm March 31st, 2006, 10:45 AM wszyscy sięchyba z podobną koncepcją zgadzają, zakładając, ze od strony legionowej powstałaby jakakolwiek pierzeja wyższej zabudowy, zapewne biurowo-handlowo-usługowej, rynek sienny byłby schowany i tworzył zamkniętą enklawę od legionowej oraz od strony amfiteatru powiedzmy tymi kamieniczkami, kameralną atmosferę możnabyłoby urozmaicić deptakiem (idea Nekroskopa) no i przede wszystkimi jakimiś lokalami
teren w każdym razie ma potencjał ale jest obecnie pogrążony w brudzie i chaosie...
MAR_tm April 1st, 2006, 01:27 AM nie wiedziałem gdzie to umieścić, chyba tutaj pośrednio też pasuje
artykuł raczej w delikatny sposób opisuje panujące realia
Kto nami rządzi?
Układ białostocki
Tak dalej być nie może! Białystok jest gorzej zarządzany niż wiejskie gminy. Prezydent Ryszard Tur ma związane ręce. Radni za nic i przed nikim nie odpowiadają. Tworzą przedziwne układy. Zajmują się głównie zabezpieczaniem interesów własnych i swoich patronów. Dlatego niewydolny „układ białostocki" powinien zastąpić prezydent z PiS lub PO, który będzie miał za sobą większość w Radzie Miejskiej.
„Układ białostocki" nie ma nic wspólnego z owym złowieszczym i mitycznym układem, o którym mówi Jarosław Kaczyński. Jest nasz własny, swojski i prowincjonalny. Jego uczestnikami są zarówno radni prawicy jak i lewicy, politycy związani z Kościołem katolickim jak i Cerkwią prawosławną.
Prowincjonalny klimat
Ten układ nie jest niczym oryginalnym. Występuje w wielu prowincjonalnych miasteczkach i wiejskich gminach, gdzie za normę uważa się nepotyzm, „załatwiactwo" i tworzenie lokalnych sitw. Ten rodzaj stosunków społecznych kwitnie w Białymstoku od lat. Białostockie kliniki i szpitale pełne są lekarzy, którzy tam pracują głównie dzięki protekcji bardziej zdolnych, pracowitych i utytułowanych ojców. W białostockiej adwokaturze przekazywanie profesji w obrębie rodziny stało się powszechnie obowiązującą normą. Młody człowiek nie może liczyć Białymstoku na atrakcyjną pracę, jeśli nie ma odpowiednio wpływowych protektorów. A że pracy i stanowisk jest mało, to o deficytowe dobra często przeprowadzane są prawdziwe wojny konkurujących koterii towarzyskich i politycznych. Najzdolniejsza młodzież głosuje zaś nogami i szuka szczęścia w Warszawie lub zagranicą. I pewnie nie ma nic specjalnie dziwnego, że ten duszny klimat przenosi się na lokalną politykę i samorząd.
W Białymstoku prawica rządzi już od 16 lat, wprawdzie pod różnymi szyldami jednak większość nazwisk nie zmienia się. Pierwszych 6-8 lat nie było najgorszych. Nowe rozwiązania ustrojowe, wolny rynek i pewien entuzjazm sprawiły, że Białystok zmieniał się i rozwijał. Kwitł handel ze Wschodem, budowano tysiące domów i mieszkań. Pod koniec ubiegłego wieku ten klimat zaczął siadać. Brakowało zarówno wizji jak woli politycznej do realizacji ambitnych zadań. Samorząd w Białymstoku zaczął ulegać degeneracji. Kończąca się druga kadencja Ryszarda Tura i czwarta Rady Miejskiej jest najgorsza w porównaniu do wszystkich poprzednich.
Degeneracja samorządu
Przyczyna tkwi nie tylko w peryferyjności i prowincjonalizmie Białegostoku. Degeneracji uległ też samorząd miasta. W 2002 roku Ryszard Tur wygrał wybory jako kandydat Białostockiego Porozumienia Prawicy, egzotycznej koalicji, którą tworzyli: Platforma Obywatelska, ZChN, Solidarność, zwolennicy ojca Rydzyka, stowarzyszenia przykościelne i środowiska powiązane z magistratem. Tur wygrał po pierwsze dzięki silnemu zakorzenieniu mieście, jakie mu dawała poprzednia kadencja. Po drugie dzięki Robertowi Tyszkiewiczowi z PO, który zorganizował profesjonalną kampanię.
Ryszard Tur już na wstępie popełnił zasadniczy błąd, gdyż uznał, że uda mu się rządzić bez koalicji. W związku z czym na stanowiska wiceprezydentów powołał pośpiesznie tylko ludzi ze swojego środowiska politycznego. To utrudniło, a wręcz uniemożliwiło stworzenie szerszej koalicji w Radzie Miejskiej, w której BPP miało tylko pięciu radnych. Pozostałe kluby uznały się za zwolnione z obowiązku wspierania prezydenta. W dodatku największe kluby SLD i LPR szybko uległy przekształceniom i rozpadowi na mniejsze grupki. Nawet pięcioosobowy klub PiS, choć zachował formalna jedność, to uległ podziałowi na grupę „pragmatyków" Dariusza Piontkowskiego i „nieprzejednanych" krytyków prezydenta z Janem Dobrzyńskim na czele. Białystok stał się swoistym kuriozum wśród największych miast, gdzie prezydent rządzi całą kadencję bez większości Radzie Miejskiej.
W efekcie cała para poszła w gwizdek. Rada Miejska stała się areną ciągłych kłótni z prezydentem. Radni wielokrotnie odrzucali projekty prezydenta lub zmieniali je według własnego uznania. Ryszard Tur próbował lawirować, tak jak lawiruje Jarosław Kaczyński z Kazimierzem Marcinkiewiczem, żeby pozyskać większość do swoich pomysłów. Stąd też powstawały dziwne, nieformalne koalicje. Przez pewien czas wśród najwierniejszych sojuszników Ryszarda Tura była część radnych klubu SLD z Krzysztofem Bilem-Jaruzelskim na czele. Z kolei Bogusław Dębski czy Jan Dobrzyński, którzy w poprzedniej kadencji samorządu zasiadali razem z Turem w zarządzie miasta, stali się nieprzejednanymi krytykami prezydenta. Radni prawosławni popierali magistrat w zamian za parking dla kurii i działki pod budowę cerkwi. Nie robili zresztą nic nowego, bo w podobny sposób o swoje potrzeby troszczyli się przedstawiciele Kościoła katolickiego.
Więcej w Magazynie
***Zapraszamy do dyskusji, jakiej władzy potrzebuje Białystok.
Opinie można przesyłać : znikitorowicz@poranny. pl, jnachilo@poranny.pl
MAR_tm April 1st, 2006, 06:26 PM trochę polania wody ze strony
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/centrum.html
PRZEBUDZENIE CENTRUM MIASTA
Aby ożywić Białystok niezbędne są przede wszystkim zmiany w obecnym funkcjonowaniu jego centrum.
Miasto nie ma w centrum "serca miasta" - tzn. takiego miejsca gdzie jest rynek otoczony zabytkowymi kamieniczkami, tętniący życiem i zdarzeniami nawet po zamknięciu licznych tu banków i instytucji. Wieczorem i w dni świąteczne, życie mieszkańców koncentruje się w byle jakich wielkich osiedlach pełniących przede wszystkim funkcje sypialni.
Program "Przebudzenie Centrum" zakłada wprowadzenie na Rynku Kościuszki i Lipowej pasażu dla pieszych. Spowoduje to zmianę funkcji budynków w tym rejonie, bo trudno poza kosmetycznym retuszem zmienić ich architekturę. Powstaną nowe sklepy, kawiarnie rozwiną się istniejące.
Kluczową sprawą dla ożywienia Rynku Kościuszki jest również przeznaczenie Ratusza na siedzibę instytucji obywatelskich, miejsca spotkań środowisk twórczych i inteligencji jak to miało miejsce w dawnym EMPIKU. Byłoby to również miejsce działalności artystycznej i kulturalnej młodzieży, studentów, miejsce recitali i odczytów. Po takiej zmianie ożyje Ratusz i jego otoczenie , a z nim cały Rynek Kościuszki.
Aby Centrum Białegostoku rzeczywiście odżyło musi być spełniony jeszcze jeden konieczny warunek. Szacowna i zasłużona dla regionu Akademia Medyczna powinna opuścić Pałac Branickich i przeprowadzić się do nowoczesnych budynków dydaktycznych, które są jej niezbędnie potrzebne. Z jednej strony środki jakie pochłania remont Pałacu uniemożliwiają rozwój uczelni, z drugiej względy społeczne i korzyści z przeznaczenia pałacu dla potrzeb kulturalnych i społecznych całego województwa muszą przeważyć ewentualne wątpliwości i opór środowisk medycznych.
Pałac Branickich - czynny nawet w sobotę i niedzielę, siedziba muzeum i regionalny ośrodek życia kulturalnego i społecznego, wreszcie zacząłby służyć całemu społeczeństwu Podlasia. Jednocześnie byłby ukoronowaniem pasażu pieszego - od Kościoła Św. Rocha, Lipową, Rynkiem Kościuszki, aż na dziedziniec Pałacu pełen imprez i życia. Wówczas można byłoby w końcu powiedzieć, że Centrum Białegostoku to bijące serce 300.000 tysięcznego miasta.
Konieczne są zatem profesjonalne i długofalowe działania z determinacją zmierzające do sformułowania i przeprowadzenia programu rewitalizacji tej części miasta, w rozumieniu kompleksowych, skoordynowanych przekształceń przestrzennych, funkcjonalnych, społecznych i gospodarczych.
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/zdjecia/ratuszd.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/zdjecia/farad.jpg
Białostoczanin April 1st, 2006, 09:27 PM Pio pierwsze trzeba aby na razie to coś między Sienkiewicza a Malmeda można było nazwać deptakiem.
Nekroskop88 April 2nd, 2006, 06:54 PM Wiecie co mnie jeszcze denerwuje? (tak mnie naszło) Dom Technika (że jest taki niski :( ) i parking pomiędzy nim a Błękitnym Wieżowcem... Beznadziejnie to wygląda
http://www.bstok.pl/up/foto/full/441.jpg
A także te dziury w Błękitny Wieżowcu (te w tej brązowej części):
http://www.bstok.pl/up/foto/full/471.jpg
fotki z bstok.pl
wojtekbp April 2nd, 2006, 07:25 PM http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/zdjecia/ratuszd.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/zdjecia/farad.jpg
bez kity przypomina to bulwary we Lwowie !!!!! podoba mi sie ten projekt :D
MAR_tm April 3rd, 2006, 10:23 AM wspolczesna
Rozgrzebana Liniarskiego i zamknięty odcinek Skłodowskiej - tak zaczęła się fala remontów białostockich ulic. Miasto zostało sparaliżowane już w sobotę, kiedy to zamknięto prawie całe centrum. Dziś będzie jeszcze gorzej.
Powodem utrudnień jest fala remontów białostockich ulic. Zakorkowani w centrum
Remonty ulic to horror dla białostockich kierowców
Po zimowej przerwie naprawy nawierzchni ruszyły w miniony weekend. A na najbliższe dni planowane jest rozpoczęcie jeszcze kilku inwestycji, więc kierowcom na pewno nie będzie łatwiej.
1 kwietnia została wznowiona przebudowa prawie całego centrum - ulic: Skłodowskiej, Liniarskiego, Kalinowskiego i placu Uniwersyteckiego. Ul. Skłodowskiej została w sobotę zamknięta na prawie 200-metrowym odcinku od ul. Legionowej do placu Uniwersyteckiego. Będzie on nieprzejezdny do końca czerwca. Kierowcy muszą korzystać z wyznaczonych objazdów (sprawdź na mapce).
- Już się co prawda przyzwyczaiłem do remontów, korków i dziur w jezdni, ale to naprawdę denerwujące, gdy stoi się w korkach 15 minut - mówi Hubert Szypulski, wiceprezes korporacji Radio Taxi 732 32 32.
A będzie jeszcze trudniej. Dziś rusza remont wąskiej jezdni ulicy Bema, od Cieszyńskiej do Wyszyńskiego.
http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GW&Date=20060403&Category=AKTUALNOSCI&ArtNo=60403001&Ref=AR&MaxW=580&MaxH=350&title=0
MAR_tm April 3rd, 2006, 10:26 AM wyborcza
W sobotę rozpoczął się remont ul. Skłodowskiej na odcinku od placu Uniwersyteckiego do skrzyżowania z Legionową. Urząd Miejski zapowiada, że modernizacja tego odcinka ulicy potrwa trzy miesiące. Już pierwszego dnia od rana do późnego popołudnia tworzyły się korki - szczególnie na Legionowej, gdzie ruch w stronę centrum odbywa się praktycznie tylko jednym pasem. Z powodu remontu zmieniły trasy autobusów linii 102 i 10. "Dziesiątki" w stronę dworca PKP jeżdżą ul. Legionową, Sienkiewicza, Piłsudskiego i Częstochowską, a z powrotem - Lipową i Rynkiem Kościuszki.
Kryta słomą szopa stanęła jak co roku w okresie przedświątecznym przy pomniku Piłsudskiego na Rynku Kościuszki. W taki sposób Stowarzyszenie "Droga" zaczęło swój kiermasz charytatywny. Młodzi ludzie sprzedają wielkanocne jajka, kurczaki i świece. Dochód zasili konto stowarzyszenia, które od lat pomaga dzieciom z biednych białostockich i popegeerowskich rodzin.
http://bi.gazeta.pl/im/3/3254/z3254733G.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/1/3254/z3254731G.jpg
MAR_tm April 4th, 2006, 12:41 AM Pierwszy roboczy dzień remontów w centrum minął dosyć spokojnie, choć bez korków się nie obyło
Najbardziej uciążliwe dla ruchu jest zamknięcie krótkiego odcinka ul. Curie-Skłodowskiej od pl. Uniwersyteckiego do skrzyżowania z ul. Legionową. Od soboty robotnicy zdążyli jedynie zdjąć część brukowej nawierzchni ulicy, przygotowując się do przebudowy węzła sanitarno-deszczowego.
Tymczasem wczoraj rano samochody musiały stać w długich korkach, głównie na dojeździe do skrzyżowania ul. Legionowej i Curie-Skłodowskiej. Po południu newralgiczne skrzyżowanie było już przejezdne. Ciągle jednak były kłopoty z wyjazdem z ul. Pięknej na ul. Legionową. Tam auta musiały czekać w kolejce dochodzącej miejscami do tymczasowego ronda na skrzyżowaniu ulic Pięknej, Młynowej i Mariańskiego.
- Od Rynku Siennego do ul. Sienkiewicza ciągnie się sznur samochodów, nie sposób się włączyć do ruchu - narzekał pan Stanisław, taksówkarz.
W korkach na ul. Wesołej i Mazowieckiej stali również ci, którzy chcieli przebić się z ul. Legionowej do Lipowej ulicami Cieszyńską i Kijowską. Zwłaszcza że wczoraj ul. Bema na odcinku od Cieszyńskiej do Wyszyńskiego była zamknięta, bo drogowcy wymieniali jej nawierzchnię.
Lipowa zapchana, na placu pusto
Tłoczno było także wczoraj w godzinach popołudniowego szczytu na ul. Lipowej. Kierowcy mieli problemy z wjazdem na ul. Lipową z ul. Sienkiewicza.
- Światła kilka razy się zmieniły, zanim wreszcie zdołałem skręcić - opowiada pan Tadeusz, taksówkarz. - Lepiej by było, żeby samochody z Sienkiewicza miały pierwszeństwo.
Za to na pl. Uniwersyteckim w godzinach szczytu było prawie pusto, choć tam robotnicy już zdjęli kostkę z połowy szerokości jezdni przy księgarni Rolniczej. Wznowione zostały także prace przy układaniu kostki na ul. Liniarskiego, która od jesieni jest z tego powodu jednokierunkowa. Nieczynne są dwa przystanki komunikacji miejskiej przy pl. Uniwersyteckim. "Dziesiątka" jadąca w stronę Kleosina nie skręca w ul. Grochową, tylko jedzie prosto, a potem ul. Sienkiewicza, Legionową i Curie-Skłodowskiej. Z powrotem zaś skręca z Curie-Skłodowskiej w Legionową, a potem w al. Piłsudskiego, Częstochowską i Lipową. Zaś autobus numer 102 ma końcowy na przystanku Sienkiewicza/Rynek Kościuszki.
Jeszcze tylko siedem miesięcy
Kiedy skończy się to szaleństwo? Remont odcinka przy Centralu - pod koniec czerwca, ale to nie koniec gruntownej przebudowy ulic w centrum, bo do remontu jest cała ul. Curie-Skłodowskiej, pl. Katyński, 11 Listopada, Kopernika, Zwierzyniecka.
- Mam jednak dobrą wiadomość: 31 października zakończą się remonty wszystkich ulic, oprócz ul. Kopernika - cieszy się Tomasz Ćwikowski, rzecznik prezydenta miasta.
Gdzie jeszcze zaczną kopać
* Dziś rozpocznie się remont wiaduktu na ul. Tysiąclecia Państwa Polskiego (trasa nr 8 przy wyjeździe z Białegostoku w kierunku Augustowa). Ruch będzie regulowany sygnalizacją świetlną (wahadłowo).
* W tym tygodniu rozpoczną się prace na dwóch odcinkach ul. Kopernika - na prawym pasie niedaleko tunelu (patrząc od strony skrzyżowania z Wiejską) i w okolicach skrzyżowania z Bema.
* W sobotę przyjdzie czas na ul. Zwierzyniecką. Na wyremontowanym pasie robotnicy ułożą krawężniki i rozpoczną remont drugiego pasa.
Białostoczanin April 7th, 2006, 02:39 PM Nowy wygląd zyska w tym roku centrum Białegostoku.
Na Rynku Kościuszki - wielki plac. Zamiast krzaków na skwerku przed Ratuszem – symboliczna szklana budowla, nawiązująca do przedwojennego budynku Wagi Miejskiej. A pod ziemią ekskluzywna kawiarnia – tak będzie wyglądać centrum Białegostoku w przyszłym roku.
W czerwcu ruszy budowa placu, w lipcu budowlańcy rozpoczną przebudowę infrastruktury w ulicy Lipowej.
Realizowana wizja to kolejna koncepcja na plac miejski w Białymstoku. Poprzednia zakładała, że Rynek Kościuszki zostanie wyłączony z ruchu i przebudowany na wielki deptak. Zanim firma skończyła pracę, radni zmienili zasady – w grudniu uznali, że auta zostają na Lipowej.
Pozostawienie ulicy dla samochodów oznacza zmiany: na ulicy Lipowej i Rynek Kościuszki nie będzie letnich ogródków, bo na wąskim chodniku nie mają racji bytu. Poza tym ulica wyklucza przebudowę wschodniej części placu, bo nie ma na to miejsca.
Realizowana koncepcja zakłada, że przestrzeń wokół Ratusza stanie się granitowym placem. Z racji różnicy wysokości pomiędzy ul. Suraską, a Lipową, projektanci zaplanowali schody na styl amfiteatru wzdłuż dzisiejszego pasażu (przy Desie) aż do Lipowej.
Na Suraskiej będą letnie ogródki . A na środku, tuż przed Ratuszem będzie znajdować się dawny symbol starego Białegostoku - Waga Miejska.
Przed wojną Waga była budynkiem, w którym ważono towary. Teraz projektanci planują odtworzenie go w symbolicznej skali – ze szkła i stali szlachetnej o nowoczesnej architekturze. Będzie tam centrum informacji turystycznej oraz zejścia do podziemi, w których architekci zaprojektowali... kawiarnię „Bar pod Kramnicami" (w tym miejscu stał kiedyś budynek z kramami miejskimi, stąd nazwa).
W podziemnym barze na ścianach mają być wyświetlane historyczne zdjęcia i obrazy starego Białegostoku, mają też odbywać się konferencje. Sufit, który będzie zarazem posadzką placu, ma być w kilku miejscach przeszkolony – w dzień słońce oświetli bar, a w nocy sztuczne światło z kawiarni rozjaśni rynek.
Kurier Poranny
Białostoczanin April 7th, 2006, 02:57 PM GW
Kamienica przy Lipowej 19/21 miała zwalać z nóg, pełna mniejszych i większych knajpek, ze wspaniałą elewacją i ogromnymi oknami. Ale póki co świeci pustkami i straszy brudem, a jej właściciel może niebawem zapłacić ok. 2 milionów złotych kary za brak remontu
Jeżeli firma Greenstar do listopada 2007 roku nie wyda 1,8 miliona złotych na remont kamienicy przy ul. Lipowej 19/21, to zapłaci prawie tyle samo kary. Od półtora roku Greenstar chce odnowić kamienicę, ale urzędnicy z magistratu wciąż znajdują jakieś przeszkody w projekcie modernizacji budynku.
Perełka w centrum
Mariusz Radek z Greenstara już w kwietniu 2005 roku pokazywał olśniewający projekt nowego budynku, gdzie oczami wyobraźni widział sklepy, biura, puby i klub w podziemiach. Zgodnie z projektem miały być powiększone wszystkie okna w budynku, a nad głównym wejściem przez wysokość całej kamienicy miała iść przeszklona witryna. Wydawało się, że z remontem pójdzie gładko, bo Greenstar szybko dogadał się z właścicielami sąsiednich budynków. Stało się jednak inaczej.
- Nadal nie możemy doczekać się pozwolenia na budowę z Urzędu Miejskiego, mimo że nasz projekt jest już uzgodniony ze wszystkimi instytucjami, w tym z konserwatorem zabytków. Urząd po raz kolejny poprosił o uzupełnienie braków w naszym wniosku o pozwolenie - narzeka Halina Laskowska, księgowa z Greenstara. - Boimy się, że nie zdążymy z zainwestowaniem na czas i zapłacimy olbrzymią karę.
Przeszkody w dokumentach
W tej chwili kamienica wygląda fatalnie - zaczyna odpadać tynk, a okna na parterze pozaklejane są czym się da: ulotkami i plakatami reklamującymi koncerty zespołów disco polo. Urzędnicy z magistratu nie wydają Greenstarowi pozwolenia na budowę, bo twierdzą, że w projekcie modernizacji kamienicy są cały czas niedoróbki. Są powściągliwi w komentarzach. Zastępca naczelnika wydziału architektury Leszek Lachowski stwierdza lakonicznie, że teraz chodzi tylko o "drobne korekty w projekcie". Udało nam się dowiedzieć, że zastrzeżenia dotyczą głównie konstrukcji dachu i mediów, które należy tam doprowadzić.
Czas płynie na niekorzyść firmy, która budynek kupiła (za bagatela milion dolarów) w kwietniu 2003 roku, a w listopadzie 2004 także zarządzające i mieszczące się w nim państwowe Przedsiębiorstwo Konserwacji Urządzeń Wodnych i Kanalizacji. Zakup tego przedsiębiorstwa jest dla szefów Greenstara kulą u nogi. Prezes firmy Cezary Kulesza zobowiązał się w umowie zakupu do wyłożenia w ciągu trzech lat 1,8 mln złotych na remont kamienicy. Nie miał też prawa zwolnić 20 pracowników przedsiębiorstwa w ciągu dwóch i pół roku (tu Kuleszy się udało - na początku 2005 r. pracownicy sami odeszli z pracy i dostali odprawy). Za niedopełnienie tych zobowiązań - biznesmen może ponieść dotkliwą karę - ok. dwa milionów złotych. Cały czas monitorujemy Greenstar, sprawdzamy dokumentację, kontrolujemy ich. Być może wydadzą całe 1,8 mln złotych w 2007 roku i wtedy unikną kary. Mają jeszcze trochę czasu - uspokaja Krzysztof Rutkowski, dyrektor białostockiej delegatury ministerstwa skarbu państwa, która nadzoruje przestrzeganie umowy z listopada 2004 roku.
Pasaż w strefie marzeń
Liczę, że w ciągu dwóch, trzech tygodni sprawa powinna się ostatecznie wyjaśnić - ocenia Mirosław Radek z Greenstara.
Firma od dawna przymierza się też do zakupu zrujnowanej miejskiej kamienicy na tyłach Lipowej, stojącej przy ul. św. Mikołaja. Chce połączyć kamienicę przy Lipowej 19/21 z drugim budynkiem w jedną całość i stworzyć pasaż handlowy. Miasto wciąż jednak nie ogłasza przetargu na sprzedaż kamienicy przy św. Mikołaja, bo na budowę pasażu nie zgadzają się okoliczni mieszkańcy.
MAR_tm April 7th, 2006, 06:10 PM Kamienica przy Lipowej 19/21 miała zwalać z nóg, pełna mniejszych i większych knajpek, ze wspaniałą elewacją i ogromnymi oknami. Ale póki co świeci pustkami i straszy brudem, a jej właściciel może niebawem zapłacić ok. 2 milionów złotych kary za brak remontu
która to kamienica ? już to wcześniej czytałem, ale nie sprawdziłem;
cała sytuacja to kuriozum do oporu, choć w naszym mieście czy to aby takie dziwne ? cholera aż się nie chce czytać tych artykułów! :sleepy:
odnośnie rynku kościuszki - nie znoszę kompromisów, parę lat temu, jak zapowiadano wyrównanie lipowej z chodnikiem, bardzo się ucieszyłem, ale znowuż sytuacja się powtarza i nauczkę mam - nie można wierzyć bredniom wymyślanym przez tych skłóconych, niekonsekwentnych idiotów
Białostoczanin April 8th, 2006, 09:53 AM Ona gdzieś jest na tyłach, kiedyś widziałem zdjęcie w GW.
WZG April 8th, 2006, 08:53 PM to jest ta w ktorej miescilo sie kiedys biuro ogloszen kuriera porannego, znajduje sie na przeciwko przystanku na lipowej!
MAR_tm April 10th, 2006, 01:23 PM Na piętrze trzy lub cztery małe mieszkania, na parterze biura - tak chce zagospodarować dom przy Świętojańskiej 16 jego nowy właściciel.
Wszystkie prace prowadzi za zgodą konserwatora zabytków.
- Podchodzi do tego z dużą dbałością - chwali inwestora Natalia Mazan z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. - Poprzednio budynek był długo nieużytkowany, co dobrze na jego kondycję nie wpływało. A nowy właściciel zanim zaczął remont, przez całą zimę ogrzewał dom.
Konserwator zezwolił na niewielkie zmiany w wyglądzie budynku. Główne wejście będzie usytuowane od strony ul. Mickiewicza, a nie, jak do tej pory, od Świętojańskiej.
- Natomiast w całej bryle budynku czy dachu żadnych zmian nie będzie - zapewnia Natalia Mazan.
Dom przy Świętojańskiej 16 pochodzi z 1927 r. i jest wpisany do rejestru zabytków. Razem z trzema innymi budynkami (nr 28, 26, 20 ) z tej samej ulicy stanowi czwórkę tzw. domów urzędniczych. To pozostałość po kolonii, czyli szeregu budynków wybudowanych w międzywojniu dla urzędników wysokiej rangi. Domy są do siebie podobne: jednopiętrowe, ze spadzistymi, łamanymi dachami, łukowatymi wejściami. Ten o numerze 16 tuż po wojnie został zamieniony na przedszkole, które zostało tam prawie do lat 90. Potem budynek zajęła katolickie gimnazjum. Kiedy uczniowie wynieśli się do budynków przy ul. Kościelnej, dom przy Świętojańskiej opustoszał i tak trwał kilka lat, do 2003 r.
- Wówczas miasto sprzedało go prywatnej osobie - poinformował nas Tomasz Ćwikowski, rzecznik prezydenta Białegostoku.
albo jest to ten mały domek-kamienica
http://img55.imageshack.us/img55/6971/dsc025889ej.jpg
albo to coś wyższego
http://img115.imageshack.us/img115/1874/dsc025908iq.jpg
MAR_tm April 10th, 2006, 01:33 PM Miasto zniszczyło jedno z ciekawszych ośrodków kultury w Białymstoku, a budynek, w którym działało DeCentrum już pół roku stoi pusty
Fabryka niszczeje bez gospodarza
W ciągu pięciu lat młodzież działająca na squacie zorganizowała około stu koncertów, ale także wystawy, pokazy filmów. Dawali korepetycje, karmili ubogich i bezdomnych. Dla urzędników miejskich, którzy w październiku przejeli fabrykę przy Częstochowskiej, nie miało to żadnego znaczenia. Nie dali innym, sami też nic nie robią z budynkiem.
W październiku pracownicy wydziału mienia w towarzystwie policji z dnia na dzień przegnali młodzież, która przez pięć lat mieszkała na squacie DeCentrum. Z mapy Białegostoku zniknęło alternatywne centrum kultury. Urząd twierdził, że budynek jest mu pilnie potrzebny, bo musi go sprzedać. Przetarg nie został ogłoszony do dziś.
Urząd się spieszył
Sqatersi zajmowali pustostan, który należy do zabytkowego kompleksu włókienniczego Chany Marejn i Wolfa Zilberblatta przy Częstochowskiej. Człowiek, który dostał od miasta budynek w wieczyste użytkowanie, pozwalał im na takie wykorzystanie i tak pustego obiektu. Jednak wyrokiem sądu miasto odebrało mu fabrykę. Kilkanaście osób wyrzucono na bruk bez żadnego uprzedzenia.
– Nie wiedzieliśmy nic o działalności tych ludzi, nie przypuszczaliśmy też, że ktoś tu mieszka, a budynek idzie na przetarg – tak w wydziale mienia urzędu miejskiego tłumaczono tak nagłą eksmisję.
Na wycenie się skończyło
– Rzeczoznawca wycenił budynek na kwotę 466 tysięcy 643 złoty i 40 groszy – podaje skrupulatnie Ewa Kasprowicz z wydziału mienia urzędu miejskiego. – Liczymy, że sprzedamy go w pierwszej połowie tego roku.
Kasprowicz nie chce jednak odpowiedzieć, dlaczego miasto nie mogło poczekać do wiosny z wysiedleniem kilkunastu młodych ludzi, dla których fabryka była przez wiele lat jedynym domem.
Budynek ma być sprzedany pod działalność hahdlowo-usługową. Jednak Andrzej Chwalibóg, szef białostockich planistów już zapowiedział, że mogą tu powstać również mieszkania. Jest jeden warunek – budynek nie może stracić zabytkowej formy. W dwóch fabrykach zabytkowego kompleksu – naprzeciw dawnego squatu – właśnie powstają ekskluzywne lokale mieszkaniowe.
Mogli poczekać do wiosny
– Szkoda, to było ważne miejsce na mapie białostockiej kultury – ocenili działalność DeCentrum szefowie takich instytucji jak Galeria Arsenał czy Białostocki Ośrodek Kultury.
– Nagle zostaliśmy bez dachu nad głową, a budynek stoi pusty! Mogli nas zostawić w spokoju przynajmniej do końca zimy – denerwują się dziś squatersi.
Póki co, młodzież co tydzień radzi sobie z gotowaniem jedzenia dla bezdomnych, którzy w każdą niedzielę dostają ciepłą strawę wydawana przy Rynku Kościuszki. Posiłki przygotowują w prywatnych domach. Co jakiś czas organizują też koncerty.
no no, czekam co się stanie po sprzedaży budynku, czy będzie stał dalej jak stoi, czy moze coś jednak z nim zrobią :sleepy:
MAR_tm May 9th, 2006, 11:01 AM Białostocki Urząd Miejski ogłosił przetarg na kolejnych 7 kamer ulicznych. Zostaną one włączone do miejskiego systemu monitoringu, którego stanowisko kierowania znajduje się w komendzie miejskiej. Stanie się to prawdopodobnie jesienią.
Obecnie jest ich 19. Trwają prace nad podłączeniem dwudziestej. Będzie ona monitoro-wać skrzyżowanie ulic Antoniuk Fabryczny i Konstytucji 3 Maja oraz okolice cmentarza Św. Rocha.
Dwie nowe kamery we wrześniu pojawią się na rondzie Lussy, w pobliżu hotelu Gołębiewski. Kolejne zostaną zainstalowane na placu Jana Pawła II, rogu ul. Malmeda i Piotrkowskiej, zbiegu ulic Dąbrowskiego i Botanicznej, na placu ks. Sopoćki oraz na skrzyżowaniu al. Tysiąclecia Państwa Polskiego z ulicami Maczka i Andersa. W sumie w ty roku zainstalowanych zostanie 12 nowych kamer i będzie ich sumie 32.
- Oznacza to, że będziemy monitorować praktycznie całe ścisłe centrum Białegostoku i prawie wszystkie trasy wylotowe z miasta - mówi Mirosław Rozumek, naczelnik sekcji administracyjno-gospodarczej białostockiej Komendy Miejskiej Policji.
Więcej w papierowym wydaniu Gazety Współczesnej
-------------------------------------
Zastał miasto drewniane, zostawia drewniane
Białystok ciągle nie ma planów zagospodarowania. Omijają nas inwestorzy. Jeśli chodzi o politykę przestrzenną, mamy wielki chaos. Współsprawca tych miejskich nieszczęść – Andrzej Chwalibóg po trzech latach pracy zwija manatki. W nagrodę za bałagan, jaki po sobie zostawia, dostanie ciepłą posadę jako doradca prezydenta Ryszarda Tura.
Ludzie, którzy współpracowali z Chwalibogiem, różnie oceniają jego odejście.
- Szkoda, że odchodzi. Powinien zostać do końca kadencji. Po to, by rozliczyć się z pracy. Powiedzieć: to się udało, to mi nie wyszło – ocenia Mirosław Hanusz, przewodniczący komisji planowania w Radzie Miejskiej.
– Chwalibóg ma świetne koncepcje, ale administracyjnie to żaden z niego pracownik. To artysta, który nie rozumie, że po opracowaniu planu trzeba jeszcze przebrnąć przez procedury urzędowe. Dlatego do jego skuteczności można mieć poważne zastrzeżenia – mówi nam jeden z wysokich urzędników magistratu.
Na stołek po znajomości
Już samo zatrudnienie Chwaliboga w magistracie było pomysłem dość kontrowersyjnym. Dostał posadę bez konkursu, jako partyjny kolega prezydenta Ryszarda Tura z ZChN. Poza tym Chwalibóg-architekt projektował wiele budynków, w przypadku których Chwalibóg-naczelnik miał podejmować decyzje i na przykład dlatego był odsunięty od wydawania decyzji w sprawie galerii Focus przy ul. Jurowieckiej, bo ją projektował.
– A patrząc na konkrety – mieliśmy deklarację, że w tej kadencji będą plany dla 30 procent powierzchni Białegostoku. Są dla 5 procent. To Chwalibogowi nie wyszło. Możliwe, że powodów porażki jest wiele. Ale to on za nią odpowiada, on brał pieniądze, za to, by plany powstawały– ocenia Hanusz.
Kiedy Chwalibóg przyszedł do magistratu plany miało 1,5 proc. powierzchni Białegostoku. Teraz obejmują one 5,1 proc. miasta. Za jego rządów – przez trzy lata – dorobiliśmy się tylko 18 nowych planów.
Planów nie ma, etaty rosną
Dążenie Chwaliboga do niezależności wydziału planowania doprowadziło do tego, że planiści dostali własną siedzibę. Przeniesienie wydziału na ul. Białówny okazało się pomyłką. Cóż z przestronnych pomieszczeń, kiedy przez całe tygodnie praca planistów była sparaliżowana, bo przetarg na zakup mebli nie został w czas rozstrzygnięty.
Cóż z samodzielnością, kiedy nawet drobne sprawy urzędnicy muszą uzgadniać z prezydentem lub wiceprezydentem. Samochody planistów nabijają tylko kilometry, kursując z Białówny na Słonimską i z powrotem.
Dariusz Piontkowski, radny z ramienia PiS zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. – Za czasów Chwaliboga w wydziale planowania zatrudniono bardzo dużo nowych osób. Pieniądze na to poszły, a efektów nie widać – mówi Piontkowski. – A przecież bez planów nie możemy ściągnąć do miasta ani inwestorów, a lokalni deweloperzy i mieszkańcy nie mogą praktycznie niczego wybudować – uzasadnia.
Faktycznie wydział zajmujący się planami rozrósł się w ostatnich trzech latach. Wcześniej mieliśmy 14 planistów, w tej chwili 26. Zarabiają od 1500 do 2100 zł brutto.
Zero odpowiedzialności
Skok Chwaliboga z naczelnika na doradcę (wypłata zapewne niemała, ale doradca nie ponosi za nic odpowiedzialności), to według radnych kolejna skandaliczna decyzja personalna Tura.
– Prezydent nie powinien tworzyć kolejnych, niepotrzebnych etatów. Funkcja płatnego doradcy w ogóle nie powinna istnieć. Bo jakie są efekty pracy tych, których prezydent już zatrudnił? – oburza się Mirosław Hanusz.
W tej chwili wydział planowania i zagospodarowania przestrzennego pracuje nad 40 planami. Do końca kadencji (czyli do września) tylko dziewięć z nich zostanie wyłożonych do oceny publicznej.
******
Co nam zostanie po Chwalibogu?
Rozgrzebanych projektów jest wiele.
1. Ciągle nie ma tak potrzebnego planu zagospodarowania dla rzeki Białej.
2. Sztandarowy przykład powolności to sprawa planu dla terenów Jagiellonii przy ul. Jurowieckiej. Jest pomysł na inwestycję, a urząd od dwóch lat nie jest w stanie dać ostatecznej odpowiedzi, czy się na nią zgodzi.
3. Miasto wydało kilka milionów złotych na zakup od wojska terenów przy ul. Węglowej. Miała powstać tam wyspa kulturalna Białegostoku. Sprawa tkwi w miejscu, bo nie ma decyzji jak przeprowadzić konkurs.
4. Nierozwiązana jest sprawa Bojar – będzie park kulturowy, czy nie?.
5. Nie powstały wytyczne, jak powinno być zagospodarowane centrum – ulice Grochowa, Malmeda, Białówny zmieniają się w pasaże handlowe bez żadnej kontroli.
MAR_tm May 14th, 2006, 12:00 PM Jeszcze w tym miesiącu ruszy gruntowna przebudowa okazałej, czteropiętrowej kamienicy przy ul. Lipowej 19/21. Inwestorzy wreszcie dostali od miasta pozwolenie na remont.
Na ten moment inwestorzy z firmy Greenstar czekali od kwietnia 2003 roku, kiedy kupili kamienicę za milion dolarów. W listopadzie 2004 roku Greenstar kupił też mieszczące się w budynku państwowe przedsiębiorstwo i zobowiązał się (tego wymagają przepisy) do wyremontowania budynku za 1,8 mln zł w ciągu trzech lat. W przeciwnym wypadku firma zapłaciłaby prawie 2 mln zł kary. Greenstar chciał uczynić ze zniszczonej kamienicy cudo, ale magistrat wciąż doszukiwał się nieścisłości w projekcie. Po naszym artykule o problemach Greenstara urzędnicy przyspieszyli procedury i zapalili zielone światło.
- Wygląda na to, że w końcu maja powinien zacząć się remont - powiedział "Gazecie" autor projektu przebudowy Zenon Zabagło.
Teraz decyzja miasta musi się jeszcze uprawomocnić. Inwestor musi zaś wyłonić wykonawcę.
- Po remoncie będzie to najpiękniejsza kamienica w Białymstoku - zapewnia Mariusz Radek z Greenstara. - Między piętrami będzie jeździć przeszklona winda, powstaną kawiarnie, lokale usługowe i biura.
Duże wrażenie ma sprawiać frontowa elewacja budynku. Zostaną powiększone wszystkie okna, a nad głównym wejściem przez wysokość całej kamienicy ma iść przeszklona witryna. Na ostatnim piętrze powstanie taras widokowy. Greenstar planuje oddanie kamienicy do użytku na początku przyszłego roku.
Nekroskop88 May 24th, 2006, 08:10 AM Deptak rusza 1 lipca
W tym roku letnie ogródki na Lipowej staną na wyjątkowo krótkim odcinku. Według planów magistratu będzie to - bagatela!- jakieś 30 metrów. Od skrętu w Suraską do wylotu Zamenhofa
Przedsiębiorców, skupionych w Stowarzyszeniu Rynek Kościuszki, powiadomił o tym prezydent Ryszard Tur. Według jego zapowiedzi Lipowa zostanie zamknięta dla ruchu samochodowego, a ogródki mogą być ustawiane, chociaż planowany jest na tej ulicy remont kanalizacji.
- Dostaliśmy zgodę na otwieranie ogródków na niewielkim odcinku, naprzeciwko ratuszowej fontanny - od skrzyżowania z Sienkiewicza do wylotu Zamenhofa - powiedział nam prezes Stowarzyszenia Rynek Kościuszki Marek Sakowicz. - Dalej, od Zamenhofa do Malmeda, 1 lipca zacznie się remont.
Koparki mogą wjechać na Lipową z tygodniowym opóźnieniem - wszystko zależy od terminowego oddania do użytku krzyżującej się z Lipową i właśnie remontowanej ulicy Liniarskiego. To jednak niewielka pociecha dla restauratorów, którzy w zeszłym roku mieli rekordowe obroty dzięki deptakowi.
Przebudowa Lipowej potrwa aż do 30 listopada. Wciąż nie wiadomo, jak będzie zorganizowany ruch kołowy na sąsiednich ulicach: gdzie pojawią się znaki zakazu i nakazu wjazdu, która ulica będzie jedno-, a która dwukierunkowa.
W tym roku deptak miejski będzie więc tylko namiastką. Którzy przedsiębiorcy zdecydują się mimo to otworzyć na trzydziestu metrach swoje ogródki?
Dowiedzieliśmy się, że na pewno będzie to pizzeria Savona, ponadto Planet Pub, umiejscowiony na samym rogu Zamenhofa, który w zeszłym roku miał bardzo późny start. Niewykluczone, że ogródek (choć kilka metrów od swojej siedziby) otworzy też Strych - pod warunkiem, że wyjaśni z miastem i sanepidem sporną kwestię toalet, które ma na trzecim piętrze, a powinien mieć na parterze.
Sakowicz dodaje, że wciąż trwają rozmowy z miastem, aby remont Lipowej zaczął się od strony Malmeda i przesuwał w stronę Zamenhofa - deptak na początku lata mógłby w ten sposób być dłuższy i kurczyłby się przez całe wakacje.
Jakie były plany na deptak?
* koniec listopada ub.r.
Na internetowym czacie "Gazety" prezydent Ryszard Tur zapewnia publicznie, że "deptak na Lipowej będzie funkcjonował latem. Teraz zacznie się przebudowa systemu kanalizacji i w 2006 roku deptak ponownie zostanie otwarty".
* koniec marca br.
Prezydent zmienia zdanie i na spotkaniu z przedsiębiorcami ogłasza, że "jeżeli gdzieś jeszcze deptak ma się pojawić, to raczej na Suraskiej" oraz że "nie będzie więcej zgody na zamknięcie Rynku Kościuszki". Według marcowych pomysłów prezydenta deptak na Suraskiej mógłby powstać dopiero pod koniec lata i ciągnąłby się od fontanny do wysokości baru Podlasiak - przez jakieś 100 metrów. Zaraz potem przedsiębiorcy próbują jeszcze namówić władze na stworzenie minideptaka na Lipowej: - Wystarczy, że szerokość chodnika zwiększymy o metr, uda się wtedy zachować ruch przez centrum, a nam wystarczy miejsca, aby ustawić na nim ogródki - przekonuje prezydenta Sakowicz, ale jego apel nie odniósł skutku.
* kwiecień br.
Prezydent Tur znów zmienia zdanie i zapewnia przedsiębiorców, że deptak jednak powstanie na Lipowej, mimo planowanego remontu. Nieznany jest jeszcze harmonogram prac remontowych.
* 22 maja
Już wiadomo - ogródki staną na odcinku od wjazdu w Suraską do wylotu Zamenhofa. Znając jednak chimeryczność prezydenta Tura, można mieć wątpliwości, czy są to już decyzje ostateczne.
***
Kwiatek do kożucha
W tym roku nie będziemy mieli do czynienia z deptakiem, ale dość mikroskopijnym ogródkiem piwnym. Taka sytuacja to woda na młyn dla wszystkich krytyków instytucji deptaka twierdzących, że to jedna wielka piwiarnia. Owszem - w ubiegłym roku na zamkniętej dla ruchu ulicy Lipowej funkcjonowało kilka ogródków. Trudno w nich było o wolne miejsce - to najlepszy dowód na to, że cieszyły się popularnością. Ale deptak, acz niemrawo, był też miejscem imprez kulturalnych, miejscem, w którym toczyło się życie miasta.
Na tej wyspie, udającej niby-deptak - już tak nie będzie.
GW
MAR_tm May 27th, 2006, 08:37 AM znowu trochę mglistych wizji...
Kompletnie odmieniona ulica Kilińskiego z częściowo przeszkloną kolumnadą od strony Pałacu Branickich. Podwórza zadbane, pełne kawiarni. Nie ma śladu po odpadających tynkach kamienic.
Na taką odmianę jednej z piękniejszych ulic miasta jest zgoda magistratu i konserwatora zabytków. I nic dziwnego, bo niektóre oficyny kamienic od strony Pałacu Branickich wyglądają fatalnie - od lat nie było tu remontów.
Szczególnie zaniedbana jest bogato zdobiona kamienica przy Kilińskiego 15. Jej właściciel - Emir Mucharski - nie ma pieniędzy na remont budynku i przez wiele lat liczył na jakikolwiek gest miasta. W marcu doczekał się decyzji urzędników, pozwalającej na gruntowną modernizację swojego budynku. Wspólnie z właścicielami innych kamienic - przy Kilińskiego 9 i 9A - Mucharski wpadł na pomysł upiększenia wszystkich oficyn. Magistrat zaakceptował koncepcję architektoniczną pracowni projektowej Arch-Ito.
Estetyka ponad wszystko
Koncepcja przewiduje budowę okazałej kolumnady od strony Pałacu Branickich, ażurowej, częściowo przeszklonej, zasłaniającej podwórka i delikatnie przysłaniającej wyremontowane kamienice.
- Chodzi o to, by oficyny wyglądały estetycznie, zwłaszcza ze względu na bliskie sąsiedztwo takiego zabytku, jak pałac - mówi Mirosław Kiszko, jeden ze współwłaścicieli kamienicy przy Kilińskiego 9. Decyzję na przebudowę swojej kamienicy dostał jeszcze w 2005 roku.
Kiszko podkreśla, że na razie nie ma porozumienia na piśmie między właścicielami budynków, jest tylko wola uporządkowania całej pierzei. W inwestycji muszą też uczestniczyć prezydent miasta i marszałek, którzy mają swoje kamienice przy Kilińskiego.
W oficynach powstałyby knajpki i butiki, podkreślające handlowo-gastronomiczny charakter ulicy.
Na konkrety za wcześnie
- Na pewno coś z Kilińskiego trzeba zrobić - przyznaje Jerzy Wenclik, naczelnik wydziału mienia w Urzędzie Miejskim.
Na razie jest koncepcja, wola kamieniczników oraz decyzje miasta i konserwatora. Mirosław Kiszko nie kryje, że na konkrety jest jeszcze za wcześnie. Podobnie Emir Mucharski.
- Przed nami ogromne finansowe wyzwanie. Tylko na remont mojej kamienicy potrzeba minimum dwóch milionów złotych - ocenia Mucharski.
O finansach właściciele kamienic chcą mówić dopiero wtedy, jak zostanie opracowany szczegółowy projekt inwestycji. Zdaniem Donata Kuczyńskiego z wydziału planowania piłka jest teraz po stronie kamieniczników.
- Muszą wziąć sprawy w swoje ręce, my wydaliśmy im decyzję i popieramy ich starania - oznajmia.
Nekroskop88 July 1st, 2006, 01:27 PM Ogródek niezgody?
Wczoraj przy ul. Suraskiej pojawiły się pierwsze letnie ogródki. A wraz z nimi pierwsi niezadowoleni z tego faktu białostoczanie
- Kto wpadł na ten idiotyczny pomysł stawiania ogródka letniego tuż przy jedynej czynnej całodobowo aptece w całym województwie? - nie krył oburzenia pan Piotr, który zadzwonił do redakcji. - Przecież tam chodzą starsi ludzie, a przy takim ogródku na pewno nie będzie ani cicho, ani bezpiecznie. No i w ten sposób mocno ograniczono szerokość chodnika.
I rzeczywiście. Nowo otwarty letni ogródek klubu studenckiego Gwint, ustawiony na chodniku vis-a-vis apteki Cefarmu, widocznie zmniejsza jego "przepustowość". Chodnik będzie zresztą zmniejszony dla pieszych na całej jego długości, aż do wylotu ul. Zamenhofa. Wczoraj obok ogródka Gwintu na ul. Suraskiej swoje parasole rozstawiała już firma Infinity Group, a Gryf właśnie stara się o pozwolenie na letni ogródek. A jeśli dodać jeszcze do tego wciąż kursujące po ul. Suraskiej samochody, traci się resztki wątpliwości, że deptak w takim miejscu jest złym pomysłem. Trudno nazwać go deptakiem - 30 metrów długości, szeroki na pół chodnika.
O wszystkim zadecydował Ryszard Tur. Tłumaczył, że zmiana lokalizacji deptaka związana jest z remontem ul. Lipowej (tam stały letnie ogródki rok temu), który lada dzień ma ruszyć w centrum miasta.
Zapytaliśmy wczoraj wychodzących z apteki klientów, co sądzą o nowej lokalizacji ogródków:
- To może być utrudnienie. W aptece widziałam dużo starszych, zmęczonych ludzi. Kiedy tzw. deptak się zapełni, mogą mieć problem nawet z wyjściem z apteki - uważa pani Barbara.
- Nie sądzę, żeby deptak ograniczył jakoś dostęp do apteki. Na ul. Lipowej, tam gdzie rok temu były ogródki, też jest apteka. I nie przypominam sobie, żeby ktoś narzekał, że z powodu ogródków nie może z niej korzystać - uważa z kolei pani Ewa.
Co na to wszystko właściciele feralnego ogródka?
- Ze swej strony zapewniam, że postaramy się prowadzić nasze ogródki na takim poziomie, by starszych ludzi od nich nie odstraszać, a wręcz zachęcać do korzystania z ich usług - mówi Marek Litwin ze studenckiego klubu Gwint, zarządzający ogródkiem ze strony Politechniki Białostockiej. I dodaje: - Powiem więcej, już teraz, kiedy jesteśmy w trakcie montażu ogródka, starsi ludzie przy nas przysiadają, odpoczywają. Myślę, że tak będzie i później.
GW
Nekroskop88 July 5th, 2006, 08:36 AM Kioski czekają na decyzję magistratu
W dalszym ciągu nie wiadomo, jaki los czeka kioski gastronomiczne, które stoją przy Centralu. Pewne jest jedynie to, że za trzy-cztery dni znów będą otwarte
- Na razie odstawiliśmy je kilka metrów dalej, by robotnicy mogli na całym placu ułożyć kostkę. W nowym miejscu nie ma podłączenia do wody i prądu. Musimy więc zaczekać na zakończenie prac i wrócimy na miejsce - powiedział nam jeden z właścicieli kiosku (nazwisko do wiadomości redakcji).
Czerwone kioski przy Centralu stoją już od prawie piętnastu lat. Można tam tanio kupić hot dogi, hamburgery i gofry. Stołują się tu głównie urzędnicy z sądu, studenci. W sumie ponad tysiąc osób dziennie.
Urzędnicy: budki szpecą
Budki stoją w pasie drogowym, należącym do Zarządu Dróg Miejskich. Urzędnicy postanowili usunąć je na czas trwania remontu placu Uniwersyteckiego. W kwietniu okazało się, że jesienią, po skończeniu prac, budki nie będą mogły wrócić.
- W magistracie powiedzieli nam, że budki stoją niezgodnie z prawem. Dziwne, że zorientowali się dopiero po kilkunastu latach pobierania od nas podatków - dodaje nasz rozmówca.
Właściciele nie zgodzili się na rozwiązanie umowy dzierżawy (jest przedłużana co roku) i sprawę skierowali do białostockiego Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Radna: ale to są miejsca pracy
- Decyzja zarządu jest dla mnie niezrozumiała - mówi Alicja Biały z Koalicyjnego Klubu Radnych. - Zamiast tworzyć nowe miejsca pracy, to się je likwiduje. Przecież ośmiu właścicieli plus osoby zatrudnione mogą zostać bez środków do życia.
Według radnej urzędnicy powinni znaleźć inne rozwiązanie, np. przeznaczyć inne miejsce w sąsiedztwie, gdzie ci ludzie ze swoimi kioskami mogliby się przenieść.
- Zapłacimy za wybudowanie pomieszczeń. Zrobimy to pod dyktando urzędników - mówi inny z właścicieli (nazwisko do wiadomości redakcji). - Wysłaliśmy już naszą propozycję do zarządu.
Ale urzędnicy nie podjęli jeszcze decyzji.
- Sprawa jest w toku. Musimy zapoznać się z całą dokumentacją. Więcej będę mógł powiedzieć najwcześniej za dwa tygodnie - powiedział nam Wiesław Paruk z zarządu.
Wyborcza
Nekroskop88 July 5th, 2006, 08:38 AM Nie zobaczymy szybko Wagi Miejskiej, która miała stanąć przy Ratuszu. Urzędnicy postanowili wycofać się z pomysłu jej budowy, przynajmniej na razie
Plac bez Wagi
Nie będzie Wagi Miejskiej przy Ratuszu, nie wiadomo też kiedy uda się rozpocząć budowę placu miejskiego – ciągle nie ma ostatecznej opinii konserwatora zabytków, który ma decydujący głos, jak powinno wyglądać śródmieście.
Architekci widzą to tak: zamiast skweru reprezentacyjny plac miejski. Wycięte krzewy, wycięta większa część drzew. Na placu kamienne płyty. Od Suraskiej w dół miały prowadzić schody podobne do tych w amfiteatrze. Miały być ułożone z granitu o jasnym odcieniu, natomiast nawierzchnia placu wybrukowana miała być kostką granitową.
Porozumienia ciągle brak
Budowa miała ruszyć na wiosnę, skończyć się jesienią. Niestety – została zablokowana. Pisaliśmy o tym na początku czerwca. Wydział budownictwa i inwestycji, który przygotował budową placu miejskiego – w miejscu gdzie dziś jest zapuszczony skwer – był już nawet gotowy do rozpoczęcia prac. Ogłosił przetarg na budowę.
Do szczęścia zabrakło tylko jednego dokumentu – ostatniej opinii Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. A ten miał zastrzeżenia do projektu Wagi, która miała stanąć w centralnym miejscu. Konserwator poprosił o opinie Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków i Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków.
Wydział budownictwa swój przetarg unieważnił. Kolejny miał ogłosić na początku lipca – do 30 czerwca miała być gotowa opinia konserwatora. – Zamiast uzgodnień dostaliśmy pismo, że konserwator czeka jeszcze na opinie – przyznaje Bożena Zawadzka, zastępca naczelnika wydziału budownictwa.
Waga niezgody
W ubiegłym tygodniu podczas spotkania miejskiej komisji urbanistyczno architektonicznej nad projektem wagi zastanawiali się też architekci. Debatowali nad nią także urzędnicy.
– Doszliśmy do wniosku, że najważniejsza jest przebudowa placu, uporządkowanie tego miejsca. Wagi na razie nie będzie, co nie znaczy, że nie będzie jej nigdy. Nie będzie też pomieszczeń pod placem – w których miała być kawiarnia i szalet. Na razie powstanie tylko nawierzchnia – mówi Jerzy Tokajuk, pełniący obowiązki naczelnika wydziału planowania urzędu miejskiego.
Jednak rezygnacja z budowy wagi nie oznacza, że modernizacja placu pójdzie szybko.
– Czekamy na projekt zastępczy modernizacji Rynku Kościuszki. Ustaliliśmy, że wagi w takiej formie nie będzie. Za to na nawierzchni placu, w miejscu, w którym waga stała przed wojną, zostanie zaznaczony innym kolorem jej obrys. Zgodnie z zapowiedzią architektów projekt ma dotrzeć do nas w ciągu trzech tygodni – mówi Natalia Mazan z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Plac za rok
Jeśli konserwator nie będzie miał już żadnych zastrzeżeń, wydział budownictwa może dostać brakującą opinię jeszcze w lipcu. I dopiero wtedy będzie mógł szukać firmy, która ułoży kamienne płyty na rynku. Będzie dobrze, jeśli budowa ruszy jesienią – a to oznacza, że nie ma szans na jej zakończenie w tym roku.
Poranny
MAR_tm July 5th, 2006, 01:42 PM powtórzę się kolejny raz - ponieważ wcześniejsze przesłanki tworzyły wokół tej inwestycji raczej ciepłą jak na białostockie warunki atmosferę toteż szcfzerze liczyłem i i miałem nadzieję na jej rozpoczęcie i finalizację
bardzo żałuję możre nie tyle co tej wagi ile doprowadzenia do porządku placu!
Nekroskop88 July 17th, 2006, 09:49 AM Restauratorzy z Kilińskiego chcą zrobić z ulicy deptak. Za zgoda miasta część jezdni zastawili ogródkami. Mieszkańcy i kierowcy są oburzeni
Pomysł i protest
Mieszkańcy naszego miasta potrzebują miejsca do spokojnych spacerów, wypoczynku i imprez kulturalnych. Najbardziej nadaje się do tego ulica Kilińskiego – przekonują właściciele mieszczących się tutaj lokali.
Nie chcemy tu całonocnych imprez. Nie pozwolimy na deptak. – zapowiadają mieszkańcy. – Nie ma jak przejechać, nie ma gdzie zostawić samochodu – dodają kierowcy.
Ulica kultury
Na razie wniosek restauratorów o zamknięcie ulicy został odrzucony. Jednak nie zamierzają się poddawać. Udało się im zdobyć pozwolenie na wystawienie ogródków na jezdni, w których teraz chcą rozwijać życie kulturalne.
– Ruszamy w tym tygodniu. Zaprosimy muzyków i innych artystów, by przyciągnąć tutaj jak najwięcej ludzi. W końcu to najlepsza ulica na urządzanie imprez kulturalnych, a w dodatku sąsiaduje z parkiem – mówi Adam Zawistowski z klubu Cabaret.
– Na tej ulicy zaczynałby się miejski deptak, a kończył na Suraskiej. W odróżnieniu od Lipowej, zamknięcie Kilińskiego nie spowodowałoby większych kłopotów komunikacyjnych. Ruch samochodowy mógłby się przenieść na ulicę Kościelną, gdzie są też miejsca na nowe parkingi – mówi Maciej Wasilewski, menadżer klubu Alibi.
Ulica piwa i hałasu
Jednak mieszkańcy Kilińskiego nie chcą słyszeć o zamknięciu ulicy. Oprotestowali już decyzję magistratu, który pozwolił na ustawienie letnich ogródków.
– My wiemy, co przeżywali mieszkańcy Lipowej, kiedy ta została zamknięta. Musieli znosić całonocne krzyki, góry śmieci i załatwianie się pod blokami – wymienia jedna z mieszkanek – I dlatego mówimy nie.
– Deptak oznaczałby brak dojazdu do domu, a samochód musiałbym zostawiać kilka ulic dalej. A to byłaby przesada – dodaje Jan Kowalczyk, mieszkaniec ul. Kilińskiego.
Żeby podkreślić swój sprzeciw, protestują już teraz. Domagają się likwidacji ustawionych wzdłuż ulicy ogródków.
– Bo blokują przejście i przejazd. Do niektórych sklepów trzeba wchodzić przez ogródek. Poza tym mamy już dość nocnych krzyków na ulicy – denerwuje się mieszkanka ul. Kilińskiego.
– Nasze ogródki niczego nie blokują. A dzięki nim, samochody jeżdżą wolniej po ulicy – odpowiadają na zarzuty właściciele lokali.
Miasto nie jest gotowe
Przeciwko deptakowi na Kilińskiego jest też Zarząd Dróg Miejskich. Marzena Dubowska, zastępca naczelnika nie widzi na razie możliwości zamknięcia ulicy.
– Odrzuciliśmy już jeden wniosek o utworzeniu tam deptaka. Powodów było kilka. Mieści się tu prokuratura, pałacyk ślubów i wojewódzki ośrodek kultury – instytucje, które muszą mieć dojazd, a ten mają tylko od strony Kilińskiego. Problemem jest także brak miejsc parkingowych na sąsiednich ulicach i obecny remont na Rynku Kościuszki. Gdybyśmy teraz zamknęli Kilińskiego, nastąpiłby paraliż komunikacyjny – dodaje Marzena Dubowska.
Nie bez znaczenia jest też głos mieszkańców. Zamknięciu ulicy wiązałoby się z brakiem dojazdu do kamienic. Juz nachodzą urząd, protestując przeciwko ogródkom i deptakowi
Jak jednak zapewnia Marzena Dubowska, nic nie stoi na przeszkodzie, by restauratorzy złożyli kolejny wniosek o zamknięcie ulicy.
– Ale do deptaka w tym miejscu trzeba się przygotować – dodaje Dubowska.
Kurier Poranny
Nekroskop88 July 17th, 2006, 09:53 AM Ogródkowa Kilińskiego
http://bi.gazeta.pl/im/2/3487/z3487422X.jpg
Cicha i zapomniana ul. Kilińskiego stała się ogródkowym zagłębiem. Czy jest szansa, by podczas remontu Rynku Kościuszki i ul. Lipowej to tu był deptak?
Cztery ogródki wyrosły kilka dni temu. Postawiły je puby: Cabaret i Alibi, restauracja Hokus Pokus oraz herbaciarnia Akso - Herbaty Świata. Ławki i parasole zajmują nie tylko chodnik, ale także część ulicy.
- Kilka miesięcy trwały przepychanki z urzędem, ale udało się - w tym roku mogliśmy wystawić więcej parasoli i ustawić je także na ulicy - opowiada Michał Adamowicz z Cabaretu. - Mam nadzieję, że to ożywi ulicę.
Właściciele knajp i restauracji mają już pomysły, by Kilińskiego stała się miejscem spotkań białostoczan. By przychodzili tu nie tylko dlatego, gdy chcą coś zjeść. - Na niedziele planujemy imprezy rodzinne. Będą klowni i miejsce do zabawy dla dzieci. W tygodniu będzie trochę spokojniej - zapowiada Maciej Wasilewski, menedżer Alibi.
W podobny sposób ulicę chce zareklamować restauracja Hokus Pokus. - Oczywiście byłoby wygodniej, gdyby Kilińskiego była całkowicie zamknięta dla ruchu [jest jednokierunkowa - red.], ale poinformowano nas, że to niemożliwe m.in. ze względu na to, że musi być dojazd do prokuratury - tłumaczy Daniel Świętochowski z restauracji Hokus Pokus.
Urząd Miejski analizował możliwość utworzenia deptaka na ul. Kilińskiego, ale nie zamierza w najbliższym czasie zamknąć tej ulicy: - Z dwóch zasadniczych powodów: brak alternatywnej drogi dojazdu dla samochodów dostawczych i konieczność utrzymania miejsc parkingowych w tym rejonie - wyjaśnia Tomasz Ćwikowski, rzecznik prezydenta miasta. - Na pewno jednak stopniowe wygaszanie ruchu na Kilińskiego jest jak najbardziej zgodne z naszymi oczekiwaniami.
Wyborcza
MAR_tm July 17th, 2006, 10:08 AM Ulica piwa i hałasu
Jednak mieszkańcy Kilińskiego nie chcą słyszeć o zamknięciu ulicy. Oprotestowali już decyzję magistratu, który pozwolił na ustawienie letnich ogródków.
– My wiemy, co przeżywali mieszkańcy Lipowej, kiedy ta została zamknięta. Musieli znosić całonocne krzyki, góry śmieci i załatwianie się pod blokami – wymienia jedna z mieszkanek – I dlatego mówimy nie.
– Deptak oznaczałby brak dojazdu do domu, a samochód musiałbym zostawiać kilka ulic dalej. A to byłaby przesada – dodaje Jan Kowalczyk, mieszkaniec ul. Kilińskiego.
Żeby podkreślić swój sprzeciw, protestują już teraz. Domagają się likwidacji ustawionych wzdłuż ulicy ogródków.
– Bo blokują przejście i przejazd. Do niektórych sklepów trzeba wchodzić przez ogródek. Poza tym mamy już dość nocnych krzyków na ulicy – denerwuje się mieszkanka ul. Kilińskiego.
– Nasze ogródki niczego nie blokują. A dzięki nim, samochody jeżdżą wolniej po ulicy – odpowiadają na zarzuty właściciele lokali.
tak! bujać, to my panowie, szlachta!
wieśniaki jedne
gdzie ten deptak mógłby powstać ? dla emerytów najlepiej byłoby, gdyby zrobili go chyba na lotnisku ?!
co za wieś!
nie mogę znieść tej mentalnosci zakichanej prowincji!
Nekroskop88 July 18th, 2006, 09:18 PM Camelot - rozbierany problem
Szef restauracji Camelot przy ul. Młynowej jest w nie lada opałach - być może jeszcze latem zacznie rozbierać na swój koszt ogrodzenie restauracji, altanki i likwidować oczka wodne.
Mało tego - już w tym tygodniu może okazać się, że szef Camelota będzie musiał także rozebrać hotel. Samorządowe Kolegium Odwoławcze ma wydać w tej sprawie postanowienie.
Restaurator Piotr Ignaciuk prawo złamał dwa razy - w marcu ujawniliśmy, że buduje bez żadnych pozwoleń dwupiętrowy, drewniany hotel na dziesięć pokoi. Po prostu połączył dwa istniejące budynki stojące na jego działce. Samowolę potwierdził magistrat i inspektor nadzoru budowlanego, który nakazał wstrzymanie budowy. Według restauratora połączenie dwóch budynków nie wymagało odrębnego pozwolenia na budowę. Urząd Miejski stwierdził jednak, że inwestycja restauratora jest niezgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Tę decyzję Ignaciuk zaskarżył do SKO.
- Inwestor zaczął budowę, nie porozumiewając się wcześniej z naszą komisją urbanistyczno-architektoniczną - tłumaczy "Gazecie" Elżbieta Zalewska z wydziału planowania magistratu.
Drugi raz przedsiębiorca złamał prawo, budując bez pozwoleń wokół swojej restauracji, na miejskim gruncie, ogrodzenie od strony amfiteatru, oczko wodne i altankę. Mimo wyroku sądu z 2005 roku restaurator do dziś niczego nie rozebrał. Prawdopodobnie zmusi go do tego magistrat, a konkretnie Zarząd Mienia Komunalnego. I to już niedługo.
- Do 21 lipca dostaniemy szczegółowy projekt rozbiórki z prywatnej firmy, która podpisała z nami umowę. Wtedy będziemy mogli ogłosić przetarg na wykonanie prac rozbiórkowych - powiedział.
Czy Piotr Ignaciuk w końcu ulegnie wobec prawa? Nie chciał o tym rozmawiać z "Gazetą".
- W tej sprawie nie mam nic do powiedzenia - skwitował.
GW
Nekroskop88 July 18th, 2006, 09:28 PM Krucjata ogródkowa
Parasole i stoliczki stoją na Rynku Kościuszki (zamkniętym dla ruchu nie z powodu utworzenia deptaka, ale remontu), na ulicy Kilińskiego, Suraskiej i Malmeda. Wszystkie kluby mają pozwolenie Zarządu Dróg na zajęcie pasa drogowego.
- Wydaliśmy pozwolenia, ale mamy z tym problemy. Mieszkańcy okolicznych kamienic skarżą się do nas na uciążliwości na hałas i brak toalet dla klientów - mówi Wiesław Paruk, p.o. kierownika referatu utrzymania i zajęcia pasa drogowego w Zarządzie Dróg Urzędu Miejskiego.
Do naszej redakcji przyszedł emeryt z pretensjami: - Rodzice nie mogą przywozić dzieci na zajęcia do Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury przy ulicy Kilińskiego, bo nie mają gdzie zaparkować samochodów. Wszystko zajmują knajpiane ogródki. Samochody dostawcze nie mają jak pomiędzy nimi przejechać. Trudno dostać się do własnej klatki schodowej, bo wejście zagradzają stoliki, przy których żłopie się piwo. Wieczorami hałas jest niemożliwy, nie da się spać - wylicza staruszek.
Do chóru niezadowolonych dołącza Franciszek Chmielewski, mieszkaniec kamienicy przy ulicy Suraskiej: - To skandal! Ludzie siedzą przed lokalami do drugiej w nocy. Hałas non stop, głośna muzyka do późna. Wszyscy mamy już tego dość! Jak ktoś wypije piwo na podwórku, to dostaje mandat, a gościom kawiarenek wszystko uchodzi na sucho. Jak widać, liczą się tylko pieniądze, bo właściciele pubów zarabiają na ogródkach.
Więcej w papierowym wydaniu Gazety Współczesnej.
http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GW&Date=20060718&Category=REGION01&ArtNo=60717012&Ref=AR&MaxW=580&MaxH=350&title=0
Restauratorzy chcą zmienić ulicę Kilińskiego w mini-deptak z atrakcjami. Mieszkańcy okolicznych kamienic nie chcą słyszeć o knajpianych ogródkach pod swoimi oknami.
Im więcej kawiarnianych ogródków wyrasta w centrum miasta, tym więcej ich przeciwników. Rozeźleni mieszkańcy zasypali magistrat skargami.
Białostoczanin October 9th, 2006, 09:19 AM Gazeta Współczesna
Pożegnajmy się z zielenią na skwerze między ratuszem a Desą. Prezydent Białegostoku wytnie 13 brzóz, dębów, świerków, kasztanów i modrzewi. Wydał taką decyzję, za nic mając apele 2 tysięcy białostoczan.
Pod topór pójdzie 13 ponad 40-letnich drzew oraz 305 mkw. krzewów, co będzie kosztować podatników ponad 640 tys. zł. Magistrat będzie też próbował przesadzić 12 drzew, za 208 tys. zł.
Nie taka była umowa
Pomysł z wycinką drzew pojawił się po raz pierwszy rok temu przy okazji tworzenia projektu przebudowy skweru. Miał on nawiązywać wyglądem do przedwojennego placu miejskiego, na którym nie było drzew. Przymiarki do wycinki trafiły jednak na opór mieszkańców. Powstał społeczny komitet obrony drzew, do akcji ruszyła też Federacja Zielonych. Pod apelem "Pozostawmy zieleń na skwerze” podpisało się już ponad 2 tys. osób, ale to nie koniec. O ocalenie drzew proszą wszyscy: naukowcy, rektorzy uczelni, duchowieństwo, architekci, artyści, ale też fryzjerzy, studenci, szewcy.
W listopadzie 2005 r. prezydent Ryszard Tur ugiął się i obiecał, że żadnych decyzji bez konsultacji społecznych nie podejmie. Powtórzył to 31 maja.
- Na tym spotkaniu zarówno pan prezydent Tur, jak i pan wiceprezydent Krzysztof Sawicki zapewnili mnie, że projekt zostanie zmieniony i przedstawiony do społecznej akceptacji. Prosili też, by uspokoić nastroje - potwierdza radna miejska Elżbieta Kozłowska-Świątkowska.
Tymczasem 10 sierpnia br. decyzja została po cichu - bez powiadomienia radnych i bez opinii konserwatora zabytków - wydana i podpisana. Uprawomocniła się 1 września.
To miasto, nie zagajnik
- Nie czuję się, jakbym kogokolwiek okłamał - broni się Krzysztof Sawicki, kandydat na prezydenta. - Odeszliśmy od koncepcji wycięcia całości, usuniemy nie "aż”, ale "tylko” 13 drzew. Jeśli chcemy mieć uporządkowaną miejską przestrzeń, to nie ma innego wyjścia. To miasto, a nie zagajnik!
Ludzie czują się zlekceważeni.
- Ten skwer jest urokliwy i takim powinien pozostać - uważa Marzanna Białobrzeska, adwokat, która podpisała się pod apelem.
- To dziwna, nagła decyzja o przyszłości tak ważnego dla nas wszystkich miejsca. Powinna ją poprzedzić szeroka dyskusja - dodaje Zbigniew Łaszcz, teolog, redaktor wydawnictw archidiecezji białostockiej.
- Będzie smutno... Ale to pan prezydent ma władzę - gorzko kwituje prof. Sławomir Wołczyński z AMB.
halevi October 10th, 2006, 09:49 AM akurat popieram decyzję o wycięciu drzew. Plac jest zbyt mały na prawidłową ekspozycję okolicznych kamienic z dużymi drzewami, zwłaszcza, że na środku stoi ratusz. A takich miejsc jest w Białymstoku mało. Rynek ma oryginalny kształt i powinien pełnić funkcję reprezentacyjnego placu a nie skwerku. Drzewa jako takie są cenne, ale nie wszędzie pasują, a poza tym nic nie stoi na przeszkodzie zakładać skwery czy parki w nowszych częściach miasta.
wojtekbp October 10th, 2006, 10:44 AM akurat parkow i skwerow Ci u nas nie brakuje :D:P
halevi October 10th, 2006, 11:01 AM no własnie, to tym bardziej :)
MAR_tm November 2nd, 2006, 10:50 PM krótka relacja z wystawy w galerii Arsenał, sorry za jakość i brak opisów, miałem 30 minut przerwy, tyle zdążyłem zrobić...
http://images1.fotosik.pl/238/4e7f1cb623a3a424.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/9e59cd84c86139d1.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/89d6576445f5bfb2.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/6b2e32baa2b3ab2a.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/aeaa7671fa245468.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/680c4879930084e8.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/744b2f08f2870096.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/ac5ffd242bc4df1b.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/193/e2c427134038f4ca.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/f10a8abc8f6eaa43.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/193/2db1f6bc31e2b6dc.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/180dd1c4e066ffe2.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/8de45202fcf0b1b0.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/193/77b9e002b83ccb27.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/d5749116873e0ef9.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/edfdd5f8492888dc.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/193/0ecc4b61dd10958c.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/6b1951ed0dbb63aa.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/f9a7e9e60be92481.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/16fb8f8fcbc0fb94.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/2bf2a0f309f39cb9.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/e64c9e6e08034087.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/490cc88a2e5bf2ed.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/193/af7fea3e426473a3.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/aa242ac0c02c0a86.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/de41b7597193b182.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/229/306165d5f6aa99ba.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/a4f5be6662bab902.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/29f338011641ef78.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/d0b1bb5d20e97756.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/230/b7fe57987c4c9814.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/f07eebd9acbcfd29.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/193/155ee20062173369.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/e73cfef8305ec4e7.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/57ce6e136918e255.jpg (www.fotosik.pl)
http://images3.fotosik.pl/229/ce09e337998726b9.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/230/759fcee2c686a7d0.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/230/e04c1e8429ef32c7.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/230/f865cf19b44f7b82.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/230/ff42f04233326d21.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/230/7becc031206230c0.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/238/112fbc3eee9ff438.jpg (www.fotosik.pl)
Nekroskop88 November 2nd, 2006, 11:47 PM Świetne projekty, szkoda, że nie zostaną zrealizowane...
ervinn November 5th, 2006, 01:07 PM http://images2.fotosik.pl/229/89d6576445f5bfb2.jpg
zaje...sta ta futurystyczna klatka schodowa! :D może jednak się ktoś za to kiedyś weźmie? ;)
vlad November 5th, 2006, 01:49 PM ^^^ wyobraź sobie ervinn że konserwator zabytków zgodził się na pokrycie tego starego młyna parowego w fabryce Sztajna styropianem i pomalowaniu na zielono
MAR_tm November 5th, 2006, 01:51 PM eehhh, szkoda gadać, co ten pajac wyprawia
żonathegenerata November 17th, 2006, 06:01 PM Mam małe pytanko gdzie w Białymstoku mają powstać lofty i kto je będzie tworzył?
MAR_tm November 18th, 2006, 04:56 PM ^^ ul. włókiennicza
MAR_tm November 21st, 2006, 12:20 AM http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomaugustowska.html
Propozycja zagospodarowania obiektów "Starej Fabryki" przy ul. Augustowskiej.
Praca dyplomowa
"Nasz dyplom to propozycja adaptacji zabytkowych budynków przemysłowych przy ul. Augustowskiej w Białymstoku - dawnej fabryki Nowika.Proponujemy stworzenie w nich zespołu łączącego obiekty kultury i rozrywki oraz handlu i usług.
W opracowaniu architektonicznym naszym celem było wydobycie klimatu kameralnej , wtopionej w zieleń, ceglanej zabudowy dawnej fabryki, adaptację budynków jeszcze istniejących i rekonstrukcję tego co już wyburzono, oraz częściową modernizację i uporządkowanie niefortunnych zmian.
Szczególnie ważne było połączenie architektury z otaczającą przyrodą - zielenią łączącą Zwierzyniec z parkiem który powstanie w dolinie rzeki Białej i stawem przy którym projektujemy otwarty pawilon wystawienniczy, scenę umożliwiającą urządzanie koncertów i przedstawień na świeżym powietrzu oraz małą przystań z łódkami."
Adaptacje zabytkowych budynków fabryki :
- Hala szedowa - wytworzenie dwóch obsługujących ciągów komunikacyjnych wewnątrz, podział na lokale handlowe( 40-150m2). Południowe zakończenie hali szedowej- kręgielnia; wizualne połączenie z halą szedową i pokazanie imponującej konstrukcji sklepienia - łupiny walcowe.
- Dawna kotłownia - klub muzyczny
- Dawna wieża ciśnień- galeria włókiennictwa oraz funkcja widokowa
- Budynek pod wieżą - nowy obiekt odtwarzający dawną formę, galeria włókiennictwa oraz czasowe przedszkole.
- Dawna wykańczalnia i magazyn - połączone w nową jedną bryłę na galerię sztuki powiązanie z funkcją konferencyjną i gastronomiczną (od strony stawu)
- Nowy obiekt -budynek kina wraz z kinem letnim - zachowujące klimat otaczających obiektów
- Dawna hala od ul . Augustowskiej - funkcja biurowa
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/rzut.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/uliczka11.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/halawnetrz1.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/kotlownia1.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/kotlowniawnetrz1.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/kregielnia1.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/kino1.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplom/wykanczalnia1.jpg
MAR_tm November 21st, 2006, 12:23 AM http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomwlokiennicza.html
Rewitalizacja terenów poprzemysłowych przy ul.Włókienniczej w Białymstoku
Praca dyplomowa: Marcin Grygorczuk
"Poruszając problem starych fabryk w centrum Białegostoku chciałem zwrócić uwagę na niewykorzystany potencjał tego miejsca. Zdewastowane budynki wydają się być dużym problemem zarówno dla władz jak i dla okolicznych mieszkańców. Projekt przedstawia propozycję ocalenia tego miejsca od całkowitej degradacji oraz próbę nadania mu nowej jakości.
Celem pracy było przedstawienie możliwości przeobrażenia terenów poprzemysłowych, by przywrócić im odpowiednią wartość, funkcję oraz na stałe powiązać z programem centrum. Zmiana funkcji była podstawowym a zarazem warunkującym dalsze działania etapem rewitalizacji całego zespołu.
Założony profil funkcjonalny projektowanego terenu jest bardzo zróżnicowany i znajdziemy tu takie funkcje jak: handlowo-usługowa, galeryjno-wystawiennicza, biurowa oraz edukacyjno-szkoleniowa. Ma to na celu ściągnięcie jak największej liczby użytkowników tego kompleksu, a co za tym idzie ożywienie i promocję terenu.
Konieczne jest zwrócenie uwagi na marnotrawienie historycznego dobytku miasta. Zbyt wiele cennych budynków straciło swój charakter architektoniczny poprzez niedbały remont czy modernizację.
Szacunek dla spuścizny historycznej miasta powinien być główną przesłanką przy projektowaniu nowych obiektów a szczególnie tych towarzyszących budynkom historycznym.
Nie można jedynie liczyć zysków z planowanych inwestycji, nie biorąc pod uwagę uwarunkowań historycznych ponieważ "... naród oderwany od swej kultury i historii, traci tożsamość..."."
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/komunikacjapiesza1.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/w1d.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/w2d.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/w3d.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/w4d.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/w5d.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/pczestochowska.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/pwsch.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/ppld.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/ppln.jpg
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/dyplomg/pplac.jpg
urbanIII November 21st, 2006, 03:02 AM Świetne propozycje, uwilbiam takie wariacje na temat architektury przemysłowej, poziom światowy. Niestety znjąc życie pójdzie to pod kilof i wybudują jakąświeśniacką mieszkaniówkę, bo tłuszcza lubi kolorki a nie jakąś starą cegłę, szkło i stal. No, może gdybyście wybrali sobie tego pana ma prezia, coś by się ruszyło :D
http://kononowicz.pl/wp-content/uploads/2006/11/konaliza.jpg
Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać :]
źródła chyba nie trzeba podawać
Białostoczanin November 27th, 2006, 10:06 AM Gazeta Współczesna
Rynek Kościuszki: Przejazd na gwiazdkę
Dobiega końca remont krótkiego odcinka Rynku Kościuszki i ul. Lipowej. Nadal nie wiadomo jednak, czy w niedalekiej przyszłości powstanie tu deptak.
Remont głównej ulicy Białegostoku drogowcy rozpoczęli w lipcu. W tym czasie przebudowano podziemne sieci, wyremontowano nawierzchnię drogi i ułożono nowe chodniki po północnej stronie Rynku.
Remont miał być pierwszym krokiem do stworzenia przy ratuszu stałego deptaka. Jesienią miała się też rozpocząć przebudowa placu i skweru po zachodniej stronie Rynku Kościuszki. Jednak brak zgody Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków na realizację projektu stworzonego przez firmę Zetta spowodował, że w tym roku nic się tam już nie zmieni.
Zmiany na jezdni i chodniku
Podczas trwającego jeszcze remontu na nowo ułożono kostkę kamienną na jezdni, a kostką brukową na chodniku zastąpiono ozdobnymi płytami, ale tylko z jednej strony ulicy. Po stronie Ratusza zostanie on ułożony po zainstalowaniu sieci nawadniającej dla rosnących tam lip. Ustawiono też nowe, stylowe lampy uliczne o wartości około 190 tys. zł.
Roboty zbliżają się już do końca. W najbliższych dniach robotnicy skończą układanie kostki, ale będzie się ona musiała jeszcze "uleżeć", żeby mogły tu jeździć samochody. Ruch na Rynek Kościuszki na pewno wróci przed świętami Bożego Narodzenia.
Urzędnicy nie są w stanie określić kiedy remontowane będą pozostałe odcinki Lipowej i niewielki fragment Rynku Kościuszki - między ulicami Sienkiewicza i Zamenhofa - który w tym roku nie był naprawiany przez Urząd Miejski. Być może, uda się rozpocząć go w przyszłym roku, ale to zależy czy nowo wybrany prezydent i Rada Miejska, która dziś spotyka sie po raz pierwszy, zdecydują się na przeznaczenie pieniędzy na ten cel. A o konieczności remontu nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Na niektórych odcinkach ulica Lipowa jest bardzo nierówna.
Awantura o schody przy Ratuszu
Nie rozpoczęto jednak przebudowy skweru po zachodniej stronie Ratusza, bo choć projekt powstał jeszcze w ubr., to wciąż urzędnicy i architekci mają wiele wątpliwości czy tak ma wyglądać centrum: - Nie możemy wystąpić z wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę zanim Wojewódzki Konserwator Zabytków nie wyda odpowiedniej decyzji. Sądzę, że prace budowlane ruszą w przyszłym roku - mówi Tomasz Ćwikowski, rzecznik prezydenta Białegostoku.
Magistrat na decyzję Konserwatora będzie musiał jeszcze poczekać, ponieważ Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków negatywnie zaopiniował projekt Rynku, który przewiduje likwidację skweru i stworzenie dużego placu, który stanie się deptakiem. Pozostałyby tu tylko kasztanowce stojące wzdłuż pasażu przy "Desie".
- Komisja WROZ zakwestionowała jeden z elementów planu. Chodzi o zejście schodami z ulicy Suraskiej na Rynek, według nas zajmują one za dużo miejsca. Będziemy dyskutować nad tym pomysłem, ale to opóźni rozpoczęcie robót budowlanych - mówi Łucja Włoch, zastępca Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
pawelM November 29th, 2006, 02:06 AM Warszawie gratulujemy wiezowcow
Toruniowi ................ piernikow
Bialemustokowi............. Kononowicza hehehe
MAR_tm December 7th, 2006, 12:21 PM BTL schodzi do podziemia
Monika Żmijewska
2006-12-06, ostatnia aktualizacja 2006-12-06 19:10
Żaden polski teatr nie zdecydował się jeszcze otworzyć na stałe swoich magazynów dla widzów. Białostocki Teatr Lalek i owszem. Najdalej za trzy miesiące u lalkarzy będzie można buszować wśród starych dekoracji, maszynerii i reflektorów.
http://bi.gazeta.pl/im/3/3776/z3776733X.jpg
Fot.Agnieszka Sadowska / AG
Otwarte magazyny teatralne to pierwszy tego typu projekt w Polsce. Pomysłodawcą jest Marek Waszkiel - szef Białostockiego Teatru Lalek. A że przez ponad pół wieku działalności teatr stworzył mnóstwo fascynujących scenografii i lalek - będzie co pokazywać.
- Ale nie w muzealnych gablotach! W żadnym razie nie będzie to typowe muzeum - zastrzega Waszkiel. I roztacza wizję: wędrować po magazynach będziemy jak po labiryncie, w którym łatwo się będzie można zgubić; poprowadzą nas może strzałki, a może światło; za każdym skrętem i przepierzeniem otworzą się przed nami magiczne światy z różnych przedstawień - choćby "Krótkiego Kursu Piosenki Aktorskiej", "Percewala" czy "Scrooge'a - opowieści świątecznej". Dyrektor chciałby pokazać fragmenty scenografii i rekwizytów z przynajmniej 30 przedstawień.
Wreszcie wszystkiego będzie można dotknąć, zapalić stary reflektor, zajrzeć do wielkich kufrów, dziwacznej szafy czy innych magicznych rekwizytów.
Nie byłoby możliwe pokazanie tego wszystkiego, gdyby nie decyzja dyrekcji o stworzeniu nowych przestrzeni. Białostocki Teatr Lalek zszedł do swoich podziemi i rozbudował je aż o sto metrów kwadratowych! Otwarte magazyny, które pomieszczą stare maszynerie, reflektory, projektory, lalki, dekoracje, stare nastawnie, znajdują się w teatralnej piwnicy. Schodzić się będzie do nich tak jak do teatralnych toalet. Magazyny będzie można zwiedzać przed i po każdym spektaklu, ale w planach jest też prezentowanie ich i w innych terminach - dla grup zorganizowanych. Otwarcie - najprawdopodobniej w lutym lub marcu.
W całym teatrze teraz wre robota - BTL jest w trakcie rozbudowy. Poszerzone zostały nie tylko piwnice, ale przede wszystkim foyer. Ci, którzy zjawią się w teatrze w styczniu - gdy foyer zostanie oddane do użytku i zniknie zasłaniający budynek metalowy płot - nie poznają zupełnie teatru, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.
Nekroskop88 December 15th, 2006, 06:52 PM Rynek Sienny - może trzeba z nim zrobić to samo co Olsztyn robi ze swoimi nieużytkami?
http://www.gazetaolsztynska.pl/?main=15&c=118,3,14500,,4436#
Nie mówię, że ta pseudostarówka, która powstała i powstanie w Olsztynie jest cudem architektonicznym, ale mimo wszystko tereny są zagospodarowane i żyją. Powstały kamienice, w których są restauracje i sklepy. Dlaczego nie może być czegoś takiego u nas?
MAR_tm December 15th, 2006, 07:14 PM ^^ ehhh te teoretyczne dywagacje...
pewnie, że z tym placem coś trzeba zrobić
w sumie obojętne jest mi to, czy otoczonoby plac kamieniczkami, czy biurowcami, czy też jakimiś handlowcami, bylebym nie musiał oglądać w centrum syfu na wschód od legionowej
tylko póki co inicjatywy nie ma no i kasy
opera i niedoszły biurowiec magistratu to jednak trochę za mało, żeby odczuć różnicę
ciągle lasy i syf-chatki to większość w tamtym rejonie
Nekroskop88 December 15th, 2006, 07:27 PM tylko póki co inicjatywy nie ma no i kasy
i właśnie o to chodzi, nie ma kasy, więc trzeba teren sprzedać prywatnym inwestorom
MAR_tm December 15th, 2006, 08:15 PM ^^ jest uchwalony plan zagospodarowania dla tego terenu ?
Nekroskop88 December 15th, 2006, 09:03 PM ^^ jest uchwalony plan zagospodarowania dla tego terenu ?
się uchwali jakby co ;)
vlad December 19th, 2006, 02:47 PM Warszawie gratulujemy wiezowcow
Toruniowi ................ piernikow
Bialemustokowi............. Kononowicza hehehe
a Gdyni pawełka buehehe- skąd się tacy kretyni biorą?
J_J December 19th, 2006, 02:51 PM Z Onetu sie zagubil zapewne.
vlad December 19th, 2006, 02:54 PM Rynek Sienny - może trzeba z nim zrobić to samo co Olsztyn robi ze swoimi nieużytkami?
http://www.gazetaolsztynska.pl/?main=15&c=118,3,14500,,4436#
Nie mówię, że ta pseudostarówka, która powstała i powstanie w Olsztynie jest cudem architektonicznym, ale mimo wszystko tereny są zagospodarowane i żyją. Powstały kamienice, w których są restauracje i sklepy. Dlaczego nie może być czegoś takiego u nas?
bo u nas zaraz jak spod ziemi wyskoczą obrońcy kocich łbów jako historycznej nawierzchni na którą musi być skazany Białystok, obrońcy drzewek i krzaczków rosnących przy Młynowej... czyli ruchawka po białostocku. Sprzedać te działki prywatnym inwestorom z zastrzeżeniem ze ma tam powstać budowa do pewnej wysokości i jako że to centrum muszą być zastosowane niebanalne materiały wykonczeniowe...
MAR_tm December 23rd, 2006, 02:21 PM http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,3810365.html
http://images2.fotosik.pl/304/710cb7771dfae254.jpg (www.fotosik.pl) http://images1.fotosik.pl/313/db901c5b2f3fe087.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/260/b2870e48f0e5ed6d.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/313/86a08daa51804c75.jpg (www.fotosik.pl)
http://images4.fotosik.pl/260/2a51932c52a1e403.jpg (www.fotosik.pl)
http://images1.fotosik.pl/313/6ae1310562b9f903.jpg (www.fotosik.pl)
http://images2.fotosik.pl/304/53a2004da84dd26cm.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=53a2004da84dd26c)
vlad December 23rd, 2006, 06:15 PM podoba mi sie wizja tego kompleksy mieszkalnego na miejscu ogródków działkowych na Podlesnej,przecież obecnieto czyste marnotrawstwo terenu,zwłaszcza ze obok są parki
MAR_tm December 23rd, 2006, 06:35 PM ^^ szczerze mówiąc to oprócz tego kompleksu nic więcej mi się nie podoba
architektura naprawdę na światowym poziomie, szkoda, że to tylko wizje
Nekroskop88 December 23rd, 2006, 10:23 PM a mi się podoba wszystko:D
d_ANIEL December 30th, 2006, 10:48 PM :eek2: :eek2: :eek2: :eek2: :eek2: :eek2:
takie cuda w Białymstoku????
(ponownie moja pesymistyczna wizja)
jeszcze dużo wody w naszej białce upłynie puki w maszym miescie coś takiego powstanie
Białostoczanin January 2nd, 2007, 04:56 PM Kurier Poranny
Zamykać - nie zamykać
Znów zaczyna się dyskusja o deptaku. Handlowcy ze Stowarzyszenia Rynek Kościuszki chcą zamknąć centrum na kilka letnich miesięcy. I chca letniego deptaka przez cztery kolejne lata.
Handlowcy z Lipowej i Rynku Kościuszki mają już gotowy plan - w połowie stycznia idą do prezydenta Tadeusza Truskolaskiego, by przekonać go, że letni deptak na Lipowej jest potrzebny. Co najmniej taki jak mieliśmy latem 2005 roku. Jednak tym razem członkowie Stowarzyszenia Rynek Kościuszki zapewniają, że żaden z białostoczan nie zarzuci im prowizorki.
- Wiemy już jakie błędy zostały popełnione przy tworzeniu pierwszego deptaka. Decyzja o zamknięciu ulicy zapadła zbyt późno, dopiero na wiosnę. Teraz chcemy, żeby prezydent miasta zdeklarował się w sprawie deptaka do połowy lutego. Będziemy mieli czas na przygotowania - mówi Marek Sakowicz, szef stowarzyszenia zrzeszającego około 40 właścicieli sklepów i kamienic w centrum.
Deptak na cztery lata
- Chcielibyśmy, też żeby prezydent nie tylko zdecydował o zamknięciu Lipowej na letnie miesiące, ale by także jego decyzja obowiązywała co roku, przez cztery lata jego kadencji. Jestem pewien, że przy takiej deklaracji, przedsiębiorcy zainwestują w Lipową - dodaje Sakowicz. Stowarzyszenie zamierza przedstawić w urzędzie miejskim kilka wersji deptaka - albo o długości 150 metrów, jak w 2007 roku, albo przedłużonego do ulicy Malmeda; do tego sporo projektów rozwiązań drogowych, parkingów, współpracy z mieszkańcami centrum, którym deptak nie zawsze się podobał.
Muszą się bardzo postarać
Tadeusz Truskolaski nim został prezydentem, był gorącym zwolennikiem zamknięcia Lipowej.
- Jednak teraz handlowcy będą naprawdę musieli się postarać, by mnie przekonać. Obawiam się zamykania Rynku Kościuszki tylko na lato. Kierowcy bardzo nie lubią takich ciągłych zmian. Może jednak warto myśleć o deptaku na Suraskiej - zastanawia się prezydent Truskolaski. Przewiduje długie rozmowy. - Za wcześnie by mówić, czy zgodzę się na letni deptak. Mogę obiecać jednak, że decyzję podejmę w lutym. I jeśli będzie to zgoda, to wydana na cztery lata.
MAR_tm January 4th, 2007, 01:15 AM jestem za deptakiem na lipowej, moze faktycznie przedsiebiorcy zainwestowaliby wkoncu w wyglad ulicy
odcinek z granitowym chodnikiem i stylowymi latarniami to dobry poczatek
tym bardziej, gdy powstana galerie na mickiewicza, trzeba bedzie czyms przyciagnac kupujacych
Białostoczanin January 17th, 2007, 05:41 PM http://epodlasie.wipb.pl/biptest/um_bialystok/bip/index.php?event=informacja&id=12437
druk nr 22
"Przystępuje się do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego części osiedla Centrum (rejon ulic Rynek Kościuszki, Legionowej, M.C. Skłodowskiej i Liniarskiego) w Białymstoku.
Konieczność sporządzenia planu wynika z potrzeby kompleksowego rozwiązania komunikacji – w tym zasad lokalizacji miejsc postojowych w rejonie ul. Lipowej i Rynku Kościuszki, wyznaczenia pasażu handlowego – łączącego Bulwary Kościałkowskiego z Rynkiem Kościuszki oraz zasad modernizacji i przebudowy istniejących kwartałów zabudowy w rejonie ścisłego śródmieścia;
- rewitalizacja obszaru śródmieścia z wyznaczeniem terenów pod zabudowę usługową - jako funkcją podstawową, uzupełnioną zabudową mieszkaniową wielorodzinną,
- wyznaczenie miejsc pod realizację obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży do 2000m2 (pasażu handlowego od strony ul. Bulwary Kościałkowskiego w połączeniu z D.H. „NOWY”),
- infrastruktura techniczna oraz rozbudowa układu komunikacyjnego."
EeddeekK January 17th, 2007, 06:40 PM - wyznaczenie miejsc pod realizację obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży do 2000m2 (pasażu handlowego od strony ul. Bulwary Kościałkowskiego w połączeniu z D.H. „NOWY”),
yes yes yes :D
Nekroskop88 January 17th, 2007, 09:32 PM - wyznaczenie miejsc pod realizację obiektów handlowych o powierzchni sprzedaży do 2000m2 (pasażu handlowego od strony ul. Bulwary Kościałkowskiego w połączeniu z D.H. „NOWY”),
yes yes yes :D
coś niesamowitego :banana:
Białostoczanin January 18th, 2007, 09:15 AM Czyli może jednak powstanie minibrowar z fajnymi knajpami?
MAR_tm January 19th, 2007, 04:04 PM Czyli może jednak powstanie minibrowar z fajnymi knajpami?
to pierwszy krok do uprawomocnienia inwestycji
gdyby plan uwzględniał to, byłbym wniebowzięty
MAR_tm February 8th, 2007, 01:22 AM Chaty kontra ekonomia
Zachować drewniane, często stuletnie domy, czy zrównać je z ziemią? To pytanie zadają sobie i historycy, i miejscy planiści. Być może już jutro, na spotkaniu Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej zapadnie decyzja, jak w przyszłości będą wyglądać ulice Angielska, Toruńska czy Kochanowskiego.
Kwartał między ulicą Bema a Młynową zachował sporo z klimatu przedwojennego Białegostoku.Mieszkali tu głównie robotnicy.Obok Bojar jest drugą białostocką enklawą drewnianej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku. Pamiętam, że czterdzieści czy może już pięćdziesiąt lat temu mój ojciec chciał rozbudować ten dom - mówi Witold Sacharczuk. - Usłyszał wtedy, że za dwa lata zaczną wyburzać chaty, a w ich miejscu powstaną bloki. Jak widać, nie ma ich do dziś... Teraz też nie ma co martwić się na zapas.
Wizja pierwsza: Dzielnica do wyburzenia
Jednak planiści coraz częściej wspominają o konieczności wyburzenia całego, dobrze zachowanego kwartału ograniczonego ulicami Bema, Kopernika, Młynową i Wyszyńskiego. Drugi - między Bema a Mazowiecką - już dziś jest praktycznie wielką, porośniętą chaszczami łąką, na której gdzieniegdzie tylko ostały się chałupy. W przyszłości przetnie ją wyprostowana Mazowiecka. Równoległą do niej ma się stać poszerzona, odciążająca ruch w centrum Młynowa. Będzie łącznikiem ulicy Kalinowskiego z Kopernika.
- Pomiędzy nimi powstałoby miejsce na osiedle mieszkaniowe - uważa Jerzy Tokajuk, p.o. naczelnika wydziału planowania i zagospodarowania przestrzennego w urzędzie miejskim. - Właśnie zabieramy się do prac nad planem tego obszaru.
Urzędnicy chcą wykorzystać niektóre z pomysłów przyszłych architektów - studentów Politechniki Białostockiej. Na zaliczenie IX semestru mieli wykonać koncepcję zagospodarowania tej części miasta.
- Ich zadaniem było zaproponowanie usytuowania przyszłych budynków, usprawnienie rozwiązań komunikacyjnych czy relacji mieszkaniówki do terenów zielonych - wyjaśnia dr inż. arch. Bartosz Czarnecki, prodziekan do spraw nauki Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej.
Tokajuk, który przeglądał już prace, pomysły studentów dzieli na trzy grupy. - Pierwsza to zachowawcza, czyli pozostawienie starego. Druga to mieszanka starego i nowego, w końcu trzecia to tzw. odjazd, czyli wyburzenie wszystkiego. I uważam, że to byłoby najlepsze i jednocześnie najtańsze rozwiązanie.
Prezydent Tadeusz Truskolaski przyznaje, że posiedzenie MKUA może stać się burzliwą dyskusją.
- Wiadomo, że fajnie by było zachować klimat tego miejsca, ale może okazać się to niemożliwe - mówi prezydent. - Miasta po prostu może być na to nie stać.
Pytany o to, w którą stronę pójdą zapisy w planie, odpowiada wprost, że będzie to raczej nowoczesność.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070207&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70207055&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Kwartał między ulicą Bema a Młynową zachował sporo z klimatu przedwojennego Białegostoku.Mieszkali tu głównie robotnicy.Obok Bojar jest drugą białostocką enklawą drewnianej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku.
-----------
dygresja z mojej strony - po wojnie burzono ładne, wysokie i murowane kamienice, by zrobić miejsce szerokim arteriom
teraz zastanawiają się, czy zostawić zapuszczone meliny sąsiadujące z centrum i blokami
coś tu jest nie tak
zaopiekujmy się Bojarami, a resztę centrum doprowadźmy do stanu reprezentacyjnego
Nekroskop88 February 8th, 2007, 03:36 PM dygresja z mojej strony - po wojnie burzono ładne, wysokie i murowane kamienice, by zrobić miejsce szerokim arteriom
teraz zastanawiają się, czy zostawić zapuszczone meliny sąsiadujące z centrum i blokami
coś tu jest nie tak
zaopiekujmy się Bojarami, a resztę centrum doprowadźmy do stanu reprezentacyjnego
Otóż to - nie twórzmy "enklaw" co ulica, niech te drewniane domy będą na Bojarach. Co ładniejsze kamienice można przenieść z Młynowej czy innych ulic na Bojary (Elbląg przenosi kamienicę z jakiejś tam ulicy na Wyspę Spichrzów).
MAR_tm February 9th, 2007, 12:32 PM dawno na forum nie było sławetnego Chwalibóga, zatem nadrabiamy zaniedbania :)
Młynowa jak Luwr
Białostocka architektura. Czy budowle ze szkła i aluminium mogą sąsiadować ze 120-letnimi chałupami z drewna i kamienia?
Czy można łączyć stare z nowym tak, żeby się to podobało współczesnym? Zdaniem naszych Czytelników lepsze to, niż wyburzanie wszystkiego jak leci, i mądrzejsze, niż tworzenie replik budowli, których już dawno nie ma...
Odpowiedzi na te pytania udzielać będą dzisiaj specjaliści na otwartym spotkaniu Miejskiej Komisji Urbanistyki i Architektury. Ale - jak wczoraj pisaliśmy - nie chodzi tutaj o naukowe teorie i niekończące się dysputy intelektualne między architektami. Chodzi o przyszłość kilku starych i mocno zaniedbanych osiedli białostockich, zwłaszcza tych w śródmieściu. Między innymi o całe kwartały częściowo drewnianej zabudowy w rejonie ulic: Bema, Kopernika, Wyszyńskiego i Młynowej.
Połączyć stare z nowym
Debata, która w Europie rozgorzała po wprowadzeniu do paryskiego Luwru szklano-aluminiowych piramid, dotarła też do Białegostoku. Pierwszy spór mieliśmy w latach 90., kiedy to architekt Andrzej Chwalibóg, projektant nowoczesnego budynku w starej zabudowie ulicy Warszawskiej, starł się z Antonim Oleksickim, ówczesnym konserwatorem zabytków. Wielkie kontrowersje wsród architektów wzbudził też projekt nowoczesnego domu handlowego "Koszałek”, który powstaje teraz obok historycznego budynku restauracji Astoria.
- Stare musi się obronić samo swoją wartością historyczną i kulturową, a nie tylko płytkim sentymentalizmem do starych sztachet i skrzypiących okiennic - uważa Andrzej Chwalibóg.
Jedyne, co łączy właściwie wszystkich architektów, to właśnie przekonanie, że jak chronić, to tylko coś wartościowego.
- Stare można łączyć z nowym, ale rozsądnie, bez dominacji starego, bo miasto musi iść naprzód - mówi Stanisław Łapieński-Piechota.
Retro-deptak na Angielskiej?
Architekci różnie widzą takie łączenie stylów. Zenon Zabagło, projektant placu miejskiego na Rynku Kościuszki, uważa, że w śródmieściu da się uchronić fragment jakiejś ulicy, np. Angielskiej czy Młynowej, ale reszta powinna być zabudowana architekturą współczesną. Architekt Mirosław Siemionow, prezes białostockiego SARP, uważa z kolei, że tego, co ma swoją wartość, niszczyć nie należy, ale jest przeciwnikiem budowy "nowych zabytków”, bo to prowadzi donikąd.
- Mam wątpliwość, czy budując śródmieście, da się zachować stare kwartały, bo w centrum miasta nie ma miejsca na rozsypujące się domy - uważa Mirosław Siemionow.
Białostoczanin February 9th, 2007, 03:44 PM Nie widzę innej możliwości jak ogłoszenie konkursu na projekt całego kwartalu Mazowiecka-Kopernika-Młynowa-Rynek Sienny, aby wszystko miało ręce i nogi i współgrało ze sobą. Na tym terenie jest miejsce na gmachy użyteczności publicznej, sądy i apartamentowce lub zespoły zabudowy mieszkaniowej o podwyższonym standardzie.
Nekroskop88 February 9th, 2007, 04:45 PM Nie widzę innej możliwości jak ogłoszenie konkursu na projekt całego kwartalu Mazowiecka-Kopernika-Młynowa-Rynek Sienny, aby wszystko miało ręce i nogi i współgrało ze sobą. Na tym terenie jest miejsce na gmachy użyteczności publicznej, sądy i apartamentowce lub zespoły zabudowy mieszkaniowej o podwyższonym standardzie.
Wiecie co ja bym widział w tym kwartale? Nowy gmach Galerii "Arsenał". Takie porządne muzeum sztuki współczesnej zaprojektowane przez znanych architektów. Może jeszcze nowy budynek Książnicy Podlaskiej (obecny jest za ciasny), centrum handlowe z rozbudowaną częścią rozrywkową (coś w stylu Focus Parku), a nade wszystko - kamienice, ale nie historyzujące, tylko nowoczesne, takie jak np. powstają w Niemczech czy Pradze. Wyobrażacie sobie całe pierzeje kamienic ze sklepami/restauracjami/usługami/klubami/biurami przy kilkunastu ulicach? Coś jak starówka w starszych miastach ;)
MAR_tm February 9th, 2007, 04:54 PM Nie widzę innej możliwości jak ogłoszenie konkursu na projekt całego kwartalu Mazowiecka-Kopernika-Młynowa-Rynek Sienny, aby wszystko miało ręce i nogi i współgrało ze sobą. Na tym terenie jest miejsce na gmachy użyteczności publicznej, sądy i apartamentowce lub zespoły zabudowy mieszkaniowej o podwyższonym standardzie.
zgadzam się w całej rozciągłości
jakieś 2 tygodnie temu miałem wątpliwą przyjemność pospacerowania w tych okolicach (chciałem szybciej dojść do ZUSu od strony politechniki, wyszło dłużej), to jest syf i malaria, tyle powiem
A że całość jest niemal w ścisłym śródmieściu ? Takie rzeczy tyko w Białymstoku.
Białostoczanin February 9th, 2007, 10:21 PM GW
Nie chcą drugich Bojar
Dyskutowali o ciągach komunikacyjnych i wysokości zabudowy w kwartale między ulicami Wyszyńskiego, Młynową, Kopernika i Mazowiecką. Na wczorajszym spotkaniu planistów, architektów i deweloperów nie było mowy o ratowaniu drewnianej enklawy w centrum Białegostoku.
Miejscy planiści, którzy już rozpoczęli prace nad przygotowaniem planu zagospodarowania przestrzennego gruntów w okolicach ul. Młynowej, mają nie lada problem. Około 20 hektarów niemal w całości zajmują drewniane domy z początku XX wieku. Krajobraz najszybciej zmienia się pomiędzy Mazowiecką a Wyszyńskiego, gdzie tego typu budynki powoli znikają w imię przedłużenia ul. Wyszyńskiego.
Białostoccy planiści skonsultowali się wczoraj z wykładowcami i studentami wydziału architektury oraz z deweloperami.
- Zanim powstanie plan, chcemy wyjaśnić wszystkie problemy, wskazać kierunki rozwoju. Z drugiej strony chcielibyśmy zobaczyć, co o przyszłości tego terenu myślą deweloperzy, architekci i studenci. Chodzi nam raczej o tendencje, a nie konkretne rozwiązania - rozpoczął spotkanie Jerzy Tokajuk, naczelnik wydziału planowania przestrzennego.
Ulice zachować, domy przenieść
Planiści, architekci, deweloperzy, a nawet studenci byli wczoraj zgodni: nie ma sensu ratować kolejnej drewnianej dzielnicy. Koronnym argumentem była nieudana walka o Bojary.
- Ten teren nie ma wartości historycznej. Działki są bardzo małe, a więc domów nie da się w żaden sposób rozbudować, a to jedyna forma ich ewentualnego ratunku. Jestem zdania, by wymienić zabudowę na nową - oceniał architekt Zdzisław Plichta.
- Nie apeluję o drugie Bojary, bo miasto nie potrafiło sobie i z ich ochroną poradzić. Ale w tych zabytkowych uliczkach jest ogromna potencja i chciałbym zachować ich sieć. Np. taka Angielska może złamać monotonię nowej dzielnicy - podkreślał architekt Adam Turecki.
Nawet Janusz Kaczyński, mieszkaniec Bojar i ich obrońca, nie walczył o drewnianą dzielnicę.
- Nie jesteśmy jeszcze mentalnie gotowi, by tworzyć drugie Bojary. Ale może kilka bardziej wartościowych domów uda się tam przenieść - sugerował.
Drugi Manhattan
Przeważała opcja, by wobec boomu mieszkaniowego przeznaczyć teren przy Młynowej, Kopernika i Mazowieckiej pod zabudowę mieszkalno-usługową. Pytanie tylko jaką. Studenci proponowali wyższe bloki na obrzeżach działki przy ul. Kopernika, niższe w centrum. Niektórzy architekci woleliby zachować tereny zielone i kameralną atmosferę, które są teraz wizytówką tej dzielnicy. Deweloperzy chcieliby budować wieżowce - tak wysokie, jak się da.
- Moim zdaniem nie powinno być żadnych ograniczeń - twierdził Remigiusz Rogowski z Wersalu Podlaskiego.
Jak będzie wyglądała ta część miasta za kilka lat?
- Chcemy stworzyć tu przedłużenie centrum z zabudową mieszkalno-usługową. W planie dopuścimy właśnie taką funkcję - zapowiada Tokajuk. - Nic nie przemawia za tym, by pozostawić tu drewnianą zabudowę, zwłaszcza że tylko jeden dom z tego terenu jest zabytkowy, a i on nie został wpisany do rejestru zabytków.
***
Oby developerzy nie poszli na łatwiznę. Nie chcę widzieć kolejnego osiedla ala TBS-y w centrum miasta. Ale to się chwali, że inwestorzy chcą budować wysoko. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Nekroskop88 February 9th, 2007, 10:28 PM Niektórzy architekci woleliby zachować tereny zielone i kameralną atmosferę, które są teraz wizytówką tej dzielnicy.
:lol: :lol: :lol: :lol:
kameralna atmosfera do spożywania tanich win w chaszczach, zwanych terenami zielonymi :banana:
MAR_tm February 10th, 2007, 01:12 AM :lol: :lol: :lol: :lol:
kameralna atmosfera do spożywania tanich win w chaszczach, zwanych terenami zielonymi :banana:
kameralną atmosferę to ma całe to zapyziałem miasto
nie wiadomo gdzie jest centrum, gdzie tereny rekreacyjne, gdzie handlowe (bynajmniej nie mówię tu o targowiskach)
jedyne co wiadomo to, że gdzie się nie obrócisz, jest syf, bloki i domki, bez różnicy, czy to centrum, czy sypialnia
wczoraj szukając w nocy sklepu w rejonie piasta, piastowskiej, chrobrego kolega przyjezdny powiedział jak dla mnie świetne i znamienite zdanie:
"ten wasz białystolk jest jak 10 małych miasteczek, połączonych tylko większymi ulicami"
przypomniała mi się jeszcze taka piosenka jednego z twórców piwnicy pod baranami
Do przyjaciół gówniarzy
Przeglądam w myśli wszystkich mych przyjaciół twarze
I myślę sobie, och psiakrew! czyż wszyscy są gówniarze?
Ach, nie! Jest kilku wiernych, z tymi pojechałbym nawet do Kielc.
A reszta? Ach, reszta, proszę pani, to jest gówno, wprost na szmelc.
Pytacie mnie, czemu do Kielc, a nie do Afryki lub na Borneo?
O, tam łatwiej przyjacielem być wśród tropikalnych puszcz,
Niż gdy za ścianą woła ktoś: puszcz mnie pan, ach, puszcz.
A pluskwy, ach, nietropikalne, mnożą się jak w aparacie tym ĄRoneo?.
O, tak w ohydnej wszawości małego miastka,
Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka,
Gdzie zamiast uczuć wszelkich są tylko jakieś marne substytuty,
A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty
(Bo krzywych zabrakło już),
A syf i tryper biegną w krok tuż, tuż,
Gdzie zwykła dorożkarska buda zastąpi wszelkie narkotyki świata,
I gdzie jedyne piękno jest: na zgniłych domkach jakaś, proszę pani, wieczorna, ta tak zwana,
ach, poświata,
I wszystko to na tle zupełnej nędzy
W smrodzie u gospodyni jakiejś potwornej wprost jędzy,
W ciągłej niepogodzie, co lepsza jest od słońca,
Bo wtedy wszystko zda się bliskim już, ach, końca -
Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
A może piękne to jest, ach, miasteczko, ach, i nawet miłe
I niełatwo jest w nim złapać nawet kiłę...
W każdym razie tam przyjacielem być i w tych warunkach
Trudniej jest niż w afrykańskich najtropikalniejszych choćby wprost stosunkach.
Gdy człowiek gębą sra,
A tyłkiem podpatruje obroty gwiazd i mgławic dalekich spirale,
Gdy mu muzyczka skądiś gra,
A on gdzieś przy powale wydusza miliony pluskwich gniazd,
Gdy beznadziejność dusi jak ohyda i śmierdząca zmora,
Gdy człowiek sobie siebie widzi jako cuchnącego własnym sosem, ach, potwora -
Może to wszystko przejdzie, ach, a może nie,
W każdym razie to jest wszystko bardzo fe.
A do tego napisane nie krwią a gównem, bardzo źle.
Ja nie chcę tego, nie, nie, nie!
Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,
I jako jakieś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy.
Słowa: Witkacy
Muzyka: Zbigniew Raj
*gdzie: w Kielce wstawic Białystok ;)
EeddeekK February 10th, 2007, 09:50 AM jedyne co wiadomo to, że gdzie się nie obrócisz, jest syf, bloki i domki, bez różnicy, czy to centrum, czy sypialnia
a koscioły? :nuts:
J.Xavier.B February 10th, 2007, 10:06 AM Z jednej strony racją jest, że wyburzenie drewnianych chat w okolicach Młynowej rownać się będzie z uśmierceniem tożsamości tej dzielnicy ze starą zabudową sprzed wieku.
Taka egzotyka w bezpośrednim sąsiedztwie centralnej zabudowy miasta, to jeśli się nie mylę bardzo rzadki obrazek śródmiejski w skali całego kraju ;). Właśnie ta swoista odrębość od nowoczesnej zabudowy centrum wg mnie stanowi o pewnego rodzaju sentymentaliźmie mentalnym wśród rodzimych obrońców tego dzikiego jak na dzisiejsze realia terenu w środku Białegostoku.
Jednak należy iść z postępem czasu i zadbać o zabudowę na miarę dzisiejszych potrzeb miasta. Ścisłe centrum mamy doprawdy mikroskopijne jak na 11-te miasto w Polsce, a nowoczesna i wysoka :) zabudowa sąsiadujaca z ulicą Mazowiecką, Kopernika i Wyszyńskiego powiększyłaby bardzo mocno zarówno wizualnie jak i teryrorialnie białostockie śródmieście, które dziś jest jak słoń wsadzony do klatki kanarka :). Jedna Lipowa i kawałek Sienkiewicza to stanowczo za mało. Dlatego cieszy mnie jednocześnie przyszłe powiększenie ładnego mam nadzieję centrum przy Jurowieckiej, w miejsce "cudownego" bazaru :bash:. A wówczas Warszawska z kamienicami nie będzie już na peryferiach centrum, a siłą rzeczy połączy się w tym ciągu zabudowy :). Przyjemnie byłoby pomyśleć o białostockim środmieściu ujętym pomiędzy ulicami: Jurowiecką, Warszawską, Świętojąńską, Kopernika, Wyszyńskiego :). Ale śródmieściu z prawdziwego zdarzenia, bez menelskich chaszcz, a za to ze zwartą wielkomiejską zabudową na miarę 300-tu tysięcznej stolicy województwa :).
Białostoczanin February 10th, 2007, 05:32 PM Kurier Poranny
Nowe bloki zamiast starych domów
To już przesądzone. Zamiast starych, drewnianych, często stuletnich domów przy Młynowej, Kochanowskiego, Witebskiej czy Angielskiej będą powstawać bloki.
- Musimy budować miasto, a nie zachowywać jakieś reminiscencje z przeszłości - uważa Jerzy Tokajuk, p.o. naczelnika wydziału planowania i zagospodarowania przestrzennego.
Decyzja ta zapadła wczoraj na posiedzeniu Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej. Jej członkowie uznali, że to najlepsze rozwiązanie. - Ma to być miasto w ludzkiej skali - wyjaśnia Tokajuk. - Nie byłyby to wysokościowce, tylko budynki kilkupiętrowe.
Dodaje też, że zachowany byłby układ ulic. Oczywiście, nie wszystkich, część musiałaby być zlikwidowana. Część zostałaby przekształcona w ciągi piesze. Planiści chcieliby również uporządkować przyszłą zabudowę. Tokajuk uważa, że dobrze by się stało, gdyby developerzy dogadali się wcześniej, kto i gdzie będzie budował. Pozwoliłoby to na uniknięcie sytuacji, z którą mamy do czynienia na Bojarach, nad którymi tak naprawdę nikt nie panuje.
- Developerzy powinni mieć do dyspozycji całe kwartały - wyjaśnia. - Wtedy nie byłoby problemów z tym, że przy jakimś bloku nie będzie na przykład parkingu. Nie pojawiałyby się też zbędne płoty dzielące poszczególne wspólnoty.
Tokajuk nie chce zdradzić, jak długo potrwają prace nad planem. Zazwyczaj zajmują kilkanaście miesięcy.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070209&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70209023&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Jeden z projektów zagospodarowania okolic ulicy Bema, przygotowany przez studentów architektury, zakłada tu budowę bloków. Podobnie myślą planiści. (fot. Anatol Chomicz)
MAR_tm February 10th, 2007, 06:22 PM Nie byłyby to wysokościowce, tylko budynki kilkupiętrowe.
welcome to TBSy
Białostoczanin February 10th, 2007, 06:33 PM Przeważała opcja, by wobec boomu mieszkaniowego przeznaczyć teren przy Młynowej, Kopernika i Mazowieckiej pod zabudowę mieszkalno-usługową. Pytanie tylko jaką. Studenci proponowali wyższe bloki na obrzeżach działki przy ul. Kopernika, niższe w centrum. Niektórzy architekci woleliby zachować tereny zielone i kameralną atmosferę, które są teraz wizytówką tej dzielnicy. Deweloperzy chcieliby budować wieżowce - tak wysokie, jak się da.
Może jednak nie będzie tak źle. Ceny działek mogą wymóc budowanie wyżej, a mieszkania to obecnie świetny interes. Lokalizacja niemal w centrum to dodatkowy atut.
Nekroskop88 February 12th, 2007, 04:57 PM Zbudują bloki w centrum, a potem przy każdej imprezie albo otwarciu klubu/pubu będą protesty, że za głośno i spać nie można.
J.Xavier.B February 12th, 2007, 09:44 PM A dzisiaj rano przechodzac przez centrum dostrzeglem [heh, dopiero teraz ;)] nowy okiekt handlowy badz uslugowy, ktory jest wkomponowany w zabudowe ulicy Spoldzielczej. Jest budowany w tej alejce pomiedzy Bialowny a Rynkiem Kosciuszki i Lipowa. Pietrowy z filarami; na moje oko bedzie czesciowo oszklony. Wcisneli go jako dobudowke do budynku w ktorym miesci sie "Millenium Bank". A noz jako gotowy obiekt bedzie to znosnie wygladac ;). Pierzeja tak czy siak automatycznie powiekszona :).
pushpull February 12th, 2007, 11:34 PM "ten wasz białystolk jest jak 10 małych miasteczek, połączonych tylko większymi ulicami"
no to w prawie tak jak w tokio :)
Białostoczanin February 13th, 2007, 02:51 PM Kurier Poranny
Szpetna, choć Piękna
Budynek na Allegro. Właściciel kamienicy przy ul. Pięknej 2 wystawił ją na aukcję w Internecie. Oby ktoś ją kupił, bo od wielu lat tylko straszy w centrum.
Pięć milionów złotych to cena wywoławcza za budynek przy skrzyżowaniu ulic Pięknej i Legionowej, gdzie do niedawna mieściła się jeszcze wypożyczalnia filmów. To, co przedstawia wizualizacja załączona do aukcji, bardzo różni się od rzeczywistości. Bo w rzeczywistości kamienica jest ciągle w budowie. Brakuje kilku kondygnacji. I tak jest od 1997 roku.
- To przecież ścisłe centrum Białegostoku, ale mamy tu potworki architektoniczne, poczynając od błękitnego wieżowca, po kolejne przerośnięte budynki. Na dodatek stoją puste. I skutecznie oszpecają tę część ul. Legionowej - mówi Tomasz Kuryłowicz, białostoczanin.
Architekci także nie mają wątpliwości, że ta część Białegostoku potrzebuje naprawy.
- To miejsce wydaje się przeklęte, bo powstające na przestrzeni lat budynki aż krzyczą. Przydałaby się wspólna idea, która stonuje tę rozbuchaną architekturę. Mieliśmy nadzieję, że tak się stanie za sprawą planowanego ratusza. Nowy prezydent zrezygnował jednak z tej inwestycji, dlatego w tej chwili takim odniesieniem mogłaby być powstająca opera - ocenia Mirosław Siemionow, prezes białostockiego Stowarzyszenia Architektów Polskich. - Przy Legionowej potrzebne są budynki o delikatnej ekspresji. Miejmy nadzieję, że przynajmniej tę kamienicę kupi właściciel z ambicjami i koncepcją.
- Budynek jest do sprzedania od dwóch lat, od niedawna na Allegro. Cena jest oczywiście umowna - mówi Lech Aleksandrowicz, właściciel. - Do tej pory nie opłacało się kończyć budowy, bo rynek zbytu lokali użytkowych jest mały. Teraz sprzedajemy budynek taniej, myślę, że mogą się nim zainteresować instytucje. Jeśli nie, sam od czerwca będę budował.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070212&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70212036&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Tak to miało wyglądać.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070212&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70212036&Ref=V1&MaxW=580&border=0&Title=1
A jak jest każdy widzi.
MAR_tm February 13th, 2007, 04:47 PM zanim zbudowali wieżowce na legionowej, było tak:
http://images20.fotosik.pl/37/fa1f9a44a3df90e2.jpg
d_ANIEL March 19th, 2007, 09:48 PM a więc można by ruszyć dalej ten wątek.
według mnie Legionowa i dalej w stronę opery to ciekawe miejsce na część biurową miasta, lokalizacja świetna, dojazd niezły, było by fajnie rozwijać tam zaplecze biurowe
wojtekbp March 20th, 2007, 12:25 AM ^^ dokladnie ...
1. mam nadzieje , ze wraz z budowa Opery zrobia porzadek z Parkiem Centralnym .
2. porzadek z Mlynowa - porzadna ulica od Placu Uniwersyteckiego do Wyszynskiego i moze bede tu zbyt radykalny ale wyburzyl bym tych pare kwartalow z chatynkami (oczywiscie stopniowo)
3. Legionowa - ratusz i jakies biurowczyki na miejscu speluny Soho , druga strone ulicy tez trzeba jakos zrodernizowac - ten koszmarny pawilon , dalej Market ABC , no i mam szczera nadzieje ze na dalszej dzialce nie powstanie zaden kosciol (z calym szacunkiem dla KK) .
MAR_tm March 20th, 2007, 01:09 AM 1. nie wiem czy to faktycznie jest taki radykalny krok z tymi chatkami - prędzej czy później część z nich i tak się rozsypie
2. przeboleć nie mogę, że anulowano budowę ratusza koło tepsy - byłby zaczątek dzielnicy stricte-biurowej
3. co do ABC - są plany budowy nowego pawilonu - mocno trzymam kciuki za ostatnio pokazany projekt
4. po tej samej stronie ma być wieżowiec - już jakieś odstępstwo od kilkupiętrowej zabudowy, może pójdą za ciosem i zrobią jakiś wyższy kwartał (tylko co z kościołem ? :dunno:)
5. po poszerzeniu mazowieckiej o kolejne 2 nitki jezdni będzie baza do rozbudowy terenów przy zusie - już przecież rogowski zapowiedział plan budowy luksusowego wysokościowca w połączeniu z innymi developerami
wojtekbp March 20th, 2007, 02:39 PM (tylko co z kościołem ? :dunno:)
Hmm...jezeli powstanie jakis fajny , orginalny moze nawet pionierski projekt - (optowalbym za np. efektownym szklem) , ktory nie bedzie przygniatal a bedzie wpasowywal sie jakos w otoczenie - to jestem w stanie go przebolec ... marzenia ?! :ohno:
Nekroskop88 March 20th, 2007, 04:39 PM marzenia ?!
:yes:
MAR_tm March 20th, 2007, 04:42 PM Hmm...jezeli powstanie jakis fajny , orginalny moze nawet pionierski projekt - (optowalbym za np. efektownym szklem) , ktory nie bedzie przygniatal a bedzie wpasowywal sie jakos w otoczenie - to jestem w stanie go przebolec ... marzenia ?! :ohno:
teraz możemy sobie gdybać
jesteśmy zawieszeni w próżni i nic nie wiemy
nikt nie był łaskawy wypuścić na światło dzienne choć prymitywnego szkicu owego kościoła i posadowienia jego na tej działce... :( (bliżej ulicy, czy bloków ?)
Nekroskop88 March 20th, 2007, 04:46 PM teraz możemy sobie gdybać
jesteśmy zawieszeni w próżni i nic nie wiemy
nikt nie był łaskawy wypuścić na światło dzienne choć prymitywnego szkicu owego kościoła i posadowienia jego na tej działce... :( (bliżej ulicy, czy bloków ?)
marzyciel
oni nawet jeszcze kasy nie mają na ten kościół
ledwo wysupłali coś na ziemię
nie liczyłbym na szałowy projekt, to będzie raczej budowane jak najmniejszym kosztem
MAR_tm March 20th, 2007, 04:52 PM marzyciel
oni nawet jeszcze kasy nie mają na ten kościół
ledwo wysupłali coś na ziemię
nie liczyłbym na szałowy projekt, to będzie raczej budowane jak najmniejszym kosztem
no właśnie pamiętam, że coś tam wcześniej pisałeś chodząc do księdza z zapytaniem, chyba w wątku ze zdjęciami (?), ale nie mogłem tego znaleźć do zacytowania
d_ANIEL March 20th, 2007, 05:45 PM jakby to w naszym mieście mało było kościołów. Wg. mnie to niech ich Bóg broni:bash: budować tam cokolwiek o sakralnym przeznaczeniu,
MAR_tm March 22nd, 2007, 06:00 PM Białystok
2 marca 2007 - 6:00
Eleganckie osiedle zamiast chanajek
Okolice ulic Bema, Wyszyńskiego i Kopernika zmienią się nie do poznania. Ma tu powstać drugie centrum, z nowoczesnymi blokami mieszkaniowymi i punktami usługowymi.
http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GW&Date=20070302&Category=REG00&ArtNo=70301031&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Logo=/images/logo_transparency.gif
Jeden z pomysłów studentów Politechniki na okolice ul. Bema
Radni na poczatku tygodnia bez sprzeciwów przyjęli uchwałę intencyjną dotyczącą przystąpienia do sporządzenia planu miejscowego dla tego terenu - szalenie cennego dla inwestorów - co podkreśla Stanisław Piechota-Łapiński, szef miejskiej pracowni urbanistycznej.
Oznacza to, że planiści zabierają się teraz za kreślenie nowego osiedla i czekają na wnioski mieszkańców. Łatwo nie będzie, część domów trzeba będzie zburzyć. Nie będzie to także projekt tani, ale urzędnicy mają nadzieję, że uda się podzielić teren na duże parcele pomiędzy developerów, a oni już zajmą się stroną finansową wykupu gruntów. Przy obecnym boomie na rynku nieruchomości pewnie będą wyrywać sobie te działki z rąk.
Nie tak dawno studenci wydziału architektury Politechniki Białostockiej przedstawiali swoje pomysły na zagospodarowania tego terenu. Teraz plany mogą wejść w życie. Prawdopodobnie ostatnie się część dotychczasowej siatki ulic (np. zachowania zostanie ul. Angielska), jednak na pewno zostaną one poszerzone. Kiedy tak się stanie? To nie jest kwestia najbliższych lat, ale dalszej przyszłości.
d_ANIEL March 22nd, 2007, 10:39 PM ^^może jeszcze my coś od siebie dołożymy, kilku roboli pogonimy jakby się to budowało.
wojtekbp March 22nd, 2007, 10:45 PM Kiedy tak się stanie? To nie jest kwestia najbliższych lat, ale dalszej przyszłości.
:ohno:
ikrys March 22nd, 2007, 11:26 PM Ciekawy projekt,przydaloby sie cos takiego w Bialym
Cikawe co sklonilo studentow do zrobienia takiej wizji..tak wynikalo z programu zajec?:)
Modra March 23rd, 2007, 03:10 PM ^^ ^^
^^ ^^ ^^ ^^ A w wątku zdjęcia miasta odważnie opowiadasz się za Białym wg topowej obecnie koncepcji nowego urbanizmu czyli najkrócej mówiąc: miejskość i tradycjonalizm. Miejskość w sensie: gęstość wg naturalnej tkanki ulic i różnorodność zabudowy. Tradycjonalizm w sensie : zakorzenienie, czytelność, funkcjonalnośc i szczerość formy.
W tej koncepcyjce na obrazku nie widzę żadnego z tych elementów.:ohno: Toż to za przeproszeniem "gluty" a`la Zaha Hadid. Cieszę się, że każdy ambitniejszy student PB może po 3. semestrze studiowac w Danii. Tylko przysiąść angielski! Niepowtarzalna okazja w życiu! Tam i w Holandii już mysli sie inaczej niz na tych obrazkach rodem z "Akademii Pana Kleksa" Idzie nowy urbanizm! Białystok nie może być 15 lat do tyłu, trzeba korzystać z przerobionych błędów. Naraziłam się? Trudno:cheers:
ikrys March 23rd, 2007, 03:42 PM ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Chyba mnie z kims pomyliles:lol:
Nekroskop88 March 23rd, 2007, 03:43 PM Życzę Białemustokowi "glutów" projektu Zahy Hadid.
Modra March 23rd, 2007, 05:02 PM Życzę Białemustokowi "glutów" projektu Zahy Hadid.
Życzę Białemu realizacji postulatów wojtkabp i MAR_tma z wątku zdjęcia miasta page 65-66:bash:
Mickro April 3rd, 2007, 11:05 PM Dziś rozpoczętko wycinke "zieleni" na Rynku Kościuszki :)
Załączam zdjęcia:
http://images20.fotosik.pl/196/4a620805afbfa18d.jpg
http://images21.fotosik.pl/141/1b90b56459c7c559.jpg
Na żywo wygląda to zdecydowanie lepiej. Co mi sie najbardziej podoba to widać pierzeje ulicy Suraskiej :)
wojtekbp April 12th, 2007, 07:02 PM www.gazeta.pl
Dlaczego PKS nie zrezygnuje z handlu na dworcu
Ewa Sokólska2007-04-12, ostatnia aktualizacja 2007-04-12 17:16
Białostocki dworzec PKS to obecnie jeden z najbardziej obskurnych budynków w centrum miasta. Zaniedbany, z rozpadającymi się oknami i drzwiami. PKS obiecuje niewielki remont jeszcze w tym roku
Na zachodzie Europy dworce autobusowe często przypominają domy towarowe. W Białymstoku zamiast luksusowych sklepików i restauracji chaotycznie poustawiane budki tworzą istne targowisko. Zwłaszcza od strony ul. Bohaterów Monte Cassino dworzec jest szczelnie obstawiony budkami z jedzeniem na wynos. W menu dominuje kebab i hamburgery. Między kioskami mnóstwo śmieci. Wszystko na tle zaniedbanej elewacji budynku z rozpadającymi się oknami i drzwiami.
Wewnątrz dworzec wygląda jeszcze gorzej. Zapadająca się posadzka, ściany, które od wielu lat nie widziały farby i toaleta w podziemiach, którą czuć na kilkadziesiąt metrów.
- Gdyby nie plan odjazdów i przyjazdów autobusów oraz tych kilka starych niewygodnych ławek, to nikt by się nie zorientował, że to w ogóle dworzec. Dla mnie to typowy "rzemieślnik" - ocenia Magdalena Młynarczyk, która wczoraj przed południem czekała na autobus do Bielska Podlaskiego. W międzyczasie kupiła okulary przeciwsłoneczne za niecałe 20 zł i zastanawiała się nad spinkami do włosów.
- Ja tu widzę raczej targowisko. Dlatego wolę czekać przy stanowiskach. Przynajmniej jest świeże powietrze i cisza - wtóruje jej Karolina Moczorowska, która czekała na autobus do Sokółki.
Narzekaniom pasażerów nie ma się co dziwić. Ponad połowę z 6 tys. mkw. budynku zajmują różnej wielkości, chaotycznie poustawiane budki, między którymi trzeba się wręcz przepychać.
Handel kwitnie na trzech poziomach. W podziemiach, tuż obok toalet, można kupić owoce. Na parterze, czyli głównej hali targowej, jest mydło i powidło. Naliczyłam ok. 20 stoisk, m.in. z gazetami, tanimi książkami, żywnością i artykułami przemysłowymi. Na dworcu handluje się także wieńcami pogrzebowymi, ziołami, dywanami i wykładzinami. Na pierwszym piętrze dworca urzędują zegarmistrz i fotograf. Można tam także kupić nowe i używane ciuchy.
Dworzec nie podoba się także Tadeuszowi Arłukowiczowi, wiceprezydentowi Białegostoku. Potwierdza, że niszczejąc z każdym rokiem, szpeci miasto i odstrasza PKS-owi klientów.
- To zdecydowanie nie jest wizytówka Białegostoku - narzeka Arłukowicz, lecz jednocześnie podkreśla, że magistrat nie może właścicielowi zakazać handlu. - Ale obiecuję, że porozmawiam z kimś z PKS, by choć trochę zrobili z tym porządek - dodaje.
Mikołaj Stepaniuk, dyrektor ds. technicznych na dworcu PKS, dziwi się reakcji pasażerów i władz miasta.
- Ławki dla czekających na autobus są nie tylko przy kasach biletowych, ale także na pierwszym piętrze i na peronach. A co do budek? Dzięki nim do kasy dworca co roku wpływa ok. 750 tys. zł. A to są duże pieniądze, bez których byśmy sobie nie poradzili. Przeznaczamy je na sprzątanie i ogrzewanie obiektu - powiedział Stepaniuk. Zapewnia jednak, że wkrótce dworzec zmieni swój wizerunek. Remont ma rozpocząć się w drugiej połowie tego roku, a zakończy się w 2008 r.
- W pierwszej kolejności chcemy zerwać zapadającą się posadzkę i ułożyć nową. Planujemy ułożyć kostkę brukową dookoła budynku. Z kolei na przyszły rok zaplanowaliśmy większą inwestycję. Odnowimy całą elewację. Prawdopodobnie wymienimy także okna - twierdzi dyrektor.
Remont ma w sumie kosztować kilkaset tysięcy złotych.
wojtekbp April 12th, 2007, 07:04 PM www.gazeta.pl - odnosnik do poprzedniego artykulu...
Mówi Stanisław Ostaszewski, plastyk miejski:
eve2007-04-12, ostatnia aktualizacja 2007-04-12 17:19
- To co się dzieje na dworcu i w jego okolicy woła o pomstę do nieba. Ja nie mogę zrozumieć jak można było dopuścić do tego, by ten budynek tak fatalnie wyglądał. Przecież on teraz zamiast spełniać rolę, do której został stworzony, zamienił się w bazar. Widzę tylko jeden sposób, by ten stan zmienić. Według mnie nie wystarczy nowa elewacja budynku. Trzeba także zrównać z ziemią wszystkie te budki z jedzeniem, które są na zewnątrz. Później to uporządkować i dopiero wtedy zagospodarować na nowo teren. Innej możliwości nie widzę. Ja jednak nie mam na to wpływu.
^^ jak na Bialystok to sfera science fiction ... zaraz sie odezwa "obroncy zieleni" , babki z budek i okoliczni mieszkancy zaniepokojeni perspektywa halasu wywolanego przez buldozery :D
MAR_tm April 14th, 2007, 04:53 PM ale, że nie ma żadnych konkretnych planów, możemy być spokojni, że nic się nie zmieni :crazy:
wojtekbp April 26th, 2007, 09:01 AM nie bardzo wiedzialem gdzie to wkleic , a sprawa wydaje sie ciekawa ...
Białystok wielu kultur
jame 2007-04-25
Po dziesiątkach lat niepamięci nowe władze miasta chcą przypominać jego żydowską historię
http://bi.gazeta.pl/im/7/4088/z4088477X.jpg
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Przez kilkadziesiąt lat zmieniające się władze nie chciały pamiętać o społeczności żydowskiej w dziejach Białegostoku. I to niezależnie od tego, czy działo się to w czasach realnego socjalizmu, czy już po przemianach 89 roku. Po żydowskich mieszkańcach miasta, przed wojną stanowiących około połowy jego obywateli, pozostało niewiele: jakieś budynki, stare cmentarze i macewy w różnych punktach miasta. A i to umykało uwadze rządzących. Teraz zaczyna się to zmieniać.
Nowe władze szybko znalazły wspólny język z Michaelem Schudrichem, naczelnym rabinem Polski. W efekcie powstanie w końcu mur oddzielający cmentarz farny od żydowskiego - kilka dni temu ogłoszono przetarg, budowa kilkuset metrów solidnej konstrukcji na ceglanej podmurówce powinna się skończyć do jesieni. Ponadto rozproszone po całym mieście macewy z nieistniejących już kirkutów przy Kalinowskiego i Bema, często po wojnie wykorzystywane w sposób barbarzyński, też trafią na Wschodnią, do lapidarium. Najprawdopodobniej zostaną tam wbudowane w istniejący mur cmentarny od strony ulicy.
- Wczoraj udało nam się uratować kolejną macewę. Po sygnale jednego mieszkańców Białegostoku straż miejska zabezpieczyła nagrobny kamień leżący obok bramy kamienicy przy Starobojarskiej. Na razie trafił do garażu w magistracie, docelowo przeniesiemy go na Wschodnią - mówi Aleksander Sosna, wiceprezydent Białegostoku. Na razie nie wiadomo, z którego cmentarza pochodzi ta macewa.
Kolejne nagrobne kamienie zostaną odzyskane z murków rozbieranych przy przebudowie Rynku Kościuszki. Podobny los spotka te stanowiące fragmenty podmurówek na Plantach.
Kolejnym miejscem, które być może kryje macewy, jest niewielki pagórek w Parku Centralnym. Jeden kamień wystaje z jego zbocza, kolejne, zdaniem wielu białostoczan, kryje jego wnętrze. Kilka tygodni temu prezydent Sosna zapowiadał, że archeolodzy zbadają te doniesienia. Wciąż nie wiadomo, kiedy.
- Przekazaliśmy te informacje rabinowi Schudrichowi. Bardzo go zainteresowały. Stwierdził jednak, że jeżeli rzeczywiście ta górka kryje w sobie macewy, to w myśl judaizmu lepiej, by tam pozostały. Tak, by nie zakłócać po raz kolejny spokoju zmarłych - tłumaczy wiceprezydent, podkreślając, że wnętrze pagórka i tak trzeba zbadać.
Cały park Centralny utworzony został na miejscu zniszczonego najpierw przez hitlerowców, a później władze ludowe XIX-wiecznego cmentarza rabinackiego, który zajmował teren między ulicami Kalinowskiego a nie istniejącą już dzisiaj z większej części Odeską.
Również i inny ze zniszczonych cmentarzy (w miejscu którego stoi budynek ZUS przy Młynowej) w myśl porozumienia magistratu z gminą żydowską zostanie upamiętniony. Na terenach należących do miasta zostaną posadzone żywopłoty wzdłuż jego granic, powstanie też duża tablica informacyjna, z napisami po polsku, angielsku i esperanto, opisująca to miejsce. Trwają ustalenia co do jej treści.
- To wszystko, to część naszej wspólnej historii. Skoro nie ma już białostockich Żydów, obowiązek ich upamiętnienia spoczywa na nas - uważa wiceprezydent Sosna. Pragmatycznie też dodaje, że tego rodzaju niewielkie gesty ze strony władz miasta i jego dzisiejszych mieszkańców, mogą tu przyciągnąć żydowskich turystów.
Nekroskop88 May 15th, 2007, 07:09 PM Ożywić pamięć o Zamenhofie
Są już pierwsze pomysły godnego upamiętnienia Ludwika Zamenhofa. W pracowni Atelier Zetta powstał projekt odtworzenia narożnika domu twórcy języka esperanto. Miasto zastanawia się też nad wykonaniem rzeźby przedstawiającej mieszkańców Białegostoku z przełomu XIX i XX wieku
Powojenny blok przy zbiegu ulic Białej i Zamenhofa w Białymstoku to miejsce, gdzie trafia każda wycieczka miłośników języka esperanto. W tym miejscu niegdyś stał dom, w którym mieszkał twórca tego międzynarodowego języka. Miejsce to upamiętnia specjalna tablica.
Ostatnio pojawiło się tam jeszcze szpecące graffiti, której autorami są skini (sami się pod nim podpisali). Namalowali wiszącą na szubienicy gwiazdę Dawida, napis "Jude raus" oraz swastykę. Na razie policja nie złapała autorów tych malunków.
Mimo prestiżowego charakteru miejsca, włodarze miejscy do tej pory nie wiele robili, by je wyeksponować. Niedługo jednak wszystko może się zmienić. W pracowni Atelier Zetta powstało kilka pomysłów na to, by przywrócić świetność temu miejscu.
- Na razie to tylko koncepcje - zaznacza Urszula Sienkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta miasta. - Jednak prezydent Tadeusz Arłukowicz rozmawiał już o nich z plastykiem miejskim i pracownikami departamentu urbanistyki.
Pierwszy z projektów zakłada zaznaczenie w terenie przy użyciu kostki bazaltowej obrysu nieistniejącego dziś domu Zamenhofów.
- Odtworzony byłby tylko jeden z narożników budynku do wysokości około trzech metrów, którego ściany schodziłby do ziemi oraz fragment podłogi domu - wyjaśnia Zenon Zabagło z Zetty.
Na ścianie obłożonej granitowymi płytami znajdowałaby się tablica pamiątkowa w kształcie żydowskiej macewy z napisami w trzech językach - polskim, esperanto i angielskim - informująca o historii tego miejsca.
- Drugi pomysł to rzeźba, która mogłaby stanąć na skwerku przy skrzyżowaniu ulic Zamenhofa i Białówny - dodaje Zabagło. - Składałoby się na nią kilka postaci naturalnej wysokości. Wśród nich znaleźliby się mały Ludwik trzymający za rękę ojca, polska mieszczka, chłop białoruski, baba z wiejskim koszem, ortodoksyjny Żyd oraz carski stójkowy.
Zabagło uważa, że kompozycja rzeźbiarska stworzona przez jego współpracownika Andrzeja Onchimowicza świetnie oddawałaby klimat wielonarodowego, przedwojennego Białegostoku.
Urszula Sienkiewicz zdradza, że to nie wszystkie pomysły.
- Myślimy też o ustawieniu ławeczki, na której siedziałby Zamenhof, czy nawet stworzeniu w miejscu jego domu minimuzeum. Konkretnych terminów realizacji tych zamierzeń miasto nie chce jednak na razie podawać.
Źródło: Gazeta Wyborcza - Białystok
krzy65siek May 16th, 2007, 06:50 AM Zauważyliście znaczną aktywność Atelier Zetta i pana Zabagło w ostatnich inicjatywach w centrum miasta? Bardzo to miłe.
Pozdrawiam
Krzysiek
varvur May 17th, 2007, 06:57 PM A co w tym miłego? - on za to bierze ciężką kasę - nie mam nic przeciwko - oby tylko robił to dobrze, a na razie chyba nic w mieście większego ta pracownia nie zrealizowała - a może się mylę? Jeśli tak to proszę o przykład bo chętnie zobaczyłbym jakieś efekty ich pracy - projekt naszej "starówki" wydaje się interesujący i oby został zrealizowany.
varvur May 17th, 2007, 06:58 PM Ciekawe jakiej wielkości będzie centrum konferencyjne przy nowym stadionie - wygląda na całkiem spory budynek - może wystarczająco duży żeby zorganizować zjazd esperantystów.:lol:
Nekroskop88 May 23rd, 2007, 11:24 AM Na stronce wyborczej znalazłem taki oto fragment:
"Przed rokiem powstał projekt, który zakłada odrestaurowanie i przeznaczenie uliczki tylko dla pieszych. Na zlecenie gminy opracowała go architekt dr Danuta Korolczuk. Jej zdaniem należy m.in.: ul. Kilińskiego połączyć z Lipową tzw. ciągiem pieszym, przywrócić jej barokowy charakter, odrestaurować otoczenie Pałacyku Gościnnego, a więc odbudować w dawnym historycznym kształcie ogrody: górny (z tyłu zabytku) i dolny (od strony bramy Pałacu Branickich), co oznacza konieczność przeniesienia w inne miejsce stojącego tam pomnika Żołnierzy AK (a to wzbudza opór środowisk kombatanckich), przeznaczyć na restauracje i galerie parter odrestaurowanych kamienic, uporządkować zdewastowany teren od strony Legionowej i zbudować tam centrum Ritz z lokalami handlowo-usługowymi."
Czy ktoś wie coś więcej o tych ogrodach?
shadowbuu May 23rd, 2007, 02:31 PM Musze przyznać, że bardzo podoba mi się taka wizja :D , ale powstał projekt i... co dalej? Są jakieś plany wcielenia tego w życie czy to tylko taka ciekawostka na papierze?
Dziś jadąc autobusem widziałem jakiś sprzęt na ogrodzonym placu na prawo od abc (jadąc od centrum) Ma tam powstać coś od Rogowskiego czy kościół?
Nekroskop88 May 23rd, 2007, 02:38 PM Musze przyznać, że bardzo podoba mi się taka wizja :D , ale powstał projekt i... co dalej? Są jakieś plany wcielenia tego w życie czy to tylko taka ciekawostka na papierze?
cały artykuł: http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35234,2623076.html
Dziś jadąc autobusem widziałem jakiś sprzęt na ogrodzonym placu na prawo od abc (jadąc od centrum) Ma tam powstać coś od Rogowskiego czy kościół?
a może to po prostu to: http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,4157432.html :)
na ogrodzonym placu ma być blok Rogowskiego, a za przystankiem kościół ;)
shadowbuu May 23rd, 2007, 03:09 PM Wielkie dzięki za artykuły.
No... skoro przyjęli to urzędnicy to w dalszej lub bliższej perspektywie (raczej to pierwsze) zacznie coś tam się dziać :)
Nekroskop88 May 24th, 2007, 08:52 PM Pomysł na Białystok
W Białymstoku musi powstać wyraźny podział na dzielnice mieszkaniowe, osiedla domków jednorodzinnych i tereny przemysłowe. Musi, bo na razie miasto wygląda tak, jakby nikt nad nim nie panował.
Andrzej Kłopotowski: Obserwując białostocką zabudowę, ma się wrażenie powszechnego chaosu. To chyba wina tego, że przez kilka ostatnich lat brakowało nam porządnych planów zagospodarowania przestrzennego?
Jerzy Tokajuk, pełni obowiązki dyrektora departamentu urbanistyki w białostockim urzędzie miejskim: - Trudno powiedzieć, że wszystko załatwi plan. Jeżeli nawet zapiszemy w nim, że obszar będzie przeznaczony pod zabudowę wielorodzinną, to nie możemy zmusić właściciela pojedynczego budynku jednorodzinnego, by sprzedał swoją działkę. Można mu zakazać rozbudowy, przebudowy, ale nie można go wygonić. Ale jeżeli takiemu człowiekowi będzie się opłacało sprzedać działkę pod zabudowę wielorodzinną, to ją sprzeda. I tak dzieje, ale powoli. Lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podatków od wartości nieruchomości. Gdyby właściciele od działki w centrum musieli zapłacić np. po pięć tysięcy złotych podatku, to albo sprzedawaliby je, albo sami zaczynali w nie inwestować. Wtedy nie byłyby blokowane działki przy Młynowej czy Botanicznej, na których opłaca się prowadzić np. punkt skupu złomu, a nie można zbudować ekskluzywnego hotelu. Bez takich działań nie opanujemy chaosu.
Chaos powoduje nie tylko forma przestrzenna, ale też kolorystyka i materiały. W powstającym właśnie planie dla Bojar pojawiają się zapisy dotyczące poszczególnych budynków i ich wykończenia. Czy podobnie nie można by było działać gdzie indziej? Weźmy osiedle Wyżyny, gdzie każdy buduje, co chce i z czego chce.
- Żółte dachy, fioletowe elewacje... To kwestia wrażliwości. Czy można by było regulować to planem? Teoretycznie tak. Ale można to robić wtedy, gdy nie będziemy mieli niczego innego do roboty. Ale nawet jeżeli w pozwoleniu na budowę wpiszemy, że należy zastosować konkretne kolory, to po kilku latach właściciel może sobie przemalować elewację bez pozwolenia!
Istotnym zadaniem planistycznym na najbliższe miesiące staje się uatrakcyjnienie centrum, któremu rośnie silna konkurencja w postaci kilku centrów handlowych.
- Musimy zrobić alternatywny przejazd przez centrum. I podjąć decyzję, że na Lipowej, na odcinku od Malmeda do Sienkiewicza robimy deptak. Trzeba też zacząć pracować nad projektem drugiej części rynku - przez ratuszem i kościołem. Kolejne pytanie, na które musimy znaleźć odpowiedź, to połączenie tych dwóch części. Najlepszym rozwiązaniem zdaje się być zbudowanie przejścia podziemnego pod Sienkiewicza.
Ale centrum to nie mogą być tylko banki...
- Mogą, ale niekoniecznie na Rynku Kościuszki. Miasto zinwentaryzowało już wszystkie swoje lokale w centrum. I każdemu przypisaliśmy funkcję: baru, kawiarni, sklepu o określonej branży czy punktu informacji turystycznej. To tylko kwestia wygaśnięcia obowiązujących umów. Część z nich kończy się już w tym roku. Do lokali będą mogli więc wejść tacy najemcy, jakich życzy sobie gmina. Na lokale prywatne nie mamy już wpływu. Ale pewne rozwiązania - np. usunięcie ze ścisłego centrum instytucji, do których koniecznie trzeba dojechać - możemy wymusić np. przez zmianę organizacji ruchu i zamknięcie części ulicy Suraskiej.
Mamy też trochę przyłączonych dzielnic - Zawady, Dojlidy Górne czy Halickie. Jak mają się rozwijać?
- Cały obszar Dojlid Górnych w momencie przyłączania pod względem planistycznym był dziewiczy. Trzeba było zaplanować te dzielnice praktycznie od zera. Generalnie ma się tam rozwijać budownictwo jednorodzinne z terenami zielonymi. Zabudowie tej towarzyszyć będą oczywiście usługi. To ma być typowe zaplecze mieszkaniowe.
A co z zabudową wielorodzinną?
- Przy Młynowej, Angielskiej, Grunwaldzkiej czy w okolicach ulicy Włókienniczej [Czysta, Żytnia, Grajewska - red.] mamy trochę rezerwy terenu, mamy trochę "dziur" do uzupełnienia zabudową wielorodzinną. Trzeba pamiętać, że jest dobra koniunktura w budownictwie, wręcz boom budowlany i trzeba go wykorzystać w procesie przekształcania miasta.
Ale wysokościowców raczej w Białymstoku się nie doczekamy?
- Dlaczego nie? Panuje u nas przekonanie, że w Białymstoku nie może być dominant, z wyjątkiem wież kościelnych Są miejsca pod takie inwestycje, które będą wyraźnie zaznaczać się w sylwecie miasta. Na pewno nie w ścisłym zabytkowym centrum. Ale ulica 1000-lecia Państwa Polskiego [okolice ul. Kombatantów - red.], wylotówka na Warszawę [w okolicach ul. Sikorskiego - red.] czy obszar pomiędzy ulicami Kopernika i Bohaterów Monte Cassino - tam śmiało można stawiać budynki powyżej dziesięciu kondygnacji.
Kiedy Białystok ma szansę stać się uporządkowanym miastem? Bez zgrzytów wizualnych?
- To, co jest, już zostanie. Zabudowę można jednak regulować na etapie powstawania nowych inwestycji. Ale nie ma niestety mechanizmu, który nie pozwala zbudować brzydkiej rzeczy.
A może architekt miejski przy współpracy z planistami i konserwatorem powinien mieć większy wpływ na to, jak ma wyglądać Białystok?
- Są dwa poglądy. Pierwszy - sztywne ograniczenia. Drugi - pozostawienie pola do popisu dla projektanta. Pozostaje pytanie, którą ścieżką iść? Bo nie da się przecież wszystkiego zakazać i nakazać... To też kwestia edukacji, mentalności ludzkiej. A może kilka pokoleń musi wymrzeć i nie trzeba będzie nikomu niczego narzucać? Czas siddingu przecież już raczej minął.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
wojtekbp June 2nd, 2007, 10:32 AM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
"Drapane obrazy" na elewacjach będą chronione
Andrzej Kłopotowski2007-06-01, ostatnia aktualizacja 2007-06-01 18:56
Grafiki wykonywane z barwnych tynków, które zdobią wiele budynków w centrum Białegostoku, będą chronione. Decyzję taką podjęli konserwatorzy zabytków.
Niestety, wcześniej pozwolili na zniszczenie sześciu z nich znajdujących się na dwóch blokach przy alei Piłsudskiego. Stworzył je na początku lat 70. znany w kraju białostocki artysta Antoni Szymaniuk w technice sgraffito [polega ona na nakładaniu na siebie kolejnych kolorowych barw tynku, a następnie zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich, spod których wychodzą warstwy wcześniejsze].
- Przyznaję się, że pozwoliłam je zniszczyć przez pomyłkę - mówi Zofia Cybulko, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Gdy dostałam do uzgodnienia projekty remontu tych bloków, były w nich tylko rysunki elewacji po dociepleniu. Nie było natomiast żadnej wzmianki, że pod styropianem znikną grafiki. Nie skojarzyłam bloków i wydałam pozwolenie. Mam żal do siebie samej.
Mieszkańcy zadowoleni z docieplenia
Na zmianę decyzji jest za późno. Właściciel budynku przy alei Piłsudskiego 32 ma prawomocną decyzję z urzędu miejskiego. Zaczął nawet remont - pod styropianem ukryto już dwa pierwsze sgraffita Szymaniuka zdobiące wykusze klatek schodowych. Zniknie także trzecie. Pracownicy firmy Red-Bud, która administruje budynkiem, nie widzą w tym niczego niestosownego.
- Projekt uzgodnił przecież konserwator i nie wniósł do niego poprawek. Mamy też prawomocną decyzję z urzędu miejskiego. Remont prowadzimy zgodnie z prawem - podkreśla Mariola Masłowska-Kuźmińska z Red-Budu.
Podobnie wypowiadają się mieszkańcy bloku.
- Znałem Szymaniuka, to był kolega mojego ojca. Zżyłem się z jego obrazkami na naszym bloku. Pamiętam nawet, jak je wyskrobywał w tynku, stojąc całymi dniami na kilkumetrowych rusztowaniach. Trochę więc mi szkoda jego prac - opowiada Wiesław Kuligowski, lokator z Piłsudskiego 32. - Ale z drugiej strony blok był w fatalnym stanie technicznym, ściany przemarzały i naprawdę potrzebowały docieplenia. Tu mieszkają głównie starsi ludzie, którzy liczą każdy grosz. A teraz przez docieplenie będziemy w stanie zaoszczędzić na ogrzewaniu.
"Drapali" na dożynki
Konserwator pozwolił też na zakrycie wszystkich sgraffita Szymaniuka na drugim z bloków - przy Piłsudskiego 36. I na tym koniec. Pracownicy urzędu ochrony zabytków będą zwracać uwagę, czy docieplenia nie zniszczą "socjalistycznych" ozdób na elewacji. Mało tego.
- Wykonujemy właśnie pełną dokumentację wszystkich tego typu ozdób w centrum Białegostoku - mówi Zofia Cybulko. - A od poniedziałku zaczynamy procedurę wpisywania ich do rejestru zabytków ruchomych.
Oznacza to, że ochronie konserwatorskiej podlegałyby jedynie sgraffita czy mozaiki na elewacji, a nie całe budynki.
- No i chwała za to. Pomijając fakt, że są to dzieła sztuki, to w wielu przypadkach ratowały niezbyt udane formy powojennych budynków. Tak jest w przypadku kamieniczek przy Rynku Kościuszki i ulicy Sienkiewicza.
- tak inicjatywę konserwatorów skomentował Andrzej Lechowski, szef Muzeum Podlaskiego. Lechowski przypomina, że wszystkie białostockie sgraffita powstały przed gierkowskimi dożynkami w 1973 roku. "Skrobali" je m.in. Sławomir Chudzik, Krzysztof Tur i Jerzy Łabanowski - ta trójka ozdobiła kamieniczki przy Rynku Kościuszki (znaleźć można na nich m.in. motywy roślinne oraz portrety postaci zasłużonych dla regionu - wśród nich przyrodnika z Ciechanowca, księdza Krzysztofa Kluka). Antoni Szymaniuk skupił się przede wszystkim na blokach przy ówczesnej alei 1 Maja (na wykuszach czterech klatek schodowych pojawiły się m.in. motywy regionalne, część jego prac przypomina reklamy firm odzieżowych). Bloki przy Sienkiewicza i Lipowej zdobią zaś znaki zodiaku. Ale żeby wpisać sgraffita do rejestru zabytków, potrzebna będzie zgoda właściciela budynku. - Jeżeli nie dostaniemy jej, spór będzie rozstrzygał minister kultury - kończy Cybulko.
Ochrona dziedzictwa socrealizmu
Budynki z czasów socjalizmu powoli zaczynają być doceniane w całej Polsce. Najstarsza część Nowej Huty wpisana jest do rejestru zabytków, pojawiają się też pogłoski, że może trafić na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Chroniony jest też warszawski MDM, jednym z najmłodszych polskich zabytków jest Pałac Kultury i Nauki. O dziedzictwo kulturowe lat socjalizmu dbają również Niemcy. W Berlinie pod ochroną konserwatora jest zabudowana w tym duchu al. Karola Marksa. W Chemnitz (dawniej Karl Marx Stadt) - aleja Narodów. W Białymstoku do rejestru zabytków wpisano jak na razie tylko dwa znajdujące się w centrum miasta budynki z tego okresu. Są to dawny Dom Partii oraz bank przy Rynku Kościuszki. Podobnej ochrony wymagają jeszcze m.in. gmachy sądów i związków zawodowych przy ul. Skłodowskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
wojtekbp July 8th, 2007, 03:43 PM http://www.poranny.pl/images/logo_d.gif
Chcą na Lipową
Miasto musi nam zagwarantować, że zostaniemy w centrum. Przy Lipowej mógłby powstać pasaż handlowy - mówią kupcy z czerwonych budek w centrum.
Chcemy gwarancji, że to my wejdziemy do nowych pawilonów w centrum – mówi Władysław Krakus
Kupcy z czerwonych budek w centrum godzą się na warunki miasta, ale stawiają też swoje.
Chcą gwarancji
- Jesteśmy gotowi postawić zamiast obecnych budek pawilony zaprojektowane przez miasto - przyznaje Władysław Krakus, prowadzący na rogu Częstochowskiej punkt sprzedaży sztucznej biżuterii. - Ale chcemy mieć pisemną gwarancję ze strony miasta, że dostaniemy pierwszeństwo handlu w tym miejscu. Boimy się, że skończą się nam umowy, zrezygnujemy, a do tych nowo wybudowanych pawilonów wejdą inni.
Kupcom najbardziej odpowiada pomysł wybudowania niewielkiego pasażu handlowego, składającego się z ciągu pawilonów. Miałby on stanąć wzdłuż ulicy Lipowej, na odcinku między Częstochowską a Nowym Światem.
Projekty jesienią
- Analizujemy ten pomysł - mówi Jerzy Tokajuk, szef miejskich urbanistów. - W tym miejscu mógłby pojawić się taki projekt, ale w eleganckiej formie.
Z ulicą Lipową wiążą też nadzieje handlujący obok Centralu, od strony Skłodowskiej.
- Chciałbym przenieść się na Lipową - nie ukrywa Anatol Busłowski. - Jeśli miasto umieści nas między jakimiś blokami, to handel w takim miejscu będzie bez sensu. Nie byłoby tam ruchu.
- Do jesieni będziemy pracować nad tym projektem - zapewnia Jerzy Tokajuk. - Gdy rozpocznie się rok akademicki, poprosimy wydział architektury Politechniki Białostockiej o pomoc w zaprojektowaniu pawilonów.
Opinia
Urszula Sienkiewicz, rzecznik urzędu miejskiego:
Chcemy, żeby w środku miasta znajdowały się punkty handlowe służące mieszkańcom, ale muszą być dostosowane do ogólnej estetyki centrum. Teraz żadnych gwarancji handlowcom dać nie możemy, ale będziemy starać się, by mieli równie atrakcyjne lokalizacje. Decyzje zapadną po opracowaniu kompleksowej koncepcji zagospodarowania centrum.
wojtekbp July 8th, 2007, 03:45 PM http://www.poranny.pl/images/logo_d.gif
Budki muszą zniknąć
Miasto chce usunąć z centrum czerwone kioski. Mają zniknąć do końca roku, ale w ich miejsce mają pojawić się nowe.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070701&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70701032&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Zamiast budek, takich jak przy Centralu (na zdjęciu) i na ulicy Lipowej, miasto chce postawić zaprojektowane przez architektów pawilony, które lepiej będą pasować do otoczenia. Zdaniem magistratu, poprawi to wygląd śródmiejskich ulic i wizerunek miasta. (fot. Anatol Chomicz)
Sprawa jest już przesądzona - mówi Wiesław Paruk, kierownik referatu zajęcia i utrzymania pasa drogowego z zarządu dróg. - Chcemy, aby budki spod Centralu do końca roku zniknęły .
Kioski miały być usunięte już rok temu, kiedy zakończył się remont placu Uniwersyteckiego. Handlujący tam kupcy stoczyli prawdziwą batalię o ich pozostawienie. Wtedy się udało.
Dokąd pójdziemy?
- Już kilka razy chcieli nas stąd wyrzucić i ciągle jesteśmy - mówią handlujący. Ale się niepokoją.
- Na początku roku dostaliśmy od miasta wymówienia - mówi Agnieszka Marczyk. Kilka lat temu za stragan przy Centralu zapłaciła 15 tysięcy złotych. Od tego czasu handluje w nim bielizną i konfekcją. - Szukam nowego miejsca do postawienia kiosku, ale wcale nie jest łatwo. Proponują nam teren na końcu Skłodowskiej, ale tam są tylko trzy miejsca, a nas jest tu więcej.
- Będzie problem, co dalej robić - martwi się Stanisław Kiczuk, sprzedający sztuczną biżuterię. Tu zżyliśmy się z klientami, a oni z nami. Miasto proponuje nam inne miejsca, ale umów jeszcze nie podpisaliśmy.
Właścicielom kiosków na rogu ulic Częstochowskiej i Lipowej pozwolenia na handel skończyły się z ostatnim dniem czerwca.
- Złożyłem wniosek o przedłużenie pozwolenia i czekam na odpowiedź - mówi Wojciech Sobczyński, prowadzący tu punkt małej gastronomii.
Jak trzeba, przerobimy
- Jeśli miasto każe nam przerobić budki, to oczywiście dostosujemy się do tych wymagań - mówi Krzysztof Klimaszewski, właściciel baru "Dodo” obok Finezji. - Ale jeśli umowy nie przedłużą, będziemy protestować.
- Informowaliśmy właścicieli budek, że następnym razem nie przedłużymy im umowy - tłumaczy Urszula Sienkiewicz, rzecznik urzędu miasta. - W tej chwili miejscy planiści pracują nad koncepcją zagospodarowania centrum i wyznaczają miejsca, w których mogłyby znaleźć się tymczasowe obiekty. Kiedy umowy dzierżawców z centrum będą wygasać, zaproponujemy im inną lokalizację, również w centrum. Ale ich punkty handlowe będą musiały się zmienić.
Pawilon, nie budka
- Polityka miasta jest taka, że ze ścisłego centrum takie "dzikie”, przypadkowe obiekty muszą zniknąć - nie ukrywa Jerzy Tokajuk, szef departamentu urbanistyki. - Jeśli wrócą, to w przemyślanej formie, dobrze wkomponowującej się w otoczenie. Opracowujemy koncepcję miejskiego pawilonu, który będzie mógł zastąpić te budki.
wojtekbp July 22nd, 2007, 09:56 AM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
]Centrum Białegostoku do wymiany
Są banki, biura i pralnie. Mają być przede wszystkim sklepy i knajpki. Miejscy planiści chcieliby, aby ścisłe centrum Białegostoku zaczęło w końcu żyć.
http://bi.gazeta.pl/im/3/4329/z4329673X.jpg
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Tak jest w całej Polsce. W Poznaniu, Krakowie, Kielcach czy Rzeszowie - a to pierwsze z brzegu przykłady - życie towarzyskie koncentruje się właśnie w centrum. To tam do późnych godzin nocnych przesiadują miejscowi oraz turyści. Podobnie mogłoby być i w Białymstoku. Mogłoby, bo dziś życie w centrum zamiera praktycznie po godz. 19 - gdy zamyka się większość sklepów, a ludzi można spotkać w nielicznych ogródkach kawiarnianych czynnych do 22. Zmianom sprzyjać będzie z pewnością plac miejski i zamknięta częściowo od przyszłego roku ul. Suraska - od baru Podlasie do Rynku Kościuszki.
Centrum musi się zmienić jeszcze z jednego powodu. Już jesienią otwarte zostaną pierwsze galerie handlowe. Na początek miasto zyska groźnego konkurenta w postaci galerii Biała przy ul. Augustowskiej. W przyszłym roku będzie to dodatkowo galeria Alfa na terenach dawnej fabryki Beckera przy ul. Świętojańskiej.
Konieczne są zmiany
Umowy na wynajem pierwszych lokali w budynkach należących do Zarządu Mienia Komunalnego kończą się jeszcze w tym roku. Dlatego do zarządu wpłynęło już pismo od planistów, w którym sugerują, jakie funkcje powinny być do nich wprowadzone.
- Miałyby to być knajpki, sklepy z pamiątkami, biżuterią czy zajmujące się sprzedażą dzieł sztuki - wylicza Eugeniusz Zysk, p.o. dyrektora ZMK. - Ich zdaniem przy Rynku Kościuszki powinno znaleźć się też miejsce na punkt informacji turystycznej.
Na początku sierpnia wygasa umowa wynajmu lokalu przy końcu ul. Suraskiej, w którym działa sklep Creo specjalizujący się w sprzedaży pocztówek, widokówek i pamiątek. W listopadzie - Desy, tuż przy budowanym właśnie placu miejskim.
- Przed przedłużeniem każdej z umów będziemy indywidualnie pytać się planistów, czy powinniśmy ją podpisywać - dodaje Eugeniusz Zysk.
Halina Kucbora, właścicielka Creo zastanawiała się w rozmowie z "Gazetą", czy jej sklepik wpisuje się w branże sugerowane przez planistów. O przedłużenie umowy zabiega od początku roku. Ich szef, Jerzy Tokajuk, uspokaja:
- Tego typu branże akurat sprawdzają się w centrum.
Pralnie na początek
Ale Creo i Desa to zaledwie dwa sklepy. Pozostałe duże lokale handlowo-usługowe to m.in. księgarnia Akcent, Orbis, pijalnia czekolady, pub Gryf, apteka Cefarmu oraz dwie pralnie - Exclusive i Femina.
- Na większość z nich mamy podpisane umowy na czas nieokreślony, tylko umowa na pub Gryf kończy się w sierpniu
2008 r.- mówi Zysk.
Tokajuk uważa jednak, że nawet umowę bez wyznaczonego terminu zakończenia najmu można wypowiedzieć i ogłosić nowy przetarg, z określoną nową już funkcją. Nie podobają mu się szczególnie... pralnie.
- Żeby centrum konkurowało z galeriami, trzeba wprowadzić do niego tzw. czynnik miastotwórczy - uważa Tokajuk. Pralni do niego nie zalicza. Spokojnie mogą się czuć za to właściciele księgarni, biur podróży czy apteki.
Stanisław Rokicki, właściciel pralni Exclusive jest zaskoczony tym stwierdzeniem.
- Jak to? Działam tu prawie od trzech lat. Mam zgodę na prowadzenie działalności podpisane przez poprzedniego prezydenta, planistów i ważną umowę z ZMK. Nie wierzę, że pralnia może przeszkadzać w centrum.
Nie przemawia do niego tez argument, że Białystok potrzebuje centrum z prawdziwego zdarzenia.
- Ludzie i tak pójdą do galerii, a poza tym Białystok nie jest atrakcyjnym miastem, żeby przyjeżdżali tu turyści - ucina Rokicki.
Tokajuk myśli inaczej. Wierzy, że jeśli miasto zrobi pierwszy krok i uporządkuje swoje lokale, podobne zmiany zaczną wprowadzać też prywatni właściciele kamieniczek i budynków przy rynku.
Czekamy na opinie
Czy z ul. Suraskiej i z Rynku Kościuszki powinny zniknąć banki, biura i pralnie? Dzwońcie: 0 800 80 80 30 lub piszcie: redakcja@bialystok.agora.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
wojtekbp July 22nd, 2007, 10:00 AM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Komentarz
Jan Kwasowski
Nie mam interesu do wranglera
Zastanawiam się, dlaczego 20 i 30 lat temu Rynek Kościuszki żył, a dziś jest martwy. Dlaczego Suraska, która wtedy nazywała się zresztą inaczej, wydawała się przyjazna, a teraz jest tylko zatłoczonym parkingiem? Otóż było tu coś, co przyciągało. Po pierwsze kawiarnia empiku, do której ściągał cały kulturalny Białystok, by przy dużej czarnej przejrzeć gazety i pogadać: aktorzy, dziennikarze, palestra, architekci, malarze i niebieskie ptaki. Nie trzeba się było umawiać, bo mało kto miał wtedy w mieszkaniu telefon, a i tak spotykało się tych, których chciało się spotkać. Jak nie tam, to na ulicy, albo w "Chwileczce", albo w budynku redakcji, dokąd nawet po likwidacji słynnego Klubu Siedmiu ściągali na kawę i szachy interesujący ludzie. A nad empikiem było kino Studio, gdzie leciały ambitne filmy i przez parę lat odbywał się festiwal młodych reżyserów; to tam obejrzałem dokumenty Kieślowskiego. Charakterystyczne: ofiarami kapitalizmu nie stały się ponure gmaszyska przymusu (przynajmniej szkolnego), jak prokuratura czy kuratorium, ani zdezelowany dom towarowy, jak na ironię zwany Nowym, tylko te trzy instytucje. Zarówno siedziba redakcji, jak empik zostały podzielone na kanciapy, w których a to notariusz, a to asystent posła, a to wrangler z lewisem. Do żadnego nie mam interesu i nie spodziewam się spotkać tam znajomych. W dawnych kawiarniach teraz jakieś drogie puby i restauracje, jakich pełno na innych ulicach. Przetrwały natomiast różne miejsca, na których mniej białostoczanom zależało, ale są jakimś znakiem trwania: zegarmistrz, złotnik, desa, sklep ratuszowy, delikatesy, bar Podlasie.
Dobrze, że ktoś zaczyna się zastanawiać, jak ten fragment miasta ożywić. Ale jeśli to ma być ileś kolejnych sklepików i pubów z jednakowymi ogródkami i tym samym wszędzie piwem, to nic z tego nie wyjdzie. Boję się, że zniknie nie tylko pralnia, ale i zegarmistrz, fotograf, sklep z pocztówkami, a między knajpami, bankami i adwokatami pozostaną tylko prokuratura i kuratorium. Ale czy komuś będzie się chciało tam pójść? Ot tak, bez interesu?
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
Nekroskop88 July 22nd, 2007, 10:13 AM Tu się zgadzam z Janem Kwasowskim. W Centrum brakuje takich klubokawiarni czy ciekawych restauracji.
vlad July 22nd, 2007, 03:21 PM ponoć wypasioną klubokawiarnię (zapewne w reprezentacyjnym miejscu)w naszym mieście ma otworzyć kapelan z sw brygidy ,niejaki jankowski -jak plotka niesie wielbiciel ministrantów
Nekroskop88 July 22nd, 2007, 05:02 PM ponoć wypasioną klubokawiarnię (zapewne w reprezentacyjnym miejscu)w naszym mieście ma otworzyć kapelan z sw brygidy ,niejaki jankowski -jak plotka niesie wielbiciel ministrantów
haha no tak, ale wszyscy to tam chodzić nie będą, jedynie "najbardziej bogobojni", a co z normalnymi ludźmi? Empik mógłby się pokusić o ciekawą klubokawiarnię, tyle, że on pewnie przeniesie się do którejść z galerii.
d_ANIEL July 23rd, 2007, 07:03 PM ^^ wiesz empik będzie w galerii białej ale raczej z lokalu w centrum nie zrezygnuje tyle ze ten empik co mamy na razie to taki za ciekawy nie jest, i przedewszystkim jest ciasny.
co do pralni to tak naprawdę to raczej nie szpecą aż tak bardzo, fakt zajmują dość spore lokale, ale lepiej by było pomyśleć nad przebudową domu handlowego na Suraskiej jub na gruntowny remont i wywalenie stamtąd PSS'u a w jego miejsce ulokowanie jakiejś restauracyjki i czy kawiarni a i jeszcze na 2 pozostałych piętrach można by ten budynek jakoś ciekawie zagospodarować o sklepiki typu fotograf, złotnik czy zegarmistrz bym się nie bał takowe na pewno pozostaną. a co do aptek to uważam że jest ich trochę za dużo w samym centrum ale w końcu mamy wolną konkurencję.
ja jako takich więcej pubów w samym centrum bym nie umieszczał lepiej było by przeznaczyć lokale pod klubo kawiarnie- coś na przykładzie pijalni czekolady (ten lokal jest świetny) i myślę że potrzeba takich miejsc więcej w okolicach naszego nowobudowanego placu miejskiego.
a idąc dalej drugim takim fajnym miejscem którym należało by się zając jest skwer na Malmeda( ulice malmeda białówny i spółdzielcza). już powoli zaczyna się tam uporządkowywać sytuacja lokalowa, ciekawe punkty to restauracja węgierska i jeszcze jedna chyba o greckim charakterze, cały czas zagadkową sprawą jest co powstanie w budynku na spółdzielczej ( tym takim dziwnym niskim którego budują już kilka lat. Ponadto potrzeby jest gruntowny remont elewacji bloków soc-klocków które wyglądają okropnie. tam widział bym takie małe kawiarenki-bistra tyle że w odróżnieniu od placu przy ratuszy pozostawił bym tam drzewa a nawet jeszcze zasadził, należało by tylko zainstalować jakiś system do odstraszania ptactwa.
Nekroskop88 July 23rd, 2007, 07:34 PM a idąc dalej drugim takim fajnym miejscem którym należało by się zając jest skwer na Malmeda( ulice malmeda białówny i spółdzielcza). już powoli zaczyna się tam uporządkowywać sytuacja lokalowa, ciekawe punkty to restauracja węgierska i jeszcze jedna chyba o greckim charakterze,
niedawno powstał tam też nowy pub :D
http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35233,4327008.html
wojtekbp July 24th, 2007, 08:20 AM http://www.poranny.pl/images/logo_d.gif
Mniej aut, więcej kawiarni
Jak zmienić centrum. Ograniczenia ruchu samochodów, zmiany funkcji lokali, ładniejsze przystanki, kioski i latarnie
- tego chcą miejscy urbaniści.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070724&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70723042&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Planiści wciąż podtrzymują wizję deptaka w centrum, czyli zamknięcia Lipowej na odcinku od placu przed katedrą do ulicy Malmeda a nawet dalej. (Fot. Wojciech Wojtkielewicz)
Swoje pomysły przedstawili władzom miasta.
Najważniejsze to zmniejszyć liczbę samochodów w śródmieściu i zastąpić je komunikacją miejską.
Tylko autobusy
- Cały układ drogowy powinien prowadzić do centrum, ale nie przechodzić przez nie - uważa Jerzy Tokajuk, szef miejskich urbanistów. - Do centrum powinna mieć dostęp co najwyżej komunikacja zbiorowa, bo jednak ludzi trzeba jakoś dowieźć.
Planiści wciąż podtrzymują wizję deptaka w centrum, czyli zamknięcia Lipowej na odcinku od placu przed katedrą do ulicy Malmeda a nawet dalej. Jest jeden warunek: wymaga to stworzenia alternatywnego układu komunikacyjnego.
- Na całym świecie objeżdża się starówkę. My jej nie mamy, ale możemy pokusić się o stworzenie jakiejś namiastki - uważa Tokajuk. - Chcemy, aby rynek miejski sięgał od placu katedralnego do Ratusza.
Skonsultują z mieszkańcami
Wizje urbanistów analizują władze miasta. Wstępne decyzje dotyczące zmian w centrum mają zapaść pod koniec sierpnia. - Wtedy zaprezentujemy je mieszkańcom i poddamy pod konsultacje społeczne - zapowiada Urszula Sienkiewicz, rzecznik magistratu. - Chcemy zrobić to we wrześniu.
Już teraz wiadomo, że przebudowa czeka ulicę Kilińskiego. - Jezdnia zostanie na niej zwężona na rzecz szerszych chodników, na których latem stanie więcej ogródków kawiarnianych, a zimą posłużą za parkingi - mówi wiceprezydent Adam Poliński.
Knajpki ożywią centrum
Aby śródmieście żyło, jak w innych miastach, trzeba też zmienić charakter okolicznych lokali użytkowych. - Trzeba przekształcić je na takie, które przyciągną ludzi nawet wieczorem, czyli na knajpki, sklepy pamiątkarskie, galerie - mówi Tokajuk.
- Uzgodniliśmy z departamentem urbanistyki, że, gdy będzie kończyła się umowa najmu jakiegoś lokalu, będziemy indywidualnie pytać, czy ją przedłużyć - mówi Eugeniusz Zysk, dyrektor zarządu mienia komunalnego.
Salon przy Ratuszu
Kolejna istotna sprawa, zdaniem urbanistów, to opracowanie projektu i ujednolicenie wyglądu przystanków, kiosków, a nawet ławek, koszy czy latarni w centrum.
- To słuszny kierunek - ocenia dr Grażyna Dąbrowska-Milewska, dziekan wydziału architektury Politechniki Białostockiej. - Każde miasto powinno mieć swój "salon”, czyli miejsce, gdzie ludzie się spotykają w kafejkach czy ogródkach. W Białymstoku też powinno się wykreować takie miejsce, najlepiej przy Ratuszu.
Nekroskop88 July 24th, 2007, 09:59 AM ^^ a nie lepiej od razu zamknąć całkowicie Kilińskiego?
wojtekbp July 25th, 2007, 12:34 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Walka o ciszę mieszkańców ul. Kilińskiego
Mieszkańcy kamienicy przy ul. Kilińskiego 12 żądają spokoju. - To nie jest miejsce na lokale z alkoholem! Walczą tak już dziesięć lat.
- Krzyki, wizgi, libacje do czwartej, piątej rano - skarży się Aleksandra Wiosna, 25-letnia lokatorka kamienicy. - Nie słyszę nawet własnych myśli.
Na Kilińskiego jest siedem lokali gastronomicznych, które sprzedają alkohol. Przy trzech są ogródki. Najwięcej pretensji jest do "Cabaretu".
- Nie przestrzegają ciszy nocnej. Podpici klienci, głośna muzyka, nie można spać. Z roku na rok ogródek jest coraz większy i jest coraz gorzej - narzeka pani Aleksandra.
Hałas w dzień i w nocy
Pierwsze pisma ze skargami pojawiły się już w 1997 r. Dotyczyły zakłócania ciszy nocnej przez nieistniejący już "Klub 13". Mieszkańcy narzekają też na postój, w założeniu na trzy taksówki. Ale w rzeczywistości w weekendowe wieczory stoi tam ich kilkanaście. Hałas jest też w dzień: klimatyzatory pracują tak głośno, że nie można otworzyć okna.
Najgorzej jest w czwartki, piątki i soboty. Jeden z mieszkańców kamienicy policzył, że wieczorem i w nocy przejeżdża pod ich oknami około 230 taksówek, które zabierają pijaną młodzież. Wokół są same knajpy, nie ma ani sklepu spożywczego, ani kiosku. W kamienicy mieszkają głównie emeryci. Wszyscy są zgodni, że w takich warunkach żyć nie można. I podpisują się pod pismami do władz. - Każdy nas olewa - skarży się rozgoryczony Krzysztof Smolarczyk. - Władze przekonują, że najemcy płacą podatki. To nie jest argument!
Jeszcze inna uciążliwość to rozstawione na chodnikach ogródki, uniemożliwiają przejście. - Mam 82 lata, jestem schorowana, chodzę o lasce. I muszę chodzić ulicą, bo nie da się inaczej - narzeka pani Leonarda.
Winnych nie ma
Do I Komisariatu Policji mieszkańcy Kilińskiego 12 dzwonią systematycznie. - Najczęściej anonimowo dwa, trzy razy w tygodniu - wyjaśnia aspirant Jacek Staniszewski. - Przeważnie narzekają na "Cabaret". Że z lokalu wychodzą ludzie pod wpływem alkoholu, że głośno rozmawiają. Ale zwykle, gdy przyjeżdża patrol, to już nikogo nie ma. Właściciel "Cabaretu" Adam Zawistowski uważa, że nie za wszystko jest odpowiedzialny. - Nie wiem, dlaczego ja muszę zbierać baty za wszystkich. Chyba dlatego, że okna tej kamienicy wychodzą właśnie na mój lokal - kwituje.
Podkreśla też, że spełnia wszystkie wymogi i ma zezwolenia niezbędne do prowadzenia takiej działalności. - Ogródek mieści się na części chodnika. Jest to zgodne z przepisami. Przejście ma 2 m, a wymagane jest 1,5 m - podkreśla. Wyjaśnia też, że o godzinie 22 parasole są zamykane, a goście są proszeni o wejście do środka. Na zewnątrz nie ma też żadnego sprzętu nagłaśniającego.
- Nie mamy jednak wpływu na to, co robią nasi goście poza lokalem - zaznacza właściciel "Cabaretu". - Jednak jeśli słyszymy krzyki, czy widzimy wulgarne zachowanie, to reagujemy.
Adam Zawistowski nie wie, dlaczego żaden z mieszkańców nie zgłosił problemu bezpośrednio jemu, tylko od razu wysyłali pisma do władz miasta.
- Gdyby lokatorzy kamienicy zaproponowali mi spotkanie, chętnie bym z nimi porozmawiał, może byśmy coś wspólnie ustalili. A tymczasem poruszyli chyba wszystkie możliwe instytucje, a do mnie nie przyszedł nikt.
Co na to urząd?
W odpowiedzi na skargi mieszkańców urzędnicy z departamentu ochrony środowiska i gospodarki komunalnej "dokonali rozpoznania w terenie" i stwierdzili: "ciszę nocną zakłóca rozbawiona młodzież wracająca z dyskotek, pubów i innych okolicznych lokali, a korzystająca z postoju taxi".
- Część lokatorów to ludzie starsi. Potrzebują ciszy i spokoju - zaznacza sekretarz miasta Maciej Żywno. - Badania natężenia hałasu wewnątrz lokali nie wykazały przekroczenia norm. Faktycznie jest tam głośno, ale z formalnego punktu widzenia lokale spełniają wszelkie warunki niezbędne do funkcjonowania.
Urząd miasta zaproponował mieszkańcom zamianę lokali na inne, położone w spokojniejszym rejonie. - Nie dowiadywaliśmy się, co nam proponuje Zarząd Mienia Komunalnego, bo żaden z mieszkańców nie zamierza się wyprowadzać - podkreśla Aleksandra Wiosna. - To absurdalne! Sekretarz miasta wie, że mieszkańcy poczuli się urażeni tą alternatywą. - Propozycja jest nadal aktualna, ale nie chcemy drażnić nią mieszkańców. To są w większości ludzie starsi, którzy mieszkają tam od kilkudziesięciu lat. Mieli prawo poczuć się dotknięci - twierdzi Maciej Żywno.
Uważa też, że urząd miasta jest w patowej sytuacji. Hałas, wzmożony ruch, puby, dyskoteki to nieodłączne elementy każdego centrum. Władze nie chcą i nie mogą zlikwidować lokali gastronomicznych.
- Centrum będzie się rozwijać i nie mamy na to wpływu - podsumowuje Maciej Żywno. - Będziemy przez cały czas obserwować sytuację na Kilińskiego. Od dwóch miesięcy straż miejska ma nocne patrole, które tam też będą się pojawiać.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
^^ mentalność wielu mieszkańców poraża .
Jak im się nie podoba , ze to centrum dużego miasta i wskazane jest , żeby tętniło 24 godziny na dobe to niech wyprowadzą się w inne miejsce - "sypialni" jest w Białymstoku dość dużo . W najbliższej okolicy jest również kilkadziesiąt spokojnych miasteczek .
Sam mam lokum w okolicach Centrum - niedaleko Passion Beach i Eksclusivu . Czasami miło posłuchać samby czy disco polo :D Zresztą nie miałbym nic przeciwko powstawaniu innych lokali . Będzie blisko ... :)
Nekroskop88 July 25th, 2007, 12:40 PM ja wezmę przykład z mieszkańców Kilińskiego i jak studenci PB będą się wydzierać mi pod oknami, to pobiegnę z protestem, żeby zamknęli politechnikę :D
d_ANIEL July 25th, 2007, 05:55 PM swoją drogą Kilińskiego to chyba najfajniejsza uliczka w mieście tak naprawdę czuć taki miejski klimat, a wracając do tematu nic nie poradzisz na takich mieszkańców możemy tylko czekać bo tak jak napisali to są już lidzie w starszym wieku, oczywiście nie mam nic do mieszkańców ale do ich poglądów, a takowe poglądy powinny już dawno wymrzeć, bo to nie jest komunizm a w Polsce nie ma stanu wojennego żeby o 10 już nikogo na ulicach nie było
wojtekbp July 26th, 2007, 02:11 PM http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070726/BIALYSTOK/70726002
^^ zapostowałem ten artykuł już w wątku o G.Jagiellonia .
Co myślicie o tym ? Dla mnie jest to świetny pomysł
http://www.poranny.pl/images/logo.gif
Lipowa strato, Warszawska strato...
Czy w Białymstoku będą dwujęzyczne nazwy ulic? Pomysł jest, potrzebne pieniądze
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070725&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70725003&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Tak wyglądałyby tablice z nazwami ulic w dwóch językach w Białymstoku (Fot. Wojciech Oksztol)
Już 11 sierpnia Światowy Kongres Esperantystów w Jokohamie ma ogłosić decyzję, w którym mieście odbędzie się kongres 2009. W 150. rocznicę urodzin Ludwika Zamenhofa liczy na to Białystok.
- Spodziewamy się, że będzie to Białystok - mówi Elżbieta Karczewska, prezes Białostockiego Towarzystwa Esperantystów.
A w maju przyszłego roku spodziewany jest najazd esperantystów na Białystok - po kongresie w Poznaniu mają zamiar przyjechać do nas mówiący w esperanto kolejarze z całego świata.
Z tymi wydarzeniami zbiegł się pomysł magistratu, by wprowadzić dwujęzyczne nazwy ulic: po polsku i w języku esperanto.
- To jedna z koncepcji uatrakcyjnienia centrum pod kątem turystyki i wykorzystania dziedzictwa Ludwika Zamenhofa - mówi Urszula Sienkiewicz. Zaznacza jednak, że przed podjęciem jakichkolwiek decyzji, trzeba wszystko przeanalizować i policzyć koszty.
Pomysł entuzjastycznie przyjęli białostoccy miłośnicy międzynarodowego języka. - Byłoby to logiczne w mieście, w którym urodził się twórca - uważa Elżbieta Karczewska - To oddanie hołdu temu człowiekowi.
Jak brzmiałyby nazwy ulic w esperanto? Nazwy własne w tym języku są nieprzetłumaczalne, a słowo ulica to "strato”. Zatem na ulicach zawisłyby tabliczki z napisami np.: Lipowa strato, Sienkiewicza strato czy Grochowa strato.
Nawet gdyby w Białymstoku wprowadzono dwujęzyczne nazwy ulic, nie będziemy pod tym względem pierwsi. W 2006 roku rada niemieckiego miasta Herzberg ogłosiła je "miastem języka esperanto”. W Herzbergu mieści się też siedziba Interkultura Centro Herzberg, klubu promującego język esperanto.
Nekroskop88 July 26th, 2007, 04:26 PM Dla mnie też:D
jednak do pełni szczęścia przydałoby się porządne centrum esperanto
d_ANIEL July 26th, 2007, 08:10 PM pomysł światły tylko tablice z nazwami trochę mało eleganckie, tudzież montowanie tych tabliczek mało eleganckie
wojtekbp July 26th, 2007, 11:32 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Białystok będzie miał prawdziwy rynek
Czy z Rynku Kościuszki znikną w końcu samochody i autobusy? Niewykluczone, że tak. Włodarze Białegostoku, planiści i projektanci rozmawiali o możliwościach przeprojektowania głównego placu miasta.
http://bi.gazeta.pl/im/3/4343/z4343243X.jpg
Fot.Agnieszka Sadowska / AG
Chodzi o gruntowne zmiany, które obejmą nie tylko niewielki fragment rynku przed ratuszem i okolice pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego, ale również drugą część rynku - przed kinem Ton i katedrą. Niewykluczona jest też gruntowna przebudowa skrzyżowania przed katedrą. I - co chyba najważniejsze - całkowite usunięcie ruchu z Rynku Kościuszki. Ale decyzja o zamknięciu rynku dla samochodów zapadnie nie wcześniej niż za dwa lata.
- Na początek chcemy przebudować wschodnią część rynku od ratusza do ulicy Sienkiewicza, zaplanowaliśmy to już na przyszły rok - powiedział nam wiceprezydent Adam Poliński.
Dariusz Korzeniewski z pracowni Atelier Zetta zapowiada, że najważniejszą zmianą będzie likwidacja wjazdu w ulicę Suraską przed kuratorium i domem handlowym "Nowy".
- Inne zagadnienia, nad którymi trzeba będzie się zastanowić, to usytuowanie fontanny i pomnika marszałka - zdradza plany Korzeniewski.
Prezydent Poliński uspokaja, że na razie w sprawie przenosin marszałka żadna decyzja jeszcze nie zapadła.
- Przed jej podjęciem być może poprosimy o wykonanie wizualizacji tej części rynku.
Przeciwko przeniesieniu pomnika, gdy po raz pierwszy pojawił się pomysł przestawienia go na plac przed Teatrem Dramatycznym, już raz głośno zaprotestowali białostoccy "Piłsudczycy".
Wiadomo już też, że w 2009 roku ekipa budowlańców przeniesie się na drugą stronę ulicy Sienkiewicza, która - niestety - wciąż będzie przecinać rynek na dwie części. I te dwa lata mają pokazać, czy zamknięcie rynku dla ruchu w ogóle wchodzi w rachubę.
- Dobrze się składa, że w tym samym czasie powstanie lub zostanie zmodernizowanych kilka nowych ważnych arterii komunikacyjnych - mówi Poliński. - Myślę tu o trasie kopernikańskiej, trasie generalskiej, przedłużeniu Częstochowskiej do Poleskiej, Kalinowskiego do Kopernika i poszerzeniu Mazowieckiej. Siłą rzeczy z powodu remontu Rynku Kościuszki ruch przeniesie się właśnie na te ulice.
Jeśli okaże się, że ulice te wystarczą, by odciążyć centrum, będzie można myśleć o przebudowie węzła komunikacyjnego przed katedrą oraz przedłużeniu strefy pieszej od ulicy Spółdzielczej aż do Kilińskiego.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
kriszko81 July 28th, 2007, 11:39 AM Witam, oto oficjalna strona poświęcona rewaloryzacji Ogrodu Branickich w Białymstoku! Jak na polskie warunki, dość bezprecedensowa..., no bo kto u nas dba o profesjonalną oprawę (serwis informacyjny) prowadzonych prac!
Bardzo polecam tę stronę: http://www.ogrodbranickich.bialystok.pl/
a także kilka optymistycznych informacji ze strony Akademii Medycznej:
http://www.amb.edu.pl/centrum_dosw/start.htm
wojtekbp July 29th, 2007, 10:06 PM ^^ Postowanie tego samego w 16 wątkach to nic innego jak SPAM , a oprócz tego , że jest to denerwujące grozi również wykluczeniem z forum :|
Wystarczy umieścić info w odpowiednim wątku (a takowy istnieje) i każdy kto jest potencjalnym odbiorcą napewno przeczyta :)
wojtekbp July 29th, 2007, 11:03 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Życie codzienne Rynku Kościuszki
Do ratusza wrócił na chwilę świat dawnego Rynku Kościuszki. Niezwyczajny, wykopany z ziemi. Mamy tam i bańki szklane na gorączkę z XIX-wiecznej apteki, resztki carskiej konki, i Stalina bez głowy. A nawet stuletnią kasę fiskalną.
http://bi.gazeta.pl/im/5/4349/z4349075X.jpg
Fot.Agnieszka Sadowska/AG
Oprócz fotografii, wszystko co zobaczymy na wystawie w Muzeum Podlaskim znaleziono w gruzowisku, koło którego codziennie przechodzą spieszący ul. Lipową. Tu, gdzie kiedyś był skwer, a teraz budowany jest plac, obok ratusza, przed I i II wojną światową tętniło życie. W budynku wagi miejskiej kupcy mieli kramy, zamożne i lichutkie. Targowano od rana do wieczora, niósł się wielojęzyczny zgiełk.
Aż w 1940 r. przyszli Rosjanie, wagę i ratusz zburzyli, by w tym miejscu postawić pomnik Słońcu Narodów. Potem dzieła zniszczenia dopełnili następni okupanci - Niemcy w 1944 r. spalili budynki w zachodniej i północnej pierzei rynku. Zostały tylko wypalone mury.
- Po wojnie w innych miastach takie budynki przynajmniej próbowano odbudować, a w Białymstoku niestety od razu je burzono - mówi Andrzej Lechowski, szef muzeum. - Cegłę odzyskiwano, a wszystkie żeliwne elementy zwalono w jedną jamę, rozjechano i pogrzebano w ziemi.
Tak przeleżały aż do prac ziemnych w tym roku, kiedy robotnicy i archeolodzy co i rusz zaczęli wyciągać prawdziwe skarby.
Szyny, po których jeździła konka
Żeliwne balkony, fragmenty poręczy schodów z XIX-wiecznych kamienic, lampy uliczne, resztki klamek - oparły się buldożerom sprzed ponad pół wieku. Stoją teraz na wystawie powyginane, pordzewiałe, ale ciągle piękne, misternie zdobione, przypominające o świetności przedwojennych domów wokół rynku. Czy ta balustrada pochodzi z kamienicy Zabłudowskiego czy Fiszela Barasza? W przerdzewiałym na wskroś sejfie dzienny utarg chował Matys Byszkowicz, właściciel sklepu kolonialnego czy może Icko Sokołowicz, który przy rynku sprzedawał wino produkowane przez Grzegorza Pozniaka? A ta resztka szyn od konki, tramwaju konnego (tak, tak, był czas, że Białystok miał swój tramwaj), ułożona była tuż przy Ratuszu czy może dalej?
Na te pytania dziś właściwie nie sposób już odpowiedzieć. Ale jedno jest pewne - skarby wydobyte z ziemi pochodzą z rejonu rynku, sprzed I wojny światowej i z dwudziestolecia międzywojennego. Chodzimy wokół nich, krążymy jak w labiryncie (między eksponatami ustawionymi wprost na ziemi lub wyłożonymi w gablotach zwieszają się od sufitu wielkie płachty z powiększonymi mocno archiwalnymi zdjęciami). I zanurzamy się w świat, którego już nie ma. Ktoś kiedyś wokół rynku spacerował, ktoś wykłócał się z kupcem o cenę, ktoś skrupulatnie liczył, pisał... Po tym codziennym życiu, radościach i smutkach zostały ledwie skorupki. Ślady fortun i biednych sklepików. Zaśniedziałe łyżki, resztki fajki, spinki do mankietów, guziki, odważniki. Przy zachowanej (w całości!) okrągłej bańce stawianej na plecy komuś, kogo przed prawie stu laty rozpalała gorączka - można się wzruszyć.
Czy resztce starego prymusa - kto wie, może jakiś sklepikarz, zziębnięty i głodny, odgrzewał sobie na nim zupę na zapleczu kramu?
Z fundamentów dawnej wagi miejskiej wydobyto sporo drobiazgów: ze sklepu z galanterią wojskową (klamry do pasa, guziki z resztką materii, kutasiki do epoletów - niektóre jeszcze z czasów carskich) i damską (ebonitowe zapinki do włosów w bardzo dobrym stanie). I prawdziwy cud - nieco pogięta, ale ciągle nieźle zachowana kasa fiskalna...
Perfumerja od Bromzona
Wreszcie zdjęcia. Duże, wyraźne. W klimat Białegostoku z lat 1897-1939 wprowadzają świetnie. I pokazują, że ówczesny Rynek Kościuszki był o wiele ładniejszy niż teraz. Czasem wydaje się nie do poznania. Wystarczy jednak uważne oglądanie i czytanie podpisów, a po chwili na dawnym rynku poczujemy się jak u siebie. Bez problemu zorientować się można, w którym dokładnie miejscu mieściła się słynna Buzna, w której Macedończyk Boso Bejkow sprzedawał buzę, czyli buzujący napój z kaszy jaglanej, za którym przepadali białostoczanie i który najlepiej smakował z chałwą. Albo gdzie mieściła się drogeria Bromzona "oferująca perfumerje zagraniczne i krajowe, i farby nietrujące". Albo też gdzie Szlomo Juchnowiecki prowadził sklep z galanterią i fajerwerkami, nazywany U Czarnego Żyda. I gdzie "pierwszorzędna wędliniarnia Józefa Chodorowskiego egzystuje od 1887 r. i poleca wszelkie wyroby jak najsumienniej wykonane"...
Jedno zdjęcie wyjątkowo dowodzi, jak wielkim narodowym tyglem był niegdyś Białystok, i jak historia bywa pełna absurdów. Oto rok 1916, na Rynku Kościuszki koncertuje niemiecka orkiestra. W tle - szyldy na sklepach. Niektóre jeszcze po rosyjsku - wszak kończyła się epoka caratu. Inne - po niemiecku. Żeby było ciekawiej - to zdjęcie, reprodukowane na jednej z pocztówek, zaznacza, że koncert zorganizowano na szabas... Nikt nie wie jeszcze, że ten sam kraj, z którego wywodzą się wojskowi muzycy - za niespełna ćwierć wieku wyda wyrok na świętujących szabas. I że Białystok żydowski umrze na zawsze.
Muzeum Podlaskie, Rynek Kościuszki 10, wystawa „Z dziejów Rynku”, czynna do końca października codziennie oprócz poniedziałków, w godz. 10-17
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
kriszko81 July 30th, 2007, 08:21 AM ^^ Postowanie tego samego w 16 wątkach to nic innego jak SPAM , a oprócz tego , że jest to denerwujące grozi również wykluczeniem z forum :|
Wystarczy umieścić info w odpowiednim wątku (a takowy istnieje) i każdy kto jest potencjalnym odbiorcą napewno przeczyta :)
No już bez przesady z 16 wątkami! Ja nie wiem, gdzie ty się ich tyle doliczyłeś!
Po pierwsze jest to krótki post informacyjny i byłoby dobrze, gdyby dotarł do jak największej liczby osób!
Po drugie, zamiast tracić czas na na zbędną krytykę i komentarze, polecam dokładniejsze zapoznanie się z materiałami prezentowanymi na stronie! Jest to kawał dobrej roboty!
Po trzecie, nie każdy czyta przecież każdy wątek! Rewaloryzacja Ogrodów Branickich, a szczególnie strona jej poświęcona, jest - jak już napisałem - bezprecedensowa w skali kraju, a informacja godna odnotowania nawet w kilku wątkach! Jestem zdania, iż warto komentować takie przedsięwzięcia!
Po czwarte, widziałem dużo komentarzy nic nie wnoszących do danego wątku i nikt się nie czepiał! Tutaj nagle burza w szklance wody! A co się takiego wielkiego stało!? Czy to jakaś zawiść czy co? Ktoś walnął komentarz, że działam w nieznanym nikomu interesie... Ja mogę odpowiedzieć na to, że tylko w dobrym interesie Białegostoku, a także dla podjęcia szerszej dyskusji o rewaloryzacji, zamieszczania aktualnych zdjęć z przebiegu prac itp.!
Po piąte, mnie interesują głównie zabytki i czasem pomijam wątki typu CENTRUM MIASTA itp. Ale ten ktoś, kto bywa na wątku CENTRUM MIASTA nie musi bywać w zabytkach! I cieszyłbym się bardzo, gdyby ta osoba miała okazję, jeśli tylko zechce, zapoznać się z pracami w ogrodach przez szybkie nakliknięcie na podany link!
Przynajmniej ja tak to widzę!
Poza tym twój komentarz, a moja odpowiedź o wiele bardziej zaśmiecają ten wątek (zupełnie niepotrzebnie) i kompletnie nic nie wnoszą do dyskusji, niż ten krótki, zamieszczony przeze mnie dwa dni temu post informacyjny, przeznaczony do prywatnej kontemplacji :)
wojtekbp July 31st, 2007, 11:11 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Tablice przypomną przeszłość miasta
Wczoraj w Białymstoku stanęły cztery tablice mające przypomnieć mieszkańcom czasy świetności ich miasta. Wkrótce najprawdopodobniej pojawi się ich więcej.
http://bi.gazeta.pl/im/0/4354/z4354620X.jpg
W poniedziałek pisaliśmy o nowych tablicach informacyjnych ustawionych przy wejściach do parku, opowiadających historie ogrodów Branickich. Wczoraj pojawiły się kolejne - przedstawiają zabytkowe zdjęcia nieistniejących już miejsc Białegostoku z krótkim podpisem. To fotografie nieistniejącego już Hotelu Ritz, cmentarza przy ulicy Bema, domu Zamenhofa, i Rynku Kościuszki z lat 30.
- Do społeczeństwa najbardziej przemawiają obrazki, więc takie tablice to chyba najlepszy sposób, by przypomnieć białostoczanom o miejscach typu Hotel Ritz, a tym samym bogatej przeszłość naszego miasta - tłumaczy wiceprezydent Aleksander Sosna. - Na razie tablice są tylko cztery, ale myślę, że wkrótce pojawią się następne. Jest wiele miejsc, które zasługują na upamiętnienie np. synagoga, która stała przy ul Suraskiej, czy drewniana cerkiew z ul. Bema.
Urząd miejski czeka też na pomysły mieszkańców Białegostoku. Na adres e-mailowy można przesyłać zabytkowe zdjęcia związane z historią miasta i zgłaszać swoje propozycje miejsc, o których warto przypomnieć innym.
prezydent@um.bialystok.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
wojtekbp July 31st, 2007, 11:18 PM O tym samym tylko , że z ...
http://www.poranny.pl/images/logo.gif
Białystok miastem tablic?
Od wczoraj Białemustokowi przybyło kilkanaście tablic opisujących przeszłość i przyszłość miasta.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070731&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70731015&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Od wczoraj 8 tablic pojawiło się w okolicach wejść do Ogrodów Branickiego (fot. Anatol Chomicz)
Osiem dużych tablic pojawiło się w okolicach Pałacu Branickich. Pokazują, jak wyglądał nasz najsłynniejszy park i opisują plany renowacji zabytku z czasów Branickiego. Dziś pojawiły się kolejne, tym razem dokumentujące miejsca, których już nie ma.
- Inaczej przeszłości pokazać się nie da - mówi Aleksander Sosna, wiceprezydent Białegostoku. Część tablic umieszczono w miejscach objętych monitoringiem. Magistrat liczy, że taka lokalizacja uchroni je przed dewastacją.
Galeria pod niebem
W Białymstoku pojawiły się cztery solidnie wykonane tablice. A na nich fotografie hotelu Ritz czy domu Zamenhofa.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070731&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70731019&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Budujemy przyszłość na przeszłości - mówi Aleksander Sosna (fot. Wojciech Wojtkielewicz)
- Do społeczeństwa bardziej przemawia obraz niż słowo - wyjaśnia Aleksander Sosna, wiceprezydent Białegostoku. Żeby upamiętnić ważne z historycznego czy skulturowego znaczenia miejsca magistrat zaprojektował "Galerię pod niebem"
Tablice zaprojektował Marcin Eryk Tur. Na solidnych stelażach z nierdzewnej stali pojawiły się fotografie hotelu Ritz, domu Zamenhofa, Rynku Kościuszki sprzed II wojny światowej i żydowskiej nekropolii zlikwidowanej pod koniec lat 60. XX wieku w okolicach dzisiejszego budynku ZUS.
- Budujemy przyszłość na przeszłości, to moja dewiza - mówi Sosna. Za wykonanie i ustawienie tablic urząd miejski zapłacił około 18,5 tysiąca złotych.
wojtekbp July 31st, 2007, 11:21 PM A tu coś ciekawego ze ...
http://www.wspolczesna.pl/images/logo.gif
Sami wybierzmy jaki pomnik chcemy
Białostoczanie mają szansę wybrać osobę, lub symbol miasta, którego pomnik powstanie w przyszłym roku w mieście.
http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GW&Date=20070731&Category=REG00&ArtNo=70730020&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Logo=/images/logo_transparency.gif
Jedną z propozycji jest budowa pomnika Izabeli Branickiej
To już drugi etap akcji prowadzonej przez miejskich urzędników. Wczoraj przedstawili oni listę 20 propozycji, która powstała po konsultacjach z mieszkańcami (zamieszczamy ją w ramce z prawej strony).
- Z tej listy zamierzamy wybrać 10 najpopularniejszych propozycji. Niedługo później - we wrześniu i październiku białostoczanie będą mogli zdecydować, która rzeźba z tej dziesiątki stanie na białostockich ulicach jako pierwsza - mówi Urszula Sienkiewicz, rzecznik Urzędu Miejskiego.
Na najlepszy pomysł głosować można do 21 sierpnia, wysyłając e-maila na adres internetowy: plebiscyt@um.bialystok.pl. Pod koniec roku urzędnicy wyłonią firmę, która zajmie się stworzeniem rzeźby. Pomnik zostanie osłonięty podczas przyszłorocznych obchodów Dni Białegostoku.
Pomysł, by w ciągu dekady stworzyć dokładnie 10 rzeźb (po jednej w każdym roku), pojawił się po raz pierwszy kilka tygodni temu. Urzędnicy już wówczas poprosili mieszkańców o zgłaszanie, co lub kto powinien zostać uhonorowany w ten sposób. Przez dwa tygodnie do magistratu przysłano mnóstwo propozycji. Najwięcej białostoczan chce stworzenia ławeczki z Ludwikiem Zamenhofem, altanki z Simoną Kossak lub rzeźby śledzia - symbolu naszej regionalnej mowy.
- Poza tym wiele osób prosiło o stworzenie pomnika Izabeli i Jana Klemensa Branickich, a także jakiegoś symbolu Jagiellonii - dodaje Urszula Sienkiewicz.
Propozycje
Oto lista propozycji, z których można wybierać:
huśtawka z rzeźbą Simony Kossak; scenka rodzajowa lub ławeczka z Zamenhofem; ławeczka z I. i J. K. Branickimi; Izabela Branicka na spacerze; stylizowany stolik z krzesłami - na jednym Branicki, Franciszek Karpiński; w okolicach kościoła farnego; drabina z lalkami teatralnymi; Ryszard Skibiński z harmonijką; Tamara Sołoniewicz z kamerą; Żubr, którego można dosiąść; prząśniczki; symbol Jagiellonii; niedźwiedź; śledź; stylizowana maszyna włókiennicza z postacią tkaczki; Nora Ney; przedwojenna przekupka białostocka; Bolesław Augustis ze stylizowanym aparatem fotograficznym; znak Pogoni.
sterl!ng August 1st, 2007, 12:51 AM ^^ Ja protestuję... nie chcę Branickiej. Ona po śmierci Janka sprzedała 2 kwietnia 1802 r. Białystok władzom Pruskim (mimo zaboru, własność prywatna była szanowana) za sumę nędznych 270 tys. talarów...
d_ANIEL August 1st, 2007, 01:14 AM z tego wszystkiego:
ławeczka z Zamenhofem,
lalki teatralne,
Ryszard Skibiński z harmonijką,
Tamara Sołoniewicz z kamerą;
Żubr, którego można dosiąść,
stylizowana maszyna włókiennicza z postacią tkaczki
to są moje typy, a najbardziej bym się cieszył chyba jakby najpierw powstał pomnik Tamary Sołoniewicz. chyba przez sentyment do filmów kręconych z wysiedlenia wiś pod zalew na Narwi, w dużej mierze oparty na mojej rodzinie, dziadkowe ziemie bliższa i dalsza rodzina. w sumie połowa jednej dość sporej wioski to jedna rodzina.
ach aż łezka w oku się kręci
Nekroskop88 August 1st, 2007, 09:46 AM ^^ Ja protestuję... nie chcę Branickiej. Ona po śmierci Janka sprzedała 2 kwietnia 1802 r. Białystok władzom Pruskim (mimo zaboru, własność prywatna była szanowana) za sumę nędznych 270 tys. talarów...
:lol: ale zrobiła też dużo dobrego dla mieszkańców
Krikaren August 1st, 2007, 10:21 AM mi sie podoba pomysl z laweczka z Zamenchofem, moze byc od biedy Nora Ney i Żubr.
Nekroskop88 August 1st, 2007, 10:33 AM to ja wybieram:
huśtawka z rzeźbą Simony Kossak
scenka rodzajowa z Zamenhofem
ławeczka z I. i J. K. Branickimi
Franciszek Karpiński w okolicach kościoła farnego
drabina z lalkami teatralnymi
Żubr, którego można dosiąść
stylizowana maszyna włókiennicza z postacią tkaczki
Bolesław Augustis ze stylizowanym aparatem fotograficznym
znak Pogoni
Ryszard Skibiński z harmonijką
krzy65siek August 1st, 2007, 04:35 PM Nic z tego mi jakoś szczególnie nie imponuje. Jeśli już to znak Pogoni.
Pozdrawiam
Krzysiek
wojtekbp August 3rd, 2007, 12:32 AM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Na Młynowej wygrywa ekonomia
Drewniana dzielnica w rejonie ulic Bema, Młynowej i Kopernika już zaczyna się zmieniać. Pomiędzy wiekowymi chatami zaczyna wyrastać nowe. A to dopiero początek.
Nowa zabudowa nijak nie przystaje do często stuletnich już chat. W większości zadbanych, stojących w otoczeniu zieleni, skrytych za niewysokimi drewnianymi płotami. Czasami z przekrzywionymi kominami, skoszonymi drzwiami czy oknami. Niektóre z nich właściciele zdążyli już lekko przebudować. Obić sajdingiem, dorobić inne wejście. Ale ciągle tworzą spójną całość zabudowy. Szczerze mówiąc, dzielnica sprawia o niebo lepsze wrażenie niż Bojary, które już dawno stały się poligonem doświadczalnym białostockich deweloperów. Niestety, wśród starych domków powoli zaczynają się pojawiać "pseudonowoczesne" wtręty. Tak jest już teraz przy samej Bema. Tak też będzie przy Kochanowskiego, Witebskiej, Mohylowskiej czy Angielskiej. Planiści mają bowiem inny pomysł na zagospodarowanie dzielnicy, niż mieszkańcy.
- Prace nad planem już trwają. Obecnie przygotowywana jest koncepcja całości - mówi Urszula Sienkiewicz, rzecznik prasowy prezydenta. Obejmie obszar ograniczony z czterech stron ulicami Kopernika, Młynową, Wyszyńskiego i - wyprostowaną w przyszłości - Mazowiecką. - Zgodnie z uchwałą intencyjną miejskich radnych, zmierza w kierunku stworzenia w tym kwartale dużej dzielnicy o zabudowie mieszkaniowej wielorodzinnej, nawiązującej do nowoczesnych dzielnic śródmiejskich, z dobrze zorganizowaną przestrzenią publiczną.
Wiadomo więc już, że drewniane chaty mają zastąpić całe kwartały zwartej zabudowy. Kilkupiętrowe bloki stworzą całe pierzeje. Sienkiewicz tłumaczy, że dzięki temu będą się wydawać niższe niż w rzeczywistości. Z planów Białegostoku zniknie też kilka uliczek. Znajdują się zbyt blisko siebie i może się okazać, że architekci będą mieli problemy, by powciskać między nie bloki.
Jerzy Tokajuk, szef miejskich planistów, już zimą zapowiadał, że tylko część z nich zostanie gruntownie przebudowana. Niektóre zaś mogą być przekształcone na chodniki. Przy okazji tworzenia planu pojawia się jeszcze jedno pytanie: Czy okolice Młynowej nie staną się drugimi Bojarami, gdzie bloki sąsiadują z wiekowymi chatami?
- Nie obawiamy się chaosu architektonicznego związanego z wymieszaniem zabudowy nowoczesnej i starej - odpowiada Urszula Sienkiewicz. - W przypadku Bojar decyzje były jednoznaczne: zachować zabytkowy charakter dzielnicy. W międzyczasie jednak wydawano decyzje związane z budową nowoczesnych budynków. Stąd "nowe weszło między stare". Tu sytuacja jest inna. Uchwała intencyjna jednoznacznie wskazuje charakter dzielnicy i trzeba się liczyć z możliwością, że jeśli plan zyska społeczną akceptację, to niska jednorodzinna zabudowa będzie stopniowo wypierana z tego obszaru, co jest procesem naturalnym w przypadku śródmieścia.
Czy zyska akceptację? Na razie mieszkańcy mogą zgłaszać swoje poprawki do planu. Mają czas do 24 sierpnia. Natomiast cały plan na dzielnicę ma być skończony zimą. - Myślę, że uporamy się z nim do grudnia. Zaś na styczniowej sesji rady miejskiej mógłby trafić do akceptacji radnych - dodaje rzecznik.
Drugie Bojary
Drewniana zabudowania okolic ulicy Młynowej pochodzi z przełomu XIX i XX wieku. Obok Bojar to druga tego typu enklawa praktycznie w centrum Białegostoku. Ale tu, w przeciwieństwie do Bojar, gdzie mieszkała inteligencja, osiedlali się głównie robotnicy, pracujący na co dzień w białostockich fabrykach włókienniczych.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
d_ANIEL August 3rd, 2007, 12:45 AM budujcie budujcie ja jestem jak najbardziej za i nie wiem czemu nie żal mi zabytkowych chat, może temu że na takie sentymenty nie ma miejsca w centrum miasta.....
swoją drogo na bojarach też mogli by postawić nową zwarta zabudowę, a jeżeli in tak zależy to niech całe osiedle przeniosą do muzeum wsi....
Nekroskop88 August 3rd, 2007, 09:26 AM budujcie budujcie ja jestem jak najbardziej za i nie wiem czemu nie żal mi zabytkowych chat, może temu że na takie sentymenty nie ma miejsca w centrum miasta.....
hm... a ja bym tam widziałem coś na kształt "starego miasta", jakieś kamienice i rynek
wojtekbp August 3rd, 2007, 11:37 AM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Powstała komisja do likwidacji barier architektonicznych
Już wkrótce specjalna komisja zajmie się likwidacją barier architektonicznych w Białymstoku. Na pierwszym spotkaniu pokazano mapę, na której zaznaczone są na czerwono miejsca utrudniające życie osobom niepełnosprawnym.
Najgorzej sytuacja wygląda na osiedlu Dojlidy, gdzie pełno dziurawych chodników i brukowanych ulic. Niedostępne są też kina i niektóre urzędy, np. departament obsługi mieszkańców przy ul. Bema.
Głównym pomysłodawcą inicjatywy jest poruszający się na wózku Władysław Kazberuk, który sam stworzył mapę. Na razie jest tylko papierowa, ale już niedługo informatycy wykonają identyczną w formie elektronicznej, aby każdy miał do niej dostęp.
W skład komisji wchodzą pracownicy departamentu spraw społecznych i przedstawiciele innych departamentów urzędu miejskiego.
- Po stworzeniu interaktywnej mapy trudno dostępnych miejsc będziemy przekonywali właścicieli prywatnych sklepów, restauracji i innych obiektów, które powinny być ogólnodostępne - opowiada Adam Kujawa, pracownik departamentu spraw społecznych, od 14 lat poruszający się na wózku. - Główny cel komisji jest inny. Trzeba zmienić światopogląd białostoczan, przełamać stereotypy, powiedzieć im, że osoby na wózkach są "tylko na wózkach", nie zarażają, nie trzeba się ich bać. Ale musimy też wytłumaczyć osobom niepełnosprawnym, że jeśli chcemy coś osiągnąć, musimy działać razem, nie możemy twierdzić, że "to nam się po prostu należy".
Aby lepiej rozumieć problemy osób niepełnosprawnych, członkowie komisji mogli spróbować swoich sił na wózku inwalidzkim lub z zasłoniętymi oczami i białą laską wyjść z budynku. Niestety, większość osób nie zdecydowała się na udział w eksperymencie. Na wózku usiadł dyrektor departamentu spraw społecznych Adam Kusak. Z wydostaniem się z budynku nie miał większych problemów, ale niskiego podjazdu już nie udało mu się pokonać. Na spacer z zamkniętymi oczami zdecydowała się Barbara Suszczyńska z tego samego departamentu: - Nic nie widząc, czułam się bardzo niepewnie, to strasznie nieprzyjemne uczucie. Trzeba polegać na innych zmysłach. Udało mi się wyjść z budynku, bo dobrze znam te korytarze, ale obawiam się, że w miejscu, którego nie znam, nie poradziła bym sobie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
Krikaren August 4th, 2007, 10:15 AM ^^ dobry pomysl w koncu Białystok sie "podnosi do gory"
wojtekbp August 4th, 2007, 03:51 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Nie chcemy bloków na Młynowej!
Z tej ulicy nikt nie zgodzi się na budowę po sąsiedzku bloków - odgrażają się mieszkańcy ulicy Mohylowskiej. Ale zdaniem planistów to wymarzone miejsce, by w oparciu o tę uliczkę i kilka innych po sąsiedzku - Angielska, Kochanowskiego, Toruńską czy Witebską - stworzyć nowoczesną dzielnicę mieszkaniową.
Choć os. Bema to praktycznie centrum Białegostoku, dziś jest to jeszcze oaza ciszy i spokoju. Przez wielu wciąż postrzegana jako lekko menelska dzielnica z opuszczonymi i zdewastowanymi domami. Ale nic bardziej mylącego. Tak może i było w latach 70. czy 80. Teraz wystarczy zejść w bok z głównych ulic, by przenieść się do innego świata. Kwartał pomiędzy Młynową, Wyszyńskiego, Bema i Kopernika to kwartał zwartej drewnianej zabudowy. Tak naprawdę lepiej zachowanej niż Bojary, będące od wielu lat areną sporu pomiędzy historykami i pasjonatami, którzy chcieliby je zachować, a władzą, która powoli pozwalała je niszczyć. Teraz ten sam los czeka okolice ul. Młynowej. Pomysł na zagospodarowanie dzielnicy jest prosty - wpuścić między drewniaki deweloperów, którzy powoli wykupią poszczególne działki i zbudują na nich bloki. Ale może nie być łatwo. Mieszkańcy zapowiadają, że tanio nie oddadzą swych domostw.
Powstający właśnie plan zagospodarowania przestrzennego zakłada całkowitą przemianę dzielnicy. Planiści chcieliby, aby wiekowe drewniane chaty zastąpiły kilkupiętrowe bloki ustawione wzdłuż wąskich ulic. Urszula Sienkiewicz, rzecznik prezydenta, przyznała nam, że plan powinien być skończony do grudnia. Na razie, do 24 sierpnia, mieszkańcy mogą składać do niego swoje uwagi.
- Iść do bloku? Nigdy! - zarzeka się pani Joanna Kruszewska z ul. Mohylowskiej.
Pani Joanna mieszka tu od dziesięciu lat. Podwórko zadbane, niewielki ogród. Dom ma już wymienione okna, obijany jest akurat nową drewnianą szalówką, która zastępuje podniszczony już sidding.
- Przyzwyczaiłam się już do tego miejsca. I nie wyobrażam sobie, że obok miałyby powstać bloki.
Zaznacza, że mieszka praktycznie w centrum. Ale w specyficznym centrum. Z dala od zgiełku i wielkiego ruchu samochodowego. Kilka domów dalej w stronę ul. Bema przy płocie rozmawiają dwie sąsiadki. Jedna z nich z zebranym praniem na ręku. Po podwórku przechadza się kot. Dom piętrowy, drewniany. Wiadomo, jak w przypadku większości chałup remont byłby wskazany. Ale nie można o nim powiedzieć rudera.
- Słyszała pani, że mają tu budować bloki? - pytam.
- Panie, o tych blokach to mówią już od lat - odpowiada. - Jestem tu od 83 roku. I już wtedy mówili, że za rok, za dwa zacznie się dookoła budowa. I co? Ciągle jak ich nie było, tak nie ma - uśmiecha się. - A ta działka to by pod blok pasowała. Tu tysiąc metrów. To i czteroklatkowy blok by się pewnie zmieścił...
O przeprowadzce jednak nie myśli. Mówi, że tu jest na swoim. Są jednak i tacy, którzy posprzedawali już po kawałku ziemi.
- O tam - pokazuje w stronę ul. Kochanowskiego jej rozmówczyni. - Tam już jest pusta działka. To i pewnie blok nam tu postawią.
Rzeczywiście. Od samej ul. Bema między Mohylowską a Kochanowskiego ciągnie się niezabudowany pasek. Jednak mieszkańcy Kochanowskiego nie chcą rozmawiać o tym, co się dzieje za ich płotami. Nawet anonimowo.
- Panie, lepiej się nie wychylać. Jeszcze przyjdą, szyby wybiją - rzuca na odczepne mężczyzna, na oko około pięćdziesiątki. Wsiada do samochodu i odjeżdża.
Bardziej rozmowna jest inna mieszkanka ul. Kochanowskiego, pani Maria: - Ja to bym poszła do bloku, ale mąż nie chce. Mówi, że tu ma spokój. Wyjdzie sobie na podwórku, coś sobie porobi przy domu. Czy rynnę podczepi, coś przybije. To majsterkowicz. W bloku na miejscu by nie usiedział.
Z drugiej strony szkoda by jej było teraz opuszczać chatę. Jak większość ludzi stąd przez lata przyzwyczaiła się i do miejsca, i do sąsiadów. Ale obok zadbanych, dopieszczonych domków z kolorowymi ogródkami nie brakuje też ruder. Na szczęście nie ma ich zbyt wielu. Najbardziej rzuca się w oczy ta przy ul. Angielskiej. Widać ją już z Bema. Drewniany wypalony szkielet straszy od wielu miesięcy. Porzucony przez lokatorów. Dziwnie wygląda w porównaniu ze stojącymi po sąsiedzku zadbanymi domami.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
wojtekbp August 4th, 2007, 03:54 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Osiedle Bema: O nich, bez nich
Andrzej Kłopotowski
Zadziwia mnie działanie urzędników z magistratu, którzy za wszelką cenę starają się unowocześnić Białystok. W sposób najprostszy: wyburzyć chałupy, a w ich miejsce zbudować jak najwięcej bloków.
Tym razem ich palec krążący nad planem miasta trafił na okolice Bema i Młynowej. Tyle że władze zapomnieli o jednym. Nie można planować miasta bez mieszkańców. A akurat tu większość działek to własność prywatna. Nie wiem, jak zamierzają zmusić ludzi do opuszczenia swych domów i sprzedania gruntów. Przesiedlą ich do bloków na siłę? Czy może liczą, że deweloperzy, z którymi debatowali już nad przyszłością dzielnicy, zaproponują warunki do mieszkania na miarę XXI wieku? Cała nadzieja w ludziach i w ich solidarności. Dopóki będą razem , nikt ich z ziemi nie wyrzuci. Nieszczęście zacznie się, kiedy ktoś się wyłamie. I wtedy będziemy tu mieli powtórkę z Bojar, czyli niemożliwy do opanowania chaos architektoniczny.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
A mnie zadziwia opinia Pana Kłopotowskiego :| Czy dalej w tym miejscu ma być utrzymywany syf rodem z XIX wieku ? Drewniane rudery przeplatane kocimi łbami , łąkami w centrum dużego miasta ? Śmiech na sali ...
wojtekbp August 6th, 2007, 09:53 AM http://www.poranny.pl/images/logo.gif
Nie tylko galeria
Co będzie na Jurowieckiej? Sklepy - na pewno, ale także biura. I mieszkania. Nie zabraknie też bulwaru.
http://www.poranny.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=KP&Date=20070806&Category=BIALYSTOK&ArtNo=70805051&Ref=AR&MaxW=580&border=0&Title=1
Jagiellonia chce jak najszybciej rozpocząć inwestycje, bo wpływy z obiektów, które tu staną mają podreperować finanse pierwszoligowej drużyny. (Fot. Anatol Chomicz)
Takie zapisy znalazły się w decyzji o warunkach zabudowy tego terenu, wydanej przez prezydenta miasta Sportowej Spółce Akcyjnej Jagiellonia.
- Podstawową działalnością na tym terenie jest handel i usługi - mówi Donat Kuczyński, dyrektor miejskiego departamentu architektury. - Ale dodatkowo dopuściliśmy zabudowę mieszkaniową typu apartamentowego czy hotelowego.
Mieszkania nie mogą przekroczyć 30 proc. powierzchni całego obiektu, który tu powstanie. Budynki mieszkalne mogą mieć maksymalnie dziesięć pięter, czyli około 35 metrów wysokości. Handel co najwyżej do czwartej kondygnacji.
Inwestor w części mieszkaniowej musi też zaprojektować i wybudować place zabaw, dojścia, itp. Natomiast wzdłuż rzeki Białej wyznaczono tereny rekreacyjne - ma tu powstać bulwar spacerowy.
- Bloki nie będą mogły powstać bliżej niż 12 metrów od ulicy Jurowieckiej - tłumaczy Kuczyński. - Było też zalecenie, aby wejścia do sklepów i kawiarni były zarówno od strony Jurowieckiej, jak i od rzeki Białej.
Dlaczego miasto zdecydowało się na wpuszczenie tu zabudowy mieszkaniowej? Dotychczas mówiono wyłącznie o centrum handlowym.
- Chcieliśmy ożywić i urozmaicić tę dzielnicę, żeby o godzinie 20 nie gasły tu światła - tłumaczy Kuczyński.
Te informacje ucieszyły Wojciecha Strzałkowskiego, przewodniczącego rady nadzorczej Sportowej Spółki Akcyjnej Jagiellonia.
- To konkretny już dokument, który przybliża nas do zagospodarowania tego gruntu - mówi Wojciech Strzałkowski.
Jagiellonia chce jak najszybciej rozpocząć inwestycje, bo wpływy z obiektów, które tu staną mają podreperować finanse pierwszoligowej drużyny.
- Dla Jagiellonii najważniejsze to zbudować coś ładnego, funkcjonalnego, co przyniesie klubowi dochody - nie ukrywa Strzałkowski. - Może to być na przykład obiekt wielofunkcyjny, w którym w jednej części będzie mieścił się handel, wyżej biura, a na samej górze mieszkania.
Jagiellonia będzie mogła myśleć konkretnie o inwestycji, dopiero gdy stanie się właścicielem 4,6 hektarowej działki. Chodzi o tereny od bram stadionu niemal do ulicy Poleskiej, a z drugiej strony sięgające od ulicy Jurowieckiej do Piłsudskiego. Na razie jest jej wieczystym użytkownikiem. Ale w najbliższych tygodniach trzech niezależnych rzeczoznawców skończy szacowanie jej wartości i wtedy spółka będzie mogła kupić ją bez przetargu. Miasto chce zawrzeć transakcję z klubem do końca sierpnia.
MAR_tm August 6th, 2007, 12:39 PM ^^ myślę, że niedługo przejdę się po okolicy z aparatem i pokażę zarówno te lepiej zachowane, jak i rozsypujące się domy, wtedy będzie baza do rozpoczęcia dyskusji, bo przyznam się szczerze - dawno tam nie byłem, a moje ostatnie odczucia są raczej mało pozytywne
także do niedługiej weryfikacji! ;)
wojtekbp August 9th, 2007, 07:29 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Budy z kwiatami na Jurowieckiej zostaną
http://bi.gazeta.pl/im/2/4375/z4375762X.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/9/4375/z4375779X.jpg
Fot.Agnieszka Sadowska/AG
Konsternacja na placu Inwalidów. Budy z kwiatami nie znikną, a stragany owszem. Tymczasem do tej pory wszyscy byli przekonani, że rynek przy Jurowieckiej to kwiaciarze i kupcy. Nikt nie miał pojęcia o jakimś podziale.
Stragany na placu Inwalidów ma zastąpić galeria z prawdziwego zdarzenia. Zgodnie z decyzją miasta handlarze muszą opuścić bazar do końca września.
Rozpadające się budy z kwiatami wzdłuż ul. Sienkiewicza zostaną, bo nie stoją na placu, tylko w pasie drogowym.
- Pierwszy raz słyszę, że jest jakiś podział. To kompletny brak logiki! - oburza się pan Waldemar, właściciel stoiska z przyborami szkolnymi. Jest na placu Inwalidów od kilkunastu lat. - To niesprawiedliwe - dodaje.
Pani Barbara ma budkę z dżinsem już dziesięć lat.
- To jakaś bzdura! Wszyscy myśleliśmy, że to jeden bazar. Oszukali nas! - niemal krzyczy kobieta.
Zaskoczona jest też administratorka placu Alina Andruszkiewicz.
- Byłam pewna, że kwiaty należą do placu. Teraz widzę, że są równi i równiejsi.
Co jest
11 zaniedbanych bud, masa walających się kartonów, deski, na których stoją kwiaty - władze miasta nazywają pasażem kwiatowym.
Zgodnie z nowym planem zagospodarowania przestrzennego z 23 października 2006 r. pasaż należy do pasa ruchu drogowego i zniknie dopiero w momencie przebudowy ul. Sienkiewicza. Kto i kiedy będzie przebudowywał jedną z głównych dróg miasta, nie wiadomo. Tym samym nie wiadomo, do kiedy kwiaciarze tu zostaną.
Wiedzą, że będą musieli dokądś się przenieść.
- Handlujemy w tym miejscu od 34 lat - podkreśla Tamara Sawoń, właścicielka jednego z kiosków. - Białostoczanie są przyzwyczajeni, że działamy nawet w święta. - Liczymy na pomoc prezydenta Truskolaskiego. To są nasze miejsca pracy, mamy nadzieję, że władze miasta powiedzą, co mamy ze sobą zrobić, że znajdą nam inne miejsce.
Co będzie
Urzędnicy myślą nad przeniesieniem kwiaciarzy, ale i w tej sprawie są bardzo niekonkretni.
- Pracujemy nad tym, choć nie są to łatwe decyzje. Musimy wszystko dokładnie przeanalizować. W innych miastach w centrum też są pasaże kwiatowe. Dlatego myślimy nad zlokalizowaniem kwiatowych stoisk w centrum. Chcemy jednak znaleźć stałe, nie tymczasowe rozwiązanie - tłumaczy zastępca prezydenta Michał Wierzbicki. - Budki będą musiały być estetyczne, zadbane. Obecnie wygląda to przygnębiająco, porozwieszane wieńce pogrzebowe i pełno kartonów - ocenia wiceprezydent.
Jak się dowiedzieliśmy, teraz z kwiaciarzami będą podpisywane tylko krótkoterminowe umowy.
- Wszyscy jesteśmy świadomi, że prędzej czy później będziemy musieli się stąd usunąć - mówi pani Sawoń. - Jeśli jest taki, a nie inny plan zagospodarowania, przebudowa pasażu nie wchodzi w grę.
Kwiaciarze muszą rozebrać stragany we własnym zakresie. Zobowiązuje ich do tego umowa z miastem.
Tyle, że dwie budy też będą musiały zniknąć do końca września. Bo jak się okazało, po kolejnym naszym telefonie do magistratu linia pasa ruchu drogowego biegnie na skos i o nie zahacza.
Gdzie mogą przenieść się kupcy z placu Inwalidów
rynek na Kawaleryjskiej
giełda przy Andersa lub działka naprzeciwko
nowy rynek na terenie dawnego miasteczka ruchu drogowego
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
Rozmowa o budkach z kwiatami przy ul. Jurowieckiej
Aleksandra Rudź: Dlaczego władze miasta nie wykorzystały sytuacji i nie pozbyły się bud z kwiatami razem z całym bazarem?
Michał Wierzbicki, zastępca prezydenta Białegostoku: - Mogliśmy to zrobić, ale to są jednak miejsca pracy. Usunięcie pasażu kwiatowego nie ma wpływu na organizację przetargu, oczyścić trzeba tylko plac Inwalidów. Budki z kwiatami zostaną zlikwidowane w momencie przebudowy ul. Sienkiewicza.
Jak to możliwe, że nikt nie wiedział o przynależności budek z kwiatami do pasa drogowego, a nie placu Inwalidów?
- Mam wrażenie, że wszyscy wiedzieli od początku. Wydaje mi się też, że prezydent Truskolaski mówił o tym, że obiekty należące do pasa ruchu drogowego na razie zostaną.
Kupców z bazaru poinformowałam o tym sama, a kwiaciarze jeszcze w styczniu byli pewni, że też będą musieli się usunąć.
- Myślę, że kwiaciarze wiedzieli. Wszyscy przecież byli żywo zainteresowani tym tematem. Poza tym każdy mógł przeanalizować plan zagospodarowania i sprawdzić. Plan jest dostępny w Urzędzie Miasta.
A czy we wcześniejszych planach zagospodarowania przestrzennego pasaż kwiatowy też należał do pasa ruchu?
- Tego nie wiem.
Czy może się okazać, że przyszły inwestor zaakceptuje budy z kwiatami?
- Raczej nie ma takiej możliwości. Jeśli powstanie tam centrum handlowe, to będzie wzmożony ruch, który wymusi przebudowę drogi i tym samym likwidację pasażu kwiatowego.
Czyli nadal tak naprawdę nie wiadomo, do kiedy kwiaciarze zostaną?
- Rzeczywiście trudno dokładnie określić, kiedy zażądamy likwidacji budek z kwiatami. Będzie to zależeć od terminu rozpoczęcia przebudowy ulicy Sienkiewicza.
A wiadomo chociaż kiedy miasto będzie przebudowywało drogę?
- Absolutnie nie wiadomo. Ulica należy do gminy, więc to nasz obowiązek, ale teraz ciężko nam sprecyzować, kiedy to nastąpi.
Może to inwestor w ramach umowy z miastem przebuduje ulicę?
- Taka możliwość też istnieje. Ale nie mogę powiedzieć nic konkretnego, bo nie wiadomo, kto wygra przetarg.
Jeśli zatem modernizacją ul. Sienkiewicza zajmie się inwestor, to kto zlikwiduje kioski z kwiatami?
- To nadal będzie obowiązek władz miasta.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
Komentarz
Kiedy władza na pytania odpowiada "nie wiadomo", to znaczy, że jest niekompetentna. Zwłaszcza gdy rzecz idzie o miejsce tak szczególne, jak Jurowiecka. To już nie żarty, przecież za półtora miesiąca bazar zniknie. Po co więc dzielić ludzi, po co mnożyć problemy, kiedy można było wszystko załatwić od razu.
Ludzie mówią, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Mam nadzieję, że w tym przypadku się mylą.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
sterl!ng August 9th, 2007, 10:08 PM - Pierwszy raz słyszę, że jest jakiś podział. To kompletny brak logiki! - oburza się pan Waldemar, właściciel stoiska z przyborami szkolnymi. Jest na placu Inwalidów od kilkunastu lat. - To niesprawiedliwe - dodaje.
Pani Barbara ma budkę z dżinsem już dziesięć lat.
- To jakaś bzdura! Wszyscy myśleliśmy, że to jeden bazar. Oszukali nas! - niemal krzyczy kobieta.
Zaskoczona jest też administratorka placu Alina Andruszkiewicz.
- Byłam pewna, że kwiaty należą do placu. Teraz widzę, że są równi i równiejsi.
Psy ogrodnika...
Ludzie mówią, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Mam nadzieję, że w tym przypadku się mylą.
Gdyby chodziło o pieniądze, to raczej nie duże, więc mało prawdopodobne. Wydaje mi się raczej, że to przeoczenie jakiegoś urzędnika, które teraz próbuje się zamydlić...
d_ANIEL August 14th, 2007, 02:21 AM muszę wam powiedzieć że już pojedyncze budy zaczynają znikać, z tego co zauważyłem przelotem to już przynajmniej 2 zostały usunięte :banana:
ps chodzi mi o stragany wewnątrz placu
krzy65siek August 14th, 2007, 09:34 AM Dzisiaj obserwowałem Astorię i Koszałek z perspektywy ulicy Suraskiej i muszę powiedzieć, że coraz bardziej przekonuję się do tego obiektu.
Wystająca część nawiązuje rzeczywiście kolorem (beżowym) do Tonu i do Astorii, pionowe pasy okien w tej części nawiązują do układu okien w Astorii, część wyższa, szara, praktycznie jest niewidoczna. Nie jest tak źle.
To co może mogło by być lepsze, to wyrównanie części obiektu z linią dachu Astorii, no i może lepsze zadaszenie nad tarasem, to obecne jest takie sobie.
Pozdrawiam
Krzysiek
wojtekbp August 25th, 2007, 12:00 PM http://bi.gazeta.pl/im/2/4089/m4089742.gif
Plan niezgody na ul. Młynową
Czterech mieszkańców zgłosiło swoje uwagi do koncepcji planu zagospodarowania przestrzennego drewnianego osiedla Bema. Mają jednak mocnego sojusznika - konserwatora zabytków.
http://bi.gazeta.pl/im/5/4432/z4432485X.jpg
Fot. Grzegorz Dabrowski/AG
Ul. Młynowa, os. Bema
- Mieszkańcy wnioskowali głównie o to, by ich działek nie przeznaczać pod zabudowę wielorodzinną - mówi Tomasz Ćwikowski z biura komunikacji społecznej w magistracie.
Protestem radni będą musieli zająć się podczas uchwalania planu.
Jak podkreśla Ćwikowski, zgodnie z wizją planistów drewniane domy zastąpi zabudowa kwartałowa tworząca zwarte pierzeje wzdłuż poszczególnych ulic - Kochanowskiego, Mohylowskiej czy Angielskiej. Na planie będzie wyglądać to następująco: kwartał między ulicami planiści zaznaczą w sposób dopuszczający zabudowę wielorodzinną. Postępują tak zgodnie z życzeniem deweloperów, którzy na osiedle Bema od dawna ostrzą sobie zęby.
Ale wizja blokowiska nie podoba się nie tylko mieszkańcom, którzy - jak już wielokrotnie podkreślaliśmy na łamach "Gazety" - nie godzą się na bloki po sąsiedzku, ale również konserwatorowi zabytków Andrzejowi Nowakowskiemu.
- O, znam świetnie tę dzielnicę. Jako mały chłopak mieszkałem niedaleko, na Kopernika. Na Grunwaldzką chodziłem do szkoły nr 2. A na Kochanowskiego to nawet miałem narzeczoną - wspomina. - I uważam, że szkoda by było wszystko tak po prostu zniszczyć.
Konserwator zapowiada, że wniesie swoje weto do planu, jeżeli zaproponowane w nim zapisy doprowadzą do zatracenia jej klimatu.
- Choć poszczególne domy rozpatrywane indywidualnie nie mają może wielkiej wartości artystycznej, to na pewno są cenne jako zespół urbanistyczny - wyjaśnia Nowakowski. - Bardzo ciekawą ulicą jest poprowadzona łukiem Angielska. Interesujące są też wąskie, gęsto ułożone uliczki pomiędzy Bema i Młynową.
Nowakowski chce także przyjrzeć się dokładnie detalom poszczególnych domów i zaproponować, by wykorzystywano je - przy jednoczesnym zachowaniu tych już istniejących - przy wznoszeniu ewentualnych kolejnych budynków.
- Jednak na pewno nie kilkukondygnacyjnych, jak proponują planiści. Tam, moim zdaniem, mogą powstawać jedynie niskie budynki dostosowane wielkością do tych już istniejących.
Kontrowersyjny plan, który dostosowany jest wyraźnie do życzeń deweloperów, ma być skończony na początku przyszłego roku. W tym samym czasie dobiegną końca prace nad studium zagospodarowania przestrzennego Białegostoku.
- W obowiązującym studium z 1997 roku, będącym z kolei kontynuacją wcześniejszych postanowień z pierwszej połowy lat 90. zapisane jest, że mogą powstawać tam obiekty usługowe - wyjaśnia Jerzy Tokajuk, szef miejskich planistów.
Okazuje się więc, że aby w planie na osiedle Bema mógł pojawić się zapis dopuszczający w tym miejscu zabudowę wielorodzinną, trzeba zmieniać także studium. A do niego mieszkańcy też będą mogli wnosić swoje uwagi.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
Wyślij Wydrukuj Podyskutuj na forum Reklama
shadowbuu August 25th, 2007, 12:32 PM - O, znam świetnie tę dzielnicę. Jako mały chłopak mieszkałem niedaleko, na Kopernika. Na Grunwaldzką chodziłem do szkoły nr 2. A na Kochanowskiego to nawet miałem narzeczoną - wspomina. - I uważam, że szkoda by było wszystko tak po prostu zniszczyć.
:weird: Strzelił sobie samobója?
Artukuł pana Kłopotkowskiego jak zwykle antybiałostocki.
Czy na rogu Wiejska Kopernika nie znikło przypadkiem kilka bud? Jakoś wydaje mi się że jest tam czyściej... :)
|
|