View Full Version : [Kraków] Życie kulturalne - wydarzenia, polemiki, zapowiedzi


Pages : 1 2 3 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 13

Gatsby
January 18th, 2011, 12:24 PM
^^trzeba podziwiać Berkowicza. te 140 pkt. (przy średniej 100) w rankingu PwC za kulturę wysoką, to w dużej mierze jego zasługa.

za 3 lata będziemy mieć do dyspozycji audytorium na 1800-2000 miejsc. dla porównania Filharmonia Narodowa ma ich 1072. to dopiero będą możliwości. dla przykładu, koncert Festiwalu Beethovenowskiego w Krakowie byłby siłą rzeczy największym wydarzeniem tej imprezy i posiadającym najlepszą oprawę. bo nie ma się co oszukiwać, że FB wywędrował z Krakowa jedynie przez doraźny konflikt o kasę. chodziło przede wszystkim o brak odpowiedniej infrastruktury.

junek
January 18th, 2011, 08:44 PM
akurat w tym przypadku chodziło rzeczywiście o kasę i urażone ambicje Pani Pendereckiej

Gatsby
January 18th, 2011, 08:52 PM
myślę, że to był pewien impuls i wygodny pretekst. faktem jest, że warunki dla FB są w Wawie dużo lepsze. dość powiedzieć, że FN jest jakieś 2x większa od FK, co przy tym rozmachu ma raczej znaczenie. prędzej czy później do tego musiało dojsć.

inna sprawa, że w feralnym okresie Kraków był dużo biedniejszy i bez porównania gorzej radził sobie z pozyskiwaniem pieniędzy od sponsorow.

behemot
January 18th, 2011, 09:12 PM
Okazuje się, że plany w Wilnie jednak nie przeszkadzają w staraniu sie o "oddział" Guggenheima w sąsiednich państwach...
http://www.nytimes.com/2011/01/18/arts/design/18museum.html?_r=1

Ale oni pewnie znają adres :|

Gatsby
January 18th, 2011, 10:03 PM
feasibility studies have been conducted in several cities, including Rio de Janeiro and Taichung, Taiwan, nothing ever materialized. Nor did hopes for placing a museum in Hong Kong.

Only the Guggenheim Abu Dhabi is moving ahead as planned, according to officials at the Guggenheim. “This is an unusual opportunity because we are starting with a completely clean slate, no prescriptions, no promises,” said Richard Armstrong, the director of the Guggenheim Foundation. “In the past we were handed a box and told to fill it. This gives us an unusual opportunity to reimagine a museum for the next century.”

On the outskirts of Abu Dhabi workers recently dug the foundation for an $800 million Frank Gehry-designed outpost of the Solomon R. Guggenheim Museum that is 12 times the size of its New York flagship. When it opens in 2013 the Guggenheim Abu Dhabi, in the United Arab Emirates, will be the fifth museum to join the galaxy of Guggenheims around the world.

The Guggenheim Abu Dhabi is being financed by the government of Abu Dhabi, but it too will be primarily managed by the Guggenheim. And the Deutsche Guggenheim in Berlin is the result of a collaboration begun in 1997 between the Guggenheim Foundation and Deutsche Bank.

chyba trzeba mieć dużo kasy (ew. sponsora jak w Berlinie), albo dawać gwarancję, że Guggenheim będzie główną atrakcją miasta/regionu. albo oba te czynniki.

w Krakowie można by sprobować...będzie przykro, jeśli wymyśli i zrealizuje to inne miasto;) (choć kto wie, czy nie byłoby odpowiedniejsze). ale osobiście wolałbym w Kr. odjechane MHN, niż trzecie MSW.

Gatsby
January 21st, 2011, 11:23 AM
http://www.biurofestiwalowe.pl/image_gen.php?file_big=1_635_ranking-dwutygodnika.jpg&ramka=1

Dziennikarze Dwutygodnika podsumowali rok i wskazali: produkt, słowo i pop roku oraz największe zaskoczenie i nadzieję na przyszłość. W kategorii muzyka bezkonkurencyjne okazały się wydarzenia organizowane przez Krakowskie Biuro Festiwalowe. Festiwale: Misteria Paschalia i Sacrum Profanum oraz cykl Opera Rara zyskały miano Marki roku (w kategorii: Produkt Roku), natomiast w kategorii Pop roku krajowy zwyciężył projekt Made in Poland, zrealizowany po raz pierwszy w ramach 8. Festiwalu Sacrum Profanum.

„Bez komentarza. Trzeba przyjechać, słuchać, oglądać i uczestniczyć. I wrócić.” – uzasadnił wybór Marki roku redaktor naczelny Dwutygodnika Tomasz Cyz. Z kolei wyróżniając projekt Made in Poland napisał: „Nowy projekt krakowskiego festiwalu Sacrum Profanum. W 2010 roku było to siedem polskich utworów wykonanych przez siedem światowej klasy zespołów. W 2011 roku – prawykonania dzieł do słów Czesława Miłosza. Co w 2012?”.


Dwutygodnik to internetowe pismo adresowane do ludzi poszukujących nowych treści i komentarzy związanych z kulturą. Jest wydawane przez Narodowy Instytut Audiowizualny i finansowane ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dwutygodnik tworzą autorzy o różnych doświadczeniach, rodowodach i fascynacjach. Łączy ich autorski sposób postrzegania i przetwarzania współczesnych zjawisk, wydarzeń, idei – konstytuujących istniejącą wokół rzeczywistość kulturową. Wśród autorów znajdą się m.in.: Joanna Tokarska-Bakir, Maria Poprzęcka, Tomasz Różycki, Alek Tarkowski i Mirek Filiciak, Mateusz Halawa, Michał Bristiger, Twożywo, Daily, Dariusz Czaja…Redaktorem Naczelnym DWUTYGODNIKA jest Tomasz Cyz, Wicenaczelną – Zofia Król, zespół redakcyjny tworzą: Paulina Kwiatkowska, Katarzyna Tórz, Jarosław Borowiec, Bogusław Deptuła, Juliusz Kurkiewicz, Paweł Soszyński. Teksty+twórczość w działach: opinie, felietony, rozmowy, tematy, fikcje, elektryczne, produkty uboczne, figle.

Misteria Paschalia – to jeden z najważniejszych na świecie festiwali poświęconych muzyce renesansu i baroku. Jego formuła opiera się na prezentacji muzyki tematycznie związanej z Wielkim Tygodniem i Wielkanocą, wykonywanej przez uznanych mistrzów i najznamienitszych inter¬pretatorów muzyki dawnej. W czasie festiwalu krakowskie sale koncertowe, unikatowe wnętrza sakralne oraz kaplica św. Kingi w Wieliczce rozbrzmiewają najpiękniejszymi arcydziełami tego okresu. Festiwal cieszy się uznaniem krytyków i niesłabnącym zainteresowaniem melomanów. Trzykrotnie zwyciężał w rankingu wydarzeń kulturalnych opracowywanych przez tygodnik „Polityka”, „Rzeczpospolita” uznała go za jedno z najważniejszych wydarzeń 2008 i 2009 roku, a także dwukrotnie reprezentował Polskę na targach Midem w Cannes. Dyrektorem artystycznym Festiwalu jest Filip Berkowicz.

Sacrum Profanum – to obecnie jeden z najważniejszych na świecie festiwali prezentujących muzykę XX wieku i najnowszą. Jego rangę buduje udział najlepszych zespołów wykonujących muzykę współczesną, m.in. Ensemble Modern, Ensemble Intercontemporain, Klangforum Wien czy London Sinfonietta. Sacrum Profanum łączy także muzykę poważną z innymi nurtami – muzyką alternatywną i elektroniczną. Co roku program festiwalu koncentruje się na twórczości kompozytorów jednego kraju lub grupy kulturowej. Jednocześnie – poprzez zamówienia utworów u polskich kompozytorów i powierzanie ich wykonań czołowym zagranicznym formacjom – promuje narodową kulturę na świecie. Festiwal zdobył najpoważniejsze nagrody i wyróżnienia. Dyrektorem artystycznym Festiwalu jest Filip Berkowicz.

http://www.biurofestiwalowe.pl/aktualnosci/ranking-dwutygodnika.html

Gatsby
January 21st, 2011, 11:29 AM
Olimpijskie mistrzostwo z Pergolesim!

Dodano: piątek, 21 stycznia 2011

Polska prapremiera opery L’Olimpiade Giovanniego Battisty Pergolesiego zainaugurowała w czwartkowy wieczór trzeci sezon cyklu Opera Rara. Wyjątkowe dzieło, napisane przez zaledwie 25-letniego kompozytora, zaprezentował w Krakowie słynny włoski muzyk Ottavio Dantone ze swym zespołem Accademia Bizantina i międzynarodową obsadą solistów. Publiczność, tłumnie zgromadzona w Teatrze im. J. Słowackiego, nagrodziła to wykonanie gorącą owacją!

http://www.operarara.pl/pl/4/0/89/olimpijskie-mistrzostwo-z-pergolesim

Gatsby
January 22nd, 2011, 11:05 AM
Powstanie literacka mapa Krakowa online

jsat 22-01-2011, ostatnia aktualizacja 22-01-2011 09:17

Kraków będzie mieć w internecie swoją literacką mapę, dzięki której powstaną w mieście szlaki, prowadzące śladami znanych pisarzy i poetów - pisze "Dziennik Polski".

http://www.rp.pl/artykul/598224_Powstanie-literacka-mapa-Krakowa-online.html

Gatsby
January 22nd, 2011, 05:22 PM
ale dym...

Wojna o życie Capelli Cracoviensis

KONTROWERSJE. - To zbrodnia na kulturze miasta - mówi koncertmistrz Maciej Czepielowski. - Pan Adamus ma "zielone światło" - twierdzi wiceprezydent Magdalena Sroka.

http://www.e-dp.pl/pl/aktualnosci/kultura/1109495-wojna-o-zycie-capelli-cracoviensis.html

Gatsby
January 23rd, 2011, 09:37 AM
Boskie dzieło szaleńca

Małgorzata I. Niemczyńska
2011-01-23, ostatnia aktualizacja 2011-01-20 12:31

Gdy pierwszy raz rzuciliśmy snop światła na dzieło Stwosza, dwóch księży się przy mnie popłakało. Rozmowa z Andrzejem Nowakowskim, który na nowo sfotografował XV-wieczny Ołtarz Mariacki Wita Stwosza

http://bi.gazeta.pl/im/9/8973/z8973579X,Nogi-sw--Andrzeja--pierwsza-postac-z-prawej-w-szafie.jpg

http://bi.gazeta.pl/im/4/8973/z8973584X,Dlonie-Marii-i-podtrzymujacego-ja-sw--Jakuba-Apostola.jpg

http://bi.gazeta.pl/im/6/8973/z8973576X,Dlonie-tzw--sw--Macieja-Apostola--szafa-glowna-oltarza.jpg

http://wyborcza.pl/1,75480,8977011,Boskie_dzielo_szalenca.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f7b045038111ec&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

adritt
January 23rd, 2011, 10:56 AM
Przyjemnie się to czyta - tylko ten efekt wody mnie zastanawia na zdjęciu?

http://bi.gazeta.pl/im/4/8973/z8973584X,Dlonie-Marii-i-podtrzymujacego-ja-sw--Jakuba-Apostola.jpg

Gatsby
January 23rd, 2011, 12:12 PM
trochę dłuższa wersja:

A zmierzam do tego, że ołtarz jest oświetlony fatalnie. Między innymi z tego powodu właściwie nie funkcjonuje. Tkwi w norze, na co dzień widać tam tylko ponurą ciemność. Oglądanie go w pełnej krasie mogłoby być biletowane.
Zapewniam, że krakowianie padliby z zachwytu. Profesjonalne oświetlenie dla ołtarza kosztowałoby około 100 tys. euro. Nie wiem, czy to jest dużo, czy mało. Mam tylko świadomość, że tej klasy zabytki są tylko dwa w Krakowie:
"Dama z łasiczką" i ołtarz Wita Stwosza.

http://nortus.pinger.pl/m/2258584

adritt
January 23rd, 2011, 12:14 PM
A nie w tym roku ma zostac zrobiona profesjonalna iluminacja ołtarza?

Efekt byłby cudowny:cheers:

Gatsby
January 23rd, 2011, 12:18 PM
a w ogóle są takie plany?

adritt
January 23rd, 2011, 12:23 PM
No ja czytałem na forum o iluminacji, nie pamiętam ale chyba coś w zabytkach było;)

Gatsby
January 23rd, 2011, 12:27 PM
na razie podświetlone jest prezbiterium (reflektory są nad stallami). natomiast o iluminacji samego Ołtarza Google nie mówi nam nic.

ale dobrze wiedzieć, że może być jeszcze lepiej;)

a tu okładka DFu:

http://bi.gazeta.pl/im/6/8972/z8972226X.jpg

Gatsby
January 24th, 2011, 12:12 AM
była transmisja w PR2
Olimpiada w Krakowie albo za co kochamy operę barokową

Cykl Opera Rara dokonał cudu: przez dwa lata rozkochał Polaków w operze barokowej i uczynił z Krakowa jej światowe centrum, do którego pielgrzymują najwybitniejsi wykonawcy. Już w czwartek polską prapremierę "L’Olimpiade" Pergolesiego przedstawi znakomita włoska Accademia Bizantina.

- Udało nam się wytworzyć w słuchaczach poczucie przywiązania do marki, typowe raczej dla popowych imprez, w rodzaju Open'era czy Off Fetivalu - mówił na antenie dyrektor "Opera Rara", Filip Berkowicz. - Dawno już zakończyliśmy etap edukacji. Teraz można już mówić o faktycznym snobizmie na barokową operę.

Takie efekty osiągnięte zaledwie w dwa lata robią duże wrażenie. Przez ten czas do Krakowa zawitały najwybitniejsze ansamble barokowe z Francji i Włoch - Le Poéme Harmonique, Europa Galante, Accademia Bizantina czy Il Giardino Armonico - oraz czołówka śpiewaków młodszego pokolenia, specjalizujących się właśnie w dawnym repertuarze.

Nowa operowa publiczność uwiedziona została wdziękiem i lekkością, ale też emocjonalną bezpośredniością oraz prawdziwie rockową energią, której próżno szukać w teatrze muzycznym głównego nurtu. Paradoksalnie bowiem wykonawstwo barokowych oper, którego renesans rozpoczął się w latach 70., jest dyscypliną młodą i nieprzewidywalną. Starczy wspomnieć, że co roku na świecie dochodzi do kilku, a nawet kilkunastu premierowych wykonań zapomnianych przez dobre dwa stulecia arcydzieł (prezentacje "Opera Rara" to w większości polskie prawykonania).

Zaskakująco bliska współczesnej wrażliwości okazuje się także estetyka wiekowych partytur. Warto pamiętać, że ekscytująca muzyczno-sceniczna dynamika; spektakularne - chciałoby się rzec - nadludzkie popisy wokalne; manieryczna retoryka oraz płciowe wieloznaczności - składały się nie tylko na jeden z najbardziej wykwintnych gatunków XVII i XVIII stulecia, lecz także na wyjątkowo niegdyś popularną formę rozrywki.

"Opera Rara" rozpoczęła działalność w 2008 roku, niemal od razu dokonując małego przewrotu. Ogromne wrażenie na polskiej publiczności zrobiła już koncertowa wersja "Herkulesa nad Hermodontem" Vivaldiego w interpretacji Europa Galante oraz m.in. słynnego kontratenora Phillippe'a Jaroussky'ego. Rewelacją okazał się natomiast "Mieszczanin szlachcicem" z muzyką Jean-Baptiste'a Lully'ego, zaprezentowany w pełnej wersji scenicznej na deskach Teatru Słowackiego. Twórcy festiwalu dokonali rzeczy, wydawałoby się, niemożliwej - pozwolili nam ujrzeć i usłyszeć słynną komedię Moliera oczami i uszami Ludwika XIV. Z epoki Króla Słońce "teleportowano" nie tylko tekst oraz muzykę dramatu (przez współczesnych inscenizatorów zazwyczaj ignorowaną), lecz także prawdziwie dworskie układy choreograficzne, scenografię, kostiumy, rekwizyty, barokową francuszczyznę i gestykulację, a nawet oświetlenie złożone z obfitego zestawu woskowych świec. Historyczna obcość tego niezwykłego teatru tylko wzmagała jego atrakcyjność. O "Opera Rara" zaczęło się mówić coraz częściej i z coraz większym entuzjazmem.

Niestety rok 2010 okazał się niezbyt łaskawy dla krakowskiej imprezy. Z przyczyn finansowych oraz organizacyjnych odwołać trzeba było dwie spośród czterech prezentacji koncertowych. Za to najbliższe 12 miesięcy zapowiada się wyjątkowo ekscytująco.

W grudniu usłyszymy w Krakowie światowe prawykonanie (!) "L’Oracolo in Messenia" Antonio Vivaldiego, które przygotuje specjalnie na tę okazję zaprzyjaźniona Accademia Bizantina. Wcześniej w Teatrze Słowackiego zabrzmią dwa händlowskie klasyki - "Alcina" oraz "Orlando Furioso" - a już w najbliższy czwartek czeka nas polska prapremiera "L’Olimpiade" Giovanniego Battisty Pergolesiego.

Postać Pergolesiego uznać można za pierwowzór mozartowskiego mitu "nieletniego geniusza". Wybitny przedstawiciel szkoły neapolitańskiej i niezrównany mistrz opery buffa żył zaledwie 26 lat, jednak pozostawił po sobie aż sześć zaskakująco dojrzałych i nowatorskich dzieł scenicznych oraz całą masę odmiennej gatunkowo muzyki.

Krakowska prezentacja "L’Olimpiade" jest poniekąd pokłosiem Roku Pergolesiego, hucznie obchodzonego we włoskim Jesi, rodzinnym mieście kompozytora. W ramach festiwalu zorganizowanego tam jesienią 2010 przez Fondazione Pergolesi Spontini, Ottavio Dantone z zespołem Accademia Bizantina przygotował cztery z sześciu oper Pergolesiego: "Flaminio", Lo Frate ‘nnammorato, "Adriano in Siria" i właśnie "L’Olimpiade".

"L’Olimpiade" wykorzystuje libretto autorstwa Metastasia, pierwotnie napisane dla Antonia Caldary. Sukces opery Caldary z 1733 zapoczątkował istny wysyp operowych Olimpiad, z których najbardziej znane wyszły spod pióra Vivaldiego (1734) i właśnie Pergolesiego (1735). Kanwą dla libretta Metastasia był fragment VI księgi Dziejów Herodota – rozgrywająca się w czasie igrzysk olimpijskich opowieść o miłosnej rywalizacji dwóch młodzieńców, zwieńczona niespodziewanym happy endem. Mamy więc muzyczny melodramat w trzech aktach, z niezwykle zawiłą akcją, pełną dramatycznych zwrotów. A wszystko w romantyczno-heroicznej scenerii starożytnej Grecji.

MM

Aby posłuchać rozmowy z Filipem Berkowiczem, wystarczy kliknąć ikonę dźwięku"Filip Berkowicz o cyklu Opera Rara" w boksie "Posłuchaj" po prawej stronie.

Program:

Giovanni Battista Pergolesi L’Olimpiade (polskie prawykonanie)

Wyk. Roberta Mameli – sopran, Monica Piccinini – sopran, Yetzabel Arias Fernandez – sopran, Mary-Ellen Nesi – mezzosopran, Alessandra Visentin – kontralt, Cyril Auvity – tenor, Mirko Guadagnini – tenor; Accademia Bizantina, Ottavio Dantone - dyrygent

http://www.polskieradio.pl/8/688/Artykul/301454,Olimpiada-w-Krakowie-albo-za-co-kochamy-opere-barokowa

adritt
January 24th, 2011, 10:03 PM
Świetna sprawa, no i w dwa lata :cheers:

Gatsby
January 24th, 2011, 10:06 PM
fajny filmik z boskim wnętrzem Teatru Słowackiego:

AaY2ELqymYU

Gatsby
January 25th, 2011, 11:45 AM
Rok Czesława Miłosza w Krakowie

Międzynarodowy Festiwal Literacki im. Czesława Miłosza oraz projekty: 4P – Pisarz/Poezja/Proza/Przestrzeń publiczna i Made in Poland - Miłosz Sounds (w ramach Festiwalu Sacrum Profanum) to najważniejsze wydarzenia obchodów Roku Czesława Miłosza. Przypominamy, że na organizację tych projektów, Krakowskie Biuro Festiwalowe otrzymało jedną z najwyższych w Polsce dotacji z programu Miłosz 2011 – Promesa.

Druga edycja Festiwalu (9-15 maja) zapowiada się niezwykle interesująco. Złożą się na niego m.in.: wieczory poetyckie, indywidualne spotkania gości festiwalu, Koncert Poezja i Muzyka. W ramach Festiwalu zaplanowano cztery wieczory poetyckie: Księga olśnień, Nieobjęta ziemia, Miasto bez imienia i Wielkie Księstwo Poezji. Pojawi się na nich plejada wybitnych poetów z różnych krajów i kręgów kulturowych, przekłady wierszy przeczytają tłumacze, a części wieczorów towarzyszyć będzie muzyka. W programie Festiwalu znajdą się także dwie debaty: Miejsce Urodzenia dotycząca tożsamości, trudnego dialogu kultur i tradycji, porozumienia i współistnienia w dobie globalizacji oraz O zgiełku wielu religii – rozważania na temat roli religii w życiu publicznym i w indywidualnym wymiarze duchowym. Pytania, które zostaną postawione podczas dyskusji, Czesław Miłosz formułował w Rodzinnej Europie, Ziemi Ulro, Widzeniach nad Zatoką San Francisco, Metafizycznej pauzie czy Traktacie teologicznym. Nie zabraknie także spotkań autorskich z wybranymi poetami i pisarzami. Będą wśród nich m.in.: Timothy Garton Ash, John Banville, Breyten Breytenbach, Bei Dao, Jon Gray, Robert Hass, Jane Hirschfield, Amin Maalouf, Malmsten, Zadie Smith, a także czołowi twórcy, poeci i pisarze polscy. Wciąż trwają rozmowy z kolejnymi zaproszonymi.

W ramach Festiwalu zaplanowano także pięć koncertów inspirowanych poezją, z udziałem bardów i poetów, a także promocje książek, w tym długo oczekiwanej biografii Noblisty autorstwa Andrzeja Franaszka. We współpracy z Kinem pod Baranami zorganizowany zostanie także przegląd filmów o wybitnym polskim poecie. W programie Festiwalu jest także konferencja naukowa organizowana przez Krakowskie Biuro Festiwalowe i Wydział Polonistyki UJ pod przewodnictwem prof. Aleksandra Fiuta, podczas której znawcy twórczości Miłosza spróbują m.in. odpowiedzieć na pytania o rolę religii w jego twórczości i odkryć zapatrywania poety na współczesność, w której poczucie obcości zdaje się potęgować, choć wielkie religie nie tracą na znaczeniu. Będą również pytać, czy w świecie „odczarowanym” jest ciągle miejsce dla poezji.

Obchody Roku Miłosza to nie tylko festiwal literacki. Miłośnicy twórczości noblisty będą mogli wziąć udział w wielu kulturalnych wydarzeniach m.in. w projekcie Made in Poland – Miłosz Sounds w ramach Festiwalu Sacrum Profanum, który zapowiada się jako najważniejsze muzyczne wydarzenie Roku. Pięciu wybitnych polskich kompozytorów muzyki współczesnej: Paweł Mykietyn, Agata Zubel, Wojciech Ziemowit Zych, Aleksandra Gryka i Dobromiła Jaskot, przyjęło zaproszenie do napisania utworów inspirowanych wybranymi tekstami Czesława Miłosza. Prawykonań na 9. Festiwalu Sacrum Profanum dokona pięć znakomitych zespołów – Ensemble Modern, Klangforum Wien, Asko|Schönberg, Alarm Will Sound i London Sinfonietta.

Planowana jest także realizacja projektu „4P – Pisarz/Poezja/Proza/Przestrzeń publiczna” oraz inspirowany twórczością Jenny Holzer projekt lirycznych tramwajów - regularnie kursujące po mieście tramwaje zostaną wyposażone w urządzenia wyświetlające teksty wierszy Noblisty.


Przypominamy, że Krakowskie Biuro Festiwalowe otrzymało jedną z najwyższych w Polsce dotacji z programu Miłosz 2011 – Promesa. Na organizację 2. Międzynarodowego Festiwalu Literackiego im. Czesława Miłosza Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekaże KBF 1 120 000 zł, na realizację projektu Umysł wyzwolony – krakowskie obchody roku Czesława Miłosza – 600 tys. zł, a projektu Made in Poland. Miłosz Sounds w ramach 9. Festiwalu Sacrum Profanum – 100 tys. zł. Program Miłosz 2011 – Promesa dysponuje budżetem 7 mln zł, w ramach którego wesprze finansowo przygotowanie i realizację obchodów Roku Czesława Miłosza 2011. O dotacje walczyło 311 projektów, wsparcie finansowe przyznano 57 projektom.

http://www.biurofestiwalowe.pl/aktualnosci/rok-czeslawa-milosza-w-krakowie.html

Gatsby
January 25th, 2011, 12:11 PM
jest wywiad z Andrzejem Franaszkiem, autorem biografii Miłosza:

http://www.tok.fm/TOKFM/0,89511.html

adritt
January 26th, 2011, 12:48 AM
Legends of Shaolin w Krakowie

Ponad 3 miliony widzów na czterech kontynentach, 18 tirów wożących scenografię, najmłodszy aktor nie skończył jeszcze 7 lat, najstarszy 75. Po Londynie, Los Angeles i Paryżu przyszedł czas na Kraków. Grupa mnichów Legends of Shaolin wystąpi w czwartek, 27 marca w Auditorium Maximum
http://www.krakow.pl/aktualnosci/4809,26,komunikat,legends_of_shaolin_w_krakowie.html

A w Toruniu;)

Wiadomo, że tworząc TAK prezydent i jego urzędnicy korzystali z doświadczeń Krakowskiego Biura Festiwalowego. W światku zarządzania kulturą instytucja ta jest swoistą ikoną i niedoścignionym wzorcem do naśladowania. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że KBF jest najaktywniejszą w Polsce komórką tego typu. Realizuje corocznie najwięcej imprez i festiwali. Współpracuje z firmami, fundacjami oraz krajowymi mediami w promocji krakowskiej kultury. Biuro Festiwalowe doskonale radzi sobie z pozyskiwaniem zewnętrznych środków z programów europejskich, jest beneficjentem środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. KBF sprawuje nadzór nad systemem krakowskiej informacji turystycznej. Z ośmiu takich punktów Biuro czerpie zyski, zarabiając chociażby na prowizjach ze sprzedaży biletów oraz wydawnictw.
http://torun.gazeta.pl/torun/1,35576,8996773,Radny_Gulewski_przeciwko_Torunskiej_Agendzie_Kulturalnej.html

Więcej... http://torun.gazeta.pl/torun/1,35576,8996773,Radny_Gulewski_przeciwko_Torunskiej_Agendzie_Kulturalnej.html#ixzz1C5t5z59i

adritt
January 26th, 2011, 11:32 PM
Odnośnie małej wystawy;)

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9006207,Niezwykle_japonskie_lalki_Dollfie__ZDJECIA_.html

Mr. America
January 29th, 2011, 10:04 AM
Uciecha po raz drugi została zamknięta

KULTURA. - Robiłem co mogłem, nie mogłem dłużej dokładać - mówi Andrzej Kucharczyk, który od 2 lat kierował kinoteatrem

Kinoteatr Uciecha przestał funkcjonować. Tym samym nie udała się reanimacja historycznego miejsca, której dokonano dwa lata temu.
- Robiłem co mogłem - mówi Andrzej Kucharczyk, który od dwóch lat kierował Uciechą. - To miejsce jest trudne i ma wyjątkowego pecha. Miasto, niestety, nie interesuje się specjalnie prywatnymi obiektami kulturalnymi. Nie mogłem...


http://www.dziennik.krakow.pl/pl/region/miasto-krakow/1113531-uciecha-po-raz-drugi-zostala-zamknieta.html

:(

Gatsby
January 29th, 2011, 12:19 PM
Fabryka na Zabłociu - klub zapowiedzianej śmierci

Mariusz Wiatrak
2011-01-29, ostatnia aktualizacja 2011-01-28 11:10

To, że takie miejsca żyją i umierają, jest dobre. Ważne, żeby coś zostawiły po sobie - mówią właściciele Fabryki na Zabłociu, gdzie za kilka lat mają powstać apartamentowce.

Sobotni wieczór. Pod bramę dawnej fabryki kosmetyków Miraculum co chwila podjeżdżają taksówki. Ludzie zbierają się w grupki, krążą po terenie przemysłowego kompleksu. Za grubą betonową ścianą Marcin Świetlicki deklamuje wiersze, a pod sceną taki tłum, że spora część publiczności stoi w przejściu albo wdrapuje się na schody, żeby coś zobaczyć.

Tak wygląda kolejny imprezowy weekend w ogromnych przestrzeniach klubu Fabryka. Zaledwie po kilku miesiącach działalności lokal na Zabłociu stał się jednym z najmodniejszych adresów Krakowa. Postindustrialne pomieszczenia odświeżono, wstawiono drewniane krzesła, stoliki, zainstalowano bary. Poza tym niewiele się zmieniło, tylko w środku zamiast produkcyjnych maszyn - gwar rozmów, a zamiast pyłu fabrycznego - smugi papierosowego dymu.

Panie, robota czeka!

Stare hale przerobione na galerie, sale koncertowe czy knajpy to jeden z najnowszych trendów na mapie kulturalnego Krakowa. Rynek czy Kazimierz żyją i mają się dobrze, ale krakowianie coraz częściej wolą zapuszczać się w miejsca, w których życie imprezowe wygląda nieco inaczej.

Podziemne imprezy w hotelu Forum, alternatywne koncerty w nieczynnych przez lata fortach przy Kleparzu, pracownie artystyczne w dawnych zakładach Telpodu czy festiwalowe wydarzenia w hali ocynowni nowohuckiego kombinatu to już dzisiaj nie marzenie znudzonego piwnicznym klimatem krakowskiego imprezowicza, ale zjawisko, które wzorem Kopenhagi czy Berlina na stałe wpisało się w rozrywkowy pejzaż miasta.

I nie jest prawdą, że wszystkie powstają na gruzach zakładów przemysłowych. Spora część funkcjonuje we wciąż jeszcze czynnych miejscach pracy.

Ktoś opowiedział mi kiedyś taką historię: przed jednym z koncertów pod bramę nowohuckiego kombinatu podchodzi pan z torbą na ramieniu i w roboczej kurtce.

- Bilecik - mówi ochroniarz przy wejściu.

- Panie, ja tu pracuję! - odpowiada mężczyzna.

10 beczek gruzu

Fabryka na Zabłociu to kolejna wizytówka industrialnego Krakowa. Największa i jak na razie najbardziej kompleksowa. Odbywają się tutaj koncerty, warsztaty, pokazy filmowe i multimedialne projekty. W czterech budynkach, oprócz klubokawiarni i ogromnej sali koncertowej, mieści się komiksowe wydawnictwo Atropos, pracownie Marty Deskur, Kuby de Barbaro, Ewy Goral, Jurka Tchórzewskiego, siedziby fundacji, stowarzyszeń pozarządowych (m.in. kolektywu fotograficznego Babel Images, studia Photo-Graphic, fundacji Liternet, wydawnictwa Karakter), studio nagrań i sale prób zespołów - m.in. 10 000 szelek, Buble Pie i Bad Light District. W sumie setki metrów kwadratowych wynajętych i drugie tyle do wzięcia.

Czasami Fabryka spełnia zupełnie inną, noclegową funkcję, bo jak się chłopakom przeciągną próby, to niektórzy zostają tu na noc.

- Moglibyśmy zrobić z Fabryki jedną wielką dyskotekę i na tym zarobić, ale my nie potrafimy robić dyskotek. I mamy szacunek dla artysty - mówią twórcy klubu Jacek Żakowski i Olek Wityński, na co dzień właściciele innych znanych w Krakowie lokali: Alchemii oraz kawiarni Bunkra Sztuki.

Po zlikwidowaniu Miraculum kompleks na Zabłociu przez wiele miesięcy stał pusty. Żakowski miał tu magazyn i tak dowiedział się o jego istnieniu. Od samego początku wiedział też, że kiedyś powstaną tutaj apartamentowce, ale długo się z Wityńskim nie namyślali, bo jak twierdzą, artyści inspirują, ale najpierw trzeba się nimi zaopiekować.

No i się zaopiekowali.

- Byłem jedną z pierwszych osób, do których zadzwonił Jacek - wspomina Artur Wabik, szef wydawnictwa Atropos z siedzibą umieszczoną tuż za starą transformatorownią, obecnie przerobioną na galerię sztuki. Na początku lat 90. wszystko zostało tam zdemontowane, co się dało wywieźć na złom, zostało wywiezione, a reszta uległa zniszczeniom. Ale ceramiczne elementy i komory transformatorowe stoją do dziś. - Jak się wprowadzaliśmy, gruzu było po kolana. Wszystko trzeba było odmalować, posprzątać, odrestaurować. W sumie wynieśliśmy z przyjaciółmi stąd około 10 beczek gruzu.

Kultura PCV

Żakowski: - To nie jest tak, że my robimy biznes. Biznes to robi się na Zachodzie, gdzie zupełnie inaczej się myśli o kulturze. Tam społeczeństwo jest bogate i jak człowiek ma w domu sześć pralek, to w końcu zaczyna się zastanawiać, na co innego mógłby wydać te pieniądze. U nas artyści nie traktują swojego dzieła jak produkt i tu leży problem. Moim zdaniem za kulturę powinno się płacić tak samo, jak za trzymetrową rurkę PCV, a artysta to taki sam zawód, jak hydraulik. Z tą różnicą, że jak hydraulik każe sobie zapłacić za rurę 300 złotych, to u nas nikt się temu nie dziwi, a jak artysta chce pieniądze za rzeźbę, nad którą pracował miesiące, to wszyscy pukają się w głowę.

Fabryka imponuje rozmiarami, ale czasami i tak robi się ciasno. W siedzibie Atroposu co miesiąc organizowane są spotkania PechaKucha 20x20, na które zapraszani są wydawcy, wykładowcy, artyści, aktywiści, animatorzy kultury. Każdy pokazuje 20 slajdów i na każdy z nich ma 20 sekund prezentacji. Po bokach kolekcjonerskie książki, komiksy, drogie albumy, a w środku na 60 metrach kwadratowych grubo ponad setka ludzi. I podobno jeszcze nigdy nic nie zginęło.

Większość osób zainstalowanych na Zabłociu dowiadywało się o jej istnieniu z gazet albo od znajomych. Mają wewnętrzną grupę na Facebooku, gdzie nawzajem informują się o własnych inicjatywach, następnie je promują i często na ich bazie tworzą wspólne projekty. Na razie nikt nie myśli o tym, że za kilka lat to miejsce przestanie istnieć. - Postanowiliśmy stworzyć kolektyw, bo pieniądze nie załatwią wszystkiego - opowiadają fotoreporterzy z Babel Images. - Często zaglądamy do siebie nawzajem, rozmawiamy, wymieniamy się doświadczeniami. W każdą środę wieczorem zapraszamy ludzi na oglądanie zdjęć i dokumentów, organizujemy też warsztaty.

A gdyby tak dogadać się z inwestorem, żeby zamiast na apartamentowce, postawił w tym miejscu na centrum sztuki?

- Na razie wciąż niewiele wiadomo na temat planów wobec tego miejsca, dlatego trudno mówić o przyszłości Fabryki. Równie dobrze mogą to być trzy lata, jak i dwa miesiące. Ale to, że takie miejsca żyją i umierają, też jest dobre. Ważne, żeby coś zostawiły po sobie - mówi Żakowski.

- Próba przekonania jakiegokolwiek przedsiębiorcy do tego, że na kulturze da się zarobić, prawdopodobnie udałaby się wszędzie, tylko nie w Polsce. Każdy kto był w Fabryce, twierdzi, że czuje się tutaj jak w Berlinie - opowiada Wabik. - Mówią to nawet ci, którzy w Berlinie nigdy nie byli.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9017999,Fabryka_na_Zablociu___klub_zapowiedzianej_smierci.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f5cefb1117e74&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
January 29th, 2011, 12:22 PM
Uciecha po raz drugi została zamknięta

to tyle w temacie, czy w dzisiejszej Polsce można robić kulturę (nie przesadnie wysoką) bez wsparcia publicznego, czyli różnych KBFów itp. skoro w Warszawie zbankrutowała Janda ze swoim teatrem i to pomimo licznych grantów "po uważaniu", to o czym my tutaj mówimy...

_koriat_
January 29th, 2011, 01:26 PM
A nie w tym roku ma zostac zrobiona profesjonalna iluminacja ołtarza?

Efekt byłby cudowny:cheers:

Zastanawiam się, czy to jest dobry pomysł. W muzeum, kiedy obiekt ogląda się jako preparat, wyjęty z oryginalnego kontekstu takie rzeczy są pożądane, pozwalają dostrzec każdy szczegół, smakować. A może jeszcze bardziej dotyczy to destruktów, elementów wyjętych z większej całości, dajmy na to takiej Madonny z Krużlowej.
Rzecz w tym, że Ołtarz Mariacki jest całkiem nieźle zachowany, i pozostaje właśnie w oryginalnym kontekście - na miejscu do którego został zaprojektowany, na tle starszych od niego samego witraży, i nawet waląca po oczach kolorystyka prezbiterium bliska jest średniowiecznej estetyce. A to wszystko powstało przecież z myślą o oświetleniu jeszcze słabszym, niż obecne.
I teraz - na ile wyeksponowanie detali ołtarza - zwłaszcza, że żeby je wszystkie w pełni dostrzec, i tak trzeba by podejść znacznie bliżej, niż to obecnie możliwe, w głąb apsydy - warte jest rezygnacji z tego bliskiego oryginalnemu kontekstu? Bo na tych zdjęciach ołtarz wygląda tyleż efektownie, co nienaturalnie.

Gatsby
January 29th, 2011, 01:40 PM
iluminacja prezbiterium (podłużne reflektory nad stallami) jest włączana przy okazji mszy. nie wiem, czy potrzebne są jakieś dodatkowe światła skierowane wprost na Ołtarz...może już wystarczy, a może jakieś subtelne doświetlenie byłoby jeszcze możliwe.

w każdym razie podczas najważniejszej w zeszłym roku uroczystości rozświetlona Bazylika robiła wielkie wrażenie...

http://www.youtube.com/watch?v=46HgGrjhpUI

behemot
January 29th, 2011, 07:40 PM
Myślę, że raczej zamiast rzęsistej iluminacji ołtarza przydałoby się niewielkie muzeum bazyliki mariackiej - np. na wzór muzeum del Duomo w San Petronio w Bolonii czy choćby skarbca w Lublinie. Np. w odnawianej własnie za pieniądze podatnika kamieniczce na pl.Mariackim...
Nawiasem mówiąc jak na biletowane wstępy turyście w bazylice oferuje się naprawdę mało. Rzut oka na ołtarz i do widzenia.

adritt
January 29th, 2011, 07:42 PM
A tam nie miało byc, częściowo takiego?

behemot
January 29th, 2011, 07:44 PM
^^
Na poczatku faktycznie coś takiego było w prasie, ale w ostatnich o muzeum cicho - raczej kamienica ma słuzyć wewnętrznym sprawom parafii.

adritt
January 29th, 2011, 07:51 PM
Pamiętam, ale sądzę, że tam takowa instytucja się znajdzie:
http://krakow4u.pl/Krakow-plac-mariacki-kamienica-penitencjarzy-mariackich.html
Widac że sporo miejsca jest;)

_koriat_
January 29th, 2011, 08:04 PM
Myślę, że raczej zamiast rzęsistej iluminacji ołtarza przydałoby się niewielkie muzeum bazyliki mariackiej - np. na wzór muzeum del Duomo w San Petronio w Bolonii czy choćby skarbca w Lublinie. Np. w odnawianej własnie za pieniądze podatnika kamieniczce na pl.Mariackim...
Nawiasem mówiąc jak na biletowane wstępy turyście w bazylice oferuje się naprawdę mało. Rzut oka na ołtarz i do widzenia.

W biletowanym obszarze jest, śmiem twierdzić, nieco więcej ciekawych rzeczy, ani też czas pobytu nie jest limitowany. Akurat to chyba najlepszy stosunek cena biletu/jakość sztuki w obiekcie "muzealnym" w Krakowie.
Natomiast co do muzeum - mam mieszane odczucia. Oczywiście, w Europie jest mnóstwo ciekawych muzeów przykościelnych, zwłaszcza katedralnych, i często są to placówki niezwykle dynamiczne i nowoczesne, jak w Trewirze, Strasburgu czy Ołomuńcu. No i parafia mariacka miałaby do pokazania skarby, choćby same tylko obrazy Hansa Suesa von Kulmbach, coś z wystroju niedostępnych i nieużywanych liturgicznie kaplic - Kauffmanów albo p. w. Aniołów Stróżów.
Tylko że rodzi to pewien problemy - po pierwsze, polski Kościół organizować i prowadzić muzeów ne umie, i nic nie wskazuje, żeby miał się prędko nauczyć; po drugie - potęgowanie rozdrobnienia. W Krakowie istnieją wspaniałe zbiory sztuki dawnej, ale żeby zobaczyć ich eksponowaną część, należy iść do Pałacu Ciołka, Muzeum Diecezjalnego, Gmachu głównego, Muzeum misjonarzy (jeśli się uda...), na Wawel, też podzielony na 2 ekspozycje, do muzeum katedralnego, a najlepiej jeszcze pojechać do Pieskowej Skały. Przy czym w każdej z tych ekspozycji znajduje się kilka pereł o klasie światowej, ale jakoś tak trochę jakby giną.
Wydaje mi się, że w przypadku ewentualnych eksponatów z Mariackiego lepszy byłby ich depozyt w Muzeum Diecezjalnym. Jakkolwiek to ostatnie najpierw musiałoby zostać poddane głębokiej reformie, bo obecnie, mimo, ze posiada ciekawe zbiory, jest czarnym żartem na temat placówki muzealnej - przecież oni nawet nie wpadli na pomysł, żeby rozreklamować fakt posiadania najstarszego obrazu tablicowego w Polsce, a obrazy z sygnaturą jak wół podpisują jako anonimy!

behemot
January 29th, 2011, 08:32 PM
W biletowanym obszarze jest, śmiem twierdzić, nieco więcej ciekawych rzeczy, ani też czas pobytu nie jest limitowany. Akurat to chyba najlepszy stosunek cena biletu/jakość sztuki w obiekcie "muzealnym" w Krakowie.

Być może się to zmieniło od kiedy ostatnio byłem w obszarze biletowanym. A wtedy sznury dzielące ów od reszty biegły dokładnie pod tęczą. Co oznacza, że z "highlight-ów" bazyliki można było zobaczyć ołtarz...i ołtarz. Ewentualnie cyborium. Jeśłi teraz jest lepiej, to tym lepiej. ;)


Natomiast co do muzeum - mam mieszane odczucia. Oczywiście, w Europie jest mnóstwo ciekawych muzeów przykościelnych, zwłaszcza katedralnych, i często są to placówki niezwykle dynamiczne i nowoczesne, jak w Trewirze, Strasburgu czy Ołomuńcu. No i parafia mariacka miałaby do pokazania skarby, choćby same tylko obrazy Hansa Suesa von Kulmbach, coś z wystroju niedostępnych i nieużywanych liturgicznie kaplic - Kauffmanów albo p. w. Aniołów Stróżów.
Tylko że rodzi to pewien problemy - po pierwsze, polski Kościół organizować i prowadzić muzeów ne umie, i nic nie wskazuje, żeby miał się prędko nauczyć; po drugie - potęgowanie rozdrobnienia. W Krakowie istnieją wspaniałe zbiory sztuki dawnej, ale żeby zobaczyć ich eksponowaną część, należy iść do Pałacu Ciołka, Muzeum Diecezjalnego, Gmachu głównego, Muzeum misjonarzy (jeśli się uda...), na Wawel, też podzielony na 2 ekspozycje, do muzeum katedralnego, a najlepiej jeszcze pojechać do Pieskowej Skały. Przy czym w każdej z tych ekspozycji znajduje się kilka pereł o klasie światowej, ale jakoś tak trochę jakby giną.
Wydaje mi się, że w przypadku ewentualnych eksponatów z Mariackiego lepszy byłby ich depozyt w Muzeum Diecezjalnym. Jakkolwiek to ostatnie najpierw musiałoby zostać poddane głębokiej reformie, bo obecnie, mimo, ze posiada ciekawe zbiory, jest czarnym żartem na temat placówki muzealnej - przecież oni nawet nie wpadli na pomysł, żeby rozreklamować fakt posiadania najstarszego obrazu tablicowego w Polsce, a obrazy z sygnaturą jak wół podpisują jako anonimy!

Mam wrażenie, że w krakowskich warunkach prędzej ciekawe muzeum zorganizuje archiprezbiter-biznesmen niż kuria...Poza tym krakowskie kościoły i klasztory są chyba bardzo przywiązane do swojej własności i przekazywania dzieł do MA jest mało realne. Przy tym akurat mariacki jest na tyle znaczący, że muzeum - nie tylko sztuki ale i historii kościoła ma sens.

Gatsby
January 29th, 2011, 08:34 PM
trzeba proboszcza z Warszawy - vide przeor benedyktynów;)

_koriat_
January 29th, 2011, 08:41 PM
Być może się to zmieniło od kiedy ostatnio byłem w obszarze biletowanym. A wtedy sznury dzielące ów od reszty biegły dokładnie pod tęczą. Co oznacza, że z "highlight-ów" bazyliki można było zobaczyć ołtarz...i ołtarz. Ewentualnie cyborium. Jeśłi teraz jest lepiej, to tym lepiej. ;)
Ano zmieniło - teraz barierka jest mniej więcej w połowie korpusu - więc z biletem zwiedza się południową nawę, spory kawałek nawy głównej i prezbiterium. Dochodzi więc Slacker, obrazy Pittoniego, rzeczone cyborium itp. Niemniej samo prezbiterium to też nie sam ołtarz, ale i nagrobki przy tęczy, i Matejko, no i architektura.


Mam wrażenie, że w krakowskich warunkach prędzej ciekawe muzeum zorganizuje archiprezbiter-biznesmen niż kuria...Poza tym krakowskie kościoły i klasztory są chyba bardzo przywiązane do swojej własności i przekazywania dzieł do MA jest mało realne. Poza tym akurat mariacki jest na tyle znaczący, że muzeum - nie tylko sztuki ale i historii kościoła ma sens.
Oczywiście; aczkolwiek można popatrzeć bardziej perspektywicznie: nie wiadomo, na jakim poziomie teraz by to muzeum zorganizowano, kiepskie rozplanowanie ekspozycji może przecież zarżnąć każdą wystawę; a jesli takie muzeum powstanie, to już na dobre; tymczasem może można mieć nadzieję, że kiedyś, za lat choćby i 50 odpowiednie czynniki dojdą do wniosku, że historia i zbiory Kościoła w Krakowie to nie tylko Jan Paweł II i dary dla niego ;)

behemot
January 29th, 2011, 08:51 PM
^^
Miejmy nadzieję, że te ostatnie wyemigrują do Łagiewnik po budowie "sanktuarium JPII". Akurat ich poziom "artystyczny" będzie pasował do architektury :D

kmotrzak
January 30th, 2011, 05:16 PM
Uciecha po raz drugi została zamknięta
:(

zaraz po reanimacji bardzo chętnie odwiedzałem to kino ze swoją lubą, grali sporo dobrych filmów, trochę kinowych lepszej kategorii, trochę poodkurzanych hitów, było też coś dla koneserów (choćby OffCamera) ale ostatnio na prawdę nie było na czym oka zawiesić. Dwa razy w tygodniu grana ta sama sztuka i tak przez dwa miesiące. Marnie jak na kinoteatr.

Faktem jest też że w Uciesze sala jest na prawdę ogromna i ciężko zapełnić nią ludzi chcących obejrzeć film Petra Zelenki na wielkim ekranie. Ale Agrafka czy Pod Baranami już nie miały żadnego problemu żeby zapełnić bodaj połowę miejsc.

Jak na początku zaangażowali się w festiwal filmowy, w "sztukę za 6", repertuar był spory a w tym roku było tak cienko że sam przewidziałem ich upadek. Szkoda bo na prawde lubiłem to kino (jak inne kina tego rodzaju).

behemot
January 30th, 2011, 05:53 PM
Może po prostu po raz n-ty wyszedł "plantocentryzm", który w tym wypadku ma pewne uzasadnienie (Barany i Ars są tak blisko, że niemal działają jak jeden multipleks) ale też traktowanie ulic odchodzących od Plant głównie jak korytarzy transportowych do SM tudzież jego zaplecza parkingowego.
Agrafka jest malutka i praktycznie nie ma "zbędnych" powierzchni typu korytarze, halle. Mikro działa w środku dużej dzielnicy mieszkaniowej.
Uciecha byla tak trochę "w środku niczego" - ni to Stare Miasto, ni Kazimierz. Szkoda, że się nie utrzymała, szczególnie wobec planów rekonstrukcji wystroju sali.

kmotrzak
January 30th, 2011, 06:03 PM
^^ ARS i barany w kwestii lokalizacji mają zdecydowanie najłatwiej bo absolutnie nie trzeba iść tam "przy okazji", agrafka zyskuje bardzo dużo z działalności samego YMCA, nie dość że kręci się tam dużo ludzi- potencjalnych klientów (a jakże!) to jeszcze większe wydarzenia które mają tam miejsce (np SlotFest) nakręcają im dodatkowych klientów. No i mają znacznie bardziej rozbudowany repertuar w przeciwieństwie do Uciechy o której już pisałem.

Faktem jest że do tego kina przez kawał czasu było mi "po drodze" to też często tam bywałem.
Niemniej szkoda definitywnie.

Gatsby
February 1st, 2011, 09:14 AM
Capella jednoczy

KONTROWERSJE. Wojna o Capellę Cracoviensis zjednoczyła środowisko muzyczne Krakowa. Powstał wspólny apel muzyków o ratowanie orkiestry CC. Od wczoraj zbierane są pod nim podpisy.

http://www.dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kultura/1114356-capella-jednoczy.html,0:pag:4,0:pag:1#nav0


Muzycy Capelli Cracoviensis: Zweryfikować dyrektora
tjh
2011-02-01, ostatnia aktualizacja 2011-01-31 19:44

Na dziś zaplanowano spotkanie przedstawicieli Capelli Cracoviensis z Magdaleną Sroką, nową wiceprezydent Krakowa ds. kultury i promocji, którzy protestują przeciwko planom dyrektora instytucji.

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,9033032,Muzycy_Capelli_Cracoviensis__Zweryfikowac_dyrektora.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f111c649996c0f&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120


pycha, egzaltacja i roszczeniowość tych ludzi jest niesamowita. krakówek w najgorszym wydaniu.

teraz rozumiem Balcerowicza, który stwierdził, że na Kongresie Kultury czuł się jak pośród "działaczy radzieckich";) (choć oczywiście Profesor reprezentuje drugą skrajność)

behemot
February 1st, 2011, 12:30 PM
^^
to jest dobre:

Nie jesteśmy robotnikami fabryki zmieniającej rodzaj produkcji. Jesteśmy artystami, którzy poświęcili życie zawodowe wybranej przez siebie dyscyplinie
Nie jesteśmy robotnikami...ale zachowujemy się dokładnie tak jak robotnicy.

Gatsby
February 1st, 2011, 10:56 PM
Prezydent wspiera burzliwą reformę Capelli

Tomasz Handzlik
2011-02-01, ostatnia aktualizacja 2011-02-01 21:30

To dyrektor Capelli Cracoviensis, a nie kolektyw pracowników ma prawo podejmowania decyzji i wyznaczania kierunków rozwoju instytucji - powiedziała wiceprezydent Krakowa Magdalena Sroka. Reforma i nowy profil instytucji zdają się być przesądzone

- Capella Cracoviensis nie jest w stanie likwidacji, nie dokonano też na nią zamachu. Dochodzi do reformy zespołu i próby jego sprofilowania, ze szczególnym naciskiem na muzykę dawną. Bo w akcie powołania CC jako instytucji kultury jest wpis, że powstała w celu promowania i rozwoju dawnej kultury muzycznej - powiedziała podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa do spraw kultury i promocji.

Podkreśliła jednocześnie, że to Jan Tomasz Adamus jest dyrektorem CC i jak każdy dyrektor gminnej instytucji jest osobą niezależną. - Odpowiada w całości za merytoryczny program, strategię rozwoju placówki i jej budżet, a co za tym idzie - ponosi z tego tytułu również odpowiedzialność karną. Dlatego to on, a nie kolektyw pracowników ma prawo podejmowania decyzji i wyznaczania kierunków rozwoju instytucji.

- Wychodząc na scenę, szef artystyczny czy dyrygent ponosi odpowiedzialność za kształt tego, co się na tej scenie dzieje. Obłędem byłoby więc, gdyby nie miał wpływu na skład personalny ekipy, z którą pracuje - dodał dyrektor Adamus.

Wcześniej Sroka spotkała się z przedstawicielami zespołu CC, którzy sprzeciwiają się planom Adamusa. Dwa tygodnie temu ogłosił bowiem, że od kwietnia CC będzie wykonywać wyłącznie muzykę dawną na instrumentach z epoki. Oznacza to, że niemal cały zespół będzie się musiał przekwalifikować i poddać przesłuchaniom. Zwolnienia otrzymało zaś ośmiu członków sekcji dętej orkiestry. Wtedy rozpętała się burza.

W rozsyłanym do kolegów z zespołu liście szef związków zawodowych CC Maciej Chowaniec instruował, jak uniknąć wręczenia wypowiedzenia, zaszywając się w domu na L4 i nie odbierając listów na poczcie. Nawoływał też do "totalnego bojkotu przesłuchań", bo - jak twierdził - "to my powinniśmy zweryfikować to niekompetentne indywiduum" i "zakupić dla dyrektora taczki".

Po ujawnieniu listu Chowańca w "Gazecie" zespół postanowił odciąć się od jego działań. On sam zrezygnował zaś z funkcji przewodniczącego związków.

Muzycy CC napisali wtedy list do prezydenta Majchrowskiego. Spuścili nieco z tonu, choć nadal oskarżali dyrektora o dążenie do likwidacji orkiestry. Napisali, że to Adamusa powinno się poddać "weryfikacji pod względem zawodowym". Zasugerowali też prezydentowi miasta, że "najsłuszniejszym rozwiązaniem byłoby polecenie panu Adamusowi skompletowania takiego zespołu pod nazwą inną niż Capella Cracoviensis, a kierownictwo instytucji o 40-letnim dorobku powierzyć dyrygentowi o znaczącej pozycji artystycznej".

Prezydent nie ustosunkował się do apelu muzyków. Magdalena Sroka zapowiedziała zaś, że to ona będzie pośredniczyć w dialogu pomiędzy dyrektorem i zespołem.

Po poniedziałkowym spotkaniu trudno jednak zakładać, że wypracowano jakikolwiek kompromis. Wiceprezydent miasta nie pojawiła się na briefingu z dziennikarzami w towarzystwie muzyków, z którymi mogłaby przedstawić wspólną wizję rozwiązania problemu, ale tylko z dyrektorem Adamusem. I potwierdziła, że reforma oraz nowy profil zespołu są przesądzone.

Przedstawiciele CC nie chcieli z nami rozmawiać. - Nie mam upoważnienia kolegów z zespołu, aby komentować tę sprawę - uciął krótko Maciej Czepielowski, koncertmistrz CC, który w poniedziałek brał udział w spotkaniu ze Sroką. Nieoficjalnie wiadomo, że muzycy przedstawili na nim listę pretensji pod adresem dyrektora. Mieli też stwierdzić, że nie wyobrażają sobie dalszej z nim współpracy. Dziś ma się odbyć kolejna tura rozmów.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9039780,Prezydent_wspiera_burzliwa_reforme_Capelli.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f3855dc2644e24c&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
February 2nd, 2011, 09:35 AM
Grać muzykę dawną w sposób uświadomiony

Tomasz Handzlik
02.02.2011 aktualizacja: 2011-02-01 22:29

Możemy rozbijać jajko młotkiem, kiedy nic innego nie mamy pod ręką, ale na pewno nie jest to wzór do naśladowania - mówi Marek Toporowski, klawesynista, organista i dyrygent, prorektor Akademii Muzycznej w Katowicach, jeden z najbardziej znanych wykonawców muzyki dawnej w Polsce.

http://cjg.gazeta.pl/CJG_Krakow/1,104365,9039923,Grac_muzyke_dawna_w_sposob_uswiadomiony.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f2b4d541e6b13de&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
February 2nd, 2011, 12:07 PM
Spór w Capelli Cracoviensis: wiceprezydent interweniuje

We wtorek Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa ds. kultury, rozpoczęła cykl spotkań z muzykami Capelli Cracoviensis. Twierdzi, że chce pogodzić członków zespołu z ich dyrektorem Janem Tomaszem Adamusem. Wygląda jednak na to, że pani wiceprezydent popiera dyrektora.
Przypomnijmy. Muzycy nie chcą zapowiedzianej przez Adamusa zmiany CC w zespół muzyki dawnej, grający na instrumentach historycznych. Uważają, że pod pozorem reorga- nizacji dyrektor chce zlikwidować zespół z 40-letnimi tradycjami. Nawet wręcza już zwolnienia. Maciej Czepielowski, kapelmistrz Capelli Cracoviensis, uczestniczący w spotkaniu z panią wiceprezydent, zdradził nam, że rozmowa trwała tylko godzinę. - Nie udało się omówić wszystkiego, dlatego rozmowa ma być kontynuowana. Poinformowaliśmy panią Srokę, jak wygląda sytuacja z naszej perspektywy - mówi. - Spotkanie przebiegało w życzliwej atmosferze. Mamy nadzieję, że nasze argumenty okażą się dla władz miasta ważne.

Muzycy przekazali także pisma skierowane do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Poinformowali też urzędników, że nadal zbierają podpisy poparcia. Bowiem muzyków wspierają melomani i duża część środowiska artystycznego. Zresztą każdy może zabrać głos w dyskusji na stworzonym profilu na facebooku (należy wpisać w wyszukiwarce portalu "Ratujmy Capellę Cracoviensis"). Po spotkaniu, kiedy muzycy opuścili już magistrat, Magdalena Sroka zaprosiła dyrektora CC i dziennikarzy. Przyznała, że Adamus jest niezależnym dyrektorem instytucji kultury i ma pełne prawo do wyznaczania kierunków jej rozwoju. - Niepodważalnym faktem jest to, że przekształcenie Capelli Cracoviensis w zespół wykonujący muzykę dawną pozwoli uczynić z Krakowa (obok Paryża) jedno z ważniejszych miast na muzycznej mapie Europy - dodała Sroka. - Poza tym w tej chwili nie istnieje w Krakowie żaden zespół zajmujący się tylko muzyką dawną. Dążę do tego, by stała się nim Capella - argumentował dyrektor Adamus.

Nadal uważa on, że Capella Cracoviensis potrzebuje artystycznej przemiany. - Zmiany, które następują, nie są ani dobre, ani złe . Są tylko naturalną konsekwencją rozwoju zespołu - stwierdził podczas konferencji prasowej. Stanowisko krakowskiego magistratu jest więc jednoznaczne. W najbliższym czasie zespół będzie reformowany. Capella Cracoviensis nie zostanie zlikwidowana, a mają o tym świadczyć projekty, do których zapraszani są muzycy zespołu. Niebawem zobaczymy ich w "Weselu Figara" Wolfganga Amadeusza Mozarta. Podczas konferencji pani wiceprezydent podała, że budżet zespołu na ten rok wynosić będzie 4 mln zł. Na pytanie, czy zwolnienia, których obawiają się muzycy, są częścią planu Urzędu Miasta związanego ze zmniejszeniem tej dotacji, Magdalena Sroka odpowiedziała, że władzom na tym nie zależy. Prezydent Sroka zaznaczyła, że do tej pory dochodziły do niej relacje bardzo emocjonalne. Teraz liczy, że wypracowane zostanie wspólne stanowisko. - Dyrektor i członkowie zespołu prowadzą ze sobą szczery dialog - oświadczyła Magdalena Sroka.

http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/364056,spor-w-capelli-cracoviensis-wiceprezydent-interweniuje,id,t.html

Gatsby
February 2nd, 2011, 12:16 PM
Niepodważalnym faktem jest to, że przekształcenie Capelli Cracoviensis w zespół wykonujący muzykę dawną pozwoli uczynić z Krakowa (obok Paryża) jedno z ważniejszych miast na muzycznej mapie Europy - dodała Sroka. - Poza tym w tej chwili nie istnieje w Krakowie żaden zespół zajmujący się tylko muzyką dawną. Dążę do tego, by stała się nim Capella - argumentował dyrektor Adamus.

faktem jest, że zapraszamy do siebie całą czołówkę światową (Misteria Paschalia), a nie mamy własnej orkiestry wykonującej muzykę dawną na dobrym poziomie. ba, w ogóle nie ma takiej w PL. wybór profilu wydaje sie więc oczywisty. poza tym, gdzie jak nie w Krakowie, taka orkiestra powinna funkcjonować?.

Gatsby
February 2nd, 2011, 12:28 PM
Zderzak nie zniknie?

KONTROWERSJE. Zarząd Budynków Komunalnych zapewnia, że działa na rzecz tego, by galeria Zderzak, jedno z najbardziej znanych miejsc na mapie kulturalnej Krakowa, pozostała przy ul. Floriańskiej.

Jak informowaliśmy, ZBK w związku z ujednoliceniem przez miasto czynszów wysłał niektórym galeriom aneksy do umów najmu miejskich lokali. Teraz ceny mogą wzrosnąć czterokrotnie. - Cóż, taki prezent dostaliśmy na 25-lecie działalności. Nie ukrywam, że nie zamierzam wprowadzać do swojej oferty biżuterii, by zarobić na czynsz. Jeśli Kraków chce mieć taką markę jak Zderzak, to właśnie w tym miejscu, przy ul. Floriańskiej. Jeśli nie - trudno. Nie wyobrażam sobie jednak prowadzenia galerii w innym miejscu Krakowa - tłumaczyła kilka dni temu Marta Tarabuła, właścicielka galerii Zderzak.

Nie ukrywała przy tym, że skłonna jest przenieść galerię do... innego miasta.

Ale Anita Wójcik, dyrektorka ZBK, zaznacza, że sprawa wciąż jest w toku. - Dostaliśmy z Wydziału Kultury komplet dokumentów, które zaświadczają o randze Zderzaka. To sprawia, że możemy wnioskować o preferencyjny czynsz - tłumaczy.

Wniosek w tej sprawie ma zostać zgłoszony prawdopodobnie 15 lutego, na najbliższej komisji mienia. Anita Wójcik nie potrafiła nam powiedzieć, jaki preferencyjny czynsz może otrzymać galeria Zderzak i o ile niższy od obowiązującego inne galerie, który wynosi 20,50 zł za metr kw. Wiemy jedynie, że galeria Zderzak - podobnie jak inne galerie, które podpisały umowy najmu z miastem przed 2007 rokiem - płaciła dotychczas 6 zł za m.kw. Wszystkim obecnie ujednolicono czynsz.

- To wyrównanie konkurencyjności. Ale nie chcemy bynajmniej zamknięcia tak znanego miejsca. Gdyby plotki o tym, że gotowe jest wypowiedzenie, były prawdziwe, na pewno już byśmy je Marcie Tarabule wysłali. Zapewniam, że dążymy do załatwienia tej sprawy - dodaje Wójcik.

Łukasz Gazur

http://dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kultura/1114794-zderzak-nie-zniknie.html

Gatsby
February 2nd, 2011, 09:41 PM
dunia: Po czyjej stronie opowiada się pan w sporze dotyczącym przyszłości Capelli Cracoviensis?

Prezydent_Miasta: Staram się nie wypowiadać na ten temat, albowiem nie będę jako prezydent decydował o ilości zatrudnionych fagocistów i oboistów. Od tego jest dyrektor artystyczny.

http://www.krakow.pl/polecamy/4922,artykul,1-02-2011_-_czat_z_jackiem_majchrowskim_-_prezydentem_miasta_krakowa.html

Gatsby
February 3rd, 2011, 04:08 PM
List otwarty do władz Krakowa o Capelli Cracoviensis

Ewa Zeuner
2011-02-03, ostatnia aktualizacja 2011-02-02 19:06

Jestem śpiewaczką pracującą w Niemczech. Moje nazwisko prawdopodobnie nic Państwu nie powie, ponieważ wyjechałam z Polski już na studia. Obserwuję od pewnego czasu zamieszanie z powodu zmian w Capelli Cracoviensis.

Chciałabym przekazać Państwu kilka, mam nadzieję przydatnych, informacji dot. pracy śpiewaka tutaj. Od ukończenia studiów pracuję tylko jako solistka, ale w czasie studiów śpiewałam w prawie wszystkich chórach dużych stacji radiowo-telewizyjnych. Do każdego projektu musiałam stanąć do przesłuchania przed całym chórem i dyrygentem (3 rundy dla szczęśliwców, którzy dobrnęli do końca). Ostatnim etapem jest zawsze czytanie a vista. W Hamburgu prawie nie do przejścia, bo asystent daje do czytania tylko bardzo trudne utwory współczesne. To oczywiście były projekty na tzw. doangażowaniu. Wielu z moich kolegów śpiewa w tych chórach do dziś na takich samych warunkach. Wiem, że zaangażowanych na stałe jest ok. 40 procent śpiewaków, a etaty, które zwalniają się po odejściu kolejnych śpiewaków na emeryturę, bardzo często są po prostu likwidowane. W mediach od lat trwa dyskusja o kosztach utrzymania tych zespołów. Nie znam się na ekonomii, ale wyobrażam sobie, że miasto Kraków nie dysponuje pieniędzmi, jakimi dysponuje Monachium czy Hamburg. Najważniejszą jednak informacją jest to, że przesłuchania w chórze są najnormalniejszą rzeczą na świecie. Bez nich niemal niemożliwe staje się zachowanie zdrowej konkurencji w zespole. Pomijam już to, że na próby radiówek niemieckich przychodzi się z przygotowanym materiałem, a przepytywanie na pierwszej próbie najtrudniejszych fragmentów w solowych kwartetach należy do ulubionej zabawy dyrygentów - i to nie jest mobbing. Nie muszę chyba pisać, że dla solistów przesłuchania są chlebem powszednim. Nie dotyczy to oczywiście gwiazd. Agenci przeważnie tylko proponują swoich śpiewaków, a organizator ich zaprasza i wybiera - jak jabłuszka na targu. Normalny etat (znowu nie gwiazdorski) solistyczny w operze podpisuje się na 1-2 lat. O nieprzedłużeniu kontraktu intendant informuje śpiewaka do września roku przed zakończeniem umowy. Nowy dyrektor muzyczny oznacza często wymianę prawie całego zespołu solistów. Wtedy ma się znowu 9 miesięcy na znalezienie nowej pracy. Nie piszę tego listu, żeby próbować popchnąć Państwa w jakimś kierunku, lecz zdenerwowana komentarzami w internecie dotyczącymi pracy innych, również niemieckich zespołów o porównywalnym profilu. I jeszcze jedna, moim zdaniem ważna, informacja: muzycy niemieccy pracują również w kilku różnych miejscach, wyjeżdżają kilka razy w miesiącu na koncerty (nie zawsze za wielkie pieniądze), a w międzyczasie podejmują się różnych innych prac. Taki jest dzisiejszy rynek muzyczny. Wiem, że w rękach Państwa leży odpowiedzialność za ludzi, którzy zostaną pozbawieni pracy (jednej z wielu prac, które wykonują, żeby się utrzymać). Ale w zasięgu rąk Państwa leży również stworzenie w Krakowie instytucji muzycznej umożliwiającej publiczności przegląd najlepszych młodych polskich instrumentalistów, którzy do tej pory grali tylko w najlepszych orkiestrach europejskich, ale nie w Polsce. A gdzie ci młodzi ludzie mają zdobywać doświadczenie, o którym tak często się mówi? Pozwalam sobie również powiedzieć, że wykonywanie muzyki dawnej na historycznych instrumentach lub ich kopiach nie jest modą, lecz już tradycją. Na co dzień obracam się w nieco innej stylistyce, uważam jednak, że jeśli miasto takie jak Kraków ma możliwość utrzymania dwóch świetnych zespołów o tak różnym charakterze, to trzeba to wykorzystać. Osobiście uwielbiam kilka osób z Capelli i mam nadzieję, że staną do konkursu, zostaną w zespole. Ciągłe porównywanie się z innymi jest stałym elementem tego zawodu. Brak akceptacji środowisk muzycznych dla poczynań dyrektora Adamusa też tak do końca nie jest prawdą. Nie mieszkam w Polsce już od 15 lat, znam jednak osobiście kilkunastu muzyków, którzy od dziś gotowi są do współpracy. Mam nadzieję, że niektórzy z nich odważą się do tego przyznać - chociaż biorąc pod uwagę krążące w internecie inwektywy pod adresem wszystkich sympatyzujących, nie byłabym tego taka pewna. Jedno jest pewne - na pewno będziecie Państwo opluci i oskarżeni o zbrodnię na polskiej kulturze. Ja z pewnością też. Ale dlaczego zawsze muszą wygrywać pogróżki? I dlaczego to nie Kraków ma się porwać na coś wspaniałego? A że takie przedsięwzięcia są ryzykowne?

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9045133,List_otwarty_do_wladz_Krakowa_o_Capelli_Cracoviensis.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f5d38d96dd8884&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
February 3rd, 2011, 04:11 PM
Muzycy Capelli Cracoviensis do ministra listy piszą

Tomasz Handzlik
2011-02-03, ostatnia aktualizacja 2011-02-02 22:15

Muzycy Capelli Cracoviensis dalej walczą. Właśnie wysłali list do ministra kultury z prośbą o pomoc. Twierdzą, że przeprowadzenie audytu wykaże niekompetencje dyrektora w zarządzaniu instytucją. Tyle że audyt wykonało właśnie miasto.

"Dyrektor Jan Tomasz Adamus chce przejąć nazwę Capella Cracoviensis, która kojarzy się nie tylko w Polsce z doskonałym zespołem i doskonałymi muzykami, jak również jej dotację, aby utworzyć zespół złożony ze swoich kolegów i dostosowany do realizacji swoich wąskich zainteresowań i ambicji" - piszą w liście do ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego muzycy Capelli Cracoviensis.

Przypominają, że rok temu, kiedy wybuchła pierwsza awantura w CC i kiedy oskarżali dyrektora Adamusa o niegospodarność, prezydent Krakowa Jacek Majchrowski zlecił przeprowadzenie audytu w instytucji. Ich zdaniem kontrola nie została przeprowadzona, a mogłaby wykazać m.in. "niekompetencje dyrektora Jana Tomasza Adamusa w zarządzaniu instytucją".

Apelują: "tylko osoby piastujące najpoważniejsze urzędy w Polsce, takie jak Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, mogą przynieść nam realną pomoc".

Jakie konkretne zarzuty stawiają Adamusowi muzycy, nie udało nam się dowiedzieć. - Nie mam upoważnienia zespołu do rozmów z panem - uciął wczoraj próbę rozmowy Maciej Czepielowski, koncertmistrz CC.

- Minister Zdrojewski zna treść listu. Będzie w tej sprawie rozmawiał z organizatorem Capelli Cracoviensis, prezydentem Majchrowskim - oświadczył Maciej Babczyński, rzecznik Ministerstwa Kultury.

Pisząc list do ministra, muzycy nie zdawali sobie najwyraźniej sprawy, że po ubiegłorocznej awanturze i doniesieniach o rzekomych nadużyciach Adamusa prezydent Majchrowski zlecił przeprowadzenie audytu. W urzędzie miasta znają już jego wyniki.

- Są bardzo dobre. Szczegółowe badania przeprowadzone przez biuro kontroli wewnętrznej Urzędu Miasta Krakowa wykazały, że dyrektor Adamus prawidłowo zarządza instytucją. Nie ma więc mowy o żadnych nadużyciach czy niekompetencjach - twierdzi Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa do spraw kultury i promocji.

Z audytu dowiadujemy się za to, że to członkowie zespołu nie wykazali dotąd wystarczającego zaangażowania w rozwój artystyczny zespołu, nie angażując się na przykład w prace rady artystyczno-programowej. We wniosku kontrolnym podkreślono także, że działania związków zawodowych CC "nie służą marce tego zespołu" i "nie sprzyjają właściwej atmosferze pracy".

W przyszłym tygodniu w CC mają się rozpocząć przesłuchania weryfikacyjne członków zespołu. Związki zawodowe zasypały więc dyrektora Adamusa pytaniami i żądaniami. Chcą, aby w przesłuchaniach mogli uczestniczyć członkowie rady artystycznej oraz przedstawiciel związków zawodowych, pytają o kryteria przesłuchań, o to, czy został ustalony limit osób, które mają pozytywnie przejść przesłuchania i powody "nierównego traktowania zespołu", bo Adamus zwolnił z nich niektórych muzyków. Przypuszczają też, że przesłuchania są tylko pretekstem do zwolnienia ośmiu śpiewaków, którym Adamus próbował już wręczyć wypowiedzenia rok temu.

- Odpowiedziałem na pytania. Z grzeczności - mówi Adamus. - Ale z charakteru tych pytań można odnieść wrażenie, że zespół trawi rodzaj manii prześladowczej. Część muzyków działa bowiem na podstawie jakichś dogmatów, które sami sobie wymyślili i nie próbowali nawet weryfikować. Prawdopodobnie sformułowali sobie taki dogmat, że to oni są radą artystyczną, a ja tylko wynajętym przez nich menedżerem. I właśnie z tego chyba wynika tak wiele nieporozumień.

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9045178,Muzycy_Capelli_Cracoviensis_do_ministra_listy_pisza.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1b7a6d27ec1daa&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120


komedia

(polecam komentarze)

Gatsby
February 3rd, 2011, 04:41 PM
http://szwarcman.blog.polityka.pl/?p=609

Gatsby
February 5th, 2011, 09:06 AM
Rewolucja na Misteriach Paschaliach. Zagra Portishead

Tomasz Handzlik
2011-02-05, ostatnia aktualizacja 2011-02-04 20:28

Muzycy grup Portishead i Goldfrapp, a do tego debiuty i wschodzące gwiazdy muzyki dawnej - tegoroczny festiwal Misteria Paschalia będzie miał dwie nowe odsłony

Misteria Paschalia przechodzą lifting, a właściwie to poważną transformację. W programie kojarzonej dotąd z tradycyjną muzyką poważną imprezy zagrają bowiem w tym roku gwiazdorzy muzyki rozrywkowej - członkowie zespołów Portishead i Goldfrapp.

- Adrian Utley z Portishead i Will Gregory z Goldfrapp połączyli siły i napisali poruszającą muzykę do niemego filmu "Męczeństwo Joanny d'Arc" z 1928 roku, który znalazł się na tzw. liście watykańskiej, czyli indeksie obrazów o szczególnych wartościach religijnych - zdradza Filip Berkowicz, dyrektor artystyczny festiwalu i doradca prezydenta miasta do spraw kultury. Utley i Gregory przyjeżdżają do Krakowa z zespołem muzyków pod batutą Charlesa Hazlewooda, by zainaugurować nową odsłonę festiwalu zatytułowaną "Trance". W projekcie obok artystów angielskich wezmą również udział muzycy Capelli Cracoviensis i krakowskiego zespołu Octava Ensemble. W ramach "Trance" związani ze światem muzyki rozrywkowej artyści sięgać będą po tematykę pasyjną, tradycyjne formy muzyki dawnej oraz dawne instrumentarium. - Rozmowy o kolejnych edycjach trwają. Czy przyjedzie Sting z elżbietańskimi pieśniami Dowlanda? Nie. Będzie znacznie lepiej - obiecuje Berkowicz.

Od tego roku festiwal podzielony będzie na trzy części, wspomnianą "Trance", klasyczną "Mainstream" i jeszcze jedną nową - "Debuts". W ramach "Mainstreamu" podziwiać będziemy największe gwiazdy wykonawstwa historycznego, a w programie co roku siedem projektów przygotowanych na zamówienie festiwalu. W tym roku obok znanych już krakowskiej publiczności zespołów Les Musiciens du Louvre-Grenoble z Markiem Minkowskim, Europa Galante pod dyrekcją Fabia Biondiego czy Jordiego Savalla oraz jego Hesperion XXI i Capella Reial de Catalunya po raz pierwszy na MP wystąpi Emmanuelle Haim z zespołem Le Concert d'Astrée oraz Christophe Rousett i formacja Les Talens Lyriques.

Na rozpoczynającym się za dwa i pół miesiąca festiwalu nowością będą również "Debiuty". - Misteria Paschalia były dotychczas wyłącznie "gwiazdorskim" festiwalem. Nie możemy jednak nie zauważać nowych formacji i zjawisk kreowanych przez ludzi niezwiązanych na co dzień z dużymi koncernami płytowymi i potężnym PR-em. Dlatego postanowiliśmy się otworzyć na młode zespoły i wschodzące gwiazdy wykonawstwa historycznego. Być może obecność na krakowskim festiwalu, pojawienie się w towarzystwie utytułowanych mistrzów pomoże im w karierze - dodaje Berkowicz. Jako pierwsi zadebiutują w tym roku w Krakowie muzycy z Bazylei, tworzący formację La Morra prowadzoną przez Polaka Michała Gondko. Artyści przedstawią przygotowany specjalnie na festiwal program "Lacrime di Leo - sekretna muzyka papieża Leona X".

8 lutego rusza sprzedaż biletów. Dostępne będą w punktach informacji miejskiej (ul. św. Jana 2, pl. Wszystkich Świętych 2, ul. Powiśle 11). Można je też kupić na www.eventim.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9057894,Rewolucja_na_Misteriach_Paschaliach__Zagra_Portishead.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1af7458dff37&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Bodrum
February 5th, 2011, 12:16 PM
Dawno nie było tak żałosnego tytułu w lokalnym oddziale Gazety, prawda? "Zagra Portishead" - pewnie, ale w Poznaniu! ;)

Choć oczywiście cieszy planowany rozwój imprezy, która i tak miała dotąd świetną prasę.

Gatsby
February 5th, 2011, 12:26 PM
nie wiem, czy sekcja "mainstream" to taka fajna nazwa. kto się szczyci tym, że jest w głównym nurcie?...ale może jest tak ogólnie przyjęte...

Gatsby
February 5th, 2011, 02:28 PM
Dawno nie było tak żałosnego tytułu w lokalnym oddziale Gazety, prawda? "Zagra Portishead" - pewnie, ale w Poznaniu! ;)

Choć oczywiście cieszy planowany rozwój imprezy, która i tak miała dotąd świetną prasę.

tak na marginesie, przy wszystkich sukcesach Berkowicza i KBFu ani razu nie udało im sie ściągnąć do Krakowa jakiegos wielkiego "pierwszego razu" (poza muzyka klasyczną). Radiohead, Jane's Addiction, Nine Inch Nails, Osborne, teraz Portishead...wszystko w Poznaniu, albo Trójmieście (tu można by sporo dopowiedzieć)

chyba że Wianki i np. Jamiroquai (Kravitz pewnie był wcześniej?)...ale to jakby sie nie liczy;) z kolei Kraftwerk jest nieco niszowy.

Mr. America
February 5th, 2011, 02:45 PM
^^ W Krakowie "pierwsze razy" to zazwyczaj na Coke Live.

Gatsby
February 5th, 2011, 02:50 PM
no właśnie...Faithless, Massive Attack...to zdaje się nie były pierwsze razy. a przypominam, że mówimy o DUŻYCH pierwszych razach, a nie gwiazdach sezonu...

zresztą wiele takich wielkich do sprowadzenia nie zostało...

Mr. America
February 5th, 2011, 03:21 PM
No z takich DUŻYCH prze duże "D" to już dawno nic nie było... ew. Celine Dion kiedyś na Błoniach.

PretoriaNPG
February 5th, 2011, 04:40 PM
Nie ma hali , nie ma gwiazd

Gatsby
February 5th, 2011, 08:45 PM
zadziwiający rozmach i promocja dla Krakowa:)

Unsound Festival New York April 2011

Celebrating the concepts, ideas and joy of creative music in its many forms - from lowbrow to high - Unsound Festival has built a reputation as one of Europe’s most original events pushing boundaries. Through the evolution of a unique and visionary curatorial approach, Unsound Festival has inspired visitors and locals alike in their hometown of Krakow, Poland, since its inception in 2003. Havi...ng organized additional events in Prague, Warsaw, Bratislava, Kiev and Minsk, Unsound and their principal organizing group Fundacja Tone looked West for the first time and teamed up with the Polish Cultural Institute in New York and the Goethe-Institute New York to bring a surprise-packed eleven-day festival to New York in February of 2010.

In New York and across America, music fans and the press alike embraced Unsound Festival New York as a refreshing addition to the city calendar and quickly realized that Unsound provided a very different model even for New York, where every day can feel like a music festival. Enraptured by what they saw, Urb magazine described Unsound as "scene-shifting" and declared that the festival instantly "cemented its status as one of the most important cultural festivities in New York City." While Jon Pareles wrote in the New York Times that the Festival "claims a shrewdly amorphous domain: a zone in a virtual Europe (including Eastern Europe and Scandinavia) where electronics; arty, multimedia experiments; chamber-music meticulousness; punk impulses; and D.J. dance beats may all appear amid clouds of noise…this festival’s aesthetic: high-tech, allusive and not to be pinned down.”

Unsound experienced perhaps their most successful Krakow event to date this past October which was praised by Fact Magazine as a festival to be lauded for "its commitment to affording artists of considerable cult and critical renown the opportunity to realize grand projects and perform in grand spaces; to instill a level of trust in these artists that most safety-first festivals are incapable of, or unwilling to, countenance." Now, with the same passion for the unusual that made them so noticeable, Unsound Festival New York is set to return to New York this coming April 2011.

Working once again with the Polish Cultural Institute in New York and the Goethe-Institut New York, as well as a host of other key partners and sponsors, Fundacja Tone and Unsound are preparing to continue their mission to bring underexposed East European artists to New York and to boldly show yet again the many faces of creative music. As the Village Voice noted in February 2010, "...the purpose of the Unsound Festival is to repel the baseless, spectacle-heavy notion that only a few states in the U.S. and a few countries in Western Europe are capable of making great, weird music that is riveting, outrageous, and thought-provoking."

Unsound Festival New York starts Wednesday April 6th with Unsound's largest event to date - the festival’s official opening - at Lincoln Center's Alice Tully Hall. Presented with Sacrum Profanum, Unsound’s sister festival from Krakow, and organized by the Krakow Festival Office with support of the Krakow City Council, this official Unsound Festival opening night event will feature the USA debut of “We Don’t Need Other Worlds. We Need Mirrors - Music for Solaris.”

Developed and commissioned for Unsound, Music For Solaris is an ambitious project that celebrates the fiftieth anniversary of the publication of Krakow writer Stanislaw Lem’s novel Solaris. Written for twenty-nine string players, two percussionists, prepared piano, guitars and electronics by Ben Frost (Australia / Iceland) and Daníel Bjarnason (Iceland) in collaboration with one of Poland's leading orchestras, Sinfonietta Cracovia, Music for Solaris also draws inspiration from the Andrei Tarkovsky film adaptation. The performance will be enhanced by the film manipulations of Brian Eno and Nick Robertson, drawing on moments from the original Tarkovsky film to create a visual parallel to the music composition process. This project has been strongly supported by the Adam Mickiewicz Institute as one of the leading projects of the Polish Presidency of the EU, which starts on July 1st 2011. An album of Music For Solaris will be released this year on the Bedroom Community label.

Setting the ground for “Music For Solaris,” Sinfonietta Cracovia will perform the music of Krzysztof Penderecki , one of Poland's greatest living contemporary composers, as well as the music of perhaps the most popular modern composer today, New York's own Steve Reich. This opening segment was curated by Sacrum Profanum to celebrate and preview the theme of their upcoming September 2011 festival in Krakow devoted to American minimalist music including many works by Reich.

The next evening, Thursday April 7th, Unsound returns to The David Rubenstein Atrium at Lincoln Center where the festival was launched last year. This time, synthesizer legend Morton Subotnick (USA) will be revisiting his first Library of Congress recognized album Silver Apples of The Moon with visual accompaniment from acclaimed video artist Lillevan (Germany). On the same bill, making his long overdue New York debut, Atom™ (Germany/Chile) will perform a solo set of music and visuals drawing from his substantial discography of over 185 releases. That same night, at a special venue soon to be announced, Sinfonietta Cracovia (Poland) will present a concert of music of recently departed composer Henryk Mikolaj Górecki (Poland).

Over the following two nights the festival will also present club-oriented evenings with the Bunker. On Friday April 8th, Unsound continue their exploration of bass in a club context with a Bass Mutations bill featuring Lone (UK), Badawi (USA), Kontext (Russia), Eleven Tigers (Lithuania), The Phantom & Zeppy Zep (Poland), Chancha Via Circuito (Argentina), Dorian Concept (Austria), Spatial (UK), Sepalcure (USA) and others. Earlier that night (le) Poisson Rouge will play host to an event featuring synthesizer innovators from different, yet similar, walks - John Carpenter collaborator Alan Howarth (USA) with an acclaimed live set at Unsound Krakow behind his belt, will present his film music alongside former Ash Ra Temple member Harald Grosskopf (Germany) who will revisit his recently reissued album Synthesis. Rounding out the bill, Cleveland's trio Emeralds (USA) show how today's generation approach the same ideas. In addition, Emeralds will also perform as special set with Alan Howarth.

On Saturday April 9th the Bunker Unsound edition club night will feature Petar Dundov (Croatia), KiNK (Bulgaria), Jurek Przedziecki (Poland) alongside Octave One (USA) live, Glitterbug (Germany), Pulshar (Spain) and others.

Closing out Unsound Festival New York on Sunday April 10th will be three different events, including a collaborative night of dark music with Blackened Music that will feature the New York live debut of Lustmord (UK), Void Ov Voices (Hungary) and Robert Piotrowicz (Poland).

Unsound Festival New York will be preceded this year by a special series of events taking place Friday April 1st to Tuesday April 5th; Unsound Festival New York Labs will present a series of events, workshops and panel discussions under the banner “Labs” that explore the idea of a "Festival as a laboratory." The concept is that a festival environment is one in which artists can explore creativity in new ways. This theme was developed by European Cities of Advanced Sound (ECAS) and will also be presented this year at CTM – Club Transmediale (Berlin, February 2011), FutureEverything (Manchester, May 2011), Todays Art (The Hague, September 2011), CYNETART (Dresden, November 2011) and others.

Collaborating with presenters like Issue Project Room, Littlefield, Film Society of Lincoln Center's Walter Reade Theater and others, Unsound Festival New York Labs will bring underground artists like Anna Zaradny (Poland), Günter Müller (Germany), Taylor Dupree (USA), HATI (Poland), Dawid Szczesny (Poland), the New York debut of The Skull Defekts (Sweden) with Daniel Higgs (USA) and ((audience)): Cinema for the Ear, a special five-channel surround-sound program based around the theme of “Horror” with works by Demdike Stare (UK), Felix Kubin (Germany), Raime (UK) and others. Additionally, as it was last year, the Goethe-Institut Wyoming Building will be home to various related free panel discussions, also extending through into the main festival weekend.

Even with all these names mentioned there's still much more to be announced in detail over the next few weeks (please note every event will have its own press release) - rest assured there will be more surprises, engaging panel discussions, special demonstrations and the same bold attitude fans of Unsound have come to love.

This is a festival that has something for everyone from brilliant contemporary classical music to death metal, from modern club sounds to long overlooked innovators. Unsound Festival New York and Unsound Festival New York Labs will surprise, delight and challenge. We hope to see you there.

Unsound Festival New York is presented by Fundacja Tone, the Polish Cultural Institute in New York and the Goethe-Institut New York

In cooperation with The Trust For Mutual Understanding, The Adam Mickiewicz Institute, City of Krakow, Krakow Festival Office, 6 Zmyslów, Austrian Cultural Forum New York, Instituto Cervantes de New York, Czech Center New York, Consulate General of Finland in New York, Royal Norwegian Consulate General in New York, Pro Helvetia

Backspin Promotions, Bedroom Community, Beyond Booking, The Bunker, The Blackened Music Series, Electronic Music Foundation, European Cities of Advanced Sound, FRKWYS, International Cities of Advanced Sound, Issue Project Room, Kiss&Tell, (le) Poisson Rouge, Littlefield, Goethe-Institut Wyoming Building and others

http://unsound.pl/en
http://www.backspinpromo.com/usfnyc2011.html

http://ensemblehypermoderne.over-blog.com/article-unsound-festival-new-york-unsound-labs-2011-66237291-comments.html

Gatsby
February 5th, 2011, 08:50 PM
^^
http://www.backspinpromo.com/usfnyc2011.html

Bodrum
February 6th, 2011, 12:20 AM
nie wiem, czy sekcja "mainstream" to taka fajna nazwa. kto się szczyci tym, że jest w głównym nurcie?...ale może jest tak ogólnie przyjęte...W kontekście charakteru wydarzenia myślę, że nazwa przede wszystkim przewrotna ;)

tak na marginesie, przy wszystkich sukcesach Berkowicza i KBFu ani razu nie udało im sie ściągnąć do Krakowa jakiegos wielkiego "pierwszego razu" (poza muzyka klasyczną). Radiohead, Jane's Addiction, Nine Inch Nails, Osborne, teraz Portishead...wszystko w Poznaniu, albo Trójmieście (tu można by sporo dopowiedzieć)

chyba że Wianki i np. Jamiroquai (Kravitz pewnie był wcześniej?)...ale to jakby sie nie liczy;) z kolei Kraftwerk jest nieco niszowy.No ja bym jeszcze przynajmniej Warszawę do tej wyliczanki wliczył ;) Oczywiście kwestia, co to znaczy "ktoś wielki". Występ Kraftwerk na SP nie był bynajmniej ich pierwszym w Polsce, ale Aphexa Twina - owszem, i było to duże wydarzenie, jakkolwiek też nie jest to twórca masowy (mimo że popularny i bardzo istotny dla reprezentowanego nurtu).

Coke Live tych popularnych gwiazd "po raz pierwszy" trochę też dostarczył - Jay-Z, Rihanna, Timbaland, The Killers, 30 Seconds To Mars po raz pierwszy w Polsce zagrali właśnie w Krakowie (dorzucając drugie tyle wykonawców mniej rozpoznawalnych, a zwykle też istotnych, jak choćby ikona hip-hopu, Missy Elliott).

Niemniej ja nie jestem zwolennikiem fetyszyzowania "pierwszych razów" w tej materii. Rynek się mocno rozwinął, większość istotnych artystów już do Polski przyjechała, ważniejsze jest to, jaka jest bieżąca oferta muzyczna danej aglomeracji niż to, czy może się pochwalić jakimś kolejnym "po raz pierwszy w Polsce". To hasło ma malejące znaczenie, choć ciągle wielu się lubuje w jego używaniu - na tyle, że np. jedna z agencji koncertowych upodobała sobie korzystanie w tekstach promocyjnych ze sformułowania "po raz pierwszy w Warszawie/Gdańsku/Krakowie/na Górnym Śląsku itp.". Można łatwo dojść do śmieszności ;)

adritt
February 6th, 2011, 10:45 PM
W Krakowie powstanie Muzeum Huty

Magda Wrzos-Lubaś

W Krakowie powstanie Muzeum Nowej Huty. Ma ono zastąpić funkcjonujące od 2008 roku muzeum PRL-u, które mieści się w dawnej siedzibie kina "Światowid". Z propozycją przekształcenia muzeum PRL-u w Krakowie w nową placówkę do prezydenta Jacka Majchrowskiego zwrócił się minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski.
http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/766990,w-krakowie-powstanie-muzeum-huty,id,t.html#f885ce45588f1835,1,3,8

No ciekwa incjatywa;)

Gatsby
February 6th, 2011, 10:53 PM
^^ciekawa porażka...

http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1201999&page=2

Gatsby
February 8th, 2011, 09:16 AM
i ciekawy kazus...

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Muzeum-Narodowe-w-Warszawie-pozwie-Bazylike-Mariacka-w-Gdansku-n45370.html

kibicuję Gdańskowi, co nie zmienia faktu, że tamtejszy proboszcz jest inteligentny inaczej. myślał, że stoi ponad prawem, a przecież to użyczenie mogło być już de facto na zawsze. należało tylko wykazać minimum staranności. przy okazji sprawa ta utrudni dalszą rewindykację zagarniętych przez MN w W. dzieł sztuki. i pewnie o to m.in. w tym procesie chodzi.

Gatsby
February 8th, 2011, 08:35 PM
ale wynalazek:)

http://www.googleartproject.com/

behemot
February 8th, 2011, 08:38 PM
^^
A dzieła sztuki polskich artystów prezentuje....praskie Muzeum Kampa :|
Polska jest jedynym dużym krajem Europy (UE) bez reprezentacji w projekcie.

Gatsby
February 8th, 2011, 09:26 PM
a propos gdańskich obrazów, ciekawy warszaffski punkt widzenia. bardzo wygodnie sprowadza się sprawę do relacji Państwo-Kościół. sorry, ale stolyca już tak jest zamknięta na inne punkty widzenia, że najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że na tej kanwie temat własności zbiorów warszawskiego MN może dopiero wypłynąć na szerokie wody.
głupota proboszcza to osobny wątek, ale przede wszystkim te dzieła powinny pozostać w swoich historycznych kontekstach.

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9075102,Muzeum_Narodowe_vs__Bazylika_Mariacka___Szlachecki.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f77c21663e3468&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

hypermoderne
February 12th, 2011, 04:32 PM
We are a chamber ensemble of variable geometry
http://ensemblehypermoderne.over-blog.com

Gatsby
February 15th, 2011, 11:27 AM
Kraków miastem Miłosza. Spotkania, warsztaty, sesje

Małgorzata I. Niemczyńska
2011-02-15, ostatnia aktualizacja 2011-02-14 21:35

Kraków przez tydzień będzie żył w maju znakomitą poezją. Na poniedziałkowej konferencji prasowej podane zostały szczegóły Festiwalu Literackiego im. Czesława Miłosza.

Wydarzenie stanie się głównym punktem obchodów roku poświęconego nobliście. Jego hasło przewodnie brzmieć będzie "Rodzinna Europa". - Tytuł i moment mają znaczenie symboliczne - wyjaśnia Jerzy Illg, dyrektor artystyczny imprezy. - Urodziny Miłosza, autora "Rodzinnej Europy", przypadają 30 czerwca, a dokładnie nazajutrz Polska po raz pierwszy w swej historii obejmie w tej rodzinnej Europie prezydencję. Trudno sobie wymarzyć lepszego patrona tych wydarzeń. Trzeba będzie mieć kondycję i zdrowie, by zaliczyć wszystkie ważne spotkania festiwalu.

Wielkie Księstwo Poezji

Impreza planowana jest 9-15 maja. Podstawą programu mają stać się cztery wielkie wieczory poezji o tytułach zaczerpniętych z dzieła patrona ("Księga olśnień", "Nieobjęta ziemia", "Miasto bez imienia", "Wielkie Księstwo Poezji"). Udział w nich weźmie dwoje noblistów - obok Wisławy Szymborskiej również karaibski poeta Derek Walcott. Ale przyjazd do Krakowa potwierdzili też irlandzki laureat Bookera John Banville oraz brytyjska autorka słynnych "Białych zębów" Zadie Smith. Wśród pozostałych gości są się m.in.: Timothy Garton Ash, Breyten Breytenbach, Bei Dao, John Gray, Robert Hass, Amin Maalouf, Norman Manea czy Bodil Malmsten.

Na Uniwersytecie Jagiellońskim odbędzie się pięciodniowa sesja naukowa. - Miłosz jest wieloraki i niejedno ma imię - zaznacza prof. Aleksander Fiut, koordynator sesji. - Tytułem planowanych spotkań naukowców chcieliśmy wskazać właśnie na tę wielorakość, stąd "Miłosz i Miłosz". Bo Miłosz to nie tylko poeta, ale też wielki myśliciel, człowiek polityczny i postać o niezwykłej osobowości. Takiej sesji dotąd nie było i na pewno długo nie będzie.

Zaproszeni autorzy wezmą udział także w dyskusjach panelowych. Pod hasłem "Miejsce urodzenia" rozmowa toczyć się będzie na temat trudności, jakie niesie ze sobą idea wielokulturowości, natomiast słowa "O zgiełku wielu kultur" mają stać się pretekstem do wymiany myśli o roli wyznania we współczesnym życiu publicznym. Planowany jest też luźny wieczór wspomnień, podczas którego anegdoty o Miłoszu opowiedzą jego przyjaciele, m.in. Jane Hirschfield i Adam Michnik. W programie znajdą się ponadto wręczenie nagrody Transatlantyk dla najwybitniejszego promotora literatury polskiej za granicą, spotkania z młodymi twórcami w paśmie OFF, a także koncerty.

Kolejnym wydarzeniem towarzyszącym mają być warsztaty dla tłumaczy Miłosza z całego świata. - Tłumacze to grupa zawodowa, która zwykle pozostaje w cieniu, jest niedoceniana - uważa Magda Heydel, odpowiedzialna za tę część programu. - Dzięki stypendium Instytutu Książki udało nam się zaprosić z całego świata 20 osób, które zajmują się przekładami dzieł Miłosza. Przyjadą tłumacze m.in. z Łotwy, Bułgarii, Izraela, Chin, Egiptu i Serbii.

W ramach festiwalu planowane są też premiery wydawnicze. Najbardziej oczekiwana z nich to tysiącstronicowa książka "Miłosz. Biografia" Andrzeja Franaszka (Znak). Korporacja Ha!art wyda antologię pod redakcją Grzegorza Jankowicza "Rodzinna Europa 5 minut później", na którą złożą się teksty współczesnych poetów i krytyków inspirowane książką noblisty. Poświęcone mu publikacje planują też "Zeszyty Literackie" i Wydawnictwo Literackie.

Miłosz wyzwolony

Krakowskie Biuro Festiwalowe, które jest głównym organizatorem festiwalu, planuje też akcję "Umysł wyzwolony", w ramach której z nietypowo podaną poezją Miłosza przez kilka miesięcy będzie się można spotkać w przestrzeni miejskiej. Do udziału w nim została zaproszona m.in. Jane Holzer. Jej świetlne projekty będzie można zobaczyć wyświetlone na murach Wawelu.

Warto przypomnieć, że w Krakowie realizowany jest ponadto projekt "Made in Poland. Miłosz Sounds". W jego ramach pięcioro kompozytorów muzyki współczesnej - Paweł Mykietyn, Agata Zubel, Wojciech Ziemowit Zych, Aleksandra Gryka i Dobromiła Jaskot - stworzy pięć utworów na podstawie wybranych tekstów Miłosza. Gdy będą już gotowe, pięć zespołów - Asko|Schoenberg, Ensemble Modern, Alarm Will Sound, London Sinfonietta i Klangforum Wien - zaprezentuje je we wrześniu podczas 9. Festiwalu Sacrum Profanum w Krakowie. Koncerty ma transmitować Polskie Radio na teren krajów zrzeszonych w European Broadcasting Union, zostaną też wydane na DVD.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9106938,Krakow_miastem_Milosza__Spotkania__warsztaty__sesje.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f2bfcdc4b2996fa&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
February 15th, 2011, 11:56 AM
Festiwal Literacki Czesława Miłosza rozpocznie się 9 maja

POEZJA. Prawie dwustu pisarzy, krytyków, a także przyjaciół Czesława Miłosza spotka się podczas ogromnej imprezy, jaką przygotował Kraków na cześć noblisty.

2. Festiwal Literacki Czesława Miłosza rozpocznie się 9 maja i potrwa tydzień. Hasłem przewodnim będzie "Rodzinna Europa", symboliczny tytuł jednego z dzieł poety, eseisty i krytyka. W programie festiwalu znalazły się wieczory poetyckie, dyskusje panelowe, warsztaty tłumaczy, koncerty, premiery wydawnicze, prezentacje filmów, a także specjalna pięciodniowa sesja naukowa na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Kraków na tydzień stanie się literacką stolicą Europy - mówi Jerzy Illg, opowiadając o kolejnych wieczorach poetyckich. Na czterech spotkaniach (nazwanych kolejno: "Księga olśnień", "Miasto bez imienia", "Nieobjęta ziemia", "Wielkie księstwo poezji") pojawią się wybitni poeci - na czele z Edwardem Hirschem, Ryszardem Krynickim, Julią Hartwig, Tomasem Venclovą, Adamem Zagajewskim i Wisławą Szymborską.

Poetyckim spotkaniom towarzyszyć będą dyskusje panelowe. Miłosza wspominać będą przyjaciele (m.in. Renata Gorczyńska, Jane Hirschfield, Robert Hass). Będzie dyskusja o rozumieniu Rosji, z udziałem m.in. Clare Canavagh. W spotkaniu "Miejsce urodzenia" udział zapowiedział m.in. Timothy Garton Ash, natomiast na panelu "O zgiełku wielu religii" pojawią się m.in. John Gray i Tomas Halik. Poza dyskusjami w grupach odbędą się także spotkania indywidualne. Na święto Miłosza z tej okazji przyjadą wybitne pióra współczesne: pisarze Zadie Smith i John Banville czy Adonis, Derek Walcott oraz Bei Dao.

Obok spotkań i debat odbędzie się na Uniwersytecie Jagiellońskim specjalna konferencja naukowa poświęcona w całości Miłoszowi.

- Pragniemy pokazać jego wielorakość - zapowiada współorganizator z ramienia UJ, prof. Aleksander Fiut. Pokazaniu Miłosza wielokulturowego mają też służyć studyjne warsztaty dla tłumaczy.

Z okazji festiwalu Miłosza pojawi się wiele książek mu poświęconych. Korporacja Ha!art przygotowuje antologię poetycką "Rodzinna Europa. Pięć minut później". Znak wyda olbrzymią biografię Miłosza autorstwa Andrzeja Franaszka. Zeszyty Literackie zaprezentują całą serię publikacji związanych z autorem "Doliny Issy".

Festiwal wpisze się w obchody Roku Miłosza 2011, uchwalonego przez Sejm.

- Chcemy w Krakowie odbrązowić Miłosza, używając niekonwencjonalnych środków - mówi Izabela Helbin z Krakowskiego Biura Festiwalowego, które koordynuje działania związane z obchodami Roku Miłosza w mieście. Wśród przygotowanych atrakcji mieszkańców czeka m.in. Ogród Zen, Tramwaje Liryczne, Camera Obscura, gdzie będą prezentowane utwory noblisty.

Interesująco zapowiada się także akcja "Nosiciele poezji". Z tej okazji zostaną wyprodukowane specjalne podkoszulki, każdy z nadrukowanym fragmentem wiersza Czesława Miłosza, a podczas finału spotkają się żywi "nosiciele poezji", których zadaniem będzie odnaleźć pozostałą część swojego wiersza.

- 30 czerwca minie 100 lat od narodzin Miłosza, a 1 lipca Polska obejmie prezydencję w Unii Europejskiej. Nie można było sobie wyobrazić lepszego terminu dla tego rodzaju przedsięwzięć - podsumowuje Jerzy Illg.

MARCIN WILK

http://dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kultura/1119541-festiwal-literacki-czeslawa-milosza-rozpocznie-sie-9-maja.html

Gatsby
February 16th, 2011, 09:30 AM
Konflikt personalny

KONTROWERSJE. Zaufanie pomiędzy dyrektorem Capelli Cracoviensis a muzykami zostało utracone i to obustronnie

Jan Tomasz Adamus pozostaje na stanowisku dyrektora Capelli Cracoviensis, przekształcenia zespołu w orkiestrę dawną będą trwały dwa lata, zaś przesłuchania muzyków do nowego zespołu CC odbędą się według określonych zasad - takie stanowisko władz miasta zaprezentowała wczoraj wiceprezydent Krakowa Magdalena Sroka.

Jak powiedziała, wiele oczekiwań muzyków ma charakter racjonalny i będą one mogły być wprowadzone w Capelli Cracoviensis. Są to postulaty dotyczące głównie informacji i organizacji systemu pracy. - Konflikt w orkiestrze ma charakter personalny, a nie artystyczny, bo co do głównych założeń, czyli aby nauczyć się grać na instrumentach dawnych i wykonywać repertuar dawny jest zgoda ze strony muzyków Capelli - mówiła wiceprezydent Sroka. - Z naszej strony jest zgoda, aby się nie zawężać jedynie do repertuaru dawnego, aby projektowo wykonywać również repertuar późniejszy z użyciem instrumentów współczesnych - podkreślała.

Wiceprezydent przypomniała, że Capella Cracoviensis jest instytucją miejską tworzoną, aby skupiać się na wykonywaniu muzyki dawnej i tak "jest postrzegana przez większość odbiorców, mimo że z czasem repertuar się poszerzał". - Musimy pamiętać o tym, że funkcjonujemy w rzeczywistości zmiennej; ona pokazuje, jak przez ostatnie 20 lat podchodzono do wykonawstwa muzyki dawnej na historycznych instrumentach. To jest pewien trend, pewna moda, nie wiemy, ile będzie trwać, ale Kraków jako najważniejsze polskie miasto, jeśli chodzi o wykonawstwo muzyki dawnej, wpisuje się na europejską mapę i musi tym wyzwaniom sprostać - mówiła Magdalena Sroka.

Dyr. Adamus nie był w stanie nadal podać planu przekształceń zespołu, jedynie wiceprezydent Sroka podkreśliła, że w czwartek na stronie internetowej CC zawieszony zostanie plan szkoleń i przygotowań do wykonawstwa muzyki dawnej. Jak zapewniła, zostanie także powołany zespół, który będzie oceniał muzyków w przesłuchaniach, a rola dyrektora "będzie towarzysząca". Zdementowała też pogłoski jakoby w trakcie przekształceń CC miała być zmniejszona o 30 etatów, a jej budżet okrojony o połowę.

- CC musi prezentować ponadprzeciętne rezultaty artystyczne i w związku z tym system organizacyjny musi być tak skonstruowany, aby służył temu celowi. Kraków zawsze był miastem kultury to jednak w ostatnich latach staje się sceną artystyczną o międzynarodowym znaczeniu i my, jako CC, chcemy na tej scenie występować - mówił Jan Tomasz Adamus.

Muzycy CC, choć nie zostali na konferencję zaproszeni, stawili się w magistracie. - Nie ma kompromisu. Broni nie składamy, bo takie stanowisko miasta uważamy za głęboko niesprawiedliwe. Będziemy się naradzać, co dalej robić - mówi Tomasz Góra, skrzypek CC. - To nie chodzi o nasze stołki, nasze posady, nie godzimy się na zaprzepaszczenie naszego dorobku. Zainwestowaliśmy i miasto też zainwestowało w nas. Byliśmy nagradzani i teraz na zrębach tej instytucji próbuje się budować coś nowego.

Wczoraj także wiceprezydent Sroka rozesłała do ośmiu instytucji w Polsce list będący odpowiedzią na apele kierowane do władz miasta dotyczące wycofania się z przekształceń CC. Z tego pisma wynika, że w roku 2011 planowanych jest 56 koncertów CC, z czego pięć na instrumentach współczesnych.

Wyjaśnienia wiceprezydent nie tylko nie przyniosły rozwiązania problemu, ale też pokazały, że kompromis nie jest możliwy. Bo jak stwierdziła wiceprezydent Sroka zaufanie "pomiędzy dyrektorem a muzykami zostało utracone i to obustronnie".

AGNIESZKA MALATYŃSKA-STANKIEWICZ

http://dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kultura/1119982-konflikt-personalny.html,,0:pag:2#nav0

Gatsby
February 16th, 2011, 04:45 PM
http://magazynwaw.com/

fajna stronka. sporo o Krakowie (outsider's view)

Gatsby
February 17th, 2011, 05:52 PM
CORT wielofunkcyjny (vide zdjęcia)

http://www.biurofestiwalowe.pl/aktualnosci/365-drzew--wieczor-autorski.html

świetne miejsce na spotkania autorskie czy konferencje prasowe.

BTW., kobieta mnie rozwaliła tem swojem na drzewa włażeniem...choć generalnie jestem sceptyczny wobec sztuki wspołczesnej. może to przesąd, ale dla mnie jednak liczy się warsztat;)

http://www.cecyliamalik.pl/?t=galeria&p=1,356

Mr. America
February 17th, 2011, 09:21 PM
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9116458,Czwartki_z_architektura__zapraszamy_do_Gazeta_Cafe.html

Byłem dzisiaj - nawet całkiem ciekawie, podyskutować można. Kolejne spotkania mają być w każdy pierwszy i trzeci czwartek miesiąca.

Aha - no i był syn Bogdana Lisowskiego, autora Domu Stu Balkonów i wspominał, że wywalczyli, by podczas ocieplenia przywrócić budynkowi oryginalną kolorystykę :cheers:

adritt
February 18th, 2011, 11:29 PM
Super;)

Odnośnie CORTu całkiem przyjemne wnętrza;)
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=551592&page=92

mariosz
February 19th, 2011, 01:11 PM
Chyba nie ten link:)

adritt
February 19th, 2011, 11:21 PM
No pomylka, niemniej wszyscy wiemy, o czym mowa;)

behemot
February 21st, 2011, 07:21 PM
Zmarł Jerzy Nowosielski :(
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,9143707,Zmarl_Jerzy_Nowosielski__jeden_z_najwybitniejszych.html

Gatsby
February 21st, 2011, 07:28 PM
polska religijność ma ostatnio zły czas. najpierw Życiński, teraz Nowosielski...

Gatsby
February 21st, 2011, 10:01 PM
http://www.rp.pl/artykul/615992_Jerzy-Nowosielski-nie-zyje.html

Gatsby
February 24th, 2011, 08:10 AM
Muzycy Capelli zaskoczeni listem z ministerstwa

KONTROWERSJE. Ministerstwo Kultury poparło władze Krakowa w sprawie radykalnych zmian w Capelli Cracoviensis.

"Obecna reforma Capelli Cracoviensis, prowadzona z pełnym szacunkiem dla pierwotnych zamierzeń jej założycieli, może dać jej wspaniałą szansę na ugruntowanie miejsca na polskiej i europejskiej scenie muzycznej" - pisze w liście do muzyków Jacek Weksler, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

- Jesteśmy zaskoczeni tym listem, bo sformułowania w nim użyte świadczą, że ktoś pana Wekslera wprowadza w błąd - mówi Marek Mleczko, I oboista. - To tylko pokazuje, jak nieuczciwie przeprowadzana jest likwidacja Capelli Cracoviensis. Wiele w niej nieprawdziwych stwierdzeń, które my staramy się mozolnie prostować - dodaje.

Do prezydenta Krakowa wpłynęła kopia listu od podsekretarza stanu MKiDN skierowana do muzyków CC. Muzycy jednak takiego listu nie otrzymali; o piśmie dowiedzieli się z mediów. Podsekretarz Weksler pisze m.in.: "pragnę wyrazić przekonanie, że obecne działania władz miasta Krakowa nie tylko nawiązują bezpośrednio do idei leżącej u podstaw powołania Capelli Cracoviensis, lecz także otwierają perspektywę jej rozkwitu oraz stwarzają nowe możliwości grającym w niej artystom. Wykonywanie muzyki dawnej na historycznych instrumentach, zgodnie ze specjalistyczną wiedzą, nie stanowi ograniczenia, lecz przeciwnie - jest przejawem otwartości na współczesne osiągnięcia teorii i praktyki muzycznej".

- Powoływanie się podsekretarza Wekslera na zamierzenia pana Stanisława Gałońskiego, założyciela CC, jest nadużyciem. Pan Stanisław Gałoński na posiedzeniu Komisji Kultury Rady Miasta Krakowa wyraźnie stwierdził, że nigdy nie zamierzał, aby CC była orkiestrą grającą na instrumentach historycznych, bo to znacznie ogranicza działalność zespołu. Mówił "nie dajcie sobie wcisnąć, bo nie istnieje pojęcie wykonawstwa muzyki dawnej. Mogą być jedynie wykonawcy utalentowani, bądź nie". Główną ideą pana Stanisława Gałońskiego było powołanie wszechstronnego zespołu grającego na współczesnych instrumentach; grającego dawną muzykę i współczesną. I taką orkiestrą byliśmy i jesteśmy - mówi Maciej Czepielowski, koncertmistrz CC.

- Ciekaw jestem też, jakie nowe możliwości, według pana Jacka Wekslera, otwierają się dzięki działaniom władz, przed ośmiorgiem już zwolnionych muzyków, a także tych, którzy wkrótce zostaną zwolnieni, gdyż nie będą pasowali do nowego profilu zespołu? - pyta Marek Mleczko.

Tymczasem do prezydenta Majchrowskiego wpływają kolejne listy przeciw likwidacji CC. Ostatnio swe poparcie wyrazili m.in. Kazimierz Kord i prof. Kazimierz Dawidek z Europejskiej Szkoły Oboju w Koblencji.

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz

redakcja@dziennik.krakow.pl

http://dziennik.krakow.pl/pl/aktualnosci/kultura/1123056-muzycy-capelli-zaskoczeni-listem-z-ministerstwa.html

Gatsby
February 24th, 2011, 10:36 AM
Paka wychodzi w miasto. Wystawy rzutnikowe, happeningi

Ryszard Kozik
2011-02-24, ostatnia aktualizacja 2011-02-24 02:46

- Chcemy, żeby Paka zaczęła być kojarzona także z takimi formami kabaretowymi, jak stand-up, monodramy, improwizacje czy happeningi - opowiada Łukasz Dębski, od października dyrektor Stowarzyszenia "Paka".
Łukasz Dębski

Dębski zapewnia, że podczas tegorocznej edycji - od 13 do 18 kwietnia - Paka wyjdzie w miasto. Nie chodzi oczywiście o opuszczenie na stałe Rotundy, z którą najszacowniejszy polski przegląd kabaretów zawsze był blisko związany.

- Zależy nam jednak na tym, żeby przegląd był bardziej widoczny na ulicach Krakowa - tłumaczy Dębski (pisarz, właściciel Cafe Szafe). Stąd pomysły różnych dodatkowych atrakcji, np. zaplanowana na 9 kwietnia reklamująca Pakę gra miejska, której współorganizatorem będzie "Gazeta", wystawy "rzutnikowe" rysowników "Przekroju" na ścianach kamienic czy pakowy happening na Błoniach. Z Rotundy wyjdzie także - ale niedaleko, bo tylko na druga stronę Błoń, do Kijów.Centrum - zamykający festiwal "Kabareton gwiazd".

W klubie przy ul. Oleandry pozostanie zdecydowana większość festiwalowych imprez. Najważniejsze wśród nich są oczywiście przesłuchania konkursowe. W programie znalazły się także m.in. koncerty: "Od A do Z" (gospodarzem będzie Grupa MoCarta), "Swoje chwalicie, cudzego nie znacie. Zielona w Krakowie" (wystąpią m.in.: Jurki, Nowaki i Władysław Sikora), "Wielka integracja publiczności" (poprowadzi ją kabaret Made in China), "Słowo i gest" (stand-up i pantomima; wystąpią m.in.: Tomasz Jachimek, Abelard Giza i Katarzyna Piasecka), "Kabarety w nowych odsłonach" (m.in.: Formacja Chatelet, Nowaki i Widelec), "Wielka improwizacja" (wystąpią np. Limo i Ad Hoc) oraz "W 20 skeczów dookoła kabaretów" (z udziałem m.in.: Ireneusza Krosnego, Artura Andrusa, kabaretów Hrabi, Czesław, Dno i Jurki). Będzie też oczywiście koncert laureatów, a Dariusz Kamys wyreżyseruje kolejny odcinek znanego świetnie bywalcom Paki improwizowanego serialu "Spadkobiercy". To jeszcze nie wszystkie atrakcje 27. Ogólnopolskiego Przeglądu Kabaretów "Paka".

Swoją nową strategię wychodzenia z kabaretem w miasto Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej "Paka", które jest organizatorem przeglądu, stara się realizować już teraz. W Rotundzie działa Krakowska Scena Kabaretowa, w ramach której występują laureaci przeglądu z poprzednich lat (w najbliższy poniedziałek - Formacja Chatelet). W ubiegłym roku pojawiły się tam także wieczory improwizowane. Od stycznia ruszył również cykl Paka Off (w klubach Alchemia i Drukarnia), który - jak tłumaczy Dębski - ma być miejscem prezentacji bardziej niszowych form kabaretowych. W najbliższy wtorek (godz. 20) Alchemia (ul. Estery 5) zaprasza na "Stand-Up Atak". Wystąpią członkowie Grupy Improwizacji Kabaretowej "Ad Hoc": Alan Pakosz (Puk), Janek Malinowski (Ucho), Paweł Sadowski (Róbmy Swoje), Tomasz Biskup (Puk) i Marcin Wojciech (Chwilowo Kaloryfer).

Więcej o Pace na www.paka.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9156787,Paka_wychodzi_w_miasto__Wystawy_rzutnikowe__happeningi.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1fd5e6992e96c8&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

gregry
February 27th, 2011, 05:36 PM
Nominacja krytyków muzyki filmowej dla polskiego kompozytora

Bartosz Chajdecki (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bartosz_Chajdecki) otrzymał nominację Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Muzyki Filmowej za najlepszą muzykę do serialu telewizyjnego. Krytycy wyróżnili go za muzykę do serialu "Czas Honoru", opowiadającego o żołnierzach Armii Krajowej, tzw. cichociemnych.

(...) http://muzyka.onet.pl/10180,2251920,newsy.html


Więc do filmowych aspiracji Krakowa dochodzi również muzyka filmowa?



PS
nieskromnie (i trochę bez sensu) dodam, że to kuzyn mojego szwagra ;)

Gatsby
February 27th, 2011, 05:44 PM
Abel Korzeniowski (http://pl.wikipedia.org/wiki/Abel_Korzeniowski), nominowany do Złotego Globu, też jest z Krakowa (choć aktualnie przebywa w LA).

adritt
February 27th, 2011, 11:10 PM
I tak trzymac:cheers:;)

Gatsby
March 1st, 2011, 12:27 PM
Dyrektor Filharmonii jak szlachcic na zagrodzie

Ryszard Kozik, szef działu kultury "Gazety Wyborczej" w Krakowie
01.03.2011 aktualizacja: 2011-02-28 21:02

Dyrektor Filharmonii Krakowskiej Paweł Przytocki postanowił ukarać naszego dziennikarza Tomasza Handzlika za krytyczne recenzowanie występów zespołu, którym kieruje.

"Proszę wybaczyć mi moje milczenie, było ono jednakże jedynie formą ustosunkowania się do Pańskich tendencyjnych czy wręcz obraźliwych opinii na temat działalności prowadzonej przez Filharmonię im. K. Szymanowskiego pod moją dyrekcją. Mam świadomość, iż Pańska bezczelność i natężenie kłamstw nie mają granic, zatem jestem właściwie w tej materii pozbawiony wyboru. Nie znajduję również uzasadnienia, dla którego instytucja, jaką jest FK, miałaby korzystać z Pańskich usług dziennikarskich - o ich poziomie nie wspominając - jak również podejmować Pana jako gościa w swych szacownych progach" - oświadczył w e-mailu skierowanym do dziennikarza i zakazał wydawania mu wejściówek na spektakle, które otrzymują wszyscy recenzenci. Wczoraj nasz kolega usłyszał jeszcze w filharmonii, że "zaproszenie to forma zaproszenia", a on nie jest tam mile widziany i może sobie kupić bilet.

Nie wiem, na co liczył dyrektor Przytocki, zachowując się jak szlachcic na zagrodzie i zapominając, że nie jest właścicielem filharmonii, ale dyrektorem instytucji finansowanej ze środków publicznych. Że przestraszy się dziennikarz czy że redakcja nakaże mu pisanie peanów?

Mogę więc pana dyrektora zapewnić, że nie zrezygnujemy z zapowiadania i rzetelnego recenzowania występów krakowskich filharmoników - co jest naszym obowiązkiem wobec czytelników - bez względu na to, czy jej muzykom i dyrekcji się to podoba, czy nie. I nie zamierzamy, w przeciwieństwie do pana dyrektora, uciekać się do inwektyw.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://cjg.gazeta.pl/CJG_Krakow/1,104365,9180978,Dyrektor_Filharmonii_jak_szlachcic_na_zagrodzie.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f37919586c55672&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120


:lol:

strasznie krakówkowa bufonada...

można powiedzieć, że pcha się Mancewiczowi na warsztat.

Mr. America
March 1st, 2011, 02:09 PM
:lol:

Gatsby
March 3rd, 2011, 07:27 AM
Kraków, Łódź i fotografia

Magdalena Wicherkiewicz 02-03-2011, ostatnia aktualizacja 02-03-2011 21:53

Wiele interesujących projektów miało miejsce „poza centrum", poza Warszawą, we Wrocławiu – „polskiej stolicy nowych mediów", w Toruniu, Krakowie, Łodzi.


:lol:

O większości wystaw i imprez prezentujących fotografię i nowe technologie pisaliśmy już na łamach „Art & Business". Przypominając je teraz, podejmujemy próbę podsumowania i oceny, dodajemy także te wystawy, o których zaledwie sygnalizowaliśmy lub o których nie pisaliśmy.

Fotografia

Niewątpliwie najważniejszymi imprezami fotograficznymi roku były dwa duże, odbywające się corocznie w maju festiwale: ósma już edycja Miesiąca Fotografii w Krakowie oraz łódzki Fotofestiwal 2010. W tym roku pokazy zagraniczne krakowskiego miesiąca odbywały się pod hasłem Wielkie nadzieje. Fotografia z Wielkiej Brytanii, wystawa „flagowa" w Muzeum Narodowym Fakty z życia. Fotografia brytyjska 1974–1997, dwie wystawy w Bunkrze Sztuki – inspirowanej dokumentem fotografii Anny Fox oraz wystawa zbiorowa – Tu nie ma nic przygotowana przez fotografa, kuratora, wykładowcę Jasona Evansa, ukazująca obraz Wielkiej Brytanii lat 90., zarówno poprzez fotografie (odbitki wykonano w jednakowym formacie), jak i prace wideo.

Diagnoza Evansa przedstawia wizję dekady odmienną od oficjalnie promowanej, którą zawiera slogan Cool Britannia. Lata 90. to okres niepokojów społecznych, zamieszek, rozszczepień, dezintegracji. Międzynarodowe Centrum Kultury pokazało natomiast prace Marka Powera, efekt jego pobytu w Polsce, Melodia dwóch pieśni, fotografie peryferyjnych miejsc, a najnowsze tendencje fotografii brytyjskiej przedstawiała wystawa Aktualizacja UK.

Łódzki festiwal to impreza tematyczna, tym razem odbywała się pod pojemnym i przyciągającym Beatlesowskim hasłem All my lovin'. Głowna wystawa, grupująca prace 20 artystów z całego świata, różnorodne tendencje współczesnej fotografii (dokument, kreację, fotografię konceptualną) przygotowana przez troje kuratorów: Peggy Sue Amison, Christopha Tannerta i Krzysztofa Candrowicza dotyczyła różnych odcieni miłości i straty. Natomiast wystawa konkursowa łódzkiego festiwalu pokazała prace 10 autorów. Nagrodę Główną za cykl 14 prac Miłość o poranku opisujących miłość, intymność starszych ludzi, otrzymała niemiecka artystka Katrin Trautner.

Obok pokazu głównego i wystawy konkursowej w Łodzi odbyło się kilkanaście wystaw towarzyszących (między innymi: fotografii węgierskiej MiędzyLudzkie powiązania). Część Fotofestiwalu miała charakter warsztatowy, skierowany zarówno do profesjonalnych fotografów (Akademia Nikona), jak i amatorów, a ponadto inne wydarzenia: pokazy slajdów i portfolio, spotkania autorskie z uczestnikami wystawy All my lovin'. Imprezy krakowską i łódzką trudno jest ze sobą porównywać, mają zupełnie inne cele, struktury. Raczej – wzajemnie się uzupełniają i stały się ważnymi elementami życia polskiej fotografii.

http://www.rp.pl/artykul/9131,620707-Krakow--Lodz-i-fotografia.html

adritt
March 3rd, 2011, 08:15 AM
Babeczka nie słyszała o Alwerni;)

Gatsby
March 3rd, 2011, 08:57 AM
edit

adritt
March 3rd, 2011, 09:09 AM
Realizm jest taki, że to tutaj zaczyna się robic coraz lepiej;)

Gatsby
March 3rd, 2011, 09:26 AM
edit

Gatsby
March 4th, 2011, 04:35 PM
http://www.biurofestiwalowe.pl/image_gen.php?file_big=1_839_znamy-program-4-fmfu.jpg&ramka=1
Znamy program 4. FMFu

Oskarowe Spirited Away: W krainie bogów, Księżniczka Mononoke, Ruchomy Zamek Hauru, legenda gier video Distant Worlds: Final Fantasy i polski mega hit: Wiedźmin 2, wyczekiwane przez publiczność widowisko - symultaniczna prezentacja muzyki do Piratów z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły i wreszcie muzyka z telewizyjnego przeboju Czas Honoru – to najważniejsze wydarzenia 4. Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Festiwal rozpocznie się 19 maja i potrwa cztery dni (do 22 maja). Wszystkie koncerty odbędą się – jak rok temu – w hali ocynowni ArcelorMittal Poland. Bilety będzie można kupić od 21 marca za pośrednictwem strony internetowej www.eventim.pl.

Festiwal zainauguruje koncert legendy japońskiego studia Ghibli – Joe Hisaishiego. Co ważne: będzie to pierwszy koncert kompozytora w Europie. Oskarowe Spirited Away: W krainie bogów czy Ruchomy Zamek Hauru z filmów Hayao Miyazakiego, suity z filmów Takeshi Kitano (m.in. Hana-bi, Kids Return, Summer) na monumentalny skład 250. wykonawców zabrzmią na scenie nowohuckiej Fabryki Snów – w hali ocynowni ArcelorMittal w Nowej Hucie pod batutą samego kompozytora.
Przeczytaj więcej o koncercie.

W bogactwo muzyki komputerowych alternatywnych światów wprowadzi publiczność seria kultowych tytułów Studia SQUARE ENIX. Widzowie zobaczą i usłyszą niezwykły i wielokrotnie nagradzany program: Distant Worlds: music from FINAL FANTASY z materiałem przygotowanym przez Nobuo Uematsu i Masashiego Hamauzu. Bogactwo dźwięków jednej z najbardziej kultowych gier komputerowych, sprzedanej do dziś w ilości 100 milionów egzemplarzy we wszystkich niemal krajach świata, zilustrują materiały video w najwyższej jakości HD. Masashi Hamauzu odwiedzi Kraków, by spotkać się ze swoimi fanami, a koncert poprowadzi jeden z najważniejszych dyrygentów nurtu, odkrywca muzyki gier komputerowych i jej niestrudzony promotor – Arnold Roth. W Krakowie, premierę będzie mieć także najnowszy materiał muzyczny do legendarnej polskiej gry komputerowej Wiedźmina 2, autorstwa polskich kompozytorów: Adama Skorupy i Krzysztofa Wierzynkiewicza.
Przeczytaj więcej o koncercie.

Po Władcy Pierścieni czas na prezentację muzyki z kolejnego wielkiego przeboju kinowego. Na specjalne zamówienie Krakowskiego Biura Festiwalowego powstał kolejny innowacyjny projekt symultaniczny rozpoczynający nową serię festiwalowych wykonań. We współpracy z Studiem Disneya odtworzona zostanie I część super przeboju kinowego: Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły. Gościem specjalnym Festiwalu będzie kompozytor muzyki do disnejowskiego hitu - Klaus Badelt.
Przeczytaj więcej o koncercie.

Festiwal otwiera się także na twórczość jednego z najciekawszych osobowości młodego pokolenia w polskiej muzyce filmowej – krakowskiego kompozytora Bartosza Chajdeckiego. Z udziałem gwiazd polskiego kina, m.in. Macieja Zakościelnego, Antoniego Pawlickiego, Jana Wieczorkowskiego, po raz pierwszy w Polsce wykonana zostanie muzyka do jednej z najważniejszych produkcji telewizyjnych ostatnich lat – Czasu Honoru.
Przeczytaj więcej o koncercie.

Tradycyjnie podczas festiwalu odbywać się będą Akademie Festiwalowe: niepowtarzalna możliwość bezpośredniego spotkania z ekspertami, ważnymi producentami muzyki filmowej, dyrektorami muzycznymi wielu cenionych obrazów filmowych, a także z cenionymi dziennikarzami i krytykami muzycznymi. To wyjątkowa okazja, by poznać sekrety warsztatu muzyki filmowej, poznać kulisy powstawania muzyki tworzonej na potrzeby wielkiego ekranu. W tym roku nie zabraknie spotkań z: Joe Hisaishim, Klausem Badeltem, Masashi Hamauzu, Arniem Rothem i Bartoszem Chajdeckim, a także spotkań przybliżających kulisy powstawania muzyki do filmów Takeshi Kitano, Hayao Miyazakiego oraz Final Fantasy i Wiedźmina. Poznamy także kulisy współpracy Klausa Badelta z Jerrym Bruckheimerem, Hansem Zimmerem i studiem Disneya.
Szczegółowy program Akademii Festiwalowych zostanie ogłoszony już wkrótce.


http://www.biurofestiwalowe.pl/aktualnosci/znamy-program-4-fmfu.html

Gatsby
March 4th, 2011, 04:46 PM
http://www.offpluscamera.com/img/logo.gif
OFF PLUS CAMERA 2011 - ujawniamy pierwsze tytuły!

Nowości programowe tegorocznej edycji festiwalu to „Filmowe oblicza kobiet” oraz prezentacja nowego kina z Irlandii, Niemiec i Azji. Nie zabraknie również stałych sekcji festiwalu: Konkurs Główny ”Wytyczanie drogi” (nagroda 100 tys. USD) „Odkrycia”, „From the Gut” oraz „Nadrabianie zaległości”.

W ramach sekcji „Filmowe Oblicza Kobiet” przedstawiony zostanie film „Tournee” w reżyserii popularnego francuskiego aktora Mathieu Amalrica. Zbierający doskonałe recenzje obraz został uhonorowany Złotą Palmą za reżyserię oraz siedmioma nominacjami do Cezarów. Obok historii opowiadającej o blaskach i cieniach kariery scenicznej zaprezentowany zostanie także film „Whip it” - debiut reżyserski amerykańskiej aktorki Drew Barrymore. W filmie zobaczymy m.in.: Ellen Page, Marcia Gay Harden czy Juliette Lewis.

„Odkrycia” to sekcja prezentująca filmy, które pomimo ogromnego sukcesu i uznania na światowych pokazach, nie zostały wprowadzone do polskiej dystrybucji. Wśród nich znajduje się film Brytyjczyka Christophera Morrisa - „Four Lions”. Film opowiada historię grupy młodych muzułmanów z Sheffield, którzy, rozczarowani życiem, postanawiają zostać zamachowcami. Obraz ten cieszył się niezwykłą popularnością podczas ubiegłorocznej edycji Sundance Film Festival, a reżyser otrzymał za niego nagrodę BAFTA w kategorii najlepszy debiut brytyjskiego reżysera, scenarzysty lub producenta. Godne uwagi są także pozostałe pozycje w tej sekcji: „Undertow” Javiera Fuentesa – Leona, „Carancho” Pablo Trapero czy „Burza” Julie Taymor.

„Nowe kino azjatyckie” reprezentować będą południowokoreańskie obrazy: „Poezja” Changa–donga Lee oraz „Hanyo” w reżyserii Sang-soo Im (remake „Pokojówki” Ki-young Kima z 1960 roku). Oba filmy walczyły w Konkursie Głównym o Złotą Palmę podczas zeszłorocznego Festiwalu w Cannes.

Do „nadrabiania zaległości” kinowych zachęca nas kolejna sekcja festiwalu. W ramach tej grupy zaprezentowany zostanie film „Me and Orson Welles”, nakręcony przez cenionego twórcę offowych produkcji Richarda Linklatera. Wielokrotnie nagradzany reżyser zaprosił do współpracy Zaca Efrona. Pomimo, że decyzja ta wywołała wiele kontrowersji, należy pamiętać, że to właśnie Linklater wypromował takich artystów jak Ben Affleck czy Milla Jovovich. Wśród tegorocznych propozycji festiwalu znajduje się także „Killer of Steep” Charlesa Burnetta nagrodzony laurem FIPRESCI na festiwalu w Berlinie.

4. edycję festiwalu OFF PLUS CAMERA otworzy film wybitnego australijskiego reżysera Petera Weira - „Niepokonani”. Jego fabuła oparta jest na powieści Sławomira Rawicza „Długi marsz”, opowiadającej o losach Polaka – uciekiniera sowieckiego gułagu z roku 1941. Główne role w filmie zagrają popularni hollywoodzcy aktorzy – Collin Farrell i Ed Harris.

Dominika Pietrzyk


http://www.offpluscamera.com/informacje/szczegoly/64/592

Gatsby
March 4th, 2011, 10:14 PM
Off Plus Camera: Peter Weir na dobry początek

Jerzy Armata
2011-03-04, ostatnia aktualizacja 2011-03-04 21:25

Niezwykle interesująco zapowiada się program tegorocznej edycji krakowskiego festiwalu Off Plus Camera. Otworzy go - 8 kwietnia w Kijów.Centrum - uroczysta projekcja "Niepokonanych", najnowszego filmu Petera Weira, z jego osobistym udziałem.

Weir to bez wątpienia jedna z najważniejszych ikon współczesnego kina. Ten australijski scenarzysta i reżyser, od ćwierć wieku pracujący w Hollywood, już od pierwszych zrealizowanych jeszcze w ojczyźnie filmów - "Samochody, które pożarły miasteczko Paryż" (1974), "Piknik pod Wiszącą Skałą" (1975), "Ostatnia fala" (1977), Galipoli" (1981) - wypracował sobie własny, oryginalny, natychmiast rozpoznawalny styl. Krytycy często nazywają go reżyserem transgresji, mistrzem filmowej tajemnicy. Stanley Kubrick jest dla Weira kimś w rodzaju duchowego ojca. Australijskiego artystę, co warto wspomnieć, fascynuje - jak często podkreśla - twórczość dwóch polskich reżyserów: Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego, zwłaszcza jego "Dekalog".

Bohaterami najlepszych filmów Weira - "Rok niebezpiecznego życia" (1982), "Świadek" (1985), "Wybrzeże Moskitów" (1986), "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" (1989), "Zielona karta" (1990), "Bez lęku" (1993), "Truman Show" (1998), "Pan i władca: Na krańcu świata" (2003) - są często outsiderzy stojący na granicy dwóch odrębnych światów. W swych pełnych irracjonalnych pierwiastków opowieściach idealizuje stan "dzikości", naturalności, pierwotnej niewinności, a bohaterowie reprezentujący racjonalny porządek (prawnicy, dziennikarze, naukowcy, policjanci), próbujący zrozumieć świat, często skazani są u niego na klęskę. Choć pracuje w Hollywood, potrafił zachować niezależność, tworzy kino autorskie, w którym z dużymi emocjami przygląda się światu. Ta charakterystyczna nastrojowość udziela się również widzom jego filmów, będących niezwykle osobistymi, choć wtłoczonymi w gatunkowe schematy, przejmującymi opowieściami.

Jego najnowszy film "Niepokonani", inspirowany książką Sławomira Rawicza "Długi marsz", powinien okazać się nam szczególnie bliski. Jest to bowiem historia heroicznej ucieczki Polaka z sowieckiego gułagu. Oto w 1940 roku do łagru trafia Janusz, polski żołnierz, skazany za szpiegostwo na podstawie sfabrykowanych dowodów. W świecie gułagu, gdzie każdy walczy o przetrwanie, a litość jest najgorszym z grzechów, nie poddaje się panującej wśród więźniów atmosferze rezygnacji, nie przestaje wierzyć w możliwość ucieczki i powrót do domu. Pewnej nocy, podczas zamieci śnieżnej, niemożliwe staje się faktem. Janusz wraz z grupą więźniów podejmuje próbę desperackiej ucieczki. Nie mają odpowiedniej odzieży, pożywienia, a nawet kompasu. Ucieczka to zaledwie początek długiego marszu ponad ludzkie siły - mają do przebycia 4000 mil, od syberyjskiej tajgi przez wyżyny Mongolii, pustynię Gobi, Tybet i dalej przez Himalaje aż do Indii. Pomimo różnic kulturowych i barier językowych przyświeca im wspólny cel, nie sprzyjają mordercze mrozy i nieznośny upał. Przemierzają pieszo najbardziej niezwykłe i niebezpieczne rejony świata, ucząc się przebaczać i odzyskiwać utracone w gułagu człowieczeństwo.

W zrealizowanym z ogromnym rozmachem inscenizacyjnym filmie Weira w rolach głównych zobaczymy hollywoodzką plejadę gwiazd, m.in. Colina Farrella, Eda Harrisa, Jima Sturgessa.

Podczas wizyty w naszym mieście Weir spotka się nie tylko z festiwalową publicznością, ale i ze studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także odciśnie dłoń w Krakowskiej Alei Gwiazd.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9204809,Off_Plus_Camera__Peter_Weir_na_dobry_poczatek.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f189f24f8ef512&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
March 5th, 2011, 12:47 AM
Polish fest Off Camera Plus expands

17 February, 2011 | By Andreas Wiseman

Peter Weir, Amitabh Bachchan, Roger Christian, Elvis Mitchell and Klaus Eder to attend Polish festival.

Off Camera Plus (April 8-17), the Krakow-based festival which offers a $100,000 dollar prize to a first or second time director, for its fourth edition is adding a FIPRESCI prize and a competition for Best Polish Feature, organisers announced at this year’s Berlinale.

FIPRESCI General Secretary Klaus Eder will head a three-member FIPRESCI jury, while the festival is in negotiations with high profile candidates to sit on the six-member jury. Critic Elvis Mitchell is confirmed.

Peter Weir will attend the festival for the opening night screening of The Way Back, an event the Polish president is expected to be at, while Bollywood legend Amitabh Bachchan and Oscar winning designer-director Roger Christian are also due to attend.

Previous winners of the $100,000 Krakow Film Award include rising stars Azazel Jacobs (Momma’s Man, Terri) and Sebastian Silva (La Nana, Old Cats).

The Polish Film Institute provides a $330,000 grant to the winner of the Krakow Film Award if they make their next film in Poland.

The jury and competition films will be announced in early March.

http://www.screendaily.com/festivals/other-festivals/polish-fest-off-camera-plus-expands/5023901.article

Gatsby
March 5th, 2011, 12:53 AM
^^
FIPRESC - Fédération Internationale de la Presse Cinématographique (http://en.wikipedia.org/wiki/International_Federation_of_Film_Critics)

idą jak burza

Gatsby
March 5th, 2011, 10:20 PM
tak a propos zarzutów wobec finansowania KBFu:

Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie organizowany jest przez Krakowskie Biuro Festiwalowe i radio RMF Classic. Budżet tegorocznego festiwalu wynosi 4 mln zł, z czego 2 mln stanowi wkład RMF, blisko 1 mln zł pochodzi z dofinansowania unijnego, a 1 mln zł pokrywa z własnych środków KBF.

http://wyborcza.pl/1,91446,9196892,W_maju_odbedzie_sie_4__Festiwal_Muzyki_Filmowej_w.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fd7a1115cb968e&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

marcin-krak
March 5th, 2011, 10:55 PM
Hercules and Love Affair, The Orb, Klaxons i Does it Offend You, Yeah? na festiwalu Selector

Organizatorzy festiwalu Selector ogłosili kolejne gwiazdy tegorocznej imprezy. Do ogłoszonego wczoraj duetu La Roux dołączają grupy Hercules and Love Affair, Klaxons i Does It Offend You, Yeah? i The Orb.
Do składu tegorocznego festiwalu Selector dołącza m.in. grupa Hercules and Love Affair. Nowojorski projekt Tony'ego Butlera będzie w Krakowie promował swój najnowszy, wydany w styczniu album "Blue Songs". Na płycie pojawiło się sporo gości - wokalista Kele z Bloc Party, wenezuelska piosenkarka Aera Negrot, Shaun Wright i Kim Ann Foxman. Z tą ostatnią Butler już wcześniej miał okazję wpółpracować - w listopadzie ukazał się ich wspólny cover nagrania The XX "Shelter".

Druga odsłona projektu nowojorskiego DJ-a Andy Butlera przynosi znaczącą obniżkę formy w stosunku do korzennie dyskotekowego debiutu. - Marek Fall o nowej płycie Hercules and Love Affair

Na festiwalu zagra także legendarny brytyjski duet The Orb. Projekt narodził się pod koniec lat 80. z fascynacji muzyką ambientową, dubem, etno i kulturą rave. Alex Paterson należał do elektronicznych wizjonerów. Jako łowca talentów w wytwórni Briana Eno - EG, łączył pracę z zainteresowaniami ambientowymi przestrzeniami i dziwnymi rytmami. Eksplodująca wówczas kultura rave, a jednoczesne fascynacje dub i ethno skłoniły go do niezwykłego eksperymentu - połączenia tych idei w jeden muzyczny świat. Tak powstał jeden z najbardziej niezwykłych projektów ambient w historii muzyki - The Orb, do dziś uznawany jest za jeden z bardziej inspirujących projektów na scenie elektronicznej.

W Krakowie zobaczymy także brytyjską formację Does it Offend You, Yeah?, która promować będzie nowy album "Don't Say We Didn't Warn You". Album ukaże się za tydzień. Muzyka zespołu to dynamiczna mieszanka muzyki indie, punk rocka i electro.

Na tegorocznej edycji zagra także grupa Klaxons, którą mogliśmy zobaczyć na zeszłorocznej edycji festiwalu Open'er. Muzycy w ubiegłym roku wydali swój ostatni studyjny album, zatytułowany "Surfing the Void", natomiast w grudniu 2010 ukazała się darmowa EP-ka z utworami, które nie trafiły na regularny album

Dzisiejszą grupę wykonawców uzupełniają kapele Fenech-Soler i Logo.

Gatsby
March 6th, 2011, 06:01 AM
Film absolwenta UJ na festiwalu w Chicago

mwi, PAP
2011-03-06, ostatnia aktualizacja 2011-03-06 00:22

"Królik po berlińsku" Bartka Konopki zostanie pokazany na 14. Festiwalu Filmów Krajów Unii Europejskiej, który rozpoczął się w piątek w Chicago. Przegląd kina europejskiego organizowany jest w prestiżowym Centrum Filmowym im. Gene'a Siskela.

W tym roku zaprezentowanych zostanie 64 filmów z 24 krajów. Większość nie ma amerykańskich dystrybutorów, więc nie trafią one do kin.

Festiwal otworzył uroczysty pokaz węgierskiego filmu "Bibliotheque Pascal". Na premierze obecny był reżyser Szabolcs Hajdu i odtwórczyni głównej roli Orsolya Toeroek-Illyes. Tradycją jest, że imprezę otwiera produkcja z kraju aktualnie przewodniczącego Unii Europejskiej.

"Królik po berlińsku" Bartka Konopki, absolwenta filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, w ubiegłym roku otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszego krótkometrażowego filmu dokumentalnego. Teraz zostanie zaprezentowany w ramach jednego seansu z dokumentem niemieckim "The invisible frame" w reż. Cynthii Beatt z brytyjską aktorką Tildą Swinton.

Polski akcent będzie można znaleźć w irlandzkim filmie "Nothing personal" ("Nic osobistego"), bo został wyreżyserowany przez Urszulę Antoniak, Holenderkę polskiego pochodzenia. Pracę polskiego operatora Piotra Kukli widzowie w Chicago będą podziwiać w holenderskiej produkcji "Bride Flight" w reż. Bena Sombogaarta.

Przegląd filmów europejskich w Chicago potrwa do 31 marca.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9206795,Film_absolwenta_UJ_na_festiwalu_w_Chicago.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1d8a2b25580d5&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120

Gatsby
March 6th, 2011, 07:22 AM
Off Plus Camera: głośne tytuły z Cannes, Wenecji, Karlovych Varów, Rotterdamu i Sundance

W dniach 8-17 kwietnia 2011 roku w Krakowie odbędzie się 4. edycja Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera. Przez 10 festiwalowych dni zaprezentowanych zostanie blisko 100 premierowych filmów z całego świata. Wśród nich nagrodzone i docenione na największych festiwalach filmowych: w Cannes, Wenecji, Rotterdamie, Karlovych Varach, Londynie, Berlinie czy Sundance Film Festival, partnera Off Plus Camera. Nowości programowe tegorocznej Off Plus Camera to "Filmowe oblicza kobiet" oraz prezentacja nowego kina z Irlandii, Niemiec i Azji. Nie zabraknie również stałych sekcji festiwalu: Konkurs Główny "Wytyczanie drogi" (nagroda 100 tys. USD) "Odkrycia", "From the Gut" oraz "Nadrabianie zaległości".

http://film.onet.pl/wiadomosci/off-plus-camera-glosne-tytuly-z-cannes-wenecji-kar,1,4198243,wiadomosc.html


"Kapitanie, mój Kapitanie!", czyli Peter Weir w Polsce!

wczoraj, 11:17 Darek Kuźma / Onet.pl

http://m.onet.pl/_m/ed1558b239f464fda72699ad263bc07c,37,1.jpg
Peter Weir (fot. Getty Images)

W kwietniu na ekrany polskich kin trafi najnowszy film Petera Weira – "Niepokonani", oparta na literackiej relacji Sławomira Rawicza z ucieczki z syberyjskiego gułagu opowieść o sile ludzkiego ducha. W rolach głównych Ed Harris, Colin Farrell, Jim Sturges, Saoirse Ronan i Mark Strong. Oficjalna polska premiera filmu odbędzie się 8 kwietnia, otwierając oficjalnie 4. edycję Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego OFF PLUS CAMERA. Gościem specjalnym festiwalu będzie sam Peter Weir!


http://film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/kapitanie-moj-kapitanie-czyli-peter-weir-w-polsce,1,4201262,wiadomosc.html

Gatsby
March 6th, 2011, 02:52 PM
Malarz, który poznał Pana Boga. I diabła

http://wyborcza.pl/1,75480,9194909,Malarz__ktory_poznal_Pana_Boga__I_diabla.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1cfe5f4a720c78&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=120


muzeum się należy;)

Gatsby
March 7th, 2011, 07:29 AM
Krakowskie festiwale zapromują się w Nowym Jorku

Tomasz Handzlik
2011-03-07, ostatnia aktualizacja 2011-03-06 20:32

Festiwale Sacrum Profanum i Unsound lecą za miesiąc do USA. Nadzwyczajny koncert w nowojorskim Lincoln Center promować będzie muzykę polską oraz dwa czołowe wydarzenia kulturalne Krakowa.

Poświęcony muzyce klubowej, elektronicznej i eksperymentalnej festiwal Unsound po raz pierwszy gościł w Nowym Jorku rok temu i zawojował tamtejszą scenę. "Przyjechali z Krakowa, by ożywić Nowy Jork" - zachwycał się "The New York Times", jeden z najważniejszych amerykańskich dzienników. Efekt był murowany i niemal natychmiastowy, bo w tym roku odbędzie się już druga nowojorska edycja krakowskiego festiwalu.

Ale dla Sacrum Profanum to pierwsza, a tym samym bardzo ważna wizyta w USA. Koncertem w Lincoln Center impreza zapowiadać bowiem będzie swą tegoroczną, wrześniową edycję, która poświęcona będzie twórczości współczesnych kompozytorów amerykańskich.

- To dla nas bardzo istotne przedsięwzięcie promocyjne, ponieważ pokazujemy się w Nowym Jorku, najważniejszym ośrodku kulturalnym świata. I liczymy, że po tej wizycie publiczność amerykańska przyjedzie do Krakowa - zarówno na festiwal Sacrum Profanum, jak i na Unsound - mówi Filip Berkowicz, dyrektor artystyczny Sacrum Profanum i doradca prezydenta miasta do spraw kultury.

W programie zaplanowanego na 6 kwietnia koncertu przeplatać się będą dzieła dwóch wybitnych kompozytorów: giganta amerykańskiej muzyki współczesnej i pioniera minimalizmu Steve'a Reicha oraz Krzysztofa Pendereckiego, jednego z najbardziej utytułowanych polskich twórców na świecie. Wybór nazwisk nie jest przypadkowy. Jednym z najważniejszych bohaterów tegorocznego amerykańskiego Sacrum Profanum w Krakowie będzie bowiem wspomniany Reich. Z kolei przyszłoroczna dziesiąta, jubileuszowa edycja festiwalu poświęcona będzie w całości muzyce kompozytorów polskich, ze szczególnym naciskiem na twórczość Krzysztofa Pendereckiego.

Druga część koncertu będzie jednocześnie inauguracją nowojorskiej odsłony festiwalu Unsound. W jej ramach odbędzie się amerykańska premiera muzyczno-filmowego projektu "Solaris", który powstał na zamówienie krakowskiego festiwalu. Pretekstem do jego stworzenia była 50. rocznica wydania powieści "Solaris" Stanisława Lema, a także próba nawiązania do jej filmowej adaptacji w reżyserii Andrieja Tarkowskiego. Nową wersję muzyki skomponowali islandzcy artyści Daniel Bjarnason i Ben Frost, bo - jak sami przyznają - oryginalna ścieżka dźwiękowa filmu bardzo ich rozczarowała.

W Nowym Jorku pojawi się jeszcze jeden krakowski bohater. Będzie nim orkiestra Sinfonietta Cracovia, która wykona cały program tego niecodziennego koncertu. Honorowym gościem wydarzenia będzie zaś sam Steve Reich, który we wrześniu osobiście odwiedzi Kraków, by właśnie na festiwalu Sacrum Profanum świętować 75. urodziny.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
:okay:

adritt
March 7th, 2011, 09:52 AM
:cheers:

Gatsby
March 10th, 2011, 07:25 AM
Peter Weir - Kangur w Hollywood i... Krakowie

5 marca 2011

Największa ikona kina australijskiego, a zarazem wzięty hollywoodzki reżyser - Peter Weir , bo o nim mowa, już w kwietniu przyjedzie do Polski, gdzie będzie gościem specjalnym Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera. Jego nowy film - "Niepokonani" , oparty na książce Sławomira Rawicza "Długi marsz", otworzy 4. edycję krakowskiej imprezy.

Na przestrzeni lat w stosunku do jego osoby utarło się wyjątkowo wiele określeń, wynikających z potrzeby zaszufladkowania bogatej twórczości australijskiego reżysera. Filmowy iluzjonista, mistyk, reżyser transgresji, outsider - to tylko niewielka część spośród nich. Czy są one zasadne? Prawda leży pewnie gdzieś pośrodku, dlatego najbezpieczniej odpowiedzieć - i tak, i nie. Wszystko dlatego, że filozofia artystyczna Petera Weira wymyka się prostym klasyfikacjom, dokładnie w ten sam sposób, w jaki często, tworząc w ramach konkretnego gatunku, ucieka on od jego kanonicznych zasad.

Niedoszły prawnik, dobrze zapowiadający się agent nieruchomości z pewnością nie należy do reżyserów "sezonowych", którzy rokrocznie bombardują publiczność podpisanymi przez siebie produkcjami. Filmyrobi rzadko, gdyż jak sam mówi - "musi trochę pożyć, czegoś doświadczyć, w końcu filmy robi się z życia", ale jak już ma to miejsce, to na długo pozostają one w pamięci zarówno widzów, jak i krytyki. Tak było chociażby z produkcjami uznawanymi za przełomowe w jego artystycznym CV - "Piknikiem pod Wiszącą Skałą" (1975), "Gallipoli" (1981), "Truman Show" (1998) czy ostatnim dziełem, zrealizowanym osiem lat temu "Pan i władca: Na krańcu świata" (2003). Całkiem nieźle jak na kogoś, kto karierę rozpoczynał w telewizji jako… pracownik fizyczny.

Choć kino w różnej formie towarzyszyło mu w zasadzie od lat dziecięcych, prawdziwa fascynacja przyszła nieco później, gdy w wieku dwudziestu kilku lat zetknął się z twórczością Stanleya Kubricka . Takie filmy jak wspominany przez Weira ze szczególną estymą "Dr Strangelove…" (1964) były dla młodego Australijczyka dowodem na to, że kino to nie tylko przeznaczona dla mas rozrywka, ale może ono spełniać ważniejszą rolę, aspirując do rangi sztuki. Ze swoim "ojcem duchowym", jak wielokrotnie o amerykańskim reżyserze mawiał Weir, miał zresztą wspólną cechę. Obaj byli filmowymi samoukami, ufającymi w ogromnej mierze własnej intuicji i poczuciu estetyki. Paradoksalnie brak dyplomu szkoły filmowej w niczym mu jednak nie przeszkodził, gdyż po tyleż błyskotliwym, co zaskakującym pełnometrażowym debiucie ("Samochody, które zjadły Paryż" - 1974) i kilku kolejnych realizacjach ("Piknik pod Wiszącą Skałą", "Ostatnia fala" - 1977, "Gallipoli") zyskał status prawdziwej ikony nowego kina australijskiego, a akces po Weira zgłosiło Hollywood.

Taka kolej rzeczy nie powinna jednak specjalnie dziwić, bowiem Fabryka Snów od dziesiątków lat sytuuje się na pozycji wytrawnego gracza, z dużym wyczuciem "wyłapując" talenty z całego świata i kusząc wizją filmowej ziemi obiecanej. Historia kinematografii uczy jednak, że nie każdemu taki mariaż służy. W przypadku Petera Weira było zgoła inaczej, a romans z Hollywood nieprzerwanie okazuje się wyjątkowo udany. Dlaczego? Na to pytanie nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć. Trochę przypadku? Zapewne. Odrobina szczęścia? Bez niego trudno w ogóle się obejść. Ale bez dwóch zdań, analizując kazus australijskiego reżysera, należy wziąć pod uwagę jego artystyczną dojrzałość, umiejętność przystosowania się i filozofię, nie tylko twórczą, opartą w dużej mierze na skromności oraz pokorze. Mimo tego, że jego amerykańskie produkcje powielają formalne i tematyczne poszukiwania, tak charakterystyczne dla wczesnego okresu twórczości, a jednocześnie będące wyznacznikami specyficznego stylu reżysera, umiejętnie wplata on je w kinematograficzny mainstream wielkich studiów produkcyjnych w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie z Patem McGilliganem na pytanie o to, czy "Wybrzeże moskitów" jest komentarzem, próbą oceny Ameryki, odpowiada: "Nie, Boże, nie! To nie dla mnie - moim zadaniem jest opowiadanie". I to chyba właśnie kwintesencja, a jednocześnie klucz do sukcesu za oceanem.

Po blisko ośmiu latach milczenia Peter Weir opowie kolejną historię. Nam szczególnie bliską, bowiem po raz pierwszy w warunkach hollywoodzkich, w pełnym tego słowa znaczeniu, powstał film, którego kanwą są wydarzenia z historii Polski XX wieku. "Niepokonani" inspirują się bowiem książką Sławomira Rawicza "Długi marsz", opowiadającą o heroicznej ucieczce Polaka z sowieckiego gułagu w 1940 roku. W rolach głównych - hollywoodzka plejada gwiazd: Colin Farrell , Ed Harris i Jim Sturgess . Na nasze ekrany film trafi 8 kwietnia, otwierając 4. edycję Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera, a polskich widzów na projekcję osobiście zaprosi specjalny gość krakowskiej imprezy, sam… Peter Weir.

http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=74753&klik=czytajtakze

Gatsby
March 10th, 2011, 07:36 AM
Off Plus Camera dołącza do najbardziej prestiżowych festiwali świata

7 mar, 14:04 JK / Onet

Podczas 4. edycji krakowskiego festiwalu Off Plus Camera po raz pierwszy swoją nagrodę przyznają członkowie Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych, FIPRESCI. Festiwal festiwal dołącza tym samym do najbardziej prestiżowych imprez filmowych świata.

Nagroda FIPRESCI wręczona zostanie reżyserowi jednego z filmów startujących w Konkursie Głównym "Wytyczanie drogi". Wysokość nagrody wynosi 10 tys. dolarów. W składzie jury znaleźli się: Ronald Bergan, brytyjski krytyk filmowy związany z "The Guardian" oraz publikujący w internetowym serwisie filmowym Bright Lights; Tomislav Sakic, pochodzący z Zagrzebia chorwacki krytyk, który publikuje w kwartalniku "Hrvatski Filmiki Ljetopis" oraz w serwisie filmowym "Filmowi.hr" oraz Krzysztof Kwiatkowski, dziennikarz tygodnika "Newsweek. Polska", stały współpracownik, dodatku do "Gazety Wyborczej", tygodnika "Wysokie obcasy" oraz miesięcznika "Kino".

FIPRESCI (Fédération Internationale de la Presse Cinématographique) to organizacja zrzeszająca krytyków filmowych z ponad 50 krajów całego świata. Za główny cel stawia promocję kina, a podstawowym polem jej działalności są największe światowe festiwale, na których specjalne Jury, złożone z członków organizacji, przyznaje Nagrodę FIPRESCI.

OFF PLUS CAMERA 2011 odbędzie się w dniach 8-17 kwietnia w Krakowie.

http://film.onet.pl/wiadomosci/off-plus-camera-dolacza-do-najbardziej-prestizowyc,1,4203549,wiadomosc.html


nagroda wynosi 100 tys. dolarów

adritt
March 10th, 2011, 08:07 AM
Świetne wiadomości:cheers:

Gatsby
March 11th, 2011, 07:46 PM
Jerzy Skolimowski oceni filmy na Off Plus Camera

Barbara Hollender 11-03-2011, ostatnia aktualizacja 11-03-2011 12:27

Uroczysta premiera „Niepokonanych” Petera Weira otworzy 8 kwietnia czwartą edycję IV Międzynarodowy Festiwal Filmowy Off Plus Camera
Jerzy Skolimowski

Film Weira powstał na kanwie książki Sławomira Rawicza „Długi marsz”. Opowiada o heroicznej ucieczce Polaka z sowieckiego gułagu w 1940 roku. W rolach głównych wystąpili Colin Farell i Ed Harris.

W ciągu dziesięciu dni organizatorzy zaprezentują około 100 filmów z całego świata, część z nich została bardzo dobrze przyjęta na festiwalach w Cannes, Berlinie, Wenecji, Karlowych Warach, Rotterdamie czy Sundance.
W głównym konkursie „Wytyczanie drogi” znajdzie się 12 tytułów, wśród nich „Erratum” Marka Lechkiego.

Filmy oceni międzynarodowe jury, na którego czele stanie Jerzy Skolimowski.

— Od początku festiwalu Off Plus Camera chcieliśmy, by przewodniczącym jury konkursu głównego był Polak — mówi dyrektor programowa festiwalu Anna Trzebiatowska. Przez trzy edycje funkcję tę pełnił Zbigniew Preisner. Jerzy Skolimowski to artysta o wspaniałej, oryginalnej wrażliwości, doceniany i nagradzany w Polsce i na świecie. Jest otwarty i ciekawy na to, co dzieje się w kinematografii światowej. Jego doświadczenie z pewnością przyczyni się do tego, że na naszym festiwalu odkryty zostanie kolejny talent młodego kina.

Warto dodać, że główna nagroda wynosi 100 tys. dolarów. To suma, która często pomaga młodym twórcom zrealizować kolejny film. Poprzedni laureaci Off Plus Camery świetnie sobie radzą. Laureat z 2008 roku Azazel Jacobs, zebrał dobre recenzje za następny obraz „Terri”. W wywiadach podkreślał, że na budżet tego filmu złożyła się również nagroda z Krakowa.
W towarzyszącej konkursowi sekcji „Odkrycia” zaprezentowane zostaną filmy, które odniosły sukcesy na największych światowych festiwalach. Są wśród nich m.in. „Burza” Julie Taymor, zamykająca ostatni festiwal w Wenecji czy debiut Christophera Morrisa „Four Lions” — przebój ubiegłorocznego Sundance, To kontrowersyjna tragikomedia o kilku młodych muzułmanach z Sheffield, którzy rozczarowani swoim życiem i rzeczywistością postanawiają zostać zamachowcami samobójcami.

W „Nadrabianiu zaległości” organizatorzy prezentują z kolei ważne filmy niezależne, które nie pojawiły się nigdy w polskich kinach. W tym roku będziemy mogli obejrzeć m.in. „Me and Orson Welles” Richarda Linklatera („Uczniowska balanga”, „Tape”, „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca”) i „Killer of Steep” Charlesa Burnetta — film nagrodzony laurem FIPRESCI na festiwalu w Berlinie. Ten ostatni tytuł, nakręcony w 1981 roku na taśmie 16 mm, z uwagi na zły stan kopii, do niedawna nie nadawał się do eksploatacji. W 2007 roku, z inicjatywy Stevena Soderbergha, dokonano jego transferu na taśmę 35 mm.

Będą też w tegorocznej edycji festiwalu nowości. Po raz pierwszy odbędzie się konkurs polskich filmów fabularnych, z nagrodą 100 tys zł. A w nowej sekcji „Filmowe oblicza kobiet” znajdzie się 10 tytułów., m.in. „Tournée” wyreżyserowane przez francuskiego aktora Mathieu Amalrica . Inny film tej sekcji „Dziewczyna z marzeniami” to reżyserski debiut popularnej aktorki Drew Barrymore, która też sama wystąpiła w filmie obok Ellen Page, Juliette Lewis i Marcii Gay Harden.

Do Krakowa zjedzie wielu gości. Poza Peterem Weirem, który weźmie udział w premierze swojego filmu, krakowska publiczność będzie mogła spotkać się m.in. z reżyserką castingu Ellen Chenoweth czy laureatem Oscara za scenografię „Gwiezdnych wojen” Rogerem Christianem. Po raz pierwszy zostanie przyznana ceniona w świecie kina nagroda międzynarodowych krytyków FIPRESCI.

Off Plus Camera rozwija się bardzo dynamicznie. W tym roku pokazy będą odbywały się w pięciu kinach Krakowa.

— Liczymy na naszą publiczność — mówi „Rz. ” Anna Trzebiatowska. — Jesteśmy festiwalem dla ludzi z dobrym filmowym gustem.

Festiwal Off Plus Camera potrwa do 17 kwietnia.

http://www.rp.pl/artykul/9131,625123-Skolimowski-oceni-filmy-na-Off-Plus-Camera.html

sagit
March 11th, 2011, 09:14 PM
Jeszcze o OFF Plus Camera.
Bardziej z pogranicza techniki ale może kogoś zainteresuje:

"Xperia Arc gwiazdą Off Plus Camera

Sony Ericsson i Off Plus Camera podjęły współpracę przy tegorocznym międzynarodowym festiwalu kina niezależnego, który odbędzie się w Krakowie, w dniach od 8. do 17. kwietnia.

W ramach współpracy Piotr Trzaskalski (reżyser filmowy, scenarzysta, autor obrazu Edi) uzbrojony w smartfon Sony Ericsson Xperia Arc udowodni, że każdy kto posiada telefon komórkowy, ma pomysł i wyobraźnię, może nakręcić dzieło.

W pięciu kolejnych odcinkach Filmoffki, Trzaskalski pokaże jak operować zastanym światłem, jak kręcić różne sceny i na co trzeba zwracać uwagę. Odcinki Filmoffki prezentowane będą w weekendowym wydaniu programu Dzień Dobry TVN od 12. marca 2011 oraz na stronie internetowej www.dziendobrytvn.tvn.pl/filmoffka.

Współpraca obejmuje też warsztaty plenerowe dla młodych europejskich filmowców - (27.03-07.04.2011) - organizowane przez Sławomira Idziaka, sławnego operatora filmowego. Zostanie stworzona 10-cio osobowa grupa, która pod czujnym okiem Sławomira Idziaka, zajmie się nakręceniem klipu komórką Sony Ericsson Xperia Arc. Tematem filmiku będzie Kraków w HD. Wielki finał to prezentacja filmów, nakręconych w trakcie plenerów, na specjalnym pokazie podczas festiwalu Off Plus Camera."

Gatsby
March 12th, 2011, 08:14 AM
^^
Plenery “Film Spring Open”

2011-03-26 - 2011-04-07

W kwietniu 2011 odbędą się w Krakowie Plenery FSO dla młodych filmowców. Malarze mają swoje „plenery” gdzie malują swoje obrazy, a wieczorem razem rozmawiają o sztuce. Dlaczego filmowcy nie mogą mieć tego samego? Spotkanie Film Spring Open to właśnie „plenery” dla filmowców. Uczestnicy przywożą swoje kamery, laptopy, Przyjaciół z którymi chcą pracować. Robienie filmów to także wspaniała zabawa. A jej wielki finał to specjalny pokaz na festiwalu Off Plus Camera.

Program

Akcja + Edukacja
Plenerom FSO towarzyszyć będą warsztaty poświęcone przyszłości sztuki filmowej i demonstracja nowoczesnych technologii.
Plenerom towarzyszyć będą warsztaty poświęcone przyszłości sztuki filmowej i demonstracja nowoczesnych technologii.

• najnowocześniejsza technika zdjęciowa (3D) i postprodukcyjnych.
• Grafika Komputerowa CGI, Motion Capture, Korekcja Barwna
• przyszłościowe techniki narracyjne (dramaturgia interaktywna)

Wykłady odbywać się będą m.in. w Alvernia Studios – wyposażonym w najnowocześniejsze narzędzia do produkcji i postprodukcji filmowej

• XXI wiek, jak powinna wyglądać nowoczesna wytwórnia filmowa. Ogólne zwiedzanie Alvernia Studios i pokaz możliwości;
• Motion Capture – teoria i praktyczna prezentacja;
• Motion Control – teoria i praktyczna prezentacja;
• Nowoczesne techniki korekcji barwnych; Najnowsze techniki udźwiękowienia filmów. W ramach programu planowana jest prezentacja sprzętu Sony, Canon, Arri oraz Rigów3D

Wykładowcy
Zapraszamy wybitnych specjalistów jako wykładowców. Ponieważ motywem przewodnim pleneru jest technika 3D, w teorię i praktykę wprowadzać będą jedni z najlepszych ekspertów tematu: Andrzej Waluk, Robert Chaciński, Marek Dąbrowski, Krzysztof Ptak i Filip Kaczorek.

Inicjatorem i organizatorem FSO jest Sławomir Idziak, który podczas pleneru pełni rolę opiekuna, motywatora, mentora i nauczyciela.

Historia Film Spring Open

Film Spring Open to warsztatowe spotkanie około 150 filmowców o różnym stopniu zaawansowania, którzy przez 2 tygodnie, pod okiem doświadczonych ekspertów, pracują nad rozwijaniem własnych pomysłów filmowych i umiejętności związanych z realizacją. Swoje uczestnictwo potwierdziły już grupy TVN Media School oraz szkoła filmowa z Katowic, kolejne szkoły filmowe z Francji, Holandii, Niemiec czy Skandynawii również obiecały nam swój udział.

Zgłoszenia indywidualne będą odbywać się od stycznia. Do tej pory odbyły się już dwa plenery, oba na półwyspie helskim. W 2011, po raz pierwszy, spotkanie odbędzie się w nowej formule i nowym miejscu – Krakowie.

azem

http://www.malopolska.pl/Turysta/Kalendarium/Strony/Wydarzenie.aspx?pid=154

Gatsby
March 12th, 2011, 08:22 AM
12.03.2011

Zobaczymy sto premier!

FILM. Peter Weir i Jerzy Skolimowski na Off Plus Camera w Krakowie

Kraków znów odwiedzą gwiazdy światowego kina. Gośćmi 4. festiwalu filmowego Off Plus Camera (8-17 kwietnia) będą m.in. reżyserzy Peter Weir i Jerzy Skolimowski.

Pierwszy z nich to znakomity twórca, który ma na koncie wiele głośnych filmów, w tym "Piknik pod wiszącą skałą", "Stowarzyszenie umarłych poetów" czy "Truman Show". Australijczyk pokaże na otwarciu festiwalu, 8 kwietnia, swój najnowszy film "Niepokonani" ("The Way Back"), z Colinem Farrellem i Edem Harrisem w rolach głównych. Obraz opowiada o polskim żołnierzu, który w roku 1940 ucieka z sowieckiego gułagu.

Jerzy Skolimowski, autor głośnego "Essential Killing", zasiądzie natomiast w jury. I to na najważniejszym miejscu - reżyser i aktor został wybrany przewodniczącym składu oceniającego. Dopełnią go zagraniczni goście, wśród których będą znakomici krytycy filmowi, m.in. Ronald Bergan ("The Guardian").

- Od początku istnienia festiwalu naszym założeniem jest, by przewodniczącym jury konkursu głównego był Polak - mówi Anna Trzebiatowska, dyrektor artystyczna festiwalu. - Dotychczas funkcję tę pełnił Zbigniew Preisner. W tym roku na czele jury zasiądzie inny wielki polski twórca o renomie międzynarodowej - Jerzy Skolimowski. Wybór wydaje się oczywisty. Skolimowski to artysta o wspaniałej, oryginalnej wrażliwości. Doceniony i nagradzany na arenie międzynarodowej (MFF Wenecja), tegoroczny laureat Polskich Orłów. To twórca otwarty na to, co dzieje się we współczesnej kinematografii światowej, jeżdżący na festiwale i oglądający filmy.

Krakowski festiwal zaprezentuje znów porcję niezależnych produkcji z całego świata. Organizatorom udało się podtrzymać, a nawet rozszerzyć współpracę ze słynnym festiwalem Sundance z USA. Dzięki temu w czasie Off Plus Camery zobaczymy około 100 premierowych filmów, które wybrano z największych światowych festiwali (m.in. Sundance, Cannes, Wenecja, Berlin, Pusan). Wśród nich będą m.in. produkcje "Tournee" Mathieu Amalrica (sensacja ubiegłorocznego festiwalu w Cannes), "Burza" - najnowsza produkcja Julie Taymor ("Frida") czy "Whip It" - debiut reżyserski popularnej aktorki Drew Barrymore.

W konkursie głównym twórcy walczyć będą tradycyjnie o Krakowską Nagrodę Filmową, która wynosi aż 100 tysięcy dolarów. Festiwal doceniło także prestiżowe stowarzyszenie FIPRESCI. Dzięki temu po raz pierwszy swoją nagrodę przyznają członkowie Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych. Pojawią się nowe cykle, w tym sekcja "Filmowe oblicza kobiet.

- Nasz festiwal z roku na rok rozwija się, i oczywiście będą zachodziły w nim zmiany - dodaje Anna Trzebiatowska. - Dochodzą nowe cykle programowe, rozpoczęliśmy współpracę z Mistrzowską Szkołą Andrzeja Wajdy i razem organizujemy konkurs scenariuszowy ScirptPRO (kontynuacja dawnego Hartley-Merrill), na stałe do naszego programu wchodzi od tego roku "Konkurs Polskich Filmów Fabularnych", z PISF organizujemy spotkanie "Co z tym debiutem", na którym dojdzie do wymiany poglądów młodych filmowców z Polski i naszych gości zagranicznych z Sundance, Irlandii oraz reżyserów konkursu głównego.

Więcej: www.offpluscamera.com.

Rafał Stanowski

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kultura/1127273-zobaczymy-sto-premier.html

Gatsby
March 12th, 2011, 10:40 PM
spot Festiwalu Muzyki Filmowej:

QFMoUDHPtOQ

adritt
March 17th, 2011, 09:29 AM
Bardzo ok;)

Gatsby
March 17th, 2011, 02:55 PM
Kreski za filmy animowane

http://krakow.pl/pliki/9285/2
Foto: www.krakow.pl

Przez trzy dni Kraków będzie stolicą polskiego kina animowanego. W najbliższy czwartek (17 marca) rozpocznie się Ogólnopolski Festiwal Autorskich Filmów Animowanych OFAFA 2011. Zawodowcy, studenci wyższych szkół filmowych i plastycznych walczyć będą m.in. o Złote, Srebrne i Brązowe Kreski.

Ogólnopolski Festiwal Autorskich Filmów Animowanych OFAFA jest organizowany w Krakowie od 1993 roku. To jedyny festiwal w Polsce poświęcony tylko i wyłącznie polskiemu, autorskiemu filmowi animowanemu. Jest corocznym podsumowaniem dorobku polskiej produkcji w tej dziedzinie.

Filmy zgłoszone do konkursu ubiegają się o nagrody w jednej z trzech kategorii: konkurs twórców zawodowych (nagrody: Złote, Srebrne i Brązowe Kreski); konkurs studentów wyższych szkół filmowych i plastycznych (nagrody: Grand Prix, Nagroda Specjalna i Nagroda Jury); konkurs amatorów (nagrody: Nagroda Główna i Nagrody Jury). W czasie ubiegłych edycji festiwalu swoje triumfy święciły filmy m.in. Jerzego Kuci, Piotra Dumały, Ryszarda Czekały oraz Tomasza Bagińskiego - autora nominowanej do Oscara „Katedry".

W jury konkursu XVI Ogólnopolskiego Festiwalu Autorskich Filmów Animowanych OFAFA 2011 zasiądą: Mariusz Wilczyński (malarz, performer, reżyser filmów animowanych, pedagog – przewodniczący Jury), Balbina Bruszewska (reżyserka i scenarzystka filmów animowanych, realizatorka programów telewizyjnych i wideoklipów), Aleksandra Korejwo (plastyczka, reżyserka i scenarzystka filmów animowanych), Adam Radziszewski (krytyk filmowy, działacz DKF), Rafał Rozmus (kompozytor).

OFAFA jest miejscem, gdzie co roku odkrywane są nowe talenty wśród twórców nieprofesjonalnych, którzy zachęceni sukcesami często zaczynają edukację w szkołach filmowych lub plastycznych (np. Anna Matysik, Izabela Plucińska) a studenci przecierają sobie szlaki w świecie filmu zawodowego (np. Robert Sowa, Robert Turło, Joanna Jasińska). Na każdym festiwalu oprócz konkursu odbywają się imprezy towarzyszące: przeglądy historyczno-tematyczne najwybitniejszych filmów polskiego kina animowanego, retrospektywy mistrzów animacji, jubileusze polskich wytwórni filmów animowanych, wystawy projektów plastycznych i graficznych twórców filmów autorskich oraz spotkania z wybitnymi twórcami, koncerty muzyki filmowej.

Organizatorami wydarzenia są: Dom Kultury „Podgórze”, Kinoteatr „Wrzos”, Dyskusyjny Klub Filmowy „Klatka”, Stowarzyszenie Filmowców Polskich i Polski Instytut Sztuki Filmowej. Projekt zrealizowano przy udziale finansowym Gminy Miejskiej Kraków.

Dodatkowe informacje o tegorocznej edycji festiwalu można znaleźć na stronie internetowej: www.ofafa.pl. (KF).

http://krakow.pl/aktualnosci/5655,26,komunikat,kreski_za_filmy_animowane.html

Gatsby
March 18th, 2011, 10:36 AM
Zagraniczni goście jadą na Off Plus Camerę

bh 18-03-2011, ostatnia aktualizacja 18-03-2011 00:38

W uroczystej premierze filmu „Niepokonani", który 8 kwietnia otworzy festiwal Off Plus Camera, weźmie udział reżyser Peter Weir.

Obecność na krakowskim festiwalu potwierdzili również inni zagraniczni artyści. W jury konkursu polskiego zasiądą: aktorka Rose McGowan („Krzyk", „Czarna dalia", „Grindhouse"), reżyserka castingu Ellen Chenoweth, kompletująca obsadę filmów braci Coen, i laureat Oscara za scenografię „Gwiezdnych wojen" Roger Christian. Gościem specjalnym festiwalu będzie Richard Jenkins, znany m.in. z „Czarownic z Eastweak" i „Silverado", a w 2009 roku nominowany do Oscara za rolę w „Spotkaniu" T. McCarthy'ego.

Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/9131,628415-Zagraniczni-goscie-jada--na-Off-Plus-Camere.html

Gatsby
March 18th, 2011, 10:48 AM
McGowan, Jenkins, Ferrera na Off Plus Camera (http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=75166)

Współtwórca ''Gwiezdnych Wojen'' już w kwietniu w Krakowie! (http://film.wp.pl/id,116737,title,Wspoltworca-Gwiezdnych-Wojen-juz-w-kwietniu-w-Krakowie,wiadomosc.html?ticaid=1bf7a)

Gatsby
March 18th, 2011, 03:17 PM
Warsztaty branżowe na Off Plus Camera
16.03.2011

Peter Weir, Jerzy Skolimowski, Roger Christian ("Gwiezdne wojny", „Obcy - 8. pasażer „Nostromo", "Żywot Briana"), Ellen Chenoweth ("Tajne przez poufne'", "Prawdziwe męstwo", "Gran Torino") poprowadzą warsztaty branżowe na festiwalu Off Plus Camera w Krakowie.

Tegoroczna edycja Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera odbędzie się w Krakowie w dniach 8-17 kwietnia. W programie znajdzie się blisko 100, w większości premierowych, filmów z całego świata. Do Krakowa przyjedzie w tym czasie ponad 100 zagranicznych gości - gwiazdy światowego kina, aktorzy, reżyserzy, lecz również mistrzowie innych kluczowych profesji filmowych (scenografia, efekty specjalne, casting), którzy poprowadzą specjalistyczne warsztaty branżowe. Wśród nich genialny scenograf, laureat Oscara, Roger Christian ("Gwiezdne wojny", „Obcy - 8. pasażer „Nostromo", "Żywot Briana") oraz - jedna z najlepszych specjalistek od castingu w Hollywood - Ellen Chenoweth ("Tajne przez poufne", "Prawdziwe męstwo", "Gran Torino").

Przedstawiciele polskiej branży filmowej zainteresowani udziałem w wykładach i specjalistycznych warsztatach podczas festiwalu już mogą akredytować się na stronie festiwalu www.offpluscamera.com (zakładka "Branża").

Akredytacja industry upoważnia do uczestnictwa we wszystkich filmowych pokazach festiwalowych oraz do udziału w wydarzeniach branżowych: warsztaty, wykłady, szkolenia (po uprzednim zgłoszeniu - liczba miejsc ograniczona), a także w wybranych wydarzeniach towarzyszących. Do końca marca akredytacje w promocyjnych cenach.

Mistrzowie tegorocznych warsztatów branżowych Off Plus Camera:

Peter Weir
sobota, 9 kwietnia, wykład „Master Class"

Słynny australijski reżyser Peter Weir, który podczas OFF PLUS CAMERA będzie promował swój najnowszy film „Niepokonani" z Edem Harrisem i Colinem Farrellem, od blisko 25 lat realizuje filmy w Hollywood i ma na koncie współpracę z prawdziwą aktorską czołówką: Melem Gibsonem, Sigourney Weaver, Harrisonem Fordem, Jeffem Bridgesem, Rosie Perez, Richardem Chamberlainem, Isabellą Rossellini, Johnem Turturro, Jimem Carreyem czy Russellem Crowe. Jego filmy wielokrotnie nominowane były do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej („Stowarzyszenie Umarłych Poetów", „Truman Show" czy „Świadek" - aż osiem nominacji!), on sam ma na koncie aż 6 nominacji. Linda Hunt grająca w „Roku niebezpiecznego życia" otrzymała Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej, mimo iż wcieliła się w rolę... mężczyzny.

Jerzy Skolimowski
wtorek, 12 kwietnia, wykład „Master Class".

Jerzy Skolimowski jako jeden z nielicznych rodzimych twórców, zyskał na świecie reputację prawdziwego artysty kina. Za ostatni film „Essential Killing", otrzymał Nagrodę Specjalną na festiwalu w Wenecji oraz 4 statuetki Polskiej Nagrody Filmowej Orły 2011. Spotkanie z Jerzym Skolimowskim podczas „Master Class" w Krakowie, będzie z pewnością prawdziwą gratką dla wszystkich zainteresowanych jego nietuzinkową karierą oraz umiejętnością podążania własną ścieżką artystyczną, bez popadania w kompromisy.

Jerzy Skolimowski pełni w tym roku również funkcję przewodniczącego Jury Konkursu Głównego „Wytyczanie Drogi" (nagroda 100 tys. USD) najważniejszej części festiwalu Off Plus Camera.

Roger Christian

Gospodarzem kolejnego spotkania dla branży będzie brytyjski scenograf i reżyser ROGER CHRISTIAN, który dzięki współpracy z George'em Lucasem i Ridleyem Scottem stał się żywą legendą kina. Christian jest laureatem Oscara za scenografię do „Gwiezdnych Wojen: Części IV - Nowej Nadziei" George'a Lucasa (1977 r.). Kolejną nominację do Oscara otrzymał dwa lata później za film „Obcy - 8. pasażer „Nostromo"" Ridleya Scotta (1979 r.). Pracował także między innymi przy „Żywocie Briana" Terry'ego Jonesa (1979 r.) i „Gwiezdnych Wojnach. Części VI - Powrocie Jedi" Richarda Marquanda (1983 r.). George Lucas zaproponował mu również współpracę reżyserską (kierował drugą ekipą) przy „Gwiezdnych Wojnach. Części I - Mrocznym widmie" (1999 r.). Podczas festiwalu wykład Rogera Christiana dotyczyć będzie projektów scenografii filmowej, rekwizytów a także stosowania najnowszych technologii w oparciu o doświadczenie i rozwiązania proponowane przez twórcę.

Ellen Chenoweth
środa, czwartek 13-14 kwietnia: wykład i warsztaty

Ellen Chenoweth to jedna z najlepszych specjalistek od castingu w Hollywood. Prowadziła castingi m.in. do filmów braci Coen, Clinta Eastwooda, George'a Clooneya, Roberta Redforda, Barry'ego Levinsona, Adriana Lyne'a, Jamesa L. Brooksa, Roberta Bentona, Paula Schradera, Mike'a Newella, Sidneya Lumeta i wielu innych. Bez jej zaangażowania, doświadczenia i wyczucia, wiele klasycznych lub kultowych już filmów nie miałoby w sobie tej magii, za którą kochają je miliony. W ostatnich latach Chenoweth współpracuje głównie z braćmi Cohen, z którymi zrobiła takie produkcje jak „Tajne przez poufne", „To nie jest kraj dla starych ludzi" (zdobywca 4 Oscarów) czy nominowane w tym roku aż do 10 Oscarów „Prawdziwe męstwo". Jest także autorką castingu do wielu innych słynnych filmów, m.in. „Niebezpieczny umysł", „Bracie gdzie jesteś", „Depresja gangstera". W ramach festiwalu odbędzie się spotkanie z Ellen Chenoweth otwarte dla publiczności oraz profesjonalne warsztaty castingu dla 20 osób z branży filmowej i telewizyjnej.

Christian Gaines

Podczas Off Plus Camera odbędzie się również spotkanie z Christianem Gaines, byłym Dyrektorem Nowych Mediów festiwalu Sundance, współtwórcą platformy withoutabox.com, a obecnie pełniącym funkcję Director of Festivals w największej na świecie bazie filmowej IMDb.com. W Krakowie Gaines przedstawi najnowsze możliwości dystrybucji contentu filmowego poza tradycyjną dystrybucją kinową. Będzie między innymi mowa o VoD oraz różnych nietuzinkowych kanałach dystrybucji.

Wykład Magazynu "FilmPro" - prowadzenie Filip Kovčin
poniedziałek, 11 kwietnia

Spotkanie składać się będzie z dwóch części:

* Czym różni się technologia DSLR od najpopularniejszych formatów wideo, stosowanych w kinematografii i tv? - 1,5 godzinna prezentacja na temat faktów i mitów związanych z wielkością przetwornika, rozdzielczością i głębią ostrości
* Rejestracja wydarzenia za pomocą lustrzanek DSLR, case study - 1,5 godzinna prezentacja, której kanwą jest koncert wybitnego ukraińskiego pianisty Aleksandra Gawryluka z Orkiestrą Kameralną miasta Tychy „Aukso" zarejestrowany przy wykorzystaniu 11 lustrzanek Canon (5D Mk II, 7D, 1D Mk IV, 550D) - na prezentację złożą się: fragmenty koncertu, making off i omówienie największych wyzwań technicznych i organizacyjnych.

Informacja prasowa

http://www.pisf.pl/pl/kinematografia/news/warsztaty-branzowe-na-off-plus-camera

Gatsby
March 20th, 2011, 03:36 PM
Dachowanie – wyjątkowe projekcje plenerowe na festiwalu!

2011.03.20

OFF PLUS CAMERA to seanse nie tylko w kinach, ale również w plenerze. W tym roku widzowie będą mieli okazję uczestniczyć w niepowtarzalnych seansach filmowych na dachach krakowskich kamienic.

Przez pięć dni festiwalowa publiczność będzie mogła oglądać filmy na dachach kamienic przy ulicach Szczepańskiej, Szerokiej i Senackiej. Zaprezentowany zostanie m.in. kontrowersyjny projekt Casey’ego Afflecka i Joaquina Phoenixa „I’m Still Here” (sekcja Odkrycia). Opowiada on o 12 miesiącach z życia Phoenixa, który rozpoczyna fikcyjną hip-hopową karierę aktora. Film demaskuje hollywoodzkie środowisko artystyczne i pokazuje jak niewielkim kosztem można manipulować widzem. Kolejna propozycja to „The Dry Land” (sekcja Sundance Institute Series) z nagrodzoną Oscarem Melissą Leo. Na film osobiście zaproszą reżyser filmu, Ryan Piers Williams i America Ferrera - odtwórczyni głównej roli i producentka filmu (a prywatnie żona Williamsa).

Na dachach nie zabraknie też filmowej klasyki. Widzowie będą mogli przypomnieć sobie perełki kina niezależnego: „Dzikość serca” Davida Lyncha, „Płytki grób” Danny’ego Boyle’a czy „Sexy Beast” z nominowanym do Oscara Benem Kingsleyem.

Inspiracją dla „dachowania” jest nowojorski festiwal Rooftop. W lipcu 1997 roku, Mark Elijah Rosenberg wyniósł projektor na swój dach i zapraszał każdego, kogo napotkał, na seans filmowy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, a festiwal z roku na rok cieszy się coraz większa popularnością.

Nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić widzów do spędzenia razem z nami kwietniowych popołudni i wieczorów na dachach krakowskich kamienic.

http://www.offpluscamera.com/informacje/szczegoly/64/671


świetny pomysł

przy Szerokiej to na której?

behemot
March 20th, 2011, 04:16 PM
^^
Kino plenerowe w kwietniu to jednak może być hardcore (w zależności od pogody) ;)

PretoriaNPG
March 20th, 2011, 04:37 PM
Może i hardkor ,ale pomysł świetny. Sztuka już dawno powinna wyjść w miasto do ludzi

adritt
March 20th, 2011, 05:45 PM
Super sprawa!:cheers:

behemot
March 20th, 2011, 06:40 PM
Może i hardkor ,ale pomysł świetny. Sztuka już dawno powinna wyjść w miasto do ludzi

Oczywiście, niemniej w Krakowie też nie nowy - takei projekcje latem są zdaje sie w Agrafce.

Gatsby
March 21st, 2011, 10:17 AM
Ministerstwo oszczędza, festiwale w Krakowie upadną

Tomasz Handzlik
2011-03-21, ostatnia aktualizacja 2011-03-21 08:42

Kilkanaście krakowskich imprez i dużych festiwali nie otrzyma ani złotówki z Ministerstwa Kultury. Urzędnicy tłumaczą się kryzysem finansów publicznych, tymczasem dla organizatorów oznacza to śmierć zaplanowanych wydarzeń.
Jubileuszowy koncert zespołu Czerwony Tulipan na Studenckim Festiwalu Piosenki

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło właśnie wyniki naboru do tzw. programów ministra w dziedzinie wydarzeń artystycznych. Największe uznanie w oczach resortu zyskały dwa krakowskie festiwale muzyczne: Sacrum Profanum (400 tys. zł) i Misteria Paschalia (780 tys. zł). Ten ostatni zdobył nawet w ministerstwie trzyletnią promesę, czyli gwarancję, że w kolejnych latach otrzyma dotację na tym samym poziomie.

W ministerialnym programie przepadło jednak wiele innych krakowskich wydarzeń. Z państwowej kasy nie otrzymają ani złotówki m.in.: Festiwal Sztuk Audiowizualnych "ArtBoom", Studencki Festiwal Piosenki, Grechuta Festiwal, Krakowski Salon Poezji, Międzynarodowy Festiwal "Muzyka w Starym Krakowie", Międzynarodowy Konkurs Młodych Zespołów Jazzowych "Jazz Juniors", a także okrzyknięty przez dziennikarzy "New York Timesa" niepowtarzalnym Unsound Festival.

Dlaczego tak się stało i dlaczego padło akurat na te krakowskie festiwale, które MKiDN wspierało regularnie od wielu lat? Zapytaliśmy o to szefa resortu Bogdana Zdrojewskiego, ale od kilku dni jego rzecznik milczy.

Trudną sytuację finansowania kultury próbuje za to tłumaczyć Magdalena Sroka, wiceprezydent miasta do spraw kultury i promocji: - Zdajemy sobie sprawę, że rozmowa o kryzysie finansów publicznych to nie rozmowa kokieteryjna, ale rozmowa o otaczającej nas bezpośrednio rzeczywistości.

Sroka nie ukrywa, że ten rok będzie dla krakowskiej kultury bardzo trudny!

Dzisiaj w urzędzie miasta ma się odbyć pierwsze posiedzenie komisji, która rozdzielać będzie pieniądze w ramach programu mecenatu, czyli miejskie dotacje na najważniejsze wydarzenia kulturalne prowadzone przez organizacje pozarządowe. Wszystko jednak wskazuje na to, że nawet tu odtrącone przez MKiDN imprezy nie znajdą wsparcia. W puli mecenatu jest bowiem w tym roku zaledwie 2,8 mln zł.

- Sytuacja jest bardzo trudna i bez uruchomienia dodatkowych środków nie uda się nam z nią nawet zmierzyć. Potrzebna będzie życzliwość pana prezydenta i interwencja z rezerwy budżetowej. Ale nawet wtedy nie będziemy w stanie wyłożyć dla każdego podwójnej kwoty, a więc za siebie i za ministerstwo - przyznaje wiceprezydent Sroka.

Tymczasem na finansowe wsparcie miasta liczy kilkadziesiąt dużych imprez kulturalnych i festiwali. Z programu mecenatu powinny być również dotowane imprezy, które zyskały już wsparcie z MKiDN, bo miejska dotacja jest w ich przypadku traktowana jako rodzaj środków własnych, który organizatorzy zadeklarowali w składanych do resortu kultury wnioskach.

- Jeśli nie wesprzemy na przykład Festiwalu Kultury Żydowskiej, który ma dostać od ministra 600 tys. zł, to organizatorom festiwalu przepadnie cała ta kwota. Dlatego w pierwszej kolejności musimy przyznać dotacje tym imprezom, które otrzymają fundusze z MKiDN, ale też tym, których program jest najbogatszy i na najwyższym poziomie. Naszym priorytetem jest bowiem wspieranie wydarzeń, które budują wizerunek Krakowa, jak choćby wspomniany FKŻ czy Miesiąc Fotografii - dodaje Sroka.

Pani wiceprezydent zapewnia jednocześnie, że miasto będzie interweniowało w ministerstwie, zwłaszcza w przypadku imprez, którym do pozytywnej oceny, a tym samym finansowego wsparcia, zabrakło bardzo niewiele. W takiej sytuacji jest m.in. festiwal ArtBoom (0,5 punktu poniżej minimalnej oceny pozytywnej).

Czy odwołania pomogą? Wątpliwe. Na stronie ministerstwa czytamy bowiem, że tegoroczna pula środków na wydarzenia artystyczne została już wyczerpana i nie odbędzie się nawet organizowany do tej pory drugi nabór do programu.

Najprawdopodobniej więc wiele z zaplanowanych na ten rok imprez kulturalnych w ogóle się nie odbędzie. Ich organizatorzy zdają sobie bowiem sprawę, że nawet jeśli dotacja z budżetu miasta mogłaby być równa zeszłorocznej, to i tak bez dotacji z MKiDN nie uda się domknąć zaplanowanego na ten rok programu.

- Nie bierzemy nawet pod uwagę wersji czarnego scenariusza, czyli takiej, że w budżecie miasta mogłoby zabraknąć pieniędzy na wsparcie festiwalu Unsound. Ale jeśli tak się stanie, festiwal trzeba będzie odwołać, bo szkoda byłoby go organizować poniżej poziomu, jaki udało nam się osiągnąć w zeszłym roku, m.in. dzięki miejskiej dotacji - mówi Gosia Plysa, szefowa Fundacja Tone organizującej Unsound Festival.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9290684,Ministerstwo_oszczedza__festiwale_w_Krakowie_upadna.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f102c2a004fc69e&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120


obcięcie Unsoundowi to jakiś skandal. chyba żadna impreza (w wersji krakowskiej i nowojorskiej) nie promuje Polski z takim rozmachem i w tak nowoczesny sposób jak ten festiwal.

adritt
March 21st, 2011, 10:37 AM
Może coś NY pomoże ;)

Gatsby
March 23rd, 2011, 03:05 PM
Pieniądze na imprezy kulturalne: przeliczyli się

Tomasz Handzlik
2011-03-23, ostatnia aktualizacja 2011-03-23 03:53

Drastyczne okrojenie dotacji z budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na krakowskie imprezy kulturalne boleśnie obnaża przede wszystkim słabość miejskiego mecenatu.
Unsound

Władze miasta i rozdzielająca kasę z programu mecenatu komisja stanęły przed nierozwiązywalnym zadaniem: "bajeczną" kwotę 2,8 mln zł muszą rozdzielić pomiędzy kilkadziesiąt organizacji pozarządowych prowadzących w naszym mieście większe i mniejsze imprezy kulturalne.

W kolejce po miejską dotację czekają organizatorzy imprez, które otrzymały już wsparcie z MKiDN. Są też ci, którzy z resortu nie dostaną ani złotówki (o zaskakującej decyzji ministerstwa pisaliśmy w poniedziałek). A wśród nich wydarzenia o wieloletniej tradycji, jak Międzynarodowy Konkurs Młodych Zespołów Jazzowych "Jazz Juniors", Studencki Festiwal Piosenki, Międzynarodowy Festiwal Muzyka w Starym Krakowie, oraz festiwale stosunkowo młode, które jednak dość mocno już zaznaczyły swą obecność na kulturalnej mapie miasta, czyli Festiwal Sztuk Audiowizualnych "ArtBoom", Grechuta Festiwal i Unsound Festival.

Nie żal mi, że ministerialnego wsparcia nie otrzymały imprezy, które - jak choćby SFP czy Muzyka w Starym Krakowie - od lat pracowały na pogrzebanie swej renomy. Dziwi mnie natomiast decyzja ekspertów oceniających wnioski o dotację, którzy nie docenili tych najciekawszych i najbardziej wartościowych imprez. Nie zauważyli na przykład potencjału festiwalu Unsound, którego nowojorską edycją (!) zachwyciły się amerykańskie media z "New York Timesem" na czele.

Losy wszystkich wspomnianych imprez mają być rozstrzygnięte w tym tygodniu. Tyle że sensowne podzielenie 2,8 mln zł pomiędzy wszystkich to zadanie niewykonalne. Dlatego odpowiedzialna za sprawy kultury wiceprezydent miasta Magdalena Sroka zabiegać będzie o uruchomienie rezerwy budżetowej. Ale nawet jeśli prezydent Jacek Majchrowski miałby uruchomić całą rezerwę na imprezy kulturalne, to pieniędzy i tak nie wystarczy.

Przed komisją stoi więc kolejne nierozwiązywalne zadanie: czy dotować, a tym samym ratować wydarzenia, które nie dostały z MKiDN ani złotówki, czy wesprzeć te, które ministerialną dotację już otrzymały? Sytuacja tych drugich też jest zresztą dramatyczna, bo bez pozyskania funduszy z mecenatu MKiDN nie wypłaci swojej dotacji i pieniądze z resortu przepadną. Odmowa miejskiego dofinansowania skaże więc je w praktyce na upadek.

Członkowie komisji będą zatem podejmować w tym roku wyjątkowo trudne decyzje: które imprezy utrzymać, a które uśmiercić! Bo dla wszystkich na pewno pieniędzy nie starczy.

Ale czy tak być musiało? O tym, że krakowski program mecenatu trzeba wzmocnić i zreformować, pisaliśmy już wielokrotnie. Dzisiejsza sytuacja to ostateczne potwierdzenie jego słabości. Bo tym razem urzędnicy się przeliczyli. I nie uda się już zamaskować przyznawaniem okrojonych poniżej minimum własnych dotacji, kiedy nadzieje na pieniądze płynące z Warszawy zawiodły na całej linii. Trzeba więc będzie wytłumaczyć nie tylko zawiedzionym organizatorom i ludziom kultury, ale także mieszkańcom, jak dopuszczono do aż takiego osłabienia mecenatu miejskiego! Dla porównania przypomnijmy, że nie wszyscy byli tak krótkowzroczni. Wrocław na swoje imprezy zarezerwował w miejskim budżecie 10,4 mln zł, a Warszawa 24 mln zł! Na co liczono w Krakowie? Chyba na cud, który tym razem się nie zdarzył.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,9304798,Pieniadze_na_imprezy_kulturalne__przeliczyli_sie.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f33f027d4ee2a3e&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120


jest jeszcze 30 mln. na KBF

ciekawy wpis Batora (co prawda sprzed 1,5 roku)
http://www.jakubbator.pl/?pg=aktualnosci&pix=3&id=79

PretoriaNPG
March 23rd, 2011, 04:55 PM
Taką metodą ministerstwa to nigdy nie osiągniemy tego wymarzonego 1%PKB na kulturę. Ciekawe czy w innych miastach jest podobnie , czy to tylko Kraków dostał tak po d...

Bodrum
March 24th, 2011, 11:24 AM
Info prasowe KBF:

Wyclef Jean – muzyk, autor tekstów, wokalista i kompozytor, nominowany m.in. do prestiżowej nagrody Grammy - będzie gwiazdą tegorocznych Wianków w Krakowie. Artysta wystąpi na scenie w zakolu Wisły pod Wawelem 25 czerwca. Wcześniej publiczność rozgrzeją: Sofa, The Poise Rite, Pablopavo oraz Marika.

- Od czterech lat staramy się konsekwentnie budować wizerunek Wianków w Krakowie: imprezy z koncertem światowej gwiazdy i zrealizowanej na najwyższym poziomie – mówi Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego. – Wierzymy, że publiczność tradycyjnie tłumnie stawi się na bulwarach i wszyscy będziemy znakomicie się bawić.

Gatsby
March 25th, 2011, 08:56 AM
Tim Roth na Off Plus Camera

J.SZ.
2011-03-24, ostatnia aktualizacja 2011-03-24 18:37

Brytyjski aktor będzie gościem 4. edycji festiwalu Off Plus Camera (8-17 kwietnia).

Znany jest przede wszystkim z występów w dwóch kultowych filmach Quentina Tarantino - "Wściekłe psy" oraz "Pulp Fiction". Rola Pana Orange w tym pierwszym była zresztą jego pierwszą amerykańską partią po przeprowadzce z rodzinnej Anglii. Pierwsza połowa lat 90. była dla niego pasmem sukcesów, dzięki którym na zawsze ustalił sobie reputację aktora, który jest zdolny podołać każdemu wyzwaniu.

Jeszcze w Wielkiej Brytanii zagrał w dwóch kultowych już dzisiaj produkcjach - "Vincent i Theo" oraz "Rosencrantz i Guildenstern nie żyją". Natomiast "Mała Odessa", "Cztery pokoje", "Rob Roy" (jedyna w karierze nominacja do Oscara) - to kolejne amerykańskie role, w których pokazał cały wachlarz swoich aktorskich umiejętności.

W drugiej połowie lat 90. Rotha zagrał m.in. z Tupakiem Shakerem w "Klinczu", pojawił się u Woody'ego Allena (śpiewając) we "Wszyscy mówią: kocham cię", porzucił wizerunek twardego faceta na rzecz występu w "1900: Człowiek legenda", a także podjął się reżyserii "Strefy wojny", porażającego realizmem wykonania filmu o chłopaku dojrzewającym w kazirodczym domu na angielskiej prowincji. Pod względem filmowym zeszła dekada była dla Rotha dość przeciętna - grywał świetne role w średnich filmach ("Młodość stulatka", "Planeta Małp", "The Incredible Hulk") oraz jeszcze lepsze w obrazach, które przeszły niestety niemal niezauważone ("Niezwyciężony", "Zabić króla"). Od dwóch lat znowu jest na szczycie popularności, ale tym razem za sprawą serialu telewizyjnego "Magia kłamstwa", w którym gra główną rolę.

W krakowskim kinie Kijów Roth odbierze nagrodę Pod Prąd przyznawaną artystom angażującym się wyłącznie w projekty, w które wierzą. Rok temu dostała ją Jane Campion.

Na festiwal przyjedzie też m.in. gwiazdor Bollywoodu Amitabh Bachchan ("Czasem słońce, czasem deszcz").

Źródło: Gazeta Wyborcza

http://wyborcza.pl/1,75475,9317728,Tim_Roth_na_Off_Plus_Camera.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f29dc8fe09856b4&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120


a potem zagra w kręconym m.in. w Krakowie, z udziałem polskich koproducentów i z wykorzystaniem Alverni "Absinthe Drinkers". tak to się pięknie łączy.

NB. jak rozwala Cracovię i intensywnie zagospodarują działkę, to de facto zniknie w tym mieście reprezentacyjne (i funkcjonalne) miejsce festiwalowe. CKK raczej je nie zastąpi, bo po prostu dla niektórych eventów może się okazać za duże. nie mówiąc już o tym, że dla miasta z ambicjami metropolitalnymi 2 to lepiej niż 1.

Mr. America
March 25th, 2011, 05:41 PM
^^ No ale przecież burzyć chcą tylko Cracovię, kino Kijów na szczęście nie.

Znany jest przede wszystkim z występów w dwóch kultowych filmach Quentina Tarantino - "Wściekłe psy" oraz "Pulp Fiction".

Jedne z moich ulubionych filmów:D

Gatsby
March 25th, 2011, 06:01 PM
^^ No ale przecież burzyć chcą tylko Cracovię, kino Kijów na szczęście nie.


intensywniejsza zabudowa (i zmiana charakteru) działki, na której stoi Cracovia raczej negatywnie wpłynęłaby na reprezentacyjność samego kina Kijów. (czerwony dywan mógłby przestać tam pasować). natomiast ew. remont hotelu byłby szansą na jej podniesienie. jak by nie było istnieje tu pewna synergia funkcji...

Mr. America
March 25th, 2011, 08:32 PM
^^ No, to akurat smutna prawda (niestety).

Gatsby
March 26th, 2011, 06:05 PM
Prezydent odznaczył ks. Bonieckiego

bs
26.03.2011 aktualizacja: 2011-03-26 14:17

- Dziękuję Tygodnikowi Powszechnemu za formułowanie pytań i odpowiedzi, dzięki którym kształtują się pokolenia Polaków - mówił w sobotę w Sukiennicach prezydent RP Bronisław Komorowski, wręczając ks. Adamowi Bonieckiemu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

Para prezydencka wzięła dziś udział w uroczystościach wręczenia medali świętego Jerzego. Tegorocznymi laureatami tej prestiżowej nagrody przyznawanej przez środowisko Tygodnika Powszechnego są o. Ludwik Wiśniewski (znany z głośnego listu o stanie polskiego kościoła, opublikowanego w Gazecie Wyborczej), oraz prof. Jerzy Jedlicki (profesor historii na PAN). Przy tej okazji prezydent wręczył Adamowi Bonieckiemu, redaktorowi naczelnemu Tygodnika Powszechnego, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Naczelny Tygodnika przejedzie niebawem na emeryturę i przeniesie się do klasztoru swojego zgromadzenia w Warszawie. - Możemy dzisiaj wspólnie podziękować ks. Adamowi Bonieckiemu, możemy razem podziękować z wszystkimi, z całym państwem, całym narodem, bo taki jest przywilej prezydenta, że może i odznaczać, i dziękować w imieniu wszystkich - mówił Komorowski.

Prezydent podziękował środowisku Tygodnika za odwagę w formułowaniu myśli, w formułowaniu pytań i dawaniu odpowiedzi na pytania, które nurtują Polaków. - Chcę podziękować za to, że całe środowisko kształtując samo siebie, kształtowało chyba dwa polskie pokolenia w tym także to, które zdołało odzyskać wolność, zbudować demokrację - mówił. Prezydent podkreślał, że dzięki pracy Tygodnika Powszechnego udało się wprowadzić w Polsce demokrację. - To niełatwa praca w tak niezwykłym środowisku, o której mówiono, że była czymś zupełnie niezwykłym między Łabą a Władywostokiem. Sądzę, że nie jest też łatwo chwalić Tygodnik Powszechny, ale na pewno łatwo jest dziękować. Dlatego w imieniu całego narodu dziękuję - dodał Komorowski. Przyznał również, że Tygodnik Powszechny jest ciągle ważną i liczącą się instytucją w kraju.

W odpowiedzi, ks. Adam Boniecki stwierdził, że obecność pary prezydenckiej na sobotnim jubileuszu jest dla niego szczególnym wyróżnieniem.

Redaktor Naczelny Tygodnika Powszechnego opowiadał o swojej czterdziestosiedmioletniej przygodzie z TP. - Należy wspomnieć o Karolu Wojtyle, który wstawiał się za mną za każdym razem u przełożonych mojego zgromadzenia, bym mógł pracować w Krakowie - mówił. Wspominał też wybitnych przyjaciół Tygodnika. Zmarłego 10 lutego abp. Józefa Życińskiego, oraz zmarłą w 2009 roku Barbarę Skargę. - Ich miłość i oddanie Tygodnikowi, były dla nas ostoją. To były autorytety na których opierał się Tygodnik - dodał ks. Boniecki.

Ks. Boniecki nawiązał też do wydarzeń związanych z oskarżaniem środowiska Tygodnika Powszechnego o współpracę z systemem komunistycznym. - Trzeba przyznać, że Tygodnik był solą w oku reżimu, ale był też oazą przyzwoitości. Był miejscem spotkań wokół wspólnych wartości - opowiadał ks. Boniecki.

Nowy redaktor naczelny Tygodnika Piotr Mucharski również dziękował ks. Adamowi Bonieckiemu za jego pracę w Tygodniku. - Adam będzie ciągle naszym pierwszym filarem, a ze względu na to, że odchodzi na emeryturę, mamy nadzieję, że ten pierwszy filar przyniesie nam wiele zysków. Zainwestowaliśmy w niego - mówił Mucharski. Następca ks. Adama Bonieckiego odczytał też listy od osób, które nie mogły pojawić się na sobotnich uroczystościach. - Proszę wybaczyć moją nieobecność na dzisiejszych uroczystościach, ale musiałem odwiedzić swoich parafian w Jaroszówce, którzy mają swój jubileusz, sercem jestem z ks. Adamem - cytował list od metropolity krakowskiego Stanisława Dziwisza.

Po jubileuszu ks. Bonieckiego, przyszedł czas na wręczenie medali św. Jerzego. O. Wiśniewski otrzymał nagrodę za "trwającą od lat konsekwentną walkę ze smokiem hipokryzji, to znaczy biernego udawania, że wszystko jest w porządku, kiedy w porządku nie jest". - Cieszę się, że jest dziś w tym miejscu prezydent Komorowski. Dziś smokiem z którym trzeba walczyć, jest ogrom agresji, zwłaszcza wśród polityków. Polityk jest wartościowy tylko wtedy, gdy jest agresywny. Z takim smokiem przyszło nam walczyć w dzisiejszych czasach - mówił o. Wiśniewski.

Historyk idei prof. Jerzy Jedlicki przedstawiony został przez kapitułę nagrody jako "wytrwały strażnik i komentator inteligenckiego losu i etosu. Obrońca poniżonych i wykluczonych, czujny komentator polskich przygód z wolnością, który własnym przykładem świadczy, że cywilizacja szacunku jest możliwa". - Oto inteligent z krwi i kości - mówił o nim w laudacji Piotr Mucharski. Prof. Jedlicki dziękując na przyznanie mu medalu nawiązał do wypowiedzi o. Wiśniewskiego. - Rzeczywiście, dziś musimy szczególnie walczyć o normalność w polityce i o szacunek do drugiego człowieka - dodał.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,9326154,Prezydent_odznaczyl_ks__Bonieckiego.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f3179ace09c57fe&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=120


przydała się akcja promocyjna R. Graczyka;)

przydałoby się podobnie uhonorować stary "Przekrój"...Eile nie ma w Krakowie nawet ulicy...

Mr. America
March 26th, 2011, 07:50 PM
^^ Ależ oczywiście, że ma. Skwer pomiędzy APW, ul. Przy Rondzie, Hotelem Chopin i żyletkowcami jest im. Eilego.

Gatsby
March 26th, 2011, 07:53 PM
^^fakt, wyleciało mi z głowy, że problem został niedawno rozwiązany...

http://www.turystyka.wp.pl/id,11246787,widok,artykul.html

Gatsby
March 27th, 2011, 09:05 AM
materiał z Faktów TVN. Nowe Sukiennice robią wrażenie:)
jednak wolę Pochodnie Nerona zamiast Hołdu Pruskiego. jakoś tak bardziej uniwersalnie jest (i akurat stosownie do okazji)

http://www.tvn24.pl/28377,1697149,0,1,benefis-ksiedza,fakty_wiadomosc.html

obszerny mat. filmowy:
http://wyborcza.pl/1,75248,9326154,Prezydent_odznaczyl_ks__Adama_Bonieckiego.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1a4f00caa85eb8&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData

http://www.tvn24.pl/12690,1697118,0,1,prezydent-ks-boniecki-jest-nadal-potrzebny,wiadomosc.html

Aquilani
March 28th, 2011, 03:44 PM
"Przekrój" wraca do Krakowa? (http://www.gazetakrakowska.pl/stronaglowna/385286,przekroj-wraca-do-krakowa,id,t.html)

Mr. America
March 28th, 2011, 04:31 PM
^^ Miło by było :)

Gatsby
March 28th, 2011, 06:23 PM
podobno ma to być również platforma dla prezentacji (i promocji) filmowych projektów Hajdarowicza, a te są związane z Krakowem.

ale generalnie GK nie jest zbyt wiarygodnym źródłem informacji. jakiejś gwałtownej przeprowadzki do Krakowa raczej nie będzie. myślę, że w Krakowie będzie rozwijana wersja internetowa i z czasem ten transfer dokona się w sposób naturalny.

PretoriaNPG
March 28th, 2011, 08:09 PM
http://teleinformatyka.pb.pl/2396994,23758,hajdarowicz-idzie-w-slady-murdocha ;)

A patrząc długookresowo to widać zmiany w branży i powoli większość dużych tytułów będzie coraz bardziej angażować się w sprzedaż przez internet a coraz mniej w wersje papierowe

behemot
March 28th, 2011, 08:18 PM
Pod uwagę brany jest więc również Wrocław. - Mnie się to miasto podoba, imponuje mi jego rozmach w przekuwaniu inicjatyw w czyny - przyznaje Leszek Mazan. - Ale jeśli chodzi o klimat, nie może się równać Krakowowi. Jeszcze się tam tacy ludzie nie rodzą, jak pod Wawelem - dodaje.

I od razu musi pojawić się to krakowskie pierniczenie. Szczególnie śmieszne w przypadku Przekroju założonego przez lwowiaków- Eilego (wykształcony w Warszawie) i Ipohorską. "Klymat" tworzy własnie mieszanka ludzi "stąd" i przyjezdnych - dlatego też tak dobrze działało i tak wiele powstało w Krakowie to w latach tuż powojennych, gdy ściągała tu inteligencja z całej Polski, w tym z kresów własnie. W przeciwnym razie mamy nie "klymat" ale grajdół, a takie wypowiedzi jak Mazana tylko skutecznie konserwują wizerunek zadufanego w sobie Krakówka-pipidówka, gdzie bez protekcji cioci-wujka-stryjka-księdzadobrodzieja niczego się nie dokona.

Gatsby
March 28th, 2011, 09:03 PM
Mazan podobnie jak Mancewicz zalatuje prowincją, ale trochę bym go bronił. raczej nie chodzi mu ściśle o to, że trzeba się tu urodzić w sensie biologicznym. faktem jest, że urodziły się tu lub/i wykształciły takie czołowe nazwiska jak Warlikowski, Jarzyna, Szumowska, Lankosz, Rajkowska, Peszkówna, Stuhr jr. (ci ostatni średni, ale głośni). że Kraków ich stracił, to inna sprawa...

Gatsby
March 29th, 2011, 10:15 AM
Drugi tom "Dziennika" Szczepańskiego

Joanna Szczęsna
2011-03-28, ostatnia aktualizacja 2011-03-28 19:25

Publikacja kolejnego tomu niezwykłego "Dziennika" to okazja do przypomnienia pisarza, który jako jeden z pierwszych odheroizował polską historię współczesną

Jan Józef Szczepański, "Dziennik. Tom II: 1957-1963". Wydawnictwo Literackie, Kraków

Drugi tom dzienników Jana Józefa Szczepańskiego obejmuje lata 1957-63. Jest to czas odchodzenia od październikowych zdobyczy, zaciskającej się na powrót pętli cenzury, dla wielu - utraty złudzeń dotyczących możliwości uczłowieczenia systemu. Szczepański nigdy takich złudzeń nie żywił.

Jego powieść o klęsce kampanii wrześniowej "Polska jesień" napisana jeszcze w czasie wojny, która w zgodnej opinii krytyki należy do najlepszych i najuczciwszych książek o tamtej "polskiej jesieni", na wydanie czekała aż do 1955 r. Autor nie zgodził się na żądania cenzury dotyczące m.in. usunięcia informacji o 17 września oraz "uporządkowania" postaw bohaterów: cała kadra oficerska to miały być czarne charaktery, a od szeregowca do podchorążego - bohaterowie pozytywni.

Szczepański zadebiutował w 1947 r. opowiadaniem "Buty" opublikowanym na łamach "Tygodnika Powszechnego", z którym związał się na dziesięciolecia. To wywiedziona z własnego okupacyjnego doświadczenia okrutna opowieść o oddziale AK, którego dowódca wydaje rozkaz rozstrzelania bez sądu grupy byłych sowieckich jeńców. Zwerbowani przez Niemców i służący w ich formacjach, najprawdopodobniej przy tłumieniu Powstania Warszawskiego, u schyłku wojny próbowali dołączyć do polskich partyzantów. "Szary", alter ego autora, ma wątpliwości co do wykonania rozkazu, ale dowódca nie pozostawia mu wyboru. W ich rozmowie padają różne argumenty, żaden jednak nie wypowiada na głos myśli, która musiała przyjść im wtedy do głowy - że własowcy są świetnie wyekwipowani i noszą nowiutkie buty, podczas gdy część polskich partyzantów chodzi boso.

Kompleks win narzuconych

Szczepański był zafascynowany Conradem, jego etyką, której źródło nie biło w religii. „W czasach mojej młodości okupacyjnej - mówił kilka lat przed śmiercią w wywiadzie dla »Polityki” - młodzi ludzie nieustannie odwoływali się do Conrada. Ta fascynacja była efektem poszukiwań postawy etycznej, którą Polacy przypisywali zwykle tradycji religijnej. A u Conrada dostrzegli podejście czysto zawodowe, marynarskie, że - po prostu - »tak trzeba «. Postępowanie wynikające z poczucia honoru. Młodzi szukali u Conrada wskazówek, jak powinien zachować się człowiek walczący o przegraną sprawę”.

Należał do tych nielicznych, którzy w czasach stalinowskich wybrali bierny opór, milczenie, odmowę uczestniczenia w oficjalnym życiu literackim (to im Adam Michnik poświęcił książkę "Z dziejów honoru we Polsce" - rozdział o Szczepańskim zatytułował "Szlakiem Conrada"). Nigdy nie poszedł na żadne układy z władzą, jego postawa była zawsze nieskazitelna. Choć sam nie myślał o sobie w kategoriach heroicznych. Codzienne zapiski pokazują człowieka wyzbytego pychy, nieskłonnego do potępień, surowego przede wszystkim wobec siebie.

"Myślę ostatnio o historii nieskazitelnego artysty - zanotował w dzienniku 15 stycznia 1957 r. - człowieka, który nie poszedł na żadne kompromisy w twórczości i zbiera hołdy dla swojej postawy, ale wie, że stało się tak tylko dlatego, że po prostu nie umiał wykonywać zamówień".

W wywiadzie, który ukazał się w "Hańbie domowej" tłumaczył Jackowi Trznadlowi swój ambiwalentny stosunek do Polski Ludowej: "Jak większość przedwojennych inteligentów wchodziłem w lata powojenne z kompleksem win narzuconych, że należę do formacji, która była uprzywilejowana, a tutaj dzieje się coś, co często jest przerażające, niedoskonałe, odpychające, ale że w sumie dokonuje się akt sprawiedliwości społecznej. Ja myślę, że to było bardzo powszechne odczucie. Dlatego wydaje mi się, że w zasadzie była szansa zdobycia tych ludzi nie tylko mojego pokolenia, ale także mojego pokroju, gdyby to było robione mądrzej i bardziej przebiegle".

Czy nie o tym właśnie mówi Zbigniew Herbert w "Potędze smaku": "Może gdyby kusili nas piękniej"?

To nie paszkwil, to jawna krytyka

Jakiego pokroju człowiekiem był Szczepański? Przedwojennym inteligentem, dla którego słowa "honor", "przyzwoitość", "wierność", "ojczyzna", "powinność" nie były pustym dźwiękiem. Wokół moralnych konfliktów i dylematów obracać się będą losy bohaterów jego powieści i opowiadań.

"Dziennik" tworzy autoportret osoby nękanej twórczymi niepokojami, stawiającej sobie wysokie zawodowe wymagania. To kronika siedmiu lat zmagań nie tylko z oporem materii, ale i z cenzurą. Szczepański opisuje, jak do Wydawnictwa Literackiego przyjeżdża specjalnie cenzor z "centrali", by przekazać uwagi do "Pojedynku", powieści, która w egzotycznej, jakby południowoamerykańskiej scenerii przedstawia uwikłanie jednostki w ustroju totalitarnym. "Cała aluzyjność mojej książki - pisze po spotkaniu Szczepański - polega na tym, że atakuje państwo jako takie. Nic nie szkodzi, że to państwo faszystowskie i dyktatorskie. W ogóle państwo. Najbardziej ich zabolało, że Perea stwierdza, iż największym jego błędem było posłuszeństwo. To oczywiście jest niebezpieczne i wywrotowe. Chcieli, żebym kawa na ławę powiedział, że nie mam na myśli dyktatury proletariatu". Odpowiedział, że wcale nie ma "zamiaru niczego przemycać, że to nie paszkwil, tylko jawna krytyka totalitaryzmu". Powieść w końcu się ukazała, ale nie była wznawiana. Dla chleba pisał recenzje, scenariusze filmowe, tłumaczył angielską literaturę.

Zapiski "Dziennika" ogniskują się nie tylko wokół twórczości, ale też rodziny (żona Danuta i trójka dzieci), wspólnych wypraw do podkrakowskiej wsi Kasinka, doglądania ogrodu i uli, spotkań z przyjaciółmi, no i podróży. Po klaustrofobicznym zamknięciu lat 50. przed pisarzem otwiera się świat: odwiedza Paryż, jedzie na stypendium do Harvardu, podróżuje statkiem handlowym do Afryki, z wyprawą badawczą udaje się na Spitsbergen (plonem będzie reportaż "Zatoka białych niedźwiedzi").

W latach, które obejmuje ten tom "Dziennika", Szczepański napisał i opublikował trzy zbiory opowiadań: "Tombakowy pierścionek", "Dzień bohatera" i "Motyl".

Uważamy pana za nudziarza

Połączenie opowieści osobistej, rodzinnej, zawodowej z polityczną i podróżniczą nadaje zapiskom Szczepańskiego specyficzny rytm i jest ich niezaprzeczalnym walorem. To fantastyczny wgląd w życie intelektualne, duchowe znakomitego pisarza. I pełnokrwisty obraz PRL-u.

Kilka lat przed śmiercią Szczepański opowiedział w wywiadzie, jak w stanie wojennym zwrócili się do niego z prośbą o tekst młodzi ludzie z podziemnego pisma literackiego "Brulion". Chyba nie było między nimi chemii, bo Szczepański w końcu odmówił. I usłyszał w odpowiedzi: "I tak pana nie czytamy, uważamy pana za nudziarza". "Nie poczułem się dotknięty - skomentował to pisarz. - Zrozumiałem, że mój czas minął".

Pozwolę się z nim nie zgodzić. Prawda, jego twórczość, od lat niewznawiana, tkwi jakby w czarnej dziurze pomiędzy literaturą "bieżącą" a klasyką. Chciałabym tu wymienić te jego dzieła, bez których nie wyobrażam sobie kanonu powojennej literatury polskiej.

A więc wspomniana już powieść "Polska jesień" oraz opowiadanie "Buty".

Zbiór esejów "Przed nieznanym trybunałem", a w nim "W służbie Wielkiego Armatora" o znaczeniu Conrada dla pokolenia autora.

Historyczna dylogia "Ikar" i "Wyspa" o Antonim Berezowskim, emigrancie politycznym w Paryżu, który dokonuje nieudanego zamachu na cara, a potem dokonuje żywota na zesłaniu na Nowej Kaledonii.

Wreszcie "Kadencja" - świadectwo z ostatnich trzech lat istnienia Związku Literatów Polskich, kiedy Szczepański pełnił funkcję prezesa. Dokument arcyciekawy, ukazujący relacje komunistycznej władzy z niepokornymi literatami.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,9336768,Drugi_tom__Dziennika__Szczepanskiego.html#ixzz1HyTLLXbp

Gatsby
March 29th, 2011, 10:17 AM
Album Wojciecha Plewińskiego

Tadeusz Sobolewski
2011-03-29, ostatnia aktualizacja 2011-03-28 19:28

Album Wojciecha Plewińskiego, jednego z największych współczesnych polskich fotografów, to niezwykły portret małego krakowskiego światka, który odmienił losy powojennej kultury

Leopold Tyrmand wyznał kiedyś Plewińskiemu, że okładka z Barbarą Hoff była pośrednią przyczyną jego małżeństwa z przyszłą projektantką mody. Oglądam zebrane w tym albumie zdjęcia ludzi sztuki. Wiele z nich pamiętam z pisma, które było kiedyś radością naszych niedziel, zdobyczą w kiosku Ruchu. „Poproszę »Przekrój” - mówiło się - »Politykę” i »Tygodnik Powszechny «”. Krakowski „Przekrój” wymyślony przez Mariana Eilego, przedwojennego dziennikarza „Wiadomości Literackich”, był w powojennej, ubogiej i kontrolowanej Polsce odpowiednikiem amerykańskich „Vanity Fair” i „New Yorkera”.

Mam jeszcze wyciętą ze starego numeru „legitymację czytelnika »Przekroju « nr 1”, uprawniającą do „odbycia jednorazowej wycieczki pieszej w Pieniny” (to taki żart dla czytelników). Na okładce pod zdjęciem pięknej dziewczyny był zawsze podpis: fot. Wojciech Plewiński. To nazwisko należy do kanonu przekrojowych postaci, obok Daniela Mroza, Ludwika Jerzego Kerna, Barbary Hoff, Lucjana Kydryńskiego, Zbigniewa Lengrena. Wszystkich ich można spotkać w tym albumie. Są w najlepszej formie - Ludwik Jerzy Kern zaśmiewa się z gazety, którą trzyma przed sobą.

Beata Tyszkiewicz ma 17 lat na okładkowym zdjęciu, za które siostry niepokalanki z Szymanowa zatrzymały ją w liceum na drugi rok. Była koleżanką Elżbiety Turowiczówny. Plewiński poznał ją, bo był skuzynowany z Turowiczami, mieszkał u nich w kamienicy na rogu Lenartowicza i Siemiradzkiego. Oglądając ten album, można iść śladem tych koligacji, przyjaźni, znajomości.

Mrożek był "kolegą mojego kuzyna". Jan Józef Szczepański "moim mentorem, nasze żony były kuzynkami". Z Zofią i Krzysztofem Komedami "mieszkaliśmy w Zakopanem we wspólnym pokoju. Krzysztof od rana postanowił ćwiczyć na saksofonie, złapałem aparat...". Polański i Wojciechowski w 1959 r., w trakcie "Pyjamas Party" podczas Jazz Camping na Kalatówkach tańczyli na stole przy śniadaniu. Z "Krysią Zachwatowicz znaliśmy się z nart". Z fotografikiem Zbigniewem Łagockim "łączyły nas wspólne zainteresowania: fotografia, sport, dziewczyny".

Ma się wrażenie, jakby cały ten kulturalny, inteligencki świat był ze sobą skoligacony, jakby wszyscy oni byli naszymi znajomymi. Takie poczucie wytwarzał "Przekrój". Ówczesne media, które kojarzą się dziś wyłącznie z jednokierunkową propagandą, miały z natury rzeczy skromniejszy zakres niż dzisiejsze. Było w nich miejsce na twórczość elitarną: w latach 60., co wydaje się niewiarygodne, telewizja nadała późnym wieczorem jeden lub dwa programy Piwnicy pod Baranami. Miejmy nadzieję, że nikt z tego powodu nie oskarży jej twórców o "wspieranie reżimu".

Świat nie był jeszcze globalną wioską. Nie było plotkarskich mediów ani kreowanej sztucznie prywatności. Nie było promocji, która tworzy gwiazdy. Czy Piotr Skrzynecki był gwiazdą? Czy była nią Kika Lelicińska z Piwnicy? To, co dziś jest grą przed kamerami, wtedy w większej mierze przebiegało "od człowieka do człowieka".

Gdyby wiedzę o życiu Plewińskiego czerpać wyłącznie z tego albumu, okazałoby się, że fotografik poruszał się głównie w obrębie kilku krakowskich ulic - w czworokącie między "Przekrojem", gdzie był zatrudniony, "Tygodnikiem Powszechnym" Turowicza, Piwnicą pod Baranami Skrzyneckiego i Teatrem Starym, tym z czasów Lidii Zamkow, Jarockiego, Swinarskiego, Wajdy.

Jego zdjęcia ze spektakli są szczytem fotograficznego kunsztu. Plewiński to nasz najwybitniejszy, obok Edwarda Hartwiga, fotografik teatru (choć równocześnie był fotografem mody, a także zwierząt). Chwytał spektakl w trakcie tworzenia, często zaznaczając obecność na scenie reżysera lub scenografa (np. Jerzego Skarżyńskiego, który przymierza Leszkowi Herdegenowi kostium szalonego Kaliguli ze sztuki Camusa). Czasem Plewiński sam reżyseruje scenę na użytek fotografii. Te zdjęcia są mądre, chwytają sens, mają głęboką perspektywę, akcja rozgrywa się na nich w wielu planach, ukazują teatr jako świat.

Na rutynowych fotosach teatralnych aktorzy zwykle stoją zastygli jak w gabinecie figur woskowych. Tu na odwrót: wydaje się, że scena za chwilę ruszy, że Śmierć z "Życia snem" wstanie z podłogi, że Bińczycki w "Fantazym" w reżyserii Swinarskiego będzie łapać na scenie żywą kurę. Na tych zdjęciach teatr jest jak życie, a życie jest rodzajem teatru. Na słynnym zdjęciu młody Mrożek stoi pośrodku krakowskiej uliczki z parasolem, z jedną nogą wysuniętą, jakby wypróbowywał grunt - wyobcowany, osobny. Na najnowszym zdjęciu w albumie, z 2010 r., postać Mrożka zamyka perspektywę ulicy. Plewińskiego stać na wyrafinowanie, ozdobność, ale i na wielką prostotę, niemal przezroczystość.

Wszystko razem tworzy ludzki pejzaż - różnorodny, bogaty, wspaniały, pełen uroku. Przyglądając się mu, pomyślałem o Nowym Jorku. Zdejmuję z półki album Richarda Avedona. Plewiński nie wymienia go wśród swoich mistrzów, ale analogia narzuca się sama. Avedon pracował dla "Vogue'a" i "New Yorkera". Był portrecistą artystów, od Warhola do Becketta, od Marilyn Monroe do Janis Joplin. Fotografował modę i nędzę, ofiary wojny wietnamskiej i protesty antywojenne, rozwalanie berlińskiego muru i kościotrupy z katakumb Palermo. Zawarł to wszystko w jednym monumentalnym albumie z lat 90. "Autobiografia".

Ze zdjęć Plewińskiego też dałoby się ułożyć obraz całości życia. Album "Szkice z kultury" nie ma jednak takich ambicji. Jego autor po prostu dzieli się z nami tym, co lubi, przedstawia ludzi, których poznał. Wśród nich są niezliczone i tak bardzo różne talenty, staczające swoją walkę ze światem. Mówi się czasem, że gdyby artyści tamtych czasów mieli "lepsze warunki" lub żyli gdzie indziej, osiągnęliby więcej. Nic bardziej fałszywego. Ta książka pozwala pojąć z oddalenia, jak bujny był ten mały krakowski światek lat 50., 60., 70.

Przeszłość, dziś tak często lekceważona, zamieniana w pogardliwy stereotyp, uśmiecha się do nas z tych zdjęć.

Wojciech Plewiński, "Szkice z kultury". Wyd. FOTO GRAF Maciej Plewiński

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,9336775,Album_Wojciecha_Plewinskiego.html#ixzz1HyThX9S0

Gatsby
March 29th, 2011, 10:38 AM
Błazenada o poważnych sprawach

Jacek Cieślak 28-03-2011, ostatnia aktualizacja 28-03-2011 19:52

Świetne "Być albo nie być" to kostiumowa przypowieść o wyborze życiowych ról – pisze Jacek Cieślak

Krakowski zespół gra warszawskich aktorów w czasie okupacji. Oglądamy życie pokazane od kulis, bez patosu. W teatralnym tyglu sceniczne role nieustannie mieszają się z podwójnym życiem poza sceną: konspiracja z małżeńską zdradą oraz szpiegowską intrygą. Zobacz galerię zdjęć ze spektaklu

Reżyser Milan Peschel poluzował dramatyzm wojennej sytuacji. A gdy – podobnie jak bohaterowie spektaklu – czujemy się mocno zakręceni wielopoziomową, groteskową burleską, stawia kardynalne pytanie tym, którzy od zawsze marzyli o rolach szekspirowskich herosów: "Czy zabijecie Adolfa Hitlera, gdy wkrótce nadarzy się okazja?".

Sztuka Nicka Whitby zrealizowana przez Stary Teatr w koprodukcji z Maxim Gorki Theater jest inspirowana słynnym filmem Ernsta Lubitscha. W 1942 r. "okupacyjna komedia" wyreżyserowana przez żydowskiego artystę, który uciekł z nazistowskich Niemiec, wywołała konsternację. Tekst brytyjskiego dramaturga idzie jeszcze dalej. Aktor Broński (Andrzej Kozak) w sierpniu 1939 r. marzy o zagraniu Adolfa Hitlera. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew patriotycznym wartościom. Ale gdy los przydziela ludziom role statystów, halabardników, są tacy, którzy nie mogą oprzeć się pokusie, by być na pierwszym planie. Za wszelką cenę.

Pokazał to czas wojny, gdy pomimo okupacyjnej grozy życie toczyło się dalej. Ludzie kochali się i zdradzali, a konspiracja temu sprzyjała. Działały kina i teatry. Poza Ludwikiem Sempolińskim poszukiwanymi przez gestapo za przedwojenną parodię Hitlera było też wielu aktorów, którzy złamali zakaz publicznych występów.

Niemiecki reżyser nie przyjechał jednak do Krakowa, żeby rozliczać nas z grzechów wojny. Interesuje go to, że nawet w przeciętnych ludziach, w ostatecznych sytuacjach, rodzi się odwaga.

Józef Tura (Adam Nawojczyk), kiepski artysta, koturnowy Hamlet, który "niszczy Szekspira jak Niemcy Warszawę", na drżących nogach, decyduje się zagrać rolę życia i wyeliminować niebezpiecznego agenta Silewskiego (Krzysztof Zawadzki). To jego "być albo nie być"

W roli wojennej heroiny nie widziała się również Maria Tura (znakomita Anna Radwan-Gancarczyk). Uwikłała się w romans z pilotem Sobińskim (świetny Juliusz Chrząstowski), bo imponowała jej męskość oficera, którą podkreślał bombowiec spuszczający na ziemię w jedną minutę dwie tony bomb! Żenada? Samo życie!

W zwariowanej parodii wielkiej historii i teatru objawia się też z całą mocą absurdalność życiowych konwencji sankcjonujących najdziwniejsze ludzkie relacje i zaborcze związki. Okupacyjne realia dobrze to podkreślają. Ma swoich chorobliwie ambitnych dyktatorów teatr – mają ich wojsko i policja. Gestapowcy walczą nie tylko z polskim podziemiem, ale i między sobą. Ich słowne pojedynki zamieniają się w morderczą rywalizację pokazaną w formie kaskaderskich tricków. W scenie przesłuchania świat stanął na głowie: niemiecki oficer kieruje światło filmowego reflektora na siebie.

Naśladuje fuehrera we własnej życiowej przestrzeni.

Polscy aktorzy buntują się przeciwko terrorowi nieakceptowanej przez siebie rzeczywistości. Improwizują, uciekają się do maskarady i przebieranek. Przekraczają ramy narzucanej im gry. Dosłownie: omijają labirynty dekoracji, niszczą ją.

Finał perfekcyjnego spektaklu Peschel zarezerwował dla publiczności. Aktorzy patrzą w naszą stronę. Co byś zrobił, gdybyś jednym strzałem mógł zakończyć wojnę?

http://www.rp.pl/artykul/9131,633664-Blazenada-o-powaznych-sprawach.html

Gatsby
March 29th, 2011, 01:39 PM
Fotografia, czyli świat

Wojciech Plewiński: SZKICE Z KULTURY – przeglądam ten album i nie wiem, czym bardziej się zachwycać: kompozycją kadrów, wnikliwością psychologiczną portretów czy dynamizmem zdjęć teatralnych, znakomicie oddających klimat poszczególnych przedstawień.

Fotografie Wojciecha Plewińskiego, same w sobie będące dziełami sztuki, są dla nas także kroniką pewnej epoki. Pochwyciły najbardziej ulotne wrażenia i nastroje. Pozwalają odetchnąć atmosferą czasów, w których spontaniczny akt twórczy i anarchiczna zabawa nabierały charakteru nieledwie buntu przeciw systemowi. A umiejętne wykorzystanie mecenatu państwa pozwalało, zwłaszcza w teatrze, tworzyć wielką sztukę.

Piszę to trochę wbrew autorowi, który podkreśla: „daty przedstawianych zdjęć nie mają żadnego znaczenia i proszę nie doszukiwać się jakiegoś chronologicznego porządku... Zasadą wyboru zdjęć była ich uroda, wartość czy ważność przedstawianych osób i zdarzeń”. Są tu też fotografie późniejsze, z lat 90., większość jednak powstała w trzech dekadach po Październiku ’56. Cezura istotna: właśnie w połowie lat 50. Wojciech Plewiński, rocznik 1928, urodzony w Warszawie, od 1948 roku mieszkający w Krakowie, absolwent architektury, zdecydował, że zostanie profesjonalnym fotografem.

Jesienią 1956 roku za pośrednictwem Barbary Hoff z redakcji „Przekroju”, później sławnej projektantki mody, Plewiński trafił do krakowskiego tygodnika i związał się z nim na czterdzieści lat. Samych tylko sławnych okładek z „kociakami”, czyli pięknymi dziewczętami, zrobił około pięciuset. Kilka lat później zajął się fotografią teatralną. Najdłużej pracował w Starym Teatrze, ale propozycje sypały się zewsząd. Jak pisze Tadeusz Nyczek, w ciągu kilkudziesięciu lat Plewiński obfotografował około 700 spektakli. I jeszcze portrety: muzyków, pisarzy, malarzy. I zdjęcia reportażowe, i natura: pejzaże, zwierzęta. Bo czekamy już na tom drugi – „Szkice z natury”.

„Szkice z kultury” otwiera fotoreportaż z imprezy, która w 1959 roku odbyła się w schronisku na Kalatówkach. Jazz Camping, spotkanie śmietanki polskich muzyków jazzowych i fanów jazzu. Narty, jam sessions i szalone zabawy, w tym Pyjamas Party wedle pomysłu Romana Polańskiego: Polański i Andrzej Wojciechowski tańczą na stole, oczywiście w piżamach... Podobny nastrój mają fotografie z Piwnicy pod Baranami. I jeszcze dokumentacja happeningu, który przeszedł do historii: Tadeusza Kantora „Linia podziału”, grudzień 1965.

Trzon albumu tworzą jednak portrety i teatr. Portrety od przypadkowo uchwyconych, jak genialne zdjęcie Zofii i Krzysztofa Komedów na łóżku w zakopiańskim pensjonacie, po najstaranniej wystudiowane, jak projekty plakatów z Haliną Czerny-Stefańską. Dobrze znane (Mrożek z firanką wokół głowy, Turowicz na Wiślnej) i oglądane po raz pierwszy. Dwaj świetni malarze: Piotr Potworowski na kleparskim targu, Tadeusz Brzozowski w zakopiańskiej pracowni. Wojciech Has wśród dekoracji do filmu „Sanatorium pod klepsydrą”. Poruszające zbliżenia twarzy Filipowicza, Szczepańskiego, Woźniakowskiego, Czycza. Wyprawa fotografików na Zachód: Zofia Nasierowska podziwia buty na wystawie wiedeńskiego sklepu. Choromański, Eile, Nowosielski, Strumiłło, Szymborska, Lem, Błoński, Penderecki, Bereś, Mróz, Lipska... Galeria nazwisk, bez których nie byłoby naszej powojennej kultury.

No i teatr, któremu powinno się poświęcić osobny tekst. Największe spektakle Konrada Swinarskiego, Jerzego Jarockiego, Andrzeja Wajdy, Jerzego Grzegorzewskiego. Lidia Zamkow, Józef Szajna. Scenografie Krystyny Zachwatowicz, Jerzego Skarżyńskiego i Lidii Minticz. Zofia de Inez. Pierwsze inscenizacje Krystiana Lupy. Teatr w Zakopanem, któremu Plewiński od początku towarzyszy. Perwersyjna para: Krzysztof Globisz i Anna Dymna w „Gyubalu Wahazarze”. Niezapomniana Ewa Lassek. Ech – to po prostu trzeba zobaczyć. Jedni oglądać będą ten album z nostalgią, dla innych stanie się – jestem tego pewien – odkryciem nieznanego, piękniejszego, choć podszytego melancholią świata. (Wydawnictwo FOTO GRAF M. Plewiński, Kraków 2010, ss. 256. Wstęp Tadeusz Nyczek. Projekt graficzny Maciej Plewiński.
http://tygodnik.onet.pl/33,0,58866,artykul.html

Wujek Samo Zło
March 31st, 2011, 08:50 AM
Ile na kulturę? Dziurawy mecenat miasta

Gazeta Wyborcza, 2011.03.31
Autor: Tomasz Handzlik

- Dzielenie pieniędzy tak, żeby każdemu dać po trochę, nie ma sensu. Priorytetem będą te imprezy, które dostały pieniądze ze środków ministerialnych, oraz te, które mają wymiar ponadlokalny - deklaruje Magdalena Sroka, zastępca prezydenta miasta do spraw kultury i promocji.

Tomasz Handzlik: Kraków przeznacza w tym roku na mecenat kulturalny 2,8 mln zł, Warszawa - 24 mln zł, a Wrocław - 10 mln zł. Wyglądamy trochę na prowincję...

Magdalena Sroka: To prawda, mamy stosunkowo mało środków w mecenacie, ale jest to przede wszystkim związane z kontynuacją inwestycji w dziedzinie kultury. Bo jest jednak nieprzeciętnym wydarzeniem, że w Krakowie otworzyły się nowe przestrzenie dla kultury: Muzeum Sztuki Współczesnej, Fabryka Schindlera oraz podziemia Rynku. Trochę inaczej są więc skonstruowane akcenty. Nie koncentrowaliśmy środków na współpracę z organizacjami pozarządowymi, ale na to, żeby wprowadzić nowe propozycje kulturalne dla Krakowa. I to była dobra decyzja. Zresztą dowodzi tego frekwencja, która w Fabryce Schindlera i podziemiach Rynku przekracza 70 tysięcy odwiedzających miesięcznie.

Tomasz Handzlik: Ale w poprzednich latach budżet mecenatu wcale nie był znacznie większy.

Magdalena Sroka: To prawda, tyle że wspomniane inwestycje też trwają już od pewnego czasu. Myślę jednak, że uda się wreszcie wywalczyć stałe zwiększanie środków finansowych na współpracę z organizacjami pozarządowymi. Zwłaszcza że takie właśnie były deklaracje prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego, który zapowiedział, że udział tych środków w łącznym budżecie przeznaczonym na kulturę wzrośnie do 15%. Mam nadzieję, że osiągniemy ten pułap już w przyszłym roku.

Tomasz Handzlik: Brak pieniędzy to jedyny problem krakowskiego mecenatu. Mamy już prawie kwiecień, a wyniki konkursu wciąż nie zostały ogłoszone. Organizatorzy nie wiedzą, czy otrzymają jakiekolwiek wsparcie z budżetu miasta, więc nie organizują wydarzeń kulturalnych w pierwszych miesiącach roku.

Magdalena Sroka: Organizacje pozarządowe faktycznie są trochę odstawione na boczny tor i na pewno są w sytuacji dużego stresu. Rozumiem to doskonale, bo sama pracowałam w organizacjach pozarządowych i wiem, jak fatalnie jest funkcjonować, nie wiedząc, jaką się ma przed sobą perspektywę finansową, czy projekty, które się złożyło, mają jakąkolwiek szansę na dofinansowanie i jakiej wysokości będą to środki. Naszym zadaniem będzie więc całkowita zmiana sposobu organizacji konkursu na mecenat. Musi on być rozpisywany w listopadzie i musi się rozstrzygać jeśli nie do końca roku, to najpóźniej w połowie stycznia. Musi też kłaść nacisk na umowy trzyletnie, żeby zaznaczyć, które imprezy traktujemy priorytetowo, które powinny mieć pewność zabezpieczenia środków finansowych.

Tomasz Handzlik: A co będzie priorytetem miasta w tym roku? Budżet mecenatu jest dramatycznie niski. Dodatkowo Ministerstwo Kultury odmówiło dotowania kilku dużych krakowskich festiwali.

Magdalena Sroka: Dzielenie pieniędzy tak, żeby każdemu dać po trochę, nie ma sensu. Bo jeżeli ktoś planuje pięciodniową imprezę plenerową, która powinna kosztować 400 tys. zł, a dostanie od nas 20, to nie ma szans jej zorganizować. To koncepcja prowadząca donikąd. Tak naprawdę dokonaliśmy już wstępnej selekcji. Priorytetem będą imprezy, które dostały pieniądze ze środków ministerialnych, żeby miały szansę skonsumowania ich w pełnej kwocie. Stawiać też będziemy na duże i ważne imprezy, które wpisują się w logikę międzynarodowej promocji Krakowa, takie jak Festiwal Kultury Żydowskiej, Miesiąc Fotografii w Krakowie czy Festiwal Muzyki Polskiej. Drugim priorytetem będą imprezy, które mają wymiar ponadlokalny. Bo zaspokajanie potrzeb mieszkańców Krakowa i okolic odbywa się przede wszystkim poprzez działalność naszych instytucji kultury. Stawiać więc będziemy na te wydarzenia, które w sposób istotny są innowacyjne albo promują i budują wizerunek Krakowa na świecie, bo ich odbiorcą jest głównie publiczność zagraniczna.

Tomasz Handzlik: Z niektórych imprez trzeba będzie zrezygnować?

Magdalena Sroka: Takie jest moje zdanie. To trudne rozmowy, ale zgodziliśmy się w komisji, że co do kilku imprez warto rozważyć taką opcję, żeby ich w tym roku nie wesprzeć.

Tomasz Handzlik: A odrzucone przez ministerstwo Studencki Festiwal Piosenki i Muzyka w Starym Krakowie dostaną wsparcie mecenatu?

Magdalena Sroka: Muzyka w Starym Krakowie jest festiwalem, który bardzo istotnie uzupełnia skierowaną do turystów ofertę letnią Krakowa. W przypadku Studenckiego Festiwalu Piosenki trzeba sobie jednak zadać pytanie, czy jest festiwalem spełniającym potrzebę mieszkańców miasta bądź turysty międzynarodowego.

Tomasz Handzlik: Kiedy poznamy wyniki konkursu na mecenat?

Magdalena Sroka: Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu uda nam się ogłosić ostateczną listę rankingową z przyznanymi punktami i sugerowanymi kwotami wsparcia. Lista ta zostanie przekazana do prezydenta miasta z prośbą o akceptację.

Tomasz Handzlik: A prezydent uruchomi rezerwę budżetową?

Magdalena Sroka: Prezydent zna sytuację mecenatu i tak naprawdę rokrocznie uruchamiał rezerwę budżetową na ten cel. Jestem przekonana, że i tym razem uda nam się dokonać jakiejś zmiany.

Wujek Samo Zło
April 1st, 2011, 03:43 PM
Ponad 2 miliony złotych na festiwale, koncerty, konkursy

Źródło: www.malopolskie.pl

Krakowski Festiwal Filmowy, wystawa inspirowana twórczością Czesława Miłosza, Festiwal Kultury Żydowskiej, Przegląd Kabaretów "Paka" czy Life Festival Oświęcim 2011 - to tylko niektóre z projektów, które 31 marca Zarząd Województwa wybrał do dofinansowania w ramach otwartego konkursu ofert "Mecenat Małopolski".

Na wsparcie przedsięwzięć kulturalnych przeznaczono 2 mln 100 tys. zł. Niektóre z nich, jak podkreśla marszałek Marek Sowa, zyskały międzynarodową renomę i świetnie promują nasz region.

Konkurs, jak co roku, cieszył się sporym zainteresowaniem. W Urzędzie Marszałkowskim złożonych zostało 210 ofert. Decyzją Zarządu wybrano do dofinansowania 82 zadania na łączną kwotę 2 mln 100 tys. zł.

- Siłą naszego regionu jest nie tylko przedsiębiorczość i innowacyjność jego mieszkańców, wysoki poziom szkolnictwa, liczne atrakcje turystyczne, ale także bogata oferta kulturalna - podkreśla marszałek Marek Sowa. - Dlatego każdego roku przeznaczamy kilka milionów z budżetu na wsparcie interesujących propozycji w ramach Mecenatu Małopolski. Również w tym roku, mimo konieczności poczynienia sporych oszczędności w budżecie województwa, przeznaczyliśmy na ten cel ponad 2 mln zł. Jestem przekonany, że będą to dobrze wykorzystane pieniądze z korzyścią dla mieszkańców naszego regionu i gości przyjeżdżających do Małopolski. Wiele wspieranych przez nas imprez zdobyło już międzynarodową renomę i jest wizytówką regionu. Biorą w nich udział artyści z niemal całego świat, oklaskiwani przez liczną publiczność. Wystarczy tylko wspomnieć Festiwal Kultury Żydowskiej czy Krakowski Festiwal Filmowy.

150 tys, zł przeznaczono dla Stowarzyszenia imienia Ludwiga van Beethovena na organizację ośmiu koncertów Orkiestry Akademii Beethovenowskiej na terenie Małopolski, których zadaniem jest promocja muzyki symfonicznej. Koncerty poprzedzone zostaną prelekcjami profesora Macieja Negreya. Odbędą się na terenie ośmiu miejscowości: Bochni, Kalwarii Zebrzydowskiej, Zakopanego, Nowego Wiśnicza, Nowego Sącza, Nowego Targu, Oświęcimia i Krakowa. Wydarzenie specjalne będzie stanowić koncert pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego na Międzynarodowym Festiwalu Musique au Leman w regionie Rhone-Alpes. W koncertach Orkiestrze Beethovenowskiej towarzyszyć będą wybitni, młodzi soliści m.in. Bartosz Koziak, Razvan Stoica, Martin Labazevitch, prof. Ilya Grubert. Będą one okazją dla mieszkańców mniejszych miejscowości Małopolski do spotkania z kulturą wyższą, do której na co dzień mają ograniczony dostęp.

Jak co roku samorząd dofinansował Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie. Na wsparcie przeznaczono 100 tys. zł. To cykliczna impreza, która od ponad dwudziestu lat jest jednym z największych wydarzeń Krakowa, przyciągającym około 30-tysięczną publiczność. Łączy w sobie dwa elementy: prezentację i edukację. Celem projektu jest pokazanie kultury żydowskiej i zwalczanie stereotypów. Każda edycja festiwalu składa się z ponad 200 wydarzeń, w tym koncertów, wydarzeń muzycznych, wystaw, projekcji filmowych, seminariów, konferencji, wykładów, promocji książek, spotkań autorskich, warsztatów.

70 tys. zł otrzymał także Krakowski Festiwal Filmowy, podczas którego prezentowane będą pełnometrażowe filmy dokumentalne oraz krótkometrażowe animacje, fabuły i dokumenty. Festiwal krakowski jest jedynym polskim wydarzeniem filmowym, którego laureaci mogą ubiegać się o dwie prestiżowe nagrody branżowe. Festiwal jest prezentacją najnowszych filmów z całego świata w trzech sekcjach konkursowych, ale również przypomina filmy z kanonu klasyki, przedstawia retrospektywy autorskie, cykle tematyczne i poświęcone poszczególnym gatunkom filmowym. Festiwal potrwa 7 dni i będzie odbywał się w Krakowie (Kino Mikro, Kino Pod Baranami, Kijów.Centrum, Centrum Kinowe ARS, Plac Szczepański, Bunkier Sztuki, Klub Pauza).

Dotację w wysokości 60 tys. zł uzyskało Stowarzyszenie im. Mieczysława Karłowicza w Zakopanem na organizację III Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej "Muzyka na Szczytach" - Moda na Kulturę. Impreza odwołuje się do tradycji Zakopanego jako miejsca pracy elit twórczych. Podczas festiwalu zostanie zorganizowanych kilkanaście koncertów w Zakopanem, Nowym Targu, Szczawnicy i Bukowinie Tatrzańskiej. Wystąpią m.in.: zespół The King Singers, Guitar4mation. Odbędą się koncerty tematyczne: "Stanisław Wysocki im memoriam" połączony z pokazem filmu przedstawiającego sylwetkę artysty, koncert gitarowy, koncert pn. "Moda na Kulturę" (towarzyszyć mu będzie pokaz mody stylu "koncertowo-operowego"), koncert "Pieśni Strawińskiego" oraz "Kwintety - arcydzieła".

Na liście dofinansowanych projektów znalazł się Life Festival Oświęcim 2011 - Festiwal Dla Pokoju, którego celem jest szerzenie pojednania, szukanie tego, co łączy a nie dzieli, poznawania i szanowania ludzi o odmiennych przekonaniach i tradycjach. Festiwal ma budować pokojowe relacje ponad granicami kulturowymi i państwowymi. Wielokulturowy festiwal muzyczny ma się stać pomostem pomiędzy tragiczną przeszłością miasta, a młodym pokoleniem odbiorców, odpowiedzialnym za przyszłość. Prezentowane będą odmienne kultury, zwyczaje, światopoglądy, a także różne nurty muzyczne, przez co ma być realizowane motto: różnorodność i odmienność ubogaca, a nie dzieli. Dotacja wyniosła 60 tys. zł.

Pod hasłem "Zaczynając od moich ulic" zorganizowana zostanie wystawa inspirowana twórczością Czesława Miłosza. Samorząd przeznaczył na realizację tego przedsięwzięcia 30 tys. zł. Na projekt składają się 4 wystawy prezentujące cykl fotografii inspirowanych osobą Czesława Miłosza. Autorzy - Andrzej Kramarz, Wojciech Nowicki, Łukasz Trzciński odwiedzają miejsca związane z Miłoszem w Polsce, USA i na Litwie. Wystawa zostanie zaprezentowana w Nowym Sączu, Tarnowie, Olkuszu.

25 tys. zł otrzymało Stowarzyszenie Rotunda na organizację Ogólnopolskiego Przeglądu Kabaretów "PAKA". Oprócz tradycyjnej formy konkursowej jest uzupełniony o bardzo dużą liczbę wydarzeń specjalnych, takich jak: PAKA OFF, czyli wszelkie działania w ramach eksperymentów scenicznych, parakabaretowych czy parateatralnych.

20 tys. zł trafi do Tarnowa, gdzie Towarzystwo Przyjaciół Mościc zorganizuje imprezę pod hasłem 1000 lat nowoczesności. W planach wystawa, która będzie usytuowana w przestrzeni miejskiej, a prace artystów inspirowane będą modernistyczną architekturą Mościc.

Zarząd Województwa przyznał także 15 tys. zł na Międzynarodowy Festiwal Koronki Klockowej w Bobowej. Projekt ma służyć ochronie unikalnego w Polsce rękodzieła ludowego - koronki klockowej przed zapomnieniem. Festiwal Koronki zostanie zorganizowany w formie spotkania, wystaw i warsztatów środowiska bobowskich koronek z koronczarkami z terenu Polski oraz kilku krajów europejskich. Organizatorzy przewidują, że w charakterze wydawców udział weźmie około 40 osób. Zostaną zaprezentowane nowe możliwości zastosowania tego rodzaju koronki w projektowaniu odzieży, biżuterii, obrazów i form przestrzennych. Podczas imprezy koronczarki będą na tle swoich wystaw autorskich prezentować techniki robienia koronki klockowej, wymieniać się wzorami, narzędziami i doświadczeniem z publiczność będzie miała możliwość udziału w warsztatach, wystawach i zakupu gotowych wyrobów. W drugim dniu Festiwalu odbędzie się spotkanie polskich koronczarek, ogłoszenie wyników i rozdanie nagród w XVII Ogólnopolskim Konkursie Koronki Klockowej oraz otwarcie wystawy nagrodzonych prac.

30 tys. zł otrzymało także Stowarzyszenie Animatorów Kultury na organizację Jesiennego Festiwalu Teatralnego. W Nowym Sączu zaprezentowane zostaną najważniejsze spektakle z teatrów całej Polski. Podczas tegorocznego festiwalu zaprezentują się teatry m.in.: "Narodowy", "Kwadrat", "Polonia", "Bajki", "Ateneum", "Sceny MOLIERA", "Witkacy", "Banialuka". Szeroka tematyka spektakli od klasyki po awangardę. Wśród imprez towarzyszących znalazły się : wystawa fotografii, spotkania z aktorami i reżyserami.

Dzięki 45 tys. zł Opactwo Benedyktynów w Tyńcu zorganizuje "Benedyktyńskie Lato Muzyczne".

20 tys. zł otrzyma natomiast Fundacja Rozwoju Kina, która zorganizuje międzynarodowy projekt spotkań pod hasłem Synaxis Baltica 2011. W ramach konkursu przewidziano 8 kierunków wsparcia realizacji zadań: "Twórczość profesjonalna", "Regionalizm - wartości - tradycja" (Tożsamość oraz kreatywność), "Drogi sztuki nowoczesnej", "Atrakcyjna przestrzeń" (Przestrzeń dla piękna), "Zapis - literatura, wydawnictwa, media", "Rara" (Zapis - dokumentacja zjawisk w kulturze), "Region wielu kultur" (Kultury równoległe), "Kultura przez pokolenia", "Edukacja patriotyczna" (Znaki czasu - etos patriotyczny).

Do konkursu były składane oferty związane z popularyzacją twórczości Czesława Miłosza, obejmujące ochronę wartości małopolskiego regionalnego i
lokalnego dziedzictwa kulturowego, poświęcone sztuce nowoczesnej (m.in. związane z nowoczesnymi instalacjami, rzeźbą, plakatami), promujące niskonakładowe inicjatywy wydawnicze, wspierające tworzenie systemu monitoringu życia kulturalnego w Małopolsce, promujące kulturę polską w czasie polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, upowszechniające twórczość i tradycję mniejszości narodowych i etnicznych zamieszkujących Małopolskę.

Zarząd Województwa Małopolskiego dostrzegając problem wykluczenia społecznego osób starszych skierował do wszystkich osób po 50. roku życia ofertę czynnego uczestnictwa w tworzeniu życia kulturalnego w Małopolsce. Celem priorytetu "Kultura przez pokolenia" w ramach konkursu "Mecenat Małopolski" jest aktywizacja kulturalna ludzi starszych za pomocą finansowego wsparcia z budżetu Województwa Małopolskiego na realizację projektów takich jak: warsztaty, wystawy, oraz inne zadania wykorzystujące potencjał grupy 50+ w tworzeniu życia kulturalnego.

Gatsby
April 3rd, 2011, 09:20 PM
Off Plus Camera w Krakowie: 100 filmów w 10 dni

Jerzy Armata
03.04.2011 aktualizacja: 2011-04-03 20:03

Już za pięć dni rozpocznie się w Krakowie czwarta edycja festiwalu Off Plus Camera. Zainauguruje ją uroczysta premiera "Niepokonanych" - nowego filmu Petera Weira - z jego udziałem. Pokaz uświetni swą obecnością prezydent RP Bronisław Komorowski.

Najnowszy film Weira, inspirowany książką Sławomira Rawicza "Długi marsz", powinien okazać się nam szczególnie bliski. Jest to bowiem historia heroicznej ucieczki polskiego żołnierza z sowieckiego gułagu, gdzie trafił w 1940 roku skazany za szpiegostwo na podstawie sfabrykowanych dowodów. W obozowym świecie nie poddaje się panującej atmosferze rezygnacji. Pewnej nocy podczas zamieci śnieżnej wraz z grupą więźniów podejmuje próbę desperackiej ucieczki. Nie mają odpowiedniej odzieży, pożywienia, a nawet kompasu, a przed nimi do przebycia 4000 mil, od syberyjskiej tajgi przez wyżyny Mongolii, pustynię Gobi, Tybet i dalej przez Himalaje aż do Indii. Pomimo różnic kulturowych i barier językowych przyświeca im wspólny cel, nie sprzyjają mordercze mrozy i nieznośny upał. Przemierzają pieszo najbardziej niezwykłe i niebezpieczne rejony świata, ucząc się przebaczać i odzyskiwać utracone w gułagu człowieczeństwo.

W zrealizowanym z ogromnym rozmachem inscenizacyjnym filmie Weira w rolach głównych zobaczymy hollywoodzką plejadę gwiazd, m.in.: Colina Farrella, Eda Harrisa, Jima Sturgessa.

Krakowski gwiazdozbiór

Podczas wizyty w naszym mieście Weir spotka się nie tylko z festiwalową publicznością, ale i ze studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także odciśnie dłoń w Krakowskiej Alei Gwiazd. W trakcie festiwalu pojawi się w naszym mieście wiele gwiazd i osobistości z filmowego świata.

Drugi znamienity gość - Ellen Chenoweth - jest wybitną specjalistką od castingu współpracującą z tak wybitnymi reżyserami, jak: bracia Coen, Clint Eastwood, Barry Levinson, Adrian Lyne, James L. Brooks, Robert Benton, Paul Schrader, Mike Newell czy Sidney Lumet. Do Krakowa przyjedzie także Roger Christian, znany brytyjski scenograf i reżyser. Jest on m.in. laureatem Oscara za scenografię do "Gwiezdnych wojen: Części IV - Nowej nadziei" George'a Lucasa (1977).

Niezwykle imponująco wygląda konstelacja gwiazd, które wybierają się do Krakowa. O Rose McGowan mówi się, że ma jeden z najbardziej charakterystycznych i wyrazistych typów urody w całej branży filmowej. Wielką popularność przyniosły jej role w popularnych serialach telewizyjnych "Czarodziejki" i "Bez skazy" oraz... długoletni związek z kontrowersyjnym muzykiem Marylinem Mansonem, a ugruntowała pozycję w filmowym gwiazdozbiorze podwójna kreacja w "Grinhouse" Roberta Rodrigueza i Quentina Tarantino.

America Ferrera objawiła się światu jako Betty Suarez, główna bohaterka hitowego amerykańskiego serialu telewizyjnego "Brzydula Betty". Otrzymała za tę rolę Nagrodę Emmy oraz Złoty Glob dla najlepszej aktorki w serialu komediowym. Jednak swój twórczy potencjał pokazała znacznie wcześniej. Za rolę w "Prawdziwe kobiety są zaokrąglone" Patricii Cardoso zdobyła Nagrodę Specjalną Jury na festiwalu Sundance, a za "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów" Kena Kwapisa otrzymała nominację do Teen Choice Award. W Krakowie pojawi się w związku z filmem "The Dry Land" Ryana Piersa Williamsa, w którym gra i którego jest producentką.

Kolejny gość, Richard Jenkins, to aktor, który w swojej karierze wystąpił już w prawie stu filmach (m.in. "Silverado" Lawrence'a Kasdana, "Hannah i jej siostry" Woody'ego Allena, "Spotkanie" Thomasa McCarthy'ego), bardzo często "kradnąc" gwiazdom filmy z drugiego planu, którego stał się mistrzem.

Największymi gwiazdami krakowskiego festiwalu będą: Tim Roth, londyńczyk od wielu lat zamieszkały w Los Angeles, któremu ogromną popularność przyniosły kreacje w filmach Quentina Tarantino ("Wściekłe psy", "Pulp Fiction") oraz Amitabh Bachchan, legenda Bollywoodu, producent, piosenkarz, prezenter telewizyjny i - przede wszystkim - uwielbiany aktor, który wystąpił w ponad 150 filmach.

Roth otrzyma w Krakowie nagrodę Against the Current (Pod Prąd). W ubiegłym roku dostała ją Jane Campion. Festiwal honoruje w ten sposób wybitnych artystów kina, którzy przez całą karierę podążali pod prąd masowym oczekiwaniom i angażowali się jedynie w te projekty, w które wierzyli, torując taką postawą drogę innym twórcom.

W konkursie i poza konkursem

Solą każdego festiwalu są - oczywiście - konkursy. W tym roku obok konkursu głównego, w którym dwanaście starannie wyselekcjonowanych tytułów z całego świata (od Australii poprzez Stany Zjednoczone i Kanadę, a także Koreę Południową, po różne oblicza Europy, w tym dwie produkcje z Polski - "Erratum" i "Sala samobójców") będzie walczyć o Krakowską Nagrodę Filmową "Wytyczanie Drogi" oraz 100 tys. dolarów, rozegrany zostanie także konkurs filmów polskich, w którym reżyser zwycięskiego obrazu otrzyma nagrodę Polskie Noble Filmowe i 100 tys. zł. Składowi jurorskiemu konkursu głównego przewodniczyć będzie Jerzy Skolimowski, a konkursu polskiego - Rose McGowan.

Reasumując, podczas dziesięciu festiwalowych dni (8-17 kwietnia) zaprezentowanych zostanie w Krakowie blisko sto filmów z całego świata, wśród nich znajdą się m.in. głośne tytuły z Cannes, Wenecji, Karlowych Warów, Rotterdamu i Sundance. Ponadto koncerty (m.in. w Klubie Rozrywki Trzy wystąpi The Clicks, a w Lizard Kingu - Gary Lukas "Spanish Dracula"), spotkania z twórcami i wiele innych wydarzeń towarzyszących. Więcej informacji o festiwalu na stronie www.offpluscamera.com.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków



Więcej... http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9370326,Off_Plus_Camera_w_Krakowie__100_filmow_w_10_dni.html#ixzz1IUP3CNfw

Gatsby
April 3rd, 2011, 09:44 PM
^^
http://www.tvn24.pl/24467,1697852,,,off-plus-camera-peter-weir-przedstawi-niepokonanych,wiadomosc.html

Gatsby
April 4th, 2011, 02:09 PM
Inna sfera zmysłów (http://www.stopklatka.pl/wywiady/wywiad.asp?wi=75702)

http://img.stopklatka.pl/wydarzenia/75000/75700/75702.jpg

adritt
April 6th, 2011, 09:45 AM
Krakowski Unsound w Nowym Jorku

Foto: www.krakow.pl Utwory dwóch wybitnych kompozytorów: Krzysztofa Pendereckiego i Steve’a Reicha zainaugurują drugą edycję krakowskiego festiwalu Unsound w Nowym Jorku. Koncert odbędzie się dziś, (6 kwietnia) w Lincoln Center. Publiczność zgromadzona tego wieczoru w Alice Tully Hall będzie także świadkami muzyczno-filmowego projektu Solaris.

Elementem spajającym obydwie części koncertu będzie udział Sinfonietty Cracovii – Orkiestry Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa, zaliczanej do czołowych europejskich zespołów kameralnych. Honorowym gościem koncertu będzie sam Steve Reich, który we wrześniu w Krakowie, podczas Sacrum Profanum będzie obchodził 75 urodziny!

W pierwszej części koncertu będzie królować najbardziej uznany na świecie polskich kompozytorów – Krzysztof Penderecki i gigant współczesnej muzyki amerykańskiej – Steve Reich. Wybór kompozycji Pendereckiego i Reicha nie jest przypadkowy. Tegoroczna, 9. edycja Sacrum Profanum, będzie świętem współczesnych kompozytorów amerykańskich (J. Adams, T. Riley, M. Gordon, J. Wolfe, D. Lang) z naciskiem położonym właśnie na repertuar Steve’a Reicha. Z kolei przyszłoroczna, 10. jubileuszowa edycja Sacrum Profanum w całości poświęcona będzie twórczości kompozytorów polskich, wśród których Krzysztof Penderecki zajmuje szczególną pozycję.

Druga część nowojorskiego koncertu – muzyczno-filmowy projekt Solaris – powstał na zamówienie festiwalu Unsound. Pretekstem była pięćdziesiąta rocznica wydania Solaris Stanisława Lema. Projekt nawiązuje zarówno do samej powieści, jak i jej filmowej adaptacji z 1972 roku w reżyserii Andrieja Tarkowskiego. Ben Frost i Daníel Bjarnason – rozczarowani oryginalną ścieżką dźwiękową do filmu Tarkowskiego – skomponowali nową wersję muzyki, której dopełnienie stanowi integralnie z nią związana kompozycja filmowa, stworzona przez Briana Eno i Nicka Robertsona. Koncert w Nowym Jorku stanowić będzie północnoamerykańską premierę projektu prawykonanego podczas krakowskiej edycji festiwalu Unsound w zeszłym roku.


Koncert w Lincoln Center to pierwsze w historii wydarzenie promujące festiwal Sacrum Profanum za oceanem.

Bilety na wydarzenie już wkrótce będzie można kupić na stronie internetowej: www.new.lincolncenter.org.

Partnerem wydarzenia jest Instytut Adama Mickiewicza

Więcej o festiwalu na www.unsound.pl (WAŚ)


http://www.krakow.pl/aktualnosci/6168,26,komunikat,krakowski_unsound_w_nowym_jorku.html

Gatsby
April 9th, 2011, 08:38 AM
ruszyła Off Plus Camera:

http://www.tvn24.pl/24467,1698742,0,1,off-startuje-rezyser-niepokonanych-odznaczony,wiadomosc.html

Gatsby
April 11th, 2011, 01:41 PM
Off Plus Camera. Przeciągnęłaś strunę

11 kwietnia 2011

Niedzielne popołudnie w Krakowie nie różniło się niczym od kilku poprzednich dni. Ludzie tłumnie zapełniali sale kinowe. Widownia podczas pokazu filmu "Młyn i Krzyż" Lecha Majewskiego liczyła ponad sześćset osób. W Muzeum Narodowym odbył się też wykład prowadzony przez współscenarzystę filmu i autora pracy o "Drodze na Kalwarię" - Michaela Francisa Gibsona. Festiwalową premierę miał "Erratum"


http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=75921

Gatsby
April 11th, 2011, 01:43 PM
Amitabh Bachchan jest już w Krakowie

11 kwietnia 2011

Na festiwal Off Plus Camera do Krakowa przyjechał Amitabh Bachchan . Legenda kina indyjskiego spotka się z publicznością podczas wieczoru poetyckiego i galowego pokazu fenomenalnej produkcji "Black".

Festiwalowy poniedziałek rozpocznie niecodzienne wydarzenie - aktor odciśnie swoje dłonie na płycie, która wkrótce stanie się częścią Krakowskiej Alei Filmowej. Relację na żywo będzie można obejrzeć o godzinie 10:00 w programie Dzień Dobry TVN.

http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=75916


nie znoszę Alei Gwiazd...

Gatsby
April 11th, 2011, 01:48 PM
http://img.stopklatka.pl/wydarzenia/75000/75800/75803.jpg?39798836
Dziś ostatnia część prezentacji autorów i ich prac zakwalifikowanych do ścisłego finału Konkursu Scenariuszowego Script Pro 2011. Twórcami trzech ostatnich scenariuszy są: Justyna Stasio - "Szewcowa", Magdalena Kamińska - Trójkąt moich snów" i Igor Brejdygant - "Wiatr". Uroczyste ogłoszenie wyników odbędzie się na uroczystej gali 13 kwietnia podczas festiwalu Off Plus Camera w Krakowie.

http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=75803&klik=polecaneglowna

Mr. America
April 11th, 2011, 05:10 PM
nie znoszę Alei Gwiazd...

Ja dokładnie tak samo...

behemot
April 11th, 2011, 05:13 PM
Prowincjonalizmem zajeżdża. Tym bardziej, że doprawdy trudno dociec klucza, wg którego te "gwiazdy" są dobierane. I to jeszcze w takim miejscu. :ohno:

mietni
April 11th, 2011, 07:46 PM
^^^Gdyby jeszcze ta aleja powstała na jakiejś reprezentacyjnej ulicy nowej dzielnicy np. Pawiej, a tak mamy mosiężne płyty zatopione w 20 letnim asfalcie...

Gatsby
April 11th, 2011, 09:05 PM
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/archive/4/4f/20100117115327!Aleja_Gwiazd_w_Krakowie_Krzysztof_Krawczyk.jpg


Boziu...

Aleja Gwiazd w Krakowie (http://pl.wikipedia.org/wiki/Aleja_Gwiazd_w_Krakowie)

Jackson w ogóle o tym wiedział? (Celinę pamiętam)...no i chyba doszło do przeprofilowania

Mr. America
April 12th, 2011, 05:32 AM
Jackson w ogóle o tym wiedział?

Nie mógł wiedzieć - wg wiki jego gwiazdę odsłonięto 29 sierpnia 2009, a Jackson zmarł 25 czerwca.

Gatsby
April 12th, 2011, 06:44 AM
Nie mógł wiedzieć - wg wiki jego gwiazdę odsłonięto 29 sierpnia 2009, a Jackson zmarł 25 czerwca.

ale to nie wyklucza, że mógł zostać poinformowany o czekającym go honorze (pewnie nawet potrzebna była formalna zgoda na "wykorzystanie")

Gatsby
April 12th, 2011, 07:08 AM
edit

Mr. America
April 12th, 2011, 07:44 AM
ale to nie wyklucza, że mógł zostać poinformowany o czekającym go honorze (pewnie nawet potrzebna była formalna zgoda na "wykorzystanie")

No chyba, że poinformowali go przed śmiercią. Choć bardziej mi się wydaje, że było to na zasadzie "Jackson zmarł, to weźmy go jakoś uhonorujmy w Krakowie, jest ta, jak jej tam... aleja gwiazd"

Gatsby
April 12th, 2011, 07:49 AM
ale nie umarli jego prawnicy (i spadkobierców). ten biznes się nie skończył.

Mr. America
April 12th, 2011, 07:59 AM
^^ Ach, to nie wątpię - niemniej jednak zastanawialiśmy się czy Jackson o tym wiedział, a nie jego prawnicy.

Gatsby
April 12th, 2011, 08:01 AM
całej prawdy nie poznamy nigdy;)

behemot
April 12th, 2011, 11:22 AM
Trzeba powołac specjalną komisję do ustalenia okoliczności wmurowania gwiazdy. ;)
Może IPN się tym zajmie?

bartezzzzz
April 12th, 2011, 12:17 PM
a może zmarł bo się dowiedział?

Gatsby
April 12th, 2011, 01:43 PM
a może gdyby się dowiedział, to by nie zmarł?...

Gatsby
April 12th, 2011, 04:03 PM
(fal)start „Off Camery”

Przestaję lubić ten festiwal. To już czwarta odsłona krakowskiej Off Camery, a organizatorom wciąż nie udało się wypracować odpowiedniej atmosfery i ogarnąć męczącego chaosu. Zwykły widz może tego nie odczuć, ale za kulisami jest gorąco. Obsługa niby się stara, ale informacje docierają często z opóźnieniem lub w ogóle, a ustalenie terminu wywiadu jest trudniejsze, niż mogłoby się to wydawać.

Peter Weir, niekwestionowana gwiazda tegorocznej edycji, był zbyt zmęczony, by porozmawiać ze wszystkimi zainteresowanymi. W Krakowie to swego rodzaju norma – w zeszłym roku zmęczona była Jane Campion.

Trudno się dziwić. Off Camera, pomimo udanej afiliacji z festiwalem Sundance, na międzynarodowej mapie imprez filmowych wciąż nie wypracowała sobie ani właściwej pozycji, ani pożądanego prestiżu. To zaściankowa impreza.

Trzeba mieć nie lada poczucie obciachu, by w weekend poprzedzający obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej, zaprezentować publiczności film o dzielnym Polaku, który z radzieckiej niewoli powiódł współtowarzyszy ku upragnionej wolności.

A jeśli dodać, że kilka dni wcześniej, w Warszawie, prezydent Komorowski odznaczył Weira Krzyżem Komandorskiego Orderu Zasługi RP? Cytując jedną z mniej wybredny zakulisowych wypowiedzi, „brandzlowanie na całego”.

Czekam, wciąż czekam, aż krakowska impreza wkroczy w odpowiednią fazę. Póki co, jest to już czwarta edycja, podczas której niechętnie odwiedzam kinowe sale – znam w końcu większość pokazywanych tu filmów. Oczywiście wielu z nich w Polsce wcześniej nie pokazywano, ale na arenie międzynarodowej dawno się opatrzyły. Ja dziękuję, taki pomysł na przyciągnięcie widza mają już Nowe Horyzonty.

Od imprezy z takim zapleczem finansowym, jak Off Camera, oczekiwałbym jednak czegoś więcej. Organizacji. Kreatywności. Zaskoczeń w miejsce odgrzewanych kotletów. I nie tylko ja, bo festiwal powoli przestaje być traktowany poważnie.

Coraz mniej dziennikarzy relacjonuje tę imprezę, oszczędzając siły na konkurencyjny American Film Festival. Goście przyjeżdżają tu na wakacje, często nie zaprzątając sobie nawet głowy kontaktem z mediami. Film otwarcia tego samego dnia zadebiutował w kinach w całej Polsce. Organizatorzy zaś jeżdżą po światowych festiwalach, ale przywożą z nich tylko ładne zdjęcia na Facebooka.

Chyba nie tak powinno to wszystko wyglądać.

http://film.blog.polityka.pl/2011/04/11/falstart-off-camery/


hmmm...z tym obciachem to już naprawdę nie rozumiem...to portal Polityki, czy Naszego Dziennika?

behemot
April 12th, 2011, 04:16 PM
^^
Prawdopodobnie chodzi o to, że to obciach dla festiwalu mającego w nazwie "Off" i spore ambcje prezentowanie filmu, który nie dość, że wpisuje się "w obchody" to jeszcze tego samego dnia wchodzi do masowej dystrybucji.

Gatsby
April 12th, 2011, 04:35 PM
kasa niewątpliwie jest (to i gwiazd nie brakuje), ale organizatorzy, w tym dyrektor (http://www.pisf.pl/pl/pierwsze-ujecie/dzieje-sie/s-miszczak-czekam-na-polskie-filmy), są delikatnie mówiąc nieopierzeni, więc wielcy robią, co chcą (moje przypuszczenie). przydałby się twardy gość w typie Berkowicza.

Gatsby
April 12th, 2011, 05:08 PM
Symboliczna wartość czerwonego płynu

Monika Małkowska 12-04-2011, ostatnia aktualizacja 12-04-2011 11:07

Retrospektywa Lecha Majewskiego w krakowskim Muzeum Narodowym to próba zdyskontowania sukcesu filmu „Młyn i krzyż”
http://www.rp.pl/artykul/9131,641737-Symboliczna-wartosc-czerwonego-plynu.html

Gatsby
April 12th, 2011, 06:02 PM
BWWUotQvm0Y

znajome plenery:)

PretoriaNPG
April 12th, 2011, 08:28 PM
A tygodnik Wprost napisał fajny artykuł nt Pana Berkowicza. Polecam ;)

Gatsby
April 12th, 2011, 08:37 PM
^^
http://www.operarara.pl/pl/4/0/96/dyktator--portret-filipa-berkowicza-we-wprost

jest nawet o biezącym Unsound w NY

Gatsby
April 13th, 2011, 05:49 AM
http://static.polskieradio.pl/files/2fc34a13-2ab9-416f-b8f8-2caebc62558b.file

http://www.polskieradio.pl/8/22/Artykul/350120,Misteria-Paschalia-2011-na-antenie-Dwojki

Wujek Samo Zło
April 15th, 2011, 12:37 PM
Kraków zakochał się w filmie

Gazeta Krakowska, 2011.04.15

Od dawna mówiło się, że Kraków jest miastem filmowym. Przez wiele lat niewiele się jednak działo. Od kilku lat mamy zmianę, czego przykładem są Krakowska Komisja Filmowa, festiwal Off Plus Camera i Alvernia Studios.

Prezydent Jacek Majchrowski w połowie ubiegłej kadencji uroczyście ogłosił powstanie Regionalnego Funduszu Filmowego - pierwszej takiej inicjatywy w Polsce. Wynosząca 1 mln zł dotacja miała zachęcić producentów filmowych, by wybrali krakowskie plenery.

Przez ponad rok nic się jednak nie działo, a filmowcy szerokim łukiem omijali stolicę Małopolski.

Na szczęście inicjatywa ta trafiła na stół Krakowskiego Biura Festiwalowego, kierowanego wtedy przez Magdalenę Srokę. Powstała Krakowska Komisja Filmowa, komórka Urzędu Miasta, która zajmować się miała wsparciem finansowym i logistycznym dla filmowców.

Kierowana przez Rafała Orlickiego instytucja ruszyła najpierw na podbój polskiego rynku, uzbrojona w dotację w wysokości 1,5 mln zł (dołożył się do niej również Urząd Marszałkowski).

Efekty nie przyszły natychmiast. Filmowcy musieli sobie przypomnieć o Krakowie i zrezygnować z rozmaitych wygód, które oferowała Warszawa - centralne miejsce realizacji wysokobudżetowych produkcji. Z czasem udało się jednak przyciągnąć znaczące produkcje, jak choćby "Małą maturę" Janusza Majewskiego. Film, który niedawno zobaczyliśmy w trakcie festiwalu Off Plus Camera, zebrał dobre recenzje i laury na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, gdzie otrzymał nagrodę specjalną jury.

W Krakowie z kamerą pojawili się także inni znani reżyserzy, jak choćby Jacek Bromski, który zrealizował tu "Uwikłanie". Przyjechali Hindusi z Bollywood, którzy porzucili Pragę na rzecz Krakowa, by nakręcić zdjęcia do wysokobudżetowej produkcji "Azir".

Krakowska Komisja Filmowa pojawia się także na międzynarodowych imprezach. I to jej najważniejszy dziś cel - przyciągnąć do Krakowa produkcje międzynarodowe. Przypomnieć o tym mieście w Hollywood. Przypomnieć, że tu 20 lat temu Steven Spielberg zrealizował "Listę Schindlera". Film, który miał być przepustką Krakowa do filmowej Fabryki Snów. A okazał się wielką niewykorzystaną szansą.

Z pomocą przyszli miastu prywatni inwestorzy. Od lat z Krakowa trwał exodus ludzi związanych z produkcją filmową - aktorów, operatorów, montażystów, techników itp. W poszukiwaniu pracy wyjeżdżali do Warszawy. Jedyną większą produkcję telewizyjną realizował krakowski oddział TVN, czego przykładem był m.in. serial "Majka". To właśnie TVN wraz ze Stowarzyszeniem Sztuki Niezależnej i Nie Tylko OFF CAMERA powołał do życia w 2008 roku festiwal Off Camera, który teraz posiada jeszcze słowo Plus w nazwie.

Off Plus Camera od razu mierzyła wysoko. Nawiązano współpracę z Sundance - największym na świecie festiwalem prezentującym kino niezależne. Organizatorzy, na czele z dyrektorem Szymonem Miszczakiem, mają ambicję, by krakowski festiwal stał się również imprezą branżową. Dlatego, oprócz filmów dla publiczności, przybywają do Krakowa osoby związane z produkcją - od reżyserów i aktorów, po montażystów, scenografów, a nawet specjalistów od castingów.

Wszyscy prowadzą warsztaty z młodymi twórcami, dyskutują, konfrontują opinie. Znaczące było wciągnięcie w tym roku do programu festiwalu dwóch uznanych w Polsce wydarzeń branżowych - warsztatów filmowych Film Spring Sławomira Idziaka oraz konkursu scenariuszowego Script Pro (znanego wcześniej jako Hartley-Merill).

Off Plus Camera zaprasza też gości, którzy mają wielki wpływ na branżę. Jane Campion z krakowskiego Kazimierza dzwoniła do Quentina Tarantino, by powiedzieć mu, jak tu jest pięknie. Gwiazdor Bollywood Amitabh Bachchan ujawnił, że w Krakowie chce zrealizować swój kolejny film. Aktor Tim Roth występuje w projekcie, którego koproducentem jest studio filmowe Alvernia, leżące niedaleko Krakowa.

Alvernia ujawniła wczoraj szczegóły dotyczące swojej najnowszej produkcji, czyli amerykańskiego filmu "Vamps" z Sigourney Weaver. Supernowoczesne studio, które zyskało już dobrą opinię w Polsce - powstawały tu m.in. efekty do gry komputerowej "Wiedźmin 2: Zabójcy królów" - z nadzieją spogląda w stronę Hollywood. Stanisław Tyczyński ma długofalowe plany i zamierza stworzyć miejsce, którego renoma będzie porównywalna z praskim Barrandovem.

Kraków jako miasto może na tym jedynie zyskać. Na filmie, teledyskach i grach komputerowych świetnie się przecież zarabia.

Gatsby
April 15th, 2011, 05:37 PM
Nowy Jork słucha polskiej muzyki

Jacek Hawryluk, Polskie Radio
2011-04-14, ostatnia aktualizacja 2011-04-14 02:01

Od prestiżowego Lincoln Center po modne alternatywne kluby Greenwich i Brooklynu - krakowskie festiwale Unsound i Sacrum Profanum pokazały się nowojorskiej publiczności

To nowa jakość - chwalimy się na świecie imprezami, które w Polsce mają już status wydarzeń pierwszej kategorii. Ryzyko się opłaciło - w gąszczu nowojorskich wydarzeń ubiegłego tygodnia (m.in. gala dla Japonii z udziałem Lou Reeda, Philipa Glassa i Johna Zorna, powrót zespołu Sebadoh, koncerty Toro y Moi) codziennie można było odnaleźć imprezy organizowane pod szyldem Unsoundu.

Już po raz drugi ten krakowski festiwal muzyki elektronicznej, eksperymentalnej, improwizowanej zawitał do Nowego Jorku. O ile w Krakowie głównym organizatorem festiwalu jest fundacja Tone, o tyle tam współtworzą go też Instytut Polski oraz Instytut Goethego. Powtórzyły się niektóre wątki z wydania krakowskiego z jesieni 2010 (odbyło się ono pod hasłem "Horror - przyjemność strachu i niepokoju"), ale festiwal zachował odrębny charakter.

Trwał od 1 do 10 kwietnia, przy czym pierwsze dni były rodzajem laboratorium - spotkań, pokazów filmowych, dyskusji. Część zasadnicza rozpoczęła się 5 kwietnia. Alice Tully Hall w prestiżowym Lincoln Center niemal wypełniony po brzegi. W pierwszej części Sinfonietta Cracovia wykonała utwory Krzysztofa Pendereckiego (Serenada na smyczki, Sinfonietta per archi, Chaconne) - znakomicie, z zaangażowaniem, niemal wzorcowo. Potem Duet na dwoje skrzypiec i zespół smyczkowy oraz Triple Quartet Steve'a Reicha. Sinfonietta zagrała je nieco lżej, inaczej, z większym luzem.

I Penderecki, i Reich (obecny zresztą na sali) podobali się nowojorskiej publiczności, ale największe owacje otrzymał Paweł Mykietyn. Koncert rozpoczął się od filmu - krakowskiej rejestracji jego utworu "3 dla 13" w świetnej interpretacji Ensemble Modern.

Jaki był cel tego koncertu? - Promocja Sinfonietty Cracovii, projektu "Made in Poland" - mistrzowskich wykonań utworów polskich kompozytorów, ale przede wszystkim krakowskiego Sacrum Profanum, którego głównym bohaterem będzie w tym roku Steve Reich, a w przyszłym Penderecki - mówi Filip Berkowicz, dyrektor artystyczny Sacrum Profanum.

W drugiej części Sinfonietta Cracovia wraz z Benem Frostem i Dan~elem Bjarnasonem przestawili "Muzykę do Solaris" - na nowo wymyśloną ścieżkę dźwiękową do filmu Andrieja Tarkowskiego. Pomysł, związany z przypadająca w tym roku 50. rocznicą wydania książki Lema, został już przedstawiony w Krakowie. W Nowym Jorku kompozycja została wydłużona, zmodyfikowano także obrazy - Brian Eno i Nick Robertson zamiast pokazywać fragmenty filmu, powyciągali z niego kadry, stapiając je w jedno, jak sami twierdzili, "malowidło". "Muzyka do Solaris" została zarejestrowana przez islandzką wytwórnię Bedroom Community i ukaże się jesienią.

Pozostała część Undsoundu przeniosła się do nowojorskich klubów, głównie na Greenwich i Brooklynie. Weteran elektroniki Amerykanin Morton Subotnick prezentował klasyczną, pionierską kompozycję "Silver Apples on the Moon" (1967), ambientowy norweski Death Center poprzedzał koncert z utworami Henryka Mikołaja Góreckiego w wykonaniu Sinfonietty Cracovii. W modnym klubie (Le) Poisson Rouge przy Bleecker Street doszło do kolejnego porozumienia ponad podziałami - niemiecki krautrockowy perkusista Harald Grosskopf wystąpił z młodzieżą, m.in. Julianną Barwick (wydała właśnie znakomity album), Blondes i Arp; zaś Alan Howarth po wykonaniu syntezatorowych tematów ze ścieżek filmów klasy B połączył siły z nową gwiazdą elektroniki - zespołem Emeralds. Na takich spotkaniach oparta jest idea Unsoundu.

Industrialne przestrzenie Brooklynu przyjęły eksperymentalną improwizowaną elektronikę (Marcus Schmickler, COH, Robert Piotrowicz i Spencer Yeh!, Instant Coffee) oraz tę do tańczenia (Kode 9, Badawi, Atom TM).

Unsound trafił w gusta nowojorskiej publiczności - niedzielny koncert Roberta Piotrowicza i Lustmorda trzeba było powtórzyć, bo tylu było chętnych; klubowe noce na Brooklynie w Public Assembly pękały w szwach. Teraz Unsound zbiera pomysły na polskie wydanie jesiennie. A Sacrum Profanum już szykuje w Krakowie urodziny Steve'a Reicha.

rozmowa z Matem Schulzem

szefem festiwalu Unsound

Grzegorz Sokół: Jak narodził się Unsound?

Mat Schulz: Pierwszy, z założenia undergroundowy, zorganizowałem w 2003 r. w Krakowie razem z przyjacielem ze Stanów i z pomocą grupki Polaków. Ale zaczęło się to jeszcze wcześniej, w Wagga Wagga w Australii, moim rodzinnym mieście, gdzie taki festiwal robili mój brat z kolegami. Ja zorganizowałem dla nich koncert w Krakowie - dla 20 osób. Pierwsza edycja Unsound była totalną klapą, utopiliśmy w tym masę własnych pieniędzy. Potem przez pięć lat Unsound istniał jako undergroundowa i lokalna impreza. A potem miasto wsparło nas finansowo i mogliśmy się rozwinąć.

Jak układacie formułę Unsoundu?

- W tworzeniu programu uczestniczy wiele osób. Dwudziestoparolatków, którzy wiedzą i czują, co się w muzyce dzieje. Kluczem jest łączenie różnych gatunków w nietypowy sposób - np. orkiestry symfonicznej z muzyką noise. Takie przedsięwzięcia są na świecie rzadkie. Chcemy też pokazać inspiracje między gatunkami, np. wpływ Góreckiego czy Pendereckiego na muzykę ambient. Ostatnio w Krakowie mieliśmy też wątek tematyczny - muzyka w horrorze. W Nowym Jorku pomysł przewodni to po prostu polski lokalny kontekst. Ludzi to kręci. A my chcemy pokazać artystów z Europy Wschodniej, którzy z różnych przyczyn bywają pomijani na Zachodzie.

Jak festiwal trafił do Nowego Jorku?

- Kiedy dyrektor krakowskiego Instytutu Goethego został przeniesiony do Nowego Jorku, chciał pokazać tutaj nieme filmy Warhola, które my pokazywaliśmy w Krakowie. Potem nowojorski Instytutu Kultury Polskiej podchwycił nasz pomysł.

W Europie festiwali jest dużo, bo są na to publiczne środki. W Ameryce takich festiwali właściwie nie ma. Fakt, że Nowy Jork nie miał takiej imprezy, jest dla mnie dość dziwny, to miasto po prostu czekało na coś takiego. Pojedynczych koncertów jest tu codziennie setki, ale w festiwalu chodzi o stworzenie wspólnego kontekstu między koncertami, panelami, warsztatami itd. I to my, przyjeżdżając z Krakowa, połączyliśmy miejscowe kluby i organizatorów, często tak różnych jak Lincoln Center i małe undergroundowe Littlefield na Brooklynie, a oni przyjęli to z entuzjazmem. Pewnie będzie następna edycja. Na pojedynczy koncert pewnie dotarłaby garstka wtajemniczonych, a w ramach festiwalu przychodzi sporo ludzi.

Ten festiwal, choć zakorzeniony w Krakowie, to z założenia taki mgławicowy byt, który przemieszcza się ponad granicami. Interesują nas zwłaszcza kraje na tzw. peryferiach Europy. Mieliśmy już edycje w Pradze, Warszawie, Bratysławie, Kijowie i Mińsku.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,9430409,Nowy_Jork_slucha_polskiej_muzyki.html#ixzz1JbfdY7tf

Gatsby
April 15th, 2011, 05:40 PM
Marie Amelie ukryła się w Krakowie

Magdalena Kursa, Kraków
2011-04-13, ostatnia aktualizacja 2011-04-12 23:58

Deportowana z Norwegii młoda pisarka, o której głośno było w całym świecie, znalazła schronienie pod Wawelem. Kraków zapłaci za nią z własnego budżetu, co budzi kontrowersje.

- Marie?! To Ty, co tu robisz? - nie mogli uwierzyć norwescy turyści, którzy wczoraj na krakowskim Rynku spotkali spacerującą słynną norweską pisarkę. I robili sobie z nią zdjęcia.

Przeczytaj rozmowę z pisarką

Prześladowanie pisarzy w tak demokratycznym państwie jak Norwegia? Brzmi niewiarygodnie, a jednak taki los spotkał 25 letnią Marie Amelie (to jej pseudonim artystyczny, prawdziwe nazwisko brzmi Madina Salamova). Przez osiem lat Madina, która pochodzi z Osetii Północnej, mieszkała w Norwegii nielegalnie. Jej rodzice zbiegli tu ze względów politycznych. Ich prośba o azyl została odrzucona. Mimo to Madina ukończyła studia a potem pracowała. W 2010 r. wydała książkę "Illegal Norwegian" o dorastaniu nielegalnej imigrantki. Pismo "Ny Tid" przyznało jej tytuł Norweżki Roku. Odniosła wielki sukces - pisarką zainteresowały się światowe media, organizacje pozarządowe, a także... norweskie służby imigracyjne.

Marie Amelie aresztowano podczas wystąpienia na uczelni, a potem wydalono do Moskwy. Ponieważ było tam niebezpiecznie, przygarnął ją Kraków.

- Pomagamy jej, ale jako miasto wiele też zyskujemy. Marie Amelie, która uważana jest za norweską Masłowską, miała możliwość wyjazdu do Londynu bądź do Miami. Wybrała Kraków. Jest u nas dziesięć dni, a już odwiedziły nas dwie norweskie telewizje. Jej pobyt ma dla nas kolosalne znaczenie promocyjne. Poza tym literatura polska często była tworzona na uchodźstwie. Nasi pisarze, np. Czesław Miłosz, znajdowali wsparcie w innych krajach. Czasy się zmieniły, teraz my mamy zobowiązanie, aby pomóc innym - mówi Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa. I ubolewa nad tym, że krakowscy radni, których władze próbowały zainteresować sprawą, nie do końca rozumieją sens pomocy. Przeliczają za to, ile będzie ona kosztować, i sugerują, że miasto jest na razie za biedne, aby fundować pobyt prześladowanym artystom. Bo koszt półrocznego utrzymania pisarki to ok. 50 tys. zł.

- Jestem całym sercem za tym pomysłem, ale dopiero wówczas, gdy dokładnie przeanalizujemy, czy mamy pieniądze na tzw. kulturę codzienną, czyli np. na zakupy nowości dla bibliotek i ich bieżące utrzymanie. Musimy też podsumować wszystkie wydatki na literaturę - mamy w końcu bardzo drogie festiwale Miłosza i Conrada - oponuje radna PO Małgorzata Jantos.

Wiceprezydent Krakowa przypomina jednak, że Kraków ubiega się o prestiżowy tytuł Miasta Literatury UNESCO - dotychczas przyznano go tylko trzem miastom na świecie. To Edynburg, Iowa i Melbourne. - Nie zdobędziemy go, jeśli nie przystąpimy do sieci Miast Pisarzy Uchodźców ICORN. To elitarna organizacja, nie można do niej aplikować. Za uczestnictwo w niej płaci się prawie tysiąc euro rocznie. Kraków został do niej zaproszony jako miasto reprezentujące polską i europejską literaturę - wyjaśnia Magdalena Sroka.

Pod koniec ubiegłego roku prezydent ICORN-u Helge Lunde poprosił prezydenta Jacka Majchrowskiego, aby przyjął na pewien czas do Krakowa norweską pisarkę. Miasto bardzo szybko zorganizowało jej pomoc i pobyt. Przebywa u nas legalnie - jako obywatelka Rosji otrzymała wizę pobytową.

Marie Amelie zadeklarowała już, że jest gotowa napisać list do krakowskich radnych, w którym opisze swoją sytuacje. - W Norwegii miałam już dość życia jako nielegalna emigranta. Dzień, w którym wydalono mnie do Moskwy, był najgorszym dniem w moim życiu. Byłam przerażona, mieszkałam pod nielegalnym adresem. W Krakowie odnalazłam spokój. Podoba mi się to miasto, jego atmosfera. Pewno wykorzystam to w jakiejś książce - powiedziała w rozmowie z "Gazetą".

Marie Amelie opowiada swoją historię

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,9423074,Marie_Amelie_ukryla_sie_w_Krakowie.html#ixzz1JbgLwLa0

marcin-krak
April 17th, 2011, 12:15 AM
Off Plus Camera: nagrody rozdane!
Off Plus Camera 2011 już prawie za nami. W sobotni wieczór, w trakcie uroczystej gali, rozdano nagrody. Główna statuetka - konkursu "Wytyczanie Drogi" powędrowała w ręce twórców filmu "Musan il-gy". W Konkursie Polskich Filmów Fabularnych, gdzie jurorami było miedzynarodowe jury, zwyciężył "Chrzest" Marcina Wrony. Nagrodę Publiczności otrzymał natomiast film "Heniek" Elizy Kowalewskiej.

http://img716.imageshack.us/img716/8267/63095942.jpg
zdjęcie z komórki, więc sorry za jakość.

Rose McGowan, Tim Roth, Peter Weir, Richard Jenkins, Amitabh Bachchan, Jerzy Skolimowski, America Ferrera - to tylko niektóre z gwiazd, z którymi przez ostatnie dni mogli spotykać się festiwalowicze obecni na Off Plus Camerze. Najważniejsze, jak zawsze, okazały się filmy. I to im dedykowany był sobotni wieczór i uroczysta gala, w trakcie której rozdano nagrody. Ceremonię uświetnił występ projektu Max Klezmer Band i Maciek Maleńczuk.

Poniżej pełna lista nagród:

Nagroda specjalna "Pod Prąd": Tim Roth
Wyróżnienie przyznawane od 2010 roku wybitnej postaci kina za wkład i wspieranie filmów i kultury niezależnej. Jako pierwsza odbierała ją w kwietniu 2010 r. Jane Campion.

Krakowska Nagroda Filmowa: "Musan il-gy" - Park Jung-Bum
Główna nagroda w konkursie "Wytyczanie Drogi", w ramach którego zaprezentowano filmy z całego świata. Wszystkie z nich to debiuty albo drugie fabuły reżyserów. Nagroda wynosi 100 tysięcy dolarów i jest jednym z najwyższych festiwalowych wyróżnień na świecie. Zwycięzcę wybrało międzynarodowe jury pod przewodnictwem Jerzego Skolimowskiego.

Konkurs Polskich Filmów Fabularnych: "Chrzest" - Marcin Wrona
Po raz pierwszy na Off Plus Camerze. Polskie pełnometrażowe obrazy oceniało jury pod przewodnictwem Rose McGowan. Zwycięzca otrzymał Polski Noble Filmowy, czyli nagrodę w wysokości 100 000 PLN. Wrona otrzymał również nagrodę niespodziankę - wyjazd na festiwal Sundance.

- Jestem totalnie zaskoczony. Ta nagroda finansowa pozwoli mi pozostać niezależnym - mówił Marcin Wrona.

Nagroda FIPRESCI: "Sala samobójców" - Jan Komasa
Podczas 4. edycji festiwalu Off Plus Camera została wręczona prestiżowa nagroda Międzynarodowej Federacji Krytyków Filmowych – FIPRESCI. Organizacja zrzesza krytyków filmowych z całego świata, a jej celem jest promocja kina i sztuki filmowej. Nagroda FIPRESCI jest przyznawana na najważniejszych międzynarodowych festiwalach, w Cannes, Berlinie, Wenecji i Karlowych Warach.

- Bardzo dziękuję za tę nagrodę - powiedział Jan Komasa odbierając prestiżowe wyróżnienie. - To jest nagroda dla całego zespołu, który pracował nad tym filmem - dodał.

Nagroda Publiczności: "Heniek" - Eliza Kowalewska
Jak co roku podczas festiwalu, również widzowie mieli okazję przyznać swoje wyróżnienie, czyli Nagrodę Publiczności, w wysokości 10 tysięcy dolarów.

Konkurs "Bierzcie i kręćcie":

- TY PLUS FESTIWAL - trzy tysiące dolarów wygrał film "Porozmawiaj z nią" - reżyseria Paweł Soja,
- ALLEGRO SHORT FILM - w tej kategorii wygrał film "Single Player",
- RELACJA Z WYDARZENIA - zwyciężył film Konrada Skiby - "Budowa molo bez zabezpieczeń",
- ALLEGRO SHORT FILM POMYSŁ - wygrało dwóch twórców: Artur Długokęcki - "Jak Bóg da" oraz Bartek Tryzna - "Second-head".

Przed nami jeszcze jeden dzień projekcji. W niedzielny poranek, w kinie Kijów, obejrzeć będzie można zwycięskie produkcje.

Źródło: onet.pl

Gatsby
April 19th, 2011, 05:21 PM
Biografia Jerzego Nowosielskiego

Dorota Jarecka
2011-04-19, ostatnia aktualizacja 2011-04-19 07:21

Rewelacyjna biografia zmarłego w lutym malarza napisana przez Krystynę Czerni

Ta książka jest rewelacją z kilku powodów. Krystyna Czerni, autorka kilku publikacji o sztuce Nowosielskiego, zbadała jego życie na wylot. Postawiła nogę w miejscach, gdzie artysta żył i tworzył - a był to nie tylko Kraków, ale też Lwów i Łódź stanowiąca aż dwunastoletni epizod w życiu tego krakowianina. Nie muszę dodawać, że Czerni zobaczyła wszystkie świątynie, jakie dekorował, i jedną, którą zaprojektował w całości (greckokatolicka cerkiew w Białym Borze). Przeczytała chyba całą literaturę, od książek po drobne recenzje, rozmawiała z rodziną, przyjaciółmi, świadkami. Obszar, jaki objęła, jest imponujący.

Konflikt wpisany w metrykę

Co z tego wynika? Biografia dla biografii? Spełnienie współczesnej mody? Owszem, biografie są dziś modne, tak jak wgryzanie się w prywatność znanych postaci. Również u Czerni tej prywatności jest dużo. Jednak dla mnie to nie ona jest odkryciem, ale nowy wizerunek Nowosielskiego jako uczestnika historii. Najważniejsza jest tu ukraińskość artysty.

Owszem, pisał o niej już wielki historyk sztuki prof. Mieczysław Porębski, w swoich esejach z książki "Nowosielski" (2003) podkreślając inność artysty, wynikającą z jego przynależności do kręgu Kościoła wschodniego. Jednak, nie obalając twierdzeń Porębskiego, Krystyna Czerni idzie dalej, bada temat od strony biograficznej i politycznej. Dopiero dzięki jej książce wiem, co dla Nowosielskiego znaczyło bycie Ukraińcem w Polsce.

Sama ukraińskość zresztą nie jest jednoznaczna, bo ojciec Jerzego był Łemkiem, należał do tej małej grupy etnicznej o tożsamości jednak odmiennej od ukraińskiej, choćby ze względu na greckokatolickie wyznanie. Trudno się dziwić, że artysta problem narodowościowy i religijny wpisany miał niejako w metrykę.

W perspektywie prywatnej, rodzinnej oznaczało to już od najmłodszych lat rozdarcie między katolicką matką a ojcem grekokatolikiem. Okazuje się, że ojciec w tajemnicy przed matką zabierał syna na nabożeństwa w cerkwi unickiej w Krakowie i uczył języka ukraińskiego.

Ojciec idzie do atamana Petlury

Konflikt między rodzicami miał charakter nie tylko wyznaniowy, ale też polityczny. Bo Stefan Nowosielski, wywodzący się ze wsi Odrechowa nad Sanokiem, był nie tylko unitą, ale i ukraińskim patriotą. Polsko-ukraińskiemu małżeństwu nie było łatwo, gdy w latach 1918-19 toczyła się polsko-ukraińska wojna o Galicję Wschodnią. A gdy powstała szansa na stworzenie ukraińskiego państwa, ojciec Jerzego pojechał walczyć o wolną Ukrainę przy boku atamana Petlury. Co na to matka? Nie wiemy, ale był to dla niej chyba najcięższy okres w życiu. Zanim w 1923 urodził się Jerzy, Nowosielscy mieli dwóch synów - obaj w czasie I wojny zmarli na szkarlatynę. Matka została sama, bez męża, z grobem dzieci na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Ta dramatyczna prehistoria Jerzego Nowosielskiego została tutaj pokazana po raz pierwszy. Jego późniejsza delikatność, neurastenia, lęk przed kontaktem z ludźmi mogły się wiązać z tym, jak jedynego późnego syna traktowali nadopiekuńczy rodzice.

Mnich patrzy na getto

Skąd się wzięło prawosławie Nowosielskiego, skoro przez ojca był wychowywany na unitę? Rzecz jest złożona. Otóż w czasie wojny, jako Ukraińcowi, mogło mu grozić powołanie do niemieckiej armii. Rodzice wpadli na pomysł, by wysłać go do klasztoru. W 1942 r. trafił powtórnie do Lwowa (rodzina była tam przez kilka tygodni na początku wojny) i został mnichem w prawosławnym klasztorze św. Jana Chrzciciela, studiując teologię i malowanie ikon.

Zazwyczaj ten okres w jego biografii uważało się za ucieczkę, azyl. Czerni pokazuje, że to nie jest proste. Trafić w tym czasie do Lwowa pod okupację nazistów znaczyło zostać świadkiem jednej z najokrutniejszych wojennych rzezi - likwidacji lwowskiego getta. Nowosielski ze swojego klasztoru widział dymy nad dzielnicą żydowską. W czerwcu 1943 r. był w szpitalu w centrum miasta, a więc wtedy, kiedy Niemcy ostatecznie likwidowali lwowskie getto.

To złożenie w całość wojennej biografii artysty, do tej pory znanej w kawałkach, jest jak uderzenie w głowę. "W jego życiu duchowym - pisze Czerni - ten etap zbiega się z niespodziewaną utratą wiary". Ktoś, kto widział likwidację getta z tak bliska, nie mógł już być tym samym człowiekiem. Odejście od wiary to nie był kaprys, a późniejsze wyznania artysty o tym, że po wojnie świat już nigdy nie wrócił do ładu, mogą być rozumiane tylko w tej perspektywie.

Ale w książce rewelacji jest więcej.

Nowosielski wzgardzony

Czytam tutaj najlepszą dotąd interpretację obrazów artysty pokazanych na słynnej I Wystawie Sztuki Nowoczesnej w 1948 r. w Krakowie. Np. "Bitwa o Addis Abebę": kilka trójkątów i kwadratów w delikatnych barwach. Prawie abstrakcja. Czerni wyjaśnia, że tytuł nie jest ani baśniowy, ani surrealistyczny. To obraz odnoszący się do włoskiej inwazji na Abisynię i triumfalnego wkroczenia Mussoliniego do Addis Abeby w 1936 r. Dla Nowosielskiego, człowieka Kościoła wschodniego, to nie było zwycięstwo nad barbarzyńcami, ale okrutne zniszczenie Kościoła koptyjskiego. Czy nie jest logiczne, że przypomniało mu się to w 1948 r., kiedy w czasie akcji "Wisła" pacyfikowano Łemków? Nowosielski zaangażował się wówczas nie tylko jako malarz, ale i obywatel. W 1946 r. próbował uratować przez zniszczeniem ikonostas cerkwi greckotalickiej św. Norberta w Krakowie, interweniował u kardynała Sapiehy. Bezskutecznie. Dla niego, pisze Czerni, był to "kolejny akt agresji przeciw chrześcijaństwu wschodniemu", a "Bitwa o Addis Abebę" to tak naprawdę "żałobny tren dla Łemkowszczyny".

Kolejna odkrywcza teza książki dotyczy recepcji sztuki Nowosielskiego. Otóż Czerni uważa, że jeśli można mówić o "odrzuceniu" Nowosielskiego, to nie przez Zachód, ale na miejscu, w kraju. "O poniewierce jego sztuki sakralnej można rozprawiać długo i boleśnie" - pisze i wymienia rozmontowane ikonostasy w cerkwiach, nigdy niedokończoną polichromię w Tychach, zastawione wnętrza kościołów w Wesołej i Azorach, tak jakby księża robili wszystko, by wierni nie zobaczyli dzieł Nowosielskiego. Nie mówiąc już o projektach odrzuconych, wzgardzonych przez proboszczów i przez wiernych. Nowosielski był twórcą ikon, których kościół, z kilkoma chlubnymi wyjątkami, właściwie nie chciał. Gdzieś tutaj - domyślamy się - może leżeć przyczyna głębokiej frustracji Jerzego Nowosielskiego.

Sprawy plotkarskie

Trzeba w końcu powiedzieć o sprawie najbardziej bolesnej, choć plotkarsko dawno już rozgłoszonej - alkoholizmie artysty. Tu została rozpracowana rok za rokiem. Wskazano nawet moment, kiedy po raz pierwszy spróbował wódki (w pociągu do Lwowa we wrześniu 1939). Rozpijanie Nowosielskiego przez kolejarzy, artystów, studentów, barmanów to historia brutalna, bardzo ludzka, ale jednocześnie trzeba powiedzieć, że w tym akurat Nowosielski nie był wyjątkowy. Taka jest droga każdego alkoholika. To, co było wyjątkowe, to wybitny krąg wsparcia, do którego należeli Tadeusz Różewicz i Ryszard Przybylski.

Wątek kobiet, życia erotycznego również mnie nie zelektryzował. Jest sukcesem Krystyny Czerni, że dotarła do intymnych wyznań samego artysty, jego żony, a także kobiety, z którą łączył go długi, platoniczny związek. Jednak czy to wszystko nie składa się po prostu w powszechną i zwyczajną historię klęski ludzkich związków? Nowosielski był w miłości człowiekiem nieszczęśliwym. Jak 90 proc. ludzkości.

Książka pisana jest w czasie teraźniejszym, ze świadomością, że artysta być może zdąży ją jeszcze przeczytać. Nie narusza jego czci. Stawia go wysoko: jako malarza, pisarza, myśliciela. Jednocześnie odbrązawia - pokazuje człowieka uwikłanego, chorego, bezradnego, słabego.

Inny Nowosielski

Jeśli ktokolwiek jeszcze planował napisanie książki o Nowosielskim, może spokojnie zająć się czym innym. Temat biografii jest wyczerpany. Natomiast zawsze pozostaje miejsce na refleksję. Ta książka ją pobudza.

Wydaje się np. rzeczą niezwykłą, że w momencie, kiedy na przełomie lat 50. i 60. cały świat stracił wiarę w nowoczesność i postęp, kiedy sztuka przerodziła się w swoją formę krytyczną, czyli konceptualizm, Nowosielski skierował się ku ikonie. Czy był to regres? A może forma krytyki nowoczesności, tylko że prowadząca w kompletnie inne, niespodziewane rejony?

Chodzi o inność Nowosielskiego? Inność wschodnioeuropejskiego doświadczenia? O inność, to wszystko.

Krystyna Czerni, "Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego". Znak, Kraków

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,9458517,Biografia_Jerzego_Nowosielskiego.html#ixzz1JyzYZidn

Gatsby
April 19th, 2011, 05:28 PM
Kraków przygarnął niezależne kino

Barbara Hollender 17-04-2011, ostatnia aktualizacja 17-04-2011 17:20

Koreański film "The Journals of Musan" zdobył na Off Plus Camerze główną nagrodę 100 tys. dolarów
Przewodniczący jury Jerzy Skolimowski i gość festiwalu

W swoim debiucie fabularnym Park Jung-bum podjął niełatwy temat emigrantów z Korei Północnej, którzy próbują się odnaleźć w świecie południowokoreańskim. Bohater "The Journals of Musan" chce zbudować nowe życie w Seulu. Nie jest mu łatwo, bo nosi w sobie ponurą tajemnicę. Ima się różnych prac: rozlepia plakaty, dorabia w nocnym barze karaoke. Ale wszędzie jest źle traktowanym, pogardzanym intruzem. Pomiatany przez szefa, katowany przez konkurencję, swoje uczucia przenosi na białego pieska znajdę.

Obcość, tak dotkliwie odczuwana w "The Journals of Musan", była tematem wielu filmów z krakowskiego konkursu. W przejmującym "Lou" Australijki Belindy Chayko mała bohaterka nie ma żadnego kontaktu z zajętą romansami matką. Pustkę w jej życiu wypełni dziadek – tak samo samotny jak ona, powoli zapadający się w niebyt choroby Alzheimera.

W "Gun Hill Road" Rashaada Ernesta Greena mężczyzna wracający od domu po trzech latach więzienia musi się zmierzyć z problemami, które go przerastają: żona jest daleka i chłodna, a 17-letni syn stał się transwestytą. W "Small Town Murder Song" Eda Gassa-Donnelly'ego policjant badający sprawę morderstwa młodej kobiety walczy z własnymi demonami i namiętnościami. Obca w swoim otoczeniu jest też 20-letnia bohaterka "Pure" Lisy Langseth, która rzuca matce: – Nie chcę być taka jak ty. Dziewczyna szuka innego, lepszego świata, ale jej wchodzenie w dorosłość okaże się potwornie bolesne.

Małe jest interesujące

Poza stojącym na wysokim poziomie konkursem głównym można było w Krakowie obejrzeć tytuły z festiwali Sundance i Busan, nowe kino irlandzkie i niemieckie, świetne "Oblicza kobiet" z niekonwencjonalnym hiszpańskim filmem "80 dni" – o dwóch kobietach, które po siedemdziesiątce z desperacją próbują ułożyć sobie życie w lesbijskim związku.

– Małe festiwale są często bardziej interesujące niż giganty – powiedział mi w Krakowie Ronald Bergan, krytyk brytyjskiego "Guardiana", autor licznych książek, wykładowca filmoznawstwa na Sorbonie.

Świetnie wyłuskany ze światowej produkcji zestaw tytułów Off Plus Camery rodził pokrzepiającą myśl, że współczesne kino to nie tylko hollywoodzkie przeboje dla masowej widowni i dzieła mistrzów, takich jak Scorsese, Almodovar, Moretti, Wong Kar-wai czy Zhang-Yimou. Tuż za nimi stoi armia ludzi, którzy na taśmie filmowej pokazują swój świat i swoją wrażliwość. Ludzi, którzy jak Lisa Langseth zapewniają, że wolą się borykać z trudnościami jako twórcy niezależni niż "wykonywać w Hollywood polecenia producentów". I nawet jeśli kiedyś skusi ich oferta fabryki snów, to może zachowają trochę dawnych ideałów.

Młodość triumfuje

W konkursie filmów polskich międzynarodowe jury za najlepszy uznało "Chrzest" Marcina Wrony. Sukces odniosła też "Sala samobójców" Jana Komasy, którą nagrodą FIPRESCI wyróżnili krytycy.

Ale Off Plus Camera uwodzi uczestników nie tylko filmami. Także atmosferą. W starym Krakowie zagościła impreza, z której emanują młodzieńczość i energia. Festiwal świetnie się rozwija i przyciąga coraz więcej interesujących gości. Wydarzeniem jego czwartej edycji była wizyta króla Bollywoodu Amitabha Bachchana. Indyjski gwiazdor przyjechał do Polski z żoną, córką, prezesem swojej fundacji i trzema lokajami. Pokazywał swoje filmy, spotykał się z publicznością, recytował poezję ojca. Ale też zwiedził wytwórnię Alvernia i zapowiedział, że wróci do Krakowa z którąś ze swoich produkcji.

Show Tima Rotha

Spontanicznością uwiódł uczestników festiwalu Tim Roth. Gdziekolwiek się pojawiał, dawał one-man show. Biegał w czarnym T-shircie, bawił się do rana w knajpach, opowiadał publiczności o swoim życiu, sztuce i frajdzie z pracy z Quentinem Tarantino. Śmiał się, że został aktorem dzięki Rayowi Winstonowi ("Pomyślałem, że skoro taki facet z ulicy mógł zostać aktorem, to i ja mogę"). W Krakowie Roth mógł się też spotkać z aktorką Tarantina i Rodrigueza Rose McGowan.

– Najlepsze w życiu aktora jest to, że nie trzeba pracować – zapewniał z kolei znany z filmów braci Coen Richard Jenkins.

Pełna uroku i energii Ellen Chenoweth opowiadała, jak dobiera obsadę do filmów Coenów i George'a Clooneya, a warsztaty na temat scenografii filmowej poprowadził współtwórca "Gwiezdnych wojen" Roger Christian.

Młodzi organizatorzy współpracującej z festiwalem w Sundance krakowskiej Off Plus Camery mają dobry gust i odwagę dokonywania niesztampowych wyborów.
Rzeczpospolita


http://www.rp.pl/artykul/9131,644528-Krakow-przygarnal-niezalezne-kino.html

Gatsby
April 19th, 2011, 05:31 PM
Off Camera: tylko dla „ludzi”

18/04/2011, poniedziałek

Twórcy festiwalu „Off Camera” wyraźnie przyzwyczaili się do pobłażliwości ze strony mediów. Trzy poprzednie edycje, organizowane w nieprawdopodobnym wręcz chaosie i przy powszechnie panującym pół-profesjonalizmie, spotkały się – nie licząc pamiętnego felietonu Łukasza Maciejewskiego – z powszechną wyrozumiałością. Także moją.

Nie marudziłem dotychczas na wszechobecną dezorganizację czy brak komunikatywności ze strony festiwalowego PR-u, bo każdej startującej imprezie należy się kredyt zaufania. Dziś jednak, dzień po zakończeniu czwartej już edycji festiwalu, przyszedł czas na pierwsze poważne podsumowania.

W tym roku nie było katastrofy prezydenckiego Tupolewa ani też nie eksplodował wulkan na Islandii, więc wszelkie niedociągnięcia, uchybienia i skandaliczne praktyki widać gołym okiem.

W jednym z komentarzy do poprzedniego wpisu o Off Camerze czytamy: „marketingowa zasada głosi, że jeżeli nie ma się do zaoferowania prestiżu – daje się kasę”. I faktycznie. Młodziutka, bo odbywająca się dopiero od jesieni 2008, krakowska impreza jest jednym z najdroższych przedsięwzięć tego typu w całym kraju, a przyznawana w konkursie głównym nagroda – 100 tysięcy dolarów amerykańskich – to ewenement na skalę światową.

Czyżby władze Krakowa miały aż takie parcie na promocję kina niezależnego? Ależ skąd. Off Camera bazuje na wykoncypowanej idei, a jego organizacja przebiega w oparciu o sprawdzone handlowe prawidła, miast – jak można by oczekiwać – miłość do kina i kultury.

Tu nie ma żadnej pasji, nie dajcie się zwieść. Off Camera to przede wszystkim biznes i przystań dla oportunistów.

Spoglądając z zazdrością na Wrocław, w którym zaaklimatyzowały się Nowe Horyzonty, stolicę z jej Warszawskim Festiwalem Filmowym oraz Łódź, gdzie odbywało się znane w świecie Camerimage, Kraków zaczął zdawać sobie sprawę ze swojego problemu. Bagatelizowane przezeń kino okazało się fundamentem, na którym kolejne miasta stawiały imponujące ekonomiczne konstrukcje.

Rosnący prestiż każdego festiwalu niesie wszak ze sobą coraz więcej widzów, prasy, gwiazd i sponsorów (dokładnie w takiej kolejności), którzy zaczynają przekładać się na coraz większą wartość marketingową. Kraków zapragnął tego samego, ale w kolejności odwrotnej.

Wspomniane miasta kwitły, coraz śmielej tytułując się kulturalnymi stolicami Polski, podczas gdy od lat strzegąca tej etykietki stolica małopolski została na polu boju z hermetycznymi, branżowymi imprezami pokroju Krakowskiego Festiwalu Filmowego czy Etiudy & Animy.

Trudno więc dziwić się, że pomysłodawcy Off Camery zostali przez miasto obdarowani tak sporym budżetem. Spadli Krakowowi z nieba. A, że nie było już czasu na wieloletnie budowanie atmosfery i rangi imprezy, postanowiono je… kupić. Strumień pieniędzy popłynął.

„Fama rozeszła się dość szybko.” – mówi mi jedna z osób pracujących przy drugiej edycji festiwalu. „Kolega z Warszawy zapytał mnie wprost, czy nie dałoby się załatwić jakiejś posadki po znajomości, bo słyszał, że to niezły biznes”. Od innej osoby, od samego początku przyglądającej się festiwalowi od środka, słyszę: „Na pewno opłaca się być wiernym Off Camerze. To raj dla ludzi układnych i pokornych. Odrobina inwencji czy sprzeciwu względem wyznaczonych odgórnie celów oznacza koniec współpracy”.

I rzeczywiście, praca przy Off Camerze to niezły deal. Przynajmniej dla tych, którzy mieli dość szczęścia, by dopchać się do odpowiednich osób. „Nigdy nie miałam złudzeń, że dostałam tę pracę dzięki bogatemu cv.” – mówi mi ktoś inny. „Wiele decyzji podejmowanych jest na zasadzie prywatnych preferencji, nie kompetencji.”

Osoby zaangażowane w organizację festiwalu, które mają (coraz częstsze) zastrzeżenia do swojego szefostwa, wypowiadają się chętnie, ale kategorycznie zastrzegają sobie anonimowość. „Wiesz, jak jest. Staram się robić swoje, to moja praca. Ale nie wyrywam się z uwagami, to ma tutaj krótką przyszłość.”. Ktoś inny dodaje: „Tu zawsze panował chaos i kolesiostwo. Nic nie było wiadome na pewno, nikt nie dawał żadnych gwarancji, znikąd pojawiali się znajomi znajomych.”.

Pośpiech, brak doświadczenia i układność nigdy nie sprzyjały profesjonalizmowi, co dało się zauważyć już podczas pierwszej edycji festiwalu. Problemy z akredytacjami, opóźniające się seanse, wszelkiej maści niedogodności techniczne, zamieszanie z systemem biletowym, bałagan w biurze prasowym, zdezorientowani wolontariusze… Do dziś niewiele się w tym względzie zmieniło.

Ludzie odpowiedzialni za taki stan rzeczy z roku na rok zmieniają tylko stanowiska. Z dyrektora tego na szefa tego. A nuż coś im w końcu wyjdzie.

Prawdziwy problem tkwi jednak gdzie indziej. Wszystko da się zmienić, wszystko da się naprawić, pod warunkiem, że pozwala na to dobra wola organizatorów. Tymczasem Off Camerę notorycznie cechuje szereg niezrozumiałych, błędnych i niekompetentnych decyzji. Co najlepiej widać od środka, w kontakcie bezpośrednim.

Przykładowo, rzeczą niepojętą jest, by festiwal o takim zapleczu finansowym nie miał pieniędzy i szacunku dla swoich (współ)pracowników. „Na wypłatę pieniędzy za pracę wykonaną podczas pierwszej edycji festiwalu czekałem kilka miesięcy” – mówi mi kolega. Paradoksalnie, z biegiem lat sytuacja nie uległa wcale polepszeniu.

Nie jest też tajemnicą, że (także) w tym roku autorom wielu prelekcji i spotkań z twórcami nie zaproponowano żadnych pieniędzy, a cały katalog, tworzony częściowo przez amatorów, pełen jest kolokwializmów, nieścisłości, błędów merytorycznych i stylistycznych (moje ulubione przykłady: „Niestety pewnego dnia, Charlie potrąca autem młodą dziewczynę z klasy pracującej, która umiera”; „Niezwykły film złożony z trzech nowel filmowych trzech reżyserów” ).

A to nie koniec. Słyszałem już wcześniej o fatalnej obsłudze biura prasowego, ale dopiero w tym roku – wchodząc z nim w bezpośredni kontakt – przekonałem się (i nie tylko ja) jak to wygląda naprawdę. Szefowa działu PR, nota bene osoba, która odpowiedzialna jest za wizerunek całej imprezy w oczach mediów, cechuje się lekceważącym podejściem do dziennikarzy, których nie uważa za dostatecznie ważnych, a wszelkie zgłaszane problemy bagatelizuje.

Podczas całego festiwalu nie udało mi się umówić żadnej rozmowy z zaproszonymi gwiazdami. Rzecz to dziwna o tyle, że nie spotkała mnie jeszcze na żadnym szanującym się festiwalu, czy to w Polsce, czy w Europie. ALE! Nigdy nie miałem o to pretensji, bo zaproszeni goście przyjeżdżają na Off Camerę niejako na wakacje – nie muszą niczego reklamować czy promować, więc się nie eksploatują.

Najlepszym tego przykładem Peter Weir – jego film miał swoją światową premierę we wrześniu zeszłego roku, więc odpowiadanie na ewentualne pytania dziennikarzy było dla niego czystą kurtuazją.

Trochę to obciach, gdy poważny poniekąd festiwal zaprasza znane osobistości, do których nie ma dostępu.

„Czułem się niekiedy jak na sztafecie albo biegach przełajowych, ganiając za znikającymi wywiadami po hotelach i salach kinowych.” – słyszę od kolegi, a inny wtóruje mu: „Spośród czterech wywiadów, o które się starałem, trzech odmówiono mi w ostatniej chwili, a czwarty zaaranżowano na… 7 minut.”

Znajoma dziennikarka dodaje: „Traktowani jesteśmy tu bez grama szacunku dla naszego czasu i pracy. Obsługą biura zajmują się absolutnie nieodpowiedzialne osoby”, ktoś inny mówi z kolei: „Próbując zrobić jakiś wywiad, początkowo spotykałem się z grzecznymi odmowami, które jednak szybko zastąpiła cisza – nie dochodziły już do mnie żadne maile, a telefony osób z biura prasowego były wyłączone.”.

Co ciekawe, kwestia wywiadów stała się dość umowną i wygodną dla PR-wców kością niezgody na linii festiwal-dziennikarze. Ot, prosty wniosek: nie dostali wywiadów, to wylewają swoje frustracje, przejmować się nie warto.

Najlepszym tego przykładem niechaj będzie fakt, iż dwie godziny po opublikowaniu poprzedniego wpisu na blogu, zadzwoniła do mnie szefowa działu PR, wychodząc z założenia, że jeśli dostanę „jakieś rozmowy z gwiazdami”, to festiwal „bardziej mi się spodoba”. Ewentualna zgoda na wywiad miała być tu oczywiście formą przekupstwa, nie efektem tego, iż staram się o nie z ramienia Polityki i Wirtualnej Polski, mediów – zwłaszcza w swoich kategoriach – pierwszoligowych.

Niestety, dla organizatorów okazały się „mało ważne”.

Co ciekawe, wywiady z Rose McGowan i Richardem Jenkinsem przydzielono np. portalowi Stopklatka, który ma cztery razy mniejszą oglądalność niż dział filmowy WP. Jakie zastosowano tu kryterium? Czy udało się dlatego, że w wśród pracowników PR-u Off Camery zatrudniony jest ich dziennikarz? Dlaczego tych samych rozmów nie dano Filmwebowi?

Tu dochodzimy zresztą do kolejnego zastanawiającego wątku. Dział Public Relations Off Camery reprezentowany jest przez trzech… aktywnie działających dziennikarzy. Spodziewać by się można ich „braterskiego” podejścia i zrozumienia potrzeb reprezentantów prasy, ale… nic takiego nigdy nie nastąpiło.

Mało tego: o jakikolwiek kontakt często było bardzo trudno. Maile pozostawały bez odpowiedzi, telefonów nikt nie odbierał, a przy kontakcie bezpośrednim okazywało się, że wyjaśnienia zawsze kończą się na wzajemnym przerzucaniu się odpowiedzialnością.

Cały dział wykazał się za to niesłychaną aktywnością na polu nieoficjalnych, ale jakże małostkowych animozji. Szefowa PR-u usunęła ze znajomych na Facebooku dziennikarzy narzekających na współpracę z nią, jeden z jej podwładnych zadzwonił z pretensjami o „robienie wiochy”, a drugi usunął mój blog z lubianych stron. Doprawdy, mili państwo, prawdziwie dorosły to sposób na rozwiązywanie konfliktów.

Być może więc mało wyrafinowany dowcip, by przemianować nazwę festiwalu na Fuck Off Camera nie jest taki znowu chybiony? Bo czyż nie takim właśnie podejściem cechuje się cały festiwal, czy to w obsłudze mediów czy organizacji imprez towarzyszących? Wszystko tu odbywa się z poczuciem wyższości i wszechogarniającego blichtru.

Dość powiedzieć, że na klub festiwalowy wybrano Divę, opływający snobizmem lokal, który w swojej oficjalnej reklamie szczyci się selekcją na wejściu. Ta potrafiła mieć dla uczestników festiwalu dość niecodzienny przebieg.

„Przez pół godzinny nie mogliśmy wejść do środka, choć byli wśród nas wolontariusze i pracownicy festiwalu, a wewnątrz – wbrew informacjom z bramki – było jeszcze sporo miejsca.” – mówi mi znajomy. „Na koniec ochroniarz, taki klasyczny dresiarz, zwyzywał kolegę od jebanych pedałów i popchnął jego dziewczynę”.

Szefowa PR-u podobne sytuacje bagatelizuje, w bezpośredniej rozmowie tłumacząc mi, że „wszyscy chwalą Off Camerę za postępy”, a narzekam tylko ja. Wielokrotnie zresztą podsuwano mi na festiwalu nazwiska dziennikarzy ponoć zadowolonych z organizacji i przebiegu imprezy. Zapytałem ich o zdanie.

Michał Oleszczyk i Łukasz Maciejewski powiedzieli mi, że tegoroczną Off Camerę tylko liznęli, co nie daje im podstaw do wygłaszania pełnowymiarowych opinii. Urszula Lipińska uprzejmie odmówiła z powodu rozjazdów. Karolina Pasternak z Przekroju wolała się nie wypowiadać ze względu na konflikt interesów (jej pracodawca jest patronem medialnym festiwalu).

Jedyne pozytywne słowa o festiwalu usłyszałem w tym kontekście od Dagmary Romanowskiej z Onetu, która jednak skupiła się na zaletach programowych, słowem nie wspominając o organizacji.

Trochę mało.

Gdzie te tłumy zadowolonych i skorych do pochwał dziennikarzy? Gdzie ich bezpardonowa obrona imprezy, której robię wielką krzywdę, poprzez niekonstruktywną ponoć krytykę?

Oczywiście można cały ten wywód spuentować tym, co zasugerowano mi w jednym z anonimowych maili: „festiwal jest dla ludzi, nikogo nie interesują żale pismaków, pajacu”.

Cóż, nie do końca.

Na dwóch pierwszych edycjach Off Camery byłem jako szary widz. I nawet wtedy czułem się tu jak nieproszony gość. W moim mieście, na salach kinowych, które lubię, pośród ludzi, których znam.

Może mało ludzki jestem?

Droga Off Camero, daj znać, gdy znowu uznasz mnie za człowieka. Ja tymczasem skorzystam z gościnności Tofifest, Kina na Granicy, Nowych Horyzontów i American Film Festival. Tam miast wypchanych portfeli i powszechnej arogancji zawsze znaleźć można pasję i dobrą zabawę.

http://film.blog.polityka.pl/

adritt
May 12th, 2011, 01:39 AM
Kraków azylem dla pisarzy uchodźców?
PAP11.05.2011 aktualizacja: 2011-05-11 17:39

Kraków chce przystąpić do Międzynarodowej Sieci Miast Pisarzy Uchodźców - ICORN, pomagającej literatom, którzy z powodu prześladowań nie mogą swobodnie żyć i tworzyć we własnym kraju.

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,9579956,Krakow_azylem_dla_pisarzy_uchodzcow_.html

Więcej... http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,9579956,Krakow_azylem_dla_pisarzy_uchodzcow_.html#ixzz1M5dv2gCu

behemot
May 12th, 2011, 02:28 PM
Przekrój wraca!
w dodatku ciągnąc za sobą "Sukces"

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9585124,Stalo_sie__Przekroj_wraca_do_Krakowa_.html

MB83
May 12th, 2011, 05:28 PM
Przekrój wraca!
w dodatku ciągnąc za sobą "Sukces"

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9585124,Stalo_sie__Przekroj_wraca_do_Krakowa_.html

mam darmowy dostęp do gazety ale teraz niesiony lokalnym patriotyzmem zacznę samemu kupować :cheer:

adritt
May 12th, 2011, 11:16 PM
Przekrój wraca!
w dodatku ciągnąc za sobą "Sukces"

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9585124,Stalo_sie__Przekroj_wraca_do_Krakowa_.html

:cheers:

MB83
May 12th, 2011, 11:54 PM
Niestety są też i przykre wiadomości - Klub Fabryka mieszczący się na Zabłociu w starej fabryce Miraculum kończy działalność z dniem 1 czerwca :(

Ciekawe czy będą burzyć czy może finansowo nie dali rady ...



Jeden z najlepszych klubów w PL - Klub Fabryka mieszczący się w byłej wytwórni kosmetyków na Zabłociu w czerwcu kończy swoją działalność. W ciągu roku odbyła się tam masa wydarzeń kulturalnych, koncertów i przede wszystkim imprez klubowych, podczas których zagrali m.in. Ben Klock, Pendulum, Oni Ayhun, Actress, Shackleton, Kyle Hall, Mike Huckaby, Jacek Sienkiewicz, Petre Inspirescu, Eltron John, Surgeon i wielu innych. Osobiście przeżyłem tam swoją najlepszą klubową imprezę w życiu (piątek na Unsound Festival w ubiegłym roku). Klub, otaczający go teren i budynki miały jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny undergroundowy klimat - surowy, minimalistyczny wystrój, przemysłowa industrialna zabudowa, niesamowity klimat i profesjonalna obsługa. Trudno byłoby znaleźć w kraju podobne miejsce, które w takim stopniu i w tak krótkim czasie przyczyniło się do propagowania współczesnych nurtów kulturowych oraz sztuki, alternatywnej muzyki elektronicznej i nie tylko, w formie charakterystycznej dla tego miejsca, jego właścicieli i organizatorów tamtejszych wydarzeń. Z żalem żegnamy się z klubem Fabryka, jednocześnie mając nadzieję na reaktywację lub kontynuowanie działalności jego właścicieli w innym miejscu - no i nie zapominajmy, że do zamknięcia jeszcze kilka dobrych imprez w tym urodzinowa - w weekend 20-21 maja

Oficjalne oświadczenie właściciela:

"Przeżyliśmy razem piękny rok! Stąd ciężko nam ogłosić tą informację-jednak musimy to uczynić.Z dniem 1 czerwca kończymy działalność Fabryki.Wszystkim bardzo dziękujemy za wspaniałe przeżycia i niezapomniane wspomnienia.Jednocześnie zapraszamy na pierwsze i niestety ostatnie urodziny Klubu–które będą wspaniała okazją pożegnania tego jakże niezwykłego miejsca,które na pewno na zawsze zostanie nam w pamięci i sercach."

PretoriaNPG
May 13th, 2011, 12:32 AM
Fabryka z założenia miała być tymczasowa do czasu istnienia Miraculum

Gatsby
May 13th, 2011, 03:50 PM
Przekrój wraca!
w dodatku ciągnąc za sobą "Sukces"

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9585124,Stalo_sie__Przekroj_wraca_do_Krakowa_.html

miałem przeczucie, daję słowo:cheers:

Gatsby
May 13th, 2011, 03:53 PM
Niestety są też i przykre wiadomości - Klub Fabryka mieszczący się na Zabłociu w starej fabryce Miraculum kończy działalność z dniem 1 czerwca :(

Ciekawe czy będą burzyć czy może finansowo nie dali rady ...

qrcze, myślałem, że pobędą przynajmniej ze 3 lata...wstyd przyznać, ale chyba już nie zdążę...

Mr. America
May 13th, 2011, 04:02 PM
Swoją drogą, to co tak szybko się zwijają? Mieli tam być dopóki nie zaczną w tym miejscu jakiejś nowej inwestycji. Czyżby już zatem zaczynali?

PretoriaNPG
May 13th, 2011, 06:53 PM
Na to wygląda ,że papierkowa robota jest już w zaawansowanym stadium i klub musi się wynieść. Kto jest aktualnie właścicielem terenu Miraculum?

Gatsby
May 16th, 2011, 01:38 PM
Samolubni Japończycy w Krakowie

Joanna Derkaczew
2011-05-16, ostatnia aktualizacja 2011-05-16 12:40

Krakowski festiwal Boska Komedia zmienia formułę - oprócz przeglądu najlepszych polskich spektakli będzie przez cały rok prezentował gwiazdy zagranicznych festiwali. Jako pierwsi, już we wtorek Japończycy z grupy chelfitsch

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,9602716,Samolubni_Japonczycy_w_Krakowie.html#ixzz1MVxqZ0k5

Gatsby
May 16th, 2011, 02:58 PM
Na to wygląda ,że papierkowa robota jest już w zaawansowanym stadium i klub musi się wynieść. Kto jest aktualnie właścicielem terenu Miraculum?

ale rok?...to jakiś przesadyzm...tylko narobili apetytu (może to i jakaś wartość)

szkoda, bo z MOCAKiem byłby fajny kulturalny klasterek...

adritt
May 19th, 2011, 09:09 AM
Oni się gdzieś przeniosą - zobaczycie;)

PretoriaNPG
May 19th, 2011, 07:55 PM
Z tego co pamiętam to Miraculum miało być tymczasową miejscówką a docelowo mieli w zamiarze szukać własnej stałej jeśli cały projekt się uda i wypali od strony finansowej. Czy wypalił od strony finansowej nie mam pojęcia , od strony kulturalnej niewątpliwie tak.

g_reg
May 19th, 2011, 09:30 PM
Jest program ArtBoomu:
http://www.artboomfestival.pl/

UWAGA SPOILER!
Pojawi się nowy mural, a w roli eksponatów, czy raczej przestrzeni ekspozycyjnej wystąpią m.in. hotel Cracovia i szkieletor...

Mr. America
May 19th, 2011, 09:36 PM
^^ Jaki tam spoiler, ten mural już od tygodnia jest namalowany :)

g_reg
May 19th, 2011, 10:12 PM
Ale mówisz o tym podgórskim (http://i51.tinypic.com/kajqdj.jpg)? Miałem na myśli ten kazimierski (http://www.artboomfestival.pl/www/images/pics/289_d081111d.jpg). On też jest gotowy?

Mr. America
May 19th, 2011, 11:59 PM
^^ Ooo, nie zauważyłem że ma być jeszcze jakiś na Kazimierzu (super!). Chodziło mi oczywiście o podgórski :)

adritt
May 20th, 2011, 07:50 AM
Ten na Kazimierzu, to ma byc, przy mostowej?
Bo nie poznaje miejsca;)

behemot
May 20th, 2011, 12:23 PM
Róg Mostowej i Trynitarskiej, naprzeciw szpitala Trynitarzy. Przy okazji mogliby też skwerek uporządkować..

MB83
May 21st, 2011, 08:17 AM
Trup Fabryki - pierwsza ofiara cięć w mecenacie

Odwołują czołowy na jazzowej mapie polski festiwal i wycofują się z dobrze działającego klubu. Powód? Nierozstrzygnięty od pięciu miesięcy konkurs na mecenat kulturalny miasta, z którego dotowane są co roku liczne inicjatywy organizacji pozarządowych

Ulokowany w postindustrialnych halach dawnego zakładu kosmetyków Miraculum na Zabłociu klub Fabryka świętuje dziś i jutro swoje pierwsze urodziny. Zapowiada się huczna impreza z didżejami, elektroniką, piknikiem, pokazami mody i sportów ekstremalnych. Ale za tydzień w tym samym miejscu odbędzie się "pogrzebowa stypa". Rozgoryczeni właściciele zamykają klub i zwijają większość organizowanych tam imprez. - Bo w tym mieście nie płaci się za kulturę - mówią.

Fabryka to nie tylko klub muzyczny. To skupiający artystów wszelkiej maści niezależny kompleks działań kulturalnych, w którym powstały pracownie plastyczne, sale prób wielu krakowskich zespołów, fundacje i stowarzyszenia, a nawet wydawnictwa.

- Chcieliśmy mieć szansę na artystyczne działanie w mieście. Ale jak pracować na 2 tys. m kw. bez jakiejkolwiek możliwości pozyskania środków z zewnątrz? Kultura, zwłaszcza ta, która nie odbywa się w operach czy filharmoniach, musi być w pewnej mierze dotowana. Ale w Krakowie to niemożliwe, bo organizacje pozarządowe spychane są na margines. Dotacji nie ma, drogich biletów nikt nie kupi, a to oznacza, że Fabryka jest już trupem - twierdzi Jacek Żakowski, współwłaściciel klubu.

Ale to dopiero początek czarnego scenariusza. Żakowski przyznaje, że w związku z nierozstrzygniętym wciąż konkursem na mecenat kulturalny miasta zdecydował się również odwołać istniejący od sześciu lat festiwal Krakowska Jesień Jazzowa.

- Jeśli ktoś myśli poważnie o organizacji festiwalu, to o wysokości dofinansowania nie może się dowiadywać trzy miesiące przed jego rozpoczęciem. Nie da się w czerwcu rezerwować terminów na jesienny festiwal z artystami, z którymi terminy ustala się zwykle na dwa, trzy lata do przodu. Na takich zasadach to ja mogę sobie zrobić letni wypełniacz, byle jaką imprezę, a nie porządny festiwal - irytuje się Żakowski. I dodaje: - Coś się we mnie złamało. Nie potrafię już powiedzieć muzykom, żeby grali dla samej idei. A nie stać mnie na ciągłe dopłacanie do interesu.

Odbywająca się co roku w klubie Alchemia, współtworzona przez najznakomitszych artystów z Japonii, USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Skandynawii, Krakowska Jesień Jazzowa stała się jednym z najważniejszych wydarzeń jazzowych w Polsce. W lutym, tłumacząc się ogólnymi cięciami, współfinansowania imprezy odmówiło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Ostatnią deską ratunku dla krakowskiego festiwalu miało być wsparcie z gminnego programu mecenatu. Tego jednak, z powodu dziury w budżecie kulturalnym, urzędnicy nie potrafią rozstrzygnąć od pięciu miesięcy. Do jego zamknięcia brakuje bowiem około 3 mln zł.

Kilka tygodni temu prezydent Jacek Majchrowski wprowadził co prawda pod obrady rady miasta projekt poprawki do budżetu zwiększający pulę mecenatu (pieniądze miały pochodzić ze zwrotu podatku VAT), ale radni ją odrzucili. Uchwała ma być ponownie głosowana na posiedzeniu rady w przyszłym tygodniu.

Tymczasem urzędnicy są zaskoczeni decyzją organizatorów KJJ. - Oferta nie została oficjalnie wycofana. Jeśli to prawda, spotkamy się z organizatorami festiwalu i będziemy ich namawiać, żeby wytrzymali jeszcze tydzień, kiedy ogłoszony zostanie ostateczny wynik konkursu na mecenat - deklaruje Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa do spraw kultury i promocji. Jednocześnie przyznaje, że sytuacja mecenatu jest bardzo trudna, ale - jak twierdzi - miasto chce pomóc każdej imprezie, która warta jest tego, żeby odbywała się w Krakowie.

- W listopadzie podczas debaty kulturalnej z prezydentem Majchrowskim była mowa o trzyletnich promesach, o zabezpieczeniu finansowym dla organizacji pozarządowych. Ale to była czcza gadanina przedwyborcza. Nic się nie zmieniło. Miasto kompletnie nas nie wspiera - puentuje Żakowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków




niestety jednak sprawdza się stare przysłowie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o ....

Smutne ale troche dziwi mnie fakt, że wszystko u nas musi się opierać na państwowym garnuszku. Przecież jest masa opcji żeby pozyskiwać pieniądze od prywatnych sponsorów lub UE.

Krakus666
May 21st, 2011, 11:39 AM
Po co miasto organizuje Juwenalia na rynku i przekazuje klucze do miasta, skoro staż miejska i policja rozdają mandaty studentom na prawo i lewo? Do tego jeszcze w tym roku wynajęli buraków z Hektora, którzy wyłapywali ludzi z tłumu i siła prowadzili do radiowozu.

Granite
May 21st, 2011, 02:00 PM
Skąd taka awersja do Hektora, czyżby Cię owi panowie pozbawili alkoholu na spędzie Politechniki?
Jeśli nosi to znamiona łamania przez nich prawa, to nie ma problemu, by zgłosić to odpowiednim organom. W tym kraju o ile dobrze pamiętam, uprawnienia do zatrzymania mają jedynie wybrane służby mundurowe. (Chyba że rzeczeni "wyłapywani" rzeczywiście popełniali wykroczenie, ale wtedy pretensje do siebie)


Pytanie po co - gdyby nie organizowało, to od razu znalazłaby się grupa ludzi krzyczących jaki to Kraków jest nieprzyjazny dla młodych ludzi, a taki <Wrocław, Poznań, Warszawa, Lublin> jest postępowy.

emdzej
May 21st, 2011, 02:08 PM
Akurat z mojego doświadczenia w uczestnictwie w różnych imprezach masowych Hektor wyróżniał się wyjątkowym buractwem i chamstwem. Chociaż akurat wczoraj byli raczej przyjaźni. Jeżeli już ktoś wyłapywał ludzi z tłumu to raczej straż miejska. Ochrona sprawiała wrażenie jakby zdawała sobie sprawę, że czegoś takiego im robić nie wolno.

krogulec
May 21st, 2011, 04:16 PM
sporo ludzi :)

http://www.krak.tv/kultura-wystawy-F1556-noc-muzeow-w-krakowskim-mocak-u

hajduker
May 21st, 2011, 10:25 PM
VIDEO z nocy muzeów http://www.malopolskatv.pl/viii-krakowska-noc-muzeow/

Wypalacz Rafał
May 22nd, 2011, 03:49 PM
Ale mówisz o tym podgórskim (http://i51.tinypic.com/kajqdj.jpg)? Miałem na myśli ten kazimierski (http://www.artboomfestival.pl/www/images/pics/289_d081111d.jpg). On też jest gotowy?

Cóż, zarówno wczoraj jak i dziś jeszcze go nie było...
http://img863.imageshack.us/img863/8812/rgmostowejitrynitarskie.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/863/rgmostowejitrynitarskie.jpg/)

Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)

Krakus666
May 22nd, 2011, 03:50 PM
Akurat z mojego doświadczenia w uczestnictwie w różnych imprezach masowych Hektor wyróżniał się wyjątkowym buractwem i chamstwem. Chociaż akurat wczoraj byli raczej przyjaźni. Jeżeli już ktoś wyłapywał ludzi z tłumu to raczej straż miejska. Ochrona sprawiała wrażenie jakby zdawała sobie sprawę, że czegoś takiego im robić nie wolno.

To ciekawe dlaczego ochroniarz złapał mnie z piwem pod sceną, wykręcił rękę i zaprowadził do radiowozu policji, która wypisała mandat na 100 zł? Może nie wszyscy ochroniarze Hektora tak robili, ale na pewno spora część. Oczywiście mówię o piątkowym korowodzie, który zakończył się na rynku.

Gatsby
May 22nd, 2011, 04:29 PM
^^"zatrzymanie obywatelskie"? ale oczywiście można z tym iść do sądu (hehe)

emdzej
May 22nd, 2011, 04:42 PM
Nie widzę różnicy między ochroniarzem z imprezy i supermarketu więc w takim razie trzeba było podziękować ochroniarzowi za współpracę i zgłosić policjantom, że stosował przemoc fizyczną w stosunku do ciebie. Skoro policjant powinien ci się wylegitymować na twoje życzenie to tym bardziej ochroniarz.

Chyba, że się mylę, to niech ktoś poprawi.

Krakus666
May 22nd, 2011, 06:25 PM
I co mogę teraz z tym do sądu iść? Jak już przyjąłem mandat? Hektor powinien mieć listę wszystkich pracowników "ochraniających" juwenalia, a ja będę w stanie rozpoznać, który z nich to zrobił. Czy w takim przypadku mam szansę na anulowanie mandatu?

Kurde gdybym wiedział wcześniej o tych przepisach to nie musiał bym płacić stówy :/

emdzej
May 22nd, 2011, 06:52 PM
Nie wiem, nigdy nie miałem takich problemów.
Czemu miałbyś nie płacić? Przecież też złapałeś prawo.

Granite
May 22nd, 2011, 09:53 PM
Skoro trzymałeś/piłeś piwo, to zdaje się, każdy może Cię "ująć obywatelsko". Skoro łamiesz obowiązujące prawo, jak głupie by nie było...

Gdybyś był w pełni trzeźwy, to badanie alkomatem mogłoby Cię z zarzutu oczyścić, a wtedy owszem, ochroniarz naruszył Twoją nietykalność bez powodu.

exodus999
May 22nd, 2011, 10:27 PM
Ochroniarze dzielą się na takich z licencją i bez, zakładam że zatrzymanie było w granicach ochranianego terenu (impreza masowa). Jeśli któryś z nich miał licencje - mogą użyć wszystkich dostępnych im środków przymusu bezpośredniego (łącznie z bronią ostrą w pewnych warunkach), jeśli nie mieli licencji - mogli dokonać zatrzymania osoby w celu natychmiastowego przekazania Policji co jak piszesz zrobili. Zresztą jest jeszcze Ustawa o imprezach masowych, w której może są jakieś rozszerzenia tych uprawnień na taką okoliczność - nie wiem nie znam jej. Z tego co wiem generalnie o ile są w mundurach, w granicach ochranianego terenu mają pewne uprawnienia, można zawsze prosić o wylegitymowanie się (licencjonowani mają obowiązek okazania legitymacji) - choć generalnie jeśli ktoś "stwarza zagrożenie" w czasie interwencji, ci bez licencji też mogą na to reagować.

Krakus666
May 22nd, 2011, 11:37 PM
Ale jaki jest sens w takim razie organizowania Juwenaliów skoro za picie piwa są mandaty? Ciekawe, że podczas sylwestra na rynku nikt mandatów nie rozdaje.

Granite
May 23rd, 2011, 09:58 AM
Skoro zabawa = picie alkoholu, to rzeczywiście studenci nam są zbędni.

vfmikey
May 23rd, 2011, 02:00 PM
Ale jaki jest sens w takim razie organizowania Juwenaliów skoro za picie piwa są mandaty? Ciekawe, że podczas sylwestra na rynku nikt mandatów nie rozdaje.

Dura lex, sed lex i jedyne co możesz zrobić to się podporządkować, albo dążyć do zmiany ustawy. Ewentualnie pić, ze świadomością, że będzie cię to kosztować 50 zł.

I mandaty nie są za picie piwa. Mandaty są za picie piwa w miejscu do tego nie przeznaczonym.

emdzej
May 23rd, 2011, 02:26 PM
Znaczy, że na czas juwenaliów takie miejsce powinno być wyznaczone :)

Elninio19PL
May 23rd, 2011, 02:35 PM
Znaczy, że na czas juwenaliów takie miejsce powinno być wyznaczone :)

No tak bo miejsc w których można spożywać alkohol to brak. :|

k%
May 23rd, 2011, 05:36 PM
dostać mandat na juwenaliach za picie to sztuka :lol:

swoją drogą, trzeba było przyjść na miasteczko studenckie na pokaz P.I.W.O tam nie obowiązywały żadne zasady prawne tego kraju, grile, alkohol i woń marihuany w powietrzy, a syf nad ranem większy niż po sylwestrze ;)

mam trochę zdjęć to może wrzucę później.

vfmikey
May 23rd, 2011, 07:07 PM
^^

Ale miasteczko, to nie jest miejsce publiczne. Jedyne, co zakazuje tam picia to regulamin, a nie kodeks.

Dominik1234
May 23rd, 2011, 08:02 PM
^^
To nie jest do końca tak, że na miasteczku można pić. To, że na terenie uczelni wyższych spożywa się alkohol wynika z tradycyjnie przynależnej tym uczelniom autonomii zgodnie z którą bez zezwolenia rektora Policja nie może wtargnąć na teren uczelni. Zatem skoro nie ma Policji/Straży Miejskiej to i nie ma kto wlepiać mandatów więc studenci i wszelkiego pokroju żulernia urządziła sobie na Miasteczku AGH melinę...

emdzej
May 23rd, 2011, 10:09 PM
^^
Trochę legendą obrosło to pozwolenie rektora. Wystarczy, że ktoś zgłosi przestępstwo i policja może/musi interweniować. Choć picie alkoholu tym przestępstwem nie jest. Poza tym jest straż miasteczka, która pilnuje porządku.

BTW. Regulamin miasteczka zabrania picia alkoholu?

Krakus666
May 23rd, 2011, 10:20 PM
Dura lex, sed lex i jedyne co możesz zrobić to się podporządkować, albo dążyć do zmiany ustawy. Ewentualnie pić, ze świadomością, że będzie cię to kosztować 50 zł.

I mandaty nie są za picie piwa. Mandaty są za picie piwa w miejscu do tego nie przeznaczonym.

Nie 50 tylko 100. Ciekawe, że w całej Europie można pić alkohol w miejscach publicznych legalnie. Tylko w Krakowie nie można. W Hiszpanii setki ludzie piją sobie na plaży policja spaceruje i nikt mandatu nie dostaje, podobnie we Włoszech czy Niemczech.

Pozatym jak to jest, że jak kupie piwo w knajpie na rynku za 10 zł to mogę je sobie legalnie wypić na płycie rynku i nikt mi mandatu nie da, a jak kupie w Delikatesach na runku za 3 zł to mi grozi mandat. Podobnie zresztą jest na Bałtyckich plażach, piwo za 3 zł ze sklepu jest zakazane, ale to samo piwo od babki z kranikiem (tylko po 8 zł) jest w pełni legalne.

Granite
May 23rd, 2011, 10:31 PM
Tylko w Krakowie nie można.

W Polsce.

Dura lex, sed lex.
Prawo owszem, absurdalne, ale trzeba go przestrzegać.

vfmikey
May 24th, 2011, 12:01 AM
^^

W tym przypadku pasuje nawet bardziej Polska odmiana tej sentencji.

To nie jest do końca tak, że na miasteczku można pić. To, że na terenie uczelni wyższych spożywa się alkohol wynika z tradycyjnie przynależnej tym uczelniom autonomii zgodnie z którą bez zezwolenia rektora Policja nie może wtargnąć na teren uczelni. Zatem skoro nie ma Policji/Straży Miejskiej to i nie ma kto wlepiać mandatów więc studenci i wszelkiego pokroju żulernia urządziła sobie na Miasteczku AGH melinę...

Nie można. Napisałem przecież, że jest wyraźnie napisane w regulaminie, że nie można.
Zasadniczo miasteczko jest terenem prywatnym i o ile nie są popełniane przestępstwa (nie wykroczenia) to Policja nie może sama z siebie interweniować, musi zostać zaproszona.

@krakus no i potnij się. 100 zł. Złamałeś prawo - płacisz. Jak mnie kanar złapie, to nie jęczę, że pół Francji przejechałem bez biletów, tylko płacę.

PretoriaNPG
May 24th, 2011, 02:06 AM
Żulów się czepiacie o picie w miejscach publicznych a sami nie chcecie przestrzegać prawa ;) Mentalność Kalego

behemot
May 24th, 2011, 12:18 PM
Tymczasem nasza telewizja podwórkowa ma byc jeszcze bardziej podwórkowa:

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9651447,Dziennikarze_i_politycy__Telewizja_Krakow_umiera.html

:ohno:

Gatsby
May 24th, 2011, 03:51 PM
dobrze, że Krzemionek i Łęgu nie mogą wziąć na plecy, a chamskie ograbienie ze sprzętu byłoby przesadą, nawet jak na tę instytucję...oczywiście bardzo ciekawa jest sama idea równania Krakowa do Kielc, z całym należnym szacunkiem dla tych ostatnich...

tymczasem np. w centrali Polsat News znajoma twarz red. Rojek...

behemot
May 24th, 2011, 05:29 PM
dobrze, że Krzemionek i Łęgu nie mogą wziąć na plecy, a chamskie ograbienie ze sprzętu byłoby przesadą, nawet jak na tę instytucję...oczywiście bardzo ciekawa jest sama idea równania Krakowa do Kielc, z całym należnym szacunkiem dla tych ostatnich...

tymczasem np. w centrali Polsat News znajoma twarz red. Rojek...

Ale uczciwie trzeba przyznać, że nie bez udziału samych pracowników anten, ktorym, kiedy PO chciało przekazać ośrodki regionalne samorządom, zebrało się na "solidarność"...
A szczerze mówiąc nie bardzo widzę inną możliwość róznicowania ośrodkow, poza przekazania ich zainteresowanym, czyli społecznościom regionów - oczywiście z zapewnieniem stosownego udziału finansowego w środkach państwowych przeznaczanych na telewizje publiczną.

Krakus666
May 24th, 2011, 10:06 PM
@krakus no i potnij się. 100 zł. Złamałeś prawo - płacisz. Jak mnie kanar złapie, to nie jęczę, że pół Francji przejechałem bez biletów, tylko płacę.

Płacić nie zamierzam, poczekam na komornika. Może nie będzie mu się chciało mnie ścigać za 100 zł. Jak przyjdzie to zapłacę.

PretoriaNPG
May 25th, 2011, 12:30 AM
To wtedy już nie zapłacisz 100zł tylko dużo więcej bo jeszcze koszta egzekucji komorniczej itd

Sebciu
May 25th, 2011, 01:05 AM
Pozatym jak to jest, że jak kupie piwo w knajpie na rynku za 10 zł to mogę je sobie legalnie wypić na płycie rynku i nikt mi mandatu nie da, a jak kupie w Delikatesach na runku za 3 zł to mi grozi mandat. Podobnie zresztą jest na Bałtyckich plażach, piwo za 3 zł ze sklepu jest zakazane, ale to samo piwo od babki z kranikiem (tylko po 8 zł) jest w pełni legalne.
Nie do konca to samo bo przeważnie rozrzedzone. ;)
Żulów się czepiacie o picie w miejscach publicznych a sami nie chcecie przestrzegać prawa ;) Mentalność Kalego
Żul śmierdzi, żuli (nomen omen) o forsę i przeklina. Człowiek normalny, kulturalny siedzi grzecznie na ławeczce/murku, rozmawia ze znajomym i sączy sobie browar.
Nie mam do żuli nic o to, ze piją. Gdyby tylko pryz okazji nie robili całej reszty tego bajzlu.

Smoothy
May 28th, 2011, 01:23 PM
Warto zobaczyć, jak jeszcze ktoś nie był.
Już tylko do niedzieli w krakowskim Muzeum Narodowym można oglądać wystawę „Na wysokiej połoninie”, prezentującą sztukę Hucułów i dzieła inspirowane tradycją huculską.

Podczas krakowskiej Nocy Muzeów ekspozycja była „hitem” - obejrzało ją ponad pięć tys. osób, a od otwarcia - w marcu – widziało ją 13,3 tys. zwiedzających. Sztukę Hucułów podziwiała też para prezydencka podczas wizyty Krakowie na początku maja.

-Huculszczyzna to nostalgiczny fragment dawnej Polski, a obecnie przepiękny region Ukrainy. W wielu domach, zwłaszcza krakowskich zachowały się przedmioty rzemiosła i wspomnienia osób starszych. Z drugiej strony to region trochę tajemniczy. Wysoka frekwencja na tej wystawie nie jest dla mnie zaskoczeniem, zwłaszcza, że jej kurator Mirosław Kruk przygotował najwyższej klasy rzemiosło artystyczne i znakomite dzieła artystów przedstawiających ten region - powiedziała dyrektor krakowskiego Muzeum Narodowego Zofia Gołubiew.


Gołubiew dodała, że mimo dużej frekwencji nie można przedłużyć wystawy, bo w salach, które ona zajmuje aranżowana będzie kolejna duża ekspozycja: „Skarby hiszpańskiej Korony”.

W niedzielę – w ostatnim dniu wystawy - muzeum będzie czynne dłużej do godz. 18. Dyrektor MNK mówiła, że „Na wysokiej połoninie” zostało zarejestrowane w wersji cyfrowej i być może będzie dostępne dla publiczności w formie „wirtualnego zwiedzania”.

Na wystawie o Huculszczyźnie w sztuce i sztuce Hucułów można zobaczyć ok. 800 prac wypożyczonych z ponad 30 muzeów, bibliotek i instytucji oraz z kolekcji prywatnych. Są to obrazy, grafiki, ceramika, przedmioty codziennego użytku i rękodzieło ludowe urzekające rozmaitością wykorzystanych materii i technik.

Ekspozycja jest dedykowana "Homerowi Huculszczyzny" Stanisławowi Vincenzowi - zmarłemu 40 lat temu prozaikowi, eseiście, badaczowi Huculszczyzny. Tytuł wystawy został zaczerpnięty z dzieła jego życia - opowieści o zwyczajach, legendach i sztuce karpackiego pogranicza.

Zwiedzający mogą zobaczyć dzieła nie tylko twórców z Huculszczyzny (m.in. Fryderyka Pautscha), ale także prace polskich artystów zafascynowanych odmiennością i oryginalnością tego regionu m.in. Leona Wyczółkowskiego, Teodora Axentowicza, Kazimierza Sichulskiego, Władysława Jarockiego czy Stanisława Witkiewicza.

Wystawa opowiada o miłości Hucułów do koni, o ich fascynacji muzyką, "zbójnickiej" przeszłości i ich obrzędowości. W krakowskim muzeum prezentowane są huculskie tkaniny, meble, wyroby garncarskie, snycerskie i metalowe. Są wśród nich pięknie zdobione szkliwione dzbany, talerze i misy, krzyże i krzyżyki, kropielniczki, toporki, świeczniki, kilimy, serwety i elementy strojów.

W części zatytułowanej "Prawda starowieku" autorzy ekspozycji analizując motywy dekoracyjne sztuki Hucułów - wzór rozety, koncentryczne i tzw. wirujące koła zwracają uwagę, że podobne motywy były obecne także w sztuce koptyjskiej. Wystawę zamyka prezentacja plakatów i wydawnictw, które w Polsce międzywojennej służyły promocji Huculszczyzny jako regionu turystycznego i uzdrowiskowego.

Ekspozycja towarzyszy Międzynarodowemu Festiwalowi Huculskiemu - "Słowiańska Atlantyda", organizowanemu przez Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK.

Autor: PAS
Źródła: PAP

PretoriaNPG
May 28th, 2011, 08:02 PM
O tej wystawie było głośno w ogólnopolskich mediach

Gatsby
May 29th, 2011, 04:05 PM
Skarby hiszpańskiej Korony

następna to będzie hit:)

Gatsby
May 29th, 2011, 04:08 PM
Wiceprezydent Sroka: Twierdzę, że jest sukces

Tomasz Handzlik
27.05.2011 aktualizacja: 2011-05-27 17:15

Uruchomimy granty trzyletnie i powołamy komisję ekspertów. Bo urzędnik czy zasiadający w komisji przedstawiciel organizacji pozarządowych nie jest tą jedyną i najlepszą osobą do oceny wartości merytorycznej projektu - mówi Magdalena Sroka, wiceprezydent miasta do spraw kultury i promocji.

Tomasz Handzlik: Radni przyjęli podczas środowej sesji poprawkę prezydenta zwiększającą budżet mecenatu kulturalnego. Można już ogłaszać wyniki konkursu do tego programu?

Magdalena Sroka: Jeszcze tylko kilka kwestii formalnych, przesunięcie tych środków do wydziału kultury, podpis prezydenta pod zarządzeniem i można uruchamiać dotacje. Ale większość organizatorów już w środę została poinformowana o przyjęciu uchwały, a także o wymogach formalnych, jakie musi spełnić, żeby podpisać umowy.

Sukces?

- Kultura boryka się w tym roku z bardzo trudną sytuacją finansową. Ale nikt nie podjął tak odważnej decyzji jak Kraków. Ani Warszawa, ani nawet minister kultury. Wszyscy rozwiązali jakoś ten problem, ale w większości przypadków, nie uwzględniając dobra organizacji pozarządowych, czyli po prostu tnąc budżety, bądź w ogóle odmawiając dotacji. W Krakowie zdecydowaliśmy, że zarezerwowane na mecenat 2,8 mln zł wydajemy na imprezy najważniejsze, a następnie robimy wszystko, żeby pozyskać dodatkowe środki na pozostałe, zakwalifikowane w konkursie na mecenat wydarzenia. Wszystko to odbywało się w porozumieniu i z pełną świadomością przedstawicieli organizacji pozarządowych.

Można było oczywiście rozstrzygnąć konkurs w styczniu w ramach posiadanych środków. Wszyscy zainteresowani poinformowani by byli w terminie, tyle że przy tak niewielkim budżecie musielibyśmy odwołać 80 procent imprez. Zdecydowaliśmy inaczej, licząc, że te dodatkowe środki się pojawią. Ryzyko było ogromne, ale się udało. Twierdzę więc, że mamy sukces, bo wszystkie imprezy się odbędą i to bez uszczerbku w jakości merytorycznej. A mecenat zamknie się w kwocie 5,2 mln zł.

Nie wszystkie - organizatorzy KJJ zapowiedzieli odwołanie festiwalu właśnie z powodu nierozstrzygniętego do połowy maja konkursu na mecenat.

- Prezes stowarzyszenia, które aplikowało do konkursu na mecenat, zaprzecza tej informacji. Właściciele klubu Alchemia powinni więc porozumieć się ze stowarzyszeniem, bo być może festiwal zostanie zorganizowany w innym miejscu.

Albo w innym mieście. I tak z kulturalnej mapy Krakowa zniknie kolejny ważny festiwal.

- Stowarzyszenie nie ma takich planów. Nie mamy też informacji o odwoływaniu innych festiwali. Wiemy, że organizacje pozarządowe nie żyją w idylli, ale jednocześnie mają spore zaufanie do urzędników i pracowników wydziału kultury, bo staramy się uelastyczniać naszą współpracę. Wprowadzone już zostały zmiany dotyczące zawierania umów wsparcia, uproszczono sposoby rozliczania zorganizowanych imprez. A wszystko po to, żeby ułatwić organizacjom pożytku publicznego życie i działanie w Krakowie.

Skoro tak dobrze układa się współpraca, to dlaczego nie można było ogłosić konkursu na mecenat w terminie i zaplanować odpowiedniej wielkości budżetu?

- Wiemy doskonale, jakie środki są nam potrzebne na mecenat, i przedstawiamy je prezydentowi miasta już w lipcu, żeby można je było zarezerwować na przyszły rok. Ale ostateczny kształt budżetu na kulturę jest wynikiem wielu bardzo trudnych kompromisów: między prezydentem a radnymi, ale też między chęcią, możliwością a potrzebą.

Pamiętajmy też, że nie ma ustawy, która obliguje samorząd do wydawania środków na kulturę. A jaki jest budżet miasta, wszyscy wiemy. W sytuacji, kiedy brakuje pieniędzy na edukację, trzeba z czegoś zrezygnować.

Organizacje pozarządowe czują się spychane na margines. I coraz częściej formułują zarzut, że Kraków walczy przede wszystkim o dotacje dla Krakowskiego Biura Festiwalowego oraz imprez skupionych w programie Sześciu Zmysłów.

- W KBF zarezerwowane są większe środki finansowe, ale pamiętajmy, że tam też jest realizowana współpraca z organizacjami pozarządowymi czy podmiotami zewnętrznymi, które są organizatorami imprez. W Sześciu Zmysłach też znajdują się imprezy organizowane przez inne instytucje. Gdyby więc zsumować te wszystkie kwoty wsparcia, okazałoby się, że Kraków przeznacza znacznie więcej pieniędzy na współpracę z organizacjami pozarządowymi niż na przykład Wrocław. Mniej niż Warszawa, ale na pewno jesteśmy liderem.

Nieuzasadnione poza tym jest twierdzenie, że organizacje pozarządowe czują się odrzucone czy lekceważone. Rozmawiałam z przedstawicielami wielu z nich i nikt się nie skarżył. Oczywiście mają prawo czuć dyskomfort, ale nie mają się czego obawiać. Bo przecież wszyscy walczymy o to, żeby ich dotowanie odbywało się po ludzku.

A może pani prezydent zabrakło czasu na mecenat i organizacje pozarządowe, bo trzeba było się zaangażować w pomoc Katowicom w walce o zdobycie tytułu europejskiej stolicy kultury, w sprawy ICORN-u czy budowy placu zabaw dla dzieci na Plantach?

- W strukturach ICORN-u zaangażowane są podmioty, który decydują o przyznaniu tytułu europejskiego miasta literatury UNESCO. Członkostwo w tej sieci jest więc dla nas bardzo ważne i nie mam najmniejszych wątpliwości, że w ten sposób zbudujemy dobry wizerunek Krakowa na świecie.

Co jest złego w tym, że chcielibyśmy mieć ogródki dla dzieci na Plantach? Albo że zdecydowaliśmy się wspierać Katowice w walce o zdobycie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury? To akurat bardzo ważne działanie, bo przez fakt, że będziemy współpracować na poziomie kilku projektów kulturalnych, że Katowice będą niejako importować nasze pomysły i przedsięwzięcia, a jednocześnie będziemy mogli powalczyć o to, by te 6 mln ludzi mieszkających na Śląsku, którzy swoją tożsamość opierali do tej pory na etosie górniczym, a teraz będą wreszcie mogli postrzegać samych siebie jako ludzi kreatywnych, uczestników kultury, ma znaczenie fundamentalne dla rozwoju kultury w całej Polsce. Nasze zaangażowanie to dla nich rodzaj społecznego poparcia.

Poza tym, jeśli Katowice zdobędą ten tytuł, to będzie także rodzaj promocji dla naszego miasta. Bo odwiedzający wówczas Śląsk międzynarodowi goście przyjadą zapewne do Krakowa. Podobnie jak uczestniczący coraz częściej w wydarzeniach kulturalnych mieszkańcy tego regionu.

Przyszłoroczny mecenat będzie lepszy?

- Zamierzamy wprowadzić duże zmiany. W przyszłym roku uruchomimy granty trzyletnie dla najważniejszych imprez. Pracujemy też nad nową formą wsparcia dla mniejszych wydarzeń, promując zwłaszcza te jednorazowe. Wszystko po to, żebyśmy mogli mieć większą dywersyfikację przeznaczonych na kulturę środków, a jednocześnie zwiększyć dostęp do tej puli organizacjom pozarządowym. Żeby mecenat przestał być tylko formą dotowania standardowej liczby festiwali, a organizacje nie przekształcały się w quasi-instytucje kultury, które liczą na pewne gwarantowane finansowanie, z którego żyją. Chodzi o to, żeby zacząć wyzwalać energię społeczną, a nie przekształcać trzeci sektor w zaplecze kulturalne.

Planujemy ponadto zmiany w systemie kwalifikacyjnym. Po ocenie formalnej wnioski będą dzielone na kategorie merytoryczne i w pierwszej kolejności oceniać je będzie zespół ekspertów, a nie urzędników. Opinie te będą przekazywane potem do analizy i oceny przez komisję, która ostatecznie zadecyduje o przyznaniu dotacji.

Zespoły eksperckie są konieczne, bo urzędnik czy zasiadający w komisji przedstawiciel organizacji pozarządowych nie jest tą jedyną i najlepszą osobą do oceny wartości merytorycznej projektu.

Od przyszłego roku głębokiej analizie poddane również zostaną te największe projekty. Bo wiadomo przecież, że choć cześć z nich jest elementem wieloletniej tradycji Krakowa i nie wyobrażamy sobie krajobrazu kulturalnego miasta bez ich obecności, to może warto jednak pomyśleć o ocenie, a nawet krytyce merytorycznej. Być może spowoduje ona zmniejszenie miejskiej dotacji, ale jednocześnie zmobilizuje taką organizację do przemyślenia programu. Bo nie jest przecież tak, że mamy w Krakowie tylko i wyłącznie festiwale na najwyższym poziomie, oszałamiające innowacyjnością i wyrafinowaniem programu. Bez merytorycznego wsparcia nie zawsze jednak jesteśmy w stanie ocenić i wskazać organizacji pozarządowej drogę, którą powinna podążać.

A jaka będzie wysokość budżetu mecenatu?

- Chcielibyśmy, żeby to była kwota 10 mln zł. To pozwoliłoby na swobodną realizację zamierzeń. Wydzielenie grantów trzyletnich, zabezpieczenie imprez stałych. Nie wiem, czy to kwota realna, bo budżet kultury będziemy konstruować dopiero w sierpniu, ale myślę, że można ją wywalczyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Więcej... http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9680662,Wiceprezydent_Sroka__Twierdze__ze_jest_sukces.html#ixzz1Nka6xkWh

Gosc Niedzielny
May 29th, 2011, 04:49 PM
W Polsce.

Dura lex, sed lex.
Prawo owszem, absurdalne, ale trzeba go przestrzegać.

bzdura! w praktyce glupiego prawa sie nie przestrzega byleby nikt nie widzial ;)

Gatsby
May 30th, 2011, 01:33 PM
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9688390,TVP_w_Krakowie__Studio_w_Legu_do_zaorania_.html

Teatry telewizji realizowane są dziś w plenerze lub we wnętrzach naturalnych. Teleturnieje nie potrzebują tak dużej hali, a atrakcyjność wielkoformatowych programów rozrywkowych polega głównie na udziale gwiazd i celebrytów, ci zaś głównie mieszkają w Warszawie. Trudno im wyjąć dzień lub dwa z kalendarza na wyjazd do Krakowa - wyjaśnia Jeziorek.

żałosne. mam nadzieję, że cały ten syf zostanie w końcu ośmieszony.

behemot
May 30th, 2011, 01:41 PM
^^
ale warto też "wyciągnąć" to:

Przypomina, że w czasach, gdy szefował krakowskiemu ośrodkowi, forsował projekt rezygnacji z Krzemionek i modernizacji Łęgu, w tym wyposażenie go w technologię HD, ale projekt zablokowały związki zawodowe. Od tamtego czasu w Warszawie powstało kilka studiów o takiej samej lub większej powierzchni i Łęg stracił swoją szansę.

Czyli po raz kolejny było "jakoś to będzie". Związkom zawodowym wydawało się chyba, że Kraków to Warszawa i TVP będzie tu traktowana jak święta krowa, bo politycy muszą gdzieś się pokazać...
A warto pamiętać, że konkurencją dla Łęgu jest też Alwernia.


Inna sprawa, że wyburzenie studia pozwoliłoby zacząć proces cywilizowania Łęgu...coś za coś.

markus1234
May 30th, 2011, 07:51 PM
"Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci, jeden z najcenniejszych obrazów w polskich zbiorach, jest już w Madrycie. Dzieło należące do Fundacji Książąt Czartoryskich będzie ozdobą wystawy "Polska. Skarby i kolekcje artystyczne, czyli Złote czasy Rzeczypospolitej".

"Transport obrazu z zachowaniem wszelkich wymogów bezpieczeństwa był możliwy dzięki pomocy Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dama została przetransportowana do Hiszpanii samolotem CASA. Poleciała razem z trójką opiekunów z muzeum" - powiedziała w poniedziałek PAP dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Zofia Gołubiew.

Zastrzegła, że transport obrazu innym samolotem był niemożliwy, gdyż ze względu na rozmiar skrzyni zabezpieczającej dzieło nie można było go przewieźć na pokładzie. "Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że pomogło nam polskie wojsko" - podkreśliła Gołubiew.

Ekspozycja "Polska. Skarby i kolekcje artystyczne" zostanie otwarta w Pałacu Królewskim w Madrycie w najbliższą środę. W 11 salach będzie prezentowanych 200 dzieł sztuki odzwierciedlających dzieje Polski od końca średniowiecza do rozbiorów.

Zabytki pochodzą ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, z innych polskich muzeów oraz z kościołów.

Najważniejszym dziełem na wystawie będzie dzieło Leonarda da Vinci - namalowany ok. 1490 r. portret Cecylii Gallerani, młodej damy mediolańskiego dworu, kochanki księcia Ludovica Sforzy. Obraz został zakupiony przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego ok. 1800 r. i trafił do rąk jego matki, księżnej Izabeli z Flemingów Czartoryskiej, która w 1801 r. otworzyła w Puławach pierwsze w Polsce publiczne muzeum.

W Madrycie pokazane zostaną także: obraz z początku XVI wieku przedstawiający św. Stanisława, renesansowy portret zbiorowy Jagiellonów namalowany w warsztacie Łukasza Cranacha młodszego, portret króla Stefana Batorego autorstwa Marcina Kobera. Goście królewskiego pałacu będą mogli zobaczyć oprawę książki haftowaną w XVI wieku przez królową Annę Jagiellonkę, gotyckie berło Uniwersytetu Jagiellońskiego, pierwsze wydanie dzieła Mikołaja Kopernika "De revolutionibus orbium coelestium".

Hiszpanie będą mogli zobaczyć także portrety trumienne i obraz "Taniec śmierci" wypożyczony na wystawę z kościoła bernardynów w Krakowie.

Ekspozycję przygotowało Muzeum Narodowe w Krakowie, a patronat honorowy nad nią objęli Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski oraz król Hiszpanii Juan Carlos. Wystawa uświetni polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Wystawa w Madrycie potrwa do 4 września. Została dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W ramach wymiany 12 lipca w krakowskim Muzeum Narodowym otwarta zostanie wystawa "Skarby hiszpańskiej Korony".

http://www.orange.pl/kid,4000000150,id,4001027759,title,Dama-z-gronostajem-jest-juz-w-Madrycie,article.html

PretoriaNPG
May 30th, 2011, 08:09 PM
a dziś we Wprost artykuł nt. jak krakowska kultura podniosła się z popiołów.
Z chęcią przeskanowałbym ,ale nie mam skanera ;)

marcin-krak
May 30th, 2011, 09:29 PM
czy wiadomo już mniej więcej czy znajdą się na tej wystawie dzieła znanych artystów? :

W ramach wymiany 12 lipca w krakowskim Muzeum Narodowym otwarta zostanie wystawa "Skarby hiszpańskiej Korony".

behemot
May 30th, 2011, 10:40 PM
^^
Wiadomo
W Gmachu Głównym Muzeum zobaczymy m.in. sławne obrazy El Greca, Veronese'a, Tycjana, Tintoretta, Zurbarana, Ribery, Moralesa, Velasqueza, Goi.

http://muzeum.krakow.pl/Wystawa.585.0.html?&cHash=5828615eb4397c76a68b46fa1e1c9a2f&tx_ttnews[backPid]=26&tx_ttnews[tt_news]=3959

marcin-krak
May 31st, 2011, 01:03 AM
^^
Wiadomo
W Gmachu Głównym Muzeum zobaczymy m.in. sławne obrazy El Greca, Veronese'a, Tycjana, Tintoretta, Zurbarana, Ribery, Moralesa, Velasqueza, Goi.

http://muzeum.krakow.pl/Wystawa.585.0.html?&cHash=5828615eb4397c76a68b46fa1e1c9a2f&tx_ttnews[backPid]=26&tx_ttnews[tt_news]=3959

No to może będzie rekordowa pod względem oglądalności wystawa w ostatnim dziesięcioleciu :)