View Full Version : [Polska] Bogactwa mineralne
preseant May 2nd, 2009, 02:13 AM Jako, że surowce mineralne i energetyka to wciąż podstawy rozwoju, funkcjonowania i bogactwa każdego państwa to proponuję wątek temu poświęcony. Interesują nas surowce bogactwa mineralne Polski (nie tylko energetyczne) jak i teraźniejszość i przyszłość energetyki w Polsce. Zachęcam do wklejania artykułów prasowych, wywiadów, analiz i w ogóle dzielenia się wiedzą ;) Może będzie ciekawie. Najwyżej wątek umrze śmiercią naturalną...
Energetyka jądrowa, wiatrowa, geotermia mają osobne wątki.
Na początek dane poglądowe (dane z 2004 r.) a w następnych dniach wstawię ciekawą prasówkę.
ENERGETYKA w Polsce
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Polska_energetyka.gif
O dominującej roli węgla w polskiej energetyce przekonuje zamieszczony poniżej diagram.
Warto zwrócić uwagę na stosunkowo duże znaczenie węgla brunatnego. Ze względu na jego niską kaloryczność (1800-2200 kcal) i w związku z tym nieopłacalny transport na większe odległości, elektrownie, które go przetwarzają usytuowano w pobliżu kopalń. Powstały 3 wielkie kompleksy górniczo-energetyczne – Turoszów, Bełchatów i Konin. Przypada na nie w sumie ponad 40% całej krajowej produkcji energii elektrycznej. Elektrownia w Rogowcu koło Bełchatowa jest największa w Polsce – 4320 MW mocy.
Elektrownie cieplne opalane węglem kamiennym nie osiągają u nas tak dużych mocy. Ich lokalizacja związana jest z obszarami o dużym zapotrzebowaniu energetycznym i jednocześnie o korzystnych warunkach wodnych. Największe elektrownie cieplne na węgiel kamienny to: Kozienice (2600 MW), Opole (2160 MW), Rybnik, Połaniec i Dolna Odra (po 1600 MW).
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/strukturaen.jpg
Elektrownie wodne pełnią w polskim systemie energetycznym funkcję uzupełniającą (mają na ogół niewielką moc). Korzysta się z nich w okresach zwiększonego poboru energii eletrycznej. Użytkowane są różne typy hydroelektrowni, np. przepływowe i szczytowo-pompowe.
Turbiny w elektrowniach przepływowych napędza naturalnie płynąca woda w rzekach. Nie osiągają one jednak dużych mocy – największa jest w Brzegu Dolnym i ma 10 MW.
Elektrownie szczytowo-pompowe korzystają ze sztucznego, wymuszonego obiegu wody. W okresach zmniejszonego poboru energii woda pompowana jest do zbiornika leżącego wyżej. Następnie grawitacyjnie spada i napędza turbinę. Tak dzieje się np. w Żarnowcu, gdzie uzyskiwana jest moc 680 MW.
Często dla spiętrzenia wód rzeki i uzyskania większej mocy elektrowni w poprzek cieku buduje się zaporę, przed którą powstaje jezioro zaporowe, np. Jezioro Solińskie z 82-metrową zaporą.
Energetyka jądrowa nie funkcjonuje w Polsce na skalę przemysłową. W latach 90-tych ostatecznie zaniechono budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu na Pomorzu. Powodem były głównie względy bezpieczeństwa – projekt opierał się na technologiach radzieckich, takich samych jak w Czarnobylu, gdzie miała miejsce największa w historii katastrofa elektrowni atomowej.
Ostatnio pojawiły się jednak głosy powracające do idei budowy w Polsce elektrowni atomowej. Związane to jest ze stale rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną, które wynika z intensywnego rozwoju gospodarczego naszego kraju. Funkcjonujący obecnie system energetyczny już za kilkanaście może okazać się niewydolny. Toteż według wstępnych planów pierwsza elektrownia atomowa miałaby zostać u nas uruchomiona około roku 2020.
A póki co w Świerku pod Warszawą eksperymentalnie działają dwa reaktory jądrowe (o mocy 10 i 30 MW), które wykorzystywane są głównie do celów naukowych.
Niekonwencjonalne źródła energii użytkowane są w Polsce na niewielką skalę.
Elektrownie wiatrowe spotkać można głównie nad morzem, np. w Swarzewie koło Pucka czy Cisowie koło Darłowa.
Natomiast energia geotermalna sporadycznie wykorzystywana jest w ciepłownictwie do ogrzewania mniejszych miejscowości, np. Pyrzyc koło Szczecina czy Białego Dunajca koło Zakopanego.
BOGACTWA MINERALNE w Polsce
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Polska_bogactwa.jpg
SUROWCE ENERGETYCZNE w Polsce
Spośród surowców energetycznych największe znaczenie w Polsce ma węgiel – zarówno kamienny jak i brunatny.
Węgiel kamienny odgrywał kluczową rolę w okresie powojennym. Władze PRL-u stale dążyły do jak największego wydobycia – w latach 70-tych zajmowaliśmy 4 miejsce na świecie pozyskując nawet 200 mln ton rocznie. Przejście na gospodarkę rynkową w 1989 roku spowodowało znaczne ograniczenie wydobycia i likwidację wielu niedochodowych, przestarzałych kopalń. W połowie lat 90-tych nieopłacalny stał się eksport polskiego węgla. Później okazało się też, że sprowadzenie węgla kamiennego na przykład z RPA czy nawet z Australii może być tańsze niż jego zakup w krajowych kopalniach.
Obecnie eksploatacja złóż węgla kamiennego prowadzona jest na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Lubelskim (pod koniec lat 90-tych zaprzestano wydobycia w Zagłębiu Wałbrzyskim). Na Śląsku przetrwały jedynie najbardziej dochodowe kopalnie, które zrzeszyły się w spółkach węglowych (patrz mapa firm przemysłowych i tabela). Natomiast na Lubelszczyźnie górnictwo rozwinęło się stosunkowo niedawno (głównie w latach 80-tych) i z tego względu jest na tyle nowoczesne, że może dziś skutecznie funkcjonować w gospodarce rynkowej.
Wydobycie węgla w Polsce w latach 1950-2004
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Polska_wegiel.jpg
Wprawdzie pokłady węgla brunatnego rozpoznane zostały jeszcze przed II wojną światową, ale jego wydobycie na skalę przemysłową rozpoczęto dopiero w latach 60-tych. Eksploatacja prowadzona jest w 3 zagłębiach: Turoszowskim, Konińskim i Bełchatowskim. Zdecydowana większość pozyskiwanego węgla trafia do pobliskich elektrowni.
Trzeba wiedzieć, że pokłady węgla brunatnego zalegają płytko, tuż pod powierzchnią ziemi. W związku z tym wydobycie prowadzone jest metodę odkrywkową – węgiel wykopuje się z ziemi przy pomocy wielkich koparek. Prowadzi to do znacznych przekształceń krajobrazu – patrz zdjęcie.
Z pozostałych surowców energetycznych ważną rolę odgrywa gaz ziemny. Występuje on głównie w Wielkopolsce i na Podkarpaciu. Mimo stosunkowo dużego wydobycia – sięgającego 5 mld m3 rocznie – i tak w znacznym stopniu jesteśmy uzależnieni od dostaw tego paliwa z Rosji.
Jeszcze bardziej uzależnieniony od Rosji jest nasz kraj pod względem zaopatrzenia w ropę naftową – około 90% importu pochodzi właśnie stamtąd. Rodzime zasoby są raczej niewielkie, aczkolwiek na najbliższe lata planuje się znaczący wzrost wydobycia, nawet do 2 mln ton rocznie.
Najwięcej szybów naftowych spotkać można w Polsce na Podkarpaciu, w Wielkoplsce i na Pomorzu.
Wydobycie gazu ziemnego i ropy naftowej w Polsce
w latach 1950-2004
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Polska_wegiel.jpg
Uran, będący paliwem jądrowym, nie jest aktualnie u nas wydobywany. Na początku lat 60-tych zakończono eksploatację złóż w Kowarach (u podnóża Karkonoszy). Obecność tego pierwiastka stwierdzono także w niektórych skałach Bieszczad i Gór Świętokrzyskich.
RUDY METALI
Najważniejszym surowcem metalicznym w naszym kraju są rudy miedzi. Odkryto je w latach 50-tych ubiegłego wieku na Dolnym Śląsku. W Lubinie, Polkowicach, Rudnej, Sieroszowicach i Iwinach powstały kopalnie, a w Legnicy, Żukowicach (k. Głogowa) i Orsku huty – w ten sposób utworzony został Legnicko-Głogowski Okręg Miedziowy.
KGHM Polska Miedź SA jest obecnie jedną z najlepiej prosperujących firm w Polsce (patrz tabela i mapa firm przemysłowych). Zwłaszcza ostatnie lata przyniosły znaczny wzrost produkcji, do czego przyczyniła się korzystna koniunktura na światowych rynkach – stale istnieje duże zapotrzebowanie na miedź, a jej ceny utrzymują się na wysokim poziomie.
Produkcja miedzi rafinowanej i stali surowej w Polsce
w latach 1950-2004
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Polska_miedz_stal.jpg
Produkcja znacznie większa niż w hutach miedzi ma miejsce w hutach żelaza (wynika to ze zdecydowanie szerszego zastosowania wyrobów stalowych). Ten rodzaj działalności przemysłowej szczególnie intensywnie rozwijał się w czasach Polski Ludowej. Powstały wówczas dwie największe huty – w Krakowie (Nowa Huta) i w Dąbrowie Górniczej (“Katowice”). Poza tym wzmożona produkcja stali trwała m. in. w Bytomiu, Gliwicach, Chorzowie, Częstochowie, Zawierciu, Stalowej Woli, Ostrowcu Świętokrzyskim, Warszawie.
Po roku 1989 gospodarka rynkowa zweryfikowała rzeczywiste zapotrzebowanie na wyroby hutnicze wytwarzane u nas i stąd dosyć drastyczny spadek produkcji. Obecnie trwa trudny proces restrukturyzacji całego przemysłu ciężkiego, w tym hutnictwa.
Trzeba też nadmienić, że w Polsce praktycznie nie wydobywa się już rud żelaza – cały surowiec dla hut pochodzi z importu (głównie od naszych sąsiadów: Rosji i Ukrainy). Co prawda istnieją jeszcze niewielkie złoża (w ubiegłym stuleciu eksploatacja prowadzona była w okolicach Częstochowy, Łęczycy i w Okręgu Staropolskim), ale ich pozyskiwanie nie jest opłacalne.
Opłacalne jest za to wydobycie rud cynku i ołowiu. Występują one w rejonie Olkusza na Górnym Śląsku. Tam też zlokalizowano 3 huty – w Bukownie, Katowicach i Tarnowskich Górach.
Warto wiedzieć, że Polska liczy się w tej branży na świecie – zajmujemy 11 miejsce pod względem wydobycia rud cynkowo-ołowiowych.
Jeszcze wyższe, bo 7 miejsce, zajmujemy w pozyskaniu srebra. Ten metal szlachetny jest produktem ubocznym przy obróce rud miedzi oraz cynku i ołowiu, które to surowce występują u nas w znacznych ilościach.
Poza wyżej wymienionymi, na niewielką skalę wytapia się też w Polsce inne metale. W Koninie funkcjonuje huta aluminium (w latach 90-tych taki sam zakład zamknięto w Skawinie koło Krakowa), a we Wrocławiu, Kętach i Będzinie produkowane są wyroby z innych metali kolorowych.
POZOSTAŁE SUROWCE w Polsce
Przez wiele lat wydobycie siarki odgrywało u nas bardzo ważną rolę. Złoża odkryte w okolicach Tarnobrzegu zaliczały się do największych na świecie i szybko staliśmy się czołowym producentem tego surowca. Jednak w ostatnich latach sytuacja zmieniła się diametralnie. Według ostatnich danych statystycznych Polska była w 2004 roku jedynym państwem na świecie, gdzie na skalę przemysłową wydobywano jeszcze siarką rodzimą (występującą w postaci czystego pierwiastka).
Obecnie rozwinęły się inne metody uzyskiwania tego pierwiastka, np. w procesie odsiarczania gazu ziemnego, przy rafinacji ropy naftowej, z gazów powstających w czasie spalania węgla, z gazów hutniczych, z pirytów, gipsów i anhydrytów.
Także i w naszym kraju coraz więcej siarki uzyskuje się w/w sposobami. W połowie lat 90-tych eksport tego surowca stał się dla nas całkowicie nieopłacalny, co znacząco przyczyniło się do dalszego spadku wydobycia.
Wydobycie siarki rodzimej i soli kamiennej w Polsce
w latach 1950-2004
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Polska_siarka_sol.jpg
Polska posiada bogate złoża soli kamiennej. W jej wydobyciu mamy wieloletnie tradycje, które sięgają XII wieku. Oczywiście najbardziej znana jest zabytkowa kopalnia w Wieliczce koło Krakowa, gdzie nadal prowadzi się eksploatację (podobnie jak w pobliskiej Bochni). Duże pokłady soli występują też na Kujawach (w rejonie Inowrocławia i Kłodawy), a nieco mniejsze na wybrzeżu. Zakłady sodowe wykorzystujące sól kamienną znajdują się m. in. w Inowrocławiu, Janikowie (Kujawy) i Krakowie. Ponadto znaczne ilości soli zużywają wytwórnie chloru działające m. in. w Bydgoszczy, Inowrocławiu i Brzegu Dolnym.
Surowce skalne zalegają praktycznie na terenie całego kraju – szczególnie dotyczy to piasków, żwirów, glin, iłów, które są pozostałościami po zlodowaceniach.
Wapienie, dolomity, margle, gips, kredę (pochodzące z ery mezozoicznej) spotkać można głównie w pasie wyżyn – od Opolszczyzny po Wyżynę Lubelską. Tam też znajdują się największe cementownie, które je wykorzystują, np. w Górażdżach i Strzelcach Opolskich (Opolszczyzna), w Małogoszczy i Sitkówce-Nowinach (Kielecczyzna), w Chełmie i Rejowcu Fabrycznym (Lubelszczyzna).
Granity i bazalty (skały prekambryjskie) pozyskiwane są w kamieniołomach na Przedgórzu Sudeckim, np. w Strzegomiu, Strzelinie, Sobótce, Sulikowie.
http://www.wiking.edu.pl/article.php?id=288#dp
preseant May 2nd, 2009, 02:16 AM TYTAN, WANAD, NIOB
Suwalskie złoża warte więcej niż złoto całego świata... :nuts:
Autor: Jan Wyganowski
Data publikacji: 09.03.2009 00:42
Debatę na temat kopalni rud polimetalicznych w Szurpiłach k. Suwałk w ramach dyskusji nad strategią dla tzw. Ściany Wschodniej proponuje Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna. – Pospierajmy się na argumenty, a nie wyobrażenia – przekonuje przewodniczący.
Jak bumerang powraca (przynajmniej w kręgach naukowców oraz mieszkańców Suwalszczyzny) w ostatnich miesiącach sprawa złóż polimetalicznych na Suwalszczyźnie. Spierają się ze sobą zwolennicy i przeciwnicy ich wydobywania. Jedni widzą wielką szansę gospodarczą nie tylko Polski północno-wschodniej, ale całej Rzeczypospolitej. Inni snują księżycowy krajobraz, gdyby nie daj Bóg – ktoś odważył się wbić kilof w piękną ziemię suwalską.
Droższe od złota
W ciągu trwających 40 lat badań geologicznych odkryto na Suwalszczyźnie niemal całą tablicę Mendelejewa. W Krzemiance i Udrynie, na głębokości 850 do 2,3 tys. metrów pod ziemią, zalega 1,5 mld ton rud polimetalicznych! Jest tu ok. 50 mln ton tytanu niezbędnego do produkcji samolotów, okrętów podwodnych i statków kosmicznych. Jest też wanad – jeden z najtrwalszych metali, a także anotrozyt – magmowa skała głębinowa, cenny materiał budowlany, kamienie półszlachetne. Wszystko to jest warte (licząc po cenach rynkowych) z 355 mld USD! A niezależny ekspert Stanisław Palka uważa, że „... zasoby ok. 30 pierwiastków tam występujących liczone od spągu złoża warte są biliony dolarów. Najprostsza konkluzja brzmi: suwalskie złoża są warte więcej niż złoto całego świata...”.
A mimo to nie tylko tych skarbów nikt nie wydobywa, ale w „Bilansie zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce” z 2002 roku, wydanym przez Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie, w dziale „Rudy żelaza, tytanu i wanadu” zapisano: „dla złóż rud magnetytowo-ilemitowych występujących w suwalskim masywie zasobowym zostały opracowane i przyjęte w 1996 roku kryteria bilansowości zatwierdzone przez ministra OŚZNiL. Zasoby złóż Krzemianka i Udryń zostały zatwierdzone jako pozabilansowe. W tym stanie, w Polsce, praktycznie brak jest rud żelaza... głównym dostawcą rud i koncentratów tytanowych jest Norwegia oraz Kanada, Wielka Brytania i Niemcy...”.
Sformułowanie „pozabilansowe” oznacza, iż „... zasoby złoża posiadają takie cechy, które powodują, iż ich eksploatacja nie jest możliwa obecnie, ale przewiduje się, że będzie możliwa w przyszłości w wyniku postępu technicznego, zmian gospodarczych itp...”.
Schylić się po skarb
Grupa naukowców, która wiosną 2004 roku powołała nawet konsorcjum ds. dalszego zbadania złóż (wchodzą w jego skład przedstawiciele Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa, Wojskowej Akademii Technicznej oraz Państwowego Instytutu Geologicznego) oraz działacze Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna uważają, że właśnie nadszedł najwyższy czas, by schylić się po suwalski skarb.
Kopalnia miała ruszyć już pod koniec lat 70. Za Gierka wzięto od rządu RFN 750 mln marek pożyczki. Zbudowano w Suwałkach fabrykę domów, duże osiedle mieszkaniowe, powołano do życia kopalnię. Rocznie miano wydobywać metodami z lat 60. 8 mln ton rud. Gród nad Czarną Hańczą, szalenie wówczas (obecnie też) opóźniony w rozwoju, stał się stolicą województwa. Planiści zakładali, iż z 30-tysięcznego miasteczka stanie się 130-tysięczną aglomeracją.
Od samego początku protestowali ekolodzy. Kto był w okolicach Suwalskiego Parku Krajobrazowego, ten bez wątpienia „zaraził się” arcypiękną przyrodą: polodowcowymi jeziorkami, wzgórzami, lasankami, czystym jak kryształ powietrzem. Ale to nie bunt miłośników przyrody, lecz kryzys gospodarczy spowodował, że w latach 80. rząd przesunął termin rozpoczęcia budowy kopalni na koniec wieku. Potem były ważniejsze sprawy na głowie. I gdy wydawało się, że wszyscy o suwalskim tytanie i wanadzie zapomnieli, koncepcję najpierw odkurzył Jerzy Ząbkiewicz. Jeszcze głośniej zrobiło się o niej, gdy wyszła sprawa amerykańskiego offsetu w ramach zakupu F-16. Wydobywaniem rud zainteresowała się bardzo konkretnie jedna z amerykańskich firm. Jako że oficjalnie były one wciąż „pozabilansowe”, znalazła już inne miejsce na świecie. A konsorcjum otrzymało wówczas negatywną odpowiedź na swój wniosek o dofinansowanie dodatkowych badań złóż. Resort nauki, podpierając się opinią Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, uznał, że nie ma ekonomicznego i ekologicznego uzasadnienia dla „drążenia" sprawy suwalskich skarbów.
Nowe możliwości
Innego zdania są zwolennicy kopalni. – Jest XXI wiek – tłumaczy Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia i górnik oraz ekonomista w jednej osobie. – Są technologie pozwalające pogodzić górnictwo z ochroną środowiska. Wystarczy pojechać w rejon Kiruny w Szwecji czy też zwiedzić fińskie kopalnie. Suwalskie złoża znajdują się w górotworze składającym się ze skał krystalicznych wytrzymałych na tyle, by podczas urabiania rudy, nie zachodziła potrzeba stosowania nawet obudowy dla zapewnienia bezpieczeństwa górników, zaś temperatura na poziomach eksploatacyjnych stwarza właściwy klimat pracy dla przyszłych górników. Nie ma tu nawet zagrożeń gazowych! Ruda zalega bowiem w bezwonnym i bezgazowym złożu. Wydobycie byłoby zatem i bezpieczne, i ekologiczne, gdyż proces wstępnej obróbki surowca miałby miejsce wewnątrz kopalni. Po co dziesiątki tysięcy mieszkańców Śląska ma jeździć do pracy aż np. do Finlandii (m.in. do Turku), że o Niemczech nie wspomnę, skoro mogliby przenieść się wraz ze swoją wiedzą, kwalifikacjami, doświadczeniem na Suwalszczyznę. No i po co nasze huty mają importować za grube miliony rudy z innych krajów? – przekonuje Ząbkiewicz.
Natomiast Stanisław Palka w swym obszernym uzasadnieniu potrzeby zajęcia się wydobywaniem suwalskich rud, jakie skierował już przed kilkoma laty do Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, pisał m.in. „... zakłada się zastosowanie technologii bezodpadowej, a więc nie będą powstawały hałdy... Istnieją wiarygodne dane pozwalające sądzić, że złoża norweskie są na wyczerpaniu, a wiadomo, że złoża fińskie zostały już wyczerpane... Kopalnie w Finlandii były użytkowane w latach 1949-1985 i były to kopalnie typu głębinowego o wydajności l,4 mln ton rudy rocznie. Nie było żadnych problemów ekologicznych...".
Małymi krokami
Jerzy Ząbkiewicz proponuje, by ze względu na różne jeszcze niewiadome oraz koszty rozpocząć wydobywanie małymi krokami, np. od jednej soczewki na 50 tys. ton wydobycia rocznie, co by pozwoliło użytkować suwalskie skarby przez... kilkaset lat! Pilotażowy odwiert mógłby powstać w miejscu nieczynnej już żwirowni w Potaszni k. Suwałk. Znajduje się tam obecnie... dzikie wysypisko śmieci, bo tyle pozostało z nie mającej nic wspólnego z ekologią żwirowni o mocy przerobowej 5 mln ton rocznie. Ale zostało też zaplecze techniczne w postaci torów kolejowych, linii energetycznej itp. Rudy byłyby transportowane tam tunelem z głębi ziemi. W dodatku kilka kilometrów dalej są tereny Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz Parku Naukowo-Technologicznego Polska-Wschód. W strefie ma nawet zakład jeden z potencjalnych odbiorców bieli tytanowej.
Przy okazji dyskusji o suwalskich rudach światło dzienne ujrzała informacja, że tutejsza ziemia kryje i inne skarby. W Tajnie w pobliżu Augustowa zalega kilkanaście rzadkich metali niezbędnych m.in. do produkcji nowoczesnych silników elektrycznych, supermagnesów, luminoforów, półprzewodników specjalnych, nadprzewodników odnawialnych i czystych źródeł energii. Głównym surowcem są związki niobu, zastępujące obecnie w nowoczesnej technologii wanad. Jak twierdzi J. Pałka, te złoża mogą stanowić co najmniej 80 proc. zasobów Unii Europejskiej! Jerzy Ząbkiewicz proponuje zatem: - Skoro tyle obaw co do celowości wydobywania rud, to niech spotkają się w Suwałkach zwolennicy i przeciwnicy koncepcji. Niech podyskutują, tak jak to miało miejsce w połowie lat 70. za pierwszego wojewody suwalskiego, nieżyjącego niestety już Eugeniusza Złotorzyńskiego, niech pospierają się na argumenty, a nie wyobrażenia. Skoro znani z wielkiej troski o środowisko Finowie wydobywali rudy, skoro następne co do wielkości złoża tytanu znajdują się aż w Australii, skoro w ślad za tymi pierwiastkami mogłaby przyjść na kresy Rzeczypospolitej nowoczesna myśl techniczna i technologia, to może jednak warto podebatować, nim cokolwiek zbudujemy lub uznamy, że nie warto budować. Tylko wówczas trzeba też odpowiedzi na inne pytanie: co w zamian? Z rolnictwa na górzystych, kamienistych suwalskich polach trudno wyżyć. Turystyka może zaś być tylko dodatkiem, a nie głównym źródłem dochodu. Suwalszczyzna to nie piaski Hiszpanii czy Francji. Tu sezon trwa 2-3 miesiące – przekonuje szef Samorządnej Suwalszczyzny, dodając: - rozpoczęcie wydobywania rud polimetalicznych dałoby pracę około 10.000 ludzi. Trzy tysiące pracowałoby w samej kopalni, pozostali w jej otoczeniu.
Przypomnijmy, że obecnie na Suwalszczyźnie bez pracy pozostaje około 9 tys. mieszkańców. Po 2013 roku – przekonuje J. Zubkiewicz – Unia Europejska swoją pomoc finansową ukierunkuje na innowacyjność, nowe technologie, zamiast – jak obecnie – dawać pieniądze na budowę dróg, wodociągów, kanalizacji. Zmienią się zatem priorytety. Pierwszeństwo będą miały inwestycje w wiedzę, innowacje. Może warto zatem, m.in. za te pieniądze rozpocząć przynajmniej badania nad m możliwościami wydobywania rud polimetalicznych spod pięknej ziemi suwalskiej.
http://www.gigawat.net.pl/article/articleview/1404/1/94/
Tytan
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Ti-metal.jpg
iqsdirectoryom.com
Tytan (Ti, łac. titanium) – pierwiastek chemiczny z grupy metali przejściowych w układzie okresowym o liczbie atomowej 22. Jest lekki, posiada wysoką wytrzymałość mechaniczną, odporny na korozję (w tym również wody morskiej i chloru), metal o szarawym kolorze. Tytan jest dodawany jako dodatek stopowy do żelaza, aluminium, wanadu, molibdenu i innych. Stopy tytanu są wykorzystywane w przemyśle lotniczym (silniki odrzutowe, promy kosmiczne), militarnym, procesach metalurgicznych, motoryzacyjnym, medycznym (protezy dentystyczne, ortopedyczne klamry), sportów ekstremalnych i innych
wikipedia.org
Wanad
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/V_metal_big.jpg
Pierwiastek ten jest odporny na działanie wody, zasad, rozcieńczonych roztworów kwasów azotowego i siarkowego. Roztwarza się w wodzie królewskiej, kwasie fluorowodorowym i stężonym siarkowym.
Wanad wykazuje nadprzewodnictwo niskotemperaturowe oraz właściwości paramagnetyczne.
Pierwiastek ten jest lśniącym, srebrzystym metalem o słabych własnościach mechanicznych. W stanie czystym jest kowalny i ciągliwy. Staje się kruchy w temp. powyżej 300°C. Jest on dodawany do stali jako dodatek poprawiający odporność na ścieranie i pękanie (np. silniki spalinowe, stal narzędziowa). Ze względu na bardzo małe zasoby rud tego metalu i jego użyteczność wojskową stanowi on jeden z materiałów strategicznych.
Zastosowanie:
- katalizatory (przede wszystkim V2O5 na nośnikach) reakcji utleniania w przemysłowej chemii organicznej, np. utlenianie etylenu do etanolu, oraz w technologii nieorganicznej, np. utlenianie SO2 do SO3.
- domieszki do stali
- produkcja cermetali
- materiał konstrukcyjny reaktorów jądrowych
- znacznik promieniotwórczy - sztuczny izotop
wikipedia.org
Niob
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/708px-Niobium_metal.jpg
Jest to stalowoszary, miękki, ciągliwy i kowalny metal, podobny właściwościami do tantalu. Nie ulega korozji, nawet w wysokiej temperaturze, jest odporny na działanie mocnych kwasów nieorganicznych i wody królewskiej.
Obecnie otrzymuje się go na skalę przemysłową i stosuje do produkcji stopów z żelazem i niklem, a także w technice jądrowej. Stopy niobu z cyną i glinem wykazują właściwości nadprzewodzące.
Roczna światowa produkcja niobu przekracza 29800 ton. Główni producenci to: Brazylia (87,2%), Kanada (11,4%) i Australia (8,4%.)
wikipedia.org
I jeszcze jeden.
ANDRZEJ PIEŃKOWSKI
ODKURZACZEM PO DNIE
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2008.
Od 9 lat Polska ma prawo do użytkowania kawałka dna Pacyfiku. Pod trzykilometrową warstwą wody czekają tam bardzo bogate złoża rud metali nieżelaznych. Problem w tym, jak je wydobyć.
Od 1987 roku nasz kraj jest członkiem międzynarodowej organizacji pod nazwą Interoceanmetal , która od 1991 roku ma wyłączne prawo użytkowania kawałka dna Pacyfiku o wielkości jednej czwartej powierzchni Polski (75 tys. km2). Korzystanie z tego prawa wymaga prowadzenia badań geologicznych, które kosztują polski budżet 135-150 tys. dolarów rocznie. Ten wydatek, choć duży, bardzo się opłaci pod kilkukilometrową warstwą wody leżą złoża rud metali o wartości szacowanej na 130 mld dolarów. Na razie nikt tych zasobów nie rusza, bo z przyczyn ekonomicznych wydobycie jest nieopłacalne. Jednakże za 10-20 lat, gdy złoża na lądzie zaczną się wyczerpywać, eksploatacja podmorskich rud stanie się niezwykle intratnym przedsięwzięciem. Polscy naukowcy i inżynierowie wraz z kolegami z innych państw prowadzą teraz rozpoznanie i dokumentację zasobów dna oceanicznego, a także testują różne techniki wydobycia.
Eksploracja dna oceanicznego na wielką skalę stała się faktem całkiem niedawno. Od czasu, gdy w 1960 roku Jacques Piccard i Don Walsh opuścili się w batyskafie Trieste na dno Rowu Mariańskiego, znacznie udoskonalono techniki badań podwodnych. Niemniej jednak osiągnięcia w tej dziedzinie nie były tak znaczne, jak w innych. Widać to szczególnie dobrze w porównaniu z eksploracją kosmosu - dokładnie i z bliska zbadaliśmy wiele ciał Układu Słonecznego, a nie dysponujemy dokładnymi mapami większości powierzchni dna oceanów. Częściową winę za ten stan ponosi okres "zimnej wojny", kiedy mapy te wykonywano w największej tajemnicy i dostęp do nich mieli tylko wojskowi decydujący o ruchach atomowych łodzi podwodnych. Do celów nawigacji wystarczy jednak wyłącznie znajomość ukształtowania dna. Życie biologiczne głębin i występujące tam zjawiska geologiczne badała dotąd jedynie garstka odważnych naukowców.
Z czasem zasobami głębokiego oceanu zainteresowały się przedsiębiorstwa czysto komercyjne. Powstał przy tym problem formalny, ponieważ cenne złoża leżały na wodach międzynarodowych, których stan prawny nie był ściśle określony. W 1974 roku amerykańska korporacja Deep Sea Ventures, która zainwestowała najwięcej środków w badania dna, wystąpiła do rządu USA o przyznanie wyłączności na prowadzenie działalności w pewnym rejonie Pacyfiku. W jej ślady wkrótce poszli następni, tak że sprawa trafiła w końcu na forum ONZ. Doprowadziło to w 1982 roku do uzgodnienia Konwencji Prawa Morza ONZ (UNCLOS), która weszła w życie w 1994 roku (jej pełny tekst można przeczytać na stronie internetowej Instytutu Morskiego w Gdańsku: http://www.im.gda.pl/konwencja/index.html), tak by regulowała ona w sposób jednoznaczny zasady dostępu do podmorskich złóż. Powołano jednocześnie Międzynarodową Organizację Dna Morskiego (ISBA - International Sea-Bed Authority), która nadzoruje wykonywanie zaleceń Konwencji w imieniu ONZ. W 1998 roku Zgromadzeniu tej organizacji przewodniczył główny geolog kraju Tadeusz Bachleda-Curuś. Jego wybór był wyrazem uznania dla wkładu Polski w prace ISBA.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/00100010.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/00100011.jpg
Problem praw do zasobów wód międzynarodowych rozwiązano następująco: zainteresowane strony miały się zarejestrować i wykonać na własny koszt określone prace rozpoznawcze dla ISBA. Dzięki temu uzyskiwały status tzw. inwestora pionierskiego, dający im prawo wyłączności na uzgodnionym obszarze morskiego dna. Dotąd wymogi te spełniło w sumie 9 narodowych i międzynarodowych konsorcjów, w tym Interoceanmetal.
Kule armatnie
Działka należąca do Interoceanmetalu leży we wschodniej części Oceanu Spokojnego między podmorskimi uskokami Clarion i Clipperton. Od nazw uskoków cały ten obszar nazywa się strefą Clarion-Clipperton (mapki na następnej stronie). To najbogatszy na Pacyfiku rejon występowania konkrecji polimetalicznych - owalnych form mineralnych, zbudowanych z tlenków i wodorotlenków wielu cennych metali. Konkrecje oceaniczne odkryto jeszcze w XIX wieku podczas słynnej wyprawy brytyjskiego statku badawczego Challenger, jednak prawdziwe zainteresowanie wzbudziły dopiero w ciągu ostatnich 30 lat, gdy okazało się, że powszechnie występują w oceanach, i to w ogromnej ilości.
Głębokomorskie konkrecje polimetaliczne to dość dziwne formy mineralne. Naukowcom nie udało się dotąd dojść do porozumienia w kwestii mechanizmu ich powstawania. Są to kuliste, spłaszczone lub, rzadziej, nieregularne formy, przypominające kształtem i wielkością dawne kule armatnie. Występują we wszystkich oceanach świata, a także w niektórych morzach i jeziorach. Najcenniejsze jednak są oceaniczne, zalegające na głębokościach rzędu kilku tysięcy metrów. Ich wielkość, skład i zagęszczenie na dnie są różne w różnych obszarach oceanu. Najmniejsze mają rozmiary ziarenek piasku, największe osiągają 500 kg.
O wartości ekonomicznej konkrecji decyduje zawartość metali . Spośród pięciu głównych pierwiastków metalicznych tworzących te struktury manganu, żelaza, niklu, kobaltu i miedzi - cztery (bez żelaza) to bardzo poszukiwane surowce metalurgiczne. Nasz kraj ma szczęście posiadać na swym terenie bogate złoża miedzi, ale już mangan, nikiel i kobalt w całości importujemy. Specjaliści oceniają, że przy obecnym zużyciu zasobów lądowych tych pierwiastków starczy najwyżej na 40 lat. Potem pozostanie już tylko ocean i kosmos - ekonomiczna wyższość pierwszego z tych źródeł wydaje się oczywista.
Głębokomorskie konkrecje polimetaliczne powstają niezwykle powoli przyrastają mniej więcej 1 milimetr na milion lat. Właśnie tej powolności zawdzięczają prawdopodobnie swój cenny skład chemiczny. Powstają tylko w tych rejonach dna, gdzie woda jest dobrze utleniona. Krystalizacja rozpoczyna się od zarodka, którym może być odłamek szkieletu ryby lub fragment innej konkrecji; często są to zęby rekinów. Następnie na zarodku narastają, prawdopodobnie przy współudziale mikroorganizmów, koncentryczne warstewki tlenków manganu i wodorotlenków żelaza, zawierające dodatki innych metali.
Dotychczasowe badania wskazują, że metale zawarte w konkrecjach pochodzą z kilku źródeł. Główne źródła to podwodne wyziewy wulkaniczne i powolne ługowanie przez słoną wodę bazaltowych skał skorupy oceanicznej. Ale metale biorą się również z wód przydennych i osadów. Czerwone iły głębokomorskie, w których tkwią kule rudy polimetalicznej, są mieszanką mikroskopijnych cząstek mineralnych z rzek i lodowców, pyłu atmosferycznego oraz mikrometeorytów.
Inny niezwykle ciekawy problem naukowy dotyczy zalegania konkrecji na powierzchni dna: pomiary wskazują, że warstwa osadu dennego przyrasta tysiąckrotnie szybciej od konkrecji. Rodzi się zatem pytanie: jak to możliwe, że osad nie zasypuje w końcu "kul armatnich"? Powstało kilka hipotez tłumaczących ten pozorny paradoks. Według najciekawszej z nich, konkrecja jest stale na wierzchu, ponieważ działa na nią siła wyporu. Te metalonośne kule są dość lekkie, gęstsze od wody jedynie o 20-40%. Natomiast osad denny z czasem osiada i zagęszcza się, może więc po pewnym czasie stać się cięższy od konkrecji i wypchnąć je ku górze.
Odkurzać czy zamiatać?
Rozmieszczenie najbogatszych złóż konkrecji polimetalicznych na świecie (u góry) i schemat podziału strefy Clarion-Clipperton na działki dla poszczególnych inwestorów (z prawej). Żółte pola oznaczają nie przydzielone obszary w gestii ISBA, fioletowe działki poszczególnych konsorcjów (udziały USA, Chin, Japonii, Francji, Rosji, Korei Płd. i Niemiec), a zielone obszar działania Interoceanmetalu
Na lądach nie ma złóż zawierających zestaw pierwiastków, jaki występuje w konkrecjach. Eksploatując je z dna oceanu, uzyskuje się więc za jednym zamachem kilka metali, których wydobywanie na lądzie wymagałoby utrzymywania wielu kopalni. Poza tym oceaniczny kombinat górniczy można łatwo przenieść w inne miejsce, co jest niemożliwe na lądzie - przecież nie da się ruszyć szybów i chodników ani setek ton stali zużytych na ich umocnienie. Wszystkie te cechy czynią z podmorskiego górnictwa przedsięwzięcie bardzo przyszłościowe, ale na razie zbyt kosztowne. Nikt nie prowadzi dziś przemysłowej eksploatacji konkrecji, bo wydobycie czegokolwiek z głębokości 5 km jest wyjątkowo trudne. A musi przynosić zysk, i to dobry.
Metoda wydobywania konkrecji metodą hydrauliczno-pneumatyczną daje obecnie najlepsze rezultaty
Ogarnięte nową odmianą gorączki złota (a raczej niklu) firmy górnicze próbowały już niemal wszystkiego, by móc tanim kosztem wydobywać konkrecje. Najpierw, jeszcze w XIX wieku, ciągnięto po dnie specjalną siecią, tzw. dragą. Potem wymyślono "kubełki", opuszczane na linie i zagarniające do środka potężną porcję osadu z konkrecjami. W przemyśle wydobywczym najważniejszym czynnikiem opłacalności jest jednak ciągłość produkcji, zaczęto więc eksperymentować z technikami transportu urobku za pomocą rur. Na tej zasadzie opierają się dwie najlepsze obecnie, konkurencyjne metody: hydrauliczna i hydrauliczno-pneumatyczna. Różnią się w zasadzie tylko tym, że w tej drugiej dodaje się do wody sprężonego powietrza, co pozwala zmniejszyć liczbę zainstalowanych wzdłuż rury pomp.
Żadna z powyższych metod eksploatacji nie jest doskonała także od strony ekologicznej. Praktycznie nie da się uniknąć znacznego wzburzenia osadu dennego, w którym i na którym żyje zróżnicowana fauna głębokomorska. Choć zalecenia ISBA wyraźnie wymagają, by inwestorzy zbadali środowiskowe skutki swej przyszłej działalności, nikła znajomość głębokomorskich ekosystemów sprawia, że wciąż trudno ocenić szkodliwość podmorskiego górnictwa.
W przyszłości problemy natury ekologicznej mogą stać się główną przeszkodą w opłacalnej eksploatacji zasobów dna oceanicznego. Przewidując to, niektóre konsorcja górnicze przenoszą swoje zainteresowanie na obszary tzw. wyłącznej strefy ekonomicznej (EEZ), gdzie można prowadzić działalność gospodarczą jedynie na podstawie umowy z rządem danego kraju. Jeśli dodatkowo tym krajem jest małe, niezamożne państwo posiadające bogate złoża rud metali we własnej strefie, można liczyć na to, że zadowolony z zysków rząd będzie patrzył przez palce na kwestię zachowania środowiska naturalnego. W przypadku konkrecji taka strategia zapewne nie będzie jednak konieczna, bo, pomijając głębokość, trudno wyobrazić sobie łatwiej dostępną rudę. Wystarczy je po prostu pozbierać.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/00100012.jpg
Razem taniej
W kwietniu 1987 roku m.in. Kuba, Rosja, Czechy, Słowacja i Polska zawiązały Wspólną Organizację Interoceanmetal, by uzyskać prawo do eksploatacji konkrecji polimetalicznych z dna Oceanu Spokojnego. Polska od początku jest jednym z najbardziej aktywnych członków Interoceanmetalu, dlatego na siedzibę organizacji wybrano Szczecin. Stanowisko dyrektora generalnego od 1992 roku piastuje polski geolog i oceanotechnik dr Ryszard Kotliński . Na przyznanej przez ONZ części strefy złożowej Clarion-Clipperton Interoceanmetal prowadzi obecnie prace dokumentacyjne, ekologiczne oraz próbną eksploatację. Polska nie ma własnego statku do badań geologicznych dna morskiego, więc nasi naukowcy pracują na statkach rosyjskich, japońskich i chińskich. W naszej strefie konkrecje zalegają na głębokości około 4200 m.
Polska będzie korzystać z wydobytych w przyszłości surowców w stopniu proporcjonalnym do udziałów w inwestycjach. Początek eksploatacji przewiduje się na 2012 rok.
Superruda
Konkrecje polimetaliczne warto wydobywać, bo zawierają kilkanaście cennych metali. Niektóre z nich, jak mangan, nikiel, kobalt lub wanad, nie mają złóż na terenie Polski i jesteśmy zmuszeni je importować. Innych pierwiastków, jak miedź, ołów i cynk, mamy pod dostatkiem. Prognozy wskazują jednak, że złoża te skończą się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Całkowitą masę konkrecji polimetalicznych w oceanach świata szacuje się na 90 mld ton.
Skład chemiczny konkrecji zmienia się w szerokich granicach. Na rysunku przedstawiono dane przeciętnej konkrecji z pola Clarion-Clipperton. Metale występujące w konkrecjach znajdują zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu:
Mn - dodatek do stali, baterie i akumulatory
Cu - przewody elektryczne, stopy (mosiądz i brąz), środki grzybobójcze
Ni - dodatek do stali, stopy szlachetne (monety), akumulatory, powłoki nierdzewne
Co - dodatek do stali, stopy magnetyczne, barwniki do szkła (błękit kobaltowy)
Mo - dodatek do stali, katalizatory, elektrody, smary
Zn - baterie, powłoki nierdzewne, barwniki (biel cynkowa)
V - dodatek do stali, katalizatory
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/00100009.jpg
Konkrecja polimetaliczna
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/MnNodule1.jpg
www.newarkcampus.org
Dodatkowe informacje:
http://www.teberia.pl/news.php?id=1634
http://www.min-pan.krakow.pl/Wydawnictwa/GSM2424/kotlinski-mucha-wasilewska-POL.pdf
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/1B907B96
preseant May 2nd, 2009, 02:58 AM Pozwalam sobie przekleić ciekawy art. znaleziony przez god-a. Teraz bardziej pasuje do tego wątku.
http://www.wnp.pl/artykuly/czy-co2-zrobi-z-polski-drugi-kuwejt,5404_0_0_0_0.html
"Paliwo ze spalin" - na pierwszy rzut oka to koncept z gatunku science fiction, ale przecież przyroda wykorzystuje podobny proces od miliardów lat. Rośliny uzyskują energię właśnie ze słońca, wody i ditlenku węgla. Nic dziwnego, że w laboratoriach nad sztuczną fotosyntezą pracuje wiele zespołów badawczych, m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Jak dotychczas wysiłki badaczy rozbijały się o... wydajność. Jednak prof. Dobiesław Nazimek twierdzi, że znalazł rozwiązanie tego problemu. Na razie wszyscy muszą wierzyć profesorowi i jego współpracownikom na słowo, bo ich nowa metoda produkcji paliw z CO2 czeka na patent. Dopiero po jego uzyskaniu inni specjaliści będą mogli zapoznać się ze szczegółami i rzetelnie zrecenzować odkrycie. Z prof. Dobiesławem Nazimkiem rozmawia Agnieszka Maderska.
Co takiego rewolucyjnego jest w Waszej metodzie, że udało się Wam niejako przechytrzyć entropię?
Ależ nie - uśmiecha się profesor - na globalną entropię nie ma mocnych, to przecież wartość termodynamiczna. Nam się udało zrobić dobrze dwie rzeczy. Stworzyć warunki do jak najefektywniejszego przebiegu procesu sztucznej fotosyntezy i znaleźć odpowiedni katalizator. Energię do procesu dostarcza wydajne źródło fotonów w zakresie UV, tak więc temperatura barwna reakcji jest odpowiednio wysoka. Rozwiązaliśmy też problem stosunkowo niskiego stężenia CO2 w fazie wodnej. Dzięki tym innowacjom zamiast 0,6 proc. mamy 15 proc. metanolu w odcieku (końcowym produkcie sztucznej fotosyntezy). Takie 15-procentowe "wino" oczywiście nie nadaje się jeszcze do baku. Trzeba uzyskany metanol odseparować od wody, a potem poddać procesowi tzw. MTG (methanol to gasoline, czyli "metanol w benzynę"). Dopiero tu otrzymuje się mieszaninę węglowodorów, z których składa się benzyna i olej napędowy.
I przed Panem nikt na to nie wpadł?
To nie tak. Pierwszą instalację MTG wybudowano w Nowej Zelandii już w 1985 r. Planowana jest budowa kolejnych, m.in. w Chinach i Mongolii. Dlatego śmieszy mnie, jak ktoś mówi, że z alkoholu nie można zrobić benzyny. To się robi na świecie, choć w Polsce nie. No, ale w naszym kraju nie lata się też na Księżyc, a to wcale nie oznacza, że takie loty są nierealne. W końcu 12 ludzi już na Księżycu było. I tu, i tu chodzi głównie o koszty. W Polsce uzyskanie 1 litra metanolu z metanu kosztuje 40 groszy. Warunkuje to cena surowca, czyli gazu ziemnego (to prawie czysty metan). Im droższy gaz, tym droższy metanol. Tymczasem wyprodukowanie 1 litra metanolu naszą metodą kosztuje 9-11 groszy. A tam, gdzie tani metanol, tam i tania benzyna.
Ile mógłby kosztować litr takiego "paliwa ze spalin"?
Tego nie wiem, ale cena produkcji jednego litra benzyny niepowinna przekraczać 30-40 groszy. Powiem więcej, gdyby wykorzystać cały ditlenek węgla, jaki produkują polskie fabryki, mielibyśmy nad Wisłą drugi Kuwejt. Z tej ilości surowca dałoby się wytworzyć cztery razy więcej benzyny i oleju napędowego, niż wynoszą potrzeby całej naszej gospodarki. I co ważniejsze, tankując takie paliwo do baku, nie odczułaby pani (a raczej - pani auto) żadnej różnicy. Patrząc na to od strony chemicznej, lewa strona równania jest co prawda inna, bo wprowadzamy inny komponent, ale po prawej otrzymujemy dokładnie taką samą mieszaninę węglowodorów, jaką uzyskuje się w procesie rafinacji ropy naftowej. Źródło powstania metanolu też nie ma znaczenia. Na cząsteczce tego alkoholu nie jest przecież nigdzie napisane "Ja jestem z ditlenku węgla", a "Ja z gazu ziemnego".
Długo pracowaliście nad tym wynalazkiem?
Pierwsze próby zaczęliśmy robić sześć lat temu. Wykazaliśmy, że proces jest możliwy, ale potem coś się zacięło. Mimo wysiłków otrzymywaliśmy to samo co inni. Bilans był zniechęcający. Już właściwie postawiłem na tym projekcie krzyżyk. I wtedy, w zeszłym roku, otworzyła mi się w mózgu jakaś klapka. Wiedziałem już, jak spowodować, żeby synteza była nie tylko możliwa, ale i efektywna. Próbki, które wysłaliśmy do akredytowanych laboratoriów, potwierdziły nasze przypuszczenia: mamy sukces!
Dlaczego udało się właśnie Wam w Lublinie?
Wydaje mi się, że to dzięki niesztampowemu myśleniu. W nauce bardzo często jak ktoś opublikuje pracę na dany temat, to inni za nim powtarzają badania. Tak wchodzi się w pewne koleiny myślowe, z których ciężko potem "wyskoczyć". Ja też przez jakiś czas czułem, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek. Nie mogliśmy wykombinować niczego oryginalnego.
Potrzebny był łut szczęścia?
W nauce zawsze są potrzebne szczęście i duża doza optymizmu. Inaczej badacz nigdy nic by nie zdziałał. Mało tego - moim zdaniem dobry naukowiec musi być także zarozumiały. To znaczy głęboko wierzyć w siebie i w to, co robi. Między uczonym a artystą różnica jest tylko w środkach wyrazu. I jeden, i drugi tworzy nowe rzeczy, obaj też potrzebują talentu, tak zwanej iskry Bożej. Nam jej nie zabrakło i temu zawdzięczamy sukces. Bo przecież nie weszliśmy do tej rzeki jako pierwsi; nie my wynaleźliśmy proces sztucznej fotosyntezy. Wielu pracowało nad tym przed nami. Nam udało się "tylko" ustalić dwa parametry: warunki do fotosyntezy i właściwy katalizator. Ale właśnie dzięki temu wyprzedziliśmy innych. Mieliśmy wtedy dwie drogi: albo piszemy artykuł do Science lub Nature, zyskujemy sławę i całemu światu pokazujemy, jak to się robi, albo patentujemy odkrycie i wtedy publikować możemy dopiero za 18 miesięcy. Zdecydowaliśmy się na to drugie.
Kiedy w takim razie będę mogła zatankować swój samochód benzyną wyprodukowaną Pańską metodą?
Wyliczyliśmy, że po to, by zakręcić kołem historii, potrzeba nam trzech lat i 100 mln złotych. W pierwszym roku chcielibyśmy tylko kontynuować badania. Teraz pracujemy na bardzo czystych składnikach. Nie wiemy, jak na przebieg procesu mogą wpłynąć, nieuniknione przecież w warunkach przemysłowych, zanieczyszczenia. Pytanie też, co by się działo, gdyby (tak jak to jest "w naturze") CO2 był zmieszany z powietrzem. Dane wskazują, że wydajność przekształcania w metanol spada, ale proces biegnie. Aż się prosi, żeby dokładnie przebadać takie funkcje. Rok badań jest konieczny, żeby prawidłowo zaprojektować prototyp instalacji. Trzeba też pamiętać o poprawkach, koniecznych przy każdej zmianie skali badań. To problem uniwersalny przy powstawaniu technologii. Weźmy choćby pani sweterek. Najpierw jego włókno opracowano w laboratorium, potem przetestowano w skali półtechnicznej, a dopiero na koniec zaczęto wytwarzać masowo.
Zdajemy sobie sprawę, że po drodze możemy napotkać wiele kłopotów, ale skoro radziliśmy sobie z nimi do tej pory, to nie ma powodu, by nie dać sobie z nimi rady w przyszłości. Zresztą, gdybyśmy nie wierzyli w sukces, nasza metoda nigdy nie wyszłaby z laboratorium.
Pan uważa, że lepiej, aby to był projekt państwowy (rządowy), czy może powinny się tym zainteresować prywatne spółki?
Moim zdaniem to powinien być strategiczny projekt rządu, a zarządzanie nim należy powierzyć nam, naukowcom. Oczywiście, to są pieniądze publiczne, społeczeństwo musi wiedzieć, na co są wydawane, ale to nie oznacza, że trzeba ujawniać całą technologię produkcji. Szukanie aprobaty dla naszego pomysłu na "paliwa z recyklingu" można przyrównać do akceptacji zamówień na uzbrojenie dla armii. Możemy powiedzieć: "Mamy pomysł na nowy czołg", pokazać, jak będzie wyglądał czy objaśnić zasadę działania, ale niekoniecznie musimy ujawniać, jak chcemy go konstruować. To byłoby wysoce nierozważne.
Boi się Pan, że ktoś podkradnie Wasze rozwiązania?
Ktoś mądrze powiedział: bogaty kraj mógłby w ogóle nie robić badań, bo może sobie kupić wyniki. Polska do bogatych nie należy, więc musimy wszystko robić sami. Jeżeli poczekamy, aż inni wpadną na to samo (a stanie się tak na pewno, prędzej czy później), wtedy będziemy musieli wyłożyć grube miliony. Jest jeszcze inny, nie mniej ważny aspekt całego zagadnienia: budując nową gałąź przemysłu, naprawdę zwiększamy bezpieczeństwo energetyczne kraju. Stajemy się samowystarczalni, nie musimy nikogo prosić o odkręcenie kurka z gazem czy odblokowanie ropociągu. Naszym "kołem zamachowym" przestaje być ropa. Możemy korzystać z tego, co już mamy, czyli z węgla, a przy tym spełniać nawet najbardziej wyśrubowane normy Unii Europejskiej dotyczące emisji CO2. W dobie ogólnoświatowego kryzysu warto pamiętać i o tym, że produkcją nowego paliwa nie zajmą się przecież krasnoludki. To wielki przemysł tworzący miejsca pracy. Jak wyliczyli polscy i niemieccy przedsiębiorcy, z którymi się konsultowałem w tej sprawie - rynek pracy będzie wart 20 mld złotych już w trzecim roku realizacji projektu. Ale są też ludzie zainteresowani tym, by energia była jak najdroższa. Spotykałem się z nimi na obradach rządowej podkomisji ds. energetyki i z przerażeniem słuchałem ich wypowiedzi.
Co zatem się stanie, jeśli ministerstwo nie zdecyduje się na zainwestowanie 100 mln złotych?
Nawet bez rządowego wsparcia nasze badania będą kontynuowane. Wierzę, że nikt już nie wyleje naszych rozwiązań do ścieku. Jeśli nie uda się stworzyć projektu strategicznego, będziemy próbowali wprowadzać naszą metodę w życie innymi sposobami, np. zawierając prywatne porozumienia z przedsiębiorcami. Uważam jednak, że byłoby to z dużą szkodą dla całej idei. Po pierwsze: będzie więcej kosztować, po drugie (co bardzo ważne) - będzie dłużej trwać. Nasz zespół nie jest w stanie obsłużyć więcej niż jednego, dwóch projektów jednocześnie. Doba ma tylko 24 godziny, a mnie już nawet pies w domu nie poznaje.
Przecież z takim projektem można chyba z powodzeniem sięgnąć po fundusze unijne?
O, tak! Z tym, że jest pewien problem: struktury Unii to najlepszy wywiad gospodarczy świata. Starając się o finansowanie, trzeba dokładnie opisać wykorzystywaną technologię. Oczywiście, każdy recenzent (sam też nim jestem) podpisuje klauzulę, że niczego dla siebie nie wykorzysta. Ale im więcej ludzi się w taki projekt angażuje, tym większe ryzyko przecieku... Dlatego wiele koncernów swoich kluczowych technologii nawet nie patentuje, tylko zamyka "know-how" w szafie pancernej. Weźmy taką Coca-Colę. Rozlewnie napoju można spotkać w każdym zakątku świata, ale syrop powstaje tylko w jednym miejscu - w Stanach. I po dziś dzień nikomu z zewnątrz nie ujawnia się receptury. W naszym przypadku też chodzi o ogromne pieniądze i technologię, która może zmienić energetyczną mapę świata.
Gdzie ma szansę powstać pierwsza fabryka "spalinowego paliwa"?
W zeszłym roku prowadziliśmy rozmowy z kilkoma przedsiębiorstwami. Chcieliśmy, żeby udostępniono nam kawałek tzw. boczników gazowych (system oddzielający część gazów od głównego ich strumienia) niezbędnych do postawienia instalacji półtechnicznej. Najbardziej otwarte okazały się Zakłady Azotowe w Kędzierzynie-Koźlu. Tam zapytano nas tylko: jak szybko można to podłączyć. Nie było żadnych pytań w stylu "Czy się uda?", "Czy warto?". Dlatego myślę, że Kędzierzyn to prawdopodobna lokalizacja.
Załóżmy, że znajdzie się źródło finansowania i projekt zacznie żyć własnym życiem. Co wtedy? Ma Pan pomysł na kolejne badania?
Oczywiście, że tak. Ale niczego nie zdradzę, bo wtedy inni naukowcy też się na to rzucą. A ja znowu chcę być pierwszy.
Narazie tyle. Wkrótce następne.
pab May 2nd, 2009, 09:54 AM Artykuł z lutowej Polityki o złożach gazu i ropy
Mirosław Rutkowski
Polityka 24 lutego 2009
Wyciskanie gazu
Wielki worek ze światowymi zapasami surowców energetycznych opróżnia się. Gdy sięgnąć doń głębiej, okazuje się, że jest w nim więcej, niż sądzono. Na przykład gaz uwięziony w złożach, które od niedawna potrafimy eksploatować.
--------
Trudno uwierzyć, ale jeszcze 60 lat temu naturalny gaz ziemny, rozpalający ostatnio polityczne emocje do białości, był uważany za surowiec o niewielkim znaczeniu, wręcz przeszkadzający w eksploatacji ropy naftowej. Metanu, który jest głównym jego składnikiem, używano w gospodarstwach domowych nieopodal pól gazowych, w znikomym stopniu interesowały się nim zakłady przemysłowe. Szybko się to zmieniło, gdy przekonano się o zaletach tego czystego paliwa i zaczęła rozrastać się sieć rurociągów.
Intensywnie eksploatowane zasoby gazu już w latach 80. XX w. zaczęły się wyczerpywać, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Sięgnięto więc do głębokiego morza i pustyń polarnych. Jednak i to nie wystarczyło. Przypomniano sobie wówczas o tzw. niekonwencjonalnych zasobach gazu. Do najbardziej niezwykłych należą hydraty metanu – ogromne złoża wodnego lodu, w którego strukturze uwięzione zostały cząsteczki gazu; odkryto je na dnie wielu mórz i w obszarach polarnych (patrz: POLITYKA 19/06). Zasoby metanu z tego źródła zwielokrotniłyby globalne możliwości energetyczne. Niestety, eksploatacja metanowego lodu jest niezwykle trudna i ryzykowna. Łatwiejsze do uszczknięcia okazały się zasoby metanu uwięzionego w pokładach węgla kamiennego. Gaz z tego źródła wydobywa się w wielu miejscach na świecie, również w Polsce, chociaż wciąż na zbyt małą skalę w porównaniu do możliwości.
Najnowsze źródła niekonwencjonalne to gaz zawarty w łupkach (shale gas) i gaz uwięziony w izolowanych porach skalnych (tight gas). O istnieniu takich złóż jeszcze kilka lat temu mało kto, nawet wśród specjalistów, u nas słyszał. Dzisiaj skupiają zainteresowanie inwestorów.
Skąd w ogóle bierze się gaz? Aby powstało złoże gazu i ropy, musi zadziałać kilka czynników. Przede wszystkim potrzebna jest duża ilość gnijącej materii organicznej: glonów, planktonu, roślin, nie zaszkodzi dodatek szczątków ryb lub dinozaurów – nada się wszystko, co zawiera łańcuchy organiczne. Taki kompost powinien zostać szybko przykryty niezbyt grubą warstwą osadów mineralnych, najlepiej ilastych, zanurzony pod powierzchnię ziemi i podgrzewany geotermicznym ciepłem przez jakieś kilka milionów lat. W typowych warunkach najpierw wygotują się ciężkie frakcje ropy, potem coraz lżejsze, w końcu gaz ziemny. To, co powstaje w naftowej kuchni, jest lżejsze od otoczenia, wędruje więc ku powierzchni, dopóki nie natrafi na pułapkę – porowate skały, dobrze izolowane od góry warstwą skał nieprzepuszczalnych. W tym miejscu tworzy się złoże podobne do wielkiej gąbki nasyconej ropą i gazem.
Jak dotąd geolodzy i eksploratorzy interesowali się głównie właśnie takimi pułapkami złożowymi. A co ze skałami macierzystymi, w których narodziły się węglowodory? Nikt się tym nie przejmował, albowiem, jak wielokrotnie sprawdzono, te ciemne łupki ilaste, bogate w materię organiczną, często pachnące naftą, są prawie zupełnie nieprzepuszczalne. Na powierzchni łatwo się dzielą na cienkie płytki, ale kilometr pod ziemią przypominają beton. Nawet jeśli zawierają jeszcze metan, to jest on zamknięty w izolowanych mikroporach bądź fizycznie związany z materią organiczną (adsorpcja). Owszem, eksploatowano czasami gaz ziemny z takich skał, ale tylko wtedy, jeśli były nieco bardziej spękane niż normalnie, co umożliwiało powolne uwalnianie gazu wbudowanego niejako w strukturę łupków. Taki otwór odwiercono już w 1821 r. (a więc na długo przed epoką wielkiej nafty) w dewońskich łupkach formacji Dunkirk. Szyb, a właściwie studnia głębokości 9,5 m, dostarczała przez wiele lat gazu do oświetlania miasteczka Fedonia w stanie New York (USA). Z czasem o macierzystych łupkach całkiem zapomniano.
Wszystko się zmieniło wraz z rozwojem technik wiertniczych. Wiercenia poziome, jeszcze dwadzieścia kilka lat temu uważane za niezwykły wyczyn techniczny, w połowie lat 90. tak się rozpowszechniły, że zaczęto je stosować na masową skalę, aby zwiększyć wydobycie z konwencjonalnych złóż gazu i ropy. Szybko się okazało, że takie odwierty, drenujące znacznie większą objętość złoża niż tradycyjne otwory pionowe, dają się również zastosować do eksploatacji pozornie bezwartościowych czarnych łupków macierzystych. Jednak sama zmiana kierunku wiercenia niewiele daje. Aby uzyskać znaczące przepływy, trzeba jeszcze wytworzyć sieć sztucznych spękań, by jak największą powierzchnię skał połączyć z szybem eksploatacyjnym. Do wciąż arcytrudnej technologii wiercenia poziomych otworów na dużych głębokościach, przekraczających często 2 km, eksploratorzy dołożyli niezwykle finezyjną technologię tworzenia sieci szczelin, rozbiegających się koncentrycznie od odwiertu nawet na 900 m.
Nikt dokładnie nie wie, ile gazu uda się wycisnąć z czarnych łupków, ale skały tego typu występują na całej kuli ziemskiej, aczkolwiek nigdzie jeszcze poza Stanami Zjednoczonymi nie są wykorzystywane na skalę przemysłową. W USA zaś szybko rośnie wydobycie gazu łupkowego – w 1996 r. było to 8,5 mld m sześc., w 2006 r. już prawie trzykrotnie więcej. W 2007 r. ukończono tam 4185 nowych otworów, znacznie droższych od konwencjonalnych, ale – jak sądzą specjaliści – potrafiących dostarczać stałe ilości gazu nawet przez 30 lat.
Inwestorzy nie ominęli również Polski, która – jak twierdzi Paweł Poprawa z Państwowego Instytutu Geologicznego – ma spory, może nawet największy w Europie, potencjał eksploracyjny. Tutejsze czarne łupki zalegają na głębokościach od 500 do 4 tys. m w kilku tzw. basenach sedymentacyjnych. Najbardziej obiecująca jest strefa ciągnąca się skośnym pasem przez Polskę, od środkowego Pomorza po Lubelszczyznę, oraz obszar leżący na przedpolu Sudetów (patrz mapka).
Ministerstwo Środowiska od 1996 r. udzieliło pięciu firmom zagranicznym koncesji na prowadzenie poszukiwań. Nad wejściem do Polski zastanawiają się kolejne, wśród których są zarówno niewielkie wyspecjalizowane spółki, jak i giganci przemysłu naftowego. Eksploratorzy kończą analizowanie materiałów archiwalnych, pochodzących z wcześniejszych, dosyć licznych polskich wierceń geologicznych. Niektórzy wykonali również dodatkowe prace sejsmiczne i badania geochemiczne. Pierwsze wiercenia rozpoznawcze powinny się rozpocząć w tym roku. W ciągu dwóch, trzech lat powinniśmy już dosyć dokładnie wiedzieć, ile gazu łupkowego mamy w Polsce i jaka jego część jest możliwa do wydobycia. – Być może własne pozyskanie gazu z łupków pozwoli nawet na całkowite uniezależnienie od importu? – mówi Paweł Poprawa.
http://www.polityka.pl/_gAllery/13/70/72/137072/gaz2_600.jpg
Nowoczesne szczelinowanie hydrauliczne to w pełni kontrolowany proces, przetestowany w laboratoriach, obudowany patentami i, niestety, dosyć drogi - może pochłonąć nawet 25 proc. kosztów wykonania odwiertu. W podstawowej wersji do otworu tłoczy się wodę pod ciśnieniem sięgającym 600 atmosfer. Gdy w strefie poddanej obróbce otworzy się wystarczająco dużo szczelin, do wody dodaje się drobnoziarnisty piasek, który wciska się w pęknięcia i uniemożliwia ich zamknięcie. Istnieje ogromna liczba wariantów podstawowej operacji. Zamiast wody wtłacza się płyny o regulowanej lepkości, zawierające borany, rozpuszczalniki organiczne, antyoksydanty, enzymy i polimery. Zamiast piasku stosuje się materiały ceramiczne, metalowe i plastikowe kulki oraz płyny organiczne, które przekształcają się w siatkę splątanych włókien. Otwieranie szczelin kontroluje się za pomocą sond mikrosejsmicznych i światłowodów. Przede wszystkim jednak przed podjęciem kosztownych prac bada się próbki skał, aby określić ich własności geomechaniczne i naprężenia w górotworze. Pod tym kątem dobiera się płyny, ciśnienie i czas trwania poszczególnych etapów operacji, a cały zabieg przedtem symuluje cyfrowo. Etap laboratoryjny jest żmudny i kosztowny, ale przynosi efekty - w łupkach bitumicznych uzyskuje się precyzyjne, koncentryczne strefy spękań o promieniu nawet 900 m (w piaskowcach do 200 m).
Dłuższą historię ma inne źródło niekonwencjonalne – tight gas, czyli gaz zaciśnięty, zamknięty lub uwięziony (polskie nazewnictwo nie jest jeszcze ustalone). Przez wiele dziesiątków lat, poczynając od przełomu XIX i XX w., gazu ziemnego poszukiwano w dosyć prosty sposób. Geolodzy typowali pułapki złożowe, wiercono otwór i obserwowano, ile gazu z niego płynie. Jeśli wystarczająco dużo, eksploatowano złoże. Jeśli mało, wiercono w innym miejscu. Niesłusznie. Jak się okazało, poziomy, z których gaz sączył się w niewielkich ilościach albo nawet wcale, mogą dostarczyć ogromnych ilości metanu po wykonaniu kilku zabiegów technicznych, zwanych szczelinowaniem odwiertu. Przekonała się o tym spółka Aurelian Gas, która w 2007 r. w swoim otworze Trzek 1, w okolicach Poznania, nawierciła na głębokości 3600 m piaskowce, wcześniej badane za pomocą czterech wierceń w latach 1974–1986 i uznane za zupełnie nieproduktywne. Po przeprowadzeniu szczelinowania gaz wręcz buchnął z odwiertu. Dlaczego pomijano takie warstwy skalne? Przede wszystkim dlatego, że nie istniały tanie i skuteczne sposoby udrażniania przepływu gazu zamkniętego w niewielkich porach skalnych, praktycznie izolowanych od siebie lub połączonych najwyżej kapilarną siecią kanalików.
O istnieniu takich utworów geologicznych wiedziano od dawna, odtworzono nawet mechanizmy zamykania gazu – geochemiczny i fizyczny, ale nie potrafiono sobie poradzić z opłacalnym uwalnianiem uwięzionego metanu. Również w tym przypadku pionierami byli Amerykanie. W końcu lat 60. uruchomili pierwszy otwór tightgazowy w basenie San Juan w stanie Nowy Meksyk. Szybki rozwój tej wysoko specjalistycznej branży nastąpił w drugiej połowie lat 80., kiedy ceny gazu zaczęły znacząco rosnąć, a stare pola ulegały wyczerpaniu. Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych działa 40 tys. otworów tego typu, które dostarczają 70 mld m sześc. gazu rocznie, co stanowi ponad 10 proc. całkowitego tamtejszego wydobycia. Kluczem do sukcesu było opanowanie niezwykle wyrafinowanych metod szczelinowania hydraulicznego oraz potanienie technologii drążenia otworów poziomych.
Poza firmami amerykańskimi tylko kilka wielkich międzynarodowych koncernów, jak BP, Total czy Schlumberger, potrafi dzisiaj skutecznie eksploatować te złoża. Otwory tego typu dostarczają gaz w Algierii, Wenezueli, Argentynie, Omanie i Chinach, które – jak się ocenia – mają ponad 80 proc. zasobów swojego gazu uwięzione w złożach typu tight. Również w Europie pojawiły się pierwsze takie szyby, m.in. ze złoża Soehlingen w Niemczech wydobywa się metan z piaskowców czerwonego spągowca, leżących na głębokości 4600 m.
Polska również ma szansę na uwięziony gaz. Hubert Kiersnowski z Państwowego Instytutu Geologicznego uważa, że ze złożami tego typu będziemy mieć coraz częściej do czynienia, bo piaskowce czerwonego spągowca, które stanowią nasz najbardziej perspektywiczny poziom gazonośny, zalegają w Polsce na dużych głębokościach, co sprzyja zaciskaniu porów skalnych i zmniejszeniu przepuszczalności. Jego zdaniem, prawdopodobnie dużą część tych złóż, położonych w centralnej części Polski, uda się eksploatować.
Specjaliści szacują, że światowe zasoby gazu w złożach niekonwencjonalnych, pomijając nawet wielce problematyczne hydraty metanu, są dziesięciokrotnie większe od zasobów konwencjonalnych. Ile uda się wydobyć? To zależy głównie od sytuacji na rynku, bo zasoby surowców, nadające się do eksploatacji, mają tę właściwość, że zwiększają się w miarę wzrostu zapotrzebowania i cen. Z pewnością jednak gazu ziemnego starczy nam na setki lat.
Gorzej jest z ropą naftową – istnieją co prawda jej niekonwencjonalne zasoby, m.in. również w łupkach macierzystych i w zaciśniętych porach skalnych, ale jej wydobycie, ze względu na dużą lepkość, jest znacznie trudniejsze niż gazu. Eksploatuje się już niektóre złoża tego typu, można się spodziewać, że w miarę tanienia nowych technologii i wzrostu cen ropy również i te zasoby zostaną kiedyś uruchomione na większą skalę.
Pamiętam, że w papierowym wydaniu była mapka z obszarami "przy nadziei" w Polsce wspomniana w wyżej cytowanym artykule w zdaniu: od środkowego Pomorza po Lubelszczyznę, oraz obszar leżący na przedpolu Sudetów (patrz mapka)Jeśli ktoś ma ten numer Polityki to może dałoby radę zeskanować?
I jeszcze link do wątku poznańskiego o złożach gazu tego typu i wydobyciu w tej technologii pod Poznaniem (wspomniana firma Aurelian).
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=671996
preseant May 2nd, 2009, 03:39 PM ^^ znalazłem tą mapkę, spora powierzchnia kraju "przy nadziei" i pewnie jeszcze trochę pod Bałtykiem..
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/attachmentViewer.png
----------------------------------------------------------------------
URAN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/uran-1.jpg
W związku z tym, że w niedalekiej przyszłości będziemy mieć energię pochodzącą z reaktorów atomowych to wiele osób twierdzi (w tym do niedawna ja), że to kolejne uniezależnienie się od innych państw bo uranu u nas praktycznie nie ma, a zasoby światowe są praktycznie na wyczerpaniu. Te informacje temu przeczą. Ponadto w przyszłości będzie się korzystać z innego pierwiastka - toru (Th), który w naturze występuje 6 - krotnie częściej niż uran (również na terenach Polski).
Zastosowanie:
Głównym zastosowaniem jest użycie izotopu 235U jako materiału rozszczepialnego w bombach jądrowych oraz reaktorach jądrowych, które znalazły zastosowanie w elektrowniach atomowych oraz w napędzie okrętów podwodnych. Uran naturalny zawiera zbyt mało izotopu 235U by mógł być użyty jako materiał rozszczepialny i wymaga przetworzenia zwiększającego zawartość tego izotopu w procesie zwanym wzbogacaniem. W wyniku tego przetworzenia uzyskuje się uran wzbogacony oraz odpad zwany uranem zubożonym. Do wzbogacania uranu używa się wirówek wzbogacających.
Teoretycznie jeden gram uranu (czyli kulka o średnicy ok. 0,5 cm) może dostarczyć ok. 20 miliardów dżuli (20×109 J) energii. Jest to ilość odpowiadająca spaleniu ok. 1,5 t węgla[1]. "Uran jest zatem na razie najbardziej skondensowanym źródłem energii wykorzystywanym przez człowieka"
Inne zastosowania uranu:
- Uranu używano do barwienia szkła i ceramiki, obecnie ze względu na strach przed promieniowaniem, zaniechano tego zastosowania.
- 238U jest przetwarzany na pluton w reaktorach atomowych zwanych reaktorami powielającymi.
- Metaliczny uran ze względu na dużą liczbę masową jest używany jako tarcza w generatorach promieniowania X o dużej energii.
- 238U jako izotop o bardzo długim okresie rozpadu (4,468 × 109 lat) oraz produkty rozpadu służą do określania wieku skał.
- Uran jako metal o bardzo dużej gęstości, a w praktyce uran zubożony, używany jest jako rdzeń przeciwczołgowych pocisków podkalibrowych.
- Stosowany jest też w fotografii oraz analizie chemicznej.
wikipedia.pl
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Uranium.jpg
Zasoby i wydobycie uranu w Polsce
Obecnie w naszym kraju nie pracuje żadna kopalnia uranu. Jednak posiadamy pewne zasoby, których ewentualne wydobycie wraz ze wzrostem ceny tego surowca na światowym rynku mogłoby być opłacalne. Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (dane z 2003 r.) zasoby czystej rudy uranowej w Polsce występują w okolicach miejscowości:
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/1tab.jpg
Złoża rudy uranowej w Polsce zawierają od 250 do 1100 ppm [1 ppm = 1 część na milion = 1 gram na tonę] uranu, podczas gdy bardzo dochodowe kopalnie wykorzystują rudę o zawartości 300 ppm (np. Rossing w Namibii), a nawet 126 ppm (Trekkopje w Namibii). Złoża uranu eksploatowane w latach 50-tych zawierały typowo około 2000 ppm.
Wg przedstawionego w październiku 2008 referatu szwajcarskiego prof. Prassera [Prasser H.M.: Are the sources of uranium big enough for the nuclear energy industry? In: NUCLEAR ENERGY IN POLAND: Opportunity or necessity? Oct. 20 – 21, 2008, Warszawa, Poland.], w skali całej Polski łączne zasoby rozpoznane i prawdopodobne to około 100 000 ton uranu naturalnego, a więc dość dla każdego przewidywalnego programu nuklearnego w naszym kraju. Łącznie zasoby zidentyfikowane wynoszą:
∑ = 7270 t U co wystarczy na ponad 45 lat pracy reaktorów LWR o mocy 1000 MWe,
a zasoby prognozowane to:
∑ ≈ 100 000 t U co wystarczy na ponad 625 lat pracy reaktorów LWR o mocy 1000 MWe.
W chwili obecnej wydobycie tego uranu byłoby nieopłacalne, bo tańszy uran możemy kupić z wielu krajów, np. z Australii, Kanady czy Namibii, ale w dyskusji aspektów strategicznych warto zdawać sobie sprawę, że Polska może mieć własny uran. Wielkość składowej uranowej w cenie elektryczności z EJ jest mała, około 0,15 centa/kWh, a więc 0,5 grosza/kWh, przy koszcie wytwarzania energii elektrycznej ok. 15 gr/kWh. Nawet podwojenie czy potrojenie kosztu uranu nie spowoduje więc zauważalnego wzrostu ceny energii elektrycznej pochodzenia nuklearnego.
Zasoby rudy uranowej w Polsce (zasoby prognozowane są na głębokości większej niż 1000 m) wg OECD NEA Red Book, 2008.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/2tab.jpg
Nasze złoża należą wprawdzie do ubogich, ale niektóre z nich (Wambierzyce, Grzmiąca, Okrzeszyn) mają szczególną zaletę. Są to złoża pokładowe, o w miarę jednolitym charakterze, co umożliwia ich w miarę regularną eksploatację przez dziesiątki lat [http://www.redbor.pl/artykuly/0_uran.htm].
Ponadto uran można uzyskiwać jako produkt uboczny przy wydobyciu innych minerałów. Największa na świecie kopalnia uranu to Olympic Dam w Australii, gdzie uran jest domieszką do złóż miedzi o zawartości 0,02%w rudzie, to jest 200 ppm . W Polsce także możliwy jest odzysk uranu występującego jako domieszka do pokładów miedzi w rejonie Lubin-Sieroszowice. Zawartość uranu w rudzie wynosi tam ~ 60 ppm, przy zawartości miedzi 2%. Całkowite zasoby rudy to 2400 mln ton, miedzi 48 mln ton, a uranu 144 000 ton. Stanowi to ekwiwalent ~ 900 GWe-lat, które można uzyskać z tych zasobów w elektrowniach jądrowych, przy wkładzie energii mniejszym niż 5% energii uzyskiwanej w tych elektrowniach. Dodatkową zaletą byłaby redukcja radioaktywności w odpadach z oczyszczania miedzi.
Obecna roczna produkcja w zagłębiu Lubin Sieroszowice wynosi ~ 569 000 ton Cu, a ilość uranu zrzucana na hałdy to ~ 1 700 t/a. Stanowi to rocznie ekwiwalent paliwa dla 10 elektrowni jądrowych, o łącznej mocy 10 000 MWe.[Prasser H.M.: Are the sources of uranium big enough for the nuclear energy industry? In: NUCLEAR ENERGY IN POLAND: Opportunity or necessity? Oct. 20 – 21, 2008, Warszawa, Poland]
Złożami w okolicach Kowar interesuje się australijska firma Wildhorse Energy specjalizująca się w poszukiwaniach i wydobyciu uranu.
Należy jeszcze wspomnieć o zasobach uranu zawartych w popiole węglowym zalegającym na hałdach przy elektrowniach węglowych. Obecnie kanadyjska firma Sparton Resources rozwija metodę pozyskiwania uranu właśnie tą drogą, przy czym pilotażowy program prowadzony jest w Chinach. Wstępne wyniki badań są bardzo obiecujące i można się zastanawiać, czy pozyskiwanie uranu z elektrownianych odpadów trafi kiedyś również do Polski. W Polsce także prowadzono kiedyś prace badawcze w tej dziedzinie.
http://www.atom.edu.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=73&Itemid=36
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/dfg.jpg
Uran metaliczny
Czy polski uran opłaca się wydobywać?
Wydobycie uranu rozpoczęli Niemcy dziesięć lat przed II wojną światową w Kowarach w Sudetach. Do swoich laboratoriów mieli wtedy wywieźć około 10 ton rudy uranowej. Do 1942 roku Niemcy wydobyli ponad 70 ton rudy. W 1947 roku w okolice Kowar przyjechali Rosjanie. Zaledwie cztery lata później w zarządzanych przez nich kopalniach pracowało już kilka tysięcy robotników (w tym więźniowie). Cały przemysł wydobywczy, choć znajdował się w Polsce, był zarządzany i podporządkowany Rosjanom. Badania prowadzili specjaliści - geolodzy z ZSRR, nadzór nad kopalniami należał do radzieckiego wojska, a wszystko, co w nich wydobyto, bez wyjątku wysyłano na wschód. Polaków dopuszczono do badań dopiero pod sam koniec lat 50. XX wieku - 13 lat po rozpoczęciu eksploatacji złóż. Pierwsi byli specjaliści z warszawskiego Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG). Kilka lat później pojawili się tam fizycy z Instytutu Badań Jądrowych z Warszawy. Ci ostatni opracowywali wtedy różne strategie rozwoju w Polsce energetyki jądrowej. Wydobycie, oczyszczanie i wstępne wzbogacanie uranu w Sudetach zakończyło się w 1973 roku. Działało tam osiem kopalń, z czego trzy zlokalizowane były w Kowarach. W sumie wydobyto i wywieziono do ZSRR około 700 ton metalicznego uranu (inne źródła podają 850 ton). To bardzo mało, zaledwie 0,7 proc tego, co wydobyto w Czechosłowacji. Jedno ze źródeł podaje, że polski uran stanowił tylko 0,25 proc. całego uranu wydobytego we wszystkich (za wyjątkiem Bułgarii) krajach bloku wschodniego.
Czy polskie złoża opłaca się eksploatować? Rosjanie zaprzestali wydobycia z powodów ekonomicznych, ale to wcale nie musi oznaczać, że polskie złoża były wtedy nierentowne. Może Rosjanie odkryli wtedy w ZSRR bogatsze w surowiec złoża? W takim wypadku te mniej opłacalne - polskie - po prostu zostawiono. Nawet jednak zakładając, że w latach 60. i 70. wydobycie uranu w Sudetach przynosiło straty, nie musi tak być dzisiaj. Technologie związane z przemysłem wydobywczym tanieją, a uran drożeje. Jeszcze 40 lat temu funt surowca (0,45 kg) kosztował około 7 dol., dzisiaj około 130 dol. Ceny tego surowca zaczęły gwałtownie rosnąć dwa-trzy lata temu, eksperci spodziewają się, że będą rosły nadal.
Radzieccy geolodzy oceniali, że nieeksploatowane złoża w Sudetach zawierają 2,5 tys. ton. To niedużo. Po odpowiedniej obróbce da to około 500 ton uranu nadającego się na paliwo do elektrowni jądrowych. Z grubsza można powiedzieć, że dla jednej elektrowni o mocy 1 GW wystarczyłoby to na około 20 lat w przypadku "jednorazowego spalania". Gdyby wypalone pręty zostały "przetworzone" w specjalistycznym zakładzie, taka ilość paliwa wystarczyłaby na kilka razy dłużej.
Australijska firma Wildhorse Energy na rynku wydobywczym dopiero raczkuje. Powstała w 2005 roku, a na australijskiej giełdzie jej akcje są notowane od zaledwie kilku miesięcy. Zarządza dwoma kopalniami, jedną w USA, drugą (od stycznia 2007) na Węgrzech. Choć Australię i Polskę dzieli wiele tysięcy kilometrów, z punktu widzenia energetycznej samowystarczalności, nasza sytuacja może się okazać bardzo podobna. Australia w olbrzymiej większości oparła swoją energetykę na węglu brunatnym. Złoża tego surowca na Antypodach są największe na świecie. Równocześnie Australia, choć sama nie ma programu energetyki jądrowej, jest jednym z trzech największych wydobywców uranu na świecie. Na Antypodach, od kilkunastu miesięcy trwają dyskusje nad wybudowaniem elektrowni atomowej.
Polska jest jednym z największych producentów węgla kamiennego na świecie i w przeważającej większości (w 96 proc.) to na nim opiera swoją energetykę. Nie mamy siłowni jądrowych, ale w planach na następne lata jest rozpoczęcie cywilnego programu atomowego. Gdyby polskie złoża uranu były rentowne, nasza sytuacja - podobnie jak sytuacja Australii - byłaby do pozazdroszczenia.
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,4199183.html
[B]Mierzeja Wiślana zagłębiem uranowym? Polskie złoża uranu pod lupą ministerstwa
2009-07-27
Ministerstwo Środowiska i Państwowy Instytut Geologiczny interesują się złożami uranu w Polsce północnej. To co jeszcze niedawno wydawałoby się fantastyką, obecnie nabiera coraz bardziej konkretnych kształtów. A wszystko przez atomowe plany rządu, który chce, by do 2020 roku powstała w Polsce przynajmniej jedna elektrownia jądrowa. Niewykluczone, że stanie ona w okolicach Żarnowca, a uran wydobywany będzie m.in. na Mierzei Wiślanej.
Mierzeja Wiślana oraz tereny położone do około 100 km na południe od niej to obiecujące złoża uranu. Naukowcy szacują, że ich zawartość na obszarze tzw. Syneklizy (dawne obniżenie starej powierzchni ziemi) Perybałtyckiej dla Krynicy Morskiej i Ptaszkowa - Pasłęka wynosi do 2500 ton uranu. Na zasoby te natrafiono w latach 70. ubiegłego stulecia. Odkryty wówczas uranowy obszar sięga od Sopotu po Tczew, a następnie południowa jego granica biegnie na wschód, ku Gołdapi. Najwięcej rud uranowych jest właśnie w rejonie Krynicy Morskiej i Pasłęka.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/zoauranuwpolsce.jpg
Według doc. dr. inż. Andrzeja Strupczewskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Ekologów na rzecz Energii Nuklearnej SEREN, elektrownia jądrowa o mocy 1000 megawatów rocznie zużywa około 25 ton paliwa (jedna ciężarówka rocznie). Przyjmując, że elektrownia atomowa tej wielkości (1000 MW mocy) powstanie nad Jeziorem Żarnowieckim, łatwo można obliczyć, że złoża tego pierwiastka promieniotwórczego, istniejące na terenie Pomorskiego i w jego najbliższej okolicy, wystarczą na sto lat! To, oczywiście, wyliczenie uproszczone, bo po pierwsze - nie wiadomo, ile uranu udałoby sie wydobyć w Polsce północnej, a po drugie - ile pozyskać z niego właściwego paliwa do elektrowni jądrowej.
Jak mówi Leszek Milczanowski, ekspert ds. energetyki, uran z mierzei będzie trzeba poddawać specjalistycznej obróbce. Zakładając teoretycznie, że zostałoby 500 ton tego materiału, to wystarczyłoby go i tak na około 20 lat w przypadku "jednorazowego spalania". Gdyby wypalone pręty zostały "przetworzone" w specjalistycznym zakładzie, taka ilość paliwa wystarczyłaby na kilka razy dłużej, czyli znów dochodzimy do granicy 100 lat.
Dla porównania: elektrownia węglowa o tej samej mocy potrzebuje rocznie, zdaniem doc. dr. inż. Andrzeja Strupczewskiego, aż 3 mln ton węgla.
Już teraz, mimo że budowa jądrówki na Pomorzu nadal pozostaje w sferze ambitnych planów, a nie konkretnych decyzji, złożami uranu interesują się nie tylko naukowcy, ale też rząd.
- Na zamówienie ministra środowiska będzie realizowane opracowanie podsumowujące archiwalne wyniki prac geologiczno-poszukiwawczych rud uranu prowadzonych w Polsce po 1945 roku - potwierdza Grzegorz Zygan, dyrektor biura prasowego resortu środowiska. - Pogłębiona analiza tych wyników, w nawiązaniu do aktualnych kryteriów geologicznych i ekonomicznych złóż uranu, pozwoli na ocenę możliwości eksploatacji udokumentowanych złóż i określenie perspektyw poszukiwawczych.
Polskimi złożami uranu interesuje się także Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie. Jak podkreśla Mirosław Rutkowski, jego rzecznik, instytut stoi na stanowisku, że warto sprawdzić złoża uranu na mierzei oraz w jej okolicach. Rutkowski dodaje, że w tym przypadku wszystko zależy od resortu środowiska. To on właśnie zlecać może odpowiednie badania.
- Na własną rękę instytut nie będzie prowadził próbnych odwiertów na mierzei - podkreśla Rutkowski. - To nie są już lata 70., teraz obowiązuje system koncesji geologicznych na poszukiwania i wydobycie. Instytut może jednak przygotować ku temu odpowiednią bazę naukową.
Bez niej trudno sobie wyobrazić, by ktoś się starał o koncesję na poszukiwanie i wydobywanie uranu. Badania przeprowadzone kilkadziesiąt lat temu to za mało. Jednak według nieoficjalnych informacji, do których dotarł "Dziennik Bałtycki", złożami uranu, także tymi na północy Polski, już teraz się interesują zagraniczne firmy. Jedną z nich ma być australijska Wildhorse Energy. W ub. roku media informowały zresztą, że Australijczycy starają się o zgodę na poszukiwanie uranu w Sudetach.
Co na to resort środowiska?
- W Polsce terenowe prace poszukiwawcze realizowane są przez podmioty komercyjne prowadzące działalność gospodarczą na podstawie koncesji - mówi Grzegorz Zygan i dodaje: - Do ministra środowiska, jako organu koncesyjnego, do chwili obecnej nie wpłynął żaden wniosek o udzielenie koncesji na poszukiwanie rud uranu w Polsce.
Wiadomo, że nie nastąpi to z dnia na dzień. Podobnie jak budowa jądrówki na Pomorzu, wydobywanie uranu w Polsce północnej pozostaje w sferze planów. Trzeba jednak pamiętać, że te plany mogą się stać w perspektywie najbliższych lat rzeczywistością, bo uran w obecnych granicach naszego kraju już wydobywano.
Przed drugą wojną światową i podczas niej robili to Niemcy. Wydobycie surowca w Kowarach w Sudetach rozpoczęli pod koniec lat 20. Szacuje się, że do 1942 roku wywieźli stamtąd ponad 70 ton rudy. Po wojnie w uranowych sztolniach Kowar zjawili się natomiast fachowcy z sowieckiego przedsiębiorstwa Kuznieckie Rudniki, bo uran, gdy rozpoczęła się zimna wojna, stał się surowcem strategicznym. W sumie wydobyto i wywieziono do ZSRR od 700 do 850 ton metalicznego uranu. Jego wydobycie wiązało się z ogromnymi kosztami, ale Sowieci nie zwracali na to uwagi.
Pytaniem jest - czy teraz, na początku XXI wieku, będzie się opłacało wydobywać uran w Polsce północnej. Według Leszka Milczanowskiego, raczej tak. Po pierwsze - obecne technologie wydobywcze są bardziej wydajne niż kilkadziesiąt lat temu, a po drugie - uran, z powodu rozwoju energetyki jądrowej na całym świecie, jest coraz droższy. Jeszcze 30 lat temu kilogram surowca kosztował około 20 USD, podczas gdy dzisiaj kosztuje już 128 dolarów.
Czy w związku z tymi faktami turyści będą musieli ustąpić na Mierzei Wiślanej miejsca profesjonalnym ekipom poszukiwawczo-wydobywczym? Już teraz obawiają się tego hotelarze, właściciele pensjonatów czy osoby zajmujące się promocją turystyki.
- O tym że pod ziemią mamy uran, dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkowo - wspominają Marzena i Dariusz Labudowie, właściciele hotelu w Krynicy Morskiej. - Stało się to podczas przeglądania dokumentacji geologicznej dotyczącej pokładów wód termalnych na Mierzei Wiślanej. Zależy nam bowiem, by te wody zaczęto wykorzystywać do celów leczniczych. Wówczas przeczytaliśmy, że oprócz owych wód, istnieją pod ziemią na naszym terenie także złoża uranu.
Aktualnie eksperci uspokajają: badania nie oznaczają szybkiego wydobywania uranu. Jednak podkreślają równocześnie, że ta wizja, w perspektywie budowy polskiej jądrówki, staje się coraz bardziej kusząca.
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/1028874.html
Dodatkowe informacje:
Górnictwo uranu w Polsce (http://www.redbor.pl/artykuly/0_uran.htm)
pab May 2nd, 2009, 10:15 PM znalazłem tą mapkę
Dzięki, dokładnie o to chodziło.:)
preseant May 3rd, 2009, 02:07 PM Węgiel brunatny
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/brunatny.jpg
www.wkw-hubertowka.pl
Stan rozpoznania i podstawowe problemy
Zasoby węgla brunatnego w Polsce
dr Jacek Kasiński, Państwowy Instytut Geologiczny
Problem bezpieczeństwa energetycznego Polski czy wręcz po prostu zapewnienie w najbliższych latach wystarczającej ilości energii, umożliwiającej podtrzymanie wzrostu gospodarczego kraju, staje się ostatnio problemem dostrzeganym coraz powszechniej. Nie mamy w Polsce zbyt rozległego instrumentarium, pozwalającego na przeciwdziałanie tej sytuacji: obok kurczących się i położonych coraz głębiej zasobów węgla kamiennego i potencjalnej produkcji energii w elektrowniach nuklearnych, na placu boju pozostają właściwie bardzo znaczne i łatwo dostępne zasoby węgla brunatnego.
Węgiel brunatny w Polsce i na świecie
Zasoby węgla brunatnego w świecie koncentrują się w kilku krajach. Oprócz Polski do tej grupy należą: Australia, Chiny, Czechy, Grecja, Niemcy, Rosja, Stany Zjednoczone i Turcja. Światowe możliwe do wydobycia zasoby węgla brunatnego są szacowane na 512 mld Mg. W Polsce zasoby tego surowca są bardzo znaczne i według zaktualizowanych danych (Piwocki et al. 2004) wynoszą 29 814,7 mln Mg, w tym w złożach udokumentowanych (zasoby udokumentowane w kategoriach A + B + C1 + C2) - 13 851,2 mln Mg, a w złożach rozpoznanych wstępnie (zasoby szacunkowe w kategorii D) - 15 963,5 mln Mg.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/mapa1d.gif
Baza zasobowa węgla brunatnego
Węgle brunatne miękkie występują powszechnie na obszarze Niżu Polskiego i w basenach satelickich w utworach paleogenu i neogenu, a węgle brunatne twarde - lokalnie w utworach kredy w niecce północnosudeckiej i jury w obrzeżeniu Gór Świętokrzyskich). Praktyczne znaczenie mają jedynie mioceńskie złoża węgla brunatnego miękkiego, których bogate złoża występują powszechnie w zachodniej części Polski (mapa). Te właśnie złoża stanowią najważniejsze obecnie źródło surowców energetycznych w Polsce.
Znaczenie gospodarcze ma tylko jeden pokład węgla, występujący wśród utworów paleogenu na przestrzeni około 7 700 km2 - oligoceński (1) V pokład czempiński. Pokład ten osiąga znaczne miąższości (do 45 m) jedynie w kilku złożach (Rogóźno, Łąnięta, Bąkowo), z których żadne nie jest w chwili obecnej eksploatowane. Niewielkie znaczenie ma także najstarszy pokład mioceński - (2) IV pokład dąbrowski, występujący na obszarze 7 000 km2. Istotniejsze pod względem ekonomicznym są młodsze pokłady występujące wśród utworów miocenu: (3) III pokład ścinawski, rozprzestrzeniony na obszarze około 30 000 km2 i osiągający miąższości do 35 m (złoża: Mosty, Ścinawa), (4) II pokład łużycki, zajmujący powierzchnię około 61 000 km2 o grubości do 40 m (złoża: Czempin, Gostyń, Krzywiń, Lubstów, Mosina, Naramowice, Radomierzyce, Szamotuły), a w zapadliskach tektonicznych nawet do 250 m (złoże Bełchatów) oraz (5) I pokład środkowopolski o powierzchni około 70 000 km2 i miąższości sięgającej 20 m (złoża regionu konińskiego).
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/pig1t1.gif
Odnawialność zasobów
W związku z przemianami gospodarczymi, jakie zaszły w Polsce po 1989 roku, praktycznie zaprzestano poszukiwania i rozpoznawania nowych złóż kopalin ze środków publicznych. Wychodzono z założenia, że skoro przemysł wydobywczy należy sprywatyzować, jemu należy pozostawić proces rozpoznawania nowych złóż. O ile w odniesieniu do złóż kopalin pospolitych mechanizm ten zdał egzamin, to od 1993 roku zaznacza się stały ubytek zasobów węgla brunatnego, który jest wynikiem postępującej eksploatacji przy dramatycznym niedostatku nowych prac dokumentacyjnych. Coroczny ubytek zasobów z powodu eksploatacji wynosi ponad 60 mln Mg. Ponieważ prace poszukiwawcze złóż węgla brunatnego są długotrwałe, kosztowne i obarczone, mimo postępu metod badawczych znacznym ryzykiem, podmioty gospodarcze ograniczają w zasadzie prace dokumentacyjne do znanych już złóż, dokumentując je na własne potrzeby w wyższych kategoriach. Stałym postulatem środowiska jest przeniesienie, w odniesieniu do surowców o znaczeniu strategicznym, ryzyka prac poszukiwawczych na państwo. W przypadku sukcesu, potencjalny inwestor, w świetle obowiązujących przepisów, i tak będzie musiał zwrócić koszt ich wykonania.
Waloryzacja i ochrona złóż
Złoża węgla brunatnego, poza nielicznymi wyjątkami, eksploatowane są metodą odkrywkową. Zatem ochrona złóż powinna polegać na chronieniu powierzchni nad nimi przed zabudową, która mogłaby utrudnić bądź uniemożliwić ich późniejsze wykorzystanie. Przeprowadzenie przez złoże autostrady, budowa nad nim osiedla mieszkaniowego czy zakładu przemysłowego tak zwiększy koszty jego eksploatacji, że stanie się ona nieopłacalna. Właściwy cykl inwestycyjny powinien zatem obejmować następujące etapy:
rozpoznanie złoża;
ujęcie go w krajowym bilansie zasobów;
wpisanie złoża do regionalnego i miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Taki cykl pozwoli, zgodnie z zapisami ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, na ochronę terenu złoża przed niewłaściwym wykorzystaniem i udostępnienie go do eksploatacji teraz bądź w następnych pokoleniach.
Oczywiście nie wszystkie złoża kopalin mają jednakową wartość. Bezwzględnie chronione powinny być tylko złoża najbardziej wartościowe, o znaczeniu strategicznym dla gospodarki kraju. W przypadku złóż mniej wartościowych bardziej racjonalne ze społecznego punktu widzenia może być inne wykorzystanie przestrzeni nad złożem. Stąd bardzo ważnym zagadnieniem jest waloryzacja złóż kopalin.
W celu przygotowania danych niezbędnych do podjęcia przemyślanych decyzji lokalizacyjnych, a także intensyfikacji koniecznej ochrony złóż węgla brunatnego, w Państwowym Instytucie Geologicznym przeprowadzono kompleksowe prace mające na celu aktualizację zasobów złóż węgla brunatnego i ich waloryzację pod względem ekonomicznym, geośrodowiskowym i społecznej akceptacji potencjalnej inwestycji. W wyniku przeprowadzonych prac wytypowano złoża najkorzystniejsze pod kątem warunków potencjalnego zagospodarowania. Złoża pokazane w poniższej tabeli powinny podlegać bezwzględnej ochronie, celem ułatwienia ich późniejszego zagospodarowania.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/pig1t2.gif
Dlaczego węgiel brunatny?
Na temat wykorzystania węgla brunatnego jako surowca w energetyce zawodowej pojawiały się różnorodne opinie. Nie brakowało tez, że jest on mało konkurencyjny pod względem ekonomicznym, najcięższe zarzuty wytaczano jednak w dziedzinie ochrony środowiska. Jak zatem przedstawiają się te zagadnienia w rzeczywistości?
Pomimo planowanego zwiększenia wykorzystania w energetyce gazu ziemnego i spodziewanego wzrostu produkcji energii ze źródeł odnawialnych, przewiduje się, że jeszcze w 2030 roku 60% energii elektrycznej będzie produkowane w elektrowniach opalanych węglem kamiennym i brunatnym. Węgiel brunatny jest jednak obecnie najtańszym źródłem energii (około 19 USD/MWh), co stanowi około 65% kosztów energii uzyskiwanej z węgla kamiennego). Cztery z pięciu wielkich elektrowni opalanych węglem brunatnym produkują energię tańszą niż najtańsza elektrownia pracująca na węglu kamiennym - "Opole". Sprzyjające warunki geologiczne i zaawansowana technologia wydobycia (nie bez znaczenia jest niski koszt transportu wielkogabarytowych ładunków taśmociągami) powodują, że w przeliczeniu na wartość opałową (kaloryczność) węgiel brunatny jest najtańszym źródłem energii w Polsce i pozostanie takim w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej.
Zagrożenia środowiska
naturalnego ze strony energetyki opartej na spalaniu węgla brunatnego (wydobycie węgla i produkcję energii elektrycznej należy tu traktować łącznie) są rzeczywiście istotne. Coraz powszechniejsze stosowanie nowoczesnych technologii przy istniejących surowych normach emisji zanieczyszczeń powoduje jednak, że uciążliwość tego przemysłu dla środowiska znacznie zmalała. Na potencjalne obciążenie środowiska wywołane działalnością górniczą składają się: (1) całkowite przekształcenie powierzchni terenu w obrębie konturu budowanej odkrywki, (2) przekształcenia hydrologiczne i hydrogeologiczne związane z odwadnianiem odkrywki (obniżenie poziomu wód gruntowych, przesuszenie gleb, wpływ na wody powierzchniowe), (3) deformacje geomechaniczne na przedpolu i zboczach odkrywki i zwałowiska zewnętrznego (osiadanie i powstawanie osuwisk), (4) wstrząsy związane z odprężeniem górotworu, (5) zanieczyszczenie powietrza atmosferycznego w wyniku emisji pyłu podczas eksploatacji i zwałowania nadkładu oraz gazów powstających podczas pożarów węgla w odkrywce w następstwie jego samozapłonu, (6) zanieczyszczenie wód powierzchniowych (głównie w postaci zawiesiny) i (7) emisja hałasu przez pracujące urządzenia. Do wymienionych zagrożeń należy dodać zagrożenia ze strony zakładu energetycznego: (8) zanieczyszczenie powietrza atmosferycznego w wyniku emisji pyłu i gazów generowanych przy spalaniu węgla, (9) zanieczyszczenie termiczne wód powierzchniowych (rzek i jezior), (10) zanieczyszczenie chemiczne wód podziemnych w wyniku ługowania składowisk popiołów i wreszcie (11) emisja do atmosfery znacznych ilości dwutlenku węgla.
Rekultywacja
Stosowane coraz powszechniej nowoczesne technologie powodują istotne zmniejszenie zagrożeń na niemal wszystkich wymienionych polach. Nie jest możliwe uniknięcie (1) całkowitego przekształcenia powierzchni terenu w granicach odkrywki, jednak prawidłowo prowadzona rekultywacja pozwala na uzyskanie pełnowartościowych terenów rolniczych, leśnych lub zbiorników wodnych, które po okresie 20-30 lat są zwracane gospodarce narodowej. Często zdarza się, że kopalnia oddaje gminie tereny rolnicze o znacznie wyższej klasie bonitacyjnej niż tereny, które kiedyś zajmowała; taka sytuacja ma na przykład miejsce w kopalni "Konin". Tereny pogórnicze stają się także atrakcyjnym miejscem wypoczynku świątecznego, szczególnie w obszarach pozbawionych elementów naturalnych, jak to ma miejsce w rejonie Kolonii w Niemczech. Nie można także uniknąć (2) przekształceń hydrologicznych i hydrogeologicznych, jednak ich uciążliwe skutki można zmniejszać przez stosowanie odpowiednich upraw oraz budowę wodociągów wiejskich, a prawidłowa rekultywacja powoduje z czasem przywrócenie prawidłowych stosunków w górotworze. Deformacje geomechaniczne (4) i wstrząsy (5) mają znacznie mniejszą intensywność niż w górnictwie podziemnym, a prawidłowo zaprojektowane zbocza wyrobisk i zwałowisk (powszechne stosowanie zwałowania wewnętrznego) powinny zminimalizować ich natężenie. Emisję pyłu w kopalni (6), która z natury jest względnie niewielka, ogranicza się stosując w czasie suszy zraszanie, a emisję hałasu (ściśle ograniczoną normami) przez budowę ekranów akustycznych. Największe zmiany na korzyść środowiska zaszły jednak w technologii spalania węgla. Nowoczesne bloki spalające węgiel na złożu fluidalnym w praktyce nie powodują (8) zanieczyszczenia powietrza atmosferycznego (węgiel i produkty jego spalania cyrkulują w obiegu zamkniętym aż do całkowitego rozpadu); a do atmosfery emitowany jest jedynie CO2 i para wodna. Zanieczyszczenie termiczne wód powierzchniowych (9) zachodziło jedynie w przypadku stosowania otwartego obiegu chłodniczego, jak to ma miejsce jeszcze dziś w elektrowniach "Konin" i "Pątnów"; w nowo budowanych elektrowniach zagrożenie to jest eliminowane przez stosowanie wyłącznie obiegu zamkniętego (chłodnie kominowe). Problem przesączania zanieczyszczeń ze składowisk popiołów (10) jest eliminowany na drodze budowy ekranów uszczelniających z materiałów o własnościach jonowymiennych (iły beidellitowo-smektytowe) oraz coraz powszechniejszą petryfikację masy odpadów paleniskowych.
Sekwestracja CO2
Obecnie najtrudniejszym do rozwiązania problemem jest (11) emisja znacznych ilości CO2. Działania podejmowane w kierunku jego rozwiązania to stosowanie nowoczesnych niskoemisyjnych technologii spalania węgla (np. spalanie w czystym tlenie), a przede wszystkim - sekwestracja CO2 w głębokich strukturach geologicznych. Nie ulega jednak wątpliwości, że w świetle obecnej polityki Unii Europejskiej wymóg bezemisyjnego spalania znacznie podniesie koszty produkcji energii z węgla brunatnego, podobnie zresztą jak tej produkowanej z innych paliw kopalnych.
*
Należy mieć nadzieję, że w przyszłości klasyczne wydobycie i spalanie węgla zostanie po części wyeliminowane na rzecz niekonwencjonalnych technologii przetwarzania węgla bezpośrednio w złożu, takich jak podziemne zgazowanie (produkcja gazu syntezowego) czy też uwodornienie mikrobiologiczne (produkcja metanu). Metody te znajdują się jednak obecnie dopiero w fazie eksperymentalnej i wiele wskazuje, że wbrew przyjętym założeniom ich stosowanie nie jest wcale obojętne dla środowiska naturalnego. Tym niemniej budowa instalacji pilotowych na starannie wybranych złożach wydaje się już dziś jak najbardziej uzasadniona.
Dowodem pośrednim na istnienie możliwości uczynienia węgla brunatnego bardziej przyjaznym dla środowiska jest fakt, że pozostaje on istotnym surowcem energetycznym w Niemczech, Stanach Zjednoczonych czy Australii, choć przepisy dotyczące ochrony środowiska są we wszystkich tych państwach bardzo restryktywne.
W obliczu faktu, że koszty energii uzyskiwanej ze źródeł odnawialnych są znacznie wyższe niż związane ze spalaniem paliw kopalnych, można sądzić, że przy zastosowaniu czystych technologii spalania węgiel brunatny jeszcze długo pozostanie jednym z podstawowych surowców energetycznych na świecie i w Polsce. Nie grozi tu, jak w przypadku węglowodorów, szybkie wyczerpanie zasobów, ponieważ światowe zasoby tego surowca zapewniają utrzymanie obecnego poziomu wydobycia przez 500 lat. Także w Polsce zasoby węgla brunatnego wystarczą na mniej więcej tyle samo, zatem zwiększenie jego wydobycia (czy choćby utrzymanie go na dotychczasowym poziomie) przyczyniłoby się w sposób istotny do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Założenia Polityki energetycznej Państwa do 2030 roku przewidują uruchomienie nowych kopalń węgla brunatnego, wymaga to jednak podjęcia niezbędnych decyzji już teraz. n
http://www.geoland.pl/dodatki/energia_lix/pig2.html
Złoża węgla brunatnego w Polsce
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Beztytuu-2.jpg
http://www.kgo.agh.edu.pl/pdf/wegielb.pdf
Na tej grafice widać dokładnie jak lokalizowane są złoża węgla za pomocą wierceń . Wyglądają trochę jak wrak na dnie morza z dziurą po wielkim pocisku :)
Graficzna reprezentacja wszystkich obiektów (otwory wiertnicze, próby bruzdowe), jakie zostały wykonane od początku lat 60. do chwili obecnej na tle wyrobiska (Bełchatów).
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/1_belchatow.jpg
http://www.ppwb.org.pl/wb/57/8.php
Mamy największe złoża węgla brunatnego na świecie
Na Dolnym Śląsku zalegają największe w Europie, a być może i na świecie pokłady węgla brunatnego. Rząd nie może się zdecydować, co z nimi zrobić.
Złoża Legnica odkryto w latach 50. przy okazji poszukiwań i dokumentowania złóż miedzi. Znajduje się tu pięć pól eksploatacyjnych: Legnica-Zachód, Legnica-Wschód, Legnica-Północ, Ścinawa i Ruja.
Prof. Jerzy Bednarczyk z Instytutu Górnictwa Odkrywkowego "Poltegor": - To największe złoża w Europie, a być może i na świecie. Ich wielkość oceniamy na !!!35 mld ton!!!, w tym 15 mld może być eksploatowanych. Zasoby Bełchatowa, przy największej polskiej elektrowni, to ok. 2 mld ton. Dolnośląskie zalegają na głębokości ok. 200 m, czyli podobnej jak w Bełchatowie. Poza tym legnickie złoża są znacznie lepsze jakościowo niż bełchatowskie. To żyła złota, którą wreszcie trzeba zabezpieczyć i następnie rozpocząć wydobywać. Przy optymalnym wydobyciu rocznie można uzyskać aż 29 TWh energii.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/1.gif
Od czasu odkrycia nikt się jednak legnickimi złożami nie interesował, głównie dlatego, że do końca nie było wiadomo, jak są duże, na jakiej głębokości i czy ich wydobycie będzie opłacalne. Niedawne badania potwierdziły jednak ich bogactwo. - Wydobycie tych złóż jest ekonomicznie opłacalne i technicznie wykonalne - przekonuje prof. Lech Gładysiewicz, dziekan wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Politechniki Wrocławskiej.
Zdaniem prof. Gładysiewicza węgiel brunatny do połowy XXI wieku będzie jednym z głównych surowców energetycznych w Europie. - Zainteresowanie tym surowcem jest naturalne, to z niego produkuje się najtańszą energię elektryczną, ponad 30 proc. tańszą niż z węgla kamiennego.
Problem jednak w tym, że przez lata złóż nikt nie zabezpieczył. Powstały tam wsie, m.in.: Spalona, Miłogostowice, Golanka Dolna, Kunice. Ich mieszkańców trzeba by przesiedlić. Zdaniem pracowników Poltegoru to ponad 1,5 tys. ludzi. Zastrzegają jednak, że przenosimy zostaną rozciągnięte w czasie, na 25 lat. Poza tym kilkanaście hektarów na polu złóż Legnica- Wschód zostało objętych programem Natura 2000. Jakby tego było mało, poprzedni rząd przez sam środek złóż wytyczył drogę krajową S3 Lubawka - Szczecin. - Jeśli droga powstanie w takim kształcie, zamknie nam dostęp do największych złóż - mówi prof. Gładysiewicz.
- Rząd musi jak najszybciej podjąć decyzję o przyszłości legnickich złóż, tym bardziej że potrzeby energetyczne kraju są coraz większe - mówi Henryk Jezierski, wiceminister środowiska, główny geolog kraju. - Ich wydobycie rodzi jednak dziesiątki pytań, na które na razie nie ma odpowiedzi.
Choć rząd nie podjął jeszcze decyzji co do przyszłości złóż, koncerny energetyczne już są zainteresowane ich eksploatacją. W grę wchodzą szwedzki Vattenfall oraz polskie Tauron i PGE.
Przedstawiciele Szwedów kilka razy w ostatnim czasie odwiedzali Ścinawę na Dolnym Śląsku. Vattenfall planuje postawienie tam ogromnej elektrowni o mocy około 4000 MW. Na początku paliwem ma być węgiel kamienny i gazem ziemnym. Po uruchomieniu kopalni węgla brunatnego powstałyby nowe, opalane nim bloki.
Miedziowy kombinat KGHM podpisał list intencyjny z państwowym koncernem energetycznym Tauron, który skupia elektrownie i zakłady energetyczne z południa kraju. Wspólnie chcą postawić siłownię w tym regionie. - Na początku nie będzie to elektrownia na węgiel brunatny ze względu na koszty budowy kopalni - mówi prezes Tauronu Joanna Strzelec-Łobodzińska. - O eksploatacji złóż myślimy w drugim etapie przedsięwzięcia.
Legnickimi złożami chciałby się także zająć największy producent prądu w kraju - Polska Grupa Energetyczna. Jej atutem jest doświadczenie - w skład grupy wchodzi elektrownia i kopalnia węgla brunatnego Bełchatów. - Oczywiście, że jesteśmy zainteresowani. Na razie prowadzimy rozmowy z rządem - powiedział nam jeden z szefów spółki.
Jeszcze poprzedni rząd zamówił analizę kosztów wytwarzania prądu z różnych paliw w 2020 r. Wynika z niej, że najtańszy byłby prąd z siłowni jądrowej - megawatogodzina kosztowałaby 120-130 zł. Prąd z węgla brunatnego ze złóż legnickich byłby dwukrotnie droższy. Podobnie wyglądałyby ceny energii z węgla kamiennego. Ale wychodzi i tak o 15 proc. taniej niż prąd z gazu ziemnego. Dziś produkcja megawatogodziny prądu kosztuje 150-160 zł.
Cała polska energetyka czeka na decyzję rządu w sprawie paliwa, z którego będzie korzystać w ciągu kilkunastu najbliższych lat. - Obecnie eksploatowane złoża węgla kamiennego wyczerpią się do 2030 r. - twierdzi prof. Janusz Lewandowski z Politechniki Warszawskiej. - Utrzymanie dotychczasowego poziomu wydobycia będzie niemożliwe. Rząd PiS planował uruchomienie do 2020 r. elektrowni jądrowej. Nowy rząd nie ma jeszcze w tej sprawie stanowiska.
A mieszkańcy Ścinawy są podzieleni. - Ludzie są wzburzeni, bo boją się zanieczyszczenia środowiska, emisji pyłów i krajobrazu księżycowego - mówi Andrzej Holdenmajer, burmistrz Ścinawy. - Ja jestem za rozwojem gminy, nowymi miejscami pracy, a bez nowych inwestycji tego nie będzie.
http://www.komitetlegnica.agh.edu.pl/aktualnosci/artykuly/1.htm
Węgiel kamienny
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/wegiel_kamienny.jpg
Złoża węgla kamiennego w Polsce należą do euroamerykańskiej karbońskiej prowincji węglonośnej, która w Europie tworzy dwa pasma zagłębi: paraliczne powstałe w zapadlisku na przedpolu fałdowań górotwórczych i limniczne powstałe w bezodpływowych kotlinach i zapadliskach śródgórskich. W Polsce złoża występują w trzech zagłębiach, z których dwa: Górnośląskie Zagłębie Węglowe (GZW) i Lubelskie Zagłębie Węglowe (LZW) są typu paralicznego, a Dolnośląskie Zagłębie Węglowe (DZW) jest zagłębiem limnicznym. Wydobycie węgla kamiennego prowadzone jest obecnie w dwóch z nich: Górnośląskim Zagłębiu Węglowym (GZW) oraz w Lubelskim Zagłębiu Węglowym (LZW). Trzecie, Dolnośląskie Zagłębie Węglowe (DZW), ma znaczenie jedynie historyczne.
Górnośląskie Zagłębie Węglowe jest głównym zagłębiem Polski. Za wyjątkiem jednej, tu zlokalizowane są obecnie wszystkie czynne kopalnie. W Lubelskim Zagłębiu Węglowym działa jedna kopalnia – Bogdanka. W Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym eksploatację węgla kamiennego zakończono w 2000 r., kiedy zaniechano wydobycia z kopalni Nowa Ruda (pole Słupiec). Powodem zaniechania eksploatacji złóż z tego zagłębia były trudne warunki geologiczno-górnicze, powodujące nierentowność wydobycia. Zasoby odpowiadające parametrom zasobów bilansowych, a występujące w obszarach złóż zaniechanych, zostały zaliczone do zasobów pozabilansowych, ich wielkość w DZW szacowana jest na około 369 mln ton.
Rozpoznanie LZW, a w szczególności stan poznania jego granic, nie uległ zmianie i jest stosunkowo słaby. Przyjmuje się około 9 100 km2 jako obszar o zdefiniowanych perspektywach złożowych i grubości nadkładu od 360 do ponad 1 000 m. Czynna jest pierwsza kopalnia węgla eksploatująca złoże zajmujące powierzchnię około 57 km2, co stanowi 0,5 % obszaru zagłębia. Złoża rezerwowe rozpoznane szczegółowo zajmują obszar 340 km2, a złoża rozpoznane wstępnie – 610 km2. Znaczną część stanowi obszar o nadkładzie ponad 1 000 m i oszacowanych zasobach potencjalnych. Zasoby bilansowe węgli w LZW, stanowią około 21,6 % polskich zasobów bilansowych węgla kamiennego.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/wegiel5.gif
Górnośląskie Zagłębie Węglowe jest głównym zagłębiem Polski. Za wyjątkiem jednej, tu zlokalizowane są obecnie wszystkie czynne kopalnie. Powierzchnia Górnośląskiego Zagłębia Węglowego w granicach Polski szacowana jest na około 5 800 km2. Złoża eksploatowane zajmują aktualnie około 1 100 km2 (czyli około 19 % powierzchni), złoża rezerwowe o zasobach rozpoznanych szczegółowo (w kategorii C1) zajmują 660 km2 (11 %), złoża rezerwowe o zasobach rozpoznanych wstępnie (kat. C2) – 765 km2 (13 %), a złoża wyeksploatowane lub zaniechane – 635 km2 (11 %). Około 27 % powierzchni zajmują obszary perspektywiczne, gdzie oszacowano zasoby występujące w strefie głębokości do 1 000 m. Pozostałą część zagłębia zajmują głównie obszary o zasobach prognostycznych i o nadkładzie większym od 1 000 m oraz peryferyjne części zagłębia bez perspektyw zasobowych. Obecnie, około 78,3% udokumentowanych zasobów bilansowych polskich węgli kamiennych występuje w GZW.
Kopalnie węgla od początku okresu przemian ustrojowych podlegają restrukturyzacji, a stan geologicznych zasobów bilansowych zmniejsza się corocznie nie tylko na skutek wydobycia i strat eksploatacyjnych, a przede wszystkim ze względu na weryfikację i przeklasyfikowanie zasobów w procesie przystosowania ich do warunków gospodarki rynkowej. Najbardziej znaczące zmiany bazy zasobowej w tym okresie dotyczą GZW i DZW. Wydobycie w latach 1990 – 2003 zmniejszyło się z ponad 150 do około 96 mln ton.
Udokumentowane zasoby bilansowe złóż węgla kamiennego wg stanu na 31.12.2007 rok wynoszą 43 082 mln ton. Prawie ľ zasobów, to węgle energetyczne, Ľ to węgle koksujące, a inne typy węgli stanowią ułamek procenta wszystkich zasobów węgla. Zasoby złóż zagospodarowanych stanowią obecnie 37 % zasobów bilansowych i wynoszą 16 119 mln ton.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/i022007236000004a101.jpg
gazeta.pl
Drobnym drukiem jest napisane, że zasoby przemysłowe węgla kamiennego w Polsce są szacowane na 2 razy dłużej a bilansowe wystarczą na 5 razy dłużej czyli ok. 200 lat.
Szczegółowa mapa rozmieszczenia złóż węgli kamiennych, brunatnych i torfu w Polsce (http://www.klin.cba.pl/studia/przemysl/Energ2003.jpg)
god May 3rd, 2009, 05:56 PM preseant - Dużo ciekawych informacji. Kontynuuj.
preseant May 3rd, 2009, 08:16 PM ^^ Będzie tego więcej ;) Ku chwale zasobnej ojczyzny :cheers:
ZŁOTO
http://vamsikarra.files.wordpress.com/2009/06/gold-bars-india.jpg
Złoto dla cierpliwych
Gdyby wykorzystać wszystkie polskie pokłady złota, to w ciągu kilku lat wartość wyprodukowanego kruszcu przekroczyłaby zasoby skarbca NBP i kilku państw ościennych
Czy Dolny Śląsk stanie się europejskim Klondike?
W samych Sudetach jest ponad 150 złotonośnych miejsc, w których może zalegać nawet 200 ton cennego kruszcu! Ile złota jest w pozostałych żyłach w kraju, nikt jeszcze dokładnie nie zbadał. - Na razie nie pozyskuje się u nas złota na skalę przemysłową, ale już wkrótce może się to zacząć opłacać - mówi prof. Andrzej Grodzicki z Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Koncesje na wydobycie złota z 33 działek o powierzchni około 100 km2 otrzymały już koncerny górnicze z Irlandii, Australii i USA.
Gorączka posła Ratmana
Pod względem wielkości złóż zasobnych w złoto Polskę w Europie wyprzedzają tylko Finlandia, Francja i Szwecja. Naszym małym Jukonem jest Dolny Śląsk. Już w średniowieczu okolice Złotoryi, Lwówka Śląskiego, Legnickiego Pola oraz Złotego Stoku i Głuchołaz, a także Karkonosze i Pogórze Izerskie należały do największych europejskich ośrodków górnictwa złota. Na złoto natrafiono także na obrzeżu Wyżyny Śląskiej i w Górach Świętokrzyskich. Sporą ilość cennego metalu znaleziono w końcu XX wieku w Karpatach. Niedaleko granicy z Polską Słowacy eksploatują największą kopalnię złota na Starym Kontynencie. Duże pokłady tego kruszcu odkryli również Czesi w okolicach Morkska.
Rewelacją dla poszukiwaczy złota może się okazać złoże, którego istnienie udokumentował niedawno sosnowiecki Oddział Górnośląski Państwowego Instytutu Geologicznego. Pod Myszkowem na głębokości 400 m odkryto największe w Europie (obliczane na 80 mln ton) zasoby rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych. Obok tych metali zawsze występuje złoto. - Jeżeli wybuduje się tam kopalnię zdolną wydobywać 4 mln ton rudy rocznie, to pracy wystarczy na 20 lat - zapala się poseł Zygmunt Ratman, były burmistrz Myszkowa, który w tej sprawie składał w Sejmie interpelację.
Szukajcie, a znajdziecie
"Złoto jest tam, gdzie go szukasz" - mawiał przewrotnie Edmund Rutkowski, nieżyjący już nestor polskiej geologii złota. W Polsce można jednak precyzyjniej wskazać złotonośne miejsca. Zasoby Radomic szacuje się na 1,2 tony kruszcu, Czarnowa na tonę, Radzimowic na 8 ton. Są też złoża okruchowe, z których najłatwiej pozyskać surowiec - złoto można z nich po prostu wypłukać. Występują one w Rakowicach koło Lwówka Śląskiego oraz w Winnej Górze w dolinie Bobru. W Sudetach do czasów współczesnych wydobyto łącznie około 40 ton złota. Według geologów, kolejne 29 ton znajduje się jeszcze w Złotym Stoku w województwie dolnośląskim, gdzie złotonośne żyły zalegają bardzo płytko. Najgłębszy tamtejszy szyb ma 500 m głębokości. W RPA wydobywa się złoto nawet z poziomu poniżej 2000 m. - Postęp techniczny umożliwia eksploatację rudy o coraz mniejszej zawartości złota - informuje Andrzej Kurcz z Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska. Kilkadziesiąt lat temu zamykano kopalnie przynoszące 4-6 gramów złota z jednej tony rudy. Dzisiaj rozpoczyna się wydobycie nawet wówczas, gdy prognozy mówią o pozyskiwaniu grama złota z tony!
Na razie jedynym producentem złota na większą skalę pozostaje KGHM Polska Miedź SA. Rocznie kombinat odzyskuje z rud miedzi około 500 kg cennego kruszcu. Jeszcze w 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne, a koncesje na ich użytkowanie przyznano koncernom górniczym z Irlandii, Australii i Stanów Zjednoczonych. - Czekamy z uruchomieniem wydobycia aż umocni się cena złota na rynku - mówi Henryk Kucha, profesor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i zarazem przedstawiciel firmy polsko-irlandzkiej Gleniff Exploration, której resort środowiska przyznał jedną z koncesji na poszukiwanie złota.
Z kilofem na urlop
- Jeżeli nawet nie staniemy się "złotą" potęgą świata, to przecież polskie złoto można uczynić magnesem przyciągającym zagranicznych turystów! - uważa prof. Andrzej Grodzicki. - To wielka szansa dla Dolnego Śląska, a zwłaszcza Złotryi, w której okolicach jest jeszcze wiele dziewiczych potoków kryjących złote ziarna - wtóruje mu Jan Kusek, wielki mistrz Polskiego Bractwa Kopaczy Złota. Na Zachodzie płukanie złota to ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu. Po nasze złoto już teraz przyjeżdżają turyści nie tylko z Europy.
Złoto okruchowe, Dolny Śląsk
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/guardon.jpg
www.pgi.gov.pl
- Wielu Japończyków nie wie, gdzie jest Polska, ale potrafią pokazać na mapie Złotoryję - twierdzi Kusek.
Na południu Polski niektórzy utrzymują się z płukania złota. Zarabiają w ten sposób 800-900 zł miesięcznie. Najlepsi poszukiwacze mogą zarobić wielokrotnie więcej, nawet kilka tysięcy złotych. Na większą skalę złota poszukują swego rodzaju kłusownicy, czyli osoby wyposażone w specjalne pompy (te urządzenia kosztują 4-6 tys. zł), którymi przepłukują potoki.
Złoty czas
- Ludzie coraz chętniej lokują pieniądze w nieruchomościach lub drogocennych kruszcach - twierdzi Jan Wierchowiec, geolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatnie odkrycia żył złota w Polsce pozostałyby pewnie sensacją jednego sezonu, gdyby nie... Enron i WorldCom. Mnożące się afery finansowe dotyczące spółek giełdowych w USA podważyły zaufanie inwestorów do wirtualnych pieniędzy. Po raz pierwszy od lat na giełdach surowców w górę poszły ceny złota. Coraz więcej zagranicznych firm traktuje Polskę jako ważne przyszłe źródło pozyskiwania tego surowca. - Czekamy na swoją gorączkę złota - twierdzi prof. Henryk Kucha, który na początku lat 70. odkrył złoto, pallad i platynę w rudach miedzi w zagłębiu lubińsko-głogowskim.
W Polsce platynę pozyskuje się z dolnośląskich rud miedzi (głównie na obszarze ZG Lubin Zachodni i ZG Polkowice Wschodnie), w których zawartość platyny może dochodzić do 1 grama na tonę. Platyna z koncentratów miedzi gromadzi się w szlamach anodowych po elektrorafinacji miedzi i w szlamach po elektrorafinacji srebra. Szlam anodowy przerabiany jest w Wydziale Metali Szlachetnych przy HM Głogów. Odbiorcą odpadów po tych procesach wzbogaconych w metale szlachetne jest Mennica Państwowa, gdzie w wyniku rafinacji uzyskuje się platynę w postaci metalicznej.
Przewodnik po polskim Eldorado
Złotoryja
Złotonośne piaski występują wzdłuż doliny Kaczawy, w północno-wschodniej części miasta z Górą Mieszczańską i w Kopaczu. Złotonośne żwiry zalegają też na Górze Mikołaja. Drugi złotonośny rejon to okolice Jerzmanic Zdroju, Sępowa i Nowej Ziemi. Gorączka złota zapanowała tu w XI-XII wieku. Rocznie wydobywano wtedy 24-48 kg złota. Najobfitsze złoża wyczerpały się w drugiej połowie XIII w.
Legnickie Pole
Złoto występuje w rejonie Legnickiego Pola, Wądroża Wielkiego i Mikołajowic. Bogate złoża odkryto w 1344 r. Istniało tu około 1500 szybów poszukiwawczych. Do dziś złoto można wypłukać w płynącym obok Wierzbiaku.
Lwówek Śląski i okolice
Pozostało 1,5 tys. szybów. W 1217 r. zamieszkały przez kopaczy Lwówek otrzymał prawa miejskie. Na cenny kruszec można w tym rejonie natrafić wszędzie. W ratuszu miejskim otworzono wystawę złota, które znaleziono przy kopaniu fundamentów tej budowli.
Kotlina Jeleniogórska
Złotuchę jako złotodajne miejsce odkrył w latach 50. prof. Andrzej Grodzicki. Poźniej przez wiele lat potok był mekką poszukiwaczy, ale całego złota jeszcze z niego nie wypłukano.
Góry Kaczawskie
Najwięcej złota znajdowano w Jeżowie Sudeckim oraz Dziwiszowie. W 1479 r. kruszec zaczęto wydobywać w Płoszczynie, rok później w Jeżowie. Od XV wieku prowadzono wydobycie koło Radzimowic. Złoto wydobywano tutaj również w XX wieku.
Głuchołazy
W tym rejonie złoto występuje w żyłach kwarcowo-skaleniowych. Najsłynniejsze były złotonośne żwiry zakola Białej Głuchołaskiej w rejonie Góry Parkowej. Do dziś widoczne są ślady prac górniczych z XII-XIV wieku w postaci hałd i lejów. Skalę wydobycia kruszcu najlepiej ilustruje dokument wydany przez biskupa wrocławskiego w 1263 r., który zaleca mieszkańcom Głuchołaów płacić czynsz od parceli budowlanych i łanów w złocie.
Góry Złote
Rozkwit tutejszego górnictwa przypada na pierwszą połowę XVI wieku - w latach 1545-1549 czynnych było 190 sztolni i wyrobisk, roczna produkcja sięgała wówczas 60 kg i stanowiła 8 proc. europejskiego wydobycia. Pod koniec XVI wieku złoża złota zaczęły się wyczerpywać. Miasto przerzuciło się na produkcję arsenu i arszeniku.
Pogórze Izerskie
Złoża zlokalizowane są na zachód od Wlenia, między innymi w Kleczy, Golejowie i Radomicach. Złoto wydobywano tutaj w latach 1922-1933.
Rudawy Janowickie
Złoto eksploatowano tu w XVIII wieku Kolejne próby czyniono w latach 1801-1802. Kruszec występuje w zlepieńcach znajdujących się na północny wschód od Leszczyńca. Spore ilości złota znaleziono w rejonie Czarnowa.
Góry Izerskie
Złoto znajdywano w osadach Izerki, Jagnięcego Potoku oraz w Czerwonym Potoku i na Hali Izerskiej, a także w potokach spływających z Izerskich Garbów.
Wielisławka
Pierwsze wzmianki o wydobywaniu złota w tym rejonie pochodzą z 1556 r. Cenny metal występował w pirytach (do 18 g na tonę) na zboczu góry Wielisławki. Zainteresowani mogą go szukać w osadach Kaczawy.
Góry Sowie
Nazwa gór wcale nie pochodzi od słowa "sowa" (w niemieckim - Eulengebirge). "Eule" to zniekształcone celtyckie słowo "jilova", czyli złoto. W średniowieczu na małą skalę pozyskiwano tu kruszec z piasków i żwirów.
Karkonosze
Złoto znajdowano w Białej Dolinie, Małej Kamiennej, Bieleniu, Czarnej Górze, na Równi pod Śnieżką, w rejonie Małego Stawu, w dolinie Choińca koło Chojnika, a także w dolnych partiach Złotego Potoku, Szrenickiego Potoku, Płócznika oraz w Śnieżnych Kotłach.
http://www.wprost.pl/ar/13654/Zloto-dla-cierpliwych/?I=1028
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/poklady_zlota-1.gif
http://www.zlotystok.net
W Polsce znajdują się najbogatsze złoża złota w Europie
Najbogatsze złoże złota w Europie znajduje się w Polsce. Niestety, u jubilera jeszcze długo nie będzie można kupić biżuterii z kruszcu spoczywającego pod ziemią na Dolnym Śląsku. [...]
Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika (dziś prezesa KGHM) odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do miedziowego koncernu. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord. - Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane - mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM. Sięgnięcie do skarbów ziemi nie jest jednak łatwe. Wydobywanie złota z dużej głębokości jest po prostu drogie.
KGHM zwiększy jednak produkcję tego kruszcu w tym roku. - Będzie to głównie efekt wyższej produkcji miedzi - wyjaśnia Dariusz Wyborski. Koncern odzyskuje złoto w procesie wytwarzania miedzi elektrolitycznej. W 2001 r. KGHM sprzedał 349 kg czystego kruszcu (18 kg mniej niż rok wcześniej). Gdyby kiedyś skorzystał z niedawno odkrytego
złoża, mógłby zasilać rynek znacznie większą ilością pożądanego metalu. Jest tylko pytanie: Czy eksploatacja będzie miała ekonomiczne uzasadnienie. Pod koniec 2000 r. lubińska spółka zrezygnowała z działki złotonośnej w Złotym Stoku (byłe woj. wałbrzyskie). Uznała, że odzyskiwanie złota z rud miedzi, występujących w rejonie Lubina i Polkowic jest bardziej efektywne.
W Polsce żółty kruszec występuje głównie w Sudetach i Karkonoszach. Do najbardziej znanych od wieków ośrodków górnictwa należą: Złotoryja, Lwówek Śląski, Legnickie Pole, Złoty Stok i Głuchołazy. Na złoto natrafiono również w rejonie Tatr, Pienin oraz Gór Świętokrzyskich. W 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne (każda ma ok. 96 km kw.). Pierwsze koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż złota otrzymały koncerny górnicze z Irlandii, Australii i Ameryki Północnej.
Największymi producentami złota na świecie są: RPA (394 t w 2001 r.), USA (335 t) Australia (285 t), Indonezja (183 t), Chiny (173 t), Rosja (165 t), Kanada (157 t) i Peru (134 t).
Dariusz Wieczorek
http://www.bankier.pl/wiadomosc/W-Polsce-znajduja-sie-najbogatsze-zloza-zlota-w-Europie-582652.html
Link do ciekawego wątku o złocie na Dolnym Śląsku na forum geologicznym:
http://www.geologia.fora.pl/mineralogia,3/au-ag-pt-itd,918.html
preseant May 4th, 2009, 03:26 PM Surowce mineralne Bałtyku
MAMY NA WŁASNOŚĆ KAWAŁEK BAŁTYKU. OZNACZA TO NIE TYLKO WODĘ, ALE TAKŻE TO, CO ZNAJDUJE SIĘ W NIEJ, NA POWIERZCHNI DNA ORAZ POD DNEM.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/98112603.jpg
Morze Bałtyckie zostało podzielone na strefy narodowe na mocy ustaleń Konferencji UNCLOS. Granice polskich obszarów morskich ustanowiono w wyniku negocjacji z krajami sąsiednimi (jak do tej pory, jedynie z Danią nie udało się ustalić ostatecznej granicy). W wyniku tych podziałów północna granica Polski została przesunięta o kilkadziesiąt mil w głąb morza, a terytorium naszego kraju powiększyło się o 32 672 km2. Stanowi to ponad 10% powierzchni lądowej. Zasoby żywe i bogactwa mineralne tego obszaru, wraki oraz wszystko inne, co się tam znajduje, należy do Polski.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/bogactwa.jpg
Lokalizacja obszarów dna, na których występują udokumentowane zasoby ropy naftowej (czerwona kropka), piasku i żwiru (zakreskowane na czerwono) oraz piasków wzbogaconych w minerały ciężkie (zakreskowane podwójnie na czerwono). Propozycje obszarów chronionych w obrębie polskich obszarów morskich zaznaczono na pomarańczowo. (Źródło: Oddział Morski Państwowego Instytutu Geologicznego w Sopocie)
Wykorzystywanie bogactw mineralnych zalegających na dnie i pod dnem Bałtyku nie jest na większą skalę dotychczas rozwinięte, a brak szczegółowych badań potencjalnych zasobów powoduje, że informacje na ich temat są skąpe. Istnienie jednak wiele przesłanek przemawiających za tym, że wzdłuż południowego Bałtyku ciągną się złoża ropy naftowej i gazu ziemnego mający geologiczny związek ze złożem na dnie morza Północnego. W 1963 r. Związek Radziecki w porozumieniu z Polską, za pomocą statku badawczo-poszukiwawczego „Władimir Obruczew”, rozpoczął wstępne badania metodą wybuchów wzdłuż południowego brzegu Bałtyku. Próbne odwierty potwierdziły istnienie złóż gazu i ropy na dnie płytkich wód przybrzeżnych w pasie od zachodniej granicy NRD po zatokę Ryską, choć nie znana jest jeszcze powierzchnia i głębokość złóż, a także ich zasobności i jakości. Zdjęcia geologiczne dokonane przez amerykańskie stacje kosmiczne pozwalają sądzić, że złoża ropy naftowej znajdują się pod dnem morskim wzdłuż wybrzeża całego południowego Bałtyku, od Cieśnin Duńskich po Sambię. Niezwykle wartościowo mogą okazać stwierdzone złoża polihalitu, będące przedłużeniem zbadanych wcześniej pokładów soli kuchennej i magnezowo-potasowej w okolicach Pucka i Mieroszyna. Jak się okazało, zalegają one strefą przybrzeżną w pobliżu Rzucewa i ciągną się pod dnem Zatoki Puckiej ku Mierzei Helskiej na nieznacznej głębokości. Próbnymi wierceniami zbadano je wstępnie udokumentowano, a wyniki tych prac stwarzają perspektywę rozpoczęcia eksploatacji na skalę przemysłową. Pokłady o znacznej miąższości zawierającej od 11-16% tlenku potasu. Zasoby – wraz z pokładami na lądzie w rejonie Chłapowo – Mieroszyno – ocenia się na ponad 5 mld t soli kuchennej oraz 120 mld t polihalitu (sole potasowe-magnesowe).Instytut Badania Mórz w Warnemunde przeprowadził studia nad możliwością większego wykorzystywania bogatych podmorskich złóż piasków i wapieni z przybrzeżnych obszarów Morza Bałtyckiego. Na obszarach Zatoki Meklemburskiej i Kilońskiej podobne prace poszukiwawcze prowadzi Republika Federacji Niemiec , a na wodach Kattegatu – Dania. Eksploatację podjęła już Niemiecka Republika Demokratyczna w rejonie plaż w pobliżu Rostoku, gdzie przystąpiono do wydobywania piasków rudonośnych , zawierających podwyższone koncentracje takich minerałów ciężkich, jak cyrkon, rutyl i ilmenit, przy czy średnia zawartość minerałów ciężkich w piaskach wynosi około 4%.
http://www.naszbaltyk.pl/zas.php
Na dnie Morza Bałtyckiego kryją się znaczne zasoby materiałów budowlanych: głazów, żwirów, otoczaków i piasków. Są one eksploatowane głównie przez Danię, Szwecję, Finlandię i Łotwę. W polskiej strefie Morza Bałtyckiego znaleziono znaczne ilości materiałów budowlanych na Ławicy Słupskiej, Ławicy Odrzańskiej i w okolicy Koszalina. W chwili obecnej trwają przygotowania do podjęcia eksploatacji przemysłowej na Ławicy Słupskiej. Należy podkreślić, że pozyskiwanie tych surowców z dna morskiego musi być bardzo ostrożne i przemyślane, gdyż intensywne prace wydobywcze naruszają równowagę ekologiczną i mogą doprowadzić do zniszczenia cennych zespołów roślinnych i zwierzęcych.
Minerały ciężkie (ilmenit, rutyl, cyrkon, granat, magnetyt) występują w Bałtyku w postaci złóż rozsypiskowych o niewielkiej powierzchni i małej miąższości, co ogranicza możliwość ich wykorzystania gospodarczego. Największe złoża znajdują się wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku (od Mierzei Kurońskiej po Rostok) oraz w rejonie Oulu w Finlandii. W strefie polskiej pierwsze złoże zlokalizowano na Ławicy Odrzańskiej.
W Morzu Bałtyckim, w porównaniu z innymi morzami, powstaje stosunkowo dużo konkrecji żelazowo-manganowych. Według obliczeń ich zasoby stanowią ok. 100 mln ton. W chwili obecnej eksploatacja złóż lądowych żelaza i manganu zaspokaja potrzeby gospodarki, toteż nie ma konieczności pozyskiwania ich z konkrecji bałtyckich. Jednak w przyszłości złoża te mogą być cennym źródłem tych metali.
http://archiwum.wiz.pl/1998/98112600.asp
Więcej o naszej ropie i gazie na Bałtyku:
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=332462
BURSZTYN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/abmer_2.jpg
www.amberprestige.com.pl
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/bursztyn.jpg
http://www.naszbaltyk.pl
Oficjalne dane PGI:
W Polsce stwierdzono występowanie bursztynu w utworach trzeciorzędowych i czwartorzędowych.
In situ bursztyn występuje w osadach stref przybrzeżnych morza eoceńskiego. W strefie północnej rozpoznano występowanie bursztynu w okolicy Chłapowa, w rejonie tzw. delty chłapowsko-sambijskiej. W strefie południowej morza eoceńskiego, w rejonie Parczewa, trzeciorzędowe osady bursztynonośne zalegają w spągu złoża kruszywa naturalnego Górka Lubartowska. W obszarze 296,88 ha zasoby bursztynu oszacowano na 1088 ton, przy średniej zasobności 376,8 g/m2.
W rejonie Możdżanowa w dawnym woj. słupskim bursztyny występują w krze polodowcowej osadów trzeciorzędowych (piaskach i żwirkach dolnooligoceńskich i plioceńskich). Zasoby perspektywiczne obszaru ocenia się na ponad 20 ton. W granicach złoża Możdżanowo udokumentowano w kat. C1 10 ton bursztynu.
W osadach czwartorzędowych spotyka się nagromadzenia bursztynu przeniesionego przez lodowiec i rzeki polodowcowe z utworów trzeciorzędowych, głównie z osadów delty chłapowsko - sambijskiej. Duże nagromadzenia tego surowca spotyka się również na plażach bałtyckich od Kołobrzegu ku wschodowi, gdzie występuje on w utworach kopalnych plaż holoceńskich. Złoże Wiślinka I (na południe od Sobieszewa, wschodniego przedmieścia Gdańska) jest przykładem złoża tej genezy. Koncentracje bursztynu w utworach sandrowych stwierdzono także na Kurpiach oraz w rejonie Borów Tucholskich.
www.pgi.gov.pl
Niedobór zaopatrzenia w surowiec bursztynowy
Po roku 1990 kiedy kraje Europy Środkowo-Wschodniej uwolniły się od dominacji sowieckiej i powróciły do strefy gospodarki rynkowej, a Federacja Rosyjska znacznie złagodziła ograniczenia w ruchu osobowym i kontaktach handlowych ze światem, udało się zaspokoić trwający od zakończenia II wojny światowej głód wyrobów bursztynowych na rynku światowym. Teraz jednak głód może powrócić na skutek zaniechania eksploatacji znanych i w znacznej części dobrze udokumentowanych złóż bursztynu bałtyckiego (sukcynitu) przez wszystkie kraje nimi dysponujące.
Dla zaspokojenia potrzeb aktualnie czynnych wytwórni bursztynowych, skoncentrowanych w ogromnej większości w czterech krajach: Polsce, Rosji, Litwie i Ukrainie, potrzeba rocznie nie więcej niż 300 ton surowego bursztynu odpowiedniej dla jubilerstwa granulacji i jakości.
Wydobycie powinno zatem przekraczać 1.000 ton, bowiem większość wydobytego materiału jest zbyt drobna lub wadliwa. Tysiąc ton stanowi zaledwie pół promila znanych zasobów naturalnych, które zalegają w pobliżu ośrodków przetwórczych na ogół bardzo płytko i w warstwach niezbyt trudnych dla prowadzenia robót górniczych.
Podstawowe badania geologiczne dają niezwykle optymistyczne oceny samych tylko złóż pierwotnych, nie licząc przemieszczonych przez lodowiec nagromadzeń na obszarze wielu krajów: około miliona ton w Obwodzie Kaliningradzkim Federacji Rosyjskiej, ponad 650.000 ton w Polsce: u nasady Mierzei Helskiej i na Lubelszczyźnie i nieokreślone jeszcze liczbowo, lecz bardzo liczne złoża ukraińskie. A jest jeszcze zasób pozostawiony w Saksonii, w kopalni Goitsche, nagromadzenia doskonałego surowca pod osadami delty Wisły i wciąż odkrywane nowe znaleziska polodowcowe. To w sumie około 2 miliony ton.
Złoża i nagromadzenia bursztynu bałtyckiego
Kraje położone w obrębie tak zwanej bursztynowej prowincji bałtycko-dnieprowskiej jedynego w świecie obszaru występowania sukcynitu, czyli bursztynu bałtyckiego stanowią wspólną strefę. Polska leży w centrum tego obszaru, którego granice przebiegają jak następuje:
- od północy po linii Friedrichshavn (północ Jutlandii) – Lipawa na Łotwie do Homla na Białorusi
- na zachodzie od Wysp Fryzyjskich do Saksonii (Bitterfeld)
- na wschodzie od Homla wzdłuż Dniepru do Dniepropietrowska
- na południu od Bitterfeldu przez Kraków do ujścia Bohu.
Taką lokalizację złóż spowodował układ lądów w okresie trzeciorzędu w środku dzisiejszej Europy. Największy ląd stanowiła wówczas Fennoscandia, obejmująca całą obecną Skandynawię i Bałtyk. Morze eoceńskie rozciągało się przez dzisiejsze północne Niemcy, Polskę i Ukrainę, a na południe od niego leżał archipelag wysp, porośniętych “bursztynowym lasem” podobnie jak Fennoscandia. Bursztyn powstawał w deltach rzek przenoszących do morza żywiczne pnie i bryły zastygłej żywicy. Morska woda była nieodzownym katalizatorem fosylizacji żywicy.
Największa delta rzeki gromadzącej materiał z całej Fennoscandii powstała w obrębie dzisiejszej Zatoki Gdańskiej i obszarów na wschód i zachód od niej położonych. Materiał z niej został w znacznej części redeponowany wskutek ruchów tektonicznych i później naporu lodowca, a tylko skrajne jej części na wschodzie i zachodzie zachowały się.
Pierwotne nagromadzenia bursztynu zachowały się na całym półwyspie sambijskim w Obwodzie Kalinigradzkim Federacji Rosyjskiej i w Polsce na zachód od Chłapowa. Stąd bursztynodajna delta nosi nazwę Sambijsko-Chłapowskiej. Zawiera ona znaczną większość znanych współcześnie zasobów bursztynu bałtyckiego.Zasoby na Sambii określili rosyjscy uczeni na około 1 milion ton, z czego 127.000 ton zostało dokładnie zlokalizowane w toku wierceń przygotowawczych do eksploatacji złóż. Polskie wiercenia pod Chłapowem określiły zasobność złoża na 643.000 ton. Szczegółowe badania zostały jednak odłożone w czasie, bowiem w latach 70-tych oceniono, iż brak jest środków na zbudowanie kopalni szybowej a nie odkrywki, a to z racji zalegania bursztynu na znacznej głębokości pod powierzchnią gruntu. Nie mniej wstępne wiercenia pozwoliły ustalić grubą warstwę “niebieskiej ziemi”, w której zalega tu bursztyn i bogatszą niż na Sambii zawartość bursztynu w metrze sześciennym urobku (do 6 kg/m3). W województwie lubelskim jest udokumentowane złoże “Górka Lubartowska” w okolicach Parczewa, które ma charakterystykę podobną do, w dalszej części omówionych, złóż na Wołyniu. Złoże bursztynu w delcie Parczewa opracowane zostało przez Przedsiębiorstwo Geologiczne w Warszawie jako złoże, którego zasoby oszacowano na około 10.000 ton bursztynu. Złoże jest na niewielkiej głębokości, co rokuje możliwość jego eksploatacji.
W Polsce występuje wiele wtórnych, polodowcowych nagromadzeń bursztynu w różnych rejonach kraju (np. Kurpie, okolice Gdańska np. Bursztynowa Góra, Bory Tucholskie i Kaszubszczyna).
Najważniejsze są nagromadzenia na plażach kopalnych w delcie Wisły z racji najpiękniejszych odmian bursztynu.
http://amberif.mtgsa.pl/x.php/3,pl,767/Niedyspozycja-dysponentow-zloz-bursztynu.html
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/bursztyn-1.jpg
pgi.gov.pl
Rozpoznanie złóż a nie wydobycie bursztynu pod Lublinem
Tygodnik „Newsweek” podał, że Grzegorz Rutkowski, garwoliński jubiler, będzie wydobywał bursztyn pod Lublinem – sprawdziliśmy to i okazało się, że to na razie tylko „fakt medialny”.
Na terenie gmin Niedźwiada i Ostrówek na Lubelszczyźnie znajdują się jedne z największych złóż bursztynu w Polsce. Już w listopadzie ruszą prace przy jego wydobyciu – tak na początku listopada poinformowała jedna z agencji prasowych, a w ślad za nią tygodnik „Newsweek” (18.11.2007) w artykule „Bursztynowa górka”. Niestety, jak wynika z rozmowy z urzędnikami tamtejszych gmin, prace jeszcze nie ruszyły. Poza tym, w połowie listopada Grzegorz Rutkowski uzyskał koncesję na rozpoznanie i poszukiwanie złóż bursztynu, a nie – jak donosiły ogólnopolskie media – na wydobycie. Koncesja obejmuje kilkanaście działek należących do osób prywatnych. Jednak jeżeli przedsięwzięcie Grzegorza Rutkowskiego wypali, urzędnicy podlubelskich gmin nie wykluczają udostępnienia swoich terenów.
W tej sytuacji gmina Gdańsk nadal pozostaje jak do tej pory jedyną w Polsce, która zdecydowała się na dzierżawę gruntów pod rozpoznanie złóż bursztynu. Urzędnicy w gdańskim magistracie cieszą się, że inne gminy w Polsce rozważają możliwość pójścia w ich ślady. „Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podpisując 7 lipca zarządzenie w tej sprawie, zadeklarował chęć podzielenia się naszym doświadczeniem z samorządowcami z innych części Polski. Służymy naszą pomocą podlubelskim gminom, tym bardziej że nasze regulacje prawne zostały już wprowadzone w życie. Kontaktowałem się już w tej sprawie z urzędnikiem z gminy Niedźwiada” – komentuje doniesienia ogólnopolskich mediów o poszukiwaniu bursztynu na Lubelszczyźnie Robert Pytlos, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. bursztynu. A jest się o co bić: w województwie lubelskim udokumentowano złoże “Górka Lubartowska” w okolicach Parczewa (teren gminy Niedźwiada). Dokumentacja opracowana przez Przedsiębiorstwo Geologiczne w Warszawie szacuje je na 10 000 ton bursztynu, położonego na niewielkiej głębokości, co ułatwia jego eksploatację. Gdański urzędnik zapowiada także, że w następnym tygodniu spotka się z wójtem jednej z pomorskich gmin, która tak jak podlubelscy samorządowcy poważnie rozważa możliwość udostępnienia swoich terenów pod rozpoznanie złóż bursztynu.
http://www.amber.com.pl/amber_news/131-Rozpoznanie_zloz_a_nie_wydobycie_bursztynu_pod_Lublinem.htm
Kolekcja bursztynu i innych żywic kopalnych (http://ww.redbor.pl/inkluzje/0_inkluzje.htm)
Bełchatowskie bursztyny (http://www.geologia.org.pl/geologia_bursztyny.html)
ursjan May 4th, 2009, 06:47 PM Obyśmy tych bogactw nie sprzedali obcym firmom .
preseant May 4th, 2009, 07:43 PM No właśnie. Już jest parę zagranicznych firm w Polsce szukających gazu, złota czy uranu.
Chętnie bym się dowiedział na jakich zasadach są przyznawane koncesje na poszukiwanie i wydobywanie tych złóż.
Czy znalezienie jakichś złóż przez zagraniczną firmę oznacza, że państwo nie ma już do nich żadnych praw? A państwu odprowadzają jakąś część zysków? Jaka to część? Czy Państwo ma jakiś wpływ na to gdzie są sprzedawane takie zasoby? I czy Państwo później odkupuje od takiej firmy potrzebne surowce?
Jak ktoś ma takie informacje to niech się podzieli.
Rosjanie, z tego co wiem, w ogóle nie dopuszczają zagranicznych firm do swoich złóż.
preseant May 6th, 2009, 09:06 PM GAZ ZIEMNY i ROPA NAFTOWA
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/1248874141_by_TenTyp-1.jpg
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,3750437.html
Bilion metrów sześciennych gazu w Polsce?
Odkryte krajowe zasoby gazu wynoszą dziś 106 mld m sześc., czyli tyle, ile Polska zużywa w siedem lat. Ale prognozy wskazują na pokłady na 70 lat!
Rocznie w Polsce zużywa się obecnie 14,4 mld m sześc. gazu. Blisko 30 proc. pochodzi z krajowego wydobycia. Głównym dostawcą jest PGNiG. - Wydobycie koncentruje się wokół dwóch ośrodków. Niedaleko Zielonej Góry jest 17 kopalń gazowych i 10 ropno-gazowych. W rejonie południowo-wschodniej Polski mamy ich odpowiednio 24 i 20. Do tego dochodzą nowe złoża odkryte w Wielkopolsce, przede wszystkim w Kościanie, Brońsku i Wielichowie - wyjaśnia Tomasz Jaskólski, dyrektor departamentu eksploatacji złóż PGNiG. Firma jeszcze w 1999 roku wydobywała rocznie 3,6 mld m sześc. gazu, w ub. zwiększyła je do 4,3 mld.
W tej chwili odkryte i opisane polskie zasoby gazu szacuje się na 106 mld m sześc. Udostępnione do odwiertów jest 80 mld. - W naszym prospekcie emisyjnym zapisaliśmy, że w 2008 roku zwiększymy nasze roczne wydobycie do 5,5 mld m sześc. w przeliczeniu na gaz wysokometanowy, i ten cel zrealizujemy - zapowiada Tomasz Jaskólski.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/m3776939.jpg
PGNiG przeznacza rocznie ok. 500 mln zł na prace poszukiwawcze nowych złóż. Nowo odkryte na terenie zachodniej Polski zalegają na głębokości ponad 3 tys. m, a koszt jednego odwiertu to wydatek około 20 mln zł. Dodatkowo rocznie 300-400 mln zł idzie na inwestycje wspomagające. M.in. za ponad 100 mln zł powstaje instalacja do odazotowania gazu w Grodzisku Wlkp., która będzie zamieniać słaby gaz w wysokometanowy.
Jaka jest ostateczna wielkość złóż gazu w Polsce? Tomasz Jaskólski podaje, że według prognoz powinno być u nas jeszcze bilion metrów sześciennych gazu! To wielkość 70-letniego zapotrzebowania Polski. Tyle że te złoża występują na bardzo dużych głębokościach. - Daje to jednak podstawę do prowadzenia dalszych prac poszukiwawczych w Polsce. Między innymi na podstawie tych danych przystąpiono do nich w Wielkopolsce, gdzie odkryto duże złoża w okolicach Kościana - opowiada Jaskólski. Dziś to złoże ma wielkość 13 mld m sześc., jest już eksploatowane i połączone 110-km rurociągiem m.in. z zielonogórską elektrociepłownią, zapewniając ogrzewanie tego miasta. Rurociąg kończy się w Żarach, zasilając m.in. największą w Polsce fabrykę płyt wiórowych - Kronopol.
A co z polską ropą? Rocznie zużywamy 18 mln ton. Krajowe wydobycie to ledwie 900 tys. ton, czyli 3,3 proc. krajowego zapotrzebowania. 300 tys. ton pochodzi z platformy na północ od Rozewia eksploatowanej przez spółkę zależną Lotosu - Petrobaltic. Te zasoby ocenia się na 3 mln ton, ale firma do 2012 roku ma zwiększyć wydobycie do miliona ton, bo niedawno, 160 km na północ od Gdańska, odkryła złoże zawierające 12 mln ton.
W tej chwili najwięcej ropy - ok. 600 tys. ton - wydobywa PGNiG. Ten wolumen chce jednak zwiększyć w 2010 roku do miliona ton, bo w rejonie Międzychód-Lubiatów-Grotów niedawno odkrył zasoby sięgające 10 mln ton. Tyle że niemal całe wydobycie eksportuje rurociągiem Przyjaźń do Niemiec, bo tylko sprzedaż za granicę okazuje się opłacalna.
Łączna wielkość polskich złóż na lądzie szacowana jest nawet na 40 mln ton.
http://gazownictwo.wnp.pl/pig-mamy-zloza-gazu-ziemnego-wielkosci-650-mld-m3,69414_1_0_0.html
PIG: mamy złoża gazu ziemnego wielkości 650 mld m3
Na 650 mld m sześc. szacowano kilka lat temu perspektywiczne złoża gazu ziemnego. W ostatnich latach w Polsce udokumentowano poza tym nowe zasoby - podaje Państwowy Instytut Geologiczny.
Perspektywiczne i nowo udokumentowane zasoby wskazują na możliwość odkrycia nowych złóż i pokrycia w większym stopniu zapotrzebowania krajową produkcją - ocenia PIG.
Według ostatnich oficjalnych danych - bilansu zasobów gazowych Polski na koniec 2007 r. - stan polskich wydobywalnych zasobów gazu ziemnego wynosił 138,822 mld m sześc. - podał PIG. W porównaniu z 2006 r. zasoby zmniejszyły się o 4,439 mld m sześc. W tym bilansie Instytut zawarł również zasoby gazu ze złóż wyłączonych z eksploatacji i tych, w których mają powstać magazyny gazu ziemnego.
Zasoby istniejące obecnie w złożach planowanych na magazyny są traktowane jako poduszka gazowa i nie będą wydobywane. Łączne zasoby gazu w tych poduszkach wynoszą 4,758 mld m3.
Większość to największe złoże przeznaczone na magazyn - Wierzchowice w Lubuskiem (4,98 mld m sześc.). Inne, dużo mniejsze, to Husów (373 mln m sześć.), Strachocina (122 mln m sześć.), Jaśniny Północ (92 mln m sześc.), Brzeźnica (46 mln m sześc.) i Swarzów (29 mln m sześć.). W rozważaniach studialnych brane są pod uwagę złoża Brzostowo, Żuchlów i Załęcze - wylicza PIG.
W 2007 r. wydobycie gazu ziemnego ze złóż o zasobach udokumentowanych i szacunkowych wynosiło 5,183 mld m sześć. gazu i pokryło ok. 40 proc. zużytego w Polsce surowca. Ze złóż gazowych pochodziła większość wydobycia - 4,761 mld m. sześc. Pozostałe 403 mln m sześc. to gaz towarzyszący złożom ropy naftowej.
Z polskich złóż w Karpatach pochodziło 30 mln m sześc., na Przedgórzu 1,798 mld m sześc., a na Niżu 3,334 mld m sześc. 21 mln m sześc. wydobyto ze złóż na Bałtyku - wylicza PIG w opracowaniu.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ropa.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ropawwwpgigovpl.gif
www.pgi.gov.pl
http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/iar/artykul/wprost-zloza%3Bgazu%3Bw%3Bpolsce,100,0,190564.html
"Wprost"-złoża gazu w Polsce
Tygodnik "Wprost" twierdzi, że zamiast czekać, aż Rosjanie odetną nam w końcu dostawy gazu, powinniśmy intensywniej poszukać tego surowca u siebie. Według tygodnika powołującego się na ustalenia geologów, już obecnie znane krajowe zasoby mogłyby wystarczyć na 50 lat intensywnej eksploatacji. A naukowcy wciąż odkrywają nowe złoża - pisze "Wprost" i dodaje, że pod ziemią mamy jeszcze wiele złóż gazu, którego jeszcze nie udało się odnaleźć. Według tygodnika może to być nawet trzy biliony metrów sześciennych. Gazeta przytacza opinię profesora Wojciecha Góreckiego, geologa z krakowskiej AGH, który prognozuje, że dzięki nowoczesnej technice o roznącemu doświadczeniu kard wykrywanych będzie coraz więcej złóż. Najwięcej obiecujących złóż znajduje się w Polsce zachodniej. Profesor jakub Siemek z AGH twierdzi, że krajowy gaz w połączeniu ze złożami węgla zapewni Polsce bezpieczeństwo energetyczne na wiele dziesięcioleci - pisze Tygodnik "Wprost".
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/885304.html
Mamy wielkie złoża ropy i gazu, teraz pora zacząć je wydobywać
Cztery ważące po 20 ton pojazdy przemierzają właśnie pola i lasy na północnych obrzeżach Kalisza. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się po to, aby za pomocą ogromnych wibratorów zatrząść ziemią. Uzyskane w ten sposób fale sejsmiczne mają pomóc w odkryciu obszarów, na których mogą występować ropa naftowa lub gaz ziemny.
Wielkopolska jest zagłębiem surowców. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo szacuje, że pod Puszczą Notecką jest do150 mln ton ropy naftowej, z czego do wydobycia nadaje się 25 procent. Przed rokiem rozpoczęły się odwierty pod Chojnem, w gminie Wronki. W okolicach Międzychodu, Lubiatowa i Grotowa ma wkrótce powstać kopalnia. W tej okolicy ropa zalega na głębokości trzech kilometrów pod powierzchnią. Złoża szacowane są na ponad 8 mln ton ropy. To 30 proc. krajowego zapotrzebowania rocznego. Pierwszych 5 tysięcy ton ropy PGNiG już wydobyło.
Złoża, które opłaca się wydobywać ocenione zostały na około 7,38 miliarda m3 gazu i ok. 8,09 mln ton ropy naftowej. W okolicach Międzychodu eksploatowanych ma być pięć odwiertów. Badaniami objęty został też teren między Kaźmierzem, Pniewami a Lwówkiem. Na roponośnych terenach zarobił już samorząd Międzychodu. Za próbne wydobycie gmina otrzymała 300 tys. zł.
- Spodziewamy się, że z tytułu podatków do naszego budżetu wpłynie od sześciu do ośmiu milionów złotych rocznie. Przy budżecie w wysokości 36 milionów złotych to duży zastrzyk - mówi Krzysztof Michalski, wiceburmistrz Międzychodu.
Wkrótce do grona gmin czerpiących korzyści ze złóż ukrytych głęboko pod ziemią dołączy Kostrzyn. Wpływy z wydobycia kopaliny gmina dzielić będzie z Urzędem Marszałkowskim w relacji 60 procent dla gminy, 40 dla Urzędu Marszałkowskiego. Za każdy metr sześcienny do podziału będzie ok. 2,4 zł.
A gaz z okolic Kostrzyna chce wydobywać brytyjski koncern Aurelian Oil. Ogłosił to w lipcu. Pierwszy gaz popłynął z odwiertu w Siekierkach Małych w listopadzie ubiegłego roku.- Szum ulatującego gazu, bo ciśnienie było ogromne, a później jęzor ognia wysoki na kilka metrów - tak opisuje ten moment Stanisław Kniat, z Siekierek Małych, właściciel ziemi, na której wykonany został odwiert.
- Pełne moce eksploatacyjne przewidujemy uzyskać w 2013 roku. Będziemy wówczas wydobywać 7 mln metrów sześciennych gazu rocznie. Tak ma być przez 15 kolejnych lat, zanim wydobycie obniży się - mówi Frank Jackson, członek zarządu. Wydobywany pod Kostrzynem gaz ma być pompowany gazociągiem średniego ciśnienia już do wielkopolskiej sieci. Planuje się, że w sprzedaży będzie we wrześniu przyszłego roku.
O tym, że pod Kaliszem mogą znajdować się cenne złoża wiadomo już od połowy lat 70., kiedy przeprowadzono pierwsze badania. Po 30 latach fachowcy z Geofizyki Kraków wrócili tu z najnowocześniejszym sprzętem na zlecenie brytyjskiego konsorcjum Aurelian Oil&Gas. Przez najbliższe tygodnie zajmować się będą wywoływaniem i zapisywaniem sygnałów sejsmicznych, które potem zostaną przetworzone i zanalizowane. Fachowcy z Geofizyki Kraków pracują w czworokącie: Kalisz - Gołuchów - Stawiszyn - Koźminek.
- To rejony perspektywiczne, w których już wcześniej prowadzone były badania - tłumaczy geofizyk Tomasz Cholewa. - Badania mogą odmienić losy gmin znajdujących się na północ od Kalisza.
Ewentualne odkrycie złóż gazu oznaczać będzie znaczne dochody w postaci podatku od nieruchomości, a nawet pewien udział w zyskach firmy wydobywającej paliwo. Nie oznacza to jednak zasadniczej zmiany charakteru terenu.
Prace wykonywane są najbardziej nowoczesną obecnie metodą sejsmiczną. Cztery pojazdy zwane wibratorami wolno przesuwają się wzdłuż wytyczonych wcześniej linii. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się i za pomocą wysuwanego z podwozia specjalnego urządzenia hydraulicznego wytwarzają drgania gruntu o częstotliwości od kilku do kilkudziesięciu herców. Powstała w ten sposób fala sejsmiczna, po obiciu od kolejnych warstw podłoża aż do głębokości 3-4 kilometrów, rejestrowana jest przez rozłożone na ziemi specjalne czujniki - geofony.
- Każdy wibrator wyposażony jest w GPS, a więc dane są bardzo precyzyjne - wyjaśnia kierownik robót Waldemar Zając.
- Sprzęt i sama metoda badań są zupełnie bezpieczne dla ludzi i zwierząt - zapewnia Magdalena Pachocka z działu PR Geofizyki Kraków.
- Na razie otrzymamy przekrój ziemi. Jeśli rezultaty będą zachęcające, wrócimy tu, żeby zrobić bardziej szczegółowe badania, które nam dadzą obraz przestrzenny i wtedy może zapaść decyzja o wierceniach - tłumaczy W. Zając.
- W Polsce złoża gazu i ropy są inne niż w Iraku czy Kuwejcie. Są małe, ale jest ich sporo. Przypominają rafę koralową. Wewnątrz takiej skały podobnej do pumeksu uwięziona jest ropa - tłumaczy Mirosław Szlendak z Geofizyki Toruń.
W kraju mamy 89 złóż ropy naftowej. W Karpatach i przedgórzu jest ich 45. Niestety, są jednak na wyczerpaniu. Na tak zwanym Niżu Polskim, czyli w Wielkopolsce i Lubuskiem istnieje 40 złóż. Stanowią aż 76,4 procent krajowych zasobów.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/i02_2008_139_000_005a_001_25416.jpg
g.infor.pl
i nowsze informacje:
Złoża gazu pod Kutnem 30.01.2009
Pod Kutnem odkryto gigantyczne złoża gazu ziemnego. Gazem już zainteresowała się amerykańska firma wydobywcza – podaje Polska Dziennik Łódzki.
Tzw. blok Kutno może potencjalnie zawierać nawet 500 mld m sześc. gazu, wyjawił rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego w rozmowie z Polską Dziennikiem Łódzkim Mirosław Rutkowski.
Złoża znajdują się bardzo głęboko – ponad 6 km pod ziemią, zatem otwór badawczy będzie kosztowny. Złożami zainteresowana jest firma FX Energy z Salt Lake City w USA. Amerykańska firma ma już koncesję na poszukiwanie i wydobywanie ropy naftowej oraz gazu w okolicach Kutna. Wydana koncesja w centralnej Polsce obejmuje 284 tys. akrów, wyjaśniła Anna Szpetner z departamentu geologii i koncesji geologicznych Ministerstwa Środowiska.
FX Energy Poland jest obecnie na etapie rozmów z różnymi firmami, by wspólnie przystąpić do projektu. Jego koszt szacuje się na 60-100 mln zł. – (...) Pierwsze kutnowskie odwierty powinniśmy wykonać w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat – zapowiada Zbigniew Tatys, dyrektor FX Energy Poland.
Wladze Kutna cieszą się z odkrytych złóż, gdyż – zdaniem Zbigniewa Murzyńskiego, prezydenta Kutna – poszukiwania amerykańskiej firmy wydobywczej mogą podziałać jak magnes na inwestorów, a to da mieszkańcom nowe miejsca pracy.
Polska Dziennik Łódzki dotarł do informacji, że 30 lat temu we wrześniu 1979 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo rozpoczęło odwierty w Kutnie z myślą o docelowej głębokości 6.100 m, ale po niemal czterech latach projekt zakończono z powodu problemów sprzętowych (na głębokości ok. 6000m - przyp. ja)
Źródło: Polska Dziennik Łódzki
!!!500 mld m3!!! oznacza, że tylko z tego złoża, mięlibyśmy gaz na 30 lat...:cheers:
http://www.gigawat.net.pl/article/articleview/1437/1/96/
Szukajcie (głęboko) a znajdziecie?
Autor: opr. red.
Data publikacji: 10.05.2009 22:39
Tylko w naszej części basenu czerwonego spągowca powinniśmy mieć co najmniej 1,5 bln m sześc. gazu
Od dziesięcioleci zwykliśmy narzekać, że ropa naftowa i gaz ziemny wprawdzie zapoczątkowały swój zwycięski, trwający po dziś dzień pochód przez świat w Polsce, ale poza tym, Stwórca nam poskąpił bituminów. Wszystko wskazuje na to, że nie mamy dużych bogatych złóż, bo ich nie... szukamy. Tam, gdzie trzeba i tak, jak trzeba.
Obecnie na świecie przyjmowana jest nowa doktryna dokumentowania zasobów węglowodorów, która zakłada, że przy określonym zapotrzebowaniu na gaz ziemny i ropę naftową w konkretnym kraju, angażowane są adekwatne środki inwestycyjne, co przy nieustannym postępie technicznym i technologicznym w geofizyce, geologii naftowej i wiertnictwie musi doprowadzić do przekwalifikowania części zasobów prognostycznych w zasoby geologiczne i wydobywalne. Tak więc kto szuka ten znajduje...
Skarby czerwonego spągowca
Gazu powinniśmy mieć więc porównywalnie wielkości z Wielką Brytanią, Holandią czy Niemcami. Według profesora Wojciecha Góreckiego, kierownika Zakładu Surowców Energetycznych Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH tylko w basenie tzw. czerwonego spągowca powinniśmy mieć co najmniej 1,5 bln m sześc. gazu. Przy rocznym hipotetycznym zużyciu na poziomie 15 mld m sześc. powinno wystarczyć na... 100 lat!
Europejski basen czerwonego spągowca, rozciąga się od wschodnich wybrzeży Wielkiej Brytanii, poprzez północną Holandię i północne Niemcy aż po centralną Polskę. Na Polskę przypada jakieś 20 proc. jego powierzchni. W tej strukturze zostało udokumentowane w sensie historycznym 5,5 bln (!!!) m sześc. gazu w zasobach wydobywalnych, z czego w Wielkiej Brytanii: 1,2 bln m sześc. (w brytyjskim sektorze Morza Północnego największymi są złoża Lemani i Indefatigable o łącznych zasobach wydobywalnych rzędu 425 mld m sześc.). Holenderskie złoże Groningen o powierzchni 100 km kw. uważane za największe w Unii Europejskiejn „trafione” zostało już pierwszym otworem w 1959 roku. Początkowo szacowane było na 1,65 bln m sześc., zaś obecnie aż na 2,777 bln m sześc. Jest tam jeszcze wiele mniejszych złóż, w tym złoże Annerven szacowane na 76 mld m sześc. Niemcy mają 0,5 bln m sześć, zasobów w czerwonym spągowcu z czego na największe niemieckie złoże Salzwedel-Peckensen przypada ok. 200 mld m sześć, zasobów.
- W Polsce dotychczasowe poszukiwania w obrębie naszej części europejskiego basenu czerwonego spągowca koncentrowały się w strefie wielkopolskiej i pomorskiej. Praktycznie była to płytka strefa tego basenu o głębokości od 1000 do 3000 może 3500 m – mówi prof. Górecki. Pomimo tego, że nie zeszliśmy zbyt głęboko, to odkryto złoża o zasobach wydobywalnych około 120 mld m sześć, w tym złoże Załęże (23 mld m sześc.) i złoże Żuchlów (24,5 mld m sześc.). W centralnej części basenu i na pozostałych obszarach w interwale głębokości od 3500 do 6500 m wykonano zaledwie kilka otworów badawczych i tyleż samo poszukiwawczych, ale badania geofizyczne pochodzą sprzed kilkudziesięciu lat. Musimy z poszukiwaniami zejść głębiej niż do tej pory. O ile złoża gazu ziemnego na obszarze Morza Północnego w części południowej mieszczą się w interwale pomiędzy 2000 a 3000 metrów, to w części północnej zalegają głębiej, bo od 3000 do 4000 m, a w Niemczech występują na głębokościach od 4000 do 6000 m. W Polsce „czerwony spągowiec” najlepsze własności zbiornikowe ma w przedziale od 5000 do 6000 m. I są to parametry korzystniejsze niż w niemieckiej czy holenderskiej jego części.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/s036.jpg
Kutno powie prawdę
Weryfikatorem tej tezy ma być projekt Malanów obejmujący megastrukturę Kutna o powierzchni 150 km kw., gdzie trzeba będzie zejść na głębokości 6200 m, bo tak głęboko znajduje się tam strop utworów „czerwonego spągowca”. Przy przewidywanej porowatość od 5 do 14 proc. zasoby geologiczne szacowane są od 300 do 500 mld m sześc. gazu ziemnego. To nie wszystko. W utworach dolomitu głównego zasoby geologiczne ropy naftowej szacowane są na 330 mln m sześc. z czego zasoby wydobywalne to 78 mln m sześc. plus 30 mld m sześć gazu towarzyszącego ropie, zaś w złożach typowo gazowych 73 mld m sześc. zasobów geologicznych i 41 mld m sześc. zasobów wydobywalnych. Istnieją też pewne szanse na znalezienie złóż ropy i gazu ziemnego w strukturach występujących na Niżu Polskim a będących niejako przedłużeniem struktur spod Morza Północnego, gdzie w utworach mezozoicznych na Morzu Północnym stwierdzono zasoby wydobywane ropy naftowej rzędu 5 mld ton i gazu ziemnego do 2,5 bilionów m sześc. Budowa geologiczna obszaru Morza Północnego posiada pewne podobieństwo do mezozoiku Niżu Polskiego. Z kolei nieodkryty potencjał węglowodorowy formacji kambryjskiej na lądzie to tylko 9 mln ton ropy naftowej ale za to 120 mld m sześc. gazu. Dotyczy to w szczególności niecki mogileńsko-łódzkiej oraz zachodniej części niecki warszawskiej, wału kujawskiego i niecki szczecińskiej.
Marzenie pokoleń
I wreszcie sny i marzenia kilka pokoleń geologów naftowych, a w szczególności prof. Stefana Juchy i jego uczniów to fałdy wgłębne rozciągające się wzdłuż brzegu Karpat Wschodnich na Ukrainie od Bitkowa aż po Sambor. W ukraińskich Karpatach w fałdach wgłębnych jednostki borysławsko-pokuckiej odkryto kilkadziesiąt złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, w tym największe złoże Borysław, Orów, Dolina, Bitków czy Moinesti. Były to zasoby 200 mln ton ropy naftowej i około 40 mld m sześc. gazu ziemnego. Od dziesięcioleci istnieją nieobalone tezy, że te struktury sięgają także terenu Polski. Wprawdzie głębokie otwory takie jak: Cisowa, Kuźmina, Paszowa, Brzegi Dolne realizowane w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku nie doprowadziły do dotarcia do fałdów wgłębnych jednostki borysławskiej, ale także nie wykluczyły jednoznacznie takiej możliwości, zwłaszcza że warstwy geologiczne w tym rejonie są bardzo skomplikowane i przemieszczane względem siebie.
Prof. Wojciech Górecki ma prostą receptę. Szczęściu trzeba dać szansę i należy zwiększyć ilość i jakość badan sejsmicznych a przede wszystkim metraż wierconych otworów do 150 tys. metrów bieżących rocznie. A skąd wziąć na to pieniądze? Profesor Górecki też ma prostą receptę. Proponuje przekształcenie części poszukiwawczo-wydobywczej PGNiG-u w odrębną spółkę w ramach holdingu tak, jak to jest we wszystkich koncernach naftowych lub naftowo-gazowniczych Europy i świata, co pozwoliłoby ujawnić rzeczywiste koszty wydobycia gazu krajowego.
A w perspektywie nadchodzącej dekady lat 2010-2020, stopniowe i częściowe „urynkowienie” cen gazu krajowego, co spowoduje podniesienie cen gazu o około 10–12 proc. dla odbiorców końcowych. Przy zwiększonym wydobyciu gazu do 5,5 mld m sześc. rocznie sprzedaż tej ilości gazu po cenie o 100 USD wyższej, co i tak jest ceną o około 100-150 USD niższą od ceny światowej, dałaby fundusze rzędu 550 mln dolarów rocznie na poszukiwania i zagospodarowanie nowych złóż.
Ciekawe informacje z Ministerstwa Gospodarki (głownie o poszukiwaniach gazu przez PGNIG)
Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 7481 [...]
W chwili obecnej Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA posiada 77 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż ropy naftowej i gazu ziemnego o powierzchni całkowitej ok. 47,8 tys. km2. Poza PGNiG SA prace poszukiwawcze w Polsce prowadzi 13 firm, które posiadają 67 koncesji poszukiwawczych o łącznej powierzchni 54,9 km2 (bez uwzględnienia koncesji PETROBALTIC SA). Złoża ropy naftowej i gazu ziemnego na obszarze lądowym Polski występują głównie w obrębie trzech jednostek geologicznych: platformy wschodnioeuropejskiej, platformy paleozoicznej i Karpat wraz z zapadliskiem przedkarpackim. Obecne działania PGNiG SA skoncentrowane są na obszarach monokliny przedsudeckiej, pomorza zachodniego, syneklizy bałtyckiej, niecki lubelskiej oraz Karpat wraz z zapadliskiem przedkarpackim. Na Niżu Polskim prace poszukiwawcze mają na celu odkrycie złóż gazu ziemnego i ropy naftowej w utworach czerwonego spągowca, wapienia cechsztyńskiego i dolomitu głównego. Jest to obszar największych dotychczasowych odkryć w zachodniej Polsce, gdzie odkryto ponad 100 złóż gazu ziemnego, co stanowi ok. 50% udokumentowanych zasobów krajowych i ponad 40 złóż ropy naftowej, ok. 60% udokumentowanych zasobów. Prace w tym rejonie koncentrowane będą w obrębie Monokliny Przedsudeckiej w strefach Gorzów - Międzychód, Poznań - Kościan - Nowy Tomyśl, Gubin - Krosno Odrzańskie. Poszukiwania złóż gazu ziemnego w utworach czerwonego spągowca mogą być dodatkowo związane z tzw. tight gas, jest to gaz związany, trudny do wydobycia, lecz przy dzisiejszej technice stanowi duży potencjał perspektyw na przyszłość. W rejonie Pomorza Zachodniego poszukiwania węglowodorów związane są również z utworami czerwonego spągowca, dolomitu głównego oraz w mniejszym zakresie z utworami paleozoicznymi karbonu i dewonu. Obszar Kamień Pomorski - Trzebiatów - Koszalin jest rejonem obecnych i przyszłych prac poszukiwawczych PGNiG SA. Na południu Polski prace poszukiwawcze prowadzone są w Karpatach oraz w zapadlisku przedkarpackim. W rejonie Karpat Fliszowych poszukiwania złóż węglowodorów prowadzone są od ponad 150 lat, jednak dotychczas odkryte złoża węglowodorów zalegają w płytszych piętrach strukturalnych do 1200 m. Karpackie złoża gazu ziemnego występujące w utworach fliszowych od kredy po oligocen są złożami gazu wysokometanowego. Perspektywy poszukiwań w tym obszarze związane są z głębszymi piętrami strukturalnymi dotychczas słabo rozpoznanymi, gdzie istnieje szansa odkrycia dużych złóż węglowodorów. Dodatkowo PGNiG SA prowadzi również prace w rejonie Karpat Zachodnich, gdzie perspektywicznymi do poszukiwań są utwory paleozoiku i mezozoiku, zalegające pod nasunięciami fliszowymi, w których utworach w przeszłości odkryto niewielkie złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Ponadto ogromnym perspektywicznym obszarem poszukiwań złóż gazu ziemnego jest Zapadlisko Przedkarpackie. W obszarze tym odkryto dotychczas ponad 80 złóż gazu ziemnego wraz z największym Polskim złożem gazowym Przemyśl - Jaksmanice o zasobach ok. 80 mld m3.
Na obszarze woj. podkarpackiego PGNiG SA posiada 31 koncesji w całości lub w części leżących w obrębie województwa, 11 z nich przechodzi na obszar sąsiednich: małopolskiego i lubelskiego. Powierzchnia tych koncesji wynosi ok. 13 664 km2, co stanowi ok. 77% powierzchni województwa. W obrębie tych koncesji PGNiG SA prowadzi i prowadzić będzie działalność poszukiwawczą w kolejnych latach.
Ponadto PGNiG SA, mając na celu dywersyfikację dostaw gazu ziemnego do kraju, prowadzi działalność poszukiwawczą poza granicami kraju.
Od 2008 r. PGNiG SA posiada koncesję poszukiwawczo-wydobywczą w zachodniej Libii, zlokalizowaną w basenie naftowym Murzuq. Rozpoczęcie prac poszukiwawczych I etapu, tj. prac sejsmicznych, przewidziane jest w marcu 2009 r. Gdy wyniki przeprowadzonych prac będą zadowalające, to w 2010 r. przewidywane jest wiercenie otworów poszukiwawczych.
W połowie 2007 r. PGNiG SA wygrało przetarg na koncesję Bahariya w Egipcie. Po ratyfikacji umowy przez parlament Egiptu, która planowana jest na I kwartał br., nastąpi podpisanie umowy. Na obecnym etapie prowadzone są prace studialne oraz analizy dostępnej dokumentacji geologicznej oraz materiałów archiwalnych. Bezpośrednio po ratyfikowaniu umowy i zarejestrowaniu oddziału w Kairze rozpoczęte zostaną prace terenowe. Na rok 2009 zaplanowano analizę dotychczasowych wyników badań geofizycznych, wykonanie zdjęcia grawimetrycznego oraz przeprowadzenie geologicznego zwiadu terenowego. Na podstawie otrzymanych wyników opracowany zostanie projekt nowego zdjęcia sejsmicznego, którego realizacja przewidziana jest na rok 2010. W kolejnych latach planuje się wykonanie dwóch otworów wiertniczych.
W ramach przygotowań do przyszłych prac w Algierii wszczęto procedurę utworzenia oddziału PGNiG SA w Algierii. Obecnie trwają rozmowy z KPMG Algieria mające na celu podpisanie umowy na świadczenie usług związanych z procedurami założenia i zarejestrowania wyżej wymienionego oddziału. Termin wszczęcia prac poszukiwawczych na obszarze tego kraju uzależniony jest od terminu ogłoszenia oraz długości trwania nowego przetargu przez stronę algierską oraz jego wyników. Biorąc powyższe pod uwagę, rozpoczęcia prac poszukiwawczych w Algierii nie należy oczekiwać przed końcem roku 2009.
Poszukiwaniem i eksploatacją złóż węglowodorów na polskim obszarze morskim zajmuje się Przedsiębiorstwo Poszukiwań i Eksploatacji Złóż Ropy i Gazu PETROBALTIC SA. Posiada ono wyłączną koncesję na poszukiwanie i eksploatację złóż węglowodorów na obszarze obejmującym ponad 27 tys. km2. PPiEZRiG PETROBALTIC SA posiada osiem koncesji na poszukiwanie i rozpoznanie kopalin. Obejmują one obszary o łącznej powierzchni 8150 km2, położone głównie we wschodniej części polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej Morza Bałtyckiego (jedna koncesja o powierzchni 924 km2 znajduje się w części zachodniej). Na terenie objętym tymi koncesjami znajdują się cztery złoża ropy naftowej oraz cztery złoża gazu ziemnego. Koncesja eksploatacyjna na złoże B3, stanowiące obecne centrum produkcyjne ropy naftowej, jest ważna do roku 2016. Koncesja na wydobywanie ropy naftowej i współwystępującego gazu ziemnego ze złoża B8 została udzielona na 10 lat i także jest ważna do roku 2016. Koncesja na wydobywanie gazu ziemnego ze złoża B6 została udzielona na 20 lat - do listopada 2026 r. W roku 2008 PETROBALTIC SA wydobył ok. 320 tys. ton ropy naftowej, w planie przyjętym na 2009 r. prognozowane wydobycie ma wynieść ok. 189 tys. ton. Prognoza wydobycia ropy naftowej w 2009 r. przewiduje eksploatację głównie złoża B3. Złoże B8, z którego prowadzono wydobycie w 2008 r., będzie eksploatowane jedynie w początkowym okresie 2009 r. Przyjęty przez Radę Nadzorczą spółki w dniu 27 stycznia 2009 r. budżet PETROBALTIC SA na rok 2009 zakłada realizację szerokiego programu poszukiwań w polskim sektorze Morza Bałtyckiego. Program ten zakłada wykonanie badań sejsmicznych, geochemicznych oraz wierceń poszukiwawczych. W roku 2009 planowane jest prowadzenie prac poszukiwawczych na trzech strukturach: B22, B28 oraz B23. Planowany koszt tych prac wyniesie ok. 179 mln zł. Ponadto pragnę poinformować, że w ˝Strategii PETROBLATIC SA na lata 2008-2012˝ przyjęto, że całkowita produkcją segmentu poszukiwawczo-wydobywczego w roku 2012 będzie wynosić minimum 10% przerobu ropy naftowej oraz wzrost produkcji powyżej 20% do roku 2015. Łączna wartość nakładów w obszarze poszukiwawczo-wydobywczym w larach 2008-2012 na wynosić 5,1 mld zł.
[...]
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/02B8A58B
Rewera May 6th, 2009, 10:33 PM (...)
Czy znalezienie jakichś złóż przez zagraniczną firmę oznacza, że państwo nie ma już do nich żadnych praw? A państwu odprowadzają jakąś część zysków? Jaka to część? Czy Państwo ma jakiś wpływ na to gdzie są sprzedawane takie zasoby? I czy Państwo później odkupuje od takiej firmy potrzebne surowce?
(...)
Obiecuję zbadać sprawę i napisać, ale chciałbym zwrócić najpierw uwagę na pewną sprawę - obawiam się, że się pan "przerazi", bo z tych pytań wyłania się myślenie bardzo anachroniczne.
Państwo z pewnością nie ma wpływu na to gdzie są sprzedawane surowce i państwo samo w sobie surowców nie kupuje [jeżeli nawet gdzieś zdarza się potrzeba np. wojsko, to odbywa się to na wolnym rynku, bez związku z zasobami surowcowymi Polski i firmami posiadającymi poszczególne koncesje].
Ma pan zapewne na myśli to, że niektóre państwowe firmy kupują surowiec, ale one tym bardziej nie są uprzywilejowane, a niedługo najprawdopodbniej zostaną do cna sprywatyzowane [ pan myślał o PGE, które będzie budować elektrownie atomową, tak?].
Jeżeli chodzi o zyski, to państwo może liczyć na CIT, zaś na niższych poziomach dość niskie podatko-opłaty związane z eksploatacją oparte na wydobytej masie.
Jeżeli chodzi o prawa, to najprawdopodobniej ten kto znajdzie ma pierwszeństwo w staraniu się o wydobycie, a ten kto może wydobywać nabywa praw, których nie można go ot tak pozbawić.
PO nowelizuje prawo z tym związane w tej kadencji, więc szczegóły się zmieniają.
preseant May 6th, 2009, 11:17 PM Tak, dwa ostatnie pytania dotyczą uranu w perspektywie budowy elektrowni atomowej i ewentualności trafienia uranu w niepowołane ręce.
Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia o tym na jakich zasadach koncesje działają i jako osoba bez tej wiedzy i patrząc na to z boku, ze zdziwieniem przyjmuję fakt, że państwo tak "chętnie" sprzedaje zasoby za niewielkie, w porównaniu do ich wartości pieniądze, pozbywając się zysków ze sprzedaży, które trafiają w ręce w prywatne. Firmy państwowe przecież mogłyby robić dokładnie to samo.
A nawet jeśli państwo nie ma teraz pieniędzy na poszukiwanie lub nie ma do tego odpowiedniej technologii to przecież możnaby to zostawić na przyszłość.
Nie wierzę w to że prywatyzacja wszystkiego to dobry pomysł. Pewne dziedziny państwa powinny być tylko pod jego kontrolą. Rosjanie nie pozbywają się swoich złóż. Coś w tym musi być.
Rewera May 7th, 2009, 01:13 AM Niech pan lepiej zmieni poglądy, bo będzie panu przykro zagłębiać się w temat. W czerwcu Bogdanka [planowane wydobycie po otwarciu nowej inwestycji 10 mln ton węgla kamiennego rocznie] wchodzi na giełdę...
preseant May 8th, 2009, 05:44 PM del
preseant May 8th, 2009, 05:49 PM Pogladów raczej nie zmienię, szczególnie, że są już w miarę ukształtowane i w nie wierzę. Jeśli Bogdanka i inne tego typu przedsiębiorstwa będą w rękach polskich to pół biedy gorzej jeśli byłaby to firma zagraniczna. Z resztą KGHM jest zarówno w rękach Skarbu Państwa (42%) jak i rękach prywatnych i jest ok. Ważne, że wiekszość udziałów jest w naszych rękach. Mam nadzieję, że to się nie zmieni
Jeśli sprawa wygląda tak źle jak Pan mówi to wypada kibicować przynajmniej temu aby jak najwięcej surowców pochodziło z własnych źródeł a nie importu. Uniezależnienie, jak widać, od rosyjskiego gazu może stać się za jakiś czas faktem. Gorzej z ropą ale jeśli ta będzie pochodzić z importu od stabilnych krajów, jak Norwegia, to ryzyko niedoboru surowca zostanie znacznie ograniczone. Nie żebym był rusofobem ale upolitycznienie dostaw gazu od Rosjan i realna groźba zamknięcia kurka z byle powodu jest po prostu wku....iające.
To chyba wszystko z surowców energetycznych. Torfu, którego mamy też wielkie ilości opisywał nie będę bo już się go nie używa.
Teraz czas na rudy metali. Złoża suwalskie i złoto już było. Jutro postaram się wstawić jakieś info o miedzi i srebrze.
P.S Nie ma potrzeby się zwracać do mnie per 'pan' ;)
Darhet May 8th, 2009, 10:37 PM No cóż to potencjalnie jesteśmy bogaczami :D^^
Teraz trzeba to umiejętnie wykorzystać w rozwój kraju.
Ja tez mam nadzieje ze w naszych rekach pozostaną nasze surowce (bycie kolonia nie daje żadnych podstaw do rozwoju)
Rewera May 8th, 2009, 11:22 PM Jeśli sprawa wygląda tak źle jak Pan mówi"Źle" to zły przysłówek. Bardziej pasuje: globalnie, internacjonalnie. Świat zachodni [zahaczając o Afrykę, Amerykę Południową, Australię i Oceanię i być może nawet kawałek Azji] wypracował z jednej strony podobny standard podejścia do złóż [bardzo różny i pokręcony, ale jak wziąć krok w tył i spojrzeć na "bigger picture" to ta sama rodzina instytucji rodem z liberalnej demokracji]. Z drugiej zaś strony rzeczywistość sprawiła, że wielkie firmy surowcowe [a te głównie zdolne są do poszukiwania złóż, projektowania-budowania-prowadzenia kopalń itd.] stały się elementem światowego rynku finansowego. Trudno nawet stwierdzić kto [ używając tradycyjnego podziału na narody] jest właścicielem czego.
Rosjanie kupują Amerykańską spółke węglową (http://gornictwo.wnp.pl/rosjanie-kupili-amerykanska-spolke-weglowa,78733_1_0_0.html)
Nawet Białorusini zapraszają inwestorów zza granicy do swoich złóż (http://gornictwo.wnp.pl/bialoruskie-zloza-rudy-do-wziecia,79566_1_0_0.html)
Przykład międzynarodowego giganta (http://en.wikipedia.org/wiki/BHP_Billiton)
^^ Siedziby w dwóch krajach, notowana na giełdach 4 krajów, operuje w kilkunastu [ wszystkie ludne kontynenty] - do jakiego "narodu" ona należy? Inny taki moloch to Rio Tino Group.
Zaś do do kibicowania w sprawie importu - Japonia importuje dosłownie wszystkie surowce i to im nie przeszkodziło zostać potęgą przemysłową - nie brakuje im ani energii [importują uran, gaz - ostatnio wielki kontrakt z Rosją i ropę] ani surowców metalicznych [produkują masę elektroniki] ani niczego innego. A oni nawet nie posiadają armii, tylko narodowe siły obrony, na które wydają 1% PKB [zapis w konstytucji - my wydajemy 1.95%].
Jaki z tego wniosek? Że Polska będzie silna wtedy, kiedy Polacy będą silni ilością i jakością, bez względu na to co tam mamy pod ziemią. Ale dobrze zawsze wiedzieć, więc duże piwo za ten wątek:cheers:
preseant May 9th, 2009, 06:35 PM Z cyklu "Mamy największe złoża..." tym razem miedź, srebro i ren. W wydobyciu i produkcji pierwszego i drugiego metalu jesteśmy prawdziwą potęgą. Jesteśmy również jedynym krajem w Europie posiadającym własne złoża Renu. Jako, że wydobywane są równocześnie przez KGHM z jednego złoża, umieszczam je razem.
MIEDŹ
Miedź rodzima
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Mied_rodzima.jpg
wikimedia.com
Największe w Europie złoża rud miedzi znajdują się w Polsce, w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym (LGOM). Nasz kraj zalicza się do światowej czołówki przemysłu miedziowego – zajmujemy 9 miejsce w wydobyciu rud i 7 miejsce w produkcji czystego metalu.
Poza Polską rudy miedzi wystąpują w Rosji (na Uralu i Półwyspie Kolskim) oraz w Szwecji, Portugalii, Bułgarii, a w mniejszych ilościach też w innych państwach bałkańskich (Rumunii, Serbii, Macedonii).
Mimo iż posiadamy znaczne ilości surowca, to w produkcji miedzi rafinowanej nie zajmujemy 1 miejsca w Europie. Wyprzedzają nas Rosja (824 tys. t – ze sporym jednak udziałem hut położonych w Azji) i Niemcy (598 tys. t – produkcja w całości oparta na rudach importowanych). Polsce (530 tys. t) przypadło 3 miejsce ze znaczną już przewagą nad kolejnymi krajami – Belgią (423 tys. t), Hiszpanią (293 tys. t), Szwecją (214 tys. t) i Finlandią (126 tys. t).
SREBRO
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/wwwhefrapl-1.jpg
hefra.pl
Srebro jest jedynym metalem szlachetnym, który pozyskuje się w Europie na skalę przemysłową. Stanowi ono produkt uboczny przy obróce rud miedzi oraz rud cynkowo-ołowiowych. Z tego względu zdecydowanym liderem na skalę europejską w wytapianiu srebra jest Polska (1296 ton w 2003 roku – daje nam to również 7 miejsce na świecie). Kolejne pozycje na naszym kontynencie zajmują: Rosja (700 t), Szwecja (340 t), Grecja (79 t), Bułgaria (60 t).
http://www.teberia.pl/news.php?id=9686
52. rocznica odkrycia złóż miedzi
Dr Jan Wyżykowski 52 lata temu odkrył złoże rudy miedzi. Dzięki temu powstał Legnicko-Głogowski Okręg Przemysłowy. Zmieniło to obraz i warunki życia w regionie.
Odkrycie złoża miedzi w otworze wiertniczym „Sieroszowice IG-1”, oznaczonym później jako S-1, na głębokości 655 – 658 m przez Jana Wyżykowskiego to największy sukces polskich geologów w XX wieku. Złoże to jest pod wieloma względami unikatem i znajduje się w nim około 10 proc. światowych zasobów tego metalu. Jego odkrycie było możliwe dzięki konsekwencji i uporowi dr Jana Wyżykowskiego. Przeciwnicy badań przekonywali wówczas, że skoro niemieccy geolodzy nie odkryli złóż, to i polscy nie mają na co liczyć.
Odkrycie złoża rud miedzi zmieniło obraz i warunki życia w regionie. Powstał potężny ośrodek przemysłowy, prawie od podstaw zbudowano miasta Lubin i Polkowice, odbudowano zrujnowany, historyczny Głogów.
Dziś KGHM Polska Miedź SA to światowy producent miedzi, nowoczesna firma notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych i największy pracodawca w regionie.
KGHM produkuje (dane za rok 2007) - miedź elektrolityczną (533 tys. t), walcówkę (250,9 tys. t), drut z miedzi beztlenowej (10,9 tys. t), wlewki okrągłe (19 tys. t), srebro (1 215 t ), złoto (883 kg) , ołów surowy (21,1 tys. t), ołów rafinowany (15,2 tys. t) oraz sól (112,5 tys. ton).
http://eko.wbu.wroc.pl/eko/index.php?option=com_content&task=view&id=23&Itemid=1
Znaczenie gospodarcze mają współcześnie tylko stratoidalne złoża rud miedziowo-srebrowych występujące w utworach cechsztynu na monoklinie przedsudeckiej i w niecce północnosudeckiej. Złoża na monoklinie (w rejonie lubińsko-głogowskim), odkryte po II Wojnie Światowej, należą do największych w skali światowej i są intensywnie eksploatowane. Złoża w niecce północnosudeckiej (w rejonie Grodźca – Złotoryi), eksploatowane z przerwami od XVI w., po zakończeniu eksploatacji w 1989 r. straciły na znaczeniu, nadal jednak część złóż niewyeksploatowanych może być atrakcyjna do zagospodarowania w przyszłości.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Beztytuu5.jpg
kghm.pl
Charakterystycznym dla obu rejonów utworem miedzionośnym są czarne łupki występujące w spągu osadów cechsztynu. W niektórych obszarach mineralizacja miedziowa obejmuje też niżej leżące piaskowce i wyżej ległe dolomity. Intensywność mineralizacji jest zróżnicowana i wiąże się z tzw. serią miedzionośną, obejmującą dolomity, łupki i piaskowce, w których zawartość miedzi jest wyraźnie podwyższona. Jej miąższość jest zmienna i dochodzi maksymalnie do około 40 m. W profilu tej serii obserwuje się wzrost zawartości miedzi nawet do kilkunastu procent Cu w łupkach miedzionośnych, wraz z wyraźnym wzrostem zawartości pierwiastków towarzyszących. Podstawowym składnikiem użytecznym rudy są miedź i srebro, którym towarzyszy duży zespół metali i składników niemetalicznych, takich jak odzyskiwane: złoto, nikiel, platyna, pallad, ren, arsen, ołów, selen i siarka; nieodzyskiwane: kobalt, rtęć, uran, molibden, wanad, cynk, bizmut, cyna, kadm i german oraz gromadzące się w odpadach: kobalt i rtęć. Średnie zawartości miedzi w złożach wynoszą przeważnie 2-3%, a zawartość srebra – 0,0005% (50 g Ag na tonę rudy). Warto zaznaczyć, że budowa geologiczna oraz warunki występowania złóż, powodują trudne warunki ich eksploatacji, do których należy między innymi zaliczyć: dużą głębokość kopalń i związane z tym wysokie temperatury i ciśnienie górotworu, zagrożenia wodne oraz zagrożenia geodynamiczne.
W omawianym rejonie udokumentowano 14 złóż rud miedzi o łącznych zasobach 2 369 mln ton, w tym zasoby Cu wynoszą 47 mln ton, a srebra – 135 tys. ton. W niecce północnosudeckiej zlokalizowane są trzy złoża rud miedzi i srebra, z czego w dwóch zaniechano już wydobycia. Spośród jedenastu złóż na monoklinie przedsudeckiej, eksploatację prowadzi się w pięciu złożach: Lubin-Małomice, Polkowice, Radwanice-Wschód, Rudna i Sieroszowice. Aktualnie działają trzy kopalnie – Lubin, Rudna i Polkowice-Sieroszowice, tworzące wraz z zakładami przeróbki rud i hutami miedzi tzw. Legnicko-Głogowski Okręg Miedziowy (LGOM). W złożach udostępnionych kopalniami występuje 61% ogólnej ilości zasobów bilansowych rud miedzi i srebra. W roku 2002 wydobycie rud wyniosło niemal 29 mln ton, a uzyskano z niej 536 tys. ton miedzi metalicznej oraz 1,5 tys. ton srebra.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Beztytuu-3.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Beztytuu2.jpg
kghm.pl
1 Mg (megagram) - 1 tona
http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/kghm%3Bmiedzi%3Bwystarczy%3Bna%3B40%3Blat,210,0,133586.html
KGHM: Miedzi wystarczy na 40 lat
KGHM Polska Miedź planuje eksploatację swoich rodzimych złóż przez co najmniej 40 lat - poinformował rzecznik prasowy koncernu Dariusz Wyborski. Jest to odpowiedź na opinię wiceministra skarbu Macieja Heydela, według którego złoża KGHM Polska Miedź wyeksploatują się w ciągu najbliższych 11 lat.
"Szczegółowy plan produkcji górniczej z własnych złóż mamy opracowany do 2020 roku, zaś baza zasobowa będąca w naszej dyspozycji w rejonach wydobywczych Lubin - Głogów oraz Głogów Głęboki wystarczy na około 40 lat" - podkreślił w rozmowie z PAP Dariusz Wyborski.
W czwartek wiceminister skarbu Maciej Heydel powiedział, że złoża KGHM Polska Miedź wyeksploatują się w ciągu najbliższych 11 lat.
"Z najlepszych ekspertyz, które posiadamy wynika, że aktualne złoża KGHM wystarczą na jedenaście lat. Jednym z najpilniejszych zadań jest więc otwarcie się na nowe złoża i poszukiwanie partnerów międzynarodowych w celu pozyskania tych złóż" - powiedział.
Tymczasem rzecznik koncernu zaznaczył, że przemysłowe zasoby tylko samego nowego złoża pod nazwą "Głogów Głęboki", na które KGHM uzyskał w 2004 roku koncesję, szacowane są na 6 mln ton metalu; w całej 45-letniej historii koncern wyprodukował 13 mln ton kruszcu.
"Przy czym niewielka część naszej produkcji bazuje na obcych koncentratach miedzi i tzw. złomach, czyli metalu kupowanym z zewnątrz, a nie pochodzącym z wydobycia własnych złóż" - powiedział.
Według Wyborskiego przemysłowa baza zasobowa może się zmienić.
"Chodzi o to, jak będzie wyglądał stosunek kosztów wydobycia do cen kruszcu na światowych giełdach. Ten bilans będzie najważniejszy w podejmowaniu decyzji o eksploatacji kolejnych rejonów. Nasze wyliczenia powstały w oparciu o dzisiejsze warunki jeśli chodzi o koszty oraz o ceny miedzi prognozowane na poziomie 1800 - 2600 USD za tonę" - powiedział Wyborski.
"Jeśli ceny będą szły w górę lub będą na takim poziomie jak obecnie, a rozwiązania technologiczne umożliwią osiągnięcie niższych kosztów to nie wykluczone, że ilość zasobów, których eksploatacja będzie opłacalna, będzie jeszcze większa" - dodał.
Zaznaczył, że spółka nie ustaje w poszukiwaniu nowych złóż poza granicami. Poszukiwania te ma także zapisane w strategii firmy.
"Chodzi o to, aby zwiększyć produkcję i zmniejszyć koszty, a napływ taniego surowca może przynieść właśnie eksploatacja niskokosztowych złóż np. w Afryce lub Ameryce Południowej" - powiedział rzecznik.
"Dysponując takimi złożami spółka pozostanie konkurencyjna także w okresie dekoniunktury i niskich cen miedzi - dodał.
Dyrektor ds. nowych przedsięwzięć inwestycyjnych w KGHM Herbert Wirth informował, że firma rozpatruje cztery inwestycje za granicą - w Ameryce Łacińskiej (Peru), Chinach, na Pacyfiku i w rejonie afrykańskim.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/miedz12.gif
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/miedz11.gif
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/miedz1.gif
http://www.pgi.gov.pl/
REN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ingot.jpg
www.americanelements.com
wapedia.pl
W formie czystej, pierwiastek ten jest srebrzystym błyszczącym metalem o dużej twardości. Metaliczny ren przypomina platynę (gęstość 21,09 g/cmł). Po wyżarzeniu staje się miękki i kowalny. Po obróbce uszlachetnia stopy metali, znacząco zwiększając ich twardość i odporność na korozję. Zaliczany jest do metali szlachetnych. Roztwarza się tylko w kwasach utleniających: kwasie azotowym i gorącym, stężonym kwasie siarkowym.
Ren występuje w skorupie ziemskiej w ilości 4×10-4ppm. W przyrodzie występuje wyłącznie w stanie rozproszonym, głównie w molibdenicie, kolumbicie i łupkach miedzionośnych. Światowe zasoby renu szacuje się na maks. 17 tys. ton, największe występują w Chile, USA, Kanadzie, Kazachstanie, Rosji, Uzbekistanie i Peru; w Polsce ren występuje jako domieszka w złożach miedzi w okolicach Lubina. Największy producent renu to Chile (firma Molymet wytwarza 21 ton rocznie), zaraz za nią - Kazachstan (8,5 tony rocznie); w Europie jedynym producentem renu z własnych źródeł jest polska spółka KGHM Ecoren (ok. 300 kg w 2006, w planach do kilku ton; głównie w postaci renianu(VII) amonu).
Zastosowanie renu:
stopy odporne na wysokie temperatury
w przemyśle lotniczym (monokrystaliczne łopatki silników odrzutowych, turbiny silników i osłony pojazdów)
do produkcji termopar, elementów grzewczych, styków elektrycznych, elektrod, elektromagnesów, lamp próżniowych i rentgenowskich, żarówek błyskowych, powłok metalicznych
katalizatory w takich reakcjach jak: metateza, epoksydacja (metylotrioksoren), dihydroksylacja, w produkcji wysokooktanowych benzyn bezołowiowych i inne.
http://www.kghm.pl/index.dhtml?module=articles&id=1996
Puls Biznesu (28.09.2007) - Spółka Polskiej Miedzi zarobi miliony na renie
Ecoren staje się perełką w miedziowej grupie. Zanim firma zadebiutuje na parkiecie, zarobi krocie dla koncernu.
- Dziś zazdroszczę Ecorenowi, bo za kilogram renu płacą niemal 8 tys. USD, czyli mniej więcej tyle co za tonę miedzi. Ale przecież zarobione przez was pieniądze trafią do naszego wspólnego portfela - to słowa Krzysztofa Skóry, prezesa KGHM, który gościł wczoraj na otwarciu oddziału hydrometalurgii KGHM Ecoren. Spółka zależna KGHM ruszyła z produkcją niezwykle rzadkiego renu. Firma będzie jedynym jego wytwórcą w Europie.
Rzeczywiście Ecoren trafił z inwestycją w dziesiątkę. Na początku roku za kilogram renu płacono 4,5 tys. USD. We wrześniu jego cena przekroczyła 7,5 tys. USD. Spółka w instalację do produkcji renu zainwestowała 13 mln zł.
- Inwestycja zwróci się w ciągu 3-4 lat, a nawet szybciej. Liczymy, że firma zarobi na nowej produkcji od 5 do 10 mln zł rocznie. Obecnie ceny renu są nadspodziewanie wysokie, co na pewno polepszy tegoroczny wynik finansowy-mówi Mariusz Bober, prezes Ecorenu.
Firma chce osiągnąć w tym roku 60 mln zł przychodów i 10 mln zł zysku. To miał być rekordowo wysoki wynik, ale już dziś wiadomo, że będzie zdecydowanie lepszy.
Ecoren zamierza w przyszłym roku wejść na giełdę. Chce zajmować się m.in. zagospodarowaniem odpadów i produkcją rzadkich metali. Obecnie zarządza też giełdowymi Interferiami oraz Hefrą i walcownią Łabędy.
Ren wykorzystywany jest m.in. dobudowy turbin samolotów i satelitów. Od Ecorenu kupuje go m.in. Rolls-Royce.
z 2007
http://prtime.netpr.pl/notatka_85093.html
Kosmiczny pierwiastek z głogowskiej huty
Lata w kosmos i jeździ w samochodach, pojawia się w urządzeniach badających wysokie temperatury i w elementach lamp rentgenowskich. Ren - jeden z najrzadszych i najtrwalszych pierwiastków występujących na ziemi – z własnych źródeł produkuje w Europie tylko KGHM Ecoren, który dzisiaj uroczyście otwiera oddział hydrometalurgii.
Wrześniową datę wybrano nieprzypadkowo – choć prace nad odzyskiwaniem renu ze ścieków przemysłowych trwały od kilku lat, dopiero teraz udało się rozpocząć produkcję nadrenian amonu o jakości katalitycznej. – „Pierwotnie zakładaliśmy, że będziemy produkowali nadrenian o jakości bazowej, która wymaga badania obecności jedynie dziewięciu pierwiastków” – mówi Zbigniew Gagat, dyrektor oddziału hydrometalurgii w KGHM Ecoren. „Ale stawiamy na wyższą jakość i najnowocześniejszą technologię, dlatego od czerwca tego roku ruszyliśmy z produkcją nadrenianu o jakości katalitycznej, która wymaga badania już około 40 pierwiastków. A to wiązało się z koniecznością opracowania nowych technik analitycznych w laboratorium oraz z utrzymywaniem wysokiego reżimu technologicznego.”
Nad właściwym funkcjonowaniem oddziału czuwają obecnie 32 osoby, z których 15 ma wykształcenie wyższe, a pozostałe – średnie techniczne. Pracownicy nieustannie pilnują stałych parametrów i analizują hutniczy ściek zarówno przed procesem wychwytywania jonów renu, jak i po nim. Przez ostatnie miesiące załoga oddziału musiała rozwiązać problem podwyższonej zawartości selenu w surowcu, w związku z czym trzeba było (wcześniej niż zakładano) przeprowadzić czyszczenie jonitu. Chociaż więc prace na oddziale trwają od czerwca, to jednak dopiero teraz zakończono wszystkie niezbędne przygotowania i można już oficjalnie ogłosić działalność tego wyjątkowego oddziału.
Niezwykle odporny i wytrzymały ren robi zawrotną karierę w progresywnych gałęziach przemysłu - służy do budowy turbin samolotów i satelitów, jest wykorzystywany przy produkcji benzyny bezołowiowej. Zapotrzebowanie na ren rośnie, a dostęp do tego rzadkiego metalu jest ograniczony. W Polsce występuje w rudach miedzi eksploatowanych przez KGHM Polska Miedź SA. Technologia odzysku renu z kwaśnych ścieków przemysłowych, opracowana przez specjalistów z KGHM Ecoren oraz Instytut Metali Nieżelaznych w Gliwicach, otrzymała złoty medal na czerwcowych Międzynarodowych Targach w Poznaniu. Efektem końcowym jest nadrenian renu w postaci kryształu pakowanego w plastikowe pojemniki o pojemności około jednego kilograma.
„Jesteśmy w Polsce i w Europie jedynym producentem tego rzadkiego pierwiastka. Roczne zużycie renu na świecie wynosi obecnie blisko 50 ton, ale prognozowany jest jego duży wzrost, do 55 a nawet 75 ton rocznie” – mówi Mariusz Bober, prezes KGHM Ecoren. „Realizacja naszych planów, w tym kolejnych instalacji do odzyskiwania renu, postawi nas również na pozycji znaczącej w tej branży na świecie”.
Dobrą prognozą dla KGHM Ecoren są również systematycznie rosnące notowania renu: w styczniu za kilogram renu zawartego w nadrenianie amonu płacono 4,5-5 tys. dolarów, w lipcu – 7 tys. dolarów, a w połowie września – już 7,5 tys. dolarów (cena nadrenianu amonu to 5,5 tys. dolarów za kg). Specjaliści zajmujący się metalami rzadkimi potwierdzili także na zorganizowanej w Hong Kongu wrześniowej konferencji „Minor Metals & Rare Earths”, że do tej pory nie znaleziono dla renu opłacalnych substytutów. Popyt na ren i wzrost jego ceny związane są m.in. z prognozowanym dwukrotnym wzrostem zamówień na dostawę samolotów odrzutowych w lotnictwie cywilnym (z poziomu około 700 sztuk w 2004 roku do przewidywanych 1400 sztuk w 2010 roku) oraz rosnącym popytem na ropę naftową przy jej wysokich notowaniach.
Całkowite nakłady, które KGHM Ecoren poniósł na wybudowanie instalacji, to blisko 10 mln złotych. Z względu na dbałość o ochronę środowiska zainstalowano m.in. urządzenia mierzące temperaturę i pH ścieku, który przechodzi przez całą instalację. Obecnie Ecoren produkuje około 400 kg nadrenianu amonu miesięcznie. W tym roku spółka planuje sprzedać 3,2 tony nadrenianu, w przyszłym – 4,5 tony oraz 6 ton (w tym ponad tonę renu metalicznego) w 2009 roku. Trwają już prace nad uruchomieniem nowej linii wytwarzającej ren metaliczny – wówczas oprócz nadrenianu amonu (kryształu) sprzedawane będą pastylki, tzw. pelety.
KALENDARIUM:
- lata 70 minionego wieku – w KGHM rozpoczynają się pierwsze próby odzyskiwania renu, jednak żadna z zastosowanych metod nie wyszła poza etap badań laboratoryjnych. Z uwagi na małe zapotrzebowanie, wysokie koszty i brak odpowiednich urządzeń w latach 80 zaprzestano produkcji.
- lata 90 minionego wieku – próby odzyskiwania renu w KGHM metodami strąceniowymi.
- lata 2002-05 – KGHM Metale i Instytut Metali Nieżelaznych rozpoczynają projekt celowy, którego końcowym efektem ma być opracowanie technologii odzysku renu z kwasów płuczkowych, powstałych po przejściu przez piec zawiesinowy.
- rok 2005 – rozpoczęcie prac nad produkcją przemysłową. W kolejnych miesiącach uruchamiane są poszczególne linie produkcyjne: do krystalizacji nadrenianu amonu (listopad 2006 r.) i do produkcji roztworu, czyli eluatu renowego (marzec 2007 r.).
- czerwiec 2007 r. – osiągnięcie pełnej zdolności produkcyjnej linii do produkcji eluatu renowego.
- czerwiec-wrzesień 2007 r. – rozpoczyna się produkcja nadrenianu amonu o jakości katalitycznej;
- 27 września 2007 r. – uroczyste otwarcie oddziału hydrometalurgii KGFHM Ecoren usytuowanego w Hucie Miedzi Głogów II.
http://www.kghm.com.pl/index.dhtml?id=626&module=articles
Polowanie na ren
Polskie głowy nie od parady
KGHM Polska Miedź S.A. odnotował kolejny sukces. Oto jego spółka KGHM Metale uruchomiła pilotażową produkcję renu. Ten niezwykle rzadko występujący w przyrodzie pierwiastek odzyskiwany jest z odpadów powstających podczas przeróbki rud miedzi. Jest go tak dużo, że Polska od razu stanie się czołowym producentem w skali światowej.
Technologię do otrzymywania renu posiadali Kanadyjczycy. Była ona zbyt droga, by można było ją zastosować w Polskiej Miedzi. Sytuacja stała się wyzwaniem dla naukowców i techników. Prof. Bogusława Trzebiatowska z Uniwersytetu Wrocławskiego opracowała technologię odzyskiwania renu z roztworu płuczkowego kwasu siarkowego. Lubińskich specjalistów wsparli naukowcy z gliwickiego Instytutu Metali Nieżelaznych.
Polska metoda jest bardzo tania i nie wymaga budowy ogromnych, kosztownych instalacji. Ta, uruchomiona w Legnicy, kosztowała jedynie... 450 tys. zł. Do rozpoczęcia pełnej produkcji trzeba jeszcze rozbudować linię produkcyjną. Ryszard Chamer, członek kierownictwa KGHM “Metale", twierdzi, że będzie można dzięki temu produkować ok. 4 tony renu rocznie. To wcale niemało, jako że w całym świecie wytwarza się rocznie około 40 ton renu.
Technologia opracowana wspólnie z gliwickim instytutem spożytkowuje najnowsze zdobycze nauki molekularnej. Opiera się o tzw. jonity, które jedne pierwiastki zatrzymują, a inne przepuszczają. Przez różne zabiegi chemiczne doprowadza się roztwór do nadrenianu amonu, a później poprzez redukcję wodorem i spiekanie próżniowe, pozyskuje się ren metaliczny. Jest to jeden z najrzadszych pierwiastków na ziemi. Ale ma też i nadzwyczajne właściwości. Topi się w temperaturze 3180 stopni C, a wrze przy 5600 stopniach. Stosuje się go w przemyśle lotniczym i razem z molibdenem oraz wolframem - do produkcji termopar. Prawie 80 proc. światowej produkcji renu znajduje zastosowanie przy wytwarzaniu katalizatorów platynowo-renowych do produkcji benzyn bezołowiowych. Stąd zapotrzebowanie na ren będzie rosło.
Jest zatem szansa, że ren już wkrótce stanie się sztandarowym produktem Polskiej Miedzi. Gdy tylko poszło w świat, że KGHM uruchamia produkcję, to posypały się jak z rękawa pierwsze zamówienia. Wiadomo, że w grę wchodzą spore pieniądze, bo kilogram renu kosztuje tyle co tona miedzi - około 1500 dol. Jeśli zatem spółka będzie produkować 4 tony rocznie, to wartość renu sięgnie ponad 6 mln dol. A to wielkość, o którą warto się bić. Zwłaszcza że w Europie będziemy praktycznie jedynym producentem tego metalu.
- Dziś bez renu nie mogą obywać się producenci benzyny bezołowiowej -mówi prezes Polskiej Miedzi, Stanisław Speczik. - Jest on bowiem składnikiem katalizatora używanego przy wytwarzaniu benzyn bezołowiowych. Nie ma więc wątpliwości, że ogromne koncerny naftowe praktycznie z całego świata będą zainteresowane produktem wytwarzanym w KGHM Metale. Mamy zbyt zapewniony. Wszystko zależeć będzie od ceny. Właściwości fizyczne i chemiczne renu - wysoka temperatura topnienia i duża twardość - zadecydowały także o jego wykorzystaniu do produkcji osłon pojazdów kosmicznych, sond oraz rakiet. Później zaczęto dodawać go także do stopów przeznaczonych do budowy turbin samolotów. Lubińskim renem mogą więc też zainteresować się producenci sprzętu kosmicznego.
Drugą nadzieją KGHM jest inny metal kosmiczny - kobalt. Pierwiastek ten koncentruje się w żużlach pohutniczych i dziś jest nierentowny w produkcji. Z pomocą i tu pospieszyła nauka - jest szansa, że będzie można i do niego się dobrać. Bo zapotrzebowanie na kobalt w rozwijających się technologiach rakietowych stale rośnie.
Z niepotwierdzonych informacji wynika również, że hałdami zalegającymi przy kopaniach KGHM byli jeszcze niedawno zainteresowani Japończycy.
Kryją one wiele cennych pierwiastków. Szacuje się, że w tych hałdach i stawach osadowych odpadów poflotacyjnych kryje się nawet kilka tysięcy ton złota, platyny, palladu i innych rzadkich pierwiastków...ale wydaje się dość oczywiste, że one tam są. Po prostu wcześniej się ich nie odzyskiwało, a niektórych pierwiastków dalej się nie odzyskuje z powodu nieopłacalności a co chyba ważniejsze braku odpowiedniej technologii.
Produkcja metali szlachetnych KGHM
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/srebro_b.gif
Srebro o zawartości powyżej 99,99 Ag (tzw. cztery dziewiątki) jest produkowane w postaci sztabek (gąsek) o wadze 1000 uncji jubilerskich (32,15 kg) oraz granulatu.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/zloto-metaliczne.gif
Złoto o zawartości powyżej 99,95% Au jest odzyskiwane ze szlamu złotonośnego, powstającego w procesie elektrorafinacji srebra i sprzedawane w postaci sztabek.
Platynowce. Po odzyskaniu złota pozostają niewielkie ilości bogatego koncentratu platynowo-palladowego, który jest dostarczany do innych rafinerii.
Metale szlachetne (srebro, złoto i platynowce), zawarte w surowcach miedzionośnych, koncentrują się w głównych metalonośnych produktach poszczególnych faz obydwu stosowanych w hutach miedzi procesów ogniowych. W procesie elektrorafinacji miedzi metale szlachetne przechodzą do szlamów anodowych. Odzyskuje się je w Wydziale Metali Szlachetnych w Hucie Miedzi „Głogów”.
Wydział produkuje srebro rafinowane, złoto, koncentrat palladowo-platynowy oraz selen przy wykorzystaniu technologii firmy Boliden. Szlam anodowy, zawierający metale szlachetne, jest suszony, a następnie wsadowany do pieca Kaldo, w którym odbywa się topienie, konwertorownie i rafinacja ogniowa. Produktem tego procesu jest metal Dore, z którego odlewane są anody. W procesie elektrorafinacji srebra usuwane są pozostałe zanieczyszczenia. Otrzymane srebro katodowe o czystości 99,99% Ag odlewane jest w sztaby lub granulowane.
Srebro w postaci gąsek zarejestrowane pod marką KGHM HG i posiada certyfikat „Dobrej Dostawy” wystawiony przez London Bullion Market Association.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/wms_b.gif
Wytworzony w procesie elektrorafinacji srebra szlam zawiera złoto, pallad i platynę. Jest on okresowo ługowany w reaktorze roztworem wody i kwasu solnego w obecności gazowego chloru. W kolejnym reaktorze wytrącane jest złoto w postaci metalicznego piasku. W kolejnej operacji odzyskuje się koncentrat platynowo-palladowy. Piasek złota po stopieniu odlewany jest w sztabki.kghm.pl
Tablica Mendelejewa i dobre chęci
Srebrny sezam koncernu
Jeszcze 10 lat temu w KGHM wytwarzano tylko miedź. Szlamy poflotacyjne z całą zawartością, o której się mówiło, że zawierają pół tablicy Mendelejewa rzadkich pierwiastków, wędrowały na składowisko odpadów. Aż głowa boli ile znalazło się tam w zrzucanych przez dziesięciolecia szlamach cennych pierwiastków.
Świadczy o tym dorobek uruchomionego zaledwie przed dziesięciu laty Wydziału Metali Szlachetnych w Hucie Głogów. Tylko w tym okresie wyprodukowano tu łącznie ponad 10 tys. ton srebra, blisko 4 tys. kg złota, 590 ton selenu i 697 kg koncentratu palladynowo-platynowego.
Sprzedaż tych metali znacząco wpływa na wyniki spółki, stanowiąc obecnie 20 proc. przychodów miedziowego koncernu. A to wynosi ponad 800 mln zł rocznie.
DOSTAĆ SIĘ DO MIODU
- Chociaż długo myślano jak dobrać się do lubińskiego sezamu, urzeczywistniło się to dopiero 15 września 1993 r. w uruchomionym piecu na Wydziale Metali Szlachetnych głogowskiej huty - mówi rzecznik prasowy KGHM Polska Miedź S.A. Dariusz Wyborski. - To sprawiło, że lubiński koncern, siódmy na świecie wytwórca miedzi, w krótkim czasie dołączył także do światowej czołówki producentów srebra, zajmując drugie miejsce. W 2002 r. łączna produkcja srebra na świecie przekroczyła 18 tys. 200 ton, z czego 1192 tony, czyli 6,54 proc., pochodzi z lubińskiego koncernu.
Metale szlachetne miedziowa spółka zaczęła wytwarzać na specjalnym wydziale zajmującym się odzyskiwaniem szlachetnych kruszców z tzw. szlamów anodowych. Można zatem powiedzieć, że powstają one z dawnych odpadów w procesie produkcji miedzi. Do czasu wybudowania w Hucie Miedzi Głogów Wydziału Metali Szlachetnych powstające w hutach Polskiej Miedzi szlamy anodowe, zawierające znaczne ilości srebra, przesyłane były do przerobu w Hucie Metali Nieżelaznych w Szopienicach i Zakładu Metalurgicznego w Trzebini. Firmy te żyły z odzyskiwania cennych składników. Za pośrednictwem Impexmetalu sprzedawały je za granicę.
Początek lat 90. przyniósł zmiany. Kierownictwo KGHM postanowiło zbudować własny zakład do przerobu szlamów anodowych i odzysku srebra, złota i innych cennych pierwiastków. Jak słuszna była to decyzja, okazało się niebawem.
POLICZYLI
Decyzję o budowie Wydziału Metali Szlachetnych podjął w grudniu 1990 r. Jan Sadecki, prezes zarządu KGHM, który podpisał kontrakt ze szwedzką firmą Boliden Contech AB. W czerwcu 1991 r. firma ta przekazała wstępny program bazowy.
Wydział Metali Szlachetnych jest dziełem polskich projektantów, opartym na technologii Bolidena. Na podstawie programu bazowego Centrum Badawczo-Projektowe Miedzi Cuprum we Wrocławiu opracowało projekty techniczne. Głównym wykonawcą inwestycji była spółka BGH-RM. Kierownikiem wydziału w budowie został Wojciech Cis. Prace budowlane rozpoczęły się w październiku 1991 r., a urządzenia zaczęto montować rok później. W lipcu 1993 r. nastąpił rozruch mechaniczny, a miesiąc później technologiczny. 14 września tegoż roku nastąpiło pierwsze wsadowanie do pieca Kaldo, a 15 września otrzymano pierwszy metal Dore w ilości 1610 kg. Komisji rozruchowej z ramienia KGHM przewodniczył Włodzimierz Koźmiński, natomiast w Hucie Miedzi Głogów rozruch nadzorował Roman Wojciechowski, ówczesny dyrektor huty.
15 grudnia 1993 r. Krzysztof Sędzikowski, ówczesny prezes KGHM, i Kiell Nilson, prezes szwedzkiego holdingu Trelleborg, przecięli wstęgę oficjalnie otwierając Wydział Metali Szlachetnych. Ogólny koszt budowy wydziału wyniósł około 22 mln USD wraz z systemem zabezpieczeń. Projektowa zdolność wydziału P-30 wynosiła 1044 tony srebra, 300 kg złota i 50 ton selenu technicznego oraz koncentrat palladowo-platynowy. Dziś te wielkości są znacznie przekraczane.
ZE SREBREM W TLE
W latach 1993 - 2003 na Wydziale Metali Szlachetnych wyprodukowano: 10 tys. 57,5 tony srebra, 3 tys. 903 kg złota, 589,7 tony selenu i 697,1 kg koncentratu palladowo-platynowego. Produkty te spełniają wymagania klientów KGHM Polska Miedź S.A. Jakość srebra ze znakiem KGHM HG gwarantuje dobrego dostawcę. Wysoka jakość produktów zauważona została przez głównych światowych konsumentów srebra w przemyśle fotograficznym, jubilerskim i elektronicznym. Po zakończeniu procedury rejestracyjnej na London Bullion Market Associaton granulat i wlewki srebra produkowane w HM Głogów (opatrzone znakiem KGHM HG) otrzymały 17 marca 1995 r. status Good Delivery na rynku londyńskim.
Najdłużej pracującą osobą na wydziale jest jego kierownik Wojciech Cis. Już od 1990 r. uczestniczył w końcowych negocjacjach z przedstawicielami firmy Boliden, a następnie przy opracowaniu projektu technicznego. Budował ten wydział, uczestniczył w jego rozruchu.
Obecnie na wydziale zatrudnionych jest 87 osób, z czego 11 to pracownicy dozoru i administracji Większość z nich uczestniczyła w budowie, rozruchu, a później wzorowej eksploatacji. O niezwykłym wprost zaangażowaniu załogi świadczy niezmienna jakość srebra na poziomie 99,99 proc. i coraz niższe koszty eksploatacji.
Z okazji 10-lecia Wydziału Metali Szlachetnych, w Hucie Miedzi Głogów zorganizowano Międzynarodową Konferencję Naukowo-Techniczną “10 lat Wydziału Metali Szlachetnych". W uroczystości udział wzięli przedstawiciele miejscowych samorządów, kierownictwa Polskiej Miedzi, naukowcy, projektanci i pracownicy wydziału. Mówiono o tym, co było, ale również o tym, jak zmniejszyć straty... platyny, jak zachowują się pierwiastki w procesie przerobu szlamu anodowego i o tym, co można badać w procesach produkcji srebra, selenu i złota.
Jak przystało na okrągłą rocznicę zarząd Polskiej Miedzi uhonorował Kazimierza Trojana, kierownika zmiany Wydziału Metali Szlachetnych, odznaką Zasłużony dla KGHM Polska Miedź SA za szczególne zasługi w budowie wydziału i produkcji metali szlachetnych. Odznakę Zasłużony dla Huty Miedzi Głogów otrzymali Andrzej Jaroszek i Czesław Jędrzejewski. Bez ich pracy huta nie notowałaby z pewnością tak dobrych wyników jak obecnie.
Polska Miedź nie powiedziała jeszcze wszystkiego w zakresie odzyskiwania metali zawartych w lubińskiej rudzie. Dziś przystępuje się tu do zwiększenia produkcji selenu i odzyskiwania metalu kosmicznego - w tym na początek kobaltu.kghm.pl
SELEN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/selen.jpg
Występuje w skorupie ziemskiej w ilości 0,05 ppm jako zanieczyszczenie niektórych rud siarczkowych. Przemysłowo pozyskuje się go jako produkt uboczny rafinacji rud miedzi i siarki. Doprowadzony do postaci tlenku (SeO2).
Dzięki zależności przewodnictwa elektrycznego od naświetlenia selen znalazł zastosowanie w fotokomórkach i kserokopiarkach, a jego związki są stosowane w ogniwach fotowoltaicznych; jako półprzewodnik wykorzystywany był przez kilkadziesiąt lat w prostownikach selenowych (zanim nie wyparły go prostowniki funkcjonujące w oparciu o inne materiały, najpierw german, a obecnie najczęściej krzem). Ponadto używany jest jako dodatek do szkła i stali. Siarczek selenu (SeS2) stosowany jest w szamponach przeciwłupieżowych i w lekach przeciwgrzybiczych, a selenian sodu (Na2SeO3) jest silnym insektycydem.
wikipedia.pl
I na koniec jeszcze dwa linki do potencjalnych bogactw jakie kryją się w w zlożach głogowsko-lubińskich:
http://www.kghm.pl/index.dhtml?module=articles&id=487&back=true
http://www.nettg.pl/Artykuly/KGHM-zlotem-stoi/KGHM-zlotem-stoi,25039
Slodi May 12th, 2009, 08:54 PM choć mnie bardziej interesuje to co się wydobywa na morzu, to przyznaję, że cały wątek zasługuje na pochwałę :okay:
Slodi May 12th, 2009, 09:05 PM link do firmy wydobywającej gaz i ropę w Polsce:
http://www.fxenergy.com/index.php
preseant May 21st, 2009, 04:52 PM Dziękuję wszystkim za dobre słowo :) Przez kilkanaście dni nie miałem czasu opisywać kolejnych surowców. Dziś następne złoża.
Jak widać korzystam tylko ze źródeł internetowych. Nie wszystko znajduje się w internecie więc niektóre surowce i ich złoża są dla mnie po prostu niedostępne. Oczywiście nie wszystkie. Google mnie ciągle zaskakuje :)
Cynk i ołów
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/wwwgeolaghedupl-1.jpg
www.geol.agh.edu.pl
CYNK
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Zinc-sample.jpg
Najważniejsze zastosowanie technologiczne cynku to pokrywanie nim blach stalowych (→ stal ocynkowana), w celu uodpornienia na korozję. Cynk jest też składnikiem wielu stopów, zwłaszcza z miedzią (mosiądz, brąz, tombak). Cynk stosowany jest też w ogniwach elektrycznych Daniella i Leclanchego.wikipedia
OŁÓW
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/image002.jpg
Ołów znalazł szerokie zastosowanie w przemyśle. Stosowany jest do produkcji:
płyt akumulatorowych, baterii
kabli, rur
amunicji (rdzeni pocisków), śrutu myśliwskiego i do wiatrówek
farb – białych i czerwonych
szkła ołowiowego "kryształowego"
dodatku przeciwstukowego do benzyn (czteroetylku ołowiu)
w przemyśle drukarskim do wyrobu stopu czcionek
do wykładania komór, wież i wanien przy produkcji kwasu siarkowego
stosuje się go jako ekrany zabezpieczające przed promieniowaniem rentgenowskim i promieniowaniem gamma
wikipedia
Obszar występowania złóż rud cynku i ołowiu w północnym i północno-wschodnim obrzeżeniu Górnośląskiego Zagłębia Węglowego zwany jest również obszarem śląsko-krakowskim. Lokalizują się w nim złoża rud Zn-Pb o znaczeniu przemysłowym. Występujące tu złoża związane są z formacją skał węglanowych, który jest zbudowany ze skał permo-mezozoicznych monoklinalnie leżących na utworach paleozoicznych Okruszcowanie cynkowo-ołowiowe występuje w skałach od dewonu po jurę. Znaczenie przemysłowe mają głównie rudy związane z tzw. dolomitami kruszconośnymi środkowego triasu (wapienia muszlowego). Rudy te występują w postaci pseudo-pokładów, poziomych soczew lub wypełnień gniazdowych. Głównym minerałem cynku w naszych złożach jest sfaleryt (ZnS), często tworzący naskorupienia - blendy cynkowej. Sfalerytowi na ogół towarzyszą galena (PbS) oraz piryt i markasyt (FeS2).
W obszarze śląsko-krakowskim wyróżnia się rejony: bytomski, chrzanowski, olkuski i zawierciański. Obecnie wydobycie rud prowadzi się ze złoża Balin-Trzebionka w rej. chrzanowskim oraz ze złóż Olkusz i Pomorzany w rej. olkuskim. Bytomski rejon złóż rud Zn-Pb ma tylko znaczenie historyczne. Wydobycie prowadzono tu od wieków średnich i w złożach pozostały jedynie zasoby rud pozabilansowych. Złoża czwartego rejonu - zawierciańskiego nie są zagospodarowane i nie były dotychczas eksploatowane. Złoża rud cynku i ołowiu pokazano na mapie ogólnej i szczegółowej.
Koncentracja rudy cynku i ołowiu
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/rejonlgbloxpl200901cynk-i-olowht-1.jpg
W cechsztyńskich złożach miedzi monokliny przedsudeckiej występują koncentracje cynku i ołowiu towarzyszące rudom miedzi. Mają one niewielkie znaczenie praktyczne, choć część ołowiu jest pozyskiwana z koncentratów miedzi w trakcie ich przetwarzania hutniczego.
W obszarze śląsko-krakowskim w ostatnim pięćdziesięcioleciu zasoby rud cynku i ołowiu ulegały dużym zmianom. Z jednej strony było to wynikiem intensywnych poszukiwań, a z drugiej strony, skreśleniem z krajowego bilansu zasobów tlenkowych rud cynku, gdyż przetwórstwo rud tlenkowych wg dotychczas stosowanych technologii było dużym zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Obecnie rozwiązano problemy technologiczne występujące podczas przerobu rud tlenkowych. Wobec tego zaistniała potrzeba wyróżnienia odrębnych kryteriów bilansowości dla rud siarczkowych i tlenkowych. Dla pełnej oceny wartości gospodarczej złóż rud Zn-Pb rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 stycznia 2007 wprowadza odrębne kryteria dla rud tlenkowych cynku (nie spełniających kryteriów dla rud siarczkowych).
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/znpbh2-1.gif
Bilansowe zasoby rud cynku i ołowiu wg stanu na 31.XII.2007 rok wynoszą 141,15 mln ton rudy zawierającej 5,27 mln ton cynku i 2,55 mln ton ołowiu. W stosunku do roku poprzedniego nastąpił ubytek zasobów o 27,43 mln ton rudy oraz 1,27 mln ton cynku i 0,46 mln ton ołowiu.
http://www.pgi.gov.pl/surowce_mineralne/znpb.htm
jeszcze dziś dodam kolejne złoża metali występujących w Polsce
preseant May 21st, 2009, 06:23 PM I znowu niespodzianka :)
WOLFRAM
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Wolfram_1-2.jpg
wikipedia.pl
Wolfram jest ciemnoszarym metalem. Bardzo czysty jest ciągliwy i łatwo poddaje się obróbce, z niewielkimi domieszkami węgla jest twardy i kruchy. W temperaturze poniżej 0,0012 K, a w postaci cienkiej warstwy poniżej 4 K, staje się nadprzewodnikiem. Dzięki pasywacji jest odporny na działanie tlenu, wody, zasad, kwasów, a nawet wody królewskiej. Nie roztwarza się w żadnym znanym kwasie.
Wolfram stosowany jest jako dodatek stopowy do wysokogatunkowej stali, z jego stopów sporządza się elektrody lamp elektronowych i rentgenowskich, włókna żarowe itp. Węglik wolframu dzięki niezwykłej twardości służy do wyrobu materiałów ściernych i narzędzi - jest głównym składnikiem widii. Ze względu na wysoką twardość i gęstość jest używany do produkcji rdzeni podkalibrowych pocisków przeciwpacernych oraz kompozytowych pocisków pełnokalibrowych.
wikipedia.org
MOLIBDEN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/gg.jpg
wikimedia.org
Czysty molibden jest srebrzystobiały, bardzo twardy i ma jedną z najwyższych temperatur topnienia spośród wszystkich pierwiastków. W małych ilościach nadaje twardość stali. Molibden jest mikroelementem, gra ważną rolę w metabolizmie roślin; znajduje się również w enzymach.
Ponad 2/3 produkcji molibdenu jest używane w stopach (w połączeniu z chromem stanowi materiał lekki i bardzo mocny). Zużycie molibdenu wzrosło w czasie II wojny światowej, gdy zapotrzebowanie na wolfram spowodowało wyczerpanie jego zasobów. Do dzisiaj molibdenu używa się w stalach wysokoodpornych i wysokotemperaturowych. Niektóre stopy (np. stopy marki Hastelloy) są szczególnie odporne na wysoką temperaturę i korozję.
Molibden jest też używany w przemyśle lotniczym, zbrojeniowym, a także do produkcji elementów lamp żarowych, gdzie bywa stosowany jako wspornik wolframowego żarnika. Kompleksy molibdenu są stosowane jako katalizator w przemyśle naftowym, szczególnie przy usuwaniu siarki z produktów naftowych.
Izotop molibdenu 99 znajduje zastosowanie w przemyśle nuklearnym.wikipedia.org
z 2002r
http://www.wprost.pl/ar/14023/Kosmiczny-skarb/?O=14023&pg=0
KOSMICZNY SKARB
Dzięki złożom molibdenu Polska może się stać partnerem producentów rakiet
Ryszard Chachulski, starosta powiatu myszkowskiego, żyje na granicy dwóch światów. Gdy wygląda z okna ratusza, widzi setki snujących się bezrobotnych, sierot po upadłych ostatnio czterech dużych zakładach pracy. Jednocześnie kilkaset metrów pod fundamentami ratusza zalega skarb, który może odmienić los jego powiatu. Ten skarb to złoża molibdenu i wolframu (jednych z najbardziej poszukiwanych na świecie metali), największe w Europie, jedne z największych na świecie - zapewniają geolodzy z Państwowego Instytutu Geologii. Ze stopów molibdenu i wolframu wytwarza się elementy reaktorów jądrowych, rakiet (w tym kosmicznych), najnowocześniejszych pocisków, samolotów. Przetwórstwo tych metali to elita światowego przemysłu metalurgicznego. Złożom molibdenu towarzyszy ponadto złoto, srebro i selen. Niewiele jest miejsc na świecie, gdzie nagromadziło się tyle rud cennych metali, ile pod Myszkowem - oceniają eksperci z PIG. Dzięki myszkowskiemu skarbowi Polska może się stać znaczącym partnerem i dostawcą surowców dla największych europejskich producentów zaawansowanych technologii. Molibdenem spod ratusza starosty Chachulskiego zainteresował się już niemiecki koncern Thyssen Krupp, światowy potentat w branży metalurgicznej.
Wszędzie molibden
Na głębokości 400 metrów między Myszkowem, Koziegłowami i Masłowem zalegają pokłady miedzi, a 800 metrów pod ziemią występuje molibden i wolfram - tłumaczy starosta Chachulski. Według wstępnych szacunków Biura Projektów Metali Nieżelaznych Birtomet, zasoby myszkowskiego złoża sięgają 80 mln ton. Oznacza to, że gdyby zbudować kopalnię wydobywającą rocznie 4 mln ton wszystkich występujących tu rud, wystarczyłoby ich na 20 lat. Najlepiej rozpoznane są okolice Myszkowa. Wykonano tam prawie 30 odwiertów. - Rudy molibdenowo-wolframowe mogą występować od Lublińca na Wyżynie Wieluńskiej aż po Kraków, i niewykluczone, że są tam o wiele bogatsze złoża niż pod Myszkowem - twierdzi dr Albin Zdanowski, dyrektor górnośląskiego oddziału Państwowego Instytutu Geologicznego. Surowca może wystarczyć nawet na sto lat.
Rakieta z Polski
Rocznie polskie huty potrzebują około tysiąca ton molibdenu, domieszki przy produkcji wysoko przetworzonej stali - szacuje senator Jerzy Markowski, były wiceminister przemysłu. Surowiec ten importujemy głównie z Ameryki Południowej; nie tylko my - także wszyscy producenci stali przetworzonej w całej Europie. Zaskoczenia obfitością polskich zasobów molibdenu nie krył ostatnio Reinchard Quidt, jeden z wiceprezesów zarządu koncernu Kruppa, któremu Markowski przedstawił projekt wykorzystania złóż.
- Molibden jest stosowany jako składnik stopu do wysoko przetworzonej stali, do wszelkiego rodzaju narzędzi, blach, ma zastosowanie między innymi w przemyśle motoryzacyjnym - informuje dr Jan Piętaszewski z Wojskowej Akademii Technicznej. Z czystego molibdenu wykonuje się elementy reaktorów jądrowych i żarówek, a ze stopów (na przykład z wolframem) dysze rakiet, części skrzydeł samolotów. Podobne do molibdenu właściwości ma wolfram. Dodaje się go między innymi do stali pancernych, stosuje w przemyśle lotniczym i elektronicznym.
- Jeśli tylko ruszy rodzima produkcja molibdenu, będziemy mieli więcej stali mogącej konkurować na zagranicznych rynkach - stwierdza z przekonaniem Lech Szota, dyrektor ds. produkcji w Hucie Częstochowa. Co miesiąc huta potrzebuje 10 ton stopu żelaza i molibdenu (za tonę płaci 52 tys. zł). Kupuje go u pośrednika, który surowiec ten sprowadza ze Wschodu.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/s046.gif
Sny pana starosty
- Tu jest praca dla co najmniej 1200 osób - nie ukrywa emocji starosta Chachulski, który kilka razy w miesiącu wsiada w auto i objeżdża kryjące skarb podmyszkowskie pola. On wierzy w powodzenie przyszłej inwestycji. Także dlatego, że główne złoże jest oddalone tylko 2,5 km od stacji kolejowej, 15 km od drogi szybkiego ruchu i 30 km od międzynarodowego lotniska w Pyrzowicach. Myszków, gdzie cztery duże zakłady pracy dawały niegdyś zatrudnienie dziesięciu tysiącom osób, znów stanąłby na nogi. - Jeżeli tylko znajdą się chętni do zainwestowania w kopalnię, to nie powinno być większych problemów z uzyskaniem koncesji - zapewnia Jacek Jezierski z Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych.
- To jest olbrzymie bogactwo narodowe, które należy wykorzystać, dlatego powinniśmy się starać o to, by uruchomić taką kopalnię, kiedy tylko nadarzy się okazja - przekonuje wiceminister infrastruktury Andrzej Szarawarski. Kiedy? - Nie w sytuacji, gdy na świecie panuje dekoniunktura gospodarcza - uważa prof. Roman Ney z Polskiej Akademii Nauk. - Ale sytuacja się zmieni - upiera się Chachulski. Na budowę kopalni trzeba jednak przeznaczyć co najmniej 400 mln zł. Skąd je wziąć? Nie z budżetu. Z kieszeni prywatnych inwestorów. - Thyssen Krupp jest naprawdę zainteresowany myszkowskimi złożami i gotów jest wnieść swój znaczący wkład w budowę kopalni - twierdzi senator Markowski.
Molibden (Mo)
Jest stalowoszarym metalem. Charakteryzuje się dużą wytrzymałością mechaniczną i twardością. Topi się w temperaturze 2617 °C. Występuje zwykle z rudami miedzi.
Wolfram (W)
Ma właściwości podobne do molibdenu. Jest stalowoszarym twardym metalem o temperaturze topnienia 3420 °C (najwyższa spośród temperatur topnienia metali).
Uszlachetniacze stali
Molibden w stopach z żelazem poprawia twardość i ciągliwość stali. Jest wykorzystywany do produkcji blach w przemyśle motoryzacyjnym, blach pancernych i narzędzi. Z molibdenu wykonuje się elementy reaktorów jądrowych. Ponadto używany jest jako wspornik drutu wolframowego w żarówkach. Stopy wolframu z molibdenem służą do produkcji dysz rakiet i części skrzydeł.
z 2006r
http://hutnictwo.wnp.pl/kopalnia-wolframu-pod-myszkowem,6655_1_0_0.html
Kopalnia wolframu pod Myszkowem?
Jest szansa, że Myszków nareszcie doczeka się kopalni wolframu, molibdenu i miedzi. Zainteresowany rudami tych metali australijsko-polski inwestor poprosił Ministerstwo Środowiska o koncesję na poszukiwanie złoża.
W pierwszej połowie lat 90. XX wieku geolodzy z górnośląskiego oddziału Państwowego Instytutu Geologicznego opracowali analizę tego, co się znajduje w myszkowskiej ziemi. Stwierdzili występowanie rud miedzi, wolframu i molibdenu. Najlepiej zbadali tzw. pola będuskie w Myszkowie. Nie zdołali jednak udokumentować złoża, czyli potwierdzić takiego nagromadzenia rudnych minerałów, które pozwalałoby na opłacalną eksploatację - przypomina częstochowski dodatek "Gazety Wyborczej" .
Teraz zamierza to zrobić Śląsko-Krakowska Kompania Górnictwa Metali, która już wystąpiła do Ministerstwa Środowiska o pięcioletnią koncesję na poszukiwanie złoża. Kompania jest własnością australijskiej, notowanej na giełdzie spółki Marathon Resources, która poszukuje i wydobywa złoża metali, m.in. złota i miedzi. Australijska spółka nie bez powodu zainteresowała się unikatowymi w skali kraju i Europy rudami wolframu, molibdenu i miedzi w okolicach Myszkowa. Uwagę na nie zwrócił dyrektor Marathon Resources, którym jest mieszkający w Australii od początku lat 80. znany krakowski geolog Wiesław Bogacz. Jako absolwent i pracownik naukowy Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie ma sporą wiedzę na temat występowania rzadkich minerałów.
Śląsko-Krakowska Kompania Górnictwa Metali chce wykonać 12 odwiertów na głębokość około 1200 metrów, co może potrwać nawet cztery lata. Na prace w każdym roku spółka zarezerwowała około 20 mln zł. We wniosku o koncesję napisała, że chciałaby rozpocząć odwierty na początku lutego. Nie wiadomo jednak, czy uda się dotrzymać tego terminu, bo procedura udzielania koncesji przez resortowy Departament Geologii i Koncesji Geologicznych jeszcze się nie zakończyła.
- Projekt prac geologicznych, który obejmuje zakres i harmonogram odwiertów planowanych przez Kompanię, został już pozytywnie zaopiniowany przez naszą Komisję Zasobów Kopalin - tłumaczy Małgorzata Piwińska, zastępczyni dyrektora Biura Edukacji Ekologicznej i Komunikacji Społecznej Ministerstwa Środowiska. - Obecnie rozpoczęła się procedura polegająca na zasięgnięciu opinii prezydentów, burmistrzów i wójtów siedmiu gmin, w których mają być wykonywane odwierty.
Kompania zamierza przeprowadzić rozpoznanie geologiczne w czterech gminach powiatu myszkowskiego - Żarkach, Poraju, Koziegłowach i Niegowie oraz w dwóch gminach powiatu zawierciańskiego - Włodowicach i Zawierciu.
Strach przed kopalnią
Polska Dziennik Zachodni - 30-10-2008 08:20
Władze Myszkowa w planie zagospodarowania przestrzennego dla dzielnicy Mijaczów, zapisały, że tereny te nie będą przeznaczone pod przemysł wydobywczy. A pod nimi jest jedno z największych złóż wolframu i molibdenu na świecie.
To efekt raportu opracowanego przez Przedsiębiorstwo Robót Geologiczno-Wiertniczych z Sosnowca na zlecenie Ministerstwa Środowiska na temat zagrożenia środowiska przez eksploatację złoża rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych w Myszkowie - pisze "Polska Dziennik Zachodni".
Według ekspertów PRGW tereny w większości obszaru objętego miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego powinno się rezerwować pod ewentualne inwestycje związane z eksploatacją złoża, z utrzymaniem użytkowania rolniczego do czasu podjęcia decyzji o rozpoczęciu inwestycji. Raport przestrzega, że nadmiar wód kopalnianych i ścieków będzie odprowadzany do Warty. Stanowić to będzie poważne zagrożenie dla jakości wód rzeki i zaburzenie reżimu hydrologicznego, zasolenie wód z całkowitą zmianą struktury biologicznej rzeki, likwidację walorów rekreacyjnych zbiornika Poraj i wzrost zagrożeń powodziowych na skutek stale podwyższonego stanu wód.
Tymczasem rozpoczęła pracę druga wieża wiertnicza. Koncesję resortu środowiska na poszukiwanie złoża ma Śląsko-Krakowska Kompania Górnictwa Metali, należąca do australijskiego koncernu Marathon Resources, specjalizującego się m.in. w wydobyciu rud miedzi i złota. Jak pisze "Dziennik Zachodni" udzielona w 2006 roku koncesja jest ważna pięć lat i obejmuje blisko 250 km kwadratowych powiatów myszkowskiego i zawierciańskiego.
Według szacunków ekspertów nasycenie złóż myszkowskich minerałami to co najmniej 577-625 milionów ton. To jedno z największych złóż wolframu i molibdenu na świecie.
Zbigniew Buła, geolog z Instytutu Geologicznego w Sosnowcu, podczas spotkania w starostwie nie mógł zrozumieć, na jakiej podstawie opracowujący w PRGW dokumentację doszli do wniosku, że mogą wystąpić tego typu zagrożenia - czytamy w "Dzienniku Zachodnim".
http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/796093.html
Molibden, wolfram, miedź odkryto pod Myszkowem w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Problem z myszkowskim złożem to przede wszystkim głębokie zaleganie rud - nawet poniżej 1000 metrów. Koszty eksploatacji byłyby wysokie - co najmniej 350 mln zł budowa samej kopalni. Ponadto niezbędne jest uruchomienie zakładów przetwarzania rud. Współczesne technologie umożliwiają już przetwórstwo bezpośrednio w kopalni, co ma niebagatelny wpływ na ochronę środowiska. Jednak gros procesów technologicznych musi się odbywać w hutach. Gdyby powstała kopalnia powiat z pewnością byłby jednym z najbogatszych w Polsce.
preseant May 22nd, 2009, 01:13 PM KOBALT
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/kobalt.jpg
Kobalt (łac. cobaltum) to wyjątkowy metal wielu zasosowań. Dzięki swym niezwykłym właściwościom i zastosowaniom w przemysłach wysokich technik – ma status metalu strategicznego. Jako najbardziej obiecujące z punktu widzenia poziomu przyszłej konsumpcji wskazano takie zastosowania kobaltu, jak produkcja baterii i ogniw doładowywanych litowo-jonowych, pojazdów z napędem hybrydowym, superstopów, narzędzi z węglików spiekanych i diamentowych oraz katalizatorów (m.in. dla
technologii produkcji paliw syntetycznych GTL).
Kobalt jest srebrzystobiałym, błyszczącym, ciągliwym i kowalnym metalem
o gęstooeci 8,9 g/cm3 i temperaturze topnienia 1495°C, wykazującym właściwości ferromagnetyczne. Zazwyczaj nie tworzą one samodzielnych złóż, lecz występują jako ważny składnik w kruszcach miedzi, srebra, bizmutu, uranu. Rodzimy kobalt występuje w meteorytach, zwłaszcza żelaznych. Dzięki odporności termicznej, wytrzymałości i właściwościom magnetycznym, metal ten znajduje szereg różnorodnych zastosowań, m.in. w przemysłach wysokich technik i wojskowości.
W Polsce obecność kobaltu stwierdzono w złożach rud miedzi na Monoklinie Przedsudeckiej (zasoby szacunkowe 116,35 tys. ton Co, w tym w złożach eksploatowanych 103,29 tys. ton, Bilans zasobów... 2006) i węgla kamiennego w GZW (zasoby szacunkowe 400 tys. ton). Nie są one wykorzystywane, podobnie jak odpady po przeróbce złomu Co-nośnych stopów, stali szlachetnych oraz narzędzi do skrawania wykonanych z węglików spiekanych, stanowiące potencjalne źródło odzysku kobaltu w postaci proszku. W związku z tym krajowe zapotrzebowanie na te surowce jest w całości zaspokajane importem. Kobalt w postaci metalicznej i proszku jest sprowadzany z różnych kierunków, w największych ilościach z Belgii, Finlandii i Rosji, a ostatnio również z Chin i USA. Od 1990 r. importowano łącznie od 18 do 93 ton rocznie tych surowców. Sporadycznie notowano również ich eksport, co mogło mieć związek ze sprzedażą nadwyżek po cenach korzystniejszych niż cena zakupu, a na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przypuszczalnie również z przemytem z Rosji. Trudny jest do oszacowania poziom krajowego zapotrzebowania na kobalt metaliczny, który można oceniać
na podstawie zużycia pozornego na 30–40 ton rocznie.
http://www.min-pan.krakow.pl/Wydawnictwa/GSM232/lewicka.pdf
z 2002r
http://inwestycyjny.wp.pl/POD,6,a,1,b,1,c,11,index.html?P%5Bnumer%5D=541211&P%5Bobr%5D=pe&P%5Bgodzina%5D=1845&P%5Bdzien%5D=02042002&P%5Bid%5D=PLKGHM000017&P%5Bsp_nazwa%5D=KGHM+OR+KGHM+OR+KGH&P%5Bwiad_zr%5D=1&T%5Bpage%5D=63&ticaid=18114
KGHM przygotowuje się do produkcji kobaltu z rodzimych złóż
Projekt produkcji kobaltu analizuje zarząd KGHM Polska Miedź SA. Technologia odzyskiwania kruszcu z rudy wydobywanej w kopalniach KGHM zakłada, że rocznie mogłoby powstawać nawet do 400 ton kobaltu.
"Odzysk innych, niż tylko miedź i srebro, metali to dobry biznes dla spółki, dlatego specjalny zespół intensywnie pracuje nad technologią uzyskiwania kobaltu, która mogłaby zostać wprowadzona w Hucie Miedzi Legnica" - powiedział we wtorek PAP Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM Polska Miedź SA.
Dodał, że wstępnie koszt wdrożenia w hucie technologii przerobu kobaltu szacuje się na około 50 - 60 mln złotych. Zdaniem specjalistów, docelowo w instalacji mogłoby powstawać nawet od 300 do 400 ton kobaltu rocznie.
"Na razie to plany, ale poważnie zaawansowane. Jesteśmy już na etapie wyboru najoptymalniejszej technologii i jeżeli zarząd oceni projekt jako opłacalny, przystąpimy do wyboru wykonawcy dokumentacji przedsięwzięcia" - powiedział Wacław Gąsior, dyrektor ds. produkcji w Hucie Miedzi Legnica.
Kobalt stosowany jest w medycynie, hutnictwie i przemyśle chemicznym. Jego cena dochodzi do dziesięciokrotności ceny miedzi, z produkcji której żyje lubiński koncern, i waha się od 15 do 18 tys. USD za tonę.
"Kobalt występuje we wszystkich złożach Zagłębia Miedziowego, ale najwięcej zawiera go ruda wydobywana przez najstarszą kopalnię - Zakłady Górnicze Lubin. Szacuje się, że w tonie urobku jest od 140 do 250 gramów kobaltu" - powiedział Wiesław Szarowski, geolog z ZG Lubin.
"To małe zawartości, ale już w procesie wzbogacania rudy, w uzyskanym koncentracie ilość kobaltu wzrasta do 1400 gramów w tonie surowca, a tzw. żużle konwertorowe w Hucie Miedzi Legnica zawierają ok. 1 procenta cennego metalu" - powiedział Gąsior.
Do tej pory kobalt ten nie był odzyskiwany i stanowił odpad w procesie produkcji miedzi. Tak samo wcześniej było ze srebrem, które KGHM odzyskuje ze szlamów, również stanowiących odpad przy elektrorafinacji miedzi. Od kilku lat wytwarzanie srebra znacznie wpływa na wyniki miedziowego koncernu. W 2001 roku produkcja srebra w Hucie Miedzi Głogów wyniosła 1.163.132 kg.
Prace nad technologią odzysku kobaltu, i tym samym powiększeniem asortymentu produkowanych w Polskiej Miedzi metali o ten kruszec, trwały w KGHM od kilku lat. Odpowiedni projekt produkcji kobaltu został opracowany przez fińską firmę Outokumpu, belgijską firmę Chemwiron i Instytut Metali Nieżelaznych w Gliwicach.
"Po dokonaniu analizy przedsięwzięcia zamierzamy wybrać jedną z ofert przerobu żużla na kobalt metaliczny. Poprzez selektywny przerób koncentratu z rudy wydobywanej przez kopalnię Lubin możliwe będzie uzyskiwanie żużla o zawartości nawet do 1,2 procent kobaltu. Technologia przerobu żużla zakłada dwa etapy: wytop w piecu elektrycznym, którego efekt końcowy stanowi stop metali, a następnie oddzielenie ze stopu w procesie hydrometalurgicznym kobaltu w postaci węglanu kobaltu lub kobaltu elektrolitycznego" - wyjaśnił dyrektor ds. produkcji w Hucie Miedzi Legnica.
o technologii odzysku kobaltu i niklu stosowaną przez KGHM:
http://www.egospodarka.pl/26998,KGHM-Ecoren-nagrodzony-za-nowatorska-technologie-oczyszczania-siarczanu-niklu,1,51,1.html
preseant May 22nd, 2009, 07:08 PM Jeszcze tydzień temu nie wiedziałem że w Polsce są złoża wolframu i molibdenu. I to jeszcze tak duże. Bardzo sie ucieszyłem bo to tak jak ren, kobalt (kghm) i niob, tytan, wanad (suwalszczyzna) to są metale przyszłości. Mam nadzieję, że kopalnie ani pod Myszkowem ani na Suwalszczyźnie nie zostaną otwarte w najbliższej przyszłości, a ostaną się dla naszych dzieci/wnuków. Liczę na to że kiedyś państwo będzie inaczej gospodarowało zasobami naturalnymi. Może kiedyś, dzięki dużej koncentracji tych pierwiastków w Polsce, będziemy odgrywać ważną rolę w przemyśle lotniczym, zbrojeniowym, przemyśle kosmicznym? :D W końcu przepowiednie dla Polski są jak najbardziej pozytywne |:D Potrzeba jednak dużo większych nakładów na naukę...
A tak w ogóle to zaskakujące jest tak duże nagromadzenie wszelakich bogactw mineralnych na terenie Polski :/ Praktycznie to nie mamy tylko diamentów... ale jakby się wkopać głębiej ...
btw o polskich "diamentach" też wrzucę coś ciekawego. już niedługo.
a ponadto aktualizacja pierwszego postu na 2 stronie. dodałem kilka zdjęć i artykułów prasowych m.in. o metalach szlachetnych.
volkhen May 23rd, 2009, 11:57 PM Ciekawy wątek, kontynuuj.
Patrząc z drugiej strony to obysmy przez te złoża w przyszłości nie mieli kłopotów z sąsiadami...
meris89 May 24th, 2009, 12:50 AM Gratuluje ciekawego wątku preseant :cheers:
Czy wiecie może czy gdyby Polska nie importowała gazu od Ruskich a sama wydobywała je z własnych źródeł to na ile by nam to starczyło to samo z ropą ?
PHANTOM OF THE OPERA May 24th, 2009, 04:06 AM ^^byla juz o tym mowa na poprzedniej stronie :) :
http://www.skyscrapercity.com/showpost.php?p=36275510&postcount=13
preseant May 24th, 2009, 03:21 PM Patrząc z drugiej strony to obysmy przez te złoża w przyszłości nie mieli kłopotów z sąsiadami...
Niemcy, zdaje się, już łypią okiem na złoża wolframowo-molibdenowe (knyssen group). Przeczytałem gdzieś, że swoje złoża (nie wiem czy na terenie Niemiec czy gdzieś w Afryce) zużyli podczas II wojny światowej. Gdy im zabrakło wolframu potrzebnego do pancerzy, mięli spore kłopoty i dużo łatwiej można było zniszczyć ich czołgi.
Czy wiecie może czy gdyby Polska nie importowała gazu od Ruskich a sama wydobywała je z własnych źródeł to na ile by nam to starczyło to samo z ropą ?
Oprócz tego co już było o gazie spróbuje się dowiedzieć czegoś więcej o magazynach gazu i ropy w Polsce. Wydaje mi się, że nie na długo wystaczyłoby nam gazu i ropy, choć przy niektórych naszych sąsiadach to jesteśmy i tak w całkiem niezłej sytuacji.
preseant May 25th, 2009, 01:18 AM http://www.wnp.pl/wiadomosci/prezydent-podpisal-ustawe-o-zapasach-ropy,21396.html
Zapasy ropy naftowej mają w 2008 r. osiągnąć poziom wystarczający na 90 dni, a zapasy gazu na 30 dni - przewiduje ustawa podpisana w piątek przez prezydenta.
Prezydent Kaczyński podpisał ustawę o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i w sytuacjach zakłóceń na rynku naftowym - poinformowała w piątek Kancelaria Prezydenta.
Ustawa określa środki przeciwdziałania zakłóceniom w dostawach paliw. Precyzuje także procedury uruchamiania tych środków i mechanizmy ich wdrażania.
Z mocy ustawy również firmy zajmujące się sprowadzaniem i dystrybucją paliw objęte będą odpowiednimi procedurami, w tym obowiązkiem magazynowania rezerw.
Zapasy obejmują rezerwy paliw tworzone i utrzymywane przez producentów i handlowców oraz zapasy państwowe, tworzone przez ministra gospodarki i utrzymywane przez Agencję Rezerw Materiałowych.
Zapasy ropy naftowej mają w 2008 r. osiągnąć poziom wystarczający na 90 dni, a zapasy gazu na 30 dni. Zapasami objęty będzie również gaz płynny - LPG.
Zapisy ustawy dają szefowi resortu gospodarki możliwość podjęcia działań w sytuacji wystąpienia kryzysu; może on, w drodze rozporządzenia, wprowadzić na terytorium Polski ograniczenia maksymalnej ilości paliw sprzedawanych na stacjach benzynowych, wprowadzić godziny sprzedaży paliw, wprowadzić ograniczenia dopuszczalnej prędkości, a nawet ograniczyć transport towarów i ludzi.
Resort gospodarki zapewnia, że wprowadzenie nowych procedur poprawi bezpieczeństwo energetyczne kraju. Regulacje te pozwolą Polsce wejść do Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE). Na początku stycznia wiceminister gospodarki Piotr Naimski powiedział, że wejście Polski do MAE możliwe będzie w III kwartale br.
więcej o magazynach ropy i gazu:
http://www.wnp.pl/artykuly/magazyny-gazu-pilka-po-stronie-rzadu,3008_0_0_0_0.html
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,14/t,9662
Zaryzykuję stwierdzeniem, że w dzisiejszych czasach własne surowce są równie ważne co własne siły zbrojne. Co by się stało, gdyby Rosjanie zakręcili nam kurek z gazem i ropą na dłużej? Paraliż kraju, całkowite unieruchomienie gospodarki. Czyli to co się niemal stało ze Słowacją kilka miesięcy temu, w 100% uniezależnionej od rosyjskich surowców...
Nie wiem na ile realne wydaje się pełne uniezależnienie od gazu z Rosji ale może się okazać, że w Polsce jest bardzo dużo gazu i to niemal w całej Polsce. Niektóre szacunki wskazują nawet na 3 bln m3 gazu a to przy obecnym wydobyciu wystarczyłoby na 70 lat. Do tego dochodzi tzw gaz łupkowy (patrz post 3 wstawiony przez paba). No i być może wkrótce zaczniemy w końcu zgazywować węgiel, którego mamy przecież potężne ilości. Aha, no i gazoport. Dodatkowo dobrze byłoby mieć gazrurkę z Norwegii ale przeca ta inwestycja została zablokowana przez L. Milera! :bash: Mówiąc bardzo delikatnie - zablokowanie tej inwestycji było wbrew naszym interesom.
Ale wracając do rzeczy... Teoretycznie w niedalekiej przyszłości jest szansa na uniezależnienie się od rosyjskiego gazu, a może nawet korzystanie wyłącznie z własnych źródeł. Ale to już zależy tylko i wyłącznie od naszych rządzących.
Ropa naftowa. Z tym już gorzej. Narazie nie mamy dużych udokumentowanych źródeł. Być może większe ilośći znajdują się na Bałtyku (patrz post 10) ale narazie nasze dno naszego Bałtyku zbadane jest bardzo słabo.
Dodatkowo pozostaje opcja petryfikacji (tak się to chyba nazywa) węgla, czyli jego upłynnianie. Na dużą skalę robi się tak m.in. w RPA i Chinach. Niemcy wytwarzali w ten sposób paliwo już podczas II WŚ.
O gazyfikacji i upłynnianiu węgla napewno wstawię jakieś informacje. Ale najpierw rozprawię się z resztą surowców mineralnych ;)
preseant May 26th, 2009, 06:02 AM Złoża gazu pod Kutnem
przeniesione do postu gazie
preseant May 26th, 2009, 06:41 AM Szukajcie (głęboko) a znajdziecie?
przeniesione do postu o gazie
ursjan May 26th, 2009, 07:50 AM Preasant, skąd ty masz takie dane o złożach na terenie Polski? Powiem Ci bardzo ciekawe.
preseant May 26th, 2009, 09:21 AM Cieszę się, że jest dla kogo dociekać tych wszystkich informacji. :)
Okazuje się że w interecie jest dużo informacji na ten temat a z google współpracuje mi się bardzo dobrze. :)
Jeszcze miesiąc temu wiedziałem, że w Polsce mamy kupę węgla... a tu proszę, okazuje się, że mamy i uran (dane z OECD), węgiel na dziesięciolecia, sporo metali, a dziś przy okazji poszukiwań informacji o naszej działce na pacyfiku, znalazłem informacje o tym złożu gazu. Też jestem pozytywnie zaskoczony.
Informacja na ten temat jest tylko w jednej gazecie, na 2-3 branżowych portalach a reszta - to ludzie trąbią na forach. W pozostałych mediach dziwna cisza. Albo nie wiedzą albo uważają że to nieistotna informacja. Tefałeny przecież wolą pokazać pyskówki Kurskiego i Palikota... i godzinami rozprawiać z gadającymi głowami o pierdołach. O wszystkim tylko nie o tym co ważne.
ursjan May 26th, 2009, 09:31 AM Preasant, słyszałes coś takiego kiedyś jak wydobycie ropy naftowej z ,,piasków bitumicznych,, pod lasem? Firma która tym się zajmuje nazywa się Syncrude. To wszystko odbywa się w Kanadzie w stanie Arabasca.
Tutaj info:http://pl.wikipedia.org/wiki/Syncrude
preseant May 26th, 2009, 09:46 AM ^^ Słyszałem coś o piaskach roponośnych. Podobno duże rezerwy ropy są własnie w tych piaskach. Wiem też że nie jest to zbyt tani i ekologiczny sposób pozyskiwania ropy no ale działa :) Nie wiem czy w Polsce mamy takie piaski, raczej nie ale to sprawdzę.
ursjan May 26th, 2009, 09:51 AM Powiedziałbym że jest inaczej. Oglądałem reportaż kiedyś o tych piaskach roponośnych, to mówili, że firma, która chce wydobywać z tamtąd ropę, po zamknięciu kopalnii ma obowiązek doprowadzenia (czytaj zrekultywowania) przyrody do stanu w jaką ją zastali (czytaj zastali w postaci ogromnych połaci lasów). Jedno mnie zastanawia - jak las rosnąl na gruncie z ropą naftową w składzie?
preseant May 26th, 2009, 10:05 AM Kanadyjczycy zużywają do tego duże ilości wody pitnej. Jeśli ropa jest pochodzenia organicznego to może tak źle na nie nie wpływa? Ale nie wiem :) Ropa chyba dość toksyczna jest mimo wszystko.
Spotkałem się z kilkoma podobnymi ciekawymi tematami, wyścigiem po gaz pod Arktyką, złożach głębinowych hydratów gazu (być może również na naszej działce na Pacyfiku), czy właśnie piaski roponośne. Mogę tu umieścić trochę podobnych tematów jak już skończe z naszymi surowcami :)
ursjan May 26th, 2009, 10:10 AM Nie rozumiem - ty masz działkę na Pacyfiku czy Polska ma tereny jeszcze swoje poza granicami naszego kraju?
preseant May 26th, 2009, 10:17 AM :D Polska ma działeczkę koło Hawajów :D A konkretniej koncesję na poszukiwanie i zbadanie konkrecji polimetalicznych tam występujących. W 2012 ma zacząć się wydobycie, jeśli będzie się już opłacać. Na pierwszej stronie więcej na ten temat :)
ursjan May 26th, 2009, 10:20 AM Czyli to nie sa nasze tereny, ale mamy prawo tam wydobywać tak?
preseant May 26th, 2009, 10:29 AM To całe pole należy to jakiejś międzynarodowej organizacji, która rozdziela państwom działki w tej strefie (koncesje na wydobycie). Tą naszą działkę mamy wspólnie z Rosją, Kubą, Czechami i Słowacją. Kto więcej i szybciej zainwestuje ten wyciągnie z niej więcej. Czyli kto pierwszy ten lepszy. Nasi są wyjątkowo aktywni w tej sprawie i mają spory wkład w badania. Nie mamy jeszcze jednak nawet okrętów do tego żeby eksploatować złoża. I na dziś jeszcze się nie opłaca.
preseant May 28th, 2009, 07:14 PM Żelazo (Fe)
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d0/Pyrite_foolsgold.jpg/781px-Pyrite_foolsgold.jpg
Piryt, FeS2. wikipedia.pl
W Polsce w XX wieku prowadzono wydobycie rud żelaza w wielu kopalniach w rejonach: częstochowskim, kieleckim i łęczyckim. Były to rudy żelaza występujące w skałach osadowych w postaci syderytów lub piasków żelazistych. Złoża tych rud zostały skreślone z krajowego bilansu zasobów już w 1994 roku, gdyż parametry tych złóż nie spełniały warunków ekonomicznych nawet dla rud pozabilansowych. Od tego czasu w Polsce brak jest opłacalnych do eksploatacji złóż rud żelaza.
Udokumentowane złoże darniowych rud żelaza (Dębe Małe) stanowi surowiec dla innych zastosowań niż metalurgia (jest to surowiec, który może być stosowany w ochronie środowiska).
W suwalskim masywie zasadowym występują magmowe złoża rud żelaza. Są to wanadonośne rudy magnetytowo-ilmenitowe, o zasobach żelaza (378 mln t Fe), tytanu (96,4 mln t TiO2) oraz wanadu (3,9 mln t V2O5). Rudy te występują w złożach Krzemianka i Udryń na głębokości od 850 do 2300 m. Rudy magnetytowo-ilmenitowe mogły budzić zainteresowanie głównie jako surowiec wanadu. Jednak głębokość ich występowania, a także niska zawartość wanadu w rudach suwalskich (0,26 – 0,31 % V2O5), wobec odkrycia znacznych zasobów tego typu złóż na świecie, płytko występujących na wychodniach, szczególnie w RPA, wskazuje, że ewentualne zagospodarowanie rud suwalskich nie może być brane w przewidywanej przyszłości. Głębokość występowania i lokalizacja w regionie wybitnie konfliktowym dla eksploatacji (w pobliżu Wigierskiego Parku Narodowego) powodują, że złoża suwalskich rud żelaza należy obecnie traktować jako interesujący obiekt geologiczny, bez znaczenia praktycznego.
Z powyższego wynika, że w Polsce brak jest złóż rud żelaza opłacalnych dla eksploatacji obecnie i w przewidywanej przyszłości. Całość krajowego zapotrzebowania na rudy żelaza pokrywane jest obecnie przez import.http://www.pgi.gov.pl/surowce_mineralne/zelazo.htm
Historia suwalskich złóż
Już w 1938 roku Niemcy wiedzieli, że w regionie Suwalszczyzny występują ogromne anomalie magnetyczne. Świadczyły o tym "szalejące" przyrządy samolotów przelatujących nad tymi terenami. Profesorowie Jerzy Znosko - geolog i Jan Skorupa - geofizyk (obydwaj z Polskiego Instytutu Geologii) odkryli złoża w 1957 r. w wyniku geologicznych i wiertniczych badań tych anomalii. Kolejne wiercenia - z 1962 r. - potwierdziły istnienie w regionie Krzemianki i Udrynia rozległego, rudonośnego masywu anortozytowego. Od tamtej pory do połowy lat 80. prowadzono intensywne i wszechstronne badania złóż. W sumie w złożu Krzemianka wykonano 73 otwory i udokumentowano około miliarda ton rudy o zawartości około 27 proc. żelaza, 7 proc. tytanu i 0,3 proc. wanadu, położonych na głębokości od 850 do 2300 m. Prace na złożu Udryń zespół PIG kontynuował do połowy lat 80. W sumie odwiercono tam 12 otworów i udokumentowano ćwierć miliarda ton rudy o składzie podobnym do rudy z Krzemianki. Geolodzy oceniają jednak, że potencjał tego złoża jest dwu- lub trzykrotnie większy.
Choć ciągle jeszcze brakuje ekonomicznych szacunków złoża, z poufnych danych wynika, że warte są one ok. 30 mld dolarów (choć padają też dużo większe kwoty). Geolodzy wstępnie szacują wielkość złoża na 2 mld ton, co oznacza, że może być ono eksploatowane przez wiele dziesięcioleci.
Pod koniec lat 70. władze centralne zdecydowały się na eksploatację Krzemianki. Nie obeszło się bez finansowego wsparcia Niemiec, zainteresowanych polskim tytanem i wanadem. To właśnie w tych pierwiastkach miała być spłacana część długu (750 mln marek), reszta miała być rozłożona na dziesięć lat. W 1980 r. minister hutnictwa powołał Kopalnie i Zakład Wzbogacania Rud Polimetalicznych Krzemianka w budowie, z siedzibą w Suwałkach. Jednocześnie ruszyła budowa bloków dla górników, którzy mieli być ściągani ze Śląska. Powstawała też dodatkowa infrastruktura kolejowa w okolicy miejscowości Potasznia, gdzie miała być baza przeładunkowa. Niemcy nie doczekali się jednak polskiego tytanu i wanadu, a zaciągnięty kredyt powiększył pulę pogierkowskich długów. Prace przygotowawcze przerwano w połowie lat 80. w związku z kryzysem ekonomicznym Polski. Nieoficjalnie mówi się również, że wpływ na przerwanie prac miało stanowisko władz radzieckich.http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,1458202.html
Strategiczne złoża przyszłości
Pierwsze odwierty na Suwalszczyźnie przeprowadzili Niemcy w czasie drugiej wojny światowej. Piloci wojskowych samolotów, przelatując nad tym obszarem, zauważyli anomalie magnetyczne. Polskie badania rozpoczęły się w latach sześćdziesiątych i trwały kilkanaście lat. Są zwolennicy teorii, że budowę kopalni zablokowano z powodu sprzeciwu Związku Radzieckiego.
- Rudę żelaza do dziś sprowadzamy ze wschodu, choć mamy własną - mówią.
Suwalskie rudy polimetaliczne są bardzo dobrej jakości. Zawierają znacznie więcej żelaza niż eksploatowane na świecie złoża. Natura jednak skrzętnie je ukryła. Złoża nie są przewidziane do eksploatacji, również ze względów ekonomicznych. Wydobycie byłoby nieopłacalne. Rudy metali zalegają w litej skale na dużej głębokości. Pokłady, mające stożkowate kształty, zaczynają się na 800 metrach i sięgają do 2300 m pod powierzchnią ziemi.
- Zasoby zostały dokładnie zbadane i opisane. To należało do naszych zadań - mówi doc. Włodzimierz Mizerski z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie.
Mizerski nie wyklucza, że suwalskie złoża mogą być potraktowane w odległej przyszłości jako rezerwy strategiczne, gdy wyczerpią się światowe zasoby rud metali. Zastrzega jednak, że to jego prywatna opinia.http://new-arch.rp.pl/artykul/273198_Pomysl_na_bogactwo.html
Do tego można dodać, że na działce którą mamy pod Pacyfikiem znajduje się ok. 60 mln ton czystego żelaza w konkrecjach polimetaliczych.
Rudy darniowe to raczej ciekawostka niż zasoby o znaczeniu gospodarczym ale mimo wszystko o rudach darniowych w Polsce art. "Żelazne łąki". Szczególnie ciekawy jest jeden podtytuł "Polska, a upadek Rzymu":)
http://archiwum.wiz.pl/2001/01050500.asp
preseant May 28th, 2009, 09:45 PM NIKIEL (Ni)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/nickel.jpg
Nikiel ma połyskliwą, srebrzystobiałą barwę, jest bardzo twardy i kowalny w normalnej temperaturze jest również odporny na działanie czynników atmosferycznych. Charakteryzuje się właściwościami ferromagnetycznymi dzięki czemu znalazł zastosowanie w budowie
Jego głównym przeznaczeniem jest jednak udział w tworzeniu stopów z innymi metalami, takimi jak chociażby stal, która dzięki niemu jest żaro- i kwasoodporna, nierdzewna i niezwykle wytrzymała. Wykonuje się z niej aparaturę chemiczną, łopatki wirnikowe do turbin, generatory parowe w reaktorach, a także opancerzenie statków.
Zarówno stop z miedzią jak i czysty nikiel wykorzystywane są do produkcji monet, narzędzi chirurgicznych, a także używanych w elektryce oporników.
Kolejnym zastosowaniem dla tego uniwersalnego surowca jest niklowanie, czyli proces tworzenia powłok innych metali, chroniący przez uszkodzeniami mechanicznymi i korozją.
W przemyśle chemicznym z jego pomocą odsala się wodę morską, służy również do uzdatniania paliwa jądrowego. http://www.ipo.pl/inwestycje_alternatywne/surowce/nikiel_592761.html
Złoża rud niklu występują na Dolnym Śląsku. Są to złoża rud tlenkowych powstałych w wyniku wietrzenia zserpentynizowanych skał zasadowych i ultrazasadowych. W złożu Szklary (pow. Ząbkowice Śląskie) rudy te były eksploatowane do 1983 roku, kiedy z powodu nieopłacalności wstrzymano wydobycie. Bilansowe zasoby geologiczne tego złoża, rozpoznane w kategoriach B i C1 wynoszą 14,64 mln ton rudy i 117,0 tys. ton metalu (średnia zawartość 0,8 % Ni). W złożu Grochów występują jedynie rudy pozabilansowe.
Oprócz rud typu wietrzeniowego nikiel jest metalem współwystępującym w złożach rud miedzi monokliny przedsudeckiej (w ilości około 50,7 tys. ton) i jest z tych rud odzyskiwany w postaci siarczanu niklu. Odzysk niklu w postaci siarczanu niklu z rud miedzi wynosi rocznie około 2 tysięcy ton.
W 2007 r. import niklu wyniósł 8,06 tys. ton, głównie był to nikiel niestopowy i produkty hutnicze, a eksport wyniósł 2,59 tys. ton, głównie w postaci związków Ni. W stosunku do roku poprzedniego import niklu zwiększył się dwukrotnie, natomiast eksport utrzymał się na tym samym poziomie.http://www.pgi.gov.pl/surowce_mineralne/nikiel.htm
Nie wiem czy powinienem dodawać do tych danych nikiel występujący w konkrecjach polimetalicznych na Pacyfiku ale właściwie to czemu nie? Szczególnie, że jest duża szansa na ich eksploatację w przyszłości. Ilość konkrecji na "naszej" działce szacuje się na 1 mld ton, z czego 1,28% składu konkrecji to nikiel. Można więc powiedzieć, że jest tam ok. 13 mln ton niklu w czystej postaci. Obecnie rozpoznane światowe zasoby niklu na lądzie szacuje się na 80 mln ton. Coby nie mówić 13 mln ton to są zasoby znaczne. Obecne ceny niklu kształtują się na poziomie ok. 10.000 $/tona.
ALUMINIUM (Al)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Aluminium.jpg
Ze względu na swoje właściwości, takie jak mała gęstość i odporność na korozję, stopy glinu z miedzią i magnezem zwane duraluminium znalazły wiele zastosowań i są używane do wyrobu szerokiej grupy produktów – od puszek do napojów do części statków kosmicznych.
Sproszkowany glin używany jest także w hutnictwie do otrzymywania metali z ich tlenków w procesie aluminotermii. Stosowana w tym procesie mieszanina glinu oraz tlenków metali jest znana pod nazwą termit. Termitu używa się do produkcji materiałów wybuchowych w wojsku, do spawania rur i szyn kolejowych oraz w modelarstwie rakietowym.wikipedia
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/04/BauxiteUSGOV.jpg
Boksyt
Nie znalazłem żadnych konkretnych informacji na temat złóż boksytów w Polsce, wiem że są nieduże i zanieczyszczone i występują, jak zwykle, na Dolnym Śląsku. Nie wiem jakie to są ilości. W Polsce 55% aluminium pochodzi z recyclingu. Reszta to import, głównie z Węgier.
Aluminium stanowi 5% konkrecji polimetalicznych. Na "naszej" działce czeka więc około 50 mln ton czystego aluminium.
MANGAN (Mn)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Mangan.jpg
wikipedia.pl
Zastosowanie: metaliczny mangan głównie w produkcji stopów (ferromangan, stale manganowe, manganin, nikielin, brązy manganowe oraz mosiądze manganowe), tlenek manganu(IV) (braunsztyn) do odbarwiania żelazistych szkieł i do produkcji suchych ogniw Leclanchego, manganian(VII) potasu zaś w oksydymetrii (manganometria) i w lecznictwie. Światowa roczna produkcja manganu sięga 10 mln ton, a jego orientacyjna cena wynosi ok. 1,5 dolara za 1 kg.
Nie ma złóż na terenie Polski. Wrzucam info o tym metalu tylko dlatego, że jest głównym pierwiastkiem konkrecji na Pacyfiku (aż 31%). Czyli teoretycznie jest tam aż ponad 300 mln ton czystego metalu do wydobycia.
MAGNEZ (Mg)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/magnesium.jpg
Magnez jest srebrzystobiałym metalem, który staje się kowalny w wysokiej temperaturze, dość łatwo utlenia się na powietrzu, ale podobnie jak w przypadku glinu, proces korozji magnezu jest zatrzymywany przez pasywację.
Magnez metaliczny wykorzystuje się w chemii organicznej do otrzymywania związków Grignarda.
Stopy magnezu z miedzią są wykorzystywane w przemyśle lotniczym i kosmicznym, tam gdzie stopy tytanu i glinu są za ciężkie. Stopy magnezu z litem są bardzo wytrzymałymi mechanicznie stopami o jednej z najniższych gęstości. W podobnych zastosowaniach wykorzystywane są także magnale (stopy glinu z magnezem) oraz elektrony (stopy magnezu, glinu, cynku, manganu i krzemu).
Ze stopów magnezowych coraz częściej wykonuje się obudowy urządzeń elektronicznych i precyzyjnych, np.: obudowy notebooków, kamer filmowych i video oraz aparatów fotograficznych.wikipedia.pl
Magnez stanowi około 3,2% masy konkrecji. Z miliarda ton możnaby wyodrębić ok. 32 miliony ton czystego magnezu.
TOR (Th) i ARSEN (As)
Tor (thorium)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/tor.jpg
Tor, tak jak uran i pluton, może być użyty jako paliwo w reaktorach jądrowych. Jako paliwo jądrowe jest potencjalnie dużo lepszym kandydatem niż powszechnie stosowany uran. Przede wszystkim w reakcji rozpadu nie powstaje pluton tylko uran-233 (pierwiastek praktycznie nie nadający się do skonstruowania broni). Po drugie reaktor oparty na torze może z powodzeniem spalać odpady radioaktywne z tradycyjnych uranowych elektrowni jądrowych. Po trzecie w przeciwieństwie do cyklu jądrowego opartego na uranie gdzie 98% procent paliwa nie ulega spalaniu (i tworzy kłopotliwe odpady radioaktywne), tor w niektórych typach reaktorów może ulec spaleniu w całości eliminując problem odpadów.
wikipedia.pl
Udokumentowane zasoby złoża Złoty Stok zawierają, 20-25,5 tys. tor arsenu.
Reaktory torowe – kolejny krok energetyki jądrowej?
Zgodnie z opinią niektórych naukowców, reaktory sterowane akceleratorami (Accelerator Driven System – ADS) zasilane torem mogą okazać się lekarstwem na bolączki światowej energetyki. Wykorzystują one tzw. wzmacniacz energii (energy amplifier), rozwiązanie zaproponowane na początku lat 90-tych przez Carlo Rubbia, za które otrzymał on Nagrodę Nobla. W rozwój energetyki jądrowej wykorzystującej tor być może zaangażuje się Norwegia, która posiada dość duże zasoby tego surowca.
Głównym orędownikiem takiego rozwiązania jest Egil Lillestol, profesor z uniwersytetu w Bergen w Norwegii, który przez ostatni rok przekonywał norweską opinię publiczną i władze o słuszności użycia toru w reaktorach jądrowych. Lillestol przedstawił dane, z których wynika, że zasoby toru w Norwegii wynoszą 180 tysięcy ton, co w przeliczeniu na obecny koszt ropy równa się 250 trylionom dolarów, albo tysiąckrotności norweskiego budżetu na zakup tego surowca. Z kolei światowe rezerwy toru powinny zaspokoić globalne zapotrzebowanie na energię przez kilka tysięcy lat.
Zdaniem Lillestol’a elektrownia wykorzystująca tor do produkcji energii jest dużo bezpieczniejsza i bardziej wydajna od pracujących obecnie elektrowni jądrowych. Według niego nie występuje tutaj ryzyko stopienia rdzenia jak miało to miejsce w Czarnobylu, elektrownia wytwarza również minimalne ilości odpadów radioaktywnych. Na większą wydajność elektrowni opartej na torze wpływa fakt, że można w niej przetwarzać odpady z plutonu pochodzące ze klasycznego reaktora jądrowego, oraz to, że z jednego kilograma toru można wytworzyć tyle energii, ile z czterech tysięcy ton węgla. Niewątpliwą zaletą toru jest fakt, że nie nadaje się on do produkcji broni jądrowej.
W przeprowadzonych do tej porty badaniach, potwierdzono korzyści energetyczne i zweryfikowano proces transmutacji odpadów. Wyniki badań zostały sprawdzone przez International Atomic Energy Agency. Dla wprowadzenia projektu w fazę końcową, konieczne jest wybudowanie prototypu reaktora wykorzystującego tor. Szacunkowy czas budowy takiego urządzenia to około 15 lat, a koszt może wynieść w przybliżeniu 550 mln euro. Zdaniem Lillestol’a budowa prototypu powinna być realizowana jako międzynarodowy projekt z przewodnią rolą Norwegii. Podejrzewa się, że przynajmniej kilka państw i instytucji było by skłonnych do współfinansowania i zapewnienia know-how dla tej inwestycji.
http://katalog.xtech.pl/wiadomosci/wiadomosc_2970.htm
Dodatkowe informacje:
TOR W ENERGETYCE JĄDROWEJ (http://www.cyf.gov.pl/pdf/rej/rej7.pdf)
Arsen
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/httpwwwa-mde.jpg
www.a-m.de
Poza medycyną arsen znalazł zastosowanie w produkcji półprzewodników (jako arsenek galu), polepszania jakości niektórych stopów (m.in.0,5-2% dodatek do ołowiu poprawia sferyczność amunicji ołowianej, a 0,1-3% dodatek do stopów łożyskowych zawierających ołów zwiększa ich wytrzymałość), w produkcji bojowych środków trujących (luizyty), przy impregnacji drewna i jako dodatek do szkła (dając mu zielonkawą poświatę).wikipedia.pl
Arsen występuje w żyłowych złożach hydrotermalnych lub metasomatycznych złożach intruzywno-hydrotermalnych rud metali, w których występują minerały arsenowe: lelingit (FeAs2) i arsenopiryt (FeAsS). W Polsce najważniejsze złoże tych minerałów występuje w Złotym Stoku, a ponadto były one notowane w licznych żyłach kruszcowych m. in. w Miedziance i Czarnowie koło Kamiennej Góry.
W Złotym Stoku rudy arsenu eksploatowano od XVI do XX wieku. W bogatych rudach o zawartości do 40 % As, oprócz arsenu pozyskiwano złoto, którego zawartość dochodziła do 40 g/t rudy. Historycznie ocenia się, że z tej kopalni wydobyto ponad 8800 kg złota. W okresie powojennym złoże eksploatowano w latach 1954-1960. Pozostałe w złożu zasoby wynoszą 537 tys. ton rudy, zawierającej 19,6 tys. t arsenu i 1500 kg złota. Eksploatację zaniechano ze względu na ograniczenie zapotrzebowania na arsen oraz toksyczne właściwości tego metalu.
Obecnie na świecie pozyskuje się arsen w postaci arszeniku (As2O3) z siarczkowych rud miedzi, ołowiu i innych metali w procesie prażenia tych rud. Arszenik stosuje się do produkcji konserwantów drewna i zwalczania szkodników. W 2007 r. import arszeniku i arsenu metalicznego wyniósł 24,5 tony, o wartości 226 tys. PLN. Równocześnie eksport arszeniku i arsenu wyniósł 4 tony o wartości 24,5 tys. PLN.pgi.gov.pl
CYNA (Sn)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/cyna.jpg
Ze względu na dostępność, niską temperaturę topnienia, łatwość odlewania, dobre własności mechaniczne a także niską cenę cyny, przedmioty cynowe były niegdyś bardzo popularne od wczesnego średniowiecza, największy rozkwit przedmiotów z cyny nastąpił pomiędzy XIV i XVI w.
Cynę używa się do pokrywania innych metali cienką warstwą antykorozyjną. Proces cynowania stosowany jest do zabezpieczania stalowych naczyń stosowanych w przemyśle spożywczym.
Największe złoża cyny mieszczą się w Indonezji, Chinach, Tajlandii, Boliwii, Malezji, Rosji, Brazylii, Birmie i Australii.
Stop cyny i ołowiu ma niską temperaturę topnienia (np. przy 60% cyny jest to temperatura ok. 180°C) i stosowany jest w przemyśle i elektrotechnice jako lutowie do łączenia innych metali poprzez lutowanie. Używany był także do wyrobu czcionek drukarskich.
Stop cyny i miedzi to brąz.wikipedia.pl
Oficjalnie z PGI:
Jedyne na terenach polskich wystąpienia rud cyny (i kobaltu) w Górach Izerskich eksploatowano od XVI do XVII w. oraz w czasie II wojny światowej. Po wojnie w rejonie tym podjęto intensywne prace poszukiwawcze, zakończone udokumentowaniem złóż rud cyny w metamorficznych łupkach pomiędzy Czerniawą i Przecznicą. W wyniku zaostrzenia kryteriów bilansowości dla złóż rud cyny, większość zasobów przekwalifikowano do perspektywicznych, a zasoby złoża w Gierczynie i Krobicy – do pozabilansowych. Podjęcie eksploatacji obu złóż nie jest opłacalne ze względu na niską jakość rudy oraz brak efektywnej technologii jej wzbogacania. Stwierdzone zasoby rudy cyny wynoszą 2,9 mln ton, a średnia zawartość Sn – około 0,48%.http://eko.wbu.wroc.pl/eko/index.php?option=com_content&task=view&id=23&Itemid=1
Ale są też takie informacje:
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/cyna-1.jpg
"Eksploatacja rud cyny w Górach Izerskich..."
M. Madziarz, H. Sztuk
Z konkrecji polimetalicznych możnaby pozyskać 1,5 mln ton czystej cyny.
Jeśli chodzi o chrom to występuje w małych ilościach na Dolnym Śląsku, niedaleko miejscowości Tąpidła. Ruda zawiera ok. 26% chromu ale jest już niemal całkowicie wyeksploatowana. No ale wszystkiego mieć nie można ;)
preseant May 30th, 2009, 03:48 PM SIARKA (S)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/httpwwwblackwildrepublikaplsiarka04.jpg
www.blackwild.republika.pl
Podstawowym zastosowaniem siarki jest wytwarzanie kwasu siarkowego.
Bez niego przeprowadzenie wielu podstawowych, ważnych przemysłowo reakcji byłoby niemożliwe lub nieopłacalne. Przykładowymi zastosowaniami dla tego kwasu są między innymi:
- przemysł włókien sztucznych
- produkcja materiałów wybuchowych
- produkcja nawozów sztucznych
- produkcja barwników i środków konserwujących
- produkcja leków
- produkcja środków czyszczących
- osuszanie gazów, oczyszczanie ropy naftowej
- trawienie szkła i blach
- otrzymywanie innych kwasów mineralnych ( kwas azotowy, kwas solny)
Przy jego również udziale produkuje się środki do zwalczania szkodników. Bardzo potrzebny jest też w metalurgii i górnictwie (obróbka rud). Kwas siarkowy wykorzystywany jest w przemyśle samochodowym, jako elektrolit w akumulatorach ołowianych.ciech.com
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Beztytttuu.jpg
polska.pl
Polskie złoża siarki ostały odkryte w latach 1953-1976 przez pracownika Państwowego Instytutu Geologicznego, prof. Stanisława Pawłowskiego (1910-1992), m.in. we współpracy z żoną, doc. Katarzyną Pawłowską.
Złoża siarki w Polsce zostały oszacowane na około 750 mln ton, co stanowi aż 30% rozpoznanych zasobów światowych. Zalegają na głębokości od 40 m do 250 m w zapadlisku przedkarpackim w trzech obszarach tarnobrzeskim, staszowskim i lubaczowskim. W miocenie (kilkanaście milionów lat temu) istniał tam zbiornik morski. Na wyniesieniach dna osadzał się gips (siarczan wapnia). Pod wpływem wielu późniejszych przemian metasomatycznych (następujących pod wpływem krążących w skale roztworów) przy współudziale bitumin i bakterii z gipsów powstały złoża siarki.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/siarka2.gif
Pierwszą kopalnią siarki była powstała w roku 1957 KS "Piaseczno". Prowadziła wydobycie metodą odkrywkową do 1971 roku. Odkrywkowa kopalnia "Machów" powstała w 1964 roku i prowadziła wydobycie do 1994 roku. W jej obrębie prowadzono również wydobycie metodą otworową podziemnego wytopu siarki). Pierwszą otworową kopalnią siarki w Europie była powstała w 1966 roku kopalnia "Grzybów". Także kopalnie "Jeziorko", "Osiek" i "Basznia" prowadziły eksploatację metodą otworową.
Wydobycie siarki metodą otworową polega na odwierceniu otworów eksploatacyjnych, do których wprowadzone są współśrodkowe rury, którymi do złoża tłoczy się przegrzaną wodę i sprężone powietrze, oraz wydobywa wytopioną siarkę. Wydobycie i przetwórstwo siarki było ważną i dochodową gałęzią przemysłu. W latach osiemdziesiątych Polska zajmowała trzecie miejsce na świecie w wydobyciu siarki; w rekordowym 1981 roku wydobyto 5,05 mln ton.
Kres przemysłowi wydobywczemu siarki przyniosło pojawienie się na rynku dużych ilości taniej siarki odpadowej, pochodzącej z odsiarczania ropy naftowej i gazu ziemnego. Spowodowało to drastyczny spadek cen siarki i załamanie się koniunktury na światowym rynku siarki w 1991 roku. Skalę kryzysu pogłębiła duża energochłonność niektórych procesów technologicznych, urealnienie cen nośników energii oraz wzrost opłat za korzystanie ze środowiska. Dodatkowo brak decyzji o restrukturyzacji przemysłu siarkowego, mimo zmian przeprowadzanych przez niektóre przedsiębiorstwa, przyczynił się do tego, iż obecnie działa jedynie jedna kopalnia siarki - "Osiek".
Zawartość siarki w skale maksymalnie dochodzić może do 70 %, a średnio wynosi 25 - 30 %.
Polska do niedawna była jednym z głównych światowych producentów siarki. Jednak opracowanie metody odzysku siarki z zasiarczonych złóż gazu ziemnego i ropy naftowej spowodowało radykalny spadek znaczenia złóż siarki rodzimej.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/708.jpg
Wydobycie siarki rodzimej prowadzone jest obecnie tylko ze złoża Osiek, metodą otworową. Jest to ostatnia na świecie duża kopalnia siarki rodzimej. Oprócz niej siarka rodzima pozyskiwana jest na świecie w niewielkich ilościach ze złóż wulkanicznych. W Polsce udokumentowano cztery złoża zasiarczonej ropy naftowej i gazu ziemnego, o łącznych zasobach 665 tys. t siarki. Odzysk jej prowadzony jest na złożach Zielin, BMB, Cychry oraz okresowo ze złoża Górzyca.
preseant May 30th, 2009, 04:56 PM Choć stront jest metalem, Państwowy Instytut Geologiczny umieszcza ten pierwiastek w surowcach chemicznych.
STRONT (Sr)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/stront.png
wikipedia.pl
Stront, Sr, strontium, pierwiastek chemiczny leżący w grupie 2, 5 okresie w układzie okresowym, liczba atomowa 38, masa atomowa 87,6. Znanych jest 27 izotopów strontu, w tym 4 trwałe.
Stront jest składnikiem niektórych stopów, specjalnych gatunków szkła, glazury, emalii, pigmentów, farb świecących.
Jego związki znajdują również zastosowanie w przemyśle cukrowniczym, do odtleniania stopów miedzi, produkcji sztucznych ogni. Promieniotwórczy izotop 90Sr znalazł zastosowanie jako źródło promieniowania β (stanowi niebezpieczny składnik opadów promieniotwórczych). Ciepło towarzyszące rozpadowi radioaktywnemu strontu jest wykorzystywane do produkcji elektryczności zasilającej boje nawigacyjne, odległe stacje meteorologiczne, statki kosmiczne. (The heat generated by strontium-90's radioactive decay can be converted to electricity for long-lived, portable power supplies. These are often used in remote locations, such as in navigational beacons, weather stations, and space vehicles.) Tlenek strontu jest stosowany w technice elektrolizy i telekomunikacji. W medycynie, promieniotwórczy izotop Sr jest używany do wykrywania raka kości.portalwiedzy.onet.pl
Stront jako pierwiastek towarzyszący występuje dość powszechnie zarówno w skałach osadowych, np. utwory ewaporatowe miocenu zapadliska przedkarpackiego, jak również w hydrotermalnych złożach żyłowych barytowo-fluorowych Sudetów. Nie jest ujmowany w bilansie zasobów kopalin stałych jako odrębny surowiec chemiczny, choć jego znaczenie we współczesnej gospodarce rośnie, a istniejące koncentracje na terenie Polski mogą nabrać znaczenia złożowego.
Występowanie
Stront występuje powszechnie w utworach serii chemicznej, tj. w mioceńskich siarczanach i w wapieniach siarkonośnych południowej Polski, od Górnego Śląska na zachodzie aż po granice państwa na wschodzie. Jest to najbardziej perspektywiczny obszar dla złóż minerałów strontowych w skład którego wchodzą również historyczne miejsca eksploatacji siarki rodzimej w Swoszowicach, Posądzy i Czarkowych. Wystąpienia strontu (w formie celestynu) znane są także z okolic Srebrnej Góry, Starachowic, Rybnika i Raciborza oraz w kredzie lubelskiej i niższych części dolnego wapienia muszlowego rejonu Strzelec Opolskich . Celestyn występuje w formacji ewaporatowej retu rejonu olkuskiego i w żyłach barytowo-fluorytowych Sudetów (Boguszów i Stanisławów) oraz w cechsztyńskich utworach węglanowych i ewaporatowych rejonu Zatoki Puckiej. Sudeckie żyły barytowo-fluorytowe zawierają średnio od ok. 2% (Boguszów) do 3,5% (Stanisławów) SrSO4. Ponadto znaczne ilości strontu występują w osadniku poflotacyjnym, zawierającym szlam pochodzący ze wzbogacania rudy w Piasecznie i Machowie, a zawierającym średnio 1,55% wag. Sr i zasobach ok. 94 tys. ton. [...] Oblicza się, że n.p. w utworach wapiennych rejonu złoża siarki Osiek-Baranów Sandomierski (w kategorii C2) występuje ok. 8 mln t strontu.pgi.gov.pl
lukaszek89 June 2nd, 2009, 01:17 AM jeden z najlepszych watków na FPW:yes:
preseant June 2nd, 2009, 03:36 PM ^^ W takim razie kontynuujemy :)
Teraz trochę o soli kamiennej. Sól jak to sól. Mało spektakularna kopalina ale nie do zastąpienia w przemyśle. W Polsce mamy rozpoznanych ok. 121 mld ton tego surowca (bodajże razem z zasobami perspektywicznymi i do 1200m). Zasoby w całym kraju określa się jako niewyczerpywalne (do końca tego nie rozumiem, być może chodzi również o możliwość odzysku soli z wody morskiej lub o zasoby znajdujące się poniżej 1200 m).
Sól kamienna (halit)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/d01.jpg
Sól kamienna, skała osadowa (tzw. halityt) należąca do grupy skał chemicznych, powstała w wyniku wytrącania się halitu podczas odparowywania wody z mórz lub słonych jezior. Często występuje razem z gipsem, anhydrytem oraz solami potasowo-magnezowymi.
Złoża soli kamiennej występują w osadach różnego wieku, najczęściej w permskich i trzeciorzędowych, powstają też współcześnie (np. Morze Kaspijskie). Charakterystyczną formą złóż solnych są wysady.
portalwiedzy.pl
Zastosowanie:
Sól kamienna, poza przemysłem spożywczym, gdzie używana jest jako przyprawa i konserwant, odgrywa wielką rolę w przemyśle chemicznym jako ważny surowiec do produkcji chloru, sody, kwasu solnego. Stosowana jest też szeroko w przemyśle tworzyw sztucznych, w przemyśle azotowym, rafineryjnym, włókienniczym, skórzanym, w chłodnictwie, mydlarstwie, drogownictwie, hodowli, leśnictwie i w wielu innych gałęziach. Kryształy są używane do budowy aparatury pomiarowej np. spektrofotometrów absorbcyjnych w podczerwieni. Niektórzy autorzy wyliczają ponad 1500 zastosowań soli kamiennej.pgi.gov.pl
Kopalnia soli kamiennej w Polkowicach
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/kopalnia05.jpg
www.naszesudety.pl
Sole kamienne występują w Polsce w obrębie dwóch formacji salinarnych: mioceńskiej i cechsztyńskiej.
Najbardziej znana, obecnie już o historycznym znaczeniu, mioceńska formacja solonośna występuje w zapadlisku przedkarpackim, a złoża soli znajdują się głównie blisko brzegu jego nasunięcia, od Śląska poprzez Wieliczkę i Bochnię w kierunku wschodniej granicy Polski.
Cechsztyńska formacja solonośna, której złoża mają obecnie podstawowe znaczenie, zajmuje większość obszaru Niżu Polski, gdzie uformowały się osady ewaporatów o znacznej miąższości. Złoża pokładowe występujące do głębokości do 1000 m. udokumentowano na wyniesieniu Łeby oraz w strefie przedsudeckiej. W centralnej części Polski gdzie osady solonośne przykryte są 5 km nadkładem, istniały warunki dla tworzenia wypiętrzonych struktur solnych wydźwigniętych blisko powierzchni ziemi. Udokumentowane zasoby wysadowych złóż soli cechsztyńskich centralnej części Polski wynoszą około 52,56 mld ton, co stanowi 64,8 % zasobów krajowych. Ze złóż tych pochodzi obecnie 94 % krajowego wydobycia soli kamiennej.
Pokładowe złoża cechsztyńskiej soli kamiennej udokumentowano w nadkładzie złóż rud miedzi na monoklinie przedsudeckiej. Wydobycie soli kamiennej z nadkładu rud miedzi ze złoża Sieroszowice prowadzi się aktualnie w ramach prac rozpoznawczych i udostępniających.
Złoża mioceńskiej formacji solonośnej z południa Polski nie są eksploatowane od 1996 r., w którym zakończono wydobycie w kopalni Wieliczka. Udokumentowane zasoby złóż tej formacji stanowią 5,4 % krajowych zasobów soli.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/sol_ka3.gif
Pokładowe złoża soli kamiennej dokumentuje się do głębokości 1200 m, przy minimalnej miąższości serii złożowej (wraz z przerostami) 30 m i minimalnej średniej ważonej zawartości NaCl (wraz z przerostami) 80 %. Złoża wysadowe dokumentuje się do głębokości 1400 m, przy minimalnej odległości stropu złoża soli od zwierciadła solnego 150 m. Pozostałe parametry jak w złożach pokładowych. Coraz większego znaczenia nabierają złoża soli traktowane jako struktury geologiczne do budowy podziemnych magazynów ropy naftowej i gazu ziemnego.
Udokumentowane bilansowe, pozafilarowe zasoby geologiczne soli kamiennej wynoszą 84 miliardy ton i w stosunku do roku poprzedniego zwiększyły sie o blisko 3,8 miliarda ton. Przyrost powstał w wyniku opracowania nowych dokumentacji dla złóż Mogilno I i Mogilno II.pgi.gov.pl
Dodatkowo 2 ciekawe artykuły:
Magazyny solne – Polskie złoża soli to idealne miejsce do przechowywania strategicznych zapasów ropy i gazu. (http://www.teberia.pl/news.php?id=3704)
Historia wydobycia soli kamiennej w Bochni i Wieliczce (http://www.kopalniasoli.pl/index.php?inc=obiekty&jez=pl&kat=96&pkat=100)
preseant June 2nd, 2009, 05:53 PM Sole potasowo-magnezowe (polihalit)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/800px-Mineral_Silvina_GDFL105.jpg
wikipedia.pl
Sole potasowe zużywane są w 90 % do produkcji nawozów. Związki potasu znajdują też zastosowanie w przemyśle farmaceutycznym, szklarskim, włókienniczym, w elektrometalurgii, fotografice, pirotechnice, w przemyśle lakierniczo-farbiarskim, perfumeryjnym i w wielu innych dziedzinach.
Polska jest uboga w złoża soli potasowo-magnezowych. Zostały one rozpoznane w wysadzie solnym Kłodawa oraz w formie utworów pokładowych w rejonie Zatoki Puckiej.
W wysadzie solnym Kłodawa, wzdłuż jego wschodniej granicy, w zapadającym pod kątem 70o, sfałdowanym i miejscami sprasowanym pokładzie występują sole typu chlorkowo-karnalitowego. Średnia zawartość K2O wynosi 8,5 % oraz MgO - 8,1 %. Znajduje się w nich znaczna ilość zanieczyszczeń. Trudności ze wzbogacaniem tej kopaliny są powodem niskiego zainteresowania gospodarczego.
W rejonie Zatoki Puckiej, w utworach cechsztyńskich, na głębokości 740 - 900 m, w anhydrycie i soli kamiennej występują sole typu siarczanowego – polihality, tworzące nieregularne gniazda i przerosty. Zawartość w nich K2O waha się od 7,7 % do 13,7 %.
Sole potasowe dokumentowane są do głębokości 1000 m. Za minimalną miąższość złoża przyjmuje się 2 m, przy minimalnej średniej ważonej zawartości K2O w profilu złoża 8 %. Łączne zasoby soli potasowo-magnezowych wynoszą w Polsce 669 mln ton. Niewielkie wydobycie prowadzone jest okresowo tylko w złożu soli kamiennej Kłodawa (część środkowa). Ostatnie wydobycie prowadzono tam w 2000 roku. Wyniosło ono wtedy 1,4 tys. ton. W następnych latach wydobycia z tej partii złoża nie prowadzono.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Bezjhgytuu.jpgpgi.gov.pl
PGI zasoby polihalitu szacuje ok. 670 mln ton. Tymczasem spotkałem się również z takimi informacjami:
Niezwykle wartościowo mogą okazać stwierdzone złoża polihalitu, będące przedłużeniem zbadanych wcześniej pokładów soli kuchennej i magnezowo-potasowej w okolicach Pucka i Mieroszyna. Jak się okazało, zalegają one strefą przybrzeżną w pobliżu Rzucewa i ciągną się pod dnem Zatoki Puckiej ku Mierzei Helskiej na nieznacznej głębokości. Próbnymi wierceniami zbadano je wstępnie udokumentowano, a wyniki tych prac stwarzają perspektywę rozpoczęcia eksploatacji na skalę przemysłową. Pokłady o znacznej miąższości zawierającej od 11-16% tlenku potasu. Zasoby – wraz z pokładami na lądzie w rejonie Chłapowo – Mieroszyno – ocenia się na ponad 5 mld t soli kuchennej oraz 120 mld t polihalitu (sole potasowe-magnesowe).
http://www.sciaga.pl/tekst/34078-35-uksztaltowanie_terenu_ziemi_puckiej :/ Ta praca z kolei na podstawie 1 z 3 podanych tam pozycji :D W końcu to nie jest rozprawa doktorska ;)
I jeszcze na temat tych polihalitów:
Ze względu na specyficzny skład mineralny oraz chemiczny polihalitów można z nich produkować siarczanowe sole K-Mg, bardzo poszukiwane na rynku międzynarodowym i znacznie droższe od soli chlorkowych K (ok. 2–4 razy). Biorąc pod uwagę ograniczony rynek, projektowana—w rejonie Zatoki Puckiej — produkcja po opanowaniu technologii, powinna kształtować się na maksymalnym poziomie 500 tys. t/rok. Dla potrzeb tej produkcji, wydobycie w zależności od sposobu (metoda sucha podziemna lub otworowa) nie powinno przekraczać 600–700 tys. t/rok. Dodatkowym aspektem wpływającym na efektywność ekonomiczną byłoby powstanie kawern, będących doskonałymi zbiornikami na węglowodory w pobliżu naftoportu lub projektowanego gazoportu w Gdańsku. Ze względu na wielkość produkcji,jak i czas trwania przedsięwzięcia (min. 30 lat), mogłyby powstać zbiorniki o pojemności 18–21 mln t (co odpowiada np. rocznemu zapotrzebowaniu Polski na ropę naftową).
http://www.pgi.gov.pl/pdf/pg_2006_04_37.pdf
preseant June 5th, 2009, 06:42 PM GIPS I ANHYDRYT
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/gips2.jpg
Zastosowanie:
- ładnie wykształcone kryształy są cenione i poszukiwane przez kolekcjonerów (największe osiągają wielkość kilku metrów),
- jest powszechnie stosowany w budownictwie m in. jako materiał wiążący (spoiwo mineralne),
- używany jako surowiec rzeźbiarski,
- w modelarstwie,
- w stomatologii i chirurgii,
- w sztukaterii,
- jako alabaster stosowany jest do produkcji elementów dekoracyjnych.wikipedia.pl
Zastosowanie gipsu w budownictwie:
Kamień gipsowy stosowany w budownictwie przed użyciem wypala się w temperaturze 150-190°C. W zależności od zawartości składu i sposobu produkcji otrzymuje się różniące właściwościami odmiany gipsu, z których najczęściej spotyka się: gips budowlany (zwykły), gips szpachlowy (gips wolniej wiążący)i gips tynkarski.
W praktyce różnią się między sobą przede wszystkim czasem wiązania i stopniem zmielenia.
Najczęściej w budownictwie można się spotkać z użyciem do wykonania:
- tynków wewnętrznych,
- ozdobnych detali architektonicznych,
- posadzek pod wykładziny podłogowe,
- drobnych napraw tynku lub jako gładzi na tynkach cementowo-wapiennych.
Monokryształ gipsu, Dobrzyń
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Gips.jpg
wikipedia.pl
Gips (CaSO4.2H2O) powstaje w wyniku odparowania (ewaporacji) wody morskiej w temperaturach niższych, niż konieczne dla powstania anhydrytu (CaSO4 ). Może powstawać również w wyniku uwodnienia anhydrytu. Drobnoziarniste, ozdobne odmiany gipsu to alabaster, wykorzystywany w rzeźbie i architekturze.
Gips palony jest jednym z najpospolitszych i najdawniej znanych budowlanych materiałów wiążących. Znajduje bardzo szerokie zastosowanie przy produkcji różnego rodzaju prefabrykatów budowlanych. Stosowany jest także w przemyśle ceramicznym do produkcji form odlewniczych oraz jako dodatek przy produkcji cementu. Pewne ilości gipsu zużywa także przemysł farb i lakierów. Zastosowanie szczególne bardzo czystych odmian gipsu to gips chirurgiczny i dentystyczny. Z czystych, bezbarwnych kryształów gipsu (selenit) wykonywane były przyrządy optyczne. Anhydryt stosowany jest obecnie jako dodatek przy produkcji cementu portlandzkiego oraz do produkcji posadzek samopoziomujących.
Złoża gipsów o znaczeniu gospodarczym występują w Polsce w osadach wieku mioceńskiego i cechsztyńskiego.
W utworach miocenu morskiego północnego obrzeżenia Zapadliska Przedkarpackiego (głównie dolina Nidy) gipsy występują na znacznych przestrzeniach, bezpośrednio na powierzchni lub pod niewielkim, sięgającym kilkunastu metrów nadkładem. Miąższość serii złożowej waha się w granicach 10 - 46 m. Gipsy tego regionu charakteryzują się dość stałą jakością kopaliny, zawartość CaSO4.2H2O wynosi w nich 85 - 95 %. W ich obrębie eksploatowane są dwa złoża: Borków-Chwałowice i Leszcze.
Dolnośląskie gipsy cechsztyńskie występują w znacznie bardziej skomplikowanych warunkach geologicznych, bardzo zmienna jest również jakość kopaliny. Eksploatowane są tu dwa złoża: Nowy Ląd i Lubichów. Tego samego wieku są też nieeksploatowane gipsy i anhydryty towarzyszące złożom miedzi Lubińsko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego, udostępnione wyrobiskami kopalń LGOM, których zasoby określono szacunkowo dla płycej występujących złóż na 57 miliardów ton.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/gipsh6.gifpgi.gov.pl
Kopalnia Gipsu i Anhydrytu "Nowy Ląd"
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/nowylad2.jpg
www.nowylad.com.pl
Złoża gipsu naturalnego
Aktualny bilans krajowych złóż siarczanowych powinien ulec ponownemu przeliczeniu ze względu na ograniczenia eksploatacyjne kopalń odkrywkowych - położone są one niekiedy w obszarze parków krajobrazowych - oraz pojawienie się dużych ilości gipsu syntetycznego.
Naturalne surowce siarczanowe mające znaczenie gospodarcze występują w Polsce w zasadzie w dwóch regionach:
- północno-zachodnim, gdzie zalegają gipsy formacji cechsztyńskiej;
- południowo-wschodnim, obejmującym wychodnie gipsów trzeciorzędowych (miocen).
Surowce obu formacji geologicznych, jakkolwiek chemicznie reprezentują ten sam typ, są znacznie zróżnicowane pod względem warunków geologicznych, sposobu wykształcenia złóż, ich litologii i geochemii, jak również właściwości kopalin.
Starsze gipsy cechsztyńskie rozpoznane są na dwóch obszarach: Kujaw i Dolnego Śląska (rejon Bolesławca, Nowego Kościoła, Niwnic i Nawojowa Śląskiego oraz Lubina). Najlepiej zbadane są złoża gipsów mioceńskich w rejonie kieleckim. Na obszarze wiślickim rozpoznane są następujące złoża: Leszcze, Winiary, Bogucice, Łatanice - Skorocice, Chotelek oraz w miejscowości Borków, Chwałowice, Gartatowice.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/RTEmagicC_mapa_zloza1_01gif.gif
Charakterystyka krajowych złóż gipsu i anhydrytu
Polska dysponuje wielkimi zasobami gipsów, związanymi głównie z utworami morskimi miocenu północnego obrzeżenia zapadliska przedkarpackiego (niecka nidziańska). Zasoby złóż płytko występujących w tym regionie są oceniane na miliardy ton, zaś eksploatowanych, a także rozpoznanych pod względem geologicznym, wynoszą około 175 milionów ton. Są one udostępniane metodą odkrywkową, a miąższość serii złożowej mieści się w przedziale 10÷46 m. Charakteryzują się dość stałą jakością kopaliny. Zawartość CaSO4×2H2O w gipsach niecki nidziańskiej wynosi na ogół 85÷95%. Pozostałość stanowią głównie substancje ilaste, kwarc i tlenkowe minerały żelaza. Spośród eksploatowanych obecnie dwóch złóż, nieco lepszej jakości kopalina występuje w złożu Leszcze, gdzie średnia zawartość CaSO4×2H2O wynosi 92,0%. Kopalina ze złoża Borków-Chwałowice jest bardziej zmienna: zawartość CaSO4×2H2O waha się w przedziale 74,4÷93,3%, przy jego średniej zawartości wynoszącej około 90,0%.
Drugim ważnym regionem występowania skał siarczanowych w Polsce jest Dolny Śląsk, gdzie obecne są one w niecce północnosudeckiej, na terenie monokliny przedsudeckiej i w peryklinie Żar. Ze względu na korzystne warunki zalegania znaczenie gospodarcze mają przede wszystkim anhydryty i gipsy niecki północnosudeckiej. Łączne zasoby eksploatowanych tutaj złóż, a także rozpoznanych pod względem geologicznym, wynoszą około 83 milionów ton. Kopaliny siarczanowe zalegają płytko przede wszystkim na północny wschód od Lwówka Śląskiego. W eksploatowanym tutaj złożu Nowy Ląd stropową i spągową partię złoża tworzą prawie wyłącznie gipsy, natomiast wewnętrzną - anhydryt. Złoże Nowy Ląd zostało udokumentowane do głębokości 400 m. Zasoby odkrywki gipsu eksploatowanej w obrębie tego złoża wynoszą około 700 tys. ton. Po wyeksploatowaniu odkrywki kopalina ta będzie wybierana z sąsiedniego, szczegółowo rozpoznanego złoża Nowy Ląd - Pole Radłówka. W przeciwieństwie do gipsu, eksploatacja anhydrytu jest prowadzona metodą podziemną, systemem komorowym, osiągając głębokość 140÷150 m. W okolicy Lwówka Śląskiego rozpoznano też wstępnie złoże Nawojów Śląski o zasobach około 2 milionów ton. Charakteryzuje się ono jednak niekorzystnymi parametrami górniczymi i zapewne nie będzie brane pod uwagę jako potencjalna baza surowcowa. Na terenie niecki północnosudeckiej eksploatowane jest również złoże anhydrytu Lubichów. Zalega ono nad złożem rud miedzi, które było udostępnione przez nieczynną już kopalnię Konrad. Seria złożowa anhydrytu występuje na tym obszarze najczęściej na głębokości poniżej 250 m.
Wielkie złoża skał anhydrytowo-gipsowych monokliny przedsudeckiej, zalegające na głębokości 435÷570 m i udostępnione wyrobiskami kopalń Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego, nie są udokumentowane i nie są eksploatowane.
Inne złoża skał siarczanowych występujące w Polsce mają obecnie jedynie znaczenie historyczne. Są to m.in. złoże Siedliska k. Rzeszowa, Łopuszka Wielka k. Przeworska (alabaster), Dzierżysław k. Kietrza, Czernica k. Rybnika. Wapno k. Wągrowca.www.polskigips.pl
preseant June 5th, 2009, 07:40 PM Surowce budowlane miały być na końcu ale z racji podobieństwa do gipsu umieszczam ten jeden wcześniej. I mam prośbę. Jeśli ktoś zauważył jakiekolwiek błędy w wątku (głownie merytoryczne mam na myśli), poproszę o info na priv i się poprawi :)
ALABASTER
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/rocpicalabaster.jpg
Alabaster - drobnoziarnista odmiana gipsu, zbita, dobrze przeświecająca, biała lub nieco zabarwiona (na żółtawo, zielonkawo, różowawo, ...), wysoko ceniona jako kamień ozdobny i dekoracyjny.
Także nazwa dwóch, zewnętrznie bardzo podobnych, materiałów zdobniczych opartych na dwóch różnych minerałach – gipsie i kalcycie. Już od czasów starożytnych alabaster był wysoko ceniony jako kamień ozdobny i dekoracyjny. Nazwa pochodzi od egipskiego miasta Alabastros.Spis treści
W starożytności alabastrem była tylko półprzezroczysta, delikatnie pożyłkowana i gładko wyszlifowana forma kalcytu.
Obecnie jest nim także drobnoziarnista odmiana gipsu, stopiona i szybko schłodzona, zbita, półprzeźroczysta, biała lub nieco zabarwiona (na żółtawo, zielonkawo, różowawo itp.).
Pomimo ich podobieństwa zewnętrznego oba rodzaje alabastru, gipsowy i kalcytowy, można bardzo łatwo rozróżnić po ich twardości.
Alabaster gipsowy można bez trudu porysować paznokciem.
Alabaster kalcytowy jest znacznie trudniejszy do porysowania – można tego dokonać dopiero z użyciem ostrego noża z dobrej jakościowo stali.
Oba alabastry można też rozróżnić przy pomocy testu chemicznego: kalcytowy rozpuszcza się w kwasie solnym, a gipsowy nie.
Zastosowanie:
- Alabaster stanowi przede wszystkim doskonały surowiec rzeźbiarski.
- Jest interesujący dla kolekcjonerów.
- Służy do wyrobu m.in. waz, pucharów, puzder, tacek, świeczników, - popielnic, abażurów lamp, stiuków i rzeźb.
- Był także używany jako dekoracyjny kamień okładzinowy - alabaster kalcytowy zastępował marmur do wykładania posadzek.
- Posadzki alabastrowe mają żywsze kolory i bardziej błyszczą, ale są mniej odporne mechanicznie od marmurowych.
-W starożytnej Mezopotamii i Egipcie stosowany był (sporoszkowany) jako baza kosmetyków mających zapewnić skórze gładokość i rozjaśnić ją.wikipedia.pl
"Leżący Budda". XVIII w. Rzeźba wykonana z alabastru.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/alabaster-laying-buddha-chan-period.jpg
Występowanie w Polsce:
Eksploatacja alabastru w Polsce dla celów dekoracyjnych i rzeźbiarskich datuje się co najmniej od XVI wieku. Pozyskiwano go ze złóż Podola, na wschodnich terenach Rzeczpospolitej, z rejonu środkowego Dniestru i jego dopływów. Obszar ten obejmował tereny od okolic Lwowa na północnym zachodzie po Chocim na południowym wschodzie. [...] W obecnych granicach Polski alabaster eksploatowano ze złoża w Łopuszce Wielkiej koło Przeworska, skąd wydobywano tę skałę już od XVI wieku. Alabaster występuje tam w formie nieregularnych brył od kilkunastu cm do kilku metrów średnicy, w zdeformowanych tektonicznie utworach miocenu. Jest on barwy białej, wykazuje dobrą zdolność do polerowania i nadaje się dla celów zdobniczych. Wydobywanie alabastru odbywało się tam metodą górniczą, a nieregularna budowa złoża, silne zawodnienie kopalni i mały uzysk surowca doprowadziły do zaniechania eksploatacji, mimo że udokumentowane zasoby wynosiły tu 0,2 mln ton. Inne złoże anhydrytowo-gipsowo-alabastrowe wieku cechsztyńskiego, znajduje się w pasie wychodni od Żarskiej Wsi po Niwnice na Dolnym Śląsku. Eksploatowane jest ono w kopalni „Nowy Ląd" w Niwnicach na Pogórzu Kaczawskim dla potrzeb produkcji gipsu i kwasu siarkowego. Obok głównie wydobywanego tam anhydrytu i znacznie mniejszej ilości gipsu, zawiera ono nadające się dla celów architektonicznych ładnie użylone odmiany alabastru barwy białej, szarej, zielonkawej, łososiowej, kremowej, różowej i czerwonej o bardzo drobnoziarnistej teksturze i jedwabistym połysku. Podobnego typu złoże występuje w Nawojowie Śląskim nad Kwisą, gdzie było eksploatowane metodą podziemną do 1938 roku. [...] Wydaje się, że warto wrócić do tradycji wykorzystania tej pięknej skały, jaką jest alabaster, tym bardziej, że zasoby utworów gipsowo-alabastrowych w Polsce są ogromne.
Cały artykuł:
Alabaster zapomniany kamień dekoracyjny (http://www.swiat-kamienia.pl/pl/index.php?option=com_content&task=view&id=496)
"Muhammad Ali Mosque" :) Egipt. Ściany obłożone alabastrem. Kolumny wykonane z alabastru.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/2324652030066114618uigqSY_fs.jpg
preseant June 7th, 2009, 09:05 PM BARYT
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/baryt2.jpg
Baryt jest głównym minerałem baru, należącego do berylowców. Nazwa tego pierwiastka pochodzi od greckiego barys (ciężki). Jego dużą gęstość wyczuwa się w ręku. Jest najcięższy wśród berylowców, ale należy do metali lekkich. Najpospolitszy w skorupie ziemskiej spośród pierwiastków o dużej masie atomowej. Baryt rozpuszcza się tylko w stężonym, gorącym kwasie siarkowym. Jest trudno topliwy.
W 1630 r. włoski alchemik z Bolonii Vincenzo Cascariolo, ogrzewając konkrecję barytową, odkrył zjawisko termoluminescencji. Rozgrzany minerał świecił w ciemności. Wtedy zjawisko to uznano za niezwykłe.
Do XIX w. baryt traktowano jako nieużyteczny składnik skał. Potem zaczęto go badać ze względu na duży ciężar właściwy. Spodziewano się, że kryje w sobie złoto. Teoretycznie baryt zawiera 65,7% BaO i 34,3% SO3. Może mieć domieszkę tlenku strontu, wapnia i ołowiu. Baryty ze złóż uranowych mogą być wzbogacone w rad.
pgi.gov.pl
Baryt krystaliczny. Tzw. "Róża barytowa"
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Baryt.jpg
Zastosowanie barytu:
- Baryt to podstawowy surowiec do produkcji baru metalicznego i jego związków.
- Bar metaliczny jest wykorzystywany jako reduktor (odtleniacz) metali i silny getter – pochłaniacz gazów niezbędny w produkcji lamp elektronicznych.
- Ze względu na znaczną gęstość i nietoksyczność stosowany jako dodatek obciążający do płuczek wiertniczych.
- W medycynie sproszkowany baryt, ze względu na pochłanianie przez niego promieniowania rentgenowskiego oraz fakt, że nie wchłaniania się z przewodu pokarmowego stosuje się go jako składnik środka cieniującego – papki barytowej w diagnostyce radiologicznej przewodu pokarmowego.
- BaO stosuje się w przemyśle chemicznym i materiałów ogniotrwałych.
- BaCO3 – jako trutkę na gryzonie.
- BaO2 – wykorzystywany jest do otrzymywania tlenu, wody utlenionej i jako zapalnik do aluminiowych materiałów termitowych.
- Wykorzystywany w przemyśle papierniczym jako wypełniacz,
w przemyśle gumowym, włókienniczym, chemicznym,
- używany przy produkcji farb (biały pigment),
- w budownictwie – jako dodatek do ciężkiego betonu
- W jubilerstwie stosowany jest rzadko ze względu na łupliwość i niską twardość. Znane są obrobione kamienie o masie od 50 do 300 ct pozyskiwane w Anglii – (spotykane są kryształy do 1 m długości) i Francji.
Na ogół jest używany w celach dekoracyjnych. Ma duże znaczenie kolekcjonerskie.wikipedia.pl
BAR (Ba)
Bar metaliczny w atmosferze argonu.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/barmetaliczny-1.jpg
Zastosowanie barytu metalicznego:
Metaliczny bar stosuje się jako dodatek do stopów ołowiu, zwiększający ich twardość (stopy typograficzne), w metalurgii jako odtleniacz, jako składnik stopów do usuwania gazów resztkowych z lamp elektronowych. Szersze zastosowanie mają związki baru, głównie siarczan baru. Azotan baru oraz chloran baru są używane do wyrobu sztucznych ogni, gdzie barwią płomień na zielono.
FLUORYT
Fluoryt. Kowary, Dolny Śląsk.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/fluorytkowary.jpg
http://romanryb.webpark.pl
Niezwykłe zróżnicowanie barwy fluorytu było powodem tego, że minerał ten już w starożytności był ceniony jako kamień ozdobny. W dawnym Rzymie popularnością cieszyły się wielobarwne wazy o nazwie murrhins wykonywane z fluorytu przywożonego z za Morza Kaspijskiego. W czasach obecnych fluoryt stracił pozycję cenionego kamienia ozdobnego. Mimo efektownego zabarwienia jest rzadko stosowany w jubilerstwie, ze względu na miękkość (4 w skali Mohsa).
Główna masa wydobywanego na świecie fluorytu (około 5 mln ton rocznie) jest zużywana przez przemysł chemiczny, metalurgiczny, ceramiczny i szklarski. Już w XVII wieku zauważono, że rudy, w których współwystępował ten barwny minerał, znacznie łatwiej od innych ulegały stopieniu. Na wielką zaś skalę zaczęto stosować fluoryt w hutnictwie angielskim od 1775 r., dodatek fluorytu do stosowanego jako topnik wapienia obniżał temperaturę wytopu, zwiększał płynność szlaki i ułatwiał przechodzenie do niej siarki i fosforu. Obecnie do produkcji 1 tony stali używa się kilku kilogramów fluorytu.
Fluoryt jest również cennym dodatkiem w procesie produkcji cementu, niewielki jego udział obniża temperaturę wypału klinkieru z 1250 do 800°C, co wydatnie obniża koszty paliwa. Dodatek fluorytu ułatwia uzyskiwanie modnego obecnie szkła opalowego.
Uzyskiwane z fluorytu związki fluoru mają duże znaczenie we współczesnej technologii. Przykładem ich jest teflon, niewrażliwy na działanie niemal wszystkich związków chemicznych i znajdujący powszechne zastosowanie także w gospodarstwie domowym. Inny związek fluoru - freon - robił wielką karierę jako środek stosowany w chłodnictwie i przemyśle kosmetycznym, dopóki nie zorientowano się, że stanowi zagrożenie dla górnych warstw atmosfery. Korzystnie natomiast działają niewielkie ilości związków fluoru stosowane w pastach do zębów.pgi.gov.pl
Fluoryt krystaliczny
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Fluoryt2.jpg
W eksploatowanych do niedawna złożach dolnośląskich Boguszów i Stanisławów baryt występuje w paragenezie z fluorytem. Z tego względu złoża obu kopalin omawiane są wspólnie. Nagromadzenia barytu o znaczeniu gospodarczym występują również w Górach Świętokrzyskich.
W złożach dolnośląskich nagromadzenia barytu występują w szczelinach uskokowych w formie żył o zmiennej długości, miąższości i stromym upadzie. Średnia zawartość BaSO4 wynosi w nich około 80%, przy zawartości fluorytu od kilku do kilkunastu procent. Na ogół zawartość fluorytu wzrasta wraz z głębokością.
W złożu Boguszów k/Wałbrzycha nastąpiło w trakcie powodzi w lipcu 1997 roku katastrofalne zalanie kopalni. Z tego powodu wydobycie wstrzymano, a całość zasobów złoża zaliczono do pozabilansowych. Nieopłacalność wydobycia spowodowała w 1998 roku jego zaniechanie także w kopalni Stanisławów.
Kilkadziesiąt lat temu eksploatowano baryt w Górach Świętokrzyskich w złożu Strawczynek. Występuje on tu w skałach węglanowych dewonu dolnego tworząc nieregularne gniazda i przerosty o niskiej zawartości składnika użytecznego (około 30 %) i o niewielkich zasobach.
Szczególne znaczenie złożowe mają żyły fluorytowo-barytowe. W Polsce żyły takie występują w Boguszowie koło Wałbrzycha i Stanisławowie koło Złotoryi (głównym minerałem w tych złożach jest baryt). Największym złożem fluorytu było jednak złoże w Kletnie koło Stronia Śląskiego, gdzie fluoryt - antozonit - współwystępował z rudą uranową wydobywaną w latach 50-tych, w okresie „zimnej wojny”.
Niewielkie ilości fluorytu występują również w licznych miejscach na obszarze Gór Sowich, niecki śródsudeckiej i masywu Strzegomia, a także w Karpatach fliszowych oraz w wapieniach w obrębie wysadów solnych na Kujawach.
Udokumentowane zasoby barytu wynoszą 5,66 mln ton, a fluorytu 0,54 mln ton.pgi.gov.pl
preseant June 8th, 2009, 03:21 PM I taka ciekawostka.
DIAMENTY
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/brillant.jpg
Diamenty nad Kaczawą
W to, że w rejonie Złotoryi występuje złoto i wspaniałe minerały - agaty i ametysty - nikt nie wątpi. Ale żeby diamenty...
Okazy w Berlinie?
Już w 1863 r., w pierwszym kompleksowym dziele o śląskich minerałach „Die Mineralien Schlesiens”, które zostało wydane we Wrocławiu, H. Fiedler umieścił hasło diament. Wspomina w nim o tym, że kustosz wrocławskiego muzeum znalazł w piaskach złotonośnych w okolicach Złotoryi pojedyncze, błyszczące ziarna. Bez szczegółowych badań trafiły one do Muzeum Mineralogicznego w Berlinie. Czy były to prawdziwe diamenty? Co się z nimi stało? Nie wiadomo. Ale geolodzy wciąż nie tracą nadziei na to, że na Dolnym Śląsku wreszcie uda się odnaleźć pierwszy polski diament.
Niezniszczalny
Diament był już znany starożytnym Grekom. Nadali mu nazwę adamas - niezniszczalny. Nie bez przyczyny. Diament to najtwardsza substancja jaką na Ziemi znalazł człowiek (jest 1000 razy twardszy od kwarcu). Ze względu na urok jak i właściwości ma szerokie zastosowanie – od wyrobów jubilerskich po urządzenia tnące i wiercące. Posiada tylko jedną „wadę”: występuje w zbyt małych ilościach. Do XVIII wieku uważano, że diamenty są trujące. Wieści takie rozpowszechniali zarówno poszukiwacze, jak i posiadacze tych drogocennych minerałów. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: złodzieje zazwyczaj połykali diamenty w całości. Potem czekali kilka dni na to, aż ponownie ujrzą światło dzienne. W tym czasie mogli być bez obaw przeszukiwani. Z diamentem wiązano wiele przesądów. Był używany jako amulet chroniący przed urokiem i mocą szatańską. Mógł rozproszyć diabelskie ciemności i odbijać pioruny. Dziś krystaloterapia używa go jako środka wzmacniającego siły ducha i umysłu. O kieszeni nic nie wspomina.
Diament w kimberlicie, RPA
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/800px-Diamant_sur_kimberlite_4Rpubl.jpg
Diamenty z bazaltami
Diamenty eksploatowano w Indiach, Brazylii i RPA. W XX wieku odkryto je na Syberii (lata 50.) i w Australii (lata 70.). Zdaniem geologów, nadchodzi czas na Pogórze Kaczawskie. Ale zanim rozpoczniemy poszukiwania warto odpowiedzieć na pytanie, jak powstały diamenty. Ta specyficzna odmiana węgla tworzyła się na głębokościach ok. 100 km. Towarzyszy kimberlitom (rodzaj skał magmowych), które wypełniają stare kominy wulkaniczne. Nimi właśnie wydobywała się na powierzchnię przepojona gazami magma. Zawierała też węgiel. Pod wpływem wielkiego ciśnienia i wysokiej temperatury dochodziło do krystalizacji tego minerału w postaci diamentu. Czy ma to związek ze Złotoryją? A właśnie, że ma. Zdaniem geologów, procesy wulkaniczne jakie przed milionami lat zachodziły w południowej Afryce, były podobne do tych z Sudetów. To ich efektem są bazalty – skały eksploatowane w wielu kamieniołomach koło Złotoryi i Jawora.
Czesi znaleźli
Udało się znaleźć diamenty u naszych południowych sąsiadów. Już w 1869 r. w rejonie Średniogórza natrafiono na pierwszy czeski diament. Niektórzy ówcześni geolodzy próbowali sugerować, że okaz ten przywieziono z Niemiec. Dyskusję ucięło drugie odkrycie. W 1927 r. kierownik szkoły kamieniarskiej z Turnova znalazł kolejny diament. W połowie XX wieku wykryto pierwsze w Czechach kominy kimberlitowe. Nasi geolodzy uważają, że ta strefa diamentowa przedłuża się na teren Polski. To właśnie rejon Lubania, Jawora i Złotoryi należał do najaktywniejszych pod względem wulkanicznym obszarów w kraju. Na Dolnym Śląsku doliczono się ponad 300 wystąpień bazaltów, będących niczym innym jak zastygniętą magmą, która przedostała się na powierzchnię z głębokości co najmniej kilkudziesięciu kilometrów. Geolodzy uważają, że na występowanie w podłożu kimberlitów mogą wskazywać choćby zaobserwowane anomalie magnetyczne. Badania trwają od lat. W piaskach okolic Złotoryi i Legnickiego Pola znaleziono prawie komplet minerałów, które w naturze towarzyszą diamentom. Podobnie było w Czechach. Czy odnalezienie diamentów nad Kaczawą jest tylko kwestią czasu?
http://www.karkonosze.ws/diamenty_nad_kaczawa_artykul_40.html
POWSTAWANIE DIAMENTÓW
Diament to minerał z gromady pierwiastków rodzimych. Jego występowanie jest bardzo rzadkie, choć węgiel, z którego jest tworzony występuje bardzo pospolicie. Dzieje się tak dlatego, że krystalizacja przebiega w ekstremalnych warunkach, pod ciśnieniem przekraczającym 70 ton na centymetr kwadratowy i w temperaturze wyższej od 1300 st. C. Warunki takie są na głębokości 100-200 km podczas procesów tektonicznych.
Gdy wybuchał wulkan, magma wydobywałą się na powierzchnię przepojona gazami i zawierająca również węgiel. Pod wpływem wysokiego ciśnienia oraz wysokiej temperatury dochodziło do krystalizacji węgla do postaci diamentu. Diamenty wraz z fragmentami skały, w której wykrystalizowały, zostały wypchane blisko pod powierzchni gdzie w skale wypełniają stare kominy wulkaniczne.
Skały te noszą nazwę kimberlit (nazwa od miasta Kimberly w RPA, gdzie w roku 1871 znaleziono diamenty). Ta magmowa skała głębinowa o niebiesko-zielonkawym zabarwieniu złożona jest głównie z biotytów, oliwinów, piropów i ilmenitów.
Proces powstawania kominu
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/kimberlit-proces.jpg
Na powierzchni ziemi występują w postaci kominów zwężających się w głąb ziemi. Chociaż diamenty występują w kimberlitach, nie powstawały w nich. Dowodem na to jest fakt, że w jednym z kominów znaleziono 2 części tego samego kryształu pochodzące z różnych głębokości.
Wielkości kominów kimberlitowych na powierzchni są różne. Pierwszy odnaleziony miał rozmiar 430 m x 880 m lecz są i większe kominy. Największy aktualnie znaleziony jest w Tanzanii (Mwadui), występują też w Botswanie (Orapa), Afryce Wschodniej, RPA, okolicach Zatoki Gwinejskiej, Indiach, USA, Kanadzie i oczywiście Rosji (Jakucja).
http://www.jubilerskie.info/diament/diament-wys.html
preseant June 17th, 2009, 07:08 PM CYRKON (minerał)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Zircon1.jpg
Kryształy cyrkonu
Cyrkon - to pospolity minerał z gromady krzemianów.
Nazwa nawiązuje do składu chemicznego minerału, pochodzi od perskiego zargun (zar = złoto, gun = barwa) = złocisty.
Jest kruchy, przezroczysty.
Ma różne barwy: złocistobrunatną, jasnożółtą, słomkowożółtą (jargon), jaskrawożółtą (melichrysos), różową, czerwoną, czerwonopomarańczową (hiacynt), zieloną (beccaryt), fioletową, niebieską (starlit), niebieskozieloną, brunatną, czarną; bywa też bezbarwny (sparklit). Niekiedy wykazuje efekt kociego oka.
Często zawiera pewne ilości : uranu, toru (malakon), hafnu (alvit), niobu, tantalu, itru i innych ziem rzadkich oraz wody (cyrtolit).
Zastosowanie:
- ważne źródło otrzymywania pierwiastka cyrkonu, także toru, hafnu, itru i niobu,
- jest stosowany do produkcji materiałów żaroodpornych i ognioodpornych,
do produkcji ceramiki i szkliw,
- w stomatologii, jako alternatywa dla stopów metali,
- do produkcji materiałów ściernych i włókien
- wykorzystywany w przemyśle chemicznym
- stosuje się go również do produkcji farb i pigmentów
- w reaktorach nuklearnych,
- służy do oznaczania wieku bezwzględnego skał metodami radiometrycznymi,
- należy do bardzo cenionych kamieni kolekcjonerskich i jubilerskich.
W jubilerstwie prawidłowo oszlifowane cyrkony dzięki bardzo dużej dyspersji są konkurencją dla diamentów. Trudność w uzyskaniu właściwego szlifu sprawia duża kruchość minerału. Tym należy tłumaczyć obserwowane często lekkie zaokrąglenie rondysty kamieni oszlifowanych. Cyrkony o zabarwieniu niebieskim lub złotym uzyskuje się przez obróbkę cieplną ciemnoczerwonych okazów z Tajlandii.wikipedia.pl
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Zircon_M257.jpg
Oszlifowany cyrkon
CYRKON (Zr)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/cyrkon.jpg
Cyrkon metaliczny
Pierwiastek ten występuje w dwóch odmianach alotropowych: krystalicznej (miękki, biały, kowalny metal) i amorficznej (niebiesko-czarny proszek).
Właściwości cyrkonu są wyjątkowo podobne do znajdującego w tej samej grupie hafnu. Metaliczny cyrkon jest, tak jak tytan, odporny na korozję. Na powietrzu utlenia się w temperaturze około 700°C. Tworzy związki głównie na +4 stopniu utlenienia.
Wykorzystanie: Cyrkon stosuje się w technice lamp próżniowych i technice jądrowej jako materiał osłonowy w reaktorach wodnych (jest materiałem o najwyższym współczynniku odbicia promieniowania elektromagnetycznego.). To ostatnie zastosowanie wymaga czystego cyrkonu, wolnego od domieszek hafnu. Używany jest również w przemyśle metalurgicznym (dodatek do stali) i przy produkcji porcelany. Znalazł też zastosowanie w technice wysokiej próżni jako pułapka wchłaniająca gazy. Jest również składnikiem stopów odpornych na korozję powodowaną kwasami.
http://www.ewamalecka.republika.pl
Źródła surowcowe cyrkonu w Polsce można podzielić na zidentyfikowane i niezydentyfikowane. Zidentyfikowane to:
Złoża okruchowe w rejonie Ławicy Odrzańskiej, Słupskiej, a także Wiślanej. Dane z rozpoznania geologicznego wskazują, że w rejonie pierwszych dwóch Ławic, w sześciu zbadanych obszarach, można się spodziewać ok. 80 tys. ton cyrkonu, rutyli i monacytu. Badania laboratoryjne i technologiczne w Politechnice Śląskiej i Wrocławskiej stwierdziły możliwość otrzymywania wysokojakościowych koncentratów[...]
Złoża okruchowe występujące w rejonie Dolnego Śląska są związane głównie z eksploatacją kruszyw naturalnych - żwirów. Wykazano, że spośród ok. 80 złóż na Dolnym Śląsku eksploatowanych jest ok. 40, z tego 11 może być źródłem minerałów ciężkich o znaczeniu gospodarczym. Oszacowano, że w składowiskach odpadów i stawach zdeponowane jest ok. 10 tys. ton cyrkonu, a w wytypowanych zakładach można pozyskać ok. 700 ton minerałów ciężkich rocznie.
Należy zaznaczyć, że zarówno z piaskach morskich jak i złożach rozsypowych Dolnego Śląska głównym składnikiem minerałów ciężkich są granaty (głownie almandyn Fe3Al2(SiO4)3) i obok cyrkonu zawierają istotne ilości rutylu (tlenek tytanu), monacytu (źródło pierwiastków ziem rzadkich) i ilmenitu (FeTiO3).
http://www.minproc.pwr.wroc.pl/journal/pdf/1991/20%20Kowalczyk.pdf
Ponadto cały czas aktualizuję informacje w całym wątku, dodaje nowe fotki (większe), art. prasowe, mapki...
preseant June 18th, 2009, 10:57 PM Tylko prywatyzacja uzdrowi Polską Miedź
Prezes rezygnuje, spółka ogranicza inwestycje, bo państwo zabiera lwią część zysku. Związkowcy są wściekli, gdyż będzie mniej dla nich. W KGHM jest gorąco.
W ubiegłym roku KGHM zarobił 2,9 mld zł. We wtorek skarb państwa postanowił wypłacić aż 80 proc. dywidendy z tego zysku. Pełniący obowiązki prezesa Herbert Wirth stwierdził, że w tej sytuacji spółka będzie musiała ograniczyć część swoich inwestycji, bo zabraknie na nie środków.
Wirth zastępuje Mirosława Krutina, który we wtorek nie zdecydował się kandydować na kolejną kadencję. Był drugim w historii spółki prezesem wybranym w konkursie, a nie, jak poprzednicy, z nominacji politycznej. Zapowiadał radykalne cięcia kosztów i poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu. W KGHM rządził jednak tylko 13 miesięcy. Stracił zaufanie ministra skarbu, gdy w maju uległ związkom zawodowym i zgodził się na wypłatę każdemu z 18 tys. pracowników 5000 zł premii. Dzień później Ministerstwo Skarbu Państwa zażądało zmian w zarządzie, co w praktyce oznaczało jego odwołanie. Wówczas Krutin, który wcześniej trwał uparcie przy stanowisku, że cały zysk należy pozostawić w KGHM, zgodził się wypłacić połowę dywidendy. Pozostała część miała pójść na inwestycje przedsiębiorstwa.
Ale na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy we wtorek przedstawiciel skarbu państwa złożył projekt uchwały idący jeszcze dalej. Ostatecznie zostanie wypłacone 2,33 mld zł, z czego do budżetu państwa trafi ponad 970 mln zł (skarb państwa ma prawie 42 proc. udziałów w KGHM). Resztę dostaną inni akcjonariusze - po 11,68 zł za akcję. W spółce zostanie 584 mln zł.
Związki zawodowe w KGHM są oburzone i straszą demonstracją pod siedzibą Ministerstwa Skarbu Państwa.
Zapytaliśmy znanych ekonomistów, co zrobić z przedsiębiorstwem, by mogło się normalnie rozwijać w przyszłości.
Komentuje Ryszard Bugaj, doradca ekonomiczny Prezydenta RP
Wybór - prywatyzować KGHM czy nie - wydaje się bardzo trudny. Nie jestem zwolennikiem prywatyzacji za wszelką cenę, bo to może nieść ze sobą wielkie ryzyko. Wyobraźmy sobie taką sytuację: KGHM zostaje sprywatyzowany, a inwestor, który przejmuje przedsiębiorstwo, ma inne kopalnie miedzi, które są tańsze w eksploatacji. Wówczas może ograniczyć lub zlikwidować wydobycie w KGHM i tysiące ludzi straci miejsca pracy.
Znaczące udziały skarbu państwa w spółkach nie oznaczają, że przedsiębiorstwa te funkcjonują źle. Przeciwnie - gdyby Donald Tusk uderzył pięścią w stół i zdecydował się na znacznie większą pomoc dla stoczni, to nie mielibyśmy do czynienia z ich upadkiem. Z drugiej strony, jeśli polityka skarbu państwa jest obliczona tylko na podział łupów z takiej spółki - a przy złej sytuacji budżetowej wydaje się, że tak rząd w przypadku KGHM postępuje - to nawet prywatyzacja wydaje się sensowna. Wszystko jednak zależy od tego, kto kupi taką spółkę.
Komentuje Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha
Skarb państwa jest najgorszym możliwym udziałowcem, bo postępuje w dzisiejszych warunkach ekonomicznych zupełnie nieracjonalnie. Oczywiście, dywidenda należy się akcjonariuszowi jak psu zupa, ale racjonalny udziałowiec - inaczej niż państwo - decydując się na jej wypłatę myśli perspektywicznie, bierze pod uwagę potrzeby inwestycyjne i kolejne lata funkcjonowania przedsiębiorstwa. Tymczasem skarb państwa, dla którego ważne są potrzeby budżetowe w danym roku, liczy tylko kolejne dwanaście miesięcy.
Przesadą jest stwierdzenie, że inwestor strategiczny będzie chciał się pozbyć spółki po jej zakupie, uważając, że wydobycie miedzi kosztuje w Polsce zbyt dużo. Gdyby tak miało być, to koszt wydobycia w jego pozostałych kopalniach musiałby być bliski zeru. Ceny miedzi na światowych rynkach są tak wysokie, że jej wydobycie wciąż przynosi i będzie jeszcze przynosić ogromne zyski.
Komentuje prof. Stanisław Gomułka, ekonomista Business Centre Club
Już od dawna sugeruję ministrowi skarbu państwa, by przyspieszył prywatyzację spółek państwowych. Ale na razie to tempo, wbrew zapowiedziom, nie jest większe, niż było za poprzednich rządów.
KGHM nie jest na liście spółek o znaczeniu strategicznym, nie widzę więc powodów, dla których spółka nie miałaby być sprywatyzowana. Skarb państwa nie powinien być jej znaczącym właścicielem, bo głównym interesem, jaki w niej ma, to wypłacenie zysku ze spółki do budżetu. Kolejnym problemem jest upolitycznianie rad nadzorczych oraz innych decyzji personalnych w KGHM i spółkach zależnych. To wszystko nie sprzyja stabilności pracy przedsiębiorstwa.
Związki zawodowe teraz, co prawda, sprzeciwiają się prywatyzacji spółki, ale gdy jej sytuacja będzie już krytyczna - jak w przypadku stoczni - będą domagać się od państwa, by znalazło dla KGHM inwestora. Tyle że wtedy będzie już na to za późno. Ceny miedzi na światowych rynkach, choć nie są tak dobre, jak rok temu, są nadal niebotycznie wysokie i dlatego to dobry czas na prywatyzację. Jeśli istnieje obawa, że inwestor strategiczny będzie chciał takiej spółki po jej zakupie się pozbyć, zawsze można ją sprywatyzować poprzez giełdę. Wtedy akcjonariat będzie bardziej rozproszony i nie będzie znaczącego udziałowca przedsiębiorstwa.
Komentuje Ryszard Petru, ekonomista Szkoły Głównej Handlowej
Prywatyzacja takich spółek jak KGHM powinna być poza wszelką dyskusją. Przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa cierpią na brak kapitału, dobrego zarządzania i charakteryzują się wysoką niepewnością jutra. Wszelkie monopole powinny być przez państwo likwidowane. Kryteria doboru kadry zarządzającej rzadko są podyktowane obiektywizmem. Nie sprzyja to długofalowej strategii planowania w spółce.
Obiecałem sobie nie komentować wszelakich spraw związanych z prywatyzacją, zarządzaniem, koncesjami dot. złóż i polskich przedsiębiortw wydobywających surowce naturalne. Ale po prostu czytając ten bełkot "fachowfców" którzy za wszelką cenę chcą prywatyzować wszystko i wszędzie jestem zdumiony i wkur.... Rozumiem również że państwo nie zarządza spółkami skarbu państwa w taki sposób jaki sobie wszyscy życzymy, wyciąga pieniądze żeby załatać dziurę budżetową a rotacje na stanowiskach są częstsze niż trenerów w ekstraklasie. Ale na miłość boską przecież to kura znosząca złote jaja. Po jaką cholerę ktoś w ogóle myśli żeby sprzedawać spółkę która ma takie perpektywy przed sobą i takie zasoby surowców naturalnych pod sobą? To nie tylko tyczy się KGHM. Oddawanie koncesji na poszukiwanie i wydobycie złota, uranu, węgli, gazu, rozmaitych złóż metali i wielu innych, których jak widać mamy pod dostatkiem jest z naszego punktu widzenia opłacalne? Dlaczego państwo nie może skutecznie zadbać i zarabiać na tych surowcach, które suma sumarum, są własnością każdego z nas? Sprzedaje się je za bezcen, dwukrotnośc trzykrotność rocznych zysków i w ten sposób pozbawia się dochodów państwa które mogłyby być przeznaczone na infrastrukturę, naukę, chociażby na emerytury nawet. Spółkami państwowymi można zarządzać skutecznie, nawet jeśli właścicielelm jest państwo. Dowodem na to jest wiele firm państwowych, zachopdnich, które doskonale sobie radzą i wównież wykupują nasze firmy. Jak można oddawać koncesje zachodnim firmom na poszukiwanie i wydobywanie gazu, którego wszelkie prognozy wskazują że jest go w Polsce bardzo dużo? Jest kura która znosi jaja. Państwo zarabia na sprzedaży tych jaj. Więc po co ją zarzynać na mięso? Po prostu nie wierzę i nie ufam tej całej prywatyzacji-złodzieizacji. Czy państwo naprawdę nie może być właścicielem spółek? W obecnej formie jest cięzko ale w ogóle niedasię? Wypowiedzcie się na ten temat. Jest wielu mądrych ludzi na tym forum. Przekonajcie mnie że prywatyzacja, szczególnie strategicznych spółek lub tylko przynoszących zyski to "jedyniesłuszna" droga.
aaaaaa1 June 20th, 2009, 10:55 AM doskonały wątek!
wargamer69 June 20th, 2009, 06:17 PM o tak!...jest nadzwyczajny....:) wyrazy podziwu za zebranie tych materiałów...:)
preseant June 20th, 2009, 07:51 PM to cieszy, że wątek się podoba :) bądź co bądź, niektóre informacje są bardzo ciekawe :)
Teraz znowu o polskim uranie, najnowszy "Wprost":
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/1-3.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/2-2.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/3-1.jpghttp://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/4-1.jpg
OECD, jak widać, ma jeszcze bardziej optymistyczne dane.
pswiatek June 21st, 2009, 11:13 AM Obiecałem sobie nie komentować wszelakich spraw związanych z prywatyzacją, zarządzaniem, koncesjami dot. złóż i polskich przedsiębiortw wydobywających surowce naturalne. Ale po prostu czytając ten bełkot "fachowfców" którzy za wszelką cenę chcą prywatyzować wszystko i wszędzie jestem zdumiony i wkur.... Rozumiem również że państwo nie zarządza spółkami skarbu państwa w taki sposób jaki sobie wszyscy życzymy, wyciąga pieniądze żeby załatać dziurę budżetową a rotacje na stanowiskach są częstsze niż trenerów w ekstraklasie. Ale na miłość boską przecież to kura znosząca złote jaja. Po jaką cholerę ktoś w ogóle myśli żeby sprzedawać spółkę która ma takie perpektywy przed sobą i takie zasoby surowców naturalnych pod sobą? To nie tylko tyczy się KGHM. Oddawanie koncesji na poszukiwanie i wydobycie złota, uranu, węgli, gazu, rozmaitych złóż metali i wielu innych, których jak widać mamy pod dostatkiem jest z naszego punktu widzenia opłacalne? Dlaczego państwo nie może skutecznie zadbać i zarabiać na tych surowcach, które suma sumarum, są własnością każdego z nas? Sprzedaje się je za bezcen, dwukrotnośc trzykrotność rocznych zysków i w ten sposób pozbawia się dochodów państwa które mogłyby być przeznaczone na infrastrukturę, naukę, chociażby na emerytury nawet. Spółkami państwowymi można zarządzać skutecznie, nawet jeśli właścicielelm jest państwo. Dowodem na to jest wiele firm państwowych, zachopdnich, które doskonale sobie radzą i wównież wykupują nasze firmy. Jak można oddawać koncesje zachodnim firmom na poszukiwanie i wydobywanie gazu, którego wszelkie prognozy wskazują że jest go w Polsce bardzo dużo? Jest kura która znosi jaja. Państwo zarabia na sprzedaży tych jaj. Więc po co ją zarzynać na mięso? Po prostu nie wierzę i nie ufam tej całej prywatyzacji-złodzieizacji. Czy państwo naprawdę nie może być właścicielem spółek? W obecnej formie jest cięzko ale w ogóle niedasię? Wypowiedzcie się na ten temat. Jest wielu mądrych ludzi na tym forum. Przekonajcie mnie że prywatyzacja, szczególnie strategicznych spółek lub tylko przynoszących zyski to "jedyniesłuszna" droga.
Co do KGHM podzielam Twoją opinię, dopóki jest bardzo zyskowna warto się zastanowić czy pozostawienie jej państwowej nie opłaci się bardziej - ewentualnie sprzedaż za bardzo duże pieniądze.
Co do innych firm nie jest już tak różowo. Niestety firmy państwowe nie radzą sobie w warunkach uczciwej konkurencji i zwykle rząd te warunki odpowiednio poprawia aby firma sobie poradziła.
Przykład węgiel - ja dużo tracimy na kopalniach, a przecież węgiel to niby bogactwo
Wracając do tematu w Polsce większość złóż jest zarzucona ponieważ eksploatacja była uznana za nieopłacalną. W tym przypadku firmy prywatne jeśli tylko chcą wydobywać powinny mieć do tego prawo. Gdyby taka KGHM wzięła się za średnio opłacalne złoże nigdy nie osiągnęłaby zysku, a najprawdopodobniej skończyłoby się na ciągłym dofinansowywaniu przez państwo
preseant June 21st, 2009, 07:31 PM ^^
Może kiedyś dojrzeję do faktu, że prywatyzacja jest słuszną drogą. Oczywiście tylko niektóre branże IMO powinny być państwowe. Wydobycie surowców, energetyka, zbrojeniówka, infrastruktura kolejowa (tory)... Resztę prywatyzować - tylko za uczciwe pieniądze. A te, które już są w rękach państwowych zrestrukturyzować, jak trzeba pozwalniać ludzi (po przejściu w prywatne ręce i tak by to nastąpiło), obsadzić dobrze opłacanymi menadżerami. Ukrócić związki, co chwilę wyciągające ręce do państwa i przede wszytkim potrzebne są nowe przepisy. Przeprowadzić niezależny audyt, jeśli spółka słabo rokuje - bez litości zamknąć. Chociaż ciężko mówić o zamknięciu np zakładów zbrojeniowych... dość strategiczna branża. Żadnych politykierów w radach nadzorczych. Jedyne kryterium zatrudniania to odpowiednie wykształcenie i doświadczenie - to może wyeliminowałoby obsadzanie spółek państwowych kolegami i "przyjaciółmi" bo miałem dług wdzięczności itp itd No i to ściąganie zysków przez rząd, jak te ostatnie w kghm. Zamiast na inwestycje spółki pójdzie na załatanie dziury. Większa niezależność spółek. Prawnie zagwarantować, że skoro spółka ma niezbędne inwestycje przez najbliższe 5 lat to rząd nie może się dobrać do tych pieniędzy...itd itd Jest trochę mądrych ludzi, nie wierzę, że przy dobrej woli, nie da się odpolitycznić i uniezaleźnić częściowo takich spółek coby mogła skutecznie zarabiać...
Wiem w dzisiejszych czasach to po prostu nie działa. To jest utopia, bo żaden rząd nie odda władzy w takiej spółce. Pozbyć się łupu i tak po prostu oddać dobre stołki za nic...:/
Może i błądzę ale co mi tam :lol:
preseant June 21st, 2009, 10:56 PM KRZEMIEŃ PASIASTY
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/df.jpg
Polski diament spod Sandomierza
Krzemień pasiasty zaczyna robić furorę na świecie jako kamień ozdobny. Występuje tylko w jednym miejscu - w okolicach Sandomierza. W Polsce jeszcze niedawno używano go do utwardzania dróg. Do tej pory nikt nie kontroluje ani jego wydobycia, ani półlegalnego eksportu - wskazuje "Rzeczpospolita".
Pasiasty minerał nazywany jest polskim diamentem - równie twardy, niesłychanie kruchy i trudny w obróbce. Kilkanaście dni temu kolekcję z krzemieniem wprowadziła do swoich salonów firma jubilerska W. Kruk. Teraz zastanawia się nad eksportem. Biżuterię z nim nosił już Czesław Niemen. Teraz sięgają po kamień międzynarodowe gwiazdy - Victoria Beckham, Robbie Williams, Boy George i - podobno - Madonna.
Pierwszy wykorzystał go do celów artystycznych Cezary Łutowicz, jubiler z Sandomierza. Projektowaniem biżuterii z krzemieniem pasiastym zajmuje się od 1972 r.
Światowe trendy są dziś takie, że to, co naturalne, robi największą furorę. Stąd minerały, kamienie, naturalne surowce łączone ze szlachetnym kruszcem tworzą niepowtarzalną biżuterię. Krzemień dostrzegły gwiazdy oraz osoby, które chcą podkreślić swoją oryginalność - mówi Piotr Kowalczuk, redaktor portalu jubilerskiego pb.info.pl.
Tymczasem kamień, robiący furorę na Zachodzie, nie jest w żaden sposób chroniony - nadal traktowany jest jako odpad przy wydobywaniu wapienia lub piaskowca. Dlatego przez wiele lat używano go do utwardzania dróg. Gdy gruchnęła wiadomość, że biżuterię z krzemieniem z Polski nosi Victoria Beckham, kamienie z dróg zostały błyskawicznie wybrane, zaczęły też powstawać nielegalne wykopy na wzór śląskich biedaszybów.
Niedawno krzemieniem zainteresował się jubilerski potentat, poznańska firma W. Kruk. Od kilku dni w jej salonach można kupić kamień oprawiony w złoto czy srebro. - Ludzie są zaskoczeni, że w Polsce mamy taki światowy unikat geologiczny. Mówią, że to fantastycznie, bo wreszcie jesteśmy w czymś pierwsi, że poza bursztynem można zakupić coś typowo polskiego - mówi Iwona Cieślik z W. Kruk.
Firma zabrała się do promocji krzemienia i bada jego potencjał eksportowy. Na Targach Biżuterii we Włoszech kolekcja z polskim diamentem robiła furorę. Czy W. Kruk zdecyduje się na eksport? - Prowadzimy wstępne rozmowy. Na pewno żadne ustalenia nie zapadną w tym roku. Z tradycyjnymi wyrobami jubilerskimi nie mamy szans eksportowych, ale kolekcje wizerunkowe, jak ta z krzemieniem, wzbudzają ogromne zainteresowanie - mówi "Rz" Jan Rosochowicz, prezes zarządu W. Kruk.
Biżuteria z krzemieniem nie jest najtańsza - od kilkuset złotych za kolczyki, ok. 2 tys. za bransoletkę do prawie 3 tys. zł za kolię. W przypadku pracowni Cezarego Łutowicza ceny oscylują od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. (PAP)rp.pl
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/100_3377.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/2320.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/7390000197.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/bizuteriamonikibloxpl.jpg
bizuteriamoniki.blox.pl
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/wwwbizuteriagoreckipl.jpg
www.bizuteriagorecki.pl
Krzemień pasiasty podbija świat
Mało znany gatunek kamienia spod Kielc podbija serca zachodnich gwiazd. Biżuterię z krzemieniem pasiastym noszą już Victoria Beckham i Robbie Williams, a w kolejce czekają następni.
Słyszałeś kiedyś o krzemieniu pasiastym? To prawdziwy rarytas na skalę światową! Występuje tylko w jedynym miejscu na Ziemi - na Kielecczyźnie. A dokładnie: pod wsią Śródborze koło Ożarowa, w Krzemionkach Opatowskich i okolicach Iłży. I pewnie długo jeszcze byśmy się o jego istnieniu nie dowiedzieli, gdyby biżuterią z tego właśnie kamienia nie zainteresowały się zachodnie gwiazdy.
Krzemień pasiasty powstał 150 milionów lat temu w wyniku wymarcia kolonii pewnego gatunku gąbek morskich. 4 tys. lat temu mieszkańcy tamtych terenów wyrabiali z niego siekierki, ale potem słuch o tym minerale zaginął... Pół roku temu srebrne kolczyki i bransoletkę z krzemieniem o charakterystycznych podłużnych paskach kupiła Victoria Beckham. Dziś noszą go też piosenkarze Robin Williams (spinki do mankietów) i Boy George (bransoletka na nogę). - Dzwonią do mnie z całej Europy ludzie z pierwszych stron gazet, biznesmeni, politycy, aktorzy, modelki i wypytują o biżuterię - opowiada Cezary Łutowicz, jubiler z Sandomierza, który zajmuje się wytwarzaniem biżuterii z krzemienia pasiastego.
Wszystko wskazuje na to, że moda na biżuterię z "polskim diamentem" - jak określa się na Zachodzie nasz krzemień - dopiero się w Europie zaczyna: - Ten kamień jest absolutnie niepowtarzalny. Można się było spodziewać, że w jakimś momencie przyjdzie na niego moda - twierdzi prof. Andrzej Szadkowski, kierownik Pracowni Projektowania Biżuterii w łódzkiej ASP.
- Bogaci mają już kilogramy biżuterii z diamentów i innych kamieni, poszukują więc nowości. A krzemień pasiasty jest zupełnie nieznany - wtóruje Łutowicz.
Poza tym - jak podkreślają specjaliści - krzemień pasiasty ma trzy najważniejsze cechy, którymi powinny charakteryzować się najbardziej wartościowe kamienie: rzadkość występowania, twardość bliską diamentu i wyjątkową dekoracyjność
Z mody na "polski diament" cieszy się też Marcin Zbigniew Majcher, burmistrz gminy Ożarów (woj. świętokrzyskie) na której terenie są jego główne zasoby. - Przyjeżdża do nas coraz więcej kolekcjonerów w poszukiwaniu krzemienia pasiastego. Kiedyś piękne okazy można było znaleźć na każdym polu. Teraz trzeba się sporo naszukać, żeby coś znaleźć - mówi.
Jak to się stało, że za granicą jego popularność rośnie, a w Polsce prawie nikt o nim nie słyszał? Łutowicz: - My chyba troszkę nie doceniamy tego co nasze. Gdyby taki kamień mieli w swojej ziemi Amerykanie, już dawno cały świat by o nim wiedział. gazeta.pl
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/203791927446c824ec085fc.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/KRZEMIE_.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/DSCF2762.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/krzemie_pasiasty_POLSKA_1a.jpg
Krzemień pasiasty – najbardziej polski kamień
CO to jest Krzemień pasiasty?
Jest to jedyny znany kamień, który usłojeniem swoim przypomina wzburzoną wodę, a uderzony jeden o drugi miota o iskry – ogień. Hipotezy naukowe wiążą wspomniane cechy z kultem magicznym tego kamienia. Krzemień pasiasty przez około 2 tysiące lat wydobywany był dla tych celów w Krzemionkach Opatowskich. Składnikami krzemienia pasiastego są opal i chalcedon. Kamień ten posiada trzy najważniejsze cechy kamienia jubilerskiego, tj. rzadkość występowania, dekoracyjność, twardość (6,5 w skali Mosha).
GDZIE występuje Krzemień pasiasty?
TYLKO w Polsce.
Występuje w jednym miejscu na kuli ziemskiej: na Ziemi Sandomierskiej, na północny wschód od Gór Świętokrzyskich w postaci obłych brył (tzw. konkrecji) lub płyt, które układają się w ławice.
KIEDY odkryto Krzemień pasiasty?
W neolicie używany był do wyrobu siekierek o znaczeniu magicznym, kultowym i obrzędowym.
JAK wydobywano Krzemień pasiasty?
Pierwsi górnicy pojawili się w Krzemionkach Opatowskich na Ziemi Sandomierskiej na początku IV tysiąclecia p.n.e. W kopalniach wydobywano krzemień pasiasty, nazywany tak od swojej wzorzystej i niepowtarzalnej struktury. Kopalnie krzemionkowskie są bardzo zróżnicowane. Wędrując od najpłytszych, dwumetrowej głębokości dołów leżących na zewnętrznym skraju obszaru górniczego ku jego wewnętrznej krawędzi, odnajdujemy obiekty coraz głębsze. Są to najpierw kopalnie niszowe, czyli głębokie do 4 m jamy, rozszerzające się przy dnie tak, aby umożliwić wydobycie jak największej ilości surowca. Potem napotykamy kopalnie filarowe z siecią małych komór i chodników przedzielonych masywnymi filarami skalnymi podpierającymi spękany strop. Ich podziemia sięgają głębokością 5-6 m. Ale najbardziej imponujące są kopalnie komorowe. Dopiero one, dzięki głębokości ponad 9 m i powierzchni podziemnych komór sięgającej kilkuset metrów kwadratowych, odpowiadają naszym wyobrażeniom o kopalni. Tu stropów nie podpierano filarami. Nie było takiej potrzeby, gdyż skała na tej głębokości nie jest popękana i ma odpowiednią wytrzymałość. Czasami jako zabezpieczenia stosowano płyty kamienne lub podsypywano pod ściany niepotrzebny gruz.
Wysokość podziemi waha się między 55 a 120 cm. Możemy więc sobie wyobrazić, w jak trudnych warunkach pracowali prehistoryczni górnicy. Skałę trzeba było kuć na klęczkach lub w pozycji półleżącej. Wnętrze podziemi oświetlano łuczywami oraz - być może - lampkami na tłuszcz zwierzęcy. Problem wietrzenia kopalni rozwiązano, rozpalając małe ogniska lub lampki łojowe u wylotu szybu, przy jego dnie oraz w chodniku komunikacyjnym, co wymuszało ruch powietrza.
Pracę wykonywano niepozornymi narzędziami: kilofami z kamienia, krzemienia lub poroży jeleni i saren. Z poroży wytwarzano też kliny, dźwignie i pobijaki. Urobek wyciągano na powierzchnię na linach w koszach (prawdopodobnie plecionych z wikliny) albo skórzanych workach. Ale nie każdy krzemień trafiał na górę. Po wyrwaniu ze skały górnik najpierw sprawdzał jego wytrzymałość. Kiedy krzemień się kruszył, odrzucał go. Krzemień pasiasty jest najlepszym surowcem do wyrobu siekier i dłut. Taki był też asortyment wyrobów produkowanych w Krzemionkach, choć zdarzało się, że z pozyskanego surowca wykonywano inne drobne narzędzia. Po wydobyciu na powierzchnię krzemień przechodził kolejne fazy obróbki w pracowniach krzemieniarskich znajdujących się nieopodal wejścia do kopalni. Stąd półfabrykaty lub gotowe narzędzia wędrowały do odbiorców. W okresie największego rozkwitu kopalń (przełom IV i III tysiąclecia p.n.e.) wyroby z krzemienia pasiastego docierały na tereny oddalone od Krzemionek o ponad 600 km. Ciekawy jest fakt, że znajdywane obecnie siekierki z k.p w grobach z okresu neolitu w większości nie posiadają śladów pracy.
Wszystko wskazuje iż były to przedmioty związane z obrzędowością, magią, a więc ze sferą ducha człowieka. Coś co pomagało żyć miało chronić po śmierci.
Postęp techniczny, który pchnął człowieka do wydobywania krzemienia z głębi ziemi, stał się przyczyną opuszczenia kopalń. W pierwszej połowie II tysiąclecia przed Chrystusem na ziemiach polskich krzemień ustąpił miejsca lepiej nadającemu się do wyrobu narzędzi brązowi. Dlatego zaprzestano jego podziemnej eksploatacji.
JAKIE cechy posiada Krzemień pasiasty?
Krzemień pasiasty to „kamień optymizmu”. Dodaje energii, wzmacnia witalność, usuwa zmęczenie, chroni przed negatywnymi wpływami, wycisza wewnętrznie nie pozbawiając energii zewnętrznej. Dodaje sił fizycznych, usuwa znużenie, skutki przepracowania, bóle mięśni powstałe na skutek nadmiernego wysiłku fizycznego, oczyszcza organizm z zastarzałych toksyn, poprawia wygląd skóry, odmładzając ją.
KTO odkrył Krzemień pasiasty na nowo?
Stosowanie krzemienia pasiastego w biżuterii zapoczątkował w roku 1972 artysta plastyk, sandomierski złotnik Cezary Łutowicz*, jako przedłużenie magicznej relacji człowiek kamień. To on jako pierwszy w świecie zaczął wytwarzać z niego biżuterię, która trafiła do wielu muzeów polskich, a także do zbiorów watykańskich.
CZY można Krzemień pasiasty nazwać naszym narodowym dobrem?
"Zdecydowanie. Prawo niestety zrównuje krzemień pasiasty z powszechnie występującym piaskowcem. Ten wartościowy kamień dziś eksploatuje się bez żadnych ograniczeń, a trzeba pamiętać, że jego złoża nie są przecież nieskończone. Według mnie mamy do czynienia z grabieżą narodowego dobra. Zawsze traktowano go bez szacunku: według niektórych był chwastem geologicznym, bezużytecznym odpadem.” - twierdzi Cezary Łutowicz, który już od 30 lat zabiega o to, by krzemień pasiasty zyskał miano narodowego dobra i kto wie, może nadejdą takie czasy, że będzie on wyróżnikiem „polskiej” biżuterii, ponieważ bursztyn mają wszystkie kraje nadbałtyckie, a krzemień pasiasty jest tylko nasz…
*Cezary Łutowicz
• 1972 – wprowadził krzemień pasiasty do biżuterii
• Kilka wystaw indywidualnych w Polsce i zagranicą.
• Udział w wielu wystawach zbiorowych.
• Wielokrotnie nagradzany.
• 1987-88 projektant biżuterii -Wiedeń
• Prace w zbiorach:
• Muzeum Okręgowe Sandomierz
• Muzeum Okręgowe Ostrowiec Świętokrzyski
• Państwowe Muzeum Archeologiczne Warszawa
• Muzeum Sztuki Złotniczej Kazimierz nad Wisłą
• Muzeum Diecezjalne Sandomierz
• 3 prace w zbiorach Watykanu
• Członek Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych.
http://www.inwestycje.pl/bizuteria_luksusowa/krzemien_pasiasty_czyli_polski_diament%3B10521%3B0.html
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/kwarceu.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ns24-13.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ns4-2.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ws4-48.jpg
www.femino.vel.pl
Czy zastąpi polski bursztyn?
Po czterech tysiącach lat zapomnienia wydobył go na światło dzienne Cezary Łutowicz, artysta złotnik z Sandomierza, który jako pierwszy w Polsce zastosował krzemień pasiasty w swojej sztuce. Krzemień pasiasty jest kamieniem rzadszym niż diament, występuje tylko w jednym miejscu na świecie - w okolicach Sandomierza. Jako kamień ozdobny staje się coraz bardziej modny w kraju, budzi też zainteresowanie za granicą. Poszukują go kolekcjonerzy i zwykli turyści. Czy może zastąpić polski bursztyn, którego zasoby - jak twierdzą złotnicy - się wyczerpują?
Cezary Łutowicz, projektant biżuterii, właściciel Galerii Autorskiej w Sandomierzu, członek Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych, wielokrotnie nagradzany autor wystaw z krzemieniem pasiastym w kraju i za granicą, od prawie trzydziestu pięciu lat z wielką pasją promuje ten - jak mówi - najbardziej polski kamień - jako niezwykle wartościowy materiał w pracy jubilerskiej. Jego prace znajdują się w zbiorach siedmiu polskich muzeów: w Sandomierzu, Ostrowcu Świętokrzyskim, Warszawie, Kazimierzu n. Wisłą, w Stalowej Woli, a nawet w kolekcji watykańskiej. Wykonał dla Ojca Świętego Jana Pawła II wiązankę trzech róż w skali jeden do jednego, srebrną statuetkę na podstawie z krzemienia pasiastego św. królowej Jadwigi, która bardzo lubiła odwiedzać Sandomierz, figurkę Jana Długosza, kanonika sandomierskiej kolegiaty, a także list od pocztowców i kałamarz. W Muzeum Archeologicznym w Krakowie czynna jest obecnie wystawa biżuterii z krzemieniem pasiastym Cezarego Łutowicza i jego przyjaciół.
W swej galerii i zarazem pracowni, znajdującej się w obrębie sandomierskiego Starego Miasta, aby pokazać urodę tego kamienia, artysta ustawił również rzeźby zastane, czyli naturalne bryły krzemienia pasiastego w wapiennej otoczce oraz jego przekroje z dynamicznym wnętrzem: pierścieniami bieli, szarości, czerni, a także beżu i brązu, zadziwiające formą, światłem barw, szlachetnością kompozycji kolorystycznych, przypominających nieraz żywioły wody i ognia, fantastyczne chmury i błyskawice. Kierują one myśl ku pradziejom Ziemi, życiu człowieka epoki neolitu, w której powstawały.
Biżuteria z krzemienia pasiastego wykonywana jest na ogół na zamówienie, dostosowana do osobowości klientek, stonowana, elegancka, ceny przystępne. Kamień łączy się ze srebrem, czasem złotem, skórą.
Choć krzemień pasiasty swym szlachetnym, zaskakującym różnorodnością pięknem daje artystom szerokie możliwości twórcze, w obróbce okazuje się bardzo trudnym materiałem, ponieważ jest twardy (6,5-7 w dziesięciostopniowej skali Mohsa, gdy 10 to twardość diamentu) i kruchy. Na ogół prace Cezarego Łutowicza powstają z inspiracji ponadtysiącletnią historią Sandomierza, np. wykonał ceremonialny łańcuch burmistrza miasta Sandomierza z wygrawerowanym odlewem najstarszego samorządowego tłoku pieczętnego z 1340 r., którego oryginał artysta znalazł w Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
Relikt prehistorii
Krzemień pasiasty występuje we wschodniej części województwa świętokrzyskiego, w okolicach Sandomierza, a ściślej: w okolicach wsi Śródborze koło Ożarowa, w Krzemionkach Opatowskich i okolicach Iłży. Jest formą skały osadowej, zawierającą opal, chalcedon i kwarc. Powstawał prawdopodobnie około 150 milionów lat temu w wyniku wymarcia olbrzymich kolonii gąbek morskich, jakie rozwijały się w morzu jurajskim. Występuje w złożach wapienia w postaci pojedynczych konkrecji, o średniej wielkości od kilku do kilkudziesięciu centymetrów. Niełatwo znaleźć jego grudki w wapiennej skale, w której gnieżdżą się one jak rodzynki w cieście. Wydobywany był już w neolicie i wczesnej epoce brązu (cztery tysiące lat temu) w Krzemionkach Opatowskich i używany do wyrobu siekierek o znaczeniu obrzędowym.
- W muzeum sandomierskim zwróciłem uwagę na neolityczne siekierki wykonane z bardzo oryginalnego kamienia - krzemienia pasiastego. Zastanowiło mnie, dlaczego w muzeum w Słupsku, skąd przybyłem, narzędzia neolityczne były zrobione z krzemienia czekoladowego lub żółtego. Okazało się, że kamień w tej pięknej odmianie występuje jedynie w ziemi sandomierskiej - wspomina Cezary Łutowicz.
Biżuteria z krzemieniem pasiastym spotkała się z uznaniem Jerzego Żurawskiego, dyrektora Muzeum Sztuki Złotniczej w Kazimierzu nad Wisłą, który zaproponował sandomierskiemu artyście całoroczną wystawę prac. Ekspozycja ta trafiła do Monachium i Wiednia, gdzie wywołała duże zainteresowanie. Zagraniczni jubilerzy coraz chętniej proponują zamożnym klientom biżuterię z krzemieniem.
Niepowtarzalna kolekcja
Aby promować krzemień pasiasty jako kamień ozdobny, mogący znaleźć zastosowanie w sztuce złotniczej i rzeźbiarskiej, Cezary Łutowicz postanowił stworzyć w Sandomierzu jedyne w Polsce centrum złotnicze promujące "polski kamień". W tym celu, wespół z dyrektorem Muzeum Okręgowego w Sandomierzu Zofią Czubową, przy wsparciu wybitnych reprezentantów polskiego złotnictwa: prof. Andrzeja Szadkowskiego, kierującego jedyną w Polsce Katedrą Projektowania Biżuterii na ASP w Łodzi, i Andrzeja Bielaka, prezesa Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych, Mariusza Gliwińskiego, prezesa Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników, zaczął organizować warsztaty złotnicze poświęcone biżuterii z krzemieniem pasiastym. Zaprosił do udziału w nich zarówno wytrawnych złotników z różnych stron kraju, jak i studentów ASP z kierunku: projektowanie biżuterii. Po kilku edycjach warsztatów w sandomierskim Muzeum Okręgowym założona została pierwsza w świecie stała wystawa biżuterii z kolekcją krzemienia. Dzieła te prezentowane są również w innych galeriach i muzeach na terenie kraju. Kolejne warsztaty w Sandomierzu będą miały już charakter międzynarodowy.
Potrzebna ochrona prawna
Śródborze koło Ożarowa to stara kopalnia kamienia wapiennego, położona na terenie prywatnym. Tutaj występują najpiękniejsze formy krzemienia pasiastego. Ziemia tu jest uboga, ludzie, szukając możliwości zarobku, kopią w wapiennej skale w poszukiwaniu krzemienia. - Nie są to takie pokłady, żeby można było pozyskać z nich krzemień na skalę przemysłową. To nieduże grudki, niełatwo je znaleźć. Przez tydzień pozyskać można około 1 kg kamienia, o wartości 3-4 zł. Wielkiego majątku z tego nie będzie. Boimy się, żeby sobie ktoś krzywdy nie zrobił. Niebezpieczne mogą być wiosenne podkopy, gdy skała wapienna jest spękana, zwietrzała. Straż nasza zagląda do wsi, by zapobiec wypadkom - mówi Jadwiga Banaś, sekretarz miasta i gminy Ożarów.
- W tej sprawie powinni wypowiedzieć się geolodzy, czy opłacalne byłoby wydobywanie krzemienia pasiastego, który do niedawna traktowany był jako produkt uboczny przy wydobywaniu wapienia lub piaskowca, i służył jako materiał do utwardzania dróg. Powstałby problem: co zrobić z tonami skały wapienia, który stosowany był do wypalania wapna, lecz ta metoda już zanikła. Należałoby zbadać, czy opłacałoby się przerabianie takich ilości skały. Bardzo długa też jest droga do uzyskania koncesji na wydobycie surowca przez osobę prywatną - wyjaśnia Marian Sus, dyrektor Domu Kultury w Ożarowie.
Kamieniołom w Śródborzu stoi już od 20 lat. - Wydobywanie krzemienia pasiastego na skalę chałupniczą jest nieopłacalne, nie jest atrakcyjne cenowo - potwierdza burmistrz Ożarowa Marcin Majcher.
Wielką troską Cezarego Łutowicza jest objęcie krzemienia pasiastego ochroną prawną. - Ważne jest, abyśmy uświadomili sobie, że mamy coś wyjątkowego, co warto chronić. Polski bursztyn jest na wyczerpaniu, byłaby więc alternatywa. Bursztyn zresztą występuje w innych krajach nadbałtyckich, a krzemień pasiasty jako kamień polski jest unikatem. Aby krzemień był traktowany jako kamień jubilerski, musiałoby dojść do zmiany polskiego prawa geologicznego. Jest on polskim dobrem i powinien służyć polskiej biżuterii - stwierdza Cezary Łutowicz.
Może zapowiadana na koniec października konferencja naukowa na temat krzemienia pasiastego w zamku sandomierskim z udziałem złotników, historyków sztuki, geologów przyniesie nowe pomysły i inicjatywy w sprawie krzemienia pasiastego.
http://www.dlapolski.pl/Czy-zastapi-polski-bursztyn-art1295.html
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Krzemienpasiasty.jpg
http://pio.wrota-swietokrzyskie.pl
Wstawiłem więcej informacji niż normalnie ale ten kamień na to zasługuje. A tak w ogóle to Polacy, nie gęsi, swój "diament" mają ;)
moozg666 June 24th, 2009, 02:07 AM wtrace swoje 3 grosze bo temat krzemienia jest mi dosc bliski (praca mgr z geologii w tym rejonie) i chce kilka kwestii w przytoczonych artykulach sprostowac:
- w tekstach przewija sie cos o biedaszybach i niebezpiecznych wykopach, ze niby tak tam ostro kopia - otoz 2-3 szurfy nie duzo wieksze jak zwykle dziury w miescie pod kable tepsy, a samo kopaniue to trwalo dosc niedlugo, w czasie najwiekszego bumu.
"Ten wartościowy kamień dziś eksploatuje się bez żadnych ograniczeń, a trzeba pamiętać, że jego złoża nie są przecież nieskończone. Według mnie mamy do czynienia z grabieżą narodowego dobra"
jaka tam grabiez... wartosc tego krzemienia w stosunku do wielu innych okazow z polskich kopalni jest niewielka, robia wielkie halo jakie to cenne, a nikt nie zna cen okazow z kamieniolomow strzegomskich, gdzie za 20cm krysztal kwarcu mozna dostac nawet 2-3 tys pln, nie wspomne o roznych ciekawostkach z kopalni kghmu, cynku i olowiu w olkuszu, gdzie wiekszosc okazow laduje w piecu... w takim razie powinno sie wiele rzeczy uznac za cenne i prawnie uregulowac co jest imo bez sensu.
Wspominaja tez o nielegalnym wydobyciu krzemienia... bylo to chwilowe, aktualnie w glownym miejscu gdzie wystepowal krzemien, przez lata byly lomy wapienia, ktore do 2007 roku byly niemal calkowicie zarosniete i nikt tam nie zagladal, aktualnie teren prywatny z koncesja na wydobycie, zdaje sie sprzed roku. Wiec juz nie ma tego nielegalnego wydobycia. Ja mialem okazje tam byc ostatni raz jak zaczeto wbijac pale pod ogrodzenie, lato '07.
"Przez tydzień pozyskać można około 1 kg kamienia, o wartości 3-4 zł"
hmmm spacerujac godzine wokol niewielkiego wyrobiska mialem ponad 1 kg...
cena oczywiscie jest zmienna i moze u nas tyle ludzie sa sklonni dac, choc dobre okazy 100-300g to moga osiagnac ceny 20-30zl za brylke, za granica to napewno duuuuzo wiecej mozna wycisnac.
i to chyba tyle
jak pojawia sie jakies pytania dotyczace krzemienia postaram sie odpowiedziec :)
preseant June 24th, 2009, 01:35 PM Dzięki za wyjaśnienie. Czyli jednak nie rozkradajom i nie zabierajom :D
Moozg, czy rzeczywiście można powiedzieć że jedynym miejscem występowania tego kamienia na świecie jest Kielecczyżna?
Co myślisz o tym zdaniu?
Poza tym - jak podkreślają specjaliści - krzemień pasiasty ma trzy najważniejsze cechy, którymi powinny charakteryzować się najbardziej wartościowe kamienie: rzadkość występowania, twardość bliską diamentu i wyjątkową dekoracyjność
Wyjątkową dekoracyjność zauważyć może nawet laik taki jak ja ale co z resztą? Twardość bliska diamentu?:nuts: Rzadkość?
I jeszcze jedna rzecz. Nigdzie się nie doszukałem informacji o zasobach tego kamienia. Czy to są mln ton? Tys ton? Czy to w ogóle było kiedykolwiek badane?
BTW Zmiana tytułu wątku. Okazuje się że temat surowców mineralnych jest tak obszerny, że dodawanie tu jeszcze energetyki nie było dobrym pomysłem. W związku z tym skupię się tylko na tych pierwszych.
moozg666 June 25th, 2009, 02:29 AM juz odpowiadam...
krzemienie to konkrecje w skalach weglanowych, jest ich pelno na calym swiecie, takze w Polsce, wrecz pol Polski jest nimi usiana. Krzemien pasiasty to natomiast taki sam krzemien jak inne tylko ze o bardzo charakterystycznym rysunku w pasy. W Polsce znajdowano krzemienie, ktore tez charakteryzowaly sie wystepowaniem pasow, ale byly duzo mniej atrakcyjne, mimo wszystko tez mozna byloby je okreslic jako pasiaste. Nazwa krzemien pasiasty jest zwyczajowa, w literaturze pojawila sie jeszcze przed wojna, w opracowaniach geologicznych i dotyczyla jednego horyzontu krzemieni w skalach jurajskich polnocno-wschodniego obrzezenia Gor Swietokrzyskich. Horyzontow jest az 3 - krzemienie brunatne, krzemienie pasiaste i krzemienie czekoladowe. Te ostatnie mialem okazje ogladac w kamieniolomach w Wierzbicy oraz Ozarowie, i tam mozna tego zbierac wrecz taczkami. Ale co do pytania - jesli krzemieniem pasiastym definiujemy tak charakterystyczne wyksztalcenie pasow jak u nas, to jest to jedyne miejsce wystepowania. Ale nie mozna wykluczac ze gdzies jeszcze takie istnieja na swiecie, moze nikt na to nie zwrocil uwagi, tak jak mialo to miejsce z naszym pasiakiem przez tyle lat...
Co do kolejnego pytania - owszem jest to jakis wartosciowy kamien ale nie najbardziej wartosciowy, glupio by go stawiac obok diamentow czy szmaragdow. Czym wiec jest krzemien pasiasty? Otoz jest to jasno sprecyzowane w wielu ksiazkach - to kamien ozdobny jakich w Polsce jest wiele. Twardosc - oczywiscie do diamentu jeszcze daleko, waha sie 6-7 stopni w 10-stopniowej skali mohsa, gdzie diament ma najwyzsza twardosc, a popularny wszedzie kwarc ma 7. Rzadkosc - fakt jest dosc rzadki, ale nie ma co porownywac z kamieniami szlachetnymi - wystepuje w jednym miejscu (regionie) ale w dosc duzych ilosciach. Zasoby - nikt tego nie robil i chyba nie zrobi, bo jest to wrecz niemozliwe.
Jak to wyglada w przestrzeni?
Krzemienie tworza nieregularne buly, a takze splaszczone rozgalezione plaskury wielkosci od kilku do kilkudziesiciu cm srednicy, grubosci od kilku do 20-30cm, srednio raczej do 10-20. Tkwia one w lawicy wapienia w postaci jednego lub dwoch poziomow, rozsianie ich na plaszczyznie jest rozne, ale niezbyt geste. Lawica z krzemieniami siega na zachodzie po rejon iłzy, a na wschodzie po Ozarow, od poludnia sie urywa, bo tam skaly zostaly usuniete przez erozje, i w tym miejscu wlasnie w kilku miejscach krzemienie sa na powierzchni. Na polnoc warstwy zapadaja pod niewielkim katem i gdzie konczy sie warstwa z krzemieniami pasiastymi nie wie nikt i raczej nigdy sie nie dowie - pod ziemia mozna tylko wierceniem stwierdzic, a male szanse sa ze wiercenie przebije akurat sama konkrecje krzemienna. Kolejna sprawa - uwaza sie ze ten horyzont jest ciagly i jednowiekowy, na prawie na calym obszarze polnocnego obrzerzenia swietokrzyskich. Ale znajac mniej wiecej warunki w jakich on powstawal i znajac zarys paleogeograficzny tego terenu w jurze oraz dynamike srodowiska, mozna smialo twierdzic ze horyzont ten nie jest ciagly i moze miec liczne dziury, a gdzies napewno sie urywa calkowicie. Poki co krzemien na powierzchni stwierdzono w 4 miejscach - Iłża-Błaziny (czynny kamieniolom), okolice Baltowa (stary lom), Krzemionki Opatowskie (neolityczne kopalnie krzemienia) oraz Srodborze k. Ozarowa. W duzym i czynnym kamieniolomie wapienia w Ozarowie jest krzemien czekoladowy, natomiast pasiastego tam poki co nie ma, byc moze jest troche glebiej od najnizszego poziomu (kilka moze 20-30m max) i byc moze w przyszlosci sie do niego dokopia. Ale tez z moich obserwacji i przeanalizowania archiwalnych materialow z tego terenu, mozna wnioskowac ze warstwa, w ktorej sa krzemienie powinna sie odslaniac w tym kamieniolomie na najnizszym poziomie, jednak juz bez krzemieni. Jest to mozliwe, bo jak wspominalem srodowisko powstawania tych skal bylo bardzo zmienne, takie ze na przestrzeni kilku kilometrow (czasami wrecz setek metrow) mielismy zupelnie inne warunki, w ktorych krzemien niekoniecznie musial powstac. Dodam ze to srodowisko morskie, skrajnie plytkowodne - czesto rozlegle plycizny glebokosci kilku metrow, a logalnie nawet lad, wyspy... sporo jest np. podobienst do srodowiska sedymentacji z wysp Bahama.
no to troche sie rozpisalem, ale mam nadzieje ze sytuacja juz jest jasniejsza.
Wspomne jeszcze ze krzemien tak zachwyca bo sie zrobil szal na niego dzieki Victorii B., tyle lat jakos nikt nie mial ochoty robic z niego bizuteri na taka skale jak to ma miejsce teraz. Podobnie moze byc z wieloma innymi kamieniami ozdobnymi na calym swiecie, kto wie moze przyjdzie czas ze zaczna robic oczka z czarnego lidytu, ktory jest przeciety zylkami bialego kwarcu, a znalezc go mozna w potakach dolnoslaskich rzek, moze przyjdzie czas na opale z okolic Sobotki...
wygooglowane lidyty, ale nie sa jakies wyjatkowe
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4b/Lidyt,_Polska_Sudety_kamie%C5%84_probierczy2.jpg
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b5/Lidyt,_Polska_Sudety_kamie%C5%84_probierczy1.jpg
Bardzo ladne i efektowne sa rudy cynku i olowiu wydobywane pod Olkuszem, pomyslcie sobie jak mozna je wykorzystac w bizuterii... no ale Victoria tego nie nosi, a tony tego powedrowalo do pieca...
kawalki przepolerowanych bryl rudy:
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/olkusz01.jpg
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/olkusz02.jpg
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/olkusz10.jpg
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/olkusz12.jpg
No i w Polsce mamy jeszcze sporo agatow, glownie na Dolnym Slasku (Nowy Kosciol, Lwowek Sl.)
te to dopiero sa wyjatkowe a krzemienie przy nich to wrecz gruz ;)
ponizej zdjecia kilku agatow - jednych z najladniejszych okazow znalezionych z okolicach Lwowka
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/agat02.jpg
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/agat03.jpg
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/agat04.jpg
http://i152.photobucket.com/albums/s173/moozgpeople/minerals/agat09.jpg
dodam ze sa one w pelni naturalne, nie to co zazwyczaj oferuja sprzedawcy na straganach - barwione agaty z Brazylii.
rockwell June 25th, 2009, 10:37 PM ^^ Chyba chciałeś napisać, że kwarc ma 7 w skali Mohsa. ;)
Ładne kamyki, z Twojej kolekcji?
@ preseant
Wątek :okay: :applause: :applause: :applause:
moozg666 June 26th, 2009, 04:11 PM dzieki, poprawione :)
niestety nie moje, na takie mnie nie stac :/
preseant July 14th, 2009, 01:38 PM bajeczne są te agaty :)
Kontynuujemy wątek. Dziś artykuł z nowego "Wprost", a w najbliższym czasie dodam nowe surowce.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/skanuj0002.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/skanuj0003.jpg
Ostatni akapit mówi wszystko...
Rewera July 14th, 2009, 02:05 PM Scenariusz może wyglądać tak:
Uwolniona spod państwowych nacisków energetyka [ w tym roku Enea, w przyszłym Tauron i Energa + mniejsze projekty, także samorządowe np. SPEC w Warszawie] zacznie liczyć na się na serio z kosztem kapitału, rachunkiem ekonomicznym i zamiast zgodnie z nakazem odpowiedniego ministra, że trzeba kupić węgiel od polskich kopalni po cenach jakie kopalnie podyktują będą coraz więcej kupować zza granicy. Dodatkowo zacznie się rysować różnica cenowa między Bogdanką, która planuje podwoić wydobycie i ostro inwestuje oraz PKE [ częściowo należy do Tauronu, zapewniony zbyt].
Co wtedy zrobi rząd?
Są trzy możliwości. 1) Bardzo zła to próby ukrytego dotowania górnictwa z pieniędzy podatników na większa skalę niż się to dzieje obecnie [ inwestycje początkowe], może jakoś przez PGE [zakupy interwencyjne?] 2) Równie zła, czyli AWSowska praktyka zamykania kopalń i wywalania olbrzymich pieniędzy na odprawy 3) Prywatyzacja.
Niestety ekipa z ministerstwa gospodarki jest bardzo nieprzychylna prywatyzacji, a nie wiadomo czy niska cena na rynkach światowych utrzyma się dostatecznie długo, żeby nie dało się jakoś <przewegetować> i utrzymywać obecny stan.
preseant July 17th, 2009, 08:05 PM PIERWIASTKI (METALE) ZIEM RZADKICH
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/pierwiastkiziemrzadkich.jpg
Metale ziem rzadkich (pierwiastki ziem rzadkich) - nazwa zwyczajowa rodziny pierwiastków chemicznych, w skład której wchodzi 15 lantanowców oraz skand i itr. Stanowią siódmą część wszystkich pierwiastków występujących w naturze. Spotykane są zazwyczaj w formie węglanów, tlenków, fosforanów i krzemianów. Ziemie rzadkie są grupą 17 pierwiastków, składającą się z lantanowców oraz skandu i itru. Spotykane są zazwyczaj w formie węglanów, tlenków, fosfatów i krzemianów. W skorupie ziemskiej każdy z pierwiastków jest bardziej powszechny niż srebro, złoto czy platyna. Natomiast cer, itr, neodym i lantan są bardziej powszechne niż ołów. Lekkie pierwiastki ziem rzadkich (od lantanu do europu) są częściej spotykane niż ciężkie (od gadolinu do lutetu).
Pierwiastki ziem rzadkich nie występują jako wolne metale w skorupie ziemskiej i wszystkie, zawierające je, naturalnie występujące minerały składają się z mieszaniny różnych pierwiastków i niemetali. Bastnezyt, monacyt i ksenotym są najbardziej znaczącymi ekonomicznie z ponad 200 minerałów znanych z zawartości znaczących pierwiastków ziem rzadkich. Basteasyt i monact są źródłem lekkich lantanowców i ich udział wynosi 95% obecnie wykorzystywanych pierwiastków ziem rzadkich. Monacyt jest jednym z głównych minerałów dla pozyskiwania toru zawierając do 30% toru, który wraz z małymi (do 1%) zawartościami uranu nadaje radioaktywne właściwości monacytowi. Warto wspomnieć że aż 95% światowej produkcji tych pierwiastków pochodzi z Chin.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/1-2.jpg
EUROP (Eu)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/europ.jpg
Europ metaliczny, czystość: 99,9%
Istnieje wiele komercyjnych zastosowań dla Europu. Jest m.in. używany w niektórych rodzajach szkła do laserów, jak również do badania nad zespołem Downa i innych chorób genetycznych. Ze względu na swoje niesamowite zdolności do absorpcji neutronów, jest badany do wykorzystania w reaktorach jądrowych. Tlenek europu (Eu2O3) jest powszechnie stosowany jako czerwony barwnik w telewizorach i lampach fluorescencyjnych. Jest także używany jako środek do produkcji szkła fluorescencyjnego. Jest wykorzystywany w walce z fałszowaniem banknotów euro. Niewielkie jego ilości służą na banknocie jako luminofor.
ITR (Y)
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/itr.jpg
Stosowany jest jako dodatek do luminoforów w kineskopach. Lampy ze stopu itru z wolframem są stosowane w rentgenografii. Niektóre stopy itru mają własności nadprzewodnikowe. Stosowany jako katalizator przy polimeryzacji etenu. Tlenek Itru używany jest aby ustabilizować sześcienną formę cyrkonii np. w jubilerstwie.
DYZPROZ
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/dyzproz.jpg
Dysproz w połączeniu z wanadem jest stosowany w tworzeniu materiałów laserowych. Ze względu na wysoką absorpcję neutronów termicznych jest wykorzystywany do produkcji prętów w reaktorach jądrowych. Ponieważ dysproz i jego związki są bardzo podatne na namagnesowanie, są one używane w takich urządzeniach jak płyty kompaktowe. Używany w silnikach samochodów o napędzie hybrydowym.
GADOLIN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/gadolin.jpg
Ze względu na niezwykle wysoką chłonność neutronów, ten pierwiastek jest bardzo skuteczny w przypadku użycia w osłonach reaktorów jądrowych. Gadolin jest również stosowany w morskich jednostkach atomowych. Jest skutecznym katalizatorem. Gadolin także posiada niezwykłe właściwości hutnicze, zaledwie 1% poprawia funkcjonalność i odporność na wysoką temperaturę i utlenianie różnych stopów żelaza, chromu. Używany w medycynie jako kontrast i elektronice jako luminofor do TV, w płytach kompaktowych i dyskach twardych.
LANTAN
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/lantan.jpg
La2O3 poprawia odporność szkła, i jest używany w tworzeniu specjalnych soczewek optycznych, absorbujących podczerwień, jak również kamer i obiektywów teleskopu, ze względu na wysoki współczynnik załamania światła i niskiej dyspersji. Niewielkie ilości lantanu dodane do stali poprawia jej odporność na uderzenie i ciągliwość. Używany również w elektronicznych lampach próżniowych i wielu wielu innych…
HOLM
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/holm.jpg
Holm tworzy najsilniejsze, sztucznie generowane pole magnetyczne, dlatego umieszczany jest w w magnesach jako biegun magnetyczny. Ponieważ może wchłonąć neutrony po reakcji jądrowej, jest również wykorzystywany w kontroli prętów jądrowych. Lasery oparte na holmie są bezpieczne dla oczu dlatego są stosowane w medycynie, stomatologii i fiber-optyce.
LUTET
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/lutet.jpg
Ze względu na rzadkość i wysokie ceny, lutetium ma bardzo niewiele komercyjnych zastosowań. Jednakże, stabilne lutetium mogą być stosowane jako katalizatory w krakingu ropy naftowej w rafineriach i może być używany także w alkilacji i polimeryzacji. Badanie wieku meteorytów. Urządzenia magnetyczne, medycyna.
TERB
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/terb.jpg
Stabilizator ogniw paliwowych. Uzywany w stopach i do produkcji urządzeń elektronicznych. Posiada najwyższą magnetostriction (cokolwiek to jest) z wszystkich stopów. Wykorzystywany w sonarach okrętów morskich. Luminofor w TV (kolor zielony).
SAMAR
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/samar.jpg
Wykorzystywany w przemyśle filmowym. Kryształ CaF2 stosowany w laserach. W absorpcji neutronów w reaktorach jądrowych. Do stopów. Przemysł chemiczny, elektroniczny, medycyna.
ITERB
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/iterb.jpg
Źródło promieniowania rentgenowskiego. Stopy, optyka, lasery,
TUL
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/tul.jpg
Optyka, lasery, medycyna, stopy, technika jądrowa, elektronika.
ERB
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/erb.jpg
Używane w technologii jądrowej. Gdy dodać do wanadu obniża twardość i poprawia kowalność. Tlenek erbowy ma kolor różowy, jest czasem używany jako barwnik do szkła, porcelany i cyrkoni sześciennych. Szkło jest często stosowane do okularów i taniej biżuterii. Te same włókna mogą być wykorzystywane do tworzenia światłowodowych laserów. Stosowany w wysokiej mocy światłowodowych laserach, które stopniowo zastępują CO2 lasery do cięcia i spawania metali. Stosowany we wzmacniaczach optycznych.
NEODYM
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/neodym.jpg
Magnesy neodymowe są obecnie najsilniejszymi magnesami stałymi. Magnesy neodymowych pojawiają się w takich produktach jak mikrofony, profesjonalne głośniki, słuchawki do uszu, gitara i gitara basowa i komputerowych dyskach twardych. Uzywany w sejsmografach i urządzeniach do przewidywania wybuchów wulkanów. Optyka.
CER
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/cer.jpg
Głównym zastosowaniem ceru jest katalizator do redukcji emisji CO w spalinach z pojazdów silnikowych. Tlenek ceru jest uważany za jeden z najbardziej efektywnych czynników w precyzyjnym polerowaniu elementów optycznych. Jest także wykorzystywany do produkcji szkła. Magnesy, optyka, bardzo przydatny w rozmaitych stopach metali.
Żródło: wikipedia
Zapomniane pierwiastki, które zmieniły świat
Patrząc na światowe rynki można odnieść wrażenie, że niektóre pierwiastki są na nich szczególnie ważne. I tak wśród współczesnych inwestorów liczą się złoto i miedź, a producenci elektroniki wykorzystują głównie krzem. Tymczasem tzw. pierwiastki ziem rzadkich (ang. rare earth elements, rare earths) znajdują zastosowanie w produkcji wielu przedmiotów codziennego użytku i bardzo często są niezastąpione.
Czym są rare earth elements?
Do pierwiastków ziem rzadkich zaliczają się lantanowce (cer, prazeodym, neodym, promet, samar, europ, gadolin, terb, dysproz, holm, erb, tul, iterb i lutet), aktynowce (tor, protaktyn, uran, neptun, pluton, ameryk, kiur, berkel, kaliforn, einstein, ferm, mendelew, nobel i lorens) oraz lantan, aktyn i skand. Jest to najszersza z definicji rare earths – a jest ich wiele, gdyż praktycznie każde opracowanie wymienia inne pierwiastki. Rozbieżności w definicjach wynikają z nieścisłego rozumienia samego pojęcia. Nazwa rare earth elements wynikła z rozpowszechnionego dawniej poglądu, iż pierwiastki te są niezwykle rzadkie. Obecnie wiadomo jednak, że jest inaczej. Najpowszechniejszy rare earth element – cer – jest na 25. miejscu pod względem obecności w skorupie ziemskiej (a więc występuje w niej częściej niż ołów czy cyna). Natomiast najrzadziej występujący lutet jest i tak 200 razy bardziej powszechny w przyrodzie niż złoto ! Jedynie promet jest pierwiastkiem na tyle nietrwałym, że z natury nie występuje w skorupie ziemskiej i można go uzyskać tylko w wyniku reakcji atomowej. Niektórzy w wyniku dosłownej interpretacji zaliczają do rare earth elements także metale szlachetne (właśnie ze względu na ich rzadkość), jednak jest to uważane za błąd. Uzasadnienia nazwy rare earths należy więc szukać nie w braku ich obfitości, lecz we właściwościach chemicznych tych pierwiastków. Ich atomy są niejednokrotnie bardzo rozproszone, a ich wyodrębnienie ze skorupy ziemskiej pochłania dużo czasu i pieniędzy. Dlatego wydobycie metali rzadkich w wielu miejscach na świecie jest nieopłacalne, w przeciwieństwie do wydobycia metali szlachetnych, których atomy posiadają naturalną zdolność do koncentracji.
Dlaczego pierwiastki ziem rzadkich są ważne dla inwestorów?
Z tego samego powodu, dla którego są ważne dla producentów i konsumentów na całym świecie. Naukowcy alarmują, że zapasy niektórych rzadkich pierwiastków (np. iterbu) mogą się skończyć już w drugim dziesięcioleciu XXI wieku! Wydobycie rare earths utrzymuje się na względnie stałym poziomie, natomiast popyt na związki pierwiastków ziem rzadkich stale rośnie. Naturalną implikacją obecnego stanu rzeczy jest więc wzrost cen rare earths, który już teraz starają się wykorzystać spekulanci. Wyższe ceny rzadkich pierwiastków przyczynią się także do rozwoju ich rynku, ponieważ w obecnych warunkach wydobycie rare earth elements w wielu miejscach świata jest po prostu nieopłacalne.
Zastosowanie pierwiastków ziem rzadkich
O pierwiastkach ziem rzadkich mówi i pisze się coraz więcej przede wszystkim ze względu na ich wyjątkowe właściwości. Za przykład może posłużyć cer. Tlenek tego metalu używany jest do odbarwiania oraz precyzyjnego polerowania szkła, co ma duże znaczenie w produkcji przyrządów optycznych. Szkło o dużej zawartości ceru stosowane jest w wytwórniach szyb chroniących przed działaniem substancji promieniotwórczych. Pierwiastek ten znajduje zastosowanie także przy produkcji katalizatorów samochodowych. Nie mniej ważny w optyce jest erb. Ten do niedawna niedoceniany pierwiastek jest współcześnie używany przy tworzeniu laserów i wzmacniaczy optycznych. Te ostatnie znajdują szczególne zastosowanie w zwiększaniu przepustowości światłowodów. Erb jest więc niezastąpiony w usprawnianiu tych szybkich łączy telekomunikacyjnych. Oczywiście znalazło to odbicie w cenie tego metalu, która waha się w granicach 650-700 dolarów za kilogram. Prawdziwą karierę technologiczną robi lantan, którego cechy pozwalają na wszechstronne wykorzystanie tego pierwiastka w różnych procesach produkcyjnych. Jeśli chodzi o optykę, to dodatek lantanu w odpowiedniej ilości pozwala kształtować właściwości szkła, takie jak przezroczystość oraz możliwość załamywania światła. Dlatego lantan w najczystszej postaci używany jest przy produkcji soczewek (np. do okularów), aparatów fotograficznych, kamer wideo, fotokopiarek oraz mikroskopów. Jednak największe nadzieje związane z tym pierwiastkiem dotyczą wprowadzenia na rynek akumulatorów z wodorkiem lantanowo-niklowym (La-Ni-H), które stopniowo zastępują baterie niklowo-kadmowe. Technologia wykorzystująca nietoksyczny lantan ma dużą wartość ekologiczną, gdyż rakotwórcze właściwości kadmu stwarzały problemy przy jego składowaniu i recyklingu. Również gadolin ma przyjazne środowisku zastosowanie. Używa się go bowiem m.in. w produkcji energooszczędnych świetlówek.
Rewolucja elektroniczna
Pierwiastki ziem rzadkich miały niebagatelny wpływ na miniaturyzację przenośnych urządzeń muzycznych, takich jak walkman czy iPod. Wszystko zaczęło się od odkrycia wyjątkowych właściwości magnetycznych, jakie posiada neodym i kilka bliskich mu na tablicy Mendelejewa pierwiastków: prazeodym, samar, gadolin i dysproz. Szczególnie stopy z dodatkiem neodymu pozwoliły na wyodrębnienie magnesów o małych rozmiarach i niewielkiej wadze, a to z kolei doprowadziło do powstania miniaturowej wielkości twardych dysków, napędów i innych podzespołów elektronicznych. Również produkcja wszelkiego rodzaju monitorów, kolorowych wyświetlaczy, diod i telewizorów wymaga zastosowania metali ziem rzadkich. Największe znaczenie mają tu związki itru i europu. Są one odpowiedzialne za czerwone światło, obecne na kolorowych ekranach naszych telewizorów oraz wszędzie tam, gdzie mała czerwona dioda informuje o tym, że urządzenie jest włączone. Europ jest w tym zastosowaniu niezastąpiony, gdyż żaden inny pierwiastek nie generuje czerwonego koloru. Rare earths mogą też odpowiadać za fosforyzujące zielone i niebieskie światło, jednak te kolory można otrzymać także w inny sposób. W elektronice wykorzystuje się również niezwykłe właściwości tantalu. Pierwiastek ten umożliwia tworzenie kondensatorów elektrolitycznych łączących w sobie dwie ważne cechy: dużą pojemność i niewielkie rozmiary. To zaś czyni je niezastąpionymi w telefonach komórkowych, komputerach osobistych oraz w elektronice samochodowej. Warto wspomnieć, że tantal został doceniony nie tylko w elektronice. Ze względu na swoją wyjątkową twardość i odporność na działanie czynników atmosferycznych, zasad i prawie wszystkich kwasów, jest on używany w przemyśle zbrojnym, a także w technice jądrowej. Tantal jest także wyjątkowo ciągliwy, co czyni go użytecznym w produkcji narzędzi chirurgicznych i dentystycznych oraz aparatury chemicznej. Domieszki tantalu używa się również do wyrobu implantów, ponieważ pierwiastek ten jest odporny na działanie płynów ustrojowych w organizmie człowieka.
Czy warto pomyśleć o tym już teraz?
Z rynkiem pierwiastków ziem rzadkich wiąże się wielkie nadzieje głównie ze względu na nieunikniony rozwój technologiczny, w którym ich zastosowanie jest znaczące. Na razie rynek rare earths jest niedoceniany, prawdopodobnie ze względu na mnogość pierwiastków, z których każdy ma inne właściwości i jest użyteczny w różnych dziedzinach – a to utrudnia analizę. Jednak być może warto zainteresować się tymi pierwiastkami już teraz, zanim zrobią to, zachęcone wzrostami cen, rzesze inwestorów.
http://www.media5group.h2.pl/trend/index.php?option=com_content&task=view&id=4&Itemid=17
W Polsce znajdują się conajmniej dwa źrodła tych pierwiastków. Pierwsze to złoże niedaleko miejscowości Tajno na Suwalszczyźnie. Drugie to bogate w "rzadkie ziemie" hałdy fosfogipsów "Wizów".
Możliwości pozyskiwania pierwiastków ziem rzadkich z odpadów.
Pierwiastki ziem rzadkich mogą być również pozyskiwane z odpadów, np. z hałdy Zakładów Chemicznych "Wizów", która traktowana jest jako złoże antropogeniczne (opracowano dokumen- tacje geologiczną). Na hałdzie Zakładów Chemicznych "Wizów" koło Bolesławca zgromadzone jest ponad 5 mln ton odpadu, tak zwanego fosfogipsu apatytowego, pochodzącego z produkcji ekstrakcyjnego kwasu fosforowego (otrzymywanego z surowców apatytowych), zawierającego głównie dwuwodny siarczan wapnia, oraz tlenki metali ziem rzadkich. Stosowany w technologii ekstrakcyjnego kwasu fosforowego koncentrat apatytowy Kola zawiera około 1% pierwiastków ziem rzadkich w przeliczeniu na sumę tlenków Ln2O31. Podział tych pierwiastków pomiędzy produkowany z apatytu kwas fosforowy a odpad zwany fosfogipsem zależy od parametrów technologicznych. W bieżącej technologii w Z.Ch. Wizów większość tych pierwiastków przechodzi do fosfogipsu. W rezultacie, stężenie lantanowców w fosfogipsie często przekracza 0,5%. Fosfogips może więc być traktowany jako surowiec wtórny ziem rzadkich. Corocznie hałda powiększa się o kolejne około 150 000 ton tych odpadów, pochodzących z bieżącej produkcji kwasu fosforowego apatytowego.
Złoże w Tajnie
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/3.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/5.jpg
Nie ma wielu informacji na temat tego złoża w internecie ale z kilku pobieżnych informacji można wyciągnąć wniosek, że jest obiecujące.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/ZIEMIERZADKIE.jpg
Tlenki pierwiastków ziem rzadkich. Czarny - prazeodym i dalej kierunek ruchu wskazówek zegara: cer, lantan, neodym, samar, gadolin.
Źródło:
wikipedia
http://www.kopaliny.com.pl/art7.htm
preseant July 18th, 2009, 03:00 PM KWARC
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/kwarc-1.jpg
Jeden z najpospolitszych minerałów. Składnik wielu skał magmowych (granitów, granodiorytów, pegmatytów), osadowych (piasków, żwirów, piaskowców, zlepieńców) i metamorficznych (gnejsów, łupków łyszczykowych, kwarcytów). Często występuje w formie żył kwarcowych. Jest rozpowszechniony na całym świecie.
Zastosowanie:
- Wyroby z krzemienia (odmiana kwarcu) znane są od początku epoki kamiennej (starszego paleolitu) aż do końca neolitu.
- Jest stosowany przy produkcji materiałów ściernych,
w przemyśle ceramicznym, szklarskim, budowlanym,
- stanowi ważny składnik sprzętu medycznego i naukowego – chociaż zastępowany jest kwarcem syntetycznym,
- w przemyśle optycznym, w elektronice (piezokwarc, wyświetlacz ciekłokrystaliczny),
- służy do wyrobu detergentów, farb, pasty do zębów,
- stosowany w jubilerstwie jako kamień ozdobny i jubilerski – zastosowanie gemmologiczne,
- jego odmiany są poszukiwane przez kolekcjonerów,
- jego właściwości piezoelektryczne są wykorzystywane w elektronice oraz zapalniczkach gazowych.
- jest surowcem z którego pozyskuje się krzem polikrystaliczny.
Występowanie:
W Polsce złoża kwarcu żyłowego występują w Sudetach w krystalicznych utworach prekambru i paleozoiku.
Największe zasoby geologiczne bilansowe posiadają złoża: Stanisław (3,3 mln ton), znajdujący się na południowy-zachód od Jeleniej Góry oraz Krasków koło Świdnicy (1,5 mln ton). Istnieją perspektywy odkrycia nowych złóż w Sudetach, a zasoby perspektywiczne oceniane są na około 4 mln ton. W znanych małych wystąpieniach surowiec kwarcowy charakteryzuje się bardzo dobrą jakością.
Zagospodarowane są trzy złoża: Krasków, Stanisław i Taczalin. Zasoby przemysłowe określone dla tych złóż wynoszą 3,23 mln ton, co stanowi 50 % ich zasobów bilansowych. Wydobycie kwarcu żyłowego w Polsce w 2007 roku było mniejsze niż w ubiegłym roku i wyniosło jedynie 1 tys. ton. Eksploatowane było jedynie złoże Krasków. Nadal wstrzymana jest eksploatacja w złożach Stanisław i Taczalin.
KRYSZTAŁ GÓRSKI
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/kryszta.jpg
Kryształ górski inaczej: Kryształ skalny. Czysty, bezbarwny kwarc.
Nazwa pochodzi od greckiego słowa κρύσταλλος – krystallos, pierwotnie znaczącego lód. Grecy uważali, że jest on kryształem lodu nadnaturalnie zamrożonym i przez bogów zesłanym na ziemię. Określenie kryształ stosowano przez stulecia tylko w odniesieniu do kryształu górskiego.
Znane są kryształy górskie o masie wielu ton, lecz kamienie warte oszlifowania zdarzają się dość rzadko.
Zastosowanie:
Dzięki specjalnej obróbce uzyskiwano w kamieniach doskonałe efekty optyczne i świetlne. Wykonywano rzeźby, wazy, ozdoby, przedmioty kultu religijnego. Obecnie wykorzystuje się do wyrobu taniej biżuterii. Stanowi poszukiwany kamień kolekcjonerski, bywa stosowany do wyrobu ozdób i artystycznej biżuterii.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/krysztagrski.jpg
Występowanie:
Dolny Śląsk, okolice Strzelina (zwłaszcza w Jegłowej), w Karkonoszach, mniej w Tatrach i w Górach Świętokrzyskich.
Źródło:
www.wikipedia.pl
www.pgi.gov.pl
preseant July 19th, 2009, 07:05 PM HEL
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1f/HeTube.jpg/800px-HeTube.jpg
Helium discharge tube shaped like the element's atomic symbol. wikimedia.com
Hel (He, łac. helium) – pierwiastek chemiczny, z grupy gazów szlachetnych w układzie okresowym. Jest po wodorze drugim najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem chemicznym we wszechświecie, jednak na Ziemi występuje wyłącznie w śladowych ilościach (4·10-7% w górnych warstwach atmosfery).
Hel na Ziemi występuje głównie w atmosferze (5,2·10-4% obj. w powietrzu), pochodzi głównie z rozpadu jąder promieniotwórczych w naturalnych szeregach promieniotwórczych. W litosferze hel występuje również w niektórych złożach gazu ziemnego. W gazach występujących w Stanach Zjednoczonych dochodzi do 1%, w gazach występujących w Europie ilość ta jest bardzo mała (z wyjątkiem Polski – do 3%). Praktycznie cały hel, który mógł pierwotne istnieć na Ziemi, nie mogąc związać się z żadnym innym pierwiastkiem, jako bardzo lekki opuścił atmosferę Ziemi.
Hel jest najmniej aktywnym pierwiastkiem chemicznym, z bardzo wysoką energią jonizacji. Nie udało się z nim uzyskać żadnego trwałego związku chemicznego. Nie ma żadnego znaczenia biologicznego.
Zastosowanie:
Hel w postaci ciekłej jest używany do chłodzenia tam, gdzie potrzebne są bardzo niskie temperatury, ze względu na jego bardzo niską temperaturę wrzenia. Stosuje się go m.in. do chłodzenia nadprzewodników.
Jako najlżejszy gaz bezpieczny (niepalny) był stosowany do wypełniania statków powietrznych lżejszych od powietrza, czyli aerostatów (balony, sterowce). Obecnie ze względu na wysokie koszty jego pozyskania, zamiast helu stosuje się w aerostatach najczęściej ogrzane powietrze.
Ze względu na niską rozpuszczalność w osoczu krwi, używany jest jako składnik mieszanki do oddychania w głębokim nurkowaniu.
Hel dostarczony do płuc powoduje zmianę wysokości głosu - prędkość rozchodzenia się dźwięku w helu jest ok. 3 razy większa niż w powietrzu.
Hipotetycznie izotop 3He może zostać wykorzystany w kontrolowanej reakcji termojądrowej z deuterem do uzyskiwania energii bez powstawania niepożądanych odpadów promieniotwórczych. Na Ziemi 3He występuje jedynie śladowo, natomiast znaczne ilości tego izotopu występować mogą w gruncie księżycowym, w związku z czym rozważane są projekty jego wydobycia i transportu z Księżyca na Ziemię
wikipedia.pl
Własności helu i odpowiadające im aplikacje
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/helium.jpg
Więcej o zastosowaniu helu:
hel ciekły (http://www.pgnig.pl/odolanow/produkty/lhe/2125/)
hel gazowy (http://www.pgnig.pl/odolanow/produkty/ghe/2109/)
Produkcja helu na Świecie i w Polsce.
Praktycznie cały produkowany obecnie hel wytwarzany jest z gazu ziemnego. Przy obecnie stosowanych technologiach odzysk helu z gazu ziemnego jest opłacalny jeżeli jego zawartość przekracza 0,2%. Rozpoznane złoża gazu ziemnego z istotną domieszką helu znajdują się w środkowej części Stanów Zjednoczonych, Kanadzie, Algierii, Katarze, na Morzu Północnym, w Niemczech, Holandii, Polsce, Rosji (wschodniej Syberii), Chinach i Australii.
Najwięcej helu, bo aż 86% helu co stanowi około 120 milionów nm3 rocznie, produkuje się w Stanach Zjednoczonych. Drugie, co do zasobności są złoża helonośne w Algierii – 9% światowej produkcji. Jedynym europejskim krajem, w którym wytwarza się hel jest Polska wytwarzająca około 2% całkowitej światowej produkcji. Ponadto hel wytwarzany jest w Rosji, skąd pochodzi około 3% globalnej produkcji tego pierwiastka.
W Polsce obecność helu stwierdzono praktycznie we wszystkich złożach gazu ziemnego na Niżu Polskim. Z bilansową domieszką helu (0,02-0,42% He) udokumentowano 16 złóż między Nową Solą a Ostrowem Wielkopolskim. Łączne ich zasoby wynoszą około 45 mln m3 helu, z czego 34 mln m3 w złożach obecnie eksploatowanych. W Polsce hel pozyskiwany jest ze złóż, w których jego zawartość przekracza 0,27%. Przy obecnym poziomie wydobycia, udokumentowane zasoby helu w złożach na Niżu Polskim wystarczą na około 16 lat.
http://www.itcmp.pwr.wroc.pl/~kriogen/Wyklady/techkrio/Produkcja%20i%20zastosowania%20helu.pdf
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/helht3.gif
O izotopie helu (hel-3) którego praktycznie nie ma na Ziemi:
Rosja i Chiny walczą o energię z Księżyca (http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3278653.html)
perdurabo July 20th, 2009, 09:53 AM wtrace swoje 3 grosze bo temat krzemienia jest mi dosc bliski (praca mgr z geologii w tym rejonie) i chce kilka kwestii w przytoczonych artykulach sprostowac:
- w tekstach przewija sie cos o biedaszybach i niebezpiecznych wykopach, ze niby tak tam ostro kopia - otoz 2-3 szurfy nie duzo wieksze jak zwykle dziury w miescie pod kable tepsy, a samo kopaniue to trwalo dosc niedlugo, w czasie najwiekszego bumu.
"Ten wartościowy kamień dziś eksploatuje się bez żadnych ograniczeń, a trzeba pamiętać, że jego złoża nie są przecież nieskończone. Według mnie mamy do czynienia z grabieżą narodowego dobra"
jaka tam grabiez... wartosc tego krzemienia w stosunku do wielu innych okazow z polskich kopalni jest niewielka, robia wielkie halo jakie to cenne, a nikt nie zna cen okazow z kamieniolomow strzegomskich, gdzie za 20cm krysztal kwarcu mozna dostac nawet 2-3 tys pln, nie wspomne o roznych ciekawostkach z kopalni kghmu, cynku i olowiu w olkuszu, gdzie wiekszosc okazow laduje w piecu... w takim razie powinno sie wiele rzeczy uznac za cenne i prawnie uregulowac co jest imo bez sensu.
Wspominaja tez o nielegalnym wydobyciu krzemienia... bylo to chwilowe, aktualnie w glownym miejscu gdzie wystepowal krzemien, przez lata byly lomy wapienia, ktore do 2007 roku byly niemal calkowicie zarosniete i nikt tam nie zagladal, aktualnie teren prywatny z koncesja na wydobycie, zdaje sie sprzed roku. Wiec juz nie ma tego nielegalnego wydobycia. Ja mialem okazje tam byc ostatni raz jak zaczeto wbijac pale pod ogrodzenie, lato '07.
"Przez tydzień pozyskać można około 1 kg kamienia, o wartości 3-4 zł"
hmmm spacerujac godzine wokol niewielkiego wyrobiska mialem ponad 1 kg...
cena oczywiscie jest zmienna i moze u nas tyle ludzie sa sklonni dac, choc dobre okazy 100-300g to moga osiagnac ceny 20-30zl za brylke, za granica to napewno duuuuzo wiecej mozna wycisnac.
i to chyba tyle
jak pojawia sie jakies pytania dotyczace krzemienia postaram sie odpowiedziec :)
Dla mnie jako byłego archeologa największym problemem z krzemieniami jest to że praktycznie każde miejsce nadające się do wydobycia było już eksploatowane tych ładnych kilkanaście tysięcy lat temu więc są to miejsca w których zwykle występuje cała masa obiektów archeologicznych, świat może się od tego nie zawali ale nauka traci :( nie mówiąc o tym iż krzemieni nie da się sensownie dla archeologa datować w związku z czym każdy nawet odpadek krzemienia wyrzucony ot tak na pole może spowodować burzę w świecie archeologii.
maso July 23rd, 2009, 09:45 PM Koło Myszkowa będzie kopalnia
14.07.2009
Australijski koncern wydobywczy Strzelecki Metals Limited chce wybudować w najbliższych latach w Myszkowie kopalnię. W to przedsięwzięcie włoży około 300 milionów euro. Byłaby to jedna z największych inwestycji zagranicznych w naszym kraju.
Spółka jest właścicielem kilku kopalń metali rzadkich w Australii. W powiecie myszkowskim zainwestowała na razie około 15 mln zł - na odwierty i inne koszty związane z badaniem złóż. Zainteresowana jest pokładami rud wolframu i molibdenu, które ocenia pod względem zasobności jako siódme na świecie. Oprócz tych rzadkich pierwiastków, występują tu także: miedź, ind i spore zasoby srebra. Rozpoczęcie budowy kopalni planowane jest około roku 2011, uruchomienie wydobycia dwa lata później.
Zdaniem Wiesława Vic Bogacza, prezesa Śląsko-Krakowskiej Kompanii Górnictwa Metali, uruchomienie kopalni praktycznie zlikwidowałoby bezrobocie w powiecie myszkowskim, które obecnie jest najwyższe w województwie śląskim i na koniec marca wynosiło 16,6 proc. Niebagatelne byłyby też wpływy do budżetu miasta z tytułu tylko samego podatku od nieruchomości, szacowane od 3 do 5 milionów złotych.
Przedstawiciele inwestora widzą jednak problemy, które ich zdaniem stwarzają lokalne władze samorządowe. Mają pretensje do myszkowskiego magistratu, że w planie zagospodarowania przestrzennego dla terenu na polach będuskich, gdzie miałaby powstać kopalnia, nie uwzględnili przemysłu wydobywczego, a przeznaczyli go jedynie pod przemysł i usługi. Architekt Krzysztof Cichocki, który przygotowywał plan twierdzi, że trudno było od razu rezerwować tereny pod kopalnię, bo materiały, jakimi dysponuje urząd miasta, nie wskazują jednoznacznie, że przedsięwzięcie dojdzie do skutku. Twierdzi, że plan dopuszcza możliwość budowy kopalni. Inwestor nie jest na razie w stanie powiedzieć, gdzie usytuowane mogłyby zostać poszczególne części kopalni. Więcej będzie wiadomo za dwa miesiące, po opracowaniu studium, zawierającego ekonomiczną analizę przedsięwzięcia.
- Obliczyliśmy i udokumentowaliśmy zasoby złoża zgodnie z kategoriami światowymi. Rok czy dwa lata temu nie mieliśmy jeszcze pewności, co do ich zasobności - mówi Wiesław Bogacz. - Chcemy, by przemysł wydobywczy został ujęty w planie, bo wymaga tego narodowy interes. Jeżeli dojdzie do budowy kopalni, będziemy zainteresowani także innymi terenami w promieniu kilku kilometrów.
Problem w tym, że chodzi o tereny rolnicze. By je przekwalifikować na przemysłowe trzeba uchwalić nowe studium. Budowie kopalni sprzeciwiają się mieszkańcy okolicznych domów, którzy nie mają wątpliwości, że będzie miała negatywny wpływ na środowisko. Inni uważają, że to dla Myszkowa wielka szansa. Grażyna Szmida, zastępca kierownika Wydziału Infrastruktury Urzędu Miasta w Myszkowie podkreśla, że nawet resort środowiska nie uwzględnił eksploatacji tego złoża. ŚKKGM ma na razie tylko koncesję na 12 odwiertów na terenie powiatu.
Właścicielem pól będuskich jest starostwo powiatowe. Na czwartek starosta Marian Wróbel zaprosił przedstawicieli Kompanii na rozmowy.
Kopać głęboko
Inwestor oszacował wielkość myszkowskiego złoża na 1,3 miliona ton.
Z tego wydzielono tzw. bogatszą strefę, która zawiera ponad 700 mln ton. Przemysłowo-usługowa strefa w Planie Zagospodarowania Przestrzennego obejmuje ponad 50 hektarów. Sąsiaduje z osiedlem domków jednorodzinnych w dzielnicy Mijaczów i ogródkami działkowymi. Ma być odgrodzona pasem zieleni. Wydobycie planowane jest na głębokości od 300 do 1000 m. Kopalnia będzie miała więc charakter głębinowy, z głównym szybem i odchodzącymi od niego chodnikami. Urobek transportowany będzie do usytuowanego w kopalni specjalnego zakładu wzbogacania rudy i mielony na mączkę.
Krzysztof Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni
preseant July 23rd, 2009, 11:01 PM Wg raportu tej firmy to złoże może być nawet dwukrotnie większe.
Co ciekawe znajduje się praktycznie na linii tektonicznej Hamburg-Kraków. Na tej samej linii leżą złoża miedzi Lubin-Polkowice. Ciekawe czy można się spodziewać jeszcze czegoś ciekawego między Lubinem a Myszkowem? Wg Australijczyków tereny te są słabo rozpoznane.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/myszkw.jpg
I fajnie, że jest tam również ind. To bardzo poszukiwany pierwiastek używany do produkcji tv lcd. Jego światowe zasoby mają się skończyć ok 2017 r. Z całą pewnością zużywamy go szybciej niż odnajdujemy.
Cały raport (j. ang) o złożu myszkowskim:
http://www.strzeleckimetals.com.au/uploads/PDF/31hgmvn17q77fj.pdf
Frater M.:M.: July 24th, 2009, 12:17 PM jaka tam grabiez... wartosc tego krzemienia w stosunku do wielu innych okazow z polskich kopalni jest niewielka, robia wielkie halo jakie to cenne, a nikt nie zna cen okazow z kamieniolomow strzegomskich, gdzie za 20cm krysztal kwarcu mozna dostac nawet 2-3 tys pln, nie wspomne o roznych ciekawostkach z kopalni kghmu, cynku i olowiu w olkuszu, gdzie wiekszosc okazow laduje w piecu... w takim razie powinno sie wiele rzeczy uznac za cenne i prawnie uregulowac co jest imo bez sensu.:)
A propos kamieni ozdobnych i okazów lądujących w piecu nie można zapomnieć o chryzoprazach ze złoża w Szklarach koło Ząbkowic Śląskich. Pomimo że polskie chryzoprazy, obok australijskich były uważane za materiał najwyższej jakości - nigdy nie prowadzono ich przemysłowego wydobycia. Jako że współwystępowały z rudą niklu (bardzo marnej jakości, swoją drogą), w Szklarach rozpoczęto wydobycie... rudy niklu i zbudowano hutę. W zasadzie wszystko co wydobywano w kopalni - łącznie z (podobno) olbrzymimi chryzoprazami - szło na przemiał, a ocalić dawało się to, co udało się wynieść miejscowym górnikom. Swoją drogą szybko się okazało, że miejscowa ruda niklu jest zbyt uboga, do huty zaczęto sprowadzać koncentrat ze Związku Sowieckiego. Po wyczerpaniu złoża i zamknięciu zakładu w latach 80tych Szklary stały się mekką zbieraczy kamieni (miejscowych i przyjezdnych), którzy (w tym niżej podpisany ;) )wygrzebali co się dało. W tym momencie w kopalni (odkrywkowej) w zasadzie nie pozostało nic wartościowego, co dałoby się wykopać bez użycia ciężkiego sprzętu i materiałów wybuchowych. Czy głębiej zostało cokolwiek, co nadawałoby się do wydobycia na większą skalę? Nie wiem, nie słyszałem o żadnych badaniach, które potwierdziłyby występowanie większych ilości chryzoprazów w starym złożu w Szklarach.
Fr. M
preseant July 30th, 2009, 01:58 PM O Myszkowie ciąg dalszy. Do indu, srebra i innych metali w tym złożu dziennikarze dodali tym razem ren :)
Wybudować kopalnię, czy nie?
24.07.2009
Kwestia budowy kopalni w Myszkowie wzbudziła wśród mieszkańców spore emocje. Otrzymaliśmy w tej sprawie wiele e-maili.
Generalnie myszkowianie widzą w tej inwestycji szansę na rozwój miasta i znaczne zmniejszenie bezrobocia. Najbardziej negatywny odbiór jest, co naturalne, w sąsiedztwie mającej powstać kopalni. Właściciele ogródków działkowych, mieszkańcy ulicy Szpitalnej i posesji zlokalizowanych na Mijaczowie w okolicy urzędu skarbowego boją się, że nie będą mogli spokojnie odpoczywać, a być może ucierpi i środowisko.
- Kopalnia tutaj? Chyba pan żartuje. Właśnie buduję sobie domek letniskowy - mówi pani Jadwiga, która wypoczywa na terenie ogródków działkowych.
Kilkadziesiąt metrów dalej, mieszkańcy ulicy Szpitalnej, którzy dowiedzieli się o planowanej inwestycji są jej przeciwni.
- To nie do przyjęcia. Myślę, że problem bezrobocia miasto powinno rozwiązać w inny sposób - mówi jedna z kobiet. - Nie pozwolimy na budowę kopalni.
Podobnego zdania było kilka innych kobiet siedzących na pobliskiej posesji.
W ubiegłym tygodniu dyrektor Strzelecki Metals Limited i zarazem prezes Śląsko Krakowskiej Kompanii Górnictwa Metali Wiesław Bogacz spotkał się ze starostą myszkowskim Marianem Wróblem i wicestarostą Janem Kierasem. Naświetlił im część zagadnień związanych z ewentualną budową kopalni i wydobyciem rudy. Na część pytań nie ma jednak na razie odpowiedzi. Więcej powiedzieć będzie można na ten temat po opracowaniu studium, które powstanie za około dwa miesiące.
Badania dotychczas udokumentowanych złóż w powiecie wskazują, że myszkowskie jest wyjątkowo wartościowe. Średnio światowe złoża zawierają 0,03-0,04 proc. molibdenu, podczas gdy pod polami będuskimi zawartość wynosi aż 0,12 proc., co stawia to złoże w ścisłej światowej czołówce. W ciągu kilku ostatnich miesięcy cena molibdenu wzrosła z 7,5 $ do 11,8 $. A zdaniem ekspertów, w ciągu najbliższych 3-4 lat cena się podwoi. W myszkowskiej rudzie występuje też bardzo cenny pierwiastek jakim jest ren. Jego gram kosztuje 350 $, a według szacunków, każda tona tutejszej rudy zawiera jego gram. Do tego jest jeszcze wolfram, dużo srebra, miedź i ind. Najbardziej bogata część złoża szacowana jest na 100 mln ton, a ekonomiczna część na 720 mln ton. Przy wydobyciu na poziomie 3-4 mln ton rocznie, jak to jest planowane, eksploatacja może potrwać 200 lat.
By można wybudować kopalnię, trzeba najpierw jednak uzyskać koncesję na wydobycie. A ta wiąże się ze spełnieniem całego szeregu wymagań i wieloma uzgodnieniami. Tego typu działalność musi zostać uwzględniona w planie zagospodarowania przestrzennego. Plan jest w trakcie opracowywania. Inwestor będzie musiał sporządzić opracowanie dotyczące oddziaływania na środowisko i spełnić bardzo rygorystyczne wymogi związane z jego ochroną. Jak mówi Bogacz, firma będzie musiała na ten cel przeznaczyć miliony dolarów. Pozostaje też kwestia nabycia gruntów pod kopalnię, które są własnością starostwa powiatowego. Starostwo nie może sprzedać ich z wolnej ręki, a jedynie w drodze przetargu. A na grunty są też inni chętni. Przetarg ogłoszony zostanie dopiero po uchwaleniu planu zagospodarowania. Prawdopodobnie pod koniec 2009 r.
Kopalnia miałaby charakter głębinowy, a więc jej oddziaływanie na środowisko byłoby nieporównanie mniejsze, niż przy kopalni odkrywkowej. Bogacz zdementował informację, że trzeba by zbudować staw flotacyjny o powierzchni 25 hektarów do gromadzenia odpadów rudy. Przy planowanym wydobyciu, tak duży staw jest niepotrzebny.
Krzysztof Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni
Chyba się już przekonałem, że jednak warto w Myszkowie postawić kopalnię i wydobywać te metale. Surowca wystaczy na b. długo, mieszkańcy i gmina mogliby na tym nieźle skorzystać. Ale oczywiście co poniektórzy wolą poprostestować...:( Miejmy nadzieję, że tym razem mniejszość nie wygra.
Lukatoni August 16th, 2009, 11:56 AM Witam!
Mimo że śledze wiele wątków na SSC, głw. infrastrukturalnych. To dziś odkryłem właśnie ten i jestem bardzo zadowolony że jest taki i jest tu wiele ciekawych informacji dotyczących złóż metali i surowców energetycznych w Polsce. Zajmuję się bardzo bliską tematyką a mianowicie hydrometalurgią. (Praca dyplomowa z ługowania odpadu pochodzącego z flotacji rud miedzionośnych ze złoża Lubin) Cieszę się i jak będe miał jakieś ciekawe wiadomości do tego wątku to z pewnością zamieszczę. Bardzo ciekawy jest ten projekt Myszkowa i okolic bo współczesnie metale ziem rzadkich oraz inne cenne (ren,niob,tantal,osm) odzyskuję się tylko i wyłącznie na drodze hydrometalurgi nie wspominając już o glinie, złocie czy srebrze. Polska miała 2, a teraz ma 3 miejsce w świecie w produkcji srebra metalicznego. Gdyby udało się uruchomić złoże Myszków to myśle że mielibyśmy nawet 1 miejsce w produkcji srebra na świecie... Nie wspominając o produkcji innych cennych metali. Ale na to potrzeba pieniędzy, dokładnych badań, dobrej woli władz i dobrego prawa...
yarross August 16th, 2009, 03:44 PM I fajnie, że jest tam również ind. To bardzo poszukiwany pierwiastek używany do produkcji tv lcd.
Nie tylko LCD. Używany jes wszędzie, gdzie trzeba wykonać przezroczyste kontakty omowe, więc także w matrycach CCD/CMOS.
preseant August 16th, 2009, 04:40 PM @ Lukatoni. Napewno posiadasz jakieś ciekawsze informacje niż te dostępne w internecie. Jeśli tylko będziesz mieć czas i ochotę to śmiało wstawiaj. KGHM i ich złoża są bardzo interesujące. Krążą nawet legendy, że pod LGOM są nieprzebrane pokłady złota :nuts:
Jeśli chodzi o srebro to mamy wyjątkowe szczęście do tego kruszcu. LGOM, teraz Myszków. Może rzeczywiście już niedługo wskoczymy na 1 miejsce w produkcji srebra? A propos. Spotkałem się niedawno z informacją, że Polska posiada aż 25% światowych rezerw tego kruszcu. Może ktoś potwierdzić tę informację? Google na ten temat milczy.
Z surowców mineralnych pozostałych do zaprezentowania pozostały jeszcze surowce skalne. Wkrótce pierwsze z nich.
Rewera August 16th, 2009, 07:12 PM http://img249.imageshack.us/img249/2513/beztytuubuq.jpg
Jak dla mnie to nie jesteśmy nawet w pierwszej piątce. Nawet zakładając uruchomienie Myszkowa i wydobycie całości w 10 lat, to nadal nie ma szans w rocznej produkcji wejść wyżej w statystykach.
Dobrze rozumiem?
preseant August 16th, 2009, 08:57 PM Rzeczywiście do Peru, Meksyku, Chin jeszcze nam daleko.
Przyjmując dodatkowe 57 mln uncji srebra w Myszkowie i podzielić na 10 lat wydobycia, to pozycji jednak nie zmienimy.
http://www.dani2989.com/gold/aggrah9.gif
A tu ciekawe zestawienie produkcji srebra w Europie. Tu jesteśmy z całą pewnością niezagrożeni :)
http://www.euromines.org/mm_diagrams/silver.jpg
BTW. Rewera, nie wiesz nic na temat polskich rezerw srebra w NBP?
Lukatoni August 17th, 2009, 12:48 PM ^^
Przepraszam za błąd, pisząc o Polsce chodziło mi o KGHM PM S.A, rozpatrując produkcję górniczą srebra z własnych zasobów wg. poszczególnych koncernów górniczych na świecie. KGHM PM S.A ma 2 miejsce.
Jeśli chodzi o miedź to 9 miejsce również w produkcji górniczej a
w produkcji miedzi elektrolitycznej (rafinowanej) 7 miejsce.
Są to dane za 2008 rok, pochodzące ze strony www.kghm.pl Poprostu my mamy jednego dużego producenta srebra a takie kraje jak Peru,Chile,USA,Chiny mają bardzo wielu małych producentów srebra co nie oznacza że są bez znaczenia. Stąd podział na kraje ich uwzględnia.
Jeśli chodzi o srebro to niektóre kraje mogą kupować np. szlam anodowy i przerabiać go, otrzymując srebro.
Do tego dochodzi odzysk srebra np. z materiałów fotograficznych, złomu jubilerskiego, elektroniki, ścieków galwanicznych... To wbrew pozorom są czasem spore ilości. W Polsce z tego co mi wiadomo kilkadziesiąt (ok. 20) ton srebra produkuje Huta Cynku Miasteczko Śląskie z minerałów występujących z rudami cynkowo-ołowianymi. Jeśli chodzi o złoto w LGOM to rzeczywiście prowadzone badania geologiczne wykazały że może być go o wiele więcej niż obecnie się wydobywa.
Spora część znajduję się w spągu złoża miedzi w obszarze Polkowic. Oczywiście coraz więcej złota pozyskuję się nie z samorodków :) to jest dla poszukiwaczy, a z rud trudnoługowalnych tzw. "refractory", takie minerały złota nie przypominają aboslutnie czystego złota. Dopiero po badaniach takiej próbki można stwierdzić że jest to ruda złota (minerały złotonośne kwalifkujące sie do przemysłowego przetworzenia)
@preseant Bardzo możliwe że tak jest, ale wolałbym żeby potwierdził tą informajce jakiś geolog czy znawca geologii złożowej polskich rud miedzi. Na moje informacje to możliwe że tak jest ale potrzebne są drogie i szczegółowe badania poszukiwawcze. Nie każde złoże nadaje się do wydobycia, minerały mogą być bardzo głęboko położone lub co gorsza bardzo rozproszone, co również takie złoże dyskwalifikuję. Nie wiadomo też czy byłoby w jednym dużym kawałku czy w wielu mniejszych (co bardziej wydaję mi się prawdopodobne) jest to cały szereg problemów i sądzę że z pewnością już ktoś szukał takich złóż i być może potwierdził ich znalezienie. Możemy mieć 25% zasobów światowych srebra ( na chwilę obecną) ale dopóki dopóty nie zostanie wynaleziona skuteczna i tania metoda wydobycia tego z pod ziemi a następnie wprodukowania z tego czystego metalu lub potrzebnych związków. To takie zasoby zostaną tylko pozabilansowe, nieprzemysłowe.
Lukatoni August 17th, 2009, 06:39 PM Ciekawy artykuł dotyczący m.in złoża gazu Kutno.
http://www.rp.pl/artykul/5,350003.html
Agnieszka Łakoma 17-08-2009, ostatnia aktualizacja 17-08-2009 04:10
Na gwałtowny wzrost wydobycia gazu z krajowych złóż nie możemy liczyć. PGNiG zapewni 4,5 mld m sześc. surowca rocznie, a zagraniczne firmy – może kilkaset milionów
W założeniach polityki energetycznej i w zakresie bezpieczeństwa zaopatrzenia kraju w gaz przewidziano takie zbilansowanie, by mniej więcej jedna trzecia potrzebnego gazu pochodziła z krajowych zlóż, a reszta – po połowie z Rosji oraz od innych producentów. Osiągnięcie tego planu może być jednak dość trudne.
Obecnie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które ma dominującą pozycję na rynku, dostarcza ok. 4,2 mld m sześc. gazu rocznie. By w pełni pokryć krajowe zapotrzebowanie, wynoszące ok. 14 mld m sześc., musi importować surowiec. I nic nie wskazuje na to, by w kolejnych latach ta sytuacja mogła się zmienić. – Gwarantujemy wydobycie w kolejnych latach po 4,5 mld m sześc. rocznie, biorąc pod uwagę obecnie odkryte złoża i te bliskie odkrycia – mówi wiceprezes PGNiG Waldemar Wójcik. – Nie da się znacząco zwiększyć tych ilości, bo konieczna jest racjonalna gospodarka złożami.
Były minister gospodarki Janusz Steinhoff uważa, że prognoza produkcji gazu krajowego w ilości 4,5 mld m sześc. jest realistyczna. I rozwiewa hurraoptymistyczne informacje o gigantycznych zasobach i możliwościach wydobycia w Polsce. – Mówienie, że możemy bardzo szybko zwiększyć wydobycie, nie znajduje uzasadnienia w aktualnych możliwościach – stwierdził Janusz Steinhoff.
Podobną opinię wyraził Tomasz Minkiewicz, partner w CMS Cameron McKenna. – Są wprawdzie pewne możliwości zwiększenia wydobycia, ale na pewno nie o 20 proc. ani tym bardziej o 50 proc. w ciągu kilku lat – mówił w czasie debaty. – Raczej tylko do ok. 5 mld m sześc. rocznie będziemy wydobywać. To oznacza, że wobec przewidywanego w kraju wzrostu zapotrzebowania na gaz ziemny w kolejnych latach udział paliwa z polskich złóż w ogólnym bilansie będzie malał.
Profesor krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej Wojciech Górecki przypomniał, że udokumentowane i wydobywalne złoża to 97 mld m sześc., a więc wystarczą na ponad 20 lat. – Nie ulega wątpliwości, że zmniejszyły się nakłady na poszukiwania, a istnieje pewna korelacja między udokumentowanymi zasobami a potencjałem poszukiwawczym – dodał profesor, który jest też doradcą wicepremiera Waldemara Pawlaka.
Tymczasem wiceprezes PGNiG bronił swojej firmy, przekonując, że i tak wydaje coraz więcej na poszukiwania i wydobycie. –W 2004 r. była to kwota 400 mln zł, a teraz 600 mln zł – dodał Waldemar Wójcik. – Jeśli znajdziemy duże złoże, to nakłady na zagospodarowanie i eksploatację wzrosną.
Perspektywy, czyli Kutno i nie tylko
Wiceprezes Wójcik zapewniał w trakcie debaty, że jeśli odkryte zostaną nowe złoża, to jego firma na pewno zdecyduje się na zwiększenie wydobycia w kraju. Profesor Górecki przekonywał, że szanse na takie odkrycia są bardzo duże. – Mamy słabo rozpoznane zasoby na głębokości od poniżej 3,5 tys. do 6 tys. metrów – mówił. Jego zdaniem większe złoża są na dużym obszarze Polski centralnej – m.in. w rejonie Kutna, które wstępnie można szacować na 350 – 500 mld m sześc. Ale by to potwierdzić, potrzebne są dodatkowe i kosztowne badania. – Ta struktura w rejonie Kutna jest faktycznie bardzo perspektywiczna, ale to są niebywałe koszty – przyznała Anna Srokowska-Okońska z firmy Aurelian, która szuka gazu w Wielkopolsce. Jej zdaniem, gdyby udało się stworzyć konsorcjum, które przebada to złoże i wskaże optymalne miejsca do poszukiwań, to perspektywy wydobycia mogą być rzeczywiście duże. Profesor Górecki ocenia, że potrzeba przynajmniej kilkunastu milionów złotych na badanie sejsmiczne, a wykonanie otworu do głębokości 6 tys. metrów to koszt 90 mln zł. – AGH wystąpiło o środki unijne, by móc wykonać eksperymentalny profil sejsmiczny – dodał.
– Firma FX Energy, ma osiągnięcia w wydobyciu, jednak wykonanie takich prac przekracza jej możliwości finansowe, a na pewno kwotę, którą chce w tym miejscu zainwestować – przyznał Tomasz Minkiewicz. Anna Srokowska-Okońska uważa, że fundusze na ten cel powinny się w kraju znaleźć, i to nawet biorąc pod uwagę, że inwestycja jest obarczona dużym ryzykiem. – Cały czas jesteśmy na etapie uzgadniania i tworzenia konsorcjum, które mogłoby te próbne badania w rejonie Kutna zrobić – mówił partner w CMS Cameron McKenna. Wiceprezes PGNiG przyznał, że dla jego firmy badania złóż w rejonie Kutna są interesujące. I zapewniał, że będzie szukać środków finansowych, by pozwolić sobie na wykonanie otworu nawet w tak ryzykownej strukturze. – Jesteśmy zdeterminowani, będziemy rozmawiać z firmami FX Energy i ze spółką Aurelian i myślę, że uda nam się porozumieć – dodał.
Ale ani o tym, kiedy taki próbny odwiert mógłby powstać, ani o możliwym terminie powołania konsorcjum uczestnicy debaty nie chcieli mówić.
Dyrektor Anna Srokowska-Okońska zastrzegła jednak, że trzeba uwzględnić nie tylko wydatki na sam odwiert na głębokość 6 tysięcy metrów i kolejne koszty przygotowań, ale i fakt, że przyszła eksploatacja będzie bardzo kosztowna. Dlatego nawet jeśli odwierty próbne zakończą się sukcesem, to i tak głównym kryterium uruchomienia produkcji będzie jej opłacalność.
Ryzyko, czyli co się opłaca
Wydatki i opłacalność inwestycji to nieodłączne elementy działalności poszukiwawczej. Uczestnicy dyskusji w „Rz” zgodnie przyznali, że ten biznes przynosi zyski, ale też wiąże się z ogromnym ryzykiem. – Często zdarza się, że 100 milionów dolarów wrzucone w odwiert nie przynosi efektu – mówił Janusz Steinhoff. – Fakt, że PGNiG jest pod kontrolą państwa, powoduje, że zarząd ma dyskomfort w podejmowaniu ryzykownych decyzji. Zwłaszcza przy tym rozpasaniu prokuratury w kraju – dodał.
Tomasz Minkiewicz zauważył jednak, że dopóki PGNiG ma złoża, w których może dokonywać odwiertów na głębokość 3 – 3,5 tys. m, gdzie koszty są znacznie niższe, ma też mniejszy apetyt na bardziej ryzykowne przedsięwzięcia, np. k. Kutna. Wiceprezes Waldemar Wójcik bronił polityki swojej firmy. – Wiercimy w miejscach, gdzie złoża są, i to jest podstawa naszej działalności – przyznał. – Poza tym możemy wykonać kilka otworów bardziej ryzykownych, co poszerza naszą wiedzę, ale nie wydam 90 mln zł na otwór, który nie ma uzasadnienia. Można mówić o asekuracji naszej firmy, a ja mówię o zdrowym rozsądku. Nad wszystkim jest ekonomia, nakłady muszą się zwrócić – podkreślał.
Rola państwa, czyli wsparcie dla badań
Wprawdzie w opinii uczestników dyskusji państwo polskie stwarza dobre warunki dla działalności firm poszukiwawczych, ale mogłoby bardziej zaangażować się w badania. – Namawiałbym do finansowania – w ramach pomocy publicznej – niektórych badań geologicznych – mówił Janusz Steinhoff. I przekonywał, że państwo może udzielać pomocy publicznej firmom zajmującym się poszukiwaniami gazu.
Anna Srokowska-Okońska z firmy Aurelian zasugerowała, że może właśnie to państwo powinno sfinansować np. jedno wiercenie geologiczne rozpoznawcze w rejonie Kutna.
– To byłby przykład racjonalnej pomocy publicznej i wspierania korzystnej polityki energetycznej – zgodził się były minister gospodarki.
Uczestnicy debaty wskazali też na problem dostępności badań geologicznych. – Nie do końca uregulowane są kwestie prawne dotyczące dostępu do badań niebędących własnością państwa, bo nie ma zasad określających, ile trzeba zapłacić komuś za badania – stwierdził Tomasz Minkiewicz.
Potwierdziła to przedstawicielka spółki Aurelian. – Sukcesorem badań sejsmicznych z lat 90. na obszarach, które ma na przykład moja firma, została PGNiG, a inne podmioty mają problem z dostępem do tych danych – przyznała Anna Srokowska-Okońska. – Wyceniono je według niejasnych zasad na kilka mionów złotych. Powstaje pytanie, czy tak powinno być.
Piniek August 19th, 2009, 02:41 PM Złoża warte 40 mld dol. - na polskiej działce na dnie Pacyfiku
tm, PAP
2009-08-19, ostatnia aktualizacja 34 minuty temu
Złoża rud metali, zalegające na polskiej działce na dnie Pacyfiku, mają obecnie wartość ok. 40 mld dolarów. Ich wydobycie jest jednak nieopłacalne - poinformował wiceminister środowiska Henryk Jacek Jezierski. Polska wspólnie z innymi krajami dzierżawi kawałek dna Pacyfiku niedaleko wybrzeży Ameryki Środkowej.
Ocean
Fot. Joanna Skrzyniarz / AG
Ocean
ZOBACZ TAKŻE
* Skarb Państwa sprzedał 8 mln akcji banku Pekao (05-08-09, 15:02)
* Skarb Państwa ma uzyskać dywidendy z GPW i KDPW (01-07-09, 17:54)
* Drożeją surowce, idzie ożywienie gospodarcze? (13-05-09, 20:46)
* UBS: Złoto może zdrożeć do 2,5 tys. USD za uncję (11-03-09, 11:16)
* Złoto w kryzysie ma wzięcie (26-02-09, 19:35)
Jezierski, który jest głównym geologiem kraju, powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Warszawie, że w lipcu zakończył się rejs polskich geologów. Badali oni zasoby polskiej działki na dnie Pacyfiku.
Na głębokości ok. 4 tys. m zalegają tzw. konkrecje - naturalnie powstające grudki rud metali. Badany w lipcu przez Polaków blok wydobywczy ma powierzchnię ok. 5,4 tys. km kw., spośród 75 tys. km kw. dzierżawionych przez InterOceanMetal, skupiający Bułgarię, Czechy, Kubę, Polskę, Rosję i Słowację.
Blog - Jak Inwestować
Inne spojrzenie na rynki? Warto wiedzieć co mówią inni!
www.UnionKlub.pl
Karty paliwowe BP PLUS
Bezgotówkowe tankowanie w Europie. Kontroluj wydatki swojej floty.
www.BP.com/Flota
Jedziesz w podróż?
Ubezpieczenie turystyczne PZU Wojażer - sprawdź naszą ofertę!
www.PZU.pl/wojazer
Gazeta Biznes
Geolodzy zbadali, że na terenie, który może eksploatować Polska, każdy metr kwadratowy pokryty jest 13,4 kg takich konkrecji. Przebadane przez geologów próbki mają 33-proc. zawartość metali. Przy wydobyciu kopalin na lądzie 3-proc. zawartość metalu w rudzie uznawana jest za wysoką - tłumaczył Jezierski.
W przebadanych próbkach najwięcej było manganu (31,5 proc.). W konkrecjach występuje też miedź (1,33 proc.), nikiel (1,31 proc.), cynk (0,16 proc.), kobalt (0,15 proc.) i molibden (0,07 proc.).
Jezierski tłumaczył, że obecnie ich wydobycie jest jeszcze nieopłacalne, nie robi tego jeszcze nikt na świecie, prowadzone są jedynie testy. Przy zmniejszaniu zasobów kopalnych na lądzie i wzroście cen, zasoby te będzie można w przyszłości z zyskiem wydobywać - prognozuje główny geolog kraju.
Polska przystąpiła do InterOceanMetal jeszcze za czasów PRL, gdy istniała Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG). Część krajów RWPG zrezygnowała z udziału w tym oceanicznym przedsięwzięciu.
Konkrecje pokrywają olbrzymie powierzchnie dna oceanicznego, występują na głębokościach 3800-5500 m.
Perun August 19th, 2009, 05:53 PM ^^ Jak już wklejasz jakiś artykuł, to rób to poprawnie. Po co reklamy? I dawaj link do źródła.
preseant August 21st, 2009, 06:59 PM Może jeszcze trochę o siarce. Wstawiłem wcześniej kilka informacji na ten temat. Wygląda na to, że perspektywy przed polskim górnictwem siarkowym są całkiem obiecujące. Może nie w takiej skali jak dawniej ale..
Polska siarka - jedyna taka na świecie
Mało, kto wie, że obecnie tylko w Polsce wydobywa się siarkę z jej złóż naturalnych. Wszędzie na świecie tego rodzaju kopalnie zostały wcześniej zlikwidowane. Polska siarka jako jedyna na świecie o takim stopniu czystości ma zamówienia niezależnie od sytuacji na rynkach światowych.
http://d.polskatimes.pl/k/r/10/c8/f3/4a412bf871f72_k1.jpg
Kiedyś budowa Zagłębia Siarkowego w rejonie Tarnobrzegu była sztandarową inwestycją pierwszych lat istnienia PRL. Złoże siarki w odkrył tu w 1953 roku prof. Stanisław Pawłowski (1910–1992) z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Zasoby tego złoża określono na ok. 750 mln ton (ok. 30 proc. zasobów światowych).
Z istniejących tu dawniej kopalń otworowych „Grzybów”. „Jeziorko” i „Basznia” oraz odkrywkowych „Machów” i „Piaseczno” łącznie wyeksploatowano około 80 mln ton siarki rodzimej. Oszczędzano wtedy na wszystkim, a najmniej liczono się ze środowiskiem, dlatego coraz trudniej się tutaj żyło. Przede wszystkim woda nie nadawała się do picia i czuć ją było zgniłymi jajami. Podobny zapach w powietrzu sygnalizował, że zyski z istnienia przemysłu siarkowego osiągano najniższym kosztem zdrowia i życia mieszkańców tego regionu.
Pod koniec lat osiemdziesiątych minionego wieku górnictwo to zaczęło przynosić straty, gdyż na światowym rynku pojawiły się ogromne ilości siarki pochodzącej z odzysku związanego z oczyszczaniem różnego rodzaju surowców. W związku z tym przez kilkanaście ostatnich lat trwał nieustanny proces likwidacji polskiego przemysłu siarkowego. Wydawało się, że przemysł ten skazany jest już raz na zawsze na zagładę. Odkrywkowa i otworowa jego eksploatacja stała się całkowicie nierentowna.
Tak sprawy wyglądały mniej więcej do 2006 roku. Następne lata, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieniły na opak. O tym, że rynek surowców mineralnych jest niestabilny i to, co dzisiaj jest deficytowe, jutro może okazać się wielce dochodowe, przekonać się można śledząc wielce pouczające losy polskiego przemysłu siarkowego.
Opór wspomnianym zamiarom likwidacyjnym postawiła kadra inżynierów skupiona wokół otworowej kopalni „Osiek”, która została oddana do eksploatacji w 1993 roku, w najbardziej niesprzyjającym dla niej momencie. Aby za wszelką ceną uzyskać rentowność postanowiono tu wyeliminować wszystkie awarie, przerwy i szkody związane z dotychczasową eksploatacją siarki metodą otworową. Udoskonalono technologię podziemnego wytopu siarki ze złoża dostosowując metodę Frascha do panujących tu warunków geologiczno–górniczych.
Ich rozpoznanie osiągnęło skalę precyzji dzięki zastosowaniu metod geofizycznych. Na tej podstawie wyznaczano lokalizację otworów chłonnych i eksploatacyjnych unikając zwartych i zbitych stref wapieni, co było dawniej przyczyną wielu awarii i wycieku siarki na okoliczne tereny. Środowisko zareagowało z ulgą. Odetchnęła przyroda. Radykalnie poprawiły się warunki życiowe mieszkańców. Jednocześnie przeprowadzono racjonalizację zatrudnienia.
Rzeczywistość była jednak nieubłagana. Cena siarki w granicach 30–35 dolarów za tonę powodowała, że koszta wydobycia z wielkim trudem pokrywane były przez sprzedaż. Zaciągano kredyty, zwalniano ludzi, doskonalono technologię. Wprowadzono zamknięty obieg wody w procesie produkcyjnym. Zaprzestano jej zrzutów do Wisły i zlikwidowano koszta opłat za jej zanieczyszczenie. Gorącą wodę do wytopu siarki uzyskano z pobliskiej elektrowni „Połaniec”, która mogła zrezygnować z budowy chłodni. W ten sposób elektrownia oddaje rurociągami gorącą wodę do pobliskiej kopalni i po jej oczyszczeniu odbiera ją już jako schłodzoną.
W czasie, kiedy kopalnia „Osiek” walczyła o przetrwanie, na świecie narastał kryzys surowcowy. Na początku XXI wieku okazało się, że kopalnia ta jest jedyną na świecie wydobywającą ten minerał ze złóż naturalnych. Jak się okazało uzyskiwana tu czystość końcowego produktu w skali 99,95 proc. jest nieosiągalna dla konkurencji, gdyż oczyszczanie siarki uzyskiwanej z gazu ziemnego i ropy naftowej do tego poziomu jest nieopłacalne. Takiej czystości siarka wymagana jest przede wszystkim dla potrzeb rozwijającego się na świecie przemysłu farmaceutycznego i kosmetycznego.
Całą obecnie produkcję siarki wykupuje się tu na „pniu”. Zamówienia i zapotrzebowanie azjatyckich i afrykańskich państw rozwijających się zaczęły windować ceny siarki tak wysoko, że tuż przed kryzysem osiągnęła 600 dolarów za tonę, prawie dwudziestokrotnie przebijając cenę, która pokrywa koszta produkcji. W ten sposób wkład finansowy w produkt finalny wynosi 5%, przy zysku stanowiącym 95% ceny! Tej skali zysku poza spekulantami nikt nie ma w Polsce. Lider polskiego górnictwa miedzi KGHM Polska Miedź S.A. proporcje te ma pół na pół. Nawet południowoafrykańskie kopalnie złota mają obecnie gorsze proporcje nakładów do zysków niż kopalnia siarki „Osiek”.Wszyscy kontrahenci proszą o zwiększenie wydobycia. Nie jest to jednak możliwe. Zrównoważony rozwój firmy i wielkość złoża pozwala na wydobycie roczne ok. 800 tys. ton i to niezależnie od nowych poszukiwań, odkryć i udostępnienia części złóż objętych rygorami bezpieczeństwa. O tym jak cenne są nagromadzone tu zasoby wystarczające jeszcze na ok. 35 lat eksploatacji, świadczy chińska oferta wykupienia całej produkcji kopalni na wiele lat naprzód.
Światowy kryzys gospodarczy, jaki rozpoczął się rok temu, również i tutaj spowodował obniżenie ilości zamówień oraz spadek cen tego surowca. Jednakże nie powtórzyła się już sytuacja z poprzednich lat. Obniżenie o ok. połowę ceny siarki, jakie nastąpiło w wyniku kryzysu jest jednak nadal bardzo korzystne dla handlu tym towarem. Dawne odkrywkowe kopalnie po wielu zabiegach i pracach uszczelniających wypełniono wodą z Wisły. Obecnie są to atrakcyjne akweny wypoczynkowe z szerokimi plażami.
Polska siarka jako jedyna na świecie o takim stopniu czystości ma zamówienia niezależnie od sytuacji na rynkach światowych. Jeszcze raz okazało się, że wytrwałość, doskonalenie umiejętności zawodowych, współpraca z nauką oraz ambicje kadry i pracowników kopalni „Osiek” odniosły sukces, o jakim marzy każda krajowa branża górnicza.
Adam Maksymowicz
http://www.teberia.pl/news.php?id=10550
Rewera August 21st, 2009, 10:17 PM Ciekawy artykuł, ciekawe ile rząd uzyska z prywatyzacji tej firmy.
Jarzyn August 22nd, 2009, 11:20 AM Ja bym nie sprzedawał nikomu kury, która znosi złote jaja, podobnie zresztą jak KGHM, ale rząd twierdzi że należy wszystko sprzedać bo brak kasy w budżecie.
preseant August 22nd, 2009, 11:48 AM Też nie jestem fanem prywatyzacji wszystkiego i wszędzie. Po co prywatyzować taką spółkę? Nie ma groźby dofinansowywania jej z budżetu państwa. Mało tego, przynosi duże zyski i wygląda na to, że jest dobrze zarządzana. Jednorazowe wpływy ze sprzedaży takich spółek (do tego podmiotom zagranicznym), które służą łataniu dziury budżetowej wywułują u mnie atak furii. Prywatyzować kopalnie węgla kamiennego, bo sobie ewidentnie nie radzą i trzeba je dotować ale siarki i kghm nie ruszać.
yarross August 27th, 2009, 10:18 PM Może jeszcze trochę o siarce. Wstawiłem wcześniej kilka informacji na ten temat. Wygląda na to, że perspektywy przed polskim górnictwem siarkowym są całkiem obiecujące. Może nie w takiej skali jak dawniej ale..
...lecz ja to między bajki włożę.
Pracowałem na kopalni ropy i gazu ziemnego z instalacją SRU 130t/d i ta siarka jest naprawdę czysta. Jedyne zanieczyszczenie to ślady rozpuszczonego H2S i trochę SO2, no i w odróżnieniu od kopalni, której podstawową kopaliną jest siarka, ta z instalacji odsiarczania jest odpadem, którego pozbywa się po bardzo niskich cenach, aby zeszło i nie zajmowało przestrzeni parku magazynowego.
Za to słyszałem, że o przydatności siarki rodzimej decyduje własnie domieszka pewnych zanieczyszczeń, podobno korzystnych dla kosmetyków.
Na marginesie, kiedyś przyjechały do nas bardzo mądre głowy i radziły, czy nie użyć tej siarki jako domieszki do mas bitumicznych używanych do produkcji betonu asfaltowego na drogi. Podobno miała ta siarka analogicznie jak w przypadku gumy spowodować usieciowanie (wulkanizację) asfaltu i zamienić go w rodzaj twardej gumy (ebonitu), odporniej na pełzanie (więc i na koleinowanie).
preseant August 27th, 2009, 10:45 PM Ale co tu jest wg Ciebie bajką? Dobre perspektywy przed tą kopalnią czy wybór takiego, a nie innego pochodzenia siarki dla przemysłu farm. i kosm? Doprecyzuj.
Skoro te tajemnicze państwa azjatyckie i afrykańskie decydują się na ściaganie siarki aż z Polski tzn że siarka rodzima ma takie właściwości, których nie ma siarka pochodząca z odsiarczania ropy. Gdyby było inaczej pewnie importowaliby tańszą z rejonu Zatoki Perskiej.
yarross August 28th, 2009, 12:51 AM Ale co tu jest wg Ciebie bajką? Dobre perspektywy przed tą kopalnią czy wybór takiego, a nie innego pochodzenia siarki dla przemysłu farm. i kosm? Doprecyzuj.
Doprecyzowywawuję :)
Bajką jest wyjątkowa czystość siarki rodzimej wydobywanej metodą wytapiania, bo z procesu Clausa jest czystsza. Ta w instalacjach Clausa powstaje w bardziej kontrolowanych warunkach. Juz wsad (tzw. gaz kwaśny) ma mało zanieczyszczeń. W baseniku magazynowym z ciekłą siarką przy silnym oświetleniu pomarańczowym światłem można obejrzeć dno.
Widzę 2 powody dla którego rodzima siarka mogłabyć lepszym surowcem dla kosmetyki:
1) Że jednak nie jest taka superczysta i ZAWIERA jakieś zanieczyszczenia akurat pożądane w tym zastosowaniu.
2) Bo jest "naturalna" i dlatego lepsza od "sztucznej" (mimo że atomy te same) tak jak naturalny rubin jest lepszy od sztucznego :) Jak wiadomo, hasło "naturalny" wyłącza konsumentom myślenie i pozwala wcisnąć wszystko, choć może nie tak łatwo jak jakieś 10 lat temu.
Tak czy inaczej, skoro mają zbyt niech wydobywają i zbierają kasę na chude czasy.
Skoro te tajemnicze państwa azjatyckie i afrykańskie decydują się na ściaganie siarki aż z Polski tzn że siarka rodzima ma takie właściwości, których nie ma siarka pochodząca z odsiarczania ropy. Gdyby było inaczej pewnie importowaliby tańszą z rejonu Zatoki Perskiej.
Ropa z Zatoki jest słodziutka. Zasyfione są złoża w Zatoce Meksykańskiej, Kanadzie, w Rosji (kończą się u nich te łatwe, słodkie), czy te kałużki u nas na Niżu Polskim. Generalnie, jak złoże od góry ma czapkę z anhydrytów, H2S murowany :)
Przy okazji, Afryka czy Azja mają tańsze źródła siarki rodzimej u siebie - wyziewy siarkowe w obszarach wulkanicznych. Akurat Natura zrealizowała termiczny proces Clausa :) (zrobiła też w Oklo jądrowy reaktor termiczny). Przypomnij sobie tych ludzi dźwigających kawały siary w koszach z krateru do punktu odbioru, w oparach gorącego mokrego SO2 - brrrrr.
Rewera August 28th, 2009, 01:32 AM Korzystając z obecności w temacie kogoś obeznanego w chemii - kiedy skończy się ropa, węgiel i gaz skąd będzie brana siarka? Ile kolejne [ pod względem opłacalności] źródła są w stanie dostarczać w stosunku do obecnej konsumpcji?
Istnieje w przemyśle siarkowym recykling finalnych produktów?
yarross August 28th, 2009, 10:25 AM Korzystając z obecności w temacie kogoś obeznanego w chemii - kiedy skończy się ropa, węgiel i gaz skąd będzie brana siarka? Ile kolejne [ pod względem opłacalności] źródła są w stanie dostarczać w stosunku do obecnej konsumpcji?
Siarka jest dosyć rozpowszechnionym w skorupie Ziemi pierwiastkiem. Ropa czy gaz się nie skończą tak na zawołanie, skończy się TANIA ropa czy gaz, bo trzeba będzie sięgać po nie w trudne miejsca albo uzyskiwać bituminy ze źródeł takich jak łupki bitumiczne, więc instalacje będą drogie albo energochłonne.
Istnieją też złoża gazu nie nadające się do eksploatacji energetycznej, za to zawierające duże ilości H2S. Rekordowe jest chyba jedno 5km w stronę piekła w Zatoce Meksykańskiej - 95% H2S w gazie, to prawie od razu do Clausa można puścić. W Kanadzie istnieje zakład 1300t/d eksploatujący złoże takiego wysokozasiarczonego gazu wyłącznie w celu produkcji siarki, w razie konieczności będa powstawały kolejne.
No i zawsze można wznowić wydobycie siarki rodzimej. Tam gdzie są wulkany, fumarole wyrzucają do atmosfery duże ilości SO2 i trochę H2S, powstaje siarka rodzima a można te gazy złapac do instalacji SRU.
Istnieje w przemyśle siarkowym recykling finalnych produktów?
Nie wiadomo mi o takich rozwiązaniach. Siarki nie brakuje i nie zabraknie w przewidywalnej przyszłości, nie jest też toksycznym odpadem w środowisku, więc nie było potrzeby opracowania takich rozwiązań.
Jamuary August 28th, 2009, 12:49 PM i to wszystko mamy w Polsce?:cheers:
preseant August 28th, 2009, 02:19 PM Dzięki yarross za doprecyzowywawewanienie i fachowe wyjaśnienia :)
i to wszystko mamy w Polsce?
Jeśli to pytanie do mnie czy to już wszystkie surowce to odpowiedź brzmi nie. Następny będzie marmur. Miał już być kilka dni temu ale karta z niemal ukończonym postem zamknęła się a w zasadzie to ją sam przypadkowo zamknąłem. :gaah: Jak mi przejdzie wkur... to zacznę działać od nowa. :lol:
Jamuary August 28th, 2009, 04:14 PM (he he zrób sobie na spokojnie w edytorze tesktu potem zapisz na pulpicie.) Chodziło mi bardziej o ku....a to my to wszystko mamy u siebie!!!
Rewera August 28th, 2009, 05:32 PM Dziękuję za odpowiedź, yarross. Liczyłem na troszkę bardziej rozbudowany model. Jak rozkłada się obecnie podział procentowo na źródła? Z podziałem na poszczególne węglowodory z rozróżnieniem wydobywanych na energię i tylko na siarkę, na kopalnie związków stałych, różne wyziewy itd.
EDIT:
Znalazłem takie coś, całkiem pomocne: Podział na kraje i źródła [z grubsza] w latach 2002-2006 (http://www.indexmundi.com/en/commodities/minerals/sulfur/sulfur_t11.html)
Widzę, że metalurgia jest drugim najważniejszym źródłem po ropie i gazie, za to w ogóle nie ma węgla. Czy to znaczy, że siarka z węgla nie nadaje się do wprowadzenia na rynek czy jej jest aż tak mało? Drugie pytanie - z czego pochodzi siarka w metalurgi, z zużywanych w niej węglowodorów czy jest domieszką jakichś minerałów?
I wracając do kwestii wyeliminowania węglowodorów - czy źródła, które wymieniałeś [ węglowodory nie nadające się do energii, ale do siarki, czysta siarka itd.] są w stanie zapewnić te 40 mln ton rocznie? Jak długo, jaki to będzie miało wpływ na cenę?
yarross August 28th, 2009, 07:38 PM Czy to znaczy, że siarka z węgla nie nadaje się do wprowadzenia na rynek czy jej jest aż tak mało?
To raczej kwestia procesu - węgiel typowo jest spalany i siarka spala się do SO2/SO3. Potem w instalacjach odsiarczania spalin te gazy wymieniają CO2 z kamienia wapiennego używanego jako reagent odsiarczający i powstaje gips, nie siarka pierwiastkowa. Jako że IOSów powstaje coraz więcej, gipsu z odsiarczania tez przybywa i obecnie stanowi on bardzo poważną konkurencję dla gipsu kopalnego - tak jak siarka z SRU dla siarki rodzimej.
Siarki pierwiastkowej można się spodziewać w układach ze zgazowaniem węgla, z odsiarczania wyprodukowanego gazu syntezowego. Jeżeli w przyszłości postawią trochę elektrowni IGCC albo instalacji CTL, to pewnie ta pozycja się wyraźnie pojawi :)
Drugie pytanie - z czego pochodzi siarka w metalurgi, z zużywanych w niej węglowodorów czy jest domieszką jakichś minerałów?
Sporo minerałów występuje w postaci siarczków, np. miedź. Przy redukcji powstaje H2S albo COS/CS2 hydrolizowane potem do H2S i z tego pewnie siarkę robią. Niestety nie znam procesów metalurgicznych, więc dale sam musisz szukać.
I wracając do kwestii wyeliminowania węglowodorów - czy źródła, które wymieniałeś [ węglowodory nie nadające się do energii, ale do siarki, czysta siarka itd.] są w stanie zapewnić te 40 mln ton rocznie? Jak długo, jaki to będzie miało wpływ na cenę?
Pamiętam tylko to co mi geolodzy mówili. Nie mam danych które mógłbym tu podlinkować. Ale u nas nie ma takich złóż siarkonośnych gazu, jest tylko domieszką, choć bywa że jest go 30% (złoże Zielin). Może w danych USGS coś znajdziesz?
preseant August 29th, 2009, 12:52 PM MARMUR
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/maremur3.jpg
Marmur (z gr. μάρμαρος marmaros) – skała metamorficzna powstała z przeobrażenia wapieni, rzadziej dolomitów. Składa się głównie z krystalicznego kalcytu lub dolomitu (marmur dolomitowy). Niewielka część geologów definiuje jako marmur wyłącznie skały węglanowe przeobrażone w warunkach głębokiego metamorfizmu strefy kata (temperatury 500-700 st. C, wysokie ciśnienie), skały przeobrażone w strefach niższego metamorfizmu nazywając wapieniem krystalicznym. Przeważnie jednak terminu "wapień krystaliczny" używa się w przypadku skał metamorficznych jako synonimu marmuru dla każdej skały węglanowej poddanej metamorfizmowi.
Marmury to arystokracja kamienna, symbol - luksusu, piękna i wytworności. Od wieków ozdabiano nimi zamki, pałace, świątynie. Łatwość obróbki i walory dekoracyjne sprawiły, że od starożytności były ulubionym tworzywem rzeźbiarzy. Znane marmury wydobywa się w Carrarze we Włoszech i na chorwackiej wyspie Brač. Marmury wydobywa się przy użyciu różnych urządzeń tnących, nie stosuje się materiałów wybuchowych, gdyż prowadzą one do spękania skał i drastycznej redukcji bloczności złoża, co uniemożliwia wydobycie bloków na tyle dużych by pociąć je na płyty okładzinowe lub przeznaczyć na rzeźby. Marmury spękane i odpady z produkcji pełnowartościowego marmuru wykorzystuje się do produkcji lastriko lub grysu marmurowego. Marmury zbudowane z dolomitu są podstawą wytwarzania tabletek magnezu.
Dzięki zmianom struktury krystalicznej skały te nie tylko zyskały na urodzie, lecz również uzyskały korzystniejsze cechy technologiczne, takie jak np.: większą twardość, odporność na czynniki atmosferyczne, podatność w przyjmowaniu trwałego, lustrzanego poleru. Na świeżym przełamie krystalicznych marmurów skrzą się kryształy kalcytu; najszlachetniejsze, czysto kalcytowe białe marmury w cienkich płytkach są przeświecające. Domieszki innych minerałów nadają różne zabarwienie i wzorzystość układającą się przeważnie w smugi i pasy. Na skutek działania roztworów hydrotermalnych bogatych w magnez, część wapieni uległa procesom dolomityzacji, co zmieniło ich barwę i własności jakościowe.
W Polsce marmur wydobywany jest wyłącznie w Sudetach, przede wszystkim w Masywie Śnieżnika, gdzie występuje w dwóch odmianach kolorystycznych, jako "Biała Marianna" (na górze Krzyżnik) i "Zielona Marianna". Innym złożem marmuru jest złoże marmuru szarego z odcieniem niebieskawym w Sławniowicach. Eksploatuje się także dolomity przeobrażone (nazywane przez większość geologów marmurem lub dolomitem krystalicznym) w Rędzinach.
W Polsce istnieje również pojęcie "marmur techniczny", który odnosi się wg polskiej normy i niektórych publikacji technicznych również do węglanowych skał osadowych, które przyjmują poler (pod wpływem polerowania ich powierzchnia staje się silnie błyszcząca). Jest to nazwa naukowo nieprawidłowa, ale silnie zakorzeniona w polskim kamieniarstwie. Tego typu "marmury" wydobywane są licznie w Górach Świętokrzyskich. W okresie przedwojennym niektórzy właściciele kopalń wapienia nadawali im handlową nazwę "marmurów kieleckich" – w celu podniesienia ich rangi. Kolejne tzw. "wolne" interpretacje doprowadziły do pojawienia się określeń: "marmur dębnicki", "marmur chęciński".
BIAŁA I ZIELONA MARIANNA
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/biaa.jpg
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/zielonamarianna.jpg
Fragment płyty z marmuru Zielona Marianna
Jedne z najbardziej znanych marmurów dolnośląskich występują na górze Krzyżnik koło Stronia Śląskiego. Tworzą one dwa pasma o długości ok. 1200 m: południowo-zachodnie, eksploatowane w łomach „Biała Marianna” i „Biała Julianna” oraz północno-wschodnie znane jako „Zielona Marianna”. Warstwy marmurów są silnie zaburzone tektonicznie i pochylone stromo ku północy.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/biala_marianna_k1_d.jpg
Kamieniołom BM
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/biaamariannaI.jpg
Kamieniołom Biała Marianna I, Kletno
http://www.pgi.gov.pl/kamienie/kamieniolomy_duze/biala_marianna_k2_d.jpg
Odmianę „Biała Marianna” tworzą średnio- i grubokrystaliczne, „cukrowate”, białe marmury kalcytowe, ku spągowi przechodzące w szare i laminowane. Miejscami występuje również zabarwienie jasnoróżowe i jasnożółte. „Zielona Marianna” charakteryzuje się ciemniejszym zabarwieniem szaro-zielonkawo-różowym i intensywną wzorzystością turbulentną. Jest twardsza i trudniejsza w obróbce. Obie odmiany stanowią bardzo szlachetny, cenny i piękny materiał kamienny.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/BiaaMarianna.jpg
Nietypowa nazwa marmurów pochodzi od imienia byłej właścicielki dużej części Masywu Śnieżnika i Gór Bialskich księżnej Marianny Orańskiej. Z jej osobą związany jest początek eksploatacji na większą skalę tutejszych marmurów, która rozpoczęła się w połowie XIX wieku w łomie na zboczu Janowca (ok. 1 km na południe od obecnych wyrobisk). Marmury wykorzystywane były do dekoracji wnętrz zamku w Kamieńcu Ząbkowickim. Po rychłym wyczerpaniu złoża, powstała obecna kopalnia, obejmująca do końca XIX wieku tylko wyrobisko „Białej Marianny”. Piękno i doskonała jakość marmurów z góry Krzyżnik budziły powszechny zachwyt. Stosowano je do dekoracji wielu kościołów i pałaców. Wyrabiano z niego również drobną galanterię jak: świeczniki, płyty stołowe, garnitury na biurka itp.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/biaamarianna4.jpg
Po wojnie obie „Marianny” w dużej ilości sprowadzano do odbudowywanej Warszawy. Wykonano z nich wystrój kamienny we wnętrzach wielu budynków urzędów państwowych, teatrów, hoteli, kin i innych. „Marianny” podziwiać można między innymi w gmachach sejmu, Filharmonii Narodowej, Teatru Wielkiego, hotelu Europejskiego. Płyty wykonane z „Zielonej Marianny” spotkać można w przejściach podziemnych przy Dworcu Centralnym w Warszawie, w hotelu Cracovia w Krakowie. Ostatnie wydobyte bloki „Zielonej Marianny” użyto w latach 1996/97 przy odbudowie Teatru Narodowego, spalonego na początku lat 90. W połączeniu z marmurami włoskimi wykonano z nich piękną posadzkę w foyer.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/bialamarianna2.jpg
Posadzka wykonana z BM
Zasoby złoża „Biała” i „Zielona Marianna” wynoszą ponad 6,5 mln ton, a roczna eksploatacja ok. 7 tys. ton (stan na 31.12.2002 r.). Z trzech wyrobisk znajdujących się na górze Krzyżnik, czynne jest obecnie tylko jedno. Wydobycie odmiany zielonej zakończono w latach 70. Kamieniołom został zasypany odpadami z sąsiedniego wyrobiska, a pozostała część złoża znajduje się pod ok. 20-metrowym nadkładem. Ewentualne wznowienie eksploatacji wiązałoby się z dużymi kosztami. Łom „Biała Julianna” zamknięty został w 2001 roku, ale zasoby tej części złoża nie są wyczerpane.Na zachód od Stronia Śląskiego, na terenie wsi Rogóżka znajduje się soczewka marmurów znanych już w XVI wieku. Eksploatację na większą skalę rozpoczęto w XVIII wieku.
Dzieje kamieniołomu obfitują w liczne przerwy i niespodzianki typu odkrycie interesujących przyrodniczo jaskiń. Po wojnie prowadzono eksploatację na grysy, a w drugiej połowie lat 70. i na początku 90. podjęto próbę wydobycia wyłącznie na bloki. Od 1997 roku kopalnia jest nieczynna. Przemysłowe zasoby złoża są stosunkowo duże - wynoszą ponad 6,3 mln ton. Marmury z „Rogóżki” są drobno- i średnioziarniste, o barwie białej lub jasnoszarej z wkładkami odmian niebieskawych, żółto-szarych, zielonkawych i brązowych. Materiał bloczny stanowi ok. 1/3 części zasobów.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/biamar.jpghttp://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/bima.jpg
Obudowa kominka wykonana z BM
W latach 90. zastosowane zostały między innymi do wykonania posadzek w kościele w Pabianicach i w domu towarowym w Skoczowie. Użytkownikiem złóż „Zielona” i „Biała Marianna”, „Rogóżka” i nieblocznego „Romanowa” są Strońskie Zakłady Kamienia Budowlanego „Kambud” sp. z o.o. z siedzibą w Stroniu Śląskim. Od lutego bieżącego roku ze struktury firmy wyodrębnił się zakład obróbki, jako prywatny, samodzielny podmiot gospodarczy, przyjmując nazwę Przedsiębiorstwo „Biała Marianna”. Do niedawna w rejonie Stronia Śląskiego, Lądka Zdroju i Ołdrzychowic funkcjonowało kilkadziesiąt zakładów kamieniarskich, bazujących w znacznym stopniu na marmurach ze złóż strońskich. Od kilku lat liczba zakładów drastycznie zmalała. Na południe od Stronia Śląskiego, w pobliżu Kletna, w czterech łomach eksploatowane były w przeszłości marmury kalcytowe i dolomitowe. Rejon ten obejmują granice Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego. W 1964 roku, w pobliżu „Kletna III” odkryto niezwykle cenny zespół korytarzy i komór krasowych znanych jako „Jaskinia Niedźwiedzia”. Strefa ta została wyłączona w działalności górniczej. Pozostające nadal w ewidencji zasobów złoże „Kletno IV” eksploatowane było na grysy przez „KAMBUD” do 1993 roku.
Tymczasem PGI ma nieco inne dane:
Drugą grupę złóż w regionie kłodzkim stanowią złoża blocznych marmurów okolic Stronia Śląskiego, występujące w formie soczew w skałach metamorficznych tzw. serii strońskiej. Budujące złoża marmury są drobno- i średnioziarniste, cukrowate, przeświecające w cienkich płytkach. Atrakcyjne zabarwienie (od śnieżnobiałego przez różowe do zielonkawego), możliwość uzyskiwania bloków oraz korzystne parametry fizykotechnicze sprawiają, że opisywane skały są cenionym od dawna surowcem do produkcji dekoracyjnych materiałów budowlanych. Zasoby tej grupy złóż wynoszą 19,4 mln ton, a wydobycie z jedynego czynnego złoża Biała i Zielona Marianna w roku 2002 wyniosło 1 tys. ton.
CDN...
preseant August 29th, 2009, 02:57 PM MARMUR SŁAWNIOWICKI
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/slawniowice_zlote_marmur.jpg
"Sławniowice złociste"
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/slawniowice_szare_marmur.jpg
"Sławniowice szare"
Największe tradycje kamieniarskie związane są z rejonem wschodniosudeckim. Na granicy Gór Opawskich i Przedgórza Paczkowskiego, w obrębie metamorficznej osłony granitoidowego masywu Żulowej, występują pokłady i soczewy silnie przekrystalizowanych marmurów. Sześć nieregularnych, stromo ustawionych pokładów o łącznej miąższości około 400 m, poprzedzielanych łupkami i gnejsami ciągnie się od Gierałcic do granicy z Czechami na długości ok. 5 km. Nieczynne kamieniołomy marmurów spotkać można pomiędzy miejscowościami Jarnołtów, Burgrabice, Gierałcice i Sławniowice. Pokłady kontynuują się po czeskiej stronie i tam również są eksploatowane.Marmury sławniowickie, dzięki wysokiemu stopniowi przekrystalizowania, mają doskonałe właściwości. Charakteryzują się strukturą grubo- i średniokrystaliczną, są bardzo odporne na wietrzenie. Barwa ich jest zróżnicowana od czysto białej, jasnoszarej, jasnoniebieskiej przez niebieskoszarą, brunatnofioletową, zielonkawoszarą do ciemnoszarej.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/Sawniowice.jpg
Marmury te wykazują wzorzystość smugową, plamistą, sfałdowaną zależnie od kierunku cięcia bloków. Przed II wojną światową, z czynnych 18 łomów, uzyskiwano 6 zasadniczych odmian kolorystycznych. Opis ten odnosi się do powszechnie znanych, krystalicznych odmianmarmurów kalcytowych. W latach 70. zainteresowano się marmurem dolomitowym, występującym w północno-wschodniej części złoża i będącym efektem lokalnej dolomityzacji. Niepospolite walory dekoracyjne tego kamienia i jakość doprowadziły do udokumentowania jego zasobów. Obecnie odmiana nazwana złocistą stanowi 95% sprzedawanych wyrobów. Marmury dolomitowe mają barwy beżowo-żółtawe z brązowym użyleniem, efektownie prezentujące się we wnętrzach. Marmury z rejonu Sławniowic eksploatowane są ponad 600 lat. Najstarsze informacje o nich podają kroniki z początków XIV wieku. W literaturze wspominana jest płyta nagrobna proboszcza Hermana z 1314 r. znajdująca się w Kępnicy k. Nysy. Obecnie w tamtejszym kościele obejrzeć można nagrobną płytę proboszcza Rudolfa z 1565 r. Innym, niewiele młodszym zabytkiem są płaskorzeźby datowane na rok 1575, umieszczone w ścianie kaplicy w Burgrabicach.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/marmurpkin.jpg
Marmur sławniowicki stosowany był powszechnie w budowlach i elementach architektonicznych w Nysie, nazywanej śląskim Rzymem. Do obecnych czasów na rynku zachowała się „Piękna studnia” wykuta w 1686 r. przez mistrza Wilhelma Hellewega i fontanna trytona wykonana w latach 1700-1701. W nyskim kościele pw. św. Jakuba znajduje się kropielnica z 1719 roku, kilkadziesiąt nagrobków i epitafiów z XV-XVIII wieku wykonanych ze sławniowickiego marmuru. Ogromne znaczenie dla rozwoju kamieniarstwa w rejonie Sławniowic miał niemiecki przedsiębiorca C. Thust, który od początków XIX wieku, bazując na doskonałej jakości i pięknie marmuru sławniowickiego, potrafił wylansować ten kamień w całych Niemczech. Wykonywano przede wszystkim nagrobki, ale również elementy budowlane i płyty meblowe. Rosnące zapotrzebowanie doprowadziło do powstania w okolicach Sławniowic dużego ośrodka kamieniarskiego. Największy rozkwit eksploatacji przypada na lata 1860-1880. Stale unowocześniane zakłady Thusta funkcjonowały do lat czterdziestych. Już przed druga wojną światową stosowano w nich piły diamentowe. Obecnie firma rodzinna W. Thust KG. działa nadal w Niemczech, specjalizując się w wykonywaniu nagrobków. Kontynuowana jest tradycja wykorzystania marmuru sławniowickiego, znanego jako „śląski marmur”. Po wojnie marmury ze Sławniowic stosowano powszechnie w wystroju budynków użyteczności publicznej na terenie całego kraju. Ogromne transporty kierowane były do Warszawy, gdzie ich „monumentalny” wygląd stosownie i efektownie prezentował się we wnętrzach między innymi sejmu, urzędu Rady Ministrów, Teatru Wielkiego, Narodowego Banku Polskiego i Filharmonii Narodowej. Eksploatowane na większą skalę od lat 80. efektowne marmury złociste, zastosowano np. w Bibliotece Narodowej w Warszawie i w budynku Portu Lotniczego w krakowskich Balicach.Zasoby przemysłowe złoża „Sławniowice” wynoszą 5,5 mln ton, a eksploatacja roczna sięga 5 tys. ton (stan na 31.12.2002 r.).
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/sawniowzociste.jpg
Kominek obudowany marmurem sławniowickim złocistym
Obecnie kamieniołomy użytkowane są przez zakład państwowy „Przedsiębiorstwo Wydobycia i Obróbki Marmuru” „MARMUR”. Z dwu podstawowych odmian kolorystycznych: szaro-niebieskiej i złocistej, w zakładzie obróbki produkowane są posadzki polerowane i szlifowane, parapety, stopnie schodowe i podstopnie, nagrobki, kominki, elementy sakralne i inne wyroby według indywidualnych zamówień. Odpady wykorzystuje się do produkcji grysów i mączki wapniowo-magnezowej. Tradycje ośrodka kamieniarstwa w rejonie Sławniowic są kontynuowane, bowiem w pobliskich miejscowościach funkcjonuje kilkadziesiąt zakładów kamieniarskich bazujących w większym lub mniejszym stopniu na miejscowych marmurach.
http://www.marmur-slawniowice.pl/male/cracovia.jpg
Wnętrze hotelu Cracovia. Marmur sławniowicki szary.
http://www.marmur-slawniowice.pl/plyt.jpg
http://www.marmur-slawniowice.pl/pl.jpg
http://www.marmur-slawniowice.pl/male/parapet.jpg
http://www.marmur-slawniowice.pl/male/ambona.JPG
http://www.marmur-slawniowice.pl/szary_.jpg
http://www.magnet.waw.pl/WWW/MARMUR_pliki/image032.jpg
Więcej:
Biała Marianna [Minimonografie polskich kamieni budowlanych] (http://www.rynekkamienia.pl/data/download/biala-marianna-nk29.pdf)
Sławniowice [Minimonografie polskich kamieni budowlanych] (http://www.rynekkamienia.pl/data/download/slawniowice-nk36.pdf)
Marmury Dolnośląskie (http://www.swiat-kamienia.pl/pl/index.php?option=com_content&task=view&id=490)
Marmury i kamienie zbite (http://www.swiat-aluminium.pl/pdf/2006_3/48_15.pdf)
Galeria ze strony producenta marmuru sławniowickeigo (http://www.marmur-slawniowice.pl/galeria.htm)
CDN...
Lord A. Boberton September 7th, 2009, 10:08 AM W czasach PRL-u nasz kraj podobno przewiercono niemal wzdłuż i wszerz, głównie w poszukiwaniu ropy i gazu, stąd tak dobrze udokumentowane występowanie wód geotermalnych.
Mam pytanie do forumowiczów czy ktoś ma może jakaś orientacyjną mapkę z zaznaczonymi miejscami wykonanych odwiertów oraz na jak średnio i maksymalnie głęboko wiercono?
jwalas September 10th, 2009, 04:14 AM ^^ Tu znajdziesz chyba wszystkie otwory wiertnicze w Polsce.
http://tinyurl.com/otwory
Z prawej strony zaznaczasz "otwory wiertnicze" z lewej strony klikasz na "wyswietlaj informacje",powiekszasz mape i za kazda zmiana klikasz na odswiez mape.
preseant September 10th, 2009, 05:17 PM KGHM i PGE powalczą o legnicki węgiel
Beata Chomątowska 09-09-2009
Szansa na energetyczny kombinat za 30 – 40 mld zł. Po to KGHM Cuprum i PGE założą spółkę – dowiedziała się „Rz”
– Rozmawiamy wstępnie z KGHM o możliwości przemysłowego zagospodarowania złoża w Legnicy. Rozważamy utworzenie spółki celowej. Jednym z pierwszych zadań byłoby uzyskanie koncesji na wydobycie węgla. Ze względu na trwające rozmowy nie możemy ujawnić szczegółów – mówi „Rz” Andrzej Jeznach, wiceprezes ds. wydobycia w PGE Górnictwo i Energetyka.
– Na razie nie zapadły decyzje – oznajmia Anna Osadczuk, rzeczniczka KGHM. – KGHM Cuprum przygotowuje analizy.
Dane złóż opracował Instytut Górnictwa Odkrywkowego Poltegor. W okolicy Legnicy zalega 15 mld ton węgla brunatnego, z którego w Polsce wytwarza się 30 proc. energii. Do wydobycia są ok. 3 mld ton (to zapas dla kraju na 50 lat). Polityka energetyczna Polski do 2030 r. może ochronić je przed zabudową. Mogłaby tam powstać nowa kopalnia węgla brunatnego, elektrownia o mocy nawet 4,5 tys. MW (to więcej niż największa siłownia PGE Bełchatów o mocy 4,4 tys. MW) oraz zakład produkcji paliw płynnych i wodoru. Całość pochłonie 30 – 40 mld zł.
http://grafik.rp.pl/grafika2/360611,368511,9.jpg
Nowa spółka – nowy projekt
– Dopiero nowy podmiot określi sposób eksploatacji złóż legnickich – mówi Zbigniew Kasztelewicz, prof. AGH, sekretarz komitetu sterującego ds. zagospodarowania złóż węgla brunatnego w okolicach Legnicy. – Przyszły inwestor określi szczegóły eksploatacji i wtedy można będzie mówić, ile osób trzeba wysiedlić i z których gmin. Szacuje się, że chodzi o 1100 osób, ale w ciągu 40 lat – dodaje. Mieszkańcy okolic Legnicy już protestują. 27 września organizują referendum w tej sprawie.
– Mamy świadomość, że w sprawie budowy kopalni konieczna jest akceptacja społeczna. Ale obserwując bardzo dobrą współpracę ze społecznościami w okolicach kopalń Bełchatów czy Turów, liczymy, że i mieszkańców Legnicy uda się przekonać – mówi Jeznach. Alternatywą może być biogazyfikacja (wpuszczane pod ziemię szczepy bakterii zamieniałyby węgiel w gaz) lub gazyfikacja węgla. Nad tym pracuje KGHM Cuprum. Jak powtarzał wielokrotnie Henryk Karaś, były prezes KGHM Cuprum, wykorzystanie tej metody nie wyklucza jednak odkrywki.
– Ta inwestycja to przyszłość dla regionu, zwłaszcza gdy KGHM ma niezłą sytuację finansową, a plany poszukiwania złóż na świecie, ujęte w dotychczasowej strategii, spełzły na niczym. Tymczasem na miejscu są kompetencje górnicze, w zasięgu ręki kopalnia, a technologie można importować z zagranicy – tłumaczy „Rz” osoba zorientowana w projekcie. W tym celu przedstawiciele Cuprum odwiedzili w sierpniu Chiny.
Bitwa o węgiel
Czy finansowanie zależałoby głównie od PGE? – Zakładamy, że akcjonariusze nowej spółki współpracowaliby na zasadach partnerskich – wyjaśnia Jeznach. Jego zdaniem dołączenie do projektu innych partnerów to zbyt dalekie wybieganie w przyszłość.
Wejście w branżę energetyczną to część strategii KGHM na lata 2009 – 2018. Zakłada ona, że z inwestorami branżowymi koncern wybuduje bloki energetyczne. Spółka podpisała np. list intencyjny z Tauronem w sprawie budowy elektrowni węglowej w okolicach Legnicy. Z planów na razie nic nie wyszło.
– Za 30 lat złoża kopalni Turów i KGHM będą się kończyć, dlatego o złożach legnickich trzeba myśleć przyszłościowo – mówi Kasztelewicz. – Realizacja inwestycji potrwa 15 – 20 lat. Wygeneruje dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Przyniesie setki milionów złotych podatków dla samorządów. Role winny być odwrócone, o zagospodarowanie takich złóż winny zabiegać samorządy, a nie komitet sterujący z siedzibą w Krakowie.
Wyścig o brunatne paliwo
Zawiązanie spółki celowej przez PGE i KGHM Cuprum do zagospodarowania złóż legnickich (ok. 8 proc. światowych zasobów tego surowca) nie oznacza wcale, że to ta spółka będzie prowadzić inwestycję. Bowiem nawet o znacznie mniejsze złoża węgla brunatnego walczy po kilku inwestorów. Np. o inwestycję na terenie Gubin – Mosty – Brody starają się poznańska Enea z Kopalnią Węgla Brunatnego Konin oraz PCC Szczakowa. O złoże Złoczew natomiast walczą PGE Bełchatów kontra Zespół Elektrowni Pątnów – Adamów – Konin. Poza tym polityka Unii przewiduje wzrost produkcji energii z węgla brunatnego. Np. Niemcy wydobywają 170 mln ton tego surowca rocznie (trzy razy więcej niż Polska), a ostatnia inwestycja – kopalnia odkrywkowa Garzweiler (należy do koncernu RWE) – daje im 40 mln ton tego paliwa rocznie. W Polsce wciąż jedna trzecia energii produkowana jest z węgla brunatnego, bez nowych złóż zaś za ok. 40 lat po prostu go zabraknie. A tego paliwa w przeciwieństwie do węgla kamiennego nie można np. importować, bo węgiel brunatny z powodu dużej zawartości wody traci swoje właściwości podczas transportu. Ponadto surowiec ten jest wciąż tańszy niż węgiel kamienny – właśnie przez wydobycie odkrywkowe, a nie głębinowe.
Opinie: Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki
Złoża węgla brunatnego w okolicach Legnicy zdecydowanie trzeba ochronić. I to już na etapie tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego. Nie wyobrażam sobie bowiem, by jedne z największych na świecie złóż tego surowca mogły zostać zaprzepaszczone. Nie zapominajmy też, że w Polsce będzie rosło zużycie energii. Oczywiście trzeba brać również pod uwagę założenia unijnego pakietu klimatycznego, ale decyzja w sprawie złóż legnickich musi być decyzją biznesową. Jeśli chodzi natomiast o okolicznych mieszkańców – muszą ją po prostu zrozumieć. Złoża miedzi będą się przecież kiedyś kończyć, a taka potencjalna inwestycja związana z węglem brunatnym – oczywiście jeśli powstanie – jest także w interesie lokalnych społeczności i samorządów. Potrzebna jest jednak odpowiednio przeprowadzona kampania informacyjna, dzięki której mieszkańcy zrozumieją cel takiego działania. Protesty społeczności lokalnych są bowiem wpisane w budowę nowych odkrywek węgla brunatnego (oprotestowywana jest np. budowana odkrywka kopalni Konin – Tomisławice; mieszkańcy obawiają się o jezioro Gopło – red.).
współpr. Justyna Piszczatowska
Rzeczpospolitahttp://www.rp.pl/artykul/67299,360611_KGHM_i_PGE_powalcza_o_legnicki_wegiel.html
moozg666 September 12th, 2009, 11:58 PM A propos kamieni ozdobnych i okazów lądujących w piecu nie można zapomnieć o chryzoprazach ze złoża w Szklarach koło Ząbkowic Śląskich. (...) Czy głębiej zostało cokolwiek, co nadawałoby się do wydobycia na większą skalę? Nie wiem, nie słyszałem o żadnych badaniach, które potwierdziłyby występowanie większych ilości chryzoprazów w starym złożu w Szklarach.
badan takich nikt nie robil, chryzopraz wystepuje bardzo nieregularnie i nie da sie go ot tak wybadac jak same zloze rudy. Mysle ze jeszcze sporo go tam siedzi w glebi, ale raczej watpie zeby bylo oplacalne wydobywanie tego na wieksza skale. Chryzoprazy takze trafialy sie m.in. w kopalni magnezytu w Wirach, choc one maja gorsza barwe i niestety w wiekszosci sa silnie pokruszone. Bardzo prawdopodobne ze chryzopraz pod ziemia jest jeszcze w innych miejscach w regionie - wystepuje on w serpentynitach i to glownie tam gdzie sa mineraly niklu, niekoniecznie o znaczeniu ekonomicznym.
smuthny September 13th, 2009, 11:22 PM taki przekop z wykopu.pl... pewnie juz niektorzy czytali...
http://s.polskatimes.pl/g/logo_naglowek/dzienniklodzki.gif
Kutno śpi na gazie. Obudzi się bogate?
Justyna Szymańska
2009-01-28 23:25:43, aktualizacja: 2009-01-28 23:26:23
Czy Polska ma szansę stać się drugą Norwegią, która pod względem wydobycia gazu jest samowystarczalna? Istnieje spora szansa, by przynajmniej w połowie pokrywać krajowe zapotrzebowanie dzięki własnemu wydobyciu. Gigantyczne złoża gazu ziemnego odkryto m.in. pod Kutnem.
Potwierdzona już wielkość kutnowskich złóż wynosi aż 500 mld metrów sześciennych [dla porównania, krajowe wydobycie w 2007 roku, według danych Państwowego Instytutu Geologicznego, wyniosło 5,2 mld metrów sześciennych - przyp. red.].
- Specjaliści są zgodni - potwierdza Mirosław Rutkowski, rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego. - Tak zwany blok Kutno jest strukturą bardzo perspektywiczną i rzeczywiście potencjalnie zawierać może nawet 500 mld metrów sześciennych gazu.
Dla specjalistów jest tylko jeden problem. Złoża zalegają ponad 6 km pod ziemią.
- To bardzo głęboko - mówi Mirosław Rutkowski. - Otwór badawczy będzie więc niezwykle kosztowny.
Technologie wydobycia idą jednak naprzód. To, co do niedawna wydawało się nierealne i nieopłacalne, staje się możliwe. W wielu rejonach świata gaz wydobywa się z coraz głębiej położonych złóż. Gdyby kutnowskiego bogactwa naturalnego nie było można wykorzystać, czy zwróciliby na nie uwagę Amerykanie?
Złożami zainteresowana jest firma FX Energy z Salt Lake City w USA. Zdobyła już koncesję na próbne odwierty w rejonie Kutna.
- FX Energy ma już koncesję na poszukiwanie i wydobywanie ropy naftowej oraz gazu w okolicach Kutna - przyznaje Anna Szpetner z departamentu geologii i koncesji geologicznych Ministerstwa Środowiska. - Wydana koncesja w centralnej Polsce obejmuje 284 tys. akrów.
- Liczymy na wydobywanie w rejonie Kutna; uważamy, że są tam spore szanse na gaz - mówi Zbigniew Tatys, dyrektor FX Energy Poland sp. z o.o. - Projekt poszukiwawczy, który chcemy tam zrealizować, jest dość drogi. Złoża zalegają na głębokości 6 kilometrów. Dlatego w tej chwili rozmawiamy z różnymi firmami, by wspólnie do niego przystąpić. Wartość projektu wynosi od 60 do 100 milionów złotych. Myślę, że pierwsze kutnowskie odwierty powinniśmy wykonać w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat - dodaje dyrektor.
Zbigniew Burzyński, prezydent Kutna, nie ukrywa, że bogactwo "błękitnego paliwa" może mieć ogromne znaczenie dla miasta...
- Nie wiedziałem, że specjaliści oceniają, że w naszym rejonie gazu może być aż tak dużo - mówi Zbigniew Burzyński. - To dla nas fantastyczna wiadomość. Poszukiwania amerykańskiej firmy wydobywczej mogą podziałać jak magnes na inwestorów, a to da mieszkańcom nowe miejsca pracy. Pamiętam, że już 30 lat temu na ul. Łąkoszyńskiej w Kutnie robiono odwierty. Prace jednak zostały wtedy przerwane.
Dotarliśmy do informacji, że faktycznie we wrześniu 1979 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które od lat dominuje w tej dziedzinie, rozpoczęło wiercenia w Kutnie, z myślą o docelowej głębokości 6.100 metrów. Po niemal czterech latach poszukiwania zakończono z powodu problemów ze sprzętem. Poszukiwania przerwano, choć dowiercono się już na głębokość 5.966 metrów.
preseant September 14th, 2009, 01:54 PM Nadchodzi czas węgla brunatnego
2009-09-14
Zgodnie z planami Porozumienia Producentów Węgla Brunatnego w 2015 ma ruszyć budowa Kopalni „Legnica”. Z powierzchni ziemi w praktyce zniknąć mają gminy Miłkowice i Kunice.
Do końca przyszłego roku mają zostać zakończone prace legislacyjne nad siedmioma sejmowymi ustawami, które pozwolą państwu rozpocząć gigantyczną inwestycję, jaką będzie budowa między Legnicą, Prochowicami a Lubinem – kombinatu górniczo – energetycznego. Teren ten zamieni się w wielką kopalnię odkrywkową węgla brunatnego. W jej sąsiedztwie wybudowana zostanie elektrownia.
- Prace w sejmowych podkomisjach nabrały ostatnio ostrego tempa. Kilka dni temu podkomisja do zmian w ustawie o gospodarce nieruchomościami pozytywnie zaopiniowała propozycję zapisu o dwumiesięcznym okresie wywłaszczenia. Teraz trafi on pod głosowanie do sejmu – mówi Irena Rogowska, wójt lubińskiej gminy wiejskiej.
Jeśli powstanie odkrywka to Kunice i Miłkowice znikną z powierzchni ziemi. Ale sprawa dotyczy również i Legnicy. Przecież odkrywka rozpoczynać się będzie na jej rogatkach. Rządowe plany zniszczą również Legnicę. Miasto straci płuca, którymi są nasze tereny – dodaje Irena Rogowska.
Samorządowców i mieszkańców podlegnickich gmin nie przekonują pieniądze, którymi ich gminne budżety zostaną dzięki inwestycji zasilone.
- Na co nam te miliony, skoro przestaniemy praktycznie istnieć – rozkłada ręce Zdzisław Tersa, wójt Kunic.
Wtóruje mu wójt Miłkowic Waldemar Kwaśny.
- Moja gmina pod nóż pójdzie jako pierwsza. Zamiast Miłkowic będzie wielka dziura a mieszkańcy zostaną wysiedleni – mówi Kwaśny.
Samorządowcy rozpoczęli kampanię przeciwko odkrywce. 27 września mieszkańcy Prochowic, Kunic, Miłkowic, Ścinawy, Rui i gminy wiejskiej Lubin wezmą udział w referendum. Odpowiedzą na pytanie, czy chcą na swoim terenie kopalni węgla brunatnego.
- Może rząd weźmie pod uwagę stanowisko mieszkańców – mówi Halina Kołodziejska, burmistrz Prochowic, które tak jak Legnica staną na skraju wielkiej hałdy.
Pomysł organizacji referendum irytuje specjalistów od energetyki i górnictwa.
- Dziwi mnie, że o strategicznych dla państwa kwestiach decydować mają mieszkańcy sześciu dolnośląskich gmin – mówi prof. Lech Gładysiewicz, dziekan Wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Politechniki Wrocławskiej.
Państwowa spółka PGE decydująca o bezpieczeństwie energetycznym kraju szybko zareagowała na akcję samorządowców. Za pośrednictwem agencji PR z Poznania ma zamiar prowadzić w naszym regionie kampanię informacyjną, która ma przekonać mieszkańców do odkrywki i wynikających z jej istnienia korzyści dla regionu i ich samych.
Środowiska górnicze i energetyczne przekonują, że budowa nowej kopalni węgla brunatnego jest koniecznością, ponieważ daje on Polsce 32 procent energii elektrycznej. A obecne złoża wystarczą tylko do około 2025 roku.
Złoża węgla brunatnego zalegającego na terenie między Legnicą, Lubinem a Prochowicami na głębokości od 175 do 220 metrów, szacowane są na największe w Europie. Wejście do kopalni ma być zlokalizowane w okolicach ulicy Działkowej w Legnicy, nieopodal obwodnicy zachodniej. W oddalonym od Legnicy kilka kilometrów Wiercieniu ma zostać wybudowana elektrownia. W kopalni prace ma znaleźć około 3 tysięcy osób. W elektrowni – tysiąc. W 2011 ruszyć mają prace przygotowawcze, wykup przez państwo terenów, ich odwodnienie i budowa infrastruktury technicznej. W 2015 rozpocznie się budowa kopalni. Eksploatacja węgla w kopalni „Legnica” ruszy w 2022 roku.http://fakty.lca.pl/news,18271,Nadchodzi_czas_wegla_brunatnego.html
and September 14th, 2009, 03:07 PM badan takich nikt nie robil, chryzopraz wystepuje bardzo nieregularnie i nie da sie go ot tak wybadac jak same zloze rudy. Mysle ze jeszcze sporo go tam siedzi w glebi, ale raczej watpie zeby bylo oplacalne wydobywanie tego na wieksza skale. Chryzoprazy takze trafialy sie m.in. w kopalni magnezytu w Wirach, choc one maja gorsza barwe i niestety w wiekszosci sa silnie pokruszone. Bardzo prawdopodobne ze chryzopraz pod ziemia jest jeszcze w innych miejscach w regionie - wystepuje on w serpentynitach i to glownie tam gdzie sa mineraly niklu, niekoniecznie o znaczeniu ekonomicznym.
dodam tylko ze byc moze warto na skalę półprzemysłową czy 'rzemieślniczą' czyli w małej skali zabrać sie za przeróbke hałd i nadkładu zwalowanego częściowo w kopalni w Szklarach (moze przy okazji ponownej przeróbki hałd w ramach odzyskiwania niklu) . Pewnie tam troche chryzoprazu jest ale tak jak Kolega wspomniał - przemysłowo to jest nieopłacalne.
Frater M.:M.: September 16th, 2009, 01:11 PM dodam tylko ze byc moze warto na skalę półprzemysłową czy 'rzemieślniczą' czyli w małej skali zabrać sie za przeróbke hałd i nadkładu zwalowanego częściowo w kopalni w Szklarach (moze przy okazji ponownej przeróbki hałd w ramach odzyskiwania niklu) . Pewnie tam troche chryzoprazu jest ale tak jak Kolega wspomniał - przemysłowo to jest nieopłacalne.
Ponowna przeróbka hałd w celu odzyskiwania niklu jeszcze przez wiele stuleci będzie całkowicie nieopłacalna. Trudno sobie wyobrazić jak wysoko musiałyby skoczyć ceny tego metalu, żeby opłacało się rozgrzebywać pozostałości po starej kopalni założonej na ubogim złożu ;) A co do chryzoprazów, to hałdy i pozostałości po kopalni w Szklarach przez ostatnie 20 lat od zamknięcia zakładu zostały gruntownie przejrzane, zarówno przez zbieraczy amatorów, jak i zorganizowane grupy, dysponujące sprzętem i siłą roboczą. Na przełomie lat 80tych i 90tych całkiem sporo można było na tym zarobić.
A co do samego kamienia jeszcze, to nie jestem przekonany, czy chryzopraz z kopalni w Wirach można porównywać z tym ze Szklar. To co występowało w Wirach w przeważającej mierze było zielonkawym chalcedonem, mocno poprzerastanym magnezytem i innymi minerałami, w istocie całkiem pozbawionym wartości rynkowej, jubilerskiej. Trudno także porównywać samo złoże - niezwietrzałe serpentynity w Wirach z pokrywą zwietrzelinową w Szklarach. Istotnie zatem, w dolnośląskich serpentynitach pewnie bez trudu można by znaleźć chryzoprazy, ale raczej takie, jak te z kopalni w Wirach, ładnie się prezentujące jedynie 'na świeżo i mokro', na przodku kopalni, a w istocie bezwartościowe.
Fr. M
and September 17th, 2009, 07:42 AM A co do chryzoprazów, to hałdy i pozostałości po kopalni w Szklarach przez ostatnie 20 lat od zamknięcia zakładu zostały gruntownie przejrzane, zarówno przez zbieraczy amatorów, jak i zorganizowane grupy, dysponujące sprzętem i siłą roboczą.
Fr. M
racja..ale tylko do głebokosci 2-3 m.
Kenny111 September 22nd, 2009, 10:51 AM na Szklary jest jedna recepta wynająć koparkę i jazda
i na prawdę dużo ładnego kamienia tam jeszcze pozostało
osobiście jeszcze 4lata temu (od tego czasu tam nie byłem) na powierzchni zbierałem żyłki pięknie wybarwionego chryzoprazu o grubości do 2cm
z tą jak i z innymi podobnymi "wyeksploatowanymi" miejscówkami jest tak że po prostu trzeba kopać głębiej i wymaga to znacznie większych nakładów pracy aby uzyskać ładny okaz a nie że kamienie się tam skończyły :)
pozdrawiam
and September 22nd, 2009, 11:47 AM na Szklary jest jedna recepta wynająć koparkę i jazda
i na prawdę dużo ładnego kamienia tam jeszcze pozostało
osobiście jeszcze 4lata temu (od tego czasu tam nie byłem) na powierzchni zbierałem żyłki pięknie wybarwionego chryzoprazu o grubości do 2cm
z tą jak i z innymi podobnymi "wyeksploatowanymi" miejscówkami jest tak że po prostu trzeba kopać głębiej i wymaga to znacznie większych nakładów pracy aby uzyskać ładny okaz a nie że kamienie się tam skończyły :)
pozdrawiam
dokładnie tak :)
a pozniej do Płuczek, Jegłowej i Nowego Kościoła z tym spychaczem ;)
Kenny111 September 23rd, 2009, 03:14 PM to jak już jesteśmy przy kamieniach ozdobnych Polski to może kilka słów o agatach podkrakowskich skrobnę... :)
Jak zapewne kilka osób wie pomiędzy miejscowościami Krzeszowice i Alwernia odsłaniają się miejscami permskie skały pochodzenia wulkanicznego. Występują tu takie skały jak porfiry (eksploatowane obecnie w kamieniołomie Zalas a dawniej również w kamieniołomach Głuchówki oraz Miękinia) diabazy (kamieniołom niedźwiedzia góra) tufy ( okolice Filipowic obecnie nieeksploatowane) oraz interesujące nas melafiry (Rudno, Tenczynek, Regulice, Alwernia) obecnie nie mają one znaczenia surowcowego w tym rejonie dawniej eksploatowane jako doskonałej jakości kruszywo drogowe i kolejowe.
Kilka słów o skale.
Melafir jest to skała wylewna o składzie bardzo zbliżonym do bazaltu (paleobazalt), różni się od niego przede wszystkim wiekiem (bazalty to skały młode oraz współcześnie powstające) oraz wynikającymi z wieku zmianami mineralnymi (utlenienie minerałów Fe2+ do minerałów Fe3+ zmiana barwy skały z czarnej na czerwonawą).
Skała taka bardzo często jest silnie porowata, to znaczy że zawiera duże ilości pustek powstałych w wyniku odgazowania magmy, (w wyniku spadku ciśnienia po wydostaniu się magmy na powierzchnie dochodzi do uwolnienia zawartych z niej gazów coś jak byśmy otworzyli butelkę wody gazowanej) gazy te pozostawiają po sobie ślad w postaci owalnych czasami wydłużonych pustek w skale. W powstałych w ten sposób dziurach krążyły roztwory wodne bogate w przeróżne substancje, powodowało to osadzanie w takich przestrzeniach krzemionki (chalcedon (agat), kwarc), węglanów (kalcyt, syderyt), związków Fe (goethyt), i innych...(baryt, miedź rodzima...)
Dla nas interesujące są strefy zmineralizowane krzemionką, na omawianym obszarze najbardziej znane wystąpienia to Rudno i Regulice. Miejsca położone stosunkowo blisko siebie ale zupełnie się od siebie różniące.
W Rudnie agatów szukamy na polach, większość znajduje się w zwietrzelinie skał macierzystych (melafirów)
W Regulicach agaty występują w jednym kamieniołomie na końcu wsi w kierunku na Czarną górę, występują one w najbardziej litej i zwięzłej skale... (bez 5kg młota i 2 m łoma nie polecam wyprawy chyba że nie nastawiamy się na jakiekolwiek znaleziska)
Oba miejsca mają w zasadzie znaczenia historyczne, dalej można znaleźć ładne okazy ale nakład pracy jaki trzeba włożyć w pozyskanie takowych jest niewspółmiernie duży do efektów, i nieporównywalnie większy od poszukiwań np na Dolnym Śląsku
na zakończenie dla zainteresowanych tematem wątek o Regulickich skarbach i nie tylko...
http://poszukiwanieskarbow.com/Forum/viewtopic.php?t=50504
oraz kilką fotek znalezisk jakie na szybkości znalazłem na dysku...
agacik
http://img188.imageshack.us/img188/8756/ag3p.jpg (http://img188.imageshack.us/i/ag3p.jpg/)
ametyścik
http://img188.imageshack.us/img188/4038/ag1v.jpg (http://img188.imageshack.us/i/ag1v.jpg/)
duży mszysty agacik :) (największy jaki do tej pory udało nam się znaleźć)
http://img188.imageshack.us/img188/7/ag2z.jpg (http://img188.imageshack.us/i/ag2z.jpg/)
Lord A. Boberton September 26th, 2009, 02:10 PM ^^ Tu znajdziesz chyba wszystkie otwory wiertnicze w Polsce.
http://tinyurl.com/otwory
Z prawej strony zaznaczasz "otwory wiertnicze" z lewej strony klikasz na "wyswietlaj informacje",powiekszasz mape i za kazda zmiana klikasz na odswiez mape.
Wielkie dzięki zasadniczo o to mi chodziło. :cheers:
crane_operator November 9th, 2009, 03:55 PM mam pytanie tak z innej beczki...ma ktoś może jakies ksiązki dotyczące technologii robót w górnictwie skalnym,odkrywkowym i podziemnym?? proszę o tytuły i autorów
vredny November 9th, 2009, 09:02 PM Poszukaj na stronie uczelnianego wydawnictwa AGH'u, jeśli jeszcze tam nie byłeś.
Habermas December 9th, 2009, 03:06 PM http://media.economist.com/images/theeconomist_logo.gif
Bubbling under
Dec 3rd 2009
"More will be revealed as firms start drilling in the coming months. ConocoPhillips and 3 Legs Resources should have the results of their first wells in the north of Poland late next year. They say the prospect is “promising”. Rhodri Thomas, an analyst at Wood Mackenzie, an energy consultancy, says the geology of the Polish shale is similar to that of the Barnett Shale, a giant field in Texas that now supplies about 7% of America’s gas."
Link: http://www.economist.com/businessfinance/displaystory.cfm?story_id=15022457
Zweig December 9th, 2009, 06:02 PM Możemy mieć gaz wart 240 mld USD
Polska może pozyskać 1,4 bln metrów sześciennych gazu ziemnego jeśli eksploatacja łupków sylurskich okaże się efektywna, szacuje Rhodri Thomas z Wood Mackenzie w Edynburgu. Obecna wartość rynkowa takiej ilości gazu to ponad 240 mld USD.
Tak duży potencjał spowodował, że ConocoPhillips i Marathon Oil, trzeci i czwarty amerykański koncern naftowy, zdecydowały się na intensywne prace poszukiwacze w Polsce. Obie firmy uzyskały w tym roku licencje obejmujące setki tysięcy akrów terenu. Amerykanie liczą na powodzenie eksploatacji formacji łupkowych, która daje obecnie ok. 15 proc. gazu wydobywanego rocznie w ich kraju.
- Poszukujemy w wielu krajach w Europie i Azji – powiedział podczas spotkania z inwestorami David Roberts z Marathon Oil. – Polska wskoczyła na szczyt naszej listy – dodał.
PGNiG planuje udział w poszukiwaniach gazu w formacjach łupkowych wraz z Marathon Oil i Chevronem, powiedział agencji Bloomberg Piotr Gliniak, szef Departament Poszukiwania i Eksploatacji Złóż w PGNiG. Ostrzega jednak, że formacje łupkowe w Polsce mogą mieć zbyt dużo wody, aby zastosować techniki stosowane z powodzeniem w USA.
- Wydaje mi się w tym momencie, że zagraniczne spółki są zbyt optymistycznie oceniają to, co może być znalezione w Polsce – powiedział Bloombergowi.
MD, Bloomberg
http://www.pb.pl/2/a/2009/12/09/Mozemy_miec_gaz_wart_240_mld_USD
michael_siberia December 10th, 2009, 04:22 PM http://www.dziennikzachodni.pl/pieniadze/195197,szansa-lezy-pod-myszkowem,id,t.html
Pod Myszkowem jest co najmniej 726 milionów ton rud wolframu, molibdenu i miedzi. Ich eksploatacja zajęłaby 100 lat. Tak oszacowała, tylko na podstawie przeprowadzonych wstępnych odwiertów złóż, australijska firma Coffey Mining.
- Przeprowadzanie kalkulacji ekonomicznej na tak długi okres nie jest możliwe więc raport Coffey Mining koncentruje się jedynie na centralnej części złoża zawierającej około 100 mln ton i programie wydobycia na pierwsze 20 lat - mówi Andrew Zemek, dyrektor europejskiego projektu Strzelecki Miting Ltd, spółki która jest zainteresowana złożem w Myszkowie i jego okolicach.
- Kopalnia jest wielką szansą na pozbycie się przez gminę niedostaków finansowych i rozwiązania problemu bezrobocia. Z drugiej strony trzeba mieć też świadomość pewnych uciążliwości związanych z sąsiedztwem kopalni - mówi burmistrz Myszkowa Janusz Romaniuk.
Najbardziej zaniepokojeni budową kopalni są mieszkańcy domów w sąsiedztwie pól będuskich. Niektórzy jawnie sprzeciwiają się inwestycji, inni, choć mają obawy, wiedzą, że jest to dla miasta wielka szansa.
- Niektórzy ludzie się boją, ale kopalnia przecież nie powstanie w samym Myszkowie. Większej szansy dla naszego regionu nie będzie. Cały przemysł padł tu w latach 90. Można zrobić referendum, ale to nic nie da. Jeżeli kopalnia nie powstanie, to Myszków upadnie - mówi Józef Sypniewski, mieszkający obok pól, pod którymi są złoża cennych minerałów.
Koszt inwestycji szacowany jest na 427 milionów dolarów, z czego 224 mln na budowę kopalni i 203 mln na budowę zakładu wzbogacania rudy.
Wydobycie rudy planowane jest na poziomie od 5 do 7 milionów ton rocznie (dla porównania KGHM Lubin wydobywa rocznie 30 mln ton). Okres eksploatacji przyjęty do rachunku ekonomicznego wyniesie więc 17-20 lat.
- Nie znaczy to, że kopalnia zostanie po tym okresie zamknięta. Jakiś horyzont trzeba jednak przyjąć, bo nie sposób przeprowadzać kalkulacji ekonomicznej &amp;#172;w nieskończoność - twierdzi Zemek.
Budowa kopalni może ruszyć już za 4-5 lat. Przekazanie do eksploatacji nastąpiłoby po około 2 latach. W pobliżu kopalni powstanie zakład przetwórczy. Jego miejsce nie zostało jednak na razie ustalone. Kopalnia Myszków produkować będzie trzy oddzielne koncentraty: molibdenu, miedzi i wolframu.
Zmielona skała, po odzyskaniu metalu, składowana będzie w zbiornikach odpadów poflotacyjnych. Studium przewiduje jednak, że 73 proc. tych odpadów trafi z powrotem do do pustych wyrobisk kopalni.
- Takie rozwiązanie jest bardzo przyjazne dla środowiska, gdyż zmniejsza zapotrzebowanie na stawy osadowe na powierzchni - wyjaśnia Zemek.
Studium przewiduje kopalnię na głębokości od 200 m do 800 m. Zdaniem autorów raportu całkowita powierzchnia zbiorników osadowych w ciągu 20 lat istnienia kopalni wyniesie jedynie 56 ha.
W praktyce może to oznaczać kilka mniejszych zbiorników. Starsze zbiorniki będą zamykane i rekultywowane, a nowe otwierane. Dla porównania, powierzchnia zbiornika odpadów poflotacyjnych Żelazny Most w KGHM Lubin wynosi ponad 1400 ha.
Studium zawiera szereg zaleceń i rekomendacji, co do przeprowadzenia dalszych szczegółowych badań w różnych dziedzinach, w tym środowiskowych, hydrologicznych, metalurgicznych itp.
Niezbędne są również dalsze wiercenia w celu bardziej precyzyjnego zdefiniowania kształtu złoża.
mariosz December 10th, 2009, 05:16 PM taki przekop z wykopu.pl... pewnie juz niektorzy czytali...
http://s.polskatimes.pl/g/logo_naglowek/dzienniklodzki.gif
Kutno śpi na gazie. Obudzi się bogate?
Justyna Szymańska
2009-01-28 23:25:43, aktualizacja: 2009-01-28 23:26:23
Czy Polska ma szansę stać się drugą Norwegią, która pod względem wydobycia gazu jest samowystarczalna? Istnieje spora szansa, by przynajmniej w połowie pokrywać krajowe zapotrzebowanie dzięki własnemu wydobyciu. Gigantyczne złoża gazu ziemnego odkryto m.in. pod Kutnem.
Potwierdzona już wielkość kutnowskich złóż wynosi aż 500 mld metrów sześciennych [dla porównania, krajowe wydobycie w 2007 roku, według danych Państwowego Instytutu Geologicznego, wyniosło 5,2 mld metrów sześciennych - przyp. red.].
- Specjaliści są zgodni - potwierdza Mirosław Rutkowski, rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego. - Tak zwany blok Kutno jest strukturą bardzo perspektywiczną i rzeczywiście potencjalnie zawierać może nawet 500 mld metrów sześciennych gazu.
Dla specjalistów jest tylko jeden problem. Złoża zalegają ponad 6 km pod ziemią.
- To bardzo głęboko - mówi Mirosław Rutkowski. - Otwór badawczy będzie więc niezwykle kosztowny.
Technologie wydobycia idą jednak naprzód. To, co do niedawna wydawało się nierealne i nieopłacalne, staje się możliwe. W wielu rejonach świata gaz wydobywa się z coraz głębiej położonych złóż. Gdyby kutnowskiego bogactwa naturalnego nie było można wykorzystać, czy zwróciliby na nie uwagę Amerykanie?
Złożami zainteresowana jest firma FX Energy z Salt Lake City w USA. Zdobyła już koncesję na próbne odwierty w rejonie Kutna.
- FX Energy ma już koncesję na poszukiwanie i wydobywanie ropy naftowej oraz gazu w okolicach Kutna - przyznaje Anna Szpetner z departamentu geologii i koncesji geologicznych Ministerstwa Środowiska. - Wydana koncesja w centralnej Polsce obejmuje 284 tys. akrów.
- Liczymy na wydobywanie w rejonie Kutna; uważamy, że są tam spore szanse na gaz - mówi Zbigniew Tatys, dyrektor FX Energy Poland sp. z o.o. - Projekt poszukiwawczy, który chcemy tam zrealizować, jest dość drogi. Złoża zalegają na głębokości 6 kilometrów. Dlatego w tej chwili rozmawiamy z różnymi firmami, by wspólnie do niego przystąpić. Wartość projektu wynosi od 60 do 100 milionów złotych. Myślę, że pierwsze kutnowskie odwierty powinniśmy wykonać w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat - dodaje dyrektor.
Zbigniew Burzyński, prezydent Kutna, nie ukrywa, że bogactwo "błękitnego paliwa" może mieć ogromne znaczenie dla miasta...
- Nie wiedziałem, że specjaliści oceniają, że w naszym rejonie gazu może być aż tak dużo - mówi Zbigniew Burzyński. - To dla nas fantastyczna wiadomość. Poszukiwania amerykańskiej firmy wydobywczej mogą podziałać jak magnes na inwestorów, a to da mieszkańcom nowe miejsca pracy. Pamiętam, że już 30 lat temu na ul. Łąkoszyńskiej w Kutnie robiono odwierty. Prace jednak zostały wtedy przerwane.
Dotarliśmy do informacji, że faktycznie we wrześniu 1979 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które od lat dominuje w tej dziedzinie, rozpoczęło wiercenia w Kutnie, z myślą o docelowej głębokości 6.100 metrów. Po niemal czterech latach poszukiwania zakończono z powodu problemów ze sprzętem. Poszukiwania przerwano, choć dowiercono się już na głębokość 5.966 metrów.
Czy można traktować ten artykuł poważnie, czy może raczej są to pobożne marzenia autora?
preseant December 12th, 2009, 12:15 PM Z tzw blokiem Kutno spotkałem się w dwóch opracowaniach naukowych i kilku artykułach prasowych. Coś w tym musi być tylko oczywiście nie wiadomo ile tego gazu tam jest. Mówi się o 200-500 mld m3. A w całym kraju nawet 3 bln m3. Ale dopóki się tam nie dowiercą nic nie jest pewne. Podobno za dwa lata poznamy rezultaty. Zamiast żeby PGNIG wzięło się ostro za wiercenie tego otworu wraz z FX Energy to podpisaliśmy kuriozalny kontrakt z Gazpromem do 2035 r. Mając chyba najlepszą pozycję negocjacyjną z wszystkich państw europejskich wynegocjowaliśmy, a w zasadzie Pawlak wynegocjował najgorsze z możliwych warunki.
Poczytajcie sami. Krew człowieka zalewa. Rosjanie nas znowu wy...ujali. :bash:
http://www.polskatimes.pl/stronaglowna/196828,gazowy-slub-z-rosja-do-2037-r,id,t.html#material_2
albo gw
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7352275,Polska_uzgodnila_z_Rosja_nowa_umowe_gazowa.html
Rewera December 12th, 2009, 01:05 PM Bardzo dobrze, że PGNiG nie bierze się za "ostre wiercenie" z tą firmą, bo wyglądałoby to tak: "My, Amerykanie dajemy know-how, a Wy pieniądze". Potem stwierdza się [istnieje duże prawdopodobieństwo], że złoże jest nieopłacalne ekonomicznie a pieniądzki płyną z państwowej firmy do prywatnej za "know-how", gdzie państwowa nic z tego nie ma. Niech takimi przedsięwzięciami zajmują się prywatne firmy samodzielnie.
Ale skąd ocena, że mamy najlepsza pozycję negocjacyjną?
preseant December 12th, 2009, 07:00 PM Mająć, jakby nie było, nóż na gardle i prognozy kilku geologów, możnaby wydać te kilka mln na wiercenia i sprawdzić czy tam coś jest czy nie
FX Energy pieniążków za bardzo nie ma i samodzielnie nie wykona takiego otworu w najbliższym czasie.
No a dobra pozycja negocjacyjna wynika np z tego:
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/gaz3-1.jpg
no i z planowanego gazoportu z którego docelowo można będzie importować nawet 7,5 mld m3 gazu rocznie. Nie biorę pod uwagę czynników politycznych choć wiem że powinienem.
Rewera December 12th, 2009, 08:19 PM 1) Co chciałbyś wynegocjować innego niż wynegocjowano z Rosjanami?
2) Nie rozumiem co mam wyczytać z tego obrazka, mógłbyś używać słów nie obrazków odpowiadając na moje pytania?
3) Co ma Gazoport do rzeczy?
4) Skoro FX Energy nie ma nawet kilku milionów to po co traktować ich jako poważnego partnera? A może w grę wchodzą jednak dużo większe sumy?
5) Z dużych przedsięwzięć państwowych firm polegających na wejściu na nowy rynek, które nie zakończyło się klapą? KGHM w Kongu? Orlen i Lotos w Kazachstanie? PZU i PKO na Ukrainie? GPW szukająca podmiotów do przejęcia? Możejki? Orlen w Niemczech? Ba, nawet niektóre core-business przedsięwzięcia kończą się niezbyt dobrze jak choćby sprawa Czechów w Morcinku. Czy zgodzisz się, że inwestycjami komercyjnymi powinny zajmować się firmy prywatne?
yarross December 14th, 2009, 10:09 PM ^^Odnoszę nieodparte wrażenie, że twoja obecność na SSC sprowadza się głównie do atakowania innych.
Mająć, jakby nie było, nóż na gardle i prognozy kilku geologów, możnaby wydać te kilka mln na wiercenia i sprawdzić czy tam coś jest czy nie
Kilka milionów to kosztuje JEDEN odwiert na 2500-3000m. Sama dziura, bez uzbrojenia wgłębnego.
Dzisiaj podstawowymi metodami poszukiwawczymi są techniki geofizyczne, jak np. tomogramy sejsmiczne 3d. Odwiert to ostateczność w celu faktycznego potwierdzenia przemysłowego przypływu do otworu.
http://i542.photobucket.com/albums/gg424/preseant/gaz3-1.jpg
Ciekawe dane. Estonia używa tak mało rosyjskiego gazu?
Rewera December 14th, 2009, 10:29 PM ^^Odnoszę nieodparte wrażenie, że twoja obecność na SSC sprowadza się głównie do atakowania innych.
To trzeba było mi to powiedzieć jak "zaatakowałem" Ciebie pytaniem o odsiarczanie węglowodorów skoro tak to odbierasz. Te pytania nie są do Ciebie, chociaż możesz na nie spróbować odpowiedzieć. Sianie burzy między użytkownikami jest niewskazane. Bardzo cenię użytkownika preasanta za jego wkład i ten temat dzięki niemu nabrał już dostatecznej wagi merytorycznej, żeby można zacząć się spierać o różne sprawy.
Do Twojej dalszej wypowiedzi: W Estonii zużywają łupki bitumiczne.
yarross December 15th, 2009, 12:35 AM To trzeba było mi to powiedzieć jak "zaatakowałem" Ciebie pytaniem o odsiarczanie węglowodorów skoro tak to odbierasz.
Wtedy tego tak nie odebrałem :) Ale ostatnio jakieś takie wojownicze posty piszesz typu "nie bądź dziecko".
Do Twojej dalszej wypowiedzi: W Estonii zużywają łupki bitumiczne.
Hmm. Łupki bitumiczne raczej kojarzą mi się z ciężkimi węglowodorami (trzeba się postarać, żeby je uwolnić z tych łupków). O gazie pierwszy raz słyszę :nuts:
Strzala December 15th, 2009, 02:26 AM http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091214/ZAMOSC/265082208
Gigant naftowy poszuka złóż gazu na Zamojszczyźnie
Amerykański gigant naftowy, firma Chevron przebada prawie 800 km kwadratowych w okolicach Zwierzyńca i kilku sąsiednich gminach. Poszukają złóż gazu i ropy naftowej. To może przynieść skutek. W regionie gaz jest już wydobywany w kilku miejscowościach.
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=DW&Date=20091214&Category=ZAMOSC&ArtNo=265082208&Ref=AR&border=0&MaxW=500
– Opiniowałem ten projekt i zgodziłem się na badania – mówi Jan Skiba, burmistrz Zwierzyńca. – Na pewne nie będą one jednak prowadzone na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Główny odwiert zaplanowano we miejscowości Rozłopy… Gdyby nowe złoża zostały odnalezione, byłaby to wielka szansa dla całego regionu. Liczymy na to.
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. w województwie lubelskim wydobywa już gaz w Stężycy w powiecie ryckim, Ciecieżynie gm. Niemce i Mełgwi niedaleko Świdnika.
To paliwo jest też eksploatowane w Tarnogrodzie. Sanocki Zakład Górnictwa Nafty i Gazu wybudował w pobliskiej Woli Różanieckiej kopalnię. Jej zasoby wystarczą na 100 lat. Badania terenowe "Geofizyka” z Torunia prowadziła też m.in. na polach Aleksandrowa i Biłgoraja.
Gmina Werbkowice również ma pokłady gazu. Wiadomo o nich od lat 60. (wtedy przeprowadzono tam badania geologiczne). Poszukiwaniem złóż jest zainteresowana firma EurEnergy Co.Ltd. To dopiero początek.
Amerykański gigant naftowy, firma Chevron (to druga co do wielkości tego typu firma w USA) będzie szukać nowych złóż w okolicy Zwierzyńca. Resort środowiska udzielił jej na to właśnie 5-letnią koncesję.
Poszukiwania obejmą 800 km kwadratowych. Będą prowadzone odwierty i badania wykorzystujące fale sejsmiczne.
Co dalej? Jeśli je odnajdzie, będzie starał się o ich wydobycie. – Ten projekt firmy Chevron nosi nazwę "Zwierzyniec”, ale poszukiwania obejmą także kilka okolicznych gmin m.in. Sułów – zastrzega burmistrz Skiba.
Rewera December 15th, 2009, 04:37 PM [1] Ale ostatnio jakieś takie wojownicze posty piszesz typu "nie bądź dziecko".
[2]Hmm. Łupki bitumiczne raczej kojarzą mi się z ciężkimi węglowodorami (trzeba się postarać, żeby je uwolnić z tych łupków). O gazie pierwszy raz słyszę :nuts:
[1] Jak ktoś bez sensu histeryzuje to nie zasługuje na cukierka tylko otrzeźwiającego prztyczka w nos i ktoś musi to zrobić kiedy moderacja zajmuje się głównie wygłupami.
[2] Do 1987 w Estonii wytwarzano gaz z łupków. W tym czasie to nie był najlepszy okres na dogadywanie się z Rosją [ raczej chciano od Rosji uciekać] i dostosowano gospodarkę i społeczeństwo do działania w warunkach braku rosyjskiego gazu na rynku. Nie znam szczegółów, ale mniej więcej tak ja znam sprawę.
Siarkax December 15th, 2009, 11:40 PM [1] Jak ktoś bez sensu histeryzuje to nie zasługuje na cukierka tylko otrzeźwiającego prztyczka w nos i ktoś musi to zrobić kiedy moderacja zajmuje się głównie wygłupami.
[2] Do 1987 w Estonii wytwarzano gaz z łupków. W tym czasie to nie był najlepszy okres na dogadywanie się z Rosją [ raczej chciano od Rosji uciekać] i dostosowano gospodarkę i społeczeństwo do działania w warunkach braku rosyjskiego gazu na rynku. Nie znam szczegółów, ale mniej więcej tak ja znam sprawę.
W 1987 to Estonia republiką radziecką jeszcze była i poskoczyć Moskwie nie mogła. Chyba, że chodzi o 1997.:)
mariosz December 16th, 2009, 09:59 AM Przydałaby się interwencja moderatora bo albo się kłócicie, albo piszecie o innych krajach, a to temat o naszych bogactwach mineralnych.
Tinia December 29th, 2009, 08:49 PM Ostatnio wraz z koleżanką robiłyśmy prezentacje, na seminarium, o glinie. Może to wam się przyda( bo widziałam ze na forum jest bardzo malutko o Al):)
1. Fizyczne właściwości glinu:
Symbol: Al.
Liczba atomowa: 13
Masa atomowa[u] 26,98
Glin jest srebrzystobiałym metalem nieszlachetnym, kowalnym, ciągliwym. Jest dobrym przewodnikiem prądu elektrycznego i ciepła. Jest to metal miękki. Szybko utlenia się na powietrzu, przy czym na jego powierzchni powstaje cienka warstewka Al2O3, chroniąc metal przed dalszym zniszczeniem.
2. Wprowadzenie:
Glin jest metalem najbardziej rozpowszechnionym na powierzchni Ziemi, zajmuje trzecie miejsce zaraz po tlenie i krzemie. Występuje w skorupie ziemskiej w warstwie granitowej.
Z powodu znacznej aktywności chemicznej glin występuje w przyrodzie wyłącznie w postaci związków. Znane są połączenia glinu z krzemem-glinokrzemiany, bezwodne tlenki-korundy oraz fluorogliniany sodu-kriolity. Zajmiemy się jednak głównie tlenkami uwodnionymi- boksytami.
3. Występowanie:
Najpopularniejsze źródła glinu to: glinki, gliny, margle, czyli produkty wietrzenia glinokrzemianów. Glin występuje również w skałach osadowych, magmowych(nefelinowych), skałach ilastych(ałunach).
Złoża boksytów, czyli skał osadowych, których dominującym składnikiem są wodorotlenki i tlenowodorotlenki Al, są przydatne do praktycznego wykorzystania Al2O3. Boksyty powstają poprzez wypłukiwanie składników rozpuszczalnych(sodu,potasu,magnezu,wapnia) oraz przesączenia się wody i zakwaszone szczątki organiczne. Wybiera się boksyty które zawierają ponad 40 % Al2O3 i ok. 90% zasobów wykorzystuje się do produkcji aluminium. Wydobywa się je metoda odkrywkową oraz ich złoża są nieodnawialne. Ponieważ w Polsce małe, zanieczyszczone złoża boksytu, polski przemysł swoje zasoby aluminium uzyskuje z recyklingu( ok. 55%) oraz z importu, głównie z Węgier, Australii.
Złoża boksytów występują również w Rosji, Francji, zachodniej Afryce, Albanii oraz Ameryce.
4.Zapotrzebowanie i wydobycie
Największe zapotrzebowanie na związki glinu zaobserwowano w USA, gdzie w latach 90. XX w. wynosiło około 7 mln ton czyli 26 kg na mieszkańca. Stosuje się metaliczne aluminium do produkcji opakowań(25%), środków transportu(36%), budownictwa(14%) oraz przemysł elektrochemiczny(8%) i w produkcji sprzętu domowego(7%). Z racji tego, zę jest to metal lekki i odporny na korozje w samochodach znajduje się go 70kg.
„Jest to metal, którego produkcja rośnie najszybciej na świecie, niemal każda dziedzina przemysłu potrzebuje go coraz więcej. Od 1950 r. globalna konsumpcja aluminium wzrosła aż 17 razy. Łączne zużycie wynosi około 30 mln ton rocznie. Ciekawe, że jedna trzecia wytworzonego dotychczas na całym świecie aluminium została wyprodukowana w ostatnim dziesięcioleciu. W Polsce zużycie aluminium zaczęło szybko rosnąć dopiero w połowie lat 90. i od 1997 r. zwiększyło się o 75%. Statystyczny Polak zużywa jednak średnio tylko około 5 kg tego lekkiego metalu rocznie, podczas gdy mieszkańcy Europy Zachodniej - nawet kilkakrotnie więcej.”(Dryszel 2004).
Przetwarzanie glinu w metaliczne aluminium jest procesem wysoce energochłonnym. Państwa które posiadają wysokie ceny energii zaniechały albo ograniczyły proces wytopu na rzecz recyklingu oraz importu aluminium z krajów, które posiadają niskie ceny energii.
Stosując taką metodę można ograniczyć zużycie energii nawet do 95%.
„Energia w Polsce jest tak droga, że obecnie nie opłaca się rozwój produkcji surowego aluminium. Wprawdzie relacje z naszym głównym dostawcą, zespołem wielkich elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, układają się bardzo dobrze, ale nie jesteśmy zadowoleni z cen kupowanej przez nas energii elektrycznej. Wielcy odbiorcy, tacy jak my, którzy są bardzo dobrymi klientami elektrowni, płacą w Polsce za drogo. A przecież nabywamy energię hurtowo, zawsze zużywamy jej niemal tyle samo dniem i nocą (w naszej hucie jest czterobrygadowy system pracy), nie narażamy krajowego systemu energetycznego na wahania odbioru. Skutek jest taki, że kupujemy energię po cenach o 20-30% wyższych niż nasi konkurenci w Europie i prawie dwukrotnie drożej niż wynosi średnia światowa cena dla przemysłu aluminiowego.” (Dryszel 2004).
„Recykling puszek aluminiowych w porównaniu do produkcji aluminium z rudy boksytu to:
- mniejsza emisja zanieczyszczeń powietrza aż o 95 procent, a wody o 97 procent,
- niższe o 95 procent zużycie energii elektrycznej,
- oszczędność naturalnych złóż rudy - recykling jednej tony złomu aluminiowego pozwala oszczędzić cztery tony boksytu oraz równowartość energetyczną 700 kg ropy naftowej,
- mniejsza ilość odpadów deponowanych na składowiskach,
- produkcja aluminium wtórnego jest o 60 procent tańsza od produkcji z rudy,
- dodatkowe dochody dla zbieraczy - za kilogram puszek (przeciętnie 60 sztuk) można otrzymać 2-4 zł.
W Polsce w 2004 r. wartość tylko samego surowca ze sprzedanych puszek aluminiowych przekroczyła 150 milionów złotych” (http://www.opakowania.com.pl/recyrkulacja_opakowan/foto/odzyskpusz06.jpg)
5. Surowce towarzyszące przy wydobyciu
W procesie pozyskiwania boksytów, wydobyciu towarzyszą krzem i żelazo.
6. Ilość odpadów na tonę
Ilość wyprodukowanych odpadów przypadających na produkcje 1 tony Al. w hucie Konin sięga 10-15 ton.
7. Technologie pozyskiwania i przetwarzania
„Uzyskanie surowego boksytu tlenku glinu i metalicznego aluminium jest procesem wielostopniowym. Górnicze wydobycie boksytu jest stosunkowo łatwe i tanie, ponieważ złoża znajdują się na powierzchni lub na niewielkiej głębokości. Natomiast rudy glinu są zwykle miękkie i podatne na urabianie.” (Craig i in. 2003).
Rys. Etapy wydobycia rudy, jej przeróbki i wytopu aluminium.
I. Na początku procesu następuje kruszenie, przemywanie z zanieczyszczeń oraz suszenie boksytu.
II. Pokruszony boksyt wraz z węglanem sodu i kruszonym wapieniem wędruje do mieszadła.
III. Substancje z mieszadła wędrują do obrotowego pieca prażalniczego.
IV. Następnie wszystko trafia do komory reakcyjnej, gdzie następuje redukcja ciśnienia, a później do osadnika.
V. Dalszy etap do przeróbka odpadów w filtrze i transport do wózków krytych z tlenkiem glinu do redukcji.
VI. Wykorzystanie elektrolitycznej redukcji tlenku glinu w produkcji metalicznego aluminium w kąpieli stopionego, naturalnego lub syntetycznego kriolitu. Przy tym procesie zużywa się bardzo duża ilość energii gdyż wszystko zachodzi w temp. Ponad 950*C.
VII. Powstałe metaliczne aluminium odlewane jest do form odlewniczych.
http://www.linde.com/international/web/lg/pl/likelgpl.nsf/repositorybyalias/ind_pc_al_schemat/$file/ind_PC_AL_schemat.gif
Huta Aluminium w Koninie przetwarza 60 tys. ton aluminium rocznie.
„W świecie dominują trzy wielkie koncerny, które mają niskie koszty energii(wykorzystanie hydroelektrowni) - Alcoa (USA), Alcan (Kanada) i Hydro (Norwegia), posiadające kopalnie, huty i zakłady wytwarzające wyroby finalne na wszystkich kontynentach, z produkcją liczoną w setkach tysięcy czy nawet milionach ton. Konin nie jest przy nich potentatem - wytwarzamy 53 tys. ton surowca, przetwarzając co roku na wyroby walcowane, np. blachy, ok. 70 tys. ton, co oznacza, że część zużywanego przez nas aluminium surowego musimy importować. Nie jesteśmy duzi, ale dajemy sobie radę, czego wyrazem są coraz lepsze wyniki finansowe firmy.” (Dryszel 2004).
8. Zastosowanie:
-żywność
-leki( przeciw nadkwasowosci, przeciw wrzodowe, uśmierzające ból)
-kosmetyki(dezodoranty)
-naczynia aluminiowe
-przewody elektryczne
-blachy i folie
-przemysł samochodowy
-aparatura chemiczna
9. Zagrożenia
Rośliny: W glebach kwaśnych następuje hamowanie wzrostu roślin co uniemożliwia przyswajanie wody i soli mineralnych. Nadmiar glinu powoduje, że rośliny są słabsze i bardziej podatne na choroby, szkodniki i zmiany czynników zewnętrznych.
Woda i Człowiek: „Głównym źródłem glinu w wodach powierzchniowych są ścieki przemysłowe, osady wodociągowe (powstające w procesie uzdatniania wody pitnej) odprowadzane do rzek lub kanalizacj.W wodzie do picia glin występuje najczęściej w wyniku jej niewłaściwego uzdatniania w procesie koagulacji przy użyciu związków glinu i to może stanowić główne zagrożenie dla organizmu człowieka. Glin nie należy do pierwiastków niezbędnych do funkcjonowania organizmu człowieka.W zakładach wodociągowych z wody usuwa się tylko nieszkodliwą dla zdrowia mętność oraz dezynfekuje się ją (najczęściej chlorem) celem unieszkodliwienia bakterii. Związki chemiczne rozpuszczone w wodzie przechodzą w 100% przez wszystkie kolejne etapy oczyszczania wody w tych zakładach. Sole glinu przyjmowane z wodą i pożywieniem są absorbowane przez ustrój, ale ulegają częściowo reakcji z fosforanami i wydalane są z kałem. Glin, który dostał się do organizmu człowieka przez przewód pokarmowy, ulega kumulacji w kościach, nie odkłada się natomiast w tkankach. W ostatnich latach stwierdzono, że w mózgu osób chorych na epilepsję oraz demencję, w tym chorobę Alzheimera, znajduje się znaczna ilość glinu w porównaniu z osobami zdrowymi.Prowadzone w Anglii badania statystyczne wykazały prawdopodobną zależność choroby Alzheimera od jakości spożywanej wody zawierającej powyżej 0,01 mgAl/1.”(Montana 2007)
Chciałabym dodać zdjęcia z książek ale niestety nie wiem jak:)
Tinia December 29th, 2009, 08:50 PM Czy macie może coś ciekawego o wapieniach?:)
Siarkax December 29th, 2009, 11:50 PM Chciałabym dodać zdjęcia z książek ale niestety nie wiem jak:)
Tutaj masz jak to zrobić
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=313015
Ja się szybko nauczyłem:)
preseant December 30th, 2009, 01:49 AM Czy macie może coś ciekawego o wapieniach?:)
Miałem wstawić już jakiś czas temu trochę informacji o wapieniach, pięknych "marmurach" kieleckich (czyt. wapieniach), dębnickim, morawica i innych. Część informacji i fotek mam już zgromadzone. Muszę znaleźć jeszcze tylko czas i ochotę. Może za tydzień, może za pół roku :) Ale będzie bo temat ciągle nie skończony..
Tinia December 30th, 2009, 05:57 PM Może za tydzień, może za pół roku :) Ale będzie bo temat ciągle nie skończony..
Ehh szkoda:( akurat na na poniedziałek mam kolejną prezentacje, mam trochę zgromadzonych informacji, ale miałam nadzieje na więcej :laugh:
Jak skończę to oczywiście też coś zamieszczę;]
michael_siberia January 27th, 2010, 12:37 PM mamy jeszcze trochę ropy w Bieszczadach:
http://www.dziennik.pl/gospodarka/article535597/Mamy_gigantyczne_zloza_ropy_naftowej.html
Polska ma wielkie złoża ropy naftowej - twierdzą brytyjscy eksperci. Według nich, w Bieszczadach można wydobywać bardzo dużo tego surowca. Ilość ropy może być nawet liczona w milionach baryłek. Prawami do wydobycia już zainteresowały się największe amerykańskie koncerny naftowe.
Choć złoże jest dużo mniejsze niż wielkie pola naftowe z Arabii Saudyjskiej to i tak jego pojemność trzykrotnie przekracza szacunki naukowców. Według uczonych z Państwowego Instytutu Geologicznego w Polsce powinno być zaledwie 21,5 miliona ton ropy, tymczasem brytyjscy eksperci oceniają bieszczadzkie złoże na 68 milionów ton - twierdzi "Wirtualny Nowy Przemysł".
Większościowym akcjonariuszem złoża jest PGNiG, a 24 procent ma niemiecka firma
EuroGas. Niemcy zawarli jednak tajną umowę z jednym z największych koncernów wydobywczych na świecie. Według "Wirtualnego Nowego Przemysłu" Niemcy chcą sprzedać aktywa nowemu inwestorowi.
mr.jedi January 27th, 2010, 03:23 PM Polska może mieć złoża gazu ziemnego na 100-200 lat
Polska może mieć niekonwencjonalne złoża gazu ziemnego, które wystarczą nawet na 100-200 lat - wynika z szacunków amerykańskich firm. Według Głównego Geologa Kraju, wydobycie mogłoby się zacząć za 10-12 lat, jeśli badania potwierdzą, że takie złoża rzeczywiście posiadamy. Pierwszy odwiert zostanie wykonany w kwietniu br.
Chodzi o złoża, w których gaz ziemny "uwięziony" jest w skałach ilastych, tzw. "shale gas", albo w trudno dostępnych porach skalnych, tzw. "tight gas". Gaz z takich złóż trudno wydobyć. Taką technologią dysponują dziś jedynie Amerykanie.
Jak poinformował w środę na konferencji poświęconej niekonwencjonalnym złożom gazu ziemnego Główny Geolog Kraju, wiceminister środowiska Henryk Jacek Jezierski, złoża niekonwencjonalne na świecie mogą być nawet dziesięciokrotnie większe niż udokumentowane złoża konwencjonalne. Poszukiwanie ich nazwał "gorączką złota XXI w.".
Powiedział, że amerykańskie firmy oceniają polskie złoża na 1,5-3 bln metrów sześciennych. Gdyby rzeczywiście była to prawda, to zasobów wystarczyłoby na 100-200 lat. Jezierski zastrzegł jednak, że są to obliczenia szacunkowe, jeszcze niepotwierdzone.
Jezierski wyjaśnił, że w ciągu ostatnich dwóch lat wydał 44 koncesje na poszukiwanie niekonwencjonalnych złóż gazu. Poszukiwania skupiły się głównie w rejonie Lubelszczyzny, Mazowsza, Pomorza i na Dolnym Śląsku. Tereny poszukiwań obejmują 12 proc. powierzchni Polski.
Jezierski przyznał, że w naszym kraju szukają gazu "wszyscy wielcy gazowego świata", np. Exxon Mobil, Chevron, ConocoPhillips, Marathon Oil Corp. "Firmy amerykańskie chcą szukać gazu w Polsce. Jak znajdą, to podzielimy się profitami. Oni zarobią, a my będziemy mieli zapewnione bezpieczeństwo energetyczne" - powiedział Jezierski.
Przyznał, że do tej pory nie szukaliśmy takiego gazu, bo nie potrafiliśmy. "Nie mieliśmy technologii, które pozwalają na eksploatowanie złóż. Zresztą 20 lat temu Amerykanie też ich nie mieli, a dziś złoża niekonwencjonalne są głównym źródłem gazu w Stanach Zjednoczonych" - dodał.
Również Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo jest zainteresowane poszukiwaniem i ewentualną eksploatacją złóż gazu łupkowego. "Żaden gaz, który spełnia określone normy, nie jest nam +wstrętny+, każdy gaz do systemu wpuścimy" - powiedział wiceprezes PGNiG Waldemar Wójcik.
Dodał, że strategią spółki, jeśli chodzi o gaz łupkowy, jest "szukać i znaleźć". Wyjaśnił, że PGNiG chce podjąć współpracę z firmami Lane Energy na Pomorzu, Marathon w okolicach Warszawy i Chevron w okolicach Lublina. "Jesteśmy otwarci na każdą propozycję" - zaznaczył.
Polskie złoża konwencjonalne szacuje się na ok. 98 mld metrów sześciennych, a roczne wydobycie wynosi ok. 4,1 mld metrów sześciennych. W 73 proc. jesteśmy uzależnieni od dostaw zewnętrznych, głównie z Rosji.
Tymczasem Rosjanie są zaniepokojeni rosnącym zainteresowaniem niekonwencjonalnym gazem. Jak podał rosyjski dziennik "Kommiersant", Gazprom przyznaje, że wzrost wydobycia gazu z niekonwencjonalnych złóż w Stanach Zjednoczonych może radykalnie zmienić cały światowy rynek gazowy i zagrozić takim strategicznym projektom rosyjskiego koncernu, jak zagospodarowanie gigantycznego złoża gazowego paliwa Sztokman na Morzu Barentsa. W 2009 r. eksport rosyjskiego gazu zmniejszył się o 11,4 proc. - do 140 mld metrów sześciennych surowca.
"Jeżeli możemy wyczytać w gazetach, jak bardzo zaskoczony jest Gazprom tym, że pojawiają się nowe źródła gazu, to nie możemy pozostać z boku i musimy przedstawić swoją ofertę" - powiedział Jezierski.
Źródło: Onet.pl
:cheers:
Darhet January 27th, 2010, 05:11 PM . Oni zarobią, a my będziemy mieli zapewnione bezpieczeństwo energetyczne
^^:lol:
hmm
pab January 27th, 2010, 05:35 PM Tu więcej na temat niekonwencjonalnych złóż gazu ziemnego w Polsce i materiały z wyżej wspomnianej konferencji "Polska jak Teksas":
http://www.pgi.gov.pl/index.php?option=com_content&task=...&id=0&Itemid=0&limit=9&limitstart=0
Dodatkowe informacje na temat takich złóż gazu również na pierwszej stronie naszego wątku.
preseant January 27th, 2010, 09:11 PM Główny Geolog Kraju:
Jak znajdą, to podzielimy się profitami. Oni zarobią, a my będziemy mieli zapewnione bezpieczeństwo energetyczne"
Zdaje się, że podobna filozofia królowała jeszcze 20 lat temu i wydawało się,że skończyło się to bezpowrotnie. Związek Radziecki wysysał z Polski wszystko co wartościowe a dawał tzw bezpieczeństwo...
Siąść, rozpłakać się i beczeć bardzo długo. Odechciewa się wszystkiego.
Patriotyzmu, śledzenia informacji gospodarczych, rankingów, wmawiania znajomym że jednak nie jest tak źle. Jednak jest źle.
Szkoda słów. Jak można myśleć w ten sposób? :ohno:
Melankolic January 27th, 2010, 09:41 PM Związek Radziecki wysysał z Polski wszystko co wartościowe a dawał tzw bezpieczeństwo... Pomoc ZSRR jak i innych krajów socjalistycznych dla Polski nie polegała jedynie na tzw "bezpieczeństwie". W PRL wpompowano miliardy zielonych.
Nadril February 2nd, 2010, 11:42 AM Lubelszczyzna może być zasobna w gaz ziemny
Polska Kurier Lubelski | 01.02.2010 | 14:10
(fot. Jupiterimages)
Ostatnie dwa lata to oszałamiający wzrost zainteresowania wielkich światowych firm naftowych złożami gazu ziemnego w Polsce, w tym także na Lubelszczyźnie. - Rzeczywiście wiel ka gazowa gorączka dotarła do naszego kraju - podkreślał ostatnio Henryk Jacek Jezierski, wiceminister środowiska i główny geolog kraju.
W naszym regionie w ciągu ostatnich dwóch lat udzielono aż 13 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż gazu ziemnego. Otrzymało je sześć firm: polska PGNiG, DPV Service, Cuadrilla oraz światowi giganci na rynku gazowym: ExxonMobil, Marathon Oil oraz Chevron.
Jakie są szacunki co do wielkości złóż na Lubelszczyźnie, tego nikt nie chce ujawnić. Mówi się jednak, że gdyby obliczenia amerykańskich firm dotyczące naszego kraju były prawdziwe, gazu wystarczyłoby nam na kolejne 100 albo nawet 200 lat.
- O wielkości bazy zasobowej na Lubelszczyźnie przesądzi realizacja zobowiązań wynikających z udzielonych przez ministra środowiska koncesji - poinformowało Kurier biuro prasowe Ministerstwa Środowiska.
Jednocześnie resort nie ukrywa, że liczy na to, iż naftowi potentaci potwierdzą istnienie złóż w naszym kraju. Okazałoby się wówczas, że Polska, tak jak Stany Zjednoczone, może mieć swój gazowy Teksas. Obecnie prowadzone są badania w rejonie Lubelszczyzny, Mazowsza, Pomorza i Monokliny Przedsudeckiej.
W naszym województwie poszukiwania trwają m.in. w okolicach Opola Lubelskiego - przez DPV Service oraz Zwierzyńca na Roztoczu, gdzie prace rozpocznie w tym roku Chevron.
Na Roztoczu amerykański koncern podjął się kosztowne go zadania poszukiwania tzw. "shale gas". Chodzi o gaz zgromadzony w skałach, z których trudno go wydobyć bez użycia skomplikowanej i drogiej technologii,jeszcze niestosowanej w Polsce. Żeby odkryć złoża prowadzone będą bezinwazyjne badania za pomocą odbitych od skał fal sejsmicznych, jak również odwierty do głębokości ok. 3,5 km.
- Nie znamy jeszcze szczegółowego harmonogramu naszych prac - oświadczył Marian Sewerski, prezes Chevron Polska.
Władze firmy zapewniają również, że badania nie zaszkodzą przyrodzie na obszarach chronionych.
Teksas. Jasne :D
michael_siberia February 2nd, 2010, 08:41 PM Lokalny milioner już jest (J.P.), więc czemu nie? ;)
Qracz3k March 23rd, 2010, 12:08 AM Poszukuje jakiś informacji na temat piaskowcy, interesuje mnie szczególnie "wąchocki" czy jest ktoś w stanie podzielić się jakimiś ciekawymi informacjami na jego temat?
mariosz March 23rd, 2010, 10:51 AM Ja mogę ci co nie co o szydłowieckich piaskowcach napisać, czyli w sumie ok 20km od Wąchocka.
Qracz3k March 23rd, 2010, 08:23 PM Dzięki za dobre chęci ale szukam informacji wyłącznie o piaskowcu wąchockim
Imperial April 7th, 2010, 12:47 PM Główny Geolog Kraju:
Zdaje się, że podobna filozofia królowała jeszcze 20 lat temu i wydawało się,że skończyło się to bezpowrotnie. Związek Radziecki wysysał z Polski wszystko co wartościowe a dawał tzw bezpieczeństwo...
Siąść, rozpłakać się i beczeć bardzo długo. Odechciewa się wszystkiego.
Patriotyzmu, śledzenia informacji gospodarczych, rankingów, wmawiania znajomym że jednak nie jest tak źle. Jednak jest źle.
Szkoda słów. Jak można myśleć w ten sposób? :ohno:
Na razie technologię która pozwala uzyskiwać gaz z tych łupków maja tylko amerykanie (i to też od niedawna) więc tak czy inaczej trzeba się będzie z nimi układać, a za darmo nic raczej nie dadzą. Więc to nie kwestia patriotyzmu tylko czystej kalkulacji i chłodnego spojrzenia na sytuacje.
Wole żeby amerykanie wraz z nami wydobywali ten gaz, niż miał by nie być w ogóle wydobywany.
mariosz April 7th, 2010, 04:50 PM ^^ 100% racji. Lepiej mieć np. połowę kasy z tego gazu niż nie mieć tej kasy w ogóle.
preseant April 7th, 2010, 09:16 PM Na razie technologię która pozwala uzyskiwać gaz z tych łupków maja tylko amerykanie (i to też od niedawna) więc tak czy inaczej trzeba się będzie z nimi układać, a za darmo nic raczej nie dadzą. Więc to nie kwestia patriotyzmu tylko czystej kalkulacji i chłodnego spojrzenia na sytuacje.
Wole żeby amerykanie wraz z nami wydobywali ten gaz, niż miał by nie być w ogóle wydobywany.
Zgoda. Techonologię w chwili obecnej mają tylko Amerykanie, narazie.
Za kilka lat, ktoś inny wymyśli inną technologię wydobycia, ceny spadną i wydobycie tego typu gazu stanie się ogólnodostępne.
Dlaczego ten gaz musi być wydobyty już teraz? Ani strasznie pieniądze państwu nie są jakoś szczególnie potrzebne ani w chwili obecnej w Polsce gazu nie brakuje. Gaz się nie ulotni, był w ziemi tyle lat więc przez kilka/naście nawet dziesiąt lat nic mu się nie stanie. W przyszłości te rezerwy mogą być bardziej potrzebne niż teraz i będzie można na tym DOBRZE zarobić, może nawet eksportując, napewno lepiej niż teraz, oddając do tego większość zysków Amerykanom. Po prostu więcej cierpliwości i pomyślunku, a nie na hura, znaleźli, wykopią, sprzedadzą. Byle zarobić parę groszy dziś niż parę złotych jutro.
"Nam zapewnią bezpieczeństwo a sobie zyski" :nuts:
No musisz przyznać, że brzmi to wyjątkowo głupio.
mariosz April 8th, 2010, 12:12 AM Na razie to jeszcze noc nie znaleźli to może wyluzuj...
preseant April 8th, 2010, 08:48 PM ^^ pierwsze wiercenia już niedługo
"Możemy mieć gazu w Polsce na 100-200 lat"
Czwartek, 8 kwietnia
Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski uważa, że wyniki poszukiwań gazu łupkowego pokażą, czy "w perspektywie dekad" Polska będzie nadal importerem, czy też eksporterem gazu. Pierwszy odwiert ma ruszyć na Pomorzu w przyszłym miesiącu.
"Bardzo wstępne" szacunki, pokazują, że w Polsce może być od 1,5 do 3 bln m sześc. gazu łupkowego /AFP
MSZ zorganizowało w czwartek konferencję na temat gazu łupkowego, w której udział wzięli przedstawiciele amerykańskiej administracji oraz przedsiębiorstw, m.in. Marathon Oil Corporation, ConocoPhilips, Wood Mackenzie. - Obecność na konferencji przedstawicieli największych amerykańskich firm świadczy o tym, że perspektywy wydobycia gazu łupkowego w Polsce są realne - powiedział Sikorski.
Dodał, że nie wiadomo dokładnie, jakie są zasoby gazu łupkowego w Polsce. - Tego dowiemy się po wierceniach, które zaczynają się już w przyszłym miesiącu (na Pomorzu - PAP) - powiedział Sikorski. Według niego, wstępne dane wskazują, że gazu łupkowego w Polsce jest więcej niż gazu konwencjonalnego.
Wiceminister środowiska, główny geolog kraju Henryk Jezierski ocenił, że za 5 lat dowiemy się, czy i ile mamy gazu łupkowego w Polsce, a przygotowania do eksploatacji rozpoczną się najwcześniej za 10 do 15 lat. Wstępne opracowania amerykańskich firm szacują nasze zasoby gazu łupkowego na minimum 1,5 bln m sześc.
Konwencjonalny gaz ziemny migruje w skałach, a następnie gromadzi się w stosunkowo łatwych do eksploatowania tzw. pułapkach, czyli szczelinach skalnych. Z kolei gaz w łupkach, tzw. shale gas, jest zgromadzony w zamkniętych strukturach skalnych i trudniej jest go wydobyć. Wymaga to specjalnych technologii, m.in. tzw. kruszenia (szczelinowania) i blokowania skał.
Pytany przez dziennikarzy, jak się ma do tego porozumienie z Rosją o zwiększeniu dostaw gazu, Sikorski powiedział: - Zapotrzebowanie Polski na czystszą formę energii, jaką jest gaz, będzie rosło. Poza tym doświadczenie USA jest takie, że jeszcze niedawno importowali gaz przez swoje terminale LNG, a dzisiaj są już samowystarczalni. Za chwilę może będą eksportować. Oby było to też polskim doświadczeniem - zaznaczył szef MSZ.
- Naprawdę zaskoczył nas fakt, że Stany Zjednoczone przeszły drogę od bycia importerem, w tym gazu skroplonego LNG, do niezależności w kwestii zasobów gazu - powiedział ambasador USA w Warszawie Lee A. Feinstein. Dodał, że stało się to w dużej mierze dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii w wykrywaniu i w wydobyciu gazu łupkowego w USA.
Pytany przez PAP o to, jaki procent amerykańskiej konsumpcji energii pokrywany jest z zasobów gazu łupkowego, mówił: - To znaczny procent, wystarczający, żeby pokryć różnicę pomiędzy tym, co USA musiało importować, a tym co mamy teraz z krajowego wydobycia.
Wiceminister Jezierski powiedział dziennikarzom, że rozpoczynające się odwierty dadzą pierwsze wyniki jeszcze w tym roku. "Ale nie należy sobie za dużo obiecywać po pierwszych wynikach" - zaznaczył.
- Ostateczną odpowiedź na to, czy mamy gaz łupkowy, uzyskamy nie wcześniej niż za 5 lat. Trzeba wykonać kilkadziesiąt odwiertów, a następnie przeprowadzić analizy i testy, które powiedzą, czy da się ten gaz ujmować, a potem określić, ile to będzie kosztować - powiedział Jezierski.
- Jeżeli okaże się, że ten gaz mamy, to przejdziemy do etapu przygotowania do eksploatacji. Będzie to na pewno nie wcześniej niż za 10, 15 lat - dodał.
Jezierski poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch lat podpisał 56 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce. Są wśród firm m.in.: Exxon Mobil, Chevron, ConocoPhillips. - Nadzieje rozbudzili inwestorzy, którzy przyszli do Polski i chcą zaangażować swoje gigantyczne pieniądze w to, żeby szukać tutaj gazu - powiedział.
- Pierwszą firmą, która będzie prowadziła badania w otworze wiertniczym na Pomorzu, będzie firma Lane (Lane Energy - PAP), która będzie współpracować z firmą ConocoPhilips - poinformował Jezierski. Dodał, że "bardzo wstępne" szacunki amerykańskich firm, niepoparte żadnymi pracami geologicznymi, pokazują, że w Polsce może być od 1,5 do 3 bln m sześc. gazu łupkowego. - Jeżeli byłaby to prawda, to możemy mieć gazu w Polsce na 100-200 lat - powiedział.
Wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska poinformowała podczas konferencji, że gaz stanowi w polskiej strukturze zużycia energii pierwotnej 14 proc., przy czym większość tego surowca importujemy z Rosji. Dla porównania podała przykład USA, gdzie gaz stanowi 24 proc., podobnie jak w UE.
- Wskazuje to na ogromne możliwości poszerzenia wykorzystania gazu w Polsce - powiedziała Strzelec-Łobodzińska. Poinformowała, że Polska zużywa 13,9 mld metrów sześc. gazu rocznie, podczas gdy Stany Zjednoczone 657 mld m. sześc, a cała UE 490 mld m.sześc.
Wiceminister potwierdziła, że gaz łupkowy jest szansą dla Polski, ale "mniej więcej 5 lat potrwają badania geologiczne, które potwierdzą, czy skala eksploatacji tego gazu będzie rzeczywiście znacząca".
Przypomniała, że kiedyś mówiło się o bardzo dużych możliwościach eksploatacji metanu kopalnianego w Polsce. - Też firmy amerykańskie pozyskały koncesje na poszukiwania, też odwoływano się do przykładów Stanów Zjednoczonych, ale niestety nasza geologia nie potwierdziła doświadczeń amerykańskich - powiedziała.
Zaznaczyła jednak, że margines do zwiększenia wykorzystania gazu w Polsce jest ogromny. - Zużycie gazu w Polsce w przeliczeniu na jedną osobę jest chyba najmniejsze w całej Unii Europejskiej - powiedziała wiceminister. Według danych, które prezentowała wcześniej, zużycie gazu w Polsce na jednego mieszkańca wynosi 361 m sześc. rocznie, średnia na jedną osobę dla UE to 998 m sześc, a dla USA - aż 2128 m sześc.
- Chętnie przebudujemy bilans energetyczny, jeśli gaz z łupków będzie w miarę tani i będzie go dużo - powiedziała Strzelec-Łobodzińska. Podkreśliła, że polski PGNiG bierze udział w poszukiwaniach. Firma planuje na razie dwa odwierty, pierwszy w połowie maja.
Pod koniec lutego dyrektor departamentu poszukiwania złóż w PGNiG Piotr Gliniak zapowiedział, że PGNiG będzie pracować na już posiadanych koncesjach oraz zawnioskował o nowe, które pozwolą rozpocząć prace zmierzające do pozyskania gazu niekonwencjonalnego. Mogą to być zarówno projekty samodzielne jak i realizowane we współpracy z innymi firmami, tj. Call Energy czy z amerykańską FX Energy, a także z Orlenem w rejonie Siekierek.
INTERIA.PL/PAPhttp://biznes.interia.pl/news/mozemy-miec-gazu-w-polsce-na-100-200-lat,1462023
Polski gaz zagrozi Gazpromowi
Środa, 7 kwietnia
Jeśli potwierdzą się szacunki dotyczące zasobów gazu z łupków skalnych w Polsce, to Europa może zmniejszyć swą zależność energetyczną od dostaw z Rosji - pisze wczorajszy rosyjski dziennik "Kommiersant".
Szacunki zasobów gazu łupkowego w Polsce wahają się od 1,4-3 bln m sześc. /AFP
Omawiając poniedziałkowy artykuł brytyjskiego "Timesa" na ten temat, "Kommiersant" ocenia, że projekty dotyczące wydobycia w Polsce gazu z łupków skalnych mogą być poważnym zagrożeniem dla rosyjskiego Gazpromu.
"Times" przywołuje szacunki firmy Wood Mackenzie, według których zasoby niekonwencjonalnego gazu w Polsce mogą wynosić 1,36 bln metrów sześciennych. Podaje, że amerykański koncern ConocoPhillips ma w maju rozpocząć prace wiertnicze koło Gdańska. Gdyby zasoby Polski potwierdziły się, to oznaczałoby to wzrost potwierdzonych zasobów gazu ziemnego w Europie o 47 procent - ocenia.
Dla Gazpromu może się to stać poważnym zagrożeniem
- wskazuje "Kommiersant". Przytacza opinię analityka rynku gazowego Michaiła Krutichina, który wskazuje na ogromne zainteresowanie polskimi złożami ze strony wielkich międzynarodowych koncernów. Uważa on, że jeśli dojdzie do przemysłowego wydobycia szacowanych polskich zasobów gazu, to Gazprom może szybko stracić swoją pozycję w Europie.
Jednocześnie - jak przyznaje Krutichin - sama ocena zasobów i opłacalności ekonomicznej projektów wydobycia gazu z łupków może zabrać dwa lata. "Kommiersant" przytacza też ocenę analityka LCM Commodities Edwarda Kotta - jego zdaniem, do rozpoczęcia przemysłowego wydobycia takiego gazu może minąć nawet dziesięć lat. Gazprom odmówił gazecie komentarza w tej sprawie.
Gazprom przerażony
"The Times" zauważa, że zasoby polskiego gazu ukrytego w łupkach, o ile potwierdzą się obecne szacunki, powiększą ogólnoeuropejskie zasoby błękitnego paliwa o prawie połowę. Polska może stać się więc jednym z głównych źródeł zaopatrzenia dla kontynentu, a przez to konkurentem dla rosyjskiego Gazpromu.
Gaz łupkowy przekształcił rynek gazowy USA z deficytowego w samowystarczalny, a także, iż nadmiar gazu skroplonego (LNG) uderza w konkurencyjność rosyjskiego surowca w Unii Europejskiej. David Roberts z Marathon Oil twierdzi iż gaz ze skał łupkowych w 2008 r. przyczynił się do ponadtrzykrotnego spadku cen gazu w Stanach Zjednoczonych w 2009 roku. Złoża gazu w skałach łupkowych nie są jeszcze nigdzie - poza Stanami Zjednoczonymi - wykorzystywane na skalę przemysłową.
Litwa liczy na nasz gaz
Potrzebę budowy gazociągu polsko-litewskiego akcentował wcześniej premier Andrius Kubilius. Jesteśmy zainteresowani tym gazem - mówi premier. Zaznacza, że należy uwzględnić zmiany, jakie zachodzą na świecie na rynku gazowym, m.in. prawdopodobieństwo znalezienia w Polsce złóż gazu w skałach łupkowych.
INTERIA.PL/PAPhttp://biznes.interia.pl/news/polski-gaz-zagrozi-gazpromowi,1461232,
Rewera April 8th, 2010, 09:14 PM Ile razy można powtarzać - nie jesteśmy krajem 3 świata, który ręcznie steruje komu zabierze, a komu da złoża. Jak Amerykanie, Rosjanie czy inni kosmici na podstawie prawa znajdą, zbadają i zaczną wydobywać jakikolwiek surowiec to będą to robić i gadanie " Nie dawajmy Amerykanom gazu!", " Poczekajmy, aż nasza myśl techniczna posunie się naprzód" nie ma żadnego sensu.
Polskie spółki będą wydobywać ten gaz jak się do niego pierwsze dobiorą - pokonując konkurencję. Byłyby na to szanse, gdyby nie wstrzymywano się z prywatyzacją sektora paliwowego, górniczego i chemicznego "ze względów strategicznych". To powoduje, że państwowe molochy marnują pieniądze na "strategiczne" odrealnione projekty [ Możejki, Orlen Deutschland, Kongo, "Paliwo z Powietrza" prof. Nazimka] albo w ogóle ledwo zipią ekonomicznie. Pieniądze zarabiają Czesi, Kulczyk, Krauze czy właśnie: Amerykanie.
Dlaczego ten gaz musi być wydobyty już teraz? Ani strasznie pieniądze państwu nie są jakoś szczególnie potrzebne ani w chwili obecnej w Polsce gazu nie brakuje. Gaz się nie ulotni, był w ziemi tyle lat więc przez kilka/naście nawet dziesiąt lat nic mu się nie stanie. W przyszłości te rezerwy mogą być bardziej potrzebne niż teraz i będzie można na tym DOBRZE zarobić, może nawet eksportując, napewno lepiej niż teraz, oddając do tego większość zysków Amerykanom. Po prostu więcej cierpliwości i pomyślunku, a nie na hura, znaleźli, wykopią, sprzedadzą. Byle zarobić parę groszy dziś niż parę złotych jutro.
"Nam zapewnią bezpieczeństwo a sobie zyski"
No musisz przyznać, że brzmi to wyjątkowo głupio.
"Głupio" to brzmi to co Ty piszesz, a ściślej brzmi anachronicznie - jak z posiedzenia plenum KC w latach 70. Zacytowane zdanie brzmi normalnie. Na tej samej zasadzie jak cała reszta gospodarki - sobie zapewnia zyski, obywatelom pewną konsumpcję [bezpieczeństwo], a państwu wpływy podatkowe.
pab April 8th, 2010, 09:40 PM Dorzucę fragment, z artykułu The Times, którego omówienie było tu parę wiadomości wyżej cytowane:
Mr Fanning pointed out that the Polish Government, which is keen to diversify its energy supplies from a reliance on Russia, has been strongly supportive of the programme. It is seeking a 23 per cent tax take. Rowen Bainbridge, the chief executive of Aurelian Oil and Gas, another British company exploring in Poland, said: “These are some of the best fiscal terms in the world. The Government is creating a very large commercial incentive to develop these deposits.”
Some have been sceptical that unconventional gas production will take off as quickly in Europe as it has in America, where output has grown fourfold since 1990 to more than 50 per cent of total production. One reason is a shortage of land-based drilling rigs in Europe. The number of rigs in the US stands at 949, according to figures from Baker Hughes, an oil services company based in Houston. In Europe it is thought there are about 100 rigs.
Cały artykuł tu: http://business.timesonline.co.uk/tol/business/industry_sectors/natural_resources/article7087585.ece
Jest też artykuł w interia.pl o opłatach licencyjnych ale nie wiem czy to wiarygodne: polski-rzad-kusi-zachodnie-koncerny-gazowe-niskimi-oplatami (http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/polski-rzad-kusi-zachodnie-koncerny-gazowe-niskimi-oplatami,1460819,4200?fs=s)
Widzę, że i ministerstwo się odezwało w sprawie "wyprzedaży" złóż:
W nawiązaniu do publikacji pt. „Nie wolno wyprzedawać złóż gazu” zamieszczonej w dzienniku Polska The Times w dniu 10.03.2010 r. Ministerstwo Środowiska wyjaśnia.
Polska musi być otwarta na inwestorów sektora gazowego
Nie mamy ani technologii ani takich środków publicznych, aby samemu udokumentować „gaz w łupkach”.
Twierdzenie, iż wyprzedajemy polskie złoża, a polskie Prawo geologiczne i górnicze zezwala na takie działanie - nie jest prawdziwe i wprowadza w błąd czytelników.
Zarówno w obowiązującym, jak i projektowanym stanie prawnym zasady gospodarowania złożami kopalin nie ulegają zmianie i są w pełni transparentne.
Minister Środowiska udziela koncesji na poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż wszystkim podmiotom, które spełniają wymagania polskiego prawa. W grupie tej znajdują się zarówno podmioty polskie, jak i podmioty z kapitałem zagranicznym. Zdecydowana większość koncesji na ropę naftową i gaz ziemny jest w posiadaniu firm polskich.
Z obowiązujących 210 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż węglowodorów (stan na 1.03.2010 r.) ponad połowa należy do firm polskich, a z 224 koncesji na wydobywanie ropy naftowej i gazu, aż 222 koncesji zostało udzielonych na rzecz polskich podmiotów (z czego aż 216 należy do PGNiG SA). Nie można więc mówić, że firmy zagraniczne przejmują polskie złoża.
Tzw. „dyrektywa węglowodorowa” nakazuje równe traktowanie wszystkich podmiotów, bez preferencji dla polskich firm. Członkowstwo Polski w UE zobowiązuje nas do przestrzegania tych regulacji.
Należy pamiętać, iż właśnie stabilne prawo, odpowiednie regulacje i przejrzyste zasady udzielania koncesji przez Ministra Środowiska również w znacznym stopniu przyczyniły się do sytuacji, której wiele podmiotów chce inwestować własne środki poszukując dziś nowych złóż w Polsce. Podobnie było w latach 90’ XX wieku. „Nie uszczupliło” to własności Skarbu Państwa w zakresie przysługującym mu do złóż kopalin, ani nie przekazało tej własności na rzecz przedsiębiorców, w tym obcokrajowców. Nadal właścicielem złóż kopalin strategicznych, istotnych dla rozwoju gospodarczego kraju, jest i będzie Skarb Państwa.
Sytuacja związana z obecną „gorączką gazową” w Polsce jest tego najlepszym przykładem.
Minister Środowiska udzielił 50 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie niekonwencjonalnych złóż węglowodorów typu shale gas i tight gas.
Koncesje te nie uprawniają do wydobywania gazu, który tak naprawdę nie został jeszcze odkryty. Firmy ponoszą ryzyko poszukiwań i wszelkie koszty operacyjne, nie mając gwarancji odkrycia nowych złóż. Koszty specjalistycznych prac poszukiwawczych sięgają setek milionów złotych i będą ponoszone jedynie przez zainteresowane podmioty i na ich własną odpowiedzialność.
Skarb Państwa natomiast nie musi płacić za te badania, będąc i tak właścicielem ewentualnie odkrytych złóż. Sytuacja pokazuje zatem, że w żaden sposób Skarb Państwa nie pozbywa się „dóbr narodowych” i ma nad nimi odpowiednią kontrolę.
Nie można również przyznać racji pomysłowi, by państwo płaciło za nowe technologie dla przemysłu gazowego, korzystając z pieniędzy publicznych zgromadzonych w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (subfunduszy: geologicznego i górniczego).
Próba przeznaczenia tych środków dla konkretnego podmiotu polskiego np. PGNiG SA byłaby przejawem niedozwolonej i zakazanej pomocy publicznej.
Ponadto fundusze te są dość ograniczone i z pewnością nie pokryłyby one wydatków związanych z nowymi technologiami w wydobywaniu niekonwencjonalnych złóż węglowodorów. Środki publiczne polskiej geologii wystarczyłyby bowiem na wykonanie jednego wiercenia, co obrazuje możliwości takiego wsparcia.
Lepszym rozwiązaniem jest wiec oszczędzanie pieniędzy polskich podatników w sytuacji, gdy inne podmioty (nawet z kapitałem zagranicznym), mające fundusze, doświadczenie i technologie chcą inwestować w Polsce. Nie wspominając już o innych plusach tego zjawiska: podatkach płaconych w Polsce, zatrudnianiu polskich pracowników czy też współpracy z uczelniami, instytutami i polskimi firmami.
Zarówno firmy polskie, jak i środowiska naukowe nie potrafią dziś same zaproponować technologii wydobycia niekonwencjonalnych złóż węglowodorów, która stosowana jest w praktyce jedynie przez firmy amerykańskie.
Kolejną kwestią, z którą trudno się zgodzić jest twierdzenie, iż opłaty eksploatacyjne są w Polsce „śmiesznie niskie”.
System opłat eksploatacyjnych wypracowany w wyniku wielu konsultacji ze stroną samorządową sprawdza się w praktyce. Opiera się on w zasadzie na dwóch składnikach: stawki za daną kopalinę oraz wielkości jej wydobycia. Trudno teraz na fali wielkiego zainteresowania poszukiwaniem nowych złóż gazu modyfikować dobrze funkcjonujący mechanizm. Nie odkryto jeszcze żadnych interesujących gospodarczo niekonwencjonalnych złóż gazu w Polsce, droga do ich wydobywania jest jeszcze bardzo odległa, stąd mówienie o uszczelnieniu systemu fiskalnego i konieczności obarczania przedsiębiorców większymi opłatami jest przedwczesne.
Jako dobry przykład można podać, że impulsem rozwoju interesu z niekonwencjonalnymi złożami węglowodorów w USA były zniżki i ulgi podatkowe. Stały się one w konsekwencji doskonałą zachętą dla inwestorów, którzy mogli zacząć przeznaczać ogromne środki finansowe na poszukiwania i nowe technologie. Mieli oni jednak świadomość istnienia stabilnego systemu opłat i mogli oni właściwie ocenić ryzyko biznesowe. W innym przypadku być może nie zdecydowali by się na tak ryzykowne inwestycje.
Ponadto również zarzut, że „firmy pozyskują od nas informację geologiczną za darmo” jest nieprawdziwy. Ponoszą one bowiem koszty wszystkich prac badawczych, uzyskując najnowsze dane geologiczne (informację geologiczną), która później będzie stanowić zasób polskiej geologii. Zyskujemy więc „świeże” dane sami nie ponosząc za nie kosztów.
Źródło http://www.mos.gov.pl/artykul/2427_sprostowania_poza_aktualnosciami/11293_w_nawiazaniu_do_publikacji_pt_nie_wolno_wyprzedawac_zloz_gazu_zamieszczonej_w_dzienniku_polska_the_times_w_dniu_10_03_2010_r_ministerstwo_srodowiska_wyjasnia.html
preseant April 8th, 2010, 09:56 PM Ok, ok. Jeszcze jeden art. Już bez komentarza.
Polski rząd kusi zachodnie koncerny gazowe niskimi opłatami
Poniedziałek, 5 kwietnia (08:53)
Polski rząd oferuje wyjątkowo korzystne warunki międzynarodowym koncernom, które chcą wydobywać gaz z łupków. Opłaty licencyjne od wydobycia są na poziomie kilka razy niższym niż w większości krajów Europy i nawet ponad dwadzieścia kilka razy niższe niż w USA.
Według dokumentów jednego z koncernów, do których dotarł dziennikarz RMF FM Michał Zieliński, firma ta planuje oddać polskiemu rządowi w postaci opłaty licencyjnej nie więcej niż jeden procent przychodu z wydobycia gazu. W innych krajach opłaty licencyjne są kilka razy wyższe - w USA sięgają dwudziestu kilku procent.
W Polsce, przed laty, opłaty eksploatacyjne wyznaczono nie jako procent sprzedaży, ale w postaci stawki uzależnionej od ilości wydobytego surowca. Ta opłata przy obecnych cenach jest bardzo niska.
Do tej pory w naszym kraju wydano czterdzieści kilka licencji na poszukiwanie. Pierwsze odwierty mają ruszyć w nadchodzących tygodniach.
Dyrektor brytyjskiego koncernu Aurelian Oil&Gas mówi dziennikowi "The Times", że warunki finansowe w Polsce należą do najkorzystniejszych na świecie. Ekspert paliwowy firmy Wood McKenzie, na którego również powołuje się gazeta w publikowanym dziś artykule zatytułowanym "Pęd do gazu łupkowego może wyzwolić Polskę z uścisku Rosji", przekonuje, że rząd w Warszawie, oferuje wyjątkowe warunki z przyczyn strategicznych. Według niego, w ten sposób przyciąga do Polski możliwie dużą liczbę firm, które potrafią wydobywać gaz z łupków po to, by w przyszłości Polska mogła uniezależnić się od gazu kupowanego od Gazpromu.
Taką opinię przedstawił też w rozmowie z RMF FM brytyjski ekspert do spraw gazu niekonwencjonalnego Nick Grealy. Polska jest najważniejszym krajem na europejskiej mapie gazu niekonwencjonalnego. Jest najbardziej tłustym kąskiem dla tych koncernów z wielu powodów. Chodzi o warunki geologiczne, ale nie tylko. Jednym z powodów jest również przychylność polityków. (...) Przypuszczam, że kiedy podjęto w Polsce decyzję o tych niskich opłatach kierowano się względami strategicznymi. Chodzi o polityczne korzyści zmniejszenia zależności od Rosji, a także rozwój branży wiertniczej i maszynowej oraz dochody z podatku od działalności gospodarczej - stwierdził.
Gazprom przerażony
"The Times" zauważa, że zasoby polskiego gazu ukrytego w łupkach, o ile potwierdzą się obecne szacunki, powiększą ogólnoeuropejskie zasoby błękitnego paliwa o prawie połowę. Polska może stać się więc jednym z głównych źródeł zaopatrzenia dla kontynentu, a przez to konkurentem dla rosyjskiego Gazpromu.
Cytowany przez "Timesa" prezes firmy San Leon Energy, która również posiada licencje w Polsce, podkreślił, że prawa do poszukiwań w naszym kraju mają już wszystkie główne amerykańskie koncerny paliwowe. Gazprom przygląda się temu z pewnym przerażeniem - stwierdził. Nick Grealy dodaje, że Rosjan niepokoi też, że z powodu szerokiego zastosowania technologii wydobycia gazu niekonwencjonalnego w USA, również na rynku gazu w Europie doszło do zmian cenowych, które sprawiły, że rosyjski gaz stał się mało konkurencyjny cenowo. Przyczyną pewnego niepokoju Gazpromu jest również to, że rosyjski gaz transportowany z daleka - ze wschodu czy Syberii - jest obecnie drogi - zaznaczył.
Polskie władze i państwowa firma PGNiG, która sprowadza rosyjski gaz, oficjalnie wypowiadają się o gazie z łupków bardzo ostrożnie. Według Gazpromu w Europie nie powtrórzy się boom gazowy z USA, a wydobycie nabierze tempa dopiero po upływie wielu lat.
Według planów ministerstwa gospodarki długoletni kontrakt z Rosją pozwoli nam uzyskać gaz po niskich cenach, a obecne krajowe wydobycie (ze źródeł konwencjonalnych) będzie można sprzedawać drożej za granicę.
RMF FMhttp://www.rmf24.pl/ekonomia/news-polski-rzad-kusi-zachodnie-koncerny-gazowe-niskimi,nId,270708
pab April 8th, 2010, 10:33 PM To jeszcze:
opłata eksploatacyjna za infor.pl http://www.infor.pl/wskazniki/oplaty/srodowisko/277,Oplaty-eksploatacyjne.html
Gaz ziemny wysokometanowy - 5,63 zł/tys. m3
Gaz ziemny pozostały - 4,68 zł/tys. m3
i link do artykułu w Polska the Times do którego odnosi się ministerstwo
http://www.polskatimes.pl/opinie/230798,jedrysek-nie-wolno-wyprzedawac-zloz-gazu,id,t.html#material_1
Rewera April 8th, 2010, 10:52 PM To, że trzeba urealnić opłaty za wydobycie to inne sprawa, nie tylko gazu, ale też miedzi.
R20 April 9th, 2010, 10:40 AM Scenariusz z książki Friedmana "Nastepne sto lat" zaczyna sie potwierdzać.
jwojcie April 9th, 2010, 11:27 AM Dlaczego ten gaz musi być wydobyty już teraz? Ani strasznie pieniądze państwu nie są jakoś szczególnie potrzebne ani w chwili obecnej w Polsce gazu nie brakuje. Gaz się nie ulotni, był w ziemi tyle lat więc przez kilka/naście nawet dziesiąt lat nic mu się nie stanie. W przyszłości te rezerwy mogą być bardziej potrzebne niż teraz i będzie można na tym DOBRZE zarobić, może nawet eksportując, napewno lepiej niż teraz, oddając do tego większość zysków Amerykanom...
Po pierwsze, tego gazu jeszcze nikt nie znalazł.
Po drugie nawet jak coś znajdzie, to szacuje się, że potwierdzanie znaleziska będzie trwało jakieś 5 lat.
Po trzecie, nawet jak ten gaz będzie, to poważne wydobycie zacznie się nie wcześniej niż w perspektywie około 10 lat i to pewnie tylko wtedy, jeśli będzie to tańsze od gazu od Gazpromu.
Po czwarte rozwalenie monopolu PGNiG wyjdzie nam tylko na dobre, bo to jeden z ostatnich dinozaurów PRL.
mariosz April 10th, 2010, 11:05 PM Ten gaz tam nie będzie się rozmnażał, nie będzie go więcej za kilka lat, więc z czym tu czekać i na co? Jak są niby jakieś złoża to trzeba to zbadać.
preseant April 11th, 2010, 12:12 PM Gaz z węgla, czyli górnicza rewolucja
2010-04-10
Ten eksperyment może zrewolucjonizować nie tylko górnictwo, ale w ogóle nasze codzienne życie. Od trzech dni naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa w kopalni doświadczalnej Barbara przeprowadzają pod ziemią próby zgazowania węgla kamiennego.
Jeżeli uda im się stworzyć bezpieczną technologię przetwarzania węgla na metan i inne gazy palne, zyskamy nowe, ogromne źródło taniej energii.
Wydobywanie gazu z kopalń nie miałoby zastąpić tradycyjnego kopania węgla. Nowa metoda byłaby stosowana tylko w zamkniętych już kopalniach i na tych pokładach, których eksploatacja jest nieopłacalna lub zbyt niebezpieczna. Przerabianie węgla na gaz pozwoliłoby więc nie narażać życia górników, z których wielu do dziś jest posyłanych w miejsca, w których mogą zginąć. Na dodatek pozwoliłaby odzyskać ogromne ilości energii z surowca, który został już spisany na straty.
- Szacuje się, że w zlikwidowanych kopalniach zostało 30 procent węgla. Do tych złóż już nikt nigdy obecnymi metodami wydobycia nie ma szansy sięgnąć - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki i dyrektor kopalni Budryk.
Poza względami bezpieczeństwa i względami ekonomicznymi, są jeszcze dwie potężne korzyści, które płynęłyby z przemysłowego zastosowania nowej metody eksploatacji złóż węgla. Na Śląsku przestałoby w końcu przybywać hałd skały płonnej, które są przekleństwem tutejszego środowiska naturalnego. No i są jeszcze korzyści polityczne. Uruchomienie tak wielkich rezerw gazu podniosłoby znacznie bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju, uzależnionego dziś od gazu z Rosji.
http://d.polskatimes.pl/k/r/6/b3/93/4bbf710fb3a73_p.jpg
Jakie są szanse na to, że z kopalń, oprócz węgla, popłynie na powierzchnię gaz? Póki co naukowcy są ostrożni.
- Na razie jesteśmy w fazie pierwszego eksperymentu, konieczne będą kolejne - mówi doc. inż. Krzysztof Stańczyk z GIG. Dodaje, że testy w kop. Barbara nie mają rozstrzygać, czy nowa technologia opłaca się bardziej od obecnych - choć w opinii ekspertów tak właśnie jest. Jeśli ta technologia powstanie, decyzję, czy ją stosować, podejmą spółki górnicze. Teraz ich szefowie czekają na gwarancje, że gazowanie węgla będzie opłacalne i bezpieczne. Wytwarzany w podziemnych wyrobiskach gaz nie może też rozchodzić się do innych pokładów albo na powierzchnię.
Eksperyment ma potrwać dwa tygodnie. Jak dotąd wszystko idzie po myśli naukowców.
Na ten eksperyment specjaliści z branży górniczej czekali od lat. W środę rozpoczęła się pierwsza od czterech dekad próba podziemnego zgazowania węgla kamiennego. Przez najbliższe dwa tygodnie w mikołowskiej kopalni doświadczalnej Barbara palić się będzie wydzielona specjalnie dla potrzeb tego doświadczenia 20-tonowa bryła węgla. Pod wpływem tlenu i pary wodnej wydzielać się z niej będzie metan, wodór, tlenek i dwutlenek węgla. Cały proces bacznie będą obserwować naukowcy z Głównego Instytut Górnictwa. To właśnie ta jednostka pilotuje, finansowany m.in. z Europejskiego Funduszu Badawczego Węgla i Stali, projekt opracowania technologii podziemnego zgazowania węgla. Przymiarki do przeprowadzanej właśnie próby trwały od trzech lat. Już dziś wiadomo, że badania będą kontynuowane dzięki dofinansowaniu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.
Śląscy naukowcy biorą udział w wielkim światowym wyścigu po technologię, która może odmienić światową energetykę. Prace nad podziemnym zgazowaniem węgla prowadzą też naukowcy z Australii, RPA i Chin.
W czym owa technologia góruje nad wydobywaniem węgla w tradycyjny sposób? Przede wszystkim jest tańsza. Czy dużo? To się okaże w chwili, gdy zostanie opracowana na skalę przemysłową. Wiadomo jednak, iż jest wolna od wszystkich kosztów związanych z wydobyciem węgla na powierzchnię, a jak szacują eksperci wyposażenie jednej ściany to wydatek rzędu 100 - 120 milionów złotych, co stanowi około 30 procent nakładów (reszta to koszty pracowników i media). Sporo dzięki tej technologii zyskuje też środowisko naturalne, bo na powierzchnię trafia czysty surowiec energetyczny, a nie zanieczyszczony skałą płonną węgiel (dziś na każdą tonę tego surowca przypada około pół tony skały, która ląduje później na hałdach). Zaletą gazowania węgla jest ponadto wydajność i uniwersalność tej metody - pozyskiwany tak wodór może być wykorzystywany i w energetyce, i w przemyśle chemicznym.
Przede wszystkim jednak nowa metoda pozwoli sięgnąć do złóż, których dziś eksploatować nie sposób.
- W kopalni Sośnica jest pionowy pokład o grubości 20 metrów. Drugiego takiego nie ma w Polsce. To jakieś 9 - 10 milionów ton węgla. Tyle że tego złoża nie można ruszyć, z uwagi na olbrzymie ryzyko samozapłonu. Niezagospodarowane złoża są też w starej niecce zagłębiowskiej, gdzie istnieje duże zagrożenie tąpaniami - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za sprawy górnictwa.
Na liście utraconych złóż są też resztki po zlikwidowanych kopalniach. Owe resztki to jednak aż 30 procent tego, co można było z nich wydobyć!
- Do tych złóż już nikt nigdy nie wróci przy użyciu dotychczasowych metod wydobycia - nie pozostawia złudzeń Markowski.
Podobne przykłady można mnożyć. Jeszcze kilka lat temu mówiło się o gigantycznej inwestycji kopalni Halemba, która miała sięgnąć po znajdujące się 1300 metrów pod ziemią złoża na granicy Rudy Śląskiej i Mikołowa. To miał być sposób na uniknięcie kłopotów związanych z fedrowaniem w pobliżu autostrady A4. Tyle że faktycznie oznaczałoby to budowę nowej kopalni, olbrzymie koszty, a docelowo również prowadzenie wydobycia w skrajnie trudnych warunkach. Skoro jednak pomysł nie doczekał się realizacji w warunkach węglowej prosperity, to tym trudniej spodziewać się tego dziś, gdy KWK Halemba-Wirek generuje olbrzymie straty. Czy opracowanie metody podziemnego zgazowania węgla pozwoliłoby wrócić do tematu? Przedstawiciele Kompanii Węglowej są dość ostrożni w deklaracjach.
- Na te badania patrzymy z dużym zainteresowaniem, ale by w praktyce zastosować ich efekty, technologia musi być sprawdzona i bezpieczna - ostrożnie komentuje Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.
Bezpieczeństwo oznacza w tym przypadku pełną kontrolę nad gazami wydzielającymi się podczas reakcji chemicznej zachodzącej w złożu. Trzeba je w całości przechwycić . Nie mogą przedostać się do innych partii złoża, gdzie mogłyby zagrozić pracującym tam górnikom.
- Zastosowanie tej metody w już pracującej kopalni będzie bardzo trudne, może nawet niemożliwe. To jest raczej pomysł na eksploatację zupełnie nowych złóż lub tych po zlikwidowanych kopalniach - ocenia Jerzy Markowski.
Na ile skutecznie i kiedy uda się zapanować nad procesem podziemnego gazowania węgla?
- Próba, którą teraz przeprowadzamy, nie da nam odpowiedzi na wszystkie pytania. Potrzebne będą kolejne - zapowiada doc. inż. Krzysztof Stańczyk z Zakładu Oszczędności Energii i Ochrony Powietrza GIG. Eksperci uspokajają, że czasu na eksperymenty jest sporo -przy obecnym poziomie wydobycia (ok. 70 mln. ton rocznie) dostępne dla aktualnej technologii złoża wystarczą na 180 lat! - Mimo to nie możemy sobie odpuścić poszukiwania nowych metod sięgnięcia po surowce energetyczne - zastrzega Jerzy Markowski.
http://www.dziennikzachodni.pl/pieniadze/gornictwo/242639,gaz-z-wegla-czyli-gornicza-rewolucja,id,t.html
yarross April 11th, 2010, 01:49 PM ^^Jednym z podstawowych problemów tej metody to zapewnienie szczelności takiego podziemnego reaktora. W takim zgazowaniu powstaje wiele wesołych substancji, np. fenole, węglowodory aromatyczne, pireny itp. Jak to się przedostanie do wód podziemnych...
michael_siberia April 18th, 2010, 01:16 PM Kontrowersje dot. gazu łupkowego (http://biznes.onet.pl/zloza-lupkowe-w-prezencie-dla-amerykanow,18567,3210204,1,prasa-detal)
Polskie władze oddały prawa do wydobycia gazu łupkowego amerykańskim koncernom i to znacznie poniżej cen obowiązujących na świecie. Tymczasem rosyjski Gazprom z ogromnymi obawami przygląda się planom eksploatacji tych złóż nad Wisłą.
Już sam fakt, że licencje na wydobycie gazu łupkowego polski rząd odstąpił zagranicznym firmom, zakrawa na kuriozum w skali światowej. Wielu analityków wskazuje bowiem, że państwo uzależnione od dostaw tego surowca z jednego kierunku (tak jak Polska od Rosji) powinno własnoręcznie sprawować pełną kontrolę nad tak cennymi złożami, znajdującymi się na własnym terytorium. Tym bardziej, że w kraju działa wiele przedsiębiorstw, które dysponują odpowiednimi technologiami, zapleczem logistycznym i kadrowym, zdolnym do samodzielnego wydobycia. Dlaczego więc licencje na wydobycie znalazły się w rękach takich firm jak, Exxon, Chevron, Conoco oraz BNK Petroleum czy San Leon Energy? W sumie w rękach amerykańskich firm jest w tej chwili najwięcej, bo aż ponad 30 licencji na odwierty. Amerykanie już rozpoczęli prace. PGNiG i Orlen dopiero mają takie plany.
Co ciekawe sprawa odwiertów wywołuje duże emocje za granicą. „The Economist”, w swej analizie pod koniec ubiegłego roku wskazuje, że polski gaz łupkowy może zmienić układ sił energetycznych w tej części kontynentu i uniezależnić gospodarkę polską od dostaw z Rosji. Nic więc dziwnego, że analitycy Gazpromu spoglądają na inwestycje Polski z zapartym tchem, gdyż mogą one oznaczać, że ze źródeł polskich korzystać będą również inni odbiorcy europejscy, przynajmniej tej części kontynentu. Podobna sytuacja jest na Węgrzech, które również są uzależnione od dostaw z Rosji. Doskonałym przykładem takiej konwersji w systemie dostaw tego surowca są właśnie Stany Zjednoczone, które po tym jak okazało się, że posiadają złoża łupkowe wystarczające na zaspokojenie potrzeb USA na 100 lat, przekształciły nawet swoje terminale LNG z importowych na eksportowe, tak by można było sprzedawać gaz za granicę. Sprawa gazu łupkowego została nawet poruszona na początku roku w specjalnym raporcie, sporządzonym dla Rady Dyrektorów Gazpromu. Zaznaczono w nim, że samowystarczalność USA to jedna z przyczyn pogorszenia bilansów koncernu w ostatnim czasie.
– Kilka lat temu żadna z instytucji nie prognozowała szybkiego wydobycia surowca w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj wszystkie mówią o perspektywach wydobycia gazu łupkowego, które mogą radykalnie zmienić cały światowy rynek gazowy – wyjaśniał na łamach „Kommiersanta” Aleksandr Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu.
Co w takiej sytuacji robią polskie władze? Koncernom, które planują odwierty w rejonach występowania gazu łupkowego, przyznawane są licencje po stawkach o wiele niższych niż te obowiązujące na świecie. Niedawno dziennikarze RMF FM dotarli do umów licencyjnych jednego z takich przedsiębiorstw. Wynika z nich, że Polska dostanie w postaci opłaty licencyjnej góra 1 proc. przychodu z wydobycia gazu. Dla porównania w USA stawki te wynoszą 20 proc. Nawet przedstawiciele firm wydobywczych przyznają, że stawki te są bardzo niskie. W rozmowie z „The Times” jeden z nich podkreślił, że warunki finansowe w Polsce są wręcz najkorzystniejsze na świecie.
Pokłady gazu łupkowego w Polsce są szacowane na 120 lat zapotrzebowania całego kraju na ten surowiec.
Autorzy: Barbara Barysz, Piotr Łaski
Rewera April 18th, 2010, 05:15 PM W linku nie ma tego tekstu. Skąd on pochodzi?
EDIT: Ok dzięki. Brrr, ten tekst jest poniżej krytyki, że nie będę go tu nawet komentować. Co najwyżej w politycznym.
preseant April 18th, 2010, 05:47 PM ^^http://www.gazetafinansowa.pl/index.php/wydarzenia/kraj/3655-zoa-upkowe-w-prezencie-dla-amerykanow-.html
yarross April 18th, 2010, 10:24 PM EDIT: Ok dzięki. Brrr, ten tekst jest poniżej krytyki, że nie będę go tu nawet komentować. Co najwyżej w politycznym.
Onetowskie Radio Erewań czyli mieszanina całej prawdy, półprawdy i prawdy trzeciego stopnia.
Dziki REX April 18th, 2010, 10:48 PM Myśl o polskim imperium gazowym wywołuje widzę miłe swędzenie ;)
ReefGear April 18th, 2010, 10:51 PM Nie jestem znawcą tematu gazu łupkowego i przyznam, że ten artykuł na onecie mnie dziś mocno zaniepokoił. Tym bardziej cieszę się, że uważacie go za bzdurę. Mimo to prosiłbym o jakiś dokładniejszy komentarz dlaczego uważacie, że te złoża jednak nie zostały oddane Amerykanom za darmo? Pozdrawiam
Dziki REX April 18th, 2010, 11:06 PM Koncesja jest przyznawana na ileś lat a potencjalnie te złoża stykają na setki lat jeśli to nie mit. Myślę, że nie chodzi tylko o amerykanów, ale o to, że zabrało się za to 14 dużych koncernów, co ma zagwarantować nam to, że całość zakończy się po prostu sukcesem i za kilka lat Europa będzie ssała naszego cyca a nie cyca gazpromu. Duża konkurencja sprawi, że nie będzie ryzyka politycznego i zakręcania kurków. Amerykanie kilka lat temu przeprowadzili u siebie to samo i Ameryka stała się samowystarczalna i zaczęła eksportować gaz zamiast go sprowadzać.
epigon April 18th, 2010, 11:29 PM Przeklejam z politycznego hyde-parku:
Łomatko, znowu zabiorom ! :nuts:
Łupki, a łupienie Polski
Kartezjusz definiując prawdę mawiał, że prawda, to rzecz wypowiedziana dobitnie jasno i wyraźnie. Mawiał również, że człowiek zdenerwowany jest zawsze pełen jadu. Ostatnie doniesienia z USA o postępie w technologii wydobywania gazu ziemnego doprowadziło w niektórych głowach do tak gorączkowej ekscytacji, że ogłoszono na jednym z blogów megaprzekręt; przekręt na 2000 mld złotych !
Polemiczny wpis nie byłby wart wyprawki, gdyby nie zdumiewająca popularność w szerokich mediach internetowych min tutaj i tutaj. Nagle wszyscy krzyczą o skandalu, o zdradzie stanu, listy do Waldemara Pawlaka piszą… Racje miał Le Bon, że tłum można porwać drobnym sygnałem, niekoniecznie prawdziwym, ale ważne żeby nośnym, najlepiej podszytym jakąś ideologią. Najlepiej porwać jednak prawdą objawioną, czyli tą kartezjańską
Motywem przewodnim ekscytacji jest fakt, że oto posiadamy ogromne złoża gazu i ropy i Polska sprzedaje ten gaz będący w ziemi za grosze.. Słowem groza, kradzież, zdrada stanu, a wszystkie inne nasze problemy to betka.
Już pan na geografii w podstawówce uczy, że faktycznie Polska ma ogromne złoża gazu, jednak jest on zgromadzony w bardzo wielu porach skalnych. W odróżnieniu od na przykład złóż gazowych Rosji, która gaz ma w gigantycznych złożach, gdzie z jednego odwiertu można wydobywać gaz i po 40 lat, na polskiej ziemi z odwiertu można wydobywać tydzień. Co z tego że mamy dużo gazu, jeżeli jest on rozproszony w rozrzuconych pojedynczych porach po całej okolicy. Wiercić się za każdym razem do pojedynczych drobnych pokładów nie ma sensu, bo wiercenie kosztuje i to bardzo drogo… Cały myk polega na tym, żeby z jednego odwiertu wydobyć jak najwięcej gazu. Dlatego złoża w Polsce były, lecz nie przedstawiały żadnej wartości ekonomicznej. Dopiero w połowie lat 90 amerykanie, eksperymentowali z nową techniką wydobywania gazu łupkowego i tzw ciasnego (shale gas, tight gas), która ta metoda może mieć zastosowanie w Polsce. Technika zwana hydraulicznym szczelinowaniem, pozwoliła zwiększyć wydobycie gazu w USA i przetasować na nowo rynek gazowy. Przynajmniej przetasować widoki na jego przyszły rozwój.
Wejście na rynek gazu niekonwencjonalnego, za jaki uważa się gaz łupkowy oczywiście zmienia sytuacje w Polsce, gdyż prawdopodobnie znaczne zasoby mogą być również u nas eksploatowane. Nie jest to jednak jednoznacznie powiedziane, ponieważ nie mamy technologii którą mają amerykanie i nie możemy jednoznacznie stwierdzić, które zasoby i w jakich miejscach można eksploatować. Amerykańskie firmy są oczywiście zainteresowane wydobywaniem gazu wszędzie gdzie to możliwe, a rynek polski jest jednym z takich miejsc.
I tu dochodzimy do wpisu z salonu24 o megaprzekręcie, który można sprowadzić do wątpliwości: Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają samochody?? Odpowiedź brzmi: Tak, to prawda, tylko że nie w Moskwie, lecz w Leningradzie, i nie na Placu Czerwonym, a na Placu Rewolucji, i nie samochody, a rowery, i nie rozdają, a kradną.
Wpis, bez żadnych źródeł traktuje o tym że:
Przekazano obecnie w obce ręce zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3
To co na razie wydano to koncesje na rozpoznanie zasobów, i to nie za darmo, a później, jeżeli pola będą się nadawały pod wydobycie, wydadzą pewnie koncesje na wydobywanie gazu. Autor rzeczonego artykułu krzyczy, że ojczyznę sprzedają, a tym czasem nie wspomina, że w USA, gdzie korporacje wydobywają gaz, jakoś nikt się tym nie przejmuje, że robią to prywatne firmy, a nie na przykład spółka prezydencka. W Rosji identycznie.. szukają wręcz inwestorów z zagranicy którzy pomogliby im wydobywać gaz z trudniejszych źródeł. Pytanie bowiem jest zasadnicze.
Czy Państwo ma się zajmować wydobywaniem kopalin? Oczywiście, że nie i tak samo jak narzekamy na państwowe kopalnie i dopłaty do węgla, emerytur górniczych i czort wie ile tam pieniędzy jeszcze poszło, tak samo nikt rozsądny nie powinien pozwolić, żeby państwo zajmowało się produkcją czegokolwiek oprócz prawa.
Wspomniany autor chyba nie za bardzo łapie, jak działa rynek kopalin i z czego państwo czerpie dochody. W każdym rozsądnym kraju, państwo nie wydobywa swoich kopalin, tylko robią to prywatne firmy. Same kopaliny są własnością państwową, a państwo tylko udziela koncesji oraz ustanawia użytkowanie górnicze w drodze umowy, które to użytkowanie jest za wynagrodzeniem. A takie wynagrodzenie może być różne, w zależności od pola, ceny gazu, wielkości etc. W Meksyku na ten przykład Pemex, prywatna w końcu spółka, odprowadza do budżetu ponad 50 mld dolarów, co stanowi 25 procent wpływów budżetowych całego kraju.. I ciągle są narzekania, że państwo tak drenuje tę spółkę, że tej nie starcza na inwestycje. Dokładnie tak samo jest rozliczna ropa czy gaz w Rosji, gdzie spółki są obciążane dodatkowym gigantycznym opodatkowaniem od wydobycia. Przecież, skąd ma budżet Rosji pieniądze, jeżeli nie z opodatkowania i koncesjonowania ropy i gazu. Irak, Anglia, Norwegia, wszystkie te kraje nie zajmują się wydobywaniem, a je opodatkowują i to z reguły w taki sposób, żeby spółka nie realizowała ponadnormatywnych zysków.
Państwo, jeżeli chce, to zawsze wyciśnie z jakiejkolwiek branży dowolny procent przychodów, bo tworzy system prawny.
Daj nam opatrzności, żebyśmy mieli tyle gazu, ile wspomniany autor podaje i niech wydobywaniem tego gazu się zajmą profesjonaliści, gdyż będziemy mieć pewność, że gazu będzie dużo i po najniższych cenach.
Nie chciałem tu za dużo cytować tego inkryminowanego wpisu, bo aż się wzdrygam, jak takie nonsensy miałbym tu przytaczać, ale mimo całej absurdalności, warto wpis przeczytać, żeby mieć pogląd jaki styl przedstawiania sprawy porywa tłumy. Do tego na koniec wezwanie do urzeczywistnienia słów św. pamięci Papieża. A ja się potem dziwie, kto Super Express kupuje.
http://www.adamduda.pl/2010/02/10/lupki-a-lupienie-polski/
Originally Posted by miglanc View Post
Tym bardziej, że w kraju działa wiele przedsiębiorstw, które dysponują odpowiednimi technologiami, zapleczem logistycznym i kadrowym, zdolnym do samodzielnego wydobycia.
Nie działa i nie posiadają.
,
@Sharky artykuł który wkleilem stawia inne tezy niz to z czym pomelizuje blogonotka ktora Ty wklejasz. Adam Duda krytykuje jakiegos oszoloma z psychiatryka. Natomiast to co ja pryzkleja to tekst z Gazety Finansowej i stawia dwa konkretne pytanie: Dlaczego oplaty za wydobycie gazy w Polsce sa tak abrdzo niskie w porownaniu z USA i.
^^o ile pamiętam, w art. w The Times proponowany podatek był na poziomie 20%, a nie 1%.
znowu jakaś manipulacja.
P.S.
Mr Fanning pointed out that the Polish Government, which is keen to diversify its energy supplies from a reliance on Russia, has been strongly supportive of the programme. It is seeking a 23 per cent tax take. Rowen Bainbridge, the chief executive of Aurelian Oil and Gas, another British company exploring in Poland, said: “These are some of the best fiscal terms in the world.
http://business.timesonline.co.uk/tol/business/industry_sectors/natural_resources/article7087585.ece
Ta gazeta (przyp. Gazeta Finansowa) zbliżona jest poziomem rzetelności do "Naszego Dziennika". Tyle, w temacie.
w Gazecie Finansowej piszą oszołomy. wielokrotnie można było się o tym przekonać.
Autor artykułu nie zna prawa geologicznego i górniczego i nie rozróżnia koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż kopalin od koncesji na wydobywanie kopalin ze złóż. W związku z tym w zasadzie jakakolwiek dalsza polemika z tezami zawartymi w artykule jest zbędna...
Fr. M
@Miglanc, to artykuł z Forsalu .
Krajowe złoża gazu łupkowego mogą uniezależnić nas od Rosji (http://forsal.pl/artykuly/392060,krajowe_zloza_gazu_lupkowego_moga_uniezaleznic_nas_od_rosji.html)
Optymistyczne szacunki nie przekonały jednak PGNiG inwestycji w poszukiwania. Spółka twierdzi jednak, że od kilku lat prowadzi „prace koncepcyjne”, by ocenić możliwość występowania gazu w łupkach (ma dziewięć koncesji dla obszarów, gdzie może być taki gaz). Według głównego geologa kraju spółka nie dysponuje jednak najnowocześniejszą technologią, niezbędną do wydobywania surowca. Mają ją natomiast Amerykanie. I to oni zgarnęli większość koncesji poszukiwawczych w Polsce. W ciągu ostatnich dwóch lat w Polsce przyznano 30 takich licencji. Trafiły one do największych koncernów: Chevron, Exxon Mobil, ConocoPhillips czy Marathon Oil Corp., a także do mniejszych, zagranicznych firm: Aurelian, San Carlo, BNK, LNG Energy, 3 Legs.
Zdaniem Henryka Jacka Jezierskiego nie jest istotne to, czy ten gaz będą wydobywać koncerny amerykańskie, czy PGNiG.
– Ważne, że surowiec trafi na polski rynek – mówi. Amerykanie uważają, że rynek gazu niekonwencjonalnego w Polsce rozwinie się podobnie jak w USA.
haxman April 21st, 2010, 04:27 PM Zaraz, o co tutaj chodzi, bo na innej stonie przeczytałem, że Polska w wyniku tych umów straciła 2000 mld PLN: http://1616.salon24.pl/155948,megaprzekret
Przekazano obecnie w obce ręce zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3 (na ok. 150 lat zapotrzebowania obecnego Polski) za ok. 1% wartości (opłaty koncesyjne za wydobycie – 5,63 PLN/1000m3) ze stratą ok. 2000 mld PLN (cena gazu z Rosji to ponad 400 USD/1000 m3).
Zasoby te zostały dawno rozpoznane i firmy amerykańskie, o których mowa powyżej (w FX Energy jest były wiceprezes PGNiG), mają 100% pewności co do wielkości zasobów, czym się same chwalą na swoich stronach internetowych.
mariosz April 21st, 2010, 11:03 PM Zaraz, o co tutaj chodzi, bo na innej stonie przeczytałem, że Polska w wyniku tych umów straciła 2000 mld PLN: http://1616.salon24.pl/155948,megaprzekret
Przeczytaj sobie artykuł wyżej to zrozumiesz o co chodzi.
haxman April 22nd, 2010, 06:40 PM Piszesz o tym http://1616.salon24.pl/155948,megaprzekret ?
Darhet May 4th, 2010, 04:14 AM Nie, to:
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20010971051
Ustawa o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju
USTAWA
z dnia 6 lipca 2001 r.
o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju.
(Dz. U. z dnia 11 września 2001 r.)
Art. 1. Do strategicznych zasobów naturalnych kraju zalicza się:
1) wody podziemne oraz wody powierzchniowe w ciekach naturalnych i w źródłach, z których te cieki biorą początek, w kanałach, w jeziorach i zbiornikach wodnych o ciągłym dopływie w rozumieniu ustawy z dnia 24 października 1974 r. - Prawo wodne (Dz.U. Nr 38, poz. 230, z 1980 r. Nr 3, poz. 6, z 1983 r. Nr 44, poz. 201, z 1989 r. Nr 26, poz. 139 i Nr 35, poz. 192, z 1990 r. Nr 34, poz. 198 i Nr 39, poz. 222, z 1991 r. Nr 32, poz. 131 i Nr 77, poz. 335, z 1993 r. Nr 40, poz. 183, z 1994 r. Nr 27, poz. 96, z 1995 r. Nr 47, poz. 243, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 47, poz. 299, Nr 88, poz. 554 i Nr 133, poz. 885, z 1998 r. Nr 106, poz. 668, z 2000 r. Nr 12, poz. 136, Nr 89, poz. 991, Nr 109, poz. 1157 i Nr 120, poz. 1268 oraz z 2001 r. Nr 5, poz. 43 i Nr 72, poz. 747),
2) wody polskich obszarów morskich wraz z pasmem nadbrzeżnym i ich naturalnymi zasobami żywymi i mineralnymi, a także zasobami naturalnymi dna i wnętrza ziemi znajdującego się w granicach tych obszarów w rozumieniu ustawy z dnia 21 marca 1991 r. o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej (Dz.U. Nr 32, poz. 131, z 1994 r. Nr 27, poz. 96, z 1995 r. Nr 7, poz. 31 i Nr 47, poz. 243, z 1996 r. Nr 34, poz. 145, z 1997 r. Nr 111, poz. 726, z 1999 r. Nr 70, poz. 778 oraz z 2000 r. Nr 120, poz. 1268 i Nr 122, poz. 1321),
3) lasy państwowe,
4) złoża kopalin niestanowiące części składowych nieruchomości gruntowej w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. - Prawo geologiczne i górnicze (Dz.U. Nr 27, poz. 96, z 1996 r. Nr 106, poz. 496, z 1997 r. Nr 88, poz. 554, Nr 111, poz. 726 i Nr 133, poz. 885, z 1998 r. Nr 106, poz. 668 oraz z 2000 r. Nr 109, poz. 1157 i Nr 120, poz. 1268),
5) zasoby przyrodnicze parków narodowych.
Art. 2. Zasoby naturalne wymienione w art. 1 stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z zastrzeżeniem przepisów zawartych w ustawach szczególnych.
Art. 3. Gospodarowanie strategicznymi zasobami naturalnymi jest prowadzone zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju w interesie dobra ogólnego.
Art. 4. Dla osiągnięcia celu określonego w art. 3 właściwe organy administracji publicznej oraz inne podmioty, sprawujące na podstawie odrębnych przepisów zarząd nad zasobami naturalnymi wymienionymi w art. 1, mają obowiązek:
1) utrzymać, powiększać i doskonalić zasoby odnawialne,
2) użytkować złoża kopalin zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.
Art. 5. 1. Świadczenia pozaprodukcyjne zasobów naturalnych Skarbu Państwa na potrzeby własne ludności, szczególnie rekreacja oraz niekomercyjny zbiór runa leśnego, są nieodpłatne.
2. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe zasady poboru pożytków, o których mowa w ust. 1.
Art. 6. 1. Wstęp do lasów państwowych i dostęp do cieków i zbiorników wodnych stanowiących własność Skarbu Państwa jest wolny.
2. Szczegółowe zasady korzystania ludności z zasobów naturalnych określają odrębne przepisy.
Art. 7. Roszczenia osób fizycznych, byłych właścicieli lub ich spadkobierców, z tytułu utraty własności zasobów wymienionych w art. 1, zaspokojone zostaną w formie rekompensat wypłaconych ze środków budżetu państwa na podstawie odrębnych przepisów.
Art. 8. Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.
przekazano obecnie w obce ręce zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3
To co na razie wydano to koncesje na rozpoznanie zasobów, i to nie za darmo, a później, jeżeli pola będą się nadawały pod wydobycie, wydadzą pewnie koncesje na wydobywanie gazu. Autor rzeczonego artykułu krzyczy, że ojczyznę sprzedają, a tym czasem nie wspomina, że w USA, gdzie korporacje wydobywają gaz, jakoś nikt się tym nie przejmuje, że robią to prywatne firmy, a nie na przykład spółka prezydencka. W Rosji identycznie.. szukają wręcz inwestorów z zagranicy którzy pomogliby im wydobywać gaz z trudniejszych źródeł. Pytanie bowiem jest zasadnicze.
Czy Państwo ma się zajmować wydobywaniem kopalin? Oczywiście, że nie i tak samo jak narzekamy na państwowe kopalnie i dopłaty do węgla, emerytur górniczych i czort wie ile tam pieniędzy jeszcze poszło, tak samo nikt rozsądny nie powinien pozwolić, żeby państwo zajmowało się produkcją czegokolwiek oprócz prawa.
Wspomniany autor chyba nie za bardzo łapie, jak działa rynek kopalin i z czego państwo czerpie dochody. W każdym rozsądnym kraju, państwo nie wydobywa swoich kopalin, tylko robią to prywatne firmy. Same kopaliny są własnością państwową, a państwo tylko udziela koncesji oraz ustanawia użytkowanie górnicze w drodze umowy, które to użytkowanie jest za wynagrodzeniem. A takie wynagrodzenie może być różne, w zależności od pola, ceny gazu, wielkości etc. W Meksyku na ten przykład Pemex, prywatna w końcu spółka, odprowadza do budżetu ponad 50 mld dolarów, co stanowi 25 procent wpływów budżetowych całego kraju.. I ciągle są narzekania, że państwo tak drenuje tę spółkę, że tej nie starcza na inwestycje. Dokładnie tak samo jest rozliczna ropa czy gaz w Rosji, gdzie spółki są obciążane dodatkowym gigantycznym opodatkowaniem od wydobycia. Przecież, skąd ma budżet Rosji pieniądze, jeżeli nie z opodatkowania i koncesjonowania ropy i gazu. Irak, Anglia, Norwegia, wszystkie te kraje nie zajmują się wydobywaniem, a je opodatkowują i to z reguły w taki sposób, żeby spółka nie realizowała ponadnormatywnych zysków.
Państwo, jeżeli chce, to zawsze wyciśnie z jakiejkolwiek branży dowolny procent przychodów, bo tworzy system prawny.
Daj nam opatrzności, żebyśmy mieli tyle gazu, ile wspomniany autor podaje i niech wydobywaniem tego gazu się zajmą profesjonaliści, gdyż będziemy mieć pewność, że gazu będzie dużo i po najniższych cenach.
Nie chciałem tu za dużo cytować tego inkryminowanego wpisu, bo aż się wzdrygam, jak takie nonsensy miałbym tu przytaczać, ale mimo całej absurdalności, warto wpis przeczytać, żeby mieć pogląd jaki styl przedstawiania sprawy porywa tłumy. Do tego na koniec wezwanie do urzeczywistnienia słów św. pamięci Papieża. A ja się potem dziwie, kto Super Express kupuje.
Koncesja jest przyznawana na ileś lat a potencjalnie te złoża stykają na setki lat jeśli to nie mit. Myślę, że nie chodzi tylko o amerykanów, ale o to, że zabrało się za to 14 dużych koncernów, co ma zagwarantować nam to, że całość zakończy się po prostu sukcesem i za kilka lat Europa będzie ssała naszego cyca a nie cyca gazpromu. Duża konkurencja sprawi, że nie będzie ryzyka politycznego i zakręcania kurków. Amerykanie kilka lat temu przeprowadzili u siebie to samo i Ameryka stała się samowystarczalna i zaczęła eksportować gaz zamiast go sprowadzać.
http://wiadomosci.onet.pl/2164568,12,sikorski_rozmawial_ws_wydobycia_gazu_w_polsce,item.html
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski spotkał się w piątek w Waszyngtonie z przedstawicielami amerykańskiego koncernu Chevron i rozmawiał z nimi na temat eksploatacji w Polsce gazu ziemnego z łupków bitumicznych.
Poinformował o tym rzecznik koncernu Kurt Glaubitz nie ujawniając bliższych szczegółów.
Chevron, drugi co do wielkości koncern naftowy w USA, otrzymał w tym roku cztery koncesje na pięcioletnią eksploatację gazu ze złóż koło Lublina - w okolicach Zwierzyńca, Kraśnika, Frampola i Grabowca - o łącznej powierzchni miliona akrów (ok. 405 tys. hektarów).
W czasie swej wizyty w Waszyngtonie minister Sikorski powiedział, że będzie rozmawiał z reprezentantami kilku koncernów amerykańskich, ale nie wspomniał jakich.
Prawa do eksploatacji gazu z łupków bitumicznych w Polsce otrzymały także: ExxonMobil, ConocoPhilips i Marathon Oil.
Imperial May 4th, 2010, 01:05 PM Piszesz o tym http://1616.salon24.pl/155948,megaprzekret ?
Dajcie spokój z tym artykułem, napisany przez jakiegoś amatora, który niema pojęcia o czym pisze. Równie dobrze ja mógłbym napisać o tym artykuł.
Dużo ostatnio powstało artów na ten temat, 90% nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, pisane przez zwykłych dziennikarzy, którzy nie mają o tym pojęcia. Jedynie w tych sprawach mogą się wypowiadać eksperci od rynku energetycznego.
Polecam np. ten artykuł, wypowiadają się fachowcy.
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/dorwac-gaz,56429,2
Nadril June 7th, 2010, 12:30 PM Polski gaz z łupków wybawieniem dla Europy?
Wirtualna Polska/PAP | 07.06.2010 | 05:10
Polski gaz z łupków wybawieniem dla Europy?
(fot. Jupiterimages)
O tym, że Polska może stać się energetyczną potęgą, mówi dziś branża paliwowa na całym świecie. W poszukiwanie u nas gazu łupkowego chcą inwestować największe koncerny surowcowe - pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".
Na długiej liście znanych firm, które chcą u nas wydać na ten cel setki milionów dolarów, są światowi potentaci paliwowi - ExxonMobil, Chevron, ConocoPhillips, Marathon Oil z USA, do tego tuzy europejskie - norweski Statoil i francuski Total.
Od 2008 r. wydano już 56 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce - ujawniło niedawno Ministerstwo Środowiska.
Niedawne odwierty na Lubelszczyźnie potwierdziły, że złoża gazu z łupków rzeczywiście występują. Sęk w tym, że wstępne dane o ich zasobności poznamy dopiero za kilka miesięcy, dokładne - za kilka lat, a ich ewentualną eksploatację rozpoczniemy za lat kilkanaście.
Najbardziej optymistyczne dane przewidują, że gazu z łupków jest w Polsce 200 razy więcej niż nasze obecne roczne zapotrzebowanie.
Czy zatem Polska może uniezależnić się od importu tego surowca, a nawet stać się jego eksporterem? Udało się to Stanom Zjednoczonym, gdzie opracowano technologię wydobycia gazu z łupków. Wszystko zależy od tego, jak będą się kształtowały ceny na rynkach światowych. Jeśli ceny gazu ze złóż tradycyjnych będą rosły, to owszem, jest to możliwe.
Obecnie opłacalność eksploatacji łupków jest na podobnym poziomie, co zakup gazu ziemnego. Jednak już za kilka lat może się to zmienić. Poza tym własne złoża gazu, nawet drogiego w eksploatacji, to sprawa o pierwszorzędnym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju, a także naszych sąsiadów z Unii Europejskiej.
Kolejne doniesienia.
Azazello80 June 7th, 2010, 01:30 PM Jak ja chciałbym abyśmy tym gazem utarli nosa ruskim!!! :]
Slodi June 8th, 2010, 11:28 AM http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,7984394,Pomorze_jak_Katar__Ruszaja_odwierty_gazu_lupkowego.html
Michał Tusk
To już nie wizje, ale realne działania - jeszcze w tym miesiącu kanadyjska firma rozpocznie eksplorację pierwszych złóż gazu łupkowego na Pomorzu. A samorządowcy liczą na powstanie potężnego koncernu, który za własne pieniądze zbuduje elektrownię atomową
Polskie złoża gazu łupkowego stały się głośne w połowie zeszłego roku. Wtedy po raz pierwszy międzynarodowe koncerny energetyczne zaczęły oceniać ich wielkość, wywołując osłupienie i euforię - bo w ich szacunkach Polska zaczęła wyrastać na drugi Katar.
Gaz łupkowy to kolejny pomysł na walkę z niedoborem surowców. W praktyce chodzi o gaz ziemny, ale uwięziony w warstwie łupków głęboko pod ziemią - nie ma on jednak postaci bańki, tak jak w klasycznych złożach, ale jest po prostu "rozpuszczony" w skale. Przez wiele lat jego istnienie było raczej teoretyczną ciekawostką. Jednak w czasach, gdy gaz w zwykłych złożach coraz częściej się kończy, każdy sposób na jego wydobycie jest dobry. Od pięciu lat gaz łupkowy skutecznie wydobywają Amerykanie. Ich pomysł jest następujący - najpierw drążą klasyczny szyb, którym dosięgają warstwy gazonośnych skał, potem za pomocą specjalnych urządzeń wiercą od jego dna w bok. Następnie, w ten drugi, poziomy otwór wtłaczają płyn, tzw. płuczkę (głównie wodę), który wypłukuje skały i uwalnia z nich gaz. Wszystko dzieje się głęboko pod ziemią, więc, jak zapewniają eksperci, nie ma wpływu na życie ludzi na powierzchni. Oczywiście z wyjątkiem pozytywnego wpływu ekonomicznego. Na taki właśnie efekt liczą pomorscy samorządowcy.
Bo to właśnie Pomorze wyrasta na gazowo-łupkową potęgę. To u nas trwają przygotowania do pierwszych próbnych odwiertów. Obecnie prowadzi je kanadyjska firma Lane Energy.
- Kończymy przygotowania do wiercenia w Łebieniu pod Lęborkiem - mówi Kamlesh Parmar z warszawskiego biura firmy. - Jeszcze w tym miesiącu powinno się ono rozpocząć. Z kolei w Cedrach Wielkich prace powinny ruszyć pod koniec roku.
Choć na razie odwierty mają być próbne, w praktyce, jeśli nie będzie przykrych niespodzianek, staną się normalnymi kopalniami gazu.
Według ekspertów w Polsce może być od 1,4 do nawet 3 bln m sześc. gazu uwięzionego w łupkach. Dla porównania ilość gazu w konwencjonalnych złożach szacuje się w Rosji na 47 bln, w Katarze - 14 bln, a w Iraku - 3 bln. Pomorscy samorządowcy nie chcą jednak patrzeć, jak gaz z "naszych" złóż przechodzi nam koło nosa.
- W województwie za unijnie pieniądze powstają potężne zbiorniki na gaz. Powstać ma też gazociąg do Szczecina. Do tego dochodzą plany gazoportu w Gdańsku, który mógłby istnieć niezależnie od tego w Świnoujściu. Gaz łupkowy idealnie pasuje do tej układanki - mówi nam jeden z urzędników wysokiego szczebla w pomorskim Urzędzie Marszałkowskim.
A rozwiązaniem układanki ma być potężny koncern energetyczny z siedzibą w Gdańsku i szeroką działalnością energetyczną w regionie.
- Zaproponowałem taki plan ministrowi skarbu państwa Aleksandrowi Gradowi już miesiąc temu - mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego. - Zamiast na siłę pchać na Pomorze Polską Grupę Energetyczną, można stworzyć koncern łącząc Lotos i Energę. Obie firmy pokazują, że na tle swoich odpowiedników z innych części Polski są dobrze zarządzane. Do takiej firmy państwo mogłoby wnieść złoża gazu oraz zbiorniki. Powstałby potężny koncern, który łatwiej niż dziś PGE sfinansowałby budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu. A rząd nie straciłby kontroli nad strategicznymi złożami - mówi Struk, który dodaje, że na odpowiedź ministra ciągle czeka.
- Pomysł nie jest pozbawiony sensu, ale z pewnością napotka opór potężnych grup interesów, związanych z innymi firmami energetycznymi w kraju. Jeśli wydobycie gazu łupkowego okaże się sukcesem, a takiej pewności na razie nie ma, taki koncern z miejsca stanąłby na uprzywilejowanej pozycji na rynku - mówi nam jeden z polityków krajowego szczebla, pochodzący z Pomorza.
- Propozycja dla ministra to dopiero początek naszych działań. Zaangażujemy w lobbing na rzecz pomorskiego koncernu naszych przedstawicieli w Warszawie - mówi Struk.
Rewera June 8th, 2010, 02:17 PM Jak pan Tusk pisze o takich planach to rzetelność dziennikarska wymaga napisać, że Energa jest w trakcie prywatyzacji. (http://inwestor.msp.gov.pl/portal/si/form/r71/Energa__SA_z_siedziba__w_Gdansku.html)
Poza tym jestem całkiem pewien, że Lane Energy to nie jest kanadyjska firma, a amerykańska, z Alabamy [pomyliło się z Albertą?].
Aczkolwiek artykuł pokazuje najprawdopodobniej czemu lisowi panu Kulczykowi tak spieszno po Lotos i Energę. Widać ma podobny plan, tylko prywatnie. I to może mu się udać, bo LOTOS też może być prywatyzowany w tym roku.
Państwo powinno skupić się na dostosowaniu stawek za wydobycie do nowej sytuacji, tak jak się zarabia na surowcach w cywilizowanych krajach. Ręczne sterowanie spółkami nie jest dobry.
A zarobki z gazu należy przeznaczać na wydatki infrastrukturalne, edukację, naukę i spłatę długów. Jak zaczniemy wydawać na tzw. socjal [konsumpcję] to przegramy już na starcie.
Peragus June 9th, 2010, 11:12 AM Ktoś się orientuje, jak wygląda kwestia opodatkowania wydobycia surowców mineralnych ? Co prawda jak na razie cała sprawa z łupkami wygląda na dzielenie skóry na niedźwiedziu, który jeszcze sobie żwawo hasa po lesie, ale zastanawiam się w jaki sposób może państwo odnieść korzyści z ewentualnego wydobycia gazu. Tak jak pisze Rewera robienie tego za pomocą państwowych spółek nie byłoby najlepszym wyjściem, CIT na pewno łatwo byłoby ominąć itd. Najskuteczniejsze wydaje się opodatkowanie samych złóż. Znalazłem informacje, że działalność wydobywcza opodatkowana jest ryczałtowo 5,5% od przychodów. Nie jest to jakaś szalona kwota, ale przy dość wysokich kosztach działalności może nie być wiele miejsca na zmiany. Jak takie kwestie rozwiązują inne państwa ?
WormBoy June 9th, 2010, 01:14 PM Na poprzednich stronach są takie informacje
Padła kwota 25% z przychodów spółki jeśli dobrze pamiętam.
Rewera June 9th, 2010, 04:30 PM Żeby zrozumieć jakie korzyści podatkowe będą z wydobycia złóż trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie - co zmieni się z punktu widzenia podatków w stosunku do sytuacji, gdyby ów inwestor wybudował fabrykę gwoździ o podobnym zatrudnieniu, wkładzie i obrocie.
Rozważyć należy:
1) Podatek od wydobycia [całkowicie do przebudowy, bardzo źle to w Polsce jest zrobione, oby na gaz łupkowy to zrobili]
2) Akcyza na gaz ziemny [nie znamy szczegółów, będzie obowiązywać od 2012, wymóg UE]
3) Podatek VAT [wzrost zysku poprzedza zawsze wzrost realnej kwoty VAT]
4) Podatek PIT [ gdy pojawia się sytuacja, gdy pracownicy zarabiają dużo więcej niż podobni fachowcy w reszcie gospodarki w wyniku zajmowania się wydobyciem]
5) Podatek CIT [ firmy spoza UE uciekając od CIT wpadają w VAT, więc wcale nie jest tak łatwo uciec od niego korzystając z narzędzi jaki wykorzystują np. firmy handlowe z UE działające w Polsce, a firmy z UE i tak go płacą tylko u siebie najczęściej, więc niekoniecznie musi się opłacać]
Ogólnie to najważniejsze pozycje trzeba dopiero ustalić. Osobiście uważam, że reforma opłat za wydobycie powinna być połączona z wielką prywatyzacją w górnictwie: resztę KGHM [30%], KHW i JSW. Obecna sytuacja z KGHM to jest wielki skandal i trzeba, po prostu trzeba to zrobić.
hym23 June 15th, 2010, 10:57 AM Panowie i Panie ostatnio wszyscy jesteśmy bombardowani tematem związanym z gazem łupkowym. Związku z tym tematem w Polskiej prasie pojawia się wiele spekulacji, teorii spiskowych. Chciałbym żeby ktoś kto ma wiedzę lub wspólnie po trochu wyjaśnili pewne kwestie.
1. Tylko Amerykanie maja technologie i patent na wydobycie tego gazu. Niemniej koncesje na poszukiwanie tego gazu i wiercenia otrzymały PGNiG i Orlen które de facto podobno nie posiadają technologii i możliwości wydobycia tego gazu.( Podobno nawet wielkie koncerny w Europie nie maja takich technologii) Jak to w końcu jest?
2. Druga sprawa Jak wygląda sprawa z tymi koncesjami na wydobycie? Czy faktycznie rząd pozwolił na wydobycie gazu za jakieś śmieszne pieniądze – czy to „bujda na resorach” i mylenie umów na poszukiwanie gazu i na wydobycie przez dziennikarzy?
3. Trzecia sprawa na która nie mogę znaleźć odpowiedzi jest taka czy faktycznie opłaca nam się wydobywać ten gaz? Obiło mi się o uszy, że wydobycie tego gazu jest tylko wtedy opłacalne gdy ceny gazu na świecie są wysokie. Więc zysk z tego gazu jest nijaki. Tylko tyle co poczucie bezpieczeństwa energetycznego i uniezależnienie się od dostaw rosyjskich.
Czy ceny gazu w Polsce spadną? Czy przeciętny Kowalski będzie płacił grosze za ogrzewanie?
4. Jak wygląda faktycznie technologiczna sprawa wydobycia tego gazu? Czy wydobycie tego gazu jest faktycznie mocno „inwazyjne” i niebezpieczne dla środowiska?(Pomijam już gafę jednego polityka który mówił o kopalniach odkrywkowych) W każdym bądź razie coś jest na rzeczy bo z różnych źródeł dochodzą sprzeczne informacje. Jedni mówią o potrzebie tłoczenia pod ziemie olbrzymich ilości wody. Inne źródła donoszą o używaniu do celów wydobywczych nie tylko dużej ilości wody ale i chemikaliów tłoczonych pod ziemie. Chyba nikomu z nas nie zależy na wydobyciu tego gazu za wszelka cenę przy jednoczesnej dewastacji środowiska i zamienienia naszego pięknego kraju w krajobraz księżycowy, tudzież obrazki z okolicy Baku.
Jak ta sprawa wygląda w rzeczywistości?
Na pewno z jednej strony amerykanie i wielkie firmy zainteresowane wydobyciem nie do końca nas poinformują o skutkach ubocznych takiego wydobycia i będą zapewniać ze wszystko jest super. Z drugiej strony krecią robotę i plotki o dewastacji środowiska naturalnego będą rozpuszczane przez strony które nie są zainteresowane wydobyciem gazu łupkowego w Polsce – Gazprom itp.
yarross June 16th, 2010, 01:50 AM Tylko Amerykanie maja technologie i patent na wydobycie tego gazu. Niemniej koncesje na poszukiwanie tego gazu i wiercenia otrzymały PGNiG i Orlen które de facto podobno nie posiadają technologii i możliwości wydobycia tego gazu.( Podobno nawet wielkie koncerny w Europie nie maja takich technologii) Jak to w końcu jest?
Firma, która odkryje i rozpozna złoże, ma pierwszeństwo do eksploatacji. Zbywalne :)
Druga sprawa Jak wygląda sprawa z tymi koncesjami na wydobycie? Czy faktycznie rząd pozwolił na wydobycie gazu za jakieś śmieszne pieniądze – czy to „bujda na resorach” i mylenie umów na poszukiwanie gazu i na wydobycie przez dziennikarzy?
Biorąc pod uwagę czarną dziurę w budżecie, na pewno się dossie.
Trzecia sprawa na która nie mogę znaleźć odpowiedzi jest taka czy faktycznie opłaca nam się wydobywać ten gaz?
A to już problem koncesjonariusza.
Nadril June 16th, 2010, 06:27 PM Strzeżcie się gazu łupkowego!
WP.PL | 16.06.2010 | 11:19
Jeśli już zaczęliście sprawdzać, czy na waszej działce są pokłady gazu łupkowego, szwagier wyciągnął łopatę, a żona zobaczyła sześciocyfrową sumę na koncie, to lepiej się uspokójcie. Pokłady gazu pod waszą działką mogą wam przynieść więcej kłopotów niż korzyści.
Na gazie z łupków zwykły Kowalski nie zarobi. Wszystkie surowce mineralne należą bowiem do Skarbu Państwa i nawet za próbę ich poszukiwań grożą kary.
- Wszelkie kopaliny są własnością państwa. To, co jest głęboko ukryte pod ziemią, nie należy do nas. Tak to wygląda na całym świecie - mówi Tadeusz Jacek Dudziński, radca prawny w Kancelarii Prawnej KPMG.
Takie światowe koncerny jak Exxon Mobil, Chevron czy ConocoPhilips na razie mają koncesję tylko na poszukiwanie gazu, a nie jego wydobycie.
- Państwo ma całkowity monopol na surowce. Na razie wydawane są tylko koncesje na poszukiwanie złóż gazu z łupków. Jeśli rzeczywiście coś zostanie odkryte, pierwszeństwo w wydobyciu ma firma, która udokumentuje złoża - tłumaczy wiceminister środowiska i główny geolog kraju Henryk Jacek Jezierski.
Kowalski z działką "na gazie" nie zarobi nic. Nie przysługuje mu ani procent z zysku, ani wielkie pieniądze za gazonośne pole, mało prawdopodobne, by dostał nawet zniżkę na gaz. Jeśli się natomiast nie zgodzi na odwierty, jego działka może zostać wywłaszczona.
Niewielkie pieniądze - patrząc na skalę gazowych gigantów - można natomiast zarobić, gdy ktoś jest na etapie poszukiwania złóż i uważa, że te są akurat na naszym terenie.
- Oczywiście firma, która zaczyna odwierty, szukając gazu, musi dostać pozwolenie od właściciela gruntu - mówi Jerzy Hadro, niezależny geolog konsultant. - Jeśli ten się nie zgadza, firma znajdzie sobie jednak działkę kilkaset metrów dalej. To dla poszukiwań nie będzie miało większego znaczenia - dodaje.
Najczęściej między firmą poszukującą złóż gazu a właścicielem działki dochodzi do porozumienia. Ale na takim użyczeniu terenu czy jego dzierżawie nikt majątku nie zrobił. Najwięcej zyskują rolnicy, którzy na kawałku ok. półhektarowego pola nie muszą latem nic robić.
- Firmy płacą odszkodowania, ale nie są to duże pieniądze. Stawki dochodzą maksymalnie do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wszystko zależy od rozmiaru działki i tego, co jest tam siane czy sadzone - tłumaczy Hadro.
Jako przykład można podać ostatnie odwierty w poszukiwaniu metanu pokładów węgla na Lubelszczyźnie. Właściciele działki dostał jedną z wyższych stawek - 20 tysięcy złotych rekompensaty.
Tylko że nie ma nic za darmo. Trzeba pamiętać, że na działkę w trakcie odwiertów wjedzie ciężki sprzęt, powstanie 40-metrowa wieża.
- Maszyny nie wprowadzają trwałych zmian w środowisku, jednak w czasie wiercenia są uciążliwe. Silny hałas słyszalny jest w odległości 200 metrów, słaby do 500 - mówi Mirosław Rutkowski, rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego. - W czasie wiercenia zdarza się, że do atmosfery wydostanie się trochę siarkowodoru lub metanu, rzadziej inne gazy. Nie powinno tak być, ale w czasie awarii może się zdarzyć - dodaje.
Samo wiercenie trwa około trzech miesięcy. Likwidacja wiertni i rekultywacja terenu trochę dłużej.
Jeśli okaże się, że gaz rzeczywiście jest pod twoją działką, to nie licz na wielkie dodatkowe zyski. Za samo wydobycie, jak już wspomnieliśmy nie dostaniesz, nawet zniżki na gaz. Firmy, które szukają gazu czy ropy na prywatnej działce, często jednak już wtedy podpisują umowę o ewentualnym wykupie gruntu czy wieloletniej dzierżawie.
- Trafiony odwiert zazwyczaj przekłada się na premię dla właściciela działki. Jeśli złoże jest duże, firmy mogą zdecydować się na budowę bazy magazynowej czy stacji pomp. Wtedy grunty kupuje się w większej ilości i po wyższej cenie - mówi Tadeusz Jacek Dudziński, radca prawny.
Cena nieruchomości może podskoczyć nawet o połowę. Tadeusz Jacek Dudziński nie przypomina sobie jednak nikogo, kto dzięki złożom pod swoją działką stał się z dnia na dzień milionerem.
Tak naprawdę najwięcej zyskają na wydobyciu gazu gminny.To do nich pójdzie bowiem 60 proc. wartości opłat eksploatacyjnych. Te zależą już tylko od wielkości wydobycia.
Problem może się pojawić, jeśli złoża gazu zaczną być wydobywane niedaleko ciebie. Po pierwsze, jeśli wiercą u sąsiada, to na działkach obok nie będzie to opłacalne. Cena twojej nieruchomości najprawdopodobniej natomiast spadnie - mało kto chce mieć za domem odwiert gazu. Po drugie potrzebny będzie gazociąg...
- Przez moją działkę przebiega gazociąg. Według prawa strefa ochronna to ok. 30 metrów, ale firma zarządzająca nim życzy sobie, żebym zgłaszał się do nich, nawet gdy chcę coś stawiać 100 metrów od rury zakopanej dwa metry pod ziemią. Nawet drogi dojazdowej do domu nie mogę sobie zrobić - żali się Janek, którego działka leży pod Warszawą.
Ten gazociąg powstał przed 1989, kiedy mało kto martwił się prawem własności. Dziś na powstanie podobnego trzeba mieć zgodę właściciela. Jest więc szansa na uzyskanie z tego tytułu choćby małej kwoty odszkodowania. Samo wydobycie gazu nie jest zbyt uciążliwe.
- Gaz ujmowany jest odwierconym wcześniej odwiertem, a na powierzchni jest tylko kilka wystających rur oraz kilkumetrowa wybetonowana przestrzeń, wokół której nie wolno nic budować - tłumaczy Jerzy Hadro.
Wydobycie gazu z łupków jest nieco bardziej skomplikowane niż gazu tradycyjnego. Przede wszystkim musi być więcej odwiertów.
- Obecnie stosowana technologia wydobycia została opracowana stosunkowo niedawno, bo w latach 90. - mówi Małgorzata Olczyk z biura prasowego PGNiG. - Należy pamiętać, że aby eksploatować gaz z utworów ilastych, należy zrobić bardzo gęstą siatkę odwiertów, które nie powinny być oddalone od siebie na odległość większą niż 1000 metrów - tłumaczy.
Samo wydobycie nie jest - jak wiele osób sądzi - tak niebezpieczne dla środowiska.
- Jesteśmy w Europie i mamy prawo proekologiczne. Nawet jeśli odwierty miałyby się odbywać na terenach Natura 2000, to firma wydobywająca gaz będzie musiała podjąć działania kompensacyjne - mówi wiceminister środowiska Henryk Jacek Jezierski.
Przed rozpoczęciem wydobycia, do wniosku koncesyjnego musi zostać jednak dołączony raport o oddziaływaniu na środowisko.
- Wydobycie gazu łupkowego nie spowoduje, że będziemy mieć na przykład na Lubelszczyźnie drugi Śląsk. Nie będzie żadnych szkód górniczych - uspokaja wiceminister.
Sama metoda wydobycia nie jest bowiem zbyt inwazyjna. Potrzeba do niej natomiast bardzo dużej ilości wody.
- Po wykonaniu odwiertu pionowego na głębokość ok. 3000-4000 m wiertło zakręca o ok. 90 stopni i wykonuje odwiert poziomy. Następnie wykonuje się zabieg szczelinowania, poprzez tłoczenie do otworu pod dużym ciśnieniem wody z dodatkami chemicznymi, która powoduje rozsadzenie skały. By szczeliny nie zamknęły się zbyt szybko, do wody dodaje się piasek, który je klinuje. Następnie z otworu wydziela się gaz przez pęknięcia skał powstałe na skutek szczelinowania. - tłumaczy rzeczniczka PGNiG.
Pomimo użycia środków chemicznych nic nie zostanie skażone, bo na głębokości 3-4 km nie ma już wód gruntowych. Także prowadzącemu odwiert zależy, żeby nic nie wyciekło. Woda ma bowiem zwiększać ciśnienie pod ziemią.
- To jak z dętką rowerową, jak będzie dziura - nigdzie nie zajedziemy - obrazowo tłumaczy wiceminister środowiska.
Na gazie pod własnym domem też daleko nie zajedziemy. Tak naprawdę może on spowodować wokół nas tylko niepotrzebne zamieszanie. Petro, czy raczej gazodolarów przeciętny Kowalski nie zobaczy. Poza tym na razie jeszcze nikt gazu z łupków u nas nie odkrył. Przypuszcza się tylko, że istnieje.
Sebastian Ogórek, Wirtualna Polska
Dobrze, że jest jakiś konkret odnośnie tych opłat eksploatacyjnych. 60% do gminy to naprawdę gruba kasa. Ciekawe jak z powiatem i województwem. Ktoś z was się może orientuje?
Bo ja naprawdę mam nadzieję, że ten mityczny gaz zostanie znaleziony. Ale też wkurzyłbym się gdyby został, a większość zysków z tego tytułu poszłoby na budowanie dróg gdzieś w (przykładowo) Wielkopolsce.
nsolak June 17th, 2010, 12:49 AM ^^
Jeżeli szukasz konkretów, to poszukaj w ustawie o prawie górniczym i geologicznym(albo na odwrót).
Luki_SL June 19th, 2010, 01:11 PM Dobrze, że jest jakiś konkret odnośnie tych opłat eksploatacyjnych. 60% do gminy to naprawdę gruba kasa. Ciekawe jak z powiatem i województwem. Ktoś z was się może orientuje?
Bo ja naprawdę mam nadzieję, że ten mityczny gaz zostanie znaleziony. Ale też wkurzyłbym się gdyby został, a większość zysków z tego tytułu poszłoby na budowanie dróg gdzieś w (przykładowo) Wielkopolsce.
Podatek dla gminy to jedna rzecz, a pozostałe podatki idą do naszej kochanej skarbonki budżetowej. Stamtąd mogą być wydane na wszystko.
preseant July 5th, 2010, 11:55 PM Gaz łupkowy to szansa na zmianę sytuacji geopolitycznej
wnp.pl - 05-07-2010 15:30
Wygląda na to, że amerykańskie firmy traktują eksploatację gazu łupkowego w Polsce jako sposób wejścia na rynek gazowy w Europie - mówi Grzegorz Pytel, ekspert w obszarze energetyki z Instytutu Sobieskiego.
Czy odkryte w Polsce złoża gazu łupkowego mogą być alternatywą dla gazu importowanego z Rosji?
Amerykański Departament Stanu szacuje polskie złoża gazu łupkowego, perspektywicznie, na niemal 3 bln metrów sześciennych. Dla porównania Norwegia ma udowodnione złoża tradycyjnego gazu ziemnego na poziomie 2,3 bln. Oczywiście jest spora różnica jakościowa pomiędzy złożami perspektywicznymi a udowodnionymi, ale to pokazuje już skalę. Jeśli uda się rozwinąć wydobycie gazu, może oznaczać to rewolucję na rynku gazu w Polsce i w Europie. Dojdzie do poważnego obniżenia cen. Ponadto w styczniu 2009 roku Polski Instytut Geologiczny ogłosił, iż koło Kutna odkryto złoże wielkości około 500 mld metrów sześć. tradycyjnego gazu. W całej Polsce może być sporo więcej. Jest sporo niewykorzystywanych koncesji na wydobycie tradycyjnego gazu w Polsce zajmowanych głównie przez PGNiG oraz Emfesz, spółki zależnej od Gazpromu. Czasami robi to wrażenie, że te koncesje zajmowane są nie po to, aby gaz wydobywać, ale aby nie mógł być wydobywany (także przez inne firmy). Jeżeli te koncesje zostaną odblokowane to gaz z tradycyjnych złóż może zostać wydobywany w większym stopniu, niż obecnie gdy zaspokaja około 30% polskiego zapotrzebowania.
Czy technologia wydobycia gazu łupkowego jest prosta do wdrożenia?
Amerykanie wydobywają dziś około 30 mld metrów sześciennych gazu ze złóż łupkowych rocznie. Jest to ponad dwa razy więcej niż roczne zużycie gazu ziemnego w Polsce. Dlatego można powiedzieć, że jest to już technologia masowa i sprawdzona chociaż na wczesnym etapie. Nie jest to technologia droga, o czym świadczą ceny gazu w Stanach Zjednoczonych, a jej popularyzacja i rozwój techniczny może spowodować dalszy spadek kosztów. Jest masowa do tego stopnia, że Amerykanie planują niektóre swoje porty gazowe przestawić z importu na eksport. Wdrożenie tej technologii w Polsce może natrafić na trudności, chociaż historia pokazuje, że jest olbrzymia szansa, że zostaną one przezwyciężone. Problemem natomiast może okazać się uboga sieć przesyłowa gazu w Polsce.
Czy firmy amerykańskie traktują polskie złoża poważnie czy eksperymentalnie?
Kilka symptomów wskazuje na to, że sprawa może być całkiem poważna. Wydano już 44 koncesje na poszukiwania. Amerykańskie firmy szukają głównie na Lubelszczyźnie i Pomorzu. Conoco wyprzedaje już swoje udziały w Łukoilu a Exxon w norweskich gazociągach.
Czy dlatego, że strategicznie chcą te firmy zainwestować w Polsce?
Taki scenariusz jest realny. Wygląda na to, że amerykańskie firmy eksploatację gazu łupkowego w Polsce traktują jako sposób wejścia na rynek gazowy w Europie. Wejście na polski rynek jest dla nich korzystne, bo działalność gospodarcza w tym sektorze obłożona jest tylko 19% CIT-em i stosunkowo niewielkimi opłatami koncesyjnymi. Dla porównania w Norwegii podatki z działalności wydobywczej sięgają 78%.
Czy w tej sytuacji opłaca się to Polsce? Nie sprzedajemy skóry za tanio?
Uważam, że ekonomicznie warto. Na tej samej zasadzie uzyskuje licencje PGNiG i Emfesz. I tego przez lata nikt nie kwestionował. Podstawowe zrozumienie gospodarki wolnorynkowej mówi, że im więcej będzie konkurencji na rynku wydobycia gazu, tym gaz będzie tańszy a tym samym nasza gospodarka bardziej konkurencyjna. Ponadto sukces wydobycia gazu łupkowego to szansa na zmianę sytuacji geopolitycznej, wytrącenie Rosji z ręki politycznego narzędzia gazowego. Nie tylko w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej, ale właściwie w całej Unii Europejskiej. Poza tym inwestycje amerykańskich firm w Polsce pociągną za sobą inwestycje w polską sieć przesyłową, która dziś jest uboga. A sieć rurociągów potrzebna jest rynkowi w celu możliwości sprzedawania gazu na konkurencyjnych zasadach. Najwyższy czas, aby przemiany zapoczątkowane przez Leszka Balcerowicza w 1989 roku, uwolnorynkowienie gospodarki i konkurencja, dotarły wreszcie po ponad dwóch dekadach, na rynek dostaw gazu. Dotychczasowa monopolistyczna struktura dostaw gazu jest absolutną patologią wolnorynkowej gospodarki.
Pojawiły się zastrzeżenia dotyczące oddania złóż firmom amerykańskim.
Te zastrzeżenia mają charakter głównie emocjonalny. Inaczej bylibyśmy skazani na działania polskiego monopolisty PGNiG, który też zresztą poszukuje gazu łupkowego, ma 11 koncesji, im więcej firm poszukuje tym sprawniej będą przebiegać i tym mniejsze ryzyko blokowania złóż by utrzymać wysokie ceny.
Czy w tej sytuacji budowa gazoportu ma sens ekonomiczny?
Absolutnie. Gaz z Bliskiego Wschodu jest znacznie tańszy od gazu europejskiego. Jego obecność w Europie będzie ważnym elementem gry rynkowej.
Jak gaz łupkowy wpłynie na opłacalność Gazociągu Północnego, uważanego za zagrożenie dla interesów Polski?
Kilka tygodni temu żartowałem w gronie eksperckim, że instalacja ta może stać się w przyszłości częścią infrastruktury służącej do eksportu taniego polskiego gazu do Rosji. Zapewne wizja ta jest nieco przesadzona, bo ciężko sobie wyobrazić obecnie, aby Rosja zliberalizowała swój rynek gazu, ale nie zmienia to faktu, że rosyjsko-niemiecka inwestycja jest bardzo droga, a gdy gaz łupkowy spowoduje spadek cen to jej opłacalność znacząco spadnie. Rosjanie przeoczyli moment, gdy technologia wydobycia gazu łupkowego stała się tania i kopiowalna. Stąd obawy Rosjan. W Polsce też nadal pokutuje przekonanie, że gaz łupkowy to przyszłość a nie teraźniejszość. I że gaz rosyjski jest tani: wydobywany we wręcz krańcowych warunkach syberyjskiej północy, transportowany przez wiele tysięcy kilometrów przy pomocy infrastruktury wymagającej modernizacji, nie mówiąc o kosztach ekologicznych nad którymi panuje zasłona milczenia. Pokutuje stereotyp: jak rosyjski to znaczy, że musi być tani. A ten świat skończył się sporo lat temu.
Za ile lat jest realne by wydobycie gazu łupkowego w Polsce było masowe ?
Oficjalnie mówi się o około 10-15 latach. Biorąc pod uwagę jednak dotychczasowe doświadczenia rozwoju technologicznego w poszukiwaniu i wydobyciu gazu ziemnego, uważam jednak, że może być znacznie szybciej. W Stanach Zjednoczonych rozwój od kompletnie pionierskich warunków rozpoznania geologicznego i eksperymentalnych metod technologicznych zajął około 20 lat. Intuicja podpowiada mi, że w Polsce może być to nawet tylko około 5 lat chociaż ciężko jest spekulować czy będzie to jednak 7 czy 10 lat. Warto zwrócić uwagę, że firmy zajmujące się poszukiwaniem i w przyszłości wydobyciem nie mają powodu, aby podbijać oczekiwania deklaracjami. Wręcz przeciwnie z ich punktu widzenia lepiej jest trzymać oczekiwania jak najniżej, chociaż w ich interesie im szybciej dojdzie do wydobycia tym dla nich lepiej.
Czy ostatnio wstrzymana umowa długoletnia na gaz z Rosji jest wstrzymana przez gaz łupkowy, czy była to forma nacisku na innych kontrahentów?
W sytuacji, gdy inni odbiorcy coraz bardziej polepszają swoje umowy na dostawy gazu z Rosją rzeczywiście ta umowa wyglądała co najmniej trochę jakby nie z tej epoki. Zaczyna chyba docierać do dwóch stron, że po prostu nie zostanie dotrzymana, a ponieważ renegocjonowanie długoterminowych umów jest sprawą wręcz normalną, umowa ta w długiej perspektywie robi wrażenie zombi.
Rozmawiał: Marcin Matuzik
http://gazownictwo.wnp.pl/gaz-lupkowy-to-szansa-na-zmiane-sytuacji-geopolitycznej,114144_1_0_0.html
Strzala September 2nd, 2010, 12:25 AM Ciekawy wywiad:
Prezes Bogdanki: Dotacje dla kopalń powinny iść tylko na likwidację
Rozmawiał Rafał Zasuń2010-07-26, ostatnia aktualizacja 2010-07-25 20:27
Dotacje powinny być wyłącznie na jeden cel - na likwidację trwale nierentownych kopalń, tak jak proponuje Komisja Europejska. Tylko na to! Jestem przeciwny dotacjom dawanym w sposób bezsensowny pod płaszczykiem inwestycji. One powodują utrzymanie żywota nierentownych kopalń, a tym samym nadprodukcję węgla na rynku polskim. Tracić będą wszyscy - mówi w wywiadzie dla "GW" Mirosław Taras, prezes kopalni Bogdanka.
http://bi.gazeta.pl/im/1/8176/z8176171N,Miroslaw-Taras--prezes-kopalni-Bogdanka.jpg
Wojciech Surdziel
Mirosław Taras, prezes kopalni Bogdanka
Rafał Zasuń: Rząd walczy w UE o możliwość dotowania kopalni węgla kamiennego. Chce dotować inwestycje w nowe złoża węgla. Dobrze robi?
Mirosław Taras: Dotacje powinny być wyłącznie na jeden cel - na likwidację trwale nierentownych kopalń, tak jak proponuje Komisja Europejska. Tylko na to! Jestem przeciwny dotacjom dawanym w sposób bezsensowny pod płaszczykiem inwestycji. One powodują utrzymanie żywota nierentownych kopalń, a tym samym nadprodukcję węgla na rynku polskim. Tracić będą wszyscy. W dalszym ciągu będą istnieć nierentowne kopalnie, w dalszym ciągu będzie się produkowało węgiel drogo, chociaż można taniej. Bez tych dotacji menedżerowie będą zmuszeni myśleć, jak mogą poprawić rentowność, jak obniżać koszty, jak efektywnie produkować. A jak dostaną dotacje, będą zwolnieni z odpowiedzialności. To jest dotowanie nierentownej produkcji i utajonego bezrobocia, które wcześniej czy później odbije się czkawką całemu społeczeństwu.
Bogdanka też poprosi o dotacje na inwestycje?
- Nie wiem. Rozważamy to. Jak mogę wziąć pieniądze za darmo, to je oczywiście wezmę. Ale nawet jeśli dostanę, a mój konkurent, który też je dostanie, będzie produkował węgiel za 300 zł za tonę, a sprzedawał go za 100, to wolałbym tych pieniędzy nie brać. Dziś tonę węgla energetycznego można sprzedać za 200-270 zł. Jaki sens ma dotowanie kopalni Halemba, która produkuje węgiel po 600 zł za tonę i nawet gdyby budżet dopłacił kolejne 600, to nigdy nie będzie rentowna? Dlaczego z naszych podatków ma być dotowana Halemba, która sprzeda swój węgiel poniżej kosztów, a my swojego nie będziemy mogli sprzedać? To jest skandal, z którym ja się nie mogę pogodzić. Przecież zasady rynku są proste - produkuję tanio, mogę sprzedać tanio, produkuję drogo, muszę sprzedać drogo. Jeśli ktoś ma stratę, to niech sobie ją pokryje z kredytu albo z własnych pieniędzy, a nie z naszych podatków.
Rząd wierzy, że te pieniądze pomogą kopalniom stanąć na nogi, zrestrukturyzować się, poprawić płynność finansową i wiarygodność w bankach.
- Przecież te 400 mln zł, które rząd da w tym roku, to niewiele w stosunku do potrzeb! Proszę policzyć, jakie długi i potrzeby inwestycyjne mają Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy. W Kompanii z 16 kopalń połowa jest, jak podejrzewam, do zamknięcia, w KHW z pięciu może dwie nadają się do fedrowania. Uważam, że wszystkie pieniądze przeznaczone rzekomo na inwestycje będą służyły pokryciu nierentownej działalności. Konsekwencje będą takie, że gdy przyjadą unijni inspektorzy, to kopalnie będą musiały te pieniądze zwrócić i powtórzy się historia stoczni.
Ale rząd mówi, że w rozporządzeniu, które reguluje przyznawanie dotacji, jest mowa o warunku "poprawy efektywności". Rząd jest w stanie to wymusić?
- Rząd może nawet wydać dekret, żeby zgasło słońce. I słońce zgaśnie? Tak samo będzie na Śląsku z poprawą efektywności. Jeżeli nie zamknie się nierentownych kopalń, to dalej będziemy produkować 80 mln ton węgla rocznie, 20 mln będzie leżało na placach, śląscy menedżerowie będą go sprzedawać ze stratą, po możliwej do uzyskania cenie, a z Rosji przyjedzie znowu 12 mln ton węgla, bo będzie tańszy. Jeżeli importowany węgiel będzie tańszy od polskiego, to żadne dotacje nie pomogą.
Ale dlaczego mamy nie dotować kopalń, skoro robią to Hiszpanie i Niemcy?
- To prawda. Jednak w obu tych krajach produkcja węgla w niewielkim stopniu pokrywa zapotrzebowanie. W Hiszpanii rząd robi to wyłącznie z powodów lokalnych społeczności. A Niemcy - owszem, dotują, ale tam także jest bardzo mało kopalń. Moim zdaniem kopalnie w Niemczech utrzymywane są nie dlatego, żeby dawać węgiel, ale dlatego, że są poligonem dla gigantycznego przemysłu maszynowego produkującego na potrzeby światowego górnictwa.
Rząd mówi, że węgiel to sprawa naszego bezpieczeństwa energetycznego, że nie możemy być zależni od importu.
- Ależ połowa polskich kopalń jest w stanie wyprodukować węgiel na potrzeby całego kraju. Polskiej energetyce potrzeba 40 mln ton rocznie. Bogdanka za dwa lata będzie dawać 11. Nawet jeśli Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy zamkną połowę kopalń, to są w stanie wyprodukować 30 mln ton. Jeśliby np. Bogdanka była właścicielem 3-4 śląskich kopalń, to razem z nimi sami moglibyśmy zaspokoić potrzeby energetyki.
A złożył pan Ministerstwu Gospodarki ofertę kupna śląskich kopalń?
- Najpierw ministerstwo musiałoby je chcieć sprzedać.
Szefowie Kompanii Węglowej i KHW twierdzą, że próbują zrestrukturyzować swoje firmy, np. łączyć kopalnie. Ile lat potrzeba, żeby te spółki zaczęły osiągać przyzwoite wyniki finansowe?
- My potrzebowaliśmy pięciu lat, żeby stanąć na nogi. Jestem przekonany, że przy mądrze wydawanych pieniądzach, nietopieniu ich w nierentownych kopalniach, KW i KHW mogą w ciągu 5 lat stać się rentowne. Zamykane kopalnie muszą być dotowane, ale nie po to, żeby fedrowały, lecz po to, żeby można było wyciągnąć urządzenia, pozamykać ściany, zlikwidować wyrobiska. Jeżeli na to pójdą pieniądze z budżetu, to spółkom zostaną pieniądze na inwestycje w rentownych kopalniach - na nowe chodniki, na maszyny itd. Można to zrobić, tylko trzeba chcieć.
Ale moim zdaniem tam nie chodzi o to, żeby złapać króliczka, tylko żeby go gonić. A u nas króliczek został złapany.
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,8176343,Prezes_Bogdanki__Dotacje_dla_kopaln_powinny_isc_tylko.html
naples fively September 2nd, 2010, 12:26 AM No cóż to potencjalnie jesteśmy bogaczami
Teraz trzeba to umiejętnie wykorzystać w rozwój kraju.
Ja tez mam nadzieje ze w naszych rekach pozostaną nasze surowce (bycie kolonia nie daje żadnych podstaw do rozwoju)http://www.amazon.com/dp/B002RJQT84?tag=anarchojose08-20&camp=14573&creative=327641&linkCode=as1&creativeASIN=B002RJQT84&adid=1FQSFGYYWFNTN7EPCPMA&
chemiczny November 10th, 2010, 06:34 PM Rozważyć należy:
1) Podatek od wydobycia [całkowicie do przebudowy, bardzo źle to w Polsce jest zrobione, oby na gaz łupkowy to zrobili]
Prawdopobnie masz na mysli koncesje - akurat to zostalo w naszym kraju bardzo dobrze przemyslane i zabiezpieczone juz dosc dawno temu.
2) Akcyza na gaz ziemny [nie znamy szczegółów, będzie obowiązywać od 2012, wymóg UE]
Skoro jest to wymysl UE, to mozna sie w ciemno spodziewac sporego opodatkowania.
3) Podatek VAT [wzrost zysku poprzedza zawsze wzrost realnej kwoty VAT]
Zupejnie jasne i nie ma co tego komentowac.
4) Podatek PIT [ gdy pojawia się sytuacja, gdy pracownicy zarabiają dużo więcej niż podobni fachowcy w reszcie gospodarki w wyniku zajmowania się wydobyciem]
O tak - typowy problem i bolaczka tegich umyslow socjalistycznych. Jak ktos dobrze zarabia, to mi nic do tego, a jego kieszen to nie moja kieszen!
5) Podatek CIT [ firmy spoza UE uciekając od CIT wpadają w VAT, więc wcale nie jest tak łatwo uciec od niego korzystając z narzędzi jaki wykorzystują np. firmy handlowe z UE działające w Polsce, a firmy z UE i tak go płacą tylko u siebie najczęściej, więc niekoniecznie musi się opłacać]
Kolejna zmora intelektualistow socjalistycznych - to znamienne, jak latwo potrafia oni mnozyc problemy, ktore sa nieznane w zdrowych gospodarkach opartych na racjonalnym kapitalizmie.
Odnoszac sie jednak do watku, ktory sledzilem:
1. Pierwiastki ziem rzadkich wydaja sie byc czyms, czym Polska moze naprawde zablysnac w przyszlosci.
2. Biogazyfikacja, czy ogolnie gazyfikacja wegla to bardzo rozwojowy kierunek, ktory najprawdopodobniej moze caly gaz lupkowy w Polsce pogrzebac w swoim wlasnym zarodku.
3. Generalnie powinnismy sie jednak spieszyc z wydobyciem swoich kopalin (zwlaszcza tych o znaczeniu energetycznym), bo nie wiadomo dokladnie kiedy wejda tokamaki, albo tym podobne technologie.
killbillbam November 11th, 2010, 09:59 AM Prawdopobnie masz na mysli koncesje - akurat to zostalo w naszym kraju bardzo dobrze przemyslane i zabiezpieczone juz dosc dawno temu.
Miał na myśli opłatę eksploatacyjną, czyli podatek od wydobycia tak jak napisał. I jest ona kompletnie skopana, bo skrojona na czasy kiedy wszystkie przedsiębiorstwa wydobywcze były państwowe, a samorząd przedłużeniem władzy centralnej [chociaż ustawy pisane naście lat po odzyskaniu niepodległości] i mowa tutaj także o wydobyciu surowców budowlanych. Zanim się wypowiada tutaj czyta [poglądowo i nie najnowsze, ale na początek wystarczająco] (http://finanse_lokalne.republika.pl/12_oplata_eksploatacyjna.htm).
Odnoszac sie jednak do watku, ktory sledzilem:
1. Pierwiastki ziem rzadkich wydaja sie byc czyms, czym Polska moze naprawde zablysnac w przyszlosci.
3. Generalnie powinnismy sie jednak spieszyc z wydobyciem swoich kopalin (zwlaszcza tych o znaczeniu energetycznym), bo nie wiadomo dokladnie kiedy wejda tokamaki, albo tym podobne technologie.
1) To znaczy? Mityczne konkrecje u wybrzeży Afryki? Nawet jeśli wszystko pójdzie jak z płatka to Polska niczym tu nie zabłyśnie, po prostu sprzeda swoje prawa firmie typu Nautilius za jednorazowy dochód wielkości mniej więcej <1% rocznych wpływów z VAT. A o Polsce będzie się mówić mniej niż o Papui obecnie.
3) Wiadomo: zanim wejdą zdążymy wykopać wszystkie kopaliny energetyczne nawet obniżając obecne tempo. A jeżeli by nawet weszły przedtem to na kopaliny nadal będzie popyt. A jeżeli nawet popyt z przyczyn energetycznych by zniknął to nadal inne przemysły [chemiczny, hutniczy] będą zainteresowane. Nie należy w ogóle tego co napisałeś brać pod uwagę.
Strzala December 13th, 2010, 02:25 PM Z RP:
Lubelskim Węglu w przyszłym roku ma ruszyć ściana wydobywcza, która będzie największa na świecie. Dobowe wydobycie ma przekroczyć 20 tys. ton węgla
http://grafik.rp.pl/grafika2/575283,595045,9.jpg
autor: Bartłomiej Żurawski
źródło: Fotorzepa
Kopalnia Węgla Kamiennego "Bogdanka"
5200 metrów – to długość nowej ściany wydobywczej w Bogdance. Wydobycie węgla ze ściany - giganta ruszy w przyszłym roku na nowym polu wydobywczym Stefanów. – Będzie to nawet ponad 20 tys. ton węgla na dobę – mówi „Rzeczpospolitej” Zbigniew Stopa, wiceprezes Lubelskiego Węgla.
Dla porównania wydobycie dobowe w największych polskich kopalniach (a każda ma po kilka ścian) wynosi ok. 15-17 tys. ton węgla, na świecie z największych ścian udaje się wydobyć ok. 20 tys. to węgla na dobę. Długość, czyli tzw. wybieg ściany, wynosi przeciętnie do 2 tys. metrów (na Śląsku to zwykle ok. 1 tys. m).
Nowa ściana Bogdanki to część wartej 1,5 mld zł inwestycji w pole Stefanów, dzięki której giełdowa kopalnia podwoi w 2014 r. wydobycie do 11,5 mln ton węgla rocznie. Już od przyszłego roku, m.in. dzięki nowej ścianie, będzie ono wyższe niż w tym (w 2010 r. 5,8 mln ton, w 2011 r. ok. 7 mln ton).
Na największej ścianie pracować będzie tzw. strug – maszyna do eksploatacji niskich pokładów, poniżej 1,5 m. Bogdanka kupiła go od Bucyrusa za ok. 150 mln zł.
– Na wiosnę będzie montowany w nowej ścianie, pełne możliwości osiągnie w połowie roku – mówi Stopa. Strug w Bogdance pracował już na jednej ścianie, osiągnął 16 tys. ton dobowego wydobycia. Spółka nie wyklucza zakupu kolejnej takiej maszyny. To dzięki niej Bogdanka odnotowała wzrost wydobycia węgla handlowego w pierwszych trzech kwartałach tego roku o ponad 11 proc.
W drugiej połowie roku w Bogdance zacznie także działać nowy szyb wydobywczy, którego budowa jest już na finiszu. To także dzięki niemu technicznie na powierzchnię będzie mogło wyjechać więcej surowca.
Z naszych informacji wynika, że jeśli powiodą się plany spółki, a m.in. nowy szyb zostanie maksymalnie wykorzystany, to wydobycie węgla w jedynej polskiej kopalni notowanej na GPW w 2014 r. przekroczy 12 mln ton paliwa.
rp.pl
http://www.rp.pl/artykul/5,575283.html
kbaranowski86 December 26th, 2010, 01:51 PM Pod Gryficami rozpoczeły się poszukiwania złóż węglowodorów: https://www.przetargi.pgnig.pl/servlet/HomeServlet?MP_action=contractUtilities&MP_method=print&id=355&annex=all&PRINT=1. Ciekawe jakie są szanse znalezienia jakiśch zadowalających ilości w tym miejscu. Czy ktoś się orientuje?
http://lh3.ggpht.com/_WA6GCnMDE_U/TNxiaKeKQ9I/AAAAAAAAAUk/sz7dvRkRU8c/DSC00475.JPG
Fosite December 28th, 2010, 04:54 PM Witam wszystkich:)
Oto troche historii z poszukiwania złóż węglowodorów w Polsce PRL'u.
http://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/a2/a2d2/a2d22c3f692948a0a0907b318f290ccd_artm.jpg
Do wiertni Daszewo 1 koło Karlina (dawne woj. koszalińskie) 9 grudnia podjechały dwie ciężarówki. Przywiozły siarczek barytu, minerał dodawany do płuczki – płynu do smarowania świdra – aby była cięższa i w razie trafienia na złoże mogła powstrzymać nagły wypływ ropy. Kierownik wiertni Wojciech Pudełko czekał na tę dostawę od kilku dni. Wiertło było już prawie trzy kilometry pod ziemią i wyglądało na to, że lada chwila trafi na złoże. Dlatego wyjeżdżając na naradę do Piły, kazał płuczkę dociążyć i przerwać wiercenie. Jednak ośrodek wierceń w Kamieniu Pomorskim nakazał, żeby nie przerywać. Zbliżał się koniec roku, a przedsiębiorstwo musiało wykonać plan określony w metrach wywierconych otworów. W znalezienie ropy w Karlinie nikt nie wierzył.
Erupcja!
Około godziny 17 asystent Grzegorz Czmoch zauważył, że płuczka wypływa na powierzchnię. To oznaczało, że coś ją wypycha z odwiertu. Tym czymś mogły być tylko ropa lub gaz. Czmoch rzucił dokumenty, zdążył krzyknąć: „Erupcja!” i płuczka jak gejzer wystrzeliła z przewodu wiertniczego. Ciśnienie było tak duże, że na rurę nie udało się założyć zaworu. Na chwilę zadziałał tylko prewenter, trzytonowy zawór przeciwwybuchowy, i strumień osłabł. Jednak kilka sekund później płuczka wybiła z jeszcze większą siłą, a powietrze rozdarł przeraźliwy syk gazu.
http://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/b2/b200/b2001332f0bf4703bc0ec9dc42c0ddef.jpg
Pracownik wiertni Jan Karbownik wyłączył pompy i chciał jeszcze zgasić agregat. W tym momencie uderzyła go fala gorąca i usłyszał ogłuszający huk. Odruchowo zaczął uciekać pod wiatr. Wyglądał jak żywa pochodnia – to zapalił się waciak na jego placach. Upadł i tarzając się, próbował ugasić płonące ubranie. Potem zaczął się czołgać w stronę szosy. Zanim tam dotarł, nie miał już skóry na rękach. Potem przybiegł kolega, razem wyszli na drogę i próbowali zatrzymywać samochody. Nie udało im się, więc ruszyli w stronę miasta.
Kula ognia
Zabudowania Romana Ziółkowskiego stały 100 metrów od wiertni. Rolnik, widząc kulę ognia, wpadł do domu i kazał żonie pakować rzeczy. Sam wygonił na pole krowy i zaczął wrzucać ubrania i pościel na przyczepę traktora. Na wierzchu usadził dwójkę malutkich dzieci i ruszył do rodziny w pobliskim Witolubiu.
Właśnie szykowałem się na imieniny żony, gdy usłyszałem huk – opowiada Kazimierz Wójcik, strażak ochotnik. – Wybiegłem z domu. Z daleka było widać, że pali się wiertnia, jasno się zrobiło jak w dzień. Nasze dwa wozy dojechały jako pierwsze. Takiego ognia nikt z nas jeszcze nie widział. Zaczęliśmy odciągać barakowozy, w których mieszkali pracownicy z rodzinami.
http://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/de/de92/de9230ec969b4c75a58819aa989255b5.jpg
Przez cały grudzień 1980 roku Polacy żyli w przeświadczeniu, że PRL będzie drugim Kuwejtem.
Ogień to nie problem
Ugaszenie ognia nie było problemem – wspomina Władysław Wiśniak, który w czasie akcji odpowiadał za dostarczanie wody. – Ale gdyby zgasł, to cała okolica zostałaby zalana ropą. Co gorsza, z otworu wydobywał się też gaz. Skutki jego wybuchu mogły być katastrofalne.
Dlatego najważniejsze było opanowanie erupcji. W tym celu do Karlina ściągnięto zastęp ratowników górniczych z Krakowa. Mieli aparaty tlenowe i ubrania azbestowe pozwalające na pracę w temperaturze 300 stopni. Zawiadomiono też wojsko i rozpoczęto ściąganie specjalistycznego sprzętu pożarniczego z całego kraju.
W okolicy zaroiło się od koparek, dźwigów i ciężarówek. Budowano drogi i wały zabezpieczające przed rozlaniem ropy. Na pobliskiej rzece saperzy postawili most pontonowy i stację pomp, która zasilała dwa ogromne zbiorniki z wodą. W tym samym czasie energetycy doprowadzili kilka kilometrów linii wysokiego napięcia, bo sprzęt ratowników potrzebował ogromnych ilości prądu.
Kuchnia nie wyrabia
– Potrzebny był także rurociąg, którym po ugaszeniu ropa miała popłynąć na stację kolejową – opowiada Tadeusz Kulczyk, jeden z członków sztabu akcji, dziś prezes PGNiG w Zielonej Górze. – No i terminal do napełniania cystern. Normalnie takie inwestycje realizuje się długie miesiące.
Blisko tysiąc ludzi pracujących dzień i noc musiało coś jeść. Samej wody mineralnej w butelkach przywożono trzy ciężarówki dziennie. Jedyna w Karlinie restauracja Na Skarpie wydawała posiłki na trzy zmiany, ale to nie wystarczyło. W namiotach polowych wojsko uruchomiło kuchnię
polową i stołówkę.
Radzieckie wsparcie
Po trzech dniach od wybuchu do Karlina przyjechali specjaliści z Węgier i szef ukraińskich ratowników naftowych Leonid Kałyna. Miał on ogromne doświadczenie, gdyż w Związku Radzieckim do podobnych wypadków dochodziło kilka razy w roku, tyle że trzymano je w głębokiej tajemnicy. Kałyna był już znany polskim specjalistom, bo w 1975 roku pomagał przy opanowaniu erupcji gazu koło Rawicza. W ślad za nim przybyło kilkunastu radzieckich ratowników i dwa potężne agregaty gaśnicze z silnikami od myśliwców MiG-17.
Tymczasem Polskę ogarnęła euforia. Podczas gdy jedni patrząc na płonącą ropę liczyli straty, inni cieszyli się spodziewanymi zyskami, które miały wydobyć nasz kraj z kryzysu. Codziennie tuż po „Dzienniku Telewizyjnym” nadawano reportaże z Karlina. Wszystkie gazety zapełniły się zdjęciami i artykułami opisującymi wytrysk ropy. Polskie Radio po raz pierwszy w historii bez jakiejkolwiek cenzury nadawało relacje na żywo ze sztabu akcji oddalonego zaledwie 200 metrów od ognia.
Matka Boska gasząca pożary ropy
A kierownictwo akcji zostało zasypane listami, w których ludzie podsuwali pomysły na ugaszenie pożaru. Mieszkanka Lipnik proponowała, by „płonący szyb obejść z obrazem Matki Częstochowskiej, aby się ogień nie rozszerzał. I dać na mszę do św. Agaty, patronki ognia”. Mieszkaniec Rumi informował, że „wybiera się z synem pójść w nocy, jak wszyscy będą spać, i zasypać to ognisko piaskiem”. Proponowano do stłumienia pożaru użyć mleka – „powinno wystarczyć z jednego tylko województwa”. Emeryt z Kalisza oferował, że za milion złotych przyjedzie i pokona ogień (napisał tak późno, bo nie mógł kupić koperty). Były też pomysły bardziej wyrafinowane. Rolnik spod Grudziądza radził, by na płonący szyb helikopterami nałożyć kopułę. Inny osobiście przyjechał z południa Polski z pomysłem zrobienia podkopu i zaciśnięcia rury kilkanaście metrów pod ziemią.
Wałęsa w Karlinie
Do Karlina zawitał także przewodniczący Solidarności Lech Wałęsa. Przyleciał helikopterem ratownictwa morskiego osobiście sprawdzić, dlaczego akcja trwa tak długo. Był wściekły, gdy musiał jak wszyscy czekać na przepustkę.
W końcu udało się uprzątnąć plac wokół płonącego otworu i można było przystąpić do usunięcia uszkodzonego prewentera zamocowanego na rurze sterczącej z ziemi. Mieli to zrobić… artylerzyści. Teoretycznie wystarczyło trafić zawór pociskiem, ale przedtem konieczna była ewakuacja kilku wsi na linii strzału.
Ostrzał szybu
Jako pierwsza 17 grudnia do akcji weszła armata 85 mm i pociski odłamkowo-burzące. Trafiony kilkanaście razy prewenter pozostał na miejscu. Pociski zmieniono na kumulacyjne, ale też bez rezultatu. Następnego dnia prewenter wytrzymał ostrzał kilkunastu pocisków przeciwpancernych z granatnika (jeden z odłamków doleciał aż do Witolubia i trafił w telewizor w prywatnym mieszkaniu). W Wigilię artylerzyści sprowadzili haubicę 122 mm i użyli pocisków odłamkowych. Po kilkunastu trafieniach prewenter wciąż był na miejscu, za to odłamek poważnie ranił jednego z żołnierzy.
Pociski do burzenia bunkrów
Podczas symulacji na poligonie w drugi dzień świąt odkryto, że wszystkiemu winna jest rura. Powinna być sztywno zamocowana w ziemi, ale w Karlinie nikt nie spodziewał się ropy, więc rury nie zacementowano. Nieumocowana rura działała jak gigantyczna sprężyna, przejmując energię kolejnych pocisków. Sięgnięto więc po jeszcze większą haubicę 155 mm i pociski przeciwbetonowe. Po kolejnych dwóch dniach ostrzału prewenter się poddał.
A tryskająca ropa wciąż płonęła. Było tak gorąco, że w zniszczonym gospodarstwie Ziółkowskich zakwitły wszystkie drzewa i krzewy owocowe. Aby ratownicy mogli zamocować kołnierze na końcówce rury, strażacy musieli schłodzić okolicę i strumieniem wody podnieść płomień. 8 stycznia o godzinie 10 uruchomiono kilkanaście działek wodnych. Tuż przed 11 armatki zdusiły ogień. Wśród strażaków wybuchła radość. W górę poleciały kaski. Za to w sztabie akcji wybuchła panika. Płomień miał być tylko uniesiony, bo mogło dojść do wybuchu ulatniającego się gazu. Ktoś krzyczał, że szyb trzeba zapalić ponownie. Nikt się nie połapał, że cała awantura była transmitowana przez Polskie Radio. Kilka minut później rozdzwoniły się telefony, bo towarzysze w KC słuchali radia.
Jednak zamieszanie ucichło z innego powodu. Inżynierowie i naukowcy byli pewni, że po ugaszeniu ognia okolicę zaleje fontanna ropy. A z otworu poza uciekającym gazem ledwie chlapało. Nikt nie miał pojęcia, co stało się z ropą. Kilka godzin później ze względów bezpieczeństwa szyb ponownie zapalono. Ostatecznie ugasili go dopiero 10 stycznia Rosjanie.
Nie ma ropy, nie ma zainteresowania
Zainteresowanie Karlinem zgasło niemal równo z ugaszeniem pożaru ropy. Prokuratura szybko umorzyła śledztwo, bo nikt nie zginął, a zdaniem śledczych wypadku nie dało się przewidzieć. Koszty akcji, 300 mln zł, pokrył skarb państwa. Największą aktywnością wykazała się Służba Bezpieczeństwa zainspirowana raportem Jędrzeja Czyża, działacza koszalińskiej Solidarności, który opisał nieprawidłowości i marnotrawstwo przy poszukiwaniach ropy. SB wszczęła sprawy operacyjne pod kryptonimem: Wulkan, Erupcja i Ropa. Zwerbowano kilkunastu tajnych współpracowników (TW). W końcu ustalono, że informacje zawarte w raporcie wyssano z palca, a Jędrzej Czyż okazał się postacią fikcyjną.
16 stycznia 1981 roku ze stacji w Karlinie odjechały pierwsze cysterny z ropą. A kilka dni później odwiert został zamknięty. – Trzeba było wymienić rury, założyć głowicę eksploatacyjną, wywiercić jeszcze kilka otworów i dopiero rozpocząć wydobycie – mówi Władysław Wiśniak. – Jednak już wtedy wiedzieliśmy, że to złoże jest niewielkie. Gdyby paliło się jeszcze dwa tygodnie, nic by z niego nie zostało.
//Według poczynionych później szacunków spaliło się 10 - 30 tys. ton ropy i 30 - 50 mln m sześć. gazu ziemnego. Na gaszenie - jak wyliczyły władze kraju - wydano 300 mln zł ówczesnych złotych. Pieniądze poszły m.in. na budowę dróg do szybu, zbiorników na wodę do gaszenia ognia, linię wysokiego napięcia, rurociąg do transportu ropy i bocznicę kolejową.
Przed ugaszeniem ognia z płomieni ciężkim sprzętem wyciągnięto szczątki dawnej wieży wiertniczej
i usunięto uszkodzoną głowicę przeciwwybuchową, czyli tzw. prewenter. To drugie zadanie wykonała artyleria posyłając w stronę prewentera 232 pociski.
Bezpośrednią przyczyną erupcji w wiertni Daszewo 1 była nieszczelność prewentera. Pośrednią - błąd w szacunkach geologów, którzy spodziewali się ropy na głębokości 2 952 m, faktycznie złoże znajdowało się 2 792 m pod ziemią.
Pożar ugasili polscy strażacy i przysłani przez władze Związku Radzieckiego specjaliści z Połtawy, którymi kierował wybitny ekspert od naftowych pożarów Leon Kałyna, z pochodzenia Polak o rodowym nazwisku Kalina, który miał już za sobą 40 udanych akcji.
Strażacy podnieśli armatkami wodnymi płomień do góry, a ekipa z Połtawy zdmuchnęła go za pomocą agregatów AGWT, czyli zamontowanymi na samochodach silnikami wojskowych odrzutowców MIG-17.
Ropa z karlińskiego złoża była - jak to określił Instytut Technologii Nafty z Krakowa - średniej jakości. Zawierała 0,58 proc. siarki, 33,5 proc. benzyny, duże ilości parafiny i znaczną zawartość oleju napędowego.//
Artykuł pochodzi z Newsweek.
f1soltys December 28th, 2010, 07:18 PM ^^
Odstrzelony prewenter znajduje się w Muzeum Przemysłu Naftowego w Bóbrce. A wygląda tak:
http://img593.imageshack.us/img593/1916/129778.jpg (http://img593.imageshack.us/i/129778.jpg/)
Ogólnie skansen w Bóbrce to kultowe miejsce dla osób interesujących się przemysłem naftowym. Polecam!
yarross December 28th, 2010, 09:08 PM siarczek barytu, minerał dodawany do płuczki
Eh dziennikarz :ohno:. Nie siarczek barytu, tylko siarczan baru BaSO4 zwany barytem.
opowiada Tadeusz Kulczyk, jeden z członków sztabu akcji, dziś prezes PGNiG w Zielonej Górze
Dyrektor PGNIG S.A O/ZG (ZZGNiG w czasie pisania artukułu jak widzę). Ale nie wątpię, że mu się milej zrobiło jak przeczytał :)
Maciek23 December 29th, 2010, 04:21 PM Jescze jedno zdjęcie,tym razem z mojej prywatnej kolekcji.
http://img521.imageshack.us/img521/350/p1000804v.jpg (http://img521.imageshack.us/i/p1000804v.jpg/)
http://img801.imageshack.us/img801/8556/p1000803b.jpg (http://img801.imageshack.us/i/p1000803b.jpg/)
nsolak December 30th, 2010, 05:08 PM O ja ********. Ten opis po angielsku - dramat.
Slodi January 6th, 2011, 01:13 PM http://www.rigzone.com/news/article.asp?a_id=102616
FX Energy announced the start of production from its KSK production project in Poland. The KSK production project serves three wells: Sroda-4, Kromolice-1 and Kromolice-2. The Sroda-4 well is providing the initial production, and is expected to produce approximately 4 million cubic feet of gas per day (mmcfg/d) gross during an initial plateau production phase of several years. Production from the two Kromolice wells is scheduled to begin in approximately 60 days at a rate of approximately 10 mmcfg/d gross. FX Energy owns 49% interest in all three KSK wells; the Polish Oil and Gas Company (PGNiG) operates and owns 51%.
"It is gratifying to see the start of production from our KSK project. This is a terrific event for us as a company and for our expanding exploration and development program. We expect our 49% share of the estimated 14 mmcfg/d gross production from these three wells will boost our company-wide production by more than 60%. We also expect these production rates will be sustained over a several year plateau phase. This will provide important and sustainable support for our exploration and development program over the next several years," said David Pierce, president of FX Energy.
FX Energy also reported that the Company's Lisewo well in western Poland is currently drilling at a depth of 3,708 meters. Total depth of the well is planned for 3,950 meters. FX Energy owns a 49% interest in the well; PGNiG operates and owns 51%
Slodi January 6th, 2011, 01:14 PM http://www.rigzone.com/news/article.asp?a_id=102733
FX Energy provided the following update on the Company's current operations in Poland.
Lisewo Well
The Lisewo well that began drilling in late September 2010, has reached a measured depth of 3,810 meters. Based upon drilling data from the well, the current depth is expected to be just above the targeted Rotliegend sandstone formation. The well will be logged and a 7 inch liner will be set and cemented prior to coring the Rotliegend. Initial test results from the well are expected in the next one to two weeks.
Lisewo is a 3-D defined target located in The Polish Oil and Gas Company's (PGNiG) 880,000 acre Fences concession in western Poland. Planned total depth of the well is 3,950 meters (12,680 feet). PGNiG is the operator of the Lisewo well and owns 51%. FX Energy owns 49%.
Plawce Well
The tender process to select the drilling rig for the Plawce tight gas well is underway. Tender documents have been sent out to the potential drilling companies and offers are due by January 18, 2011. The Plawce well is planned to test a tight Rotliegend sandstone target, including a horizontal leg in the targeted reservoir. PGNiG will be the operator of the Plawce well and own 51%. FX Energy owns 49%.
Machnatka Well
The tender process to select the rig to drill the Machnatka well on the Company's Warsaw South concession is expected to begin later this month with spudding of the Machnatka well planned for the second quarter of 2011. The tender for casing and tubing at Machnatka has been announced and offers to supply the casing and tubing for the well are expected by January 25, 2011.
The Machnatka well is the Company's first well in the Warsaw South concession and is planned to test a 2-D defined Ca1 reef target with a secondary Carboniferous target. FX Energy will be the operator of the well and according to the signed Letter of Intent will own 51% and PGNiG will own 49%
Odys January 18th, 2011, 08:52 PM Czy wie ktoś o potencjalnym występowaniu złóż miedzi na północ od LGOM w woj. lubuskim i wielkopolskim? Pytam nieprzypadkowo, już kilka razy natknąłem się na krótkie wzmianki że obszar ten jest perspektywiczny, a dzisiaj na stronie Ministerstwa Środowiska zauważyłem że w grudniu kilka spółek z Sękocina Starego złożyło wnioski na poszukiwanie tych rud na potężnym obszarze trzech województw.
jwalas January 25th, 2011, 02:18 AM FX Energy dowierciła się do gazu w otworze Lisewo.
http://www.fxenergy.com/files/news_releases/110124.pdf
m4rio_cg February 10th, 2011, 11:21 AM DSS odkrył złoża rud tytanu i innych metali rzadkich w Pilawie Górnej
dzisiaj, 09:21
Dolnośląskie Surowce Skalne (DSS) otrzymały raport z badań mineralogicznych złoża "Pilawa Górna", który wskazuje na obecność w tym rejonie złóż tytanu i innych metali rzadkich, wynika z komunikatu spółki. DSS zamierza wystąpić o udzielenie koncesji na rozpoznanie złoża i jego późniejszą eksploatację.
"Badania te prowadzone były celem potwierdzenia występowania w złożu związków rzadkich metali. Otrzymana przez emitenta analiza potwierdza, że zawartość minerałów tytanu w złożu "Piława Górna" daje wysokie prawdopodobieństwo możliwości komercyjnego ich wykorzystania oraz stwierdza obecność rud innych metali rzadkich, występujących w żyłach pegmatytowych znajdujących się w złożu" - czytamy w komunikacie.
Spółka podała, że zamierza wystąpić o udzielenie mu koncesji na rozpoznanie złoża tytanu zlokalizowanego w Piławie Górnej. W ramach prac geologicznych, prowadzonych w oparciu o uzyskaną koncesję, firma określi zasoby oraz jakość potencjalnego złoża, co będzie niezbędnym elementem oceny ekonomicznej zasadności eksploatacji rudy tytanu ze złoża "Piława Górna". W ramach dokumentowania potencjalnego złoża tytanu, przeprowadzi również szczegółowe rozpoznanie zawartości metali rzadkich występujących w pegmatytach, pod kątem możliwości ich komercyjnego wykorzystania. Prace te powinny zakończyć się w drugim półroczu 2011 r., ocenia DSS.
"Przemysłowa eksploatacja rudy tytanu byłaby ważnym elementem rozwoju. Potencjalny sukces w tym obszarze mógłby pozwolić na wprowadzenie na rynek nowych produktów opartych na tytanie, takich jak: koncentraty (półprodukty do dalszej przeróbki chemicznej) oraz produktów bazujących na materiale mineralnym będącym pozostałością w procesie pozyskiwania tytanu (np. mączka mineralna stanowiąca wsad do produkcji takich materiałów budowlanych jak sztuczny kamień, wełna mineralna, szkło, czy też nawozy mineralne)" - czytamy dalej.
Spółka podała też, że pracuje nad drugim elementem finansowania, jakim jest kredyt bankowy.
Narastająco w I-III kw. 2010 roku spółka miała 14,53 mln zł skonsolidowanej straty netto wobec 9,54 mln zł straty rok wcześniej, przy przychodach odpowiednio 81,96 mln zł wobec 83,89 mln zł.
http://biznes.onet.pl/dss-odkryl-zloza-rud-tytanu-i-innych-metali-rzadki,18567,4170294,1,news-detal
Slodi February 11th, 2011, 07:29 PM http://www.rigzone.com/news/article.asp?a_id=104061&hmpn=1
Exxon Mobil said it is looking for buyers for stakes in four shale gas concessions in Poland.
Exxon Mobil, the largest U.S. oil and gas company by market value, is seeking partners for up to 49% of its equity in four concessions in the Podlasie Basin in Poland, according to a document announcing the sale released by IndigoPool, Schlumberger's mergers-and-acquisitions business.
Exxon Mobil said the sale is part of a long-standing practice of continually reviewing all assets to determine which ones have potential value to others. "This does not indicate any shift in Exxon Mobil's interest in Polish shale gas opportunities," said Patrick McGinn, a company spokesman. "We are continuing to evaluate the hydrocarbon resource potential in Poland."
Exxon Mobil, which will remain operator of the concessions, is planning an exploratory well in one of them this month and has acquired seismic data for another one, according to the document. The total area of the concessions is about 1 million acres. The price of the assets was not disclosed.
The data room will open Feb. 16 and offers are expected April. 15.
Exxon Mobil was awarded exploration acreage in the Podlasie and Lublin basins in Poland in 2009. Other major oil companies such as ConocoPhillips, Chevron and Marathon Oil have acquired significant positions in the country.
Exxon Mobil's move comes at a time when demand for gas produced in Europe is expected to grow vigorously as countries intensify their efforts to reduce their dependence on Russia as a supplier. Exxon and its rivals are hoping to meet Europe's need for new local supplies by using the same techniques that led to a huge boost in U.S. gas production in recent years.
Lukatoni February 18th, 2011, 07:58 AM Drobny konkurent KGHM snuje ambitne plany
Puls Biznesu - 18-02-2011 06:27
Strzelecki-Metals, firma poszukiwawczo-wydobywcza, notowana na australijskiej giełdzie, chwali się w "Pulsie Biznesu" kolejnymi koncesjami na poszukiwanie miedzi. KGHM z rezerwą ocenia plany konkurenta.
Śląsko-Krakowska Kompania Górnictwa Metali (SKKGM), polska spółka Strzelecki-Metals, informuje w dzienniku, że ma już dwie koncesje na rozpoznanie złoża w okolicach Myszkowa oraz poszukiwawczą na rejon Iłowej i Bolesławca.
Jak czytamy w "PB", projekty są rozpisane na wiele lat i dopiero wówczas możliwe będzie podjęcie decyzji o budowie kopalni. Na razie spółka określa, że projekty te są z geologiczne punktu widzenia bardzo ciekawe.
SKKGM informuje również w dzienniku, że obecnie trwają prace nad trzecią koncesją na poszukiwanie miedzi w Nowinach, niedaleko Bolesławca. Tu przyjdzie firmie rywalizować z KGHM, jednym z największych na świecie producentów miedzi. Koncern jednak spokojnie podchodzi do planów SKKGM, określając pozostałe koncesje, na których działa drobny konkurent, jako trudne geologicznie.
http://hutnictwo.wnp.pl/drobny-konkurent-kghm-snuje-ambitne-plany,132962_1_0_0.html
Rysse February 18th, 2011, 11:05 AM Kolejna informacja w przedmiocie gazu łupkowego
Koło Ustki odnaleziono obiecujące złoża gazu łupkowego
Wiercenia poszukiwawcze gazu łupkowego koło Ustki dały pozytywny wynik, poszukująca w tym rejonie gazu firma BNK Petroleum podała wstępne analizy pierwszego odwiertu, w którym znaleziono ślady gazu - poinformował Paweł Poprawa z Państwowego Instytutu Geologicznego.
Kierownik Pracowni Geologii Naftowej w PIG wyjaśnił, że odwiert wykonany w styczniu i lutym 2011 r. jest jednym z sześciu już wywierconych w Polsce otworów poszukiwawczych gazu łupkowego. Ale pierwszy, z którego dane zostały podane publicznie - podkreślił. "Wyniki pozostałych wierceń, wykonanych od lipca 2010 do dziś, są nadal analizowane i nie zostały dotąd opublikowane" - powiedział Poprawa.
Według PIG informacje firmy BNK Petroleum można określić jako "pozytywne i bardzo zachęcające".
"Pionowy otwór o nazwie Wytowno S-1, zlokalizowany jest w pobliżu wsi Niestkowo pomiędzy Słupskiem i Ustką (woj. pomorskie), na bloku koncesyjnym Sławno" - powiedział Poprawa. Miejscowość Niestkowo leży 8 km na południowy wschód od Ustki, a Wytowno 8 km na zachód od Ustki, 4 km od morza.
"W otworze odwierconym do głębokości 3580 m, stwierdzono obecność licznych objawów gazu ziemnego" - poinformował geolog. Są to samoczynne przypływy gazu z górotworu do otworu wiertniczego, obserwowane w płuczce wydobywanej podczas wiercenia.
Ekspert podkreślił, że gaz, który pojawił się w odwiercie ma dobrą jakość - jest to głównie metan z niewielką domieszką etanu i propanu.
Gaz obserwowano na głębokości od 2,5-3 tys. m do około 3,5 tys. m - poinformował Poprawa. Pojawił się, gdy wiercenie dotarło do poziomu łupków z ery dolnego paleozoiku na odcinku ok. 670 m. W pokładach łupków z okresu dolnego syluru, ordowiku i kambru gaz pojawiał się na odcinku ok. 220 m, a w pokładach łupków z środkowego i górnego syluru na odcinku ok. 450 m. Najbardziej intensywne objawy występowania gazu odnotowano w łupkach okresu ordowiku na odcinku 83 m.
Obecnie trwają analizy pobranego materiału skalnego (rdzeni bocznych) oraz próbek gazu. Firma przeprowadzi pełną analizę rdzeni - m.in. porowatości, przepuszczalności, zawartości węgla organicznego, składu gazu i właściwości mechanicznych. Badana będzie też tzw. dojrzałość termiczna skał, która pokazuje, jaka jest jakość gazu w złożu. Wyniki badań powinny być gotowe na początku kwietnia.
Firma oceni też opłacalność wydobycia. Koszt tego otworu bez szczelinowania, które potrzebne jest do wydobywania gazu łupkowego, szacowany jest na około 6 mln dolarów - podała BNK Petroleum. Firma zapowiedziała, że przygotowuje się do wykonania szczelinowania. Proces ten może zostać przeprowadzony w drugim kwartale tego roku - podała firma.
BNK chce też jak najszybciej przystąpić do odwiertów pod Lęborkiem.
Kalifornijska firma BNK Petroleum ma korzenie w kanadyjskiej firmie Bankers Petroleum - wyjaśnił Poprawa. W Polsce na Pomorzu posiada 6 bloków koncesyjnych przez dwie firmy zależne - Saponis Investments oraz Indiana Investments. BNK Petroleum współpracuje z austriacką firmą RAG Rohoel-Aufsuchungs oraz austriacko-włoską Sorgenia E&P. W Niemczech BNK Petroleum posiada kilka bloków koncesyjnych gazu łupkowego w Nadrenii-Westfalii i Saksonii - podał naukowiec.
Pierwsze wiercenia w poszukiwaniu niekonwencjonalnego gazu wykonało PGNiG w Markowoli na Lubelszczyźnie, a kanadyjska firma Lane Energy - w Łebieniu na Pomorzu. Geolodzy oceniają, że w pasie od wybrzeża Bałtyku w kierunku południowo-wschodnim, do Lubelszczyzny mogą zalegać łupki gazonośne. Drugi obszar potencjalnych poszukiwań to zachodnia część Polski, głównie woj. wielkopolskie i dolnośląskie. Gaz ze złóż niekonwencjonalnych, czyli ze złóż typu tight (zakleszczonych) oraz łupkowych, jest trudniejszy w wydobyciu od gazu ze złóż konwencjonalnych.
Źródło - http://forsal.pl/artykuly/488182,kolo_ustki_odnaleziono_obiecujace_zloza_gazu_lupkowego.html
madox1 March 10th, 2011, 12:08 PM Szacowane złoża gazu łupkowego od 1,8 bln m do nawet 3 bln m sześciennego.
Tereny objęte koncesją:
http://img225.imageshack.us/img225/8606/mimib.jpg (http://img225.imageshack.us/i/mimib.jpg/)
Udokumentowane i przypuszczalne występowanie gazu w łupkach:
http://img600.imageshack.us/img600/7767/ediv.jpg (http://img600.imageshack.us/i/ediv.jpg/) http://img38.imageshack.us/img38/4416/nonoz.jpg (http://img38.imageshack.us/i/nonoz.jpg/)
Kraje o największym występowaniu tego surowca w Europie:
http://img826.imageshack.us/img826/1994/miodo.jpg (http://img826.imageshack.us/i/miodo.jpg/)
prof. Alicja Stone March 10th, 2011, 06:36 PM Udokumentowane i przypuszczalne występowanie gazu w łupkach:
Udokumentowany jest potencjał a nie występowanie, bez przekłamań.
ABWera March 23rd, 2011, 10:30 PM - Nie zgadzamy się na odwierty. Ludzie boją się hałasu i tego, co stanie się z glebą, bo wwiercili się ponad trzy kilometry pod ziemię - o poszukiwaniu gazu łupkowego mówi Bogdan Żabiński, sołtys Niestkowa pod Ustką
Poniedziałek 21 marca
Marek Wąs: Będą odwierty w Niestkowie?
Bogdan Żabiński: Nie wiem, słyszałem, że tak. Na razie szukali. Pięćset metrów od wsi stanęły platformy i słupy wysokie na 45 metrów. Coś znaleźli, gaz uwięziony w łupkach, więc wszyscy mówią, że będą wydobywać. Ale szczegółów nikt nie zna, ani tu, ani w Słupsku, bo to są sprawy centralne.
Trzeba domagać się informacji.
- I tak robimy. Jakiś czas temu na zebraniu w sołectwie ludzie zaczęli domagać się informacji o tym gazie. Porozumiałem się z wójtem w Ustce, z powiatem w Słupsku, no i dziś wieczorem w świetlicy w Niestkowie ma się odbyć spotkanie z tymi firmami. Z firmą gazowniczą z Piły i ich wykonawcami od odwiertów, czyli z Amerykanami i Niemcami. Mam nadzieję, że uspokoją ludzi.
Czego obawiają się mieszkańcy?
- My jesteśmy turystyczną oazą. Rolników zostało już tylko kilku, ale jest morze, jest przepiękna, rybna dolina rzeki Słupi, lasy. Żyjemy z letników, wędkarzy, grzybiarzy. Sam prowadzę agroturystykę. Więc mieszkańcy najbardziej obawiają się negatywnego wpływu tych odwiertów na środowisko.
Ale konkretnie czego?
- Niektóre rzeczy mogliśmy zaobserwować już wtedy, jak szukali gazu. Platformy wiertnicze stanęły bardzo blisko wsi, no i był hałas. Przy nastawieniu na turystykę hałas jest niedopuszczalny. A oni przecież tylko robili odwierty, gdyby zdecydowali się wydobywać gaz, będą pompować pod ziemię tysiące litrów wody, żeby za jej pomocą uwolnić gaz z łupków, więc hałas może być jeszcze większy. No i druga sprawa, co będzie z glebą? Czy nie będzie ruchów górotwórczych jak na Górnym Śląsku? Jak ta cała operacja na te sprawy wpłynie, bo to jest potężna operacja, już teraz firmy pod Niestkowem wywierciły dziury na głębokość 3580 metrów!
Przed rozpoczęciem wydobycia gazu taka firma musi przecież spełnić różne wymagania środowiskowe.
- Tak, wiem o tym. Jak wchodzą komuś na pole, muszą np. wybudować własną utwardzoną drogę dla ciężkiego sprzętu. A po zakończeniu prac przywrócić wszystko do pierwotnego stanu. Tylko że taka jest teoria, a wie pan, jak to w Polsce wygląda w praktyce. No i nie zapominajmy, że technologia wydobywania gazu z łupków jest eksperymentalna. Nikt przez dłuższy czas tego jeszcze nie robił, więc co się tam naprawdę stanie pod ziemią, to wciąż w dużym stopniu teoria.
Wtorek 22 marca, dzień po spotkaniu z firmami gazowniczymi
Coś się wyjaśniło?
- Nic. Nie przekonali nas. Przyszło prawie 40 mieszkańców wsi, na koniec zrobiliśmy głosowanie i wszyscy, jednomyślnie, zajęli stanowisko, że w takiej odległości od Niestkowa nie zgadzamy się na odwierty.
Co mówili przedstawiciele górników?
- Że wszystko jest superbezpieczne. Tylko że nie mają na to żadnych dowodów. Przyznają, że hałas będzie, chcieliby zacząć wydobycie w ciągu roku, i będą potrzebne nowe odwierty. Twierdzą, że to można ograniczyć ekranami. Obiecują, że nie będą hałasować nocami, ale kto ich tam wie. A jak będą pompować wodę z piaskiem, to ponoć ma być szum podobny do tego, jak leci woda w kranie. Ktoś zapytał, jak daleko od domów mogą stać wieże wiertnicze. Okazało się, że według obecnych przepisów do stu metrów. To był szok dla ludzi. I to przesądziło o wyniku głosowania.
Jest szansa porozumienia?
- Szansa jest zawsze. Skoro to takie opłacalne, to rozumiem, że firmy wydobywcze mogłyby wybudować w gminie drogę, boisko, wyremontować chodniki. Ale to muszą zaakceptować mieszkańcy. Jeśli naprawdę chcą wydobywać u nas gaz, będą potrzebne kolejne spotkania, nie damy się zrobić w konia.
Niedawno władze Francji wstrzymały w swoim kraju wszystkie prace nad wydobyciem gazu łupkowego do czasu pełnych badań na temat jego wpływu na środowisko.
- I ja mam nadzieję, że nasz rząd też będzie na tę sprawę chuchał i dmuchał. Nie żeby zabraniać poszukiwań, ale przed podjęciem decyzji o wydobyciu muszą powstać już solidne raporty o oddziaływaniu na naturę. W dużo drobniejszych sprawach takich raportów się wymaga, a to jest przecież poważna rzecz. I nie powinniśmy opierać się wyłącznie na badaniach firm zainteresowanych wydobyciem gazu, mogą być nierzetelne. To państwo powinno pilnować jakości raportów. Tymczasem teraz do przeprowadzenia próbnych wierceń nie jest potrzebna żadna opinia środowiskowa, firma ma zezwolenie z Warszawy i tylko informuje gminę, że coś takiego zaczyna. Moim zdaniem nie tak powinno być. Rząd i wojewodowie mają obowiązek informować ludzi, jakie zagrożenia niesie wydobywanie gazu z łupków.
http://bi.gazeta.pl/im/2/8838/m8838002.jpg
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Więcej... http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,9304604,Gaz_lupkowy__Na_Pomorzu_protesty_przeciwko_odwiertom.html#ixzz1HSMu9rso
jak widać obszary objęte koncesjami rozszerzają się.
Czy obawy mieszkańców są słuszne? czy to tylko lęk przed nieznanym (tak jak kiedyś przed elektryfikacją)?
nsolak March 24th, 2011, 12:04 AM Z wywiadu wynika, że nie. Są przeciwni, bo zniszczy to ich porządek i nie wiedzą czy ich obawy są słuszne, czy też nie. Jakiś gamoń przyjechał i przekonał ich, że są słuszne. Niedaleko w końcu swój żywot widowiskowo zakończył polski Katar, co pewnie też zostało w ich pamięci. Żyją sobie na tej wsi spokojnie, utrzymują się z turystyki, a ktoś im pod samą chatą stawia kopalnię. "Brawo" za start, ktoś kto ma choć trochę rozumu przy tak wielkiej inwestycji zaczyna właśnie od tego by jak najmniej zaszkodzić mieszkańcom i próbować ich "przekupić". A tak przyjechali, powiercą, zostawią syf we wsi, jak znajdą to rozpiżdżą całą wiochę, a jak nie, to zostawią syf, że nikt nie będzie chciał tam mieszkać, ani przyjeżdżać na wakacje. Kto teraz tam przyjedzie? Nikt.
Jakby postawiono mi 100 metrów od chaty wieżę wiertniczą po prostu bym oszalał.
@ABWera - dla ciebie ze strony BNK Saponis, tych którzy wiercą w Niestkowie.
http://www.bnkpetroleum.com/images/stories/polandprojects1.jpg
ABWera March 24th, 2011, 03:15 PM ^^dzięki!
w sumie normalne ... boimy się nieznanego.
perdurabo March 24th, 2011, 05:58 PM Do kasacji - przepraszam za post pod postem.
perdurabo April 7th, 2011, 04:04 PM Jeszcze trochę o gazie łupkowym:
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,9393063,EIA__Polska_ma_gaz_na_300_lat.html
EIA: Polska ma gaz na 300 lat
PAP2011-04-07, ostatnia aktualizacja 2011-04-07 12:50
.Polska ma 5,3 bln m sześć. możliwego do eksploatacji gazu łupkowego - podaje amerykańska Agencja ds.Energii (EIA). Przy obecnym zużyciu, gazu wystarczy więc na ok. 300 lat.
Według szacunków raportu zamówionego przez amerykańską administrację ds. informacji o energii (EIA), w 32 krajach znajduje się blisko siedem razy więcej opłacalnego w wydobyciu gazu łupkowego niż w USA. Zasoby gazu łupkowego możliwego do wydobycia w tych państwach sięgają 163 bln m sześc. - czyli sześć razy więcej niż potwierdzone zasoby gazu naturalnego.
Największe złoża znajdują się według tego raportu w Chinach, a duże zasoby w Argentynie, Meksyku, Afryce Południowej i Kanadzie. Kolejne kraje bogate w gaz łupkowy to: Libia, Algieria, Francja i Polska. Każdy z tych krajów, posiada zasoby gazu łupkowego, który można eksploatować przy użyciu istniejących technologii.
Obecnie uwaga sektora wydobywczego skupiła się na zasobach gazu łupkowego w Polsce. Według amerykańskiego portalu poświęconego cenom ropy oilprice.com, jeśli polskie zasoby gazu łupkowego okażą się tak duże, jak to jest przewidywane, Polska w ciągu kilku lat może zostać eksporterem gazu.
Wąskim gardłem może okazać się jednak o wiele mniejsza niż w USA dostępność wież wiertniczych, doświadczonych inżynierów i geologów. Jak podaje portal, w 2010 roku w Europie dostępnych było około 100 aktywnych wież, podczas gdy w USA było ich 2500.
W ocenie portalu, w pierwszej fazie, przeszkody związane z wydobyciem gazu niekonwencjonalnego mogą wynikać też z gęstości zaludnienia na km kw. W USA wynosi ona średnio 32 osoby na km kw., w Niemczech jest to 225, w Polsce - 122, na Ukrainie zaś 78. Warstwy gazu łupkowego w Europie znajdują się na większej głębokości niż w USA, co oznacza znacząco wyższe zużycie wody - ocenia portal.
Struktura geologiczna naszego obszaru jest częściowo podobna do występującej w USA, co wyjaśnia zainteresowanie firm amerykańskich licencjami wydobywczymi. Jak pisze oilprice.com, w Europie toczy się walka o hegemonię informacji, ponieważ tylko kilka firm dysponuje wiarygodnymi danymi sejsmologicznymi i dotyczącymi wierceń.
Jak pisze oilprice.com, produkcja w Polsce na skalę komercyjną mogłaby się rozpocząć już za dwa, trzy lata, chociaż znaczącą wielość najprawdopodobniej osiągnęłaby za lat 7-10.
Koncesje na poszukiwania gazu niekonwencjonalnego ma w Polsce ponad 20 firm. Obejmują ponad 50 tys. km kw., głównie w pasie od wybrzeża Bałtyku w kierunku południowo-wschodnim, do Lubelszczyzny. Drugi obszar potencjalnych poszukiwań to zachodnia część Polski, głównie woj. wielkopolskie i dolnośląskie. Pierwsze wiercenia wykonało PGNiG w Markowoli na Lubelszczyźnie - gazu tam nie znaleziono.
Jak mówił PAP w grudniu ub.r. dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) Jerzy Nawrocki, pierwsze wiarygodne szacunki zasobów gazu łupkowego w północnej Polsce powstaną w kwietniu br. Pod koniec 2011 roku dostępne będą dane dla całej Polski. Szacunki, nad którymi pracował Instytut, powstawały dzięki porozumieniu zawartemu w październiku ub. roku przez przedstawicieli PIG z amerykańską służbą geologiczną USGS (U.S. Geological Survey) ws. polsko-amerykańskiej współpracy w ocenie zasobów gazu łupkowego w naszym kraju.(PAP)
Źródło: PAP
god April 7th, 2011, 05:29 PM Szacunki EIA wydobywalnego gazu łupkowego w Europie, w bilionach stóp sześciennych. Żeby wyszły metry sześcienne trzeba podzielić przez 35.
France 180
Germany 8
Netherlands 17
Norway 83
U.K. 20
Denmark 23
Sweden 41
Poland 187
Turkey 15
Ukraine 42
Lithuania 4
http://www.eia.doe.gov/analysis/studies/worldshalegas/
preseant April 7th, 2011, 10:21 PM ^^ Robi sie coraz ciekawiej.. Czekamy na koniec roku.
EIA: Polska ma gaz na 300 lat
PAP
2011-04-07, ostatnia aktualizacja 2011-04-07 12:50
Polska ma 5,3 bln m sześć. możliwego do eksploatacji gazu łupkowego - podaje amerykańska Agencja ds.Energii (EIA). Przy obecnym zużyciu, gazu wystarczy więc na ok. 300 lat.
Według szacunków raportu zamówionego przez amerykańską administrację ds. informacji o energii (EIA), w 32 krajach znajduje się blisko siedem razy więcej opłacalnego w wydobyciu gazu łupkowego niż w USA. Zasoby gazu łupkowego możliwego do wydobycia w tych państwach sięgają 163 bln m sześc. - czyli sześć razy więcej niż potwierdzone zasoby gazu naturalnego.
Największe złoża znajdują się według tego raportu w Chinach, a duże zasoby w Argentynie, Meksyku, Afryce Południowej i Kanadzie. Kolejne kraje bogate w gaz łupkowy to: Libia, Algieria, Francja i Polska. Każdy z tych krajów, posiada zasoby gazu łupkowego, który można eksploatować przy użyciu istniejących technologii.
Obecnie uwaga sektora wydobywczego skupiła się na zasobach gazu łupkowego w Polsce. Według amerykańskiego portalu poświęconego cenom ropy oilprice.com, jeśli polskie zasoby gazu łupkowego okażą się tak duże, jak to jest przewidywane, Polska w ciągu kilku lat może zostać eksporterem gazu.
Wąskim gardłem może okazać się jednak o wiele mniejsza niż w USA dostępność wież wiertniczych, doświadczonych inżynierów i geologów. Jak podaje portal, w 2010 roku w Europie dostępnych było około 100 aktywnych wież, podczas gdy w USA było ich 2500.
W ocenie portalu, w pierwszej fazie, przeszkody związane z wydobyciem gazu niekonwencjonalnego mogą wynikać też z gęstości zaludnienia na km kw. W USA wynosi ona średnio 32 osoby na km kw., w Niemczech jest to 225, w Polsce - 122, na Ukrainie zaś 78. Warstwy gazu łupkowego w Europie znajdują się na większej głębokości niż w USA, co oznacza znacząco wyższe zużycie wody - ocenia portal.
Struktura geologiczna naszego obszaru jest częściowo podobna do występującej w USA, co wyjaśnia zainteresowanie firm amerykańskich licencjami wydobywczymi. Jak pisze oilprice.com, w Europie toczy się walka o hegemonię informacji, ponieważ tylko kilka firm dysponuje wiarygodnymi danymi sejsmologicznymi i dotyczącymi wierceń.
Jak pisze oilprice.com, produkcja w Polsce na skalę komercyjną mogłaby się rozpocząć już za dwa, trzy lata, chociaż znaczącą wielość najprawdopodobniej osiągnęłaby za lat 7-10.
Koncesje na poszukiwania gazu niekonwencjonalnego ma w Polsce ponad 20 firm. Obejmują ponad 50 tys. km kw., głównie w pasie od wybrzeża Bałtyku w kierunku południowo-wschodnim, do Lubelszczyzny. Drugi obszar potencjalnych poszukiwań to zachodnia część Polski, głównie woj. wielkopolskie i dolnośląskie. Pierwsze wiercenia wykonało PGNiG w Markowoli na Lubelszczyźnie - gazu tam nie znaleziono.
Jak mówił PAP w grudniu ub.r. dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) Jerzy Nawrocki, pierwsze wiarygodne szacunki zasobów gazu łupkowego w północnej Polsce powstaną w kwietniu br. Pod koniec 2011 roku dostępne będą dane dla całej Polski. Szacunki, nad którymi pracował Instytut, powstawały dzięki porozumieniu zawartemu w październiku ub. roku przez przedstawicieli PIG z amerykańską służbą geologiczną USGS (U.S. Geological Survey) ws. polsko-amerykańskiej współpracy w ocenie zasobów gazu łupkowego w naszym kraju.(PAP)
Źródło: PAP
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,9393063,EIA__Polska_ma_gaz_na_300_lat.html
prof. Alicja Stone April 8th, 2011, 12:43 AM To kopia artykułu powyżej...
cichy87 April 8th, 2011, 11:35 AM teraz hit, mapka do artykułu z wyborczej
http://bi.gazeta.pl/im/7/9396/m9396197.jpg
I teraz niech ktoś mi powie jaka jest różnica pomiędzy "może się opłacić", a "może się nie opłacić" :lol:
Andy85 April 8th, 2011, 02:57 PM teraz hit, mapka do artykułu z wyborczej
http://bi.gazeta.pl/im/7/9396/m9396197.jpg
I teraz niech ktoś mi powie jaka jest różnica pomiędzy "może się opłacić", a "może się nie opłacić" :lol:
Jak między niektórymi posłami PO którzy kłamią a niektórymi posłami PiS którzy nie kłamią!
Ciekawi mnie jakie są reakcje społeczne na tego typu odwierty w innych cześciach Polski. U nas na wschodzie ludzie podchodzą do tego dość sceptycznie dlatego wydaje mi się, że zanim Polska na łupkach zacznie zbijać kokosy będziemy świadkami społecznych przepychanek, nagonek przedziwnej masy organizacji , blokad dróg itp.
Np. u mojej babci w gminie ostatnio ktoś puścił plotę, że wójt sprzedał całą gminę z łupkami amerykańskim (wiadomo komu). Chłopa o mało nie zlinczowali po mszy :bash:
czarny April 8th, 2011, 04:40 PM Tak to jest w ciemnogrodzie gdzies na zabitej dechami wsi.
Zamiast sie dowiedziec cos wiecej to od razu by soltysa chcieli powiesic.
perdurabo April 8th, 2011, 08:22 PM przy okazji ciekawie wygląda budowa gazoportu, chyba zamiast nam posłużyć do importu posłuży do eksportu :D
kmieciu April 12th, 2011, 01:43 PM Przed obejrzeniem tego filmu byłem gorącym zwolennikiem wydobycia gazu ze skał łupkowych, gdyby jakaś firma chciała postawić szyb w mojej okolicy pewnie bez większego wahania bym się na to zgodził. Miejsca pracy, niezależność kto się temu może sprzeciwiać.
Po seansie jestem przerażony do czego może doprowadzić ta "wspaniała" technologia. Zamiast drugim Kuwejtem obszar gdzie się prowadzi wiercenia może stać się drugim Czarnobylem i nie wiem co tak naprawdę jest gorsze.
Proces produkcji energii w elektrowni jądrowej jest niesamowicie czysty i bezpieczny w porównaniu do tego co dzieje się podczas wydobywania gazu.
Dziwię się, że jak na razie organizacje ekologiczne robią wiele hałasu z powodu elektrowni która powstanie za 20 lat a nic nie wspominają o problemach jakie mogą wystąpić podczas wydobywania gazu.
Gorąco polecam obejrzenie tego filmu żeby zyskać szerszy obraz tego co może nas niedługo spotkać.
http://img12.imageshack.us/img12/640/gasland2010.jpg
Trailer na youtube
dZe1AeH0Qz8
Stąd (http://strefa-x.pl/dokumentalne-f182/384560-gasland-2010-lektor-dubbing-napisy-pl.html) można ściągnąć ten film, napisy są na napisy.info
toonczyk April 12th, 2011, 02:04 PM Proces produkcji energii w elektrowni jądrowej jest niesamowicie czysty i bezpieczny w porównaniu do tego co dzieje się podczas wydobywania gazu.
Wydobycie kopalin zawsze ma negatywny wpływ na środowisko, czasami nieduży (np. ograniczający się do obniżenia poziomu wód w niedużych kopalniach głębinowych), a czasami wręcz katastrofalny (np. w przypadku ogromnych kopalni odkrywkowych). Ale szczęśliwie u nas, w przeciwieństwie do USA, nie można tak po prostu zawiesić przepisów środowiskowych. Więc jeżeli dojdzie do wydobycia gazu z łupków, to w taki sposób aby zminimalizować negatywne skutki dla środowiska (w tym dla okolicznych mieszkańców). A da się to zrobić tak, żeby z kranów nie leciał gaz.
madox1 April 13th, 2011, 01:34 PM Myśle że to zwykła nagonka.:lol: Ostatnio słyszałem wypowiedź jednego eksperta który mówił że wydobycie tego gazu wcale nie jest niebezpieczne, a obawy ekologów są nieuzasadnione. Oni zawsze wszystko blokowali jak np. obwodnice nad doliną Rospudy z powodu jakiegoś ptaszka i do dziś mieszkańcy Augustowa muszą znosić tiry w centrum miasta. Ekolodzy to najgorsze zło które zacofuje kraj. Poza tym jakby ktoś nie wiedział to gaz tloczony jest pod ciśnieniem wody, jedyna obawa to czy może zanieczyścić wody gruntowe, ale ja mysle że tak nie będzie. Jak wiadomo ludzie boja się nieznanego. A kto wie czy za tym filmem nie stoi GAZPROM, wkońcu gaz łupkowy to dla nich zagrożenie. Zrobią wszystko żeby nie doszło do wydobycia tego gazu.
madox1 April 13th, 2011, 01:39 PM Myśle że to zwykła nagonka.:lol: Ostatnio słyszałem wypowiedź jednego eksperta który mówił że wydobycie tego gazu wcale nie jest niebezpieczne, a obawy ekologów są nieuzasadnione. Oni zawsze wszystko blokowali jak np. obwodnice nad doliną Rospudy z powodu jakiegoś ptaszka i do dziś mieszkańcy Augustowa muszą znosić tiry w centrum miasta. Ekolodzy to najgorsze zło które zacofuje kraj. Poza tym jakby ktoś nie wiedział to gaz tloczony jest pod ciśnieniem wody, jedyna obawa to czy może zanieczyścić wody gruntowe, ale ja mysle że tak nie będzie. Z wyników wydobywczych tego gazu w USA wychodzi na to że nie jest tak źle i mozna spokojnie go tłoczyć w Europie. Jak wiadomo ludzie boja się nieznanego. A kto wie czy za tym filmem nie stoi GAZPROM, wkońcu gaz łupkowy to dla nich zagrożenie. Zrobią wszystko żeby nie doszło do wydobycia tego gazu.
toonczyk April 13th, 2011, 02:05 PM Myśle że to zwykła nagonka.:lol: Ostatnio słyszałem wypowiedź jednego eksperta który mówił że wydobycie tego gazu wcale nie jest niebezpieczne, a obawy ekologów są nieuzasadnione.
Wydobycie jest niebezpieczne, ale ryzyko można minimalizować (sporym kosztem, zmniejszając rentowność inwestycji). Wiarygodność "eksperta" który obawy związane z wydobyciem dowolnej kopaliny uznaje za nieuzasadnione jest bardzo niska. Obawy są słuszne, histeria i uparte NIMBY nie jest.
Oni zawsze wszystko blokowali jak np. obwodnice nad doliną Rospudy z powodu jakiegoś ptaszka i do dziś mieszkańcy Augustowa muszą znosić tiry w centrum miasta.
Nie masz pojęcia o czym mówisz.
kmieciu April 14th, 2011, 02:14 PM Wydobycie jest niebezpieczne, ale ryzyko można minimalizować (sporym kosztem, zmniejszając rentowność inwestycji). Wiarygodność "eksperta" który obawy związane z wydobyciem dowolnej kopaliny uznaje za nieuzasadnione jest bardzo niska. Obawy są słuszne, histeria i uparte NIMBY nie jest.
Czy gdzieś w sieci można przeczytać jak zminimalizować skutki wydobycia gazu i o ile to podnosi koszt takiej inwestycji ?
toonczyk April 14th, 2011, 03:08 PM Nie wiem. Ja wiem tyle ile dowiedziałem się z rozmowy z kilkoma geologami na ten temat, negatywne skutki minimalizuje się głównie dbając o separację wód gruntowych od płuczki oraz możliwie najszybciej usuwając zanieczyszczoną wodę, co w praktyce oznacza wypompowywanie jej i wywożenie cysternami do zakładów oczyszczania.
W USA obowiązują przepisy mające na celu zagwarantowanie czystości wody (Safe Drinking Water Act). Z nieznanych przyczyn odwierty łupków zostały zwolnione z przestrzegania tych przepisów, więc naturalnie firmy wydobywcze mają w nosie co się dzieje z zanieczyszczoną wodą.
perdurabo April 14th, 2011, 03:47 PM Hmm ciekawe jakie znaczenie przy tym będzie miało to że w Polsce gazy łupkowe są głębiej niż w USA?
Tinia April 17th, 2011, 02:23 PM Cześć:), mam do was pytanie. czy orientujecie się na jakim etapie rafinacji ropy naftowej powstaje koks ponaftowy? Jaki artykuł, książke nie otworzę to pisze' koks ponaftowy jest jednym z produktów rafinacji' ok, ale na jakim etapie powstaje....? Takie pytanie zadała mi wykładowczyni, bo sama się nad tym zastanawia. POMOCY!!:(:(
twtw April 18th, 2011, 10:59 AM Odnośnie filmu GASLAND to przypominam, że w USA istnieje niezwykły talent do robienia sugestywnych filmów dokumentalnych, które zawsze dowodzą to co chce dowieść autor. Od Zeitgeist, PeakOil, 9/11, UFO po globalne ocieplenie. Szczególnie tematyka ekologiczna taka jak peakoil czy globalne ocieplenie wydaje się w wielu momentach inspirowana przez organizacje bezpośrednio zainteresowane odpowiednim naciskiem na rynek. Peakoil to było mistrzostwo jeśli chodzi o uzyskane zyski na drożejącej ropie przez zaledwie kilka banków inwestycyjnych. Krótko mówiąc trzeba być czujnym, krytycznym i pamiętać, że gaz łupkowy będzie niezwykle ostro zwalczany w Europie przez wiadomo kogo. Z drugiej strony trzeba także pilnować aby skutki ekologiczne wydobycia były minimalne. Każda ze znanych mi odkrywek węgla brunatnego realizowanych za komuny miała szerokie skutki ekologiczne (trzęsienia ziemi pod Bełchatowem, susza) ale nawet wtedy starano się przeciwdziałać i dziś mieszkaniec Kleszczowa złego słowa o kopalni nie powie.
jwalas April 19th, 2011, 05:31 AM ^^ Ten film oparty jest na kłamstwie,manipulacji i niedomówieniach dlatego szkoda nawet czasu na oglądanie ale dziwi mnie jego szybka popularność tak jak by jakaś niewidzialna ręka go promowała.Najbardziej efektowny moment w filmie podpalanie wody w kranie nie ma związku z wydobywaniem gazu metodą frack gdyż jest to metan pochodzenia organicznego.
Tylko w dwóch przypadkach stwierdzono obecność gazu z łupków i była to wina firm wykonujących cementowanie otworów w pozostałych występował tylko metan organiczny i mimo że reżyser wiedział o tych badaniach nic o nich nie wspomniał .Autor oskarża również firmy wydobywające gaz o zatrucie ryb w jednej z rzek a dochodzenie wykazało że jest to wina kopalni .
Reżyser wmawia że w wyniku fracking wiele gazu przedostaje się do atmosfery a ani słowem nie wspomniał że jest wiele rejonów w Stanach gdzie gaz uchodzi do atmosfery w sposób naturalny jak np w okolicach Fredoni,NY .Już w 1821 roku wydobywano tam gaz łupkowy do oświetlania miasteczka.
Troche linków:http://cogcc.state.co.us/library/GASLAND%20DOC.pdf
http://anga.us/media/136662/cogis%20complaint%20report%205-23-08.pdf
http://anga.us/media/136665/mcclure%20complaint.pdf
http://anga.us/media/179430/dunkard.pdf
lMl May 27th, 2011, 11:10 AM Która mapa jest bliższa prawdzie:
http://zasoby.ekologia.pl/slownik_grafika/zloza_gazu_lupkowego_w_polsce.jpg
http://slownik.ekologia.pl/869_Slownik_hydrogeologiczny/8107_7_G_0_gaz_lupkowy.html
http://i.iplsc.com/-/0000OZ6D1JOSW8D7-C303.jpg
http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-w-maju-rusza-w-polsce-wyscig-po-gazowe-zloto-z-lupkow,nId,271408
Najczęściej spotykane mapy w strumieniu informacji dotyczącym gazu łupkowego. Różnica głównie w występowaniu/braku pasa południowo-zachodniego. Czy może istnieje jeszcze jakaś inna?
czarny May 27th, 2011, 03:59 PM Ciekawy artykul na WP mowiacy chyba wszystko na temat gazu z lupkow.
Mysle ze teraz wszyscy beda udowadniac ze wydobycie jest nieoplacalne i grozne dla srodowiska po to by utrzymac dotychczasowy status quo w Europie.
Zaskakujaca jest tylko postawa pana Pawlaka zdaje sie ze on gra w innej druzynie reprezentujac inne barwy narodowe.
Link do artykulu ponizej:
http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,Polsko-rosyjska-wojna-z-atomem-w-tle,wid,13443477,wiadomosc.html
Maurycy May 27th, 2011, 11:18 PM Polska nie moze przegrac tej walki, UE nie ma prawa zablokowac naszego wydobycia, naprawde jestem za wytoczeniem nawet najciezszych armat jesli w Brukseli 'powstanie' jakis pomysl oplat srodowiskowych badz blokady ekologicznej ktore zdlawilyby eksploatacje zloz.
rekcza May 27th, 2011, 11:39 PM Co do bezpieczeństwa wydobycia gazu łupkowego, bardzo podobała mi się wczorajsza wypowiedź premiera Pawlaka który mówił tak, Francuzi mają swoje interesy (elektrownie jądrowe) aby mówić że to jest niebezpieczne, Rosjanie mają swoje powody aby mówić że to niebezpieczne. I jeśli to by była prawda co pokazuje kilka filmów zamieszczonych w internecie (słynny gaz w kranie zamiast wody itp.) to w Ameryce kraju gdzie ludzie po potknięciu się na schodach jakiejś instytucji i rozbiciu na nich głowy lecą do sądu żądając milionowych odszkodowań ludzie skarżyli by firmy wydobywcze na potęgę a jakoś nie ma spraw tego typu. Przynajmniej takich które zakończyłyby się wypłatą odszkodowań. Nie wiem czy to prawda że żadna firma wydobywcza nie zapłaciła jeszcze centa odszkodowania (czy to w wyniku przegranego procesu czy przedprocesowej ugody) ale jeśli tak to moim zdaniem nie ma oczym gadać, tzn. wydobycie gazu nie jest jakoś szczególnie niebezpieczne a przynajmniej w porównaniu z dotychczasowymi metodami pozyskiwania źródeł energii (kopalnie węgla, elektrownie atomowe itd.)
Luki_SL June 28th, 2011, 08:03 AM Źródło : http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,Bedzie-wielki-polski-gaz,wid,13545588,wiadomosc.html
PGNiG z szansą na wielki gaz
Odwierty w rejonie Kutna będą nietypowe - będą prowadzone na głębokości ponad 6,5 km, podczas gdy standardowe wiercenia sięgają ok. 4 km w głąb ziemi. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ma jednak doświadczenie także przy odwiertach poniżej 7 km, więc problemów technicznych być nie powinno.
- Struktura złoża w rejonie Kutna jest podobna do tej w Holandii i na Morzu Północnym w rejonie Wielkiej Brytanii, czyli w krajach, które po Norwegii są głównymi producentami gazu w Europie Zachodniej - tłumaczy dyrektor departamentu poszukiwań PGNiG Piotr Gliniak. To obszar tzw. czerwonego spągowca, podobnie jak w Holandii.
Zdaniem Gliniaka na wykonanie odwiertu potrzeba kilku miesięcy, potem ok. 6-7 tygodni na badania i mniej więcej za rok powinno być wiadomo, ile rzeczywiście gazu jest w rejonie Kutna. Zdaniem prof. Stanisława Rychlickiego z krakowskiej AGH, który kieruje radą nadzorczą PGNiG, właśnie ze względu na podobieństwo geologiczne szanse na potwierdzenie zasobów są bardzo duże. - Na razie ze stuprocentową pewnością nie możemy potwierdzić tych złóż, ale liczymy na sukces pierwszych odwiertów - mówi Rychlicki.
Optymistycznie o kutnowskiej koncesji wypowiadają się też szefowie FX Energy. Wiceprezes Andy Pierce pod koniec ubiegłego roku, gdy obie firmy zawarły umowę o zarządzaniu koncesją, przekonywał, że złoże ma „ogromny potencjał”.
- Nawet przy ostrożnych założeniach zasoby w rejonie Kutna mogą sięgnąć 100 mld m sześc. gazu - mówi nam jeden z ekspertów. Dla porównania, całkowite zużycie gazu w Polsce to obecnie nieco ponad 14 mld m sześc. rocznie.
Nakłady w setkach milionów
Od efektów pierwszego odwiertu, które będą znane na początku przyszłego roku, uzależnione zostaną kolejne prace. Sukces będzie oznaczać opracowanie całego programu inwestycyjnego, wartego kilkaset milionów złotych.
Żadna z firm o stronie finansowej projektu nie chce jednak mówić. PGNiG od października ubiegłego roku ma umowę z FX Energy na zarządzanie koncesją. Operatorem tej koncesji jest firma amerykańska, a do polskiej należy 50 proc. udziałów. - To naturalne, że obie firmy podzielą się kosztami i ryzykiem w tym przedsięwzięciu - mówią eksperci.
FX Energy i PGNiG współpracują nie tylko w rejonie Kutna, ale też podzieliły się udziałami w kilku innych koncesjach, m.in. w Wielkopolsce. I przyniosło to już pierwsze efekty - na przykład na początku roku w rejonie Lisewa odkryto pokłady gazu podczas wierceń na głębokości ok. 3,8 tys. m (to też teren czerwonego spągowca).
Nieoficjalnie przedstawiciele firm przyznają, że sukces pierwszych odwiertów w rejonie Kutna powinien przyspieszyć decyzję o uruchomieniu wydobycia. Wydobycie na na skalę przemysłową byłoby możliwe nawet już za trzy lata. Trudno jednak przewidzieć, jak wpłynie na rynek gazu w Polsce. - Wszystko zależy do skali produkcji, ale wiadomo, że na początek może to być około miliarda metrów sześc. gazu rocznie - mówi jeden z ekspertów.
Obecnie całkowite wydobycie gazu w Polsce sięga 4,2 mld m sześc. rocznie, a PGNiG ma plany zwiększenia eksploatacji ze złóż konwencjonalnych do 4,5-5 mld m sześc. Zatem wzrost dzięki koncesji w rejonie Kutna byłby istotny.
Równocześnie prognozowany jest jednak równie istotny wzrost zapotrzebowania na gaz ziemny w Polsce wynikający z rozwoju energetyki gazowej. Kilka firm - Energa, Tauron czy PGE - planują budowę dużych bloków opalanych gazem, i to w ciągu 5-7 lat. W tym czasie raczej nie pojawi się istotne wydobycie gazu łupkowego, które mogłoby zmienić bilans gazowy kraju, dlatego eksploatacja kutnowskiego złoża miałaby ogromne znaczenie.
Więcej na inwestycje
Poszukiwania złóż to jedna z głównych pozycji na liście wydatków inwestycyjnych PGNiG. Spółka przeznaczy na ten cel w tym roku 1,1 mld zł, podczas gdy wszystkie jej inwestycje pochłoną 5,6 mld zł.
Do tej pory szefowie gazowej firmy zakładali, że na poszukiwania gazu na terenie kraju wydadzą w tym roku ok. 650 mln zł. Jak ustaliliśmy, kwota ta znacząco wzrośnie – przynajmniej o 200 mln zł. Powód to wstrzymanie prac w Egipcie i Libii ze względu na niestabilną sytuację polityczną.
- Środki planowane w budżecie na koncesje w obu tych krajach zasilą poszukiwania w Polsce - mówi anonimowo jeden z przedstawicieli PGNiG. Zarząd ma podjąć decyzję w tej sprawie w najbliższych tygodniach.
100 mld m sześc. mogą wynosić zasoby złoża gazu w rejonie Kutna. Dla porównania, w ciągu roku w Polsce zużywa się nieco ponad 14 mld m sześc. błękitnego paliwa, przy czym większość, bo ponad 9 mld m sześc., pochodzi z importu z Rosji
preseant June 29th, 2011, 01:08 PM Centrum Pierwiastków Krytycznych na AGH
Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie powołała Centrum Pierwiastków Krytycznych, które będzie się zajmować technologiami wydobycia, wzbogacania, otrzymywania i wytwarzania pierwiastków występujących w śladowych ilościach w przyrodzie.
Pierwiastki krytyczne są niezbędne dla wielu rozwijających się gałęzi gospodarki, przede wszystkim elektroniki. Stosuje się je np. w samochodach o napędzie elektrycznym w ogniwach paliwowych, panelach słonecznych, czy przy produkcji ekranów LCD. - Te pierwiastki są obecnie kluczowe dla rozwoju gospodarki światowej, a Polska posiada dość dużo tych zasobów - ocenił rektor AGH prof. Antoni Tajduś.
Centrum Pierwiastków Krytycznych jest jednostką pozawydziałową AGH, zrzeszającą wszystkie zespoły badawcze zajmujące się w krakowskiej uczelni tego typu materiałami. W sferze jego zainteresowania są takie pierwiastki jak m.in. antymon, beryl, kobalt, ind, gal, german, magnez, niob. W ocenie rektora AGH ich wydobycie, przetwarzanie i sprzedaż na światowe rynki mogłoby stanowić silną gałąź polskiego przemysłu. Krakowska uczelnia nawiązała już kontakty w tej dziedzinie z przemysłem, m.in. koncernem miedziowym KGHM Polska Miedź SA oraz Zakładami Górniczo-Hutniczymi Bolesław w Bukowinie, eksploatującymi kopalnię rud cynku i ołowiu. Większość metali rzadkich występuje bowiem w złożach, w których towarzyszą metalom podstawowym. - Polska jest w tej szczęśliwej sytuacji, że my niektóre z pierwiastków krytycznych albo mamy na swoim terytorium i możemy je wydobywać lub też te pierwiastki są możliwe do odzyskania w odpadach uzyskiwanych przy produkcji miedzi, cynku czy ołowiu - zaznaczył Tajduś.
Według niego, część technologii wydobycia lub odzyskiwania tych pierwiastków została wcześniej opracowana, a teraz trzeba je dostosować do współczesnych wymogów. Niektóre będzie trzeba wymyślić lub kupić zagranicą. Pierwsze rezultaty prac nowej placówki powinny się pojawić już na początku przyszłego roku.
Jak zauważył rektor AGH, ceny pierwiastków krytycznych na światowych rynkach gwałtownie rosną, a ich produkcję i sprzedaż zdominowały Chiny. - Problem polega na tym, że na te pierwiastki zaczęto zwracać uwagę w Unii Europejskiej od niedawnego czasu, od momentu kiedy się zorientowano, że Chińczycy bardzo ciekawie podeszli do sprawy. Dzięki temu praktycznie kontrolują w tej chwili rynek pierwiastków krytycznych na świecie - zaznaczył prof. Tajduś.
Chiny posiadają złoża na własnym terenie, a także w ostatnich latach wykupili wiele złóż poza swoimi granicami, głównie na Dalekim Wschodzie i Afryce.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9851321,Centrum_Pierwiastkow_Krytycznych_na_AGH.html
yarross June 29th, 2011, 02:23 PM Z tym magnezem to trochę przegięli. Stanowi znaczny % skorupy matuli Ziemi :)
prof. Alicja Stone June 29th, 2011, 10:38 PM Z tym magnezem to trochę przegięli. Stanowi znaczny % skorupy matuli Ziemi :)
To chyba wyjaśni sprawę: http://en.wikipedia.org/wiki/Rare-earth_magnet [w sensie, że na to trafił redaktor i nie umiał obrobić umysłem].
madox1 July 24th, 2011, 08:08 PM A krzemień pasiasty jest rzadszy od diamentu. Występuje w jednym miejscu na Ziemi - ziemi sandomierskiej i jest coraz bardziej porządany przez jubilerów całego świata. Nie tylko jest ładny ale i oryinalny w wyglądzie, przez co jest w posiadaniu wielu znanych gwiazd światowego show biznesu. Ze względu na jego rzadkość jest coraz droższy a jego cena stale rośnie, ze względu gdyż od niedawna świat dowiedział się o jego istnieniu. Poza tym jest tak samo jak diament twardy a zarazem kruchy, przez co jest trudny w obróbce, ale efekty są wyśmienite.
http://img231.imageshack.us/img231/1660/krzemiepasiastykula.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/231/krzemiepasiastykula.jpg/) http://img18.imageshack.us/img18/681/krzemien.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/18/krzemien.jpg/)
http://img339.imageshack.us/img339/3742/pj20090613.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/339/pj20090613.jpg/) http://img855.imageshack.us/img855/9610/3789874.jpg (http://imageshack.us/photo/my-images/855/3789874.jpg/)
Zdecydowanie to kamień narodowy:)
yarross July 24th, 2011, 10:01 PM porządany
:nuts:
tak samo jak diament twardy
Jakoś nie wierzę w tę twardość.
Zdecydowanie to kamień narodowy:)
Fakt, bardzo ładny.
madox1 July 24th, 2011, 10:34 PM ^^ Może z podobną twardością przesadziłem, ale krzemień pasiasty jest dosyć twardy. Na 10 stopniową skalę Mohsa gdzie 10 to diament, krzemień pasiasty ma 7 stopi. Na dzień dzisiejszy jeszcze jest mało znany na świecie, ale niewątpliwie posiada 3 najbardziej porządane cechy jubilerskie: rzadkość, twardość i dekoracyjność.
konsumpcjonista July 25th, 2011, 12:29 AM Nie znalazłem innego wątku, ale chyba nie ma osobnego o gazie łupkowym?
Czy wiadomo, jaka jest relacja pomiędzy wydobyciem tego gazu a trzęsieniami ziemi? Otóż w Wielkiej Brytanii i we Francji zanotowano wstrząsy, które jak podejrzewa się mogły być wywołane właśnie przez drążenia w skałach.
W Arkansas w środkowym USA od września 2010 zanotowano 1000 wstrząsów, chociaż inne źródła podają liczbę nawet 7 tysięcy. Ostatni miał miejsce kilka godzin temu. I choć większość jest niewielka, to zdarzają się takie powyżej 4 stopni w skali Richtera. To obszar strefy sejsmicznej Nowego Madrytu, gdzie w przeszłości występowały wstrząsy, ale są one najsilniejsze w okolicach odwiertów.
zmAwkYLEV80?rel=0
bankier July 25th, 2011, 09:57 AM Czy wiadomo, jaka jest relacja pomiędzy wydobyciem tego gazu a trzęsieniami ziemi?
Wiadomo od dawna - to nic nowego.
Relacja jest taka że w strefach tych obserwuje się zjawiska indukowane działalnością wydobywczą. Są one tym większe im więcej nieciągłości geologicznych istnieje na danym obszarze.
Podobne zjawiska notuje się w przypadku kopalni głębinowych (w Polsce LGOM i GOP) oraz odkrywkowych (ostatnie silne zjawisko z okolic Bełchatowa było w styczniu 2010).
Zjawiska mogą również indukować prace związane z wtłaczaniem wody w otwory np geotermia (parę lat temu było zjawisko o magnitudzie ponad 4 w Bazylei po którym temat geotermii zarzucono).
A największe zjawiska indukowane pochodzą od napełniania zbiorników wodnych. Magnitudy takich trzęsień sięgają nawet 6.5.
A krzemień pasiasty...od niedawna świat dowiedział się o jego istnieniu...
Nie sądzę - temat znany od wczesnej epoki kamienia (neolitu).
Swego czasu byłem nawet w neolitycznej kopalni tegoż surowca w Krzemionkach Opatowskich.
Jeżeli to ma być takie cenne to polecam się tam udać i zobaczyć jak on występuje.
Cygi89 July 25th, 2011, 02:57 PM Czy jest ktoś w posiadaniu zestawienia charakterystyk polskich węgli kamiennych z rejonów górnego śląska i lubelszczyzny? Chodzi mi konkretnie o zawartość substancji nieorganicznej i jej skład, co po spaleniu przedkłada sie na ilość popiołów.
perdurabo July 25th, 2011, 03:02 PM A krzemień pasiasty jest rzadszy od diamentu. Występuje w jednym miejscu na Ziemi - ziemi sandomierskiej i jest coraz bardziej porządany przez jubilerów całego świata. Nie tylko jest ładny ale i oryinalny w wyglądzie, przez co jest w posiadaniu wielu znanych gwiazd światowego show biznesu. Ze względu na jego rzadkość jest coraz droższy a jego cena stale rośnie, ze względu gdyż od niedawna świat dowiedział się o jego istnieniu. Poza tym jest tak samo jak diament twardy a zarazem kruchy, przez co jest trudny w obróbce, ale efekty są wyśmienite.
Zdecydowanie to kamień narodowy:)
ciekawe kiedy jubilerzy sięgną po inne krzemienie np
Świeciechowski:
http://idacdonikad2.blox.pl/resource/Krzemien_swieciechowski.jpg
(zwany tez szary, biały nakrapiany - tak archeolodzy nie mają fantazji w nazewnictwie :lol:)
albo Czekoladowy:
http://turystyka.skar.pl/Foto/artykuly/rydno6.jpg
Krzemieni jest masa rodzajów o róznych stopniach łupliwości, taki świeciech sypie sie niemiłosiernie a pasiaczka trzeba się ostro namęczyc żeby obrobić. No i o różnym wyglądzie. Jedyne co mnie martwi to że sporo osób jest gotowych rozkopać stanowiska archeologiczne by zdobyć pasiaka.
Mam w piwnicy ze trzy spore buły krzemienia z czasów archeologii - chciałem się pobawić trochę w archeologię eksperymentalną, fajna sprawa takie łupanie krzemieni tylko łatwo się pociać to cholerstwo jest bardzo ostre.
RafalZCH July 30th, 2011, 04:15 AM KE, rekoma niemieckich ekspertow, wypichcila raport o szkodliwosci gazu lupkowego na wszystko, co zyje:
Raport sugeruje wprowadzenie restrykcji i obciążeń regulacyjnych, a w efekcie finansowych, na ten rodzaj zasobów gazu, tak by „zlikwidować przywileje dla poszukiwań i produkcji gazu łupkowego”. Tymczasem nie istnieją w Europie, w tym w Polsce, żadne przywileje dla gazu łupkowego, choćby dlatego, że nie istnieją żadne regulacje specyficzne dla gazu łupkowego, a poszukiwania i produkcja mają bazę prawną i regulacyjną w pełni odziedziczoną z konwencjonalnych złóż węglowodorów – mówi Rynkowi Infrastruktury Paweł Poprawa z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Ekspert PIG punktuje również inne nieprawdy zawarte w raporcie, który opublikował Parlament Europejski. Dokument został stworzony na wniosek komisji ds. ochrony środowiska. Autorami dokumentu „Wpływ wydobycia gazu łupkowego na środowisko i zdrowie człowieka” są niemieccy eksperci.
reszta artykulu:
http://www.rynekinfrastruktury.pl/artykul/34/1/o-mitach-zawartych-w-raporcie-ke-na-temat-gazu-lupkowego.html
Po tym jak Gerhard Schröder otrzymal stanowisko przewodniczącego Rady Dyrektorów w NordStreamie to ja bym tam im nie wierzyl.
Wyglada na to, ze wielu panstwom zalezaloby na tym, zeby wydobycie gazu łupkowego gdziekolwiek w Europie bylo nieoplacalne(bo jakies extra koszty) lub zabronione (bo szczelinowanie).
Ciekawe, ze jakos do nas nigdy nie dotarlo przedtem, jaki to armagiedon bedzie, ten gaz lupkowy, zanim sie okazalo, ze moze byc go od cholery i ciut ciut w Polsce. W USA ludziom woda wybuchala w kiblach, a u nas nawet zadnej zmianki? Nawet w "Fakcie"?
Teraz tak jakos obrodzilo ekspertami "na nie".
Mam nadzieje, ze wywiad w Polsce dziala i bedzie sprawdzal komu czeki wysyla Gazprom.
Ponadto, w sprawie gazu łupkowego mamy niezlego sojusznika - Wielka Brytanie. A oni pisza tak:
Shale gas drilling in the UK has been given the go-ahead by MPs in a new report looking at the impact it could have on water supplies, energy security and greenhouse gas emissions.
http://www.bgs.ac.uk/research/energy/shaleGas.html
A Brytyjczycy raczej nie dadza sie zakrzyczec niemiecko-rosyjskim wlascicielem baltyckiej rury, ani francuzkim pseudo-ekologom, ani nawiedzonym amerykanskim dokumenatlistom pokroju Michael Moor'e i spolka. Przynajmniej do tej pory sie nie dawali.
I jeszcze to, jakze prawdziwe i jak wiele tlumaczace:
The European Union gets 80 per cent of its gas imports from Russia via the Ukraine. Russian's state energy company, Gazprom, has used its gas exports as a political weapon: most recently turning off the tap to the Ukraine, which affected some European countries as collateral damage.
http://www.theregister.co.uk/2011/07/21/shale_gas_energy_independence/
Bedziem, kuzwa, emiratem i basta! :-)
|
|