daily menu » rate the banner | guess the city | one on oneforums map | privacy policy (aug.2, 2013) | DMCA policy | flipboard magazine

Go Back   SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Infrastruktura i Technologia > Przemysł | Technologia | Design



Reply

 
Thread Tools
Old May 2nd, 2009, 02:13 AM   #1
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

[Polska] Bogactwa mineralne

Jako, że surowce mineralne i energetyka to wciąż podstawy rozwoju, funkcjonowania i bogactwa każdego państwa to proponuję wątek temu poświęcony. Interesują nas surowce bogactwa mineralne Polski (nie tylko energetyczne) jak i teraźniejszość i przyszłość energetyki w Polsce. Zachęcam do wklejania artykułów prasowych, wywiadów, analiz i w ogóle dzielenia się wiedzą Może będzie ciekawie. Najwyżej wątek umrze śmiercią naturalną...
Energetyka jądrowa, wiatrowa, geotermia mają osobne wątki.


Na początek dane poglądowe (dane z 2004 r.) a w następnych dniach wstawię ciekawą prasówkę.


Quote:
ENERGETYKA w Polsce



O dominującej roli węgla w polskiej energetyce przekonuje zamieszczony poniżej diagram.
Warto zwrócić uwagę na stosunkowo duże znaczenie węgla brunatnego. Ze względu na jego niską kaloryczność (1800-2200 kcal) i w związku z tym nieopłacalny transport na większe odległości, elektrownie, które go przetwarzają usytuowano w pobliżu kopalń. Powstały 3 wielkie kompleksy górniczo-energetyczne – Turoszów, Bełchatów i Konin. Przypada na nie w sumie ponad 40% całej krajowej produkcji energii elektrycznej. Elektrownia w Rogowcu koło Bełchatowa jest największa w Polsce – 4320 MW mocy.
Elektrownie cieplne opalane węglem kamiennym nie osiągają u nas tak dużych mocy. Ich lokalizacja związana jest z obszarami o dużym zapotrzebowaniu energetycznym i jednocześnie o korzystnych warunkach wodnych. Największe elektrownie cieplne na węgiel kamienny to: Kozienice (2600 MW), Opole (2160 MW), Rybnik, Połaniec i Dolna Odra (po 1600 MW).



Elektrownie wodne pełnią w polskim systemie energetycznym funkcję uzupełniającą (mają na ogół niewielką moc). Korzysta się z nich w okresach zwiększonego poboru energii eletrycznej. Użytkowane są różne typy hydroelektrowni, np. przepływowe i szczytowo-pompowe.
Turbiny w elektrowniach przepływowych napędza naturalnie płynąca woda w rzekach. Nie osiągają one jednak dużych mocy – największa jest w Brzegu Dolnym i ma 10 MW.


Elektrownie szczytowo-pompowe korzystają ze sztucznego, wymuszonego obiegu wody. W okresach zmniejszonego poboru energii woda pompowana jest do zbiornika leżącego wyżej. Następnie grawitacyjnie spada i napędza turbinę. Tak dzieje się np. w Żarnowcu, gdzie uzyskiwana jest moc 680 MW.
Często dla spiętrzenia wód rzeki i uzyskania większej mocy elektrowni w poprzek cieku buduje się zaporę, przed którą powstaje jezioro zaporowe, np. Jezioro Solińskie z 82-metrową zaporą.

Energetyka jądrowa nie funkcjonuje w Polsce na skalę przemysłową. W latach 90-tych ostatecznie zaniechono budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu na Pomorzu. Powodem były głównie względy bezpieczeństwa – projekt opierał się na technologiach radzieckich, takich samych jak w Czarnobylu, gdzie miała miejsce największa w historii katastrofa elektrowni atomowej.
Ostatnio pojawiły się jednak głosy powracające do idei budowy w Polsce elektrowni atomowej. Związane to jest ze stale rosnącym zapotrzebowaniem na energię elektryczną, które wynika z intensywnego rozwoju gospodarczego naszego kraju. Funkcjonujący obecnie system energetyczny już za kilkanaście może okazać się niewydolny. Toteż według wstępnych planów pierwsza elektrownia atomowa miałaby zostać u nas uruchomiona około roku 2020.
A póki co w Świerku pod Warszawą eksperymentalnie działają dwa reaktory jądrowe (o mocy 10 i 30 MW), które wykorzystywane są głównie do celów naukowych.

Niekonwencjonalne źródła energii użytkowane są w Polsce na niewielką skalę.
Elektrownie wiatrowe spotkać można głównie nad morzem, np. w Swarzewie koło Pucka czy Cisowie koło Darłowa.
Natomiast energia geotermalna sporadycznie wykorzystywana jest w ciepłownictwie do ogrzewania mniejszych miejscowości, np. Pyrzyc koło Szczecina czy Białego Dunajca koło Zakopanego.


BOGACTWA MINERALNE w Polsce





SUROWCE ENERGETYCZNE w Polsce


Spośród surowców energetycznych największe znaczenie w Polsce ma węgiel – zarówno kamienny jak i brunatny.

Węgiel kamienny odgrywał kluczową rolę w okresie powojennym. Władze PRL-u stale dążyły do jak największego wydobycia – w latach 70-tych zajmowaliśmy 4 miejsce na świecie pozyskując nawet 200 mln ton rocznie. Przejście na gospodarkę rynkową w 1989 roku spowodowało znaczne ograniczenie wydobycia i likwidację wielu niedochodowych, przestarzałych kopalń. W połowie lat 90-tych nieopłacalny stał się eksport polskiego węgla. Później okazało się też, że sprowadzenie węgla kamiennego na przykład z RPA czy nawet z Australii może być tańsze niż jego zakup w krajowych kopalniach.
Obecnie eksploatacja złóż węgla kamiennego prowadzona jest na Górnym Śląsku i w Zagłębiu Lubelskim (pod koniec lat 90-tych zaprzestano wydobycia w Zagłębiu Wałbrzyskim). Na Śląsku przetrwały jedynie najbardziej dochodowe kopalnie, które zrzeszyły się w spółkach węglowych (patrz mapa firm przemysłowych i tabela). Natomiast na Lubelszczyźnie górnictwo rozwinęło się stosunkowo niedawno (głównie w latach 80-tych) i z tego względu jest na tyle nowoczesne, że może dziś skutecznie funkcjonować w gospodarce rynkowej.

Wydobycie węgla w Polsce w latach 1950-2004



Wprawdzie pokłady węgla brunatnego rozpoznane zostały jeszcze przed II wojną światową, ale jego wydobycie na skalę przemysłową rozpoczęto dopiero w latach 60-tych. Eksploatacja prowadzona jest w 3 zagłębiach: Turoszowskim, Konińskim i Bełchatowskim. Zdecydowana większość pozyskiwanego węgla trafia do pobliskich elektrowni.
Trzeba wiedzieć, że pokłady węgla brunatnego zalegają płytko, tuż pod powierzchnią ziemi. W związku z tym wydobycie prowadzone jest metodę odkrywkową – węgiel wykopuje się z ziemi przy pomocy wielkich koparek. Prowadzi to do znacznych przekształceń krajobrazu – patrz zdjęcie.

Z pozostałych surowców energetycznych ważną rolę odgrywa gaz ziemny. Występuje on głównie w Wielkopolsce i na Podkarpaciu. Mimo stosunkowo dużego wydobycia – sięgającego 5 mld m3 rocznie – i tak w znacznym stopniu jesteśmy uzależnieni od dostaw tego paliwa z Rosji.
Jeszcze bardziej uzależnieniony od Rosji jest nasz kraj pod względem zaopatrzenia w ropę naftową – około 90% importu pochodzi właśnie stamtąd. Rodzime zasoby są raczej niewielkie, aczkolwiek na najbliższe lata planuje się znaczący wzrost wydobycia, nawet do 2 mln ton rocznie.
Najwięcej szybów naftowych spotkać można w Polsce na Podkarpaciu, w Wielkoplsce i na Pomorzu.

Wydobycie gazu ziemnego i ropy naftowej w Polsce
w latach 1950-2004



Uran, będący paliwem jądrowym, nie jest aktualnie u nas wydobywany. Na początku lat 60-tych zakończono eksploatację złóż w Kowarach (u podnóża Karkonoszy). Obecność tego pierwiastka stwierdzono także w niektórych skałach Bieszczad i Gór Świętokrzyskich.


RUDY METALI


Najważniejszym surowcem metalicznym w naszym kraju są rudy miedzi. Odkryto je w latach 50-tych ubiegłego wieku na Dolnym Śląsku. W Lubinie, Polkowicach, Rudnej, Sieroszowicach i Iwinach powstały kopalnie, a w Legnicy, Żukowicach (k. Głogowa) i Orsku huty – w ten sposób utworzony został Legnicko-Głogowski Okręg Miedziowy.
KGHM Polska Miedź SA jest obecnie jedną z najlepiej prosperujących firm w Polsce (patrz tabela i mapa firm przemysłowych). Zwłaszcza ostatnie lata przyniosły znaczny wzrost produkcji, do czego przyczyniła się korzystna koniunktura na światowych rynkach – stale istnieje duże zapotrzebowanie na miedź, a jej ceny utrzymują się na wysokim poziomie.

Produkcja miedzi rafinowanej i stali surowej w Polsce
w latach 1950-2004



Produkcja znacznie większa niż w hutach miedzi ma miejsce w hutach żelaza (wynika to ze zdecydowanie szerszego zastosowania wyrobów stalowych). Ten rodzaj działalności przemysłowej szczególnie intensywnie rozwijał się w czasach Polski Ludowej. Powstały wówczas dwie największe huty – w Krakowie (Nowa Huta) i w Dąbrowie Górniczej (“Katowice”). Poza tym wzmożona produkcja stali trwała m. in. w Bytomiu, Gliwicach, Chorzowie, Częstochowie, Zawierciu, Stalowej Woli, Ostrowcu Świętokrzyskim, Warszawie.
Po roku 1989 gospodarka rynkowa zweryfikowała rzeczywiste zapotrzebowanie na wyroby hutnicze wytwarzane u nas i stąd dosyć drastyczny spadek produkcji. Obecnie trwa trudny proces restrukturyzacji całego przemysłu ciężkiego, w tym hutnictwa.
Trzeba też nadmienić, że w Polsce praktycznie nie wydobywa się już rud żelaza – cały surowiec dla hut pochodzi z importu (głównie od naszych sąsiadów: Rosji i Ukrainy). Co prawda istnieją jeszcze niewielkie złoża (w ubiegłym stuleciu eksploatacja prowadzona była w okolicach Częstochowy, Łęczycy i w Okręgu Staropolskim), ale ich pozyskiwanie nie jest opłacalne.

Opłacalne jest za to wydobycie rud cynku i ołowiu. Występują one w rejonie Olkusza na Górnym Śląsku. Tam też zlokalizowano 3 huty – w Bukownie, Katowicach i Tarnowskich Górach.
Warto wiedzieć, że Polska liczy się w tej branży na świecie – zajmujemy 11 miejsce pod względem wydobycia rud cynkowo-ołowiowych.

Jeszcze wyższe, bo 7 miejsce, zajmujemy w pozyskaniu srebra. Ten metal szlachetny jest produktem ubocznym przy obróce rud miedzi oraz cynku i ołowiu, które to surowce występują u nas w znacznych ilościach.

Poza wyżej wymienionymi, na niewielką skalę wytapia się też w Polsce inne metale. W Koninie funkcjonuje huta aluminium (w latach 90-tych taki sam zakład zamknięto w Skawinie koło Krakowa), a we Wrocławiu, Kętach i Będzinie produkowane są wyroby z innych metali kolorowych.


POZOSTAŁE SUROWCE w Polsce


Przez wiele lat wydobycie siarki odgrywało u nas bardzo ważną rolę. Złoża odkryte w okolicach Tarnobrzegu zaliczały się do największych na świecie i szybko staliśmy się czołowym producentem tego surowca. Jednak w ostatnich latach sytuacja zmieniła się diametralnie. Według ostatnich danych statystycznych Polska była w 2004 roku jedynym państwem na świecie, gdzie na skalę przemysłową wydobywano jeszcze siarką rodzimą (występującą w postaci czystego pierwiastka).
Obecnie rozwinęły się inne metody uzyskiwania tego pierwiastka, np. w procesie odsiarczania gazu ziemnego, przy rafinacji ropy naftowej, z gazów powstających w czasie spalania węgla, z gazów hutniczych, z pirytów, gipsów i anhydrytów.
Także i w naszym kraju coraz więcej siarki uzyskuje się w/w sposobami. W połowie lat 90-tych eksport tego surowca stał się dla nas całkowicie nieopłacalny, co znacząco przyczyniło się do dalszego spadku wydobycia.

Wydobycie siarki rodzimej i soli kamiennej w Polsce
w latach 1950-2004



Polska posiada bogate złoża soli kamiennej. W jej wydobyciu mamy wieloletnie tradycje, które sięgają XII wieku. Oczywiście najbardziej znana jest zabytkowa kopalnia w Wieliczce koło Krakowa, gdzie nadal prowadzi się eksploatację (podobnie jak w pobliskiej Bochni). Duże pokłady soli występują też na Kujawach (w rejonie Inowrocławia i Kłodawy), a nieco mniejsze na wybrzeżu. Zakłady sodowe wykorzystujące sól kamienną znajdują się m. in. w Inowrocławiu, Janikowie (Kujawy) i Krakowie. Ponadto znaczne ilości soli zużywają wytwórnie chloru działające m. in. w Bydgoszczy, Inowrocławiu i Brzegu Dolnym.

Surowce skalne zalegają praktycznie na terenie całego kraju – szczególnie dotyczy to piasków, żwirów, glin, iłów, które są pozostałościami po zlodowaceniach.
Wapienie, dolomity, margle, gips, kredę (pochodzące z ery mezozoicznej) spotkać można głównie w pasie wyżyn – od Opolszczyzny po Wyżynę Lubelską. Tam też znajdują się największe cementownie, które je wykorzystują, np. w Górażdżach i Strzelcach Opolskich (Opolszczyzna), w Małogoszczy i Sitkówce-Nowinach (Kielecczyzna), w Chełmie i Rejowcu Fabrycznym (Lubelszczyzna).
Granity i bazalty (skały prekambryjskie) pozyskiwane są w kamieniołomach na Przedgórzu Sudeckim, np. w Strzegomiu, Strzelinie, Sobótce, Sulikowie.
http://www.wiking.edu.pl/article.php?id=288#dp

Last edited by preseant; August 3rd, 2009 at 06:12 PM.
preseant no está en línea   Reply With Quote

Sponsored Links
 
Old May 2nd, 2009, 02:16 AM   #2
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

TYTAN, WANAD, NIOB







Quote:
Suwalskie złoża warte więcej niż złoto całego świata...

Autor: Jan Wyganowski
Data publikacji: 09.03.2009 00:42

Debatę na temat kopalni rud polimetalicznych w Szurpiłach k. Suwałk w ramach dyskusji nad strategią dla tzw. Ściany Wschodniej proponuje Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna. – Pospierajmy się na argumenty, a nie wyobrażenia – przekonuje przewodniczący.

Jak bumerang powraca (przynajmniej w kręgach naukowców oraz mieszkańców Suwalszczyzny) w ostatnich miesiącach sprawa złóż polimetalicznych na Suwalszczyźnie. Spierają się ze sobą zwolennicy i przeciwnicy ich wydobywania. Jedni widzą wielką szansę gospodarczą nie tylko Polski północno-wschodniej, ale całej Rzeczypospolitej. Inni snują księżycowy krajobraz, gdyby nie daj Bóg – ktoś odważył się wbić kilof w piękną ziemię suwalską.



Droższe od złota

W ciągu trwających 40 lat badań geologicznych odkryto na Suwalszczyźnie niemal całą tablicę Mendelejewa. W Krzemiance i Udrynie, na głębokości 850 do 2,3 tys. metrów pod ziemią, zalega 1,5 mld ton rud polimetalicznych! Jest tu ok. 50 mln ton tytanu niezbędnego do produkcji samolotów, okrętów podwodnych i statków kosmicznych. Jest też wanad – jeden z najtrwalszych metali, a także anotrozyt – magmowa skała głębinowa, cenny materiał budowlany, kamienie półszlachetne. Wszystko to jest warte (licząc po cenach rynkowych) z 355 mld USD! A niezależny ekspert Stanisław Palka uważa, że „... zasoby ok. 30 pierwiastków tam występujących liczone od spągu złoża warte są biliony dolarów. Najprostsza konkluzja brzmi: suwalskie złoża są warte więcej niż złoto całego świata...”.

A mimo to nie tylko tych skarbów nikt nie wydobywa, ale w „Bilansie zasobów kopalin i wód podziemnych w Polsce” z 2002 roku, wydanym przez Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie, w dziale „Rudy żelaza, tytanu i wanadu” zapisano: „dla złóż rud magnetytowo-ilemitowych występujących w suwalskim masywie zasobowym zostały opracowane i przyjęte w 1996 roku kryteria bilansowości zatwierdzone przez ministra OŚZNiL. Zasoby złóż Krzemianka i Udryń zostały zatwierdzone jako pozabilansowe. W tym stanie, w Polsce, praktycznie brak jest rud żelaza... głównym dostawcą rud i koncentratów tytanowych jest Norwegia oraz Kanada, Wielka Brytania i Niemcy...”.
Sformułowanie „pozabilansowe” oznacza, iż „... zasoby złoża posiadają takie cechy, które powodują, iż ich eksploatacja nie jest możliwa obecnie, ale przewiduje się, że będzie możliwa w przyszłości w wyniku postępu technicznego, zmian gospodarczych itp...”.


Schylić się po skarb

Grupa naukowców, która wiosną 2004 roku powołała nawet konsorcjum ds. dalszego zbadania złóż (wchodzą w jego skład przedstawiciele Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa, Wojskowej Akademii Technicznej oraz Państwowego Instytutu Geologicznego) oraz działacze Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna uważają, że właśnie nadszedł najwyższy czas, by schylić się po suwalski skarb.

Kopalnia miała ruszyć już pod koniec lat 70. Za Gierka wzięto od rządu RFN 750 mln marek pożyczki. Zbudowano w Suwałkach fabrykę domów, duże osiedle mieszkaniowe, powołano do życia kopalnię. Rocznie miano wydobywać metodami z lat 60. 8 mln ton rud. Gród nad Czarną Hańczą, szalenie wówczas (obecnie też) opóźniony w rozwoju, stał się stolicą województwa. Planiści zakładali, iż z 30-tysięcznego miasteczka stanie się 130-tysięczną aglomeracją.
Od samego początku protestowali ekolodzy. Kto był w okolicach Suwalskiego Parku Krajobrazowego, ten bez wątpienia „zaraził się” arcypiękną przyrodą: polodowcowymi jeziorkami, wzgórzami, lasankami, czystym jak kryształ powietrzem. Ale to nie bunt miłośników przyrody, lecz kryzys gospodarczy spowodował, że w latach 80. rząd przesunął termin rozpoczęcia budowy kopalni na koniec wieku. Potem były ważniejsze sprawy na głowie. I gdy wydawało się, że wszyscy o suwalskim tytanie i wanadzie zapomnieli, koncepcję najpierw odkurzył Jerzy Ząbkiewicz. Jeszcze głośniej zrobiło się o niej, gdy wyszła sprawa amerykańskiego offsetu w ramach zakupu F-16. Wydobywaniem rud zainteresowała się bardzo konkretnie jedna z amerykańskich firm. Jako że oficjalnie były one wciąż „pozabilansowe”, znalazła już inne miejsce na świecie. A konsorcjum otrzymało wówczas negatywną odpowiedź na swój wniosek o dofinansowanie dodatkowych badań złóż. Resort nauki, podpierając się opinią Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, uznał, że nie ma ekonomicznego i ekologicznego uzasadnienia dla „drążenia" sprawy suwalskich skarbów.



Nowe możliwości

Innego zdania są zwolennicy kopalni. – Jest XXI wiek – tłumaczy Jerzy Ząbkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia i górnik oraz ekonomista w jednej osobie. – Są technologie pozwalające pogodzić górnictwo z ochroną środowiska. Wystarczy pojechać w rejon Kiruny w Szwecji czy też zwiedzić fińskie kopalnie. Suwalskie złoża znajdują się w górotworze składającym się ze skał krystalicznych wytrzymałych na tyle, by podczas urabiania rudy, nie zachodziła potrzeba stosowania nawet obudowy dla zapewnienia bezpieczeństwa górników, zaś temperatura na poziomach eksploatacyjnych stwarza właściwy klimat pracy dla przyszłych górników. Nie ma tu nawet zagrożeń gazowych! Ruda zalega bowiem w bezwonnym i bezgazowym złożu. Wydobycie byłoby zatem i bezpieczne, i ekologiczne, gdyż proces wstępnej obróbki surowca miałby miejsce wewnątrz kopalni. Po co dziesiątki tysięcy mieszkańców Śląska ma jeździć do pracy aż np. do Finlandii (m.in. do Turku), że o Niemczech nie wspomnę, skoro mogliby przenieść się wraz ze swoją wiedzą, kwalifikacjami, doświadczeniem na Suwalszczyznę. No i po co nasze huty mają importować za grube miliony rudy z innych krajów? – przekonuje Ząbkiewicz.

Natomiast Stanisław Palka w swym obszernym uzasadnieniu potrzeby zajęcia się wydobywaniem suwalskich rud, jakie skierował już przed kilkoma laty do Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych, pisał m.in. „... zakłada się zastosowanie technologii bezodpadowej, a więc nie będą powstawały hałdy... Istnieją wiarygodne dane pozwalające sądzić, że złoża norweskie są na wyczerpaniu, a wiadomo, że złoża fińskie zostały już wyczerpane... Kopalnie w Finlandii były użytkowane w latach 1949-1985 i były to kopalnie typu głębinowego o wydajności l,4 mln ton rudy rocznie. Nie było żadnych problemów ekologicznych...".



Małymi krokami

Jerzy Ząbkiewicz proponuje, by ze względu na różne jeszcze niewiadome oraz koszty rozpocząć wydobywanie małymi krokami, np. od jednej soczewki na 50 tys. ton wydobycia rocznie, co by pozwoliło użytkować suwalskie skarby przez... kilkaset lat! Pilotażowy odwiert mógłby powstać w miejscu nieczynnej już żwirowni w Potaszni k. Suwałk. Znajduje się tam obecnie... dzikie wysypisko śmieci, bo tyle pozostało z nie mającej nic wspólnego z ekologią żwirowni o mocy przerobowej 5 mln ton rocznie. Ale zostało też zaplecze techniczne w postaci torów kolejowych, linii energetycznej itp. Rudy byłyby transportowane tam tunelem z głębi ziemi. W dodatku kilka kilometrów dalej są tereny Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz Parku Naukowo-Technologicznego Polska-Wschód. W strefie ma nawet zakład jeden z potencjalnych odbiorców bieli tytanowej.

Przy okazji dyskusji o suwalskich rudach światło dzienne ujrzała informacja, że tutejsza ziemia kryje i inne skarby. W Tajnie w pobliżu Augustowa zalega kilkanaście rzadkich metali niezbędnych m.in. do produkcji nowoczesnych silników elektrycznych, supermagnesów, luminoforów, półprzewodników specjalnych, nadprzewodników odnawialnych i czystych źródeł energii. Głównym surowcem są związki niobu, zastępujące obecnie w nowoczesnej technologii wanad. Jak twierdzi J. Pałka, te złoża mogą stanowić co najmniej 80 proc. zasobów Unii Europejskiej! Jerzy Ząbkiewicz proponuje zatem: - Skoro tyle obaw co do celowości wydobywania rud, to niech spotkają się w Suwałkach zwolennicy i przeciwnicy koncepcji. Niech podyskutują, tak jak to miało miejsce w połowie lat 70. za pierwszego wojewody suwalskiego, nieżyjącego niestety już Eugeniusza Złotorzyńskiego, niech pospierają się na argumenty, a nie wyobrażenia. Skoro znani z wielkiej troski o środowisko Finowie wydobywali rudy, skoro następne co do wielkości złoża tytanu znajdują się aż w Australii, skoro w ślad za tymi pierwiastkami mogłaby przyjść na kresy Rzeczypospolitej nowoczesna myśl techniczna i technologia, to może jednak warto podebatować, nim cokolwiek zbudujemy lub uznamy, że nie warto budować. Tylko wówczas trzeba też odpowiedzi na inne pytanie: co w zamian? Z rolnictwa na górzystych, kamienistych suwalskich polach trudno wyżyć. Turystyka może zaś być tylko dodatkiem, a nie głównym źródłem dochodu. Suwalszczyzna to nie piaski Hiszpanii czy Francji. Tu sezon trwa 2-3 miesiące – przekonuje szef Samorządnej Suwalszczyzny, dodając: - rozpoczęcie wydobywania rud polimetalicznych dałoby pracę około 10.000 ludzi. Trzy tysiące pracowałoby w samej kopalni, pozostali w jej otoczeniu.
Przypomnijmy, że obecnie na Suwalszczyźnie bez pracy pozostaje około 9 tys. mieszkańców. Po 2013 roku – przekonuje J. Zubkiewicz – Unia Europejska swoją pomoc finansową ukierunkuje na innowacyjność, nowe technologie, zamiast – jak obecnie – dawać pieniądze na budowę dróg, wodociągów, kanalizacji. Zmienią się zatem priorytety. Pierwszeństwo będą miały inwestycje w wiedzę, innowacje. Może warto zatem, m.in. za te pieniądze rozpocząć przynajmniej badania nad m możliwościami wydobywania rud polimetalicznych spod pięknej ziemi suwalskiej.
http://www.gigawat.net.pl/article/ar...iew/1404/1/94/


Tytan

iqsdirectoryom.com

Quote:
Tytan (Ti, łac. titanium) – pierwiastek chemiczny z grupy metali przejściowych w układzie okresowym o liczbie atomowej 22. Jest lekki, posiada wysoką wytrzymałość mechaniczną, odporny na korozję (w tym również wody morskiej i chloru), metal o szarawym kolorze. Tytan jest dodawany jako dodatek stopowy do żelaza, aluminium, wanadu, molibdenu i innych. Stopy tytanu są wykorzystywane w przemyśle lotniczym (silniki odrzutowe, promy kosmiczne), militarnym, procesach metalurgicznych, motoryzacyjnym, medycznym (protezy dentystyczne, ortopedyczne klamry), sportów ekstremalnych i innych
wikipedia.org


Wanad



Quote:
Pierwiastek ten jest odporny na działanie wody, zasad, rozcieńczonych roztworów kwasów azotowego i siarkowego. Roztwarza się w wodzie królewskiej, kwasie fluorowodorowym i stężonym siarkowym.

Wanad wykazuje nadprzewodnictwo niskotemperaturowe oraz właściwości paramagnetyczne.

Pierwiastek ten jest lśniącym, srebrzystym metalem o słabych własnościach mechanicznych. W stanie czystym jest kowalny i ciągliwy. Staje się kruchy w temp. powyżej 300°C. Jest on dodawany do stali jako dodatek poprawiający odporność na ścieranie i pękanie (np. silniki spalinowe, stal narzędziowa). Ze względu na bardzo małe zasoby rud tego metalu i jego użyteczność wojskową stanowi on jeden z materiałów strategicznych.
Zastosowanie:
- katalizatory (przede wszystkim V2O5 na nośnikach) reakcji utleniania w przemysłowej chemii organicznej, np. utlenianie etylenu do etanolu, oraz w technologii nieorganicznej, np. utlenianie SO2 do SO3.
- domieszki do stali
- produkcja cermetali
- materiał konstrukcyjny reaktorów jądrowych
- znacznik promieniotwórczy - sztuczny izotop
wikipedia.org


Niob
Quote:

Jest to stalowoszary, miękki, ciągliwy i kowalny metal, podobny właściwościami do tantalu. Nie ulega korozji, nawet w wysokiej temperaturze, jest odporny na działanie mocnych kwasów nieorganicznych i wody królewskiej.

Obecnie otrzymuje się go na skalę przemysłową i stosuje do produkcji stopów z żelazem i niklem, a także w technice jądrowej. Stopy niobu z cyną i glinem wykazują właściwości nadprzewodzące.

Roczna światowa produkcja niobu przekracza 29800 ton. Główni producenci to: Brazylia (87,2%), Kanada (11,4%) i Australia (8,4%.)
wikipedia.org









I jeszcze jeden.


Quote:
ANDRZEJ PIEŃKOWSKI

ODKURZACZEM PO DNIE


Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/2008.

Od 9 lat Polska ma prawo do użytkowania kawałka dna Pacyfiku. Pod trzykilometrową warstwą wody czekają tam bardzo bogate złoża rud metali nieżelaznych. Problem w tym, jak je wydobyć.

Od 1987 roku nasz kraj jest członkiem międzynarodowej organizacji pod nazwą Interoceanmetal , która od 1991 roku ma wyłączne prawo użytkowania kawałka dna Pacyfiku o wielkości jednej czwartej powierzchni Polski (75 tys. km2). Korzystanie z tego prawa wymaga prowadzenia badań geologicznych, które kosztują polski budżet 135-150 tys. dolarów rocznie. Ten wydatek, choć duży, bardzo się opłaci pod kilkukilometrową warstwą wody leżą złoża rud metali o wartości szacowanej na 130 mld dolarów. Na razie nikt tych zasobów nie rusza, bo z przyczyn ekonomicznych wydobycie jest nieopłacalne. Jednakże za 10-20 lat, gdy złoża na lądzie zaczną się wyczerpywać, eksploatacja podmorskich rud stanie się niezwykle intratnym przedsięwzięciem. Polscy naukowcy i inżynierowie wraz z kolegami z innych państw prowadzą teraz rozpoznanie i dokumentację zasobów dna oceanicznego, a także testują różne techniki wydobycia.

Eksploracja dna oceanicznego na wielką skalę stała się faktem całkiem niedawno. Od czasu, gdy w 1960 roku Jacques Piccard i Don Walsh opuścili się w batyskafie Trieste na dno Rowu Mariańskiego, znacznie udoskonalono techniki badań podwodnych. Niemniej jednak osiągnięcia w tej dziedzinie nie były tak znaczne, jak w innych. Widać to szczególnie dobrze w porównaniu z eksploracją kosmosu - dokładnie i z bliska zbadaliśmy wiele ciał Układu Słonecznego, a nie dysponujemy dokładnymi mapami większości powierzchni dna oceanów. Częściową winę za ten stan ponosi okres "zimnej wojny", kiedy mapy te wykonywano w największej tajemnicy i dostęp do nich mieli tylko wojskowi decydujący o ruchach atomowych łodzi podwodnych. Do celów nawigacji wystarczy jednak wyłącznie znajomość ukształtowania dna. Życie biologiczne głębin i występujące tam zjawiska geologiczne badała dotąd jedynie garstka odważnych naukowców.

Z czasem zasobami głębokiego oceanu zainteresowały się przedsiębiorstwa czysto komercyjne. Powstał przy tym problem formalny, ponieważ cenne złoża leżały na wodach międzynarodowych, których stan prawny nie był ściśle określony. W 1974 roku amerykańska korporacja Deep Sea Ventures, która zainwestowała najwięcej środków w badania dna, wystąpiła do rządu USA o przyznanie wyłączności na prowadzenie działalności w pewnym rejonie Pacyfiku. W jej ślady wkrótce poszli następni, tak że sprawa trafiła w końcu na forum ONZ. Doprowadziło to w 1982 roku do uzgodnienia Konwencji Prawa Morza ONZ (UNCLOS), która weszła w życie w 1994 roku (jej pełny tekst można przeczytać na stronie internetowej Instytutu Morskiego w Gdańsku: http://www.im.gda.pl/konwencja/index.html), tak by regulowała ona w sposób jednoznaczny zasady dostępu do podmorskich złóż. Powołano jednocześnie Międzynarodową Organizację Dna Morskiego (ISBA - International Sea-Bed Authority), która nadzoruje wykonywanie zaleceń Konwencji w imieniu ONZ. W 1998 roku Zgromadzeniu tej organizacji przewodniczył główny geolog kraju Tadeusz Bachleda-Curuś. Jego wybór był wyrazem uznania dla wkładu Polski w prace ISBA.





Problem praw do zasobów wód międzynarodowych rozwiązano następująco: zainteresowane strony miały się zarejestrować i wykonać na własny koszt określone prace rozpoznawcze dla ISBA. Dzięki temu uzyskiwały status tzw. inwestora pionierskiego, dający im prawo wyłączności na uzgodnionym obszarze morskiego dna. Dotąd wymogi te spełniło w sumie 9 narodowych i międzynarodowych konsorcjów, w tym Interoceanmetal.



Kule armatnie

Działka należąca do Interoceanmetalu leży we wschodniej części Oceanu Spokojnego między podmorskimi uskokami Clarion i Clipperton. Od nazw uskoków cały ten obszar nazywa się strefą Clarion-Clipperton (mapki na następnej stronie). To najbogatszy na Pacyfiku rejon występowania konkrecji polimetalicznych - owalnych form mineralnych, zbudowanych z tlenków i wodorotlenków wielu cennych metali. Konkrecje oceaniczne odkryto jeszcze w XIX wieku podczas słynnej wyprawy brytyjskiego statku badawczego Challenger, jednak prawdziwe zainteresowanie wzbudziły dopiero w ciągu ostatnich 30 lat, gdy okazało się, że powszechnie występują w oceanach, i to w ogromnej ilości.

Głębokomorskie konkrecje polimetaliczne to dość dziwne formy mineralne. Naukowcom nie udało się dotąd dojść do porozumienia w kwestii mechanizmu ich powstawania. Są to kuliste, spłaszczone lub, rzadziej, nieregularne formy, przypominające kształtem i wielkością dawne kule armatnie. Występują we wszystkich oceanach świata, a także w niektórych morzach i jeziorach. Najcenniejsze jednak są oceaniczne, zalegające na głębokościach rzędu kilku tysięcy metrów. Ich wielkość, skład i zagęszczenie na dnie są różne w różnych obszarach oceanu. Najmniejsze mają rozmiary ziarenek piasku, największe osiągają 500 kg.

O wartości ekonomicznej konkrecji decyduje zawartość metali . Spośród pięciu głównych pierwiastków metalicznych tworzących te struktury manganu, żelaza, niklu, kobaltu i miedzi - cztery (bez żelaza) to bardzo poszukiwane surowce metalurgiczne. Nasz kraj ma szczęście posiadać na swym terenie bogate złoża miedzi, ale już mangan, nikiel i kobalt w całości importujemy. Specjaliści oceniają, że przy obecnym zużyciu zasobów lądowych tych pierwiastków starczy najwyżej na 40 lat. Potem pozostanie już tylko ocean i kosmos - ekonomiczna wyższość pierwszego z tych źródeł wydaje się oczywista.

Głębokomorskie konkrecje polimetaliczne powstają niezwykle powoli przyrastają mniej więcej 1 milimetr na milion lat. Właśnie tej powolności zawdzięczają prawdopodobnie swój cenny skład chemiczny. Powstają tylko w tych rejonach dna, gdzie woda jest dobrze utleniona. Krystalizacja rozpoczyna się od zarodka, którym może być odłamek szkieletu ryby lub fragment innej konkrecji; często są to zęby rekinów. Następnie na zarodku narastają, prawdopodobnie przy współudziale mikroorganizmów, koncentryczne warstewki tlenków manganu i wodorotlenków żelaza, zawierające dodatki innych metali.

Dotychczasowe badania wskazują, że metale zawarte w konkrecjach pochodzą z kilku źródeł. Główne źródła to podwodne wyziewy wulkaniczne i powolne ługowanie przez słoną wodę bazaltowych skał skorupy oceanicznej. Ale metale biorą się również z wód przydennych i osadów. Czerwone iły głębokomorskie, w których tkwią kule rudy polimetalicznej, są mieszanką mikroskopijnych cząstek mineralnych z rzek i lodowców, pyłu atmosferycznego oraz mikrometeorytów.

Inny niezwykle ciekawy problem naukowy dotyczy zalegania konkrecji na powierzchni dna: pomiary wskazują, że warstwa osadu dennego przyrasta tysiąckrotnie szybciej od konkrecji. Rodzi się zatem pytanie: jak to możliwe, że osad nie zasypuje w końcu "kul armatnich"? Powstało kilka hipotez tłumaczących ten pozorny paradoks. Według najciekawszej z nich, konkrecja jest stale na wierzchu, ponieważ działa na nią siła wyporu. Te metalonośne kule są dość lekkie, gęstsze od wody jedynie o 20-40%. Natomiast osad denny z czasem osiada i zagęszcza się, może więc po pewnym czasie stać się cięższy od konkrecji i wypchnąć je ku górze.

Odkurzać czy zamiatać?

Rozmieszczenie najbogatszych złóż konkrecji polimetalicznych na świecie (u góry) i schemat podziału strefy Clarion-Clipperton na działki dla poszczególnych inwestorów (z prawej). Żółte pola oznaczają nie przydzielone obszary w gestii ISBA, fioletowe działki poszczególnych konsorcjów (udziały USA, Chin, Japonii, Francji, Rosji, Korei Płd. i Niemiec), a zielone obszar działania Interoceanmetalu

Na lądach nie ma złóż zawierających zestaw pierwiastków, jaki występuje w konkrecjach. Eksploatując je z dna oceanu, uzyskuje się więc za jednym zamachem kilka metali, których wydobywanie na lądzie wymagałoby utrzymywania wielu kopalni. Poza tym oceaniczny kombinat górniczy można łatwo przenieść w inne miejsce, co jest niemożliwe na lądzie - przecież nie da się ruszyć szybów i chodników ani setek ton stali zużytych na ich umocnienie. Wszystkie te cechy czynią z podmorskiego górnictwa przedsięwzięcie bardzo przyszłościowe, ale na razie zbyt kosztowne. Nikt nie prowadzi dziś przemysłowej eksploatacji konkrecji, bo wydobycie czegokolwiek z głębokości 5 km jest wyjątkowo trudne. A musi przynosić zysk, i to dobry.

Metoda wydobywania konkrecji metodą hydrauliczno-pneumatyczną daje obecnie najlepsze rezultaty

Ogarnięte nową odmianą gorączki złota (a raczej niklu) firmy górnicze próbowały już niemal wszystkiego, by móc tanim kosztem wydobywać konkrecje. Najpierw, jeszcze w XIX wieku, ciągnięto po dnie specjalną siecią, tzw. dragą. Potem wymyślono "kubełki", opuszczane na linie i zagarniające do środka potężną porcję osadu z konkrecjami. W przemyśle wydobywczym najważniejszym czynnikiem opłacalności jest jednak ciągłość produkcji, zaczęto więc eksperymentować z technikami transportu urobku za pomocą rur. Na tej zasadzie opierają się dwie najlepsze obecnie, konkurencyjne metody: hydrauliczna i hydrauliczno-pneumatyczna. Różnią się w zasadzie tylko tym, że w tej drugiej dodaje się do wody sprężonego powietrza, co pozwala zmniejszyć liczbę zainstalowanych wzdłuż rury pomp.

Żadna z powyższych metod eksploatacji nie jest doskonała także od strony ekologicznej. Praktycznie nie da się uniknąć znacznego wzburzenia osadu dennego, w którym i na którym żyje zróżnicowana fauna głębokomorska. Choć zalecenia ISBA wyraźnie wymagają, by inwestorzy zbadali środowiskowe skutki swej przyszłej działalności, nikła znajomość głębokomorskich ekosystemów sprawia, że wciąż trudno ocenić szkodliwość podmorskiego górnictwa.

W przyszłości problemy natury ekologicznej mogą stać się główną przeszkodą w opłacalnej eksploatacji zasobów dna oceanicznego. Przewidując to, niektóre konsorcja górnicze przenoszą swoje zainteresowanie na obszary tzw. wyłącznej strefy ekonomicznej (EEZ), gdzie można prowadzić działalność gospodarczą jedynie na podstawie umowy z rządem danego kraju. Jeśli dodatkowo tym krajem jest małe, niezamożne państwo posiadające bogate złoża rud metali we własnej strefie, można liczyć na to, że zadowolony z zysków rząd będzie patrzył przez palce na kwestię zachowania środowiska naturalnego. W przypadku konkrecji taka strategia zapewne nie będzie jednak konieczna, bo, pomijając głębokość, trudno wyobrazić sobie łatwiej dostępną rudę. Wystarczy je po prostu pozbierać.



Razem taniej

W kwietniu 1987 roku m.in. Kuba, Rosja, Czechy, Słowacja i Polska zawiązały Wspólną Organizację Interoceanmetal, by uzyskać prawo do eksploatacji konkrecji polimetalicznych z dna Oceanu Spokojnego. Polska od początku jest jednym z najbardziej aktywnych członków Interoceanmetalu, dlatego na siedzibę organizacji wybrano Szczecin. Stanowisko dyrektora generalnego od 1992 roku piastuje polski geolog i oceanotechnik dr Ryszard Kotliński . Na przyznanej przez ONZ części strefy złożowej Clarion-Clipperton Interoceanmetal prowadzi obecnie prace dokumentacyjne, ekologiczne oraz próbną eksploatację. Polska nie ma własnego statku do badań geologicznych dna morskiego, więc nasi naukowcy pracują na statkach rosyjskich, japońskich i chińskich. W naszej strefie konkrecje zalegają na głębokości około 4200 m.

Polska będzie korzystać z wydobytych w przyszłości surowców w stopniu proporcjonalnym do udziałów w inwestycjach. Początek eksploatacji przewiduje się na 2012 rok.

Superruda


Konkrecje polimetaliczne warto wydobywać, bo zawierają kilkanaście cennych metali. Niektóre z nich, jak mangan, nikiel, kobalt lub wanad, nie mają złóż na terenie Polski i jesteśmy zmuszeni je importować. Innych pierwiastków, jak miedź, ołów i cynk, mamy pod dostatkiem. Prognozy wskazują jednak, że złoża te skończą się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Całkowitą masę konkrecji polimetalicznych w oceanach świata szacuje się na 90 mld ton.

Skład chemiczny konkrecji zmienia się w szerokich granicach. Na rysunku przedstawiono dane przeciętnej konkrecji z pola Clarion-Clipperton. Metale występujące w konkrecjach znajdują zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu:
Mn - dodatek do stali, baterie i akumulatory
Cu - przewody elektryczne, stopy (mosiądz i brąz), środki grzybobójcze
Ni - dodatek do stali, stopy szlachetne (monety), akumulatory, powłoki nierdzewne
Co - dodatek do stali, stopy magnetyczne, barwniki do szkła (błękit kobaltowy)
Mo - dodatek do stali, katalizatory, elektrody, smary
Zn - baterie, powłoki nierdzewne, barwniki (biel cynkowa)
V - dodatek do stali, katalizatory


Konkrecja polimetaliczna



Dodatkowe informacje:
http://www.teberia.pl/news.php?id=1634
http://www.min-pan.krakow.pl/Wydawni...lewska-POL.pdf
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/1B907B96

Last edited by preseant; June 4th, 2009 at 06:22 PM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 2nd, 2009, 02:58 AM   #3
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

Pozwalam sobie przekleić ciekawy art. znaleziony przez god-a. Teraz bardziej pasuje do tego wątku.

http://www.wnp.pl/artykuly/czy-co2-z...4_0_0_0_0.html

Quote:
"Paliwo ze spalin" - na pierwszy rzut oka to koncept z gatunku science fiction, ale przecież przyroda wykorzystuje podobny proces od miliardów lat. Rośliny uzyskują energię właśnie ze słońca, wody i ditlenku węgla. Nic dziwnego, że w laboratoriach nad sztuczną fotosyntezą pracuje wiele zespołów badawczych, m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Jak dotychczas wysiłki badaczy rozbijały się o... wydajność. Jednak prof. Dobiesław Nazimek twierdzi, że znalazł rozwiązanie tego problemu. Na razie wszyscy muszą wierzyć profesorowi i jego współpracownikom na słowo, bo ich nowa metoda produkcji paliw z CO2 czeka na patent. Dopiero po jego uzyskaniu inni specjaliści będą mogli zapoznać się ze szczegółami i rzetelnie zrecenzować odkrycie. Z prof. Dobiesławem Nazimkiem rozmawia Agnieszka Maderska.

Co takiego rewolucyjnego jest w Waszej metodzie, że udało się Wam niejako przechytrzyć entropię?

Ależ nie - uśmiecha się profesor - na globalną entropię nie ma mocnych, to przecież wartość termodynamiczna. Nam się udało zrobić dobrze dwie rzeczy. Stworzyć warunki do jak najefektywniejszego przebiegu procesu sztucznej fotosyntezy i znaleźć odpowiedni katalizator. Energię do procesu dostarcza wydajne źródło fotonów w zakresie UV, tak więc temperatura barwna reakcji jest odpowiednio wysoka. Rozwiązaliśmy też problem stosunkowo niskiego stężenia CO2 w fazie wodnej. Dzięki tym innowacjom zamiast 0,6 proc. mamy 15 proc. metanolu w odcieku (końcowym produkcie sztucznej fotosyntezy). Takie 15-procentowe "wino" oczywiście nie nadaje się jeszcze do baku. Trzeba uzyskany metanol odseparować od wody, a potem poddać procesowi tzw. MTG (methanol to gasoline, czyli "metanol w benzynę"). Dopiero tu otrzymuje się mieszaninę węglowodorów, z których składa się benzyna i olej napędowy.

I przed Panem nikt na to nie wpadł?

To nie tak. Pierwszą instalację MTG wybudowano w Nowej Zelandii już w 1985 r. Planowana jest budowa kolejnych, m.in. w Chinach i Mongolii. Dlatego śmieszy mnie, jak ktoś mówi, że z alkoholu nie można zrobić benzyny. To się robi na świecie, choć w Polsce nie. No, ale w naszym kraju nie lata się też na Księżyc, a to wcale nie oznacza, że takie loty są nierealne. W końcu 12 ludzi już na Księżycu było. I tu, i tu chodzi głównie o koszty. W Polsce uzyskanie 1 litra metanolu z metanu kosztuje 40 groszy. Warunkuje to cena surowca, czyli gazu ziemnego (to prawie czysty metan). Im droższy gaz, tym droższy metanol. Tymczasem wyprodukowanie 1 litra metanolu naszą metodą kosztuje 9-11 groszy. A tam, gdzie tani metanol, tam i tania benzyna.

Ile mógłby kosztować litr takiego "paliwa ze spalin"?

Tego nie wiem, ale cena produkcji jednego litra benzyny niepowinna przekraczać 30-40 groszy. Powiem więcej, gdyby wykorzystać cały ditlenek węgla, jaki produkują polskie fabryki, mielibyśmy nad Wisłą drugi Kuwejt. Z tej ilości surowca dałoby się wytworzyć cztery razy więcej benzyny i oleju napędowego, niż wynoszą potrzeby całej naszej gospodarki. I co ważniejsze, tankując takie paliwo do baku, nie odczułaby pani (a raczej - pani auto) żadnej różnicy. Patrząc na to od strony chemicznej, lewa strona równania jest co prawda inna, bo wprowadzamy inny komponent, ale po prawej otrzymujemy dokładnie taką samą mieszaninę węglowodorów, jaką uzyskuje się w procesie rafinacji ropy naftowej. Źródło powstania metanolu też nie ma znaczenia. Na cząsteczce tego alkoholu nie jest przecież nigdzie napisane "Ja jestem z ditlenku węgla", a "Ja z gazu ziemnego".

Długo pracowaliście nad tym wynalazkiem?

Pierwsze próby zaczęliśmy robić sześć lat temu. Wykazaliśmy, że proces jest możliwy, ale potem coś się zacięło. Mimo wysiłków otrzymywaliśmy to samo co inni. Bilans był zniechęcający. Już właściwie postawiłem na tym projekcie krzyżyk. I wtedy, w zeszłym roku, otworzyła mi się w mózgu jakaś klapka. Wiedziałem już, jak spowodować, żeby synteza była nie tylko możliwa, ale i efektywna. Próbki, które wysłaliśmy do akredytowanych laboratoriów, potwierdziły nasze przypuszczenia: mamy sukces!

Dlaczego udało się właśnie Wam w Lublinie?

Wydaje mi się, że to dzięki niesztampowemu myśleniu. W nauce bardzo często jak ktoś opublikuje pracę na dany temat, to inni za nim powtarzają badania. Tak wchodzi się w pewne koleiny myślowe, z których ciężko potem "wyskoczyć". Ja też przez jakiś czas czułem, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek. Nie mogliśmy wykombinować niczego oryginalnego.

Potrzebny był łut szczęścia?

W nauce zawsze są potrzebne szczęście i duża doza optymizmu. Inaczej badacz nigdy nic by nie zdziałał. Mało tego - moim zdaniem dobry naukowiec musi być także zarozumiały. To znaczy głęboko wierzyć w siebie i w to, co robi. Między uczonym a artystą różnica jest tylko w środkach wyrazu. I jeden, i drugi tworzy nowe rzeczy, obaj też potrzebują talentu, tak zwanej iskry Bożej. Nam jej nie zabrakło i temu zawdzięczamy sukces. Bo przecież nie weszliśmy do tej rzeki jako pierwsi; nie my wynaleźliśmy proces sztucznej fotosyntezy. Wielu pracowało nad tym przed nami. Nam udało się "tylko" ustalić dwa parametry: warunki do fotosyntezy i właściwy katalizator. Ale właśnie dzięki temu wyprzedziliśmy innych. Mieliśmy wtedy dwie drogi: albo piszemy artykuł do Science lub Nature, zyskujemy sławę i całemu światu pokazujemy, jak to się robi, albo patentujemy odkrycie i wtedy publikować możemy dopiero za 18 miesięcy. Zdecydowaliśmy się na to drugie.

Kiedy w takim razie będę mogła zatankować swój samochód benzyną wyprodukowaną Pańską metodą?

Wyliczyliśmy, że po to, by zakręcić kołem historii, potrzeba nam trzech lat i 100 mln złotych. W pierwszym roku chcielibyśmy tylko kontynuować badania. Teraz pracujemy na bardzo czystych składnikach. Nie wiemy, jak na przebieg procesu mogą wpłynąć, nieuniknione przecież w warunkach przemysłowych, zanieczyszczenia. Pytanie też, co by się działo, gdyby (tak jak to jest "w naturze") CO2 był zmieszany z powietrzem. Dane wskazują, że wydajność przekształcania w metanol spada, ale proces biegnie. Aż się prosi, żeby dokładnie przebadać takie funkcje. Rok badań jest konieczny, żeby prawidłowo zaprojektować prototyp instalacji. Trzeba też pamiętać o poprawkach, koniecznych przy każdej zmianie skali badań. To problem uniwersalny przy powstawaniu technologii. Weźmy choćby pani sweterek. Najpierw jego włókno opracowano w laboratorium, potem przetestowano w skali półtechnicznej, a dopiero na koniec zaczęto wytwarzać masowo.

Zdajemy sobie sprawę, że po drodze możemy napotkać wiele kłopotów, ale skoro radziliśmy sobie z nimi do tej pory, to nie ma powodu, by nie dać sobie z nimi rady w przyszłości. Zresztą, gdybyśmy nie wierzyli w sukces, nasza metoda nigdy nie wyszłaby z laboratorium.

Pan uważa, że lepiej, aby to był projekt państwowy (rządowy), czy może powinny się tym zainteresować prywatne spółki?

Moim zdaniem to powinien być strategiczny projekt rządu, a zarządzanie nim należy powierzyć nam, naukowcom. Oczywiście, to są pieniądze publiczne, społeczeństwo musi wiedzieć, na co są wydawane, ale to nie oznacza, że trzeba ujawniać całą technologię produkcji. Szukanie aprobaty dla naszego pomysłu na "paliwa z recyklingu" można przyrównać do akceptacji zamówień na uzbrojenie dla armii. Możemy powiedzieć: "Mamy pomysł na nowy czołg", pokazać, jak będzie wyglądał czy objaśnić zasadę działania, ale niekoniecznie musimy ujawniać, jak chcemy go konstruować. To byłoby wysoce nierozważne.

Boi się Pan, że ktoś podkradnie Wasze rozwiązania?

Ktoś mądrze powiedział: bogaty kraj mógłby w ogóle nie robić badań, bo może sobie kupić wyniki. Polska do bogatych nie należy, więc musimy wszystko robić sami. Jeżeli poczekamy, aż inni wpadną na to samo (a stanie się tak na pewno, prędzej czy później), wtedy będziemy musieli wyłożyć grube miliony. Jest jeszcze inny, nie mniej ważny aspekt całego zagadnienia: budując nową gałąź przemysłu, naprawdę zwiększamy bezpieczeństwo energetyczne kraju. Stajemy się samowystarczalni, nie musimy nikogo prosić o odkręcenie kurka z gazem czy odblokowanie ropociągu. Naszym "kołem zamachowym" przestaje być ropa. Możemy korzystać z tego, co już mamy, czyli z węgla, a przy tym spełniać nawet najbardziej wyśrubowane normy Unii Europejskiej dotyczące emisji CO2. W dobie ogólnoświatowego kryzysu warto pamiętać i o tym, że produkcją nowego paliwa nie zajmą się przecież krasnoludki. To wielki przemysł tworzący miejsca pracy. Jak wyliczyli polscy i niemieccy przedsiębiorcy, z którymi się konsultowałem w tej sprawie - rynek pracy będzie wart 20 mld złotych już w trzecim roku realizacji projektu. Ale są też ludzie zainteresowani tym, by energia była jak najdroższa. Spotykałem się z nimi na obradach rządowej podkomisji ds. energetyki i z przerażeniem słuchałem ich wypowiedzi.

Co zatem się stanie, jeśli ministerstwo nie zdecyduje się na zainwestowanie 100 mln złotych?

Nawet bez rządowego wsparcia nasze badania będą kontynuowane. Wierzę, że nikt już nie wyleje naszych rozwiązań do ścieku. Jeśli nie uda się stworzyć projektu strategicznego, będziemy próbowali wprowadzać naszą metodę w życie innymi sposobami, np. zawierając prywatne porozumienia z przedsiębiorcami. Uważam jednak, że byłoby to z dużą szkodą dla całej idei. Po pierwsze: będzie więcej kosztować, po drugie (co bardzo ważne) - będzie dłużej trwać. Nasz zespół nie jest w stanie obsłużyć więcej niż jednego, dwóch projektów jednocześnie. Doba ma tylko 24 godziny, a mnie już nawet pies w domu nie poznaje.

Przecież z takim projektem można chyba z powodzeniem sięgnąć po fundusze unijne?

O, tak! Z tym, że jest pewien problem: struktury Unii to najlepszy wywiad gospodarczy świata. Starając się o finansowanie, trzeba dokładnie opisać wykorzystywaną technologię. Oczywiście, każdy recenzent (sam też nim jestem) podpisuje klauzulę, że niczego dla siebie nie wykorzysta. Ale im więcej ludzi się w taki projekt angażuje, tym większe ryzyko przecieku... Dlatego wiele koncernów swoich kluczowych technologii nawet nie patentuje, tylko zamyka "know-how" w szafie pancernej. Weźmy taką Coca-Colę. Rozlewnie napoju można spotkać w każdym zakątku świata, ale syrop powstaje tylko w jednym miejscu - w Stanach. I po dziś dzień nikomu z zewnątrz nie ujawnia się receptury. W naszym przypadku też chodzi o ogromne pieniądze i technologię, która może zmienić energetyczną mapę świata.

Gdzie ma szansę powstać pierwsza fabryka "spalinowego paliwa"?

W zeszłym roku prowadziliśmy rozmowy z kilkoma przedsiębiorstwami. Chcieliśmy, żeby udostępniono nam kawałek tzw. boczników gazowych (system oddzielający część gazów od głównego ich strumienia) niezbędnych do postawienia instalacji półtechnicznej. Najbardziej otwarte okazały się Zakłady Azotowe w Kędzierzynie-Koźlu. Tam zapytano nas tylko: jak szybko można to podłączyć. Nie było żadnych pytań w stylu "Czy się uda?", "Czy warto?". Dlatego myślę, że Kędzierzyn to prawdopodobna lokalizacja.

Załóżmy, że znajdzie się źródło finansowania i projekt zacznie żyć własnym życiem. Co wtedy? Ma Pan pomysł na kolejne badania?

Oczywiście, że tak. Ale niczego nie zdradzę, bo wtedy inni naukowcy też się na to rzucą. A ja znowu chcę być pierwszy.
Narazie tyle. Wkrótce następne.

Last edited by preseant; May 2nd, 2009 at 03:15 AM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 2nd, 2009, 09:54 AM   #4
pab
Registered User
 
Join Date: Jan 2007
Location: Gdańsk / 3miasto
Posts: 1,105

Artykuł z lutowej Polityki o złożach gazu i ropy

Quote:
Mirosław Rutkowski
Polityka 24 lutego 2009
Wyciskanie gazu
Wielki worek ze światowymi zapasami surowców energetycznych opróżnia się. Gdy sięgnąć doń głębiej, okazuje się, że jest w nim więcej, niż sądzono. Na przykład gaz uwięziony w złożach, które od niedawna potrafimy eksploatować.

--------

Trudno uwierzyć, ale jeszcze 60 lat temu naturalny gaz ziemny, rozpalający ostatnio polityczne emocje do białości, był uważany za surowiec o niewielkim znaczeniu, wręcz przeszkadzający w eksploatacji ropy naftowej. Metanu, który jest głównym jego składnikiem, używano w gospodarstwach domowych nieopodal pól gazowych, w znikomym stopniu interesowały się nim zakłady przemysłowe. Szybko się to zmieniło, gdy przekonano się o zaletach tego czystego paliwa i zaczęła rozrastać się sieć rurociągów.

Intensywnie eksploatowane zasoby gazu już w latach 80. XX w. zaczęły się wyczerpywać, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Sięgnięto więc do głębokiego morza i pustyń polarnych. Jednak i to nie wystarczyło. Przypomniano sobie wówczas o tzw. niekonwencjonalnych zasobach gazu. Do najbardziej niezwykłych należą hydraty metanu – ogromne złoża wodnego lodu, w którego strukturze uwięzione zostały cząsteczki gazu; odkryto je na dnie wielu mórz i w obszarach polarnych (patrz: POLITYKA 19/06). Zasoby metanu z tego źródła zwielokrotniłyby globalne możliwości energetyczne. Niestety, eksploatacja metanowego lodu jest niezwykle trudna i ryzykowna. Łatwiejsze do uszczknięcia okazały się zasoby metanu uwięzionego w pokładach węgla kamiennego. Gaz z tego źródła wydobywa się w wielu miejscach na świecie, również w Polsce, chociaż wciąż na zbyt małą skalę w porównaniu do możliwości.

Najnowsze źródła niekonwencjonalne to gaz zawarty w łupkach (shale gas) i gaz uwięziony w izolowanych porach skalnych (tight gas). O istnieniu takich złóż jeszcze kilka lat temu mało kto, nawet wśród specjalistów, u nas słyszał. Dzisiaj skupiają zainteresowanie inwestorów.


Skąd w ogóle bierze się gaz? Aby powstało złoże gazu i ropy, musi zadziałać kilka czynników. Przede wszystkim potrzebna jest duża ilość gnijącej materii organicznej: glonów, planktonu, roślin, nie zaszkodzi dodatek szczątków ryb lub dinozaurów – nada się wszystko, co zawiera łańcuchy organiczne. Taki kompost powinien zostać szybko przykryty niezbyt grubą warstwą osadów mineralnych, najlepiej ilastych, zanurzony pod powierzchnię ziemi i podgrzewany geotermicznym ciepłem przez jakieś kilka milionów lat. W typowych warunkach najpierw wygotują się ciężkie frakcje ropy, potem coraz lżejsze, w końcu gaz ziemny. To, co powstaje w naftowej kuchni, jest lżejsze od otoczenia, wędruje więc ku powierzchni, dopóki nie natrafi na pułapkę – porowate skały, dobrze izolowane od góry warstwą skał nieprzepuszczalnych. W tym miejscu tworzy się złoże podobne do wielkiej gąbki nasyconej ropą i gazem.

Jak dotąd geolodzy i eksploratorzy interesowali się głównie właśnie takimi pułapkami złożowymi. A co ze skałami macierzystymi, w których narodziły się węglowodory? Nikt się tym nie przejmował, albowiem, jak wielokrotnie sprawdzono, te ciemne łupki ilaste, bogate w materię organiczną, często pachnące naftą, są prawie zupełnie nieprzepuszczalne. Na powierzchni łatwo się dzielą na cienkie płytki, ale kilometr pod ziemią przypominają beton. Nawet jeśli zawierają jeszcze metan, to jest on zamknięty w izolowanych mikroporach bądź fizycznie związany z materią organiczną (adsorpcja). Owszem, eksploatowano czasami gaz ziemny z takich skał, ale tylko wtedy, jeśli były nieco bardziej spękane niż normalnie, co umożliwiało powolne uwalnianie gazu wbudowanego niejako w strukturę łupków. Taki otwór odwiercono już w 1821 r. (a więc na długo przed epoką wielkiej nafty) w dewońskich łupkach formacji Dunkirk. Szyb, a właściwie studnia głębokości 9,5 m, dostarczała przez wiele lat gazu do oświetlania miasteczka Fedonia w stanie New York (USA). Z czasem o macierzystych łupkach całkiem zapomniano.
Wszystko się zmieniło wraz z rozwojem technik wiertniczych. Wiercenia poziome, jeszcze dwadzieścia kilka lat temu uważane za niezwykły wyczyn techniczny, w połowie lat 90. tak się rozpowszechniły, że zaczęto je stosować na masową skalę, aby zwiększyć wydobycie z konwencjonalnych złóż gazu i ropy. Szybko się okazało, że takie odwierty, drenujące znacznie większą objętość złoża niż tradycyjne otwory pionowe, dają się również zastosować do eksploatacji pozornie bezwartościowych czarnych łupków macierzystych. Jednak sama zmiana kierunku wiercenia niewiele daje. Aby uzyskać znaczące przepływy, trzeba jeszcze wytworzyć sieć sztucznych spękań, by jak największą powierzchnię skał połączyć z szybem eksploatacyjnym. Do wciąż arcytrudnej technologii wiercenia poziomych otworów na dużych głębokościach, przekraczających często 2 km, eksploratorzy dołożyli niezwykle finezyjną technologię tworzenia sieci szczelin, rozbiegających się koncentrycznie od odwiertu nawet na 900 m.

Nikt dokładnie nie wie, ile gazu uda się wycisnąć z czarnych łupków, ale skały tego typu występują na całej kuli ziemskiej, aczkolwiek nigdzie jeszcze poza Stanami Zjednoczonymi nie są wykorzystywane na skalę przemysłową. W USA zaś szybko rośnie wydobycie gazu łupkowego – w 1996 r. było to 8,5 mld m sześc., w 2006 r. już prawie trzykrotnie więcej. W 2007 r. ukończono tam 4185 nowych otworów, znacznie droższych od konwencjonalnych, ale – jak sądzą specjaliści – potrafiących dostarczać stałe ilości gazu nawet przez 30 lat.

Inwestorzy nie ominęli również Polski, która – jak twierdzi Paweł Poprawa z Państwowego Instytutu Geologicznego – ma spory, może nawet największy w Europie, potencjał eksploracyjny. Tutejsze czarne łupki zalegają na głębokościach od 500 do 4 tys. m w kilku tzw. basenach sedymentacyjnych. Najbardziej obiecująca jest strefa ciągnąca się skośnym pasem przez Polskę, od środkowego Pomorza po Lubelszczyznę, oraz obszar leżący na przedpolu Sudetów (patrz mapka).

Ministerstwo Środowiska od 1996 r. udzieliło pięciu firmom zagranicznym koncesji na prowadzenie poszukiwań. Nad wejściem do Polski zastanawiają się kolejne, wśród których są zarówno niewielkie wyspecjalizowane spółki, jak i giganci przemysłu naftowego. Eksploratorzy kończą analizowanie materiałów archiwalnych, pochodzących z wcześniejszych, dosyć licznych polskich wierceń geologicznych. Niektórzy wykonali również dodatkowe prace sejsmiczne i badania geochemiczne. Pierwsze wiercenia rozpoznawcze powinny się rozpocząć w tym roku. W ciągu dwóch, trzech lat powinniśmy już dosyć dokładnie wiedzieć, ile gazu łupkowego mamy w Polsce i jaka jego część jest możliwa do wydobycia. – Być może własne pozyskanie gazu z łupków pozwoli nawet na całkowite uniezależnienie od importu? – mówi Paweł Poprawa.



Nowoczesne szczelinowanie hydrauliczne to w pełni kontrolowany proces, przetestowany w laboratoriach, obudowany patentami i, niestety, dosyć drogi - może pochłonąć nawet 25 proc. kosztów wykonania odwiertu. W podstawowej wersji do otworu tłoczy się wodę pod ciśnieniem sięgającym 600 atmosfer. Gdy w strefie poddanej obróbce otworzy się wystarczająco dużo szczelin, do wody dodaje się drobnoziarnisty piasek, który wciska się w pęknięcia i uniemożliwia ich zamknięcie. Istnieje ogromna liczba wariantów podstawowej operacji. Zamiast wody wtłacza się płyny o regulowanej lepkości, zawierające borany, rozpuszczalniki organiczne, antyoksydanty, enzymy i polimery. Zamiast piasku stosuje się materiały ceramiczne, metalowe i plastikowe kulki oraz płyny organiczne, które przekształcają się w siatkę splątanych włókien. Otwieranie szczelin kontroluje się za pomocą sond mikrosejsmicznych i światłowodów. Przede wszystkim jednak przed podjęciem kosztownych prac bada się próbki skał, aby określić ich własności geomechaniczne i naprężenia w górotworze. Pod tym kątem dobiera się płyny, ciśnienie i czas trwania poszczególnych etapów operacji, a cały zabieg przedtem symuluje cyfrowo. Etap laboratoryjny jest żmudny i kosztowny, ale przynosi efekty - w łupkach bitumicznych uzyskuje się precyzyjne, koncentryczne strefy spękań o promieniu nawet 900 m (w piaskowcach do 200 m).




Dłuższą historię ma inne źródło niekonwencjonalne – tight gas, czyli gaz zaciśnięty, zamknięty lub uwięziony (polskie nazewnictwo nie jest jeszcze ustalone). Przez wiele dziesiątków lat, poczynając od przełomu XIX i XX w., gazu ziemnego poszukiwano w dosyć prosty sposób. Geolodzy typowali pułapki złożowe, wiercono otwór i obserwowano, ile gazu z niego płynie. Jeśli wystarczająco dużo, eksploatowano złoże. Jeśli mało, wiercono w innym miejscu. Niesłusznie. Jak się okazało, poziomy, z których gaz sączył się w niewielkich ilościach albo nawet wcale, mogą dostarczyć ogromnych ilości metanu po wykonaniu kilku zabiegów technicznych, zwanych szczelinowaniem odwiertu. Przekonała się o tym spółka Aurelian Gas, która w 2007 r. w swoim otworze Trzek 1, w okolicach Poznania, nawierciła na głębokości 3600 m piaskowce, wcześniej badane za pomocą czterech wierceń w latach 1974–1986 i uznane za zupełnie nieproduktywne. Po przeprowadzeniu szczelinowania gaz wręcz buchnął z odwiertu. Dlaczego pomijano takie warstwy skalne? Przede wszystkim dlatego, że nie istniały tanie i skuteczne sposoby udrażniania przepływu gazu zamkniętego w niewielkich porach skalnych, praktycznie izolowanych od siebie lub połączonych najwyżej kapilarną siecią kanalików.

O istnieniu takich utworów geologicznych wiedziano od dawna, odtworzono nawet mechanizmy zamykania gazu – geochemiczny i fizyczny, ale nie potrafiono sobie poradzić z opłacalnym uwalnianiem uwięzionego metanu. Również w tym przypadku pionierami byli Amerykanie. W końcu lat 60. uruchomili pierwszy otwór tightgazowy w basenie San Juan w stanie Nowy Meksyk. Szybki rozwój tej wysoko specjalistycznej branży nastąpił w drugiej połowie lat 80., kiedy ceny gazu zaczęły znacząco rosnąć, a stare pola ulegały wyczerpaniu. Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych działa 40 tys. otworów tego typu, które dostarczają 70 mld m sześc. gazu rocznie, co stanowi ponad 10 proc. całkowitego tamtejszego wydobycia. Kluczem do sukcesu było opanowanie niezwykle wyrafinowanych metod szczelinowania hydraulicznego oraz potanienie technologii drążenia otworów poziomych.

Poza firmami amerykańskimi tylko kilka wielkich międzynarodowych koncernów, jak BP, Total czy Schlumberger, potrafi dzisiaj skutecznie eksploatować te złoża. Otwory tego typu dostarczają gaz w Algierii, Wenezueli, Argentynie, Omanie i Chinach, które – jak się ocenia – mają ponad 80 proc. zasobów swojego gazu uwięzione w złożach typu tight. Również w Europie pojawiły się pierwsze takie szyby, m.in. ze złoża Soehlingen w Niemczech wydobywa się metan z piaskowców czerwonego spągowca, leżących na głębokości 4600 m.

Polska również ma szansę na uwięziony gaz. Hubert Kiersnowski z Państwowego Instytutu Geologicznego uważa, że ze złożami tego typu będziemy mieć coraz częściej do czynienia, bo piaskowce czerwonego spągowca, które stanowią nasz najbardziej perspektywiczny poziom gazonośny, zalegają w Polsce na dużych głębokościach, co sprzyja zaciskaniu porów skalnych i zmniejszeniu przepuszczalności. Jego zdaniem, prawdopodobnie dużą część tych złóż, położonych w centralnej części Polski, uda się eksploatować.

Specjaliści szacują, że światowe zasoby gazu w złożach niekonwencjonalnych, pomijając nawet wielce problematyczne hydraty metanu, są dziesięciokrotnie większe od zasobów konwencjonalnych. Ile uda się wydobyć? To zależy głównie od sytuacji na rynku, bo zasoby surowców, nadające się do eksploatacji, mają tę właściwość, że zwiększają się w miarę wzrostu zapotrzebowania i cen. Z pewnością jednak gazu ziemnego starczy nam na setki lat.

Gorzej jest z ropą naftową – istnieją co prawda jej niekonwencjonalne zasoby, m.in. również w łupkach macierzystych i w zaciśniętych porach skalnych, ale jej wydobycie, ze względu na dużą lepkość, jest znacznie trudniejsze niż gazu. Eksploatuje się już niektóre złoża tego typu, można się spodziewać, że w miarę tanienia nowych technologii i wzrostu cen ropy również i te zasoby zostaną kiedyś uruchomione na większą skalę.
Pamiętam, że w papierowym wydaniu była mapka z obszarami "przy nadziei" w Polsce wspomniana w wyżej cytowanym artykule w zdaniu:
Quote:
od środkowego Pomorza po Lubelszczyznę, oraz obszar leżący na przedpolu Sudetów (patrz mapka)
Jeśli ktoś ma ten numer Polityki to może dałoby radę zeskanować?

I jeszcze link do wątku poznańskiego o złożach gazu tego typu i wydobyciu w tej technologii pod Poznaniem (wspomniana firma Aurelian).
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=671996

Last edited by pab; May 2nd, 2009 at 10:08 AM.
pab no está en línea   Reply With Quote
Old May 2nd, 2009, 03:39 PM   #5
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

znalazłem tą mapkę, spora powierzchnia kraju "przy nadziei" i pewnie jeszcze trochę pod Bałtykiem..







----------------------------------------------------------------------




URAN





W związku z tym, że w niedalekiej przyszłości będziemy mieć energię pochodzącą z reaktorów atomowych to wiele osób twierdzi (w tym do niedawna ja), że to kolejne uniezależnienie się od innych państw bo uranu u nas praktycznie nie ma, a zasoby światowe są praktycznie na wyczerpaniu. Te informacje temu przeczą. Ponadto w przyszłości będzie się korzystać z innego pierwiastka - toru (Th), który w naturze występuje 6 - krotnie częściej niż uran (również na terenach Polski).



Zastosowanie:
Quote:
Głównym zastosowaniem jest użycie izotopu 235U jako materiału rozszczepialnego w bombach jądrowych oraz reaktorach jądrowych, które znalazły zastosowanie w elektrowniach atomowych oraz w napędzie okrętów podwodnych. Uran naturalny zawiera zbyt mało izotopu 235U by mógł być użyty jako materiał rozszczepialny i wymaga przetworzenia zwiększającego zawartość tego izotopu w procesie zwanym wzbogacaniem. W wyniku tego przetworzenia uzyskuje się uran wzbogacony oraz odpad zwany uranem zubożonym. Do wzbogacania uranu używa się wirówek wzbogacających.

Teoretycznie jeden gram uranu (czyli kulka o średnicy ok. 0,5 cm) może dostarczyć ok. 20 miliardów dżuli (20×109 J) energii. Jest to ilość odpowiadająca spaleniu ok. 1,5 t węgla[1]. "Uran jest zatem na razie najbardziej skondensowanym źródłem energii wykorzystywanym przez człowieka"

Inne zastosowania uranu:
- Uranu używano do barwienia szkła i ceramiki, obecnie ze względu na strach przed promieniowaniem, zaniechano tego zastosowania.
- 238U jest przetwarzany na pluton w reaktorach atomowych zwanych reaktorami powielającymi.
- Metaliczny uran ze względu na dużą liczbę masową jest używany jako tarcza w generatorach promieniowania X o dużej energii.
- 238U jako izotop o bardzo długim okresie rozpadu (4,468 × 109 lat) oraz produkty rozpadu służą do określania wieku skał.
- Uran jako metal o bardzo dużej gęstości, a w praktyce uran zubożony, używany jest jako rdzeń przeciwczołgowych pocisków podkalibrowych.
- Stosowany jest też w fotografii oraz analizie chemicznej.
wikipedia.pl




Quote:
Zasoby i wydobycie uranu w Polsce


Obecnie w naszym kraju nie pracuje żadna kopalnia uranu. Jednak posiadamy pewne zasoby, których ewentualne wydobycie wraz ze wzrostem ceny tego surowca na światowym rynku mogłoby być opłacalne. Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (dane z 2003 r.) zasoby czystej rudy uranowej w Polsce występują w okolicach miejscowości:


Złoża rudy uranowej w Polsce zawierają od 250 do 1100 ppm [1 ppm = 1 część na milion = 1 gram na tonę] uranu, podczas gdy bardzo dochodowe kopalnie wykorzystują rudę o zawartości 300 ppm (np. Rossing w Namibii), a nawet 126 ppm (Trekkopje w Namibii). Złoża uranu eksploatowane w latach 50-tych zawierały typowo około 2000 ppm.

Wg przedstawionego w październiku 2008 referatu szwajcarskiego prof. Prassera [Prasser H.M.: Are the sources of uranium big enough for the nuclear energy industry? In: NUCLEAR ENERGY IN POLAND: Opportunity or necessity? Oct. 20 – 21, 2008, Warszawa, Poland.], w skali całej Polski łączne zasoby rozpoznane i prawdopodobne to około 100 000 ton uranu naturalnego, a więc dość dla każdego przewidywalnego programu nuklearnego w naszym kraju. Łącznie zasoby zidentyfikowane wynoszą:

∑ = 7270 t U co wystarczy na ponad 45 lat pracy reaktorów LWR o mocy 1000 MWe,

a zasoby prognozowane to:

∑ ≈ 100 000 t U co wystarczy na ponad 625 lat pracy reaktorów LWR o mocy 1000 MWe.

W chwili obecnej wydobycie tego uranu byłoby nieopłacalne, bo tańszy uran możemy kupić z wielu krajów, np. z Australii, Kanady czy Namibii, ale w dyskusji aspektów strategicznych warto zdawać sobie sprawę, że Polska może mieć własny uran. Wielkość składowej uranowej w cenie elektryczności z EJ jest mała, około 0,15 centa/kWh, a więc 0,5 grosza/kWh, przy koszcie wytwarzania energii elektrycznej ok. 15 gr/kWh. Nawet podwojenie czy potrojenie kosztu uranu nie spowoduje więc zauważalnego wzrostu ceny energii elektrycznej pochodzenia nuklearnego.

Zasoby rudy uranowej w Polsce (zasoby prognozowane są na głębokości większej niż 1000 m) wg OECD NEA Red Book, 2008.


Nasze złoża należą wprawdzie do ubogich, ale niektóre z nich (Wambierzyce, Grzmiąca, Okrzeszyn) mają szczególną zaletę. Są to złoża pokładowe, o w miarę jednolitym charakterze, co umożliwia ich w miarę regularną eksploatację przez dziesiątki lat [http://www.redbor.pl/artykuly/0_uran.htm].

Ponadto uran można uzyskiwać jako produkt uboczny przy wydobyciu innych minerałów. Największa na świecie kopalnia uranu to Olympic Dam w Australii, gdzie uran jest domieszką do złóż miedzi o zawartości 0,02%w rudzie, to jest 200 ppm [BHP Billiton outlines Olympic Dam grand plans WNN, 06 November 2008]. W Polsce także możliwy jest odzysk uranu występującego jako domieszka do pokładów miedzi w rejonie Lubin-Sieroszowice. Zawartość uranu w rudzie wynosi tam ~ 60 ppm, przy zawartości miedzi 2%. Całkowite zasoby rudy to 2400 mln ton, miedzi 48 mln ton, a uranu 144 000 ton. Stanowi to ekwiwalent ~ 900 GWe-lat, które można uzyskać z tych zasobów w elektrowniach jądrowych, przy wkładzie energii mniejszym niż 5% energii uzyskiwanej w tych elektrowniach. Dodatkową zaletą byłaby redukcja radioaktywności w odpadach z oczyszczania miedzi.


Obecna roczna produkcja w zagłębiu Lubin Sieroszowice wynosi ~ 569 000 ton Cu, a ilość uranu zrzucana na hałdy to ~ 1 700 t/a. Stanowi to rocznie ekwiwalent paliwa dla 10 elektrowni jądrowych, o łącznej mocy 10 000 MWe.[Prasser H.M.: Are the sources of uranium big enough for the nuclear energy industry? In: NUCLEAR ENERGY IN POLAND: Opportunity or necessity? Oct. 20 – 21, 2008, Warszawa, Poland]

Złożami w okolicach Kowar interesuje się australijska firma Wildhorse Energy specjalizująca się w poszukiwaniach i wydobyciu uranu.

Należy jeszcze wspomnieć o zasobach uranu zawartych w popiole węglowym zalegającym na hałdach przy elektrowniach węglowych. Obecnie kanadyjska firma Sparton Resources rozwija metodę pozyskiwania uranu właśnie tą drogą, przy czym pilotażowy program prowadzony jest w Chinach. Wstępne wyniki badań są bardzo obiecujące i można się zastanawiać, czy pozyskiwanie uranu z elektrownianych odpadów trafi kiedyś również do Polski. W Polsce także prowadzono kiedyś prace badawcze w tej dziedzinie.
http://www.atom.edu.pl/index.php?opt...d=73&Itemid=36




Uran metaliczny




Quote:
Czy polski uran opłaca się wydobywać?

Wydobycie uranu rozpoczęli Niemcy dziesięć lat przed II wojną światową w Kowarach w Sudetach. Do swoich laboratoriów mieli wtedy wywieźć około 10 ton rudy uranowej. Do 1942 roku Niemcy wydobyli ponad 70 ton rudy. W 1947 roku w okolice Kowar przyjechali Rosjanie. Zaledwie cztery lata później w zarządzanych przez nich kopalniach pracowało już kilka tysięcy robotników (w tym więźniowie). Cały przemysł wydobywczy, choć znajdował się w Polsce, był zarządzany i podporządkowany Rosjanom. Badania prowadzili specjaliści - geolodzy z ZSRR, nadzór nad kopalniami należał do radzieckiego wojska, a wszystko, co w nich wydobyto, bez wyjątku wysyłano na wschód. Polaków dopuszczono do badań dopiero pod sam koniec lat 50. XX wieku - 13 lat po rozpoczęciu eksploatacji złóż. Pierwsi byli specjaliści z warszawskiego Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG). Kilka lat później pojawili się tam fizycy z Instytutu Badań Jądrowych z Warszawy. Ci ostatni opracowywali wtedy różne strategie rozwoju w Polsce energetyki jądrowej. Wydobycie, oczyszczanie i wstępne wzbogacanie uranu w Sudetach zakończyło się w 1973 roku. Działało tam osiem kopalń, z czego trzy zlokalizowane były w Kowarach. W sumie wydobyto i wywieziono do ZSRR około 700 ton metalicznego uranu (inne źródła podają 850 ton). To bardzo mało, zaledwie 0,7 proc tego, co wydobyto w Czechosłowacji. Jedno ze źródeł podaje, że polski uran stanowił tylko 0,25 proc. całego uranu wydobytego we wszystkich (za wyjątkiem Bułgarii) krajach bloku wschodniego.

Czy polskie złoża opłaca się eksploatować? Rosjanie zaprzestali wydobycia z powodów ekonomicznych, ale to wcale nie musi oznaczać, że polskie złoża były wtedy nierentowne. Może Rosjanie odkryli wtedy w ZSRR bogatsze w surowiec złoża? W takim wypadku te mniej opłacalne - polskie - po prostu zostawiono. Nawet jednak zakładając, że w latach 60. i 70. wydobycie uranu w Sudetach przynosiło straty, nie musi tak być dzisiaj. Technologie związane z przemysłem wydobywczym tanieją, a uran drożeje. Jeszcze 40 lat temu funt surowca (0,45 kg) kosztował około 7 dol., dzisiaj około 130 dol. Ceny tego surowca zaczęły gwałtownie rosnąć dwa-trzy lata temu, eksperci spodziewają się, że będą rosły nadal.

Radzieccy geolodzy oceniali, że nieeksploatowane złoża w Sudetach zawierają 2,5 tys. ton. To niedużo. Po odpowiedniej obróbce da to około 500 ton uranu nadającego się na paliwo do elektrowni jądrowych. Z grubsza można powiedzieć, że dla jednej elektrowni o mocy 1 GW wystarczyłoby to na około 20 lat w przypadku "jednorazowego spalania". Gdyby wypalone pręty zostały "przetworzone" w specjalistycznym zakładzie, taka ilość paliwa wystarczyłaby na kilka razy dłużej.

Australijska firma Wildhorse Energy na rynku wydobywczym dopiero raczkuje. Powstała w 2005 roku, a na australijskiej giełdzie jej akcje są notowane od zaledwie kilku miesięcy. Zarządza dwoma kopalniami, jedną w USA, drugą (od stycznia 2007) na Węgrzech. Choć Australię i Polskę dzieli wiele tysięcy kilometrów, z punktu widzenia energetycznej samowystarczalności, nasza sytuacja może się okazać bardzo podobna. Australia w olbrzymiej większości oparła swoją energetykę na węglu brunatnym. Złoża tego surowca na Antypodach są największe na świecie. Równocześnie Australia, choć sama nie ma programu energetyki jądrowej, jest jednym z trzech największych wydobywców uranu na świecie. Na Antypodach, od kilkunastu miesięcy trwają dyskusje nad wybudowaniem elektrowni atomowej.

Polska jest jednym z największych producentów węgla kamiennego na świecie i w przeważającej większości (w 96 proc.) to na nim opiera swoją energetykę. Nie mamy siłowni jądrowych, ale w planach na następne lata jest rozpoczęcie cywilnego programu atomowego. Gdyby polskie złoża uranu były rentowne, nasza sytuacja - podobnie jak sytuacja Australii - byłaby do pozazdroszczenia.
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodar...2,4199183.html





Quote:
Mierzeja Wiślana zagłębiem uranowym? Polskie złoża uranu pod lupą ministerstwa


2009-07-27
Ministerstwo Środowiska i Państwowy Instytut Geologiczny interesują się złożami uranu w Polsce północnej. To co jeszcze niedawno wydawałoby się fantastyką, obecnie nabiera coraz bardziej konkretnych kształtów. A wszystko przez atomowe plany rządu, który chce, by do 2020 roku powstała w Polsce przynajmniej jedna elektrownia jądrowa. Niewykluczone, że stanie ona w okolicach Żarnowca, a uran wydobywany będzie m.in. na Mierzei Wiślanej.



Mierzeja Wiślana oraz tereny położone do około 100 km na południe od niej to obiecujące złoża uranu. Naukowcy szacują, że ich zawartość na obszarze tzw. Syneklizy (dawne obniżenie starej powierzchni ziemi) Perybałtyckiej dla Krynicy Morskiej i Ptaszkowa - Pasłęka wynosi do 2500 ton uranu. Na zasoby te natrafiono w latach 70. ubiegłego stulecia. Odkryty wówczas uranowy obszar sięga od Sopotu po Tczew, a następnie południowa jego granica biegnie na wschód, ku Gołdapi. Najwięcej rud uranowych jest właśnie w rejonie Krynicy Morskiej i Pasłęka.





Według doc. dr. inż. Andrzeja Strupczewskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Ekologów na rzecz Energii Nuklearnej SEREN, elektrownia jądrowa o mocy 1000 megawatów rocznie zużywa około 25 ton paliwa (jedna ciężarówka rocznie). Przyjmując, że elektrownia atomowa tej wielkości (1000 MW mocy) powstanie nad Jeziorem Żarnowieckim, łatwo można obliczyć, że złoża tego pierwiastka promieniotwórczego, istniejące na terenie Pomorskiego i w jego najbliższej okolicy, wystarczą na sto lat! To, oczywiście, wyliczenie uproszczone, bo po pierwsze - nie wiadomo, ile uranu udałoby sie wydobyć w Polsce północnej, a po drugie - ile pozyskać z niego właściwego paliwa do elektrowni jądrowej.

Jak mówi Leszek Milczanowski, ekspert ds. energetyki, uran z mierzei będzie trzeba poddawać specjalistycznej obróbce. Zakładając teoretycznie, że zostałoby 500 ton tego materiału, to wystarczyłoby go i tak na około 20 lat w przypadku "jednorazowego spalania". Gdyby wypalone pręty zostały "przetworzone" w specjalistycznym zakładzie, taka ilość paliwa wystarczyłaby na kilka razy dłużej, czyli znów dochodzimy do granicy 100 lat.

Dla porównania: elektrownia węglowa o tej samej mocy potrzebuje rocznie, zdaniem doc. dr. inż. Andrzeja Strupczewskiego, aż 3 mln ton węgla.

Już teraz, mimo że budowa jądrówki na Pomorzu nadal pozostaje w sferze ambitnych planów, a nie konkretnych decyzji, złożami uranu interesują się nie tylko naukowcy, ale też rząd.


- Na zamówienie ministra środowiska będzie realizowane opracowanie podsumowujące archiwalne wyniki prac geologiczno-poszukiwawczych rud uranu prowadzonych w Polsce po 1945 roku - potwierdza Grzegorz Zygan, dyrektor biura prasowego resortu środowiska. - Pogłębiona analiza tych wyników, w nawiązaniu do aktualnych kryteriów geologicznych i ekonomicznych złóż uranu, pozwoli na ocenę możliwości eksploatacji udokumentowanych złóż i określenie perspektyw poszukiwawczych.

Polskimi złożami uranu interesuje się także Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie. Jak podkreśla Mirosław Rutkowski, jego rzecznik, instytut stoi na stanowisku, że warto sprawdzić złoża uranu na mierzei oraz w jej okolicach. Rutkowski dodaje, że w tym przypadku wszystko zależy od resortu środowiska. To on właśnie zlecać może odpowiednie badania.


- Na własną rękę instytut nie będzie prowadził próbnych odwiertów na mierzei - podkreśla Rutkowski. - To nie są już lata 70., teraz obowiązuje system koncesji geologicznych na poszukiwania i wydobycie. Instytut może jednak przygotować ku temu odpowiednią bazę naukową.

Bez niej trudno sobie wyobrazić, by ktoś się starał o koncesję na poszukiwanie i wydobywanie uranu. Badania przeprowadzone kilkadziesiąt lat temu to za mało. Jednak według nieoficjalnych informacji, do których dotarł "Dziennik Bałtycki", złożami uranu, także tymi na północy Polski, już teraz się interesują zagraniczne firmy. Jedną z nich ma być australijska Wildhorse Energy. W ub. roku media informowały zresztą, że Australijczycy starają się o zgodę na poszukiwanie uranu w Sudetach.
Co na to resort środowiska?


- W Polsce terenowe prace poszukiwawcze realizowane są przez podmioty komercyjne prowadzące działalność gospodarczą na podstawie koncesji - mówi Grzegorz Zygan i dodaje: - Do ministra środowiska, jako organu koncesyjnego, do chwili obecnej nie wpłynął żaden wniosek o udzielenie koncesji na poszukiwanie rud uranu w Polsce.

Wiadomo, że nie nastąpi to z dnia na dzień. Podobnie jak budowa jądrówki na Pomorzu, wydobywanie uranu w Polsce północnej pozostaje w sferze planów. Trzeba jednak pamiętać, że te plany mogą się stać w perspektywie najbliższych lat rzeczywistością, bo uran w obecnych granicach naszego kraju już wydobywano.

Przed drugą wojną światową i podczas niej robili to Niemcy. Wydobycie surowca w Kowarach w Sudetach rozpoczęli pod koniec lat 20. Szacuje się, że do 1942 roku wywieźli stamtąd ponad 70 ton rudy. Po wojnie w uranowych sztolniach Kowar zjawili się natomiast fachowcy z sowieckiego przedsiębiorstwa Kuznieckie Rudniki, bo uran, gdy rozpoczęła się zimna wojna, stał się surowcem strategicznym. W sumie wydobyto i wywieziono do ZSRR od 700 do 850 ton metalicznego uranu. Jego wydobycie wiązało się z ogromnymi kosztami, ale Sowieci nie zwracali na to uwagi.

Pytaniem jest - czy teraz, na początku XXI wieku, będzie się opłacało wydobywać uran w Polsce północnej. Według Leszka Milczanowskiego, raczej tak. Po pierwsze - obecne technologie wydobywcze są bardziej wydajne niż kilkadziesiąt lat temu, a po drugie - uran, z powodu rozwoju energetyki jądrowej na całym świecie, jest coraz droższy. Jeszcze 30 lat temu kilogram surowca kosztował około 20 USD, podczas gdy dzisiaj kosztuje już 128 dolarów.

Czy w związku z tymi faktami turyści będą musieli ustąpić na Mierzei Wiślanej miejsca profesjonalnym ekipom poszukiwawczo-wydobywczym? Już teraz obawiają się tego hotelarze, właściciele pensjonatów czy osoby zajmujące się promocją turystyki.


- O tym że pod ziemią mamy uran, dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkowo - wspominają Marzena i Dariusz Labudowie, właściciele hotelu w Krynicy Morskiej. - Stało się to podczas przeglądania dokumentacji geologicznej dotyczącej pokładów wód termalnych na Mierzei Wiślanej. Zależy nam bowiem, by te wody zaczęto wykorzystywać do celów leczniczych. Wówczas przeczytaliśmy, że oprócz owych wód, istnieją pod ziemią na naszym terenie także złoża uranu.

Aktualnie eksperci uspokajają: badania nie oznaczają szybkiego wydobywania uranu. Jednak podkreślają równocześnie, że ta wizja, w perspektywie budowy polskiej jądrówki, staje się coraz bardziej kusząca.
http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/1028874.html




Dodatkowe informacje:
Górnictwo uranu w Polsce

Last edited by preseant; September 5th, 2009 at 12:53 AM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 2nd, 2009, 10:15 PM   #6
pab
Registered User
 
Join Date: Jan 2007
Location: Gdańsk / 3miasto
Posts: 1,105

Quote:
Originally Posted by preseant View Post
znalazłem tą mapkę
Dzięki, dokładnie o to chodziło.
pab no está en línea   Reply With Quote
Old May 3rd, 2009, 02:07 PM   #7
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

Węgiel brunatny


www.wkw-hubertowka.pl



Quote:
Stan rozpoznania i podstawowe problemy

Zasoby węgla brunatnego w Polsce

dr Jacek Kasiński, Państwowy Instytut Geologiczny



Problem bezpieczeństwa energetycznego Polski czy wręcz po prostu zapewnienie w najbliższych latach wystarczającej ilości energii, umożliwiającej podtrzymanie wzrostu gospodarczego kraju, staje się ostatnio problemem dostrzeganym coraz powszechniej. Nie mamy w Polsce zbyt rozległego instrumentarium, pozwalającego na przeciwdziałanie tej sytuacji: obok kurczących się i położonych coraz głębiej zasobów węgla kamiennego i potencjalnej produkcji energii w elektrowniach nuklearnych, na placu boju pozostają właściwie bardzo znaczne i łatwo dostępne zasoby węgla brunatnego.


Węgiel brunatny w Polsce i na świecie

Zasoby węgla brunatnego w świecie koncentrują się w kilku krajach. Oprócz Polski do tej grupy należą: Australia, Chiny, Czechy, Grecja, Niemcy, Rosja, Stany Zjednoczone i Turcja. Światowe możliwe do wydobycia zasoby węgla brunatnego są szacowane na 512 mld Mg. W Polsce zasoby tego surowca są bardzo znaczne i według zaktualizowanych danych (Piwocki et al. 2004) wynoszą 29 814,7 mln Mg, w tym w złożach udokumentowanych (zasoby udokumentowane w kategoriach A + B + C1 + C2) - 13 851,2 mln Mg, a w złożach rozpoznanych wstępnie (zasoby szacunkowe w kategorii D) - 15 963,5 mln Mg.




Baza zasobowa węgla brunatnego

Węgle brunatne miękkie występują powszechnie na obszarze Niżu Polskiego i w basenach satelickich w utworach paleogenu i neogenu, a węgle brunatne twarde - lokalnie w utworach kredy w niecce północnosudeckiej i jury w obrzeżeniu Gór Świętokrzyskich). Praktyczne znaczenie mają jedynie mioceńskie złoża węgla brunatnego miękkiego, których bogate złoża występują powszechnie w zachodniej części Polski (mapa). Te właśnie złoża stanowią najważniejsze obecnie źródło surowców energetycznych w Polsce.

Znaczenie gospodarcze ma tylko jeden pokład węgla, występujący wśród utworów paleogenu na przestrzeni około 7 700 km2 - oligoceński (1) V pokład czempiński. Pokład ten osiąga znaczne miąższości (do 45 m) jedynie w kilku złożach (Rogóźno, Łąnięta, Bąkowo), z których żadne nie jest w chwili obecnej eksploatowane. Niewielkie znaczenie ma także najstarszy pokład mioceński - (2) IV pokład dąbrowski, występujący na obszarze 7 000 km2. Istotniejsze pod względem ekonomicznym są młodsze pokłady występujące wśród utworów miocenu: (3) III pokład ścinawski, rozprzestrzeniony na obszarze około 30 000 km2 i osiągający miąższości do 35 m (złoża: Mosty, Ścinawa), (4) II pokład łużycki, zajmujący powierzchnię około 61 000 km2 o grubości do 40 m (złoża: Czempin, Gostyń, Krzywiń, Lubstów, Mosina, Naramowice, Radomierzyce, Szamotuły), a w zapadliskach tektonicznych nawet do 250 m (złoże Bełchatów) oraz (5) I pokład środkowopolski o powierzchni około 70 000 km2 i miąższości sięgającej 20 m (złoża regionu konińskiego).



Odnawialność zasobów

W związku z przemianami gospodarczymi, jakie zaszły w Polsce po 1989 roku, praktycznie zaprzestano poszukiwania i rozpoznawania nowych złóż kopalin ze środków publicznych. Wychodzono z założenia, że skoro przemysł wydobywczy należy sprywatyzować, jemu należy pozostawić proces rozpoznawania nowych złóż. O ile w odniesieniu do złóż kopalin pospolitych mechanizm ten zdał egzamin, to od 1993 roku zaznacza się stały ubytek zasobów węgla brunatnego, który jest wynikiem postępującej eksploatacji przy dramatycznym niedostatku nowych prac dokumentacyjnych. Coroczny ubytek zasobów z powodu eksploatacji wynosi ponad 60 mln Mg. Ponieważ prace poszukiwawcze złóż węgla brunatnego są długotrwałe, kosztowne i obarczone, mimo postępu metod badawczych znacznym ryzykiem, podmioty gospodarcze ograniczają w zasadzie prace dokumentacyjne do znanych już złóż, dokumentując je na własne potrzeby w wyższych kategoriach. Stałym postulatem środowiska jest przeniesienie, w odniesieniu do surowców o znaczeniu strategicznym, ryzyka prac poszukiwawczych na państwo. W przypadku sukcesu, potencjalny inwestor, w świetle obowiązujących przepisów, i tak będzie musiał zwrócić koszt ich wykonania.

Waloryzacja i ochrona złóż

Złoża węgla brunatnego, poza nielicznymi wyjątkami, eksploatowane są metodą odkrywkową. Zatem ochrona złóż powinna polegać na chronieniu powierzchni nad nimi przed zabudową, która mogłaby utrudnić bądź uniemożliwić ich późniejsze wykorzystanie. Przeprowadzenie przez złoże autostrady, budowa nad nim osiedla mieszkaniowego czy zakładu przemysłowego tak zwiększy koszty jego eksploatacji, że stanie się ona nieopłacalna. Właściwy cykl inwestycyjny powinien zatem obejmować następujące etapy:
rozpoznanie złoża;
ujęcie go w krajowym bilansie zasobów;
wpisanie złoża do regionalnego i miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Taki cykl pozwoli, zgodnie z zapisami ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym, na ochronę terenu złoża przed niewłaściwym wykorzystaniem i udostępnienie go do eksploatacji teraz bądź w następnych pokoleniach.

Oczywiście nie wszystkie złoża kopalin mają jednakową wartość. Bezwzględnie chronione powinny być tylko złoża najbardziej wartościowe, o znaczeniu strategicznym dla gospodarki kraju. W przypadku złóż mniej wartościowych bardziej racjonalne ze społecznego punktu widzenia może być inne wykorzystanie przestrzeni nad złożem. Stąd bardzo ważnym zagadnieniem jest waloryzacja złóż kopalin.

W celu przygotowania danych niezbędnych do podjęcia przemyślanych decyzji lokalizacyjnych, a także intensyfikacji koniecznej ochrony złóż węgla brunatnego, w Państwowym Instytucie Geologicznym przeprowadzono kompleksowe prace mające na celu aktualizację zasobów złóż węgla brunatnego i ich waloryzację pod względem ekonomicznym, geośrodowiskowym i społecznej akceptacji potencjalnej inwestycji. W wyniku przeprowadzonych prac wytypowano złoża najkorzystniejsze pod kątem warunków potencjalnego zagospodarowania. Złoża pokazane w poniższej tabeli powinny podlegać bezwzględnej ochronie, celem ułatwienia ich późniejszego zagospodarowania.



Dlaczego węgiel brunatny?

Na temat wykorzystania węgla brunatnego jako surowca w energetyce zawodowej pojawiały się różnorodne opinie. Nie brakowało tez, że jest on mało konkurencyjny pod względem ekonomicznym, najcięższe zarzuty wytaczano jednak w dziedzinie ochrony środowiska. Jak zatem przedstawiają się te zagadnienia w rzeczywistości?

Pomimo planowanego zwiększenia wykorzystania w energetyce gazu ziemnego i spodziewanego wzrostu produkcji energii ze źródeł odnawialnych, przewiduje się, że jeszcze w 2030 roku 60% energii elektrycznej będzie produkowane w elektrowniach opalanych węglem kamiennym i brunatnym. Węgiel brunatny jest jednak obecnie najtańszym źródłem energii (około 19 USD/MWh), co stanowi około 65% kosztów energii uzyskiwanej z węgla kamiennego). Cztery z pięciu wielkich elektrowni opalanych węglem brunatnym produkują energię tańszą niż najtańsza elektrownia pracująca na węglu kamiennym - "Opole". Sprzyjające warunki geologiczne i zaawansowana technologia wydobycia (nie bez znaczenia jest niski koszt transportu wielkogabarytowych ładunków taśmociągami) powodują, że w przeliczeniu na wartość opałową (kaloryczność) węgiel brunatny jest najtańszym źródłem energii w Polsce i pozostanie takim w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej.

Zagrożenia środowiska

naturalnego ze strony energetyki opartej na spalaniu węgla brunatnego (wydobycie węgla i produkcję energii elektrycznej należy tu traktować łącznie) są rzeczywiście istotne. Coraz powszechniejsze stosowanie nowoczesnych technologii przy istniejących surowych normach emisji zanieczyszczeń powoduje jednak, że uciążliwość tego przemysłu dla środowiska znacznie zmalała. Na potencjalne obciążenie środowiska wywołane działalnością górniczą składają się: (1) całkowite przekształcenie powierzchni terenu w obrębie konturu budowanej odkrywki, (2) przekształcenia hydrologiczne i hydrogeologiczne związane z odwadnianiem odkrywki (obniżenie poziomu wód gruntowych, przesuszenie gleb, wpływ na wody powierzchniowe), (3) deformacje geomechaniczne na przedpolu i zboczach odkrywki i zwałowiska zewnętrznego (osiadanie i powstawanie osuwisk), (4) wstrząsy związane z odprężeniem górotworu, (5) zanieczyszczenie powietrza atmosferycznego w wyniku emisji pyłu podczas eksploatacji i zwałowania nadkładu oraz gazów powstających podczas pożarów węgla w odkrywce w następstwie jego samozapłonu, (6) zanieczyszczenie wód powierzchniowych (głównie w postaci zawiesiny) i (7) emisja hałasu przez pracujące urządzenia. Do wymienionych zagrożeń należy dodać zagrożenia ze strony zakładu energetycznego: (8) zanieczyszczenie powietrza atmosferycznego w wyniku emisji pyłu i gazów generowanych przy spalaniu węgla, (9) zanieczyszczenie termiczne wód powierzchniowych (rzek i jezior), (10) zanieczyszczenie chemiczne wód podziemnych w wyniku ługowania składowisk popiołów i wreszcie (11) emisja do atmosfery znacznych ilości dwutlenku węgla.

Rekultywacja

Stosowane coraz powszechniej nowoczesne technologie powodują istotne zmniejszenie zagrożeń na niemal wszystkich wymienionych polach. Nie jest możliwe uniknięcie (1) całkowitego przekształcenia powierzchni terenu w granicach odkrywki, jednak prawidłowo prowadzona rekultywacja pozwala na uzyskanie pełnowartościowych terenów rolniczych, leśnych lub zbiorników wodnych, które po okresie 20-30 lat są zwracane gospodarce narodowej. Często zdarza się, że kopalnia oddaje gminie tereny rolnicze o znacznie wyższej klasie bonitacyjnej niż tereny, które kiedyś zajmowała; taka sytuacja ma na przykład miejsce w kopalni "Konin". Tereny pogórnicze stają się także atrakcyjnym miejscem wypoczynku świątecznego, szczególnie w obszarach pozbawionych elementów naturalnych, jak to ma miejsce w rejonie Kolonii w Niemczech. Nie można także uniknąć (2) przekształceń hydrologicznych i hydrogeologicznych, jednak ich uciążliwe skutki można zmniejszać przez stosowanie odpowiednich upraw oraz budowę wodociągów wiejskich, a prawidłowa rekultywacja powoduje z czasem przywrócenie prawidłowych stosunków w górotworze. Deformacje geomechaniczne (4) i wstrząsy (5) mają znacznie mniejszą intensywność niż w górnictwie podziemnym, a prawidłowo zaprojektowane zbocza wyrobisk i zwałowisk (powszechne stosowanie zwałowania wewnętrznego) powinny zminimalizować ich natężenie. Emisję pyłu w kopalni (6), która z natury jest względnie niewielka, ogranicza się stosując w czasie suszy zraszanie, a emisję hałasu (ściśle ograniczoną normami) przez budowę ekranów akustycznych. Największe zmiany na korzyść środowiska zaszły jednak w technologii spalania węgla. Nowoczesne bloki spalające węgiel na złożu fluidalnym w praktyce nie powodują (8) zanieczyszczenia powietrza atmosferycznego (węgiel i produkty jego spalania cyrkulują w obiegu zamkniętym aż do całkowitego rozpadu); a do atmosfery emitowany jest jedynie CO2 i para wodna. Zanieczyszczenie termiczne wód powierzchniowych (9) zachodziło jedynie w przypadku stosowania otwartego obiegu chłodniczego, jak to ma miejsce jeszcze dziś w elektrowniach "Konin" i "Pątnów"; w nowo budowanych elektrowniach zagrożenie to jest eliminowane przez stosowanie wyłącznie obiegu zamkniętego (chłodnie kominowe). Problem przesączania zanieczyszczeń ze składowisk popiołów (10) jest eliminowany na drodze budowy ekranów uszczelniających z materiałów o własnościach jonowymiennych (iły beidellitowo-smektytowe) oraz coraz powszechniejszą petryfikację masy odpadów paleniskowych.

Sekwestracja CO2

Obecnie najtrudniejszym do rozwiązania problemem jest (11) emisja znacznych ilości CO2. Działania podejmowane w kierunku jego rozwiązania to stosowanie nowoczesnych niskoemisyjnych technologii spalania węgla (np. spalanie w czystym tlenie), a przede wszystkim - sekwestracja CO2 w głębokich strukturach geologicznych. Nie ulega jednak wątpliwości, że w świetle obecnej polityki Unii Europejskiej wymóg bezemisyjnego spalania znacznie podniesie koszty produkcji energii z węgla brunatnego, podobnie zresztą jak tej produkowanej z innych paliw kopalnych.

*

Należy mieć nadzieję, że w przyszłości klasyczne wydobycie i spalanie węgla zostanie po części wyeliminowane na rzecz niekonwencjonalnych technologii przetwarzania węgla bezpośrednio w złożu, takich jak podziemne zgazowanie (produkcja gazu syntezowego) czy też uwodornienie mikrobiologiczne (produkcja metanu). Metody te znajdują się jednak obecnie dopiero w fazie eksperymentalnej i wiele wskazuje, że wbrew przyjętym założeniom ich stosowanie nie jest wcale obojętne dla środowiska naturalnego. Tym niemniej budowa instalacji pilotowych na starannie wybranych złożach wydaje się już dziś jak najbardziej uzasadniona.

Dowodem pośrednim na istnienie możliwości uczynienia węgla brunatnego bardziej przyjaznym dla środowiska jest fakt, że pozostaje on istotnym surowcem energetycznym w Niemczech, Stanach Zjednoczonych czy Australii, choć przepisy dotyczące ochrony środowiska są we wszystkich tych państwach bardzo restryktywne.

W obliczu faktu, że koszty energii uzyskiwanej ze źródeł odnawialnych są znacznie wyższe niż związane ze spalaniem paliw kopalnych, można sądzić, że przy zastosowaniu czystych technologii spalania węgiel brunatny jeszcze długo pozostanie jednym z podstawowych surowców energetycznych na świecie i w Polsce. Nie grozi tu, jak w przypadku węglowodorów, szybkie wyczerpanie zasobów, ponieważ światowe zasoby tego surowca zapewniają utrzymanie obecnego poziomu wydobycia przez 500 lat. Także w Polsce zasoby węgla brunatnego wystarczą na mniej więcej tyle samo, zatem zwiększenie jego wydobycia (czy choćby utrzymanie go na dotychczasowym poziomie) przyczyniłoby się w sposób istotny do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Założenia Polityki energetycznej Państwa do 2030 roku przewidują uruchomienie nowych kopalń węgla brunatnego, wymaga to jednak podjęcia niezbędnych decyzji już teraz. n
http://www.geoland.pl/dodatki/energia_lix/pig2.html


Złoża węgla brunatnego w Polsce
Quote:




Na tej grafice widać dokładnie jak lokalizowane są złoża węgla za pomocą wierceń . Wyglądają trochę jak wrak na dnie morza z dziurą po wielkim pocisku

Graficzna reprezentacja wszystkich obiektów (otwory wiertnicze, próby bruzdowe), jakie zostały wykonane od początku lat 60. do chwili obecnej na tle wyrobiska (Bełchatów).




Quote:
Mamy największe złoża węgla brunatnego na świecie


Na Dolnym Śląsku zalegają największe w Europie, a być może i na świecie pokłady węgla brunatnego. Rząd nie może się zdecydować, co z nimi zrobić.

Złoża Legnica odkryto w latach 50. przy okazji poszukiwań i dokumentowania złóż miedzi. Znajduje się tu pięć pól eksploatacyjnych: Legnica-Zachód, Legnica-Wschód, Legnica-Północ, Ścinawa i Ruja.

Prof. Jerzy Bednarczyk z Instytutu Górnictwa Odkrywkowego "Poltegor": - To największe złoża w Europie, a być może i na świecie. Ich wielkość oceniamy na !!!35 mld ton!!!, w tym 15 mld może być eksploatowanych. Zasoby Bełchatowa, przy największej polskiej elektrowni, to ok. 2 mld ton. Dolnośląskie zalegają na głębokości ok. 200 m, czyli podobnej jak w Bełchatowie. Poza tym legnickie złoża są znacznie lepsze jakościowo niż bełchatowskie. To żyła złota, którą wreszcie trzeba zabezpieczyć i następnie rozpocząć wydobywać. Przy optymalnym wydobyciu rocznie można uzyskać aż 29 TWh energii.


Od czasu odkrycia nikt się jednak legnickimi złożami nie interesował, głównie dlatego, że do końca nie było wiadomo, jak są duże, na jakiej głębokości i czy ich wydobycie będzie opłacalne. Niedawne badania potwierdziły jednak ich bogactwo. - Wydobycie tych złóż jest ekonomicznie opłacalne i technicznie wykonalne - przekonuje prof. Lech Gładysiewicz, dziekan wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Politechniki Wrocławskiej.

Zdaniem prof. Gładysiewicza węgiel brunatny do połowy XXI wieku będzie jednym z głównych surowców energetycznych w Europie. - Zainteresowanie tym surowcem jest naturalne, to z niego produkuje się najtańszą energię elektryczną, ponad 30 proc. tańszą niż z węgla kamiennego.

Problem jednak w tym, że przez lata złóż nikt nie zabezpieczył. Powstały tam wsie, m.in.: Spalona, Miłogostowice, Golanka Dolna, Kunice. Ich mieszkańców trzeba by przesiedlić. Zdaniem pracowników Poltegoru to ponad 1,5 tys. ludzi. Zastrzegają jednak, że przenosimy zostaną rozciągnięte w czasie, na 25 lat. Poza tym kilkanaście hektarów na polu złóż Legnica- Wschód zostało objętych programem Natura 2000. Jakby tego było mało, poprzedni rząd przez sam środek złóż wytyczył drogę krajową S3 Lubawka - Szczecin. - Jeśli droga powstanie w takim kształcie, zamknie nam dostęp do największych złóż - mówi prof. Gładysiewicz.

- Rząd musi jak najszybciej podjąć decyzję o przyszłości legnickich złóż, tym bardziej że potrzeby energetyczne kraju są coraz większe - mówi Henryk Jezierski, wiceminister środowiska, główny geolog kraju. - Ich wydobycie rodzi jednak dziesiątki pytań, na które na razie nie ma odpowiedzi.

Choć rząd nie podjął jeszcze decyzji co do przyszłości złóż, koncerny energetyczne już są zainteresowane ich eksploatacją. W grę wchodzą szwedzki Vattenfall oraz polskie Tauron i PGE.

Przedstawiciele Szwedów kilka razy w ostatnim czasie odwiedzali Ścinawę na Dolnym Śląsku. Vattenfall planuje postawienie tam ogromnej elektrowni o mocy około 4000 MW. Na początku paliwem ma być węgiel kamienny i gazem ziemnym. Po uruchomieniu kopalni węgla brunatnego powstałyby nowe, opalane nim bloki.

Miedziowy kombinat KGHM podpisał list intencyjny z państwowym koncernem energetycznym Tauron, który skupia elektrownie i zakłady energetyczne z południa kraju. Wspólnie chcą postawić siłownię w tym regionie. - Na początku nie będzie to elektrownia na węgiel brunatny ze względu na koszty budowy kopalni - mówi prezes Tauronu Joanna Strzelec-Łobodzińska. - O eksploatacji złóż myślimy w drugim etapie przedsięwzięcia.

Legnickimi złożami chciałby się także zająć największy producent prądu w kraju - Polska Grupa Energetyczna. Jej atutem jest doświadczenie - w skład grupy wchodzi elektrownia i kopalnia węgla brunatnego Bełchatów. - Oczywiście, że jesteśmy zainteresowani. Na razie prowadzimy rozmowy z rządem - powiedział nam jeden z szefów spółki.

Jeszcze poprzedni rząd zamówił analizę kosztów wytwarzania prądu z różnych paliw w 2020 r. Wynika z niej, że najtańszy byłby prąd z siłowni jądrowej - megawatogodzina kosztowałaby 120-130 zł. Prąd z węgla brunatnego ze złóż legnickich byłby dwukrotnie droższy. Podobnie wyglądałyby ceny energii z węgla kamiennego. Ale wychodzi i tak o 15 proc. taniej niż prąd z gazu ziemnego. Dziś produkcja megawatogodziny prądu kosztuje 150-160 zł.

Cała polska energetyka czeka na decyzję rządu w sprawie paliwa, z którego będzie korzystać w ciągu kilkunastu najbliższych lat. - Obecnie eksploatowane złoża węgla kamiennego wyczerpią się do 2030 r. - twierdzi prof. Janusz Lewandowski z Politechniki Warszawskiej. - Utrzymanie dotychczasowego poziomu wydobycia będzie niemożliwe. Rząd PiS planował uruchomienie do 2020 r. elektrowni jądrowej. Nowy rząd nie ma jeszcze w tej sprawie stanowiska.

A mieszkańcy Ścinawy są podzieleni. - Ludzie są wzburzeni, bo boją się zanieczyszczenia środowiska, emisji pyłów i krajobrazu księżycowego - mówi Andrzej Holdenmajer, burmistrz Ścinawy. - Ja jestem za rozwojem gminy, nowymi miejscami pracy, a bez nowych inwestycji tego nie będzie.
http://www.komitetlegnica.agh.edu.pl...artykuly/1.htm






Węgiel kamienny




Quote:
Złoża węgla kamiennego w Polsce należą do euroamerykańskiej karbońskiej prowincji węglonośnej, która w Europie tworzy dwa pasma zagłębi: paraliczne powstałe w zapadlisku na przedpolu fałdowań górotwórczych i limniczne powstałe w bezodpływowych kotlinach i zapadliskach śródgórskich. W Polsce złoża występują w trzech zagłębiach, z których dwa: Górnośląskie Zagłębie Węglowe (GZW) i Lubelskie Zagłębie Węglowe (LZW) są typu paralicznego, a Dolnośląskie Zagłębie Węglowe (DZW) jest zagłębiem limnicznym. Wydobycie węgla kamiennego prowadzone jest obecnie w dwóch z nich: Górnośląskim Zagłębiu Węglowym (GZW) oraz w Lubelskim Zagłębiu Węglowym (LZW). Trzecie, Dolnośląskie Zagłębie Węglowe (DZW), ma znaczenie jedynie historyczne.

Górnośląskie Zagłębie Węglowe jest głównym zagłębiem Polski. Za wyjątkiem jednej, tu zlokalizowane są obecnie wszystkie czynne kopalnie. W Lubelskim Zagłębiu Węglowym działa jedna kopalnia – Bogdanka. W Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym eksploatację węgla kamiennego zakończono w 2000 r., kiedy zaniechano wydobycia z kopalni Nowa Ruda (pole Słupiec). Powodem zaniechania eksploatacji złóż z tego zagłębia były trudne warunki geologiczno-górnicze, powodujące nierentowność wydobycia. Zasoby odpowiadające parametrom zasobów bilansowych, a występujące w obszarach złóż zaniechanych, zostały zaliczone do zasobów pozabilansowych, ich wielkość w DZW szacowana jest na około 369 mln ton.

Rozpoznanie LZW, a w szczególności stan poznania jego granic, nie uległ zmianie i jest stosunkowo słaby. Przyjmuje się około 9 100 km2 jako obszar o zdefiniowanych perspektywach złożowych i grubości nadkładu od 360 do ponad 1 000 m. Czynna jest pierwsza kopalnia węgla eksploatująca złoże zajmujące powierzchnię około 57 km2, co stanowi 0,5 % obszaru zagłębia. Złoża rezerwowe rozpoznane szczegółowo zajmują obszar 340 km2, a złoża rozpoznane wstępnie – 610 km2. Znaczną część stanowi obszar o nadkładzie ponad 1 000 m i oszacowanych zasobach potencjalnych. Zasoby bilansowe węgli w LZW, stanowią około 21,6 % polskich zasobów bilansowych węgla kamiennego.


Górnośląskie Zagłębie Węglowe jest głównym zagłębiem Polski. Za wyjątkiem jednej, tu zlokalizowane są obecnie wszystkie czynne kopalnie. Powierzchnia Górnośląskiego Zagłębia Węglowego w granicach Polski szacowana jest na około 5 800 km2. Złoża eksploatowane zajmują aktualnie około 1 100 km2 (czyli około 19 % powierzchni), złoża rezerwowe o zasobach rozpoznanych szczegółowo (w kategorii C1) zajmują 660 km2 (11 %), złoża rezerwowe o zasobach rozpoznanych wstępnie (kat. C2) – 765 km2 (13 %), a złoża wyeksploatowane lub zaniechane – 635 km2 (11 %). Około 27 % powierzchni zajmują obszary perspektywiczne, gdzie oszacowano zasoby występujące w strefie głębokości do 1 000 m. Pozostałą część zagłębia zajmują głównie obszary o zasobach prognostycznych i o nadkładzie większym od 1 000 m oraz peryferyjne części zagłębia bez perspektyw zasobowych. Obecnie, około 78,3% udokumentowanych zasobów bilansowych polskich węgli kamiennych występuje w GZW.

Kopalnie węgla od początku okresu przemian ustrojowych podlegają restrukturyzacji, a stan geologicznych zasobów bilansowych zmniejsza się corocznie nie tylko na skutek wydobycia i strat eksploatacyjnych, a przede wszystkim ze względu na weryfikację i przeklasyfikowanie zasobów w procesie przystosowania ich do warunków gospodarki rynkowej. Najbardziej znaczące zmiany bazy zasobowej w tym okresie dotyczą GZW i DZW. Wydobycie w latach 1990 – 2003 zmniejszyło się z ponad 150 do około 96 mln ton.

Udokumentowane zasoby bilansowe złóż węgla kamiennego wg stanu na 31.12.2007 rok wynoszą 43 082 mln ton. Prawie ľ zasobów, to węgle energetyczne, Ľ to węgle koksujące, a inne typy węgli stanowią ułamek procenta wszystkich zasobów węgla. Zasoby złóż zagospodarowanych stanowią obecnie 37 % zasobów bilansowych i wynoszą 16 119 mln ton.

gazeta.pl

Drobnym drukiem jest napisane, że zasoby przemysłowe węgla kamiennego w Polsce są szacowane na 2 razy dłużej a bilansowe wystarczą na 5 razy dłużej czyli ok. 200 lat.


Szczegółowa mapa rozmieszczenia złóż węgli kamiennych, brunatnych i torfu w Polsce

Last edited by preseant; June 6th, 2009 at 02:19 AM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 3rd, 2009, 05:56 PM   #8
god
Registered User
 
god's Avatar
 
Join Date: Apr 2004
Location: Gdynia
Posts: 788
Likes (Received): 129

preseant - Dużo ciekawych informacji. Kontynuuj.
god no está en línea   Reply With Quote
Old May 3rd, 2009, 08:16 PM   #9
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

Będzie tego więcej Ku chwale zasobnej ojczyzny



ZŁOTO








Quote:
Złoto dla cierpliwych


Gdyby wykorzystać wszystkie polskie pokłady złota, to w ciągu kilku lat wartość wyprodukowanego kruszcu przekroczyłaby zasoby skarbca NBP i kilku państw ościennych



Czy Dolny Śląsk stanie się europejskim Klondike?

W samych Sudetach jest ponad 150 złotonośnych miejsc, w których może zalegać nawet 200 ton cennego kruszcu! Ile złota jest w pozostałych żyłach w kraju, nikt jeszcze dokładnie nie zbadał. - Na razie nie pozyskuje się u nas złota na skalę przemysłową, ale już wkrótce może się to zacząć opłacać - mówi prof. Andrzej Grodzicki z Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Koncesje na wydobycie złota z 33 działek o powierzchni około 100 km2 otrzymały już koncerny górnicze z Irlandii, Australii i USA.



Gorączka posła Ratmana
Pod względem wielkości złóż zasobnych w złoto Polskę w Europie wyprzedzają tylko Finlandia, Francja i Szwecja. Naszym małym Jukonem jest Dolny Śląsk. Już w średniowieczu okolice Złotoryi, Lwówka Śląskiego, Legnickiego Pola oraz Złotego Stoku i Głuchołaz, a także Karkonosze i Pogórze Izerskie należały do największych europejskich ośrodków górnictwa złota. Na złoto natrafiono także na obrzeżu Wyżyny Śląskiej i w Górach Świętokrzyskich. Sporą ilość cennego metalu znaleziono w końcu XX wieku w Karpatach. Niedaleko granicy z Polską Słowacy eksploatują największą kopalnię złota na Starym Kontynencie. Duże pokłady tego kruszcu odkryli również Czesi w okolicach Morkska.
Rewelacją dla poszukiwaczy złota może się okazać złoże, którego istnienie udokumentował niedawno sosnowiecki Oddział Górnośląski Państwowego Instytutu Geologicznego. Pod Myszkowem na głębokości 400 m odkryto największe w Europie (obliczane na 80 mln ton) zasoby rud molibdenowo-wolframowo-miedziowych. Obok tych metali zawsze występuje złoto. - Jeżeli wybuduje się tam kopalnię zdolną wydobywać 4 mln ton rudy rocznie, to pracy wystarczy na 20 lat - zapala się poseł Zygmunt Ratman, były burmistrz Myszkowa, który w tej sprawie składał w Sejmie interpelację.

Szukajcie, a znajdziecie
"Złoto jest tam, gdzie go szukasz" - mawiał przewrotnie Edmund Rutkowski, nieżyjący już nestor polskiej geologii złota. W Polsce można jednak precyzyjniej wskazać złotonośne miejsca. Zasoby Radomic szacuje się na 1,2 tony kruszcu, Czarnowa na tonę, Radzimowic na 8 ton. Są też złoża okruchowe, z których najłatwiej pozyskać surowiec - złoto można z nich po prostu wypłukać. Występują one w Rakowicach koło Lwówka Śląskiego oraz w Winnej Górze w dolinie Bobru. W Sudetach do czasów współczesnych wydobyto łącznie około 40 ton złota. Według geologów, kolejne 29 ton znajduje się jeszcze w Złotym Stoku w województwie dolnośląskim, gdzie złotonośne żyły zalegają bardzo płytko. Najgłębszy tamtejszy szyb ma 500 m głębokości. W RPA wydobywa się złoto nawet z poziomu poniżej 2000 m. - Postęp techniczny umożliwia eksploatację rudy o coraz mniejszej zawartości złota - informuje Andrzej Kurcz z Departamentu Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska. Kilkadziesiąt lat temu zamykano kopalnie przynoszące 4-6 gramów złota z jednej tony rudy. Dzisiaj rozpoczyna się wydobycie nawet wówczas, gdy prognozy mówią o pozyskiwaniu grama złota z tony!
Na razie jedynym producentem złota na większą skalę pozostaje KGHM Polska Miedź SA. Rocznie kombinat odzyskuje z rud miedzi około 500 kg cennego kruszcu. Jeszcze w 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne, a koncesje na ich użytkowanie przyznano koncernom górniczym z Irlandii, Australii i Stanów Zjednoczonych. - Czekamy z uruchomieniem wydobycia aż umocni się cena złota na rynku - mówi Henryk Kucha, profesor Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i zarazem przedstawiciel firmy polsko-irlandzkiej Gleniff Exploration, której resort środowiska przyznał jedną z koncesji na poszukiwanie złota.

Z kilofem na urlop
- Jeżeli nawet nie staniemy się "złotą" potęgą świata, to przecież polskie złoto można uczynić magnesem przyciągającym zagranicznych turystów! - uważa prof. Andrzej Grodzicki. - To wielka szansa dla Dolnego Śląska, a zwłaszcza Złotryi, w której okolicach jest jeszcze wiele dziewiczych potoków kryjących złote ziarna - wtóruje mu Jan Kusek, wielki mistrz Polskiego Bractwa Kopaczy Złota. Na Zachodzie płukanie złota to ciekawy sposób na spędzanie wolnego czasu. Po nasze złoto już teraz przyjeżdżają turyści nie tylko z Europy.


Złoto okruchowe, Dolny Śląsk

- Wielu Japończyków nie wie, gdzie jest Polska, ale potrafią pokazać na mapie Złotoryję - twierdzi Kusek.
Na południu Polski niektórzy utrzymują się z płukania złota. Zarabiają w ten sposób 800-900 zł miesięcznie. Najlepsi poszukiwacze mogą zarobić wielokrotnie więcej, nawet kilka tysięcy złotych. Na większą skalę złota poszukują swego rodzaju kłusownicy, czyli osoby wyposażone w specjalne pompy (te urządzenia kosztują 4-6 tys. zł), którymi przepłukują potoki.

Złoty czas
- Ludzie coraz chętniej lokują pieniądze w nieruchomościach lub drogocennych kruszcach - twierdzi Jan Wierchowiec, geolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Ostatnie odkrycia żył złota w Polsce pozostałyby pewnie sensacją jednego sezonu, gdyby nie... Enron i WorldCom. Mnożące się afery finansowe dotyczące spółek giełdowych w USA podważyły zaufanie inwestorów do wirtualnych pieniędzy. Po raz pierwszy od lat na giełdach surowców w górę poszły ceny złota. Coraz więcej zagranicznych firm traktuje Polskę jako ważne przyszłe źródło pozyskiwania tego surowca. - Czekamy na swoją gorączkę złota - twierdzi prof. Henryk Kucha, który na początku lat 70. odkrył złoto, pallad i platynę w rudach miedzi w zagłębiu lubińsko-głogowskim.

W Polsce platynę pozyskuje się z dolnośląskich rud miedzi (głównie na obszarze ZG Lubin Zachodni i ZG Polkowice Wschodnie), w których zawartość platyny może dochodzić do 1 grama na tonę. Platyna z koncentratów miedzi gromadzi się w szlamach anodowych po elektrorafinacji miedzi i w szlamach po elektrorafinacji srebra. Szlam anodowy przerabiany jest w Wydziale Metali Szlachetnych przy HM Głogów. Odbiorcą odpadów po tych procesach wzbogaconych w metale szlachetne jest Mennica Państwowa, gdzie w wyniku rafinacji uzyskuje się platynę w postaci metalicznej.



Przewodnik po polskim Eldorado

Złotoryja
Złotonośne piaski występują wzdłuż doliny Kaczawy, w północno-wschodniej części miasta z Górą Mieszczańską i w Kopaczu. Złotonośne żwiry zalegają też na Górze Mikołaja. Drugi złotonośny rejon to okolice Jerzmanic Zdroju, Sępowa i Nowej Ziemi. Gorączka złota zapanowała tu w XI-XII wieku. Rocznie wydobywano wtedy 24-48 kg złota. Najobfitsze złoża wyczerpały się w drugiej połowie XIII w.

Legnickie Pole
Złoto występuje w rejonie Legnickiego Pola, Wądroża Wielkiego i Mikołajowic. Bogate złoża odkryto w 1344 r. Istniało tu około 1500 szybów poszukiwawczych. Do dziś złoto można wypłukać w płynącym obok Wierzbiaku.

Lwówek Śląski i okolice
Pozostało 1,5 tys. szybów. W 1217 r. zamieszkały przez kopaczy Lwówek otrzymał prawa miejskie. Na cenny kruszec można w tym rejonie natrafić wszędzie. W ratuszu miejskim otworzono wystawę złota, które znaleziono przy kopaniu fundamentów tej budowli.

Kotlina Jeleniogórska
Złotuchę jako złotodajne miejsce odkrył w latach 50. prof. Andrzej Grodzicki. Poźniej przez wiele lat potok był mekką poszukiwaczy, ale całego złota jeszcze z niego nie wypłukano.

Góry Kaczawskie
Najwięcej złota znajdowano w Jeżowie Sudeckim oraz Dziwiszowie. W 1479 r. kruszec zaczęto wydobywać w Płoszczynie, rok później w Jeżowie. Od XV wieku prowadzono wydobycie koło Radzimowic. Złoto wydobywano tutaj również w XX wieku.

Głuchołazy
W tym rejonie złoto występuje w żyłach kwarcowo-skaleniowych. Najsłynniejsze były złotonośne żwiry zakola Białej Głuchołaskiej w rejonie Góry Parkowej. Do dziś widoczne są ślady prac górniczych z XII-XIV wieku w postaci hałd i lejów. Skalę wydobycia kruszcu najlepiej ilustruje dokument wydany przez biskupa wrocławskiego w 1263 r., który zaleca mieszkańcom Głuchołaów płacić czynsz od parceli budowlanych i łanów w złocie.

Góry Złote
Rozkwit tutejszego górnictwa przypada na pierwszą połowę XVI wieku - w latach 1545-1549 czynnych było 190 sztolni i wyrobisk, roczna produkcja sięgała wówczas 60 kg i stanowiła 8 proc. europejskiego wydobycia. Pod koniec XVI wieku złoża złota zaczęły się wyczerpywać. Miasto przerzuciło się na produkcję arsenu i arszeniku.

Pogórze Izerskie
Złoża zlokalizowane są na zachód od Wlenia, między innymi w Kleczy, Golejowie i Radomicach. Złoto wydobywano tutaj w latach 1922-1933.

Rudawy Janowickie
Złoto eksploatowano tu w XVIII wieku Kolejne próby czyniono w latach 1801-1802. Kruszec występuje w zlepieńcach znajdujących się na północny wschód od Leszczyńca. Spore ilości złota znaleziono w rejonie Czarnowa.

Góry Izerskie
Złoto znajdywano w osadach Izerki, Jagnięcego Potoku oraz w Czerwonym Potoku i na Hali Izerskiej, a także w potokach spływających z Izerskich Garbów.

Wielisławka
Pierwsze wzmianki o wydobywaniu złota w tym rejonie pochodzą z 1556 r. Cenny metal występował w pirytach (do 18 g na tonę) na zboczu góry Wielisławki. Zainteresowani mogą go szukać w osadach Kaczawy.

Góry Sowie
Nazwa gór wcale nie pochodzi od słowa "sowa" (w niemieckim - Eulengebirge). "Eule" to zniekształcone celtyckie słowo "jilova", czyli złoto. W średniowieczu na małą skalę pozyskiwano tu kruszec z piasków i żwirów.

Karkonosze
Złoto znajdowano w Białej Dolinie, Małej Kamiennej, Bieleniu, Czarnej Górze, na Równi pod Śnieżką, w rejonie Małego Stawu, w dolinie Choińca koło Chojnika, a także w dolnych partiach Złotego Potoku, Szrenickiego Potoku, Płócznika oraz w Śnieżnych Kotłach.
http://www.wprost.pl/ar/13654/Zloto-...liwych/?I=1028






Quote:
W Polsce znajdują się najbogatsze złoża złota w Europie

Najbogatsze złoże złota w Europie znajduje się w Polsce. Niestety, u jubilera jeszcze długo nie będzie można kupić biżuterii z kruszcu spoczywającego pod ziemią na Dolnym Śląsku. [...]

Zespół geologów pod kierownictwem prof. Stanisława Speczika (dziś prezesa KGHM) odkrył złoże złota w rejonie kopalni Polkowice-Sieroszowice, należącej do miedziowego koncernu. Jego zasobność specjaliści oceniają na ponad 80 ton. To europejski rekord. - Zasoby występują wraz z platynowcami poniżej horyzontu miedzionośnego, głęboko pod powierzchnią. Jest to najbogatsze złoże na naszym kontynencie, ale nie jest jeszcze eksploatowane - mówi Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM. Sięgnięcie do skarbów ziemi nie jest jednak łatwe. Wydobywanie złota z dużej głębokości jest po prostu drogie.

KGHM zwiększy jednak produkcję tego kruszcu w tym roku. - Będzie to głównie efekt wyższej produkcji miedzi - wyjaśnia Dariusz Wyborski. Koncern odzyskuje złoto w procesie wytwarzania miedzi elektrolitycznej. W 2001 r. KGHM sprzedał 349 kg czystego kruszcu (18 kg mniej niż rok wcześniej). Gdyby kiedyś skorzystał z niedawno odkrytego

złoża, mógłby zasilać rynek znacznie większą ilością pożądanego metalu. Jest tylko pytanie: Czy eksploatacja będzie miała ekonomiczne uzasadnienie. Pod koniec 2000 r. lubińska spółka zrezygnowała z działki złotonośnej w Złotym Stoku (byłe woj. wałbrzyskie). Uznała, że odzyskiwanie złota z rud miedzi, występujących w rejonie Lubina i Polkowic jest bardziej efektywne.

W Polsce żółty kruszec występuje głównie w Sudetach i Karkonoszach. Do najbardziej znanych od wieków ośrodków górnictwa należą: Złotoryja, Lwówek Śląski, Legnickie Pole, Złoty Stok i Głuchołazy. Na złoto natrafiono również w rejonie Tatr, Pienin oraz Gór Świętokrzyskich. W 1996 r. na Dolnym Śląsku wytyczono 33 działki złotonośne (każda ma ok. 96 km kw.). Pierwsze koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż złota otrzymały koncerny górnicze z Irlandii, Australii i Ameryki Północnej.


Największymi producentami złota na świecie są: RPA (394 t w 2001 r.), USA (335 t) Australia (285 t), Indonezja (183 t), Chiny (173 t), Rosja (165 t), Kanada (157 t) i Peru (134 t).

Dariusz Wieczorek
http://www.bankier.pl/wiadomosc/W-Po...ie-582652.html


Link do ciekawego wątku o złocie na Dolnym Śląsku na forum geologicznym:
http://www.geologia.fora.pl/mineralo...t-itd,918.html

Last edited by preseant; September 26th, 2009 at 07:19 PM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 4th, 2009, 03:26 PM   #10
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

Surowce mineralne Bałtyku



Quote:
MAMY NA WŁASNOŚĆ KAWAŁEK BAŁTYKU. OZNACZA TO NIE TYLKO WODĘ, ALE TAKŻE TO, CO ZNAJDUJE SIĘ W NIEJ, NA POWIERZCHNI DNA ORAZ POD DNEM.




Morze Bałtyckie zostało podzielone na strefy narodowe na mocy ustaleń Konferencji UNCLOS. Granice polskich obszarów morskich ustanowiono w wyniku negocjacji z krajami sąsiednimi (jak do tej pory, jedynie z Danią nie udało się ustalić ostatecznej granicy). W wyniku tych podziałów północna granica Polski została przesunięta o kilkadziesiąt mil w głąb morza, a terytorium naszego kraju powiększyło się o 32 672 km2. Stanowi to ponad 10% powierzchni lądowej. Zasoby żywe i bogactwa mineralne tego obszaru, wraki oraz wszystko inne, co się tam znajduje, należy do Polski.



Lokalizacja obszarów dna, na których występują udokumentowane zasoby ropy naftowej (czerwona kropka), piasku i żwiru (zakreskowane na czerwono) oraz piasków wzbogaconych w minerały ciężkie (zakreskowane podwójnie na czerwono). Propozycje obszarów chronionych w obrębie polskich obszarów morskich zaznaczono na pomarańczowo. (Źródło: Oddział Morski Państwowego Instytutu Geologicznego w Sopocie)


Wykorzystywanie bogactw mineralnych zalegających na dnie i pod dnem Bałtyku nie jest na większą skalę dotychczas rozwinięte, a brak szczegółowych badań potencjalnych zasobów powoduje, że informacje na ich temat są skąpe. Istnienie jednak wiele przesłanek przemawiających za tym, że wzdłuż południowego Bałtyku ciągną się złoża ropy naftowej i gazu ziemnego mający geologiczny związek ze złożem na dnie morza Północnego. W 1963 r. Związek Radziecki w porozumieniu z Polską, za pomocą statku badawczo-poszukiwawczego „Władimir Obruczew”, rozpoczął wstępne badania metodą wybuchów wzdłuż południowego brzegu Bałtyku. Próbne odwierty potwierdziły istnienie złóż gazu i ropy na dnie płytkich wód przybrzeżnych w pasie od zachodniej granicy NRD po zatokę Ryską, choć nie znana jest jeszcze powierzchnia i głębokość złóż, a także ich zasobności i jakości. Zdjęcia geologiczne dokonane przez amerykańskie stacje kosmiczne pozwalają sądzić, że złoża ropy naftowej znajdują się pod dnem morskim wzdłuż wybrzeża całego południowego Bałtyku, od Cieśnin Duńskich po Sambię. Niezwykle wartościowo mogą okazać stwierdzone złoża polihalitu, będące przedłużeniem zbadanych wcześniej pokładów soli kuchennej i magnezowo-potasowej w okolicach Pucka i Mieroszyna. Jak się okazało, zalegają one strefą przybrzeżną w pobliżu Rzucewa i ciągną się pod dnem Zatoki Puckiej ku Mierzei Helskiej na nieznacznej głębokości. Próbnymi wierceniami zbadano je wstępnie udokumentowano, a wyniki tych prac stwarzają perspektywę rozpoczęcia eksploatacji na skalę przemysłową. Pokłady o znacznej miąższości zawierającej od 11-16% tlenku potasu. Zasoby – wraz z pokładami na lądzie w rejonie Chłapowo – Mieroszyno – ocenia się na ponad 5 mld t soli kuchennej oraz 120 mld t polihalitu (sole potasowe-magnesowe).Instytut Badania Mórz w Warnemunde przeprowadził studia nad możliwością większego wykorzystywania bogatych podmorskich złóż piasków i wapieni z przybrzeżnych obszarów Morza Bałtyckiego. Na obszarach Zatoki Meklemburskiej i Kilońskiej podobne prace poszukiwawcze prowadzi Republika Federacji Niemiec , a na wodach Kattegatu – Dania. Eksploatację podjęła już Niemiecka Republika Demokratyczna w rejonie plaż w pobliżu Rostoku, gdzie przystąpiono do wydobywania piasków rudonośnych , zawierających podwyższone koncentracje takich minerałów ciężkich, jak cyrkon, rutyl i ilmenit, przy czy średnia zawartość minerałów ciężkich w piaskach wynosi około 4%.




http://www.naszbaltyk.pl/zas.php
Quote:
Na dnie Morza Bałtyckiego kryją się znaczne zasoby materiałów budowlanych: głazów, żwirów, otoczaków i piasków. Są one eksploatowane głównie przez Danię, Szwecję, Finlandię i Łotwę. W polskiej strefie Morza Bałtyckiego znaleziono znaczne ilości materiałów budowlanych na Ławicy Słupskiej, Ławicy Odrzańskiej i w okolicy Koszalina. W chwili obecnej trwają przygotowania do podjęcia eksploatacji przemysłowej na Ławicy Słupskiej. Należy podkreślić, że pozyskiwanie tych surowców z dna morskiego musi być bardzo ostrożne i przemyślane, gdyż intensywne prace wydobywcze naruszają równowagę ekologiczną i mogą doprowadzić do zniszczenia cennych zespołów roślinnych i zwierzęcych.

Minerały ciężkie (ilmenit, rutyl, cyrkon, granat, magnetyt) występują w Bałtyku w postaci złóż rozsypiskowych o niewielkiej powierzchni i małej miąższości, co ogranicza możliwość ich wykorzystania gospodarczego. Największe złoża znajdują się wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku (od Mierzei Kurońskiej po Rostok) oraz w rejonie Oulu w Finlandii. W strefie polskiej pierwsze złoże zlokalizowano na Ławicy Odrzańskiej.

W Morzu Bałtyckim, w porównaniu z innymi morzami, powstaje stosunkowo dużo konkrecji żelazowo-manganowych. Według obliczeń ich zasoby stanowią ok. 100 mln ton. W chwili obecnej eksploatacja złóż lądowych żelaza i manganu zaspokaja potrzeby gospodarki, toteż nie ma konieczności pozyskiwania ich z konkrecji bałtyckich. Jednak w przyszłości złoża te mogą być cennym źródłem tych metali.
http://archiwum.wiz.pl/1998/98112600.asp


Więcej o naszej ropie i gazie na Bałtyku:
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=332462







Oficjalne dane PGI:
Quote:
W Polsce stwierdzono występowanie bursztynu w utworach trzeciorzędowych i czwartorzędowych.

In situ bursztyn występuje w osadach stref przybrzeżnych morza eoceńskiego. W strefie północnej rozpoznano występowanie bursztynu w okolicy Chłapowa, w rejonie tzw. delty chłapowsko-sambijskiej. W strefie południowej morza eoceńskiego, w rejonie Parczewa, trzeciorzędowe osady bursztynonośne zalegają w spągu złoża kruszywa naturalnego Górka Lubartowska. W obszarze 296,88 ha zasoby bursztynu oszacowano na 1088 ton, przy średniej zasobności 376,8 g/m2.

W rejonie Możdżanowa w dawnym woj. słupskim bursztyny występują w krze polodowcowej osadów trzeciorzędowych (piaskach i żwirkach dolnooligoceńskich i plioceńskich). Zasoby perspektywiczne obszaru ocenia się na ponad 20 ton. W granicach złoża Możdżanowo udokumentowano w kat. C1 10 ton bursztynu.

W osadach czwartorzędowych spotyka się nagromadzenia bursztynu przeniesionego przez lodowiec i rzeki polodowcowe z utworów trzeciorzędowych, głównie z osadów delty chłapowsko - sambijskiej. Duże nagromadzenia tego surowca spotyka się również na plażach bałtyckich od Kołobrzegu ku wschodowi, gdzie występuje on w utworach kopalnych plaż holoceńskich. Złoże Wiślinka I (na południe od Sobieszewa, wschodniego przedmieścia Gdańska) jest przykładem złoża tej genezy. Koncentracje bursztynu w utworach sandrowych stwierdzono także na Kurpiach oraz w rejonie Borów Tucholskich.
www.pgi.gov.pl





Quote:
Niedobór zaopatrzenia w surowiec bursztynowy

Po roku 1990 kiedy kraje Europy Środkowo-Wschodniej uwolniły się od dominacji sowieckiej i powróciły do strefy gospodarki rynkowej, a Federacja Rosyjska znacznie złagodziła ograniczenia w ruchu osobowym i kontaktach handlowych ze światem, udało się zaspokoić trwający od zakończenia II wojny światowej głód wyrobów bursztynowych na rynku światowym. Teraz jednak głód może powrócić na skutek zaniechania eksploatacji znanych i w znacznej części dobrze udokumentowanych złóż bursztynu bałtyckiego (sukcynitu) przez wszystkie kraje nimi dysponujące.

Dla zaspokojenia potrzeb aktualnie czynnych wytwórni bursztynowych, skoncentrowanych w ogromnej większości w czterech krajach: Polsce, Rosji, Litwie i Ukrainie, potrzeba rocznie nie więcej niż 300 ton surowego bursztynu odpowiedniej dla jubilerstwa granulacji i jakości.

Wydobycie powinno zatem przekraczać 1.000 ton, bowiem większość wydobytego materiału jest zbyt drobna lub wadliwa. Tysiąc ton stanowi zaledwie pół promila znanych zasobów naturalnych, które zalegają w pobliżu ośrodków przetwórczych na ogół bardzo płytko i w warstwach niezbyt trudnych dla prowadzenia robót górniczych.

Podstawowe badania geologiczne dają niezwykle optymistyczne oceny samych tylko złóż pierwotnych, nie licząc przemieszczonych przez lodowiec nagromadzeń na obszarze wielu krajów: około miliona ton w Obwodzie Kaliningradzkim Federacji Rosyjskiej, ponad 650.000 ton w Polsce: u nasady Mierzei Helskiej i na Lubelszczyźnie i nieokreślone jeszcze liczbowo, lecz bardzo liczne złoża ukraińskie. A jest jeszcze zasób pozostawiony w Saksonii, w kopalni Goitsche, nagromadzenia doskonałego surowca pod osadami delty Wisły i wciąż odkrywane nowe znaleziska polodowcowe. To w sumie około 2 miliony ton.



Złoża i nagromadzenia bursztynu bałtyckiego

Kraje położone w obrębie tak zwanej bursztynowej prowincji bałtycko-dnieprowskiej jedynego w świecie obszaru występowania sukcynitu, czyli bursztynu bałtyckiego stanowią wspólną strefę. Polska leży w centrum tego obszaru, którego granice przebiegają jak następuje:

- od północy po linii Friedrichshavn (północ Jutlandii) – Lipawa na Łotwie do Homla na Białorusi

- na zachodzie od Wysp Fryzyjskich do Saksonii (Bitterfeld)

- na wschodzie od Homla wzdłuż Dniepru do Dniepropietrowska

- na południu od Bitterfeldu przez Kraków do ujścia Bohu.

Taką lokalizację złóż spowodował układ lądów w okresie trzeciorzędu w środku dzisiejszej Europy. Największy ląd stanowiła wówczas Fennoscandia, obejmująca całą obecną Skandynawię i Bałtyk. Morze eoceńskie rozciągało się przez dzisiejsze północne Niemcy, Polskę i Ukrainę, a na południe od niego leżał archipelag wysp, porośniętych “bursztynowym lasem” podobnie jak Fennoscandia. Bursztyn powstawał w deltach rzek przenoszących do morza żywiczne pnie i bryły zastygłej żywicy. Morska woda była nieodzownym katalizatorem fosylizacji żywicy.

Największa delta rzeki gromadzącej materiał z całej Fennoscandii powstała w obrębie dzisiejszej Zatoki Gdańskiej i obszarów na wschód i zachód od niej położonych. Materiał z niej został w znacznej części redeponowany wskutek ruchów tektonicznych i później naporu lodowca, a tylko skrajne jej części na wschodzie i zachodzie zachowały się.

Pierwotne nagromadzenia bursztynu zachowały się na całym półwyspie sambijskim w Obwodzie Kalinigradzkim Federacji Rosyjskiej i w Polsce na zachód od Chłapowa. Stąd bursztynodajna delta nosi nazwę Sambijsko-Chłapowskiej. Zawiera ona znaczną większość znanych współcześnie zasobów bursztynu bałtyckiego.Zasoby na Sambii określili rosyjscy uczeni na około 1 milion ton, z czego 127.000 ton zostało dokładnie zlokalizowane w toku wierceń przygotowawczych do eksploatacji złóż. Polskie wiercenia pod Chłapowem określiły zasobność złoża na 643.000 ton. Szczegółowe badania zostały jednak odłożone w czasie, bowiem w latach 70-tych oceniono, iż brak jest środków na zbudowanie kopalni szybowej a nie odkrywki, a to z racji zalegania bursztynu na znacznej głębokości pod powierzchnią gruntu. Nie mniej wstępne wiercenia pozwoliły ustalić grubą warstwę “niebieskiej ziemi”, w której zalega tu bursztyn i bogatszą niż na Sambii zawartość bursztynu w metrze sześciennym urobku (do 6 kg/m3). W województwie lubelskim jest udokumentowane złoże “Górka Lubartowska” w okolicach Parczewa, które ma charakterystykę podobną do, w dalszej części omówionych, złóż na Wołyniu. Złoże bursztynu w delcie Parczewa opracowane zostało przez Przedsiębiorstwo Geologiczne w Warszawie jako złoże, którego zasoby oszacowano na około 10.000 ton bursztynu. Złoże jest na niewielkiej głębokości, co rokuje możliwość jego eksploatacji.

W Polsce występuje wiele wtórnych, polodowcowych nagromadzeń bursztynu w różnych rejonach kraju (np. Kurpie, okolice Gdańska np. Bursztynowa Góra, Bory Tucholskie i Kaszubszczyna).

Najważniejsze są nagromadzenia na plażach kopalnych w delcie Wisły z racji najpiękniejszych odmian bursztynu.
http://amberif.mtgsa.pl/x.php/3,pl,7...bursztynu.html




pgi.gov.pl



Quote:
Rozpoznanie złóż a nie wydobycie bursztynu pod Lublinem

Tygodnik „Newsweek” podał, że Grzegorz Rutkowski, garwoliński jubiler, będzie wydobywał bursztyn pod Lublinem – sprawdziliśmy to i okazało się, że to na razie tylko „fakt medialny”.

Na terenie gmin Niedźwiada i Ostrówek na Lubelszczyźnie znajdują się jedne z największych złóż bursztynu w Polsce. Już w listopadzie ruszą prace przy jego wydobyciu – tak na początku listopada poinformowała jedna z agencji prasowych, a w ślad za nią tygodnik „Newsweek” (18.11.2007) w artykule „Bursztynowa górka”. Niestety, jak wynika z rozmowy z urzędnikami tamtejszych gmin, prace jeszcze nie ruszyły. Poza tym, w połowie listopada Grzegorz Rutkowski uzyskał koncesję na rozpoznanie i poszukiwanie złóż bursztynu, a nie – jak donosiły ogólnopolskie media – na wydobycie. Koncesja obejmuje kilkanaście działek należących do osób prywatnych. Jednak jeżeli przedsięwzięcie Grzegorza Rutkowskiego wypali, urzędnicy podlubelskich gmin nie wykluczają udostępnienia swoich terenów.
W tej sytuacji gmina Gdańsk nadal pozostaje jak do tej pory jedyną w Polsce, która zdecydowała się na dzierżawę gruntów pod rozpoznanie złóż bursztynu. Urzędnicy w gdańskim magistracie cieszą się, że inne gminy w Polsce rozważają możliwość pójścia w ich ślady. „Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podpisując 7 lipca zarządzenie w tej sprawie, zadeklarował chęć podzielenia się naszym doświadczeniem z samorządowcami z innych części Polski. Służymy naszą pomocą podlubelskim gminom, tym bardziej że nasze regulacje prawne zostały już wprowadzone w życie. Kontaktowałem się już w tej sprawie z urzędnikiem z gminy Niedźwiada” – komentuje doniesienia ogólnopolskich mediów o poszukiwaniu bursztynu na Lubelszczyźnie Robert Pytlos, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. bursztynu. A jest się o co bić: w województwie lubelskim udokumentowano złoże “Górka Lubartowska” w okolicach Parczewa (teren gminy Niedźwiada). Dokumentacja opracowana przez Przedsiębiorstwo Geologiczne w Warszawie szacuje je na 10 000 ton bursztynu, położonego na niewielkiej głębokości, co ułatwia jego eksploatację. Gdański urzędnik zapowiada także, że w następnym tygodniu spotka się z wójtem jednej z pomorskich gmin, która tak jak podlubelscy samorządowcy poważnie rozważa możliwość udostępnienia swoich terenów pod rozpoznanie złóż bursztynu.
http://www.amber.com.pl/amber_news/1...d_Lublinem.htm


Kolekcja bursztynu i innych żywic kopalnych
Bełchatowskie bursztyny

Last edited by preseant; June 8th, 2009 at 03:42 PM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 4th, 2009, 06:47 PM   #11
ursjan
Registered User
 
ursjan's Avatar
 
Join Date: Nov 2007
Location: Staszów
Posts: 2,892
Likes (Received): 18

Obyśmy tych bogactw nie sprzedali obcym firmom .
ursjan no está en línea   Reply With Quote
Old May 4th, 2009, 07:43 PM   #12
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

No właśnie. Już jest parę zagranicznych firm w Polsce szukających gazu, złota czy uranu.

Chętnie bym się dowiedział na jakich zasadach są przyznawane koncesje na poszukiwanie i wydobywanie tych złóż.
Czy znalezienie jakichś złóż przez zagraniczną firmę oznacza, że państwo nie ma już do nich żadnych praw? A państwu odprowadzają jakąś część zysków? Jaka to część? Czy Państwo ma jakiś wpływ na to gdzie są sprzedawane takie zasoby? I czy Państwo później odkupuje od takiej firmy potrzebne surowce?

Jak ktoś ma takie informacje to niech się podzieli.
Rosjanie, z tego co wiem, w ogóle nie dopuszczają zagranicznych firm do swoich złóż.

Last edited by preseant; May 5th, 2009 at 02:46 AM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 6th, 2009, 09:06 PM   #13
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

GAZ ZIEMNY i ROPA NAFTOWA




http://gospodarka.gazeta.pl/gospodar...2,3750437.html
Quote:
Bilion metrów sześciennych gazu w Polsce?

Odkryte krajowe zasoby gazu wynoszą dziś 106 mld m sześc., czyli tyle, ile Polska zużywa w siedem lat. Ale prognozy wskazują na pokłady na 70 lat!

Rocznie w Polsce zużywa się obecnie 14,4 mld m sześc. gazu. Blisko 30 proc. pochodzi z krajowego wydobycia. Głównym dostawcą jest PGNiG. - Wydobycie koncentruje się wokół dwóch ośrodków. Niedaleko Zielonej Góry jest 17 kopalń gazowych i 10 ropno-gazowych. W rejonie południowo-wschodniej Polski mamy ich odpowiednio 24 i 20. Do tego dochodzą nowe złoża odkryte w Wielkopolsce, przede wszystkim w Kościanie, Brońsku i Wielichowie - wyjaśnia Tomasz Jaskólski, dyrektor departamentu eksploatacji złóż PGNiG. Firma jeszcze w 1999 roku wydobywała rocznie 3,6 mld m sześc. gazu, w ub. zwiększyła je do 4,3 mld.

W tej chwili odkryte i opisane polskie zasoby gazu szacuje się na 106 mld m sześc. Udostępnione do odwiertów jest 80 mld. - W naszym prospekcie emisyjnym zapisaliśmy, że w 2008 roku zwiększymy nasze roczne wydobycie do 5,5 mld m sześc. w przeliczeniu na gaz wysokometanowy, i ten cel zrealizujemy - zapowiada Tomasz Jaskólski.



PGNiG przeznacza rocznie ok. 500 mln zł na prace poszukiwawcze nowych złóż. Nowo odkryte na terenie zachodniej Polski zalegają na głębokości ponad 3 tys. m, a koszt jednego odwiertu to wydatek około 20 mln zł. Dodatkowo rocznie 300-400 mln zł idzie na inwestycje wspomagające. M.in. za ponad 100 mln zł powstaje instalacja do odazotowania gazu w Grodzisku Wlkp., która będzie zamieniać słaby gaz w wysokometanowy.

Jaka jest ostateczna wielkość złóż gazu w Polsce? Tomasz Jaskólski podaje, że według prognoz powinno być u nas jeszcze bilion metrów sześciennych gazu! To wielkość 70-letniego zapotrzebowania Polski. Tyle że te złoża występują na bardzo dużych głębokościach. - Daje to jednak podstawę do prowadzenia dalszych prac poszukiwawczych w Polsce. Między innymi na podstawie tych danych przystąpiono do nich w Wielkopolsce, gdzie odkryto duże złoża w okolicach Kościana - opowiada Jaskólski. Dziś to złoże ma wielkość 13 mld m sześc., jest już eksploatowane i połączone 110-km rurociągiem m.in. z zielonogórską elektrociepłownią, zapewniając ogrzewanie tego miasta. Rurociąg kończy się w Żarach, zasilając m.in. największą w Polsce fabrykę płyt wiórowych - Kronopol.

A co z polską ropą? Rocznie zużywamy 18 mln ton. Krajowe wydobycie to ledwie 900 tys. ton, czyli 3,3 proc. krajowego zapotrzebowania. 300 tys. ton pochodzi z platformy na północ od Rozewia eksploatowanej przez spółkę zależną Lotosu - Petrobaltic. Te zasoby ocenia się na 3 mln ton, ale firma do 2012 roku ma zwiększyć wydobycie do miliona ton, bo niedawno, 160 km na północ od Gdańska, odkryła złoże zawierające 12 mln ton.

W tej chwili najwięcej ropy - ok. 600 tys. ton - wydobywa PGNiG. Ten wolumen chce jednak zwiększyć w 2010 roku do miliona ton, bo w rejonie Międzychód-Lubiatów-Grotów niedawno odkrył zasoby sięgające 10 mln ton. Tyle że niemal całe wydobycie eksportuje rurociągiem Przyjaźń do Niemiec, bo tylko sprzedaż za granicę okazuje się opłacalna.

Łączna wielkość polskich złóż na lądzie szacowana jest nawet na 40 mln ton.


http://gazownictwo.wnp.pl/pig-mamy-z...414_1_0_0.html
Quote:
PIG: mamy złoża gazu ziemnego wielkości 650 mld m3

Na 650 mld m sześc. szacowano kilka lat temu perspektywiczne złoża gazu ziemnego. W ostatnich latach w Polsce udokumentowano poza tym nowe zasoby - podaje Państwowy Instytut Geologiczny.

Perspektywiczne i nowo udokumentowane zasoby wskazują na możliwość odkrycia nowych złóż i pokrycia w większym stopniu zapotrzebowania krajową produkcją - ocenia PIG.

Według ostatnich oficjalnych danych - bilansu zasobów gazowych Polski na koniec 2007 r. - stan polskich wydobywalnych zasobów gazu ziemnego wynosił 138,822 mld m sześc. - podał PIG. W porównaniu z 2006 r. zasoby zmniejszyły się o 4,439 mld m sześc. W tym bilansie Instytut zawarł również zasoby gazu ze złóż wyłączonych z eksploatacji i tych, w których mają powstać magazyny gazu ziemnego.
Zasoby istniejące obecnie w złożach planowanych na magazyny są traktowane jako poduszka gazowa i nie będą wydobywane. Łączne zasoby gazu w tych poduszkach wynoszą 4,758 mld m3.

Większość to największe złoże przeznaczone na magazyn - Wierzchowice w Lubuskiem (4,98 mld m sześc.). Inne, dużo mniejsze, to Husów (373 mln m sześć.), Strachocina (122 mln m sześć.), Jaśniny Północ (92 mln m sześc.), Brzeźnica (46 mln m sześc.) i Swarzów (29 mln m sześć.). W rozważaniach studialnych brane są pod uwagę złoża Brzostowo, Żuchlów i Załęcze - wylicza PIG.

W 2007 r. wydobycie gazu ziemnego ze złóż o zasobach udokumentowanych i szacunkowych wynosiło 5,183 mld m sześć. gazu i pokryło ok. 40 proc. zużytego w Polsce surowca. Ze złóż gazowych pochodziła większość wydobycia - 4,761 mld m. sześc. Pozostałe 403 mln m sześc. to gaz towarzyszący złożom ropy naftowej.

Z polskich złóż w Karpatach pochodziło 30 mln m sześc., na Przedgórzu 1,798 mld m sześc., a na Niżu 3,334 mld m sześc. 21 mln m sześc. wydobyto ze złóż na Bałtyku - wylicza PIG w opracowaniu.




http://www.money.pl/archiwum/wiadomo...,0,190564.html
Quote:
"Wprost"-złoża gazu w Polsce
Tygodnik "Wprost" twierdzi, że zamiast czekać, aż Rosjanie odetną nam w końcu dostawy gazu, powinniśmy intensywniej poszukać tego surowca u siebie. Według tygodnika powołującego się na ustalenia geologów, już obecnie znane krajowe zasoby mogłyby wystarczyć na 50 lat intensywnej eksploatacji. A naukowcy wciąż odkrywają nowe złoża - pisze "Wprost" i dodaje, że pod ziemią mamy jeszcze wiele złóż gazu, którego jeszcze nie udało się odnaleźć. Według tygodnika może to być nawet trzy biliony metrów sześciennych. Gazeta przytacza opinię profesora Wojciecha Góreckiego, geologa z krakowskiej AGH, który prognozuje, że dzięki nowoczesnej technice o roznącemu doświadczeniu kard wykrywanych będzie coraz więcej złóż. Najwięcej obiecujących złóż znajduje się w Polsce zachodniej. Profesor jakub Siemek z AGH twierdzi, że krajowy gaz w połączeniu ze złożami węgla zapewni Polsce bezpieczeństwo energetyczne na wiele dziesięcioleci - pisze Tygodnik "Wprost".


http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/885304.html
Quote:
Mamy wielkie złoża ropy i gazu, teraz pora zacząć je wydobywać

Cztery ważące po 20 ton pojazdy przemierzają właśnie pola i lasy na północnych obrzeżach Kalisza. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się po to, aby za pomocą ogromnych wibratorów zatrząść ziemią. Uzyskane w ten sposób fale sejsmiczne mają pomóc w odkryciu obszarów, na których mogą występować ropa naftowa lub gaz ziemny.

Wielkopolska jest zagłębiem surowców. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo szacuje, że pod Puszczą Notecką jest do150 mln ton ropy naftowej, z czego do wydobycia nadaje się 25 procent. Przed rokiem rozpoczęły się odwierty pod Chojnem, w gminie Wronki. W okolicach Międzychodu, Lubiatowa i Grotowa ma wkrótce powstać kopalnia. W tej okolicy ropa zalega na głębokości trzech kilometrów pod powierzchnią. Złoża szacowane są na ponad 8 mln ton ropy. To 30 proc. krajowego zapotrzebowania rocznego. Pierwszych 5 tysięcy ton ropy PGNiG już wydobyło.
Złoża, które opłaca się wydobywać ocenione zostały na około 7,38 miliarda m3 gazu i ok. 8,09 mln ton ropy naftowej. W okolicach Międzychodu eksploatowanych ma być pięć odwiertów. Badaniami objęty został też teren między Kaźmierzem, Pniewami a Lwówkiem. Na roponośnych terenach zarobił już samorząd Międzychodu. Za próbne wydobycie gmina otrzymała 300 tys. zł.
- Spodziewamy się, że z tytułu podatków do naszego budżetu wpłynie od sześciu do ośmiu milionów złotych rocznie. Przy budżecie w wysokości 36 milionów złotych to duży zastrzyk - mówi Krzysztof Michalski, wiceburmistrz Międzychodu.
Wkrótce do grona gmin czerpiących korzyści ze złóż ukrytych głęboko pod ziemią dołączy Kostrzyn. Wpływy z wydobycia kopaliny gmina dzielić będzie z Urzędem Marszałkowskim w relacji 60 procent dla gminy, 40 dla Urzędu Marszałkowskiego. Za każdy metr sześcienny do podziału będzie ok. 2,4 zł.
A gaz z okolic Kostrzyna chce wydobywać brytyjski koncern Aurelian Oil. Ogłosił to w lipcu. Pierwszy gaz popłynął z odwiertu w Siekierkach Małych w listopadzie ubiegłego roku.- Szum ulatującego gazu, bo ciśnienie było ogromne, a później jęzor ognia wysoki na kilka metrów - tak opisuje ten moment Stanisław Kniat, z Siekierek Małych, właściciel ziemi, na której wykonany został odwiert.
- Pełne moce eksploatacyjne przewidujemy uzyskać w 2013 roku. Będziemy wówczas wydobywać 7 mln metrów sześciennych gazu rocznie. Tak ma być przez 15 kolejnych lat, zanim wydobycie obniży się - mówi Frank Jackson, członek zarządu. Wydobywany pod Kostrzynem gaz ma być pompowany gazociągiem średniego ciśnienia już do wielkopolskiej sieci. Planuje się, że w sprzedaży będzie we wrześniu przyszłego roku.
O tym, że pod Kaliszem mogą znajdować się cenne złoża wiadomo już od połowy lat 70., kiedy przeprowadzono pierwsze badania. Po 30 latach fachowcy z Geofizyki Kraków wrócili tu z najnowocześniejszym sprzętem na zlecenie brytyjskiego konsorcjum Aurelian Oil&Gas. Przez najbliższe tygodnie zajmować się będą wywoływaniem i zapisywaniem sygnałów sejsmicznych, które potem zostaną przetworzone i zanalizowane. Fachowcy z Geofizyki Kraków pracują w czworokącie: Kalisz - Gołuchów - Stawiszyn - Koźminek.
- To rejony perspektywiczne, w których już wcześniej prowadzone były badania - tłumaczy geofizyk Tomasz Cholewa. - Badania mogą odmienić losy gmin znajdujących się na północ od Kalisza.
Ewentualne odkrycie złóż gazu oznaczać będzie znaczne dochody w postaci podatku od nieruchomości, a nawet pewien udział w zyskach firmy wydobywającej paliwo. Nie oznacza to jednak zasadniczej zmiany charakteru terenu.
Prace wykonywane są najbardziej nowoczesną obecnie metodą sejsmiczną. Cztery pojazdy zwane wibratorami wolno przesuwają się wzdłuż wytyczonych wcześniej linii. Co kilkadziesiąt sekund zatrzymują się i za pomocą wysuwanego z podwozia specjalnego urządzenia hydraulicznego wytwarzają drgania gruntu o częstotliwości od kilku do kilkudziesięciu herców. Powstała w ten sposób fala sejsmiczna, po obiciu od kolejnych warstw podłoża aż do głębokości 3-4 kilometrów, rejestrowana jest przez rozłożone na ziemi specjalne czujniki - geofony.
- Każdy wibrator wyposażony jest w GPS, a więc dane są bardzo precyzyjne - wyjaśnia kierownik robót Waldemar Zając.
- Sprzęt i sama metoda badań są zupełnie bezpieczne dla ludzi i zwierząt - zapewnia Magdalena Pachocka z działu PR Geofizyki Kraków.
- Na razie otrzymamy przekrój ziemi. Jeśli rezultaty będą zachęcające, wrócimy tu, żeby zrobić bardziej szczegółowe badania, które nam dadzą obraz przestrzenny i wtedy może zapaść decyzja o wierceniach - tłumaczy W. Zając.
- W Polsce złoża gazu i ropy są inne niż w Iraku czy Kuwejcie. Są małe, ale jest ich sporo. Przypominają rafę koralową. Wewnątrz takiej skały podobnej do pumeksu uwięziona jest ropa - tłumaczy Mirosław Szlendak z Geofizyki Toruń.
W kraju mamy 89 złóż ropy naftowej. W Karpatach i przedgórzu jest ich 45. Niestety, są jednak na wyczerpaniu. Na tak zwanym Niżu Polskim, czyli w Wielkopolsce i Lubuskiem istnieje 40 złóż. Stanowią aż 76,4 procent krajowych zasobów.


g.infor.pl



i nowsze informacje:

Quote:
Złoża gazu pod Kutnem 30.01.2009

Pod Kutnem odkryto gigantyczne złoża gazu ziemnego. Gazem już zainteresowała się amerykańska firma wydobywcza – podaje Polska Dziennik Łódzki.


Tzw. blok Kutno może potencjalnie zawierać nawet 500 mld m sześc. gazu, wyjawił rzecznik prasowy Państwowego Instytutu Geologicznego w rozmowie z Polską Dziennikiem Łódzkim Mirosław Rutkowski.

Złoża znajdują się bardzo głęboko – ponad 6 km pod ziemią, zatem otwór badawczy będzie kosztowny. Złożami zainteresowana jest firma FX Energy z Salt Lake City w USA. Amerykańska firma ma już koncesję na poszukiwanie i wydobywanie ropy naftowej oraz gazu w okolicach Kutna. Wydana koncesja w centralnej Polsce obejmuje 284 tys. akrów, wyjaśniła Anna Szpetner z departamentu geologii i koncesji geologicznych Ministerstwa Środowiska.

FX Energy Poland jest obecnie na etapie rozmów z różnymi firmami, by wspólnie przystąpić do projektu. Jego koszt szacuje się na 60-100 mln zł. – (...) Pierwsze kutnowskie odwierty powinniśmy wykonać w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat – zapowiada Zbigniew Tatys, dyrektor FX Energy Poland.

Wladze Kutna cieszą się z odkrytych złóż, gdyż – zdaniem Zbigniewa Murzyńskiego, prezydenta Kutna – poszukiwania amerykańskiej firmy wydobywczej mogą podziałać jak magnes na inwestorów, a to da mieszkańcom nowe miejsca pracy.

Polska Dziennik Łódzki dotarł do informacji, że 30 lat temu we wrześniu 1979 roku Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo rozpoczęło odwierty w Kutnie z myślą o docelowej głębokości 6.100 m, ale po niemal czterech latach projekt zakończono z powodu problemów sprzętowych (na głębokości ok. 6000m - przyp. ja)

Źródło: Polska Dziennik Łódzki

!!!500 mld m3!!! oznacza, że tylko z tego złoża, mięlibyśmy gaz na 30 lat...




http://www.gigawat.net.pl/article/ar...iew/1437/1/96/
Quote:
Szukajcie (głęboko) a znajdziecie?

Autor: opr. red.
Data publikacji: 10.05.2009 22:39

Tylko w naszej części basenu czerwonego spągowca powinniśmy mieć co najmniej 1,5 bln m sześc. gazu

Od dziesięcioleci zwykliśmy narzekać, że ropa naftowa i gaz ziemny wprawdzie zapoczątkowały swój zwycięski, trwający po dziś dzień pochód przez świat w Polsce, ale poza tym, Stwórca nam poskąpił bituminów. Wszystko wskazuje na to, że nie mamy dużych bogatych złóż, bo ich nie... szukamy. Tam, gdzie trzeba i tak, jak trzeba.

Obecnie na świecie przyjmowana jest nowa doktryna dokumentowania zasobów węglowodorów, która zakłada, że przy określonym zapotrzebowaniu na gaz ziemny i ropę naftową w konkretnym kraju, angażowane są adekwatne środki inwestycyjne, co przy nieustannym postępie technicznym i technologicznym w geofizyce, geologii naftowej i wiertnictwie musi doprowadzić do przekwalifikowania części zasobów prognostycznych w zasoby geologiczne i wydobywalne. Tak więc kto szuka ten znajduje...

Skarby czerwonego spągowca

Gazu powinniśmy mieć więc porównywalnie wielkości z Wielką Brytanią, Holandią czy Niemcami. Według profesora Wojciecha Góreckiego, kierownika Zakładu Surowców Energetycznych Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH tylko w basenie tzw. czerwonego spągowca powinniśmy mieć co najmniej 1,5 bln m sześc. gazu. Przy rocznym hipotetycznym zużyciu na poziomie 15 mld m sześc. powinno wystarczyć na... 100 lat!
Europejski basen czerwonego spągowca, rozciąga się od wschodnich wybrzeży Wielkiej Brytanii, poprzez północną Holandię i północne Niemcy aż po centralną Polskę. Na Polskę przypada jakieś 20 proc. jego powierzchni. W tej strukturze zostało udokumentowane w sensie historycznym 5,5 bln (!!!) m sześc. gazu w zasobach wydobywalnych, z czego w Wielkiej Brytanii: 1,2 bln m sześc. (w brytyjskim sektorze Morza Północnego największymi są złoża Lemani i Indefatigable o łącznych zasobach wydobywalnych rzędu 425 mld m sześc.). Holenderskie złoże Groningen o powierzchni 100 km kw. uważane za największe w Unii Europejskiejn „trafione” zostało już pierwszym otworem w 1959 roku. Początkowo szacowane było na 1,65 bln m sześc., zaś obecnie aż na 2,777 bln m sześc. Jest tam jeszcze wiele mniejszych złóż, w tym złoże Annerven szacowane na 76 mld m sześc. Niemcy mają 0,5 bln m sześć, zasobów w czerwonym spągowcu z czego na największe niemieckie złoże Salzwedel-Peckensen przypada ok. 200 mld m sześć, zasobów.
- W Polsce dotychczasowe poszukiwania w obrębie naszej części europejskiego basenu czerwonego spągowca koncentrowały się w strefie wielkopolskiej i pomorskiej. Praktycznie była to płytka strefa tego basenu o głębokości od 1000 do 3000 może 3500 m – mówi prof. Górecki. Pomimo tego, że nie zeszliśmy zbyt głęboko, to odkryto złoża o zasobach wydobywalnych około 120 mld m sześć, w tym złoże Załęże (23 mld m sześc.) i złoże Żuchlów (24,5 mld m sześc.). W centralnej części basenu i na pozostałych obszarach w interwale głębokości od 3500 do 6500 m wykonano zaledwie kilka otworów badawczych i tyleż samo poszukiwawczych, ale badania geofizyczne pochodzą sprzed kilkudziesięciu lat. Musimy z poszukiwaniami zejść głębiej niż do tej pory. O ile złoża gazu ziemnego na obszarze Morza Północnego w części południowej mieszczą się w interwale pomiędzy 2000 a 3000 metrów, to w części północnej zalegają głębiej, bo od 3000 do 4000 m, a w Niemczech występują na głębokościach od 4000 do 6000 m. W Polsce „czerwony spągowiec” najlepsze własności zbiornikowe ma w przedziale od 5000 do 6000 m. I są to parametry korzystniejsze niż w niemieckiej czy holenderskiej jego części.




Kutno powie prawdę

Weryfikatorem tej tezy ma być projekt Malanów obejmujący megastrukturę Kutna o powierzchni 150 km kw., gdzie trzeba będzie zejść na głębokości 6200 m, bo tak głęboko znajduje się tam strop utworów „czerwonego spągowca”. Przy przewidywanej porowatość od 5 do 14 proc. zasoby geologiczne szacowane są od 300 do 500 mld m sześc. gazu ziemnego. To nie wszystko. W utworach dolomitu głównego zasoby geologiczne ropy naftowej szacowane są na 330 mln m sześc. z czego zasoby wydobywalne to 78 mln m sześc. plus 30 mld m sześć gazu towarzyszącego ropie, zaś w złożach typowo gazowych 73 mld m sześc. zasobów geologicznych i 41 mld m sześc. zasobów wydobywalnych. Istnieją też pewne szanse na znalezienie złóż ropy i gazu ziemnego w strukturach występujących na Niżu Polskim a będących niejako przedłużeniem struktur spod Morza Północnego, gdzie w utworach mezozoicznych na Morzu Północnym stwierdzono zasoby wydobywane ropy naftowej rzędu 5 mld ton i gazu ziemnego do 2,5 bilionów m sześc. Budowa geologiczna obszaru Morza Północnego posiada pewne podobieństwo do mezozoiku Niżu Polskiego. Z kolei nieodkryty potencjał węglowodorowy formacji kambryjskiej na lądzie to tylko 9 mln ton ropy naftowej ale za to 120 mld m sześc. gazu. Dotyczy to w szczególności niecki mogileńsko-łódzkiej oraz zachodniej części niecki warszawskiej, wału kujawskiego i niecki szczecińskiej.

Marzenie pokoleń

I wreszcie sny i marzenia kilka pokoleń geologów naftowych, a w szczególności prof. Stefana Juchy i jego uczniów to fałdy wgłębne rozciągające się wzdłuż brzegu Karpat Wschodnich na Ukrainie od Bitkowa aż po Sambor. W ukraińskich Karpatach w fałdach wgłębnych jednostki borysławsko-pokuckiej odkryto kilkadziesiąt złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, w tym największe złoże Borysław, Orów, Dolina, Bitków czy Moinesti. Były to zasoby 200 mln ton ropy naftowej i około 40 mld m sześc. gazu ziemnego. Od dziesięcioleci istnieją nieobalone tezy, że te struktury sięgają także terenu Polski. Wprawdzie głębokie otwory takie jak: Cisowa, Kuźmina, Paszowa, Brzegi Dolne realizowane w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku nie doprowadziły do dotarcia do fałdów wgłębnych jednostki borysławskiej, ale także nie wykluczyły jednoznacznie takiej możliwości, zwłaszcza że warstwy geologiczne w tym rejonie są bardzo skomplikowane i przemieszczane względem siebie.
Prof. Wojciech Górecki ma prostą receptę. Szczęściu trzeba dać szansę i należy zwiększyć ilość i jakość badan sejsmicznych a przede wszystkim metraż wierconych otworów do 150 tys. metrów bieżących rocznie. A skąd wziąć na to pieniądze? Profesor Górecki też ma prostą receptę. Proponuje przekształcenie części poszukiwawczo-wydobywczej PGNiG-u w odrębną spółkę w ramach holdingu tak, jak to jest we wszystkich koncernach naftowych lub naftowo-gazowniczych Europy i świata, co pozwoliłoby ujawnić rzeczywiste koszty wydobycia gazu krajowego.
A w perspektywie nadchodzącej dekady lat 2010-2020, stopniowe i częściowe „urynkowienie” cen gazu krajowego, co spowoduje podniesienie cen gazu o około 10–12 proc. dla odbiorców końcowych. Przy zwiększonym wydobyciu gazu do 5,5 mld m sześc. rocznie sprzedaż tej ilości gazu po cenie o 100 USD wyższej, co i tak jest ceną o około 100-150 USD niższą od ceny światowej, dałaby fundusze rzędu 550 mln dolarów rocznie na poszukiwania i zagospodarowanie nowych złóż.



Ciekawe informacje z Ministerstwa Gospodarki (głownie o poszukiwaniach gazu przez PGNIG)
Quote:
Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki - z upoważnienia ministra - na interpelację nr 7481 [...]
W chwili obecnej Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA posiada 77 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż ropy naftowej i gazu ziemnego o powierzchni całkowitej ok. 47,8 tys. km2. Poza PGNiG SA prace poszukiwawcze w Polsce prowadzi 13 firm, które posiadają 67 koncesji poszukiwawczych o łącznej powierzchni 54,9 km2 (bez uwzględnienia koncesji PETROBALTIC SA). Złoża ropy naftowej i gazu ziemnego na obszarze lądowym Polski występują głównie w obrębie trzech jednostek geologicznych: platformy wschodnioeuropejskiej, platformy paleozoicznej i Karpat wraz z zapadliskiem przedkarpackim. Obecne działania PGNiG SA skoncentrowane są na obszarach monokliny przedsudeckiej, pomorza zachodniego, syneklizy bałtyckiej, niecki lubelskiej oraz Karpat wraz z zapadliskiem przedkarpackim. Na Niżu Polskim prace poszukiwawcze mają na celu odkrycie złóż gazu ziemnego i ropy naftowej w utworach czerwonego spągowca, wapienia cechsztyńskiego i dolomitu głównego. Jest to obszar największych dotychczasowych odkryć w zachodniej Polsce, gdzie odkryto ponad 100 złóż gazu ziemnego, co stanowi ok. 50% udokumentowanych zasobów krajowych i ponad 40 złóż ropy naftowej, ok. 60% udokumentowanych zasobów. Prace w tym rejonie koncentrowane będą w obrębie Monokliny Przedsudeckiej w strefach Gorzów - Międzychód, Poznań - Kościan - Nowy Tomyśl, Gubin - Krosno Odrzańskie. Poszukiwania złóż gazu ziemnego w utworach czerwonego spągowca mogą być dodatkowo związane z tzw. tight gas, jest to gaz związany, trudny do wydobycia, lecz przy dzisiejszej technice stanowi duży potencjał perspektyw na przyszłość. W rejonie Pomorza Zachodniego poszukiwania węglowodorów związane są również z utworami czerwonego spągowca, dolomitu głównego oraz w mniejszym zakresie z utworami paleozoicznymi karbonu i dewonu. Obszar Kamień Pomorski - Trzebiatów - Koszalin jest rejonem obecnych i przyszłych prac poszukiwawczych PGNiG SA. Na południu Polski prace poszukiwawcze prowadzone są w Karpatach oraz w zapadlisku przedkarpackim. W rejonie Karpat Fliszowych poszukiwania złóż węglowodorów prowadzone są od ponad 150 lat, jednak dotychczas odkryte złoża węglowodorów zalegają w płytszych piętrach strukturalnych do 1200 m. Karpackie złoża gazu ziemnego występujące w utworach fliszowych od kredy po oligocen są złożami gazu wysokometanowego. Perspektywy poszukiwań w tym obszarze związane są z głębszymi piętrami strukturalnymi dotychczas słabo rozpoznanymi, gdzie istnieje szansa odkrycia dużych złóż węglowodorów. Dodatkowo PGNiG SA prowadzi również prace w rejonie Karpat Zachodnich, gdzie perspektywicznymi do poszukiwań są utwory paleozoiku i mezozoiku, zalegające pod nasunięciami fliszowymi, w których utworach w przeszłości odkryto niewielkie złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Ponadto ogromnym perspektywicznym obszarem poszukiwań złóż gazu ziemnego jest Zapadlisko Przedkarpackie. W obszarze tym odkryto dotychczas ponad 80 złóż gazu ziemnego wraz z największym Polskim złożem gazowym Przemyśl - Jaksmanice o zasobach ok. 80 mld m3.

Na obszarze woj. podkarpackiego PGNiG SA posiada 31 koncesji w całości lub w części leżących w obrębie województwa, 11 z nich przechodzi na obszar sąsiednich: małopolskiego i lubelskiego. Powierzchnia tych koncesji wynosi ok. 13 664 km2, co stanowi ok. 77% powierzchni województwa. W obrębie tych koncesji PGNiG SA prowadzi i prowadzić będzie działalność poszukiwawczą w kolejnych latach.

Ponadto PGNiG SA, mając na celu dywersyfikację dostaw gazu ziemnego do kraju, prowadzi działalność poszukiwawczą poza granicami kraju.

Od 2008 r. PGNiG SA posiada koncesję poszukiwawczo-wydobywczą w zachodniej Libii, zlokalizowaną w basenie naftowym Murzuq. Rozpoczęcie prac poszukiwawczych I etapu, tj. prac sejsmicznych, przewidziane jest w marcu 2009 r. Gdy wyniki przeprowadzonych prac będą zadowalające, to w 2010 r. przewidywane jest wiercenie otworów poszukiwawczych.

W połowie 2007 r. PGNiG SA wygrało przetarg na koncesję Bahariya w Egipcie. Po ratyfikacji umowy przez parlament Egiptu, która planowana jest na I kwartał br., nastąpi podpisanie umowy. Na obecnym etapie prowadzone są prace studialne oraz analizy dostępnej dokumentacji geologicznej oraz materiałów archiwalnych. Bezpośrednio po ratyfikowaniu umowy i zarejestrowaniu oddziału w Kairze rozpoczęte zostaną prace terenowe. Na rok 2009 zaplanowano analizę dotychczasowych wyników badań geofizycznych, wykonanie zdjęcia grawimetrycznego oraz przeprowadzenie geologicznego zwiadu terenowego. Na podstawie otrzymanych wyników opracowany zostanie projekt nowego zdjęcia sejsmicznego, którego realizacja przewidziana jest na rok 2010. W kolejnych latach planuje się wykonanie dwóch otworów wiertniczych.

W ramach przygotowań do przyszłych prac w Algierii wszczęto procedurę utworzenia oddziału PGNiG SA w Algierii. Obecnie trwają rozmowy z KPMG Algieria mające na celu podpisanie umowy na świadczenie usług związanych z procedurami założenia i zarejestrowania wyżej wymienionego oddziału. Termin wszczęcia prac poszukiwawczych na obszarze tego kraju uzależniony jest od terminu ogłoszenia oraz długości trwania nowego przetargu przez stronę algierską oraz jego wyników. Biorąc powyższe pod uwagę, rozpoczęcia prac poszukiwawczych w Algierii nie należy oczekiwać przed końcem roku 2009.

Poszukiwaniem i eksploatacją złóż węglowodorów na polskim obszarze morskim zajmuje się Przedsiębiorstwo Poszukiwań i Eksploatacji Złóż Ropy i Gazu PETROBALTIC SA. Posiada ono wyłączną koncesję na poszukiwanie i eksploatację złóż węglowodorów na obszarze obejmującym ponad 27 tys. km2. PPiEZRiG PETROBALTIC SA posiada osiem koncesji na poszukiwanie i rozpoznanie kopalin. Obejmują one obszary o łącznej powierzchni 8150 km2, położone głównie we wschodniej części polskiej wyłącznej strefy ekonomicznej Morza Bałtyckiego (jedna koncesja o powierzchni 924 km2 znajduje się w części zachodniej). Na terenie objętym tymi koncesjami znajdują się cztery złoża ropy naftowej oraz cztery złoża gazu ziemnego. Koncesja eksploatacyjna na złoże B3, stanowiące obecne centrum produkcyjne ropy naftowej, jest ważna do roku 2016. Koncesja na wydobywanie ropy naftowej i współwystępującego gazu ziemnego ze złoża B8 została udzielona na 10 lat i także jest ważna do roku 2016. Koncesja na wydobywanie gazu ziemnego ze złoża B6 została udzielona na 20 lat - do listopada 2026 r. W roku 2008 PETROBALTIC SA wydobył ok. 320 tys. ton ropy naftowej, w planie przyjętym na 2009 r. prognozowane wydobycie ma wynieść ok. 189 tys. ton. Prognoza wydobycia ropy naftowej w 2009 r. przewiduje eksploatację głównie złoża B3. Złoże B8, z którego prowadzono wydobycie w 2008 r., będzie eksploatowane jedynie w początkowym okresie 2009 r. Przyjęty przez Radę Nadzorczą spółki w dniu 27 stycznia 2009 r. budżet PETROBALTIC SA na rok 2009 zakłada realizację szerokiego programu poszukiwań w polskim sektorze Morza Bałtyckiego. Program ten zakłada wykonanie badań sejsmicznych, geochemicznych oraz wierceń poszukiwawczych. W roku 2009 planowane jest prowadzenie prac poszukiwawczych na trzech strukturach: B22, B28 oraz B23. Planowany koszt tych prac wyniesie ok. 179 mln zł. Ponadto pragnę poinformować, że w ˝Strategii PETROBLATIC SA na lata 2008-2012˝ przyjęto, że całkowita produkcją segmentu poszukiwawczo-wydobywczego w roku 2012 będzie wynosić minimum 10% przerobu ropy naftowej oraz wzrost produkcji powyżej 20% do roku 2015. Łączna wartość nakładów w obszarze poszukiwawczo-wydobywczym w larach 2008-2012 na wynosić 5,1 mld zł.
[...]
http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/02B8A58B

Last edited by preseant; September 3rd, 2009 at 03:22 AM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 6th, 2009, 10:33 PM   #14
Rewera
Registered User
 
Rewera's Avatar
 
Join Date: Feb 2008
Posts: 650
Likes (Received): 0

Quote:
Originally Posted by preseant View Post
(...)
Czy znalezienie jakichś złóż przez zagraniczną firmę oznacza, że państwo nie ma już do nich żadnych praw? A państwu odprowadzają jakąś część zysków? Jaka to część? Czy Państwo ma jakiś wpływ na to gdzie są sprzedawane takie zasoby? I czy Państwo później odkupuje od takiej firmy potrzebne surowce?
(...)
Obiecuję zbadać sprawę i napisać, ale chciałbym zwrócić najpierw uwagę na pewną sprawę - obawiam się, że się pan "przerazi", bo z tych pytań wyłania się myślenie bardzo anachroniczne.

Państwo z pewnością nie ma wpływu na to gdzie są sprzedawane surowce i państwo samo w sobie surowców nie kupuje [jeżeli nawet gdzieś zdarza się potrzeba np. wojsko, to odbywa się to na wolnym rynku, bez związku z zasobami surowcowymi Polski i firmami posiadającymi poszczególne koncesje].
Ma pan zapewne na myśli to, że niektóre państwowe firmy kupują surowiec, ale one tym bardziej nie są uprzywilejowane, a niedługo najprawdopodbniej zostaną do cna sprywatyzowane [ pan myślał o PGE, które będzie budować elektrownie atomową, tak?].

Jeżeli chodzi o zyski, to państwo może liczyć na CIT, zaś na niższych poziomach dość niskie podatko-opłaty związane z eksploatacją oparte na wydobytej masie.

Jeżeli chodzi o prawa, to najprawdopodobniej ten kto znajdzie ma pierwszeństwo w staraniu się o wydobycie, a ten kto może wydobywać nabywa praw, których nie można go ot tak pozbawić.

PO nowelizuje prawo z tym związane w tej kadencji, więc szczegóły się zmieniają.
Rewera no está en línea   Reply With Quote
Old May 6th, 2009, 11:17 PM   #15
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

Tak, dwa ostatnie pytania dotyczą uranu w perspektywie budowy elektrowni atomowej i ewentualności trafienia uranu w niepowołane ręce.

Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia o tym na jakich zasadach koncesje działają i jako osoba bez tej wiedzy i patrząc na to z boku, ze zdziwieniem przyjmuję fakt, że państwo tak "chętnie" sprzedaje zasoby za niewielkie, w porównaniu do ich wartości pieniądze, pozbywając się zysków ze sprzedaży, które trafiają w ręce w prywatne. Firmy państwowe przecież mogłyby robić dokładnie to samo.
A nawet jeśli państwo nie ma teraz pieniędzy na poszukiwanie lub nie ma do tego odpowiedniej technologii to przecież możnaby to zostawić na przyszłość.
Nie wierzę w to że prywatyzacja wszystkiego to dobry pomysł. Pewne dziedziny państwa powinny być tylko pod jego kontrolą. Rosjanie nie pozbywają się swoich złóż. Coś w tym musi być.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 7th, 2009, 01:13 AM   #16
Rewera
Registered User
 
Rewera's Avatar
 
Join Date: Feb 2008
Posts: 650
Likes (Received): 0

Niech pan lepiej zmieni poglądy, bo będzie panu przykro zagłębiać się w temat. W czerwcu Bogdanka [planowane wydobycie po otwarciu nowej inwestycji 10 mln ton węgla kamiennego rocznie] wchodzi na giełdę...
Rewera no está en línea   Reply With Quote
Old May 8th, 2009, 05:44 PM   #17
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

del

Last edited by preseant; May 8th, 2009 at 05:54 PM.
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 8th, 2009, 05:49 PM   #18
preseant
Smog Wawelski
 
preseant's Avatar
 
Join Date: Feb 2009
Location: Kraków
Posts: 550
Likes (Received): 43

Pogladów raczej nie zmienię, szczególnie, że są już w miarę ukształtowane i w nie wierzę. Jeśli Bogdanka i inne tego typu przedsiębiorstwa będą w rękach polskich to pół biedy gorzej jeśli byłaby to firma zagraniczna. Z resztą KGHM jest zarówno w rękach Skarbu Państwa (42%) jak i rękach prywatnych i jest ok. Ważne, że wiekszość udziałów jest w naszych rękach. Mam nadzieję, że to się nie zmieni

Jeśli sprawa wygląda tak źle jak Pan mówi to wypada kibicować przynajmniej temu aby jak najwięcej surowców pochodziło z własnych źródeł a nie importu. Uniezależnienie, jak widać, od rosyjskiego gazu może stać się za jakiś czas faktem. Gorzej z ropą ale jeśli ta będzie pochodzić z importu od stabilnych krajów, jak Norwegia, to ryzyko niedoboru surowca zostanie znacznie ograniczone. Nie żebym był rusofobem ale upolitycznienie dostaw gazu od Rosjan i realna groźba zamknięcia kurka z byle powodu jest po prostu wku....iające.

To chyba wszystko z surowców energetycznych. Torfu, którego mamy też wielkie ilości opisywał nie będę bo już się go nie używa.

Teraz czas na rudy metali. Złoża suwalskie i złoto już było. Jutro postaram się wstawić jakieś info o miedzi i srebrze.

P.S Nie ma potrzeby się zwracać do mnie per 'pan'
preseant no está en línea   Reply With Quote
Old May 8th, 2009, 10:37 PM   #19
Darhet
Warsaw patriot
 
Darhet's Avatar
 
Join Date: Dec 2006
Location: Warsaw, Warszawa,Варшава,Varsovie
Posts: 3,977
Likes (Received): 401

No cóż to potencjalnie jesteśmy bogaczami
Teraz trzeba to umiejętnie wykorzystać w rozwój kraju.
Ja tez mam nadzieje ze w naszych rekach pozostaną nasze surowce (bycie kolonia nie daje żadnych podstaw do rozwoju)

Last edited by Darhet; May 9th, 2009 at 02:33 AM.
Darhet no está en línea   Reply With Quote
Old May 8th, 2009, 11:22 PM   #20
Rewera
Registered User
 
Rewera's Avatar
 
Join Date: Feb 2008
Posts: 650
Likes (Received): 0

Quote:
Jeśli sprawa wygląda tak źle jak Pan mówi
"Źle" to zły przysłówek. Bardziej pasuje: globalnie, internacjonalnie. Świat zachodni [zahaczając o Afrykę, Amerykę Południową, Australię i Oceanię i być może nawet kawałek Azji] wypracował z jednej strony podobny standard podejścia do złóż [bardzo różny i pokręcony, ale jak wziąć krok w tył i spojrzeć na "bigger picture" to ta sama rodzina instytucji rodem z liberalnej demokracji]. Z drugiej zaś strony rzeczywistość sprawiła, że wielkie firmy surowcowe [a te głównie zdolne są do poszukiwania złóż, projektowania-budowania-prowadzenia kopalń itd.] stały się elementem światowego rynku finansowego. Trudno nawet stwierdzić kto [ używając tradycyjnego podziału na narody] jest właścicielem czego.

Rosjanie kupują Amerykańską spółke węglową

Nawet Białorusini zapraszają inwestorów zza granicy do swoich złóż

Przykład międzynarodowego giganta
Siedziby w dwóch krajach, notowana na giełdach 4 krajów, operuje w kilkunastu [ wszystkie ludne kontynenty] - do jakiego "narodu" ona należy? Inny taki moloch to Rio Tino Group.

Zaś do do kibicowania w sprawie importu - Japonia importuje dosłownie wszystkie surowce i to im nie przeszkodziło zostać potęgą przemysłową - nie brakuje im ani energii [importują uran, gaz - ostatnio wielki kontrakt z Rosją i ropę] ani surowców metalicznych [produkują masę elektroniki] ani niczego innego. A oni nawet nie posiadają armii, tylko narodowe siły obrony, na które wydają 1% PKB [zapis w konstytucji - my wydajemy 1.95%].

Jaki z tego wniosek? Że Polska będzie silna wtedy, kiedy Polacy będą silni ilością i jakością, bez względu na to co tam mamy pod ziemią. Ale dobrze zawsze wiedzieć, więc duże piwo za ten wątek
Rewera no está en línea   Reply With Quote


Reply

Tags
surowce

Thread Tools

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off



All times are GMT +2. The time now is 05:44 PM.


Powered by vBulletin® Version 3.8.8 Beta 1
Copyright ©2000 - 2014, vBulletin Solutions, Inc.
Feedback Buttons provided by Advanced Post Thanks / Like v3.2.5 (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2014 DragonByte Technologies Ltd.

vBulletin Optimisation provided by vB Optimise (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2014 DragonByte Technologies Ltd.

SkyscraperCity ☆ In Urbanity We trust ☆ about us | privacy policy | DMCA policy

Hosted by Blacksun, dedicated to this site too!
Forum server management by DaiTengu