daily menu » rate the banner | guess the city | one on oneforums map | privacy policy | DMCA | news magazine | posting guidelines

Go Back   SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Inwestycje w Polsce > Śląsk

Śląsk » Katowice » Wrocław



Global Announcement

As a general reminder, please respect others and respect copyrights. Go here to familiarize yourself with our posting policy.


Reply

 
Thread Tools Rating: Thread Rating: 17 votes, 4.76 average.
Old July 26th, 2010, 12:34 AM   #81
Salvator
pingwin dokątowy
 
Salvator's Avatar
 
Join Date: Aug 2007
Posts: 2,531
Likes (Received): 31

Quote:
Originally Posted by WAGES View Post


Michał Smolorz: Całe Katowice do rejestru zabytków!
Myślałem, że nawet obdarzony minimalną dozą inteligencji człowiek wie, że taki komentarz to można zostawić co najwyżej anonimowo na kacu na onecie a nie jako artykuł w gazecie o sporym nakładzie sygnowany własnym nazwiskiem. Widać standardy spadają szybciej niż myślałem.
Salvator no está en línea   Reply With Quote

Sponsored Links
Old July 26th, 2010, 11:11 AM   #82
Ellilamas
pokolenie skyscrapercity
 
Ellilamas's Avatar
 
Join Date: Jan 2009
Location: Gliwice
Posts: 2,200
Likes (Received): 234

dmc-88 a o Stowarzyszeniu Moje Miasto słyszałeś?
Ellilamas no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 12:18 PM   #83
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

slyszałem
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 03:09 PM   #84
Ulyssaeir
The Catalyst
 
Ulyssaeir's Avatar
 
Join Date: Feb 2010
Location: Katowice
Posts: 1,588
Likes (Received): 9

Chyba każdy słyszał o MM, sam nawet kiedyś pisałem do nich maila, niestety bez odpowiedzi. Uważam natomiast, że MM ma troche inne zadania i podchodzi do całości od innej strony, dlatego w niedługim czasie chciałbym utworzyć zupełnie inną grupę, chociażby po to, by nie istniejącemu już stowarzyszeniu moich celów i sposobu funkcjonowania. w GOPie jest miejsce na kilka takich stowarzyszeń, a odrobinę pluralizmu nikomu nie wyjdzie na złe - im bogatsza oferta, tym większe szanse, że ktoś znajdzie dokładnie to, co mu odpowiada.
Ulyssaeir no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 03:37 PM   #85
Ellilamas
pokolenie skyscrapercity
 
Ellilamas's Avatar
 
Join Date: Jan 2009
Location: Gliwice
Posts: 2,200
Likes (Received): 234

To dobrze a tak poważenie to błędnie przypisałem Ci autorstwo posta
Ulyssaeir - PM
Ellilamas no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 03:54 PM   #86
emikal
Registered User
 
emikal's Avatar
 
Join Date: Sep 2009
Location: Zabrze (PL)
Posts: 449
Likes (Received): 67

IBM radzi to, czego prezydent Uszok nie chciał zrobić

IBM radzi to, czego prezydent Uszok nie chciał zrobić
Przemysław Jedlecki
2010-07-26, ostatnia aktualizacja 2010-07-26 12:28

Najlepsi specjaliści z IBM przyjechali do Katowic, żeby poszukać recepty na przemianę miasta. Piotr Uszok, prezydent Katowic, deklaruje, że chce skorzystać z wniosków przygotowanych przez ekspertów. Tylko że rady specjalistów mogły być już dawno zrealizowane, ale prezydent nie chciał o nich słyszeć.

Fachowcy z IBM pojawili się w Katowicach kilka miesięcy temu. Dokładnie prześwietlili miasto i przedstawili receptę, co zrobić, by było "inteligentniejsze". Kiedy w czwartek IBM przedstawiał swoje wnioski, prezydent Piotr Uszok kiwał głową. Nie zabrakło też wzajemnych komplementów. Było miło i sympatycznie. IBM stawał na głowie, by zbyt mocno nie krytykować władz Katowic. Usłyszeliśmy, że najbliższe trzy, pięć lat będzie krytyczne dla przebiegu przemian w mieście i że stolicy regionu potrzebny jest "widoczny sukces" dla wzmocnienia zaufania i utrzymania tempa zmian. Zapewniono nas przy okazji kilkakrotnie, że nie jest to żadna krytyka. Uprzejmość dla gospodarza to w końcu rzecz święta.

Piotr Uszok tym chętniej wysłuchał ekspertów z IBM i zapewnił, że wnioski, które przedstawili, na pewno będą wdrażane. - Myślę, że miasto finansowo z tym sobie poradzi - mówił.

Co zauważyli eksperci z IBM? Po pierwsze, trzeba stworzyć strategię transportu, by miasto było dobrze zaplanowane. W Katowicach, które nie mają nawet planu zagospodarowania przestrzennego, brzmi to jak nieosiągalne marzenie.

Niewiele osób jednak wie, że projekt polityki transportowej miasta jest już dawno gotowy! Leży sobie... w szufladzie i czeka na lepsze czasy, a miejscy urzędnicy udają, że go nie ma. Prezydent przyznaje, że dokument jest, ale powstał kilka lat temu, a od tego czasu zmienił się układ komunikacyjny Katowic. Właśnie teraz jest czas, by nad strategią transportu zacząć prace od nowa. Oznacza to, że na nowy dokument przyjdzie poczekać co najmniej dwa lata.

Fakty są jednak dla władz miejskich niewygodne. Projekt polityki transportowej ma datę: "maj 2008". To nie kilka lat, a raptem dwa. Czy w tym czasie powstała w mieście jakaś ważna droga, która zrewolucjonizowała sposób poruszania się po Katowicach? A może w godzinach szczytu zniknęły korki w południowych dzielnicach i na Mikołowskiej? Wybudowano jakąś nową linię tramwajową? Nie. A IBM radzi, żebyśmy zrobili to, co zostało zrobione i schowane do szuflady. Ten przykład pokazuje poziom zarządzania miastem.

Specjaliści z IBM proponują, by w mieście zbudować Inteligentny System Zarządzania Ruchem. Zdaniem prezydenta to konieczne i po przebudowie centrum taki system powinien w Katowicach działać. To rzeczywiście bardzo dobry pomysł, ale w poniedziałek radni na wniosek władz Katowic zmniejszą wydatki miasta m.in. o 3 mln zł z powodu "rezygnacji z realizacji zadania" o nazwie... "Studium wykonalności dla zintegrowanego systemu zarządzania ruchem drogowym w Katowicach". Jednego dnia prezydent mówi: fajny pomysł, a drugiego z niego po cichu rezygnuje! Gdzie tu sens, gdzie logika?

Uszok broni się, że nad tym pomysłem trzeba się jeszcze raz pochylić, a wcześniej musi powstać "masterplan" dla transportu. Kiedy powstanie drugi plan, skoro pierwszy kurzy się w szufladzie? Trzeba będzie poczekać kolejne dwa lata. W ten sposób wpadamy w pułapkę. Drobne pomyłki, zaniechania, niedopatrzenia kumulują się i zaczynają z szuflad wyłazić. Specjaliści z IBM podpowiadają nam oczywiste rozwiązania, które już dawno powinny być zrealizowane. Słuchając niektórych rad ekspertów, prezydent Uszok, zamiast się uśmiechać i potakiwać ze zrozumieniem głową, powinien płonąć ze wstydu.
emikal no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 07:38 PM   #87
trepek
Registered User
 
Join Date: Apr 2009
Location: Warsaw
Posts: 76
Likes (Received): 522

Czy ktoś ze SMM będzie próbował walczyć o stanowiska radnych/prezydenta?
Bo największy problem w tym momencie to brak kontrkandydata dla Uszoka. Wiem, że dosyć nierealne jest wygranie z kimś za kim stoją wszyscy emeryci, ale trzeba próbować.
trepek no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 09:58 PM   #88
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

http://www.tvnwarszawa.pl/1665375,ro...um,bawsie.html

Ciekawy pomysł , wyobraźcie sobie takie coś nad torami w centrum.
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote
Old July 26th, 2010, 10:32 PM   #89
Ulyssaeir
The Catalyst
 
Ulyssaeir's Avatar
 
Join Date: Feb 2010
Location: Katowice
Posts: 1,588
Likes (Received): 9

Quote:
Czy ktoś ze SMM będzie próbował walczyć o stanowiska radnych/prezydenta?
Bo największy problem w tym momencie to brak kontrkandydata dla Uszoka. Wiem, że dosyć nierealne jest wygranie z kimś za kim stoją wszyscy emeryci, ale trzeba próbować.
Jak ludzie nie wiedzą czym jest samorząd i jak z niego skorzystac, to trudno się dziwić, że władza robi co chce. Jestem przekonany, że jak ludzie zaczną od prezydenta Uszoka wymagać więcej, oczekiwać, pisać do niego, pytać, prosić, z odpowiednią determinacją i z konsekwencją - to wszystko da sięzrobić. Macie jszcze ponad dwudziestu radnych, kilkunastu naczelników wydziałów UM. Wreszcie - macie (w zasadzie - mamy!) samych siebie i inicjatywę uchwalodawczą - czemu nagle wszyscu uważają, że w 300 000 miście jedna jedyna osoba odpowiada za wszystko?

Pora chyba na mały rachunek sumienia i odpowiedzenie na pytanie czego nie zrobili mieszkańcy. Słąby prezydent to skutek słąbego społeczeńśtwa.

Nie bronie prezydenta Uszoka, raczej mobilizuje, żeby wziąć sprawy w swoje ręce, tak jak na to pozwala prawo.
Ulyssaeir no está en línea   Reply With Quote
Old July 28th, 2010, 01:10 PM   #90
Arteks
Registered User
 
Join Date: Mar 2006
Location: z lepszego, zielonego Śląska
Posts: 2,531
Likes (Received): 446

Ciekawy artykuł w dzisiejszej Gazecie Wyborczej:

LUDZIE WYJECHALI Z KATOWIC, NIKT NIE WIE DLACZEGO?

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1..._dlaczego.html
Arteks no está en línea   Reply With Quote
Old July 28th, 2010, 02:36 PM   #91
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

To niemożliwe, a jednak

Trudno mi zaakceptować fakt, że moje rodzinne miasto Katowice upada, tak samo jak upadają wsie po PGReowskie. Trudno patrzeć na śmiertelną chorobę, która je sączy niczym rak, tworząc przerzuty. Trudno patrzeć na cierpienie i bezradność ludzi tu mieszkających, upadających wraz z tym miastem.

Od ponad czterdziestu lat jestem ściśle związana z Katowicami. Tu się urodziłam, tu wychowałam, tu założyłam rodzinę, tutaj urodziły się moje dzieci i wychowywały. Tutaj mam rodzinę i swój heimat.

Dziecięce wspomnienie

W latach siedemdziesiątych, kiedy chodziłam do przedszkola, śpiewałam na akademiach piosenkę, która dla mnie była czymś w rodzaju hymnu tego miasta "dobrze, że Katowice, to moje miasto, to Śląska stolica. Autostrady, szczyty wieżowców, mój dom, moja ulica. To miasto w swoim herbie kowadło ma i młot. Tu dźwięczy młot i kilof tysiącem silnych rąk". Przez lata byłam dumna, że jestem Katowiczanką, zresztą wszyscy mi tego zazdrościli.

Pod koniec lat 90-tych postanowiłam zamieszkać gdzieś na uboczu. Wydawało mi się wówczas, że nie powinnam zbytnio oddalać się od miejsca, które daje mi najlepsze możliwości rozwoju. To tu ludzie świetnie zarabiali, nie istniało pojęcie bezrobocia itd. Dlatego wybrałam niedaleką Pogorię.

W tym czasie zaczęto zamykać pierwsze kopalnie. Siłą rozpędu wszystko jeszcze wówczas sprawnie funkcjonowało. Ludzie mieli pieniądze, inwestowali w siebie, dom, rodzinę. Bogucice były tętniącą życiem dzielnicą Katowic, gdzie po zmroku można było bezpiecznie chodzić. Gdzie sąsiedzi robili remont za remontem i budowali garaże na swoje nowe samochody. Miejscem, gdzie gęstość sklepów była porównywalna do ulicy 3-Maja czy Warszawskiej. Tu można było kupić wszystko.

Los zmusił mnie do powrotu

Wówczas stałam się obserwatorem uczestniczącym w upadku miasta. Miasta, a tym samym ludzi w nim mieszkającym. Ten proces degradacji trwał powoli. Dzięki temu, ktoś kto tu mieszka na stałe, może tego nie dostrzegać. Ale przepaść pomiędzy Katowicami, czy też szerzej pojmowaną Aglomeracją Śląską, a resztą kraju jest coraz większa. Coraz bardziej nasze śląskie dzielnice przypominają wioski po PGR-ach w połowie lat 90-tych. Coraz bardziej staczamy się w dół.

Bogucice, które wspominam przypominają obecnie dzielnicę nędzy. Przemoc połączona z alkoholem i biedą. Nie dotyczy to tylko garstki ludzi, ale wszystkich mieszkańców tej dzielnicy. Większość sklepów została zamknięta, reszta próbuje się obronić sprzedając odzież używaną i alkohol. Na inny asortyment jest zbyt mało klientów, by można się było z takiej działalności utrzymać.

Od kilku lat znowu mieszkam poza Katowicami. Tym razem wybrałam piękne górskie widoki. Szczerze mówiąc uciekłam. Bałam się, że ta nędza i patologia mnie też dopadnie. Ale nadal odwiedzam tych, którzy tam zostali i widzę, już jako zewnętrzny obserwator, jak z miesiąca na miesiąc ta przepaść ekonomiczno-kulturowa się powiększa.

Mam porównanie

Moja obecna praca wiąże się z częstymi wyjazdami. Widzę jak inne rejony naszego kraju się rozwijają, jak powstają nowe osiedla mieszkaniowe, nowe fabryki, przedsiębiorstwa. Jak zmieniają swój wizerunek, place i ulice nawet małych miasteczek. Widzę, na jakim poziomie ekonomicznym żyją ludzie. Tam jest normalnie...

A w Katowicach jest coraz więcej ciucholandów i sklepów monopolowych. To co się stało z tym miejscem można porównać do potopu lub pożogi.

Dzisiaj wstydzę się przyznać do swojego pochodzenia. A piosenka, którą zacytowałam na wstępie jest już tylko hymnem o latach chwały naszego kochanego regionu. I co najwyżej wywołuje łzy tęsknoty za czymś już bardzo odległym.

Do dzisiejszej sytuacji dobrze pasują dwa zdania pana Jana Pietrzaka, pochodzące z lat 80-tych. "Mam sposób na wyprowadzenie naszego kraju z zapaści gospodarczej - wypowiedzieć wojnę USA, a na drugi dzień się poddać" i "Drugi sposób na ratowanie naszego społeczeństwa - gremialnie poprosić o azyl polityczny i wyjechać, a ostatni, niech zgasi światło".

Panie prezydencie Uszok, wybudowanie nawet największej i najładniejszej arterii drogowej nie podwyższy statusu ekonomicznego naszych mieszkańców. Zbudowanie kolejnego hipermarketu w centrum miasta nie spowoduje, że nagle jego mieszkańcom zacznie się lepiej żyć. Tu potrzebne są zmiany globalne, pozwalające na stworzenie takich warunków, by powstało wiele miejsc pracy za godziwe zarobki. Zarobki, które będą pozwalały na zakup mieszkania, samochodu i cotygodniowe zakupy w pańskim nowym hipermarkecie. Tę gospodarkę trzeba rozruszać, a żeby to zrobić na dzień dzisiejszy potrzebne są zewnętrzne pieniądze i inwestycje.

Potrzebna jest mądra strategia gospodarcza i socjalna, żeby ludzie się rozwijali a nie degenerowali. Nie można tego zostawić, żeby toczyło się własnym rytmem, bo to koło się zaczyna niebezpiecznie zatrzymywać. Gospodarka nie jest perpetum mobile. Samo się nic nie zrobi.

Jeśli pan nie wie jak, to proponuję pojechać do Pcimia (woj. małopolskie), tam żyją na o wiele wyższym statusie ekonomicznym niż na Śląsku. Proszę, bardzo mocno, nie degradujcie jeszcze bardziej mojego kochanego heimatu, mojego ukochanego miejsca na ziemi. Pragnę tu wrócić, ale chcę mieć do czego wracać.

P.S. Nie chcę tym artykułem wpływać na niczyje decyzje wyborcze. Nie taki miałam zamiar. Napisałam jedynie to, co widać gołym okiem, to co widzą mieszkańcy innych rejonów Polski, którzy tutaj przyjeżdżają. Zwróciłam się imiennie do aktualnie urzędującego Prezydenta Katowic i mam ogromną nadzieję, że potraktuje on moje słowa poważnie. Bo inaczej za kilka lat, zabraknie mu i innym elektoratu.


http://interia360.pl/artykul/to-niem...a-jednak,37069
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote
Old July 28th, 2010, 03:53 PM   #92
Ulyssaeir
The Catalyst
 
Ulyssaeir's Avatar
 
Join Date: Feb 2010
Location: Katowice
Posts: 1,588
Likes (Received): 9

"(...) there is hope, however. A slim hope, that few know of..."

Jesień nie może przyjść dostatecznie szybko!
Ulyssaeir no está en línea   Reply With Quote
Old July 28th, 2010, 05:52 PM   #93
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

Quote:
Originally Posted by Ulyssaeir View Post
"(...) there is hope, however. A slim hope, that few know of..."

Jesień nie może przyjść dostatecznie szybko!
a pogoda taka, jakby juz była ta jesien

Wracając do tematu to z miłą checią bym zobaczył taki event http://www.streetartdoping.com/program.html u nas w Katowicach jest pełno przestrzeni ktore są upaćkane jakimiś biednymi haslami o klubowych treściach : Gieksa, Ruch Pany , Torcida itp itd.
Fajnie by było powiązać taki event z malowidłami które nawiązywałyby do kampanii ESK - miasta ogrodów.
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote
Old July 30th, 2010, 10:37 AM   #94
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

Michał Smolorz: Wielka koalicja albo... Piotr Uszok

Rozlega się ostatni dzwonek, lada chwila zostanie ogłoszony termin wyborów samorządowych, zaś w Katowicach wszystko zmierza wielkimi krokami do wyborczej recydywy i kolejnej kadencji dla Piotra Uszoka. Mamy do czynienia z piramidalnym paradoksem: obecny prezydent jest jednomyślnie krytykowany przez wszystkie środowiska polityczne i opiniotwórcze w mieście, a jednocześnie nikt nic nie robi, aby doprowadzić do zmian - pisze Michał Smolorz

Sam bohater śmieje się w twarz adwersarzom, jakby szyderczo wyciągając w ich stronę środkowy paluszek. I on, i jego otoczenie doskonale zdają sobie sprawę z impotencji opozycji, która jest największą siłą prezydenckiej ekipy. A ta nie ma ani potencjału intelektualnego, ani siły osobowości, ani uznanego dorobku, wprost przeciwnie - gminna rzeczywistość skrzeczy z każdego kąta. A jednak wszystkie realne siły społeczne w mieście, w tym partie polityczne, ruchy obywatelskie, stowarzyszenia środowiskowe i wreszcie publikatory, od miesięcy ograniczają się wyłącznie do zmasowanej krytyki (jak najbardziej zasłużonej), wytykania długiej listy zaniedbań (widocznych gołym okiem) i opisywania prostackiego, a zarazem bizantyjskiego konsumowania władzy, która rzeczywiście jest dla Piotra Uszoka jedynym sensem zasiadania na fotelu. Tak minęło nam 12 zmarnowanych lat, w których miasto zostało daleko za wymogami współczesności, do cna zapyziało i zostało zepchnięte do roli zaścianka. Nie ma sensu raz jeszcze opisywać słusznych i uzasadnionych zarzutów do prezydentury Uszoka: iluzorycznych i nigdy nierealizowanych koncepcji, permanentnych i bezproduktywnych konkursów, groteskowych wizualizacji, kabaretowych "konsultacji", kompletnego nierozumienia potrzeb kultury metropolitalnej, nieustannego grzebania się w ludycznej parafiańszczyźnie. To wszystko zostało już wielekroć zdefiniowane, wyartykułowane, szczegółowo opisane - i jest zasadniczo bezsporne.

Czas bezproduktywnie stracony

Wszystkie dotychczasowe szanse wypromowania wiarygodnego kontrkandydata, nagłośnienia alternatywnej wizji i pozyskania mieszkańców zostały przespane. Platforma Obywatelska, ciągle jeszcze najsilniejsze ugrupowanie na Śląsku, miesiącami miotała się w hamletycznych dylematach, czy samej sięgać po władzę, czy trwać w koalicji z uszokową kamarylą, czy może wciągnąć obecnego prezydenta i jego ludzi pod własne skrzydła. Kończy się... jak zawsze, czyli wystawianiem słabiutkiego kandydata wyłonionego w partyjnych prawyborach. Bo wybór między Józefem Buszmanem i Arkadiuszem Godlewskim to kolejny dowód wystawiania popłuczyn partyjnej nomenklatury bez szans na wygraną. PiS od dawna jest w mieście w zaniku, choćby dlatego, że jego naturalny parafialny elektorat w całości połknął obecny prezydent - więc zapewne znów oprze się na Michale Lutym bez żadnej nadziei na sukces. Lewica postawi na Marka Szczerbowskiego, dyrektora Stadionu Śląskiego i praktycznie jedynego w tej kadencji czynnego opozycjonistę w miejskiej radzie - choć w wygraną nikt tam nie wierzy, i będzie to tylko pociągnięcie "wizerunkowe". Ruch Autonomii Śląska, który wyrasta na realną siłę polityczną w regionie (wedle niektórych badań nawet trzecią po PO i PiS-ie) i walczy o władzę w wielu gminach, powiatach i w sejmiku samorządowym - stolicę województwa sobie "odpuścił", chłodno kalkulując proporcje koniecznych kosztów do ewentualnych profitów. Inne ruchy obywatelskie są słabe liczebnie, politycznie, a przede wszystkim finansowo, więc na kampanię ich nie stać.

Czy doprawdy nie ma kontrkandydatów?

Zasadne jest pytanie, dlaczego nikt wcześniej nie wykreował silnego, wiarygodnego kontrkandydata, zdolnego porwać mieszkańców Katowic. Przyczyn jest kilka. Pierwsza to prymitywne partyjniactwo, zwłaszcza w wykonaniu PO i jej regionalnych władz, gdzie od lat stawia się na zasłużonych towarzyszy, przede wszystkim biernych, miernych, ale wiernych, co skutecznie odstręcza silne i kreatywne postaci. Druga to niechęć osobowości z dorobkiem publicznym do wystawiania twarzy na ryzyko porażki, co jest wizerunkowo kosztowne. Poważny kandydat, spoglądając na statystykę poprzednich wyborów, musi zyskać przekonanie o realnych szansach na osiągnięcie przyzwoitego wyniku. Jest i przyczyna trzecia, równie niebagatelna. Piotr Uszok, któremu nie sposób odmówić taktycznego sprytu, szybko neutralizuje potencjalnych kontrkandydatów, oferując im od lat intratne kontrakty i posady. Jest to forma politycznej korupcji, moralnie naganna, ale niestety mieszcząca się w granicach prawa, więc nieścigalna. Powstało więc błędne koło: brak kontrkandydatów, bo nikłe są szanse na zwycięstwo, a szanse są nikłe, bo brak wyrazistych kontrkandydatów. Tak możemy bawić się bez końca.

Strategia ostatniej szansy

Skoro zmarnowaliśmy wszystkie wcześniejsze możliwości, została nam jeszcze strategia ostatniej szansy: Wielka Koalicja, jedyna dostępna możliwość odsunięcia od władzy Piotra Uszoka. Idea jest prosta: WSZYSTKIE opozycyjne siły w mieście rezygnują z wystawienia własnego kandydata, zawiązują koalicyjny komitet wyborczy i wystawiają wspólnego rywala dla obecnego prezydenta. Ważne, że NAJPIERW trzeba zawiązać koalicję, a dopiero potem zwrócić się do któregoś z wybitnych, a chętnych do współpracy kandydatów. Pytanie z góry "kto", a potem dopiero wstępowanie do koalicji niweczy szanse na wyłonienie osobowości, która podjęłaby rękawicę, a zarazem mogłaby skutecznie zagrozić prezydentowi. Odwróćmy więc dotychczasową kolejność dyskusji i najpierw zjednoczmy się ku wspólnemu celowi, a potem jako REALNA SIŁA pozyskajmy chętnego do startu. Kwestie techniczne są do dyskusji, niech uczyni to roboczy zespół, który ustali parytety głosów i skład rady miasta - tę zresztą można wybrać dotychczasowym sposobem, z partykularnych komitetów wyborczych partyjnych i obywatelskich.

Nie widzę dziś innej recepty na przełom w tym zastanawiającym pacie władzy w stolicy najludniejszego regionu w Polsce. Jeśli się mylę, jeśli istnieją alternatywne rozwiązania - proszę o polemikę. Błagam jednak, niech nie polega ona na marudzeniu, że propozycja jest nierealna, że nie można, że nie wyjdzie. Tylko niesztampowe i z pozoru nierealne pomysły umożliwiają przełamanie impasu, a z takim wszak mamy do czynienia w Katowicach, gdzie wszyscy są przeciw, za to nie ma chętnego do naprawy. Najgorsze jest wieczne marudzenie i narzekanie, połączone z nicnierobieniem i oportunistycznym godzeniem się z sytuacją.

Media jako katalizator

Na zrealizowanie tego szalonego pomysłu mamy ledwie miesiąc. Jeśli wspólnie wzniesiemy się ponad myślenie o własnej piaskownicy i partyjnych interesikach, możemy przełamać impas. Jeśli nie, przez kolejne cztery lata władzę w mieście sprawować będzie ta sama, do cna skompromitowana ekipa, niezdolna do jakichkolwiek twórczych działań. A Katowice będą się prowincjonalizować i pogrążać w marazmie, który znów będziemy do znudzenia krytykować - i tak aż do końca świata.

Jest to także apel do katowickich publikatorów. Nie znam redakcji, w której by nie krytykowano obecnej władzy gminnej w Katowicach i nie domagano się jej zmiany. Krytykować jest łatwo, do tego nie potrzeba wielkich wysiłków, tym razem jednak stoimy przed wyzwaniem wykreowania rozwiązania, które rozerwie krąg niemożności. Wiele razy w historii świata media odegrały kluczową rolę w zmianie złej władzy na lepszą, nie tylko przez ujawnianie afer i nadużyć, ale także w sposób twórczy. Włączmy się czynnie w tworzenie Wielkiej Koalicji, oferując lokalnym politykom swoją misję dobrej woli, wiedzę i kontakty. Zmarnowaliśmy już wiele czasu i wiele dostępnych możliwości. Jeśli zmarnujemy i tę ostatnią szansę, wszyscy stracimy moralne prawo do narzekania.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

link:http://katowice.gazeta.pl/katowice/1...otr_Uszok.html
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote
Old July 30th, 2010, 01:55 PM   #95
Ulyssaeir
The Catalyst
 
Ulyssaeir's Avatar
 
Join Date: Feb 2010
Location: Katowice
Posts: 1,588
Likes (Received): 9

Tak się składa, że na tp powyższe mam odpowiedź, choć z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogę podać Źródła ;P Miejmy nadzieję, że takowe pojawi się jeszcze dziś.

A tymczasem:

Quote:
Prezydent Katowic nie jest problemem, tak jak nie jest jego rozwiązaniem.

Felieton inspirowany artykułem Michał Smolorz: Wielka koalicja albo... Piotr Uszok

Po przeczytaniu felietonu pana Michała Smolorza, rozprawiającego nad naszymi możliwościami przed najwyraźniej nie mogącymi nadejść wystarczająco szybko wyborami samorządowymi pojawiły się we mnie bardzo dziwne odczucia. Niezwykłość stanu w którym się znalazłem po owej lekturze polegała na tym, że przyswoiwszy sobie dwie, całkiem przecież odmienne, wręcz przeciwstawne perspektywy rozwiązania kwestii wyścigu o fotel prezydenta miasta Katowice, mogłem zgodzić się z nimi oraz z przedstawionymi tezami… ale jednocześnie musiałem obie je odrzucić. Wielka i mała koalicja– jednej i drugiej mówię to samo. Podobno jestem racjonalistą, a tu dałem się wpędzić w logiczną pułapkę, szukanie rozwiązania której nie bardzo dawało mi zasnąć, zalewając umysł kolejnymi pytaniami. Jakbym, na Boga, w środku nocy nie miał nic lepszego do roboty. Jak się okazało kilka godzin później, widać nie miałem, bo i nie mogłem mieć.

Można by też przypuszczać, i to ze sporą dozą prawdopodobieństwa, że powody tej sprzeczności jeszcze długo nie zostałyby publicznie przedstawione gdyby nie sam wspomniany felietonista, który dość jednoznacznie rzucił wyzwanie, także czytelnikom, na które to wyzwanie niniejszym tworem staram się odpowiedzieć. Wahałem się długo, licząc że mimo późnej pory noc jest jeszcze do uratowania, wahałem się tylko po to, by pod naporem własnych spostrzeżeń i wniosków zasiąść przed bezlitośnie bijącym po oczach światłem monitora i, już tradycyjnie, spędzić kilkanaście kolejnych minut zastanawiając się, jak by tu w ogóle zacząć. Wszak nie do końca jestem przekonany, że dostatecznie dobrze wyćwiczyłem się w posługiwaniu sarkazmem, w precyzyjnym lokowaniu ironii i hiperbolizowaniu z pełną siłą, tuż przy gardzie. Co jednak ważniejsze, nie byłem pewien, że w tym starciu w którym z pewnością nie jestem tytanem, sam wytrwam dość długo, by po wszystkim opuścić plac boju choć odrobinę bardziej z tarczą, niż na niej. Zatem jestem, stoję lekko chwiejnie, podnoszę rzuconą rękawicę, w nadziei, że po tym przydługawym wstępie sprawniej pójdzie mi z resztą. Czy mam rozwiązanie nakreślonej przez Pana Smolorza sytuacji, w której pat jest jedynie pozorny, gdyż w rzeczywistości możemy przegrać niezależnie od wyboru jednego z dwóch ukazanych posunięć?

A jakże, by nie powiedzieć, no ba!

Mijają dwie dekady od ostatecznego obalenia niewydolnego socjalizmu. W tym miejscu oczywiście paru mogłoby polemizować nad faktyczną „ostatecznością” tego zwycięstwa lub ilością socjalizmu w socjalizmie, ale nikt nie ma wątpliwości że dla Polaków nastała nowa era, gdyż w kraju nad Wisłą na dobre miała zadomowić się demokracja. Jeśli mnie pamięć nie myli, a chyba nie może bo sięgam w niej do nie tak bardzo przecież odległych lat nauki historii w szkole podstawowej, demokracja jest systemem, który jak żaden inny powierza ogrom władzy w ręce ludzi, zwykle rozumianych jako jakaś grupa, w przypadku sprawowania tzw. „wielkiej władzy” stanowiąca demokratyczną większość albo zaangażowaną mniejszość. Dlaczego zatem, po dwudziestu latach przemian polityczno-gospodarczych, czemu mimo wydania na świat i wychowania całego pokolenia, które PRL uświadczyło co najwyżej w łonie swoich matek, jako społeczeństwo lub jednostki nie potrafimy pokonać tej ogromnej, ostatniej ściany dzielącej nas od „I żyli długo i szczęśliwie”. Czemu wreszcie nie powalimy ostatniego muru – Wielkiej Bariery Mentalnościowej, która dziwnym trafem każe nam nie tylko przypuszczać ale głęboko wierzyć, że władza absolutna wciąż znajduje się w rękach jednej, jedynej osoby? Co gorsza, czemu tej bariery nie jesteśmy w stanie chociażby dostrzec rozbijając o nią własne głowy tak na co dzień jak i od święta?

Jeden, by wszystkimi rządzić.
Jeden, by wszystkie odnaleźć, jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać. Ale przecież to nie jest tak, że mieszkaniec Katowic nie ma głosu. Tym bardziej tysiąc jeden, albo sto tysięcy jeden, które w przypadku Katowic nie stanowiłyby chociaż połowy mieszkańców miasta. Tak, mamy prezydenta, który rzekomo niczym kapitan kieruje swoim statkiem i jego załogą zgodnie z wyznaczanym przez siebie kursem. Ale czy to wszystko? Raczej nie, na pewno nie. Jakość prezydentury odzwierciedla poziom zaangażowania społeczeństwa. Jeśli nie ma najlepszego kandydata, to pewnie dlatego, że z jakichś powodów takowy wciąż jeszcze wisi u krzaczka, czekając na czasy, kiedy będzie już dojrzałą truskawką, a my musimy brać to, co mamy i szukać rozwiązania gdzieś indziej. Bo przecież już wiemy, że władze mogą mieć ludzie, a prezydent, jaki by nie był, jeśli będzie się kierował ich głosem, będzie dobrym prezydentem.

Demokracji nas nie nauczono
Tylko jak mamy rządzić miastem, kiedy tak mało o nim wiemy i nie rozumiemy jak ono funkcjonuje? Mamy aż kilku wiceprezydentów, których nazwisk niestety katowiczanie prawie nie znają, nie mówiąc już o ich kompetencjach, obowiązkach oraz formach dotarcia do nich. Mamy też ponad 30 radnych, których w gruncie rzeczy też ledwo co kojarzymy, nie wiedząc za dużo o tym jaką rolę pełnią w mieście i co mogą zdziałać, albo czy i co można zdziałać za ich pośrednictwem. Nie korzystamy z tego, że pełnią dyżury w urzędzie miasta, a żeby leniwi tudzież zapracowani nie musieli w pośpiechu tłuc się z pracy by o coś zapytać czy poprosić, radni co miesiąc są do dyspozycji w szkołach i bibliotekach pod naszym nosem. Przynajmniej pod moim nosem są moi radni – jak inni nie, to widać głosowaliśmy na nie tych radnych, co trzeba. Ci radni pracują też w dziesięciu komisjach,, ale na nic nam taka wiedza, jeśli nie wiemy po co, nad czym i z jakim skutkiem obradują. Są też i rady jednostek pomocniczych, będące pomostem między mieszkańcami a samorządem – i fakt, istnieją w ledwie kilku dzielnicach, bo mieszkańcy – czyli, uwaga: MY - nie wykazali(śmy!) dość inicjatywy by powołać je w całym mieście. Nie można im za to zarzucić, że nie dają możliwości wpływania na los miasta. Nie możemy też pominąć wielu różnych wydziałów katowickiego magistratu. Znów, po cóż nam jest wiedza, że są, albo gdzie są, jeśli nie wiemy z czym można się zwrócić do całej armii urzędników, której niemała część oddelegowana została właśnie do tego zadania, do którego z uporem godnym podziwu unikamy jej wykorzystania. Rozwiązanie nękających nas problemów możemy powierzyć wielu z kilkudziesięciu osobom, które są w stanie nam pomóc w praktycznie każdej sprawie, w której zwracamy się do prezydenta, albo chcielibyśmy się do niego zwrócić, albo nie zwracamy się, co nie przeszkadza nam oczekiwać zmian na lepsze od jednej tylko osoby – pana prezydenta. A Szkoda, że w tym wszystkim nie dostrzegamy ile my, mieszkańcy, robimy źle, obarczając odpowiedzialnością za nasze wpadki lub nieróbstwo innych ludzi. Dobrze, myliliśmy się. Ważniejsze od mea culpa będzie pomyślenie co teraz. Wstydem nie jest niewiedza lecz brak pędu do jej zdobycia. Można popełniać wiele błędów, ale największym jest nie naprawianie ich, nie wyciąganie lekcji.


Demokracja najlepszym prezydentem
Kimkolwiek pan prezydent nie jest, ktokolwiek nim ni zostanie po wyborach, nie możemy łudzić się, że nagle nastanie era wielkich zmian, jeśli sami nie zainteresujemy się tym co nas otacza. Musimy przebić się przez wymówki i ignorancję, która zasłania nam prawdziwy obraz. Władza rzeczywiście jest w rękach ludzi, w rękach społeczeństwa, a samorząd służy mieszkańcom. Całkiem słusznie narzekamy na wszystko dookoła, bo wszędzie potrzebne są zmiany. Nie do przyjęcia jest jednak postawa, w której widząc problemy, nie robimy właściwie nic, by poszukać rozwiązania. Pytanie o to kto zostanie prezydentem Katowic jest dzisiaj zupełnie bez znaczenia. Prawdziwym wyzwaniem będzie nie wybór dobrego prezydenta, lecz wzbudzenie wśród ludzi myślenia, aktywności, inicjatywy, przebudzenie ich z cechującej się chronicznym poczuciem bezradności i braku determinacji - hibernacji będącej spuścizną PRL-u, tak by chcąc aktywnie poprawiać swój los świadomie działali na rzecz swojej dzielnicy, swojego miasta. Panie Michale, nie pora budzić polityków do kampanii wyborczej, obudźmy społeczników do kampanii społecznej. Pokażmy ludziom jak korzystać wywalczonej z takim trudem demokracji. Pokażmy, że mieszkańcy mogą oczekiwać, wymagać i żądać, a ich aktywna postawa będzie skuteczniejszym gwarantem podążania w lepsze czasy niż nawet najlepszy prezydent. Nasze prawa i przywileje są obowiązkami osób pełniących funkcję prezydenta i jego zastępców, radnych, naczelników wydziałów. Pokażmy ludziom, że możemy zmieniać świat dookoła nas na lepsze, z pomocą prezydenta lub bez niego.

Prezydent to tylko narzędzie w dłoni ludu
Bez przełamania wewnętrznych oporów społeczności nigdy nic nie osiągniemy i pozostaniemy w tym samym miejscu, w którym tkwimy, dryfujemy pchani przypadkowymi falami to z tej, to znów z innej strony. Musimy zrozumieć, że to miasto jest nasze nie dlatego, że w nim mieszkamy, uczymy się i pracujemy, ale dlatego że mamy tu coś do powiedzenia i kogoś, kto chcąc zasłużyć na zaufanie społeczne, swoją wypłatę lub kontynuację kariery musi nas słuchać. Władza jest w naszych rękach, jeśli nie zaciśniemy pięści, dalej będzie uciekała pomiędzy naszymi palcami.

Czas ucieka
Rozlega się ostatni dzwonek. Każde kolejne 365 dni stagnacji dla Katowic i ich rozwoju będą tak samo bolesne, jak gdyby minęło lat kilka. Kogo więc wybrać, na kogo postawić? Osoby piastujące stanowisko prezydenta zmieniają się, mieszkańcy też, ale wciąż są mieszkańcami. Panie Michale, w czyich rękach zostawimy władzę? Jeśli choć część z moich przemyśleń jest słuszna, ufam że i Pan podniesie rękawicę, że zrobią to także inni, bo choć o losach tego małego pojedynku znów rozstrzygnie logika, to prawdziwa walka dopiero nas czeka. A rozpocznie się, miejmy nadzieję, już niebawem – najpóźniej w pierwszy dzień po wyborach.

W Pana felietonie pojawia się bardzo ważne słowo, które w mojej głowie krąży już od ponad roku – KATALIZATOR. Przy odrobinie szczęścia i całym ogromie pracy może się okazać, że recepta na problemy miasta, albo i regionu, wyklaruje się jeszcze tej jesieni. Nie chowam się, nie ukrywam przed nikim, więc jeśli Pan lub ktokolwiek inny pragnie dowiedzieć się szerzej co tak konkretnie mam n
Ulyssaeir no está en línea   Reply With Quote
Old July 30th, 2010, 06:43 PM   #96
Ulyssaeir
The Catalyst
 
Ulyssaeir's Avatar
 
Join Date: Feb 2010
Location: Katowice
Posts: 1,588
Likes (Received): 9

BTW. byłem dziś w wydziale promocji i informacji - w najbliższym czasie na srronie UM należy spodziewać się kilku zmian, m.in. integracją z tymi bajerkami facebookowymi, z nk, myspace, czy z kilkoma innymi serwisami społecznościowymi. Ma się też pojawićsystem informowania mieszkańców o "jakichś" wydarzeniach via SMS. Oczywiście nie wszystkich, tylko chętnych. Dobrze, że zmienia się coś, szkoda że tak wolno, bo potrzeba zmian jest wielka, w przeciwieństwie do finansowych zasobów UM.
Ulyssaeir no está en línea   Reply With Quote
Old July 30th, 2010, 06:58 PM   #97
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

Metropolia, jako szansa na rozwój Śląska, znajdzie się jesienią na sztandarach wyborczych do samorządu dwóch z trzech największych graczy na naszej politycznej scenie. Na megapowiat stawia PO i SLD.




Czy ta niespotykana zgodność poglądów sprawi, że przygotowywana właśnie przez Platformę ustawa metropolitalna szybciej wejdzie w życie?

- Chcemy, by projekt pisany przez prof. Huberta Izdebskiego wszedł pod obrady Sejmu w tym roku. Jego procedowanie nie będzie łatwe, ale to dokument dla Śląska ważny - przyznaje Danuta Pietraszewska, posłanka PO.

O metropoliach słyszymy od kilku lat. Projekt ustawy aglomeracyjnej promowany był już za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Pomysł padł, bo rozrósł się do monstrualnych rozmiarów. To spowodowało zmianę koncepcji i postawienie na nasz region, jako na poligon doświadczalny.
SLD w jesiennych wyborach, także chce wrócić do metropolii.

- To ogromna szansa dla regionu - mówi Kazimierz Karol- czak, sekretarz śląskiego SLD.
Śląska lewica przed wyborami poruszy także inne sprawy:
- Chodzi o wykorzystanie środków europejskich i o autostradę A1, a raczej o jej brak - zdradza Karolczak.

Adam Stach, wicemarszałek województwa z PSL-u, też docenia urok metropolii:
- Kiedy jadę z Katowic do Chorzowa, to tylko dzięki tablicom informacyjnym wiem, gdzie jest granica między miastami. Są dziedziny, którymi korzystniej będzie zarządzać wspólnie - podkreśla.
W przypadku PO i PiS główne idee programowe dla regionu pokryją się z deklaracjami Bronisława Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej. Choć ustawa metropolitalna to jeden ze sztandarowych postulatów PO dla regionu, również PiS zapowiada chęć realizacji podobnej wizji.

- To właśnie w czasie funkcjonowania mojego rządu rozpoczęto prace nad ustawą metropolitalną. Według ówczesnej koncepcji wielozadaniowy związek miast miał zajmować się kwestiami strategicznymi i nie ograniczałby autonomii współtworzących go miast - mówił Kaczyński.

Co jeszcze obiecują partie przed wyborami? PO deklaruje poszerzanie uprawnień samorządów lokalnych, przekazanie kolejnych kompetencji wojewody w ręce marszałka i stworzenie okręgów jednomandatowych. W programie PiS powinien znaleźć się postulat, by podatek VAT płacony od inwestycji realizowanych przez samorządy był im zwracany, co zwiększyłoby pulę inwestycyjną. Podobny pomysł przedstawiał niedawno Bronisław Komorowski. PO będzie przekonywać do prywatyzacji górnictwa na przykładzie kopalni Bogdanka. PiS utrzymuje, że spółki węglowe powinny zostać uznane przez rząd za przedsiębiorstwa o charakterze strategicznym. Zgadza się, że trzeba je stopniowo urynkowić, by stały się spółkami giełdowymi. PO obiecuje ustawę o języku śląskim, której przychylny jest Komorowski.

Znamy najważniejsze deklaracje wyborcze partii w regionie


PO stawia w wyborach samorządowych na ustawę o utworzeniu metropolii.
Pozostałe postulaty, jakie usłyszymy jesienią, to zwiększenie uprawnień samorządów lokalnych, przekazanie kolejnych kompetencji wojewody w ręce marszałka województwa i stworzenie okręgów jednomandatowych.
PO będzie nas przekonywać do prywatyzacji kopalń. Obieca także przeforsowanie w parlamencie ustawy
o języku śląskim.
Partia zapowiada, że kampania będzie zróżnicowana, inna w każdym mieście, dostosowana do lokalnej specyfiki i potrzeb.

PiS już we wrześniu przedstawi nam program dla Śląska, podobny do tego sprzed czterech lat, ale uwzględniający zmiany.
Możemy się spodziewać w nim punktów dotyczących rozwoju gospodarki i bezpieczeństwa. Partia, według zapowiedzi, przedstawi też postulat zwracania samorządom podatku od realizowanych przez nie inwestycji. PiS deklaruje postawienie na zrównoważony rozwój poszczególnych regionów, ale też nie mówi "nie" metropoliom. Jednak pomysł tej partii na megapowiat miałby dotyczyć takich rozwiązań, jak wspólny bilet czy gospodarka odpadami.

SLD nie ujawnia szczegółów jesiennej kampanii. Na pewno jednak wśród postulatów znajdzie się utworzenie metropolii.
Spodziewać się możemy też żądań dokończenia budowy autostrady A1, która - jak już wiadomo - na pewno nie powstanie przed EURO 2012.
Lewica postawi również na dalsze wykorzystywanie środków unijnych.
Program partii dla województwa nie będzie jednolity, uwzględni specyfikę podregionów. Na szczeblu krajowym w SLD lokomotywą kampanii będzie Grzegorz Napieralski, ale zdaje sobie sprawę, że musi do tej lokomotywy znaleźć wagony.

PSL ciągle pracuje nad pomysłem na kampanię do wyborów samorządowych. Ścierają się różne koncepcje.
Kwestia metropolii jest ludowcom bliska, dostrzegają jej wagę, ale nie będzie ona postulatem, który przeważy w kampanii. Bardziej istotne będą sprawy lokalne, właściwe miastom i powiatom, w których startować będą poszczególni kandydaci.
Na szczeblu krajowym tajną bronią PSL w wyborach samorządowych mają być parytety. Choć odpowiedniej ustawy jeszcze nie ma,
PSL jest otwarte na to, aby na swoich listach umieścić 30 procent kobiet.


http://www.dziennikzachodni.pl/fakty...tml#material_1
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.

Last edited by dmc-88; July 30th, 2010 at 07:14 PM.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote
Old July 30th, 2010, 07:38 PM   #98
mark40
Registered User
 
mark40's Avatar
 
Join Date: Mar 2007
Location: Chorzów; Silesia
Posts: 14,652
Likes (Received): 5551

Quote:
Originally Posted by Ulyssaeir View Post
BTW. byłem dziś w wydziale promocji i informacji - w najbliższym czasie na srronie UM należy spodziewać się kilku zmian, m.in. integracją z tymi bajerkami facebookowymi, z nk, myspace, czy z kilkoma innymi serwisami społecznościowymi. Ma się też pojawićsystem informowania mieszkańców o "jakichś" wydarzeniach via SMS. Oczywiście nie wszystkich, tylko chętnych. Dobrze, że zmienia się coś, szkoda że tak wolno, bo potrzeba zmian jest wielka, w przeciwieństwie do finansowych zasobów UM.
W Chorzowie info o wydarzeniach przez sms działa od kilku miesięcy. Jest to bardzo ok. Kilka razy skusiło mnie to do wybrania się na wydarzenie, o którym nie wiedziałem lub nie miałem czasu szukać.
mark40 no está en línea   Reply With Quote
Old July 31st, 2010, 10:51 AM   #99
Fevon
Registered User
 
Fevon's Avatar
 
Join Date: Apr 2007
Location: Sosnowiec
Posts: 701
Likes (Received): 458


To samo w Sosnowcu
__________________
"Miasto musi się zagęszczać ... i podrygiwać w rytm transstechno"
Fevon está en línea ahora   Reply With Quote
Old August 3rd, 2010, 06:44 PM   #100
dmc-88
Registered User
 
dmc-88's Avatar
 
Join Date: Jun 2010
Posts: 200
Likes (Received): 1

Oglądam własnie Tour de Pologne na Eurosporcie i powiem szczerze ze komentatorzy powinni zajmowac sie promocją w Katowicach
__________________
Qui ne risque rien n'a rien.
dmc-88 no está en línea   Reply With Quote


Reply

Tags
gliwice, katowice, rybnik, silesia

Thread Tools
Rate This Thread
Rate This Thread:

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off

Related topics on SkyscraperCity


All times are GMT +2. The time now is 02:05 AM.


Powered by vBulletin® Version 3.8.11 Beta 4
Copyright ©2000 - 2017, vBulletin Solutions Inc.
Feedback Buttons provided by Advanced Post Thanks / Like (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2017 DragonByte Technologies Ltd.

vBulletin Optimisation provided by vB Optimise (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2017 DragonByte Technologies Ltd.

SkyscraperCity ☆ In Urbanity We trust ☆ about us | privacy policy | DMCA policy

Hosted by Blacksun, dedicated to this site too!
Forum server management by DaiTengu