daily menu » rate the banner | guess the city | one on oneforums map | privacy policy (aug.2, 2013) | DMCA policy | flipboard magazine

Go Back   SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Inwestycje w Polsce > Małopolska i Lubelszczyzna

Małopolska i Lubelszczyzna Lubelskie, Małopolskie, Podkarpackie, Świętokrzyskie



Reply

 
Thread Tools
Old November 26th, 2007, 10:58 PM   #1
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

[Kraków] Życie kulturalne - wydarzenia, polemiki, zapowiedzi

może też być nauka par excellence. chyba takiego wątku brakowało, czyż nie?

Last edited by Gatsby; November 27th, 2007 at 02:15 PM.
Gatsby no está en línea   Reply With Quote

Sponsored Links
 
Old November 26th, 2007, 11:05 PM   #2
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716



Siedem stref wyobraźni Wyspiańskiego

Monika Małkowska 26-11-2007, ostatnia aktualizacja 26-11-2007 18:05


Takiego pokazu jeszcze u nas nie było. To próba wejścia w klimaty Wyspiańskiego, ale z perspektywy współczesnego człowieka. Zwłaszcza młodego, oswojonego z nowymi mediami oraz wizjami z gatunku fantasy.

Korytarze, ściany, studnie

Bo w muzeum wykreowano świat baśniowy, nierealny. Nie znaczy to, że starsi PL. poczują się zagubieni – koncepcja rodzinnego duetu Janusz Wałek (kurator i autor scenariusza) oraz Paweł Wałek (scenografia) jest przejrzysta. I niezwykle atrakcyjna, o zmiennych aurach. Przedsięwzięcie (najkosztowniejsze od czasu wystawy impresjonistów) wymagało przebudowy sal ekspozycyjnych – położenia nowej podłogi, wzniesienia specjalnych ścian i przejść, wybudowania korytarzy i postawienia "studni". Całość została podzielona na siedem przestrzeni; siedem idées fixe Wyspiańskiego.

Widz w tej inscenizacji też odgrywa ważną rolę: staje się jej aktywnym elementem. Dlatego autorzy pokazu zdecydowali, że publiczność będzie wpuszczana niewielkimi grupkami, najwyżej po 30 osób. To tym ważniejsze, że widzowie, snując się po siedmiu przestrzeniach, w końcu zataczają krąg. Pod dyktando Wyspiańskiego.

Pod trzema orłami

U wejścia witają gości gospodarze: róża i chochoł. Żywa roślina i "prawdziwy" chochoł wykonany rękami pani Rydlowej, potomkini poety z "Wesela". Za sprawą Wyspiańskiego symbole oczywiste od stu lat z okładem: kwiat to "Polska właśnie"; chochoł – jej "pancerz" przed zimnem.

Za drzwiami wchodzimy w mrok. Dosłownie i tematycznie. Bo na początku przypomniane zostało polityczne tło Młodej Polski. Vis-a-vis wejścia – dwie alegorie "Polonii" autorstwa Jana Matejki (obraz) i Wyspiańskiego (projekt witrażu do katedry lwowskiej). Zbiegiem okoliczności obydwaj twórcy, podejmując motyw uwięzionej ojczyzny, byli w tym samym wieku – mieli 26 lat. Tym dobitniej widać różnice w interpretacji tematu: narracyjny, sentymentalny Matejko (1864 rok) i ekspresyjny, zrywający z kompozycyjną równowagą Wyspiański (rok 1894). 30 lat to cała epoka w sztuce; przepaść między akademizmem a symbolizmem.

Zmieniły się artystyczne mody, lecz sytuacja Polski – bynajmniej. O rozbiorach przypominają godła trzech zaborców – orły Rosji, Prus i Austrii. Marzenia Wyspiańskiego (i innych Polaków) o odzyskaniu niepodległości symbolizuje panorama Krakowa. Powiększona ze starego sztychu na całą ścianę. Na jej tle – rysunek Wawelu (też w powiększeniu) wykonany przez Wyspiańskiego na okładkę "Akropolis".

Widownia chochołów

Następna odsłona to bronowicka chata odtworzona dokładnie według didaskaliów autora. Podłoga z surowych desek, pagórkowato wzniesiona. Ten surrealistyczny efekt służy wyeksponowaniu sceny. Jej centrum zajmuje stół, z boku jarzy się dziwnym światłem małe okienko. Naprzeciwko na konsolce leży róg; na ścianie zawieszone strzelby; w drzwiach do sionki połyskują kosy. Publicznością tego "Wesela" są… chochoły. Te z nocnych Plant, namalowane przez Wyspiańskiego. Słynny pastel (również wielokrotnie powiększony) imituje widownię. Wymowna aluzja: w inercji pogrążone były nie tylko postaci z dramatu, lecz także cały naród. Światło nad "chatą rozśpiewaną" to przygasa, to znów rozbłyskuje. Jak zapał Polaków do walki.

Po tej realistyczno-symbolicznej części następują fantastyczne sekwencje. Prosto z izby w Bronowicach wchodzi się w ciemny tunel z pięcioma niszami. W każdej wnęce straszy "weselne" widmo. Sfilmowane onegdaj przez Andrzeja Wajdę, teraz znów wywołane – w postaci fragmentu z filmu. Przestrzeń okupowana przez straszydła też jest przerażająca: ciemno wszędzie, podłoga miękko faluje, jakby miała się rozstąpić pod nogami.

Żywe ściany i marmury

Po ciasnym, dusznym korytarzu – uderzenie zimna. W przestrzeni tak ogromnej, że niedającej się ogarnąć wzrokiem. Zdaje się, że wchodzimy do katedry na Wawelu, której mury płyną, przesuwają się, rozstępują. Twarze z nagrobków i rzeźb wynurzają się, zbliżają, rozrastają. Magia. Osiągnięta dzięki zastosowaniu komputerowej animacji. Ta rozpisana na pięć ekranów realizacja filmowa przywodzi na pamięć dramaty "Wyzwolenie", a zwłaszcza "Akropolis", w którym artysta "ożywił" przechowywane w świątyni dzieła sztuki.

Katedrę zamyka ściana z witrażami. Niezrealizowanymi, istniejącymi tylko w postaci pastelowych projektów. Jak wiadomo, Wyspiański zaproponował niezwykle nowatorskie dzieła, które spotkały się ze skrajnymi reakcjami ówczesnych odbiorców – od zachwytu po potępienie. Kontrowersje wywołał zwłaszcza Kazimierz Wielki (było to wkrótce po otwarciu jego grobu) pokazany jako rozkładające się truchło… Ostatecznie twórca nie dostał zlecenia. Pozostały projekty, tym razem przypomniane nie w oryginałach, ale jako wielkie, podświetlone reprodukcje. Tu właśnie można się spotkać z autorem – jego niewielki autoportret umieszczony został wysoko, w "niemuzealny" sposób. Zamyka szereg postaci z witraży. Wedle życzenia artysty jest "grze ich przytomny"

Uwięzieni w zielniku

Po przygnębiających i mrocznych salach czeka widza raptowne uderzenie jasności. I dawka optymizmu. W lustrzanej klatce (pomysł skopiowany z instalacji japońskiej artystki Yayoi Kusamy; trzy lata temu miała wystawy w Polsce) rozkwita największy zielnik świata. Pierwowzorem były, oczywiście, rysunki i obrazy krakowskiego mistrza, botanika amatora maniacko kolekcjonującego najrozmaitsze okazy flory, żeby je potem wykorzystać w kompozycjach. Rysowany zielnik odbity w zwierciadłach ciągnie się w nieskończoność, tworząc botaniczny wszechświat. A oglądający czuje się trochę nieswojo, gdy nie potrafi się wyplątać z roślinnej matni. Potem – uff! – powrót do róży i chochoła. I można rozpocząć turę od nowa. Zapewniam – warto. Za każdym razem spektakl przebiega inaczej. "Stanisława Wyspiańskiego teatr ogromny", Muzeum Narodowe w Krakowie, wystawa czynna od 28 listopada do 2 marca














--------

zapomnieli napisać, że "Kazimierz Wielki" został właśnie zrealizowany przy Wszystkich Świętych...


Last edited by Gatsby; November 27th, 2007 at 12:07 AM.
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 26th, 2007, 11:13 PM   #3
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

Zbrodnia bez kary w telewizyjnym talk-show

Justyna Nowicka

Ciekawa, choć niepozbawiona wad sztuka Zelenki. Pokazuje media w krzywym zwierciadle, ale wszyscy wiemy, jak bliska rzeczywistości jest to diagnoza

Tekst Petra Zelenki wnosi do Starego Teatru nową jakość: specyficzny gatunek humoru, spotęgowane poczucie absurdu, zabawny dystans wobec bohaterów. Od razu trzeba jednak powiedzieć, że „Oczyszczenie” ma słabości: jest przegadane, momentami ucieka w publicystykę, bywa nierówne dramaturgiczne. P

omysł zaczerpnął Zelenka z filmu Woody’ego Allena „Zbrodnie i wykroczenia”. Odwołania do stylistyki amerykańskiego reżysera są zresztą obecne w całej twórczości Zelenki. Bohaterem „Oczyszczenia” jest nominowany do Nagrody Nike pisarz Jacek Górski (doskonały Krzysztof Globisz), który w chwili słabości popełnia przestępstwo: gwałci małego syna sąsiadów, uśpiwszy go wcześniej środkami nasennymi.

Wprawdzie nie ma świadków, ale Górski cierpi z powodu wyrzutów sumienia. By się od nich uwolnić, decyduje się wystąpić w telewizyjnym talk-show zatytułowanym „Oczyszczenie”. Ludzie, którzy popełnili zło, opowiadają tu o swoich zbrodniach i mają szansę uzyskać od widzów „rozgrzeszenie”. Poprzednikiem Górskiego w programie jest ksiądz katolicki, który wystąpił z Kościoła. Tak naprawdę tematem „Oczyszczenia” jest współczesna telewizja, jej wpływ na życie bohaterów, siła kreacyjna. Pedofil opowie o swojej zbrodni, ale zamiast kary otrzyma nagrodę. Telewizja Zelenki to niezależny świat, który funkcjonuje równolegle do realnego i rządzi się własnymi prawami.

Na marginesie głównego tematu pojawia się wątek nostalgiczny. 40-latek Zelenka pisze sztukę o telewizji powodowany tęsknotą za medium czasów swej młodości, gdy była ona mniej dynamiczna, za to bardziej „ludzka”. W gorzkim monologu wygłoszonym przez wyrzucaną z pracy starzejącą się dziennikarkę (Urszula Kiebzak) Zelenka żegna tamten świat i składa mu coś w rodzaju hołdu, niczym Allen w „Złotych czasach radia”. Bo ostatecznie także skandalizujące „Oczyszczenie” okazuje się formatem za mało widowiskowym. Czas na telewizyjny konfesjonał pod nazwą „Mokra szmata”.

Tekst Zelenki ma w sobie prostotę, intelektualną uczciwość, ciepło i wdzięk. Autor ze swobodą kojarzy wątki komiczne z rodzinną psychodramą, poważną diagnozę społeczną – z elementami fantastyki Nie pobłaża bohaterom, ale też daleki jest od potępiania. Ta typowo czeska perspektywa budzi sympatię, na pewno nie zawiedzie licznych w Polsce zwolenników czeskiego humoru.„Oczyszczenie” – tekst i reżyseria Petr Zelenka, przekład Krystyna Krauze. Scenografia i kostiumy Martin Chocholousek. Scena Kameralna Starego Teatru w Krakowie, prapremiera: 27 października.

Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 26th, 2007, 11:26 PM   #4
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

tymczasem w Warszawie szaleństwo na punkcie Sasnala...

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34861,4702246.html

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4709400.html

urodził sie w Tarnowie, studiował Architekturę na Politechnice Krakowskiej, a następnie Malarstwo na ASP. współtwórca znanej Grupy Ładnie. jak podają, aktualnie mieszka w Krakowie

kolejna światowa sława z Krakowa/Tarnowa/Małopolski?
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 01:27 AM   #5
trelemorele
Registered User
 
trelemorele's Avatar
 
Join Date: Jun 2007
Location: Krakow / Warsaw
Posts: 907
Likes (Received): 0

Gatsby ale Sasnal i cała grupa Ładnie to już ładnych parę lat ma ugruntowaną pozycję na rynku.
Choć oczywiście cieszy, że się pacany z wawy cieszą dobrą Sztuką.

A pamiętacie ich obrazy na billboardach? To była interesująca akcja ze 2 lata temu
trelemorele no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 01:31 AM   #6
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

ja tak edukacyjnie piszę

a światową sławą to jednak dopiero sie staje
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 12:42 PM   #7
Dominik1234
Registered User
 
Join Date: Nov 2007
Posts: 1,438
Likes (Received): 4

Co do nauki ciekaw jestem dlaczego kraków nie działa aktywniej w kierunku wspierania i promocji szkolnictwa wyższego
Dominik1234 no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 01:05 PM   #8
Jedrzej
Registered User
 
Jedrzej's Avatar
 
Join Date: Dec 2005
Location: Kraków
Posts: 2,541
Likes (Received): 84

Quote:
Originally Posted by Gatsby View Post

kolejna światowa sława z Krakowa/Tarnowa/Małopolski?
Nie wiem czy jest się tu z czego cieszyć. W Krakowie nie mógł zrobić kariery i do Warszawy wyjechać musiał??
Jedrzej no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 01:09 PM   #9
behemot
przestrzeń-ludzie-miasto
 
behemot's Avatar
 
Join Date: Nov 2002
Location: Krakow
Posts: 23,289
Likes (Received): 1865

Quote:
Originally Posted by Jedrzej View Post
Nie wiem czy jest się tu z czego cieszyć. W Krakowie nie mógł zrobić kariery i do Warszawy wyjechać musiał??
Mieszka w Krakowie, do ktorego zreszta przeniosl sie ze wzgledu na lepsze...szkoly dla dziecka. Bo wolalby w Tarnowie. Nie wszyscy ciagna do mietropolii.
__________________
Zaświadcza się niniejszym, że okaziciel niniejszego zaświadczenia, Mikołaj Iwanowicz, spędził wyżej wymienioną noc na balu u Szatana, gdzie został zaangażowany jako środek lokomocji... otwórz, Hella, nawias, a w nawiasie napisz "wieprz".
Podpisano - Behemot.

Bolonia
behemot no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 02:30 PM   #10
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

skoro jesteśmy przy Sasnalu i jego wystawie, to dzisiaj "Krytyka Polityczna" publikuje z nim wywiad. nie przepadam za lewicowcami, ale tacy galicyjscy, czyli tradycyjni w formie, lewicowi w treści, to mogą być

Quote:
Jesteś artystą, o którym można powiedzieć, że jest zakorzeniony w tradycji polskiej? Czujesz się nieodrodnym synem polskiej sztuki?

Wydaje mi się, że tak. Bardzo mnie wzruszały obrazy XIX-wieczne polskie malarstwo, które oglądałem w Sukiennicach w Krakowie. Oprócz tego jest też superważny Andrzej Wróblewski. Dla mnie może najważniejszy.

Wychodzi na to, że tak jak o Heglu czy Marksie mówiło się, że to byli niemieccy filozofowie, tak o tobie można powiedzieć polski malarz Wilhelm Sasnal. I nie chodzi tylko o to, że masz jakieś takie
zagraniczne nazwisko i się można pomylić. Mówiąc banalnie, że twój sukces jest sukcesem pewnej tradycji, tak jak się mówi, że sukces Kazimierza Górskiego był sukcesem polskiej myśli szkoleniowej. Wydaje mi się, że w 1989 roku wszystkie nici zostały tak pozrywane albo poplątane, że bardzo łatwo mógłbym się od tego odciąć. No, ale absolutnie się nie odżegnuję. Jestem polskim malarzem.

Jak byś to wytłumaczył?

Chodziłem do technikum, potem studiowałem dwa lata na architekturze, wreszcie trafiłem na malarstwo. Najbliżej miałem do muzeum w Sukiennicach, czytałem też książkę Andrzeja Olszewskiego „Dzieje sztuki polskiej 1890 – 1980". To były dla mnie bardzo ważne punkty odniesienia. Ale czuję też płaszczyznę porozumienia z ludźmi z zagranicy, oglądałem te same filmy, co oni i słuchałem tej samej muzyki, mimo wszystko. Bardzo dużo czerpałem z muzyki. Na przykład w pewnym momencie pomyślałem, że chciałbym malować tak jak artyści rockowi. Przejmowałem
sposób ekspresji, energię jakichś innych dyscyplin, które karmiły mnie i moje malarstwo.
http://www.krytykapolityczna.pl/inde...=2352&Itemid=1
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 07:17 PM   #11
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

Quote:
Kto dziś zburzy Wawel?

Rozmawiała Joanna Derkaczew


Festiwal "Wyspiański wyzwala" to próba odbrązowienia wieszcza, którego środowisko krakowskie mierziło mieszczańskim konformizmem. Może jego los potoczyłby się inaczej, gdyby znalazł takie miejsce jak kierowana przez Bartosza Szydłowskiego Łaźnia Nowa?
W środę w Krakowie zaczyna się festiwal inspirowany postawą twórczą Stanisława Wyspiańskiego. Senności Krakowa przeciwstawione zostanie społeczne zaangażowanie Łaźni, stowarzyszenia działającego od 1996 roku (początkowo na Kazimierzu, od 2004 r. w technikum elektrycznym w Nowej Hucie).

Oprócz festiwali (w tym międzynarodowego festiwalu Genius Loci) Łaźnia od lat organizuje projekty angażujące lokalną ludność (np. "Mieszkam tu"). Stawia na sztukę niekomercyjną, ściśle związaną z przestrzenią, w której funkcjonuje. Zacieśnianiu więzów z sąsiadami służy "Lodołamacz", wydawane przez Łaźnię "pismo ludzi walczących", a także telewizja internetowa Łaźnia TV.

W programie festiwalu są nie tylko spektakle teatralne według Wyspiańskiego ("Odpoczywanie" Pała Passiniego, "Requiem" Jacka Papisa), ale też wykłady, koncerty ("Wyspiański Underground" - Maleńczuk, Pustki, Agressiva 69, N.O.T., Sovka, Oszibarack, Wu-Hae), slamy i nietuzinkowy wieczór andrzejkowy.

Joanna Derkaczew: Skąd wasza pewność, że Wyspiański mieszkałby dziś w Nowej Hucie?

Bartosz Szydłowski: To arogancja artystyczna. Ale nie da się ukryć, że Nowa Huta zdziera z siebie to, co w Krakowie dusi. Artysta po wyjściu z Łaźni Nowej ma ochotę biec, a nie siadać na dwie godziny przy kawie. Gdyby Wyspiański żył, to jego bezczelna totalna wizja mogłaby się tutaj realizować. Od jego czasów w Krakowie niewiele się zmieniło. Artystów bezkompromisowych nadal poklepuje się po ramieniu, wmawiając im niedojrzałość.

Jak to, przecież wielu artystów podziwia się jako buntowników?

- Mamy etatowych buntowników. Są noszeni na sztandarach, ale uprawiają sztukę bezpieczną. A przecież do dziś wisi nad nami cień Jakuba Szeli. Wyspiański w "Weselu" nie mówi o niczym innym, tylko o tej przerażającej otchłani między elitami, które coś próbują komunikować, a społeczeństwem, które patrzy na to z poczuciem obcości. Wyspiański czuł to wyraźnie, więc był realnym zagrożeniem dla dobrego samopoczucia środowiska.

Jego bezczelność była do zakochania się. Który dzisiejszy twórca potrafi zburzyć Wawel, a na jego miejsce zbudować Akropol? Ale on był totalny także, kiedy spacerował po Plantach z Rydlem i ścigał się, kto zapamięta więcej szczegółów z rzeczywistości. To była codzienna praca nad wypracowaniem aparatu postrzegania. Nieustannie podnoszenie poprzeczki.

I potrzeba zmiany świata. Wy też zdecydowaliście się na wejście w codzienność.

- Dlatego chcemy mówić przede wszystkim o postawie Wyspiańskiego, a nie przeprowadzać analizę literacką jego utworów. On nie był wielki dlatego, że miał fantastyczną wizję, jak skonstruować spektakl. To było dzieło zmiany świadomości obywatelskiej. I on się w tym spalał. Mamy do czynienia z postacią tragiczną, człowiekiem, który został upokorzony w ostatnich latach życia przez miasto, które go wychowywało. Starał się o dyrekcję Teatru Miejskiego, a tu obrzydliwe procedury, zakulisowe gierki, odmawianie mu wyjaśnień i informacji... To sytuacja nieobca naszym czasom.

Czy twórcy z Nowej Huty czują ten rodzaj upokorzenia ze strony krakowskiego establishmentu?

- Huta jest przestrzenią poniewieraną od wielu lat. Początkowo miała symbolizować pokonanie Krakowa przez ideologię komunistyczną. Ale jak długo można tkwić w takim etykietowaniu? O Krakowie mówi się jako o miejscu magicznym, gdzie działa czakram energetyczny. Dla większości turystów oznacza to magiczną siłę balangowania, a dla wielu ludzi żyjących w moim mieście to dziwny splin, który usypia i zniewala. Wyspiański też o tym pisał. Chemicy twierdzą, że w całej tej "magii" Krakowa chodzi o stężenie metali ciężkich nad miastem.

Magia Nowej Huty jest inna. Ta dzielnica nadal ma potencjał transformacji w miasto marzeń. Dla mnie to axis mundi, źródło energii. W kolejnych festiwalowych projektach będziemy przywracać mity tej ziemi. Przecież znaleziono tutaj osady celtyckie!

Festiwale w przestrzeniach postindustrialnych, do jakich zalicza się wasza siedziba, są na świecie modne. Czy dla Wyspiańskiego takie wpisywanie się w modę nie byłoby już zbyt bezpieczne?

- Ja Łaźnię nazywam odważnym eksperymentem, bo za cel stawiam sobie zmianę komunikatu, jaki wysyła do ludzi miejsce kultury. Eksperyment społeczny polega na artystycznym geście pokory. Dlatego ten Wyspiański nam zagrał w duszy. Jego uwierała rzeczywistość. Mnie też rzeczywistość uwiera. Nasze środowiska artystyczne lubią zamykać się w kręgu własnego języka, przez to sztuka przestaje być ukorzeniona w rzeczywistości.

Łaźnia może się pod Wyspiańskiego podpiąć, bo mamy to poczucie, że spoczywa na nas obowiązek powrotu do świata. Wprowadzenia sztuki w codzienność. Stworzenia realnej wspólnoty. To utopijne. Praca na lata. Wyspiański czuł się osobiście winny za wszystko, co się nie wydarzyło w naszym narodzie, co zostało zaprzepaszczone. Kto dziś ma odwagę tak myśleć?

Źródło: Gazeta Wyborcza
pominąwszy fakt, że Wyspiański nie chciał zburzyć Wawelu (!!!), a jedynie go przebudować, to całkiem interesujący wywiad. jako swoisty ideowy anty-Kraków Nowa Huta jest bardzo pożyteczna

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4712421.html
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 08:13 PM   #12
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

Na płótna wypluwa swoje emocje

Monika Małkowska

"Lata walki" to przegląd prac Sasnala z ostatnich dwóch lat z kilkoma obrazami powstałymi po rozpadzie grupy Ładnie.

Na jego monografię czekaliśmy długo. Emocje podgrzewały doniesienia o cenach Sasnalowych płócien na Zachodzie, o wielkiej karierze. Dlaczego więc artysta, któremu idzie jak po maśle, zatytułował pokaz "Lata walki"?

To nie kokieteria – on zmagał się z "ładnością" swej sztuki. Na wielu płaszczyznach. Skreślił banalne motywy, skupił się na tematach trudnych, niewdzięcznych, wypychanych ze świadomości. Zmienił też sposób malowania. Stał się tak oszczędny, że zbliżył się do abstrakcji – co oczywiście jest pozorem. W każdym płótnie tkwi historia. Ale poprzez niedomówienia, zacieranie konkretów artysta stara się nadać przedstawieniom uniwersalny wymiar. A także – zaintrygować widza tajemnicą.

Nietrudno zauważyć to w Zachęcie. Pierwotnie planowano wystawienie ponad 80 obrazów. Jednak zgodnie z zasadą "mniej znaczy więcej" kuratorka Maria Brewińska i artysta postanowili wyeliminować połowę. Aranżacja najskromniejsza z możliwych. Ciągi płócien, na ogół niewielkich rozmiarów, przełamują projekcje filmowe – bo Sasnal uprawia płodozmian malarskofilmowy (nie na wideo, lecz tradycyjną kamerą, na taśmie 8 lub 16 mm).

To zdrowe dla psychiki. Jak mówi, z obrazami się zamyka w pracowni, "wierci dziurę we własnym brzuchu". Na płótna wypluwa swoje przeczucia, intuicje i inne niemożliwe do nazwania emocje. Filmowanie natomiast wydaje mu się swoistym anektowaniem rzeczywistości. Co ciekawe, jego przygoda z kamerą zaczęła się od… muzyki, od łażenia po mieście z walkmanem. Wtedy oglądał świat do rytmu, który słyszał.

Jak "brzmi" pokaz w Zachęcie? Poważnie, chwilami nawet patetycznie. Na szczęście, zero łopatologii. Zarówno filmy, jak obrazy pozostawiają widza w niedosycie. Tu i ówdzie, aż prosi się o komentarze – ale autor sobie nie życzył.

Przyznam, że też wolę taką czystą relację – twarzą w twarz z obrazem. Nie ulegam czarowi słów. Staram się wniknąć w energię, napięcia i emocje zawarte w kompozycjach; zobaczyć samą malarską materię.

U Sasnala to ogromnie istotne. On naprawdę buntuje się przeciwko akademickiemu warsztatowi, "walczy" z pracami. Efekt ma być taki, jakby powstały od pierwszego podejścia. Jednocześnie mają własną estetykę i urodę. Na swój nieprzymilny sposób, to malarstwo jest znakomite. Przy tym dojrzałe i mądre.

Zachwycił mnie cykl pejzaży "Mościce". Jak wszystkie inne kompozycje Sasnala, namalowany ze zdjęć – ze starych książek, rodzinnych albumów. Jednak artysta nie powielił fotografii. Zinterpretował je tak, żeby w pamięci pozostało wrażenie. Odczucie czasu, który dawno minął. W szaroczarną gamę wprowadził inne odcienie. Subtelne, zgaszone, podkreślające nostalgiczny klimat.

Wspaniała jest panorama Mościc, ledwie majacząca w dole płótna, zaznaczona kilkoma prostokątnymi kształtami (artystę, jak wielu z jego pokolenia, fascynuje architektura modernizmu). Nad miastem – wielkie, puste szarofioletowe niebo, ze słońcem, a może księżycem ciężko opadającym za horyzont. Ciemniejszym, niż niebo… I zadziwiający kleks u góry, pozostawiony nie z niechlujstwa, lecz świadomie, jako akcent.

Niezwykłe są także portrety. "Patryk i Paulina", to nie tyle podobizny, co przedstawienie uczuć. Widać tylko czubek głowy dziewczyny, zaborczo, mocno tuloną przez mężczyznę. Ten zaś nie ma ust. Celowo. Żeby widz nie mógł oderwać wzroku od płonącego spojrzenia Patryka. I żeby twarz konkretnego człowieka nabrała wymiaru symbolu. Co zastanawiające – jego oczy nie wyrażają miłości, choć ujawnia ją w geście. Rozszerzone źrenice jarzą się nienawiścią (powodu możemy się tylko domyślać: prawa dłoń mężczyzny jest zabandażowana). Niesamowity kontrast emocjonalnych napięć.

Sasnal nie lubi żartów w sztuce. Nie znaczy to, że wyzbył się poczucia humoru. Może się mylę, ale dostrzegam lekki uśmiech w kompozycjach ujmowanych w tak dużym skrócie perspektywicznym, że na pierwszy rzut oka nie wiadomo, co przedstawiają. Przykładem – "Andrzej". Na pierwszym planie widać… podeszwy butów. Świetne i przewrotne. Jak cały Sasnal.

Wystawa czynna do 2 marca

Wilhelm Sasnal

Urodzony w 1972 roku w Tarnowie. Mieszka i tworzy w Krakowie. Najpierw studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej (1992 – 1994), potem malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych (dyplom w 1999).Współzałożyciel nieistniejącej już grupy Ładnie (1995 – 2001). Wylansowała go krakowska Galeria Zderzak, potem warszawski Raster, obecnie jest związany z Fundacją Galerii FoksaW 2006 roku otrzymał Nagrodę van Gogha przyznawaną co dwa lata w Amsterdamie. Uczestniczył w zbiorowych pokazach i miał indywidualne wystawy w wielu prestiżowych galeriach i muzeach świata, m.in. w Kunsthalle w Zurychu, Kunsthalle w Bazylei, Stedelijk w Amsterdamie, MoMA w Nowym Jorku.











Źródło : Rzeczpospolita
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 09:04 PM   #13
n_h
Tu jest Polska.
 
n_h's Avatar
 
Join Date: Dec 2006
Location: Kraków
Posts: 2,662
Likes (Received): 42

http://grafik.rp.pl/grafika/72347,91820,9.jpg
To jest świetne!
__________________
HOTEL CRACOVIAPany! - dołącz do akcji!
Krakowskie Stowarzyszenie Przestrzeń-Ludzie-Miasto
n_h no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 10:20 PM   #14
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

peanów c.d.



Triumf Wilhelma Sasnala

Otwartą właśnie w warszawskiej Zachęcie wystawę Wilhelma Sasnala "Lata walki" po prostu trzeba zobaczyć. Sasnal stał się bowiem znakiem rozpoznawczym młodego pokolenia polskich artystów. A jego obrazy wystawiane są w najważniejszych europejskich i amerykańskich galeriach, trafiają do najbardziej prestiżowych kolekcji, sprzedawane są za naprawdę i

W 2006 roku Sasnal otrzymał najważniejszą europejską nagrodę artystyczną imienia Vincenta van Gogha i został obwołany przez magazyn „Flash Art” najbardziej obiecującym współczesnym artystą na świecie. "Lata walki" to wyjątkowy pokaz. Zebrano na nim kilkadziesiąt dzieł. Zarówno płócien, jak i filmów, bo przecież - o czym często się zapomina - Wilhelm Sasnal posługuje się nie tylko pędzlem.

Co sprawiło, że twórczość Sasnala okazała się tak bardzo atrakcyjna? Mamy świetną okazję, by spróbować poszukać odpowiedzi na tak postawione pytanie. Bo chociaż tak wiele mówi się dzisiaj w Polsce o jego sztuce, to niezbyt często można u nas prace Sasnala oglądać. Niniejsza ekspozycja nie jest jednak pełnym przeglądem jego twórczości.

W Zachęcie dominują dzieła powstałe w ostatnich latach. Tylko nieliczne pochodzą czasów słynnej grupy Ładnie, którą tworzyli Sasnal, Marcin Maciejowski i Rafał Bujnowski. A jest czego żałować, bo ciekawie byłoby raz jeszcze - już w nowym zupełnie kontekście - zobaczyć dzieła z tamtego czasu. Dzieła, które zamknięto w efektownej formule popbanalizmu, sztuki pogodzonej z rzeczywistością, programowo odżegnującej się od buntu i rebelii.

"Lata walki" pokazują - jak podkreśla sam artysta - wszystko, co jest dla niego dzisiaj ważne. Nie jest to w żadnym razie jakiś zwrot w przeszłość, próba podsumowania. Na to musimy jeszcze poczekać. Wyeksponowano w Zachęcie wątki aktualne, tematy, które nadal intrygują artystę, sprawy dla niego otwarte. Można tu znaleźć odwołania do jego własnej biografii (jak w obrazach z serii "Mościce"), liczne portrety, stałe fascynacje, zwłaszcza muzyką, co doskonale widać w prezentowanych na wystawie filmach. Wiele jest tu też odwołań do historii, zarówno wojennej, jak i do czasów PRL, oraz do wydarzeń dramatycznych, w tym do Holokaustu. W Zachęcie znalazły się także m.in. obrazy z głośnej już serii "Maus", namalowanej na podstawie komiksu Arta Spiegelmana, czy "Shoah", inspirowanej filmem Claude’a Lanzmanna.

Twórczość Sasnala jest pełna niedopowiedzeń. Malowane przez niego obrazy mają swe źródła w filmie, fotografii, komiksie, wreszcie w twórczości poprzedników (echa fascynacji Sasnala twórczością Andrzeja Wróblewskiego są tu bardzo wyraźne).

To sztuka osadzona w tym, co tu i teraz, w osobistym doświadczeniu, w konkretnych wydarzeniach, aktualnych lekturach. Sasnal przygląda się rzeczywistości uważnie i krytycznie, a może nawet trochę nieufnie. Podejmuje sprawy trudne, drażliwie. Jeżeli już przywołuje pamięć o przeszłych wydarzeniach, to raczej proponuje ich prywatne, jednostkowe odczytanie, które dziś wydaje się bardziej istotne i przemawiające niż socjologizujące enuncjacje.

Jednocześnie powstaje sztuka często mało efektowna, jakby poruszająca się w świecie szarości. Dominują urwane kadry, wycinki, fragmenty. Z kadrów filmu Lanzmanna pozostały jedynie puste pejzaże, w dziełach Spiegelmana Sasnal niemalże pominął postacie, pozostały jedynie fragmenty pustych wnętrz (chociaż na wystawie jest też portret jednego z bohaterów komiksu).

"Lata walki" to wystawa o sprawach ważnych i istotnych, ale też o chwilowych fascynacjach, nagłych zainteresowaniach. Może to pomieszanie zwyczajności i powagi stanowi o jej atrakcyjności. Jest też w jego sztuce jakiś rys nostalgii, by nie powiedzieć - sentymentalizmu.

Widać to wyraźnie w filmach "Kodachrome" o wycofaniu tradycyjnej taśmy filmowej i "Concorde" o smutnym losie kultowego niegdyś samolotu. A czy swoistym anachronizmem nie jest pozostawanie przy tak tradycyjnej i wydawać by się mogło przebrzmiałej technice, jaką jest malarstwo, czy też kręcenie filmów na taśmie 8 i 16 milimetrów? Być może. Ale któż inny, jak nie Sasnal pokazał, że właśnie obrazy są dziś tak bardzo aktualne.

Wilhelm Sasnal, "Lata walki", Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, Warszawa, wystawa czynna od 2 marca 2008

WILHELM SASNAL (ur. 1972 w Tarnowie) - malarz, rysownik, filmowiec i twórca komiksów. Przez wielu krytyków uznawany za czołowego malarza swojego pokolenia. Studiował architekturę na Politechnice Krakowskiej, a następnie malarstwo na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Leszka Misiaka. W 1996 roku jeszcze podczas studiów założył wraz z kolegami Rafałem Bujnowskim i Marcinem Maciejowskim Grupę Ładnie, której działalność odbiła się szerokim echem w świecie sztuki. Ich styl malarski zyskał przydomek "pop-banalizmu", pojawiały się w nim bowiem tematy przenoszone na płótna wprost z obszarów trywialnej codzienności, ekranu telewizora i komputera, kolorowych magazynów czy ulotek reklamowych. W 1999 r. Sasnal otrzymał pierwsze w karierze ważne wyróżnienie - nagrodę Grand Prix na Biennale Malarstwa "Bielska jesień" organizowanym przez Galerię BWA w Bielsku-Białej. W 2001 roku z okazji wystawy "Popelita" w krakowskim Bunkrze Sztuki oraz pokazu indywidualnego w Galerii Raster wydano książkowy komiks Sasnala "Życie codzienne w Polsce". Jest to przedstawiona w postaci historii obrazkowej opowieść o dwóch latach z życia artysty i jego żony Anki. Wydawnictwo to zyskało status pierwszej prawdziwie realistycznej książki o pokoleniu urodzonych w latach 70. W tym czasie Sasnal zaczął intensywnie poszerzać stylistyczne i warsztatowe środki wyrazu. W 2002 roku przeniósł na ścianę Galerii Bielskiej BWA fragment komiksu "Maus" Arta Spiegelmana, usuwając rysunki i pozostawiając same teksty odnoszące się do wojennych losów Żydów w Bielsku, a na wystawie w Fundacji Galerii Foksal w Warszawie pokazał nowe prace, m.in. pejzaż zainspirowany fragmentem prozy Tadeusza Borowskiego i serię modernistycznych kościołów z Tarnowa namalowanych do góry nogami. W 2003 roku rozpędu zaczęła nabierać także międzynarodowa kariera artysty. Po kilku indywidualnych i zbiorowych wystawach w muzeach w Monachium, Zurichu i Kolonii pracami Sasnala zainteresowały się międzynarodowe galerie sztuki, m.n. Anton Kern Gallery z Nowego Jorku, a jego prace trafiły m.in. do zbiorów słynnego kolekcjonera Charlesa Saatchiego. Poza malowaniem obrazów i rysowaniem komiksów Sasnal kręci też filmy na kamerze 8 mm. Są to m.in. teledyski do ulubionej muzyki, zapis spędzania wolnego czasu czy też, jak w przypadku filmu "Samochody i ludzie" z 2001 roku, wypadki samochodowe. W 2003 roku Sasnal zrobił film z materiału nakręconego podczas jednego z ostatnich lotów Concorde’a przedstawiający widok z okna ponaddźwiękowego odrzutowca.

Piotr Kosiewski, krytyk sztuki

Last edited by Gatsby; November 28th, 2007 at 12:39 PM.
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 10:23 PM   #15
behemot
przestrzeń-ludzie-miasto
 
behemot's Avatar
 
Join Date: Nov 2002
Location: Krakow
Posts: 23,289
Likes (Received): 1865

Ciekawe ile obrazow Sasnala ma nasze Narodowe?
2? 3?...
__________________
Zaświadcza się niniejszym, że okaziciel niniejszego zaświadczenia, Mikołaj Iwanowicz, spędził wyżej wymienioną noc na balu u Szatana, gdzie został zaangażowany jako środek lokomocji... otwórz, Hella, nawias, a w nawiasie napisz "wieprz".
Podpisano - Behemot.

Bolonia
behemot no está en línea   Reply With Quote
Old November 27th, 2007, 10:33 PM   #16
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

Galeria Potockiej chyba ma trochę (nie wiem ile)
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 28th, 2007, 01:16 AM   #17
doctor_
Centuś
 
doctor_'s Avatar
 
Join Date: Jun 2005
Location: Kraków
Posts: 3,411
Likes (Received): 2

Fajne te obrazy Sasnala

Zrobie sobie reprodukcje tego

__________________
The credit expansion boom is built on the sands of banknotes and deposits. It must collapse.
--- Ludwig von Mises
doctor_ no está en línea   Reply With Quote
Old November 28th, 2007, 10:02 AM   #18
behemot
przestrzeń-ludzie-miasto
 
behemot's Avatar
 
Join Date: Nov 2002
Location: Krakow
Posts: 23,289
Likes (Received): 1865

Quote:
Originally Posted by Gatsby View Post
pominąwszy fakt, że Wyspiański nie chciał zburzyć Wawelu (!!!), a jedynie go przebudować, to całkiem interesujący wywiad. jako swoisty ideowy anty-Kraków Nowa Huta jest bardzo pożyteczna

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4712421.html
Z calym szacunkiem dla pana Szydlowskiego, ale czytajac wywiad, ma sie wrazenie, ze mowiac o "etatowych buntownikach" mowi dzis o sobie.
A mowienie, ze Wyspianski chcial zburzyc Wawel to doprawdy daleko idace naduzycie, szczegolnie ze byl on jednym z wiekszych obroncow zabytkow Krakowa w swoich czasach. Wyspianski chcial usunac austriackie nalecialosci (ktore przeciez wowczas zabytkowe nie byly), czym znakomicie wpisywal sie w prady epoki w ktorej zyl. Jesli odbrazawianie wieszcza ma polegac na wsciskaniu ludziom ciemnoty, tylko dlatego ze ladnie sie komponuje z zalozonymi tezami (skadinad slusznymi), to lepiej niech stoi na swoim postumencie.

Quote:
- Huta jest przestrzenią poniewieraną od wielu lat. Początkowo miała symbolizować pokonanie Krakowa przez ideologię komunistyczną. Ale jak długo można tkwić w takim etykietowaniu?
Ilez mozna stawiac Hute jako kontre dla Krakowa? Nowa Huta dotad bedzie "poniewierana" dokad sama nie zacznie sie traktowac jako nieodlaczna czesc Krakowa. Z wlasna tozsamoscia i przeszloscia ale bez "my" i "oni".
__________________
Zaświadcza się niniejszym, że okaziciel niniejszego zaświadczenia, Mikołaj Iwanowicz, spędził wyżej wymienioną noc na balu u Szatana, gdzie został zaangażowany jako środek lokomocji... otwórz, Hella, nawias, a w nawiasie napisz "wieprz".
Podpisano - Behemot.

Bolonia

Last edited by behemot; November 28th, 2007 at 10:08 AM.
behemot no está en línea   Reply With Quote
Old November 28th, 2007, 11:37 AM   #19
Gatsby
Registered User
 
Join Date: Feb 2003
Location: Krakow
Posts: 21,292
Likes (Received): 716

Quote:
Originally Posted by behemot View Post
Z calym szacunkiem dla pana Szydlowskiego, ale czytajac wywiad, ma sie wrazenie, ze mowiac o "etatowych buntownikach" mowi dzis o sobie.
.
i to w sensie niemal dosłownym. zawsze mnie zaskakuje jak rzekomo najwięksi buntownicy (tacy co to twierdzą, że Piwnica pod Baranami to przeżytek i obciach) ustawiają sie w kolejce do Magistratu chcąc zwalczać establishment za pieniądze przez ten establishment przydzielone. a jak ich nie dostają to jęczą po gazetach, że uciekną z tego zatęchłego Krakówka do Warszawy, bo tam to ich na pewno docenią (może uda się wyrwać w okienku minutę czy dwie?). to trochę jak koncesjonowana opozycja...

oczywiście, nie wartościuje tu działalności Szydłowskiego...
Gatsby no está en línea   Reply With Quote
Old November 28th, 2007, 11:57 AM   #20
Kononowicz K.
CO SIE STAŁO SIE ???
 
Kononowicz K.'s Avatar
 
Join Date: Mar 2007
Location: Kraków
Posts: 1,073
Likes (Received): 0







Wspólnie dla Krakowa




Współpraca na rzecz Krakowa ponad politycznymi podziałami była tematem poniedziałkowego (26 listopada) spotkania Prezydenta Jacka Majchrowskiego z krakowskimi parlamentarzami. W zgodnej opinii uczestników, spotkanie przygotowane przez Prezydenta miało ściśle merytoryczny charakter.

Na zaproszenie Prezydenta Jacka Majchrowskiego, w spotkaniu w Pawilonie „Wyspiańki 2000” wzięli udział posłowie i senatorowie z okręgu krakowskiego, którzy podczas ostatnich wyborów dostali się do parlamentu. Władze Krakowa przedstawiły osiągnięcia inwestycyjne stolicy Małopolski ostatnich lat. Posłowie i senatorowie zapoznali się także z przedsięwzięciami, które są planowane do realizacji w Krakowie i regionie do 2012 roku. „Jeśli chodzi o interes Krakowa powinniśmy mówić jednym głosem. Chcemy zachęcić naszych parlamentarzystów do skutecznego wspierania w Warszawie przedsięwzięć, które są istotne dla rozwoju Krakowa” mówił po spotkaniu Prezydent Jacek Majchrowski. Wśród nich wymienił m.in. budowę trasy S-7, poprawę komunikacji w rejonie lotniska w Balicach i rozbudowę stadionów w ramach przygotowań do Euro 2012. Władze samorządowe Krakowa liczą także na szybkie przyjęcie lub nowelizacje przez Parlament kilku ważnych z punktu widzenia prowadzenia działań inwestycyjnych i rozwoju ustaw – w tym o ustawy obszarach metropolitalnych, o partnerstwie publiczno-prywatnym, o zamówieniach publicznych oraz o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Ponad godzinna rozmowa miała charakter roboczy. Z deklaracji składanych po spotkaniu wynika, że współpraca na rzecz Krakowa ponad politycznymi podziałami jest możliwa. „Naszą wspólna partią powinien być Kraków” mówił poseł PO Ireneusz Raś. „Kraków i Małopolska” uzupełnił Andrzej Adamczyk z PiS.

Ustalono, że w celu lepszej komunikacji i skuteczności działań lobbingowych na rzecz Krakowa, spotkania między władzami Krakowa a posłami i senatorami reprezentującymi w Parlamencie nasze miasto będą się odbywać raz na kwartał. (M)

www.krakow.pl
Kononowicz K. no está en línea   Reply With Quote


Reply

Tags
kraków

Thread Tools

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off



All times are GMT +2. The time now is 03:40 PM.


Powered by vBulletin® Version 3.8.8 Beta 1
Copyright ©2000 - 2014, vBulletin Solutions, Inc.
Feedback Buttons provided by Advanced Post Thanks / Like v3.2.5 (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2014 DragonByte Technologies Ltd.

vBulletin Optimisation provided by vB Optimise (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2014 DragonByte Technologies Ltd.

SkyscraperCity ☆ In Urbanity We trust ☆ about us | privacy policy | DMCA policy

Hosted by Blacksun, dedicated to this site too!
Forum server management by DaiTengu