[Polska] Opłaty drogowe - Page 5 - SkyscraperCity
 

forums map | DMCA | news magazine | posting guidelines

Go Back   SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Infrastruktura i Technologia > Infrastruktura drogowa

Infrastruktura drogowa Autostrady, trasy, tunele, estakady i mosty
» Ukończone » Petycje i akcje


Global Announcement

As a general reminder, please respect others and respect copyrights. Go here to familiarize yourself with our posting policy.


Reply

 
Thread Tools
Old August 13th, 2005, 08:33 PM   #81
Jaracz
Registered User
 
Join Date: Jul 2004
Location: Krakow/Giessen
Posts: 1,239
Likes (Received): 1

Quote:
Originally Posted by acmario
Gzak: jakie modernizacje w najbiższych latach (oprócz PPO i MOP) przeprowadzi koncesjonariusz na odcinku Gliwice-Wrocław?
No niewiele, ale np. zrobic do konca wezel Owczary na skrzyzowaniu z DK39 by mogli I fakt, to by bylo chyba na tyle ;P

pozdr!
Jaracz no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 
Old August 13th, 2005, 09:51 PM   #82
gzak
Registered User
 
gzak's Avatar
 
Join Date: Jun 2003
Location: Sandomierz-Warszawa
Posts: 420
Likes (Received): 32

Quote:
Originally Posted by acmario
Gzak: jakie modernizacje w najbiższych latach (oprócz PPO i MOP) przeprowadzi koncesjonariusz na odcinku Gliwice-Wrocław?
Wydawało mi się, że porównywaliśmy ceny za przejazd odcinkiem A4 Kraków-Katowice z odcinkami A2...? Czyżby były już znane ceny za odcinek Gliwice-Wrocław?
A co do innych kosztów utrzymania... Piszecie o pokosie traw? Hm... Jechaliście kiedyś w zimie A4? Ja kiedyś jechałem i za jednym przejazdem widziałem tyle solarek, ile widze w Warszawie przez tydzień. Asfalt był prawie biały od soli...
No nic, dla mnie EOT, bo wiem, że i tak nikogo nie przekonam.

Pozdrawiam
__________________
Grzechu
Moja fotogaleria - - - Galeria Sandomierz - - - Sandomierz 2006/2007- - - Teneryfa 2011-
gzak no está en línea   Reply With Quote
Old August 13th, 2005, 10:52 PM   #83
jester
jester
 
jester's Avatar
 
Join Date: Aug 2004
Location: Czajkowa
Posts: 2,287
Likes (Received): 214

Uważam PPP za dobry sposób na budowę autostrad, lecz powinien to być wyjątek stosowany jedynie na najbardziej ruchliwych odcinkach- dziś mogłyby być to odcinki: A2 Warszawa-Łódź, A1 Łódź-Katowice, A4 Kraków-Katowice. Odpowiednio wysoki ruch powinien zagwarantować relatywnie niską cenę za przejazd. Górna granica opłaty mogłaby być ponadto ograniczona administracyjnie- podobnie jak to jest dziś. Pozostałe odcinki powinno budować państwo i to ono powinno zarządzać tymi odcinkami odpowiednio regulując cenę za przejazd tak by autostrada nie stała pusta. Można przecież powołać komórkę GDDKiA odpowiedzialną za zarządzanie autostradami. Jeżeli w przyszłości ruch na poszczególnych odcinkach wzrośnie i społeczeństwo będzie stać na większe stawki za przejazd, autostrady można sprywatyzować uzyskując tym samym środki na budowę następnych, np. A9

Dzisiejsze ceny na A2 są za wysokie.
jester no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 
Old August 13th, 2005, 10:54 PM   #84
yasioo7
senior assistant designer
 
yasioo7's Avatar
 
Join Date: Jan 2005
Location: Warszawa Ursynów
Posts: 1,442
Likes (Received): 4

@marcin m: Widzę, że jesteś inteligentnym człowiekiem i znasz się na ekonomii. Odpowiedz mi więc czemu porównujesz spółkę, która ma zarabiać na siebie, swoje utrzymanie i zobowiązania oraz przynosić zyski do jakiegoś charytatywnego np. SISKOMu, który ma na względzie dobro społeczne i robi wszystko za free? I takie pytanie kontrolne - skąd się wzięli koncesjonariusze:
a) przyleźli z nikąd, zbudowali drogi, a teraz pobierają za nie monopolistyczny haracz,
b) zostali wybrani w przetargu, w którym musieli spełnić określone warunki i zaoferować najniższe ceny

@acmario: Na tym forum powszechnie wiadomo jaki jest koszt budowy autostrady - około 5 mln euro/km. Cena na odcinku Poznań - Nowy Tomyśl wynika z natężenia ruchu - koncesjonariusz chce przyciągnąć kierowców. Wg GPR2000 w przekroju 2E30 na wysokości Nowego Tomyśla SDR wynosi niewiele ponad 9000 P/d, prawie 2 razy mniej niż we Wrześni i 2,5 raza mniej niż w Swarzędzu.
4E40 pomiędzy Krakowem i Tarnowem jest remontowana, bo jej stan jest już katastrofalny. Natężenie ruchu jest tak ogromne, że przejazd z Krakowa do Tarnowa trwa do 2 godzin (80 km!), a średnia prędkość nie przekracza 60 km/h. W takiej sytuacji każde rozwiązanie poprawiające jakość ruchu i bezpieczeństwo jest pożądane. W szczególności generalna modernizacja, na którą wystarczy ponieść koszty wynoszące około 1,2 mln euro/km (około 25% kosztów budowy autostrady), z tego 58% pochodzi z ISPA.
Tak, podałem koszt czasu pasażera dla jednego samochodu osobowego wynoszący 19,84 zł/h. Przy zakładanym średnim napełnieniu jednego samochodu osobowego 1,4 daje to 14,17 zł/h/osobę. W sytuacji, gdy po maturze (jeszcze w latach 90-tych) zarabiałem w Krakowie 5 - 10 zł/h, a w Warszawie 20 zł/h uważam, że warto zapłacić te np. 15 zł i dojechać z Krakowa do Tarnowa czy z Warszawy do Łodzi w 40 minut zamiast w 2 godziny.
Nigdzie nie napisałem, że akceptuję takie koszty przejazdu autostradą. Na dzień dzisiejszy (teoretycznie) na takim interesie wychodziłbym finansowo minimalnie na plus lub na zero. Traciłbym finansowo tylko wtedy, gdybym przeznaczył te 2 godziny zyskane codziennie na spędzenie z rodziną extra. A tego na pieniądze już nie da się przeliczyć.
Napiszę Ci za to, że wiem skąd się te koszty biorą i jak ten biznes działa. A na tym też można zarobić, żeby potem wydać na jazdę autostradą

Przypominam też wszystkim, że autostrady są póki co projektowane w PL na 20 lat, a wszyscy koncesjonariusze mają koncesje na 30 lat i więcej. Oznacza to tyle, że muszą wyłożyć w czasie trwania koncesji kasę na de facto ponowną budowę autostrady. Stalexport zrobił generalkę w ciągu ostatnich lat, AWSA czeka to za niecałe 20 lat i już dziś zbiera na to kasę.
__________________
Są w życiu tylko trzy prawdy: święta prawda, tyż prawda i gówno prawda. (ks. Józef Tischner)
SISKOM - Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji
Strona internetowa: http://www.siskom.waw.pl
Forum: http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23704
yasioo7 no está en línea   Reply With Quote
Old August 14th, 2005, 01:15 AM   #85
Krzyżak
fortuna favet fortibus
 
Krzyżak's Avatar
 
Join Date: Jan 2005
Posts: 1,834
Likes (Received): 0

Quote:
Originally Posted by yasioo7
Przypominam też wszystkim, że autostrady są póki co projektowane w PL na 20 lat
Owszem, ale to nie znaczy, że to 20 latach ekspolatacji zachodzi potrzeba zburzenia wszystkiego i budowy od początku

Quote:
Originally Posted by yasioo7
Stalexport zrobił generalkę w ciągu ostatnich lat
Jeżeli za GENERALKĘ przyjmnie się wymianę warstwy wiążącej i ścieralnej to tak.. ale to bardzo mocno naciągana teoria.
Krzyżak no está en línea   Reply With Quote
Old August 14th, 2005, 04:57 AM   #86
marcin m
Registered User
 
marcin m's Avatar
 
Join Date: Dec 2004
Location: Warsaw Ursynów
Posts: 1,075
Likes (Received): 0

yasioo tu chodzi o problemy z nieregulowanym sposobem ustalania myta na autostradach płatnych który jest naturalnym monopolem i który jak wskazuje nauka o Ekonomii powinno być przez państwo regulowane.

Państwo nie powinno dopuścić do tego że okoo 80% ruchu ucieka od myta i jeżdzi drogami do tego nie przystosowanymi. Panstwo powinno mieć i kożystać z instrumentów które by takiej patologi przeciwdzałało.
marcin m no está en línea   Reply With Quote
Old August 14th, 2005, 07:21 AM   #87
yasioo7
senior assistant designer
 
yasioo7's Avatar
 
Join Date: Jan 2005
Location: Warszawa Ursynów
Posts: 1,442
Likes (Received): 4

Nie chcę rozwlekać dyskusji i przytaczać zbyt wielu argumentów i rozważań. Widzę jednak, że rozumienie nie dość, że wybiórcze, to jeszcze w pewnych sprawach bardzo powierzchowne. Wszyscy patrzą na państwo jak na studnię bez dna, która powinna tylko zapewniać, najlepiej za darmo. Mało kto próbuje za nie ponosić odpowiedzialność lub naprawiać. Zaczyna się to już na studiach, gdzie student to często kaleka życiowa, której na nic nie stać i średnio się uczy, za to doskonale kombinuje jakby tu się śliznąć. Z myśleniem u takich osobników jest ok tylko do momentu, w którym nie rusza się jego kasy. Przykładem protesty studenckie w Krakowie sprzed kilku lat, kiedy to chciano zmniejszyć studencką ulgę na komunikację zbiorową z 50% do 37%. Zapamiętałem zabawne hasło z tamtych lat - nawet wódka ma 40%. Co jak co, ale % w wódce studenci umieją świetnie liczyć. Niestety nikt nie umiał policzyć 2 poniższych scenariuszy:
- system zbiorkomu z ulgami dla studentów:
* normalny 2,4 zł
* ulgowy 1,2 zł
- system zbiorkomu bez ulg dla studentów:
* bilet normalny 1,6 zł
Ktoś od razu powie, że okradziono studentów. Ja to widzę inaczej - wprowadzono system, który daje wszystkim możliwość tańszego podróżowania w mieście. Te 40 gr na bilecie można zrefundować w bardzo prosty sposób - podnieść sypendia dla lepiej uczących się o zaledwie 30 złotych miesięcznie. Przysłowie mówi, że kto nie pracuje ten nie je. Niech więc będzie tak, że kto się nie uczy i nie rozwija też nie je. W podobny sposób można rozwiązać sprawę z uczniami szkół na pewno licealnych, a może też i podstawowych. Ile będzie wtedy kosztował bilet - 1,4 a może mniej? Za to młodzi licealiści będą mieli okazję nauczyć się odpowiedzialności za siebie i swoje finanse. Ten sam przykład mogę podać dla kolei - likwidacja ulg przy jednoczesnym obniżeniu cen biletów o około 40%. Nikt jeszcze tego niestety nie policzył. Ja jestem pewien, że na drogach zrobiłoby się puściej z korzyścią dla wszystkich. A student ze średnią 4,0 (jest ich nie więcej niż 20% na takiej np. Politechnice) otrzymywałby większe stypendium i stałby się częstszym zjawiskiem.
Tak, jestem zwolennikiem płatnych autostrad. Oczywiście w szczelnym systemie winietowym - systemie, który 100% pieniędzy z winiet będzie przeznaczał na rozwój infrastruktury drogowej. Obecnie każdy z nas płaci 9 gr za każdy zatankowany litr paliwa. Mało kto wie, że tylko 30% tych pieniędzy trafia na budowę dróg do KFD, a w najnowszym projekcie budżetu autorstwa SLD miało to być tylko 14%. Jeżeli tak samo będzie się działo z winietami, to przepraszam, ale o kant dupy rozbić taki system. Właśnie dlatego rozumiem koncesjonariuszy i ich rolę. Są, zbudowali i utrzymują kilkaset km autostrad, dają pracę setkom ludzi, w sezonie budowlanym nawet tysiącom. Pieniądze, które im zapłacę zamieniają się na nowy wiadukt, czyste ekrany i znaki, bezpieczną i odśnieżoną drogę. Nie idą na dokładanie do dziurawego budżetu NFZ, dopieszczanie pielęgniarek, kolejarzy, górników i rolników, bo od tego jest, hahaha, KFD. Poza tym uważam, że winiety, podkreślam jeszcze raz - w 100% przeznaczane na nowe drogi - będą musieli płacić wszyscy, którzy mają samochód i może coś drgnie w sprawie nowych dróg. Zaraz ktoś na mnie naskoczy, że to okradanie właścicieli samochodów. A prawda jest teraz taka, że każdy ma wybór i płaci tylko ten, kto chce jechać szybko, sprawnie i wygodnie. Nawet jeżeli pojawią się winiety, to sytuacja zmieni się najwczesniej za około 4 lata. Nie da się zbudować 1000 km autostrad z dnia na dzień. Najpierw trzeba będzie naprawić chore prawo zwrotu koncesjonariuszom pieniędzy za przejazd (zwrot z winiet za osobowe i TIRy). Potem uwalić wszystkie przetargi na nowych koncesjonariuszy. Następnie ruszyć rzeszę projektantów i wykonawców oraz spacyfikować pseudoekologów. O ile ktoś wcześniej nie zrobi skoku na całą tą kasę...
Na zakończenie artykuł, który dał mi sporo do myślenia. Wiem, że kilku z Was po przeczytaniu tego zacznie coś robić, by poprawić sytuację, tak jak ja założyłem SISKOM. Pozostałe ileś tam procent (pesymiści mówią o 80%) będzie narzekać i kombinować dalej. Pozdrowienia jednakowoż dla wszystkich.


Quote:
Originally Posted by Gazeta Wyborcza
To są nasze pieniądze

Witold Gadomski 05-08-2005 , ostatnia aktualizacja 05-08-2005 21:01

Górnicy, rolnicy, kolejarze wyrywają pieniądze z budżetu, a podatnicy przyglądają się temu biernie lub nawet ich oklaskują. Politycy tłumaczą, że tym grupom te pieniądze się należą. Za parę lat za to zapłacimy.

To są nasze pieniądze. Prawie 175 mld zł, które w tym roku zbierze od podatników minister finansów, to zaledwie część kontrybucji, jaką uiszczamy na rzecz wspólnego dobra. Dodajmy składki na ZUS i inne fundusze celowe - 108 mld zł, składki na Narodowy Fundusz Zdrowia - 34 mld zł oraz podatki lokalne zasilające gminy i powiaty - 17 mld zł. Łącznie przeszło 330 mld zł przejdzie w tym roku z kieszeni podatników do kasy publicznej. Każdy z nas, wliczając w to niemowlęta, zapłaci państwu 8800 zł rocznie. To więcej, niż wynoszą czyste dochody niejednej rodziny. W przyszłym roku ta kwota wzrośnie do ponad 9 tys. zł.

250 lat temu Adam Smith twierdził, że ludzie powinni wspierać rząd zgodnie z własnymi możliwościami, to znaczy proporcjonalnie do dochodów, jakie uzyskują dzięki ochronie rządu. Uważał, że jest sprawiedliwe, by bogatszy płacił więcej niż biedny, skoro czerpie z istnienia państwa większe korzyści. "Bardzo mało jest wymagane, by doprowadzić państwo do dobrobytu nawet z najniższego poziomu barbarzyństwa, mianowicie pokój, niskie podatki i tolerancyjne kierowanie sferą sprawiedliwości" - pisał.

Od czasów Smitha poziom podatków w stosunku do wytwarzanego bogactwa wzrósł dziesięciokrotnie. Zmieniły się też kryteria sprawiedliwości. W wieku XX państwa wzięły na siebie obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa socjalnego. Systemy emerytalne, darmowa oświata, opieka medyczna, zasiłki dla bezrobotnych i najuboższych zostały powitane jako wspaniały prezent dla społeczeństwa i szybko uznane za oczywistość, której nawet najbardziej prorynkowo nastawiony rząd nie ośmielał się usunąć. Pod hasłem łagodzenia nierówności społecznych w większości krajów wprowadzono wysoką progresję podatkową. By skuteczniej ściągać daniny wymyślono podatek od wartości dodanej (VAT), doliczany do ceny sprzedawanych towarów i usług.

Narzekamy na wysokie podatki, lecz nie chcemy zrezygnować z finansowania przez państwo opieki społecznej i usług publicznych. Uważamy się za indywidualistów, lecz żądamy, aby państwo rozwiązało problemy, z którymi nie potrafimy sami się uporać. Krytykujemy państwo za to, że jest zbyt drogie, lecz żądamy kolejnych wydatków na rozmaite "szlachetne" cele. Walczących o niskie podatki jest znacznie mniej niż chętnych do zwiększania dochodów budżetu. Skutek jest oczywisty - rosną wydatki państwa i powiększa się dziura w publicznej kasie.

Zaglądanie do cudzej kieszeni

Sejm, który właśnie kończy swą kadencję, miał naprawić finanse publiczne. Zamiast tego uchwalił wiele ustaw, które zwiększą wydatki państwa o kolejne miliardy złotych. Posłowie się pocieszają: większe wydatki pojawią się dopiero za dwa-trzy lata, w roku 2006 uda się skonstruować budżet bez większych kłopotów. Takie myślenie sprawia, że od lat ministrowie finansów rozpaczliwie walczą, by dziura w budżecie nie zamieniła się w katastrofę.

Im słabsza demokracja, tym bardziej uległa wobec grup interesu. Każda grupa zawodowa, branża biznesu, region kraju, grupa wiekowa ma swoje interesy. By je załatwić, sponsoruje kampanie wyborcze polityków, wykorzystuje swe wpływy w mediach, sympatie innych grup (któż ośmieli się zagrażać interesom ludzi starszych), swą rolę języczka u wagi podczas wyborów. Demagogicznie dowodzi, że jej interes partykularny jest zgodny z interesem ogółu. Dzięki skutecznemu lobbowaniu udaje się jej uzyskiwać przepisy korzystne dla siebie, lecz szkodliwe dla całej gospodarki. Z publicznej kasy wyrywa znacznie więcej, niż do niej wkłada. Pojęcie free-riders (gapowicze) weszło do języka teorii ekonomii.

Społeczeństwa dojrzałej demokracji są przyzwyczajone do takiej gry, rozumieją jej konsekwencje i granice. Powszechna jest świadomość, że działania grup interesu mogą być groźne dla sprawności ekonomicznej państwa, a także dla sprawiedliwego rozkładu obowiązków i korzyści. Rządy czasami podejmują decyzje wbrew interesom wpływowych grup, odwołując się do tzw. milczącej większości. Margaret Thatcher wygrała walkę ze związkowcami, gdyż umiała zdobyć poparcie społeczeństwa.

W Polsce politycy nie starają się zdobywać poparcia większości przeciw grupom pragnącym "jechać na gapę". Silne grupy - górnicy, rolnicy, kolejarze - wyrywają z publicznej kasy pieniądze, a ci, którzy do kasy wpłacają, przyglądają się temu biernie lub nawet oklaskują demonstrantów, którzy tak skutecznie "walczą o swoje". Politycy zaś tłumaczą publicznie, że wyrwane ze wspólnej kasy pieniądze należą się danej grupie nacisku.

Jednakże tłumaczenie, że ze środków publicznych warto sfinansować np. dotacje do nierentownej linii kolejowej czy upadającej fabryki, bo ktoś odniesie z tego korzyść, to argumentacja małego dziecka, które jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że czasem trzeba wybierać między ciastkiem a talerzem zupy. Ba, czasami trzeba wybierać między talerzem zupy a zakupem butów - bo na wszystko nas nie stać.

Życie na kredyt

Każdy z nas jest jednocześnie podatnikiem i konsumentem podatków, ale znacznie silniej uświadamiamy sobie korzyści niż koszty, jakie ponosimy na rzecz wspólnego dobra. Dopóki ta sytuacja się nie zmieni, dopóki propozycja nowych wydatków i tym samym wyższych podatków nie będzie karana przez wyborców, politycy, zwłaszcza przed wyborami, będą rozdawać nowe prezenty kolejnym grupom wyborców.

Są po temu co najmniej dwa powody. Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy z wysokości płaconych podatków, gdyż ściągane są przez pracodawców i... kasjerki w sklepie. Po drugie zaś, wzrost wydatków nie powoduje natychmiastowych skutków dla podatnika. Przychodzą one z opóźnieniem, więc podatnik nie zawsze uświadamia sobie związek przyczynowo-skutkowy. Politycy, którzy przed kilku laty doprowadzili do wzrostu wydatków, dziś bezczelnie domagają się od rządu obniżenia podatków. Większość partii postuluje podniesienie składek na NFZ, zastrzegając jednak, że powinny być one... finansowane z budżetu. Tak jakby pieniądze z budżetu nie pochodziły z naszych kieszeni.

Proponowałem kiedyś rozbicie podatków dochodowych na kilka grup przeznaczonych na konkretne cele. Podatnik otrzymywałby wynagrodzenie brutto. Sam musiałby co miesiąc obliczać i wpłacać stosowny podatek dochodowy, składkę na NFZ i składki ubezpieczeń społecznych, a dodatkowo jeszcze składkę na obsługę długu państwa. Ktoś dostawałby do ręki 3000 zł (średnią pensję), a po odprowadzeniu wszystkich podatków i składek zostawałoby mu w kieszeni 2000 zł. Taka zasada pobierania podatków byłaby bardzo niewygodna dla podatników, ministra finansów i prawdopodobnie spowodowałaby obniżenie efektywności ściągania daniny publicznej. Miałaby wszakże jedną zaletę - uświadomiłaby obywatelom-podatnikom bezpośredni związek między własnymi dochodami i wydatkami budżetu. Być może nie ma innego sposobu, by stworzyć społeczny nacisk na polityków i zmusić ich do ograniczenia wydatków publicznych.

Mało kto uświadamia sobie, że żyjemy na kredyt, który spłacać będą przyszłe pokolenia. Za dzisiejszą konsumpcję zapłacą w przyszłości nasze dzieci. A trzeba przecież wziąć pod uwagę procesy demograficzne. W nadchodzących latach rosnąć będzie liczba emerytów, a zmniejszać się liczba osób w wieku produkcyjnym. Zaciągnięty dług będzie więc spłacać coraz mniejsza liczba osób.

Według badań Eurostatu średni poziom emerytur w stosunku do średniej płacy należy w Polsce do najwyższych w Europie. Polacy też wyjątkowo wcześnie - na tle innych mieszkańców naszego kontynentu - przechodzą na emeryturę (z reguły wcześniejszą). Mamy wreszcie jedną z największych grup (proporcjonalnie do liczby ludności) beneficjentów rent inwalidzkich. Wszystko to bardzo dobrze świadczy o trosce Polaków o osoby starsze i niezdolne do pracy. Nie można jednak zapominać o potrzebach ludzi w wieku produkcyjnym, częściej niż emeryci dotkniętych ubóstwem, a także o szansach dzisiejszej młodzieży, która kiedyś będzie spłacała dług zaciągnięty przez obecne pokolenie.

W marcu br. zadłużenie sektora finansów publicznych wynosiło 449,7 mld zł (ponad 130 mld dol.). Obsługa długu kosztować będzie, według ustawy budżetowej, ponad 26 mld zł - niewiele mniej niż wydatki NFZ na finansowanie służby zdrowia. Każdy Polak spłaca rocznie 700 zł długu publicznego, który wciąż rośnie. Jeśli prezydent podpisze ustawy przyjęte pod koniec lipca pod naciskiem manifestantów (o wcześniejszych emeryturach dla górników i o przedłużeniu prawa do wcześniejszych emerytur dla innych grup zawodowych do końca roku 2007), w przyszłym roku dług przekroczy 500 mld zł, a za dwa-trzy lata dojdzie do niebezpiecznej granicy 60 proc. PKB. Abstrahując od konsekwencji międzynarodowych (polski rząd zobowiązał się wobec Unii Europejskiej do obniżania deficytu budżetowego i poziomu długu), wzrost zadłużenia zahamuje rozwój naszej gospodarki. Dziś odsetki od długów wynoszą ok. 5 proc., ale mogą wzrosnąć do 7-8 proc., jeśli wydatki budżetu będą rosły, a finansiści pożyczający Polsce pieniądze stracą nadzieję na szybką naprawę finansów publicznych.

Według opracowania ekspertów MFW, jeśli Polska chce uniknąć nadmiernego wzrostu długu, powinna w najbliższych latach zamknąć budżet "nadwyżką pierwotną" - czyli uzyskać dochody wyższe niż wydatki (nie licząc kosztów obsługi długu). Nic jednak nie wskazuje na to, byśmy mogli osiągnąć taką sytuację.

Nie ma pola manewru

Co roku powtarza się w Sejmie to samo przedstawienie. Minister finansów prezentuje projekt budżetu, wspierający rząd posłowie zachwalają jego zalety, a opozycja nie pozostawia na budżecie suchej nitki, dowodząc, że dochody zostały założone zbyt optymistycznie, wydatki i deficyt będą większe, a cała ustawa budżetowa prowadzi prostą drogą do katastrofy.

Jest to tylko teatr, bo tak naprawdę o budżecie nie ma sensu dyskutować. O większości wydatków nie decyduje bowiem ani minister, ani premier, ani nawet Sejm, który przyjmuje budżet - ale posłowie poprzednich kadencji, którzy uchwalili ustawy powodujące określone skutki dla budżetu. Sztywne są wydatki na subwencje dla samorządu terytorialnego, koszty obsługi długu publicznego, dotacja do FUS i KRUS, emerytury i renty żołnierzy i funkcjonariuszy, uposażenia sędziów i prokuratorów w stanie spoczynku, składki na ubezpieczenie społeczne dla osób na urlopach wychowawczych i macierzyńskich oraz dla osób niepełnosprawnych, wydatki sądów powszechnych, dopłaty do wykupu kredytów mieszkaniowych, składki do budżetu Unii Europejskiej. Sztywne - to znaczy zdeterminowane rozmaitymi przepisami - są też wydatki NFZ i funduszy celowych. Stanowią one drugie tyle, ile wydaje minister finansów z kasy rządowej.

Największą pozycją w wydatkach sztywnych są transfery socjalne, czyli dopłaty z budżetu do emerytur, rent i innych świadczeń. Obniżenie tych wydatków jest zadaniem skomplikowanym, gdyż bardzo trudno jest odebrać raz przyznane przywileje, o czym przekonało się kilka rządów. Na dodatek procesy demograficzne sprawiają, że raz podjęte decyzje - takie jak zgoda na przywileje emerytalne dla pewnych grup zawodowych - powodują lawinowy wzrost wydatków po kilku latach. Próby zreformowania systemu świadczeń społecznych są bojkotowane przez posłów, których horyzont myślenia nie wykracza poza najbliższe wybory.

Rząd, premier i minister finansów mogą zatem podejmować decyzje dotyczące nie więcej niż 40 proc. wydatków budżetu, a w gruncie rzeczy sum jeszcze mniejszych, gdyż wynagrodzenia pracowników budżetowych (ponad 24 mld zł rocznie) oraz budżet wojska też nie mogą być zmieniane dowolnie. Z ogromnej sumy ponad 330 mld zł, jaką wpłacamy co roku do kasy publicznej, jedynie jakieś 50 mld może być rozdysponowane elastycznie.

Gdy w państwowej kasie brakuje pieniędzy, obcina się wydatki na inwestycje, naukę czy kulturę, gdyż nie sposób ograniczyć wydatków sztywnych, przede wszystkim transferów socjalnych. W tym roku Polska przeznaczy na szkolnictwo wyższe 9,6 mld zł, ale znacznie więcej na dopłaty do rolniczych rent i emerytur - 14,25 mld zł. Na naukę wydamy zaledwie 2,9 mld zł, przeszło trzy razy więcej na emerytury i renty mundurowe - 9 mld zł. Na budowę dróg - 2,2 mld zł, ale na pomoc społeczną - 10,8 mld zł. Na stypendia dla młodzieży szkolnej i studenckiej (Narodowy Program Stypendialny) - 258 mln zł, cztery razy mniej niż na ubezpieczenia dla osób na urlopach wychowawczych i macierzyńskich - ponad 1 mld zł. Cele bieżące są zdecydowanie bardziej doceniane niż potrzeby rozwojowe.

Uchwalone w ostatnich dniach lipca przywileje emerytalne będą w 2008 r. kosztować ponad 5 mld zł, w 2011 r. - już 9,5 mld. Gdyby te pieniądze zostały wydane na walkę z chorobami nowotworowymi, można by uratować dziesiątki tysięcy ludzi. Gdyby przeznaczyć je na naukę i szkolnictwo wyższe - na uczelniach pozostałyby tysiące zdolnych absolwentów, którzy dziś nie chcą słyszeć o nisko płatnej pracy. Można by za te sumy budować rocznie 300 km autostrad lub wydawać trzy razy więcej niż obecnie na budowy i remonty dróg, tworząc tysiące miejsc pracy nie tylko przy budowie, ale też w regionach, które zyskałyby na lepszym transporcie. Można by sfinansować specjalny program edukacyjny dla młodzieży z biedniejszych regionów i środowisk zagrożonych biedą, dać jej szanse awansu, które w przyszłości procentowałyby szybszym rozwojem kraju i zmniejszeniem zasięgu ubóstwa. Można by wzmocnić działanie policji i sądów. Zamiast tego kolejne grupy niestarych jeszcze ludzi będą mogły przejść na wcześniejsze emerytury, a po kilku latach złorzeczyć na swój los, reformy rynkowe i na rządy.

Walczmy o niskie podatki

Tchórzostwo i oportunizm polityków, którzy ulegają grupom nacisku, sprawia, że od lat tli się kryzys finansów publicznych. Z pieniędzy podatników finansowana jest bieżąca konsumpcja, a zaniedbywane podstawowe funkcje państwa, związane z rozwojem gospodarczym. Pomijane są interesy tych, którzy są największymi "sponsorami" budżetu - przedsiębiorców czy, mówiąc ogólnie, klasy średniej.

Zbyt wielu pasażerów chce jechać na gapę. Jeśli ta tendencja utrzyma się w najbliższych latach, doprowadzi do groźnych konsekwencji. Osłabnie tempo wzrostu i utrzyma się wysokie bezrobocie, ponieważ ludzie aktywni będą musieli płacić coraz wyższe podatki i składki socjalne na "gapowiczów". Młodzi, nie widząc szansy na awans w Polsce, będą wyjeżdżali za granicę. Jedynym sposobem rozładowania narastającego długu publicznego będzie inflacja, która zniszczy nasze oszczędności, a przy okazji obniży realny poziom świadczeń społecznych.

Ten dramatyczny scenariusz nie musi się spełnić, jeśli najwięksi "sponsorzy" budżetu nauczą się walczyć demokratycznymi metodami o swoje prawa - o niższe podatki i bardziej racjonalne rozdysponowanie budżetowych pieniędzy. Dziś głos przedsiębiorców, profesjonalistów, wysoko wykwalifikowanych techników jest słabo słyszalny, gdyż są rozproszeni, nie mają reprezentacji politycznej ani popularnych liderów. Na politykę nie mają czasu, a często nią gardzą, uważając, nie bez racji, za strefę opanowaną przez demagogów i oportunistów. Muszą jednak zmienić swą postawę, jeśli chcą, by politycy się z nimi liczyli.

Naprawa finansów publicznych leży też w interesie tych grup, które dziś korzystają z pieniędzy budżetowych. Ludzie starsi i niezdolni do pracy powinni mieć pewność, że ich emerytury i świadczenia socjalne nie zostaną zagrożone przez kryzys gospodarczy.
Z mojej strony chwilowo EOT.
__________________
Są w życiu tylko trzy prawdy: święta prawda, tyż prawda i gówno prawda. (ks. Józef Tischner)
SISKOM - Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji
Strona internetowa: http://www.siskom.waw.pl
Forum: http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23704
yasioo7 no está en línea   Reply With Quote
Old August 15th, 2005, 01:42 AM   #88
acmario
BANNED
 
Join Date: Jan 2005
Location: Tarnów
Posts: 1,164
Likes (Received): 0

Yasioo i tu Cię mam!
"@acmario: Na tym forum powszechnie wiadomo jaki jest koszt budowy autostrady - około 5 mln euro/km. Cena na odcinku Poznań - Nowy Tomyśl wynika z natężenia ruchu - koncesjonariusz chce przyciągnąć kierowców. Wg GPR2000 w przekroju 2E30 na wysokości Nowego Tomyśla SDR wynosi niewiele ponad 9000 P/d, prawie 2 razy mniej niż we Wrześni i 2,5 raza mniej niż w Swarzędzu."
Więc, jeśli koncesjonariusza przyciśnie to da się obniżyć cenę! Koszt budowy poszczególnych odcinków był porównywalny a różnica w cenach jest kolosalna.
Yasioo, ja popieram Twoje antysocjalistyczne nastawienie. Też denerwuje mnie postawa: "mnie się należy". Denerwują mnie ludzie, którzy chcieliby wszystkiego za darmo itd. Ale jeśli chodzi o autostrady, to nie można ich lekką ręką dostosować całkowicie do reguł wolnorynkowych. Po pierwsze: interes koncesjonariuszy będzie często sprzeczny z interesem ogółu, czyli to o czym pisał Marcin m, że duży procent ruchu będzie uciekać z autostrad i będzie się kierować na drogi nie przystosowane do takich obciążeń. Taka sytuacja PODWAŻAŁABY sens programu udowy autostrad! Po jaką cholerę budować jak będzie z nich korzystać niewielu uzytkowników a sytuacja na drogach nie poprawi się znacznie? Sprawa następna: koncesjonariusze, budując autostrady korzystają z przywilejów gwarantowanych przez państwo. Ewentualne gwarancje budżetowe, wykup gruntów przez państwo, działanie na podstawie ustawy m.in. pozwalającej na wywłaszczenia, to wszystko oznacza, że koncesjonariusz nie może robić to co mu się żywcem podoba.
Te przeliczenia czasu pasażera rozbawiają mnie. Yasioo, gdyby koncesjonariusze liczyli, że korzystający z ich autostrad będą tak przeliczać czas podróży tak jak Ty, to uwierz mi, że poszliby z torbami po kilku latach. Niewielu znalazło by się klientów
Reasumując: państwu pod żadnym względem nie opłaca się oddawać w użytkowanie autostrad prywatnym zarządcom. Niektórzy podkreślają, że jeśli już musimy się męczyć z monopolem, to lepiej niech to będzie monopol państwowy. Autostrady w prywatnych rękach, budowane w systemie PPP to najgorsze z możliwych rozwiązań:
1) Gwarancje budżetowe dla przyszłych koncesjonariuszy są zaprzeczeniem wolnego rynku bo dają przyzwolenie, że kosztem PODATNIKÓW, prywatna firma decydująca się podjąć ryzyko inwestycyjne, będzie to ryzyko minimalizować.
2) Interesy ogółu a prywatnego inwestora będą sprzeczne i będą podważały cały sens budowy autostrad. Autostrady wybudowane na gruntach wykupionych przez państwo za PUBLICZNE pieniądze, będą świecić pustkami a drogi publiczne będą nadal rozjeżdzane i sytuacja na nich się nie poprawi. Koszty napraw tych dróg, związane z ogromnym ruchem, będzie ponosić państwo. Koszty związane z wypadkami, również poniosą bywatele. Dotychczasowe działania koncesjonariuszy pokazują, że tak właśnie będzie, bo znaczne zwiększenie ruchu nie jest im po prostu na rękę. Zamieszanie z opłatami za przejazd samochodów ciężarowych, będą dawały możliwości do dadużyć. Zresztą już samo oddawanie publicznych pieniędzy z opłat za ciężarówki, w prywatne ręce jest przegięciem, którego można by uniknąć gdyby państwo zarządzało autostradami.
Ciekawi mnie, jakie ceny ustali koncesjonariusz, zarządzający w przyszłości odcinkiem A4 Gliwice - Wrocław. Według mnie, szykuje się wielki skok na publiczą kasę!

Last edited by acmario; August 15th, 2005 at 01:49 AM.
acmario no está en línea   Reply With Quote
Old August 15th, 2005, 09:01 AM   #89
lukasc
Registered User
 
Join Date: Apr 2005
Location: Tychy
Posts: 443
Likes (Received): 925

Brawo acmario!

Autostrady mogą być płatne, ale państwo już teraz zabiera od kierowców ogromne haracze w postaci różnych podatków, z których jak podaje yasioo tylko niewielki procent idzie na drogi. Niech więc benzyna będzie po 3.00 PLN a nie po 4.15 a za przejazd autostradą zapłacę z własnej kieszenie.
lukasc no está en línea   Reply With Quote
Old August 17th, 2005, 12:32 AM   #90
acmario
BANNED
 
Join Date: Jan 2005
Location: Tarnów
Posts: 1,164
Likes (Received): 0

Lukasc: niech państwo już zabiera te haracze, niech autostrady będą płatne, ale w GRANICACH ROZSĄDKU! Dzisiejsze ceny są śmieszne i skandaliczne zarazem. Wystarczy je porównać do cen w Czechach, w kraju bogatszym od nas.
Prawda jest taka: takie drogie autostrady w Polsce nie są potrzebne bo mało kto będzie z nich korzystał. Szkoda publicznej kasy na coś z czego będzie korzystać garstka!
acmario no está en línea   Reply With Quote
Old August 17th, 2005, 06:56 PM   #91
Bolek
Registered User
 
Join Date: Jul 2005
Location: Opole
Posts: 2,068
Likes (Received): 226

Chciałbym zwrócić uwagę, iż za płatne autostrady już giną ludzie badź są poważnie ranni. W czym rzecz. Ostatnio jadąc z Opola do Nysy zaobserwowałem iż na wjeździe z autostradę A 4 (wezeł Prądy) stoi tablica Czrny Punkt (3 osoby zabite około 20 rannych). Kiedyś był w tym miejscu był bezkolizyjny zjazd-wjazd dla kazdego z kierunków. Teraz jest wjazd na jedną bramkę (projektowaną) z wszystkich kierunków autostrady i drogi krajowej. Projektantom gratuluję wyobraźni. Tak jest na wszystkich zjazdach od Wrocławia do Gliwic.
Bolek no está en línea   Reply With Quote
Old August 18th, 2005, 01:50 PM   #92
p_ark
Registered User
 
Join Date: Jan 2005
Location: Krakow
Posts: 377
Likes (Received): 37

winiety bye bye

Zgadzam sie z wiekszoscia glosow w tym watku ze NAJLEPSZY w naszych realiach bylby system winietowy.

Kto wie czy nie bylyby efektywniejsze (z pktu widzenia funduszy na nowe autostrady) nawet proponowane przez M.Pola winiety na wszystkie DK poza powiatem zamieszkania/zameldowania - gdyby byly tanie (warunek), a wiec powszechne przynioslyby odpowiednie wplywy na budowe autostrad. Bo samych autostrad mamy teraz zbyt malo aby sciagnac odpowiedniej wielkosci fundusze na realizacje programu budowy autostrad.

Niestety system winietowy odplywa w nieokreslona przyszlosc chociazby z powodu ustawy o rekompensatach dla koncesjonariuszy za ciezarowki z winietami. Krok ten to dalsze wchodzenie w system bramek i biletow co pare krokow i jest jednoznaczny z brakiem pomyslu jak dokonac zwrotu w kierunku wlasciwym czyli winiety na autostradach (jak np. w Czzechach).
Platnych odcinkow i koncesjonariuszy bedzie przybywalo, wiec im pozniej zapadna decyzje nt. zmiany systemu oplat za autostrady, tym trudniej bedzie to zrealizowac a i koszty beda znacznie wieksze.
p_ark no está en línea   Reply With Quote
Old October 27th, 2005, 12:26 PM   #93
Stratocaster
Floyd Rose Classic 22fret
 
Stratocaster's Avatar
 
Join Date: Apr 2005
Location: 336. kilometr A4
Posts: 942

Tak się przyjęło, że winiety muszą być na całą sieć. A ja mam inny pomysł.

Wprowadziłbym następujące rozwiązanie: póki co każda autostrada miałaby "swoją" winietę dla samochodów osobowych, obowiązującą oczywiście na całej długości autostrady. W praktyce na A1 można by od razu założyć system winietowy, na A4 po usunięciu stalexportu (co powinno być w miarę mało kosztowne, w końcu to państwo budowało autostradę) też byłyby winiety, a na A2 mogły by być póki co bramki - bez winiet. Po usunięciu AW SA (co mogłoby być dość kosztowne, bo to oni w końcu wykładali kasę na jej budowę) wszystkie winiety mogłyby być scalone w jeden system.

Sens winiet na dzień dzisiejszy byłby wg mojej oceny tylko na A4, bo (OD JUTRA!!!) będzie ona miała 377 km w jednym ciągu (no, nie licząc remontów). A4 i A18 należałoby tu traktować łącznie jako jeden system.

Po wybudowaniu A2 do Łodzi/Wawy można pomyśleć o "wykolegowaniu" kolegi K. i spróbować wprowadzić to samo rozwiązanie.

A1 - od razu może mieć winiety (zaocznie, hehe)

oczywiście cena winiety na jedną autostradę musi być niższa niż na wszystkie, i zależeć od długości tej autostrady. Dlatego na dzis jest sens wprowadzać winiety chyba tylko dla A4.

zaleta 1: przy obniżeniu ceny rocznej winiety za 1 autostradę do poziomu powiedzmy, 50% hipotetycznej winiety na całą sieć, i tak ludzie będą zadowoleni. Większość kierowców jeździ na codzień jedną autostradą, a ci co maja szczęście mieszkać w okolicy przyszłych węzłów autostradowych będą i tak płacili tyle co za zwykłą winietę (czyli za 2 autostrady). Żeby pojechać na urlop inną niż ta "codzienna" autostrada można zawsze kupić winietę kilku-kilkunastodniową, i na pewno nie wyjdzie to drożej niż bramki.

zaleta 2: elastyczność systemu: gdzie się da robimy winiety, a gdzie nie czekamy aż to będzie możliwe.

zaleta3: unia nie może zarzucić, że ktoś płaci 2 razy za to samo, a byłoby tak gdyby były winiety za całą sieć + opłaty np. u Kulczyka.

zaleta 4: wreszcie nie tracimy czasu na bramkach! - efektywniej wykorzystujemy sieć autostrad!

Co wy na to? Mogę zostać ministrem?
__________________
Kolizyjne DK 2x2 - śmiertelnie niebezpieczny relikt do likwidacji!
Stratocaster no está en línea   Reply With Quote
Old October 27th, 2005, 01:19 PM   #94
Jaracz
Registered User
 
Join Date: Jul 2004
Location: Krakow/Giessen
Posts: 1,239
Likes (Received): 1

Stratocaster, masz moj glos!

Oczywiscie oczekuje od Ciebie wpierw zrealizowania tych 3 punktow z Twojej syngaturki, choc w swietle winiet przybieraja one troche inny sens

pozdr!
Jaracz no está en línea   Reply With Quote
Old October 27th, 2005, 02:02 PM   #95
marcin m
Registered User
 
marcin m's Avatar
 
Join Date: Dec 2004
Location: Warsaw Ursynów
Posts: 1,075
Likes (Received): 0

Popieram
marcin m no está en línea   Reply With Quote
Old October 27th, 2005, 02:39 PM   #96
bartosz_berlinka
A1, A6-berlinka muszą być
 
bartosz_berlinka's Avatar
 
Join Date: Jan 2005
Location: Gdańsk
Posts: 3,286
Likes (Received): 480

Quote:
Originally Posted by Stratocaster
Tak się przyjęło, że winiety muszą być na całą sieć. A ja mam inny pomysł.
Też o tym myślałem (i nawet nie wiem czy aby nie pisałem) na podstawie doświadczenia węgierskiego gdzie podobno jest tak:
- autostrada do Budapesztu płatna bramkowo (jechałem nią autokarowo w 1993 roku)
- autostrada nad Balaton darmowa (jechałem w 2002 roku)
- autostrada w kierunku Belgradu - podobno winietki

Czyli mają tam wszystkie możliwe systemy.
A skoro na A1 na odcinek GTC i tak Państwo ma pobierać kasę to może to zrobić w formie winietki na całą A1 (pozostanie problem dopłat dla GTC lub zerwanie umowy, miejmy nadzieję bez przerwania prac przez Skanską, ale to już nieco inna sprawa).
Oczywiście winietki nie byłyby na obecnej A6 (bo to przecież fakycznie obwodnica), chyba że gdyby zbudować ją dalej do Gdańska.
__________________
www.berlinka.pcp.pl - AUTOSTRADA Berlin-Szczecin-Gdańsk-Królewiec
"Florian Czarnyszewicz: żołnierz, robotnik, pisarz i polski patriota" - http://czarnyszewicz.cba.pl/czarnyszewicz/
bartosz_berlinka no está en línea   Reply With Quote
Old October 27th, 2005, 03:22 PM   #97
Voytek on the road
art of looking sideways
 
Voytek on the road's Avatar
 
Join Date: Apr 2005
Location: Glasgow
Posts: 467
Likes (Received): 0

Quote:
Originally Posted by Stratocaster
Co wy na to? Mogę zostać ministrem?
Mistrzem i ministrem. Absolutnie TAK. Dobrze, że od czasu do czasu ktoś pisze takie mądrości.
__________________
I am back!

A-8 Na skos Polski!

Last edited by Voytek on the road; October 27th, 2005 at 03:27 PM.
Voytek on the road no está en línea   Reply With Quote
Old February 11th, 2006, 12:24 AM   #98
jacek_k
Registered User
 
jacek_k's Avatar
 
Join Date: Jun 2005
Location: Republika Bananowa
Posts: 3,555
Likes (Received): 434

Temat wraca więc odgrzewam wątek.
Korzystając z Internetu zrobiłem krótkie zestawienie cen:

Włochy
Mediolan – Rzym ... 546.3 km - 29.5 euro - 20.52 gr/km
Rzym – Neapol ..... 184.9 km 10.3 euro - 21.17 gr/km

Francja
Paryż – Lyon ....... 380 km - 28.2 euro - 28.2 gr/km
Lyon – Marsylia .... 231 km - 20.1 euro - 33.1 gr/km
Lille – Paryż..........131 km - 13.1 euro - 38 gr/km

USA
Boston – West Stockbridge (gr stanu MA) .. 210 km - 4.6 USD - 6.9 gr/km
Canaan (gr. stanu NY) – Buffalo ................499 km - 12.6 USD - 8 gr/km

Polska
Mysłowice – Kraków ..... 51.3 km - 13 zł - 25.3 gr/km
Nowy Tomyśl – Konin ....149 km (134 km) - 33 zł - 22.1 (24.6) gr/km
Gliwice – Wrocław ....... 150 km - 40 zł - 26.7 gr/km (info nieoficjalne)

W nawiasie bez obwodnicy Poznania.

Przelicznik euro 3.8 zł, USD 3.17 zł

W Portugali kalkulator taryf nie działał, a cen hiszpańskich autostrad nie znalazłem.
Z cenami przegoniliśmy Włochy i zmierzamy do cen Francuskich. Z cenami w USA nawet nie porównuję. Jest to zupełnie inna bajka (w dodatku korzystając z płatnej autostrady można w USA uzyskać zwrot podatku od paliwa).
jacek_k no está en línea   Reply With Quote
Old February 11th, 2006, 12:45 AM   #99
acmario
BANNED
 
Join Date: Jan 2005
Location: Tarnów
Posts: 1,164
Likes (Received): 0

Dobre zestawienie. Dokładnie pokazuje ono z jakim absurdem mamy do czynienia.
acmario no está en línea   Reply With Quote
Old February 11th, 2006, 01:01 AM   #100
Adolf Warski
jestem Ott'em tego czatu
 
Adolf Warski's Avatar
 
Join Date: Jul 2004
Location: konserwatywną kotwicą po łbie
Posts: 7,167
Likes (Received): 24879

Ciekawy jest tytuł wątku; ja mam pytanie do kogokolwiek z przeciwników płatności; czy mając swój sklepik chciałby rozdawać za darmo chleb czy go bezsensownie sprzedawać. Właściwie nie ma po co odpowiadać, gdyż odpowiedź jest jasna: chciałby dotację państwową na rozdawnictwo.
Quote:
Originally Posted by Bolek
Chciałbym zwrócić uwagę, iż za płatne autostrady już giną ludzie badź są poważnie ranni. W czym rzecz. Ostatnio jadąc z Opola do Nysy zaobserwowałem iż na wjeździe z autostradę A 4 (wezeł Prądy) stoi tablica Czrny Punkt (3 osoby zabite około 20 rannych). Kiedyś był w tym miejscu był bezkolizyjny zjazd-wjazd dla kazdego z kierunków. Teraz jest wjazd na jedną bramkę (projektowaną) z wszystkich kierunków autostrady i drogi krajowej. Projektantom gratuluję wyobraźni. Tak jest na wszystkich zjazdach od Wrocławia do Gliwic.
A za Państwowe Drogi ile zginęło w ostatnich 15 latach tysięcy ludzi? Co to w ogóle za różnica? I projektant nie jest nigdy winny wypadkowi (no chyba że np. się droga osunie ale to się zdarza raz na milion przypadków) tylko ten, co go spowodował.
Quote:
Originally Posted by marcin m
Państwo nie powinno dopuścić do tego że okoo 80% ruchu ucieka od myta i jeżdzi drogami do tego nie przystosowanymi. Panstwo powinno mieć i kożystać z instrumentów które by takiej patologi przeciwdzałało.
No to można najprostszy i najuczciwszy instrument: płatna droga równoległa. Obojętne jak, ważne żeby drogę (jak i wszystko np. chleb i masło) finansowali dokładnie ci, którzy po niej jeżdżą. Oczywiście połowa z was lamentowałaby że kilka dróg się nie nadaje do użytku, lecz co z tego gdyby nikt nimi nie jeździł?
__________________
Aktywny uczestnik forów internetowych, będąc osobą znaną i rozpoznawalną w tej społeczności, jest w tym znaczeniu i dla tego środowiska osobą publiczną. Jako osoba publiczna, uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć z tym, że zostaną one poddane krytyce, niekiedy radykalnej innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji i odporności nawet wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków. wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, sygn. akt I ACa 949/09
Adolf Warski no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 


Reply

Tags
autostrada-a1, autostrada-a2, autostrada-a4, drogi, opłaty, polskie drogi

Thread Tools

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off


Similar Threads
Thread Thread Starter Forum Replies Last Post
[Polska] Budowniczowie polskich dróg loan Infrastruktura drogowa 272 March 18th, 2019 06:56 PM
[SC4] Wady i zalety Simcity 4 Tomek49a Gry i programy komputerowe 28 November 14th, 2008 12:08 PM
[Chiny]41 tys. km autostrad w 18 lat Balsen Zagranica 22 January 7th, 2008 11:23 PM
Tramwaje nowe vs. stare - wady i zalety Eurotram Transport miejski i regionalny 0 December 20th, 2005 02:18 PM


All times are GMT +2. The time now is 03:11 AM.


Powered by vBulletin® Version 3.8.11 Beta 4
Copyright ©2000 - 2019, vBulletin Solutions Inc.
vBulletin Security provided by vBSecurity v2.2.2 (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2019 DragonByte Technologies Ltd.
Feedback Buttons provided by Advanced Post Thanks / Like (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2019 DragonByte Technologies Ltd.

SkyscraperCity ☆ In Urbanity We trust ☆ about us