[Poznań] Stara Gazownia - SkyscraperCity
 

forums map | news magazine | posting guidelines

Go Back   SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Inwestycje w Polsce > Wielkopolska, Kujawy, Lubuskie > » Poznań


Global Announcement

As a general reminder, please respect others and respect copyrights. Go here to familiarize yourself with our posting policy.


Reply

 
Thread Tools Rating: Thread Rating: 2 votes, 5.00 average.
Old June 18th, 2008, 10:23 AM   #1
Arki89
IdP, RO Junikowo
 
Arki89's Avatar
 
Join Date: Jun 2006
Location: POZnan*
Posts: 2,961
Likes (Received): 457

[Poznań] Stara Gazownia

Quote:
Nie sprzedawajcie Starej Gazowni!

Część Starej Gazowni idzie pod młotek. Miasto może bezpowrotnie stracić szansę na zagospodarowanie tego miejsca - wymarzonej przestrzeni dla kultury. Poznania nie stać na taką stratę!

Miejski Aquanet chce wystawić na sprzedaż budynek dawnej przepompowni. To znaczna część zabytkowego kompleksu Starej Gazowni. Jak przyznaje Paweł Chudziński, prezes Aquanetu - obiekt właśnie wyceniają rzeczoznawcy. W czerwcu będzie przetarg.

- Było tyle dyskusji o zagospodarowaniu tego terenu, kończyły się na niczym. Ten budynek nie jest naszej spółce potrzebny, niszczeje niewykorzystany, postanowiliśmy go sprzedać - tłumaczy prezes.

Co to oznacza? Możliwe, że koniec wszelkich dyskusji. Jeżeli przepompownię kupi prywatny inwestor i urządzi tam biuro, ulokuje firmę albo - dajmy na to - hurtownię płytek, całe miejsce przepadnie dla miasta, dla poznaniaków.

- Stara Gazownia tworzy całość i nie powinna być rozczłonkowana. Nie da się jej wówczas sensownie zagospodarować - przyznaje to sam dyrektor miejskiego wydziału urbanistyki i architektury, Andrzej Nowak. - Może plany Aquanetu powinny stać się dla miasta impulsem do stworzenia spójnej koncepcji zagospodarowania całego terenu?

Dwa lat temu władze miasta ogłosiły konkurs na zagospodarowanie Starej Gazowni. Powstało wiele ciekawych projektów - są na papierze. Teraz miasto ze spokojem patrzy, jak miejska spółka wystawia kawałek całości na sprzedaż.

Ostatni taki industrial

Stara Gazownia to sześć hektarów przestrzeni z niepowtarzalnym klimatem. Idealnie położone: kilka minut spacerem od Starego Rynku. Jedno z magicznych miejsc Poznania.

- To bardzo cenny teren. Nie tylko ze względu na świetne położenie, ale też dzięki wybitnej, postindustrialnej architekturze. Idealne miejsce na centrum sztuki. Zwłaszcza że sąsiaduje ze starym korytem Warty, gdzie mogłyby się odbywać koncerty i plenerowe spektakle - podkreśla Andrzej Kurzawski, architekt, przewodniczący poznańskiego SARP.

To praktycznie ostatni taki "industrial", o którego zagospodarowanie na cele kultury włodarze Poznania mogliby powalczyć. Teren nie jest wprawdzie własnością miasta, ale wciąż należy do państwowych spółek (podzielony między: Gaz-System i PGNiG oraz jego spółkę Wielkopolskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego) i miejskiego Aquanetu.

- Nam ten teren nie jest potrzebny, nie będziemy w niego inwestować. Chętnie się włączymy w dyskusję o przyszłości gazowni. Ale z koncepcją zagospodarowania powinno wyjść miasto i zaprosić do debaty wszystkich właścicieli terenu - mówi Leszek Łuczak, rzecznik prasowy Wielkopolskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego.

To zadanie władzy

Wiceprezydent Jerzy Stępień był zaskoczony, kiedy pytaliśmy go o sprzedaż starej przepompowni. Nic nie wiedział. Z kolei wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz widzi to tak: - Jeżeli mielibyśmy wstrzymać sprzedaż przepompowni, to przecież nie po to, żeby dalej mieć w tym miejscu ruinę. A zainwestowanie w ten teren to kwestia dziesiątek milionów. Póki co, mamy na głowie rozbudowę Biblioteki Raczyńskich, która kosztuje 100 mln zł. To nasz priorytet. Do 2013 r. na pewno żadnego innego, dużego projektu kulturalnego nie zrealizujemy, nie ma na to szans. Możliwe, że ktoś to kupi i powstanie tam coś fajnego.

Ale możliwe, że powstanie coś zupełnie niefajnego.

- Trzeba odwrócić tę kolejność. To nie inwestor ma decydować o kształcie miasta, ale władze powinny mieć wizję i szukać ludzi, którzy ją zrealizują. W Poznaniu brakuje nam przestrzeni publicznej. To miejskie władze są od tego, żeby ją stworzyć i o nią dbać - uważa Kurzawski. - Miasto powinno ten teren kupić, stworzyć dla niego koncepcję zagospodarowania i całość ewentualnie sprzedać. A nie pozbywać się na zasadzie: kupi ten, kto da więcej.
Quote:
Stara gazownia: świetne miejsce dla artystów

- Czy jest się o co bić? Tak, zdecydowanie! I mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno - mówi Janusz Pazder, historyk sztuki, który odpowiedział na nasz apel o ratowanie Starej Gazowni w Poznaniu

Część Starej Gazowni ma zostać sprzedana. Napisaliśmy o tym wczoraj. Miejski Aquanet planuje wystawić na sprzedaż budynek dawnej przepompowni - to ważna część zabytkowego kompleksu, który leży przy ul. Grobla. Jeżeli obiekt kupi prywatny inwestor po to, by urządzić tam sobie np. biuro - nie da się już tego terenu sensownie zagospodarować. Poznaniacy stracą cenne miejsce w sercu miasta, idealną przestrzeń z niepowtarzalnym klimatem, która mogłaby i powinna żyć przekształcona w centrum kultury.

Zaapelowaliśmy wczoraj do władz miasta o to, żeby nie straciły tego miejsca, zawalczyły o jego zagospodarowanie na cele kultury. I do poznańskich stowarzyszeń twórczych, artystów, polityków, malarzy, muzyków, poetów, architektów i speców od urbanistyki i kultury - żeby także nie odpuściły tej walki. "Powołajmy stowarzyszenie stowarzyszeń, które w sprawie Starej Gazowni byłoby partnerem i wsparciem dla władz Poznania" - apelujemy. I otwieramy nasze łamy na dyskusję.

Odwagi!

- Czy jest się o co bić? Tak, zdecydowanie! I mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno - mówi Janusz Pazder, historyk sztuki. Zadzwonił wczoraj w odpowiedzi na artykuł, żeby podpowiedzieć: - Trzeba zobaczyć, jak funkcjonują takie miejsca na świecie. Jedźcie do Poczdamu, zobaczcie, jak tam rozwija się centrum kultury Schiffbauergasse, realizowane na podobnym poprzemysłowym terenie jak Stara Gazownia.

W starych budynkach i halach fabrycznych miejsce znalazły liczne inicjatywy artystyczne i kulturalne, teatry niezależne, odbywają się festiwale taneczne, koncerty. Martwe miejsce przekształcono w jeden z najżywszych ośrodków kultury w Poczdamie. - Ktoś powie, że tam mają więcej pieniędzy, ale to nie znaczy, że nie możemy czerpać stamtąd wzoru. Poza tym, główny argument wypowiadany przez władze miasta, że nie mamy środków, nie przekonuje mnie. To nie jest w pierwszym rzędzie kwestia finansów, ale odwagi. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że potrzeba dużych pieniędzy, żeby Starą Gazownię zagospodarować i takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień - jednak trzeba mieć odwagę, by je podjąć. Myślę, że w wielu momentach takiej odwagi w Poznaniu zabrakło. To prawda, że miasto jest przyzwoicie, dobrze zarządzane, ale równocześnie brakuje odwagi w takich właśnie sprawach, które wykraczają poza codzienne funkcjonowanie - mówi.

Bo zabraknie nam oddechu

- Poznań potrzebuje tej przestrzeni dla kultury, nie możemy jej stracić - mówi Andrzej Maszewski z Centrum Kultury Zamek, który w starym korycie Warty, obok Starej Gazowni, organizuje teraz festiwal Ethno Port (13-15 czerwca). To będzie pierwsza próba reanimacji tego terenu. - Stare koryto rzeki połączone z gazownią to byłoby idealne miejsce na koncerty, spektakle, warsztaty, projekty artystyczne - widzi to Maszewski. - Jest wielu artystów w Poznaniu, którzy mają świetne projekty, pomysły i nie mają ich gdzie realizować - bezdomne teatry, zespoły, stowarzyszenia - gdyby stworzyć tam dla nich miejsce do działania! - mówi.

Jak zauważa - Centrum Kultury Zamek to za mało dla Poznania, nie wszystkie projekty udają się w przytłaczających zamkowych wnętrzach, potrzeba też innej przestrzeni. Do tego Stary Rynek - dusi się, pośród piwnych ogródków nie sposób już nic zmieścić, tym bardziej powinno zagospodarować na cele kultury leżącą kawałek dalej Starą Gazownię. - Nie chodzi o to, żeby mieć wszystkie potrzebne na to pieniądze w ręku już teraz. Ale żeby mieć wizję, koncepcję, na którą zaczniemy te pieniądze zdobywać. A przede wszystkim nie sprzedawać gazowni po kawałku, bo stracimy ją, a drugiego takiego miejsca nie mamy - podkreśla.

- Wszędzie teraz wykorzystuje się przestrzenie postindustrialne właśnie na cele kultury - widzę to, gdziekolwiek jedziemy, we Wrocławiu, Trójmieście, Krakowie. Ludzie szukają teraz takich nowych miejsc, które wnoszą nową energię. Poznań jakoś tego nie wykorzystuje - mówi Przemo Prasnowski, z Teatru Strefa Ciszy i jeden z twórców Baraku Kultury. - Postindustrialnych obiektów nie ma w Poznaniu wiele, tym bardziej powinno się walczyć o ich wykorzystanie, jeśli zabraknie takiej alternatywnej przestrzeni, zabraknie nam oddechu - mówi.
Quote:
Grobelny: Gazowni nie ma w planach miasta

Jeśli ktoś na terenie Starej Gazowni urządzi biuro, nie będzie to oznaczało jej końca - uważa prezydent Poznania Ryszard Grobelny.

Violetta Szostak, Michał Kopiński: Panie prezydencie, co Pan zrobi w sprawie Starej Gazowni?

Prezydent Ryszard Grobelny: - Jest coś takiego jak plany strategiczne, w których miasto wyznacza kierunki rozwoju na najbliższe lata. I w ostatnim planie Starej Gazowni nie ma. Dlatego nie mogę odpowiedzieć, że miasto teraz kupi ten teren. Osobnym tematem jest, czy miasto powinno mieć taki plan co do Starej Gazowni. Co powinno tam powstać? Co jest realne? To jest otwarta dyskusja. I dopiero w wyniku tej dyskusji powinna pojawić się odpowiedź na pytanie, jaki poziom zaangażowania jest możliwy i uzasadniony.

To wiemy, ale Aquanet, miejska spółka, wystawia jeden budynek na sprzedaż. Jeśli kupi go prywatny inwestor, by urządzić tam biuro, ulokować firmę, może nie być już o czym dyskutować. Koniec planów!

- Nie musi tak być. Musimy wciągać inwestorów prywatnych. Mamy instrumenty, którymi możemy wyznaczać ramy, w jakich mogą działać: plan miejscowy oraz konserwatora zabytków.

Ma pan możliwość wstrzymania tego przetargu?

- Mam, ale Aquanet to spółka, która ma program inwestycyjny, zapisała w nim sprzedaż budynku. I jeśli go nie zrealizuje, będzie musiała pozyskać środki z innego źródła, np. podwyższyć opłaty za wodę. Nie mogę ponieść takiego ryzyka.

Budynek stał przez tyle lat, Aquanet jest w dobrej kondycji finansowej, po prostu chce się pozbyć tego, czego nie potrzebuje. Czy miasto nie mogłoby przejąć tego budynku?

- Musielibyśmy zrekompensować Aquanetowi brak pieniędzy, takie jest prawo. Nie zaplanowaliśmy takiego wydatku w budżecie. Na dodatek to jest tylko jeden budynek całego kompleksu. Jeśli ktoś zrobi tam biuro, to też nie będzie oznaczało końca Gazowni. A jeśli mielibyśmy kupić jeden obiekt, to dlaczego nie całość? Pytanie: ile mieszkańcy Poznania chcą na to przeznaczyć, z jakich zadań rezygnujemy, żeby to zrobić?

Stara Gazownia jest wartościowa właśnie jako całość. Sumując: miasto nie ma żadnych konkretnych planów wobec tego miejsca?

- Zorganizowaliśmy konkurs architektoniczny na zagospodarowanie tego obszaru, dał duże spektrum możliwości pokazujące, co mogłoby tam być. Natomiast debata na temat tego, co chcielibyśmy tam naprawdę mieć, nie weszła nigdy w fazę realności, możliwości realizacyjnych. Taka debata się nie odbyła.

To ją rozpocznijmy.

- Możemy. Ale Państwo proponujecie, że zanim ją rozpoczniemy, miasto ma zaryzykować i kupić ten teren.

Bo obawiamy się, że gdy sprzedamy Gazownię po kawałku, nie będzie już o czym debatować.

- Nie byłoby źle, gdyby któraś z uczelni wyższych kupiła fragment, np. wydział architektury albo ASP. Może powinno się rozpocząć debatę, czy któryś z tych obiektów nie jest lepszy niż to, co mają w tej chwili. Myślę, że nawet inwestor prywatny chętnie wybudowałby tam lokale, które uczelnia by wynajmowała. Jeśli to miejsce ma ożyć, najlepiej otworzyć je na młodych ludzi. Wydaje mi się, że to jest poziom realności.

Konkretnie: kiedy chce pan rozpocząć tę debatę?

- W każdej chwili, nie ma żadnej przeszkody. Wywołamy plan zagospodarowania przestrzennego tego miejsca na lipcowej sesji rady.
Quote:
Stara Gazownia - jak to się robi w Glasgow

To miejsce nad Wartą może sprawić, by spełniło się marzenie Poznania o prawdziwym zaistnieniu na mapie między Berlinem a Warszawą, o staniu się zachodnią bramą kultury naszego kraju - Starej Gazowni broni Marek
Wasilewski(Redaktor naczelny "Czasu Kultury", prof. ASP w Poznaniu.)

Adaptacja przestrzeni postindustrialnych na potrzeby centrów kultury jest dzisiaj powszechnym i bardzo modnym zjawiskiem. Wydaje się, że globalna gospodarka oparta na wiedzy i usługach generuje także potrzebę rozrywki i turystyki związanej z kulturą. Modelowym przykładem jest tutaj przyciągającą tysiące zwiedzających londyńska stara elektrownia na brzegu Tamizy zamieniona w 2000 roku przez pracownię Herzog & de Meuron w siedzibę Tate Modern. W roku 2007 w ślady Londynu, choć w mniejszej skali, poszedł Radom. Nowo otwarte Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia, jak powiedział pomysłodawca projektu Andrzej Wajda, "to nie kaprys, ale znak, że Radom idzie w dobrym kierunku. Jestem pewien, że taka placówka będzie promieniować na całe miasto, przyciągać turystów". Słynny reżyser ma rację, otwieranie centrów kultury nie jest kaprysem znudzonych elit. Rewitalizacja terenów poprzemysłowych na całym świecie bardzo często odbywa się poprzez wprowadzanie nowych ośrodków kultury, które ożywiają podupadające dzielnice, wytwarzają nowe więzi społeczne, przyciągają innowacyjne formy usług i biznesu. W ślady Radomia idzie już Białystok, gdzie w styczniu tego roku pokazywano wystawę kolekcji Podlaskiej Zachęty Sztuk Pięknych w jej przyszłej siedzibie, którą także będzie zaadaptowana, ponadstuletnia elektrownia. Już w tej chwili o wystawie i białostockiej elektrowni przeczytać można w zagranicznych pismach o sztuce, gdzie opisuje się nowe centrum (nieważne, czy prawdziwie) jako drugą po Warszawie "twierdzę sztuki współczesnej" w Polsce. Nadawanie nowych funkcji starym budynkom jest okazją nie tylko do ich rewaloryzacji, ale przede wszystkim do podjęcia twórczego dialogu z przeszłością, do odkrycia piękna niedostrzeganych walorów dawnej architektury. Jest okazją do przypomnienia twarzy i nazwisk nieznanych dziś architektów, historii ich pasji, dziejów miejsc, z którymi się związali. To elementy najbliższej nam historii, bez której nasza tożsamość pozostaje niepełna.

***

Jednego z najbardziej interesujących przykładów adaptacji architektury przemysłowej na potrzeby sztuki dostarcza Glasgow - Europejska Stolica Kultury z roku 1990. Właśnie ubieganie się o ten tytuł sprawiło, że wykorzystywaną już przez artystów starą fabrykę tramwajów przekształcono w permanentnie działającą instytucję o bezpretensjonalnej i dowcipnej nazwie Tramway. Jest to w tej chwili najbardziej znany na świecie ośrodek kultury w Szkocji i jeden z najlepszych w całej Wielkiej Brytanii. Tramway powstawał stopniowo i w dalszym ciągu jest zmieniany i rozbudowywany. Zbudowana w 1893 roku fabryka tramwajów w latach 60. ubiegłego stulecia gościła w swoich murach muzeum transportu. W latach 80. budynek miał być całkowicie wyburzony, na szczęście uratował go światowej sławy reżyser teatralny Peter Brook, który właśnie w murach Tramway'a pokazywał jedyne brytyjskie przedstawienia swojej kultowej Mahabharaty. Kiedy w ubiegłym tygodniu zwiedzałem wnętrze budynku, kuratorka Lorrain Wilson z dumą pokazywała mi miejsce, które do dzisiaj nazywane jest tam "ścianą Brooka". Teatr przyciągnął do budynku innych artystów. Rok po premierze Brooka słynny brytyjski rzeźbiarz Andy Galsworthy otworzył swój spektakularny projekt "Snowballs in Summer". Wkrótce w galerii pojawiły się największe sławy światowej sztuki, jak np. David Mach, Mathew Barney, Pipilotti Rist. Tramway wyprodukował i pokazał dzieło najbardziej znanego szkockiego artysty Douglasa Gordona - "24 Hours Psycho". Pokazywane są tu nie tylko wybitne dzieła międzynarodowych sław, dużą wagę przywiązuje się do promocji młodych lokalnych artystów, którzy uzyskują niepowtarzalną szansę konfrontacji i rozmowy "z największymi". W Tramway'u goszczą najlepsze grupy teatralne, jak np. Suspect Culture, Theatre Cryptic, Theatre Babel. Ośrodek współpracuje ze Szkockim Teatrem Narodowym, a w przyszłym roku stanie się permanentną siedzibą Szkockiego Baletu. Pięć lat temu straszące za budynkiem fabryczne hałdy przekształcono w malowniczy ogród, który jest zarówno miejscem sympatycznego odpoczynku, jak i przestrzenią dla sztuki. Architektura dawnej fabryki sprawia, że w naturalny i bezkonfliktowy sposób mieszczą się w nim zarówno doskonale przygotowane sale teatralne, jak i spektakularna galeria sztuki współczesnej. Obydwa "płuca" Tramway'u połączone są ze sobą ciągiem komunikacyjnym, który prowadzi centralnie od wejścia do ukrytego na tyłach ogrodu. Oczywiście nie zapomniano także o najważniejszym miejscu spotkań, jakim jest kawiarnia ze specjalnie zaprojektowanym miejscem do zabaw dla dzieci. Być może to właśnie sprawia, że budynek zawsze pełen jest ludzi, że biegają po nim roześmiane dzieciaki, a na fotelach popijają kawę ich mamy. Wiele z nich ubranych jest w charakterystyczne muzułmańskie chusty, co jest dowodem na to, że sztuka może być nie tylko obszarem wojny kulturowej, ale także ma zdolność łączenia. W Tramway'u wielką wagę przywiązuje się do projektów społecznych, skierowanych przede wszystkim do mieszkańców dzielnicy, która nie wygląda jak ucieleśniony sen klasy średniej. Działająca przy galerii całkowicie niezależna grupa Junction 25 skupia kreatywnych nastolatków, obok niej działa przeznaczony dla kobiet po 55. roku życia artystyczny warsztat Time for Art.

Wydawać by się mogło, że w Glasgow, które nie jest gigantyczną metropolią, ośrodek taki jak Tramway zaspokaja z nadwyżką wszystkie potrzeby kulturalne mieszkańców.

***

Będąc w Tramway'u na konferencji Scotisch Arts Council, ze zdumieniem i zazdrością dowiedziałem się, że w mieście kosztem kilkudziesięciu milionów funtów, przy dużym udziale lokalnych władz powstaje nowe miejsce sztuki. Będzie to budynek mieszczący ponad 20 pracowni dla miejscowych artystów, ośrodek rezydencjalny, warsztaty i ogromną galerię. Czy znani z przysłowiowego liczenia każdego grosza Szkoci powariowali? A może po prostu przekonali się, że tworzenie nowych interesujących miejsc sztuki zwiększa prestiż miasta, wywołuje międzynarodowe zainteresowanie, przyciąga turystów wyższej klasy niż ci, którzy chcą tylko spędzić wieczór kawalerski z dala od domu, a z lokalnych atrakcji interesuje ich więcej niż atrakcyjne kelnerki. Czy poznaniaków, o których złośliwi mówią, że są Szkotami wygnanymi z ojczyzny za skąpstwo, stać na własny Tramway? Można by powiedzieć, że w Poznaniu wiele jest ośrodków kultury, Muzeum Narodowe, teatry, galeria miejska, wreszcie przyciągający turystów Stary Browar i planowane obok niego muzeum. Wydaje się jednak, że miasto aspirujące do europejskiej stolicy kultury musi mieć znacznie większe ambicje. Projekty takie, jakie mogłyby powstać w Starej Gazowni albo w Rzeźni, odpowiadają kierunkom, w jakim rozwija się kultura w XXI wieku. Otwierają się na zupełnie inny niż dotychczas typ publiczności, przyciągają nowe energie i inicjatywy, stają się laboratorium przemian nie tylko artystycznych, ale i społecznych. To właśnie takie miejsce może sprawić, by spełniło się marzenie Poznania o prawdziwym zaistnieniu na mapie między Berlinem a Warszawą, o staniu się zachodnią bramą kultury naszego kraju. Wokół takiego miejsca festiwale teatralne, jak Malta czy planowane Biennale Sztuki, mogą nabrać znacznie ważniejszego i pełniejszego wymiaru. Wzorując się na Szkotach, moglibyśmy zabrać się solidnie i po poznańsku do pracy. Stara Gazownia nie musi być gotowa od razu. Warszawska fabryka Koneser zamieniana jest na ośrodek kultury powoli, ale już przyciąga na Pragę nową publiczność, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie czeka na swój budynek, ale staje się ważnym inicjatorem wydarzeń artystycznych. Organizowane przez poznańską ASP targi sztuki pokazały już, jak zdegradowanej przestrzeni postindustrialnej przywrócić można nowe życie i jak przyciągnąć do niej tłumy ludzi.

***

Kilka lat temu, kiedy byłem w Stanach Zjednoczonych na stypendium Fulbrighta, miałem okazję być świadkiem, jak stowarzyszenie Artspace przekonuje grupę potencjalnych inwestorów i władze miejskie Anchorage do rewitalizacji budynków poprzemysłowych dla sztuki. Roy Close, menedżer Artspace Project, mówił, że projekty tego typu przede wszystkim zwiększają bezpieczeństwo sąsiedztwa, przyczyniają się do powrotu ruchu pieszego w danej okolicy, tworzą dziesiątki nowych miejsc pracy w związku z inicjatywami, które wyrastają obok takiego centrum. Wykorzystanie niedostępnych, zamkniętych dotychczas miejsc szybko wpływa na otoczenie, pozwala tchnąć w nie nowe życie, przynosi pożytek całej społeczności. USA są symbolem tzw. dzikiego kapitalizmu, w którym własność prywatna i interesy gospodarcze mają przewagę nad myśleniem w skali społecznej, a jednak Artspace z powodzeniem realizuje swoje zamierzenia na terenie całych Stanów. Coraz bardziej bowiem do świadomości przebija się fakt, że kapitał społeczny jest niezbędny dla tworzenia kapitału gospodarczego. Debata na temat Gazowni jest w istocie dalszym ciągiem dyskusji, czy Poznań ma być miastem apartamentowców, zamkniętych osiedli i pięknych sklepów? Czy ma być tylko sypialnią, czy miejscem pełnym życia? Czy ma być miastem, z którego ludzie kultury emigrują, czy miejscem, do którego się przeprowadzają? Decyzja o powołaniu nowego, ambitnego ośrodka sztuki współczesnej, w którym znalazłoby się miejsce dla galerii, scena dla teatrów, kina i kawiarnie, nie jest kwestią dalekosiężnej wyobraźni i odwagi. Takie działanie powinien dyktować elementarny instynkt stadny. Jeżeli robią tak wszyscy, jeżeli odnoszą świetne sukcesy, to dlaczego nie moglibyśmy spróbować tak samo? Niestety, wydaje się, że Poznaniu bez ludzi o autorytecie Petera Brooka czy Andrzeja Wajdy, trudno będzie przekonać władze miasta do Starej Gazowni. Z drugiej strony nie sądzę, by znalazł się ktoś, kto potrafiłby uzasadnić tezę, że podobne miejsce nie jest nam do niczego potrzebne. Byłoby smutnym paradoksem, gdyby taki ośrodek akademicki jak Poznań, miasto z wielkimi ambicjami, nie stać było na własny "Tramwaj".
Quote:
Apel Towarzystwa Urbanistów Polskich w sprawie Starej Gazowni
- pisze Piotr Sobczak, prezes Towarzystwa Urbanistów Polskich, oddział w Poznaniu.


Poznań, czyli także Gazownia, potrzebuje trafnych posunięć, uwzględniających stan prawny, własnościowy i społeczny. Takowe gwarantowałoby np. przejęcie budynków przez uczelnie wyższe. Gdzie studenci, tam i kultura

W związku z doniesieniami w sprawie sprzedaży części Starej Gazowni zarząd poznańskiego oddziału Towarzystwa Urbanistów Polskich pragnie wyrazić swoje głębokie zaniepokojenie tą sytuacją oraz zdecydowanie sprzeciwić się nieprzemyślanym, cząstkowym wyprzedażom tego terenu.

Stara Gazownia, niegdyś ważny punkt na mapie Poznania, od kilku dziesięcioleci zapomniany, niszczejący, cały czas nie może doczekać się przywrócenia mu właściwej rangi. Kiedy dwa lata temu ogłoszono konkurs na zagospodarowanie tego terenu, nadzieje społeczeństwa na odnowę tej części starego miasta zostały po raz kolejny rozbudzone. Do chwili obecnej nie za bardzo wiadomo, czemu konkurs miał służyć, skoro po jego rozstrzygnięciu nie podjęto żadnych dalszych kroków, choć zakładano, że zwycięskie koncepcje stanowić będą wytyczne do przyszłego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Towarzystwo Urbanistów Polskich, Oddział w Poznaniu, jako organizacja zaufania publicznego stojąca na straży ładu przestrzennego, zdecydowanie neguje przypadkowe działania w przestrzeni miasta.

Na łamach "Gazety Wyborczej", po opublikowaniu artykułu w tej sprawie, jako jeden z pierwszych głos zajął Janusz Pazder, historyk sztuki, od lat oddany sprawom Poznania. Pojawiły się też inne głosy popierające pomysł przeznaczenia tego terenu pod cele szeroko rozumianej kultury.

Do tej koncepcji, choć szczytnej, należy odnieść się z pewną rezerwą. Poznań, czyli także Gazownia potrzebuje trafnych posunięć, uwzględniających stan prawny, własnościowy i społeczny. Zdaniem Towarzystwa takowe gwarantowałoby np. przejęcie budynków przez uczelnie wyższe (tj. inwestycję celu publicznego zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami), co przy bezpośrednim sąsiedztwie Kampusu Politechniki Poznańskiej stwarzałoby logiczne powiązanie funkcjonalne dwóch brzegów Warty. Na zasadzie synergii, przestrzeń miasta pomiędzy mostem Królowej Jadwigi a mostem Rocha, zostałaby ożywiona w sposób, który byłby nie bez konsekwencji dla Chwaliszewa, Ostrowa Tumskiego, Śródki. Należy w tym wypadku uspokoić wszystkich, którzy widzieliby to miejsce jako mekkę artystów, siedzibę teatrów itp. Tam gdzie studenci, tam i kultura (patrz Aula UAM, Aula Nova AM). Wszystkie najważniejsze ośrodki kulturalne to zarazem ważne ośrodki akademickie. Dlaczego by nie połączyć nauki, kultury i sztuki?

Ponadto, biorąc powyższe pod uwagę, nie można zapominać o celach, które zostały określone w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, w tym mostu Berdychowskiego czy rozbudowy ul. Ewangelickiej jako kontynuacji Ringu Stübbena. Czy nie posiadając określonych granic dla poszczególnych funkcji, które zwykle są formułowane w miejscowym planie, zbycie przedmiotowego gruntu nie niesie ryzyka zaniechania dla realizacji polityki miasta?

W związku z powyższym, apelując o wstrzymanie podjętych decyzji w sprawie, Towarzystwo Urbanistów Polskich Oddział w Poznaniu pragnie zapoczątkować panel dyskusyjny pomiędzy różnymi środowiskami, mieszkańcami miasta, władzami miasta na temat przyszłości Starej Gazowni.
Quote:
Radni: Trzeba walczyć o Starą Gazownię

Radna Katarzyna Kretkowska apeluje do prezydenta Poznania o wstrzymanie sprzedaży przez Aquanet części terenów Starej Gazowni. Jak ratować to magiczne miejsce zastanawiać będzie się też komisja kultury. A tancerze z Teatru Tańca wybierają się w sobotę zwiedzać obiekty, które mogłyby stać się ich domem

Ewa Wycichowska, dyrektor Polskiego Teatru Tańca, mówiła wczoraj do radnych: - Jeśli warto być tutaj słoniom, jeśli warto tu występować koniom, to myślę, że warto mi wyć o to, żeby znalazło się też miejsce dla współczesnej sztuki. Muszę zrobić wszystko, żeby zapewnić przyszłość moim następcom w tej dziedzinie sztuki, która tu się narodziła, bo Poznań jest w tej chwili stolicą tańca współczesnego. Bez siedziby Teatr Tańca nie rozwinie się, a może nawet przestać istnieć. We wszystkich miastach tworzą się centra sztuki współczesnej, a u nas chce się puścić coś tak wspaniałego jak Stara Gazownia.

Czy Stara Gazownia rzeczywiście mogłaby stać się centrum kultury? Czy takie instytucje jak Polski Teatr Tańca mogłyby tam znaleźć miejsce? "Gazeta" od kilku dni apeluje o ratunek dla zabytkowego kompleksu Starej Gazowni nad Wartą. O ratunek, bo Aquanet chce sprzedać swoją część z budynkiem przepompowni. Poznaniacy mogą stracić cenne miejsce, świetnie zlokalizowane. Na nasz apel odpowiadają artyści, architekci, mieszkańcy Poznania. Wczoraj podczas sesji rady miasta specjalnym oświadczeniem poparła nas radna Katarzyna Kretkowska. Ciepło o pomyśle mówią też inni radni.

Katarzyna Kretkowska
radna niezależna

W dyskusji "Gazety" wypowiedziały się liczne autorytety, ale też zwykli mieszkańcy. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by zobaczyć w tej dyskusji szereg osób - twórców - które będą chciały stworzyć projekt, na który znajdą się środki z UE. Bo Stara Gazownia spełnia wszystkie przesłanki, by zyskać finansowanie na jej rewitalizację i przekształcenie w centrum kultury, które będzie przyciągało mieszkańców, przyjezdnych. Stanie się wizytówką miasta. Warunkiem wstępnym jest jednak odstąpienie od sprzedaży przepompowni. Budynek ten idealnie nadaje się na siedzibę chluby miasta Poznania, placówki, która właśnie obchodzi 35-lecie, a ciągle nie ma swojego domu. A to wstyd dla naszego miasta. Mam na myśli Polski Teatr Tańca.

Krzysztof Mączkowski
radny PiS

Dla mnie walka o Starą Gazownię jest częścią walki o tereny nadwarciańskie, dlatego że te tereny dziś wyłączone z użytkowania gospodarczego mogą stać się idealnym miejscem rewitalizacji i ściągnięcia ludzi nad Wartę. To walka o to, żeby nie powtórzyła się sytuacja z zabudowaniem portu nad Wartą apartamentowcem, co właśnie ma miejsce. Walczyć można planem miejscowym, który uniemożliwi dewastację przestrzenną tego miejsca. Prezydent poprzez swoich udziałowców w radzie nadzorczej Aquanetu może skłonić spółkę, by nie robiła przetargu. I trzeba go o to naciskać. Mam nadzieję, że w tej dobrej atmosferze, która się wokół Starej Gazowni wytworzyła, prezydent trochę się zreflektował. Absolutnie potrzebna jest też dyskusja, którą miasto musi szybko przeprowadzić. Potrzebny jest nacisk opinii publicznej. I "Gazeta" robi to już bardzo dobrze.

Juliusz Kubel
radny PO

Stara Gazownia to coś, co się marnuje, podobnie jak Stara Rzeźnia czy Cytadela, która ostatnio podupadła. Ten teren to idealna przestrzeń dla muzyki. Jakkolwiek poznaniak zawsze myśli konkretami, to może tym razem uda mu się zrobić coś, co jest z pozoru niemożliwe. Ale tu jest potrzebne ciśnienie artystów. Oni powinni siedzieć nam na karku. Cóż my możemy w radzie? Będziemy na posiedzeniu komisji kultury szukać rozwiązania. Nie może być tak, że zawsze jak się pojawia jakiś pomysł, to od razu na przeszkodzie stają pieniądze. Kultura kosztuje, ale kultura się opłaca, bo inwestowanie w nią zawsze się zwraca. Najgorsze, co może się stać, to rozsprzedanie tego terenu po kawałku.

Antoni Szczuciński
radny SLD

O Gazownię warto walczyć, choć problem jest złożony, bo nie mamy aż takich możliwości finansowych jak w krajach Europy Zachodniej. Ważne jest, co ma być w tym miejscu. Po pierwsze, są bezdomne instytucje kulturalne jak Teatr Tańca czy Filharmonia Poznańska, ale ich organizatorem jest samorząd wojewódzki i do niego należy pierwsze słowo. Może też pojawić się inicjatywa prywatna, tyle że w Polsce nikt wyłącznie w kulturę w ten sposób nie inwestuje.

Wydaje mi się, że jedynym sposobem jest jakaś forma porozumienia, fundacji, w której udział miałoby wiele różnych podmiotów - państwowych, samorządowych, prywatnych i obecnych właścicieli terenu. Jedno jest pewne, skutki ewentualnego centrum kultury docenia się po czasie. Kiedy Raczyński zakładał w Poznaniu bibliotekę, część ludzi uważała to za dziwactwo. Dzisiaj też potrzeba takiego spojrzenia na Starą Gazownię, które wykracza poza doraźnie pojmowane interesy i ekonomię.
Quote:
Teatr w starym zbiorniku gazu
Friederike Lippold*

Rada miasta uchwaliła projekt centrum kultury, a nad miastem przeleciał helikopter firmy Oracle. Jej przedstawiciele szukali nowej siedziby. Zobaczyli dawną gazownię. O mądrym łączeniu kultury i firm nowych technologii pisze z Poczdamu dla "Gazety"


Na półwyspie jeziora Poczdam realizuje projekt "Schiffbauergasse - zintegrowany teren kulturowy". "Królewska" historia przeplata się tu z nowoczesną sztuką i firmami nowych technologii. Poczdam to dziś licząca 150 tys. mieszkańców stolica Branderburgii, malowniczo położona między jeziorami i rzeką Havelą. Dawna letnia rezydencja królów pruskich.

W 1999 r., kiedy projekt powstał, mało kto wierzył w sukces. - Turyści w drodze do Berlina odwiedzają Poczdam, żeby zobaczyć zamek i park Sanssouci. Nie pasują do tego jakieś awangardowe pomysły - argumentowali przeciwnicy projekty. Miasto borykało się z brakiem pieniędzy. Miejski teatr im. Hansa Otto domagał się stałego miejsca, bo w ciągu 45 lat przeżył aż 41 niezrealizowanych projektów odbudowy zniszczonego podczas wojny budynku.

- Wtedy przyjeżdżali do nas turyści w wieku 65 lat - mówi Martin Schmidt-Roßleben, koordynator projektów w wydziale kultury urzędu miasta Poczdam. - Ale żeby miasto mogło się rozwijać, potrzebujemy młodych gości z całego świata. Dzisiaj przyjeżdżają tu młodzi Hiszpanie, Holendrzy, Francuzi, Anglicy z pokolenia "easy-jet".

Już Prusacy mieli wielkie projekty dla tego miejsca. Zaprosili Anglika Johna Barnetta Humphrey, by na brzegu jeziora budował parostatki. Niestety okazały się za duże na małą Havelę i w dodatku konstruktorzy tradycyjnych statków zaczęli się buntować. - Ale nazwa została: Schiffbauergasse (uliczka budowniczych statków) i jest teraz znakiem projektu z XXI wieku - cieszy się Schmidt-Roßleben. - Nie osiągnęliśmy jeszcze pełnego sukcesu, bo kiedy skończymy budowę, to wszystkie ulokowane tu instytucje muszą same na siebie zarabiać. Może zatoniemy jak te parostatki - żartuje miejski urzędnik.

***

Schiffbauergasse wita z daleka wielkimi dźwigami, trwa remont dróg. Między ciężkim sprzętem budowlanym przeciskają się właśnie uczniowie z sąsiedniego Buckow. Przyjechali na workshop tańca nowoczesnego do Fabryki Poczdam. Przed T-Werk - międzynarodowym centrum teatru i pedagogiki teatralnej - zbiera się siódma klasa poczdamskiego gimnazjum. Obok młoda firma, Trollwerk, realizuje projekty dla Schiffbauergasse. Ostatnio Europę obiegła wiadomość o "Dennis Oppenheim weeks". Ten nowojorski artysta wybrał poczdamski Schiffbauergasse na jedyną w Europie wystawę swoich dzieł. Na brzegu jeziora "kwitnie" wielka róża - Architekt Gottfried Böhm zaprojektował ten niezwykły budynek dla teatru im. Hans Otto, a zabytkowy zbiornik gazu dawnej gazowni zamienił w scenę pod gołym niebem. Kiedy nie ma przedstawień, zbiornik pełni funkcję zwykłego zaplecza. Wielofunkcyjność jest zasadą kluczową dla wszystkich adaptacji starych budynków na Schiffbauergasse.

***
O "uliczkę budowniczych statków" artyści i władze miasta walczyli od 1993 roku.

- Kiedy znalazłem się tu pierwszy raz, nawet nie dotarłem do jeziora - wspomina Schmidt-Roßleben. - Wszędzie mury, ogrodzenia i drut kolczasty. KGB odgrodziła się od bazy wojsk NRD. Gazownia od zakładu hodowli ryb. Mieszkańcy Poczdamu zupełnie zapomnieli o tym miejscu, bo od lat nie mieli do niego dostępu.

W burzliwych latach zjednoczenia Niemiec pierwsi dotarli tu undergroundowi artyści. Zajęli pralnie garnizonową, założyli stowarzyszenie "pralnia" i organizowali nocne koncerty, performance i wystawy. Nawet żołnierze z batalionu logistycznego KGB przychodzili na koncerty przez dziurę w ogrodzeniu. Nie mieli pieniędzy, więc płacili ropą wyniesioną z jednostki. Ponad 150 tys. ludzi odwiedziło wtedy to rozwijające się, lecz ciągle nieoficjalne centrum kultury awangardowej na Schiffbauergasse, kilkaset metrów od zabytkowego centrum miasta. Władze miasta na szczęście doceniły kreatywną moc tych działań.

Problemy były ogromne. Dawna gazownia pozostawiła po sobie "chemiczne zoo". Gleba i jezioro zanieczyszczone były chemią. - Zanim pokazaliśmy to miejsce inwestorom, przez kilka dni chodziliśmy z łopatami i zabijaliśmy wszechobecne szczury - opowiada Schmidt-Roßleben. - Co chwilę odkrywaliśmy całe jeziora smoły. Artyści potrzebowali coraz więcej miejsca. Staraliśmy się im pomóc. Fabryka Poczdam dostała budynek po hodowli ryb. Sami musieli zrobić remont. Nikt się nie spodziewał, że metalowe zbiorniki pełne są zdechłych ryb. Fetor był straszny.

Przełom nastąpił w 1999 r. Rada miejska uchwalila wtedy projekt "Schiffbauergasse Zintegrowany teren kulturowy" decydując się przy okazji na budowę teatru miejskiego, a nad półwyspem przeleciał helikopter firmy Oracle z Irlandii, znanego producenta oprogramowań. Jej przedstawiciele szukali nowej siedziby w Berlinie. Zobaczyli z góry gazownię na Schiffbauergasse. - Tu, nigdzie indziej - postanowili. Industrialny budynek z czasów rozwoju przemysłowego wyglądał jak jakiś dziewiętnastowieczny wieżowiec. Malownicze okolice, grupy artystyczne i miasto, które właśnie postanowiło zbudować teatr. - W Berlinie bylibyśmy jedną z wielu firm, tu mamy wyjątkowe miejsce - mówią dziś w Oracle.

Po nich koncern Volkswagen zbudował obok swoje centrum wzornictwa (o Volkswagen Design Centre Poczdam wygrał wyścig z Londynem i Berlinem). Wszystkie modele VW projektowane są właśnie na Schiffbauergasse.

- Łącznie zainwestowaliśmy w to miejsce ok. 100 mln euro, tyle samo wpłynęło kapitału prywatnego - szacuje Schmidt-Roßleben. Cała inwestycja została podzielona na pojedyncze projekty, na które szukano pieniędzy. Źródła były różne, Brandenburgia zaangażowała się tak samo jak miasto Poczdam. Minister ds. kultury Michael Naumann zapewnił pomoc federalną. Zasadniczą rolę odegrały dotacje z Unii Europejskiej.

***
Kiedy neonaziści z Poczdamu pobili w ubiegłym roku Afrykańczyka, miejscowi artyści wymyślili projekt "Daj znak". Każdy z pracowników Schiffbauergasse nosił wtedy znaczek "Jestem z ..." z barwami swojego kraju. Okazało się, że na Schiffbauergasse jest ponad 20 narodowości. Teraz wzornicy z Volkswagen Design Center zaprojektowali ławkę z szlachetnego drewna. Na jej siedzeniu wszystkie kraje zebrane w ramach projektu łączą się jak puzzle. Stanie na brzegu jeziora z widokiem na Poczdam. A Schmidt-Roßleben snuje następne pomysły. - Niedługo ostatnie wojsko opuści teren. Bundeswehra zamyka jednostkę. Może najstarsze koszary w Niemczech zasiedlą najmłodsze firmy nowych technologii. Codziennie ktoś prosi mnie o wynajęcie biura na Schiffbauergasse. Zapraszamy też grupy artystyczne: projektantów, grafików, biura koordynujące projekty artystyczne. Bo tylko jeśli zachowamy równowagę między sztuką a biznesem, cały projekt może się udać. Każda większa firma, która chce zainwestować na Schiffbauergasse, sprawdza też, jaka jest oferta kulturowa - podkreśla. - Przecież pracownicy "globalnych" firm szukają jak najlepszych warunków dla swoich rodzin. Dla Oracle, na przykład, ważne było, że budowaliśmy teatr. Inaczej wycofaliby się z Poczdamu.

Friederike Lippold - niemiecka slawistka, historyczka sztuki i tłumaczka.
Quote:
Jarosław Piotrowski: Starą Gazownię przegramy, ale walczyć warto
* Jarosław Piotrowski, publicysta, w latach 2005-2008 redaktor naczelny "Głosu Wielkopolskiego"

Uczestnicy dyskusji toczącej się na łamach "Gazety" uparcie przekonują możnych tego miasta do korzyści wynikających z niebanalnego zagospodarowania terenu Starej Gazowni. Rzecz w tym, że dla władz nie są to żadne korzyści - pisze Jarosław Piotrowski*

Kłaniam się nisko redaktorom, którzy wywołali na łamach "Gazety Wyborczej" temat Starej Gazowni, bo dobrze przysłużyli się Poznaniowi. Trochę im też zazdroszczę, bo to dla dziennikarza wielka satysfakcja znaleźć tak ważny temat i doprowadzić do gorącej dyskusji, w której bierze udział grono niezwykle zacnych poznańskich osobowości. Nie zmienia to wszakże mojego przeświadczenia, iż cała ta akcja skończy się porażką - Aquanet sprzeda dawną przepompownię, jej nowy właściciel uruchomi tam ową przysłowiową hurtownię płytek, zaś władze Poznania będą nam wszystkim po raz kolejny udzielały "lekcji ekonomii".

Skąd ten mój pesymizm? Najkrócej mówiąc - z doświadczenia. Od lat bowiem prezydent Ryszard Grobelny i jego najbliżsi współpracownicy preferują model rozwoju miasta, w którym liczą się wyłącznie wskaźniki. Dobre jest to, co się da przetworzyć na słupki. Jeśli słupków nie ma, to wedle władz Poznania nie ma rozwoju.

Stąd bezsensowne jest mówienie o kulturotwórczej roli miejsc takich, jak Stara Gazownia. Tego się przecież nie da wyliczyć ani w złotówkach, ani nawet w euro; dla ekonomicznej szkoły Ryszarda Grobelnego i jego współpracowników nie ma to więc żadnej wartości. Stowarzyszenia? A cóż one produkują, jakie płacą podatki? Chcą tylko miejskich pieniędzy i ciągle mają o coś pretensje.

Wiem, że szarżuję, że może jestem trochę dla władz Poznania niesprawiedliwy. Czynię to świadomie, bo uczestnicy dyskusji toczącej się na łamach "Gazety Wyborczej" uparcie przekonują możnych tego miasta do korzyści wynikających z niebanalnego zagospodarowania terenu Starej Gazowni. Rzecz w tym, że dla władz nie są to żadne korzyści, bo przecież zmierzyć ich się nie da. Hurtownia, to miejsca pracy i dochody z podatków. Artyści, to wydatki, a czasem i bałagan.

Gdyby myślenie było inne, to już od dawna byłby porządek organizacyjny w całej tak zwanej sferze kultury. Tymczasem przeciętny poznaniak nie zdaje sobie sprawy z absurdów tu panujących. Nie wie na przykład, że jeden teatr jest w gestii marszałka, a drugi - prezydenta. Nie wie, że Filharmonia, nomen omen, Poznańska finansowana jest przez samorząd wojewódzki. Jej kłopoty lokalowe, podobnie, jak Polskiego Teatru Tańca biorą się pewnie i z tego "umocowania" organizacyjnego. Stąd, choć kibicuję i kiedyś nawet brałem czynny udział, nie wróżę pani dyrektor Ewie Wycichowskiej sukcesu w heroicznej walce o własną siedzibę.

Nie namawiam oczywiście do tego, by całą sferę poznańskiej kultury przejął samorząd miejski. Dziwię się natomiast, że nie ma żadnej na ten temat dyskusji, że nie koordynuje się programów inwestycyjnych związanych z kulturą. Bierze się to z tego, o czym już pisałem wyżej - dla władz Poznania kultura jest po prostu kosztem.

Dopóki tego rodzaju myślenie będzie dominować, nic nie wyjdzie z żarliwych publikacji artystów, urbanistów i architektów. Oni wydrukują szlachetne wizje zagospodarowania Starej Gazowni, a prezydent Frankiewicz powie, że nie ma pieniędzy. Oni będą przekonywać do budującego poznańską społeczność planu stworzenia jakiegoś centrum kultury, a prezydent Grobelny omówi powinności ekonomiczne Aquanetu, jako spółki. Prezydent Stępień zaś nie będzie o niczym wiedział.

Znowu daję się ponieść emocjom. Nie umiem jednak być spokojnym, gdy od lat nie dostrzega się w Poznaniu tej prostej prawdy, że kultura jest niesłychanie opłacalna, że tworzenie miejsc magicznych, centrów, w których artyści spotykają się ze społeczeństwem, to ogromna korzyść. To prawda, trudna do zmierzenia, ale przecież dzięki sztuce, kulturze ludzie są lepsi. A to się opłaca również w wąsko pojmowanych kategoriach ekonomicznych.

I jeszcze trochę o polityce. W tej dyskusji wypowiadali się europoseł Filip Kaczmarek i wicemarszałek Senatu Marek Ziółkowski, zabrakło natomiast (przynajmniej do tej pory) głosu przewodniczącego Rady Miasta - Grzegorza Ganowicza. Tych trzech panów łączy jedno, są członkami partii, która w miażdżący sposób wygrała w Poznaniu wybory parlamentarne. Jeśli chce wygrać następne, musi zacząć zajmować jasne stanowisko w poznańskich sprawach. Szlachetny głos profesora Ziółkowskiego niestety nie wystarczy. Poza tym prezydent Grobelny udzielał już lekcji Platformie, może przyszedł czas na rewanż

Dzieląc się pesymizmem, nie wierząc w to, że dyskusja o Starej Gazowni zakończy się sukcesem, mimo wszystko się cieszę. Mocno bowiem wierzę w to, iż coś się w Poznaniu zmieni. Nawet jeśli nikt nie będzie teraz rozmawiał z wymyślonym przez redaktora Włodzimierza Nowaka stowarzyszeniem stowarzyszeń, to ono powstanie, będzie krzyczeć, będzie inspirować i w końcu przekona władze miasta, że Poznań, to coś więcej niż słupki, tabelki i wykresy. Już wiemy, że książki nie płoną, pora dowieść, iż rozumiemy, że miasta żyją. Życie zaś, to i ciało, i dusza. Na przykład zaklęta w Starej Gazowni.
Quote:
Gauden o Starej Gazowni: Takiej poruty nie wytrzymam

To będzie najpierw śmiech i wstyd a potem jęk grozy w całej Polsce jeśli się okaże, że tę gazownię zniszczyliśmy - mówi Grzegorz Gauden*



Violetta Szostak: Kiedy umawialiśmy się na rozmowę o Starej Gazowni ostrzegł Pan, że będzie używał brzydkich wyrazów.

Grzegorz Gauden: Bo brakuje mi słów, przychodzą mi na myśl tylko przekleństwa, kiedy słyszę jak władze miasta mówią o gazowni takie rzeczy: „może ktoś to kupi i może zrobi coś fajnego”! Ta beztroska władz jest dla mnie zupełnie niewyobrażalna.

Gazownia to jest unikalna rzecz, no ileż miast coś takiego ma! W takim miejscu! Marnowanie tego to jest niszczenie dziedzictwa Poznania.

Ja gazownię bardzo dobrze znam od dzieciństwa, bo mieszkałem od urodzenia na Starym Rynku i chodziłem prawie codziennie z ojcem na spacery ulicą Grobla nad Wartę. Pamiętam jeszcze czasy, gdy wytwarzano tam gaz. I ten stary kanał Warty, i most na Chwaliszewie. I Ciepły Rowek.

Jeżeli ktoś nie jest w stanie wyobrazić sobie i wymyślić planów, którymi wkomponuje tę zupełnie fascynującą, w skali europejskiej unikalną architekturę, w przestrzeń miasta i zrobi tam rzecz atrakcyjną dla ludzi, dla Poznania - to nie wiem, jaką on ma wizję miasta?

To jest ośmieszanie Poznania. Jeżeli miasto samo zabija najwartościowsze części swojej architektury, to co się dziwić, że się z Poznania śmieją.

Śmieją się?

- Oczywiście. Choć zauważają nas ciągle jeszcze. Śmieją się, że jesteśmy nieruchawym miastem, które nie ma żadnego pomysłu na przyszłość. Samozadowolenie kwitnie, a żadnych oryginalnych pomysłów, niczego co pchnęłoby miasto do przodu. Otłuszczenie i zgnuśnienie. Żadnej odwagi. Żadnych aspiracji. Groza!!! Ma być pozamiatane. Posprzątane. Wystarczy. To pokażemy gościom i inwestorom. Tak chcemy być postrzegani. To jest śmierć miasta. Widziałem w Szwecji jak Malmoe latami harowało, aby zdjąć z siebie takie odium symbolu nudy i prowincjonalności. Dziś kwitnie. Ciągnie tam hi-tech i wykształceni ludzie z całej Szwecji. Chińska delegacja była tam teraz, żeby obejrzeć niezwykły budynek, który odważyli się postawić, a kiedyś wydawał się w skali Szwecji ekstrawagancją. Chińczycy chcą postawić taki sam u siebie. Inwestorzy stoją w kolejce. Ceny nieruchomości rosną nieustannie. Poznaniowi wydaje się ciągle, że jest w pierwszej lidze w Polsce. Katastrofa nadciąga. Będziemy prowincjonalnym miastem w Polsce. Mentalnie to już II liga. Pociąg zatrzymuje się, na razie, między Berlinem i Warszawą. A kiedyś przestanie, bo po co? W Europie to będzie V albo VI liga. Albo gorzej. Unia Europejska da wtedy jeszcze pieniądze aby zbudować kolejową obwodnicę Poznania i pociągi międzynarodowe nie będą musiały nawet przejeżdżać przez Poznań. To oszczędzi nam przynajmniej wstydu, jaki wywołuje widok dworca i okolic. To, że w Poznaniu się jeszcze ludziom żyje wygodnie, jak twierdzą mieszkańcy w badaniach, to prawda. Mogę poszukać setek miast w Europie, których mieszkańcy mają taką samą opinię o swoich miastach. Ktoś słyszał o tych miastach? Jeśli poznaniakom to wystarczy, jeśli chcą żyć na prowincji - proszę bardzo.

Władze pytają: skąd wziąć pieniądze na zagospodarowanie gazowni i to na dodatek takie, jakie chcielibyśmy - na cele kultury, a nie na ładny supermarket czy apartamentowiec.

- Od znalezienia odpowiedzi na to są władze miasta! Jeżeli mówią, że nie mają pomysłu na wykorzystanie rzeczy unikalnej w skali europejskiej i im to przeszkadza, to niech się podadzą do dymisji. Przyjdą ludzie, którzy będą mieli pomysły. Takie tłumaczenie to jest lenistwo. Trzeba zacząć pracować nad gazownią. I nad wizerunkiem Poznania!!! Ale przede wszystkim nad wizją. To moje miasto, tu się urodziłem i wyrosłem, skończyłem studia. Wszędzie jestem emigrantem, tylko nie w Poznaniu. Zawsze i wszędzie o tym mówię. Teraz Krakusom, bo w Krakowie kieruję Instytutem Książki. Dlaczego mam się wstydzić za Poznań?! A władze miasta? Mają mieć wizję, wiedzieć dokładnie czego się oczekujemy do nich my poznaniacy, sprecyzować warunki dla inwestorów, wymusić je na inwestorach. Miasto ma takie instrumenty. Tak robi Londyn, Berlin i inne miasta w Europie z obiektami i dzielnicami przemysłowymi. Przekształcają je w perełki. Tam nikt nie przyglądałby się, jak coś tak cennego marnowane jest po kawałku i nie mówiłby "a nuż coś tam się zbuduje?". Istnieje partnerstwo publiczno-prywatne, rodzaj spółki między miastem a prywatnym inwestorem, można tam szukać środków. Istnieją plany zagospodarowania, którymi można wymusić rozwiązania. Ale jak mogą przyjść atrakcyjni inwestorzy do miasta, które nie wykazuje wyobraźni, rozmachu, wizjonerstwa w myśleniu o przyszłości?

Mamy ambicje metropolitalne.

- Ale z takim myśleniem nie będziemy metropolią przyciągającą ludzi, inwestorów, zaawansowane technologie, tylko gminą. Przecież w tej chwili na świecie miasta, które ubiegają się o hi-tech, budują też atrakcyjną ofertę kulturalną. To warunek podstawowy. Dotyczy to też przestrzeni miejskiej. Aby przyciągnąć ludzi i najlepszych inwestorów, trzeba być miastem atrakcyjnym. Chyba, że chce się być centrum produkcji opon, gwoździ i europalet.

Dla wielkich nowoczesnych korporacji, które rekrutują i wysyłają w świat najlepszych ludzi, bo taka jest przyszłość gospodarki, jest ważne wszystko. Nie tylko budynek gdzie będą pracować ich ludzie, ale też otoczenie: gdzie ich ludzie pójdą po pracy, gdzie będą się rozwijać ich dzieci, czy mieszkają w mieście, który ma europejski lub światowy oddech, czy swoim kolegom w korporacji nie powiedzą, że zostali zesłani i do jakiegoś prowincjonalnego, stepowego miasta na wschodzie. Jak tak dalej pójdzie, to będą to instruktorzy przyuczający poznaniaków do wykonywania nieskomplikowanych czynności manualnych. Zadania umysłowe znajdą inne lokalizacje w Polsce i Europie. Poznań chce pretendować do tytułu europejskiej stolicy kultury? Dobrze, tylko zapytałbym władze miasta, jak mieści się w tym marnowanie materialnego dziedzictwa Poznania, bo tak ewidentnie postrzegam to, co dzieje się z gazownią. Teraz stracimy dla miasta to miejsce, a potem pewnie Starą Rzeźnię, bo dlaczego by nie, i zostanie nam wielka płyta na Ratajach.

Tak jak Pan zapowiadał - emocjonalnie Pan mówi.

- Moje emocje są uzasadnione. Jestem Poznaniakiem i chcę być z tego dumny. Uważam, że jeśli poznaniacy, młodzież, artyści, studenci, nie zaprotestują, nie wymuszą zamiany myślenia, a jak trzeba nie pójdą i nie zorganizuję strajku okupacyjnego w gazowni, to nie ma co myśleć o rozwoju miasta. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Młodzi, ruszcie się. Albo będzie wam wstyd przyznawać się skąd pochodzicie.

Powtarzam: to będzie najpierw śmiech i wstyd a potem jęk grozy w całej Polsce jeśli się okaże, że tę gazownię zniszczyliśmy. Takiej poruty nie wytrzymam.

* Grzegorz Gauden - dyrektor Instytutu Książki, były redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i prezes wydawnictwa Presspublica. Mieszka i pracuje w Warszawie i Krakowie. Jest absolwentem III LO w Poznaniu i wydziału prawa i administracji UAM
Quote:
Niepospolite ruszenie w obronie Starej Gazowni!

- Gaz dla sztuki! - skandowano. - Co za miejsce - podziwiano i fotografowano bez końca. Ilu nas było? Tłum! Ponad 500 osób przyszło w sobotę do Starej Gazowni, angażując się w akcję jej ratowania


- Gdzie wy tak idziecie? - jakiś przechodzień aż przystanął zdumiony, widząc kilkuset ludzi, idących w sobotnie południe ulicą Grobla. Wyglądało jak wielka manifestacja albo jak wybuch rewolucji.

Cel był taki: idziemy zwiedzić Starą Gazownię, zabytkowy kompleks poprzemysłowych budynków, o niepowtarzalnej architekturze. Wycieczka to część debaty-akcji, którą zainicjowaliśmy na łamach "Gazety" przed dwoma tygodniami. Apelujemy, by władze miasta zawalczyły o zagospodarowanie Gazowni na cele kultury, nie pozwoliły zmarnować tego cennego terenu. Impulsem stały się plany miejskiej spółki Aquanet, która chce sprzedać jeden z zabytkowych budynków, istotną część Starej Gazowni.

Nie wiedzieliśmy, ile osób przyjdzie, nie robiliśmy zapisów. Zaprosiliśmy wszystkich poznaniaków, którzy chcą zobaczyć to miejsce niedostępne na co dzień i którym nie jest obojętne, co stanie się z nim w przyszłości. Odpowiedź była wspaniała!

O godz. 11 - na którą zaplanowaliśmy pierwszą turę wycieczki - na skwerze przy ul. Grobla stanęło 300-400 ludzi. Godzinę później stawiło się niewielu mniej! Przyszli studenci i starsi poznaniacy, architekci, artyści, ludzie poznańskich środowisk twórczych...

- Piękna! Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz tu jestem, na studiach jeździliśmy oglądać architekturę industrialną do Łodzi i na Śląsk, a tu pod nosem mamy taką perłę - podziwiała zabytkowy budynek kotłowni jedna z poznańskich historyczek sztuki.

Drzwi do budynku filtrów - tego, który Aquanet chce właśnie wystawić na przetarg - były zamknięte, ale poznaniacy ustawili się w kolejce, żeby zajrzeć do środka przez małą okrągłą szybkę. - Jakie paradne schody, jak w operze! - podziwiali.

O historii Gazowni opowiadał Zygmunt Wieczorek, który przepracował w niej 42 lata. (Na początku zawiódł mikrofon, przepraszamy!) O architekturze opowiadał historyk sztuki Zenon Pałat.

- Od urodzenia mieszkam w Poznaniu, ale nie miałam zielonego pojęcia, co tutaj jest. Przyłączę się do każdej akcji, która może pomóc w ocaleniu tego miejsca - mówiła starsza poznanianka. Ludzie fotografowali, kręcili filmy. Druga grupa zakończyła zwiedzanie oklaskami. - Bardzo dobry pomysł, żeby pokazać poznaniakom Gazownię - mówili. Podsuwali pomysły na jej rewitalizację.

- A może wydrukujmy cegiełki? - proponowali. - A gdzie można się podpisać? - dopytywała pani, która pierwsza zaczęła klaskać. - No, pod jakimś apelem do prezydenta Grobelnego. Zbierzmy tysiące podpisów - proponowała.

Prezydent Ryszard Grobelny zwiedzał z nami, przyszedł zobaczyć Gazownię razem z córką.

- Skąd wziąć pieniądze? - pytał, odpowiadając na apele zebranych o zagospodarowanie tego miejsca.

- Ten teren jest bezcenny! - mówili ludzie.

- Poznaniakom zależy, proszę zobaczyć, ilu ludzi przyszło.

- Gaz dla sztuki! - skandowali artyści z Polskiego Teatr Tańca. Zatańczyli na placu przed kotłownią. Przyszli w koszulkach z napisem "Teatr Bezdomny". Bo teatr, którym Poznań się chwali, nie ma swojej siedziby. W sobotę właśnie świętował jubileusz 35-lecia, dyrektor teatru Ewa Wycichowska cały jubileuszowy wieczór przesiedziała w ciasnej klatce - bo teatrowi jak tlenu potrzeba przestrzeni. Jeden z budynków Gazowni po zagospodarowaniu mógłby stać się siedzibą teatru (relacja z wieczoru w PTT na s. 7 "Gazety").

Ten pomysł poparł właśnie marszałek województwa Marek Woźniak, jest gotów partycypować w kosztach. Woźniak uważa, że siedziba PTT w Starej Gazowni spowodowałby ożywienie tego fragmentu miasta. - Przestrzeni dla takich funkcji teatralnych w mieście nie ma. A w Starej Gazowni znalazłaby się też przestrzeń dla gości Polskiego Teatru Tańca, którzy tłumnie przyjeżdżają na warsztaty - mówi marszałek. - Jestem gotów usiąść z prezydentem i wybrać jakąś koncepcję - podsumowuje.
Quote:
Ganowicz: Przyłączmy Gazownię do Poznania

Opinia Przewodniczącego Rady Miasta Poznania.

Od dwóch tygodni śledzę na łamach "Gazety" dyskusję dotyczącą terenów Starej Gazowni i nie zamierzałem się w niej wypowiadać, ponieważ jestem przekonany, że ważniejsze od prowadzenia niekończących się dyskusji jest podjęcie konkretnych działań. Dziś zabieram głos wywołany do odpowiedzi przez pana Jarosława Piotrowskiego [artykuł byłego redaktora naczelnego "Głosu Wielkopolskiego" drukowaliśmy w piątek - przyp. red.], by jasno przedstawić swoje stanowisko.

Podobnie jak uczestnicy dyskusji w "GW", jestem przekonany, że tereny Gazowni to ważny fragment Poznania i należy zagospodarować go w sposób chroniący niezaprzeczalne walory architektury, a jednocześnie jak najlepiej wykorzystać dla mieszkańców Poznania. Najważniejszy cel to otwarcie terenów zabytkowej architektury przemysłowej i włączenie ich do wspólnej przestrzeni miejskiej. Istotne jest też nawiązanie do toczącej się wciąż dyskusji o zagospodarowaniu terenów starego koryta Warty. Żeby podjąć to wyzwanie, trzeba zastanowić się, jak ten fragment Poznania ma wyglądać i jakie funkcje realizować. Jest to ważne zadanie dla Miasta. Pisząc Miasto dużą literą, mam na myśli nas wszystkich, bo Miasto to przecież my wszyscy: mieszkańcy miasta, tu żyjący, tu mieszkający, tu uczący się, pracujący i tworzący. Między innymi z tego powodu odpowiada mi myśl artykułu Włodzimierza Nowaka, rozpoczynającego dyskusję o Gazowni, ponieważ apeluje on o powołanie wspólnej reprezentacji tych wszystkich, którzy chcą o Gazowni twórczo myśleć. W zaplanowaniu przestrzeni Gazowni ważny jest udział władz Poznania, ale też dużą rolę muszą odegrać zarówno przedstawiciele środowisk twórczych, jak i właściciele terenu czy potencjalni inwestorzy. W wypowiedziach publikowanych w ostatnim tygodniu w "Gazecie" wspominane są rozmaite przedsięwzięcia realizowane w poprzemysłowych obiektach w innych miastach, polskich i europejskich. We wszystkich przykładach dobrych realizacji na terenach podobnych do Gazowni, wprost lub w tle, pojawiają się liderzy środowisk, którzy te przedsięwzięcia inspirują i realizują. Potrzeba nam w Poznaniu takich liderów!

W dyskusji o sposobie wykorzystania terenów miejskich, zwłaszcza tak niezwykłych jak Gazownia, istotny jest udział władz miejskich. Samorząd ma w ręku ważne narzędzie, jakim jest plan zagospodarowania przestrzennego. Mam nadzieję, że na najbliższej sesji, na początku lipca br., Rada Miasta podejmie uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego terenów Gazowni. Potrzebna będzie wtedy publiczna dyskusja wszystkich zainteresowanych środowisk. W mądrej debacie widzę szanse na określenie kształtu przestrzennego Gazowni, rewitalizację obiektów zabytkowych oraz na zaproponowanie programu funkcjonalnego tej części Poznania. Być może o ostatecznym kształcie planu zagospodarowania przestrzennego powinien zdecydować konkurs.

Toczona wokół przyszłego planu zagospodarowania dyskusja dotyczyć powinna nie tylko idei, ale też praktycznych sposobów realizacji tych idei, czyli finansowania. Wiem, że narażam się w tej chwili na zarzut bycia "buchalterem", ale realizowanie idei kosztuje. Jestem jednak przekonany, że są sposoby, by znaleźć środki na inwestycje i utrzymanie miejsca, które będzie miało charakter nie tylko komercyjny. Pamiętajmy też, że nie można w tej dyskusji pominąć właścicieli terenów Gazowni. Dlatego właśnie, w najbliższych dniach, zamierzam spotkać się z nimi, aby podjąć rozmowę o tym, co wspólnie możemy uczynić.

Nie jestem takim pesymistą jak pan Jarosław Piotrowski i nie ulegam pesymistycznym nastrojom większości wypowiedzi na łamach "Gazety". Chciałbym, żeby teren Gazowni stał się szczególnym miejscem w Poznaniu i ufam, że jest to możliwe. Ale miejsc takich nie da się odgórnie zadekretować. One powstają w czasie, dzięki szczególnym ludziom. Podejmijmy więc wspólny wysiłek i zdobądźmy się na wzajemną życzliwość.
Quote:
Stara Gazownia otwarta na sztukę


O planach utworzeniu centrum kultury w Starej Gazowni rozmawiali uczestnicy dyskusji, którą zorganizował Polski Teatr Tańca.

- Niestety, to nie Stara Gazownia. Jeszcze nie - tymi słowami Ewa Wycichowska przywitała kilkunastu gości zgromadzonych w niewielkim pokoju wynajmowanym przez teatr w Szkole Baletowej przy ul. Koziej. Zespół PTT, obchodzący właśnie jubileusz 35-lecia istnienia, nigdy nie miał własnej siedziby i sceny.

Na wtorkowe spotkanie przyszli m.in. poseł Marek Zieliński, przewodniczący komisji kultury Antoni Szczuciński, historyk sztuki Andrzej Pazder, radna Katarzyna Kretkowska i były prezydent Poznania Andrzej Wituski.

Andrzej Wituski: - Czuję się współwinny, że nie potrafiłem zapewnić temu teatrowi należnego mu miejsca jeszcze za mojej kadencji. Ale cieszę się, że właśnie w roku jubileuszu tego teatru pojawia się szansa, by naprawić mój błąd zaniechania, a jednocześnie przywrócić mieszkańcom tego miasta tak niezwykłe miejsce, jakim jest Stara Gazownia. W tej sprawie jednak trzeba by już przestać deliberować, a zacząć szukać konkretnych rozwiązań.

Antoni Szczuciński: - Coś dla kultury na terenie Gazowni bez wątpienia trzeba zrobić. Gdyby miał tam powstać ośrodek taki, jak Centrum Kultury, to miasto mogłoby go dotować. Nie możemy być jednak inwestorem takiego przedsięwzięcia.

Katarzyna Kretkowska: - Dla dobra potencjalnego centrum kultury trzeba teraz dopilnować kilku rzeczy: wstrzymać sprzedaż Gazowni, wywołać plan zagospodarowania tej przestrzeni i nie dopuścić do wprowadzenia tam "mieszkaniówki", bo tego typu inwestycje kłócą się z muzyką i tańcem. Myślę, że otwarcie Gazowni na różne dziedziny sztuki przyciągnie w to miejsce rozmaitych inwestorów. Kultura nie jest tylko wydatkiem i problemem, jak nauczyliśmy się myśleć w Poznaniu. Kultura może także napędzać pieniądz. Żeby taka wizja się ziściła, potrzebny jest jednak dobry biznesplan.

Andrzej Pazder: - Centrum Sztuki w Starej Gazowni to nie zaspokojenie braków lokalowych bezdomnych artystów, a próba wykreowania w naszym mieście nowej jakości.

Ewa Wycichowska: - Chcemy robić więcej, szerzej, współpracować z artystami z innych dziedzin. Właśnie taka sztuka, polegająca na wymianie doświadczeń, sztuka z pogranicza dyscyplin, ciekawi dziś świat.

Przypomnijmy, że społeczną debatę na temat zagospodarowania terenów po dawnych Zakładach Siły, Światła i Wody nasza "Gazeta" prowadzi od kilkunastu dni. Apelujemy do władz miasta o wstrzymanie sprzedaży należącego do Aquanetu budynku filtrów i stworzenie spójnej wizji wykorzystania zabytkowego poprzemysłowego kompleksu nad Wartą.

W czwartek do sprawy Starej Gazowni powrócą poznańscy radni podczas posiedzenia komisji kultury. Odbędzie się ono o godz. 17 w Sali Błękitnej Urzędu Miasta. Wszyscy, którzy są zainteresowani losami Gazowni, mogą wziąć w nim udział.
wszystkie artykuły pochodzą z GW.
Myśle, że w tej sprawie w najbliższym czasie będzie sie wiele mówić i nawet jak temat ucichnie to wcześniej czy później powróci. Dlatego zakładam ten wątek i zapraszam do dyskusji
__________________
Kiedy urzędnicy mówią, że "Tego nie da się zrobić", zwykle mają na myśli "Nigdy nie robiliśmy tego w taki sposób"
"Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu"
Arki89 no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 
Old June 18th, 2008, 12:10 PM   #2
Gogson
PoznańskiCiekawski
 
Gogson's Avatar
 
Join Date: Oct 2007
Location: POZnan*
Posts: 557
Likes (Received): 3

to chyba Twoj najdluzszy post co??
Gogson no está en línea   Reply With Quote
Old June 19th, 2008, 09:05 AM   #3
Arki89
IdP, RO Junikowo
 
Arki89's Avatar
 
Join Date: Jun 2006
Location: POZnan*
Posts: 2,961
Likes (Received): 457

si

Quote:
Spółka pomysłem na Starą Gazownię

Zmobilizowaliśmy polityków do działania. Przewodniczący rady miasta Grzegorz Ganowicz zwołał naradę; padła propozycja utworzenia spółki dla rewitalizacji Gazowni. A wkrótce rozmowa prezydenta z marszałkiem województwa


Jakie są efekty spotkania zorganizowanego przez Ganowicza? - Wszyscy zgodziliśmy się, że Stara Gazownia to teren, który jest dla miasta cenny i trzeba go chronić - mówi Ganowicz. W rozmowie wzięli udział m.in.: prezydent Ryszard Grobelny, przewodniczący komisji kultury rady miasta Antoni Szczuciński, szef wydziału urbanistyki i architektury UM Andrzej Nowak i radny Juliusz Kubel. Byli też przedstawiciele dwóch z trzech firm, do których obecnie należy Stara Gazownia: Aquanetu i Wielkopolskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego.

Ganowicz zaznacza, że widzi Starą Gazownię jako teren pełniący nie tylko funkcje kulturalne. - Te funkcje powinny być tam wymieszane, oprócz kulturalnych muszą być również komercyjne - przekonuje. Oprócz uzgodnienia, że Stara Gazownia "jest cenna i trzeba ją chronić", uczestnicy spotkania podjęli też trzy konkretne deklaracje. Po pierwsze: że na lipcowej sesji rady miasta zostanie podjęta uchwała o wywołaniu planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu (co już wcześniej obiecał "Gazecie" prezydent Grobelny). Po drugie: że w dyskusji trzeba wziąć pod uwagę wyniki konkursu na koncepcję zagospodarowania Starej Gazowni z 2006 r. I po trzecie: że trzeba dalej szukać formuły, w której miasto i firmy mogłyby coś wspólnie na terenie Starej Gazowni stworzyć.

Taką formułą mogłaby być spółka celowa miasta i firm, do której mogliby wejść również przyszli inwestorzy. - Wszyscy, łącznie z przedstawicielami Wielkopolskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego, uznali tę ideę za bardzo interesującą - mówi Ganowicz.

- Jesteśmy otwarci, ale konkretne deklaracje z naszej strony będą mogły zapaść, kiedy dostaniemy bardzo poważną propozycję - mówi Leszek Łuczak, rzecznik prasowy WOSD. - Oczywiście, każdy nasz ruch będziemy musieli skonsultować z naszym właścicielem, czyli z PGNiG.

Antoni Szczuciński, przewodniczący komisji kultury RM: - Zawiązanie spółki celowej może być szansą na rozwiązanie problemu Starej Gazowni. Pod warunkiem jednak, że teren będzie miał w dużym stopniu charakter kulturalny i że ze strony środowisk kultury pojawią się projekty, które będą w stanie teren Gazowni wypełnić.

Pierwsze pomysły już są. W Centrum Kultury, które miałoby powstać na terenie Starej Gazowni, swoją siedzibę chciałby znaleźć Polski Teatr Tańca. Zwolennikiem tego pomysłu jest marszałek województwa Marek Woźniak. Marszałek wysłał do prezydenta Ryszarda Grobelnego list z zaproszeniem do dyskusji na temat utworzenia w Starej Gazowni Centrum Kultury z siedzibą PTT. Woźniak zadeklarował nawet, że jest gotów rozpocząć z sejmikiem województwa rozmowy o przekazaniu funduszy na ten cel. O jakie kwoty chodzi? - O konkretach będziemy mogli rozmawiać, kiedy prezydent Grobelny odpowie na list marszałka - mówi Tomasz Grudziak, zastępca dyrektora gabinetu Marka Woźniaka. Już wiadomo, że odpowiedź będzie pozytywna. - Myślę, że panowie spotkają się, jak tylko marszałek Woźniak wróci z Brukseli - odpowiada Anna Szpytko, rzeczniczka prezydenta Grobelnego.

Dzisiaj, o godz. 17 w Sali Błękitnej Urzędu Miasta, odbędzie się posiedzenie komisji kultury, które w dużej części będzie poświęcone Starej Gazowni. Wstęp wolny dla wszystkich zainteresowanych tematem.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań


Co do Gazowni to wg mnie ukazuje ona po raz kolejny problem naszych władz-brak wizji na to jak miasto i dane miejsca mają wyglądać w przyszłości. Świadczą chociażby o tym słowa wc prezydenta-jak kupi to prywatny inwestor to może zrobi coś fajnego. (a jak nie to nie, takie życie..).
Sama Gazownia moim zdaniem powinna być tez rozpatrywana nie tylko jako sama Gazownia, ale razem z pobliskim nabrzeżem Warty oraz terenem starego koryta. Są to tereny obok niej najbardziej atrakcyjne, a w przypadku starego koryta-łączące ją z obszarem Rynku i pobliskich uliczek.
Co Wy o tym myslicie? Co sie w Starej Gazowni powinno znaleźć?
__________________
Kiedy urzędnicy mówią, że "Tego nie da się zrobić", zwykle mają na myśli "Nigdy nie robiliśmy tego w taki sposób"
"Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu"
Arki89 no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 
Old June 20th, 2008, 02:02 AM   #4
sky_POZ
cyber-barok
 
sky_POZ's Avatar
 
Join Date: Jan 2007
Location: Poznań
Posts: 2,094
Likes (Received): 0

Quote:
Pytanie, czy my się staramy o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury czy Europejskiej Stolicy Budownictwa Mieszkań przez developerów? - pytał dziś na posiedzeniu Komisji Kultury radny Szymon Szynkowski vel Sęk.

Tematem głównym posiedzenia była sprawa Starej Gazowni, a jak ważna była ta sprawa przynajmniej dla części poznaniaków, mógł świadczyć fakt, że w posiedzeniu komisji od początku do końca brał udział nie tylko wiceprezydent odpowiedzialny za kulturę, czyli Maciej Frankiewicz, ale także prezydent Ryszard Grobelny. Przyszło też wielu widzów: w Sali Błękitnej Urzędu Miasta zabrakło miejsc.
Na początku Andrzej Nowak, dyrektor Wydziału Architektury i Urbanistyki przypomniał radnych historię planów dotyczących zagospodarowania Starej Gazowni – od przywrócenia Warty w starym korycie poprzez budowę trasy przelotowej brzegiem rzeki po zabudowę biurowo – hotelową przynajmniej części terenu.
Do realizacji żadnej z tych koncepcji nie doszło i zdaniem prezydenta Grobelnego nadal nie ma na to szans – jeśli pieniądze na rewitalizację miałyby pochodzić z kasy miasta.
- Miasto nie ma takich środków – powiedział krótko prezydent, przypominając jednocześnie zaplanowane na najbliższe lata inwestycje w tej dziedzinie, z Biblioteką Raczyńskich i Teatrem Muzycznym na czele, które pochłoną wszystkie pieniądze przeznaczone na kulturę. A chodzi o znacznie więcej: jego zdaniem na rewitalizację całości Gazowni potrzebny były miliard złotych.
- Mówimy o nowej siedzibie dla Teatru Muzycznego od lat, a on ciągle jest w tym samym miejscu – kontrował radny Szynkowski vel Sęk. - To samo z Biblioteką Raczyńskich. Czy wszystkie miejsca w Poznaniu takie jak Gazownia, Rzeźnia czy Zajezdnia przy Gajowej mają paść ofiarą gorączki ekonomiczno – developerskiej?
Ale brak środków to nie jedyny problem – pozostają kwestie prawne. Teren Gazowni nie jest własnością miasta, więc miasto nie bardzo może ingerować w jego zagospodarowanie, chyba że go wykupi. Rozwiązaniem byłoby na przykład – jak powiedział prezydent Grobelny – założenie przez właścicieli terenu czyli PGNiG, Aquanet i Gaz System spółki celowej, do której miasto mogłoby później przystąpić, a która zajęłaby się zagospodarowaniem terenu. Nieoczekiwanie okazało się jednak, że o opinię prawną można zapytać kogoś, kto ma za sobą rewitalizację bardzo podobnego obiektu i w podobnej sytuacji. Dyrektor PTT Ewa Wycichowska zaprosiła na posiedzenie komisji Andrzeja Walczaka z grupy Atlas, która wyremontowała jedną ze starych łódzkich fabryk przed festiwalem Camerimage. Tu też miasto nie było właścicielem obiektu, a jednak udało się go skomunalizować – fakt, że jest taka możliwość prawna, był zaskoczeniem dla prezydenta Grobelnego i radnych – a później wyremontować, sprawiając, że stał się perełką architektoniczną Łodzi i siedzibą wspaniałego muzeum, do którego ściągają tłumy.
- Można to zrobić, ale to wy: prezydent i radni, musicie podjąć taką decyzję – podsumował Andrzej Walczak. – To od was zależy.
Ostatecznie radni ustalili, że przystąpią do prac nad zmianą planu inwestycyjnego Aquanetu, by nie dopuścić do sprzedaży Przepompowni, a podczas spotkań z marszałkiem będą się zastanawiać nad ustaleniem zasad wspólnego finansowania i wspierania instytucji kultury ważnych dla całego regionu. Rozpoczną się także prace urbanistyczne dotyczące tego terenu ze szczególnym uwzględnieniem funkcji kulturalnych tego terenu. A na następnym posiedzeniu komisja uchwali wniosek o oficjalnym wsparciu idei pozyskania siedziby dla PTT i zdobywania w tym celu wszystkich możliwych środków.
tutej.pl
sky_POZ no está en línea   Reply With Quote
Old June 23rd, 2008, 10:52 PM   #5
Popiel
Anty love
 
Popiel's Avatar
 
Join Date: Oct 2006
Location: Luxembourg
Posts: 5,884
Likes (Received): 531

Gazownia symbolem ESK 2016?


Stara Gazownia doskonale nadaje się na miejsce, które byłoby symbolem walki Poznania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Swoją siedzibę mógłby tam znaleźć nie tylko Polski Teatr Tańca, ale też Filharmonia Poznańska - przekonuje marszałek województwa Marek Woźniak.
Od trzech tygodni "Gazeta" walczy o przemyślane i spójne zagospodarowanie Starej Gazowni.

Michał Kopiński: W połowie czerwca wysłał pan do prezydenta Ryszarda Grobelnego list w sprawie Starej Gazowni. Zaproponował pan dyskusję i wspólne działanie. Prezydent odpowiedział: spotkajmy się. Czy do spotkania już doszło?

Marek Woźniak: - Spotkanie odbędzie się w tym tygodniu, zaraz po moim powrocie z Marsylii i po powrocie prezydenta Grobelnego z Warszawy. Czyli najpewniej już w środę.

Temat Starej Gazowni interesuje pana głównie w kontekście siedziby dla Polskiego Teatru Tańca. A czy ma pan wizję tego miejsca jako całości?

- Już ponad rok temu, podczas dyskusji w sprawie starań Poznania o uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r., zasugerowałem, że moim zdaniem bez pokazania jakiegoś nowego obiektu związanego z kulturą, bez materializacji tej idei, konkurowanie z innymi kandydatami do tego tytułu może być skazane na porażkę.

I Stara Gazownia nadaje się na taki namacalny symbol poznańskich starań o tytuł ESK 2016?

- Nie znam szczegółowo tych obiektów, ale myślę, że tak. Spójrzmy na przykład dwóch miast, które będą wspólnie dzierżyły tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2011 r. - estoński Tallinn i fińskie Turku. Te miasta wydadzą w związku z ESK po ok. 50 mln euro. I w ramach tych budżetów powstają nowe obiekty. W Tallinie jest to rewitalizacja starych doków portowych. Znajdzie się w nich miejsce na centrum handlowe, a nawet na inkubator przedsiębiorczości, ale dominować będzie funkcja kulturalna. Musimy iść tą drogą, bo bez pokazania czegoś nowego, materialnego, nie da się zostać Europejską Stolicą Kultury. Bez takiej inwestycji nasze starania będą tylko zabawą.

Na ile funkcja kultury musiałaby w Starej Gazowni dominować, żeby faktycznie stała się ona obiektem symbolem Poznania jako potencjalnej Europejskiej Stolicy Kultury?

- Ta funkcja z pewnością powinna być najbardziej widoczna. Nie powinno się jej szukać gdzieś po kątach.

Urządzenie w obiektach Starej Gazowni siedziby finansowanego z budżetu województwa Polskiego Teatru Tańca byłoby krokiem w tym kierunku. Jakie są na to szanse i - pytanie najważniejsze - ile by to kosztowało?

- Polski Teatr Tańca, mimo 35 lat funkcjonowania, nie ma siedziby z prawdziwego zdarzenia - ze sceną, salą prób i biurami. Biura wynajmuje, salę prób ma gościnną, a sceny nie ma. Potencjalną sceną dla PTT jest scena Opery Poznańskiej, ale tu pojawia się problem ograniczenia aktywności Teatru Wielkiego. Dlatego w Poznaniu powinna powstać scena, która służyłaby Polskiemu Teatrowi Tańca, a także teatrom i zespołom artystycznym, które występują u nas gościnnie. Jeżeli byłaby szansa, żeby taka scena powstała na terenie Starej Gazowni, to jestem gotów rozmawiać, dyskutować z komisjami i z sejmikiem województwa o zdobyciu na to pieniędzy. Myślę o kwocie rzędu 10-20 mln zł.

Co musi się stać, żeby pan te rozmowy rozpoczął?

- Na początek trzeba zdefiniować podmiot, który miałby zarządzać przestrzenią Starej Gazowni. A zaraz potem ustalić, jak to przedsięwzięcie miałoby być finansowane. Między innymi o tym chcę rozmawiać z prezydentem Grobelnym. Jeżeli projekt okaże się obiecujący, to będę się też zastanawiał nad szukaniem w Starej Gazowni miejsca na siedzibę Filharmonii Poznańskiej, która wynajmuje pomieszczenia od Akademii Ekonomicznej, a występuje gościnnie w auli uniwersyteckiej.



Zapraszamy na debatę

Razem z Towarzystwem Urbanistów Polskich zapraszamy na debatę o przyszłości Starej Gazowni w czwartek 26 czerwca, o godz. 17 do CK Zamek. Organizatorzy uprzedzają o ograniczonej liczbie miejsc, ale jeśli pogoda dopisze, debatę przeniesiemy na dziedziniec zamkowy.


Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
__________________
Gdy zaś umierają,ostatnie długie tchnienie,przechodząc przez tchawice zmienia się w serię niezwykłych melodyjnych dzwięków.
To łabędzi śpiew.

Popiel no está en línea   Reply With Quote
Old June 25th, 2008, 11:25 PM   #6
CBMP
hmmmmmm
 
CBMP's Avatar
 
Join Date: Aug 2007
Location: Poznań
Posts: 287
Likes (Received): 1

No moi drodzy Gazeta wnosi swój poważny wkład w ratowanie naszego dziedzictwa i to należy docenić mimo ich licznych wcześniejszych wpadek.
A tak na marginesie jeżeli uda się z Gazownią to dlaczego nie miałoby się udać ze Starą Rzeźnią? Trzebaby troszkę zaszantażować bank (chyba Millenium) że im zrobią plan miejscowy dla rzeźni wyłącznie pod działalność kulturalną. Może należy do pracy nad koncepcją Rzeźni i Gazowni zaprosić ludzi którzy mają pieniądze i są skłonni inwestować w kulturę (Voekel, Kulczykowa, może Kompanię Piwowarską w zamian za monopol na Puby na tej przestrzeni, albo dwa browary jeżeli jeden zrezygnuje to odda miejsce konkurentowi a na to nie sądzę żeby którykolwiek przystał, może VW, Solaris, Piotr i Paweł) sam chętnie dołoże do takiej inwestycji.
__________________
Innowacja w służbie miastu i mieszkańcom
CBMP no está en línea   Reply With Quote
Old June 25th, 2008, 11:59 PM   #7
Popiel
Anty love
 
Popiel's Avatar
 
Join Date: Oct 2006
Location: Luxembourg
Posts: 5,884
Likes (Received): 531

Gazownia może być przełomem

Stara Gazownia to świetny pretekst, żeby zmienić politykę inwestycyjną miasta. W budżecie Poznania na 2008 r. wydatki na inwestycje w kulturze są 35 razy mniejsze niż na te w kulturze fizycznej - mówi Filip Kaczmarek, europoseł PO
Adam Kompowski: Opowiadał mi pan, że w Brukseli na korytarzu przy pana biurze wisi plakat: Łódź Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku. I że żałuje pan, że Poznań nie ma takiego plakatu.

Filip Kaczmarek, europoseł: - No właśnie, gdyby taki plakat był, ja mógłbym go przecież powiesić. Z perspektywy Brukseli widać, że inne miasta są bardziej aktywne w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, mają wydarzenia promocyjne, wydawnictwa.


Czy Stara Gazownia byłaby dobrym argumentem za przyznaniem Poznaniowi tytułu Europejskiej Stolicy Kultury?

- Tak, ale powinniśmy zająć się tym terenem nie tylko, żeby zdobyć tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i związane z tym środki unijne, nie takie znowu zresztą wielkie. Ale żeby zwiększyć "konsumpcję" kultury w Poznaniu, i nie tylko w Poznaniu zresztą, bo oddziaływanie takiego dużego miasta jest znacznie szersze.

Stara Gazownia to też świetny pretekst, żeby zmienić politykę inwestycyjną miasta. W budżecie Poznania na 2008 r. wydatki na inwestycje w kulturze są 35 razy mniejsze niż w kulturze fizycznej i 100 razy mniejsze niż na drogi i komunikację. Jeżeli władze miasta chcą przez najbliższych 20 lat chcą inwestować tylko w drogi, to nie ma mowy o zrównoważonym rozwoju. Te obecne proporcje są złe.

Te ogromne pieniądze na kulturę fizyczną to głównie wydatki na stadion, potrzebny na Euro 2012.

- No dobrze, jeżeli brakuje pieniędzy na inwestycje, to trzeba zastanowić się, skąd je wziąć. Przyjrzeć się planom wydatków. Teraz władze szykują reformę administracyjną, utworzenie 16 dzielnic. Koszty administracji wzrosną przez to o 30 proc., czyli w skali roku o trzydzieści parę milionów złotych. Za takie pieniądze można już coś sensownego zrobić w Starej Gazowni.

Ale co? Tylko przestrzeń dla kultury?

- Nie, trzeba pogodzić różne funkcje - obok instytucji kulturalnych powinny być biura, sklepy, restauracje. Żeby były z tego jakieś wpływy.

A więc cały kompleks Starej Gazowni powinien mieć jednego właściciela, który zyski z części komercyjnej przeznaczałby na kulturę?

- Tak byłoby najlepiej. To zresztą nie musi być podmiot publiczny, może być spółka celowa. Na przykład miasta, samorządu wojewódzkiego i firm związanych z gazem, które są właścicielami budynków. Takie rozwiązanie zabezpieczałoby przed marginalizacją funkcji kulturalnej.

Kiedy remontuje się budynek, można jego część przeznaczyć na działalność komercyjną, część - na cele publiczne, kulturalne. Firma, która wynajmie lokal, może na własny koszt wykończyć wnętrze.

Te lokale komercyjne nie muszą zresztą kontrastować z częścią kulturalną. W Belgii np. popularne jest coś, co jest połączeniem kawiarni i winiarni z biblioteką i salą koncertową.

Zna pan jakieś cudowne źródełko unijnych pieniędzy na Starą Gazownię?

- Cudownego źródełka nie ma, ale trzeba chcieć tych pieniędzy. Jeżeli Poznań teraz wnioskuje o pieniądze na drogi - to dostaje na drogi. Oczywiście nie ma co liczyć na to, że dostaniemy tyle samo co dziś na drogi, i jeszcze na Gazownię. Ale znalezienie pieniędzy jest absolutnie możliwe. Można szukać w budżecie miasta, w środkach unijnych, w kredytach. Jeśli część Starej Gazowni przynosiłaby pieniądze, to można się starać o kredyt, który będzie spłacany z tych dochodów.

Co zagospodarowanie Starej Gazowni zmieniłoby w Poznaniu?

- To byłaby inwestycja, w której punktem odniesienia byliby mieszkańcy, a nie abstrakcyjny plan finansowy. Poza tym przywróciłoby się poznaniakom część miasta, która leży w samym centrum Poznania. Byłby to też kolejny krok w kierunku przywrócenia rzeki miastu, po moście na Cybinie i inwestycjach Politechniki. Udałoby się też wreszcie zrobić coś, co nie udało się ze Starą Rzeźnią i zajezdnią na Gajowej - poszerzyć przestrzeń publiczną w Poznaniu.


Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
__________________
Gdy zaś umierają,ostatnie długie tchnienie,przechodząc przez tchawice zmienia się w serię niezwykłych melodyjnych dzwięków.
To łabędzi śpiew.

Popiel no está en línea   Reply With Quote
Old June 28th, 2008, 08:15 AM   #8
Kubbek
Registered User
 
Kubbek's Avatar
 
Join Date: Jan 2007
Location: Skórzewo
Posts: 188
Likes (Received): 10

Ziemia obiecana w Starej Gazowni

Quote:
Zakłady Siły, Światła i Wody, czyli nowoczesne centrum kultury ulokowane na nadwarciańskim terenie Starej Gazowni - to jest marzenie? Tak. Ale możliwe do realizacji! - To jest możliwe. Trzeba zacząć - powiedział podczas debaty o Starej Gazowni prezydent Ryszard Grobelny

Debata o zagospodarowaniu Starej Gazowni odbyła się w czwartek, zorganizowaliśmy ją wspólnie z Towarzystwem Urbanistów Polskich w CK Zamek. Chodziło o to, by zebrać argumenty, które padały w dyskusji, którą wywołaliśmy na łamach "Gazety" na początku czerwca - i zrobić następny krok w stronę realizacji.


Hol, który przygotowaliśmy na debatę, wypełnił się ludźmi. Był prezydent Poznania Ryszard Grobelny, wiceprezydent Maciej Frankiewicz, radni, architekci, przedstawiciele wielu środowisk twórczych, poznaniacy, których po prostu obchodzi, jakim miastem jest i chce być Poznań.

Dobre wieści

To była właściwie debata optymistyczna - spotkanie ludzi, którzy chcą działać. - Mam nadzieję, że tego potencjału, który tutaj się rodzi, nie zmarnujemy - mówił Maciej Frankiewicz, wiceprezydent Poznania. Przekazał dobre wiadomości. - Aquanet nie sprzeda swojego budynku w Starej Gazowni w ciągu najbliższych miesięcy. Myślę, że mamy czas do końca roku na to, żeby znaleźć racjonalny sposób użytkowania gazowni, ustalić, co tam powinno być, jak powinno funkcjonować, jakie środki finansowe na to przeznaczyć - mówił.

Od budynku gazowni, należącego do spółki Aquanet, i planów spółki, by go sprzedać, rozpoczęła się "sprawa" Starej Gazowni. Zaapelowaliśmy do władz miasta, żeby stworzyły spójną koncepcję całości, nie pozwoliły zagospodarować cennego i zabytkowego terenu przypadkowo, zawalczyły o stworzenie tam przestrzeni dla kultury.

- To jest możliwe - powiedział podczas czwartkowej debaty prezydent Ryszard Grobelny, wskazywał możliwości i ograniczenia. Jego zdaniem możliwa jest rewitalizacja i zagospodarowanie na cele kultury ok. 30 proc. całego kompleksu. - To nie są pieniądze nierealne - powiedział, wyliczając już konkretne kwoty na to potrzebne. - Na resztę Starej Gazowni szukajmy funkcji, które zarabiałyby na całe centrum. Może uczelnia, może jakiś biznes związany z kulturą - projektował.

- Myślę, że powinny powstać dwa zespoły ludzi. Jeden, który zajmie się ustaleniem programu tego miejsca, tego, co byśmy chcieli tam mieć, o czym marzymy. Drugi biznesplanem - szukaniem finansowych możliwości. Niech te dwa zespoły się zderzą - mówił.

Musi być marzenie

Andrzej Kurzawski, prezes SARP: - W zawodzie architekta wszystko zaczyna się od tego, że trzeba mieć marzenie. Myślę, że marzenie o tej przestrzeni, która mogłaby się stać nadzwyczajnym miejscem w Poznaniu, połączyło pozytywnie wielu ludzi. Chyba po raz pierwszy czytałem i słyszałem generalnie zgodnie pozytywne opinie ludzi o tym pomyśle. Jest potrzeba, żeby coś takiego tam zrobić, jest marzenie. Teraz trzeba pójść krok dalej.

- Najpierw musi być marzenie, żeby mogło coś powstać. Musimy wiedzieć, czego chcemy, żeby móc to zaprojektować - mówił Marek Wasilewski, redaktor naczelny „Czasu Kultury”, profesor ASP. Stowarzyszenie „Czasu Kultury”, wspólnie z innymi twórcami i animatorami kultury zaczynają tworzyć zespół pod patronatem m.in. prof. Marka Ziółkowskiego, który może zająć się sformułowaniem pomysłu na Starą Gazownię.

Czego chcemy? - Wiemy, czego chcielibyśmy uniknąć - mówił Wasilewski. - Na pewno parcelacji tego miejsca na różne podmioty, które będą żyły niezależnie od siebie. Jeśli mamy szansę zagospodarowania nowej przestrzeni, niech stanie się ona naprawdę nową instytucją kultury XXI wieku. Nie przenośmy w tę nową przestrzeń starych instytucji kulturalnych, sposobów działania, skansenów, tego, co nie udaje nam się w Poznaniu w innych miejscach. Musimy w zupełnie inny sposób o tym pomyśleć, jako o takiej naszej "ziemi obiecanej", zupełnie nowej instytucji kultury, takiej, jakiej jeszcze w Poznaniu nie było - wskazywał. - Niech to będzie przestrzeń jak elastyczna rama dla różnego rodzaju nowych inicjatyw kulturalnych, otwarta na przyszłość, na nowe projekty - mówił. - I to nie powinno być tak naprawdę miejsce, które zaspokoi tylko potrzeby środowisk twórczych Poznania. Powinno horyzontem sięgać w Europę, świat, żebyśmy poznawali tam coś innego, nowego, a nie pogrążali we własnym sosie - mówił.

Piotr Voelkel, zaproszony do dyskusji, zaczął od tego, że... chciał kupić Starą Gazownię. - Ale za długo musiałbym czekać, kupiłem drukarnię, bo to mogłem zrobić już, a szkoda mi czasu. Będzie tam centrum designu, kształcące projektantów - opowiadał. Jego zdaniem miasto powinno zainwestować w gazownię w taki sposób, by była to inwestycja w rozwój, w młodych ludzi, w społeczny kapitał - a to jest konieczne.

- Inaczej stracimy szansę, żeby stać się ważnym miastem. Gazownia powinna być alternatywą dla piwa na Starym Rynku, prostej, szybkiej rozrywki. Miejscem, gdzie ludzie mogą się skonfrontować z kreatywnym myśleniem, bo jeżeli takich nowych miejsc nie zaczniemy tworzyć, to potencjał Poznania wkrótce się wyczerpie, jak bateria. Mamy tyle ambitnej, inteligentnej młodzieży, która tłumnie przychodzi choćby na festiwal Malta. Trzeba stworzyć dla niej warunki, na pewno ich potrzeb miasto nie zaspokoi inwestując w stadion - mówił i dostał owacje. - Ja oddałbym gazownię artystom, ale w ten sposób, że stworzyłbym tam bardzo uniwersalną przestrzeń, w której mogą się odbywać równocześnie kongresy, wykłady, gdzie zaprasza się teatry, artystów z całej Polski, Europy. Nie dałbym jej na własność jednej instytucji, ale stworzył coś na zasadzie impresariatu zarządzającego tą przestrzenią - proponował. W takiej formie znalazłby tam równocześnie miejsce np. bezdomny Polski Teatr Tańca Ewy Wycichowskiej.

Wśród tych, którzy podawali pomysły, byli też studenci architektury, którzy widzieliby tam miejsce dla swojego wydziału, teraz ulokowanego w nie najlepszym miejscu. - To byłoby miejsce, gdzie równocześnie tworzymy i wystawiamy - mówili. Ten projekt jest również możliwy.

Pozytywny plan

Debata trwała ponad dwie godziny, nie mogła się skończyć, bo to początek - i dyskusji, i pracy nad Starą Gazownią. Ale zakończyła się pozytywnym planem. Trzeba sformułować program - możliwe, że rozpisać na niego konkurs. W ciągu kilku miesięcy opracować wstępną koncepcję realizacji. I zacząć. - Połączonymi siłami władz Poznania, marszałka województwa i społecznego zespołu ludzi, którzy stworzą atrakcyjny program - to jest realne - to wniosek z debaty.
Źródło: poznan.gazeta.pl
Kubbek no está en línea   Reply With Quote
Old June 28th, 2008, 02:34 PM   #9
CBMP
hmmmmmm
 
CBMP's Avatar
 
Join Date: Aug 2007
Location: Poznań
Posts: 287
Likes (Received): 1

Pocieszna wiadomość
__________________
Innowacja w służbie miastu i mieszkańcom
CBMP no está en línea   Reply With Quote
Old June 28th, 2008, 05:51 PM   #10
sky_POZ
cyber-barok
 
sky_POZ's Avatar
 
Join Date: Jan 2007
Location: Poznań
Posts: 2,094
Likes (Received): 0

Jak wyjątkowo wiele ostatnio
sky_POZ no está en línea   Reply With Quote
Old July 1st, 2008, 01:25 PM   #11
Demandred
Live Fast, Die Never
 
Demandred's Avatar
 
Join Date: Dec 2006
Location: Poznań Smochowice
Posts: 3,036
Likes (Received): 106

Unikalna Stara Gazownia

Teatry, galerie, szkoły artystyczne i uczelnie, a z drugiej strony restauracje, biura i usługi komercyjne - tak ogólnie rzecz biorąc powinno wyglądać zagospodarowanie zabytkowych obiektów Starej Gazowni w Poznaniu. Ale miejsce to powinno być unikalne w skali europejskiej.

Stara Gazownia to około 8 hektarów z oryginalną XIX-wieczną zabudową przemysłową wpisaną do rejestru zabytków, która w sposób twórczy powinna być zagospodarowana dla potrzeb współczesnego społeczeństwa.
- Dawny Zakład Siły, Światła i Wody to piękna nazwa dla przyszłego przeznaczenia tego miejsca - uważa Włodzimierz Nowak, dziennikarz poznańskiej redakcji Gazety Wyborczej, która rozpoczęła kampanię dyskusyjną na rzecz wykreowania koncepcji zagospodarowania gazowni.
Przyczynkiem do rozpoczęcia dyskusji jest zamiar wystawienia na sprzedaż obiektu przepompowni, której właścicielem jest Aquanet. Zdaniem dziennikarzy Gazety Wyborczej to fatalne posunięcie, gdyż sprzedanie jednego obiektu utrudni realizację spójnej koncepcji użytkowej dla tego obszaru. Stąd podjęcie akcji służącej integralności i jednolitej wizji terenu gazowni. Obszar ten jest tymczasem własnością trzech podmiotów: oprócz Aquanetu również Gaz-Systemu oraz PGNiG. Dla fragmentu będącego własnością Aquanetu istnieje miejscowy plan zagospodarowania.
- Plan, który pozwala Aquanetowi sprzedaż obiektu, został wycięty z całego terenu. Ten plan zaszkodziłby całości, gdyby był zrealizowany. Część obszaru została bowiem wyrwana z szerszej struktury - uważa Andrzej Kurzawski, prezes poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Jak poinformował Marek Wasilewski ze Stowarzyszenia ,,Czas Kultury" i wykładowca ASP stowarzyszenie oraz środowiska plastyczne i teatralne powołały zespół pod kierunkiem senatora prof. Marka Ziółkowskiego, który próbuje zdefiniować ideę tego miejsca. Zdaniem Wasilewskiego należy udostępnić go nowym podmiotom, które będą żyły tam własnym życiem w różnych porach dnia, odpowiadały na potrzeby kultury społeczeństwa XXI wieku. Nie można organizować tam skansenów, muzeów, lecz stworzyć nowe oblicze kultury.
- Chcemy uniknąć przeniesienia starych rzeczy do nowej przestrzeni. Musi być to formuła elastyczna, wielopoziomowa, otwarta na nowe pomysły. Gazownia nie powinna być miejscem zaspokajania potrzeb tylko środowiska poznańskiego. To miejsce powinno promieniować na Europę, być partnerem dla innych miejsc w świecie - przekonywał Marek Wasilewski.

Z kolei Piotr Voelkel, znany poznański przedsiębiorca i mecenas kultury chciałby ze Starej Gazowni stworzyć alternatywę dla Starego Rynku
, gdzie ambitna młodzież mogłaby pożytecznie spędzać czas. Miejsce to należy oddać artystom, szkołom, teatrom zarówno poznańskim, jak i przyjeżdżającym z zewnątrz - tym wszystkim, którzy umieją zarabiać na rozrywce, ale także organizatorom kongresów, użytkownikom biur. Powinien powstać impresariat, który będzie obracał przestrzenią tak, aby mogła ona samofinansować się. Muszą w niej bowiem znaleźć się również instytucje biznesowe, które będą ksztaltować stronę dochodową - uważa przedsiębiorca.
W Poznaniu nie brakuje instytucji, które widziałyby swe miejsce w gazowni: Poznański Teatr Tańca, liceum plastyczne im. J. Potworowskiego, wydział architektury politechniki czy Akademia Sztuk Pięknych.
- Marzeniem naszym jest być w miejscu, w którym będą inni artyści - argumentowała Ewa Wycichowska, dyrektorka PTT.
Pomysły te nie są nierealne. Rada Miasta przygotowuje uchwały w sprawie wywołania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla całego obszaru gazowni oraz dla sąsiedniego Chwaliszewa. Zamiarem władz miasta jest rozbudowa układu komunikacyjnego w tym obszarze - bez czego nie będzie możliwe nowe jego funkcjonowanie - wraz z mostem Berdychowskim oraz ulicą Nową Ewangelicką.
Zdaniem prezydenta Ryszarda Grobelnego sprzedaż przepompowni należącej do Aquanetu nie nastąpi do końca roku. Jest więc czas na dyskusję o sposobie zagospodarowania Starej Gazowni. Powołane zostaną zespoły, które przygotują koncepcję funkcjonalną dla tego terenu oraz biznesplan określający sposoby i źródła jej finansowania. Według R. Grobelnego na zagospodarowanie całego 8-hektarowego obszaru potrzeba około 1 mld zł (łącznie z kosztami wykupów). Prezydent rozmawiał już na te tematy z właścicielami obiektów oraz marszałkiem województwa, któremu podlega część instytucji kultury i który dysponuje środkami unijnymi na realizację różnego typu projektów. Przed dwoma laty Urząd Miasta zorganizował konkurs architektoniczny na zagospodarowanie Starej Gazowni. Wykonane opracowania mogą również posłużyć w dalszych pracach.

http://www.poznanskie-nieruchomosci....d=763&catid=10



Demandred no está en línea   Reply With Quote
Old July 9th, 2008, 01:59 AM   #12
PB
Projekt Inwestor
 
Join Date: Dec 2002
Location: Poznan
Posts: 8,855
Likes (Received): 4245

Sytuacja się krystalizuje, grupa inwestorów się tworzy, Pani G.K. się tym interesuje a i funkcja będzie zróżnicowana
PB no está en línea   Reply With Quote
Old July 9th, 2008, 02:03 AM   #13
Kaoz
Polite User
 
Kaoz's Avatar
 
Join Date: Sep 2005
Location: POZnań* (Poland)
Posts: 3,171
Likes (Received): 113

Quote:
Originally Posted by PB View Post
Sytuacja się krystalizuje, grupa inwestorów się tworzy, Pani G.K. się tym interesuje a i funkcja będzie zróżnicowana
Dobre newsy
Kaoz no está en línea   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 12:58 AM   #14
tombaks
^__^
 
tombaks's Avatar
 
Join Date: Dec 2006
Location: POZnan*
Posts: 1,279
Likes (Received): 144

Energia dla Starej Gazowni

Quote:
- Podjęliśmy się zdania: udowodnić, że można zrealizować nowoczesną instytucję kultury w Starej Gazowni - mówią spece od kultury, którzy przystępują do pracy nad projektem. Wczoraj spotkali się z władzami miasta
- Reprezentujemy różne środowiska i doświadczenia. Dzięki tym różnicom chcemy stworzyć koncepcję nowoczesnego centrum kultury w Starej Gazowni. Podjęliśmy się zadania: pokazać, jak można to zrealizować. Opracować nie tylko program, ale i koncepcję pozyskania środków, strukturę zarządzania, strategię - mówi Marek Wasilewski, redaktor naczelny "Czasu Kultury", profesor ASP.

Wraz z nim do pracy przystępują m.in.: Andrzej Maszewski i Anna Hryniewiecka z CK Zamek, Przemysław Prasnowski z ośrodka Barak Kultury, Agata Rogoś, kuratorka sztuki, która pracowała m.in. przy projektach gdańskiego Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia".

Wczoraj spotkali się - już po raz kolejny - z prezydentem Poznania Ryszardem Grobelnym, zastępcą prezydenta Maciejem Frankiewiczem i Grzegorzem Ganowiczem, przewodniczącym rady miasta Poznania.

- Mają wizję całości. To wszystko brzmi bardzo obiecująco - ocenia rozmowy Grzegorz Ganowicz. - Czekamy na ten projekt. Powinno go potem ocenić grono eksperckie, które powołamy - mówi.

- Otwarci na nasze propozycje, zainteresowani. Rozmowy są bardzo konkretne, co pokazuje, że naprawdę chcą to zrealizować i mają koncepcje rozwiązań dla Starej Gazowni - mówi z kolei Marek Wasilewski o zaangażowaniu władz miasta.

- Dlaczego właśnie my? Zebraliśmy tych, którzy mają inicjatywę i energię, gotowi są poświęcić tej sprawie czas - odpowiada Wasilewski. - Jeśli pojawi się inna grupa z równie poważną propozycją, oczywiście też będziemy z nimi rozmawiać - dodaje Ganowicz.

Projekt, o którym mówi Wasilewski, nie wyklucza w żadnym razie obecności w Starej Gazowni np. Polskiego Teatru Tańca. - Ale chodzi o to, by nie dzielić gazowni, oddając ją na własność poszczególnym instytucjom. Trzeba stworzyć elastyczną koncepcję, spójną strukturę zarządzania - tłumaczy.

Taką koncepcję popiera też marszałek Marek Woźniak - mówił o tym wczoraj na konferencji. - Instytucje, które korzystałyby z przestrzeni Starej Gazowni, nie powinny być jej współwłaścicielami, a jedynie najemcami. Całością zarządzałby operator, z którym trzeba by wynajęcie negocjować - mówił. Potwierdził, że jest gotów współfinansować przedsięwzięcie.

O to, by miasto zawalczyło o teren Starej Gazowni i zagospodarowało go na cele kultury, zaapelowaliśmy w "Gazecie" przed miesiącem. Idea zyskała wielu zwolenników.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

Postaram się w najbliższym czasie wrzucić parę fotek Starej Gazowni.
__________________
"żeby napisać jedno własne zdanie, trzeba przeczytać tysiące cudzych"
Ryszard Kapuściński
tombaks está en línea ahora   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 01:23 AM   #15
Poz83
Registered User
 
Join Date: Nov 2005
Location: POZnan* (Poland)
Posts: 3,757
Likes (Received): 334

Ciekawe kto znajdzie się w tym "magicznym" gronie eksperckim?... Może inwestorzy, którzy będą tam chcieli wybudować CH... Może Riczard G., który będzie chciał zrobić "dobry interes" dla miasta i sprzedać ten teren za symboliczną złotówkę inwestorom, kórzy będą tam chcieli zrobić CH... Może Marek Wasilewski, redaktor naczelny "Czasu Kultury", profesor ASP... Może Anna Hryniewiecka z CK Zamek... Może Przemysław Prasnowski z ośrodka Barak Kultury... Może Agata Rogoś, kuratorka sztuki, która pracowała m.in. przy projektach gdańskiego Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia"...

Zastanawiam się po co jacyś "eksperci", skoro te osoby są kompetentne jak mało kto?! Po co przedłużać tę sprawę?! Żeby krewni i znajomi królika, z których jeden jest kucharzem, drugi jest sprzątaczem, a trzeci mechanikiem mogli zgarnąć kasę za pierdzenie w stołek?! Bo finanse?! Przedsięwzięcia stricte kulturalne bardzo rzadko na siebie zarabiają, więc powinni się z tym liczyć! Jeśli chcą, aby ta inwestycja się zwróciła, to niech tam postawią CH!!!
Poz83 está en línea ahora   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 02:01 AM   #16
bb78
Fook eet!
 
bb78's Avatar
 
Join Date: Aug 2003
Location: Cork
Posts: 6,189
Likes (Received): 14582

Quote:
Originally Posted by Poz83 View Post
Zastanawiam się po co jacyś "eksperci", skoro te osoby są kompetentne jak mało kto?! Po co przedłużać tę sprawę?! Żeby krewni i znajomi królika, z których jeden jest kucharzem, drugi jest sprzątaczem, a trzeci mechanikiem mogli zgarnąć kasę za pierdzenie w stołek?! Bo finanse?! Przedsięwzięcia stricte kulturalne bardzo rzadko na siebie zarabiają, więc powinni się z tym liczyć! Jeśli chcą, aby ta inwestycja się zwróciła, to niech tam postawią CH!!!
Po to właśnie są komisjie eksperckie, żeby różni znajomi mieli kawałek chleba. I dlatego właśnie instytucje kulturalne mają być jedynie najemcami, a całością SG ma zarządzać, no kto? Może na przykład Jan Filip Libicki, kiedy skończy się śledztwo w sprawie TBS 'Nasz Dom'? A może jakiś inny zawodowy dyrektor zupełnie niezwiązany z żadną partią polityczną i zupełnie nieznany prezydentowi Rysiowi G?
bb78 no está en línea   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 05:16 AM   #17
Kaoz
Polite User
 
Kaoz's Avatar
 
Join Date: Sep 2005
Location: POZnań* (Poland)
Posts: 3,171
Likes (Received): 113

Gazownia jest terenem dla miasta strategicznym i musi stać sie obiektem dialogu, nie można jednak naciskać na przyszłego inwestora aby gazownia stała sie ostoją sztuki itd. Mamy niepowtarzalną szansę na przedłużenie starego rynku w kierunku Warty i stworzenie na jej brzegu czegoś niepowtarzalnego co będzie przyciągało rzesze obcokrajowców i turystów właśnie w tamto miejsce. Nie można zaprzedać potencjału Gazowni na teatr tańca (pomimo mojego szacunku do sztuki), trzeba iść w komercję która w ten obszar miasta przyciągnie ludzi. Według mnie, artystyczna enklawa na stałe odłączy gazownię od miasta, siła w inwestorach
Kaoz no está en línea   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 12:32 PM   #18
Boogie
keep jaywalking
 
Boogie's Avatar
 
Join Date: Jun 2006
Location: Königreich Preußen
Posts: 6,506
Likes (Received): 577

Właśnie, gdyby powstała tam dzielnica sztuki i kultury przyciągałaby turystów jak magnes. Stałaby się jedną z reklamówek Poznania - mielibyśmy taki wyróżnik, którego nie ma żadne inne miasto w Polsce.
__________________
państwo z kartonu
Boogie no está en línea   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 12:50 PM   #19
adam2a
Registered User
 
adam2a's Avatar
 
Join Date: May 2006
Location: Poznań / Łódź
Posts: 6,053
Likes (Received): 41347

Jeśli to miejsce ma żyć po godzinie 18-stej musi tam być miejsce na handel i kawiarnie/puby. Zresztą zróżnicowana funkcja jest oczywista dla tak dużego kompleksu budynków w centrum miasta. Kultura nie powinna zajmować więcej niż 50%.
adam2a no está en línea   Reply With Quote
Old July 12th, 2008, 01:08 PM   #20
Marceli Szpak
ten najwazniejszy
 
Marceli Szpak's Avatar
 
Join Date: Dec 2006
Location: Chelsea Hotel
Posts: 13,179
Likes (Received): 8250

Jesli tam powstanie tylko kultura wysoka ,to nie bedzie to miejsce licznie odwiedzane.Handel rozrywka i kultura moga ze soba zyc i taka funkcje powinno pełnic to miejsce
__________________
Powszechnie szanowany przez niektórych
Marceli Szpak está en línea ahora   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 


Reply

Tags
poznań

Thread Tools
Rate This Thread
Rate This Thread:

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off


Similar Threads
Thread Thread Starter Forum Replies Last Post
[Warszawa] Czasy zaborów i II RP (do 1945) neomoderny Miasta polskie 100 February 11th, 2020 05:07 PM
[Łódź] Gazownia Bartas2004 Miss Polski: Rate A Building 89 February 25th, 2010 11:05 AM
[Zielona Góra] Stara Gazownia jak handlowe śródmieście Darek_W Wielkopolska, Kujawy, Lubuskie 12 February 10th, 2007 11:25 PM
Gazownia Łódzka vs Cracovia MIKI Wieżowce i Panoramy 68 December 19th, 2005 11:31 PM
[Warszawa] Gazownia MutaTom Architektura i Urbanistyka 16 November 7th, 2005 05:14 PM


All times are GMT +2. The time now is 10:59 AM.


Powered by vBulletin® Version 3.8.11 Beta 4
Copyright ©2000 - 2020, vBulletin Solutions Inc.
vBulletin Security provided by vBSecurity v2.2.2 (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2020 DragonByte Technologies Ltd.
Feedback Buttons provided by Advanced Post Thanks / Like (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2020 DragonByte Technologies Ltd.

SkyscraperCity ☆ In Urbanity We trust ☆ about us