[Bydgoszcz] Służba Zdrowia, Inwestycje szpitalne, Osiągnięcia naukowe, Collegium Medicum - Page 2 - SkyscraperCity
 

forums map | news magazine | posting guidelines

Go Back   SkyscraperCity > European Forums > Forum Polskich Wieżowców > Inwestycje w Polsce > Wielkopolska, Kujawy, Lubuskie > » Bydgoszcz


Global Announcement

As a general reminder, please respect others and respect copyrights. Go here to familiarize yourself with our posting policy.


Reply

 
Thread Tools Rating: Thread Rating: 1 votes, 5.00 average.
Old August 10th, 2009, 12:16 PM   #21
Kinio
BYDGO-SZCZ-ECIN
 
Kinio's Avatar
 
Join Date: Mar 2008
Location: Bydgoszcz
Posts: 2,186
Likes (Received): 215

Quote:
Originally Posted by spinacz View Post

Krótkie sprostowanie.
Jeśli chodzi o Zakład Medycyny Nuklearnej RCO to jako jedyny w Polsce wogóle produkuje radiofarmaceutyki (do tej pory tylko FDG).

Na sześć ośrodków w Polsce posiadających skanery PET-CT (należy dodawać CT bo samo PET to za mało w obecnej diagnostyce obrazowej) tylko Bydgoszcz posiada laboratorium produkcji i przygotowania radiofarmaceutyków. Pozostałe ośrodki sprowadzają je z zagranicy (ciekawe czemu nie z Bydgoszczy).
Hmm, może dlatego, że nasz ośrodek produkuje radiofarmaceutyki w ilości zaspokajającej tylko własne potrzeby. Nie znam niestety miesięcznej wagi, ale jest taka możlwiość, że ZMN produkuje za mało radiofarmaceutyków, by sprzedawać je do innych ośrodków.
Stąd też może dlatego inne ośrodki sprowadzają zza granicy. Oczywiście, że to się nie opłaca, ale to nie nasz problem.

Quote:
PS. W 2001 r. pomieszczenia Zakładu Medycyny Nuklearnej uzyskały jakąś (przepraszam nie pamiętam jaką) nagrodę za wygląd. Zresztą cały szpital robi na każdym wrażenie. Polecam zrobić sobie wycieczkę (są podziemne przejścia i inne takie tam).
Czy te przejścia są ogólnodostępne?


Quote:
Originally Posted by monarda View Post
Moim zdaniem wątek do zamknięcia, gdyż:

1. dotychczas z powodzeniem dyskutowaliśmy o inwestycjach w infrastrukturę medyczną w innych wątkach, np. "Inwestycje w mieście", gdzie poruszaliśmy temat rozbudowy i nadbudowy Akademii przy Curie Skłodowskiej czy "Rewaloryzacja", gdzie mówiliśmy o szpitalu zakaźnym.

2. Wątek będzie służył wyłącznie przepychankom i pyskówkom, a i tak informacje o ewentualnych inwestycjach będą wklejane w wątku o inwestycjach.

Zdaje mi się, że 70% artykułów, które mogą tutaj trafiać byłoby zwykłym OT w wątku o inwestycjach.
Nie będziemy tutaj dyskutować tylko na temat rozbudowy szpitali, ale również o nowoczesnych metodach diagnostyki i leczenia, które nijak pasują do inwestycji... Poza tym taki artykuł, jak powyższy, przeszedłby w tamtym wątku bez echa.
A są ludzie, którzy troszkę głębiej, niż rozbudowa szpitali, interesują się tematyką medyczną. Dlatego też, by nie zanudzać niezainteresowanych w ogólnym wątku inwestycyjnym, założyłem wątek tylko o bydgoskiej medycynie, gdyż jest to dość specyficzna działka

Jeżeli chodzi o przepychanki bydgosko-toruńskie, marszałek nie zawsze ma władzę sięgającą do bydgoskich laboratoriów i korytarzy szpitalnych oddziałów. To nie jest temat przewodni.
__________________
Uniwersytet Medyczny dla Bydgoszczy

Last edited by Kinio; August 10th, 2009 at 12:28 PM.
Kinio no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 
Old August 10th, 2009, 01:02 PM   #22
Kinio
BYDGO-SZCZ-ECIN
 
Kinio's Avatar
 
Join Date: Mar 2008
Location: Bydgoszcz
Posts: 2,186
Likes (Received): 215

A tutaj ciekawy wywiad dla męskiej części forumersów

Quote:
Prostata - bardzo męska sprawa. Zbadaj za darmo
Rozmawia Anna Twardowska2009-08-08, ostatnia aktualizacja 2009-08-07 19:59

Połowa mężczyzn po 60. roku życia cierpi na przerost prostaty. Urolodzy apelują: - Mężczyźni, badajcie się przynajmniej raz w roku! W Bydgoszczy można to zrobić za darmo

Anna Twardowska: Panie doktorze, co to jest prostata?

Jacek Szyperski: Prostata nazywana jest inaczej gruczołem krokowym lub sterczem. Mówiąc językiem medycznym: to pojedynczy narząd mięśniowo-gruczołowy, który jest częścią układu płciowego mężczyzny. Położona jest poniżej pęcherza moczowego, w miednicy mniejszej. Jest wielkości kasztana. Przez jej miąższ przebiega część sterczowa cewki moczowej. W przebiegu schorzeń tego narządu, szczególnie łagodnego przerostu gruczołu krokowego, dochodzi do ucisku na cewkę i stąd pojawiają się problemy z oddawaniem moczu.

Jakie są inne choroby prostaty, oprócz wspomnianego przerostu?

- Poza łagodnym przerostem stercza wśród innych chorób tego narządu należy wymienić nowotwór i zapalenie.


Jak duża jest skala problemu?

- Przerost gruczołu krokowego dotyczy niemal połowy mężczyzn po 60. roku życia, a z wiekiem choroba dotyka jeszcze większej grupy. Natomiast rak prostaty stanowi ponad dziewięć procent nowotworów występujących u mężczyzn, a zapadalność na tę chorobę w ostatnim czasie wzrasta. Ponieważ we wczesnym okresie nie powoduje on dolegliwości i rozwija się bardzo długo, ważne są okresowe kontrole u specjalisty urologa. Nowotwór ten ma nieco odmienną biologię niż inne. Podczas sekcji zwłok 80-latków, którzy zmarli z innego powodu niż rak stercza, niemal u 90 proc. z nich stwierdza się w badaniu mikroskopowym ogniska raka prostaty.

Z kolei zapalenie gruczołu krokowego dotyczy najczęściej młodszych mężczyzn, w przedziale wiekowym 40-50 lat, może mieć charakter ostry lub przewlekły. Chorzy skarżą się na pobolewania okolicy podbrzusza, krocza, odbytu, moszny, ud. Występować mogą zaburzenia w oddawaniu moczu i zaburzenia ejakulacji. Pojawić się może wydzielina z cewki.

Bywa, że przerost gruczołu krokowego, a czasami i nowotwór, nie dają objawów, albo jest ich niewiele. Skąd więc mężczyzna ma wiedzieć, że jest chory?

- Powinien zgłaszać się systematycznie - przynajmniej raz w roku - do specjalisty urologa. Jest to szczególnie istotne w przypadku panów po 50. roku życia. Już na podstawie niezbyt skomplikowanych badań urolog jest w stanie rozpoznać chorobę prostaty.

Jakie to badania?

- Zaczynamy od wywiadu, dzięki któremu określimy podstawowe dolegliwości. Następnie lekarz przeprowadza badanie per rectum - czyli badanie gruczołu krokowego palcem przez odbytnicę. W ten sposób możemy określić wielkość gruczołu krokowego, jego konsystencję, granice i bolesność. Kolejną metodą diagnostyczną jest USG przezbrzuszne układu moczowego i gruczołu krokowego, oceniające m.in. wielkość stercza, stan pęcherza moczowego i nerek oraz zaleganie moczu w pęcherzu po jego oddaniu. Dokładniejszą ocenę samej prostaty zapewnia przezodbytnicze badanie USG (TRUS). W trakcie tego badania można wykonać biopsję gruczołu, czyli pobrać wycinki do badania mikroskopowego. Biopsję wykonujemy u chorych, u których podejrzewamy nowotwór prostaty. Następnym badaniem jest urofluometria - pozwalająca ocenić siłę strumienia moczu oraz określić stopień i charakter przeszkody w jego oddawaniu. Bardzo istotnymi elementami diagnostyki są także ocena specyficznego antygenu sterczowego - PSA - we krwi oraz badanie ogólne moczu. W wybranych przypadkach wykonujemy badanie urodynamiczne, będące w uproszczeniu analizą czynności pęcherza moczowego, zwieraczy i mięśni dna miednicy.

Co powinno zaniepokoić mężczyznę, który obserwuje swoje ciało i czuje, że dzieje się coś niedobrego?

- Objawy podrażnieniowe ze strony dróg moczowych, takie jak oddawanie moczu w nocy, zbyt częste oddawanie moczu w ciągu dnia, parcia na mocz, bóle w trakcie oddawania moczu, oraz objawy przeszkodowe, takie jak trudności w rozpoczęciu oddawania moczu, zwolnienie i osłabienie jego strumienia. W skrajnych przypadkach może dochodzić do całkowitego zatrzymania moczu.

Czy rak prostaty, jeśli już daje objawy, to są one podobne do tych wymienionych powyżej?

- Mogą być podobne, ale najczęściej objawy daje rak prostaty będący już w stanie zaawansowanym, kiedy możliwości terapeutyczne są zazwyczaj ograniczone. Nam zależy, by wychwycić pacjentów we wczesnym stadium choroby - to jest warunek skutecznego leczenia. Ale właściwe i wczesne rozpoznanie możliwe jest tylko wtedy, jeżeli pacjent wykona rutynowe badania profilaktyczne, o których już mówiłem. Ważnym sygnałem, że w organizmie może rozwijać się nowotwór gruczołu krokowego, jest podwyższony poziom specyficznego antygenu sterczowego - PSA. Określamy go dzięki zwykłemu badaniu krwi.

Dlaczego dochodzi do przerostu prostaty i do nowotworów tego narządu?

- Przyczyny nie są do końca jasne. W przypadku łagodnego przerostu są to są zmiany hormonalne, do których dochodzi wraz z wiekiem, gdy jądra produkują mniej hormonów męskich i przewagę zyskują hormony żeńskie. Znaczenie ma także rasa, np. Azjaci chorują rzadziej, ale pod warunkiem, że mieszkają w swojej ojczyźnie. Z badań wynika, że ci, którzy przeprowadzili się np. do USA i przejęli miejscowy styl życia oraz dietę, chorują częściej niż ich krewni mieszkający w Azji. I tutaj dochodzimy do kolejnego czynnika, czyli diety. Bogata w tłuszcze zwierzęce, szczególnie te nasycone, w cholesterol, białko, jest szkodliwa dla prostaty. W przypadku nowotworu gruczołu krokowego istotną rolę przypisuje się uwarunkowaniom dziedzicznym. Jeżeli brat, ojciec, dziadek chorowali na raka prostaty, to bardzo możliwe, że ich dzieci, wnukowie również będą chorować, i to często przed 55. rokiem życia.

Czy nieleczone schorzenie ma dalsze konsekwencje?

- U nieleczonego chorego z przerostem gruczołu krokowego będą stopniowo narastać trudności przy oddawaniu moczu. W pierwszym okresie pęcherz będzie próbował rekompensować tę przeszkodę, jaką stanowi przerośnięta prostata, pracując coraz silniej, czego konsekwencją jest pogrubienie jego ścian. Później pęcherz będzie się osłabiał, dodatkowo mogą pojawić się uwypuklenia pęcherza (tzw. uchyłki). Stopniowo zacznie w nim zalegać coraz większa ilość moczu, bo pacjent nie będzie mógł go do końca wydalić. To oznacza kolejne problemy. Zalegający mocz jest znakomitym siedliskiem dla bakterii oraz dobrym środowiskiem do rozwoju kamicy pęcherza. W związku z tym może dojść do infekcji układu moczowego, mogą pojawić się kamienie w pęcherzu. Bardzo poważnym powikłaniem przerostu gruczołu krokowego jest niewydolność nerek.

Natomiast w przypadku nieleczonego raka stercza, poza podobnymi objawami jak w przypadku przerostu, dodatkowo dochodzi do naciekania przez nowotwór na sąsiednie narządy, przerzutów do węzłów chłonnych oraz kości.


A czy przerost prostaty może przejść w stan nowotworowy?

- Rak gruczołu krokowego i łagodny rozrost gruczołu krokowego to dwie różne choroby, niezależne od siebie. Choć oczywiście obie mogą występować jednocześnie.

Jakie leczenie możecie zaproponować pacjentom?

- Jeśli chodzi o przerost prostaty, który jeszcze nie daje objawów, wystarczy okresowa kontrola u urologa raz na 12 miesięcy. Można rozważyć zastosowanie preparatów pochodzenia roślinnego dostępnych bez recepty. W przypadku chorych z przerostem gruczołu krokowego i umiarkowanymi dolegliwościami pacjent leczony jest farmakologiczne. Najczęściej stosujemy leki z grupy tzw. alfa-blokerów, które działają relaksująco na mięśnie cewki moczowej i stercza, łagodzą dolegliwości i zmniejszają częstotliwość oddawania moczu. Nie wpływają jednak na wielkość prostaty, tzn. ich przyjmowanie nie zmniejsza jej przerostu. Możemy także podać leki hormonalne z grupy blokerów 5-alfa reduktazy, których działanie będzie widoczne z pewnym opóźnieniem. Ich atutem jest zmniejszenie objętości gruczołu krokowego. Niestety obniżają również potencję. Jeżeli to nie wystarcza lub mamy do czynienia ze znacznym zaleganiem moczu po jego oddaniu bądź zatrzymaniem moczu czy też innymi powikłaniami łagodnego przerostu, to musimy rozważyć leczenie zabiegowe.

Podstawową metodą operacyjną jest elektroresekcja przezcewkowa (TURP), która polega na wycięciu fragmentu gruczołu krokowego z dostępu przez cewkę moczową i odtworzeniu swobodnej drogi do oddawania moczu. W wybranych przypadkach, szczególnie u chorych obciążonych innymi schorzeniami, możliwe jest zastosowanie metod alternatywnych, takich choćby jak termoterapia czy odparowanie stercza. Operację tradycyjną z dostępu przez powłoki brzuszne wykonujemy coraz rzadziej i ma ona zastosowanie szczególnie w sytuacji współistnienia powikłań, takich jak duży kamień w pęcherzu moczowym, uchyłek pęcherza czy też w sytuacji przeciwwskazań do zabiegu endoskopowego.

Natomiast w przypadku nowotworu gruczołu krokowego podstawowym leczeniem jest operacja - radykalne usunięcie stercza wraz z pęcherzykami nasiennymi. W naszym oddziale wykonujemy przede wszystkim operację metodą laparoskopową, poprzez kilka niewielkich nacięć skóry brzucha. Tylko wczesne wykrycie nowotworu prostaty daje możliwość wykonania takiej operacji oraz szansę na całkowite wyleczenie.

A jeśli np. pacjent ma raka prostaty i z różnych przyczyn nie można go zoperować?

- Jeśli choroba jest już tak zaawansowana, że leczenie radykalne jest niemożliwe ,pozostaje leczenie hormonalne, które hamuje wpływ hormonów androgenowych na komórki raka. Leczenie to zmniejsza objawy choroby i poprawia komfort życia pacjentów, nie prowadzi jednak do wyleczenia.


Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
Jeżeli chodzi o urologię w Bizielu, jest to dość unikalny oddział w kraju. W jego ramach działa Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej. Dwa lata temu bodajże zajął 2 czy 3 miejsce w rankingu najlepszych oddziałów w Polsce. Dr Jacek Szyperski jest jednym z lekarzy tego oddziału.
__________________
Uniwersytet Medyczny dla Bydgoszczy
Kinio no está en línea   Reply With Quote
Old August 10th, 2009, 02:16 PM   #23
monarda
Registered User
 
monarda's Avatar
 
Join Date: Aug 2007
Location: Bydgoszcz
Posts: 706
Likes (Received): 0

Quote:
Originally Posted by Kinio View Post
Jeżeli chodzi o urologię w Bizielu, jest to dość unikalny oddział w kraju
A czego ten oddział unika? A może ludzie unikają tego oddziału?
monarda no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 
Old August 10th, 2009, 03:51 PM   #24
kiwi_74
BANNED
 
Join Date: May 2009
Location: Bydgoszcz
Posts: 686
Likes (Received): 0

Quote:
Originally Posted by zonc View Post


Urząd Miasta pisze złe wnioski, prywatni przedsiębiorcy z Bydgoszczy piszą złe wnioski, uczelnie publiczne i prywatne z Bydgoszczy piszą złe wnioski, prywatni przedsiębiorcy...

Coś za dużo tych złych wniosków z naszego miasta. Przestańmy ściemniać, dość tej naiwnej grzeczności - nazywajmy rzeczy po imieniu. Oszukują nas!
Piękne słowa Zonc, ale powiedz mi dlaczego tak późno do tego doszliście (ratusz), skoro większość z nas (forumowicze) sugerowała to (złodziejską praktykę caUBeckiego) od dawna? I jeszcze jedno, czy coś zamierzacie z tym zrobić? Podpowiem jedynie, że jeśli tak to głosów Wam przybędzie w wyborach.
kiwi_74 no está en línea   Reply With Quote
Old August 10th, 2009, 08:31 PM   #25
spinacz
Registered User
 
spinacz's Avatar
 
Join Date: Apr 2008
Location: Bydgoszcz
Posts: 2,380
Likes (Received): 8630



Szpital Onkologiczny w Bydgoszczy ma tą szczęśliwą sytuację, że zaplecze techniczne z którego obecnie z dużym powodzeniem korzysta powstawało dla czterech szpitali. Z planowanej inwestycji zrealizowano tylko Centru Onkologii a w zapleczu technicznym funkcjonuje diagnostyka, rehabilitacja, medycyna nuklearna, profilaktyka, spalarnia odpadów medycznych i planowane jest Europejskie Centrum Rehabilitacji


Quote:
Originally Posted by monarda View Post
A czego ten oddział unika? A może ludzie unikają tego oddziału?
P.S. Nie wiem co Monar daje koledze, ale albo kolega bierze to nie regularnie, albo trzeba to zmienić.
spinacz no está en línea   Reply With Quote
Old August 11th, 2009, 07:23 PM   #26
Kinio
BYDGO-SZCZ-ECIN
 
Kinio's Avatar
 
Join Date: Mar 2008
Location: Bydgoszcz
Posts: 2,186
Likes (Received): 215

Quote:
Originally Posted by monarda View Post
A czego ten oddział unika? A może ludzie unikają tego oddziału?
Jak już masz pisać takie bzdury (co z resztą czynisz bardzo często), to lepiej nie pisz niczego...
To jeden z najlepszych oddziałów urologicznych w kraju.
Jeżeli Twój szef zacznie chorować na jedno ze schorzeń układu moczowego, co jest całkiem prawdopobne, o czym można się dowiedzieć czytając wywiad z doktorem Szyperskim, najprawdopodobniej trafi właśnie na ten, a nie inny oddział.
Wtedy to oddany Monarda zacznie w niebogłosy wychwalać tamtejszych lekarzy...

A tak poza tym, czytałem dziś w Angorze bardzo ciekawy artykuł o jednym z bydgoskich profesorów - Janie Talarze, założyciela Kliniki Rehabilitacji Szpitala Uniwersyteckiego nr1 w Bydgoszczy.

Quote:
Twierdzi, że wybudził ze śpiączki 500 pacjentów
sobota 25 lipca 2009 18:59

Transplantolodzy nie lubią cudotwórcy




Pacjenci i ich rodziny nazywają go cudotwórcą. Lekarze są bardziej sceptyczni co do jego możliwości, a transplantologów wręcz rozjuszył propozycją, by zmienić obowiązującą ustawę o przeszczepach. Profesor Jan Talar, który twierdzi, że wybudził ze śpiączki ponad 500 osób, uważa, że polscy lekarze zbyt pochopnie decydują o uznaniu chorego za zmarłego.



Dla pacjentów sprawa jest bardzo prosta. "Jan Talar to wspaniały lekarz i dobry człowiek. Jestem mu wdzięczny za to, że przywrócił mnie do życia" - mówi były żużlowiec Piotr Winiarz, który w 2003 r. miał groźny wypadek na zawodach w Debreczynie. Lekarze na Węgrzech dawali mu 1 proc. szans na przeżycie, ale żona znalazła klinikę profesora Talara w Bydgoszczy. "Profesor nauczył mnie chodzić, pomógł odzyskać władzę w prawej ręce, bo jeszcze długo po wypadku mogłem używać tylko lewej. Nie pamiętam, jakie stosuje metody leczenia, ale z pewnością bardzo dobre, skoro jestem tu, i to w takim dobrym stanie" - mimo 6 lat, jakie minęły od wypadku, Winiarz nadal mówi z wyraźnym trudem. Twierdzi jednak, że wraca do pełnej formy, i nie zamierza rezygnować z marzenia o powrocie na tor.

Agnieszce Terleckiej, która w wieku 11 lat spadła z konia, lekarze też nie dawali żadnych szans. Rodzicom powiedzieli, że nawet jeśli dziewczynka przeżyje, będzie rośliną. "Żyję dzięki profesorowi. A to, że mogłoby mnie nie być, uświadomiłam sobie dopiero 4 lata po wypadku. Wracałam razem z mamą z treningu lekkoatletycznego i nagle się rozpłakałam, bo dotarło do mnie, jak blisko byłam śmierci" - mówi 17-letnia teraz Agnieszka. Dzisiaj Jan Talar jest dla niej ukochanym wujkiem, z którym może o wszystkim porozmawiać. "To człowiek serdeczny, zawsze uśmiechnięty, wnosił na oddział mnóstwo radości i optymizmu. Pacjenci ustawiali się do niego w kolejce" - wspomina dziewczyna.

Oddajcie organy

W domu państwa Terleckich do dziś przechowywana jest dokumentacja medyczna ze szpitala w Pile, do którego dziewczynka trafiła po wypadku z ciężkimi obrażeniami głowy. Któryś z lekarzy napisał: "śmierć pnia mózgu". Później słowo "śmierć" zostało przekreślone i zamienione na "stłuczenie". Lekarze zasugerowali rodzicom, by podpisali zgodę na pobranie organów. Ci odmówili i sprowadzili na konsultację Marka Harata, neurochirurga z Bydgoszczy. To od niego dowiedzieli się, że w bydgoskiej klinice pracuje Jan Talar, specjalista od wybudzania ze śpiączki. "Zadzwoniłem, odebrała sekretarka. Mówię, jaki mamy przypadek, a ona, że u nich są tylko takie. Ja przekonuję, że chodzi o dziecko, które jeszcze niewiele przeżyło, a wtedy sekretarka pyta, ile córka ma lat. Gdy mówię, że tylko 11, każe chwilę poczekać i łączy z profesorem" - opowiada ojciec.

Jan Talar doradził zrozpaczonym rodzicom, jak stymulować nerwy Agnieszki, by sprawdzać, czy ma jakiekolwiek odruchy. Przez pierwsze trzy dni po wypadku nie działo się nic. Ale czwartego Terleccy zauważyli, że córce powiększyły się źrenice. Na ich prośbę Agnieszka została odłączona od respiratora i zaczęła samodzielnie oddychać. Trzy dni później przewieziono ją do Kliniki Rehabilitacji w Bydgoszczy. "Ordynatorka z Piły skomentowała to tak: córka i tak będzie warzywem" - wspomina Robert Terlecki


Ojciec opowiada, że na szczęście bydgoscy lekarze byli innego zdania. Już pierwszego dnia posadzili pokurczoną i poskręcaną skurczami dziewczynkę na krześle i zabrali się do - jak nazywa to profesor Talar - kompleksowej rehabilitacji, czyli kinezyterapii: masaże, stymulowanie prądem i polem magnetycznym. A do tego kąpiele w basenie oraz zajęcia z logopedą i neuropsychologiem. I tak codziennie od 8 rano do 15.

Profesor podkreśla, że kluczowe znaczenie w rehabilitacji ma obecność krewnych, którzy powinni chorego głaskać, trzymać za rękę i opowiadać mu, co dzieje się poza szpitalnymi murami. Bo - przekonuje - to nieprawda, że człowiek w śpiączce jest zupełnie nieświadomy, on słyszy, widzi i rozumie wszystko, co się wokół niego dzieje. Rzeczywiście, Agnieszka jeszcze długo po wybudzeniu przypominała sobie różne szczegóły, pamięta na przykład moment, gdy brat Łukasz podał jej do ręki pluszowego misia.

Na własnych nogach

Pierwsze efekty terapii przyszły po tygodniu: Agnieszka stanęła na nogi, choć jeszcze podtrzymywana przez rodziców. Ale kiedy po sześciu tygodniach wychodziła ze szpitala, nie potrzebowała już niczyjej pomocy. A niedawno skończyła pierwszą klasę w najlepszym liceum w Sopocie. "Nie przynosi świadectw z czerwonym paskiem, ale po jej przejściach to i tak wielki sukces, że funkcjonuje normalnie" - mówi Robert Terlecki.

Dla profesora Jana Talara przypadek Agnieszki to dowód, że w Polsce lekarze zbyt szybko orzekają stan śmierci mózgowej u ludzi po ciężkich urazach głowy. On sam uważa, że gdyby chodziło o ich własnych krewnych, to nie byliby tak skorzy do odłączania aparatury podtrzymującej przy życiu i szykowania chorego do pobrania organów. Właśnie dlatego w zeszłym tygodniu umówił się na spotkanie z wiceszefem klubu parlamentarnego PO Grzegorzem Dolniakiem, by przekonywać go, że obowiązujące w Polsce przepisy o transplantacjach trzeba radykalnie zaostrzyć. Mówił, że to ważne, bo co roku zapada w śpiączkę ponad 12 tys. ludzi. Kiedyś 90 proc. z nich umierało, a dziś ponad 90 proc. można uratować.

Nowe, zaostrzone przepisy profesor wyobraża sobie tak: 3-osobowy zespół lekarski, w którego składzie jest także lekarz delegowany przez rodzinę chorego, czeka z pobraniem organów kilka dni, zamiast jak teraz jedynie 6 godzin od wypadku. Ten czas Jan Talar chciałby wykorzystać na schładzanie całego ciała, a szczególnie mózgu chorego, oraz jak najwcześniejszą neurorehabilitację. Jego zdaniem to nic innego jak tylko danie choremu szansy. "To wyciągnięcie do niego ręki" - mówi z emfazą.

Transplantolodzy są wściekli

"Takie opowieści podważają zaufanie do lekarzy" - ostrzega jednak Dariusz Patrzałek, konsultant w dziedzinie transplantologii klinicznej z Dolnego Śląska. Jego zdaniem całe nieporozumienie polega na tym, że w przypadkach, o których mówi prof. Talar, lekarze wcale nie zdiagnozowali śmierci mózgu. "Jednym z warunków rozpoznania śmierci mózgowej jest całkowity brak czynności oddechowej własnej. To znaczy, że pacjent musi być podłączony do respiratora. A z tego co wiem, oddział, na który profesor Talar przyjmował pacjentów, respiratora nie posiadał. W związku z tym mówienie, że wyleczył kogokolwiek, kto był w stanie śmierci mózgu, jest absurdem" - mówi Patrzałek.

Jak w takim razie wytłumaczyć to, co spotkało Agnieszkę Terlecką w szpitalu w Pile? "To był błąd lekarza. Nie dziwię się emocjom ojca tej dziewczynki, ale przecież w tym przypadku nigdy nie orzeczono śmierci mózgu. A jakiekolwiek sugestie, by rodzice zgodzili się na dawstwo organów, były po prostu przedwczesne" - ubolewa.

Dariusz Patrzałek przekonuje, że obowiązujące zasady kwalifikowania dawcy do przeszczepu są dobrze skonstruowane. On sam chciałby je nawet zliberalizować. "W Polsce nie wolno pobierać narządów od osób, u których wystąpiło nieodwracalne zatrzymanie krążenia, choć nie orzeczono śmierci mózgu. W innych krajach wolno to robić i tacy dawcy stanowią 40 proc. wszystkich. I o tym warto rozmawiać" - przekonuje.

Wtóruje mu dr hab. Zbigniew Włodarczyk, konsultant wojewódzki z kujawsko-pomorskiego. "Pan profesor Talar jest rehabilitantem i ma rewelacyjne wyniki w wybudzaniu ludzi ze śpiączek. Ale śpiączka lub stan wegetatywny to zupełnie co innego niż śmierć mózgu. To absolutnie nie są synonimy. Nigdy nikt nie proponuje pobrania organów od osoby w stanie wegetatywnym czy śpiączce! Bo wtedy mózg jest uszkodzony, ale człowiek żyje. A w przypadku śmierci mózgowej nie ma najmniejszych wątpliwości, że człowiek umarł. Tkanki mózgowe umierają po 3 - 4 minutach, gdy nie przepływa przez nie krew" - tłumaczy Włodarczyk.

Nie ma żadnej wojny

Ale gdy koledzy lekarze oskarżają Jana Talara o zamach na wciąż kruchą transplantologię w Polsce, on odpowiada, że nigdy nie był wrogiem przeszczepów. I powtarza: jeśli chorego nie da się wyleczyć, proszę, pobierajcie organy. Ma także gotową odpowiedź na zarzut, że przez takie ratowanie na siłę narządy się zmarnują. Mówi wtedy, że nie ma żadnych dowodów, iż po śmierci mózgowej człowieka one również giną.


Widać zresztą, że temat ma starannie przemyślany. Pytany, dlaczego inni lekarze nie stosują jego nowatorskiej metody wybudzania ze śpiączki, odpowiada, że zdecydowana większość z nich opiera się na wiadomościach zdobytych na studiach. A tymczasem - mówi - życie przynosi niespodzianki, o jakich nie można przeczytać w podręcznikach medycyny. I gdyby tylko - marzy głośno - w Polsce powstały specjalistyczne oddziały, takie jak kiedyś Klinika Rehabilitacji w Bydgoszczy, to udałoby się uratować wiele ludzkich istnień. Jan Talar ma też własną propozycję rozwiązania zapaści w polskiej transplantologii: to rodzinne dawstwo narządów. Ale pytany, co miałby zrobić chory czekający na przeszczep serca lub rogówki, gwałtownie milknie.

Nikt nie dawał im szans

Bo profesor woli mówić o swoich sukcesach w wybudzaniu. A miał ich - jak twierdzi - ponad 500 w ciągu ostatnich 35 lat. Otwiera laptopa i pokazuje wyniki badań, na których widać zmiany pourazowe mózgu pacjentów. A zaraz obok zdjęcia tych samych ludzi, którzy wybudzili się ze śpiączki. Zawsze ma też pod ręką ich świadectwa ukończenia studiów, a także zaproszenia na śluby i inne uroczystości rodzinne.

O pacjentach Talar opowiada bardzo chętnie. O Mateuszu, który trafił do niego tylko na konsultacje, bo wcześniejsze badania nie dawały mu żadnych szans. Po 8 miesiącach rehabilitacji chłopak odzyskał świadomość. Chętnie też wspomina 18-latka, który w wyniku wypadku samochodowego doznał ciężkiego uszkodzenia mózgu. Nie dawał oznak życia, więc ordynatorka poprosiła rodziców o zgodę na pobranie narządów. Zebrała się cała rodzina i wtedy ktoś zauważył, że chory porusza palcem. Gdy pokazali to pani ordynator, stwierdziła sucho, że rodzina widzi to, co chce zobaczyć. I dalej nalegała, by krewni zgodzili się na pobranie narządów.

Ulubioną pacjentką profesora jest jednak młoda kobieta, która trafiła do niego w szóstym tygodniu ciąży w stanie śpiączki. Talar podjął się rehabilitacji i w ósmym miesiącu chora urodziła zdrową córeczkę, a po dwóch tygodniach odzyskała świadomość. Jakie to uczucie, gdy pogrążony w śpiączce człowiek otwiera w końcu oczy? Profesor odpowiada, że przede wszystkim wielka radość. I jeszcze wielka satysfakcja, że niemożliwe stało się jednak możliwe.

Jest za to jedna rzecz, której Jan Talar nienawidzi: gdy chorych nazywa się warzywami lub roślinkami. Jego zdaniem nadzieja na wybudzenie ze śpiączki jest zawsze, trzeba tylko włożyć w rehabilitację mnóstwo ciężkiej pracy. Wierzy w to od 1974 r., gdy pracował na oddziale chirurgii w Szpitalu Powiatowym w Lidzbarku Warmińskim. Wśród pacjentów był 19-latek z ciężkim urazem czaszkowo-mózgowym, który bardzo długo leżał w śpiączce. Gdy w końcu się wybudził, Talar zaczął się zastanawiać, jak to się stało, że człowiek, który powinien był umrzeć, nadal żyje. Od tej pory wyjaśnienie tego cudu stało się celem jego życia.


Beznadziejna sprawa
Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii, który Jana Talara zna jeszcze ze studiów, uważa, że jego kolega zaangażował się w sprawę mocno beznadziejną. "Żeby się zajmować wybudzaniem, potrzebna jest wielka wiara. Ale często bywa tak, że można nie zauważać granicy leczenia. Lekarze często cierpią na tzw. syndrom Boga i wierzą, że są w stanie zrobić wszystko" - mówi.

Jędrzejczak nie odpowiada wprost na pytanie, czy wierzy w to, że Jan Talar wybudził ze śpiączki ponad 500 osób. "Ja też mam na swoim koncie ileś osób wyleczonych ze śpiączki, ale to były śpiączki wynikające z nadmiaru wapnia lub cukru albo z niedoboru tego ostatniego. To nie były śpiączki mózgowe. Są stany, w których można dla chorego coś zrobić, i takie, kiedy nie można zrobić nic" - tłumaczy.

W umiejętności profesora święcie wierzy natomiast Robert Terlecki. Ten gdański biznesmen jest mu wdzięczny za uratowanie córki. "Agnieszka chodzi dziś do liceum, pisze wiersze. Gdy patrzę na nią, ciągle sobie przypominam, że lekarze chcieli już od niej pobrać organy" - mówi.

Sama Agnieszka nie może się nadziwić, dlaczego jeden człowiek może decydować o życiu drugiego. A transplantologom nie ufa, choć przyznaje, że być może dlatego, iż nasłuchała się takich dyskusji w rodzinnym domu. "To ludzie, którzy żerują na cudzym nieszczęściu. Czy naprawdę zrobili absolutnie wszystko, by uratować poszkodowanego? A przecież on też ma rodzinę, uczucia i plany na przyszłość" - przekonuje dziewczyna. Po tamtym wypadku zapamiętała jedno: ma tylko jedno życie i w każdej chwili może je stracić. "Dlatego żyję zgodnie z zasadą <carpe diem>" - śmieje się.

W swojej krucjacie o zaostrzenie przepisów o transplantacjach Jan Talar ma jeszcze jednego sprzymierzeńca. To Joanna Mirończuk, szefowa toruńskiej Fundacji Światło, która zajmuje się wybudzaniem ludzi ze śpiączki. "Zgadzam się, że należałoby wydłużyć czas, zanim lekarzom wolno byłoby pobrać narządy do transplantacji. Przecież czasem ludzie budzą się ze śpiączki nawet po 15 latach!" - tłumaczy. Profesora zna z czasów, gdy był szefem Kliniki Rehabilitacji w Bydgoszczy. Nigdy jednak blisko nie współpracowali, bo Talar nigdy nie przyjmował pacjentów z Torunia. "Uważał po prostu, że nie kwalifikują się do leczenia" - twierdzi Mirończuk.


Hochsztapler czy cudotwórca?

To niejedyna sprzeczność w wizerunku Jana Talara. Ten jowialny, uśmiechnięty mężczyzna spokojnie odpowiada w czasie wywiadu na wszystkie pytania, a na pożegnanie całuje w oba policzki. Gdy jednak wysyłamy mu rozmowę do autoryzacji, dzwoni i podniesionym głosem pyta, jak śmiałyśmy mu zadać pytanie, czy jest cudotwórcą, czy może hochsztaplerem. I oskarża o próbę zniszczenia całego dorobku jego życia. Wywiad, owszem, autoryzuje, ale wyrzuca "bezczelne" pytanie, a odpowiedzi na pozostałe zmienia w nieczytelny lekarski slang pełen frazesów o konieczności wspólnej z transplantologami pracy na rzecz chorego. Gdy wysyłamy kolejną wersję wywiadu, obraża się jeszcze bardziej i ostatecznie go wycofuje.

O profesorze nie chce nikt rozmawiać w jego dawnej Klinice Rehabilitacji z Bydgoszczy. - Odeszli prawie wszyscy, którzy z nim pracowali. A jedyna dwójka, która go zna, jest teraz na urlopie - słyszymy w sekretariacie. Z bydgoskiej kliniki Talar odszedł 3 lata temu. Według prasy został zwolniony za to, że nie respektował kolejki oczekujących i przyjmował pacjentów na oddział poza kolejnością. W dokumentach przekazywanych do NFZ wykazywał nazwiska chorych, których nie leczył. Teraz jest dziekanem nauk o zdrowiu na Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej, prowadzi też zajęcia dla studentów.

W Jana Talara nadal wierzą jego byli pacjenci. "Jestem wybudzona przez profesora po 2-miesięcznej śpiączce. Lekarze nie dawali mi szans, mówili, że jestem rośliną, a z mojego mózgu zrobił się kisiel" - napisała internautka na forum dyskusyjnym programu "Rozmowy w toku". "Byłem w śpiączce przez 1,5 miesiąca. U profesora się wybudziłem, wróciłem na studia, skończyłem licencjat, a teraz jestem magistrem finansów" - dodaje internauta o nicku Dav. Zamiast komentarzy jest lawina próśb o kontakt do profesora: potrzebna jest pomoc dla pogrążonej w śpiączce matki, siostry, szwagra...

Źródło - Dziennik, Angora
__________________
Uniwersytet Medyczny dla Bydgoszczy

Last edited by Kinio; August 11th, 2009 at 07:40 PM.
Kinio no está en línea   Reply With Quote
Old September 10th, 2009, 11:44 AM   #27
danthebest
Metropolia Bydgoska
 
danthebest's Avatar
 
Join Date: Apr 2007
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 1,721
Likes (Received): 482

Quote:
Urodzić po bydgosku
(domi)

Dyrekcja szpitala MSWiA liczy na to, że w styczniu 2010 będzie mogła przyjmować rodzące kobiety na swój nowoczesny oddział.

- Pod koniec października oddział ma zostać oddany - mówi Jarosław Buczek, rzecznik MSWiA.- Przygotowaliśmy 20 łóżek porodowych i poporodowych, dwie sale porodowe. Oddział jest dla pacjentek z ciążami niezagrożonymi, bez komplikacji. Będą mogły korzystać z nich wszystkie bydgoszczanki.
W szpitalu jest poradnia zdrowia psychicznego, z której specjalista będzie służył pomocą, gdy świeżo upieczona mam będzie jej potrzebowała.

Zespół lekarzy i lekarki stanowią wybitni doktorzy, którzy zdobyli laur w plebiscycie "Gazety“ "Rodzić po ludzku“ i Złotego Bociana w konkursie organizowanym przez Instytut Matki i Dziecka. - Będą trzy sale pooperacyjne i w każdej będzie miejsce dla dwóch pań. Poza tym jedna sala dla noworodków, dwie sale jednołóżkowe i sale dwuosobowe z łóżeczkami i łazienkami - mówi nam Jarosław Buczek. - Łagodne, pastelowe kolory ścian mają stworzyć spokojną i intymną atmosferę, sprzyjającą rodzącym paniom.

Miła perspektywa rodzenia
To nie jedyne pozytywne informacje dla mam spodziewających się pociech. W Szpitalu Miejskim im dr. E. Warmińskiego w Bydgoszczy remont oddziałów: noworodków, patologii ciąży, poporodowego i ginekologicznego, w tej kolejności ma zakończyć się w lutym 2010 roku. - Cały czas pracujemy i równolegle odbywa się remont - mówi prof. Mariusz Dubiel, ordynator oddziału położnictwa i patologii ciąży szpitala miejskiego. Dużym novum będą oddzielne jednoosobowe sale porodowe.

W szpitalu miejskim jest możliwość rodzenia w wodzie. - Wychodzimy naprzeciw potrzebom naszych pacjentek. Jeśli któraś z nich ma ochotę rodzić w wannie, nie ma żadnego problemu - może to zrobić, ponieważ jesteśmy na to przygotowani. Jednak nie zdarza się to zbyt często - mówi prof. Dubiel.

W szpitalu miejskim nienarodzone jeszcze dzieci będą pod jeszcze lepszym nadzorem. - Wszystkie sześć sal porodowych będą podłączone do specjalnej aparatury, dzięki której będziemy jeszcze lepiej mogli nadzorować płody. W salach będzie klimatyzacja. Zmieni się wystrój i łózka będą wygodniejsze. Chcemy, by nasz oddział był już naprawdę na europejskim poziomie - kończy prof. Mariusz Dubiel.



Jesteśmy w czołówce
To nie koniec dobrych wiadomości. Szpital Uniwersytecki nr 2 im. J. Biziela otrzymał od światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (UNICEF) tytuł szpitala przyjaznego dzieciom. Wręczenie certyfikatu zaplanowane jest na 29 września. Kamila Wiecińska, rzeczniczka szpitali uniwersyteckich: - W oddziale położnictwa realizowany jest program Szpital Przyjazny Dziecku, promujący karmienie piersią. Konsultant do spraw laktacji - mgr psychologii, kobiecie po porodzie udziela specjalistycznej porady laktacyjnej, dostosowanej do indywidualnych potrzeb pacjentki. Personel medyczny informuje ciężarne i matki o korzyściach płynących z karmienia piersią i postępowaniu sprzyjającemu utrzymaniu laktacji na odpowiednim poziomie.

W tym roku w szpitalu uniwersyteckim nr 2 zakończył się remont oddziału położnictwa z traktem porodowym. - Mamy 4 jednoosobowe sale porodowe oraz porodówkę rodzinną z pokojem dla osoby towarzyszącej - Kamila Wiecińska. - Jednoosobowe sale porodowe zapewniają rodzącej intymność. Trakt Porodowy dysponuje również specjalną wanną przystosowaną do porodu w wodzie. Ciepła woda rozluźnia mięśnie, łagodzi napięcie oraz uśmierza ból porodowy, często skraca czas trwania porodu.

Integralną częścią traktu jest sala cięć cesarskich z klimatyzacją, układem filtrującym powietrze i nowoczesnym systemem zabezpieczeń. - Pacjentki po cesarskim cięciu trafiają na salę pooperacyjną, gdzie znajduje się 6 stanowisk z pełnym zabezpieczeniem, tj. wyposażonych w aparaturę monitorującą i posiadających dostęp do gazów medycznych. W bezpośrednim sąsiedztwie z salą znajduje się punkt pielęgniarski, skąd położna ma możliwość sprawowania stałego nadzoru nad pacjentkami - kończy Wiecińska.
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll...CZ01/741905018

Niestety komentarze pod artykułem wskazują, że nie będzie tak różowo jak to prezentuje Pomorska.
danthebest no está en línea   Reply With Quote
Old September 10th, 2009, 05:32 PM   #28
ethanak
Registered User
 
ethanak's Avatar
 
Join Date: Sep 2005
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 3,968
Likes (Received): 776

Quote:
Originally Posted by danthebest View Post
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll...CZ01/741905018

Niestety komentarze pod artykułem wskazują, że nie będzie tak różowo jak to prezentuje Pomorska.
Zawsze kiedy pojawia się możliwość skomentowania pracy lekarzy komentarze nie są za różowe. Moim zdaniem to krok w dobrym kierunku - brakuje miejsc gdzie kobiety z ciążą niezagrożoną mogą po ludzku urodzić. Nie rozumiem tylko czemu w szpitalu miejskim nie ma możliwości umówienia się z wybranym lekarzem i położną odnośnie porodu - to niczemu nie sprzyja.
__________________
Metropolia Bydgoska
ethanak no está en línea   Reply With Quote
Old September 10th, 2009, 06:20 PM   #29
danthebest
Metropolia Bydgoska
 
danthebest's Avatar
 
Join Date: Apr 2007
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 1,721
Likes (Received): 482

Warunki rodzenia z pewnością będą lepsze. Żeby tylko lekarz nie decydował o tym czy kobieta rodzi w lepszych warunkach, czy też nie, kierując się częstotliwością wizyt w jego prywatnym gabinecie.
danthebest no está en línea   Reply With Quote
Old September 10th, 2009, 11:04 PM   #30
ethanak
Registered User
 
ethanak's Avatar
 
Join Date: Sep 2005
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 3,968
Likes (Received): 776

Quote:
Originally Posted by danthebest View Post
Warunki rodzenia z pewnością będą lepsze. Żeby tylko lekarz nie decydował o tym czy kobieta rodzi w lepszych warunkach, czy też nie, kierując się częstotliwością wizyt w jego prywatnym gabinecie.
Szkoda że nie można po prostu za to zapłacić...
__________________
Metropolia Bydgoska
ethanak no está en línea   Reply With Quote
Old September 17th, 2009, 04:41 PM   #31
Phelot
Phelot
 
Phelot's Avatar
 
Join Date: Nov 2005
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 8,274
Likes (Received): 763

Quote:
Hotel zamiast szpitala. To dobry pomysł?
Anna Twardowska
2009-09-17, ostatnia aktualizacja 2009-09-17 11:01


Centrum Onkologii wybudowało hotel dla lżej chorych. Ale pacjenci nie mogą w nim mieszkać, bo NFZ nie chce płacić za ich pobyt. Efekt? Terapia na szpitalnym łóżku jest droższa i dłużej się na nią czeka.

Zbigniew Pawłowicz, dyrektor Centrum Onkologii, rok temu otworzył przy szpitalu hotel. Chciał, żeby trafiali tam chorzy na raka, którzy przyjeżdżają do Bydgoszczy na radioterapię. - Często są to osoby całkiem sprawne. Mają zlecone naświetlania na przykład z powodu nowotworowych zmian w płucach czy innych narządach. Od strony medycznej taki chory jest angażowany godzinę dziennie, bo tyle trwa naświetlanie. Potem może wracać do normalnego życia - mówi dyrektor Pawłowicz.

Doba na oddziale kosztuje Narodowy Fundusz Zdrowia średnio 600 zł. W hotelu byłoby to tylko 150 zł, bo odpada całodobowa opieka medyczna, pielęgniarska.

Pacjent na radioterapii spędza kilka tygodni. - Mieszkając w hotelu, mógłby ten czas spędzać według własnego uznania, a jego samopoczucie na pewno byłoby lepsze, bo nie przebywałby cały czas w towarzystwie ciężko chorych pacjentów szpitalnych - argumentuje Pawłowicz.


W hotelu jest 75 miejsc. - Pacjenci, którzy by tutaj mieszkali, na naświetlania przechodziliby po prostu na drugą stronę ulicy, gdzie mieści się zakład radiologii. To nie tylko wygodne, ale przede wszystkim ekonomiczne rozwiązanie - mówi Zbigniew Pawłowicz, dyrektor Centrum Onkologii.

Dyrektor pojechał do prezesa NFZ w Warszawie, żeby przekonać go do finansowania swojego nowatorskiego pomysłu. Minął rok i nic się nie zmieniło. Hotel stoi pusty. A pacjenci muszą czekać nawet do dwóch miesięcy, żeby dostać się na radioterapię do bydgoskiego CO.

- Jest to kolejka na łóżko, bo aparatów do naświetlań mamy wystarczająco dużo, żeby nie tworzyć kolejek. Problem w tym, że nie ma gdzie kłaść pacjentów - mówi Pawłowicz. Tymczasem im szybciej zostanie wdrożone leczenie, tym większe szanse na wyleczenie.

W CO rocznie jest podawanych radioterapii 3,5 tys. pacjentów. Prof. Jacek Jassem, członek Europejskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej, uważa, że 90 proc. tych chorych nie musi trafiać na oddział. - Mogą być leczeni w trybie ambulatoryjnym lub hotelowym. Tak jest w USA i Europie Zachodniej. Pobyt w szpitalu to przeżytek. Tymczasem NFZ bezrefleksyjnie płaci za niepotrzebne hospitalizacje. Próbuję to zmienić. Mam obietnicę posłów z województwa pomorskiego, że złożą interpelację w Sejmie w tej sprawie. Moim zdaniem ten problem można szybko rozwiązać i powstrzymać niekontrolowany wyciek pieniędzy z kasy funduszu - mówi.

Za zmianami przepisów jest bydgoski poseł PiS, Tomasz Latos: - Potrzebne jest prawo ułatwiające życie pacjentom. Tę sprawę trzeba poruszyć podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia, na której obecny będzie także prezes funduszu.

Dziś urzędnicy z NFZ mówią, że mogą podpisywać umowy jedynie z zakładami opieki zdrowotnej i im płacić za świadczenie usług medycznych, bo takie jest prawo. - Hotel nie jest taką instytucją - argumentuje Andrzej Troszczyński, z biura prasowego NFZ w Warszawie.

Anna Janczewska-Radwan, ekspert do spraw systemu ochrony zdrowia BCC, przekonuje, że tak wcale nie musi być: - To ludzie tworzą procedury i piszą ustawy, oni więc mogą je też zmieniać. Fundusz powinien iść z duchem czasu. Tutaj potrzebna jest batalia, która doprowadzi do zmiany prawa. Wciąż słyszymy, że NFZ nie ma pieniędzy. Trzeba więc rozsądnie je wydawać, a w tym przypadku, trudno dopatrzyć się rozsądku.

Danuta Tarka, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej, chwali rozwiązanie proponowane przez bydgoskie Centrum Onkologii: - Zmniejsza koszty i skraca kolejkę. Uważam jednak, że pobyt w hotelu, wiążący się wprawdzie z leczeniem, powinien być tylko w części finansowany ze środków NFZ, część kosztów należałoby przerzucić na pacjenta.

Inny pomysł ma Jarosław Katulski, poseł PO z Kujawsko-Pomorskiego: - Najrozsądniej byłoby uzupełnić katalog świadczeń. Wtedy jest wybór, kto może na czas terapii przebywać w hotelu, a kto powinien trafić na oddział. Inicjatywa tych zmian musi wyjść od ekspertów takich jak prof. Jassem. I jeśli będzie potrzebne poparcie polityczne, to na pewno je zyska.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
Instytucja, której nieprzerwanie brakuje pieniędzy, musi finansować droższe rozwiązania zamiast tańszych, bo... tak stanowi prawo.
"Takie rzeczy tylko w Polsce" :/
Phelot no está en línea   Reply With Quote
Old October 13th, 2009, 08:47 AM   #32
spinacz
Registered User
 
spinacz's Avatar
 
Join Date: Apr 2008
Location: Bydgoszcz
Posts: 2,380
Likes (Received): 8630

Z pewnym opóźnieniem i może już ktoś informował, donoszę, że w bydgoskim CO funkcjonuje już drugi PET-CT. Jest to jedyna w Polsce placówka dysponująca dwoma takimi skanerami.

Gratuluję.

spinacz no está en línea   Reply With Quote
Old October 13th, 2009, 09:29 AM   #33
Phelot
Phelot
 
Phelot's Avatar
 
Join Date: Nov 2005
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 8,274
Likes (Received): 763

Dzięki za info i fotkę. Mnie najbardziej zaintrygował ten podziemny korytarz
Phelot no está en línea   Reply With Quote
Old October 13th, 2009, 11:34 AM   #34
Bakos
Registered User
 
Bakos's Avatar
 
Join Date: Dec 2005
Location: Bromberg
Posts: 8,841
Likes (Received): 3710

Ja niestety poznałem ten obiekt aż za dobrze.
Bakos no está en línea   Reply With Quote
Old October 13th, 2009, 12:15 PM   #35
ivica
praktitioner
 
ivica's Avatar
 
Join Date: Jul 2005
Location: Bergen\Bydgoszcz
Posts: 1,936
Likes (Received): 18

Quote:
Originally Posted by Bakos View Post
Ja niestety poznałem ten obiekt aż za dobrze.
tia .. a jeszcze gorzej jak sie poznaje obiekt ktory czesciowo widac w lewej czesci zdjecia ...
ivica no está en línea   Reply With Quote
Old October 16th, 2009, 02:27 PM   #36
danthebest
Metropolia Bydgoska
 
danthebest's Avatar
 
Join Date: Apr 2007
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 1,721
Likes (Received): 482

Quote:
Projekt dziecięcego szpitala marzeń jest już gotowy
Chore dzieci będą mogły cieszyć się morskim akwarium, placami zabaw na dachu, zabawkami wodnymi i laserami
Hanna Walenczykowska, Piątek, 16 Października 2009

Rozbudowa szpitala dziecięcego i Zakładu Radioterapii Centrum Onkologii to najważniejsze inwestycje regionalne, realizowane w Bydgoszczy.

Zarząd Województwa zmienia formy funkcjonowania podległych sobie przychodni - wszystkie mają stać się spółkami prawa handlowego. To samo czeka szpitale, ale ich przekształcenie skutecznie wstrzymało weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zamiast prywatyzacji, województwo rozpoczęło inwestowanie w placówki medyczne - na podniesienie standardów przeznaczono 517 milionów złotych.

Pierwszy na liście jest Wojewódzki Szpital Dziecięcy. Projekt rozbudowy lecznicy już jest. - Czekamy na pozwolenie na budowę - mówi Edward Grądziel, dyrektor szpitala. - Marzyły o niej pokolenia pediatrów, ale najważniejsze są przecież dzieci.

Inwestycja kosztować będzie 135 milionów złotych. Projekt wykonało biuro Tomasza Macha. - Tereny od strony ulicy Chodkiewicza, które znajdują się pod ochroną konserwatora, przeznaczymy na „zieloną poczekalnię” - mówi Tomasz Mach. - Na dachach będą place zabaw, a między budynkami pojawi się morskie akwarium. Będą lasery i zabawki wodne, pawilon rehabilitacyjny... Chodzi nam o to, by maksymalnie złagodzić stres, jaki odczuwa dziecko w szpitalu. Powstanie też blok operacyjny. Powierzchnia użytkowa wszystkich budynków wyniesie ponad 20 tysięcy metrów kwadratowych.

Inwestycja prowadzona będzie w dwóch etapach. Prace rozpoczną się w 2010 roku, a zakończą w 2012. Najpierw zbudowany zostanie budynek na 130 łóżek. Do niego przeniosą się pacjenci ze starych obiektów. Potem pojawi się reszta.

Na regionalnej liście „zdrowych” inwestycji znajduje się, między innymi, Centrum Onkologii, które otrzyma 48 mln złotych na rozbudowę zakładu radioterapii. Wszystkie jednostki muszą wypracować 15 procent wkładu własnego.
http://www.express.bydgoski.pl/look/...52163&IdTag=85


Quote:
Dermatologia dla UMK?
Wojewódzkie szpitale mają zainwestować 517 milionów złotych. Po to, by dogonić Europę
Hanna Walenczykowska, Piątek, 16 Października 2009


Pierwszego stycznia 2010 roku dwie wojewódzkie przychodnie będą spółkami pracowniczymi, a kilka miesięcy później jedna z nich, dermatologiczna, powinna wejść pod skrzydła Collegium Medicum.

Zabieg w gabinecie krioterapii w przychodni dermatologicznej Fot. Tadeusz Pawłowski
Dwie wojewódzkie placówki służby zdrowia: Obwód Lecznictwa i Regionalny Zespół Opieki Paliatywnej Dom Sue Ryder kończą proces przekształcania w spółki prawa handlowego. - Podpisaliśmy listy intencyjne w tej sprawie - informuje Piotr Całbecki, marszałek województwa - możemy więc zaproponować sejmikowi likwidację tych jednostek i oddanie ich w ręce pracowników. Pierwszego stycznia będą one już niepublicznymi zakładami.

Potem prywatyzowane będą następne jednostki: Bydgoskie Centrum Diabetologii i Endokrynologii, Wojewódzkie Centrum Reumatologii i Rehabilitacji oraz Wojewódzka Przychodnia Stomatologiczna.

- Zastanowimy się jeszcze, co zrobić z przychodnią sportową - zdradza marszałek. - Mamy też „kłopot” z przychodnią dermatologiczną. Upomina się o nią Collegium Medicum. Szukamy więc formuły, by przekazać UMK tę jednostkę.

Jeśli tak się stanie, zdaniem marszałka, przychodnia zacznie funkcjonować tak, jak akademicki instytut. O szczegółach tej operacji nie mówi także wicemarszałek Edward Hartwich, odpowiedzialny za służbę zdrowia.

- Przychodnia dermatologiczna to element relacji między UMK i Urzędem Marszałkowskim - oświadcza wicemarszałek. - Znajdziemy rozwiązanie, które będzie korzystne dla obu stron. Poza tym, placówka świadczy usługi objęte szczególną ochroną danych, stąd kierunek akademicki wydaje się dobry.

Wszystkie wojewódzkie przychodnie mają być sprywatyzowane do końca obecnej kadencji. - Tworzenie spółek nie budzi już niezdrowych emocji i podejrzeń o oszustwo - cieszy się wicemarszałek.

Pacjenci, przynajmniej ci zapytani przez „Express”, nie obawiają się prywatyzacji.

- Przychodnie miejskie już dawno są spółkami i nikt nie narzeka. Choruję przewlekle, więc liczę na to, że po przekształceniu będzie jeszcze lepiej - mówi bydgoszczanin, pacjent przychodni dermatologicznej. - Szkoda tylko, że wszystko tak długo trwa.

Nie tylko szyldy na przychodniach wojewódzkich winny zmienić się przed końcem obecnej kadencji. Na inwestycje w wojewódzkich szpitalach zarezerwowano 517 mln zł. Urząd Marszałkowski chce je pozyskać z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, po to by dostosować lecznice do europejskich standardów.

- Nie mamy jeszcze pewności, ale spotkaliśmy się z uznaniem EBI - tłumaczy marszałek Piotr Całbecki. - Jeśli nie otrzymamy preferencyjnej pożyczki, to na inwestycje w szpitalach zaciągniemy kredyt komercyjny.

O inwestycjach w służbie zdrowia piszemy na stronie 8 wydania bydgoskiego.
http://www.express.bydgoski.pl/look/...52171&IdTag=85
danthebest no está en línea   Reply With Quote
Old October 16th, 2009, 11:53 PM   #37
ethanak
Registered User
 
ethanak's Avatar
 
Join Date: Sep 2005
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 3,968
Likes (Received): 776

Quote:
Zazdrość i medycyna
Toruńskie szpitale są faworyzowane kosztem bydgoskich - skarżą się nasi sasiedzi. Jaka jest prawda?
Mariola Lorenczewska, Piątek, 16 Października 2009

Skąd się bierze mit o wspieraniu toruńskich szpitali kosztem bydgoskich? Okazuje się, że to akurat toruńskie placówki dostają od marszałka wyraźnie mniej.

- Bydgoskie Centrum Onkologii musiało niedawno kupić nowy tomograf komputerowy z własnych pieniędzy, podczas gdy Urząd Marszałkowski dofinansował toruński szpital dając 20 mln zł. To nie pierwszy przykład faworyzowania Torunia - to jedna z takich opinii cytowanych przez bydgoska prasę.

Podobne głosy spotkać można np. na bydgoskich forach internetowych. Ostatnio emocje podniosło zamieszanie wokół zakupu tomografu dla bydgoskiego Centrum Onkologii.

- Zwróciłem się do marszałka województwa z prośbą o dofinansowanie tego zakupu - skarżył się senator Zbigniew Pawłowicz, dyrektor CO. - Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi. Dostałem za to zgodę na zakup tomografu z własnych pieniędzy.

Postanowiliśmy sprawdzić, ile samorząd województwa wydaje na szpitale. W wieloletnich programach inwestycyjnych na lata 2005-2008 ujętych jest dziesięć szpitali, w tym cztery z Torunia i cztery z Bydgoszczy. Sprawdzamy. Najwięcej dostało bydgoskie Centrum Onkologii - 48,2 mln zł. Na drugim miejscu jest Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu - 30,5 mln zł, na trzecim - toruński szpital dziecięcy - 29,2 mln zł. Szpital obserwacyjno-zakaźny w Bydgoszczy dostał 14,9 mln zł, Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy - 8,2 mln. zł, bydgoski szpital dziecięcy - 5,6 mln zł. Najmniej dostały toruńskie: szpital zakaźny - 650 tys zł i Wojewódzki Ośrodek Lecznictwa Psychiatrycznego - 646 tys.

Łącznie na cztery bydgoskie placówki poszło prawie 77 mln, na cztery toruńskie - 61 mln. Statystycznie, na jeden toruński szpital przypada nieco ponad 15 mln, na bydgoski - nieco ponad 19 mln.

- W tym roku żaden toruński szpital 20 milionów nie dostał - zapewnia Beata Krzemińska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. - Najwięcej, bo 7 milionów, przekazaliśmy do Włocławka. Wszystkie wydatki są wnikliwie analizowane.

Szpitalowi zakaźnemu w Toruniu przyznano w tym roku 2,5 mln zł, z tego połowę na modernizację i rozbudowę, drugą część - na sprzęt.

- Nie czujemy się faworyzowani w stosunku do Bydgoszczy. Jest raczej odwrotnie - mówi Elżbieta Strawińska, dyrektor szpitala. - Jednak nie narzekamy. Uzyskaliśmy kwoty, o które się ubiegaliśmy. Są dostosowane do naszych potrzeb.

Fakty

W latach 2005-2008 samorząd wojewódzki przekazał dziesięciu szpitalom 165 018 796 zł, z czego w zeszłym roku - 34 305 316 zł.
Kolejny przykładzik myślenia "po toruńsku" - wcześniejszy z ostatnich dni to głos redaktora z Torunia sugerującego że jeżeli w Bydgoszczy są 3 instytucje związane z PKP to przynajmniej jedna musi być w Toruniu żeby było sprawiedliwie.
Jeśli chodzi o szpitale - kwoty o jakich mówi artykuł są praktycznie równe - tyle że w Bydgoszczy działają 2 szpitale uniwersyteckie , najlepszy szpital w Polsce - onkologiczny o najwyższej możliwej referencyjności przyjmujący pacjentów z całej Polski. Ale pani redaktor z Torunia zawodzi że Toruń nie dostaje tyle samo kasy.Żałosne i głupie.
__________________
Metropolia Bydgoska

Last edited by Mika'el; October 17th, 2009 at 09:22 AM. Reason: Inappropriate Language
ethanak no está en línea   Reply With Quote
Old October 17th, 2009, 02:02 AM   #38
schabzkoscia
بيدغوشتش / 大学本部
 
Join Date: Sep 2005
Location: Bydgoszcz [:bidgɔʃʧ]
Posts: 7,073
Likes (Received): 118

Heh... Podpowiedz, jak powinni to liczyć, na łóżko, na pacjenta?
__________________
schabzkoscia no está en línea   Reply With Quote
Old October 17th, 2009, 02:19 AM   #39
ethanak
Registered User
 
ethanak's Avatar
 
Join Date: Sep 2005
Location: Bydgoszcz, Metropolia Bydgoska
Posts: 3,968
Likes (Received): 776

Quote:
Originally Posted by schabzkoscia View Post
Heh... Podpowiedz, jak powinni to liczyć, na łóżko, na pacjenta?
No chyba coś ci podpowiada że dwa szpitale uniwersyteckie i kombinat typu szpitala onkologicznego nie powinny być traktowane na równi z powiatowymi lecznicami z Torunia? Czy choćby jedyny szpital dla płucnochorych. Jak powinni to liczyć? Szpital uniwersytecki - x1,5 , najlepszy szpital w Polsce - 2x , potencjał ludnościowy - 2x, wyższa referencyjność - 2x. I już mamy zamiast proporcji 66 - 77 mln , 30 - 120 mln bo taka według mnie powinna być ta proporcja.

A jak w tej chwili to liczą? Pani w Toruniu w urzędzie marszałkowskim mówi - dajmy tu do Torunia i Bydgoszczy po równo - do Bydgoszczy trochę więcej żeby się nie burzyli... A może jakiś pan redaktor to ustala. Tudzież pani redaktor. Jakikolwiek podział jakichkolwiek środków pomiędzy Bydgoszcz i Toruń w którym bezwzględne ich ilości są zbliżone wartościami jest z zasady niesprawiedliwy.
__________________
Metropolia Bydgoska

Last edited by ethanak; October 17th, 2009 at 02:27 AM.
ethanak no está en línea   Reply With Quote
Old October 17th, 2009, 11:13 AM   #40
schabzkoscia
بيدغوشتش / 大学本部
 
Join Date: Sep 2005
Location: Bydgoszcz [:bidgɔʃʧ]
Posts: 7,073
Likes (Received): 118

Zgadzam się z Tobą, tylko zastanwiam się, jak nawiązać polemikę z toruńczykami... Bo taka dziewuszka z gazety może się uprzeć przy swoim i już. A tymczasem jestem przekonany, że za bydgoskimi placówkami przemawia więcej.
__________________
schabzkoscia no está en línea   Reply With Quote
Sponsored Links
Advertisement
 


Reply

Tags
bydgoszcz

Thread Tools
Rate This Thread
Rate This Thread:

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off



All times are GMT +2. The time now is 03:05 AM.


Powered by vBulletin® Version 3.8.11 Beta 4
Copyright ©2000 - 2019, vBulletin Solutions Inc.
vBulletin Security provided by vBSecurity v2.2.2 (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2019 DragonByte Technologies Ltd.
Feedback Buttons provided by Advanced Post Thanks / Like (Pro) - vBulletin Mods & Addons Copyright © 2019 DragonByte Technologies Ltd.

SkyscraperCity ☆ In Urbanity We trust ☆ about us