SkyscraperCity banner

401 - 420 of 1906 Posts

·
Registered
Joined
·
579 Posts
Wydarzenia Luty 2008 Czarne Kropy.

Dwieście paskudnych Czarnych Krop

Tyle miejsc zdaniem łodzian przynosi największy wstyd miastu. Mapa łódzkich brudów i ruder jest dostępna w internecie. - Niech drżą właściciele i zarządcy! - zapowiada wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski.

Czarne Kropy wymyślił nieznany z nazwiska 85-letni łodzianin. 6 grudnia 2007 r. przyglądał się pikiecie Grupy Pewnych Osób przy kioskach gastronomicznych na rogu ul. Piotrkowskiej i al. Piłsudskiego. Tego właśnie dnia młodzi ludzie z GPO protestowali przeciw brudom w centrum miasta. - Powinno się oznakować miejsca, które przynoszą wstyd Łodzi - rzucił pomysł staruszek, przedstawiający się jako dawny partyzant AK. - Żeby były jak wyrzut sumienia dla władz, że nic z tym nie robią!

- Wchodzimy w to - od razu zadecydowały Pewne Osoby. W styczniu wybrano symbol: wielkie czarne kropy z napisem „To miejsce przynosi wstyd Łodzi”. Akcja ruszyła w lutym. Przez dwa tygodnie łodzianie zgłaszali najbardziej ich zdaniem brudne i zaniedbane miejsca. Lista powstawała na stronie internetowej www.gpo.blox.pl . Kandydatury zbierała też „Gazeta”. - Zostaliśmy dosłownie zasypani propozycjami - mówią organizatorzy. - Nadeszło ponad pół tysiąca zgłoszeń!

Czarne Kropy Film


Czytelnicy "Gazety" opisali drugie tyle miejsc, zasługujących na niechlubne oznakowanie. Przez tydzień GPO sprawdzało i weryfikowało listę. Ostatecznie powstał spis liczący 200 pozycji. - Ilość zgłoszeń wskazuje, że miasto nie ma gospodarza z prawdziwego zdarzenia - podsumowują Pewne Osoby. Jak można mówić o radykalnym rozwoju Łodzi, kiedy w samym centrum są miejsca takie jak ul. Zachodnia, pełna ruder i ruin, rodem z mrocznego filmu wojennego?

Plebiscyt zakończył się wczoraj. GPO wydała dla władz miasta raport i folder pt. "Łódź. Przewodnik dla urzędników miejskich". Młodzi ludzie zorganizowali też happening przy Fontannie Tuwima na Placu Komuny Paryskiej. W miejscu, przez które dwa razy dziennie przechodzą urzędnicy, nie zwracając uwagi na brud i bałagan. Na zniszczonym trawniku stanęła plansza z kropą. - Jedna, bo dwieście jeszcze bardziej zaśmieciłoby Łódź - wyjaśnili organizatorzy.

Raport i foldery dostali wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski i przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak. Obaj podpisali się na Kropie. - Powinni drżeć ci, którzy odpowiadają za te miejsca - zapowiedział Tomaszewski. - Właściciele nieruchomości, zarządcy, urzędnicy. Czarne Kropy to droga do tworzenia wspólnego ruchu na rzecz ładu i porządku. Musimy razem kontynuować akcję. Stworzyć modę na ładne miejsca i nietolerowanie brudu.

- Rację ma - przytakiwała starsza pani z psem.

Na podchwytliwe pytanie dziennikarki, z czym (i z kim) kojarzy mu się Kropa, Włodzimierz Tomaszewski dyplomatycznie odpowiedział, że... z poparciem prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego dla akcji. Miał też konkretną i dobrą wiadomość: - W najbliższych dniach miasto przejmie spaloną ruderę na rogu ul. Kilińskiego i Przybyszewskiego - zdradził dziennikarzom. - Po trzech latach udało się porozumieć z właścicielem. Ruina zniknie.

Folder, raport i bogato ilustrowany "Przewodnik po najbliższej okolicy dla pracowników Urzędu Miasta Łodzi" wydrukowano tylko w 10 egzemplarzach. Ale wszystkie łódzkie Kropy w Łodzi można obejrzeć w internecie. Wczoraj ruszyła strona www.czarnekropy.dlalodzi.info Co dalej? Magistrat obiecuje, że będzie rozliczać z porządku właścicieli i zarządców wskazanych miejsc. Tylko dlaczego dotąd tego nie robił?

Grupa Pewnych Osób

GPO to ruch społeczny. Uczestniczy w nim ok. 50 łodzian. Nie jest organizacją, nie ma hierarchii ani władz. Stworzyli go ludzie, którzy chcą, by Łódź była miastem czystym i zadbanym. Jak sami mówią, połączyło ich poczucie bezsilności wobec śmieci, ruder, zabazgranych murów i fasad, nielegalnie oblepionych ulotkami. Postanowili zabrać się za porządki. Fotografowali, filmowali i sami zatrzymywali plakaciarzy. Akcja "obywatelskich zatrzymań" wzbudziła kontrowersje - niektórzy zaczęli porównywać Pewne Osoby do dawnych ormowców. Ale rozgłos pomógł: władze miasta rozwiesiły 133 tablice i ustawiły 60 słupów, na których można legalnie przyklejać ogłoszenia. W lipcu 2006 r. Pewne Osoby zorganizowały happening przed firmą Gillette przeciwko bezsensownym zakazom fotografowania. Dzięki kolejnej akcji udało się zidentyfikować Wiesława W. - "Haikupsychola", który od lat bezkarnie maluje napisy na murach. Młodzi społecznicy filmują m.in. samochody parkujące w niedozwolonych miejscach, domagają się likwidacji obskurnych budek gastronomicznych w centrum Łodzi, fotografują największe dziury w jezdniach. Nakręcone filmy umieszczają w internecie.

Pewne Osoby chcą być anonimowe. - Członkiem GPO jest każdy człowiek, który chce coś zrobić dla miasta - deklarują. Wszystko o działaniach ruchu można przeczytać na stronie www. gpo.blox.pl

Zawstydzające miejsca w mieście, które wybrało najwięcej łodzian:

1. Odcinek ul. Zachodniej od ul. Zielonej do ul. Ogrodowej, zwany "ścianą płaczu"

2. Dworzec Łódź Fabryczna

3. Tzw. "Chinatown" w starej fabryce przy ul. Piotrkowskiej między ul. Roosevelta i ul. Nawrot

Honorowe Czarne Kropy, wytypowane przez Grupę Pewnych Osób:

1. Wiesław W. "Haikupsychol", bezkarnie niszczący łódzkie elewacje

2. Kleks, który od lat szpeci fasadę gmachu UMŁ, tuż obok prezydenckich okien (nad Ławeczką Tuwima)

3. Łódzkie rozjeżdżone trawniki

4. Budki i pawilony gastronomiczne w zabytkowym Śródmieściu, brudny i nieestetyczny relikt lat 90-tych

@ ściana płaczu (ulica Zachodnia)

Nie wiem czy ktoś wcześniej przede mną używał ten nomenklatury, ale już od jakiegoś czasu właśnie tak ją nazywam...

@ HuBar

Jak masz jakieś zdjęcia, fotorelacje inne materiały z Finału Czarnych Krop wklej je proszę tutaj.

@ Przemek dzięki za wersy :)
 

·
Ja jestem Miasto
Joined
·
4,084 Posts
Miło mi, że kilka moich nominacji zostało uwzględnionych, mam nadzieję, że i mój głos się przyczyni do poprawy sytuacji...

Tylko jedna mała uwaga do zebranego materiału - jak jeszcze raz zobaczę, że Rondo Sybiraków jest na Górnej, to komuś zrobię oficjalną krzywdę ;)
 

·
Łodzianin
Joined
·
1,015 Posts
Wracając do teledysków z Łodzią w tle, to nie było chyba tego.


Czyli jedna z najbardziej łódzkich kapel - NOT - Spadasz na dno. Widzimy sporo Piotrkowskiej (min. UMŁ, Grand, Dum Buta i wiele innych), Plac Wolności, ul. Sienkiewicza (min. budynek, gdzie mieści się Cabaret), Kościuszki/Zachodnia i inne. Można pobawić się w rozpoznawanie budynków ;)

A tak w ogóle dziś warto wybrać się do Affogato na akustyczny koncert NOTu. Ciekawostką jest, że część koncertu to będą aranżacje tekstów Wyspiańskiego.
 

·
Ja jestem Miasto
Joined
·
4,084 Posts
Polska Rada Rabinów

Rada Polskich Rabinów w Łodzi
Joanna Podolska



- Na kartach historii zostanie zapisane, że to się działo tutaj, w Łodzi - mówi Yona Metzger, główny rabin aszkenazyjski państwa Izrael o powołaniu pierwszej po wojnie Rady Polskich Rabinów.


W weekend Łódź była szczególnym miastem dla żydowskiej społeczności. W szabacie uczestniczyli rabini i przedstawiciele gmin wyznaniowych z całej Polski, a także rabin główny państwa Izrael. - Ostatni raz naczelny rabin Ziemi Świętej był w Łodzi w 1933 albo 1934 roku. Jego przyjazd i spędzenie w Łodzi całego szabatu przez wszystkich polskich rabinów, to dla nas wielkie święto - podkreśla Symcha Keller, przewodniczący gminy wyznaniowej żydowskiej w Łodzi.

W zakończeniu szabatu i Hawdali (uroczystości oddzielającej czas szabatu od dnia powszedniego) uczestniczył prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki: - Usłyszałem wiele ciepłych słów na temat Łodzi i łodzian. W świecie żydowskim zostało zauważone, że zadbaliśmy o pamięć naszych współmieszkańców - mówił dziennikarzom.

- Łódź ma dla nas specjalne znaczenie, tu przed wojną mieszkało 40 procent Żydów - podkreślał Metzger.

W sobotni wieczór - po szabacie - podpisany został list intencyjny w sprawie powołania pierwszej od czasów II wojny światowej Polskiej Rady Rabinów, która ma nosić nazwę rabinat RP lub rabinat Polska. To próba ujednolicenia życia religijnego w Polsce.

- Kilka lat temu byłem w Polsce jedynym rabinem, dziś jest nas siedmiu. Nastał czas, by powołać taką radę. To jeszcze jeden znak, że w Polsce odradza się żydowskie życie - tłumaczy Michael Schudrich, naczelny rabin Polski.

- Polska wciąż jest postrzegana przez świat żydowski przede wszystkim jako miejsce Zagłady. Powołanie rady polskich rabinów jest zdjęciem z nas ciężaru historii i pokazaniem, że są w Polsce Żydzi, którzy tu mieszkają i żyją zgodnie z zasadami judaizmu - mówi Miriam Gonczarska, sekretarz Rady Religijnej Związku Gmin.

Rabin Metzger o roli nowo tworzonego rabinatu: - Jeden palec ma mniej siły niż pięć palców. Poza tym one razem tworzą całą dłoń. Każdy rabin pracuje w swoim mieście, ale grono rabinów może sobie pomagać.

I dodał: - Na kartach historii zostanie zapisane, że to się działo tutaj, w Łodzi. W Łodzi pisze się historia.

Co należy do rady rabinów?

Podejmowanie najważniejszych decyzji dotyczących społeczności żydowskiej w Polsce;
Koordynacja działań gmin wyznaniowych w Polsce;
Powoływanie sądu do rozstrzygania sporów religijnych;
Ustalanie standardów dotyczących koszerności, edukacji, modlitw czy zachowania:
Akceptacja głównego rabina.

Rabini w Polsce

Rabin (też rabbi) pochodzi od hebrajskiego słowa "mistrz", oznacza podstawową funkcję w judaizmie. Współcześnie określa się tą nazwą osobę, która jest odpowiedzialna za prowadzenie nabożeństw, opiekę nad domem modlitwy, pełni też rolę duchowego doradcy, sędziego i prawa religijnego, jest często również administratorem gminy wyznaniowej. W Polsce jest siedmiu rabinów, którzy funkcjonują na stałe przy Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce. Ale są też inni rabini związani m.in. z Beit Warszawa i Chabad Lubavitsch.

---------

Bardzo się cieszę, że to się stało w naszym mieście, że choć w taki sposób możemy nawiązać do naszej przeszłości i naszego dziedzictwa!
 

·
Ja jestem Miasto
Joined
·
4,084 Posts
Rabini Łodzi

Rabbi Eliasz Chaim Majzel (Eliyahu Hayim Maizel)



Rabin miasta Łodzi.
Urodził się w Gródku (gubernia mińska), syn Mojżesza, kupca. Był rabinem w Gródku (1840), później w Dereczynie (1853) i Prużanie na Wileńszczyźnie (1861), następnie w Łomży (1867). Rabinem w Łodzi został po śmierci rabina Lipszyca od 8 I 1874 r.

Założył pierwszą elementarną, zawodową szkołę „Talmud Tora”.


Dbał o rozwój szkolnictwa żydowskiego, zabiegał o rozbudowę synagog. W latach 1876–1878 z inicjatywy członków Dozoru Bóżniczego, znanych przemysłowców Daniela Dobranickiego i Dawida Prussaka, zbudowano synagogę przy ul. Zachodniej 56. [tzw. synagoga Wilker Shul - przyp. J.T.Fly]



Majzel cieszył się ogromnym autorytetem wśród ludności żydowskiej, przeciwstawiał się przesądom i nietolerancji, łagodził narastające od połowy XIX w. konflikty między Żydami ortodoksyjnymi i postępowymi (reformowanymi). Udzielił poparcia Komitetowi Budowy tzw. synagogi postępowej przy zbiegu ulic Zielonej i Spacerowej (al. T. Kościuszki).



W latach 1899–1904 zbudowano z inicjatywy Żydów litwaków synagogę przy ul. Wólczańskiej 6.



Z jego inicjatywy powstało Żydowskie Towarzystwo „Talmud Tora” (1909). Zmarł po długotrwałej chorobie 1 V 1912 r. w Łodzi, pochowany na cmentarzu przy ul. Brackiej (strona P, kwatera A).

(życiorys za Słownikiem biograficznym "Żydzi dawnej Łodzi")

I jeszcze jedna histroia pokazująca, jakim człowiekiem rabin był:

Reb Eliasz Chaim Majzel, rabin Łodzi zbierał pieniądze na rzecz biednych wdów i sierot żyjących w jego mieście. Pewnej szczególnie mroźnej zimy postanowił odwiedzić prominentnego przedstawiciela łodzkiej społeczności żydowskiej, Reb Izaaka, bankiera, a jednocześnie przewodniczacego kahału. Okutany w zimowy płaszcz i szal Reb Eliasz stanął przed masywnymi drzwiami pałacu Reb Izaaka i zapukał. Lokaj, który otworzył drzwi, był zszokowany widokiem dostojnego rabina stojącego na trzaskającym mrozie i natychmiast zaprosił rabina do środka, aby ogrzał się przy kominku i napił ciepłej herbaty.
- To nie będzie konieczne - odparł Reb Eliasz - Proszę poprosić Reb Izaaka, żeby zobaczył się ze mną przy drzwiach.
Reb Izaak usłyszawszy, że rabin czeka na niego przy drzwiach niezwłocznie ruszył do drzwi, ubrany jedynie w lekką podomkę. Widząc rabina stojącego na mrozie wykrzyknął:
- Rebe! Wejdź proszę do środka! W kominku napalone, każę od razu przygotować dla ciebie gorącą herbatę Nie stój na mrozie!
- W porzadku - odparł Reb Eliasz - To potrwa chwilę, a wszystko, co chcę załatwić, można omówić tutaj. Na pewno nie masz nic przeciwko... Poza tym jakbym mógł obrudzić swoimi butami twoją czystą podłogę?
Reb Izaak miał dylemat. Mroźne powietrze wiało prosto do środka. Nie chciał zamknąć drzwi i rozmawiać na zewnątrz, a jednocześnie rabin nie chciał wejść do środka!
- Rabbi, proszę! Nie wiem jak ty, ale ja zamarzam! - zawołał - Wejdź do środka!
Ale rabin nie ruszył się ani o milimetr. Zaczął mówić o niedoli potrzebujących członków społeczności, a w odpowiedzi słyszał tylko szczękanie zębów bankiera.
- Rebe, proszę! Dam ci wszystko, czego tylko zechcesz, ale wejdź do środka!
Słysząc to, Reb Eliasz ustąpił i podąrzył do salonu, ogrzanego goniem z kominka. Wtedy rzekł:
- Daj mi drewno opałowe dla 50 rodzin.
- Dobrze - odrzekł bankier - Zaraz zarządzę, żeby je przygotować. Ale powiedz mi wpierw jedną rzecz. Wiesz, że opłacam regularnie składkę na biednych, więc czemu kazałeś mi stać na zewnątrz?
- Reb Izaak - uśmiechnął się Reb Eliasz - Wiem, że dajesz, ale chciałem, żebyś zrozumiał, przez co przechodzą ci biedacy. Wiedziałem, że pięć minut na trzaskającym mrozie da ci zupełnie inne spojrzenie, niż gdyby zadał ci to samo pytanie tutaj, przy ciepłym kominku.

(tłumaczenie historii moje)
 

·
Moderator
Joined
·
18,194 Posts
[Łódź] HollyŁódź - Se-Ma-For



Oscar dla "Piotrusia i wilka" z Se-ma-fora
jas, PAP
2008-02-25


"Piotruś i wilk" jeszcze przed nominacją do Oscara wygrał na festiwalu w Annecy, który jest najważniejszy w świecie animacji

Jedynym polskim filmem, który w tym roku otrzymał Oscara jest krótkometrażowa animacja "Piotruś i wilk", współprodukowana przez łódzkie studio Se-ma-for.

25 lat temu w tej samej kategorii wygrało "Tango" Zbigniewa Rybczyńskiego, także wyprodukowane w Se-ma-forze. - "Piotruś i wilk" to ukoronowanie 60-letniej działalności Se-ma-fora, a jednocześnie początek nowych czasów w pracy studia. Przestajemy być studiem tylko polskim a stajemy się europejskim, światowym. Koprodukcje takie jak "Piotruś i wilk" to nasza przyszłość - powiedział Zbigniew Żmudzki, producent Se-ma-fora po otrzymaniu informacji z gali Oscarowej.

"Piotruś i wilk" jest nową animowaną wersją klasycznego utworu Sergiusza Prokofiewa, w reżyserii Suzy Templeton - autorki wielu nagradzanych animacji. Film jest owocem współpracy łódzkiego Studia Se-ma-for i brytyjskiego Breakthru Films. Lalkowa animacja poklatkowa, bo taką techniką jest zrealizowany film, to największa do tej pory koprodukcja polsko - angielska.

Całość filmu nakręcono w Polsce, u nas też powstało 75 proc. cyfrowej postprodukcji. W 95 proc. skład ekipy stanowili polscy twórcy. Autorem scenografii był Marek Skrobecki, zdjęcia wykonali Mikołaj Jaroszewicz i Hugh Gordon a animacją lalek zajmowali się Adam Wyrwas i Krzysztof Brzozowski.

"Piotruś i Wilk" Prokofiewa powstał jako utwór, który miał zapoznać dzieci z brzmieniem instrumentów i muzyką symfoniczną. Prostą historię przedstawia w niej narrator, a orkiestra ilustruje ją muzyką. Bohaterem opowieści jest Piotruś, żyjący w świecie, w którym rządzą brutalne zasady - tu silniejszy zjada słabszego. Ale z niewielką pomocą przyjaciół, nieśmiały chłopiec potrafi stawić czoła nawet Wilkowi.

W wyścigu do Oscara "Piotruś i wilk" pokonał inne nominowane filmy: dwa kanadyjskie "I Met the Walrus" reż. Josh Raskin i "Madame Tutli-Putli" reż. Chris Lavis i Maciek Szczerbowski, francuski "Meme Les Pigeons Vont au Paradis" (Even Pigeons Go to Heaven) reż. Samuel Tourneux, Simon Vanesse oraz rosyjski "My Love" reż. Alexander Petrov.

Wśród nominacji do najlepszych animacji krótkometrażowych był jeszcze jeden polski akcent - kanadyjski film zatytułowany "Madame Tutli-Putli" wyreżyserowany przez Chrisa Lavisa i Maćka Szczerbowskiego. Scenariusz tej krótkiej animacji zainspirowany został twórczością Witkacego.

---



06:45, 25.02.2008 /PAP
Twórcy "Piotrusia i wilka": Hura!
ANIMACJA ŁÓDZKIEGO SE-MA-FO-RU DOSTAŁA OSCARA

- Jestem bardzo szczęśliwy, że nasz film otrzymał Oscara – powiedział Marek Skrobecki, autor scenografii do polsko-brytyjskiego filmu animowanego „Piotruś i wilk”. Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła go Oscarem.

„Piotruś i wilk" otrzymał w nocy z niedzieli na poniedziałek Oscara w kategorii krótkometrażowy film animowany. Ta ekranizacja baśni muzycznej Sergiusza Prokofiewa jest wspólnym dziełem łódzkiego studia Se-ma-for Produkcja Filmowa i brytyjskiej firmy BreakThru Films. Film wyreżyserowała Brytyjka Suzie Templeton.

- Cieszę się bardzo, jestem szczęśliwy, że się udało. Myślę, że to daje nam też szansę na przyszłość. Myślę, że zaczną się pojawiać jakieś następne propozycje i staniemy się studiem, które będzie miało udział w kolejnych produkcjach międzynarodowych – komentował na gorąco Skrobecki. - Nasz film jest prosty i mądry i dlatego chyba dostał Oscara – dodał.

"Piotruś..." nie do zobaczenia

W Polsce "Piotrusia i wilka" mogli dotychczas zobaczyć tylko nieliczni. - Było kilka pokazów w grudniu, film przeznaczony jest do pokazywania z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej - wyjaśniła w TVN24 współproducentka animowanego filmu Anna Bolesta. Zapewnia ona, że producenci będa się starali zorganizować kolejne pokazy już w marcu.
"Piotrusia..." ciężko bylo dotychczas w Polsce zobaczyć

Film ma również wersję kinową z wgraną już muzyką Sergiusza Prokofiewa. Dotychczas dystrybutorzy twierdzili, ze film jest zbyt krótki, aby pokazywać go samodzielnie, a za długi aby towarzyszył w kinie innej produkcji.

"To było gigantyczne przedsięwzięcie"

Marek Skrobecki, który w Se-ma-forze zrealizował wcześniej kilka znakomitych filmów lalkowych m.in. "Ichtys", podkreślił, że inscenizacja w „Piotrusiu i wilku” była gigantycznym przedsięwzięciem.

Jak wyjaśnił, pomysły związane ze scenografią doprowadziły do budowy dekoracji nie stosowanych wcześniej w animacji. Akcja filmu rozgrywa się na skraju pięknego lasu i w nędznym, przygnębiającym miasteczku. Dekoracje były bardzo realistyczne, a do ich wykonania użyto naturalnych materiałów i surowców. Stworzono las, który miał długość 22 metrów i szerokość 16 metrów, z 360-stopniowym horyzontem, 1700 drzewami i tysiącami krzewów, trawą, kamieniami i niebem. Były to dekoracje podobne do używanych w filmach fabularnych.

"Można było rozwinąć skrzydła"

- Myślę, że nikt do tej pory w żadnym filmie animowanym, tym bardziej krótkometrażowym, nie zbudował takiej wielkiej dekoracji. To chyba wśród animowanych filmów jest super-gigant. Ale dzięki temu, że były pieniądze można było rozwinąć skrzydła i po prostu pracować w pełnym komforcie i to dało efekt – podkreślił Skrobecki.

To drugi Oscar dla filmu animowanego zrealizowanego w łódzkim Se-ma-forze. 25 lat temu nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej w tej samej kategorii otrzymało "Tango" Zbigniewa Rybczyńskiego.

Największa koprodukcja polskiej animacji

Trwający pół godziny "Piotruś i wilk" zrealizowany został w klasycznej technice animacji lalkowej. W Polsce obraz dofinansował Polski Instytut Sztuki Filmowej. Była to największa od lat koprodukcja w polskiej animacji - budżet filmu wynosił 5 mln dol. z czego w Polsce wydanych zostało ok. 3 mln złotych.

Zdjęcia trwały ponad 8 miesięcy - od lutego do września 2006 – w hali Łódzkiego Centrum Filmowego oraz studia Se-ma-for w ogromnych dekoracjach. W Polsce powstały dekoracje, rekwizyty, lalki, zdjęcia oraz duża część prac postprodukcyjnych. Film został zrealizowany w technice animacji poklatkowej (znanej w Polsce z Misia Uszatka czy Colargola). Ekipa realizacyjna liczyła ponad 200 osób z Polski i Europy.

Suzie Templeton - reżyserka i współautorka scenariusza zdobyła ponad 30 międzynarodowych nagród, włączając w to prestiżowe British Animation Award i nagrodę BAFTA (brytyjski odpowiednik Oscara). Pozycję na międzynarodowej scenie zdobyła wielokrotnie nagradzanymi filmami "Stanley" oraz "Dog".

80. w historii gala rozdania nagród amerykańskiej Akademii Filmowej odbyła się w nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego w Los Angeles.

kaw/iga

---



Oscar dla łódzkiej animacji
Jakub Wiewiórski
2008-02-25

"Piotruś i wilk" zrealizowany w łódzkim Se-ma-forze dostał najsłynniejszą filmową nagrodę. Statuetkę w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany odebrała reżyserka Suzie Templeton. Łódzki producent, szef Se-ma-fora Zbigniew Żmudzki był na widowni. - Nie potrafię nawet wyrazić, jak bardzo jestem szczęśliwy - podczas rozmowy z "Gazetą" łamał mu się głos.

Bohaterem "Piotrusia i wilka" jest chłopiec, który z przyjaciółmi zmaga się z wilkiem. Filmowcy umieścili akcję we współczesnej Rosji. Stuosobowa ekipa plastyków i scenografów zbudowała dekoracje na podstawie zrobionych tam fotografii. - Chciałam, by historia była opowiedziana w poetycki sposób, ale umiejscowiona w naturalistycznym świecie. Polscy współpracownicy byli wspaniali, pełni pasji i poświęcenia. To najlepszy zespół ludzi, z jakim w życiu pracowałam - podkreśla Templeton.

Na pomysł zrobienia filmu na motywach baletu Prokofiewa Anglicy ze studia BreakThruFilms wpadli sześć lat temu. Koproducenta szukali w całej Europie i z setek ofert wybrali łódzki Se-ma-for, bo zachwycili się zrealizowanym tam przez Marka Skrobeckiego filmem "Ichthys". Skrobecki przy "Piotrusiu i wilku" odpowiadał za scenografię, a głównym animatorem był jego stały współpracownik Adam Wyrwas. - W studiu byłem o 8 rano, a wychodziliśmy kiedy było ciemno. A czasem nie wychodziliśmy wcale, bo już się nie opłacało. Jak kończyliśmy o 3 nad ranem, lepiej było kupić sobie kilka piw i wypić je w swoim gronie. To bardzo męcząca praca. Schudłem przez ten czas 12 kilogramów. Byłem cały czas bardzo skoncentrowany, musiałem przesuwać lalki o ułamki milimetra. Czasami ten ruch się tylko czuje, a na ekranie monitora wcale go nie widać - mówi.

"Piotruś i wilk" już przed Oscarami odniósł duże sukcesy. Zwyciężył między innymi na najbardziej prestiżowym, jeśli chodzi o animację, festiwalu w Annecy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

---

Dziś w telewizji dużo mówi się o sytuacji łódzkiego Se-Ma-Fora, który obecnie pracuje w bardzo kiepskich warunkach. Teraz jest szansa na to, że dostanie w Łodzi lepsze miejsce, a zlecenia z całego świata sprawią, że się rozbuduje i będzie się przyczyniał do rozwoju HollyŁodzi. Ostatnio pisano o możliwej przeprowadzce do gmachu, w którym mieściła się przez jakiś czas filharmonia, przy ul. Piotrkowskiej.
 

·
Ja jestem Miasto
Joined
·
4,084 Posts
Tak - mieści się tam obecnie Wydział Nauk o Wychowaniu UŁ.

Niestety po wojnie zniszczono oryginalny kształt budynku dodając jedno piętro (zlikwidowano ozdobny dach), a teraz jeszcze do pełni szczęścia dodano plastikowe okna...

Talmud Tora dziś...

 

·
Ja jestem Miasto
Joined
·
4,084 Posts
Stefan Skrzywan

Stefan Skrzywan

Stefan Skrzywan (ur. 22 czerwca 1876 w Odessie?, zm. 1 października 1932 w Otwocku) - inżynier technolog, twórca kanalizacji w Łodzi.



Studia wyższe odbył w Instytucie Technologicznym w Petersburgu. Na uczelni tej studiowało wielu Polaków (w latach 1837-1914 nа liczbę 5700 absolwentów - 1400 stanowili Роlасу). W 1900 roku Stefan Skrzywan otrzymał dyplom inżyniera technologa. Роlаkоm, absolwentom Instytutu, powierzano często wysokie stanowiska w przеmуślе, administracji czy ośrodkach naukowych Cesarstwa Rosyjskiego i Кró1estwa Polskiego (w odrodzonej Polsce ponad dziesięciu sprawowało funkcje ministerialne).

W latach 1907-1911 Skrzywan, pod kierunkiem Williama Heerlina Lindleya, przepracował przy budowie wоdосiągów i kanalizacji w Warszawie. W 1911 roku William Heerlein Lindley rozpoczyna działalnosc w Baku, powierzając Skrzywanowi kierownicze stanowisko przy budowie wоdосiągów, gdzie obaj pracują do 1917 r.

Dopiero po przybyciu do Łodzi, dla której stał się mężem opatrznościowym, znamy jego życie, ale właściwie tylko dokonania zawodowe.

Stefan Skrzywan (1876 - 1932) Budowniczy kanalizacji w Łodzi.

Budowę wodociągów i kanalizacji w Łodzi, jedynym w Europie mieście tej wielkości ich pozbawionym, przypisuje się powszechnie W. H. Lindleyowi i S. Skrzywanowi. Na początku XX w. postanowiono zbudować kanalizację i wodociągi, aby ulicami Łodzi, rynsztokami nie płynęły już dokuczliwe ścieki, w miarę rozwoju miasta coraz więcej i coraz bardziej kolorowe i cuchnące.

Wykonanie projektu zlecono słynnemu angielskiemu budowniczemu urządzeń komunalnych - inż. Williamowi Heerleinowi Lindleyowi (synowi), który z zadania wywiązał się solidnie. Nad projektem pracował od roku 1901 i w 1909 r. przedstawił wyniki. Koszt realizacji projektu - 25 mln rubli przekraczał możliwości miasta i nie rozpoczęto wtedy żadnych prac. Władze carskie nie były zainteresowane pomocą w realizacji projektu.

Kilka lat po odzyskaniu niepodległości, władze Łodzi, mimo trudnej sytuacji ekonomicznej postanowiły zrealizować plany Lindleya. We wrześniu 1924 r. magistratowi łódzkiemu udało się nakłonić do podjęcia tej pracy inż. Stefana Skrzywana. Był to doświadczony budowniczy takich instalacji, dawny długoletni współpracownik i przyjaciel nieżyjącego już sir Wiliama Heerlaina Lindleya, wspólnie budowali wodociągi w Warszawie i Baku.

Inż. Stefan Skrzywan zapoznał się z dokumentacją i zapalił się do realizacji projektu. Mówi się, że przybył do nieznanego sobie miasta, poznał rozpaczliwą sytuację jego mieszkańców i zaangażował się bez reszty w ich sprawę. Przekonał zarząd miasta, że mimo niewystarczających finansów prace można rozpocząć w ramach środków posiadanych przez miasto i niewielkiej pomocy rządowej. Pod warunkiem, że rozpocznie się je od budowy kanalizacji, która wymagała mniejszych nakładów a dawała konkretne efekty w kolejnym roku. Zwłaszcza, że z dostarczaniem mieszkańcom i fabrykom wody jakoś sobie radzono, natomiast nierozwiązane a nader pilne było usuwanie ścieków z ulic i rzek.

Inż. Stefan Skrzywan został naczelnym inżynierem Wydziału Kanalizacji i Wodociągów m. Łodzi. Od początku 1925 r. pod jego kierownictwem rozpoczęto roboty kanalizacyjne. W ciągu 8 lat niezwykła energia, zdolności organizacyjne i pracowitość inż. Stefana Skrzywana spowodowały, że skanalizowano śródmieście miasta oraz zbudowano i uruchomiono pierwszą oczyszczalnię ścieków na Lublinku. Był człowiekiem czynu. Jego energia, niezwykła pracowitość i zdolności organizacyjne budziły powszechny podziw.

Był motorem wszystkich działań i był wszędzie. W wielu miejscach miasta prowadził ogromne roboty kanalizacyjne i zaczął regulację najbardziej zanieczyszczonych rzek łódzkich, które w terenie zabudowanym kierował do krytych kanałów. Zatrudniał tysiące robotników. Uruchomił własną produkcję cegły klinkierowej wysokiej jakości, wybudował kopalnie piasku i własną betoniarnię. Dla dowozu materiałów specjalnie wybudował kolejki wąskotorowe, wykorzystywał nawet miejskie tramwaje. Znajdował także czas i możliwości, aby rozpoznać trasę ewentualnego przyszłego wodociągu, którym woda miała być dostarczona z Pilicy pod Tomaszowem do Łodzi i zainicjował rozmowy o wykupie potrzebnych terenów. Jeździł do stolicy pertraktować z Ministrem Finansów o udzielenie pożyczki na kontynuację budowy kanalizacji w Łodzi. W latach 1928 - 1932 rozpoczął i oddał do użytku niezbędną miastu oczyszczalnię ścieków na Lublinku.

W 1925 r. przy ul. Wierzbowej 52 obok rozległych składów materiałów budowlanych wodociągowo - kanalizacyjnych wybudował spory, piętrowy budynek, w którym ulokował służby produkcyjno - gospodarcze.

Kierowany przez Stefana Skrzywana Wydział Kanalizacji mieścił się w budynku mieszkalnym przy ulicy Narutowicza 2, a wobec błyskawicznego wzrostu inwestycji lokal przestał wystarczać zatrudnionym pracownikom. Skrzywan zażądał więc od magistratu zgody na budowę biurowca dla Wydziału. Budowla miała być okazała, a więc i kosztowna. Zarząd Miasta po długich staraniach wyasygnował odpowiednie fundusze i w grudniu 1929 r. przy ulicy Narutowicza 65 ukończono reprezentacyjny budynek mieszczący do 1939 r. służby wodociągowo - kanalizacyjne, zaprojektowany przez Wiesława Lisowskiego.

Od 1945 r. mieści się tu rektorat Uniwersytetu Łódzkiego. W holu biurowca Skrzywan polecił ułożyć w mozaikowej posadzce napis "Uśmiechnij się", którego resztki pozostały do dzisiaj. W tym napisie wyraziła się cała osobowość Stefana Skrzywana. Gdzie w Polsce znajdziemy drugie biuro witające pracowników i interesantów takim wezwaniem?

Stefan Skrzywan budował wielkie murowane kanały ogólnospławne, które stworzyły bazę późniejszej rozbudowy sieci kanalizacyjnej miasta i służą nam do dziś. Nieżyjący już inż. Jan Żenow w swoich wspomnieniach tak pisał o Skrzywanie: "Skrzywan był autorytetem w każdej robocie, na każdym odcinku, przy każdym konflikcie na budowie. Był zawsze wesoły i dowcipny, nie lubił ponurych twarzy pracowników, których większość znał z imienia i nazwiska, a często i stosunków rodzinnych". Robotnicy kochali go i szanowali. Dbał o nich, a jednocześnie potrafił w nich wzbudzić dumę z tego, że ich praca warunkuje normalny byt i rozwój miasta. Do dzisiaj zachowały się fotografie Skrzywana wśród robotników: na budowie, przy ustawianiu budowlanej wiechy, przy wspólnych okolicznościowych posiłkach.

Stefan Skrzywan po ukończeniu biurowca przy ul. Narutowicza przystąpił do rozbudowy zaplecza przy ul. Wierzbowej 52, ale tym razem nie pytał nawet magistratu o zgodę. Prezydentem Łodzi był wówczas Bronisław Ziemięcki, który dla rozwoju miasta zrobił bardzo wiele. Za jego kadencji brukowano ulice, budowano szkoły, szpitale, przystąpiono do budowy dużego komunalnego osiedla mieszkaniowego - im. Montwiłła-Mireckiego dla 1 500 rodzin. Wytyczano nowe parki, ulice, linie tramwajowe, zakładano nowe oświetlenie elektryczne. Te wydatki spowodowały zadłużenie miasta na 40 milionów złotych. Prezydent był oburzony na "skrzywanową" samowolę. Na posiedzeniu Zarządu Miasta doszło do konfliktu, w wyniku którego inż. Stefan Skrzywan zrezygnował z zajmowanego stanowiska.

Wkrótce, 1 października 1932 r. Skrzywan zmarł w sanatorium w Otwocku, pо długiej chorobie płuc. Pochowany został na Starym Cmentarzu przy ulicy Ogrodowej w części katolickiej.

W uznaniu zasług nazwano imieniem Stefana Skrzywana ulicę Starowólczańską w rejonie głównych kolektorów miejskich i rzeki Jasień, pomiędzy dzisiejszą ul. Wólczańską i al. Politechniki.

Rozmach robót zapoczątkowany przez inż. Stefana Skrzywana był kontynuowany w następnych latach. Parę lat przed wybuchem II wojny światowej rozpoczęto budowę wodociągów, uruchomionych w pełni po wojnie.

Dla uczczenia pamięci Stefana Skrzywana, na dziedzińcu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji przy ul. Wierzbowej 52 ufundowano jego popiersie autorstwa prof. Michała Gałkiewicza odsłonięte w listopadzie 2001 r.

Bibliografia
Waldemar Bieżanowski Z dziejów kanalizacji i wodociągów łódzkich, Towarzystwo Opieki nad Zabytkami w Łodzi, Łódź, 2005, ISBN 83-88638-23-8
Waldemar Bieżanowski 70 lat wodociągów i kanalizacji w Łodzi, Łódź 1995
Wodociągi i kanalizacja w Łodzi [w:] Mirosław Zbigniew Wojalski "Działo się w Łodzi…" wyd. II Zora Łódź 1996 ISBN 83-86699-00-0
Polski Przemysł Budowlany nr 3 rok IV marzec 1928 s. 136-7
Jan Górecki STEFAN SKRZYWAN budowniczy wodoсiągów w Azerbejdżanie, Kaukaska Polonia, http://www.polonia-baku.org/

Żródło - Wikipedia
 

·
Ja jestem Miasto
Joined
·
4,084 Posts
Znalazłem takie zdjęcie na allegro - jest to Łódź, ale nie bardzo mam pojęcie, gdzie to mogło być zrobione. Czy ktoś pomoże?

 

·
Łodzianin
Joined
·
9,277 Posts
Znalazłem takie zdjęcie na allegro - jest to Łódź, ale nie bardzo mam pojęcie, gdzie to mogło być zrobione. Czy ktoś pomoże?
Ja bym stawiał na Nowomiejską, ponieważ wydaje mi się, że są to Bałuty.
O tym, że to Nowomiejska może świadczyć tramwaj, i latarenki(chyba, że wtedy wszystkie były takie ładne ;) ) I zabudowa ulicy, budynki nie miały jakichś super ozdób no i nie są jakieś zbyt wysokie. Ponadto ulica jest nieco szersza od tych śródmiejskich typu Narutowicza, Gdańska, ale może tylko takie sprawia wrażenie.
A wgłębieniem z lewej strony zdjęcia może być plac Kościelny

Latem szedłem obok tej kawiarni

Krzesełka na zewnątrz, przytulna atmosfera ;)
 

·
Registered
Joined
·
579 Posts
Długo zastanawiałem się nad tą fotą żeby był dobry efekt dzięki że doceniasz :) A co do więzień hehe być może za dużo Prison Break'a ;) Polecam każdemu wielbicielowi starych łódzkich fabryk żeby tam zajrzał na Wodny Rynek bo warto :)
 
401 - 420 of 1906 Posts
Top