Skyscraper City Forum banner
1 - 20 of 431 Posts

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Nieboczowy - wieś zostanie przeniesiona

Jest szansa, że w przyszłym roku rozpocznie się budowa zbiornika retencyjnego Racibórz Dolny. Protestujący mieszkańcy Nieboczów zgodzili się na przeniesienie swojej wsi do niedalekiej Syryni. W czerwcu tamtejsi gospodarze zdecydują, czy chcą nowych sąsiadów.

Ogromny zbiornik retencyjny ma chronić całą południową Polskę przed powodzią. Przez 50 lat będzie pusty, dopiero później pojawi się w nim woda, tworząc jedno z największych w Europie sztucznych rozlewisk. Projekt zbiornika jest gotowy od dawna, ale budowa utknęła w miejscu. Blokują ją mieszkańcy Nieboczów, niewielkiej wsi położonej 15 km od Raciborza. Przez lata walczyli o to, by nie musieli wyprowadzać się ze swoich domów.

Niedawno w sprawie nastąpił przełom. Nieboczowianie zaproponowali kompromis: zgodzą się na budowę zbiornika, jeśli ich wieś zostanie w całości przeniesiona do sąsiedniej Syryni. Cała - razem z kościołem, remizą, cmentarzem i zabytkowymi kapliczkami. Na takie rozwiązanie zgodziło się już 90 rodzin spośród 113 gospodarstw. - W ten sposób zostaniemy blisko naszych starych domów, zamiast wyprowadzać się gdzieś daleko - mówi Łucjan Wendelbelger, sołtys Nieboczów.

Takie rozwiązanie popiera Śląski Urząd Wojewódzki, który ostatnio zdecydował się na dość ryzykowny krok. Wycofał wszystkie wnioski o przymusowe wywłaszczenie mieszkańców Nieboczów. - Chcemy, aby ta inwestycja miała ludzką twarz. Dlatego nie będziemy już więcej rozmawiać z ludźmi o wywłaszczeniu, ale o przeniesieniu ich życiowego dorobku w inne miejsce - zapewnia Wiesław Maśka, wicewojewoda śląski.

Pierwsze kroki zostaną zrobione już 2 i 14 czerwca. Mieszkańcy Syryni, gdzie mają przenieść się nieboczowianie, zdecydują w specjalnym głosowaniu, czy chcą mieć nowych sąsiadów. - Ci ludzie muszą gdzieś mieszkać, a ja nie ma nic przeciwko temu, by żyli obok nas. Myślę, że takiego samego zdania są inni, ale jak jest naprawdę, dowiemy się dopiero na zebraniu wiejskim - zastrzega Andrzej Pawełek, sołtys Syryni.

Ewentualna zgoda Syryni to dopiero początek. Potem musi powstać jeszcze szczegółowy plan zagospodarowania przestrzennego, który uwzględni nową wieś. - Trzeba będzie też zdecydować, czy nowe domy wybuduje firma prywatna, gmina czy też sami mieszkańcy - przypomina wicewojewoda Maśka.

Nie rozwiązano też kwestii wyceny. Już pojawiły się głosy, że stawki za grunty pod budowę zbiornika będą znacznie niższe od oferowanych za działki pod budowę autostrad. Urzędnicy zapewniają jednak, że ludzie w Nieboczowach nie stracą, a wycena będzie zgodna z rynkową wartością gruntów. Mimo to ludzie mają wątpliwości. Halina Błaszczok, która razem z mężem będzie musiała zostawić duży dom, 10 ha pola i kawałek sadu, zwraca uwagę na coś innego. - Kiedyś ziemia w sąsiedniej Lubomi kosztowała 30 zł za metr, a teraz już 100 zł. W Raciborzu działki skoczyły do 200 zł i ludzie się o nie biją. Odszkodowanie, jakie dostanę, na pewno nie starczy mi na budowę takiego gospodarstwa, jakie mam w Nieboczowach - mówi.

Prace przy zbiorniku powinny ruszyć w połowie przyszłego roku, rząd potwierdził już zagwarantowanie na ten cel 250 mln euro. Budowa ma kosztować ok. 336 mln euro. Inwestor, czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach, wykupił 278 ha gruntów i 70 budynków, z czego 32 budynki w samych Nieboczowach. Zbiornik będzie miał powierzchnię 2,8 tys. ha, z czego połowa to powierzchnia czaszy zbiornika, a połowa to obwałowania.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Katowice
 

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #2 ·


Dwa hektary za jeden

23 rolników z Bieńkowic, którzy gospodarują na prawie 180 hektarach ziemi, mają je stracić, bo przeznaczono je pod budowę zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz. Inwestor, czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach, proponował im wypłatę odszkodowań, ale gospodarze nie chcą pieniędzy. Domagają się ziemi za ziemię i to w stosunku dwa hektary za jeden. By bronić swych interesów, zawiązali Stowarzyszenie Obrony Rolników Bieńkowic przed Wywłaszczeniem. Jan Sztuka, szef stowarzyszenia, wyjaśnia, że pod ich polami znajdują się bogate złoża żwiru: – Moglibyśmy go wydobywać i na nim zarabiać. Z naszych informacji wynika, że hektar pola wart jest około 1 mln zł. Dlatego nie godzimy się na odszkodowania pieniężne jak za zwykłe grunty rolne. Chcemy ziemię za ziemię i to 2 hektary za jeden. Rolnicy chcą też, by zamienne grunty zlokalizowane były na terenie gminy Krzyżanowice. – Chcemy się dogadać z inwestorem, ale raciborskie starostwo prowadzi już proces wywłaszczeniowy wobec nas. Domagamy się, by je wstrzymało – dodaje Jan Sztuka.
W miniony czwartek, 7 lutego, w krzyżanowickim urzędzie gminy z gospodarzami spotkali się przedstawiciele raciborskiego starostwa, gliwickiego RZGW oraz wojewody śląskiego. Niestety dziennikarzy nie wpuszczono na salę obrad. – To ma być spokojna, merytoryczna rozmowa. A obecność mediów nie sprzyja takim rozmowom – stwierdził Adam Hajduk, starosta raciborski, organizator rozmów.
Po spotkaniu starosta jednak poinformował o ustaleniach. Okazuje się, że porozumienie z bieńkowickimi rolnikami jest możliwe. Przedstawiciel wojewody powiedział wprawdzie, że Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa nie dysponuje taką ilością gruntów, jaka satysfakcjonowałaby gospodarzy w gminie Krzyżanowice, zadeklarował jednak, że wojewoda będzie poszukiwał takich gruntów.
Jeżeli chodzi o proces wywłaszczeniowy, to starosta raciborski podkreśla, że nie może go wstrzymać. – Chyba, że z takim wnioskiem zwróci się do nas inwestor, czyli RZGW – tłumaczy Adam Hajduk. – Ponadto, jeśli rolnicy mają otrzymać zamienne grunty, które są własnością skarbu państwa, to mogą je otrzymać jedynie po wywłaszczeniu – dodaje Hajduk.
Teraz starosta raciborski i przedstawiciele RZGW mają się spotkać w sprawie wywłaszczenia bieńkowickich rolników z wojewodą śląskim. – Czekamy teraz na ruch wojewody. Bo pewne obietnice i deklaracje padły. Mam nadzieję, że przynajmniej część z nich będzie spełniona i rolnicy z Bieńkowic będą zadowoleni – stwierdza Adam Hajduk.

http://www.nowiny.rybnik.pl/index.php?me=a&id=12350
 

·
Registered
Joined
·
442 Posts
Powstanie zbiornik, żebyśmy mogli spać spokojnie


W przyszłym roku ma ruszyć budowa zbiornika Racibórz Dolny, który ma zabezpieczyć 2,5 mln mieszkańców, w tym Opolszczyznę, przed wielką wodą. Koszt inwestycji to 1,5 mld zł


- W ostatnim czasie zrobiono bardzo dużo, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Jednak strategicznym elementem jest zbiornik raciborski, którego nie ma. A nie ma bezpiecznej Opolszczyzny bez zbiornika Racibórz Dolny. Taka jest prawda i to zostało potwierdzone na czwartkowym spotkaniu w Raciborzu. Wreszcie prace ruszą - mówi Tomasz Kostuś, członek zarządu województwa.

W Raciborzu spotkali się: inwestor RZGW w Gliwicach, a także samorządowcy i przedstawiciele trzech województw: śląskiego, opolskiego i dolnośląskiego.



Zbiornik raciborski ma zabezpieczać dolinę koryta Odry zamieszkałą przez 2,5 mln ludzi. - Bez tej inwestycji nie obronimy się przed tak wielką wodą jak w 1997 roku. Tu nie chodzi o straszenie, ale o stwierdzenie faktów - mówi Kostuś.

Kłopot w tym, że inwestycja ma już kilkuletnie opóźnienie. Zmieniają się przepisy, a także źródło finansowania. Jeszcze w 2007 roku większość kosztów inwestycji miała pokryć Unia Europejska. Teraz 85 proc. pieniędzy ma pochodzić z pożyczki z Banku Światowego, resztę wyłoży budżet państwa.

- By w 2011 roku ruszyły prace musimy jeszcze w tym roku zaktualizować pozwolenie wodnoprawne, które mieliśmy, a które wygasło, konieczna jest też decyzja środowiskowa - przyznaje Kostuś.

Opolszczyzna zobowiązała się także, że do roku 2013, najpóźniej 2014, dokończy 14,5 km wału, który połączy opolski odcinek rzeki ze śląskim. - Wojewoda dolnośląski, który jest pełnomocnikiem rządu dla programu Odra 2006 przekazał nam więcej pieniędzy na ten cel, pod warunkiem że przyspieszymy prace. Zbiornik i wały stanowią bowiem nierozerwalną całość, jeśli chodzi o bezpieczeństwo przeciwpowodziowe - twierdzi Kostuś.

Kłopotem na dziś jest wciąż nieuregulowana sprawa wykupu działek od mieszkańców Nieboczowy - wsi która znajduje się na terenie przyszłego zbiornika. - Jeszcze mniej więcej 15 proc. domostw nie zostało wykupionych i jest to spory problem - twierdzi Kostuś. Mieszkańcy Nieboczowy chcą, by płacono im za ziemię podobne kwoty jak przy wykupie ziemi pod autostradę.

- Wierzę, że ten problem zostanie rozwiązany, bo obligują nas terminy i zobowiązania - mówi jednak Kostuś.

Zbiornik Racibórz Dolny ma mieć 26 tys. kilometrów kwadratowych. (oczywiście redaktora poniosła wyobraźnia - chodzi o 26 km2 :lol:)
Pierwsze projekty jego budowy powstały po powodzi w 1880 roku. Sprawa na nowo wróciła po kataklizmie 1997 roku.


Źródło: Gazeta Wyborcza Opole
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
31,949 Posts
http://www.dziennikzachodni.pl/fakt...-zbiornik-raciborz-dolny,id,t.html#material_1
http://www.dziennikzachodni.pl/fakt...-zbiornik-raciborz-dolny,id,t.html#material_2

Ponad 40 milionów złotych przeznaczy w tym roku państwo na budowę zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny.

To ma przyspieszyć prace związane z realizacją suchego polderu, na który mieszkańcy pamiętający powódź z 1997 roku czekają od lat.

- Na przełomie czerwca i lipca powinniśmy mieć już decyzję środowiskową. Pod koniec roku będziemy starać się o pozwolenie na budowę. Do tego czasu musimy też uporać się z wykupem ziemi pod obwałowania i czołową zaporę. Obecnie posiadamy już 88 procent potrzebnych gruntów. W tym roku, jak nigdy dotąd, bardzo wcześnie dostaliśmy pieniądze na realizację poszczególnych zadań. Dzięki temu możemy działać - mówi Artur Wójcik, zastępca dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach.

Póki co RZGW otrzymało w sumie już 6 mln złotych z Banku Rozwoju Europejskiego, Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, Programu Odra 2006 i budżetu państwa. Reszta kasy spłynie później.
Jednak, by myśleć o potężnym dofinansowaniu na budowę zbiornika z Unii Europejskiej, trzeba uwinąć się z robotą. - Chodzi o 400 mln złotych. By otrzymać dofinansowanie z programu na lata 2007-2013, zbiornik powinien być gotowy i rozliczony w 2014 roku - dodaje Wójcik, przekonując, że ten termin jest realny. Mieszkańcy Raciborza mają jednak spore wątpliwości. - O zbiorniku mówi się od lat, był planowany jeszcze długo przed powodzią. Ale wszystko idzie bardzo wolno. Jak zdążą z tym do 2020 roku, to będzie dobrze. A nam zostaje obserwować Odrę i modlić się, by nie powtórzył się koszmar sprzed lat - mówi Jan Kożuch z Raciborza.

Tymczasem Odra znów jest wysoka. Kilka dni temu poziom wody w Chałupkach, Krzyżanowicach i Raciborzu przekroczył stany ostrzegawcze. - W Miedoni mamy teraz 496 centymetrów, a stan ostrzegawczy wynosi 400 centymetrów, jednak do alarmowego jest jeszcze daleko - mówi Stanisław Mrugała, szef Miejskiego Centrum Reagowania i Ochrony Ludności w Raciborzu.

W Chałupkach stan ostrzegawczy przekroczony był wczoraj o 56 centymetrów i do alarmowego brakowało tam już tylko 64 centymetry. - Póki co miastu nic nie grozi - uspokaja Stanisław Mrugała. Na wszelki wypadek zamknięto jednak większość tzw. zasuw burzowych, by Odra nie wtargnęła do miasta poprzez sieć kanalizacyjną. Tak było w 1997 roku, gdy woda pojawiła się w centrum szybciej niż rzeka wylała się z koryta.
- Na bieżąco otrzymujemy informacje o stanie wód w Czechach. Ma być ochłodzenie i śnieg nie będzie aż tak intensywnie topniał, poza tym nie ma go już tak wiele - dodaje Mrugała.

W ubiegłym roku w Raciborzu przeznaczono 159 tysięcy złotych na rozbudowę systemu wczesnego ostrzegania ludności. Pieniądze w dużej mierze pochodziły z Euroregionu Silesia. W mieście pojawiły się nowe, elektroniczne syreny głośnomówiące, dzięki którym nagrane wcześniej komunikaty, np. o powodzi, szybko trafią do mieszkańców. Wybudowano także nowoczesną centralę alarmową.

W system wczesnego ostrzegania ludności w Raciborzu inwestowano już po tragedii w 1997 roku. Uznano wówczas, że koszty alarmowania są znacznie niższe niż szkody, jakie wyrządza żywioł wśród nieprzygotowanych na to mieszkańców miast. Jednak nikt nie ma złudzeń, że bezpiecznie będzie tu dopiero wówczas, gdy powstanie już zbiornik przeciwpowodziowy Racibórz Dolny. - Gdyby przyszła taka woda jak w 1997 roku nie jesteśmy w stanie się obronić. A wystarczy bardzo niewiele. W listopadzie ubiegłego roku w Beskidach porządnie lało zaledwie półtora dnia i Odra znacznie przekroczyła stany alarmowe - wspomina Stanisław Mrugała.

Na zapobieganie powodzi w całym dorzeczu Odry państwo przeznaczy w tym roku 95 milionów zł.
- 40,5 miliona złotych pójdzie na zadania związane z budową zbiornika w Raciborzu, a około 41,4 miliona na modernizację systemu zabezpieczeń przeciwpowodziowych Wrocławia - mówi Małgorzata Woźniak, z biura prasowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Pieniądze zostaną przeznaczone głównie na pokrycie kosztów wykupu gruntów pod Wrocławski Węzeł Wodny oraz przesiedleń mieszkańców z terenów, gdzie powstanie zbiornik Racibórz Dolny.
 

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #5 ·
W przyszłym roku ruszy budowa zbiornika Racibórz Dolny

Kiedy wielka woda na Odrze przestanie martwić mieszkańców Opola, Wrocławia, Kędzierzyna-Koźla i Raciborza? Prawdopodobnie w 2015 roku. Wtedy ma się zakończyć budowa suchego zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny.

Jak poinformowali uczestnicy spotkania w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, prace mają się rozpocząć w połowie przyszłego roku. Problemem wciąż są sprawy gruntowe - nie wszystkie tereny udało się pozyskać. - Do pozyskania pozostaje 15 proc. gruntów potrzebnych pod obwałowania i około 50 proc. powierzchni pod czaszę zbiornika - informuje Andrzej Szczeponek, wicedyrektor wydziału zarządzania kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Część mieszkańców nie godzi się na zaproponowane ceny gruntów i oczekuje podobnych wycen, jak przy wykupie ziemi pod autostrady. - Tutaj się tego nie da tak zrobić - dodaje Szczeponek.

Do końca 2015 roku ma się zakończyć przenoszenie poza obwałowania dwóch wsi: Nieboczowy i Ligota Tworkowska.

Budowa zbiornika ma kosztować ponad 1 mld 300 mln zł. Ta jedna z największych inwestycji hydrotechnicznych w Polsce jest opóźniona o kilka lat.

http://katowice.gazeta.pl/katowice/...ku_ruszy_budowa_zbiornika_Raciborz_Dolny.html
 

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #6 ·
RZGW musi radykalnie przyspieszyć



Wykupy gruntów pod budowę Zbiornika Racibórz mają ruszyć z kopyta. Żąda tego stolica, bo istnieje groźba utraty unijnej dotacji na inwestycję. - Zażądamy od RZWG radykalnego przyspieszenia - zapowiada Adam Zdziebło wiceminister rządu Tuska.


Adam Zdziebło z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego mówi, że "szlag go trafia", gdy z kręgów opozycji dochodzą głosy, obwiniające rząd za powódź na południu Polski bo zaniechał inwestycji w ochronę przeciwpowodziową. - Rozumiem rozgoryczenie ludzi, którzy w wyniku powodzi tracą dobytek całego życia. Ich gorzkie słowa to ludzki odruch w takiej sytuacji. Jednak mieszanie w to polityki nijak ma się do zapowiedzi opozycji, że skupi się wyłącznie na pracy. Ci politycy dobrze wiedzą, że od 2008 roku zaplanowany jest szereg inwestycji dotyczących Odry, który ma pewność finansowania przez Unię Europejską. Jednym z priorytetów jest Zbiornik Racibórz Dolny. Pilnujemy tych przedsięwzięć - wyjaśnia. Są one zaplanowane w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Budowa Zbiornika ma 3 źródła finansowania: z UE, Banku Światowego oraz budżetu państwa. Przekaz pieniędzy z Brukseli nadzoruje MRR.

Zdziebło przyznaje, że tym co niepokoi urzędników w stolicy jest opóźnienie wykupu gruntów pod suchy zbiornik. Już dwa tygodnie temu zapadła decyzja, że MRR zażąda od Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach wyjaśnień dlaczego spraw wykupu ziem dotąd nie załatwiono. - Termin spotkania wykluczyła powódź w zeszłym tygodniu, niemniej do takich rozmów niezwłocznie dojdzie i RZGW będzie musiało podjąć działania by radykalnie przyspieszyć wykupy - zapowiada Adam Zdziebło.

Sekretarz stanu w MRR wie, że rolnikom-właścicielom gruntów, które potrzebne są by budować zbiornik, chodzi o zamianę na ziemie adekwatne jakością i areałem. - Negocjacje z nimi zostały źle zainicjowane i teraz są kłopoty. Z ludźmi trzeba umieć się dogadać - zauważa Zdziebło. MRR ma prawo żądać od RZGW zdecydowanych działań, bo jednostka choć odpowiada bezpośrednio przed Ministrem Środowiska, to w zakresie realizacji PO Infrastruktura i Środowisko musi podporządkować się MRR.

Zagrożeniem w "ślimaczącej się" (jak to określił podczas piątkowej wizyty w Raciborzu marszałek Komorowski) budowie Zbiornika Racibórz Dolny jest opóźnienie w terminach jej realizacji. - Jeszcze nie jest źle, ale musimy pamiętać, że pieniądze z Unii Europejskiej przepadną, jeśli zbiornik nie powstanie do 2015 roku. My jesteśmy w tej kwestii wciąż optymistami - podkreśla wiceminister i potwierdza terminy realizacji inwestycji: 2011 rozpoczęcie prac budowlanych i gotowy zbiornik w 2015 roku. Mieszkający w Żorach wiceminister sam doznał skutków powodzi. Woda z pól zalała mu w tygodniu piwnice domu. Wodę pompuje z niej do dziś.

http://www.nowiny.pl/artykul.php?a=show_art&ida=60036
 

·
Registered
Joined
·
16,068 Posts
Sa jakieś dane mówiące o tym jaki % wody z fali na Odrze mogłoby zostac przejęte przez ten zbiornik lub o ile niższa byłaby fala?
 

·
Registered
Joined
·
2,236 Posts
2 ha chcą za 1 ha???? Chyba spadli z drzewa. Wywłaszczyć ich i tyle

Dopiero po 50 latach będzie napełniany??
 

·
Registered
Joined
·
932 Posts
2 ha chcą za 1 ha???? Chyba spadli z drzewa. Wywłaszczyć ich i tyle

Dopiero po 50 latach będzie napełniany??
Zbiornik będzie początkowo suchym zbiornikiem, tzn. będzie zapełniany tylko w przypadku zagrożenia.

Za 50 lat, bo pod powierzchnią są bardzo duże złoża piasku.
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
31,949 Posts
http://www.tvs.pl/informacje/25002/

Ma chronić mieszkańców od Raciborza aż po Wrocław. I chroni, ale niestety, cały czas tylko na papierze. Bo choć o zbiorniku Racibórz Dolny mówi się od lat, nadal w sprawie jego budowy pewnych rzeczy jest niewiele. Ma być gotowy w 2015 roku, tyle że do rozwiązania pozostał przynajmniej jeden poważny problem prawny.

Gdyby zbiornik Racibórz Dolny już istniał, to skutki tegorocznej powodzi w dorzeczu Odry byłyby znacznie mniejsze. - Mówią tutaj, że z naszego powodu zalało inne miejscowości, a mnie się wydaje, że to nie jest prawda. Myśmy też byli poszkodowani w tej powodzi, bo były pozalewane domy - mówi Eugenia Cuber, mieszkanka wsi Nieboczowy.

Jednak domów we wsiach Nieboczowy i Ligota Tworkowska już nie powinno być. Obydwie miejscowości leżą bowiem na terenie, który ma wejść w skład ogromnego, liczącego 26 km kwadratowych suchego zbiornika Racibórz Dolny. - My rozmawiamy 13 lat o zbiorniku. 13 lat to jest za dużo. Jakby ciągle pana pytali o to jedno i to samo, a nic nie robili? Bo nic się właściwie nie dzieje - oburza się Stefania Wardęga, mieszkanka wsi Nieboczowy

Mieszkańcy są rozżaleni, bo to właśnie ich obarcza się winą za wciąż przesuwany początek budowy zbiornika. O ile jeszcze kilka lat temu te zarzuty były uzasadnione, o tyle teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. - Wcześniej faktycznie były opory, ale w 2007 zgodzili się na budowę zbiornika - przyznaje Maria Fibic, zastępca wójta gminy Lubomia. I do tej pory nie wiedzą, jakie rekompensaty dostaną za wyprowadzkę. - Czekają na wyszacowanie swoich budynków. RZGW w drodze przetargu miało wyłonić rzeczoznawcę majątkowego. To jeszcze do tej pory nie zostało zrobione. Mieszkańcy już też się niecierpliwią - stwierdza Fibic. Bo jak mówi Lucjan Wendelberger, sołtys Nieboczów, sprawiedliwa wycena ludziom po prostu się należy. - Każdy spojrzy na tę wycenę i przeliczy sobie co za te pieniądze może odbudować - podkreśla.

Ale przesiedlenie mieszkańców to nie jedyny problem. Może nawet większym jest wykup pozostałych gruntów. Obecnie toczy prawny spór o to, czy inwestor powinien wykupić tereny również pod dno zbiornika, czy tylko pod okalające go wały. To zasadnicza różnica, bo może chodzić nawet o dodatkowe setki milionów złotych. - W tej chwili to jest problem, który teraz tak naprawdę jest u wojewody, bo to wojewoda musi wydać pozwolenie na budowę. No i opierając się na analizach prawnych musi dać takie, a nie inne warunki - wyjaśnia Andrzej Szczeponek ze Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wspomniane analizy jednoznacznie wskazują, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej musi wykupić grunty na całej powierzchni zbiornika. RZGW argumentuje jednak, że Racibórz Dolny nie będzie na stałe zalany wodą, więc wystarczy wykupić tylko teren pod wały. - Przez przynajmniej najbliższe 50 lat, gdyż na tyle planuje się tam jeszcze eksploatację żwirów oraz inną prowadzoną działalność, można powiedzieć, że będzie to zbiornik, który będzie działał tylko jako polder - uważa Artur Wójcik z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach. Inaczej mówiąc, jak wielka miska, która w czasie powodzi przyjmie nadmiar wody i powoli ją wypuści.

Kto ma rację, wojewoda czy RZGW, ma się ostatecznie wyjaśnić w najbliższych miesiącach, bo do końca roku inwestor chce wystąpić z wnioskiem o pozwolenie na budowę... do wojewody.
 

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #11 ·
Czy Andrzej Markowiak straci posadę?

PRASA: Układ jest prosty: jeśli do końca roku urzędnicy z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach nie przygotują porządnego wniosku na dofinansowanie budowy zbiornika Racibórz Dolny, wylecą z roboty. O sprawie pisze dzisiejszy Dziennik Zachodni.



Ma o to osobiście zadbać wiceminister rozwoju regionalnego Adam Zdziebło, który wczoraj przedstawił ultimatum szefostwu RZGW.Irytacja ministra Zdziebły jest tym bardziej zrozumiała, że nieprzygotowanie wniosku na czas, czyli do końca roku, oznaczałoby przeznaczenie ponad trzystumilionowej dotacji na inny cel.
http://www.nowiny.pl/artykul.php?a=show_art&ida=60197

_____________________________________________________________

Zbiornik, którego nie ma, mógł ocalić od powodzi dorzecze Odry w południowej Polsce

Układ jest prosty: jeśli do końca roku urzędnicy z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach nie przygotują porządnego wniosku na dofinansowanie budowy zbiornika Racibórz Dolny, wylecą z roboty. Ma o to osobiście zadbać wiceminister rozwoju regionalnego Adam Zdziebło, który wczoraj przedstawił ultimatum szefostwu RZGW.

Ale stawka jest dużo większa niż posady kilku urzędników. W Ministerstwie Rozwoju Regionalnego zarezerwowano bowiem dla Raciborza Dolnego 330 mln zł. To około 25 proc. kosztów jego budowy, które miałyby być pokryte z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Reszta pochodziłaby z dwóch źródeł: ok. 30 proc. z budżetu państwa, a pozostała suma byłaby pożyczką z Banku Światowego. W sumie zbiornik ma kosztować 1,3 miliarda złotych.

Racibórz Dolny, o którego budowie mówi się już od trzynastu lat, to jeden z najważniejszych elementów tworzonego z mozołem systemu przeciwpowodziowego na Odrze. Irytacja ministra Zdziebły jest tym bardziej zrozumiała, że nieprzygotowanie wniosku na czas, czyli do końca roku, oznaczałoby przeznaczenie ponadtrzystumilionowej dotacji na inny cel.

- Jeśli w ciągu kilku miesięcy nie będzie postępu w przygotowaniach do tej inwestycji, to wystąpimy do Ministerstwa Środowiska, któremu podlegają RZGW, z jak najdalej idącymi wnioskami personalnymi - zapowiada Zdziebło.

Przy okazji przypomina, że inwestycja musi być nie tylko zrealizowana, ale i rozliczona do 2015 r. Takie są warunki postawione przez Unię. Dlatego jeśli pojawi się zagrożenie, że wniosek będzie gotowy zbyt późno, to pieniądze mogą zostać przekazane na dofinansowanie innej inwestycji (w taki sposób nasz region przegrał już środki na budowę dwóch spalarni śmieci).

Solidnie przygotowany wniosek o dofinansowanie Raciborza Dolnego powinien zawierać tzw. studium wykonalności inwestycji, decyzję środowiskową, pozwolenie na budowę oraz tabelę finansowania przedsięwzięcia. Jeśli te dokumenty będą ocenione pozytywnie, RZGW ogłosi przetarg na wykonawcę zbiornika i złoży wniosek o wypłatę zaliczki.

- Tu mechanizm finansowania jest inny niż
przy większości inwestycji współfinansowanych przez Unię Europejską, gdzie najpierw trzeba wyłożyć własne pieniądze, a refundację otrzymuje się później. Tu można dostać zaliczkę od razu, a środki własne uruchamiać dopiero pod koniec inwestycji - tłumaczy Zdziebło.

Spotkanie przedstawicieli RZGW z urzędnikami resortu rozwoju regionalnego w tej sprawie miało odbyć się już wczoraj. Z powodu powodzi przełożono je na czerwiec.

Gdyby przeciwpowodziowy zbiornik Racibórz Dolny, obiecany po powodzi tysiąclecia w 1997 roku, był dziś gotowy, dorzecze Odry w południowej Polsce - od południowej granicy Raciborza aż po słynne osiedle Kozanów we Wrocławiu - nie zostałoby zatopione. Rzeka płynęłaby spokojnie korytem aż do granicy z Niemcami. Dlaczego w ciągu 13 ostatnich lat nie udało się zrealizować tej najważniejszej inwestycji przeciwpowodziowej w kraju?

- Przyczyn jest kilka. Wieloletnie protesty ludzi we wsiach przeznaczonych do wysiedlenia, brak stałego finansowania z budżetu państwa i brak precyzyjnych przepisów na temat wykonanie takiego przedsięwzięcia - wylicza Andrzej Markowiak, od 1 lipca 2008 r. zastępca dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach, odpowiedzialnego za inwestycję.

Nie rzucim ziemi

Rok po roku prześledziliśmy, co przez 13 minionych lat działo się z przygotowaniami do budowy.

Zbiornik Racibórz Dolny został uznany za priorytetowe zadanie w Generalnej Strategii Ochrony Górnej i Środkowej Odry i w Wieloletnim Programie dla Odry 2006, który został uchwalony jako ustawa w lipcu 2001 roku. Zapału urzędnikom starczyło do 2002 r. We wrześniu tego roku za 172 mln otwarto polder Buków - pierwszy etap budowy zbiornika Racibórz. Polder może przyjąć 50 mln m sześc. wody. Spełnił swoje zadanie, ratując przed dwoma tygodniami Racibórz przed zalaniem.

Jednak już podczas otwarcia polderu w 2002 r. urzędnicy wiedzieli, że ze zbiornikiem Racibórz Dolny tak łatwo nie będzie. Przeszkadzał opór mieszkańców wsi Nieboczowy, którzy postanowili nie dać się "wygnać ze swojej ziemi". Podczas specjalnej konferencji na temat budowy, zorganizowanej we wrześniu 2002 r. w ośrodku Buk pod Raciborzem, opinie mieszkańców podczas specjalnego forum przedstawiał dr Adam Bartoszek z Uniwersytetu Śląskiego.

- Opór mieszkańców jest uzasadniony. Nie wykorzystano momentu po 1997 roku, gdy po powodzi większość z nich była skłonna do przesiedlenia. Potem ludzie odremontowali swoje domy i postanowili zostać - wyjaśniał Bartoszek przedstawicielom wojewody i rządu. Mimo to Józef Klepacz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach optymistycznie zapewniał, że w 2003 r. ruszą pierwsze wykupy domów. Jednak rok trwały kolejne nieudane negocjacje z mieszkańcami Nieboczów, którzy woleli pomysł otoczenia wsi wałami.

- Byłby to zbyt kosztowne. Proponujemy przeniesienie miejscowości w całości, razem z infrastrukturą, w inne miejsce. Ten pomysł sfinansuje Bank Światowy. Mieszkańcy nie będą musieli opuszczać swoich domostw od razu, bo to potrwa latami. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowę zbiornika rozpoczniemy już w 2005 roku - mówił nam w styczniu 2004 roku dr Lech Poprawski, dyrektor biura Program dla Odry 2006.

Już wtedy pojawiały się głosy, że opornych trzeba wywłaszczyć. W lutym 2004 roku ówczesny wojewoda Lechosław Jastrzębski uciął spekulacje na ten temat, stwierdzając, że procedury uwłaszczeniowej nie będzie wszczynał.

- Być może mój następca w następnej kadencji nie będzie miał takich oporów - stwierdził.

Zdecydował sąd

Minął kolejny rok. W październiku 2005 roku Ministerstwo Środowiska poinformowało o wysłaniu wniosku o dotację 130 mln euro na budowę zbiornika. Jego realizację odsunięto już jednak na kolejne lata.

"Pierwszy etap prac ma zakończyć się w 2010 roku i wtedy zbiornik będzie mógł przyjmować wodę z fali powodziowej" - czytamy z komunikacie

Sęk w tym, że wówczas inwestycja nie miała jeszcze nawet decyzji lokalizacyjnej - a dopiero to oznaczałoby zielone światło dla rozpoczęcia starań. Mogły ją wydać władze gminy Lubomia, na terenie której ma powstać zbiornik, ale urzędnicy poparli protestujących mieszkańców.

Protest na nic się jednak nie zdał, bo decyzję za gminę wydał wojewoda. Mieszkańcy składali jeszcze lawinowo odwołania, ale wszystkie odrzucono.

- Dopiero po trzech latach sądowych batalii, w 2007 roku uzyskaliśmy decyzję lokalizacyjną - dodaje Markowiak.

Co ciekawe, mieszkańców Nieboczów ostatecznie przekonano do przesiedleń w tym roku.

- Ale wtedy chyba osiedli na laurach, bo żadnych konkretów od tamtej pory nie ma. Nadal czekamy na propozycje wykupu - mówi nam dziś Lucjan Wendelberger, sołtys Nieboczów.

Dlaczego tak się stało? W RZGW tłumaczą dziś, że rok 2007 był stracony, bo jak na złość, rząd nie przeznaczył na inwestycję ani złotówki.

- W 2005 roku dawał na to 25 mln, 14 mln w 2006 r., a w 2007 r. ani grosza. Ostatecznie wysupłano 600 tysięcy na spłacenie jednego domu. Pieniądze pojawiły się w kolejnych latach. Najwięcej zaplanowano na ten rok, 40 milionów - wyjaśnia Markowiak.

Przełom z poślizgiem

Obecny rok ma być przełomowy. Jeszcze tego lata powinna być gotowa decyzja środowiskowa, a do końca roku RZGW ma wystąpić o pozwolenie na budowę. Wykupy ziem nadal trwają, a to najbardziej czasochłonne.

- Do wykupu zostało jeszcze 88 gospodarstw ze 177. Mamy już prawie 90 procent potrzebnych gruntów. Negocjacje z mieszkańcami trwają, ale często ich żądania są bardzo wygórowane - mówi Andrzej Markowiak.

Jak wygląda najnowszy harmonogram prac? - Rozpoczęcie budowy w drugiej połowie 2011 roku, a oddanie do użytku w roku 2015 - podaje dyrektor.

W jego opinii procedury biurokratyczne tak długo trwają, bo nie ma przepisów, które wskazywałyby postępowanie przy takiej inwestycji. - Mamy problem z decyzją środowiskową, bo ekolodzy chcą, żeby zbiornik nie zatrzymywał zbyt wiele wody, bo będą się przesuszać obszary cenne przyrodniczo, w tym te wpisane do sieci NATURA 2000. Niektórzy też chcą nas zmusić, byśmy kupili ziemie w czaszy zbiornika, które są nam niepotrzebne - tłumaczy dyrektor Markowiak.

Dlaczego nie wystarczy polder i trzeba budować zbiornik?

Polder Buków

5 września 2002 r. przekazano do użytku suchy zbiornik powodziowy - polder Buków w dolinie Odry na terenie trzech gmin województwa śląskiego: Krzyżanowice, Lubomia i Gorzyce. Jego obszar obejmuje 830 ha, z czego powierzchnia zalewu w okresie napełnienia wynosi 710 ha. W razie niebezpieczeństwa powodziowego będzie mógł przyjąć 50 mln m sześc. wody. Pomysł tej budowy zrodził się na początku lat 80. Przełom w finansowaniu nastąpił po powodzi z 1997 r. Dzięki umowie kredytowej, zawartej przez rząd z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, zyskano pieniądze na lata 1998-2002.

Zbiornik Racibórz Dolny

Suchy zbiornik będzie obejmował 2600 ha. W razie powodzi, będzie mógł przyjąć 185 mln m sześc. wody, czyli trzy razy więcej niż polder Buków. Koszt inwestycji: 1,3 mld zł. Trzeba przesiedlić dwie wsie: Ligotę Tworkowską i Nieboczowy (ok. 180 rodzin). W przyszłości zostanie częściowo wypełniony wyrobiskami po wydobywaniu żwiru, a zlewiska będą udostępnione do celów rekreacyjno-sportowo-turystycznych.

http://raciborz.naszemiasto.pl/arty...c-od-powodzi-dorzecze,id,t.html?kategoria=678
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
31,949 Posts
http://www.dziennikzachodni.pl/fakty24/261801,zbiornik-raciborz-dolny-musi-powstac,id,t.html

Z Adamem Zdziebłą, wiceministrem rozwoju regionalnego, rozmawia Michał Wroński

Dlaczego dwa lata temu zredukowaliście listę projektów przeciwpowodziowych, które finansowo może wesprzeć Unia Europejska?

Na listę rezerwową i tak nigdy nie było pieniędzy, więc nie było sensu jej utrzymywać.
Sam fakt jej stworzenia przez poprzedni rząd był typowo przedwyborczą zagrywką. Z listy podstawowej usunięto natomiast 15 najsłabiej przygotowanych projektów, które nie dawały nadziei na to, że powstaną do roku 2015, a wtedy mija "termin ważności" unijnych dotacji w obecnym okresie programowania. Zostawiliśmy 17 zadań, wśród nich wszystkie kluczowe inwestycje jak modernizacja tamy we Włocławku, czy zabezpieczenie Żuław. Co więcej, zwiększyliśmy wtedy o 130 mln euro wartość środków przeznaczonych na zadania związane z zabezpieczeniem przeciwpowodziowym - przed korektą było to 430 mln euro, obecnie wynosi 560 mln euro.

Ile projektów przeciwpowodziowych może obecnie liczyć na unijne dofinansowanie i ile z nich dotyczy bezpośrednio naszego regionu?

W skali całego kraju, po kolejnych aktualizacjach listy, jest takich projektów 21. Z terenu województwa śląskiego na dofinansowania z całą pewnością może liczyć budowa zbiornika "Racibórz Dolny".

A na co konkretnie możemy liczyć?

Od strony finansowej "Racibórz Dolny" jest w pełni zabezpieczony. W ramach programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko czeka na wzięcie 330 milionów złotych. Resztę kwoty wyłożą budżet państwa i Bank Światowy.

Skoro są pieniądze, to co stoi na przeszkodzie, by je uruchomić?

Wniosek o te środki musi przejść tzw. ocenę merytoryczną II stopnia w Ministerstwie Środowiska. Kiedy to się już stanie, wnioskodawca będzie mógł wystąpić o wypłatę zaliczki i rozpocząć wyłanianie wykonawców inwestycji. Tyle tylko, że wniosek na razie nie został złożony.

Kto miał go złożyć?

Odpowiedzialnym za projekt jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach i to on powinien dostarczyć wniosek wraz ze studium wykonalności, decyzją środowiskową, pozwoleniem na budowę i tabelami finansowania.

Jak długo można czekać na załatwienie tych formalności?

Ten rok jest kluczowy dla tego projektu i jeśli chcemy poważnie myśleć o jego realizacji, to RZGW Gliwice musi w ciągu najbliższych miesięcy złożyć wniosek w resorcie środowiska. Współfinansowanie z unijnych środków oznacza, że budowa musi zostać nie tylko przeprowadzona w terenie, ale też rozliczona do roku 2015. Jeśli pojawi się ryzyko, że beneficjent nie zmieści się w tym terminie, to pieniądze dla tej inwestycji przepadną. Dlatego też jeśli nie będziemy widzieć wyraźnego przyspieszenia w pracach nad przygotowaniem wniosku, to nie zawahamy się wystąpić do nadzorującego działalność wszystkich RZGW Ministerstwa Środowiska z najdalej idącymi wnioskami personalnymi. Nie możemy mieć litości dla tak dużego beneficjenta jak RZGW Gliwice, tym bardziej że "uzbroiliśmy" ten projekt w pomoc ekspertów z tzw. Inicjatywy Jaspers.
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
31,949 Posts
http://www.dziennikzachodni.pl/aktu...-chce-gruntow-pod-raciborski-polder,id,t.html

Przyśpieszenie tempa regulacji stanów prawnych gruntów rolnych, których pozyskanie jest niezbędne do realizacji suchego polderu Zbiornika Racibórz, było tematem dzisiejszego spotkania wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka z rolnikami z gminy Krzyżanowice.

Spotkanie odbyło się w Starostwie Powiatowym w Raciborzu, a wziął w nim udział także zastępca starosty Andrzej Chroboczek, Andrzej Szczeponek, pełnomocnik wojewody do spraw budowy Zbiornika Racibórz i Krzysztof Nowak, dyrektor Wydziału Nadzoru Prawnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Podczas spotkania ustalono, że prawnie przeanalizowana zostanie możliwość zamiany gruntów na te, które wskazują rolnicy, a które są własnością Skarbu Państwa. Wojewoda zorganizuje spotkanie w tej sprawie z Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa w przyszłym tygodniu i poinformuje - za pośrednictwem starosty - o jego ustaleniach zainteresowanych.
 

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #16 ·
Nieboczowy: Szkalowano nas. Powódź to nie nasza wina

Mieszkańcy raciborskiej wsi przeżyli dwie tragedie: powódź stulecia i wysiedlenie. A teraz obwinia się ich za tegoroczny kataklizm.

Sprawa Nieboczowów w gminie Lubomia zaczęła się po powodzi w 1997 roku. Na jej miejscu i sąsiedniej Ligoty Tworkowskiej postanowiono zbudować zbiornik retencyjny dla ochrony przeciwpowodziowej Raciborza i Opola. Nieboczowianie sprzeciwili się. Mieszkają tu z dziada pradziada, są przywiązani do ziemi, dbają o własne obejścia, nie wyobrażali sobie życia bez swoich sąsiadów, kościoła, sklepów, szkoły.

Żeby ocalić wieś, stworzyli własny plan budowy zbiornika, zlokalizowany obok. Ale władze województwa nie chciały z ludźmi o tym rozmawiać i zostawiły bez wyjaśnienia, dlaczego ich projekt nie nadaje się do realizacji. Nie otrzymywali żadnych propozycji wykupu nieruchomości, albo nie były one konkretne. Mieszkańcy obawiali się, że ich domy rodzinne w ocenie rzeczoznawcy okażą się po prostu stare, czyli mało wartościowe.

Opór nieboczowian, ciągnący się latami i nagłaśniany w mediach, często bez szerszego kontekstu, utrwalił się w świadomości społeczeństwa śląskiego jako zaściankowość, zwłaszcza, że stawiany był wobec straszliwego kataklizmu i został znów przywołany po tegorocznej powodzi. Nikt nie pamiętał, że ta wieś na prawym brzegu Odry w 1997 roku również znalazła się pod wodą, podobnie w maju 2010 (już w 1880 roku z powodu zniszczenia plonów przez Odrę wieś przeżywała wielką nędzę). Ani że trzy lata temu wszyscy nieboczowianie zgodzili się na wysiedlenie! - Byliśmy szkalowani w lokalnej prasie i w ogólnopolskiej telewizji - mówi Lucjan Wendenbelger, sołtys Nieboczów, równocześnie radny Lubomii i wiceprezes Stowarzyszenia na Rzecz Odtworzenia i Rozwoju Wsi Nieboczowy.

Stowarzyszenie wystosowało pisma do wojewodów i marszałków śląskiego, opolskiego i dolnośląskiego, władz dotkniętych powodzią powiatów i gmin, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach, Ministerstwa Środowiska, wreszcie do samego premiera RP, w sumie 33. Nieboczowianie przedstawiają w nim dokładną historię inwestycji.

Po powodzi stulecia w Nieboczowach było 150 budynków. Obecnie stoi 113, bo część mieszkańców przyjęła odszkodowanie od RZGW, który jest odpowiedzialny za budowę zbiornika, i pobudowali się gdzie indziej. Pozostali, zgodnie z umową z inwestorem, czekają na wybudowanie nowych Nieboczów.

Miejsce na wieś w sąsiedniej Syrynii już dawno wskazała Lubomia. Zdążyła nawet przekształcić grunty rolne na działki budowlane. Zawalił RZGW. - Nie oszacowali żadnego budynku. Dopiero co wyznaczyli konsultanta ds. przeniesienia wsi, który spotyka się z mieszkańcami - mówi Maria Fibic, zastępczyni wójta Lubomii.

Wójtowa przyznaje, że odtworzenie wsi kropka w kropkę jest niemożliwe. Sołtys marzy, żeby mieć tych samych sąsiadów. Na planach i prezentacjach, oprócz cmentarza na obrzeżach pod lasem, kościoła niedaleko centrum ze sklepami i usługami, przystanku autobusowego, kortów, boisk i parków, jest nawet wyrysowany staw z wodą.

http://katowice.gazeta.pl/katowice/...Szkalowano_nas__Powodz_to_nie_nasza_wina.html
 

·
Registered
Joined
·
932 Posts
Budowa zbiornika Racibórz Dolny w przyszłym roku
PAP - 15-07-2010 17:30
Budowa suchego zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny, jednego z kluczowych elementów systemu ochrony przeciwpowodziowej doliny Odry, ma ruszyć w przyszłym roku - zakłada ogłoszony w czwartek plan dojścia do realizacji tej inwestycji.
Jak mówił podczas czwartkowego briefingu w Katowicach wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk, najpilniejszą kwestią dla kontynuowania tej opóźnionej już o kilka lat, jednej z największych inwestycji hydrotechnicznych w Polsce, jest pozyskanie przez inwestora prawa do gospodarowania gruntami pod budowę obiektów zbiornika - wałów i zapory.

"Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej musi zrobić wszystko, aby mieć prawo gospodarowania gruntem pod realizację inwestycji - obwałowań i zapory czołowej - do końca września tego roku" - podkreślił Łukaszczyk. Napięty termin wynika m.in. z zagrożenia utraty m.in. unijnego dofinansowania, jeśli zbiornik nie powstanie do 2015 r.
[..]

reszta:
http://www.wnp.pl/wiadomosci/budowa-zbiornika-raciborz-dolny-w-przyszlym-roku,114884_1_0_0_0_0.html
 

·
S919 (Opava) - Gliwice
Joined
·
2,702 Posts
Discussion Starter · #18 ·
Nie dotyczy bezpośrednio Zbiornika RD, ale myślę, że warto by się tutaj znalazło

To ma być ta groźna Odra? Tak, ona jest nieobliczalna.


Jest tak płytko, że łódka szoruje dnem po kamieniach. To ma być ta groźna Odra? Ale wystarczy spojrzeć w bok, na brzegi rzeki, i traci się wszelkie wątpliwości, że jest nieobliczalna.

Podczas tegorocznych powodzi najwięcej szkód wyrządziła Wisła. Odra tym razem okazała się znacznie bardziej łaskawa dla ludzi. Ale wszyscy w pamięci mają rok 1997 i dramat Wodzisławia Śląskiego, Raciborza i innych nadodrzańskich miejscowości. Czy grozi nam powtórka tamtych dramatycznych wydarzeń? Nikt nie ma wątpliwości: to realny scenariusz. Co więc zrobić, żeby mu zapobiec? Wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk zorganizował spływ po Odrze po to, by pokazać, jak groźna potrafi być ta rzeka.

Na styku dwóch krajów

Niestety, jednego z najbardziej urokliwych miejsc na wyznaczonej trasie spływu nie udaje mam się pokonać łódkami. Wody w Odrze jest o metr mniej niż jeszcze dzień wcześniej. Nawet płaskodenne łódki używane przez woprowców i strażaków nie dadzą sobie rady przy tak niskim poziomie. Meandry Odry na granicy Polski i Czech możemy oglądać tylko z brzegu.

Zrobiło się o nich głośno podczas powodzi w 1997 roku, kiedy wezbrana Odra przerwała jeden z meandrów. Gdy zabrano się za naprawianie uszkodzonego koryta, okazało się, że teren jest niezwykle cenny przyrodniczo. Nieuregulowana pierwotna rzeka usypuje wysepki z naniesionego żwiru, tworzy nowe ślepe odnogi, podmywa brzegi. Uroku temu miejscu dodają mokradła i podmokłe lasy unikatowe na skalę Europy. Spotkać można tutaj m.in.: zagrożone wyginięciem gatunki motyli i chrząszczy, bobry, wydry i różne gatunki wodnych i błotnych ptaków.

Przyrodnicy stwierdzili: to miejsce trzeba chronić, zachować w niezmienionym stanie. Zgodzili się na to zarówno samorządowcy z polskich Krzyżanowic, jak i czeskiego Bogumina. Meandry graniczne Odry po polskiej stronie od 2004 roku rozporządzeniem wojewody są obszarem chronionego krajobrazu. Obejmuje on tereny od mostu Bogumin - Chałupki do ujścia Olzy. Także Czesi objęli ochroną kilkukilometrowy kawałek rzeki. W 2007 roku został on pomnikiem przyrody.

Meandry Odry stają się coraz bardziej popularne wśród turystów. Jest tutaj co robić, powstały ścieżki przyrodnicze i rowerowe, w okolicy zwiedzić można kilka zamków.

Gmina Krzyżanowice wraz z WWF Polska, Zieloną Ligą oraz Katedrą Botaniki Uniwersytetu Śląskiego realizuje od kilku lat projekt "Przestrzeń dla rzeki". Jego celem jest z jednej strony ochrona cennego krajobrazu i "wolność" dla rzeki, z drugiej wprowadzenie takich zmian, np. poprzez wykupy gruntów, by zminimalizować straty ludzi w razie ewentualnej powodzi.

Polder zdał ważny egzamin

Do łódek wsiadamy za polderem Buków. Tutaj już panami przestrzeni są ludzie, a nie rzeka. Buków to sztuczny zbiornik przeciwpowodziowy, miejsce, w którym w razie wysokiego stanu wody Odra może się rozlać. Zbiornik ma 830 ha powierzchni, mieści się w nim około 50 mln metrów sześciennych wody. Jego budowę rozpoczęto w 1989 roku.

W czasie wielkiej powodzi w 1997 roku polder był jeszcze w budowie. Andrzej Szczeponek, pełnomocnik wojewody ds. usuwania skutków powodzi, opowiada, że stojący w okolicy domek letniskowy jego wujka porwała wezbrana Odra. - Przypłynął 800 metrów. Potem był ogromny problem z przetransportowaniem go po lądzie na poprzednie miejsce - wspomina.

Polder ukończono w 2002 roku. Miejscami na jego wałach uprawiane są wierzby, to dla wałów dodatkowa ochrona. Ważny egzamin polder zdawał podczas tegorocznej powodzi. Wypełnił się wodą pod samą koronę wałów. Zatrzymał falę powodziową.

Pogoda jest piękna, świeci słońce. Łódki szorują "brzuchami" po kamieniach, bo wody w Odrze jest bardzo mało. To ma być ta bardzo groźna rzeka? Aż nie chce się wierzyć. Ale wystarczy popatrzeć w bok na jeden, a potem na drugi brzeg. Pochylone nad rzeką drzewa sprawiają wrażenie, że zaraz osuną się do wody, podmyte brzegi, wyrwy. W wodzie przy brzegu pracuje koparka. Próbuje wybrać masy żwiru naniesionego przez ostatnią powódź i pogłębić koryto rzeki. Woda w Odrze jest nadal zamulona, mętna. Trzeba bardzo uważać, bo w rzece nadal można natknąć się na naniesione przez falę konary i gałęzie.

Potrzebujemy tego zbiornika

Nasz spływ kończy się tuż przed Raciborzem. Co, oprócz naprawienia szkód takich jak podmyte brzegi, trzeba zrobić, by jak najlepiej przygotować się do kolejnej powodzi? Bo w to, że będzie, raczej nikt nie wątpi. - Była wielka powódź w 1985 roku, potem w 1997, minęło zaledwie 13 lat i mamy do czynienia z kolejną. To efekt ocieplenia się klimatu - mówi Szczeponek. Więc kolejna wielka woda raczej jest nieunikniona. Trzeba się do niej jak najlepiej przygotować.

Wojewoda Łukaszczyk mówi, że przecież nie jest możliwa budowa wałów aż do samego ujścia Odry. - Ujarzmiać rzekę trzeba w inny sposób: musi mieć miejsca, gdzie w razie wysokiego stanu wody będzie się mogła rozlać w kontrolowany sposób - uważa.

Chodzi o takie miejsca, jak polder Buków. Tyle że ten polder to za mało. Stąd konieczność budowy przeciwpowodziowego zbiornika Racibórz Dolny. Ma mieć 2626 hektarów i pojemność aż 320 mln metrów sześciennych. Polder Buków stanie się jego częścią. Zapora czołowa będzie zlokalizowana w samym Raciborzu. Pod budowę zbiornika zostaną zlikwidowane dwie wsie: Nieboczowy oraz Ligota Tworkowska. Będzie kosztował około 1,5 mld zł. Zbiornik ma chronić tereny aż do samego Wrocławia. W razie wysokiego stanu wody w Odrze ma zadziałać tak, jak podczas tegorocznej powodzi polder Buków.

O konieczności budowy takiego zbiornika mówi się od dawna. Na papierze istnieje już od ponad 30 lat! Ale ciągle coś stawało na przeszkodzie. A to protesty mieszkańców, a to brak pieniędzy, a to jakieś urzędnicze przeszkody i spory, a to ekolodzy alarmujący, że zbiornik zagrozi wielu gatunkom płazów. - To swoista patologia - przyznawał prezydent Bronisław Komorowski, gdy w maju, jeszcze jako marszałek Sejmu, odwiedził w czasie powodzi Racibórz.

Kilkanaście dni temu wydana została wreszcie tzw. decyzja środowiskowa dla tej inwestycji. W ciągu najbliższych kilku miesięcy wojewoda chce wydać pozwolenie na budowę. Jest szansa na to, że w ciągu kilku lat raciborski zbiornik przestanie istnieć już tylko na papierze.


Organizowany przez wojewodę spływ po Odrze strażackimi łodziami


Racibórz. Hałda Bukowska przy polderze Buków.


Organizowany przez wojewodę spływ po Odrze strażackimi łodziami

http://katowice.gazeta.pl/katowice/...grozna_Odra__Tak__ona_jest_nieobliczalna.html
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
31,949 Posts
http://www.dziennikzachodni.pl/fakt...ze-zaczna-budowac-zbiornik-raciborz,id,t.html

W przyszłym tygodniu okaże się, czy protest ekologów jeszcze bardziej wydłuży w czasie przygotowania do rozpoczęcia budowy zbiornika przeciwpowodziowego Racibórz Dolny, na który mieszkańcy nie mogą się doczekać od wielkiej powodzi w 1997 roku.

15 stycznia Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie musi przyjąć lub odrzucić wniosek organizacji WWF, by przeprowadzić bardziej szczegółową ocenę oddziaływania inwestycji na środowisko.
W Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Gliwicach, który jest inwestorem zbiornika, o dalszej zwłoce nie chcą słyszeć. - I tak już musimy nanosić poprawki, bo projekt powstał w 2004 roku i od tego czasu wiele się zmieniło. Nie chodzi o sam rysunek, ale o nowe przepisy, nowe warunki. Jednak mamy nadzieję, że decyzja GDOŚ-u nie skomplikuje jeszcze bardziej sprawy - mówi Artur Wójcik, dyrektor RZGW. - Zależy nam na tym, by jak najszybciej złożyć wniosek do wojewody o pozwolenie na budowę i rozpisać przetarg - dodaje.

W organizacji ekologicznej WWF Polska przekonują, że nie mają zamiaru torpedować inwestycji. - Zbiornik przeciwpowodziowy jest potrzebny. Ale popełniono błędy przy jego planowaniu, które trzeba poprawić. Nie zrobiono na przykład pełnej inwentaryzacji gatunków żyjących na terenie planowanej budowy. W tej sytuacji niemożliwa jest prawidłowa ocena oddziaływania zbiornika na środowisko. Jednak zaznaczam, że nie zamierzamy zahamowywać przygotowań do budowy polderu - mówi Marta Wiśniewska z WWF.

W RZGW obiecują, że pod koniec tego roku zostanie wbita pierwsza łopata na placu budowy zbiornika. - Nie mówię, że od razu wjedzie tam ciężki sprzęt i będzie sypany wał, ale rozpocznie się przygotowanie terenu, być może zostaną już wycięte krzewy i drzewa - mówi Artur Wójcik. Dlatego w Nieboczowach - wsi, która w całości ma zostać odbudowana w innym miejscu, bo znajduje się na terenie planowanego zbiornika - trwa w najlepsze wycena gruntów.

- Już prawie połowa mieszkańców ma ją zrobioną, reszta czeka na lepszą pogodę. Większość chce przenieść się do nowych Nieboczów, które powstaną na terenie Syryni. Większość deklaruje też, że chce dostać pieniądze i będzie budować domy we własnym zakresie - mówi Łucjan Wendelberger, sołtys Nieboczów. Tymczasem mieszkańcy Raciborszczyzny, których domy w maju ubiegłego roku znów znalazły się pod wodą, nie zostawiają na urzędnikach suchej nitki. - O zbiorniku od 13 lat tylko się mówi. W efekcie nawet w zimie musimy bać się powodzi. W święta stany ostrzegawcze na Odrze znów były przekroczone. A co będzie wiosną, gdy przyjdzie odwilż? - denerwuje się Antoni Marzec, raciborzanin.
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
31,949 Posts
http://www.dziennikzachodni.pl/fakt...ny-powstanie-dzieki-unijnej-dotacji,id,t.html

Najważniejsza dla mieszkańców całej południowej Polski inwestycja przeciwpowodziowa czyli budowa zbiornika Racibórz Dolny jest niezagrożona - mówi w rozmowie z nami wiceminister rozwoju regionalnego Adam Zdziebło.

Informacje o tym, że ministerstwo może przesunąć ponad 300 mln złotych unijnej dotacji dla zbiornika na inne cele, pojawiły się w mediach w ubiegłym tygodniu i zelektryzowały mieszkańców.

- Od 14 lat, czyli tragicznej powodzi z 1997 roku, czekamy na ten zbiornik. On będzie ratunkiem nie tylko dla Raciborza, ale wszystkich miast nad Odrą, aż do Wrocławia - mówi Andrzej Krótki, mieszkaniec Raciborszczyzny, którą w maju zeszłego roku znów zalała woda.

Cała inwestycja ma kosztować około 1,3 mld zł, z czego ponad 300 mln zł ma pochodzić z dotacji unijnej. Bez tych pieniędzy budowa stanie pod dużym znakiem zapytania. Decydenci w Warszawie zapewniają jednak, że na razie wszystko jest pod kontrolą.

- Inwestor czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej deklaruje dotrzymanie terminów - mówi w rozmowie z nami minister Zdziebło. W RZGW potwierdzają, że działania przy zbiorniku idą zgodnie z harmonogramem. - Pierwszy szpadel na budowie powinien zostać wbity na przełomie tego i przyszłego roku - mówi Artur Wójcik, dyrektor RZGW w Gliwicach.

Czy boi się przesunięć unijnych pieniędzy? - Nie było w ogóle mowy o tym, że zbiornik może nie dostać dotacji - mówi Wójcik.
 
1 - 20 of 431 Posts
Top