SkyscraperCity banner
1 - 20 of 157 Posts

·
Registered
Joined
·
3,505 Posts
Discussion Starter · #1 ·
[Białystok] Bojary znikają

Unikatowa drewniana dzielnica Białegostoku ginie bez planu zagospodarowania. Planista miejski twierdzi, że prace nad nim trwają. Architekt zaprzecza



Ulica Chopina, wzdłuż której stoją wiekowe domy to część zabytkowej dzielnicy Białegostoku - Bojar. Niestety, od lat niszczejącej. W ubiegłym roku spłonął tam jeden dom, a na uprzątniętym pogorzelisku pojawiły się "blaszaki", czyli mało gustowne garaże. W minioną środę ogień strawił kolejny drewniany budynek, w którym na szczęście nikt nie zginął, bo dom był opuszczony. Strażacy, którzy dokonali oględzin, przyznają, że przyczyną ognia mógł być tzw. czynnik ludzki.

- Dom był opuszczony, miał odłączony prąd, więc sam się nie mógł zająć ogniem - tłumaczy rzecznik prasowy straży pożarnej kapitan Paweł Ostrowski. - Ale nie jest to oficjalne stanowisko straży. Nasze czynności kończą się na zagaszeniu pożaru, a przyczynę powstania ognia ustalają policyjni eksperci.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie. Beata Cholewska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji, twierdzi jednak: - Sprawę traktujemy jak zniszczenie mienia, ale trwa dochodzenie. Nasi biegli mają wkrótce ustalić, od czego budynek stanął w płomieniach.

Do kogo należy grunt pod spalonym domem? Jak ustalił rzecznik Urzędu Miasta Tadeusz Arłukowicz, jest własnością gminy Białystok, ale terenem administruje Zarząd Mienia Komunalnego.

Eugeniusz Zysk, dyrektor ds. technicznych w zarządzie, utrzymuje, że pożar domu przy ul. Chopina 5 to niewielka strata, bo dom był i tak przeznaczony do rozbiórki. Teren po oczyszczeniu ze spalonych resztek będzie przeznaczony pod inwestycje. Jakie? Dokładnie nie wiadomo, bo wciąż nie ma planu zagospodarowania przestrzennego tej części miasta. - Kiedyś miał tam być skansen - przypomina sobie Zysk. - To unikalna zabudowa, pamiętająca jeszcze XIX wiek. Mieszkali tam robotnicy zatrudnieni w przemyśle włókienniczym. Ale o tej propozycji chyba dawno już zapomniano.
 

·
Registered
Joined
·
5,682 Posts
Bojary znikają

Unikatowa drewniana dzielnica Białegostoku ginie bez planu zagospodarowania. Planista miejski twierdzi, że prace nad nim trwają. Architekt zaprzecza
Bartłomiej Pietuch, 23-03-2005


Ulica Chopina, wzdłuż której stoją wiekowe domy to część zabytkowej dzielnicy Białegostoku - Bojar. Niestety, od lat niszczejącej. W ubiegłym roku spłonął tam jeden dom, a na uprzątniętym pogorzelisku pojawiły się "blaszaki", czyli mało gustowne garaże. W minioną środę ogień strawił kolejny drewniany budynek, w którym na szczęście nikt nie zginął, bo dom był opuszczony. Strażacy, którzy dokonali oględzin, przyznają, że przyczyną ognia mógł być tzw. czynnik ludzki.

- Dom był opuszczony, miał odłączony prąd, więc sam się nie mógł zająć ogniem - tłumaczy rzecznik prasowy straży pożarnej kapitan Paweł Ostrowski. - Ale nie jest to oficjalne stanowisko straży. Nasze czynności kończą się na zagaszeniu pożaru, a przyczynę powstania ognia ustalają policyjni eksperci.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie. Beata Cholewska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji, twierdzi jednak: - Sprawę traktujemy jak zniszczenie mienia, ale trwa dochodzenie. Nasi biegli mają wkrótce ustalić, od czego budynek stanął w płomieniach.

Do kogo należy grunt pod spalonym domem? Jak ustalił rzecznik Urzędu Miasta Tadeusz Arłukowicz, jest własnością gminy Białystok, ale terenem administruje Zarząd Mienia Komunalnego.

Eugeniusz Zysk, dyrektor ds. technicznych w zarządzie, utrzymuje, że pożar domu przy ul. Chopina 5 to niewielka strata, bo dom był i tak przeznaczony do rozbiórki. Teren po oczyszczeniu ze spalonych resztek będzie przeznaczony pod inwestycje. Jakie? Dokładnie nie wiadomo, bo wciąż nie ma planu zagospodarowania przestrzennego tej części miasta. - Kiedyś miał tam być skansen - przypomina sobie Zysk. - To unikalna zabudowa, pamiętająca jeszcze XIX wiek. Mieszkali tam robotnicy zatrudnieni w przemyśle włókienniczym. Ale o tej propozycji chyba dawno już zapomniano.
 

·
Registered
Joined
·
5,682 Posts
Z gazety Wyborczej:
Dzielnica z charakterem




Bartlomiej Pietuch 31-05-2005 , ostatnia aktualizacja 31-05-2005 18:01

Twórca nowej koncepcji zagospodarowania przestrzennego dla Bojar architekt Jerzy Lucki jest w polowie pracy. Jeszcze w czerwcu planuje spotkanie i dyskusje z mieszkancami i pasjonatami zabytkowej dzielnicy

Naczelnik miejskiego wydzialu planistyki Andrzej Chwalibóg przyznaje, ze z dotychczasowa praca Luckiego jeszcze sie nie zapoznal, ale poczynania zna, poniewaz jest w stalym kontakcie z architektem.

- Na spotkanie, na którym bede mial okazje ocenic postep w opracowywaniu koncepcji, umówilem sie na najblizsze dni - mówi Chwalibóg. - Lipcowy termin zakonczenia prac nad planem nie ulega zmianie.

Tymczasem Lucki szybko wymienia, czego juz dokonal:

- Jestem na etapie opracowywania ewidencji bojarskich domów, gromadze historyczne dokumenty i opisy - mówi i zwierza sie: - Dopiero teraz dostrzegam cale mnóstwo budowlanych zaniedban i zlej, nowoczesnej architektury. Nie bede ocenial bloków przy Modlinskiej pod wzgledem estetycznym, ale powinny stac gdzie indziej.

Lucki przyznaje tez, ze wartosciowych obiektów, które uniknely jeszcze wyburzenia, jest cale mnóstwo i dopiero teraz odkrywa charakter tej dzielnicy:

- Codziennie zdeptuje te stare uliczki i obserwuje ludzi siedzacych przed domami. Panuje tu klimat niewidocznych wiezi mieszkajacych tu ludzi. To wspaniale i postaram sie zachowac ten sielski krajobraz.

Architekt zacheca tez mieszkanców dzielnicy do pomocy przy opracowywaniu koncepcji.

- Okolo 25 czerwca przedstawie publicznie moje dotychczasowe opracowanie - informuje Lucki. - Chce przez to pokazac, ze nie robie niczego za plecami, a wrecz odwrotnie: czekam na wnioski i sugestie. Chce spotkania z mieszkancami i pasjonatami Bojar.
 

·
Registered
Joined
·
4,992 Posts
hmmmm dziwna sprawa z tymi Bojarami; dla mnie te okolice są zupełnie nieznane, jakiś taki obraz chaosu mi się kojarzy kiedy tam roverem śmigałem niedaleko; stare chaty (poniekąd nawet sprzed 1900 r) nie wywołują u mnie jakichś specjalnych zachwytów, pomijajć ich faktyczną wartość; natomiast myślę, że gdyby wpakować w to coś kupę kasy (której miasto nie ma) żeby uporządkować dzielnicę i cokolwiek z drewnianymi chacinami zrobić, mogłoby powstać miejsce naprawdę inne niż wszystkie
 

·
Twoj Przyszly Pracodawca
Joined
·
337 Posts
Bialystok - Nowa koncepcja dla Bojar

Twórca nowej koncepcji zagospodarowania przestrzennego dla Bojar architekt Jerzy Łucki jest w połowie pracy. Jeszcze w czerwcu planuje spotkanie i dyskusje z mieszkańcami i pasjonatami zabytkowej dzielnicy

Naczelnik miejskiego wydziału planistyki Andrzej Chwalibóg przyznaje, że z dotychczasową pracą Łuckiego jeszcze się nie zapoznał, ale poczynania zna, ponieważ jest w stałym kontakcie z architektem.

- Na spotkanie, na którym będę miał okazję ocenić postęp w opracowywaniu koncepcji, umówiłem się na najbliższe dni - mówi Chwalibóg. - Lipcowy termin zakończenia prac nad planem nie ulega zmianie.

Tymczasem Łucki szybko wymienia, czego już dokonał:

- Jestem na etapie opracowywania ewidencji bojarskich domów, gromadzę historyczne dokumenty i opisy - mówi i zwierza się: - Dopiero teraz dostrzegam całe mnóstwo budowlanych zaniedbań i złej, nowoczesnej architektury. Nie będę oceniał bloków przy Modlińskiej pod względem estetycznym, ale powinny stać gdzie indziej.

Łucki przyznaje też, że wartościowych obiektów, które uniknęły jeszcze wyburzenia, jest całe mnóstwo i dopiero teraz odkrywa charakter tej dzielnicy:

- Codziennie zdeptuję te stare uliczki i obserwuję ludzi siedzących przed domami. Panuje tu klimat niewidocznych więzi mieszkających tu ludzi. To wspaniałe i postaram się zachować ten sielski krajobraz.

Architekt zachęca też mieszkańców dzielnicy do pomocy przy opracowywaniu koncepcji.

- Około 25 czerwca przedstawię publicznie moje dotychczasowe opracowanie - informuje Łucki. - Chce przez to pokazać, że nie robię niczego za plecami, a wręcz odwrotnie: czekam na wnioski i sugestie. Chcę spotkania z mieszkańcami i pasjonatami Bojar.
 

·
honorary member
Joined
·
368 Posts
Bojary są może ciągle ważne w warstwie urbanistycznej (i być może architektonicznej), ale lokalizacja jest niewłaściwa. Za blisko śródmieścia. Moim zdaniem tak gwałtowna różnica pomiędzy (w miarę ) w miejskim stylu zabudowanym centrum, a wiejskim klimatem Bojar, nie zachwyca.

Pzdr
 

·
Registered
Joined
·
932 Posts
No właśnie, na zachodzie Europy to nawet już wiejska architektura drewniana to rarytas i pielęgnują to jak nie wiem co, a co dopiero miejska. Trzeba o to dbać póki jeszcze istnieje.
 

·
Registered
Joined
·
3,505 Posts
Discussion Starter · #13 ·
Kurier Poranny


Brukowane ulice, drewniane płoty i nowe domy, ale wzorowane na zabudowie z przełomu XIX i XX wieku - to tylko niektóre pomysły na przywrócenie blasku "drewnianej perle" Białegostoku. Pracownicy Polskich Pracowni Konserwacji Zabytków w Białymstoku stworzyli właśnie opracowanie dotyczące architektury i historii Bojar.



Jeszcze w tym tygodniu trafi ono do zaopiniowania przez konserwatora zabytków. Ale jak przyznaje sam Dariusz Stankiewicz, Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków, to tylko formalność.
- Przez cały czas byliśmy w kontakcie z pracownikami pracowni - mówi konserwator. Praca niemal od razu zostanie więc przekazana miejskim planistom.

Ostatnie konsultacje
W czwartek Barbara Tomecka z Polskich Pracowni Konserwacji Zabytków po raz ostatni spotkała się z mieszkańcami dzielnicy. Jak mówi, po to, by ostatni raz usłyszeć od nich, że wiedzą, na co się decydują.
- Tak naprawdę stworzenie parku jest jedyną możliwością, by w pełni chronić to, co jeszcze zostało z Bojar, a jednocześnie ożywiać dzielnicę i powoli naprawiać to, co zostało w niej zniszczone - mówi Barbara Tomecka.
W jej pracy nie brakuje gotowych wzorców domów, które mogłyby powstać na pustych dziś działkach. - Są to znakomite, archiwalne plany domów tworzone jeszcze w czasach zaboru rosyjskiego, z których można by było czerpać - przyznaje Stankiewicz.
Przy okazji na światło dzienne wyszły ciekawostki związane z Bojarami. Np. związane z Józefem Piłsudskim, który w 1905 roku uczestniczył w jednej z chat na Wiktorii w tajnym zebraniu PPS. Miałaby to upamiętniać tabliczka na budynku. Podobnie jak dawną granicę między Litwą a Koroną, która przebiegała po ulicy Skorupskiej.

Drewno, dachówka i kocie łby
Mieszkańcy osiedla zrzeszeni w stowarzyszeniu "Nasze Bojary" mają nadzieję, że praca historyków z PPKZ nie pójdzie na marne.
- Zależy nam na jak najszybszym stworzeniu parku, bo dzięki temu łatwiej będziemy mogli sięgać po środki z Unii Europejskiej np. na remonty domów - mówi Zbigniew Kowalczyk, prezes stowarzyszenia.
Konserwator mówi, że pieniądze z zewnątrz będą na pewno potrzebne, gdyż stworzenie parku oznacza rewolucyjne wręcz zmiany. Zmiany w nawierzchni ulic - z polbruku na kocie łby, elewacji - z plastikowego siddingu, na szalówkę drewnianą czy dachów - z blachy, na dachówkę oraz płotów - na drewniane ze sztachet. Zaraz jednak dodaje, że nie będą wprowadzane od razu.
- Dopiero po tzw. śmierci technicznej materiałów remonty będą musiały być przeprowadzane według ściśle określonych zasad - wyjaśnia Stankiewicz.
Teraz wszystko w rękach władz miasta. Opracowanie PPKZ najpierw trafi do planistów, którzy mogą uwzględnić je w pracach nad planem zagospodarowania przestrzennego dzielnicy. Później radni będą musieli przyjąć uchwałę o stworzeniu parku. Kiedy? Tego jeszcze nie wiadomo. Niestety, prace nad ochrona Bojar ciągną się w magistracie latami, na stworzenie parku też będzie trzeba zapewne poczekać.
 

·
Registered
Joined
·
3,505 Posts
Discussion Starter · #14 ·
GW


Kończą się prace nad koncepcją zagospodarowania Bojar. Wszystko wskazuje na to, że powstanie tam park kulturowy - taką wizję ma Pracownia Konserwacji Zabytków - firma, która pracuje nad planem

Pracownia Konserwacji Zabytków, która opracowuje koncepcję zagospodarowania przestrzennego oraz wytyczne konserwatorskie sugeruje stworzenie na Bojarach parku kulturowego, a więc miejsca objętego ochroną i służącego mieszkańcom do odpoczynku.

Kocie łby obok parku

- Park kulturowy to najlepsza ochrona dla tego, co zostało jeszcze z tej dzielnicy - uważa Barbara Tomecka, dyrektor pracowni.

Według niej będzie można pokazać, co można zrobić z zabytkową, drewnianą architekturą Bojar. I w końcu jasne będzie, jakich materiałów można używać przy renowacjach dachów i ścian, z czego ma być płot, a nawet jakiego kruszywa można używać przy odnawianiu ulic.

- Chciałabym, aby tam powróciły "kocie łby", okrągłe kamienie - mówi Tomecka. - Trzeba poczekać, aż rozpadnie się leżący tam polbruk.

Z czym są największe problemy przy tworzeniu planu?

Nie wiadomo, co zrobić z pustymi działkami na Modlińskiej. Chodzi o teren po kilku wyburzonych domach, na którym poprzedni architekt pracujący nad planem Bojar Jerzy Łucki zamierzał postawić bloki.

Działki przy Modlińskiej należą do spółdzielni mieszkaniowej Zachęta. Jednak w rozmowie z nami prezes spółdzielni Bogusław Sołowiej przyznał, że "bez uchwalonego planu miejscowego spółdzielnia nie będzie nic tam budować".

- Jeżeli na terenie tej dzielnicy ma powstać park kulturowy, to bezsprzecznie powinny tu być tereny zielone - mówi Tomecka. W swojej koncepcji zaproponuję, aby posadzić tu drzewa i ustawić ławki. Będzie strasznie ciężko to przeforsować, bo miasto musiałoby ten teren odkupić od właściciela gruntu - spółdzielni Zachęta. A przecież to najbardziej łakomy teren dla deweloperów w centrum. Pewnie miasto będzie chciało na nim zarobić, a nie tracić, więc nie wiem, czy zaakceptuje ten element planu.

Tablica marszałka

Coraz więcej interesujących szczegółów dotyczących tej dzielnicy i jej mieszkańców. Pracownia chce, żeby oprócz zaznaczenia, ze przez teren Bojar przebiegała granica Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego pracownia, aby na kilku ulicach pojawiły się tablice upamiętniające znanych mieszkańców Bojar, jak np. malarza Józefa Zimmermana - jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Podlaskiego - Kazimierza Goławskiego przedwojennego radnego i filantropa oraz znanego malarza i grafika Sławomira Chudzika. Wszyscy mieszkali na Bojarach.

Barbara Tomecka, dyrektor pracowni, chciałaby także upamiętnić postać Rudolfa Macura, architekta i malarza, który przy Słonimskiej 8 zaprojektował stojący do dziś budynek Zakładu Wychowawczego Rzemieślników, popularnie nazywany "braciszkami" od opiekunów zajmujących się zakładem.

Tablica ma szansę pojawić się także na fasadzie domu przy ul. Wiktorii 6 - nocował tam Józef Piłsudski.

- Odkryliśmy także rzeczy niegodne upamiętnienia - dodaje Tomecka. - Na przykład to, że w czasie niemieckiej okupacji na Pałacowej funkcjonowało kasyno SS.

Wygląda na to, że koncepcję planu zagospodarowania tym razem uda się opracować, bo jak mówi Barbara Tomecka, "wszystko zostało już zrobione i trzeba to teraz tylko zebrać w jedną całość". Ostateczny termin zaprezentowania planu władzom miasta mija 13 marca, a pracownia zapewnia, że zdąży na czas.

Kiedy już magistrat zaakceptuje koncepcję zagospodarowania dzielnicy, powinien na jego podstawie przystąpić do sporządzanie planu miejscowego. Praca trwa około półtora roku. Potem plan musi być jeszcze zaakceptowany przez Radę Miejską.
 

·
Registered
Joined
·
4,992 Posts
Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków zakończyły pracę nad koncepcją zagospodarowania przestrzennego Bojar. Teraz kolej na ruch miasta i plan miejscowy


Unikalna, drewniana architektura Bojar od dawna wymagała planu miejscowego, który jasno określałby, co można tam wybudować, ocaliłby wiekowe domy i ukrócił zapędy deweloperów, którzy chcieli tam stawiać bloki. Aby plan miejscowy mógł powstać, niezbędne było stworzenie koncepcji zagospodarowania przestrzennego i ścisłych wytycznych konserwatorskich. Przez trzy lata, na zlecenie magistratu, pracowało nad tym kolejno dwóch architektów, ale doprowadzić sprawę do końca udało się dopiero teraz. Prace w Polskich Pracowniach Konserwacji Zabytków trwały pięć miesięcy.

- Koncepcję mamy już gotową, udało nam się w niej zawrzeć kilka bardzo znaczących wytycznych dla dalszych losów tej dzielnicy - zapewnia Barbara Tomecka, dyrektor pracowni.

Zakazy i nakazy

I tak wiadomo już, że na terenie Bojar mają obowiązywać dwie strefy ochronne.

• Większa i mniej restrykcyjna - to strefa ochrony krajobrazu, która będzie przebiegać wzdłuż dawnej granicy dzielnicy ulicami: Warszawską, św. Wojciecha, Skorupską i Piasta. Będzie obowiązywał tam zakaz wysokiej zabudowy po to, aby nie otoczyć blokami ocalałego jeszcze serca Bojar. Budować można, ale trzymając się przepisów określających wysokość (nie więcej niż dwa piętra) i gabaryty.

• Druga - ścisła strefa ochrony proponowanego parku kulturowego, który ma powstać na najlepiej zachowanym obszarze dawnych Bojar, w okolicach ulic: Wiktorii, Koszykowej, Staszica i Poprzecznej. Nad tym terenem szczególną pieczę ma sprawować konserwator zabytków. Każdy remont i przebudowa będzie wymagać jego zgody. Duże znaczenie będą miały też materiały, których można używać do prac budowlanych. Tomecka i jej zespół opracował - na podstawie archiwalnych projektów - model budynku, który mógłby zostać tu wybudowany. Swoim wyglądem nawiązuje do stojących tam drewnianych domów.

Opinie i plany

Pracownie bardzo szczegółowo - dom po domu - oceniły stan drewnianej dzielnicy, dokonały podziału chronologicznego oraz zaproponowały przyszłą nawierzchnię ulic.

- Nie jest najlepiej - ocenia Tomecka. - W dobrym stanie jest zaledwie kilka domów. Reszta nadaje się do remontu. Na szczęście nie będą to poważne naprawy.

Cały projekt został pozytywnie oceniony i w całości zaakceptowany przez wojewódzkiego konserwatora zabytków - Dariusza Stankiewicza, a to oznacza, że powstanie parku kulturowego przybrało w końcu realne szanse.

Również naczelnik wydziału planowania Urzędu Miasta Andrzej Chwalibóg bardzo pozytywnie ocenił przekazany mu wczoraj projekt:

- Ta koncepcja wnosi dużo interesujących szczegółów. To bardzo dobry materiał wyjściowy, aby ruszyć z planem miejscowym. Prace zaczynamy natychmiast - obiecuje. - Będziemy przygotowywać plan pod kątem planowanego parku kulturowego. W najbliższych dniach zadecyduje o tym prezydent.

Tworzenie planu miejscowego trwa od roku do półtora. Potem musi być jeszcze zaakceptowany przez Radę Miejską.
 

·
Registered
Joined
·
3,505 Posts
Discussion Starter · #17 ·
MAR_tm said:
Tworzenie planu miejscowego trwa od roku do półtora.

Przez ten czas całkowicie znienacka spali się kilka domów i nie będzie czego ratować. Przykładem jest ul. Chopina gdzie w latach 90 stało kilka domów (5-6 może więcej), ale tylko z jednej strony - z drugiej są gierkowskie bloki. Teraz ostały się 3 domki, 2 zamieszkane i jeden spalony z wielką dziurą w dachu. Wcześniej obok również stał dom, który się również spalił i szybko został rozebrany.

Obok przy ul. Staszica stoją dwie nowe rezydencje, których by się nie powstydził żaden nowobogacki. Tam również stały domki z początku XX wieku. Idąc dalej można zobaczyć domki jednorodzinne, które pasują do reszty jak pięśc do oka. Szkoda, że nie mam cyfraka to bym pofocił...

Tak wygląda ochrona Bojar.
 

·
Registered
Joined
·
2,071 Posts
Park kultury na Chopina

Biblioteka i miejsce spotkań bojarczyków. Pomysł rewolucyjny, a w dodatku bliski zrealizowania. A wszystko w drewnianym domku przy ul. Chopina 3.

Niewielki budynek przy Chopina z przełomu XIX i XX wieku spłonął w październiku 2005 roku. Niemal doszczętnie - zostały tylko nadpalone ściany i sterczące kominy. Sąsiedzi podejrzewali podpalenie.

Przed pożarem budynek przeznaczony był do rozbiórki, jak wiele innych drewnianych domów na Bojarach. Paradoksalnie, pożar rozpoczął szeroką dyskusję wśród architektów o renowacji i uatrakcyjnieniu starej dzielnicy. Miejscy planiści postanowili, że domek przy Chopina powinien zostać odbudowany, a prezydent Ryszard Tur potwierdził to zarządzeniem z 24 lutego.

200 tysięcy złotych na odbudowę

Zarząd Mienia Komunalnego musi, zgodnie z zarządzeniem, uporządkować pogorzelisko i gruntownie wyremontować budynek.

- Za chwilę ogłosimy przetarg na opracowanie projektu odbudowy spalonego domu. W sumie cała odbudowa może nas kosztować od 150 do 200 tysięcy złotych - mówi Eugeniusz Zysk, wicedyrektor ZMK ds. technicznych.

Inwestycja może pochłonąć nawet 200 tys. złotych, ponieważ do domu trzeba doprowadzić gaz i założyć centralne ogrzewanie.

- Musimy też pomyśleć o budowie kotłowni olejowej. Być może powstanie ona w którejś z izb tego domu. Dobrze byłoby, gdybyśmy skończyli prace do końca roku - dodaje.

Miejsce na świetlicę i bibliotekę

Plany urzędników i lokalnych architektów są ambitne - w odrestaurowanym budynku miałaby się ulokować siedziba bojarskiego parku kulturowego, który wymyśliła grupa ekspertów z Polskich Pracowni Konserwacji Zabytków. Chcą, by Bojary zostały objęte dwoma strefami ochronnymi, gdzie nie można będzie budować nowych bloków, a każda przebudowa drewnianych domów będzie nadzorowana przez konserwatora zabytków.

- Budyneczek przy Chopina 3 to byłaby jaskółka, pierwszy odnowiony obiekt na Bojarach. W siedzibie parku kulturowego zbieraliby się młodzi ludzie, którzy nie mają gdzie się spotykać. Korzystaliby z małej biblioteki, rozmawialiby. Na Bojarach mieszka ok. 2 tysięcy ludzi, to wcale niemało - przekonuje architekt Janusz Kaczyński, mieszkaniec Bojar, który zapowiada, że wystartuje w przetargu na zaprojektowanie domku.

Urząd Miejski zostawił furtkę pomysłodawcom - budynek przy Chopina 3 mógłby być przeznaczony na "cele związane z działalnością kulturalną, społeczną i edukacyjną".

- To byłoby dobre miejsce na świetlicę środowiskową i miejsce spotkań świeżo utworzonej rady osiedla - uważa Janusz Kaczyński. - Takie miejsce można wykorzystać na różne sposoby, byle zacząć dbać o tę unikatową dzielnicę.

Gazeta Wyborcza
 

·
Registered
Joined
·
4,992 Posts
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/bojary/bojaryhistoria.html

Bojary - historia

na poczatku ciekawy link
http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/bojary/bojarymoglo.html

[ z http://www.miastojutra.pb.bialystok.pl/bojary/bojary.html ]

Udokumentowane kartograficznie początki dzielnicy Bojary wiążą się z dokonaną przez J.K.Branickiego rozbudową Białegostoku - jednej z największych i najpiękniejszych rezydencji magnackich w osiemnastowiecznej Polsce.
W 1749r. J.K.Branicki uzyskał przywilej lokacyjny Nowego Miasta Białystok usytuowanego na północnym brzegu rzeki Białej naprzeciw pałacu.
Najstarszy, znany obecnie, z połowy XVIIIw, francuskojęzyczny (używający jednak ówczesnych polskich nazw własnych) plan Białegostoku -
"PLAN PAŁACU I MIASTA BIAŁYSTOK WRAZ Z OKOLICAMI- (Plan du chateau et de la ville de Białystok avec ses environs)" - ok.1750
- przedstawia projekt terenów miejskich za rzeką będący obecnie południową granicą Bojar - obecną ulicę Warszawską składającą się wtedy z dwóch części - położonej na wschód od ulicy Pałacowej -Nowe Miasto (La Ville neuve), i zachodniej nazwanej Wsią Posłańców (Village des Messagers). W lokalnym języku posłańców zwanych bojarami putnymi (put- droga) - stąd nazwa dzielnicy.


Plan pokazuje projekt dzielnicy z tylko trzema ulicami - Warszawską z zabudową mieszkaniową, i dwoma nienazwanymi - obecnie nieistniejącą położoną pomiędzy Ogrodową i Warszawską oraz dzisiejszą Ogrodową którą projektowano aż do wysokości ul. Elektrycznej. Ulice te miały marginalny, gospodarczy charakter - zlokalizowano przy nich wyłącznie stodoły (Des Granges). Na skrzyżowaniu Warszawskiej i Pałacowej zlokalizowano niewielki plac z którego poprzez bramę miejską nazwaną Supraską - (Porte de Supraśl) wybiegała prowadząca na północ droga rozwidlająca się nieopodal na trakty do Supraśla i Pieczurek obiegające wiatrak z kilkoma budynkami.


Następny, niemieckojęzyczny, plan Białegostoku z 1799r autorstwa G. Beckera - świadczy o wolniejszym rozwoju Bojar niż to planował J.K.Branicki. Na planie nadal widzimy podział ul.Warszawskiej na dwie części - zachodnią - ul. Bojarską (Die Bojaren Strasse), nazwę wschodniej zmieniono z Nowe Miasto na ul. Warszawską (Die Warschauer Strasse) - tędy jeździło się w tamtym okresie do Warszawy . Liczba domów i budynków gospodarczych w dzielnicy jest jednak mniejsza niż na poprzednim planie. Ulice nienazwana (nieistniejąca obecnie) i Ogrodowa i są krótsze - ta ostatnia przekracza już Pałacowej. Nowością jest dobiegająca do Warszawskiej niezabudowana droga z której powstała ulica Kraszewskiego.

Niewielki wzrost Bojar ilustruje rosyjskojęzyczna, zaborowa "Topograficzna mapa okolic Białegostoku" z 1825r. Dołączono obszar pomiędzy obecnymi ulicami Ogrodową i Starobojarską. Zła jakość posiadanej kopii nie pozwala jednak na wnioskowanie o jego zabudowie.


Sytuacja miasta zmieniła się w 1832 r. Wysokie cło na wyroby tekstylne wwożone do Rosji, wprowadzone po powstaniu listopadowym, skłoniło wielu fabrykantów z Łodzi i Zgierza do uruchomienia produkcji w Białymstoku. W ciągu pięćdziesięciu lat miasto stało się jednym z większych ośrodków przemysłu włókienniczego. Wokół pałacu i Starego Miasta rozpoczęły rozrastać się przedmieścia - również Bojary. Wzrastały chaotycznie. Tereny rolnicze wokół miasta dzielono na parcele wypełniające nieregularną sieć lokalnych dróg. Mieszkańcy nowych dzielnic, ubodzy imigranci ze wsi, przybywali wraz z całym bagażem wiejskich tradycji: tradycyjnym domem wznoszonym na tradycyjnym planie, z tradycyjnymi zachowaniami i tradycyjnym sposobem życia. Ludzie ci pochodzili z różnych regionów. Konsekwencją tego była duża różnorodność typów wznoszonych budynków.

W 1864 r. po upadku powstania i zniesieniu poddaństwa przybyła do Białegostoku druga fala migracji wiejskiej. Sytuacja ekonomiczna tworzących ją ludzi była generalnie zła. Osiadali w nowych dzielnicach. Niewielka ich część mogła pozwolić sobie na zakup parcel. Większość dzierżawiła pomieszczenia lub wznosiła przybudówki na tyłach istniejących budynków. Gęstość zaludnienia miasta, a szczególnie nowych dzielnic, gwałtownie wzrosła pomiędzy rokiem 1807 a 1880 ludność Białegostoku wzrosła ośmiokrotnie, zaś powierzchnia zabudowy tylko trzykrotnie

W 1939 rozpoczęła się druga wojna światowa. W ciągu sześciu lat sowieccy i niemieccy okupanci wygubili połowę ludności miasta. W 1945 r. niemal całe centrum miasta leżało w gruzach - zniszczeniu uległo 80% budynków śródmieścia. Jednym z aspektów polityki niemieckiej na terenach okupowanych w Polsce była likwidacja materialnego dziedzictwa kulturalnego. Nie zaliczano do niego dziewiętnastowiecznych drewnianych dzielnic, dlatego przetrwały.

To co niemieckim okupantom wydawało się obojętne, powojenne, popierane przez sowiecką Rosję, władze uznały za poważne zagrożenie .
Dziewiętnastowieczne dzielnice - wspólnoty indywidualnych jednorodzinnych gospodarstw zupełnie nie przystawały do oficjalnie preferowanego modelu organizacji życia społecznego. Wszystko, co miało jakiekolwiek indywidualne cechy, musiało ulec likwidacji. Jednak tuż po wojnie komunistyczne władze nie czuły się jeszcze tak silne jak w Związku Radzieckim. Zmuszone były do sprostania problemom odbudowy centrum Białegostoku. Związane z nią prace trwały do końca lat sześćdziesiątych. Rekonstruowany równocześnie przemysł spowodował kolejny, gwałtowny wzrost ludności miasta.
Rozpoczęto poszukiwanie terenów pod nowe tereny mieszkaniowe. Bojary położone nieopodal śródmieścia były obszarem szczególnie interesującym. Jednak ze względu na wysoką gęstość zaludnienia bilans ekonomiczny inwestycji był niekorzystny. Chwilowo zrezygnowano z tej lokalizacji. Prace rozpoczęto na polach za Bojarami.

Wkrótce potem decydenci opracowali nową strategię ostatecznego rozwiązania kwestii drewnianych dziewiętnastowiecznych dzielnic. Zakazano budowy nowych domów, a istniejące postanowiono doprowadzić do technicznej śmierci, zabraniając dokonywania jakichkolwiek prac modernizacyjnych i remontowych. Obowiązujące w tamtych czasach prawo, w wypadku wysiedlenia, nakazywało zapewnienie mieszkań zastępczych. Spowodowało to masowe wprowadzanie się osób liczących na mieszkania zastępcze do budynków objętych planami wyburzeń.

Kolejnym instrumentem ubezwłasnowolnienia właścicieli stało się prawo kwaterunkowe, pozwalające na wprowadzanie do prywatnych domów zupełnie obcych ludzi. Opłaty za tego typu przymusowy wynajem nie pokrywały nawet bieżących kosztów eksploatacyjnych mieszkań. Większość z właścicieli poddawała się rezygnując z wykonywania jakichkolwiek prac konserwacyjnych. Wkrótce znaczna część domów zbliżyła się do granicy śmierci technicznej.
Niekorzystne zmiany objęły również strukturę socjalną mieszkańców. Właściciele nie mieli żadnych możliwości wykwaterowania lokatorów. Nawet w wypadku, gdy ich własne dzieci zakładały rodziny, nie można było przejąć zajętych przez kwaterunek pomieszczeń. Spowodowało to masowy odpływ młodego pokolenia. W ciągu czterdziestu lat w dziewiętnastowiecznych dzielnicach właściciele stali się mniejszością ze znaczną przewagą osób w podeszłym wieku.

W latach osiemdziesiątych wśród architektów zaczął narastać moralny i estetyczny kryzys.
Architekci spostrzegli, że Bojary, które właśnie zaczęto wyburzać mają wiele zapomnianych wartości. Pojawiła się idea zachowania dzielnicy w jej ówczesnym kształcie. Seminarium w Hołnach Mejera, poświęcone architekturze regionalnej poparło ją wydając "Manifest Bojarski".

W 1989 r. powiększono obszar ochrony konserwatorskiej na Bojarach. Spowodowało to wniesienie dwóch protestów. W jednym z nich grupa właścicieli sprzeciwiała się planom wyburzeń. W drugim lokatorzy i część z właścicieli żądali zaniechania działań konserwatorskich. Chociaż drugi protest skrytykowało środowisko architektów, to władze miejskie postanowiły uwzględnić opinię społeczną. W tym wypadku wnosiła ona sprzeczne ze sobą żądania. Doprowadziło to do zamrożenia działań na Bojarach.

W latach dziewięćdziesiątych rozpoczął się proces wymiany starych domów jednorodzinnych na nowe o większej skali i częstokroć odmiennym charakterze i typie zabudowy. Nieszczęściem Bojar są pojawiające się tu i ówdzie kilkukondygnacyjne bloki mieszkaniowe - za wysokie, zbyt rozległe i nie odpowiednie w tym miejscu.

A.Turecki



 

·
Registered
Joined
·
4,992 Posts
Bartłomiej Pietuch 03-04-2006 , ostatnia aktualizacja 03-04-2006 18:39

Pomysł stworzenia parku kulturowego na Bojarach wzbudza w magistracie coraz więcej wątpliwości. - Więcej z niego będzie szkody niż pożytku - kręci nosem szef planistów.


W połowie marca Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków zakończyły opracowywanie na zlecenie miasta koncepcji zagospodarowania przestrzennego Bojar. Teraz tej pracy ma się przyjrzeć prezydent Białegostoku Ryszard Tur i zaakceptować lub odrzucić pomysł utworzenia tam parku kulturowego. Tymczasem już dziś wzbudza on wśród urzędników magistratu i miłośników Bojar skrajne emocje.

Co oznacza utworzenie parku? Bardziej restrykcyjne przestrzeganie na tym terenie prawa budowlanego, niż gwarantuje to jakikolwiek plan miejscowy. Poza tym przy jego tworzeniu można by sięgnąć po fundusze unijne, a także przeprowadzić rewitalizację wiekowej zabudowy tej dzielnicy [chociaż to można też przeprowadzić bez tworzenia parku - red].

Miasto przeciw

- Park kulturowy na Bojarach przyniesie więcej szkody niż pożytku - twierdzi Andrzej Chwalibóg, naczelnik wydziału planowania Urzędu Miejskiego. - Bo oznacza stworzenie odrębnej instytucji kulturalnej. Musiałaby powstać jakaś administracja i zarząd, a to dodatkowe koszta. Minusów jest więcej. Ale czekam jeszcze na dodatkową opinię w tej sprawie, przygotowywaną przez pracownie konserwacji zabytków. Ma być gotowa do końca tygodnia. Wtedy zapoznam z nią prezydenta.

Chwalibóg przyznaje, że jest zwolennikiem solidnego planu zagospodarowania przestrzennego, który chroniłby drewnianą architekturę Bojar równie dobrze jak park kulturowy.

Dyrektor pracowni konserwacji zabytków Barbara Tomecka potwierdza, że otrzymała z wydziału planowania notatkę z prośbą o jasne sformułowanie wątpliwości, jakie niesie ze sobą powstanie parku:

- Trzeba mieć pewność, że będzie to miejsce odwiedzane przez turystów, że przyjdą tam wycieczki. Jak się wyda na to pieniądze, to trzeba być tego pewnym.

Tomecka wyjaśnia, że uwzględniła stworzenie parku kulturowego w koncepcji zagospodarowania przestrzennego Bojar, dlatego, że takie były wymogi przetargu na pomysł zabudowy tej dzielnicy:

- Miałam ocenić zasadność tej koncepcji. Oceniłam pozytywnie, bo mimo wątpliwości uważam, że to dobry pomysł. Park kulturowy może być częścią planu zagospodarowania przestrzennego lub nie. W mojej koncepcji jest.

Tomecka dodaje, że prace nad utworzeniem parku kulturowego lub planu zagospodarowania bez parku zajęłyby tyle samo czasu.

Mieszkańcy za

Podobnego zdania jest mieszkający na Bojarach architekt Janusz Kaczyński, członek stowarzyszenia Nasze Bojary. Przyznaje on, że nie zna wszystkich korzyści prawnych, jakie wynikają z utworzenia parku (czyli ochrony stojących tam domów przed wyburzeniem i pozyskiwania funduszy unijnych), ale "intuicyjnie jest pewien, że to pomysł dobry":

- Spotkałem się w piątek w tej sprawie z naczelnikiem wydziału planowania Andrzejem Chwalibogiem. Odniosłem wrażenie, że miasto boi się powołania parku. Tymczasem to doskonałe rozwiązanie, aby chronić tę dzielnicę. Park byłby dobrem wspólnym.

Kaczyński potwierdza, że plan zagospodarowania przestrzennego też jest dobrym rozwiązaniem, ale musiałby powstać już.

- Dalej nie usłyszałem od miasta żadnej deklaracji, kiedy powstanie. Gotowa jest koncepcja, wystarczy odtrąbić, że wszystko będzie gotowe na przykład za rok. Ale jeśli zamiast parku powstanie tu zgodna z planem druga Jaroszówka - czyli dzielnica willowa dla kilku prywaciarzy - to ja mam gdzieś takie Bojary.
 
1 - 20 of 157 Posts
Top