SkyscraperCity banner

7941 - 7960 of 8034 Posts

·
Registered
Joined
·
1,112 Posts
Oczywiście wszystkie ich dzieci są takie utalentowane i wyjątkowe, że nie poradziłyby sobie w rejonówce trzeba je wozić do prestiżowych placówek na drugim końcu miasta. Gówniany zbiorkom to jedno, ale to co wpaja się nam od małego też ma spory wpływ.
Żyjemy w czasach doprowadzonego do skrajności wybujałego i narcystycznego indywidualizmu i ma to wpływ na coraz więcej obszarów życia, a kwestie urbanistyczno-komunikacyjne są moim zdaniem, wbrew pozorom, jednym z najlepszych tego przykładów. Wystarczy spojrzeć na żądania, jakie wysuwają wobec KM osoby, które teoretycznie przesiadłyby się na zbiorkom, ale tylko po spełnieniu szeregu warunków. Stopień oderwania tych oczekiwań od rzeczywistości i zdrowego rozsądku jest często zatrważający. Część z tego i tak jest fikcją, bo niewielu z nich tak naprawdę w ogóle chce się przesiadać i tylko wygaduje bzdury, żeby uzasadnić swoje przyrośnięcie do samochodu. Poza tym zasadniczym problemem jest mylenie potrzeby/wygody z koniecznością. Konieczność jest wtedy, kiedy nie ma żadnej realnej alternatywy. Pozostałe kwestie typu dom za miastem, szkoła na drugim końcu powiatu, czy wożenie dziecka samochodem bo zgwałcą i zabiją to wyłącznie wybór i konsekwencje, które się w związku z nim ponosi, a nie konieczność. Niestety coraz bardziej roszczeniowi i rozhisteryzowani ludzie dokonują wygodnych dla siebie wyborów, bo "mogę", bo "moje prawo", bo "mi się należy", bo "nikt mi nie będzie mówił jak żyć", ale już negatywne konsekwencje ich wyborów to niech sobie ponoszą inni, zwłaszcza jeśli to jest bezimienna masa, piesi, albo instytucje publiczne. Sam przez wiele lat chodziłem do szkoły prywatnej i do popołudniówki muzycznej i chodziłem pieszo po mieście, dopiero kiedy rodzice wpadli na pomysł budowy domu pod miastem zacząłem być wożony - okres mieszkania poza miastem uważam za najbardziej uciążliwy w moim życiu, pełen marnowania czasu na dojazdy i częściowego odcięcia od rówieśników. To nie była konieczność, to była typowa fanaberia rodziców z pokolenia, które dorobiło się w dzikich latach 90. i wręcz fizycznie musiało pójść na swoje budując dom i odgradzając się od otoczenia. No ale jak się posłucha opowieści samochodziarzy, to wychodzi z tego obraz niewyobrażalnej niedoli i rozpaczy, bo można odnieść wrażenie, że użytkownicy samochodów są najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną w tym kraju i wszyscy poruszają się w ten sposób z absolutnej konieczności. 80% kierowców nagle potrzebuje samochodu, bo opiekują się schorowanymi rodzicami, albo są samotnymi matkami rozwożącymi gromadę dzieci po szpitalach. Tak samo śmieszne są tłumaczenia, że normalna, przeciętna praca Polaka wymaga kilkukrotnego zmieniania garnituru w ciągu dnia w związku z szeregiem spotkań biznesowych i że dlatego samochód jest niezbędny. Wszystko to jest kwestia skali, a podejrzewam, że powyższe przypadki oczywiście są, ale są marginalne. Nawyki komunikacyjne to kwestia wychowania, wzorców i przyzwyczajenia - obserwuję to sam na przykładzie kilku znanych mi rodzin o kompletnie innych nawykach komunikacyjnych przy różnych kombinacjach pochodzenia, wzorców domowych i zamożności.
 

·
Registered
Joined
·
12,871 Posts
Tym uczniom ze szkoły muzycznej matka wozi w bagażniku fortepian czy tubę, że nie dadzą rady jej sobie zarzucić na plecy i wsiąść do tramwaju?
Mój kolega z pracy mieszka pod Warszawą (przy trasie kolejki WKD - ok 20 minut jazdy) a jego dwie córki chodzą do szkoły muzycznej na warszawskiej Woli, w tym jedna już do średniej. Jak były małe to je woził, bo fakt, że maluchy jeżdżące ciasną kolejką WKD a potem jeszcze ciasnymi tramwajami na Wolę do tego czasami jeszcze ze skrzypcami o wartości niezłego samochodu to trochę był strach. Jednak od czasu jak podrosły i dotarły do wyższych klas podstawówki, to stwierdził, że starczy tej zabawy. Dojazd samochodem nie tylko trwał dłużej ale i swoje kosztował. Miały trochę oporów ale jakoś się przyzwyczaiły i teraz same jeżdżą, jeszcze są zadowolone, bo mają więcej swobody.
 

·
Trybunał Stanu
Joined
·
6,850 Posts
Po pierwsze to wy chyba żartujecie z tymi wozokilometrami. To konsultacje społeczne, nie sympozjum naukowe wydziału inżynierii mechanicznej UTP.
Nie ;) Jeśli ktoś wysyła opinie, że jedną linię wg niego trzeba puścić innymi ulicami na obszarze X, a inną na Y to spoko. Jednak jeśli ktoś wysyła konepcję całkowicie nowej siatki to ja swojego zdania nie zmienię.
 

·
Registered
Underground out of Voland.
Joined
·
7,929 Posts
ze skrzypcami o wartości niezłego samochodu to trochę był strach
Wiem o czym piszesz, bo sam swego czasu (i to w późnych latach 90., kiedy łatwiej można było odebrać oklep na dzielnicy niż obecnie) woziłem się z basem w futerale i nie raz słyszałem za sobą okrzyki dresiarskich półgłówków na ten temat. Wtedy nawet ekonomiczny instrument był na wagę złota, a swego czasu pojawił się taki z półki już wyższej - w pewnym momencie dokupiłem sobie tani egzemplarz do ćwiczeń w domu, a podstawowy po prostu zostawał na sali prób. Polecam wszystkim grajkom - naprawdę warto dołożyć parę złotych na tani ekwiwalent i mieć spokój z transportem.

Przy okazji: w dawnych czasach za bagaż przekraczający 120 cm płaciło się bilet. Zwykła gitara w pokrowcu czy futerale nie przekracza tylu, ale bas - owszem. Dosłownie o kilka cm. Niestety, nie raz wystarczyło, żeby wypisali mandat. Jak na złość, gdy wywalili ten głupi przepis o bilecie za bagaż, to nie musiałem już go dygać, co opisałem powyżej.
 

·
Registered
Joined
·
54 Posts
Dziś jechałem linią 59 kierowca dał popis, na Sandomierskiej, zatrzymał się na środku przystanku więc do przedostatnich i ostatnich drzwi wchodziło się z pasa zieleni, kawałek dalej na Skłodowskiej zatrzymał się jakieś 30/40 cm od krawężnika, a więc najpierw krok na zatoczke a potem na chodnik. Najbardziej jednak dziwi mnie to, że jak dwa autobusy przegubowe nie zmieszczą się na przystanku to ten z tyłu nie zawsze otworzy drzwi, bo wg kierowcy autobus musi podjechać cały na przystanek, ok rozumiem to prawidłowe działanie, ale ten sam kierowca na pętli Błonie nie podejdzie, pod sam krawężnik tylko wypuszcza pasażerów na placu.
 

·
Registered
Joined
·
1,548 Posts
Największą fikcją jest "troska" zarządzających o komunikację publiczną, przy jednoczesnym wywalaniu lekką ręką miliardów na drogi (mimo że przykładów, że to ślepa uliczka, jest pół świata). Skoro komunikacja publiczna jest niby taka fajna i miasto robi tu max co może, to dlaczego jej organizatorzy nią nie jeżdżą??
 

·
naczelny brynkot
Joined
·
619 Posts
Żyjemy w czasach doprowadzonego do skrajności wybujałego i narcystycznego indywidualizmu i ma to wpływ na coraz więcej obszarów życia, a kwestie urbanistyczno-komunikacyjne są moim zdaniem, wbrew pozorom, jednym z najlepszych tego przykładów. Wystarczy spojrzeć na żądania, jakie wysuwają wobec KM osoby, które teoretycznie przesiadłyby się na zbiorkom, ale tylko po spełnieniu szeregu warunków. Stopień oderwania tych oczekiwań od rzeczywistości i zdrowego rozsądku jest często zatrważający. Część z tego i tak jest fikcją, bo niewielu z nich tak naprawdę w ogóle chce się przesiadać i tylko wygaduje bzdury, żeby uzasadnić swoje przyrośnięcie do samochodu. Poza tym zasadniczym problemem jest mylenie potrzeby/wygody z koniecznością. Konieczność jest wtedy, kiedy nie ma żadnej realnej alternatywy. Pozostałe kwestie typu dom za miastem, szkoła na drugim końcu powiatu, czy wożenie dziecka samochodem bo zgwałcą i zabiją to wyłącznie wybór i konsekwencje, które się w związku z nim ponosi, a nie konieczność. Niestety coraz bardziej roszczeniowi i rozhisteryzowani ludzie dokonują wygodnych dla siebie wyborów, bo "mogę", bo "moje prawo", bo "mi się należy", bo "nikt mi nie będzie mówił jak żyć", ale już negatywne konsekwencje ich wyborów to niech sobie ponoszą inni, zwłaszcza jeśli to jest bezimienna masa, piesi, albo instytucje publiczne. Sam przez wiele lat chodziłem do szkoły prywatnej i do popołudniówki muzycznej i chodziłem pieszo po mieście, dopiero kiedy rodzice wpadli na pomysł budowy domu pod miastem zacząłem być wożony - okres mieszkania poza miastem uważam za najbardziej uciążliwy w moim życiu, pełen marnowania czasu na dojazdy i częściowego odcięcia od rówieśników. To nie była konieczność, to była typowa fanaberia rodziców z pokolenia, które dorobiło się w dzikich latach 90. i wręcz fizycznie musiało pójść na swoje budując dom i odgradzając się od otoczenia. No ale jak się posłucha opowieści samochodziarzy, to wychodzi z tego obraz niewyobrażalnej niedoli i rozpaczy, bo można odnieść wrażenie, że użytkownicy samochodów są najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną w tym kraju i wszyscy poruszają się w ten sposób z absolutnej konieczności. 80% kierowców nagle potrzebuje samochodu, bo opiekują się schorowanymi rodzicami, albo są samotnymi matkami rozwożącymi gromadę dzieci po szpitalach. Tak samo śmieszne są tłumaczenia, że normalna, przeciętna praca Polaka wymaga kilkukrotnego zmieniania garnituru w ciągu dnia w związku z szeregiem spotkań biznesowych i że dlatego samochód jest niezbędny. Wszystko to jest kwestia skali, a podejrzewam, że powyższe przypadki oczywiście są, ale są marginalne. Nawyki komunikacyjne to kwestia wychowania, wzorców i przyzwyczajenia - obserwuję to sam na przykładzie kilku znanych mi rodzin o kompletnie innych nawykach komunikacyjnych przy różnych kombinacjach pochodzenia, wzorców domowych i zamożności.
mój brat z bratową wybudowali się w Strzyżawie i mam nadzieję, że do czasu, aż moje bratanice osiągną wiek nastoletni ogarną jakiś sensowny autobus co najmniej na przylesie. Fakt, to nie kawał świata, ale brak rówieśników w okolicy może in doskwierać.
 
  • Like
Reactions: fordon_tram

·
Kujawski łoś bezkolizyjny
Kujawski Łoś Bezkolizyjny
Joined
·
8,955 Posts
I brat z bratową własnym dzieciom ten brak rówieśników zafundowali z własnego wyboru, bo chcieli mieć wygodnie za miastem.
 

·
Mariampol my village
Joined
·
1,210 Posts
^^ Można mieć wygodnie w "mieście". Tylko zamiast 1200m2, czy 2000m2, zafundować sobie 600. A gdyby tak jeszcze "miasto" pomyślało, np. uzbrajając ładnych kilka lat temu swoje 400ha terenów na górnym tarasie Fordonu zamiast przenosić to na nigdy dla nikogo (w strategii po 2045 roku), to wystarczyłoby i na 1200m2 w "mieście"... ale po co, lepiej dać szansę ludziom na przeprowadzkę do gmin ościennych, a w "mieście" nieustannie pompować miliony w budowę coraz szerszych dróg dla tłoczących to miasto mieszkańców z gmin ościennych, przy budowie których wywłaszcza się i zmusza do przeprowadzki za miedzę coraz to więcej własnych.
 

·
Registered
Joined
·
1,548 Posts
Można pomarudzić: facebook.com/groups/122803241178201/permalink/2486112714847230/, a w wolnym pytaniu np. o ułatwieniach (utrudnieniach) na węzłach przesiadkowych
 

·
Registered
Joined
·
119 Posts
Nie wiem, czy pisać tu, czy w promocji miasta, ale wydaje mi się, że tutaj bardziej pasuje:

Do starszych forumowiczów pytanie, czy był w tym wątku już poruszany temat dodania Bydgoszczy do usługi Google Transit? tj. dodać naszą komunikację miejską do map google. Jakiś czas temu byłem w innym mieście i bardzo mi to ułatwiło nawigację. Z tego, co rozumiem, trzeba się skontaktować z UM, bo tylko organ nadzorczy może coś takiego zrobić. Tu pojawia się moje pytanie, czy ktoś z Was już próbował i jeśli tak, to kiedy ostatnio odbił się od ściany niedasizmu?
 

·
Trybunał Stanu
Joined
·
6,850 Posts
Jednak jeśli ktoś to czyta, lub zna kogoś kto za to odpowiada, to ja jestem gotów coś takiego wykonać ;)
 

·
BUS & KM Bydgoszcz
Joined
·
3,688 Posts
Jednym słowem na to co pokazali i głosu ludzi z innych osiedli o zmianach: masakra. Połowa ludzi z działu komunikacji do wyrzucenia. Bo tylko tną, a kase zabierają na konta za nic.
 
7941 - 7960 of 8034 Posts
Top