SkyscraperCity Forum banner

[Bydgoszcz] Rewaloryzacja Śródmieścia

376416 2417
Plac w centrum miasta czeka na zabudowę. Jest pomysł

Dwa okna z czasów zaboru pruskiego blokują budowę, dzięki której wreszcie porządnie wyglądałby szpetny plac przed Rywalem. Inwestor od kilku lat bezskutecznie domaga się, aby miasto doprowadziło do ich zamurowania.

Oba małe okna na strychu domu widać świetnie z ul. Gdańskiej. Stamtąd jest także najlepszy punkt obserwacyjny na obskurne namioty handlarzy ciuchami, które od kilku miesięcy szpecą róg ul. Gdańskiej i Śniadeckich - samo centrum Bydgoszczy.

Plac przed Rywalem wygląda jak osiedlowe targowisko rodem z początku lat 90. Do naszej redakcji zgłaszają się czytelnicy, którzy domagają się uporządkowania tego zaniedbanego miejsca, ale bałagan w tym miejscu to standard od lat. - Na tym placu już dawno stałby hotel jednej ze znanych międzynarodowych sieci, ale inwestycja została wstrzymana z powodu okien, które znajdują się na szczytowej, nośnej ścianie kamienicy przy ul. Śniadeckich 2 - zaskakuje "Wyborczą" Witold Szulc, właściciel tej narożnej działki. Kupił ją pięć lat temu. - Ponieważ nie mogę zrealizować tej inwestycji, wynająłem działkę prywatnej osobie i to ona zarządza teraz tym terenem. Kupiłem ten grunt za duże pieniądze, nie mogę pozwolić sobie, żeby stała nieużywana.

Wielki baner z numerem telefonu i napisem "Wynajmę teren" wisiał także wczoraj.

"Wyborcza" znalazła przyczynę problemu. Sięga czasów sprzed 100 lat i rządów kajzera Wilhelma II. Kamienica przy Śniadeckich 2 została zbudowana w 1905 roku. Zaprojektował ją znany w Bydgoszczy niemiecki architekt Fritz Weidner. Okna na szczytowej ścianie poddaszu pojawiły się później, ale jeszcze za czasów zaboru pruskiego. - Mamy tu prawdopodobnie do czynienia z samowolą budowlaną, ale usankcjonowaną już przez czas. Okna nie powinny bowiem zostać wstawione na ścianie frontowej, która jest granicą działki - mówi Sławomir Marcysiak, miejski konserwator zabytków.

Okna to największy problem, ale niejedyny. Z czasem w ścianie feralnej kamienicy zostały także wykute okna i drzwi na parterze budynku - to wejście do sklepu muzycznego.

- Inwestycja, którą chciałem zrealizować na mojej działce, miała przylegać do tej kamienicy. Myślałem, że zamurowanie tych okien będzie formalnością. Stało się inaczej - mówi Szulc.

Kamienica przy Śniadeckich 2 należy do Administracji Domów Miejskich. - Rzeczywiście istniejące otwory okienne usytuowane w szczytowej ścianie budynku wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Śniadeckich 2 kolidowałyby z planowaną kilka lat temu przy ul. Gdańskiej, prywatną inwestycją - przyznaje Magdalena Marszałek, rzeczniczka ADM. - Aby inwestycja została zrealizowana, zgodnie z aktem notarialnym z 2010 roku właściciel musi z nami zawrzeć obustronne porozumienie w sprawie zamurowania tych otworów, przed złożeniem wniosku o uzyskanie pozwolenia na budowę. Niestety, do teraz nie otrzymaliśmy opracowania koncepcji zagospodarowania terenu ani informacji o tym, że jest prowadzone w tej sprawie jakiekolwiek postępowanie - tłumaczy rzeczniczka.

Szulc rozkłada ręce. - Przecież miałem projekt, gotowa była już nawet wizualizacja. O tej inwestycji informowały media. A ja pisałem w sprawie okien do prezydenta i ADM. Nie dostałem odpowiedzi. Cały czas cierpliwie czekam i liczę na zdrowy rozsądek urzędników - mówi.

ADM broni się. - Nasze działania nie są podyktowane złą wolą ani tym bardziej chęcią uniemożliwienia realizacji inwestycji wpływających na poprawę estetyki naszego miasta - mówi Marszałek. - Właściciel działki powinien przedłożyć ostateczną propozycję jej zagospodarowania ADM i wspólnocie mieszkaniowej, podjąć działania związane z umożliwieniem realizacji inwestycji zgodnej z ustalonymi warunkami zabudowy z 2008 roku oraz zapisami aktu notarialnego, ze służebnością gruntową włącznie - wyjaśnia.

- Ze wspólnotą dogaduję się dobrze od kilku lat w wielu sprawach, ona jest za kompromisem. Problem jest tylko w kontaktach z ADM - mówi Szulc, który chce jak najszybciej załatwić sprawę.

Sławomir Marcysiak, miejski konserwator zabytków, uważa, że trzeba znaleźć kompromis, a nie tylko przerzucać się papierami. - Przed wojną w tym miejscu stała kamienica, w której urodził się wybitny malarz Walter Leistikow. Planowana inwestycja nawiązywała do historycznej zabudowy. Pozwoliłaby uporządkować ważny teren w centrum miasta, a przy okazji Rywal byłby mniej eksponowany - twierdzi.

Cały tekst: http://bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,17688320,Plac_w_centrum_miasta_czeka_na_zabudowe__Jest_pomysl.html#ixzz3W8ObGpOc
1 - 3 of 4 Posts
Dobra inwestycja tylko nie ten wątek :)

Trzymajmy kciuki za uporządkowanie tej rany w tkance Gdańskiej.
Budki z kwiatami to życie tej okolicy.
Budki z kwiatami jako jedne z niewielu obiektów w okolicy są otwarte "na zewnątrz", frontem do ulicy. Dla przykładu McDonald jest skupiony "do środka", nie buduje życia miasta.
To drobna lokalna przedsiębiorczość, która tworzy charakter miasta, to drobne relacje międzyludzkie, powód do zatrzymania się, krótkiej rozmowy.
Otwarte do bardzo późnego wieczora. Powodują, że okolica jest przyjaźniejsza.
Do tego sprzedają kwiaty, które pachną, są ładne i dobrze się kojarzą.

Budki są doskonałym spełnieniem Gehl-owskiego postulatu Miasta dla ludzi, w szczególności tzw. miękkich krawędzi, tj. zabudowań otwartych na miasto, na ludzi, na życie.

Można dyskutować o estetyce, nowej stylistyce, przestawieniu w inny rejon Placu, usunięciu miejsc parkingowych. Ale budki z kwiatami na Placu muszą pozostać.
To zdjęcie obrazuje problem, który według mnie wpływa na estetykę i funkcjonalność Placu Wolności, jak i samej Gdańskiej. Uważam, że budki kwiaciarek po pierwsze zamykają plac względem ulicy, a po drugie wraz z parkingiem zmieniają ciąg pieszy. Plac jak widać jest estetyczny, pełen zieleni, ale wszystko psują budki i parking. Marzę o parkingu podziemnym, który miałby wyjazd od strony ul. Skargi (inna sprawa to wyjścia z niego, ale no cóż, to i tak sfera marzeń, jeszcze żeby był w cenie strefy, by ludzie tam chętniej parkowali i zero miejsc na Gdańskiej, eh :D).



fot. Tymon Markowski @visitbydgoszcz - http://iconosquare.com/p/1053498693127999876_480133811

W okolicy tworzy nam się ciekawy zakątek, ale niestety plac plus okolice Rywala strasznie psują całość. Niestety, wyrzucenie budek oznacza kolejną wojnę, ale skoro w przypadku SR się udało, to czemu nie tutaj? Można by zrobić typowe straganowe, estetyczne kramiki, a nie plastik.
Myślę, że artykuł nie do końca merytoryczny. Niesłusznie szuka się chłopca do bicia w ADM. Pamiętajcie, że klęskę na Gdańskiej ponieśli prawie wszyscy wynajmujący, m.in. dobrze opłacani "mistrzowie biznesu i marketingu" z Drukarni, z dużym budżetem na promocję, parkingiem, ładnymi wnętrzami i przyjemnym otoczeniem. Nie idzie także prywatnym właścicielom Jedynaka, nie udało im się skomercjalizować górnych pięter budynku. Jedne z najbardziej zaniedbanych kamienic przy Długiej to wspólnoty. Wielu prywatnych właścicieli kamienic także nie chce zejść z wysokością czynszu, pamiętając dobre, stare czasy. A może trzeba ich wszystkich zrozumieć, że nie mogą zejść niżej, bo odbędzie się to poniżej kosztów...

Problem jest znacznie szerszy niż mało elastyczna polityka wynajmujących.

Moim zdaniem najpoważniejszym problemem są polskie zwyczaje zakupowe i dot. spędzania wolnego czasu. Prawie całe życie miast w Polsce, w szczególności w okresie jesienno-zimowym przesuwa się do centrów i galerii handlowych. Nie tylko sklepy, ale kawiarnie i restauracje w Śródmieściu świecą często pustkami, w porównaniu do dużego ruchu w analogicznych punktach w Zielonych Arkadach czy Focusie. W związku z podłym klimatem w Polsce jestem to w stanie zrozumieć.

Jak zatem zrewitalizować Śródmieście? Ja nie mam gotowej recepty. Ale Wyborcza i jej eksperci też nie mają, a szukają winnych.
1 - 3 of 4 Posts
Top