SkyscraperCity banner

1 - 20 of 1260 Posts

·
tararam
Joined
·
7,622 Posts
Discussion Starter #1
Kolej dla ludzi


W Czechach obowiązuje prawo głoszące, że nie można wprowadzać negatywnych zmian do rozkładu jazdy w trakcie jego rocznego okresu obowiązywania

W wakacyjnym numerze „ČD pro Vás” – czeskiego czasopisma dla pasażerów, wykładanego w pociągach i na dworcach kolejowych, można było przeczytać takie oto słowa: „W okolicach dużych miast, w godzinach szczytu pociągi kursują nawet co 15 lub 20 minut, a poza szczytem co godzinę. Duża liczba pociągów kursuje na liniach lokalnych – także w weekendy i święta. To u niektórych naszych sąsiadów, na przykład Polaków, wcale nie jest normą”.

KAROL TRAMMER
Cóż, „nie jest normą” to dość łagodne słowa określające polską kolej. Niestety prawda jest taka, że kolej w Polsce jest w tragicznym stanie. Połączeń jest coraz mniej – w zasadzie nie ma miesiąca, by nie został zlikwidowany jakiś pociąg. Kolei pozbawiane są kilkudziesięciotysięczne miasta (największe z nich to Jastrzębie-Zdrój – 97 tys. mieszkańców). Pociągi – trzeba nazwać to po imieniu – wloką się po latami nieremontowanych liniach kolejowych. Stan Polskich Kolei Państwowych ukazuje, jaką państwo polskie oferuje jakość życia swoim obywatelom, podczas gdy zachodni inwestorzy zwalniani są z podstawowych opłat i podatków.

Stan polskiej kolei nie jest normą, lecz stanowi raczej niechlubny wyjątek. Polska kolej wypada blado nie tylko w porównaniu z kolejami japońskimi, niemieckimi, francuskimi. Po przejściowych trudnościach, koleje w większości byłych państw komunistycznych wychodzą na prostą. Tam kolej ciągle lub znowu służy ludziom, tam obywatele mogą na niej polegać, tam państwo troszczy się o to, by mieszkańcy nie mieli problemu z poruszaniem się po swojej gminie, regionie czy po całym kraju. Tego „tam” nie trzeba szukać daleko. W Czechach, tuż za naszą południową granicą, zaczyna się zupełnie inny kolejowy świat. Lepszy świat.

Rozkład jazdy czy rozkład rozkładu?

W połowie grudnia we wszystkich europejskich państwach wchodzi w życie nowy rozkład jazdy pociągów. W drugiej połowie listopada w Polsce o nadchodzącym rozkładzie jazdy nikt nie miał pojęcia. Ani kolejarze, ani samorządowcy, ani ci najważniejsi – czyli pasażerowie. Przedstawiciele kierownictwa i rzecznicy prasowi PKP mętnie tłumaczyli się, że trwają jeszcze ostatnie ustalenia. Wreszcie na dwa dni przed 12 grudnia – pierwszym dniem obowiązywania rozkładu jazdy w sezonie 2004/2005 – w kasach biletowych można było nabyć książkowe wydanie z ogólnopolskim rozkładem jazdy. Jego cena w tym sezonie wyniosła 51,09 zł. Co więcej, klienci PKP wydając te ponad 50 złotych, otrzymywali publikację już po części nieaktualną. Pierwsza poprawka do nowego rozkładu ukazała się... trzy dni przed jego wejściem w życie. To nie koniec bałaganu – poprawki do rozkładu, które każą wykreślić pociągi, zmienić kategorię pociągu, zmienić termin kursowania, poprawić błędy drukarskie, wpisać nowy pociąg itd., pojawiają się prawie codziennie.

A w Czechach? O rozkładzie jazdy 2004/2005 wszystko było wiadomo już na dwa miesiące przed jego wejściem w życie. Książkowe wydanie czeskiego rozkładu jazdy kosztuje 60 koron, a więc w przeliczeniu niecałe 8 złotych. Ponad pięciokrotnie niższa cena rozkładu niż w Polsce idealnie obrazuje dwa podejścia do marketingu – u polskich i czeskich kolejarzy. W Polsce książkowe wydanie rozkładu jazdy traktuje się jako kolejną rzecz, na której można zarobić. W Czechach uważa się, że cena rozkładu powinna pokryć koszty druku. W efekcie w Polsce rozkładu jazdy nie kupuje niemal nikt, w Czechach jest to jedna z najpopularniejszych i najpoczytniejszych książek.

Na tym nie koniec. W Czechach obowiązuje prawo głoszące, że nie można wprowadzać negatywnych zmian do rozkładu jazdy w trakcie jego rocznego okresu obowiązywania. Za owe negatywne zmiany uważa się: likwidację pociągu, przesunięcie pociągu na wcześniejszą godzinę oraz likwidację skomunikowania (czyli gwarantowanej przesiadki pomiędzy dwoma pociągami). W Polsce wiele razy zdarzało się, że pasażerowie nie mieli jak wrócić do domów, ponieważ z dnia na dzień po cichu zlikwidowano ich pociąg...

Ludzie muszą żyć, kolej musi jeździć

Wspomniane Jastrzębie-Zdrój, Łomża (65 tys. mieszkańców), Bełchatów (64 tys.), Wałcz (28 tys.), Bartoszyce (27 tys.) – tę listę można by ciągnąć jeszcze długo. To miasta, do których przestała jeździć kolej. Likwidacja ruchu pociągów to jedynie końcowy efekt działań. Przed – jak to się zwykło mówić – zawieszeniem przewozów trwa kilkuletni okres wegetacji. Do miasta przyjeżdża kilka pociągów dziennie, w takich godzinach, że korzystają z nich tylko nieliczni – zazwyczaj są to kolejarze lub turyści. Tychże turystów, gdy w niewielkich polskich miastach pytają miejscowych mieszkańców o dworzec kolejowy, zazwyczaj spotyka odpowiedź, że lepiej jechać autobusem, bo taniej i bezpieczniej.

W Czechach coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Kolej jeździ praktycznie do każdego miasta i dworzec kolejowy wszędzie jest miejscem, z którego można wyruszyć nie tylko do sąsiedniej miejscowości czy ważniejszego ośrodka regionalnego, ale także z którego można wygodnie (często bez przesiadki) dotrzeć do Pragi. Stacje kolejowe, szczególnie w mniejszych czeskich miastach czy nawet we wsiach, stanowią swoisty symbol komunikacji międzyludzkiej – i wcale nie chodzi w tym przypadku jedynie o momenty powitań czy pożegnań. W wielu budynkach dworcowych znajdują się gospody, w których zgodnie z czesko-morawskim zwyczajem każdego popołudnia spotykają się znajomi, przyjaciele oraz sąsiedzi z lokalnej społeczności. Czeskie dworce są miejscami przyjemnymi, gdzie można w przytulnych warunkach poczekać na pociąg, ale także często dobrze zjeść i napić się piwa. W Polsce po wyjściu z pociągu szybko ucieka się z budynku dworca kolejowego, który zazwyczaj jest brudny, zaśmiecony, zimny albo po prostu zabity dechami.

Władze Republiki Czeskiej oraz kierownictwo tamtejszej kolei nie dały się oszukać. W Polsce ciągle powtarza się, że kolej nadaje się już jedynie do przewozów między metropoliami oraz w przewozach podmiejskich w największych aglomeracjach, a resztę kursów mogą zastąpić autobusy. Takie myślenie powoduje rozdrabnianie i szatkowanie polskiej infrastruktury transportowej, która powinna tworzyć jednolity system komunikujący wszystkich obywateli, a nie jedynie wybranych. W Czechach pociągi InterCity, pociągi pospieszne oraz lokalne pociągi osobowe tworzą jedną, uzupełniającą się sieć. W tym samym czasie w Polsce dwie spółki Grupy PKP – PKP Intercity oraz PKP Przewozy Regionalne zażarcie walczą ze sobą o monopol na głównych liniach. A linie lokalne definitywnie upadają...


Jednak warto wiedzieć, że efektem zlikwidowania bocznej linii lokalnej jest zmniejszenie liczby pasażerów na trasach magistralnych. Po prostu mniej pasażerów dojedzie pociągami lokalnymi do stacji węzłowych i tym samym mniej pasażerów wsiądzie do pociągów dalekobieżnych. Podobnie sytuacja wygląda z pociągami kursującymi w tzw. skrajnych godzinach. Każda decyzja o likwidacji pociągu kursującego wczesnym rankiem czy późnym wieczorem, w krótkim czasie spowoduje zmniejszenie liczby pasażerów w pociągach kursujących w godzinach szczytu. Czesi to wiedzą i na ogromnej większości linii pociągi kursują od około godz. 4.00 do 23.00. Zazwyczaj pasażerowie mają do dyspozycji kilkanaście połączeń w ciągu doby. Dzięki temu mogą oni na kolei polegać w każdej sytuacji i pociągi jeżdżą pełne. U nas pokutuje przekonanie, że ostatni pociąg może odjeżdżać jeszcze przed godz. 17.00, a co najwyżej kilka połączeń na dobę zupełnie wystarczy. Przekonanie pokutuje, a pociągi jeżdżą puste...

Kolej kontra samochód

Dyrektorzy PKP chlubią się tym, że kolej dowożąc kruszywo współuczestniczy w procesie budowy autostrad. Tymczasem władze Kolei Czeskich dawno już zrozumiały, że jedynym, co może ich łączyć z samochodami, jest zażarta konkurencja. Jej elementy widać na każdym kroku. Jednym z głównych celów czeskiej taryfy biletowej jest stworzenie oferty korzystniejszej od możliwości dawanych przez motoryzację indywidualną.

Bilety grupowe (z ulgowymi cenami) w Czechach oferowane są dla grup składających się z co najmniej... 2 osób. Wbrew pozorom ma to swoje uzasadnienie – przy zwykłej taryfie dwóm osobom zazwyczaj bardziej opłacałoby się jechać samochodem niż koleją. Co więcej, zakup biletu grupowego w Czechach następuje wtedy, gdy po podejściu do kasy poprosi się o np. trzy bilety tej samej relacji. Bez formalności, a więc zupełnie inaczej niż w Polsce. U nas bilety grupowe przysługują grupom liczącym co najmniej 10 osób. Przy zamówieniu przejazdu grupowego konieczne jest wypełnienie zamówienia opatrzonego pieczątką zakładu pracy, szkoły czy uczelni oraz personaliami i numerem dowodu osobistego osoby odpowiedzialnej za grupę...

Inna oferta, która ma stawić czoła podróżom samochodowym to SONE+. Jest to tani bilet ważny całą sobotę lub niedzielę dla pięcioosobowej rodziny. Hasło reklamowe tego familijnego biletu brzmi: szczęśliwy dzień bez samochodu.

Pociągi jadą, samochody stoją – to inne hasło propagowane przez Koleje Czeskie, tym razem na plakatach, na których widnieje zdjęcie pędzącego pociągu i samochodowego korka na przejeździe kolejowym. Warto skonfrontować to z plakatem reklamowym polskiej spółki PKP Intercity, na którym z okna przedziału kolejowego widać szeroką szosę z jednym jedynym samochodem – sposób przedstawiania zaczerpnięty z reklam samochodów („na szosie jestem tylko ja”).

Kolej dla pasażerów czy dla kolejarzy?

W Polsce ciągle likwidowane są kolejne pociągi. Jednak już od dłuższego czasu nie słyszy się o masowych, a więc porównywalnych do likwidacji połączeń, zwolnieniach pracowników. Zakłady przewozów regionalnych PKP prowadzą bowiem swoistą grę – mniej pociągów, większe obsady drużyn konduktorskich. Mamy więc do czynienia z coraz mniejszą liczbą pociągów, ale liczba konduktorów w ocalałych pociągach wciąż się zwiększa. Następstwem tego jest wzrost kosztów funkcjonowania całej kolei. W Czechach natomiast, gdy jakaś linia staje się mniej popularna wśród pasażerów, nie likwiduje się pociągów, lecz zmniejsza koszty ich uruchamiania. Przykładowo poprzez likwidację obsługi konduktorskiej. Wtedy w pociągach na bocznych liniach odpowiedzialnym za sprzedaż i kontrolę biletów staje się maszynista. Dzięki temu koszty funkcjonowania kolei zmniejszają się, a jednocześnie ludzie nie są pozbawiani środka transportu.

Warto wspomnieć także o innych, oficjalnych wytycznych kierownictwa Kolei Czeskich mówiących, co robić, gdy popularność danej linii się zmniejsza. Od kilku lat w Czechach powstają nowe stacje i przystanki kolejowe. Dzięki temu kolej zbliża się do centrów miast i miasteczek, a także takich obiektów, jak baseny, nowe osiedla, duże zakłady pracy. Jak widać, kolej jest elastyczna i nie przestaje zabiegać o klientów oraz dostosowywać się do ich zmieniających się potrzeb.

Gdy na jakiejś czeskiej linii zmniejsza się liczba pasażerów w pociągach, to pierwszym krokiem jest... zwiększenie liczby pociągów lub zaoferowanie bezpośrednich, wygodnych połączeń do miasta będącego ośrodkiem regionalnym czy lokalnym. To tak zwany proces pobudzenia popytu. W Polsce trudno w to uwierzyć, szczególnie, że na polskiej kolei jedyną wytyczną jest wygaszanie popytu.

Przez Góry Izerskie – wzór do naśladowania z południa

Ten kto twierdzi, że Czechów likwidowanie połączeń kolejowych w żaden sposób nie dotyczy, niestety myli się. Tanvald – Harrachov to linia, na którą wyrok zapadł w 1997 roku. Ministerstwo Komunikacji Republiki Czeskiej wraz z dyrekcją Kolei Czeskich podjęło decyzję o zawieszeniu przewozów na tej malowniczej trasie biegnącej przez Góry Izerskie. Mieszkańcy, turyści i kolejarze w żaden sposób nie byli zdolni do pogodzenia się z tym posunięciem władz. Zaczęli toczyć bój. Zaangażowanie w sprawę samorządów lokalnych, zbieranie tysięcy podpisów, rozwieszanie plakatów, rozdawanie ulotek i wyjazdy na demonstracje do Pragi. Walka była naprawdę ostra – na plakatach zamieszczano fotografie i personalia osób odpowiedzialnych za podjęcie tej szkodliwej decyzji. Dzięki zdecydowaniu i konsekwencji w działaniach obywatelskich, w połowie 1998 r. – po niecałym roku – na trasę wracają pociągi. Początkowo ruch prowadzi samorządowo-prywatne przedsięwzięcie, ale po kilku miesiącach na trasę wracają pociągi państwowe. Jeżdżą do dziś. Co więcej, oferta przewozowa się rozwija. Od tego roku pasażerowie z Gór Izerskich mają do dyspozycji bezpośrednie połączenia z Libercem – stolicą regionu. Jak widać, lokalne linie można skutecznie ratować przed zagładą. Jednak warunkiem do tego jest determinacja mieszkańców i działaczy lokalnych, którzy potrafią przypomnieć państwu, że ludzie, aby mogli godnie żyć, muszą mieć dostęp do skutecznej komunikacji zbiorowej.
a u nas??
 

·
hræddur köttur
Joined
·
4,328 Posts
@skys
jeszcze takimi artykułami musisz dołować... Widać dobrze robią niektórzy ze znajomych studiując bohemistykę. (no i kto pierwszy karze mi się wynieść?)
 

·
digitisebanking.com
Joined
·
1,918 Posts
mialem bezposredni konktakt z kolejami czeskimi w okolicach Libereca. Jechalem takim mikropociagiem - autobusem szynowym, starutkim ale klimatycznym. Dojechalismy do jakiejs malej dziury w polu po czym przeszlismy przez pola pare kilosow do Polski:)
BTW, widzialem wowczas jedna z najladniejszych dziewczyn w moim zyciu (a mialem porownanie, bo tak samo stwierdzil moj kolega o zgola odmiennym guscie). Jechala z nami tym mikrowagonikiem, wysiadla w jednej z wioseczek gdzie czekal na nia chlopak. To bylo jakies 2 lata temu. My ze 20 lat, ona z 16. Eh zycie mogloby sie inaczej potoczyc ;)

Mam tez mile wposmnienia zwiazane z kolejami slowackimi, a konkretnie z super nowoczesna kolejka tatrzanska. normalnie metro w gorach:)

jechalem tez kolejami wegierskimi - z budapesztu nad balaton - takie cos miedzy naszym en-57 a pospiesznymi. Calkiem badziewne bylo..
 

·
Geografica Miscalleanea
Joined
·
534 Posts
No ale chyba są jakieś różnice między Czechami a Polską?

Oczywiście dużo przytoczonych wątków w tym tekście dałoby rade zastosować u nas, ale Czechy są sporo mniejsze terytorialnie i chyba dzieki temu maja troche łatwiej?

Choć z drugiej strony na Ukrainie też to nie wygląda źle. Może ktoś zna bardziej dogłębnie sytuacje kolei na Ukrainie?
Ja np. w ich pociągach czułem sie nadwyraz bezpiecznie a gdy we Lwowie przyszło nam spęcić noc na dworcu... początkowo miałem obiekcje, ze dworzec i wogle brrr... ale skończyło sie tym,ze sie rozłożyliśmy na czyściutkiej posadzce i robiliśmy przez całą noc za najgorszy element na tym dworcu:)

A wracając do Czech to przyszedł mi do głowy taki pomysł, ze jakby każde województwo/region traktować jako takie powiedzmy Czechy to ludnościowo i obszarowo wiele nie odbiegałyby od nich. Pozostałoby "tylko" połączenie tych, powiedzmy, 5-6 regionów w jeden system.

sie rozmarzyłem... ehh
 

·
Registered
Joined
·
1,544 Posts
AGC said:
mialem bezposredni konktakt z kolejami czeskimi w okolicach Libereca. Jechalem takim mikropociagiem - autobusem szynowym, starutkim ale klimatycznym. Dojechalismy do jakiejs malej dziury w polu po czym przeszlismy przez pola pare kilosow do Polski:)
BTW, widzialem wowczas jedna z najladniejszych dziewczyn w moim zyciu
Mozna prosic o dokladniejsze dane o tym przejsciu? Co bylo po polskiej stronie, stop czy jakis PKS?

A dziewczyny w pociagach... o tym trzeba ksiazke napisac...
 

·
tararam
Joined
·
7,622 Posts
Discussion Starter #9
hermit ja tam mam plan zeby sie rzeprowadzic do Czech
dobre koleje dobre piwo piekne dziewczyny mowiace po czesku co wprost uwielbiam :)
 

·
Banned
Joined
·
1,014 Posts
Oni nie przeprowadzili (Czechy) praktycznie zadnych reform od konca komuny dlatego tam pociagow nie zawieszano. Wprowadzono w Czechach mozliwosc przewozow prywatnych ale od okolo 2 lat czeskie koleje krwawia pieniadze niesamowicie i sa dzisiaj w strasznych dlugach dochodzacych do 8 miliardow koron. Jako najwiekszy pracodawca w Czechach (80.000 ludzi), porownajmy to z PKP, ktora w kraju kilkaktronie wiekszym zatrudnia 140.000 pracownikow i dlugi na ten rok nie przekrocza prawdopodonie 700 milionow zlotych. Dotacje panstwa polskiego do PKP sa znikome, Czesi pompuja kase w swoja kolej jak w czarna dziure bez dna. Dzis Czechy glownie poprzez niedochodowa kolej maja procentowo najwiekszy dlug budzetowy w centralnej Europie. W 2004 roku CD powiadomilo swoje zwiazki o redukcji 14% pracownikow, nic oczywiscie z tego nie wyszlo. Jezeli zmiany sie im nie powioda to bedzie powtorka z rozrywki, upadki bankow, ktore serwisuja dlug kolei i tak jak kiedys czeski budzet te banki bedzie ratowal. W 2006 CD moze oficjalnie stac sie bankrutem.

Dla hurraoptymistow troche zimnej wody dla ochlody:

"At the TRANSPORT 2004 international conference in Ostrava in November 2004, the minister for transport stated that 'for Czech Railways speedy restructuring and major cuts in fixed costs represent an opportunity for winning new business and also … the last chance for this company' "

http://www.eiro.eurofound.eu.int/print/2005/01/feature/cz0501102f.html
 

·
Registered
Joined
·
183 Posts
Tez mialem przyjemnosc z podrozowania czeskimi kolejami. Do Mezimesti dotoczylismy sie polskim pociagiem (kursowal 2 razy dziennie, teraz juz pewnie nie jezdzi wogole) chcac przejechac sie kawalek po Czechach. I zaskoczenie - pociag czeski skomunikowany z tym polskim - a wlasciwie - jezdzil jakos co godzinke robil rundke po okolicznych wsiach dowozac ludzi do wiekszego miasteczka gdzie mogli sie przesiasc na pociag do Pragi. Do tego tanie bilety i czysciutkie dworce...
 

·
Registered
Joined
·
1,544 Posts
Jacek, masz racje. Idzie na to kasa. Ale jednak mysle ze jest to warte. No i jednak inwestycja w ludzi, bo i styl zycia lepszy, i obywatel szczesliwszy, i mniej na samochod wydaje.
 

·
Registered
Joined
·
450 Posts
aml said:
(...) I zaskoczenie - pociag czeski skomunikowany z tym polskim - a wlasciwie - jezdzil jakos co godzinke robil rundke po okolicznych wsiach dowozac ludzi do wiekszego miasteczka gdzie mogli sie przesiasc na pociag do Pragi. Do tego tanie bilety i czysciutkie dworce...
Jechałem kiedyś tą klimatyczną linią przez Góry Izerskie - z Harrachova do Pragi. Z podróży zapamiętałem właśnie te 2 rzeczy:

1. bardzo dobre skomunikowanie pociągów - do Pragi jechałem z 3 presiadkami, czas oczekiwania między pociągami był 5-10 min.

2. generalnie dworce były lepiej utrzymane niż u nas, ale np. w Tanvaldzie było tak jak u nas - dworzec obskurny, WC kompletnie zrujnowane, obok resztek pisuaru polski napis "ja tu byłem"...
 

·
digitisebanking.com
Joined
·
1,918 Posts
Jaroslaw1 said:
Mozna prosic o dokladniejsze dane o tym przejsciu? Co bylo po polskiej stronie, stop czy jakis PKS?

A dziewczyny w pociagach... o tym trzeba ksiazke napisac...
no, przyznam sie, troche przekoloryzowalem;) szlismy przez pola ale doszlismy do wioski - Habartice, gdzie bylo przejscie graniczne (wiec nie przeszlismy zielona, choc to mogloby byc fajne:).
Teraz odtwarzam to z mapy - pociag zawiozl nas z Frydlantu do wioski Ves lub Cernousy, a stamtad szlismy na polnocny-wschod wzdluz tabliczek mowiacych o granicy panstwowej i doszlismy do tych Habartic. Po polskiej stronie jest Zawidow i tam juz normalnego PKS-a zlapalismy (na Woodstock, do Zar:)
Ciekawostka nr 1: linia kolejowa prowadzi do Polski - mogliby tam odtworzyc transgraniczne polaczenie kolejowe(?)
Ciekawostka nr 2: w tych granicznych Habarticach sklepy opanowali Wietnamczycy. To malutka wioska bedaca historycznie niejako czescia Zawidowa. W Zawidowie oczywiscie, tradycyjnie po polsku, tylko ludnosc biala;)
 

·
Registered
Joined
·
1,544 Posts
Dzieki za info. Granica to piekna rzecz... Na zielono przechodzilem fajna trasa Wisla PKP --Czantoria -- Vendryne (wazna linia kolejowa Czechy-Slowacja).

W Czeskim Cieszynie jak sie przejdzie przez most z Polski to tez zaraz wzdluz tej glownej ulicy same Wietnamskie sklepy z galanteria, odzieza, itp. ...
 

·
senior assistant designer
Joined
·
1,425 Posts
Czechy, kraj piwa, pociagow, 5% katolikow, autostrad i pieknych gor. Brak tylko jezior i morza, tylko dlatego jeszcze mnie tam nie ma :)
A tak powaznie. Do polskiej kolei kazde wojewodztwo pompuje dziesiatki, a nawet setki mln zl rocznie. Dlugi poszczegolnych grup PKP liczy sie w mld zl. Zwiazki zawodowe niezle zyja z tej kasy, przykladowo maszynista zarabia 4500 zl, a konduktor 3500 zl (dane z 2003). Zarobki maszynisty rozumiem, bo praca jest odpowiedzialna i trudna, ale taki konduktor w liczbie 6 sztuk na pociag? Na jaka cholere?! PKP to swietna przechowalnia, przykladowo w PKP Informatyka pracuje 800 osob, z tego informatykow jest... 120! W przewozach regionalnych stosunek liczby pracownikow do liczby dyrektorow i kierownikow oscyluje wokol 1:1. Trzeba chwycic towarzycho za morde i mocno potrzasnac - wiecej pociagow i praca lub brak pociagow i wypierd**** lenie!
Jezeli ktos poczul sie urazony, to przepraszam. Delikatnie mowiac gula mi skacze, odkad slysze wiesci z roznych konferencji transportowcow. Niektorzy z nich planuja siec komunikacyjna przy zalozeniu, ze kolej nie istnieje. Pierwsi oczywiscie protestuja drogowcy, bo co to za organizm, ktory ma tylko tetnice, a zyl ani sladu?
 

·
Registered
Joined
·
199 Posts
[Czechy] Czeskie Koleje ČD

niedośc ze maja Pendolino to jeszcze to:

Czesi zamierzają rewitalizować dworce
dodano: 15-07-2005

Czeskie Koleje rozpoczęły realizację programu rewitalizacji stacji kolejowych o nazwie "Żywy Dworzec". Zakłada on poprawę wyglądu i obsługi dworców i skłąda się z trzech części.

Pierwsza polega na remoncie 58 obiektów w całych Czechach. Druga na modernizacji Dworca Głównego w Pradze oraz dworców Karlove Vary i Marianske Lazne, co zostanie przeprowadzone w kooperacji z GrandiStazioni (zarządca 13 dworców we Włoszech). Trzeci etap to rewitalizacja praskich dworców: Smichov i Masaryka. W tym celu CD zawiązały joint venture z innymi partnerami.

Przewidywany koszt prac ocenia się na kilka miliardów koron. GrandStationi ma zainwestować ok. 658 mln koron w sam Dworzec Główny w Pradze, z nadzieją, iż wkład ten zwróci się w ciągu trzydziestu lat, prowadzenia działalności komercyjnej na dworcu.

(źródło: Rednova, 11 lipca 2005)

BOZE niech padnie juz ta nasza kolej bo wstyd tylko przynosi!! zwiazki zawodowe i biurokracja to dwa główne pasożyty dobijajace PKP. Jak to sie mówi...u nas po staremu
 

·
Miszcz Ortografi
Joined
·
3,760 Posts
Biurokracjai zwiazki zawodowe swoja droga, a ponadto chciwosc i charakter psa ogrodnika. Wielu juz bylo chetnych na unowoczesnienie dworcow czy inna wspolprace z kolejami ... wszystkich zdolali zniechecic. W Katowicach juz dawno by mogl byc nowy dworzec, lecz nie dziwie sie ze nikt nie chce budowac i unowoczesniac za darmo objektu a w zamian miec kilka lat dzierzawy ... w Rybniku mogly by juz dawno jezdzic prywatne szynobusy laczace centrum z przedmiesciami, lecz PKP nie pozwoli komus zarobic skoro samo nie potrafi i w ogole nie pomysli o takim rozwiazaniu.

Pzdr.
 

·
Banned
Joined
·
3,058 Posts
PKP = KOMUNA ciągle niestety. Dziwne że nikt się nie przejmuje. Jak to mówią pociąg jedzie? tak? to dobrze. I tyko to się niestety tu liczy.
 

·
Registered
Joined
·
108 Posts
noRTH1212 said:
PKP = KOMUNA ciągle niestety. Dziwne że nikt się nie przejmuje. Jak to mówią pociąg jedzie? tak? to dobrze. I tyko to się niestety tu liczy.
Dobrze że jeszcze jeżdżą! :p

Dzisiaj jade do Zakopanego, ponad 12 godzin jazdy (bezpośrednio)... ciekaw jestem o ile sie spóźnie :D
 
1 - 20 of 1260 Posts
Top