SkyscraperCity banner

1 - 20 of 878 Posts

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #1
27.03-4.04.2019 to zakres dat w jakich wygenerowłem kolejną wyprawę do Gruzji.
Początek i koniec to tradycyjnie Lublin a następnie warszawskie Okęcie, skąd polecieliśmy do Kutaisi. Stąd od razu przetransportowaliśmy się nad Morze Czarne do Batumi, by spędzić tu dwa dni.
Z nadmorskiego kurortu przenieśliśmy się do stolicy, by znów połazić trochę po Tbilisi oraz odwiedzić magiczne miejsce, jakim jest Dawit Garedża na pograniczu z Azerbejdżanem.
Z Tbilisi nasza brygada (w sumie było nas tym razem osiem osób, z perfekcyjnie ułożonym parytetem damsko-męskim) wsiadła w nocny pociąg by następnego ranka obudzić się w stolicy Armenii, Erywaniu. Lokalne liźnięcie stolicy kraju pod Araratem oraz paru jego atrakcji i powrót do Tbilisi również pociągiem. Stąd szybki transport marszrutką do Kutaisi, w którym zatrzymaliśmy się na kolejny nocleg, by następnego dnia po południu odlecieć do Warszawy.


Czy jesteście zainteresowani kolejnym smęceniem w moim wydaniu? Jakby co to krótkie nie będzie, więc decyzja musi być rozważna.


Na czas przemyśleń parę zdjęć:


Dochodziła godzina 22ga gdy pod brzuchem landryny oglądaliśmy zasypiającą Warszawę



Bladym świtem, jeszcze zaspane Batumi przywitało siąpiącym deszczem



I choć często sprawiało wrażenie Disneylandu...



...to trzymająca w ręce Złote Runo Medea twardo dawała znać, że oto jesteśmy w mitycznej Kolchidzie



Batumi to kurort, to kaukaskie Karaiby, to stolica wakacyjnej turystyki



To również prężnie działający port czarnomorski



Do Gruzji przylecieliśmy powtórnie między innymi też i po to - najeść się, ba, nażreć, przepysznych chinkali



...i nie tylko ;)



Na szczycie Wieży Alfabetu popijaliśmy kawę



Nie omieszkaliśmy też skorzystać z kolejki linowej by z górnej stacji podziwiać piękną panoramę batumskiej zatoki



Przed sezonem, więc łódki wolne i tanie - cały jachcik tylko dla nas...piękna to była wycieczka



Plaże czyste i jeszcze puste



Smakowaniu jedzenia towarzyszyło smakowanie różnych gatunków czaczy



Batumi opuszczaliśmy zupełnie oderwanym od gruzińskiej rzeczywistości pociągiem z gniazdami usb przy fotelach i dobrze działającym wifi



Kura, podpaska i Stare Miasto - to już klasyk Tbilisi



Nie mogło zabraknąć też wjazdu na wzgórze przy twierdzy Narikala i panoramy stamtąd



"Nie mów że widziałeś Gruzję, jeśli nie byłeś w Dawit Garedżi". Prawda w tym powiedzeniu jest absolutna. Magiczne miejsce pośród niczego



Zajrzeliśmy do wykutych w skałach mnisich pieczar będących już po stronie azerbejdżańskiej



...rozpływając się w zachwycie nad surowością i malowniczością okolicy



Wczesna wiosna, senna jeszcze przyroda, a i po takich drogach przyszło się przemieszczać



Deszcz opłakiwał naszą ucieczkę do sąsiedniego kraju



...zaś sam Erywań przywitał nas obłędnymi stoiskami z suszonymi i kandyzowanymi owocami



Podziwialiśmy tufową zabudowę Placu Republiki



...nie omieszkaliśmy też odwiedzić Centralnego Meczetu w Erywaniu



Przedreptaliśmy w te i we wte stoliczne Kaskady



Za każdym razem zahaczając o Plac Republiki



...na którym, przed Galerią Narodową, fontanny potrafiły dać piękny pokaz



Odwiedziliśmy leżący tuż przy tureckiej granicy ikoniczny klasztor Chor Wirap



...od którego, w małym uproszczeniu, można powiedzieć, że zaczęła się chrystianizacja Armenii



Wynajęte auto zawiozło nas też pod Łuk Charenta,gdzie silne wietrzysko chciało nam pourywać głowy



Dotarliśmy też do prastarych chaczkarów wykutych w skałach, będących elementem IV wiecznego klasztoru...



...klasztoru, w którym wg legendy przechowywano szczątki św. Andrzeja i św. Jana oraz relikwie Włóczni Przeznaczenia - klasztoru Geghard



Nie omieszkaliśmy też zobaczyć pochodzącą z I wieku, jedyną pogańską budowlę w Armenii - Świątynię w Garni



Po powrocie do Kutaisi, podjęci niesamowitym śniadaniem konsumowanym przez kilka godzin nie mieliśmy sił już na żadne zwiedzanie



...a popłakujące niebo tuż przed naszym odlotem zdało się sugerować by znów myśleć o powrocie w te strony




Taka oto zajawka. Będziecie ciekawi szczegółów w trakcie zimowych wieczorów?
 

·
Registered
Joined
·
13,643 Posts
Do Gruzji przylecieliśmy powtórnie między innymi też i po to - najeść się, ba, nażreć, przepysznych chinkali
Ja jestem głodny, więc możesz już lecieć z fotkami.

:p
 

·
Registered
Joined
·
7,676 Posts
Narobiłeś smaka! Nie tylko kulinarnego ;) Wyostrzyłeś te chinkali!

Rozumiem, że tak długo zwlekałeś, bo kolejne wątki będą powstawać?!
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #5
Twoja konkurencja zmotywuje mnie do częstszego wyrzucania u siebie :D
Konkurencja? Jaka konkurencja :D
Tak tylko sonduję czy byłoby zapotrzebowanie na taki wątek. Nie mam po prostu czasu, bo gdybym go miał to wątek już dawno by powstał. A tak niii maaa. Ale jakby miał być, to właśnie chyba teraz póki jeszcze co nieco pamiętam z wyjazdu.

Narobiłeś smaka! Nie tylko kulinarnego ;) Wyostrzyłeś te chinkali!

Rozumiem, że tak długo zwlekałeś, bo kolejne wątki będą powstawać?!
Ano własnie sam nie wiem. Być może :)
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #6
Szablon sytuacyjny opisywanego wyjazdu:

Z Lublina autem na Okęcie a następnie Wizzair do Kutaisi:



Główne kierunki przemieszczania się na miejscu.
1- Georgian Bus z Kutaisi (lotnisko w Kopitnari)
2- pociąg z Batumi do Tbilisi
3- wynajęte auto Tbilisi-Dawit Garedża
4- pociąg Tbilisi-Erywań
5- wynajęte auto Erywań-Chor Wirap-Geghard
6- pociąg Erywań-Tbilisi
7- marszrutka Tbilisi-Kutaisi
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #7
001. Jest 27 marca, godziny popołudniowe. Z Lublina wyruszamy autem do Warszawy. Na pokładzie cztery osoby plus cztery bagaże standardu podręcznego wizzairowego.
W terminalu spotykamy się z pozostałą czwórką i oto mamy już całą ekipę razem.
Kontrola bezpieczeństwa, woda z sikadełka i już grzecznie pod gejtem czekamy na wejście na pokład.
Tablica odlotów nieśmiało sugeruje, że na miejscu w Kutaisi jest tylko 8 stopni. Hmmm, a może się myli? Zwłaszcza że tu taka całkiem ładna wiosna, to może i tam też jest dobrze.



002. Pakujemy się na pokład landryny. Wypełnienie prawie po sufit, nie będzie łażenia i przesiadania się. polskich głosów stosunkowo niewiele - większość stanowią Gruzini.
Samolot pracowniczy? Coś w ten deseń.



003. Mniej więcej o rozkładowym czasie następuje przyjemne wgniecenie w fotel, lekki zjazd żołądka w dół, i już można oglądać z góry rozświetloną stolicę.
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #8
004. Lot jak to lot. Był. Po raz pierwszy założyłem sobie, że będę spać. Szybko się jakoś zwinąłem - mieliśmy z Rafałem ten luksus, że pomiędzy nami było wolne miejsce.
Skrupulatnie więc wykorzystałem je do ułożenia się do snu. Na ile to wygodne to chyba każdy wie... dość że zasnąłem i dopiero po jakimś czasie
obudziłem się niemiłosiernie wymiętolony. Marne to spanie było, ale to jedyny sen tej nocy na jaki wstępnie mogłem liczyć, więc nie ma marudzenia.
O 3:50 czasu lokalnego wylądowaliśmy na lotnisku w Kutaisi.
Wychodząc na schodki w twarz uderzyło zapowiadane 8 stopni (a jednak, mieli gady dobre informacje) oraz siąpiąca mżawka. Upsss....



005. Szybko ustawiliśmy się w kolejce do odprawy paszportowej, sympatyczne "dzień dobry" ze strony gruzińskiej urzędniczki, chwila majstrowania
przy paszporcie, zielona pieczątka, uśmiech, "witamy w Gruzji" i gotowe. Jesteśmy w Gruzji. znowu :banana:
Teraz tylko szybka akcja do bankomatu i gdy w kieszenie miętolą się już nowe lari, od razu jakoś fajniej i raźniej.
Plan na dzisiejszy poranek, a właściwie to jeszcze noc, zakładał dostanie się na pokład Georgian Busa i przemieszczenie się od razu do Batumi.
W łapie dzierżyłem wydrukowany jeszcze w domu bilet, który jednak należało jeszcze wymienić na właściwy, i dopiero taki ładny kolorowy oddać kierowcy do kontroli.



006. O ile z wymianą biletów poszło błyskawicznie o tyle ze wsiadaniem do busa już nieco gorzej.
W stojącej na parkingu maszynie większość miejsc była już zajęta - dla naszej całej ósemki nieco brakowało. Gruzini zaczęli się kłopotać nieco i kombinować jakby tu zrobić żeby było dobrze.
"To może parę osób pojedzie teraz" a reszta później?" Nie, jak razem to razem.
Woła jeden Gruzin innego, tamten nie bardzo jest w stanie pomóc, gdzieś dzwoni. Prosi żeby pójść z powrotem do terminala, do stoiska gdzie wymienialiśmy bilety i tam już nam powiedzą co i jak.
No to idziemy, szybko. Zwłaszcza ze mżawka to już nie mżawka a regularny deszcz.
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #9
007. W terminalu dziewczyna nie może początkowo zrozumieć co i jak, ale gdy już załapała, to szybko kurtka na plecy i idzie z nami na parking.
Tu się okazuje, że jest podstawiony od razu jeszcze jeden bus... mniejszy co prawda, ale jest.
Więc od razu pakujemy się do niego póki cały pusty i już zadowoleni, że siedzimy, że na łepetynę nie pada, czekamy na odjazd.



008. Podróż jak to w Gruzji... siedziałem na samym przedzie więc co nieco widziałem. Jakiekolwiek próby zaśnięcia były bezowocne, bo kierowca skutecznie telepał całą maszyną,
Deszcz leje, wokoło ciemno jak wiadomo gdzie, czasami tylko światła z przeciwka odbijają się od mokrego asfaltu rażąc niesamowicie, a on popiernicza zadowolony :D
I nagle stop. Zajeżdża na jakby zatoczkę, przystanek, wyłącza silnik. Pada radosna komenda "przerwa".
Szofer wychodzi ...podnosi maskę, bierze baniak z wodą i zalewa chłodnicę :D
Następnie idzie do pobliskiego sklepo-baru i i po paru chwilach wraca ze świeżą kawą i piwami ;)
A co! Może nie był zdecydowany co wypije, to wziął obie wersje. Chłopaki z naszej grupy też zaopatrzyli się od razu w browary i po paru minutach ruszamy dalej.
Było dobrze po szóstej gdy za oknem zaczęło robić się jasno i wreszcie coś można było widać. Dużo się nie napatrzyłem, bo już po paru minutach zobaczyłem znak otwarcie sugerujący, że oto wjeżdżamy własnie do Batumi.
Jechaliśmy mając piękne wzgórza po lewej i zatokę po prawej. Po kilkunastu minutach maszyna stop.
Oto przystanek, koniec jazdy. Witamy w Batumi.



009. Deszcz przestał padać ale niebo wyglądało tak, jakby zaraz miało znowu zwalić się na głowę.
Do siódmej jeszcze trochę brakowało, miasto wymarłe (po naszemu to piąta była, my niedospani, trochę ciężko by tryskać humorem).
No ale że trochę czasu jest zanim będzie można się zakwaterować, to trzeba się po okolicy pokręcić.
 

·
Registered
Joined
·
7,676 Posts
Ciekaw jestem jak wyglądała granica kolejowa gruzińsko - ormiańska. Ja swego czasu przekraczałem ze znajomym Gruzinem samochodem. Obyło się bez żadnych problemów i dosyć szybko.
 

·
Moderator
Joined
·
19,152 Posts
^^ A czemu miałyby być problemy?

Swoją drogą, nie braliście pod uwagi lotu LOTem albo UIA przez Kijów do Tbiliisi zamiast trzaskać się Wizzem do Kutaisi? W przypadku tego drugiego i pora lotu bardziej ludzka jest.
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #13
Granica z Armenią bezproblemowa, chociaż zdecydowanie intensywniejsza kontrola niż np. z Azerbejdżanem.
Co do lotu do Kutaisi - przyzwyczajenie, cena, no i bliżej do morza. :)
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #14
Batumi ბათუმი

010. Niby kurort, a jakiś taki na razie smutny.
Niby palemki są, a jakoś tak nie za ciepło póki co ;)



011. Za bardzo się nie rozbiegaliśmy, ale już stojąc w miejscu i tylko się okręcając dokoła na oczy rzuca się wysoka na 140 metrów Wieża Alfabetu.
Postawiona w ramach wdzięczności za gruziński alfabet (o ile dobrze pamiętam to jest on jednym z 14 na świecie) i dumę z jego piękna.



012. Radisson Blu Hotel przy ulicy Ninoszwili - to pod nim nas wysadził kierowca.
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #15
Batumi ბათუმი

013. Wcześnie było, zakwaterowanie dopiero za parę godzin, mimo to postanowiliśmy udać się na ulicę Meraba Kostawy sprawdzić, czy hostel może już otwarty i uda się choćby graty zostawić.
Po przeciwnej jego stronie tzw. Zielona Willa, a na jej ścianie taka oto ciekawa informacja.



014. Hostel jednak zamknięty jeszcze, więc w tył zwrot i już po paru krokach znów jesteśmy na bulwarze nadmorskim.



015. Pogoda średnio sprzyja, ale przecież nie będziemy siedzieć gdzieś na krawężniku czy w innej dziurze - łazić trzeba, zwiedzać, poznawać miasto od innej, zaspanej, strony.
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #16
Batumi (ბათუმი)

016. Powoli dzień wstaje, ale gruzińskie Las Vegas jeszcze błyska kolorowymi światełkami.



017. Z jednej strony trochę smutny widok, z drugiej jednak przyjemnie pusto.



018. Batumi Tower - śmieszny drapacz z wbudowanym na wysokości diabelskim kołem i złotym żagielkiem na samym szczycie.
Chyba klasyczny przykład hura optymizmu, braku smaku, przeinwestowania... ciekawe czy zdążą całość oddać do użytku zanim będzie już konieczny remont.
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #17
019. Kolejny kosmita u wybrzeża morza Czarnego i prawdziwa (w pewnym sensie) zakała gruzińskich ulic - hybrydy.
Już nie raz miała miejsce sytuacja gdy spacerując uliczkami o mały włos zawału człowiek nie dostał gdy nagle za plecami poczuł bezszelestnie zbliżającego się elektryka :D


020. Tak, mają w Batumi i rower miejski (http://cli-velo-batumi.gir.fr/).
Stacje Batumvelo zlokalizowana się głównie w okolicy nabrzeża.


021.
 

·
Registered
Joined
·
87 Posts
^^ A czemu miałyby być problemy?

Swoją drogą, nie braliście pod uwagi lotu LOTem albo UIA przez Kijów do Tbiliisi zamiast trzaskać się Wizzem do Kutaisi? W przypadku tego drugiego i pora lotu bardziej ludzka jest.
Cena czyni cuda :) godziny lotu wtedy nie mają znaczenia
 

·
user
Joined
·
23,945 Posts
Discussion Starter #20
Batumi ბათუმი

022. Batumi Tower od strony bulwaru.



023. ...a tuż obok nieudane lądowanie spodka kosmicznego. Popili zapewne, ostro zaryli no i tak to zostało.
A skoro już zostało, to trzeba było jakoś zagospodarować i powstał oto oryginalny w swej formie Pałac Ślubów.



024. Odwracając się plecami do Pałacu Ślubów...
 
1 - 20 of 878 Posts
Top