Skyscraper City Forum banner
1 - 20 of 28 Posts

·
Banned
Joined
·
145 Posts
Discussion Starter · #1 · (Edited)
Na kanwie zwycięstw Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni, chciałbym pociągnąć temat skoczni mamucich powyżej punktu K = 180 m w Polsce. Nie ukrywam, że temat jest dla mnie frapujący, gdyż mamy sporą bazę zawodników, która jeździ na konkursy, ale nie mamy naprawdę dużych skoczni. Kiedyś można było jeździć z braku laku na Harrachov, ale obecny stan obiektu i jego status raczej mu nie zapowiada świetlanej przyszłości, więc zostają albo Niemcy, albo Letalnica w Słowenii. Czy były jakieś krajowe projekty obiektów olbrzymich narciarskich? Dobrze byłbym sobie w stanie wyobrazić taki obiekt w Szklarskiej Porębie albo na przykład gdzieś w Żywcu, Korbielowie, Zwardoniu, Suchej Beskidzkiej, Międzylesiu, Pieninach, lub na południe od Krosna albo Ustrzyk Dolnych.

Temat wstawiam tutaj, bo skocznia jest obiektem architektonicznym o użyteczności sportowej.
 

·
Registered
Joined
·
156 Posts
Nie wiem, czy to jest do końca właściwy dział, ale powiem tak: W kontekście obecnej sytuacji w polskich skokach jest to temat, hmm, nietrafiony :), jeżeli nie chcemy używać mocniejszych słów.

Owszem, "mamuty" są na pewno budowlami imponującymi, ale niosą też ze sobą szereg problemów. Głównie tych ekonomicznych - są koszmarnie drogie, zarówno chodzi o budowę, jak i coroczne utrzymanie. Każda ze skoczni miała większe lub mniejsze problemy finansowe, niedawno w świecie skoków było głośno o problemach skoczni Kulm i Oberstdorf (spowodowanych też niejako ich kosztowną modernizacją) - zlokalizowanych przecież w bogatych krajach.

Do uwolnienia się od myśli o polskim "mamucie" wystarczy też spojrzeć na kraj o podobnym potencjale ekonomicznym, czyli na Czechy. Certak nieużywany od kilku lat niszczeje i jest po prostu w opłakanym stanie. Ba, nie ma nawet pieniędzy na ochronę obiektu, jeszcze w maju 2017 można było po nim łazić do woli. W Polsce historia zakończyłaby się podobnie.

Nie pomaga fakt, że skocznie mamucie tak naprawdę nikomu nie służą. W przerwach pomiędzy zawodami są one zamknięte dla zawodników - FIS wprowadził zakaz oddawania jakichkolwiek skoków na mamutach w zawodach czy sesjach, które nie są przez niego organizowane. Wymusza to szukanie innych źródeł dochodów, co nie jest łatwe. A jakoś ten obiekt, raz jeszcze powtórzę, trzeba utrzymać.

Poza tym w Polsce i w perspektywie agonalnego stanu polskich skoków, jeśli chodzi o bazę treningową, są zdecydowanie pilniejsze wydatki i snucie jakichkolwiek rozważań o mamucie jest niewłaściwe :)

Do swojej opinii dorzucam krótkie, acz wyczerpujące studium tematu:

http://www.skijumping.pl/wiadomosci...ch-czyli-polskie-marzenia-o-skoczni-mamuciej/

W planach działaczy IV Podhalańskiego Okręgu Narciarskiego w 1934 roku pojawił się pomysł wybudowania skoczni narciarskiej na stokach Nosala. Miała pozwalać na uzyskiwanie odległości dłuższych niż 90-metrowe. Przypomnijmy, że największym obiektem tego typu na świecie była wtedy słoweńska Velikanka, a jej rekord ustanowiony przez Birgera Ruuda w tamtym czasie wynosił 92 metry. Rekordem największej polskiej skoczni, Wielkiej Krokwi, były wówczas 74 metry Stanisława Marusarza. Powód, dla którego Zakopane nie zapisało się w annałach jako miejsce ustanowienia rekordu w długości lotu na nartach był odrobinę kuriozalny. Starania napotkały na przeszkodę w postaci braku zgody na wycięcie dwunastu drzew rosnących na wybranym na budowę obiektu terenie.

Inwestycje związane z infrastrukturą sportową w II Rzeczypospolitej były realizowane dużo bardziej dynamicznie niż ma to miejsce dzisiaj. W okresie międzywojennym po sukcesach Stanisława Marusarza nastąpił prawdziwy boom na skoki narciarskie. Młodzież wprost rwała się do skokowych nart zarażona bakcylem sukcesów zakopiańczyka i jego postawy na skoczni, pełnej waleczności i brawury. Doskonale wykorzystano to zjawisko. Zaczęto masowo stawiać i remontować skocznie narciarskie. W latach 30-tych PZN dysponował ponad dwustu pięćdziesięcioma obiektami, nie licząc małych 10- czy 15 metrowych skoczni! Można więc zaryzykować stwierdzenie, że gdyby działacze z Zakopanego uzyskali zgodę na wycięcie drzew ze stoku Nosala, powstanie zakopiańskiego mamuta mogłoby faktycznie dojść do skutku.

Nie wszystkich "Nosalowe" niepowodzenia zraziło. Rok później podczas XVI Zwyczajnego Walnego Zjazdu PZN w Krakowie pułkownik Wagner pod głosowanie zgłosił wniosek związany z koniecznością budowy w Zakopanem skoczni, na której możliwe byłoby latanie na odległości dłuższe niż 140 metrów! O tym jak szalony i futurystyczny był to pomysł niech świadczy fakt, że 140 metr przeskoczono na nartach dopiero 26 lat później na skoczni mamuciej w Oberstdorfie.

O olbrzymiej skoczni narciarskiej myślano nie tylko na Podhalu, ale również i w Beskidach. W latach 50-tych pojawił się pomysł wybudowania w Szczyrku skoczni mamuciej, na której można by oddawać skoki powyżej 110 metra. Była to inicjatywa znanego i cenionego wówczas zawodnika, trenera i działacza, Antoniego Wieczorka, inicjatora budowy wielu skoczni, niespokojnego ducha Beskidów. Wieczorek był pierwszym polskim skoczkiem, który na nartach osiągnął odległość 100 metrów. Miało to miejsce w Planicy w 1948 roku. Rekord Polski poprawił potem o jeszcze jeden metr i tytuł polskiego autora najdłuższego lotu na nartach dzierżył do 1957 roku. Być może to właśnie pokonanie magicznej dla skoczka w tamtych czasach granicy zainspirowało go do rozpoczęcia dyskusji na temat budowy wielkiej skoczni w Polsce. Pierwsza wersja tego projektu przewidywała budowę szczyrkowskiego mamuta pod Przełęczą Salmopolską, a druga między małym a dużym Skrzycznem. Był to jednak zbyt śmiały pomysł jak na lata powojenne i do powstania giganta w Szczyrku w końcu nie doszło.

Kiedy po wybuchu "Małyszomanii" zaczęto poważnie myśleć o przebudowie skoczni w Wiśle Malince, co poniektórych mocno poniosła wówczas wyobraźnia. Ówczesny prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Paweł Włodarczyk, zaczął otwarcie deklarować gotowość do rozmów na temat budowy w Wiśle mamuciej skoczni narciarskiej. O zamysłach włodarza polskiej narciarskiej centrali został nawet poinformowany Walter Hofer. - Myślimy o budowie mamuta. Takie są w tej chwili tendencje w FIS, konkursy na mamutach mają trafić do programu igrzysk. Największe imprezy światowe, w tym także Puchary Świata, będą przyznawane krajom mającym skocznie K 120 i K 185. - mówił w lipcu 2003 roku w rozmowie z Dziennikiem Polskim. Pół roku później w wywiadzie udzielonemu portalowi Interia.pl dodał, że w grę wchodzi także Zakopane. - Sfera inwestycyjna trwa długo – tłumaczył - Mamy pewne propozycje, ale muszą przejść one określone procedury. Najważniejsze jest, aby nie przerywać tych inwestycji, które trwają (Wisła, Zakopane), które są nam bardzo potrzebne. Po zakończeniu tych inwestycji niejako w naturalny sposób będzie można budować skocznię do lotów narciarskich.

Rok później na skutek afer wokół Polskiego Związku Narciarskiego Włodarczyk ustąpił z funkcji prezesa PZN-u, a jego następca Apoloniusz Tajner nigdy na poważniej nie zainteresował się tym tematem. - Byłoby fajnie gdybyśmy mieli taki obiekt, ale nie wiem czy jest on aż tak bardzo potrzebny – stwierdził kilka lat temu w rozmowie z portalem Onet.pl. Próżno dziś także szukać zwolenników budowy w Polsce skoczni mamuciej również wśród naszych skoczków. - Nie mamy w Polsce skoczni do lotów i nie powinniśmy jej mieć. Lepiej wydać pieniądze na budowę lub remont kilku małych skoczni dla młodych zawodników - powiedział niedawno Maciej Kot.

Przypomnijmy, że w tej chwili na świecie znajdują się cztery czynne skocznie mamucie, w Vikersund, Planicy, Oberstdorfie i Bad Mitterndorf. Wszystkie zostały w ostatnich latach przebudowane, są nowoczesne i pozwalają na osiąganie budzących respekt odległości. Niejasna jest przyszłość skoczni w Harrachovie, o której przebudowę i reaktywację toczy się na razie bezskuteczna walka. Od kilku lat na skokową mapę świata próbuje wrócić amerykańskie Ironwood, najmniejszy z mamutów, nieczynny od ponad dwudziestu lat, Ostatnio miejscowi działacze pochwalili się dofinansowaniem w wysokości 125.000 dolarów z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale do rozpoczęcia jakichkolwiek działań wciąż jeszcze daleko. Nic nie wskazuje na to, by do grona wyżej wymienionych miast miał dołączyć którykolwiek polski ośrodek, ale czy w sytuacji tak bardzo kulejącej bazy do podstawowego szkolenia młodych skoczków zasadny byłby chociażby powrót do debaty nad sensem budowy takiego obiektu?

Opracowano na podstawie:

Skoki narciarskie w Polsce w latach 1907-1939 - S. Zaborniak, Rzeszów-Krosno 2013
Na skoczniach Polski i świata - Stanisław Marusarz, W-wa 1974
Sprawozdanie PZN z działalności za lata 1936 i 1937,s. 146-147 - ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego.
Źródła własne
 

·
Dear Donald, Yours Ever
Joined
·
32,077 Posts
Nosal byłby idealnym miejscem. Poważnie mówię. Tam można zbudować naturalnego mamuta, na którym dałoby radę przekroczyć nawet 300 metrów (gdyby FIS pozwalał eksploatować tak wielkie obiekty).

http://podroze.onet.pl/narty/najtrudniejsze-trasy-w-polsce/eb8t9

średnie nachylenie 31,8% mówi samo za siebie
 

·
Banned
Joined
·
145 Posts
Discussion Starter · #5 ·
W istocie, obiekt nosił by nazwę Wschodniej albo Olbrzymiej Krokwi. Jeszcze Liczyrzepa. Pozostałe wzniesienia, czy to w Bieszczadach, czy to Sudetach, musiałyby mieć dobudowywaną bulę ze skocznią?
 

·
Einmal ist keinmal
Joined
·
568 Posts

·
Registered
Joined
·
3,268 Posts
Czesi mają wobec Polski dług graniczny do uregulowania od 1958 roku. Wiszą nam 368 ha ziemi. Niech oddadzą kawałek ze skocznią w Harrachowie. Wyremontujemy i będzie jak znalazł :troll:
 

·
Registered
Joined
·
559 Posts
Skocznia w Harrachowie obecnie popada w ruinę, a władze planują jej wyburzenie i udostępnienie terenu pod apartamenty. Można zatem próbować stosunkowo niewielkim kosztem wydzierżawić obiekt, niemniej wymaga on kapitalnej przebudowy, co byłoby również dość kosztowne. Samego związku na taki wydatek nie stać, a Centralny Ośrodek Sportu jeszcze niedawno miał problem z środkami na remont Wielkiej Krokwi czy zamontowanie torów lodowych na skoczni w Wiśle.
 

·
Banned
Joined
·
145 Posts
Discussion Starter · #12 ·
Kwestia dalszych manewrów. Można spróbować zainteresować tematem Centralny Ośrodek Sportu, ale kupno samej skoczni byłoby lepsze. Remontowalibyśmy praktycznie własny obiekt.
 

·
zombie process
Joined
·
2,356 Posts
Jak już rozmawiamy o S-F, to ciekawą lokalizacją byłby... Bełchatów, czyli konkretnie Góra Kamieńska. Stok narciarski już jest, dojazdu i lokalizacji lepszej w Polsce się nie da znaleźć. Nie wiem gdzie teraz kopalnia odkłada ziemię z odkrywki, ale mogłaby partycypować w kosztach no i próbować zarabiać na tej inwestycji.
 

·
Sneaky son of John
Joined
·
412 Posts
Jak już rozmawiamy o S-F, to ciekawą lokalizacją byłby... Bełchatów, czyli konkretnie Góra Kamieńska. Stok narciarski już jest, dojazdu i lokalizacji lepszej w Polsce się nie da znaleźć. Nie wiem gdzie teraz kopalnia odkłada ziemię z odkrywki, ale mogłaby partycypować w kosztach no i próbować zarabiać na tej inwestycji.
Prędzej zaleją odkrywkę wodą :troll: tzn. wiem, że PGE ma faktycznie takie plany po wyczerpaniu odkrywki, ale wątpię, czy to faktycznie nastąpi w planowanym terminie.
A co do mamuta - może faktycznie odkupimy skocznię w Harrachovie, wyremonutjemy i postawimy u nas.
W takich Kielcach na przykład. W końcu tam zawsze ponoć piździ.
 

·
Registered
Joined
·
19,869 Posts
1 - 20 of 28 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.
Top