SkyscraperCity banner

10161 - 10180 of 10250 Posts

·
Registered
Joined
·
287 Posts
[Pomysł]
Zainstalować szlabany przy każdym semaforze, jak na bramkach autostradowych.
Wyłamanie takiej rogatki uruchamiałoby RS.
[/Pomysł]
A dlaczego nie, jak kierowcom - kamera, rejestrator i "płacimy panie maszynista"?.
Wg taryfikatora, oczywiście.
 

·
Registered
Joined
·
408 Posts
Czy w ogóle, a jak tak to kiedy możemy się spodziewać raportu komisji z wykolejenia Siemensa udającego się na testy na E65? Chodzi o wjazd na linię na wysokości wiaduktu nad Radzymińską
 

·
Registered
Joined
·
810 Posts
Ilość bzdur i kłamstw w tym tekście przekracza wszelkie dopuszczalne normy przyzwoitości.
z punktu widzenia merytoryki ten tekst jest bardzo słaby, myli podstawowe pojęcia. Ale ten tekst ma za zadnie pokazać tragiczną historię człowieka. Historię i tragedię która nie rozpoczęła się od katastrofy ale już dużo wcześniej, a katastrofa była tylko następstwami wcześniejszych działań. Pokazuje historię człowieka, który nie radził sobie psychicznie z pracą w takim miejscu, popełniał błędy a mimo to jego przełożeni nie widzieli problemu. Człowieka który przeszedł załamanie psychiczne który wylądował w psychiatryku. Człowieka który poniósł konsekwencje tego wszystkiego, ale tylko on nikt inny. I oto chodzi w tym tekście o pokazanie tego, jak wygląda życie tego człowieka.
 

·
Registered
Joined
·
20,357 Posts
Nie pomogą w opisaniu problemów tego człowieka piramidalne brednie o zbiciu szybki i gonieniu za pociągiem ze śrubokrętem (czy tam bez śrubokręta).
 

·
Registered
Joined
·
7,588 Posts
Generalnie tendencja jest taka, by wsadzić do pierdla osobę na końcu łańcucha, a stosem dupochronów ochronić wszystkich wyżej.
Żeby nie było przez wiele lat byłem odpowiedzialny za pracę kilku osób "poniżej" i wiem, że odpowiedzialność za ich działania była moim problemem. Ale to był sektor prywatny i kary za niewywiązanie się z realizacji zadań na czas i zakres.
W dużych korporacjach, a szczególnie państwowych zauważa się tendencję do "obudowania sobie tyłka stosem papierów", by zepchnąć odpowiedzialność z siebie. Można to uzasadnić porządnie robioną analizą ryzyka, przy czym jedynym preferowanym środkiem zmniejszenia zagrożenia jest jego delegacja. A jak wiadomo rozwój jest silnie związany z podejmowaniem ryzyka i odpowiednim prowadzeniu nadzoru.
W przypadku tych Szczekocin zwalono na osobę na końcu łańcucha zbyt dużo i facet tego nie dźwignął. Trzeba brać pod uwagę, że osoby na niskim poziomie piramidy Masłowa myślą przede wszystkim o konieczności zapewnienia utrzymania swojej rodzinie i pozostawienie ich ze zbyt dużą ilością problemów może skutkować katastrofą. Ale kto by się tym przejmował. Badania psychiatryczne aktualne miał, szkolenia miał - a więc wszystko gra. Nie wychwycono, że człowiek zaczyna się mylić, że może potrzebuje odpoczynku. Ten jego urlop kosztowałby znacznie mniej niż skutki, które powstały. Ale wygląda na to, że analiza ryzyka wykazała, że "jakoś to będzie" i stało się to, co musiało stać tu lub gdzieś w innym podobnym miejscu, gdzie pracuje człowiek w podobnym stanie. Póki to na człowieku spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo ruchu, jego predyspozycje muszą być brane pod uwagę.
Podobnie jak kierowca TIRa, autobusu, maszynista pociągu musi mieć prawo odmówienia pracy, gdy nie jest pewny, że da radę. A że jest inaczej, to skutki wychodzą od czasu do czasu. A te, które nie wychodzą to dzięki innym ludziom, którzy są czujni i potrafią sytuację uratować. W Szczekocinach maszynista Regio też miał szansę uratować sytuację, ale tego nie zrobił i przypłacił to życiem.
 

·
Registered
Joined
·
20,357 Posts
Najbardziej mnie martwi, że Polak i po szkodzie głupi. Przypadek opisany ostatnio pokazuje, że wszystko jest identycznie jak było - rutynowe odruchowe kasowanie alarmów bez próby zrozumienia, "co tam się wyświetliło", rutynowe przełamywanie zabezpieczeń, nieogarnięcie interfejsu urządzeń srk...
 

·
Registered
Joined
·
277 Posts
Możesz rozwinąć? Bo sam nie wiem co myśleć o tym tekście.
Zanim rozwinę: to jest stek bzdur, rzeczy zmyślonych i niepotwierdzonych plotek.

"N., dróżnik z powołania, niemal trzy dekady zawiadował kolejowym ruchem na sennych stacyjkach w Kieleckiem. "
Powołanie dopisała sobie autorka, podobnie jak trzy dekady i senne stacyjki oraz "Kieleckie". Radio Erewań.

"Równo dobę przed tamtą katastrofą – dla Polski narodową, dla niej prywatną – N. skierował do stacji Psary skład na Koniecpol. Tylko Najświętsza Panienka – wierzy Krystyna – nie dopuściła do nieszczęścia. W ostatniej chwili cofnięto Psary z powrotem na stacyjkę N. w Starzynach. "
Dobrze wiemy jak wyglądał incydent z 2 marca. Zagrożeniem dla bezpieczeństwa pasażerów nie było wysłanie "Stoczniowca" do Psar, bo to odbywało się na normalny sygnał, na ułożoną drogę przebiegu i poprawnie ustawioną blokadę liniową. Zagrożeniem było cofanie bez informowania o tym ISDR Sprowa i wyjazd do Koniecpola bez włączonej blokady liniowej, na S1 na semaforze, bez rozkazu, bez niczego.

"Przełożeni przybyli z interwencją. Zaprotokołowali, iż steruje on ruchem rażąco chaotycznie, numery kursów zapisuje niechlujnie, a nade wszystko nie zna rozkładu jazdy. Ponieważ badania psychiatryczne N. nie straciły ważności, pomyłkę Psar z Koniecpolem uznano za incydent, nie odsuwając go z posterunku. "
Bzdura, patrz wyżej. Nie było żadnej interwencji, bo incydent został zatuszowany przez dyżurnych i dyspozytora.

"Z melancholii wyrwał N. sygnał w dyżurce, iż „Brzechwa” z „Matejką” zmierzają prosto na siebie. Rozbił zaplombowaną gablotę z narzędziami, aby ręcznie przestawić zwrotnicę. "
To autorka sobie wymyśliła.

"Lecz na torach zorientował się, że zapomniał śrubokrętu. Wrócił do dyżurki i zamiast włączyć przycisk alarm, znieruchomiał. "
Śrubokrętu? Alarm? Znieruchomiał? Acha...

"Tymczasem na drugim krańcu odcinka, w stacyjce Sprowa, siedziała rozproszona Jolanta S. "
Nie rozproszona, tylko bez odpowiednich szkoleń i autoryzacji na posterunek. Nie ona jedna zresztą.

"Równo pół roku przesypia na oddziale, nie przebierając się nawet z piżamy, a Krystyna dyżuruje z dziećmi na zmiany, próbując wybudzić N. z letargu "
Nie jest to prawdą.

"S., wracająca z konferencji tłumaczka migowa, wyszła na korytarz pomachać wysiadającemu koledze, kiedy urwało jej nogę. "
Kolega wysiadał w biegu na zlikwidowanym peronie w Szczekocinach?

"C., żona maszynisty z „Brzechwy”, który wychodząc z domu, zamknął za sobą drzwi na całe życie, miejsce jego śmierci odwiedza z osieroconymi dziećmi dwa razy w roku. "
Nie wiem czy "C." to nazwisko, bo maszyniści nazywali się Cieślak i Pustoła. Jeden i drugi miał tylko po jednym synu. Taki detal.

"Teraz przez kilka następnych miesięcy będzie chodzić do pracy bez obaw o to, czy N. przypadkiem nie pokwituje u listonosza wezwania na kolejną rozprawę. "
Biorąc pod uwagę datę tekstu, to od dawna nie mogły przychodzić żadne wezwania, bo prawomocny wyrok już został wydany. Zresztą chyba w okolicach publikacji tekstu oboje skazanych już było w więzieniu.

"Po południu jak zwykle pojedzie do N. w odwiedziny i pokonawszy 80 km pekaesem z przesiadką "
Życzę powodzenia w dojeździe "PKSem" ze Szczekocin do Lublińca.

"Wysokie sądy kolejnych instancji nie mogą doprowadzić przed siebie pogrążonego w katatonii N., by wymierzyć mu karę."
Mogą. Andrzej N. stawił się na pierwszej rozprawie, dostał przepustkę ze szpitala. Potem jego obecność nie była obowiązkowa.

"Jolancie S. ze Sprowej zasądzono tylko 3,5 roku za chwilową utratę zdrowego rozsądku. "
Bluzgi pod adresem autorki cisną mi się na usta po przeczytaniu tego zdania. Skoro "chwilowo utraciła zdrowy rozsądek", to dlaczego inni dyżurni zeznali w sądzie że postąpiliby tak samo (patrz uzasadnienie wyroku pierwszej instancji)? Dlaczego wprowadzono zmiany w instrukcjach, zmieniające sposób interpretacji symboli blokady Eap?

"Więc nad psychiką N. od siedmiu lat pochylają się ci sami biegli z Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublińcu. Będący za anulowaniem kary diagnozują silną postawę autodestrukcyjną, która prawdopodobnie w zakładzie zamkniętym jeszcze się zaostrzy, oraz nastawienie rezygnacyjne objawiające się poczuciem niskiej wartości i winy. "
Bzdury. Biegli już w pierwszej instancji powiedzieli jasno że jak najbardziej może odbywać karę, ale w warunkach zakładu leczniczego.

"Za pośrednictwem Krystyny zżył się z milczącym oskarżonym. Nieprofesjonalnie, można powiedzieć. Poznali się na tyle dobrze, że – podobnie jak ona – nie wyobraża sobie, by kilka następnych lat N. spędził odgrodzony od rodziny kratami. Bezskutecznie wnosi o uniewinnienie, apelując do wysokiego sądu o litość, gdyż człowieka sprzed katastrofy już nie ma. "
Mecenas Pospiech to mógłby z czystej przyzwoitości zamknąć gębę, bo wizerunek jaki sobie tutaj kreuje nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Dziś już Andrzej N. ma innego pełnomocnika i niech to posłuży za komentarz do tej sprawy.

Sorry, jest to najgorszy tekst na temat tej katastrofy jaki powstał. Bo oprócz bzdur nieudolnie próbuje grać na emocjach.

Przypadek opisany ostatnio pokazuje, że wszystko jest identycznie jak było - rutynowe odruchowe kasowanie alarmów bez próby zrozumienia, "co tam się wyświetliło", rutynowe przełamywanie zabezpieczeń, nieogarnięcie interfejsu urządzeń srk...
Nie ma czegoś takiego jak "odruchowe kasowanie alarmów". Żeby podjąć próbę zrozumienia ich, trzeba mieć jakieś szkolenie w tym zakresie. Albo przynajmniej instrukcje. Albo chociaż aktualny regulamin techniczny. Tak samo żeby ogarniać interfejs USRK trzeba być w tym zakresie przeszkolonym, a sam interfejs musi mieć odpowiednią dokumentację i spełniać określone wytyczne.
No ale dużo trudniej opisać szczegółowo nieprawidłowości w szkoleniu i odbiorach urządzeń niż zacytować po raz n-ty dialog o "strzałce na popielato"...
 

·
Registered
Joined
·
20,357 Posts
Nie ma czegoś takiego jak "odruchowe kasowanie alarmów".
W jakim sensie nie ma, skoro właśnie to robią?
Żeby podjąć próbę zrozumienia ich, trzeba mieć jakieś szkolenie w tym zakresie. Albo przynajmniej instrukcje. Albo chociaż aktualny regulamin techniczny. Tak samo żeby ogarniać interfejs USRK trzeba być w tym zakresie przeszkolonym, a sam interfejs musi mieć odpowiednią dokumentację i spełniać określone wytyczne.
No ale dużo trudniej opisać szczegółowo nieprawidłowości w szkoleniu i odbiorach urządzeń niż zacytować po raz n-ty dialog o "strzałce na popielato"...
Wypadki i incydenty dowodzą, że szkolenie zawiodło. Prawda jest taka, że dyżurni nie rozumieją wyświetlanych informacji i bez zastanowienia alarmy kasują i bez zastanowienia podają Sz albo rozkazy.
 

·
Registered
Joined
·
810 Posts
"Po południu jak zwykle pojedzie do N. w odwiedziny i pokonawszy 80 km pekaesem z przesiadką "
Życzę powodzenia w dojeździe "PKSem" ze Szczekocin do Lublińca.
Może dziś to jest trudne (nie sprawdzałem dawno rozkładów), ale kilka lat temu było to wykonalne, z Szczekocin PKS-em czy busem do Częstochowy i przesiadka na autobus do Lublińca. Fakt, że wykonać taką wycieczkę popołudniu po pracy i wrócić tego samego dnia to nie wykonalne.
 

·
Registered
Joined
·
287 Posts
Nie ma czegoś takiego jak "odruchowe kasowanie alarmów". Żeby podjąć próbę zrozumienia ich, trzeba mieć jakieś szkolenie w tym zakresie.
Może nie "odruchowe", a rutynowe - na jedno wychodzi.
Pamiętasz rozmowę z przełomu września i października?
Wpadnij do Wlkp. Zobaczysz, jak jest. Zupełnie on line i in vivo.
 
10161 - 10180 of 10250 Posts
Top