SkyscraperCity banner

2321 - 2340 of 2391 Posts

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,321
^^
Też Routledge 2020

Fajnie: Kraków, Budapeszt i Praga:) Tzn. w jednym zdaniu.

 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,322
Rektor Akademii Muzycznej: konkursem architektonicznym na kampus zajmą się nowe władze uczelni

Aleksander Gurgul
10 lipca 2020 | 17:53

Projekt Akademii Muzycznej w Krakowie. Zwycięska praca Gehry Partners - LLP.

Projekt Akademii Muzycznej w Krakowie. Zwycięska praca Gehry Partners - LLP. (JAKUB PORZYCKI)

- Polskie przepisy nie pozwalają nam zapłacić takiej kwoty, jaką zażyczył sobie Frank Gehry za projekt nowego kampusu Akademii Muzycznej na Grzegórzkach - powiedział "Wyborczej" rektor prof. Stanisław Krawczyński. Jedynym rozwiązaniem w obecnej sytuacji jest ogłoszenie nowego konkursu architektonicznego. Rektor otrzymał zapewnienie od ministerstwa, że pieniądze na kampus się znajdą.
O tym, że Akademia Muzyczna zawiesiła negocjacje z biurem słynnego amerykańskiego architekta Franka Gehry "Wyborcza" poinformowała jako pierwsza w czwartek. Taką informację otrzymaliśmy z Ministerstwa kultury, które ma sfinansować budowę kampusu uczelni na Grzegórzkach. "Podczas wspólnego spotkania władz uczelni i Gehry Partners LLP strona amerykańska poinformowała o swojej propozycji, która czterokrotnie przekraczała pierwotną kwotę, zapewniając jednocześnie, że sama podejmie trud znalezienia sumy ponad wstępnie umówioną.

Koncepcja Franka Gehrego nowego kampusu Akademii Muzycznej na Grzegórzkach
Czytaj także:

Projekt Franka Gehry za drogi. Akademia Muzyczna w Krakowie musi urządzić nowy konkurs na swój kampus

Jednocześnie Akademia Muzyczna otrzymała opinię wystawioną przez Prokuratorię Generalną, z której jednoznacznie wynikało, że uczelnia nie może na projekt wydać kwoty większej od podanej w regulaminie konkursu. Ponieważ negocjacje ze stroną amerykańską nie przyniosły rezultatu, jedyną słuszną decyzją jest ponowne rozpisanie konkursu" - poinformował nas resort kultury w mailu.
Propozycja wynagrodzenia
"Wyborcza" poprosiła o odniesienie się do tego faktu rektora Akademii Muzycznej, prof. Stanisława Krawczyńskiego. Rektor zaznaczył na wstępie, że wszystkim na uczelni wydawało się, że skoro biuro Gehry Partners LLP zaakceptowało regulamin konkursu, w tym zakres wynagrodzenia, to jednocześnie oznaczało, że akceptuje wszystkie jego zapisy. Tak się jednak nie stało, bo amerykańscy architekci zwrócili się już po konkursie z własną propozycją wynagrodzenia.
Jak udało nam się ustalić, wynagrodzenie, jakie zaproponowali za zrobienie projektu, wynosiła około 20 mln zł, podczas gdy regulamin konkursu wyraźnie wskazywał, że kwota może wynosić maksymalnie 5 proc. inwestycji (szacowanej wtedy na 160 mln zł), czyli około 8 mln zł.

Projekt Akademii Muzycznej w Krakowie. Zwycięska praca Gehry Partners - LLP.
Czytaj także:

Światowej sławy architekt zaprojektuje Akademię Muzyczną w Krakowie

- Po konkursie zaczęliśmy rozmyślać, jak sprostać wymaganiom strony amerykańskiej. Ale polskie przepisy prawa nie pozwalają zapłacić takiej kwoty, jaką zażądał Frank Gehry. Próbowaliśmy negocjować, używając jako argumentu właśnie regulaminu konkursu. Nie udało się dojść do porozumienia. Stąd wydaje się, że jedynym sensownym wyjściem będzie ogłoszenie nowego konkursu architektonicznego - stwierdził Krawczyński w rozmowie z "Wyborczą". I dodał, że decyzję w tej sprawie podejmą już nowe władze uczelni jesienią. Nowym rektorem AM przed kilkoma dniami został bowiem prof. Wojciech Widłak. Ten już zapowiedział w rozmowie z Radiem Kraków, że jednym z celów, jaki sobie wyznacza, jest właśnie poprawa warunków lokalowych uczelni. - Akademia Muzyczna ma dramatyczne warunki lokalowe, z którymi się borykamy od wielu lat. I na tym chciałbym skupić swoje działania, aby ten impas związany z budową nowej siedziby został przełamany - powiedział na antenie lokalnej rozgłośni.
Druga nagroda w konkursie
Prof. Krawczyńskiego zapytaliśmy też, dlaczego uczelnia nie może realizować projektu, który zdobył drugą nagrodę w konkursie (koncepcja autorstwa krakowskich architektów: Elżbieta Hellstein, Tomasz Janus, Maciej Kiewel, Mariusz Pawlus)?

- Regulamin nie przewidywał, aby praca, która zajęła drugie miejsce, mogła być wykorzystana, a nam nie wolno zmieniać reguł w trakcie gry - stwierdził w odpowiedzi prof. Krawczyński. Wtedy dopytaliśmy go, czy uczelnia mogła wykonanie projektu na podstawie zwycięskiej pracy Gehry'ego zlecić komuś innemu?

- Było to brane pod uwagę. Rozpatrywaliśmy, aby to polska firma wykonała projekt. Ale mogło się to stać tylko pod jednym warunkiem - że zostaną nam przekazane prawa autorskie do koncepcji. Amerykanie stwierdzili niestety, że nie są w stanie nam ich przekazać - odparł obecny rektor Akademii Muzycznej. Zaznaczył przy tym, że uczelnia mogła podjąć próbę na własną rękę przejąć prawa autorskie, ale najpewniej skończyłoby się to w sądzie, a potencjalnie także wybuchem międzynarodowego skandalu.
Działki na Grzegórzkach
Co w takim razie dalej będzie z działkami na Grzegórzkach, które Akademia przejęła od wojska, a na których właśnie powstać miał kampus? Prof. Krawczyński przypomniał w rozmowie z "Wyborczą", że uczelnia ma pisemne oświadczenie ministra kultury, w którym przeczytać można, że resort podejmie starania o umieszczenie tej inwestycji w wieloletnim planie finansowym państwa. - Inwestycja nie została zdjęta z planu, ale może przesunąć się w czasie - uważa prof. Krawczyński. I dodaje, że Ministerstwo Kultury planuje zarezerwować na ten cel 192 mln zł.

Na koniec rozmowy rektor Akademii Muzycznej wyraża ubolewanie z sytuacji, w jakiej znalazła się inwestycja na Grzegórzkach. - Robiliśmy wszystko, by uratować ten wspaniały projekt na miarę XXI wieku pod względem wartości architektonicznej. Projekt Gehry'ego jest wybitny, a użytkowo genialnie rozwiązywał wszelkie sprawy uczelni, w dodatku uwzględniał przepiękną salę koncertową. Można się nim było wyłącznie zachwycać - uważa prof. Krawczyński.

Na otarcie łez Akademia Muzyczna kupi od gminy kamienicę po wygaszonym gimnazjum przy ul. Potebni 7 w Starym Podgórzu. Radni miejscy zgodzili się, by dać uczelni upust - 60 proc., przez co jej cena stopnia z początkowych 9,95 mln zł do 3,98 mln zł.
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,323

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,324 (Edited)
^^Kara za separatyzm. Gdyby przynajmniej dogadali się z filharmonią wojewódzką...
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,325 (Edited)
Nie chcemy getta muzycznego
REDAKCJA
2 lutego 2007



Pieniądze na budowę można wpłacać na konta: BPH SA 37 1060 0076 0000 3200 0047 2914 albo PKO BP 33 1020 2892 0000 5502 0157 3732.

- mówią ANNA WOŹNIAKOWSKA i profesor ADAM WALACIŃSKI, recenzenci "Dziennika Polskiego"
-Janusz Sepioł, pełnomocnik prezydenta miasta dospraw kultury powiedział, że wCichym Kąciku powstanie jeden obiekt będący centrum muzycznym dla trzech orkiestr: Filharmonii Krakowskiej, Capelli Cracoviensis iSinfonietty Cracovii. Czy to dobry pomysł?
Anna Woźniakowska: - Dobrze, że urzędnicy miejscy zaczynają myśleć o sytuacji lokalowej krakowskich zespołów muzycznych, bo żadna z naszych orkiestr nie ma swojego lokum. Wcześniej czy później po gmach filharmonii zgłosi się jej prawowity właściciel -**czyli krakowska kuria.
Anna Woźniakowska: - Capella Cracoviensis gnieździ się w Sali Błękitnej w budynku Filharmonii Krakowskiej, zaś Sinfonietta Cracovia pracuje w Dworku Białoprądnickim. Mimo to budowanie wielkiego molocha dla trzech instytucji nie jest dobrym pomysłem. Nie chodzi przecież jedynie o budowę sali koncertowej, tylko o stworzenie miejsc pracy dla trzech orkiestr i dwóch chórów, nie licząc chłopięcego, czyli dla ponad 350 osób. W jednym gmachu muszą się zmieścić nie tylko sale koncertowe, ale także sale prób, garderoby itd. Tak wielki obiekt zmieni Cichy Kącik. -Według planu zagospodarowania przestrzeni wCichym Kąciku miała jednak powstać sala koncertowa, będąca tylko siedzibą Capelli Cracoviensis.
Anna Woźniakowska: - Projekt, który dla Capelli Cracoviensis stworzył prof. Seruga wyczerpuje całą przestrzeń, jaka przeznaczona jest do zabudowy. Ten plan bardzo ściśle określa wielkość gmachu. Istnieją przecież obostrzenia zarówno krajobrazowe (bo budynek nie może wystawać poza zieleń tam istniejącą), jak i techniczne (ponieważ zbyt podmokły teren nie pozwala na głębokie fundamentowanie).
Adam Walaciński: - Doceniam troskę o miejsce działania zespołów muzycznych w Krakowie, ale projekt budowy molocha wywołuje we mnie ogromne wątpliwości. Taki budynek musiałby mieć ogromną kubaturę, oprócz sal koncertowych musiałyby się w nim znajdować: pomieszczenia dla administracji, garderoby, przechowalnie instrumentów, biblioteka nutowa itd. Może komuś, kto myślał o budowie czegoś tak wielkiego w Cichym Kąciku, przyświecała idea wzniesienia za miastem kompleksu, wzorem paryskiego, Cite de la Musique.
-Paryż ma jednak jeszcze pozatym kilka słynnych, historycznych sal koncertowych w**centrum miasta.
Adam Walaciński: - Oczywiście. A dla Krakowa byłyby one właściwie jedyne. Poza tym trudno porównywać komunikację paryską do krakowskiej. Tam jest metro, dzięki któremu w kilkanaście minut jesteśmy na obrzeżach miasta, zaś do Cichego Kącika mamy jedną linię tramwajową. -WNiemczech też istnieją takie wspólne centra muzyczne.
Adam Walaciński: - Nie przenośmy doświadczeń z innych krajów. Niemieckie centra muzyczne budowane są na ogół w mniejszych ośrodkach, a niemieckie instytucje muzyczne są dużo lepiej finansowane niż nasze. Poza tym Cichy Kącik nie nadaje się pod tak wielką inwestycję, natomiast bardzo dobrze komponuje się tam siedziba Capelli Cracoviensis, bardziej kameralna, niezbyt wysoka, co pokazuje symulacja komputerowa tego projektu. -Miały być dwie sale: jednanaokoło tysiąc idruga nadwieście miejsc, które byłyby także wykorzystywane doprób oraz w**których mieściłoby się studio nagrań.
Adam Walaciński: - Obawiam się, że wśród urzędników nad zdrowym rozsądkiem mogą odgrywać rolę względy ambicjonalne, polityczne. Budowa może się stać tematem rozgrywek, a sprawy ważne zejdą na plan dalszy. Dlatego apeluję, aby odwoływać się do rozsądku i aby zastanowić się, czy w ogóle warto połączyć trzy instytucje pod jednym dachem.
Anna Woźniakowska: - Według mnie łączenie wszystkich orkiestr nie ma sensu.
-**Dlaczego?
Adam Walaciński: - W młodości grałem w orkiestrze radiowej, która, niestety, przestała istnieć. Zespół ten pracował w gmachu Filharmonii Krakowskiej, ale administracja mieściła się przy ul. Wiślnej, a dział finansowy przy ul. Wróblewskiego. Rożnych konfliktów między dyrekcjami obu instytucji było sporo. A ile jest konfliktów pomiędzy dyrekcjami Teatru im. Juliusza Słowackiego a Opery Krakowskiej z powodu użytkowania tego samego gmachu! Dlatego nie warto wiązać trzech instytucji jedną siedzibą. To przejaw gigantomanii, w pewien sposób powrót do minionej epoki, w której istniało wiele takich pomysłów. Przypomnę choćby sprzed wielu lat plan zbudowania ośrodka dla wszystkich krakowskich szkół artystycznych. -Ico się z**nim stało?
Anna Woźniakowska: - Położono nawet na Zakrzówku kamień węgielny. Ale nic nie powstało. Okazało się, że głównym powodem zaniechania inwestycji były obawy rektorów poszczególnych uczelni. Bali się, że moloch z jednym rektorem na czele spowoduje, iż poszczególne uczelnie stracą swoją autonomię. To samo może się stać z orkiestrami.
Adam Walaciński: - Te obawy nie były jedynym powodem, bo zadziałał też "niedowład inwestycyjny", ale problem autonomii i zarządzania jest istotny. Ważne pytanie: kto będzie gospodarzem takiego wspólnego budynku? A kto sublokatorem? Za czyje pieniądze zostanie naprawiona przysłowiowa dziura w dachu?
Anna Woźniakowska: - Za pieniądze marszałka, bo filharmonia jest przez niego finansowana? Czy za pieniądze prezydenta miasta, bo pozostałe orkiestry są miejskie?
-Budowa wCichym Kąciku sali dla Capelli Cracoviensis jest pomysłem Stanisława Gałońskiego. On odlat walczy otę ideę, zbiera pieniądze.Ma już projekt, ziemię, którą otrzymał uchwałą odpoprzedniej Rady Miasta ipozwolenie nabudowę. Zprasy dowiaduje się jednak, że pełnomocnik prezydenta ma inne plany.
Anna Woźniakowska: - To przykre. Istnieje pomysł Stanisława Gałońskiego, który dla jego realizacji poświęca czas i energię, zdobywa poparcie społeczne i pieniądze, przekonuje Radę Miasta, która decyduje się na ten cel przekazać ziemię. Chce zbudować salę, która będzie służyć miastu i która będzie własnością miasta. I nagle pojawia się urzędnik, który przejmuje ideę i postanawia ją zmodyfikować. -Stanisław Gałoński zbiera przecież pieniądze nabudowę sali Capelli Cracoviensis, a**nie Filharmonii Krakowskiej.
Adam Walaciński: - Fundacja Capelli Cracoviensis angażowała polskich i zagranicznych artystów, którzy swoje honoraria przekazywali na budowę siedziby Capelli Cracoviensis, a nie innych instytucji. Powiedzmy jeszcze o wielkiej rzeszy anonimowych darczyńców, którzy od kilkunastu lat, miesiąc w miesiąc, przesyłają kwoty na konto Fundacji Capelli Cracoviensis. To są już prawne umocowania i przestrzegałbym przed przekazaniem tych pieniędzy na inny cel. -Amoże pełnomocnikowi Januszowi Sepiołowi chodzi oto, aby nic nie powstało wCichym Kąciku? Bo dyskusja ozmianie przeznaczenia ziemi wsprawie, której decyzje dawno już zostały podjęte, spowoduje zatrzymanie budowy, która mogłaby ruszyć od**razu?
Anna Woźniakowska: - Tego się obawiam. W latach 70. przy rondzie Grunwaldzkim miała powstać opera. Istniał już piękny projekt. I pewnie gmach by dawno istniał, gdyby nie pojawił się ktoś, kto uznał, że trzeba tam wznieść centrum muzyczne, w którym siedzibę znalazłaby także filharmonia. I wszystko upadło. Teraz powstanie tam centrum kongresowe, a więc budowla komercyjna. Boję się, że z budową w Cichym Kąciku może być podobnie. Przykro mi, że pełnomocnik prezydenta, który powinien stać na straży prawa, mówi, że trzeba się zastanowić, jak odebrać grunt Fundacji Capelli Cracoviensis. To chyba nie tak! Proponowałabym, aby urzędnicy pomogli Stanisławowi Gałońskiemu i by powstała sala Capelli Cracoviensis. A filharmonię zbudujmy gdzie indziej. Nie twórzmy getta muzycznego!
Adam Walaciński: - Boję się, że w budowie molocha w Cichym Kąciku dla trzech instytucji zostaną utopione ogromne środki finansowe, a potem i tak się wszystko wynajmie prywatnej instytucji, która zagospodaruje całość.
Anna Woźniakowska: - A my nadal nie będziemy mieli sali koncertowej.
Adam Walacińki: - Budowa takiego molocha zajmie duży teren. A gdzie zostanie zlokalizowany wielki parking? Na Błoniach?
-Nie jest to argument, Panie Profesorze, gdyż zachwilę będziemy mieli nową Operę Krakowską nie tylko bez parkingu dla publiczności, ale i**bez dojazdu. Jak widać potrzeby publiczności nie są istotne dla włodarzy naszego regionu.
Adam Walaciński: - Dlaczego dyrekcje supermarketów wiedzą, że potrzebny jest dojazd i parking? -Bo zależy im naodwiedzających, czyli na**pieniądzach. Urzędnikom chyba nie!
Anna Woźniakowska: - Problem polega na tym, że decydują ludzie, którzy chyba zbyt mało znają materię instytucji muzycznych. -Zostanę nachwilę adwokatem diabła iprzekornie stwierdzę, że może jednak budowa jednego molocha ma sens, bo Filharmonia Krakowska koncertuje dwa razy wtygodniu, aprzez wakacje wcale, Capella Cracoviensis trzy razy wmiesiącu, aSinfonietta Cracovia zaledwie raz wmiesiącu. Może właśnie trzy instytucje przy**jednej wielkiej sali koncertowej zapewniłyby jej pełne wykorzystanie?
Anna Woźniakowska: - Sala filharmonii pół dnia służy jako sala prób, a w wolne wieczory jest wykorzystywana także przez inne instytucje. Tam bez przerwy coś się dzieje. Cierpimy na brak sal koncertowych, więc jeżeli powstanie ich kilka, to na pewno będą w pełni wykorzystywane. Dlatego zamiast jednego molocha byłoby nawet lepiej w Cichym Kąciku wybudować siedziby trzech instytucji i stworzyć coś w rodzaju parku muzyki. Ale na to potrzebny jest o wiele większy teren niż ten, którym dysponuje Stanisław Gałoński. Tak więc trzy gmachy, a nie jeden, w których będą się kotłować trzy instytucje.
Adam Walaciński: - Lepiej zastanowić się wcześniej niż popełnić błędy. Wszyscy popieramy ideę budowy sal koncertowych, bo są one w naszym mieście bardzo potrzebne. Ale nie chcemy molocha, który tylko będzie generował konflikty.
Anna Woźniakowska: - A konflikty mogą zaowocować likwidacją którejś z orkiestr. Czy tego chcemy?
Rozmawiała:**
AGNIESZKA MALATYŃSKA-STANKIEWICZ

Ciekawie poczytać...
nie warto wiązać trzech instytucji jedną siedzibą. To przejaw gigantomanii, w pewien sposób powrót do minionej epoki, w której istniało wiele takich pomysłów. Przypomnę choćby sprzed wielu lat plan zbudowania ośrodka dla wszystkich krakowskich szkół artystycznych. -Ico się z**nim stało?
Anna Woźniakowska: - Położono nawet na Zakrzówku kamień węgielny. Ale nic nie powstało. Okazało się, że głównym powodem zaniechania inwestycji były obawy rektorów poszczególnych uczelni. Bali się, że moloch z jednym rektorem na czele spowoduje, iż poszczególne uczelnie stracą swoją autonomię.
Anna Woźniakowska: - Tego się obawiam. W latach 70. przy rondzie Grunwaldzkim miała powstać opera. Istniał już piękny projekt. I pewnie gmach by dawno istniał, gdyby nie pojawił się ktoś, kto uznał, że trzeba tam wznieść centrum muzyczne, w którym siedzibę znalazłaby także filharmonia. I wszystko upadło.
lol

Pytanie, na co teraz będzie zbierał Gałoński...;) Ale działka zwrócona, i to z sukcesem.
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,326 (Edited)

·
Registered
Joined
·
885 Posts
Filharmonia pasowalaby w miejscu Hotelu Forum, tyle ze obecnie nie jestesmy w stanie jako miasto i wojewodztwo wylonic finalisty konkursu architektonicznego, a co dopiero zrobic jeszcze krok wstecz w calej procedurze poprzez wykup terenow i obiektu
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,329

Część radnych widzi wiele wątpliwości w sprzedaży tego budynku z 60-procentową bonifikatą. Radni zauważają, podobnie jak urzędnicy Wydziału Edukacji, że budynek ten w przyszłości może być wykorzystany jako cześć Szkoły Podstawowej nr 29. Jest to związane ze wzrostem liczby mieszkańców na tym terenie, a co za tym idzie - liczbą przyszłych uczniów.
Także ten...możliwe, że kiedyś trzeba będzie odkupić. Tyle że już bez bonifikaty.
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
32,377 Posts
Jak tak dalej pójdzie to się okaże, że nie będzie żadnego "my" i po prostu jedna instytucja państwowa przekaże budynek drugiej.
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,331
IDA HAENDEL. KRÓLOWA SKRZYPIEC

To były smutne dni dla kultury światowej i polskiej. Ostatnio odeszli piękni dziewięćdziesięcioletni: Ennio Morricone (6 lipca), Marta Stebnicka (6 lipca) i parę dni wcześniej (30 czerwca) Ida Haendel, znakomita skrzypaczka ciesząca się najwyższym uznaniem, wielka dama światowej wiolinistyki, legenda muzyki klasycznej, królowa skrzypiec. Zmarła w Miami, gdzie od kilkudziesięciu lat mieszkała. I właśnie Idzie Haendel chciałam poświęcić ten felieton, bo wydaje mi się, że o niej powiedziano w Polsce zbyt mało.

Ida Haendel - fot: Anna Kaczmarz

W informacjach o jej śmierci uderzyło mnie określenie: brytyjska skrzypaczka. Oczywiście wiem, Ida Haendel miała obywatelstwo brytyjskie, mieszkała w Londynie kilkanaście lat, a potem, choć przeniosła się do Kanady miała mieszkanie w Londynie, gdzie odpoczywała w przerwach europejskich tras koncertowych. Otrzymała najwyższe brytyjskie odznaczenia m.in. królowa brytyjska nadała jej tytuł Commander of the British Empire, a książę Karol obdarował honorowym doktoratem Royal College.
Ale Ida Haendel zawsze czuła się Polką. Mówiła przepięknie po polsku do ostatnich dni, mimo, że wyjechała z ze swojego rodzinnego kraju w wieku 5 lat, by uczyć się na skrzypcach w Paryżu, a potem w Londynie. Jak się okazało później, wyjechała na stałe. Ale w domu z rodzicami i siostrą rozmawiała zawsze po polsku, mimo, że znała biegle sześć języków: rosyjski, niemiecki, angielski, francuski, hiszpański i włoski.
Zawsze powtarzała że wyjechała na naukę do Londynu dzięki stypendium rządu polskiego i że ma dług do spłacenia wobec swojej ojczyzny. I spłacała go regularnie przyjazdami do Polski: nauką wybitnych młodych skrzypków w ramach np. Zakopiańskiej Akademii Sztuki, jurorowaniem w Konkursie Wieniawskiego, w którym kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1935 roku jako 7-letnia skrzypaczka zajęła 7 miejsce, co było najwyższą lokatą polskiego uczestnika. Spłacała ten dług wobec Polski przede wszystkim koncertami, o czym zwłaszcza tu w Krakowie powinniśmy pamiętać. Bo też wielokrotnie grała na rzecz sali koncertowej, która miała powstać w Cichym Kąciku staraniem Fundacji Capella Cracoviensis. Przekazywała swoje honoraria właśnie na rzecz budowy sali.
Za każdym razem gdy przyjeżdżała do Krakowa pytała mnie: co z salą. Głupio mi było wtedy mówić, że jeszcze nic, że nasi samorządowcy nie chcą poprzeć tej idei, idei społecznej. Bo przecież na tę budowę składały się tysiące osób nie tylko muzyków, ale i melomanów.
Mam nadzieję, że prezydent Jacek Majchrowski, który ostatnio wyraził wolę budowy tej sali, nie zmarnuje tego potencjału, tej energii, tego wysiłku i starań wielu osób, w tym Idy Haendel, która zawsze apelowała: „Musimy robić, co w naszej mocy, aby jak najwięcej osób popierało sztukę, a zwłaszcza muzykę. Niestety, w obecnych czasach jest bardzo źle. Komercja zabija wszystko i prawdziwa sztuka jest w niebezpieczeństwie”.
Miała szczęście trafiła – dzięki uporowi taty – do genialnych pedagogów. Najpierw był to Carl Flesch a potem George Enescu. Ci słynni skrzypkowie dostrzegli w małej dziewczynce niezwykły talent, wręcz geniusz, dlatego zdecydowali się ją uczyć. Później zachwycił się nią Artur Rubinstein, z którym jako cudowne dziecko wykonywała koncert Beethovena. To był początek wielkiej przyjaźni.
Od chwili debiutu 14-letniej Idy Haendel, który odbył się w Londynie na koncercie promenadowym dyrygowanym przez sir Henry’ego Wooda, jej kariera była serią sukcesów odnoszonych w salach koncertowych całego świata. Skrzypaczka występowała z największymi orkiestrami światowymi pod batutą najwybitniejszych dyrygentów, a jej nagrania są przykładami idealnych wykonań.
Nicholas Kenyon z londyńskiego czasopisma „Times”, recenzując koncert skrzypcowy Elgara w wykonaniu Idy Haendel zachwycony wymieniał jej zalety: doskonałe wyczucie stylu, dbałość o szczegóły, niezwykła swoboda frazowania, wrażliwość i wnikliwość wobec dyrygowanego z dużym rozmachem dzieła.
Dość szybko Ida Haendel została nazwana przez publiczność i krytykę „Królową skrzypiec”. Ale kiedy słyszała to określenie, zawsze zaprzeczała i mówiła, że jest tylko zwykłą skrzypaczką. Kiedyś powiedziała mi: „Ja tylko służę kompozytorom i tym, którzy znają się na muzyce. Jestem jedynie instrumentem, przekaźnikiem. Robię wszystko, co w mojej mocy, aby tak było. Patrzę w nuty i wydaje mi się - wedle mojego rozumu i psychologii - że wiem, jak kompozytor chciałby, aby ten utwór brzmiał. Tak czuję, lecz, czy to prawda, tego się nie dowiem”. A potem zaczęła żartować: „Z Beethovenem, Mozartem, Brahmsem ostatnio nie rozmawiałam, ale miałam ten honor, że pan Sibelius, kilkadziesiąt lat temu lat temu, napisał list do mnie, w którym oprócz podziękowań stwierdził, że gram jego koncert właśnie tak, jak się go powinno wykonywać. Było to dla mnie największym szczęściem i honorem. Dostawałam listy od nadzwyczajnych kompozytorów angielskich Williama Waltona i Benjamina Brittena. Dziękowali mi za świetną grę.”
Mieszkała głównie w Miami na Florydzie – bo twierdziła że „lubi błękitne niebo, śpiew ptaków i palmy”, ale mieszkała też w Montrealu, czasem w Londynie. Nie zapomniała jednak nigdy o swoim mieście, gdzie się urodziła, o Chełmie Lubelskim. Zresztą w 2010 roku to miasto uhonorowało ją tytułem Honorowego Obywatela.
Pamiętam jedno z naszych spotkań, na lotnisku w Krakowie, kilkanaście lat temu. Czekałam na nią i nagle zobaczyłam ją w tłumie. Była jak rajski ptak, kolorowa, uśmiechnięta. Drobna, wręcz krucha, ale emanowała z niej niezwykła energia. Ubrana była radośnie: czerwony letni kostium w barwne plamy i jasny kapelusz ozdobiony piwoniami, przykrywający burzę ciemnych, kręconych włosów. Ach, co to był za widok. Przed sobą pchała wózek bagażowy; obok niedbale rzuconej torebki leżał stary futerał. Myślałam, że w nim znajduje się jej Stradivarius, ale okazało się, że Stradivarius został w domu a ona podróżowała ze skrzypcami Guarneriego.
Rozmowę pamiętam do dziś. To była jedna z tych ważniejszych, o życiu, o zawodzie koncertowej skrzypaczki, który czasem jest dość brutalny, o agentach koncertowych, którzy traktują artystów jak maszynki do zarabiania pieniędzy; trudno uwierzyć, że jeden z agentów ustawił jej kiedyś 100 koncertów, które miała zagrać w 4 miesiące. Rozmawiałyśmy też o jej książce „Kobieta ze skrzypcami”, która była krzykiem rozpaczy cudownego dziecka i młodej kobiety, która tkwiła po uszy w wielkiej finansowej machinie, jaką jest biznes muzyczny, biznes nie zawsze uczciwy. Tytuł książki miał brzmieć „Ja też jestem kobietą”, ale w Anglii lat 60. było to zbyt śmiałe wyznanie i wydawca się nie zgodził.
Byłam i jestem pod wrażeniem Idy Haendel, jako genialnej skrzypaczki i niezwykłego człowieka. Była ciągle pełna energii i co do dziś słychać w jej nagraniach. Ale też tej energii wiele było w jej życiu. Zawsze była zadowolona, pełna humoru, ciekawa świata i innych. Zdradziła mi też swoją metodę na długowieczność: to kolorowe sukienki, kapelusze, buty i oczywiście muzyka, która we wszystkim pomaga, która jest zawsze inspiracją.
Internet jest pełen muzyki w wykonaniu Idy Haendel. Znajdują się też tam filmy biograficzne o niej pełne doskonałych archiwalnych zdjęć. Warto posłuchać, obejrzeć i pomyśleć o Idzie Haendel, pięknym człowieku.

I cała kasa poszła na wiadomą koncepcję architektoniczną?...
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,332

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,335
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
32,377 Posts
Swego czasu przekonywano Jacka Majchrowskiego do wizji budowy dwóch małych hal (miejskiej i wojewódzkiej) zamiast jednej. Majchrowski postawił na swoim i wybudował Arenę, na co najmniej kilkanaście lat zapewniając Krakowowi największe wydarzenia w Polsce.
Jak widać teraz woli inaczej. Skutek też będzie odwrotny.
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,337 (Edited)
Tajemniczy konkurs na miejskie Centrum Muzyki w Cichym Kąciku. Wyprowadzi się m.in. Bezogródek
Aleksander Gurgul
7 sierpnia 2020 | 14:28
Konferencja prasowa prezydenta Jacka Majchrowskiego, Jerzego Muzyka oraz Katarzyny Olesiak  w sprawie Centrum Muzyki
Konferencja prasowa prezydenta Jacka Majchrowskiego, Jerzego Muzyka oraz Katarzyny Olesiak w sprawie Centrum Muzyki (Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta)

Miasto ogłasza konkurs dla architektów na projekt Centrum Muzyki w Cichym Kąciku, które będzie otoczone parkiem. Na razie inwestycja owiana jest tajemnicą. Wiadomo natomiast, że wyprowadzić się z tego terenu będą musiały wszystkie firmy, w tym inicjatywa gastronomiczna Bezogródek.

Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski nie ukrywał, że od kilku lat kwestia budowy Centrum Muzyki jest jedną z tych, które pozostały niezrealizowane. Przez to miejskie zespoły Capella Cracoviensis i Sinfonietta Cracovia pozostają bezdomne.
Plan jego budowy razem z urzędem marszałkowskim na Grzegórzkach zakończył się skandalem. Miasto wycofało się ze wspólnej inwestycji. Marszałek Małopolski twierdzi, że prezydent Krakowa zrobił to bez ustaleń. Majchrowski, że wręcz przeciwnie. Konkurs zakończył się jego unieważnieniem, a sprawa trafiła do prokuratury.
Konkurs pod opieką SARP
Bezogródek Food Truck Park
Czytaj także:
Magistrat chce budować centrum muzyki przy Błoniach. Czy Bezogródek się wyniesie? Co z zabytkowym szańcem?

Plan na Centrum Muzyki w Cichym Kąciku (wcześniej w tym miejscu obiekt chciała zbudować za pieniądze ze składek fundacja Capelli Cracoviensis) jest następujący. W przyszłym tygodniu konkurs na jego projekt ogłosi miejska spółka - Agencja Rozwoju. W piątek Majchrowski nie chciał powiedzieć wiele na temat warunków konkursu. Wiadomo, że będzie się nim opiekował SARP i że będą nagrody dla architektów. Nie wiadomo natomiast, ile konkurs będzie kosztował i w jakiej wysokości będą nagrody; jaki będzie skład konkursowego sądu.

Głównym celem konkursu jest stworzenie miejsca, w którym będą dwie sale koncertowe (na tysiąc i 300 osób) oraz sale do prób, restauracja, park otaczający centrum oraz przedszkole do edukacji artystycznej. Miejsce to ma być spójne z otoczeniem i wpisywać się w nie.
Projekt Centrum Muzyki
Czytaj także:
Kraków wycofuje się z budowy Centrum Muzyki. Marszałek całkowicie zaskoczony

Zadanie czeka więc architektów całkiem spore, bo przyszłe Centrum Muzyki powiązać będzie trzeba z widokiem na wpisane do rejestru zabytków Błonia (z Wawelem w tle) oraz Dolinę Rudawy, Wzgórze św. Bronisławy, Sikornik i kopce: Kościuszki i Piłsudskiego. Można się więc spodziewać, że architekci będą chcieli inwestycję wyposażyć w tarasy widokowe oraz miejski park, w którym trzeba będzie również uwzględnić relikty zabytkowego szańca.
Wiadomo już, że w wymaganiach dla architektów będzie górna granica kwoty, za jaką miasto zbuduje Centrum Muzyki. W piątek jednak nie dowiedzieliśmy się, jaka to kwota.
Nacisk ze środowisk muzycznych
Nie jest wykluczone, że budowa Centrum Muzyki odbędzie się w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. - Różne są warianty brane pod uwagę - skwitował pytanie prezydent Majchrowski. Nie chciał jednak na razie zdradzać szczegółów, zanim ogłoszenie o konkursie nie pojawi się w dzienniku urzędowym Unii Europejskiej. W konkursie będą mogli wziąć udział architekci z Polski, jak i zagraniczni.

- Jest duży nacisk ze środowisk muzycznych, żeby w Krakowie wybudować prawdziwą salę koncertową - mówił w piątek Majchrowski. Kiedy dziennikarze zwrócili mu uwagę, że jest Centrum Kongresowe ICE, prezydent Krakowa odparł, że w Cichym Kąciku powstanie obiekt o znacznie lepszej akustyce, takiej, jakiej wymaga sala koncertowa dla muzyki poważnej i klasycznej z prawdziwego zdarzenia.
W piątek podkreślano przy tym, że nie tylko takie rodzaje zespołów będą mogły w nim koncertować. Katarzyna Olesiak, dyrektor wydziału kultury stwierdziła nawet, że już dziś zaprasza do Centrum Muzyki zespół Filharmonii Krakowskiej, czyli instytucji, która miała znaleźć swój dom na Grzegórzkach razem z miejskimi zespołami. Miejskie Centrum Muzyki w Cichym Kąciku ma być również otwarte na współpracę z zespołami komercyjnymi. Zdaniem Majchrowskiego nie będzie konkurencji między Centrum Muzyki a Centrum Kongresowym ICE.
Dostępne dla mieszkańców
Jerzy Muzyk, wiceprezydent Krakowa ds. planowania przestrzennego: - Mamy nadzieję, że konkurs dwuetapowy realizacyjny rozstrzygnie się zgodnie z naszym planem do końca tego roku - powiedział. I dodał, że jego zwycięzca otrzyma propozycję od miasta na wykonanie projektu budowlanego. Będzie musiał zdobyć też pozwolenie na budowę Centrum Muzyki. Umowa z nim będzie podpisana na początku 2021 roku. Po uzyskaniu pozwolenia na budowę miasto ogłosi przetarg już na jego budowę. Otwarcie obiektu władze Krakowa planują na koniec 2023 roku.

W Centrum Muzyki na Cichym Kąciku koncertować mają światowe sławy. - To miejsce ma być swoistym wyrazem aspiracji metropolitalnych Krakowa - powiedział Muzyk. Ale władze miasta nie chcą przy tym, żeby Centrum Muzyki było zamkniętą enklawą. Chcą, żeby obiekt żył na co dzień i był dostępny dla mieszkańców.
Katarzyna Olesiak: - Aspektem tego kompleksu będzie przedszkole artystyczne - zapowiedziała. Edukacja kulturowa ma się odbywać w ciągu dnia, a wieczory zarezerwowane będą na koncerty.
Olesiak zapewniała w piątek, że w Centrum Muzyki będzie również przestrzeń dla innych twórców i artystów, a także organizacji pozarządowych. Odbywać się w nim będzie także część miejskich festiwali i wydarzeń kulturalnych, m.in. Opera Rara, Muzyka w Starym Krakowie czy Sacrum Profanum albo Unsound. Gościć ma w nim także na scenie zespół taneczny Cracovia Danza. Scena ma pomieścić około 120 osób. Niewykluczone więc, że występować będą tam zespoły operetkowe i teatralne. Znaleźć ma się także przestrzeń dla musicali.
Olesiak wspomniała także, że w parku otaczającym Centrum Muzyki powstanie miejsce do koncertów w plenerze, w parku.
Wyprowadzka przedsiębiorców
Co w takim razie wiemy już dziś na pewno? Władze miasta kilka tygodni temu przejęły nieruchomości (łącznie około 3 hektarów), które przez wiele lat w Cichym Kąciku dzierżawili prywatni przedsiębiorcy (stacja benzynowa, warsztat samochodowy, inicjatywa gastronomiczna Bezogródek). Będą oni musieli się wynieść, zanim ruszy budowa Centrum Muzyki. Miasto już wysłało do nich wypowiedzenie umów dzierżawy.

Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Część z nich - jak zauważył Muzyk - już się wyprowadza, inni zrobią to do końca września, jeszcze innym miasto da trochę więcej czasu z uwagi na to, że niektóre biznesy nie jest tak łatwo z dnia na dzień wyprowadzić po wieloletniej pracy w tym miejscu.
- Prowadzimy działania, chcemy współpracować z tymi podmiotami tak, żeby odbyło się to przy poszanowaniu dotychczasowej działalności gospodarczej. Ale świadomość wszyscy muszą mieć jedną, to jest miejsce przeznaczone na budowę sali koncertowej - powiedział twardo Muzyk w piątek.
Tramwaj na Piastowskiej?
Przy Centrum Muzyki powstanie parking na 250 pojazdów, który wygeneruje spory ruch w tej okolicy. Miasto planuje jednak, że obszar ten zostanie w przyszłości lepiej skomunikowany tramwajami i autobusami. Nie jest wykluczone, że powstanie nitka tramwaju z Cichego Kącika w kierunku Azorów po zachodniej stronie ulicy Piastowskiej.
Grzegórzki. Tereny, na których ma powstać park
Czytaj także:
Jeśli nie muzyczne, to może zielone? Mieszkańcy Grzegórzek mają plan na tereny przejęte od wojska

Na razie jednak jej przyszłość jest mglista, nie powstała nawet jej koncepcja. Dziś ul. Piastowska w dzień powszedni często stoi w korkach, w tym także komunikacja miejska (w tym sporadycznie kursujące autobusy). Muzyk zapewnił, że w założeniach do konkursu architektonicznego uwzględniona została budowa nitki tramwajowej wzdłuż ul. Piastowskiej. Z kolei prezydent Majchrowski stwierdził, że kiedy już powstanie Centrum Muzyki w Cichym Kąciku, trzeba będzie przebudować cały węzeł komunikacyjny w tym miejscu i powiązać w odpowiedni sposób Al. 3 Maja z ul. Mydlnicką i pogodzić to z pętlą tramwajową w Cichym Kąciku.
- To ma być miejsce łatwo dostępne dla mieszkańców i z komunikacją publiczną - stwierdził Muzyk w piątek. I dodał: - To jest tak naprawdę jedyny kwartał wokół Błoń, który do tej pory nie został uporządkowany.
Na działkach na Grzegórzkach przy ul. Skrzatów, które należą do miasta, powstanie 5-hektarowy park dla mieszkańców. Potwierdził to w piątek wiceprezydent Muzyk. Z kolei Majchrowski zapewnił, że niebawem zostanie rozwiązana kwestia terenu na Grzegórzkach, który należy zarówno do miasta, jak i do urzędu marszałkowskiego.
pawel. 07.08.2020, 17:13
Nie lepiej postawić to centrum na miejscu dawnego hotelu Forum?

Można z inwestorem wymienić działkę. To bardziej prestiżowa lokalizacja. Gdyby to była dobrej jakości architektura, nadałaby odpowiedniej dostojności miejscu.

Poza tym takie centrum tarasowo opadające do bulwarów byłoby czymś wspaniałym. Melomani mogliby popijając wino czy jedząc kolację, patrzeć na Skałkę i Wawel.

Znacznie lepiej skomunikowane miejsce - wiele linii autobusowych i tramwajowych przjezdzajcych przez całe miasto. Byłoby mniejsze obciążenie komunikacyjne dla tej okolicy niż w przypadku Błoń, które stanęłyby w korku i spowiły się spalinami.
lol

Szczegółowe warunki stawiane pracowniom, które zgłoszą się do konkursu, dokładne terminy, honoraria dla zwycięzców i przewidywany budżet na realizację całego zadania zostaną ogłoszone w przyszłym tygodniu – gdy nastąpi publikacja ogłoszenia o konkursie. Rozstrzygniecie konkursu ma nastąpić jeszcze w tym roku.
"Na pewno w sejmiku padają głosy, aby tej inwestycji nie porzucać, ale to nie my ją porzucamy tylko Kraków. W związku z tym to też kolejny apel, aby do tej inwestycji powrócić. Czeka nas bardzo poważna dyskusja na ten temat" mówi Tomasz Urynowicz.

Problem w tym, czy krakowski rynek kulturalny w ogóle, a ściślej - muzyki niepopularnej, udźwignie trzeci średnio-duży obiekt (obok ICE i NF - jednak), w wymiarze popytowym. Co jeśli w tym samym dniu, o tej samej godzinie, odbywać się będą 3 duże (w tej kat.) koncerty o podobnej atrakcyjności? W końcu powstanie też sala w kampusie AM....W jednym obiekcie, wspólnie zarządzanym, w sąsiedztwie AM, o wiele łatwiej byłoby uzgodnić kalendarze. Można sobie wyobrazić, że ta sama grupa melomanów wysłuchuje 2 i więcej koncertów, jeden po drugim, w salach: miejskiej, filharmonicznej, AM - w dowolnej kolejności, bez konieczności przemieszczania się do innej dzielnicy. Trudno wszakże przypuszczać, żeby województwo już samodzielnie zbudowało salę filharmoniczną na mniej niż te ok. 1400 osób, bo zupełnie mijałoby się to z celem, a więc wykonywaniem muzyki symfonicznej, w największych składach osobowych. Szczególnie na skalę Pendereckiego...

Jest też kwestia zasięgu. NOSPR obejmuje zasięgiem Kraków. Sporo ludzi przyjeżdża tam na koncerty z Warszawy (niestety nie do FK). Natomiast nie ma co liczyć na zasięg ogólnopolski, jak w przypadku koncertów muzyki popularnej w hali, bo to zupełnie różna charakterystyka i skala, niż muzyka klasyczna - tj. niszowa, dotowana, miasto utrzymuje 2 orkiestry, są koncerty abonamentowe i specjalne, festiwale, wykonania od kameralnych po symfoniczne, w różnych miejscach, o różnej kubaturze, świeckich i kościelnych, kilka razy w tygodniu. Raczej nikt też nie zbiera pieniędzy "na Mozarta" w maju przyszłego roku, dajmy na to. Chyba że w Widniu... Ponadto, melomani zwykle nie stronią od sztuk plastycznych, kina, teatru, oraz innych dźwięków, np. jazzu, ciężkiego rocka czy muzyki elektronicznej. Z potencjałem popytowym wiąże się więc również kwestia siły nabywczej (zmiennej w czasie) i bogactwa oferty (w realu i internecie), podczas gdy doba ma nadal 24h.

To jest generalnie pytanie o potencjał metropolitalny Krakowa, w przewidywalnej przyszłości...W Warszawie będzie FN, TWON, SV (największa sala w PL - ma się rozumieć), studio im. Lutosławskiego, opera taka i śmaka (POK, WOK). Podobno łysiny na widowniach w audytoriach nie są wcale rzadkością. Ale za 20 lat...kto wie.

Wypada wspomnieć również o aspekcie biznesowym (konferencje, kongresy, koncerty komercyjne). Z tego punktu widzenia, skupienie kilku sal w jednej lokalizacji dawałoby o wiele większe możliwości wykorzystania synergii i zapewnienia "obłożenia". Koszty utrzymania byłyby na pewno niższe (ogrzewanie, media, sprzątanie, etc.). Ale skoro miejska sala ma być osobno, to wariant 1000+300 jak najbardziej ma sens, jako el. oferty ogólnej. Audi-Max jest o cirka 100 miejsc większy, ale nie jest salą koncertową. Zobaczymy, jak wpisze się Audytorium Maximum AGH.
 

·
Registered
Joined
·
1,709 Posts
Anna Woźniakowska: - Tego się obawiam. W latach 70. przy rondzie Grunwaldzkim miała powstać opera. Istniał już piękny projekt. I pewnie gmach by dawno istniał, gdyby nie pojawił się ktoś, kto uznał, że trzeba tam wznieść centrum muzyczne, w którym siedzibę znalazłaby także filharmonia. I wszystko upadło.
Wie ktoś może czy i ewentualnie gdzie można ów projekt zobaczyć? Nie słyszałem o tym wcześniej i jestem ciakawy, jak to miało wyglądać
 

·
perfidus acutus
Evanescence
Joined
·
34,328 Posts
Discussion Starter #2,340
2321 - 2340 of 2391 Posts
Top