SkyscraperCity Forum banner

[Kraków i okolice] wątek historyczno-archeologiczny

66128 Views 53 Replies 15 Participants Last post by  _koriat_

Na zdjęciu katedra na Wawelu. Katedra romańska pod wezwaniem Św. Wacława znajduje się na północnym skraju wzgórza, na zachód od kościoła Św. Gereona, w obrębie murów katedry gotyckiej. Z romańskiej budowli zachowały się: krypta zachodnia pod wezwaniem Św. Leonarda z absydą ołtarzową, dolna część wieży południowej, zwanej Wikaryjską lub Srebrnych Dzwonów, przyziemie wieży północnej, fragmenty absydy oraz południowo wschodniej wieży schodowej. Budowę zaczęto być może już za czasów Bolesława Śmiałego, po roku 1058. Kontynuował ją Władysław Herman w latach 1079-1102 i jego następca Bolesław Krzywousty w latach 1102-1138. Świątynię konsekrowano dopiero w 1142 roku, lecz już w 1118 roku dokonano pochówku biskupa Maurusa w krypcie pod chórem zachodnim.


Kościół św. Wojciecha. Założenie kościoła legenda wiąże z osobą św. Wojciecha. Po raz pierwszy wymieniony w źródłach pisanych w 1250 roku. Badania wykopaliskowe, wykazały istnienie w tym miejscu dwu starszych budowli drewnianych. Wzniesienie świątyni murowanej nastąpiło zapewne ok. roku 1100. Bryłę budowli tworzyło prostokątne prezbiterium oraz niemal kwadratowa nawa. Wejście do kościoła znajdowało się w zachodnim odcinku ściany południowej. Obecność śladów budowli drewnianych, wskazuje, iż początki kościoła sięgać mogą rzeczywiście czasów wojciechowych.


Kosciół Franciszkanów. Franciszkanie zostali sprowadzeni do Krakowa w 1237 r. Kościół, konsekrowano w 1269 roku. W 1267 r. pochowano tu błogosławioną Salomeę a w 1279 - księcia Bolesława Wstydliwego. Pierwotny kościół został wzniesiony z cegły (w wątku wendyjskim) na planie regularnego krzyża o prosto zamkniętych ramionach.


Kościół św. Marii Magdaleny. Zlokalizowany w rejonie domniemanego placu targowego pośrodku krakowskiego podgrodzia - Okołu, na północny zachód od kościoła św. Andrzeja. We wnętrzu świątyni odsłonięto trzy poziomy użytkowe. Najstarszy, XIII-wieczny, zachował się w postaci warstwy zaprawy z odciśniętymi negatywami ceramicznych płytek posadzkowych, które zostały przeniesione do dwu kolejnych poziomów. Kościół św. Marii Magdaleny datowany jest na ok. połowę wieku XIII.


Kościół św. Salwatora, w oddali Wawel i Kraków.


Kościół św. Idziego. Powstanie świątyni wiąże się z osobami Władysława Hermana i żony Judyty, którzy w 1087 roku wysłali poselstwo do opactwa w St. Gilles w Prowansji, by uprosić o potomstwo. Rezultatem tegoż poselstwa były cudowne narodziny syna Bolesława (Krzywoustego), co z kolei stało się przyczyną ufundowania kościoła w Krakowie. Propozycja rekonstrukcji jest hipotetyczna.


Kościół św. Michała na Skałce ze starym korytem Wisły i Wawelem w tle.


Kościół Wszystkich Świętych. Był usytuowany na północnym przedpolu Okołu. Ufundowany przypuszczalnie przez rycerza Jakuba Bobolę z rodu Leliwitów. Po raz pierwszy wymieniony w Spisie Cudów św. Stanisława. Kościół pełnił ówcześnie funkcje parafialne. Wykopaliska archeologiczne nie doprowadziły do odsłonięcia murów romańskich jednakże stwierdzono dużą ilość drobnych ciosów wapienia wykorzystanych wtórnie w murach świątyni gotyckiej.


Kościół Sióstr Norbertanek pod wezwaniem ŚŚ. Augustyna i Jana. Zlokalizowany u stóp wzgórza św. Bronisławy u ujścia Rudawy do Wisły. Klasztor został założony przez Jaksę Gryfitę, najpewniej w roku 1162. Kościół śś. Augustyna i Jana poświęcił biskup Gedko. W kościele pochowano w roku 1259 bł. Bronisławę.


Kościół św. Piotra Apostoła. Wznosił się w północnej części podgrodzia – Okołu. Składał się zapewne z prezbiterium oraz nawy o niewielkich rozmiarach. Dotąd nie przeprowadzono badań archeologiczno - architektonicznych obiektu. Rekonstrukcja bryły świątyni jest hipotetyczna.


Kościół św. Michała Archanioła. Usytuowany na wapiennym wzgórzu zwanym 'Skałką', w południowej części miasta Kazimierza. Żywoty św. Stanisława podają, iż w tym właśnie kościele biskup poniósł śmierć męczeńską w roku 1079. Według Jana Długosza pierwotna świątynia miała kształt rotundy i została wzniesiona na miejscu kultu pogańskiego.


Kościół św. Floriana. Fundacja jego związana jest ze sprowadzeniem w 1184 roku, przez Kazimierza Sprawiedliwego relikwii św. Floriana. W 1216r, kolegiatę poświęcił biskup Wincenty Kadłubek. Formę świątyni można rekonstruować hipotetycznie, jako trzynawową bazylikę z wieżą zachodnią.


Kościół św. Andrzeja. Zlokalizowany w centralnym punkcie podgrodzia krakowskiego, zwanego Okołem. Ufundowany prawdopodobnie przez najwybitniejszego przedstawiciela rodu Toporczyków – Sieciecha. Jest zachowany jest do dziś w swym kształcie romańskim. Kościół został wzniesiony najpewniej na przełomie XI i XII wieku, następnie mógł być modernizowany. We wczesnym średniowieczu stanowił dominantę architektoniczną Okołu i doskonałą ostoję dla ludności podgrodzia w razie zagrożenia wrogim najazdem.


Kościół św. Gereona. Kościół był bazyliką trójnawową z transeptem i prezbiterium zamkniętym od wschodu absydą. W ramionach transeptu umieszczono absydy z ołtarzami bocznymi oraz empory wsparte na kolumnach z kapitelami zdobionymi romańską plecionką. Pod prezbiterium zachowała się częściowo krypta, której sklepienie wspierało się na czterech kolumnach. Budowla do niedawna była uznawana za pierwszą romańską katedrę na Wawelu. Przypisywano jej znane z przekazu Jana Długosza wezwanie Św. Gereona, zmienione na Św. Marii Egipcjanki w XIII wieku.


Kościół św. Trójcy. Zlokalizowany na przedpolu Okołu, pełnił funkcję kościoła parafialnego. W roku 1222 biskup krakowski Iwon Odrowąż sprowadził pierwszych Dominikanów i przekazał im kościół św. Trójcy. W roku 1289 w ukończonym chórze nowej świątyni spoczął książę Leszek Czarny. Z wieku XIII pochodzi m.in. refektarz klasztorny.


Kościół Najświętszej Marii Panny. Według relacji Długosza, kościół został założony w roku 1222 przez biskupa Iwona Odrowąża. Badania w podziemiach kościoła, ujawniły relikty późnoromańskiej fazy świątyni. Była to prawdopodobnie trzynawowa bazylika. Mury romańskie wzniesiono jedynie do wysokości ok. 1,5 m co może świadczyć o przerwaniu budowy w czasie najazdów tatarskich.


Kościół św. Salwatora i kościół Norbertanek - widok znad Wisły od strony Krakowa


Kościół św. Benedykta. Usytuowany na wyniosłym wzgórzu wapiennym zwanym 'Lasota', na prawym brzegu Wisły. Badania wykazały, iż ściany dawnej świątyni spoczywają na murach romańskich, wykonanych z niewielkich ciosów wapienia. Tę fazę świątyni wydatowano na wiek XII. Nie była ona jednak najstarszą, poniżej zalegają relikty rotundy jednoapsydowej.


Kościół św. Mikołaja. Położony na wschodnim przedpolu lokacyjnego miasta Krakowa, przy jednym z głównych szlaków drożnych, prowadzącym w kierunku Sandomierza. Wymieniony w bulli papieża Grzegorza IX, wystawionej w roku 1229, jako kaplica należąca do klasztoru tynieckiego. Obiekt jest datowany na wiek XII.

Kościół Najświętszego Salwatora. Usytuowany na południowo-wschodnim stoku wzgórza św. Bronisławy, u obecnego ujścia Rudawy do Wisły. Według Jana Długosza, kościół zbudował Piotr Włostowic ze Skrzynna. Poświęcenie miało miejsce w roku 1148. Badania, ujawniły relikty obiektów starszych od kościoła z połowy XII wieku, już w pierwszej fazie, kościół stanowił trzynawową bazylikę z pseudotranseptem i apsydą wschodnią. W XII wieku nastąpiła rozbudowa części wschodniej o wydłużone, prostokątne prezbiterium i aneksy boczne.


http://portalwiedzy.onet.pl/73006,1,0,0,1,galeria_media.html


Kraków wczesnośredniowieczny

Kraków przedlokacyjny - wczesnośredniowieczny

Ogromne walory polityczne i gospodarcze ziem Małopolski spowodowały bardzo wczesne zainteresowanie się tymi obszarami przez rosnące w siłę już w X w. państwo wielkopolskich Polan. W latach 988-990 Mieszko I zdołał włączyć do swej monarchii ziemie Śląska i Małopolski. Umożliwiło to nawiązanie przez Piastów bezpośrednich kontaktów z terenami Rusi, Węgier i Czech jak też kontrolę ważnych, południowopolskich szlaków handlowych. W obrębie tych działań Kraków odegrał zasadniczą rolę. Pod swą właściwą nazwą Kraków występuje już w X-wiecznych przekazach pisanych. W relacji Ibrahima ibn Jakuba z 965/966 r., w akcie Dagome iudex z lat dziewięćdziesiątych X w. oraz w przekazie z około 970 r. włączonym do przywilejów biskupstwa praskiego wystawionego w 1096 r. Dokumenty te określają Kraków jako ważny ośrodek polityczny, gospodarczy i handlowy położony na trasie dalekosiężnych szlaków komunikacyjnych tej części Europy.

Z chwilą wejścia Małopolski w obręb państwa Piastów, Kraków stał się jedną z głównych stolic Polski owym Gallowym "sedes regni principales" a w latach czterdziestych XI w. nawet jedyną stolicą Polski. Położenie Krakowa na styku czterech regionów geograficznych o odmiennym krajobrazie spowodowało, że posiadał dogodne warunki do dużej koncentracji osadnictwa i oparcia go o doskonałe zaplecze rolniczo-surowcowe: urodzajne lessy krakowsko-miechowskie, obszary solonośne ujawniające się w postaci słonych źródeł, pokłady rudy darniowej w dolinach Wisły i Rudawy (podstawa ówczesnej produkcji żelaza), olkuskie złoża srebra i ołowiu, kamieniołomy kamienia budowlanego, niezbędne dla budownictwa monumentalnego pojawiającego się w Krakowie od drugiej połowy X w.

Zespoły osadnicze Krakowa rozlokowały się w obrębie pradoliny Wisły: Gród-Wawel na izolowanym wzgórzu skalnym wypiętrzonym około 25m nad otaczający teren. Z Wawelem związane były osady podgrodowe usytuowane po jego północnej stronie na rozległej terasie (cyplu staromiejskim) wciętej od północy w dolinę Wisły aż po Wzgórze Wawelskie. Składały się na nie: obronne podgrodzie zwane Okołem, usytuowane u stóp Wawelu i podobnie jak gród otoczone umocnieniami drewniano-ziemnymi oraz po północnej stronie Okołu osady otwarte /rejon dzisiejszego Starego Miasta/. W XI i XII w. wymienione zespoły coraz wyraźniej łączyły się i zespalały w jeden, zwarty, urbanistyczny organizm grodowo-miejski.

Znaczenie i dynamikę rozwoju Krakowa wczesnośredniowiecznego podkreśla, potwierdzona badaniami, obecność już od drugiej połowy X w. kamiennych budowli: pałacu władcy i licznych kościołów. Ich zachowane pozostałości szczególnie na Wawelu wskazują, że tworzyły największy w Polsce wczesnośredniowiecznej zespół architektury pałacowej i kościelnej. Również w obrębie podgrodzia krakowskiego - na Okole, w przyległych osadach otwartych i na przedmieściach miasta występują kamienne świątynie przedromańskie i romańskie. W okresach poprzedzających lokację miasta z roku 1257 Kraków mógł posiadać około 40 obiektów kościelnych. Wśród nich obok fundacji książęcych i biskupich większość to fundacje rycerskie i możnowładcze. Wskazuje to na wybitnie rezydencjonalny charakter Krakowa skupiającego obok siedziby władcy elitę intelektualną i polityczną kraju.

W połowie XIII w. (1257) Kraków w ramach wielkiej reformy - lokacja miasta na prawie magdeburskim - wchodzi w nowy etap swego rozwoju. Wiązało się to z przebudową urbanistyczną miasta i przystosowaniem go do nowych układów gospodarczych, administracyjnych i prawnych.

prof. dr hab. Kazimierz Radwański

U progu chrystianizacji - nazwa "Kraków"

Nazwa miejscowa Kraków, jako określenie wawelskiego i podwawelskiego zespołu osadniczego, występuje po raz pierwszy w relacji podróżnika arabskiego Ibrahima ibn Jakuba, który - prawdopodobnie w misji dyplomatycznej Kalifatu Kordobańskiego znalazł się, najpewniej w r. 965/966, na dworze cesarskim w Magdeburgu, na dworze praskim księcia czeskiego Bolesława i na dworze obodrzyckim Nakona. Był więc w bezpośrednim sąsiedztwie ziem polskich, a z perspektywy dworu praskiego zainteresował się Krakowem szczególnie. Trzykrotnie wzmiankował to miasto: raz nazywając Bolesława 'królem Pragi, Czech i Krakowa'; drugi raz pisząc o państwie tegoż Bolesława, stwierdził, że rozciąga się ono od Pragi do Krakowa; a wreszcie trzeci raz, charakteryzując Pragę jako wielki ośrodek handlowy, informował, że przybywają do niej z Krakowa 'Rusowie i Słowianie z towarami'. Wprawdzie relacja Ibrahima ibn Jakuba przechowała się w przekazie o sto lat późniejszym pióra al-Bekriego, nie budzi jednak zastrzeżeń co do swojej wiarygodności. Najbardziej prawdopodobna transliteracja nazwy naszego miasta, dokonana w sposób w pełni kompetentny przez wybitnego orientalistę Tadeusza Kowalskiego, przedstawia się jako Karako, ale -jak twierdzi ten sam badacz - 'możliwe byłyby jednak jeszcze Karaku, Karakou i Karakau'. W komentarzu historycznym do tej relacji, mającym rozmiary obszernego studium, Józef Widajewicz pisze: 'dwóch zdań być nie może, że miasto Kraków Ibrahimowej relacji oznacza właśnie gród nadwiślański'.

Drugie w kolejności chronologicznej źródło, które z nazwy wymienia Kraków, to akt Dagome iudex, wadliwe streszczenie dokumentu, mocą którego Mieszko I, wraz z żoną Odą oraz synami Mieszkiem i Lambertem, oddali swoje państwo pod opiekę Stolicy Apostolskiej. Stało się to najprawdopodobniej w latach ok 990-992 lub co najwyżej 985-992, bo tylko w tych latach nakładają się na siebie panowanie Mieszka I i pontyfikat papieża Jana XV, za którego ów szczególny stosunek między państwem Mieszkowym i Stolicą Apostolską został zawiązany. Dokument Mieszka streszczono w Rzymie, bez należytej znajomości realiów, których dotyczył, za pontyfikatu Grzegorza VII lub tuż po nim, nie później jednak niż w 1087 r. Przy całej swojej wadliwości streszczenie to jest dla nas bezcenne, ponieważ zarysowano w nim zasięg państwa Mieszka I. Na południu rozciągało się ono usque in Craccoa er ab ipsa Craccoa usque ad flumen Oddere. W tej części tekstu nie mamy powodu dopatrywać się jakichkolwiek zniekształceń.

Nie wdając się w tym miejscu w merytoryczną interpretację sprawy południowego zasięgu państwa Mieszka, a więc nie szukając odpowiedzi na pytanie, czy Kraków, rozumiany oczywiście jako większa jednostka terytorialna - wchodził w jego granice, czy też nie, stwierdzić należy że musiał on być wówczas znacznym i chyba najważniejszym ośrodkiem osadniczym, lub może również politycznym, w Polsce południowej. Wniosek taki jest w pełni zgodny z tym do którego prowadziła relacja Ibrahima ibn Jakuba. Należy tu jeszcze zauważyć daleko idącą zgodność brzmienia nazwy tego ośrodka, przekazanej przez dwa bliskie sobie w czasie, ale zupełnie niezależne od siebie źródła.

Nazwa Kraków ma dobrze czytelną odimienną budowę. Zaliczamy ją do grupy nazw dzierżawczych. Oznaczała posiadłość czy też siedzibę osoby noszącej imię Krak. Czy istotnie było takie imię poza legendą o Kraku? - W tym okresie średniowiecza, z którego mamy liczne zapisy onomastyczne, należało ono na pewno do rzadkości. Ale jest poświadczone w XIV i na początku XV w. Na terenie Słowiańszczyzny częstsza była zdaje się odmiana tego imienia Krok. Znamy ją także z Polski. Nazw miejscowych pochodzących od Kraka czy Kroka, takich jak Kroków, Krokowo, Krakowice, Kraków (na Kaszubach), znanych jest cały szereg z Pomorza, Łużyc, Słowiańszczyzny nadłabskiej, południowej itp. Kanonik praski Kosmas pisze w swojej kronice, powstałej w pierwszej ćwierci XII w., mając na uwadze najbardziej zamierzchłe legendarne dzieje Czech, że pewien sławny mąż imieniem Krok miał założyć gród, który nosi jego imię. W czasach Kosmasa porósł już on drzewami, a leżał w lesie przylegającym do wsi Zbećno. Zupełnie analogicznie wywiódł Mistrz Wincenty Kadłubek nazwę Krakowa od legendarnego Kraka, przerobionego przezeń na Grakcha. Co prawda osłabił swój wywód stwierdzeniem, że niektórzy zwali gród powstały na skale, w której żył niegdyś straszny smok, Krakowem od krakania kruków, jakie zlatywały się do ciała zabitego w czasach Kraka potwora. Nie ma jednak potrzeby uciekania się do takich etymologii i należy poprzestać na wyjaśnieniu najbardziej racjonalnym, że u początków osady nazwanej Krakowem był Krak, choć ani czas, w którym żył, ani okoliczności, w jakich jego imię przylgnęło do miejsca, nie są nam znane. Legenda została dorobiona później do utrwalonej już nazwy i do osobliwości geologicznych wzgórza wawelskiego. Smok jest wytworem fantazji wielu ludów, na różnych szerokościach geograficznych. Jego pokonanie stanowiło osobliwe sacrum, uzasadniające u potomnych niejedną uzurpację władzy.

Gdyby w sposób racjonalny odczytać historię Krakowa zamkniętą w jego nazwie, trzeba by przyjąć, że w niewiadomym czasie nie znany nam Krak założył gród, który zwano Krakowem. Tyle tylko wynika z nazwy. Pozaźródłowa wiedza historyka każe natomiast uznać, że gród Kraka musiał być znaczny, o długotrwałej roli, skoro jego nazwa pozostała w tradycji czy inaczej mówiąc utrwaliła się. Nie ulega wątpliwości, że pierwotnie łączyła się z pojedynczym obiektem, stanowiącym siedzibę Kraka i jego następców, w których należałoby się dopatrywać "władców" plemiennych. Gdybyśmy szukali tego obiektu w zespole osadniczym Krakowa, trzeba by przede wszystkim wziąć pod uwagę Wawel. Przemawiają za tym ślady - co prawda bardzo wątłe - grodu na wzgórzu wawelskim, dającego się łączyć z rodziną wielkich grodów epoki plemiennej. Przemawiają za tym wczesne a stosunkowo liczne obiekty sakralne wzgórza wawelskiego, które musiało być zatem u początków chrześcijaństwa w tej części Polski najważniejszym siedliskiem licznej elity władzy. Przemawia za tym wreszcie znaczne i trwałe osadnictwo u stóp Wawelu, które razem z Wawelem tworzyć musiało krakowskie pramiasto, a równocześnie trzon osadniczy rejonu górnej Wisły. W relacji Ibrahima ibn Jakuba Kraków jawi się nam nie tylko jako ośrodek polityczno-administracyjny, drugi obok Pragi i jeden z dwu najważniejszych we władztwie Bolesława czeskiego, ale zarazem jako ważny ośrodek handlowy czy może także produkcyjny, z którego do Pragi przybywali z towarem "Rusowie i Słowianie".' Oznacza to, że nazwą Kraków obejmowano wówczas nie tylko sam gród na Wawelu, lecz prawdopodobnie cały zespół osadniczy wawelski i podwawelski, nie mówiąc o szerszym znaczeniu Krakowa jako jednostki terytorialnej. Taki sens realny nazwy topograficznej Kraków nie zrodził się od razu, ale był efektem pewnej historycznej ewolucji. Jak długo ona trwała, nie wiadomo. Gdyby u jej początków widzieć pierwsze ślady grodu na Wawelu, to już w takim ujęciu natrafiamy na trudności, zawiązku bowiem tego grodu nie da się bez zastrzeżeń w sposób jednoznaczny datować. Odnoszono go do VII - IX w. Autor przesuwa tę chronologię na VIII w.

prof. dr hab. Jerzy Wyrozumski

Kultura intelektualna Krakowa w X-XIII wieku w kontekście europejskim

Kraków położony na peryferiach łacińskiego świata chrześcijańskiego od momentu włączenia do władztwa Piastów i założenia biskupstwa w r. 1000, rozpoczął intensywniej przejmować dorobek europejskiej kultury umysłowej. Wokół katedry na Wawelu uformował się pierwszy krąg wykształconych duchownych, który tworzyli biskupi i ich najbliższe otoczenie a od XII w. kapituła katedralna. Już w XI w. powstała szkoła katedralna kształcąca duchownych według programu i wzorów zachodnioeuropejskich w zakresie sztuk wyzwolonych. Najpierw nauczali w niej obcokrajowcy, a potem wykształceni Polacy. Przy katedrze gromadzono księgi rękopiśmienne takie jak: Biblię, pomniki prawa kanonicznego i świeckiego, podręczniki sztuk wyzwolonych, literaturę, zbiory kazań i księgi liturgiczne. Świadczy o tym spis z 1110 r. Od II połowy XII stulecia duchowni krakowscy udawali się na studia uniwersyteckie do Francji i Italii. Wielu z nich skupiała kapituła katedralna w XIII w. Niektórzy z wysoko wykształconych duchownych jak np. Jakub ze Skaryszewa, magister Piotr oraz magister Adam, posiadali prywatne księgozbiory, głównie zgromadzone w trakcie studiów uniwersyteckich. Często przekazali oni swoje księgi kapitule katedralnej powiększając jej bibliotekę. W Krakowie również przepisywano księgi przede wszystkim liturgiczne i szkolne. Wyraźne ślady istnienia skryptorium przy katedrze zachowały się z XIII w. Kopiści związani ze szkołą katedralną posługiwali się charakterystycznym typem pisma tj. kaligraficzną minuskułę kodeksową.

Od czasów Kazimierza Odnowiciela znaczący wpływ na kształt przykatedralnego środowiska umysłowego wywierała bliskość dworu monarszego. Do Krakowa ściągali z Zachodniej Europy m.in. wykształceni duchowni. Stawali się często kapelanami książęcymi i spełniali na dworze te posługi, które wymagały wiedzy i obycia intelektualnego. Często wiązali się ze środowiskiem katedralnym, a niektórzy zostali nawet biskupami krakowskimi. Tak stało się na początku XII w. z dwoma Francuzami Baldwinem oraz Maurusem. Dwór książęcy na Wawelu za panowania Kazimierza Sprawiedliwego i jego następców w XIII stuleciu wciągał do służby wykształconych duchownych, przede wszystkim w dyplomacji i kancelarii. W jej prace zaangażowania byli m. in.: późniejsi wybitni biskupi krakowscy Wincenty Kadłubek, Iwon Odrowąż, oraz niektórzy prałaci i kanonicy krakowscy (magister Bogusław i magister Teodoryk). Kancelaria niewątpliwie wpływała na rozwój kultury prawnej Małopolan i proces recepcji dokumentu w społeczeństwie oraz przekaz treści ideowych związanych z panującymi Piastami.

Nową dynamikę intelektualną i duchową wnieśli w środowisko krakowskie mendykanci: dominikanie i franciszkanie sprowadzeni w trzeciej i czwartej dekadzie XIII w. W klasztorach braci kaznodziejów i minorytów funkcjonowały szkoły konwentualne w ramach scentralizowanego systemu szkolnego w obu zakonach. Skupiały one także grupę zakonników z wykształceniem uniwersyteckim filozoficznym i teologicznym bardzo zaangażowanych w działalność kaznodziejską i duszpasterską wśród ludności miejskiej.

Świadectwem współuczestnictwa krakowskiego środowiska umysłowego w tworzeniu dorobku europejskiego jest różnorodna twórczość: dziejopisarska, hagiograficzna i literacka oraz naukowe zainteresowanie jego najznakomitszych przedstawicieli. Wybitne dzieła wyszły spod pióra Wincentego Kadłubka ( Kronika polska) oraz Wincentego z Kielczy (Żywoty większy i mniejszy św. Stanisława, hymn Gaude mater Polonia) Wielu duchownych współtworzyło Rocznik Kapitulny krakowski, najcenniejszy pomnik polskiej annalistyki, spisywany na Wawelu przez nieomal trzy stulecia. Dokonania wykształconych duchownych sprawiły, że środowisko krakowskie stało się największym i najbardziej twórczym w Polsce oraz liczącym się na mapie kulturalnej Europy środkowo-wschodniej. Zaszczepione w Krakowie dziedzictwo starożytne i średniowieczne zaowocowało po kilku wiekach fundacją uniwersytetu i europejskimi dokonaniami jego profesorów.

prof. dr hab. Krzysztof Ożóg

http://portalwiedzy.onet.pl/139788,,,,krakow_wczesnosredniowieczny,haslo.html

Film:
http://portalwiedzy.onet.pl/filmy/887,2836664,odtwarzaj.html
  • Like
Reactions: tygrysiu14
1 - 17 of 17 Posts
przydałaby się seria dokumentalna pt. "Był sobie Kraków". powiedzmy 6 odcinków obejmujących całą historię Krakowa od najwcześniejszego osadnictwa (tu przydałyby się symulacje) po czasy współczesne.
plus jeden dłuższy, skondensowany dokument, który można by puścić w Discovery.
oczywiście, należałoby to zrobić nowocześnie, bez gadających głów, z atrakcyjnymi rekonstrukcjami zdarzeń. wszystko za powiedzmy 10 mln. zł. czy Krakowa naprawdę na coś takiego nie stać? to chyba lepsze niż jakieś głupie kampanie reklamowe...
raczej nie...


Czy to są zrzuty z płyt "Kraków Romański" i "Wawel romański"?
Film Kraków 1000 lat temu został zrealizowany w zrekonstruowanym wirtualnie, średniowiecznym Krakowie. Widzowie oprowadzani po dawnym grodzie wraz z Wawelem, mają okazję poznać, mało znaną historię powstającego miasta i jego najdawniejszych obiektów architektonicznych.

Rekonstrukcja wykonana jest przy użyciu trójwymiarowej grafiki komputerowej i przedstawia kompleks przedlokacyjnego Krakowa i okolic, z początków drugiego tysiąclecia.

Projekt ten jest pionierskim przedsięwzięciem tego rodzaju, na skalę europejską. Odtworzonych jest około 1000 budowli, w tym ponad 30 ówczesnych obiektów murowanych. Zasięgiem rekonstrukcja objęła ok. 400 km2 terenu z zabudową mieszkalną i gospodarczą, gródkami rycerskimi, osadami rybackimi, siecią dróg i bardzo rozbudowaną w średniowieczu siecią wodną, a nawet areałem rolnym. W oparciu o wiedzę historyczną, odkrycia archeologiczne uzupełnione hipotezami naukowymi, uzyskano wysoki stopień realizmu w odtworzeniu środowiska kulturowego i naturalnego Krakowa.

Projekt powstał dzięki współpracy specjalistów od trójwymiarowej grafiki komputerowej oraz wielu wybitnych krakowskich naukowców – archeologów, historyków, architektów, specjalizujących się w dziejach średniowiecznego Krakowa.
Inne spojrzenie na początki Polski

Skąd się wzięli Lechici?

W szkołach jesteśmy uczeni o Polanach, Piastach, Wielkopolsce i łacińskim chrzcie Mieszka jako źródłach naszej państwowości. Wśród historyków jednak już od średniowiecza przewija się hipoteza o jej krakowskiej kolebce oraz o chrześcijaństwie przyjętym najpierw w obrządku Cyryla i Metodego.
Jerzy Krasuski

W IX w. powstało Państwo Wielkomorawskie. Przyjęło ono z Bizancjum chrześcijaństwo, które szerzyli dwaj Grecy: Cyryl i Metody. Stworzyli w tym celu alfabet dostosowany do głosowni słowiańskiej, zwany głagolicą, i przetłumaczyli Biblię na język słowiański, jakim mówiono w ich rodzinnej Macedonii, prawdopodobnie powszechnie dla Słowian zrozumiały. Język ten nazywa się staro-cerkiewno-słowiański. W „Żywocie św. Metodego” (zm. 885 r.) znajduje się wiadomość, że ochrzcił on też bardzo potężnego księcia Wiślan – ta zanikła później nazwa plemienna jest pewna, bo wymienia ją także tzw. Geograf Bawarski ok. 845 r. i anglosaski król Wessexu Alfred Wielki, 871–900. Kronikarz ruski Nestor (zm. po 1113 r.) pisał, że obrządek Cyryla i Metodego był przeznaczony również dla Lachów, czyli Polaków. „Opowieść o piśmie ruskim”, której czas powstania nie jest znany, oskarżyła św. Wojciecha, zbiegłego do Polski biskupa Pragi obrządku łacińskiego, o wytępienie obrządku słowiańskiego w Polsce.

Tzw. Rocznik Krasińskich z XIII w. podaje, że Mieszko I został ochrzczony przez Cyryla i Metodego. Aczkolwiek informacja ta była oczywistym anachronizmem, coś jednak musiało skłonić autora do wiązania chrześcijaństwa w Polsce z oboma Grekami. Pierwszy nowoczesny historyk polski Adam Naruszewicz (zm. 1796 r.) wysunął hipotezę, że dwaj święci mężowie, którzy odwiedzili Piasta i dopomogli mu (według spisanej z końcem XIII w. Kroniki wielkopolskiej, za którą poszedł w XV w. Długosz) lub jego synowi Siemowitowi (według Galla Anonima i Wincentego Kadłubka) objąć tron książęcy po Popielu, byli wysłannikami Cyryla i Metodego. Najbardziej intrygująca jest wzmianka Galla Anonima (zmarł, jak ruski kronikarz Nestor, po 1113 r.) o „łacińskich i słowiańskich mieszkańcach” Polski (Latinorum et Slavorum incolae – mieszkańcy słowiańscy na drugim miejscu). Katalog biskupów krakowskich i zapewne zależny od niego Rocznik Krasińskich podają nazwiska Prohora – słowiańskie i Prokulfa – niemieckie jako tajemniczych poprzedników mianowanego w 1000 r. niekwestionowanego biskupa krakowskiego Poppona, przypuszczalnie narodowości niemieckiej; mogli to być przedstawiciele hierarchii ustanowionej w IX w. przez arcybiskupa Metodego.

Z tą kwestią niektórzy historycy wiążą tajemniczą informację Galla Anonima, że śmierć Bolesława Chrobrego opłakiwali „arcybiskupi”. Czyżby jeden z nich (obok gnieźnieńskiego) był obrządku słowiańskiego?

Na baczną uwagę zasługuje, że połowa spośród 20 zachowanych egzemplarzy monet bitych przez Bolesława Chrobrego nosi napisy cyrylickie. Jako jedyne we wczesnośredniowiecznej Polsce przekazały one niezniekształcony zapis jego imienia. Z listu Matyldy Szwabskiej z 1027 r. do następcy Bolesława Chrobrego Mieszka II wiadomo, że znał on język grecki.

Św. Michał na Wawelu

Diecezja krakowska była w Polsce największa, dobra zaś biskupów krakowskich bogatsze niż arcybiskupów gnieźnieńskich. Diecezja krakowska bowiem powstała prawdopodobnie już w okresie panowania obrządku słowiańskiego. Jeszcze z XVII w. pochodzi relacja o stosach słowiańskich ksiąg liturgicznych zamkniętych w piwnicach łacińskich kościołów w Krakowie i nikomu nie udostępnianych (Monumenta Poloniae Historica, t. I, s. 92). Katedrą biskupa obrządku słowiańskiego był prawdopodobnie kościół św. Michała na Wawelu, rozebrany w XVII w., którego proboszcz cieszył się szczególnymi przywilejami. Świątynia stała na samym środku wzgórza, czyli na miejscu ważniejszym niż zbudowana na krawędzi Wawelu katedra łacińska. Kult Michała Archanioła był na wschodzie bardziej rozpowszechniony niż na zachodzie. Jest on też patronem Małopolski (podczas gdy Wielkopolska nie ma własnego patrona).

W 1390 r. królowa Jadwiga sprowadziła z Pragi na Kleparz pod Krakowem Benedyktynów obrządku słowiańskiego. Długosz komentował: „Łaska Zbawiciela wyniosła i w przedziwny sposób wsławiła ród słowiański obdarzając go niezwykłą łaską, że wszystkie święte obrzędy i nabożeństwa mogą być odprawiane w jego języku, co nie spotkało żadnego języka prócz greckiego, łacińskiego i hebrajskiego”.

Można więc przyjąć, że obrządek słowiański przeniknął do Polski i że tym samym Małopolska przyjęła chrześcijaństwo wcześniej niż Wielkopolska. Tezę tę wysunął najpierw Maciej z Miechowa w swojej Cronica Polonorum (1521 r.). Spośród historyków nowoczesnych reprezentowali ją wymieniony wcześniej Naruszewicz oraz Joachim Lelewel (zm. 1861 r.), Karol Szajnocha (1868 r.), Wacław Aleksander Maciejowski (1883 r.), ostatnio zaś Henryk Łowmiański (1984 r.). Umieszczali oni w Krakowie zarówno początki chrześcijaństwa w Polsce, jak i państwa polskiego. Dopiero na tle konfliktu z Niemcami od czasu I wojny światowej (1914–1918) zaczęto wyolbrzymiać rolę Wielkopolski. Dołączył się do tego motyw antyrosyjski w sensie niechęci do wspólnoty słowiańskiej.

Państwo Wielkomorawskie upadło w 906 r. wskutek najazdu węgierskiego i wraz z nim upadł tam obrządek słowiański, odbierany podejrzliwie przez Stolicę Apostolską i zwalczany przez Kościół niemiecki. Głagolicę z nielicznymi wyjątkami (w Dalmacji) porzucono, a Słowianie, którzy przyjęli chrześcijaństwo z Bizancjum, pisali odtąd cyrylicą wynalezioną w Bułgarii. Z czeskiej kroniki Kosmasa (zm. 1125 r.) wynika, że resztki obrządku słowiańskiego zachowały się tam co najmniej do początku XII w. Następnie król czeski Karol Luksemburczyk, pragnąc im dodać świetności, sprowadził w 1346 r. z Dalmacji posługujących się nadal głagolicą benedyktynów obrządku słowiańskiego. Benedyktyni ci zachowali się do dziś w Pradze przy kościele zwanym Emaus lub Na Słowianach.

Gdyby obrządek słowiański zdołał się utrzymać na Morawach, w Czechach i w Polsce, miałoby to kolosalne znaczenie, ponieważ język staro-cerkiewno-słowiański stałby się podstawą ogólnosłowiańskiego języka literackiego. Język ten – tak zwanej redakcji ruskiej, czyli nieco zmodyfikowany – był językiem literackim Moskwy aż do końca XVII w., a pozostaje do dziś językiem liturgicznym ogromnej większości Kościołów prawosławnych. Większość Słowian stała się po rozłamie między Kościołami greckim a łacińskim w latach 867–1054 prawosławna, tworząc odrębny od greckiego i łacińsko-zachodnioeuropejskiego krąg kulturowy słowiańsko-prawosławny. Cyrylica po różnych reformach stosowana jest do dziś w Bułgarii, Serbii i większości krajów byłego ZSRR.

Kim naprawdę był Popiel?

Są liczne i przekonujące dowody na to, że Kraków pierwotnie należał do Czech – państwa sukcesyjnego Wielkich Moraw (świadectwa Ibrahima ibn Jakuba, kronikarzy Kosmasa i Nestora oraz dokument erekcyjny utworzonego w 973 r. biskupstwa praskiego obrządku łacińskiego). Według kronikarza czeskiego Kosmasa książę polski zdobył Kraków dopiero w 999 r. Tenże Kosmas twierdził, że książę czeski Bolesław II (967–999) rozszerzył swoje granice „aż po góry, które są za Krakowem, zwane Tatrami”.

W rezultacie przynależności do Czech południowej części późniejszej Polski pobudka do utworzenia państwa polskiego wyszła z obszaru położonego bardziej na północ. Pierwsze wiadomości o Mieszku I i Bolesławie Chrobrym zawdzięczamy kronikarzom saskim: Widukindowi i Thietmarowi (X i początek XI w.). Widukind mówi o Mieszku jako królu plemienia Licicaviki; nazwa ta nigdy więcej się nie pojawiła i historycy są wobec niej zupełnie bezradni. Gniezno i Poznań były geograficznie bliższe ówczesnej (dziś Dolnej) Saksonii niż Kraków. Ale również piszący z początkiem XII w. polski kronikarz Anonim, nazwany przez Marcina Kromera (zm. 1589 r.) Gallem, wiązał pochodzenie Piastów z Gnieznem, gdzie poprzednio miał rządzić Popiel, którego po ucieczce stamtąd zjadły myszy (w co ten racjonalistyczny Prowansalczyk nie bardzo wierzył).

Ale gdzie rządził Popiel? – tego nie pisze również Wincenty Kadłubek (zm. 1223 r.) poprzestając na informacji, że zżarły go myszy „w wieży”. Według Kroniki polsko-śląskiej z końca XIII w. Popiela zżarły myszy na „wyspie kruszwickiej”, czyli na wyspie na jeziorze Gopło. Kronika wielkopolska umieściła zarówno Popiela, jak i Piasta w Kruszwicy, która według niej była najważniejszym miastem Polski, ale potem „opływająca przedtem w bogactwo i rycerstwo Kruszwica doprowadzona została do wyglądu pustkowia”. Podobnie upadkowi Gniezna, gdzie przecież w 1000 r. ustanowiono polską metropolię kościelną, dziwił się już Długosz.

Co wiemy o Popielu? Kronikarz wielkopolski uznał za wskazane zaznaczyć, że wybrany po jego śmierci Piast był Lechitą (czyli Polakiem). Wynikałoby z tego, że Popiel Lechitą nie był. Dalej podaje, że z rodu Popiela pochodzili pan na Tyńcu Walter i pan na Wiślicy Wisław, którzy rywalizowali o względy Helgundy. Uwadze kronikarza nie uszło, że Helgunda i Walter to imiona germańskie. Opowiadając o Helgundzie, Walterze i Wisławie niemal tak samo jak kronikarz wielkopolski, ale w języku polskim, a nie łacińskim, Bartosz Paprocki („Herby rycerstwa polskiego”, Kraków, 1584 r.) podał imię siostry Wisława, które brzmiało Rynga, co wskazuje, że i on uważał Wisława za Germanina.

Legenda ta wspiera krakowską koncepcję początków Polski, ponieważ Tyniec i Wiślica leżą koło Krakowa. Ale zarazem wspiera hipotezę, jakoby państwowość polska została ufundowana przez szczepy germańskie, podobnie jak to było w wypadku państwa ruskiego oraz morawsko-czeskiego założonego już w VII w. przez kupca frankońskiego Samona. Pogląd taki reprezentowali historycy: wymieniony wcześniej Szajnocha, Franciszek Piekosiński (zm. 1906 r.) i Kazimierz Krotoski (zm. 1937 r.); został on jednak potępiony i ośmieszony w okresie dominacji marksizmu, a historycy radzieccy zaprzeczyli nawet oczywistemu faktowi normańskiego (Waregowie) pochodzenia państwa ruskiego.

Hipoteza o germańskim tropie państwowości nie kłóci się ze słowiańsko-bizantyjskim tropem religijnym, o czym świadczy przede wszystkim wspomniana Ruś, ale i Czechy.

Lech, Czech, Rus i Wanda

Legendę o trzech braciach: Lechu, który założył Gniezno, Czechu i Rusie podała Kronika wielkopolska. Mieli oni przybyć z Panonii, czyli obszaru dzisiejszych Węgier podbitego przez Węgrów pod koniec IX w. Kadłubek, nie wspominając w tym związku Gniezna, umieścił początki Polski w Krakowie założonym jego zdaniem przez Kraka, który przybyć tam miał z Karyntii (obecnie leżącej w Austrii, stolica Klagenfurt). Polaków wywiódł Kadłubek z sąsiadującej z Karyntią Panonii. W ogóle kroniki bułgarskie, czeskie, karynckie, polskie i ruskie twierdzą zgodnie, że kolebką Słowian była Panonia. Prawdopodobnie Słowianie nadciągnęli ze wschodu najpierw do Panonii (tak jak poprzednio Hunowie, potem Awarowie, wreszcie Węgrzy) i stamtąd się rozeszli, m.in. przez Karpaty na północ. Być może stąd bierze się dziwna nazwa jednej z rzek wypływających z Karpat: mały Dunaj – czyli Dunajec (jak chłopak –chłopiec, Don – Doniec, kto wie, czy też nie Dniepr i mniejszy od niego Dniestr).

W VI w. historyk gocki Jordanes umieścił Słowian (określonych przezeń pradawną nazwą Wenedów – i stąd pierwotna niemiecka nazwa Słowian: Wenden) wzdłuż Karpat od źródeł Wisły aż po Dniepr i ku północy wzdłuż Wisły. Ci Wenedowie dzielili się według niego na Antów i Sklawinów – Sklawini Jordanesa to pierwszy raz wymieniona nazwa Słowian – i od niej nowa łacińska nazwa niewolnika sclavus (dotychczas servus) – musiano widocznie brać spośród nich wielu jeńców. Prawie równocześnie o najazdach Antów i Sklawinów pisał Grek Prokopiusz z Cezarei.

Wisła, której obecną nazwę znał już kartograf grecki Ptolemeusz w II w., była zbyt wielką i ważną rzeką, aby biskup krakowski Kadłubek i Kronikarz wielkopolski mogli jej nadać germańską nazwę Wandal bezpodstawnie i z czystej fantazji. Kadłubek wywiódł tę nazwę od imienia królowej Polski Wandy, córki Kraka, „ponieważ rzeka ta stanowiła środek jej królestwa”. Z kolei kronikarz wielkopolski wyjaśniał nazwę rzeki Wandal tym, że Wanda rzuciła się w jej odmęty z wdzięczności bogom za to, że dali jej zwyciężyć Niemców. Poprzednio o rozgromieniu Niemców przez Wandę pisał Kadłubek, ale według niego do Wandala (Wisły) bynajmniej się ona nie rzuciła. Dopiero Długosz podał imię Niemca – Rytygier – którego zalotów nie chcąc przyjąć i obezwładniwszy jego wojska Wanda skoczyła do Wisły – Wandala (podał obie nazwy).

Gniezno czy Kraków

W średniowieczu istniały więc dwie koncepcje początków Polski: jedna związana z Gnieznem i Kruszwicą, a druga z Krakowem. Swoją koncepcję gnieźnieńską Gall Anonim sam osłabił stwierdzając – przynajmniej dla XI w. – że głównymi stolicami państwa (sedes regni principales) są Kraków, Sandomierz i Wrocław. Wobec zniszczenia przez Czechów w 1038 r. Gniezna i Poznania, gdzie w katedrach dziki zwierz – według Galla Anonima – obrał sobie legowiska, biskup krakowski Aaron (Niemiec z klasztoru benedyktynów w Brauweiler pod Kolonią, 1046–1058) otrzymał tytuł arcybiskupa. Nie uzyskał już tego tytułu jego następca Stanisław Szczepanowski, gdyż zdołano przywrócić metropolię gnieźnieńską (mimo usilnych starań w średniowieczu i ubolewań, którym dał wielokrotny wyraz kanonik katedry krakowskiej Długosz, Kraków musiał czekać na otrzymanie arcybiskupstwa aż do 1925 r.!).

Arcybiskup gnieźnieński Bogumił koronował Bolesława Śmiałego – wbrew woli cesarza – w 1076 r. na króla prawdopodobnie w Krakowie, a więc w stolicy biskupa Stanisława, czego dowodem jest fakt, że insygnia królewskie przechowywano odtąd właśnie w tym mieście. (Mowa jest o tym przede wszystkim w „Żywocie św. Stanisława”). W opinii zagranicznej XIII w. za miasto królewskie uchodził Kraków, a pretendenci do korony polskiej: Henryk IV Prawy i Przemysław II właśnie w celu zdobycia insygniów królewskich dążyli do opanowania miasta.

Nie mogło się to Stanisławowi podobać i stało się zapewne przyczyną zatargu z królem, po którego stronie – to jest pewne – stanął Bogumił. Król skazał Stanisława na śmierć, ale wkrótce został wygnany, a jego brat i następca Władysław Herman podporządkował się cesarzowi i Czechom (m.in. budując w Krakowie katedrę pod wezwaniem św. Wacława, patrona Czech i ich księcia w latach 921–935). Według Kosmasa książę czeski Wratysław II został nawet za sprawą cesarza koronowany w Moguncji w 1085 r. na króla nie tylko Czech, lecz także Polski.

O wyższości Małopolski nad Wielkopolską

Kronikarz ruski Nestor, który rozpisuje się na temat plemion wschodniosłowiańskich, Lachów dzielił tylko na cztery plemiona: Lutyków (Słowian połabskich), Mazowszan, Polan i Pomorzan. O żadnym podziale na Małopolan i Wielkopolan nie słyszał. Nazwa Wielkopolski – oczywiście w wersji łacińskiej: Polonia Maior – pojawiła się po raz pierwszy w 1242 r. Niestety przymiotnik maior może znaczyć zarówno większa, jak i starsza. Natomiast nazwa Małopolski – Polonia Minor – pojawiła się dopiero w 1493 r. w Statucie Piotrkowskim króla Jana Olbrachta. Minor może znaczyć mniejsza albo młodsza. Długosz, wielki erudyta, nazwy Małopolska nie znał. Wielkopolska obejmowała pierwotnie tylko ziemie poznańską i kaliską, ale już nie Kujawy. Janko z Czarnkowa (zm. 1386 r.) i Jan Długosz (zm. 1480 r.) przeciwstawiali Wielkopolsce ziemie krakowską i sandomierską. Językoznawca Henryk Ułaszyn (zm.1956 r.) sądził, że większe zróżnicowanie świadczy o starszeństwie i wyższym stopniu rozwoju Małopolski.

Ułaszyn odrzucił tłumaczenie maior – minor na starsza – młodsza twierdząc, że było odwrotnie. Powołał się on na analogię Grecji właściwej (Hellás) i starożytnej Wielkiej Grecji (Hellás Megál?), czyli południowej Italii (bez Sycylii); oraz Małorusi (Ukrainy) – będącej kolebką państwa ruskiego – i Wielkorusi (Rosji). W XIV i XV w. Wielką Armenią nazywano Krym ze względu na wielką liczbę osadników armeńskich (ormiańskich). Dlaczego nazwa Małopolski pojawiła się tak późno? – pytał Ułaszyn. Jego zdaniem Polski starej, późniejszej Małopolski, nazywać nie było trzeba; nazwać trzeba było ziemie nowe, które rozszerzyły „starą” Polskę tworząc „wielką” Polskę. Toteż dopiero znacznie później, w celu odróżnienia od Wielkopolski, pojawiła się nazwa Małopolska.

O wiele gęstsze zaludnienie Małopolski niż Wielkopolski jest widoczne do dzisiaj, co by dowodziło starszości osadnictwa. O jego dawności świadczą niezmiernie gęsto występujące patronimiczne (odojcowskie) nazwy miejscowe (z końcówką -ice, np. Wadowice). Uderzająca jest też liczba średniowiecznych zamków w Małopolsce – z Wawelem na czele – na tle całkowitego ich braku w Wielkopolsce.

Jerzy Krasuski

Autor jest profesorem historii, pracuje w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Autor wielu książek, m.in.: „Historia Niemiec”, „Polska–Niemcy. Stosunki polityczne od zarania po czasy najnowsze”, „Historia polityczna Europy Zachodniej 1945–2002”, „Obraz Zachodu w twórczości romantyków polskich”.

http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=2004047
http://wiadomosci.onet.pl/2681,1870...nikatowe_cmentarzysko,wydarzenie_lokalne.html
Krakowscy archeolodzy odkryli unikatowe cmentarzysko

Jedyne w Polsce ciałopalne cmentarzysko kultury ceramiki wstęgowej rytej odkryli w zakończonym właśnie sezonie wykopaliskowym archeolodzy w Modlniczce k. Krakowa - poinformował kierujący pracami Marcin Przybyła, archeolog z Krakowskiego Zespołu do Badań Autostrad.
Do niedawna sądzono, że najstarsi rolnicy, którzy w młodszej epoce kamienia pojawili się na terenach dzisiejszej Polski, grzebali ciała zmarłych w ziemi. Teraz znaleziono dowód, że również palili swych bliskich na stosach pogrzebowych.

- Cmentarzysko ciałopalne jest zupełnie nietypowe dla tych najstarszych rolników. Zwykle mieli oni pochówki szkieletowe, skurczone, ułożone na boku. My znaleźliśmy prawie 30 grobów ciałopalnych. To ewenement na skalę Polski, gdzie nie ma drugiego cmentarzyska ciałopalnego kultury ceramiki wstęgowej rytej. W Europie Środkowej są one dużą rzadkością - przekonuje Przybyła.

Czytaj dalej
REKLAMA
Odkrycie cmentarzyska to jedynie część tego, na co natrafili archeolodzy w bagnistej dolince, przez którą w przyszłości przebiegać ma północna obwodnica Krakowa. Przed tysiącami lat płynęła tędy rzeczka, która z czasem przemieniła się w niepozorny ciek wodny. - To smutne, że niegdysiejsza oś osadnictwa kończy jako rów melioracyjny - ocenia archeolog.

Naukowcy odkryli tam ślady intensywnego osadnictwa na przestrzeni kilku tysięcy lat. - Największym wyzwaniem była niezwykła kumulacja obiektów. Na tym stosunkowo niewielkim terenie odkryliśmy jeszcze osady z okresu wpływów rzymskich, dominacji Celtów i z początku epoki żelaza - wylicza Przybyła.

Jak na badania autostradowe, wykopaliska w Modlniczce nie były szczególnie rozległe. - Przecięliśmy dolinę wąskim pasem o długości 1 km. Na terenie 4 ha, które przebadaliśmy w ciągu sezonu, odkryliśmy ponad 7 tys. obiektów - grobów, pozostałości budynków, dołów posłupowych, jam odpadkowych itp. - podsumowuje naukowiec.

Prócz tego archeolodzy znaleźli ok. 300 tys. przedmiotów - od fragmentów ceramiki, po ozdoby z metalu i szkła, monety, a nawet rzadkie wyroby z kości i drewna sprzed kilku tysięcy lat. Natrafiono też na dwa duże depozyty wiórów krzemiennych. Ludzie kultury pucharów lejowatych robili z nich narzędzia.

Po epoce kamiennej dolinka nad rzeczką Wedonką opustoszała. Dopiero ok. VIII w. p.n.e. - na przełomie epoki brązu i wczesnej epoki żelaza - zaludniła się ponownie. - W czasach kiedy funkcjonuje znany wszystkim gród w Biskupinie, w dolinie powstaje bardzo duża i bogata osada kultury łużyckiej - opowiada archeolog.

Naukowcy natrafili na zarysy kilkudziesięciu zagród, a wśród nich mnóstwo ceramiki, narzędzi i ozdób z rogu, kości i brązu. Badacze podkreślają, że osada ta wyróżnia się spośród innych w regionie ilością przedmiotów-importów z innych stron Europy. - To świadczy, że z jakichś przyczyn ranga tej osady była wyjątkowa, a jej mieszkańcy utrzymywali rozległe kontakty - ocenia Przybyła.

Jedna z hipotez zakłada, że osada leżała na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych. - A my niedługo znów wybudujemy tam węzeł komunikacyjny - uśmiecha się archeolog.

Jako następni w Modlniczce pojawili się Celtowie z tzw. grupy tynieckiej. Archeolodzy odkryli ich osadę, złożoną z kilkunastu ziemianek. Pośród śladów zabudowań badacze znaleźli typową dla Celtów malowaną ceramikę, zapinki ubiorów, dwie monety - ze srebra i elektronu - oraz przypuszczalnie formę do ich odlewania.

Najciekawsza, przynajmniej pod względem znalezisk, okazała się jeszcze późniejsza osada kultury przeworskiej. Pochodzi ona z okresu wpływów rzymskich, obejmującego czasy od początków naszej ery do drugiej połowy IV wieku. W osadzie odkopano ślady prawie 100 budynków - ziemianek i budowli słupowych.

Natrafiono też na cmentarzysko tej ludności. Nietypowe, bo jest ono ciałopalnym cmentarzyskiem warstwowym. Mieszkańcy osady zsypywali przepalone na stosach szczątki swych bliskich wraz z wyposażeniem grobowym na powierzchnię ok. 150 m kw.

- Co ciekawe, to cmentarzysko znajduje się na samym dnie doliny, ewidentnie pochówki były wsypywane do zabagnionej niecki, zastoiska wodnego. To właśnie miejsce musiało mieć dla nich wyjątkowe znaczenie. Przeważają pochówki z wyposażeniem kobiecym - ogromną ilością szklanych paciorków, wisiorków, glinianych przęślików oraz importowanej rzymskiej ceramiki typu terra sigillata - wylicza archeolog.

Wykopaliska w Modlniczce prowadziło pięć ekip - w sumie około 150 osób. W najniższych partiach doliny archeolodzy schodzili na głębokość 2,5 m, niekiedy poniżej obecnego poziomu wód gruntowych. Dzięki bagnistemu środowisku znaleźli tam sporo drewnianych narzędzi i fragmentów konstrukcji, które posłużą datowaniu stanowisk metodą dendrochronologii.

Archeolodzy z Krakowskiego Zespołu do Badań Autostrad mówią, że równie udane były tegoroczne wykopaliska w pobliskiej Modlnicy, gdzie przebadano aż 27 hektarów.
http://miasta.gazeta.pl/krakow/51,35798,6064609.html?i=1
Celtycka moda i technika odkopana pod Krakowem

Grażyna Zawada
2008-12-15, ostatnia aktualizacja 2008-12-16 10:45

W podkrakowskim Podłężu archeolodzy z Krakowskiego Zespołu do Badań Autostrad odkryli największą osadę Celtów pochodzącą z III-II w. pne.


Fot. A. Golański
Stanowiska archeologiczne w Podłężu
Zobacz powiekszenie
Bransoletka
Czterohektarowe wykopaliska wyprzedzające budowę autostrady A-4 trwały od 2000 roku. Uczonym udało się zbadać niemal całą osadę, co jest osiągnięciem na skalę ogólnopolską, a oprócz tego znaleźć cenne monety, ozdoby i przedmioty codziennego użytku. Dzięki badaniom będą mogli lepiej odtworzyć losy Celtów w Małopolsce i dokonać cennych ustaleń.

- Najcenniejszym z punktu widzenia archeologii osiągnięciem jest samo odkrycie osady, ponieważ rzadko mamy możliwość odkopania tak dużego obszaru - mówi Karol Dzięgielewski z KZdBA, prowadzący badania. - Dzięki temu mogliśmy rozpoznać układ 17 chat, a także ich strukturę i kolejność wybudowania. Duże znaczenie dla naszej wiedzy archeologicznej mają też znalezione w chatach szklane ozdoby, gdyż jako przedmioty nietrwałe były często wymieniane w zgodzie z obowiązującą ówcześnie modą, co pozwala nam bardziej precyzyjnie datować miejsca w których poszczególne ozdoby znaleźliśmy - mówi archeolog.

Celtowie zamieszkiwali obszary dzisiejszych południowych Niemiec, Francji, Czech, Słowacji czy Austrii i byli znani z wielu osiągnięć cywilizacyjnych, zwłaszcza z obróbki metali i garncarstwa. W latach 280 - 277 p.n.e. najechali północną część półwyspu bałkańskiego, ale po kilku latach musieli wycofać się na północ. Według hipotezy archeologów część mogła trafić w pierwszym ćwierćwieczu III w p.n.e. przez Morawy na obecne terytorium Małopolski, na długo przed pojawieniem się tu plemion słowiańskich. To właśnie ta grupa zaczęła jako pierwsza na ziemiach polskich posługiwać się pieniędzmi - najpierw monetami plemienia Bojów, zamieszkującego obecnie tereny Czech, a potem własną monetą, wymyśloną pod koniec I w. p.n.e. Wyemigrowali około II/I w p.n.e., prawdopodobnie w związku z wielką migracją zwaną jako "wędrówka Teutonów i Cymbrów". Pozostawili po sobie fragmenty bransolet i szklanych paciorków importowanych od innych plemion celtyckich, a także żelazne narzędzia - między innymi jedne z najstarszych znalezionych nożyc. Właśnie dzięki nagromadzeniu znalezionych przedmiotów i monet naukowcy mogli sprecyzować chronologię dziejów małopolskich Celtów.

Znaleziska zostaną najprawdopodobniej pokazane w przyszłości na wystawie w krakowskim Muzeum Archeologicznym.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
proponuję przemianować wątek na "Kraków i okolice - wątek historyczno-archeologiczny".
Siewierz - odkopano osadę

b. posiadłość biskupów krakowskich, więc link się należy:)

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6788143,Odkopali_osade_znana_z_kronik_i_przekazow.html
Skąd pochodzą Polacy

Numer: 9/2006 (1212)

Badania DNA Polaków nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką
Grecy są bardziej spokrewnieni z Etiopczykami i innymi mieszkańcami Sahary niż z Włochami, Słowianami czy nawet Turkami. Węgrzy mają najwyższy wśród ludności niesemickiej udział haplotypów, czyli charakterystycznych dla danej populacji wariantów genów, typowych dla Żydów. Z kolei Polacy to genetyczny tygiel Europy. - W waszym DNA jest nie tylko historia Polski, ale całej Europy, poczynając od pierwszych na tych terenach osadników, którzy 35 tys. lat temu wyemigrowali z Azji Mniejszej i Środkowej na północ - powiedział w rozmowie z "Wprost" dr Spencer Wells, genetyk. Amerykański uczony jest szefem ogólnoświatowego Projektu Genograficznego, który ma doprowadzić do opracowania genealogicznej mapy Europy, w której Polacy odgrywają kluczową rolę. Od 100 tys. osób na całym świecie zostaną pobrane próbki DNA, aby wyjaśnić genetyczne pokrewieństwo i migracje ludności na wszystkich kontynentach.


Polacy różnią się między sobą mniej niż inne społeczności, wszyscy mamy podobny koktajl genów - sugerują próbki DNA, które pobrano do tej pory w różnych rejonach Polski. Zostaliśmy dość równomiernie wymieszani z innymi nacjami: mieszają się w nas zarówno geny litewskie, ruskie i węgierskie, jak też nordyckie, germańskie, ormiańskie i geny Żydów aszkenazyjskich. - Tym się jedynie różnimy od innych krajów europejskich, że we Włoszech, Francji i w Wielkiej Brytanii w jednym społeczeństwie żyją obok siebie grupy wręcz odmienne genetycznie - mówi dr Rafał Płoski, kierownik pracowni genetycznej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie.
Chorwaci mają znaczny udział haplotypów charakterystycznych dla Polaków i Rosjan, ale u mieszkańców Dalmacji wykryto geny Awarów, koczowniczego ludu pochodzenia ałtajskiego, zamieszkującego teraz Dagestan. Włochy można podzielić na "genetyczne regiony", których dzisiejsi mieszkańcy są spokrewnieni z żyjącymi w starożytności na tych terenach Etruskami, Ligurami z okolic z Genui oraz Grekami z południa Włoch. Grecy różnią się od mieszkających na północy ich kraju Macedończyków, bo prawdopodobnie pochodzą od niewolników sprowadzanych z Afryki w starożytności. Potomkami niewolników z Afryki Północnej są też niektórzy mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego, szczególnie Portugalii, gdzie sprowadzono ich najwięcej. Z kolei w północnej Portugalii większe są wpływy Berberów, rdzennej ludności północnej Afryki i Sahary.

Barbarzyńcy Europy
- W przekazywanym z pokolenia na pokolenie materiale genetycznym zapisana jest nie tylko informacja o kolorze oczu, wzroście i rysach twarzy, ale też o dziejach gatunku **** sapiens oraz poszczególnych osób, rodzin, grup etnicznych i całych narodów - powiedział w rozmowie z "Wprost" prof. Bryan Sykes z Oxford University. Dopiero badania genetyczne ujawniły, że współcześni Europejczycy, w tym Polacy, wywodzą się z siedmiu klanów. Naszymi pramatkami jest siedem kobiet, którym prof. Sykes nadał imiona: Ursula (żyła 45 tys. lat temu), Xenia (25 tys. lat temu), Helena (20 tys. lat temu), Velda i Tara (17 tys. lat temu), Katrine (15 tys. lat temu) oraz Jasmine (8 tys. lat temu). Aż sześć z siedmiu tych grup (poza Jasmine) ma barbarzyńskie pochodzenie. Żyły długo przed przybyciem do Europy pierwszych rolników. Współcześni mieszkańcy Europy pochodzą od nieokrzesanych ludów koczowniczych, a nie, jak dotychczas sądzono, od umiejących uprawiać zboże i budować osady rolników. Analiza DNA 24 szkieletów sprzed 7,5 tys. lat, odkrytych w Europie Środkowej, wykazała, że cywilizowaną Europę budowały plemiona zbieracko-łowieckie. Nasi przodkowie przejęli technikę agrarną od bardziej rozwiniętych technicznie i kulturowo przybyszów.


Skąd się wywodzą Polacy? Archeolodzy twierdzą, że pojawili się na terenach między Odrą a Wisłą najwcześniej w V lub VI wieku. Ale czy pochodzimy od Wandalów, którzy w 455 r. złupili Rzym, a potem w Afryce Północnej utworzyli własne państwo, jak w XIV wieku sugerował kronikarz Dzierzwa? Na razie nie potwierdził się rozpowszechniany w XVII wieku przez szlachtę mit, że ich przodkami byli przebywający na terenach Ukrainy i Polski Sarmaci. Badania DNA nie ujawniły żadnych różnic genetycznych między ludnością chłopską i szlachecką.

Potomkowie Dżyngis-chana
Polacy wykazują duże podobieństwo genetyczne do swoich wschodnich i zachodnich oraz północnych sąsiadów. W X wieku Mieszko I sprowadził do Polski ze Skandynawii Waregów (są nawet hipotezy, że sam był Waregiem). W XII wieku na Śląsku zaczęli się osiedlać osadnicy z południowych Niemiec - Frankonii i Wirtembergii. W tym czasie pojawili się Mongołowie, którzy również zmieszali się z ludnością polską. Dr Wellsw DNA niektórych naszych rodaków zidentyfikował geny typowe dla mieszkańców Mongolii. Prawdopodobnie pochodzą z czasów najazdów Mongołów w XII wieku. Można nawet podejrzewać, że niektórzy Polacy są potomkami Dżyngis-chana! Patriarcha wszech czasów, jak nazywano tego władcę, pozostawił po sobie największą liczbę potomków na świecie. Uczeni obliczyli, że żyje dziś co najmniej 16 mln mężczyzn spokrewnionych z Dżyngis-chanem w linii prostej. Ponad 25 proc. z nich to Hazarzy zamieszkujący środkowy Afganistan.
Unia polsko-litewska przyczyniła się do wymieszania Polaków, Litwinów i Łotyszów. Radziwiłłowie skrzyżowali się z najlepszymi rodami Korony. Michał Korybut Wiśniowiecki był potomkiem magnata Jeremiego Wiśniowieckiego wywodzącego się z prawosławnej rodziny ruskiej. Na początku XIX wieku z Ravensburgaw Wirtembergii przybyli do Polski przodkowie prof. Andrzeja Bliklego (firmę A. Blikle założył ich syn - Antoni Kazimierz). Najdłużej postępowała w Polsce asymilacja Żydów. Przykładem jest rodzina Słonimskich, jedna z najstarszych zasymilowanych rodzin żydowskich.

Fin i Polak dwa bratanki
Przodkowie Lecha Wałęsy, jak wynika z rodzinnych przekazów, wywodzą się z rzymskiej arystokracji z III wieku n.e. - Nasze drzewo genealogiczne wskazuje, że część rodziny przeniosła się do Francji, skąd w XVIII wieku mój praprapradziad przybył do Polski - mówi były prezydent RP. Badania DNA wykonane na zlecenie tygodnika "Wprost" wykazały, że genotyp Lecha Wałęsy jest typowy dla wymieszanych genowo mieszkańców Polski. Specjaliści Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie wykryli w nim warianty genetyczne występujące w Polsce i wschodnich Niemczech, na Litwie i Łotwie, a także w Portugalii, Wielkiej Brytanii i Chorwacji. Podobnie wypadły badania DNA Marka Króla, redaktora naczelnego tygodnika "Wprost". Ma on geny typowe dla mieszkańców środkowej Polski, choć w jego DNA można też znaleźć warianty genów ludności Skandynawii, Estonii, Litwy, a także Rumunii, Bułgarii i okolic Moskwy.


Polacy wykazują duże pokrewieństwo z ludnością pochodzenia ugrofińskiego - Węgrami, Estończykami i Finami - mimo zupełnie odmiennego języka. Być może Bałtowie i Słowianie mieli wspólnych przodków. Jesteśmy też bardziej podobni do Rosjan niż do Niemców. Najczęstszy w Europie Środkowej haplotyp XI choromosomu Y występuje u 44 proc. Ukrańców, 44 proc. Rosjan i 41 proc. Węgrów. Z Niemcami bardziej niż Polacy wymieszani są jedynie Czesi. Polacy większe pokrewieństwo wykazują do Niemców ze wschodu, Niemcy z zachodu są zaś bardziej podobni do mieszkańców innych krajów Europy Zachodniej, szczególnie Francji, Belgii, Holandii, Danii i Anglii.

Geny królowej Wiktorii
W genealogii DNA wykorzystuje się materiał genetyczny znajdujący się w męskim chromosomie Y, przekazywanym z ojca na syna, oraz pochodzące od matki tzw. mitochondrialne DNA. Te dwa fragmenty DNA ulegają z pokolenia na pokolenie nielicznym mutacjom i pozwalają ustalić przodków w linii rodowej ojca lub matki. - Margines błędu jest niewielki, nie przekracza 5-10 proc. - mówi dr Rafał Płoski. Trzeba jedynie pamiętać, że sięgając 25 generacji wstecz, mamy aż 30 mln przodków, którzy mogli pochodzić niemal z każdego regionu świata - zarówno z Europy, jak i z Azji, Bliskiego Wschodu czy Ameryki Północnej. Badanie DNA Zbigniewa Rewery z Sandomierza ujawniło, że ma on chromosom Y unikatowy w Europie, ale występujący u ponad połowy mężczyzn z południowej części Półwyspu Indyjskiego. Bennett Greenspan, założyciel firmy Family Tree DNA, dowiedział się, że jego przodkowie pochodzą z Polski. Badania Oprah Winfrey wykazały, że dziennikarka dziedziczy geny Zulusów. Z kolei Spike Lee dowiedział się, że jego rodzina wywodzi się z Nigerii i Kamerunu.
Genealogia genetyczna stanie się wkrótce tak powszechna jak sporządzanie metryki urodzeń. Odnalezienie korzeni sprzed stu lat dotychczasowymi metodami trwa co najmniej pół roku, badanie genetyczne można przeprowadzić w ciągu dwóch tygodni. Najstarsze dokumenty pozwalają się cofnąć do XVI lub XV wieku, a im dalej, tym więcej jest w nich nieścisłości. Wiadomo na przykład, że aby uzyskać prawo do spadku, fałszowano herbarze. Badania DNA mogą być bardziej wiarygodne niż niektóre dokumenty historyczne. Czy prawowitym następcą tronu jest faktycznie królowa Wiktoria, władczyni XIX-wiecznego imperium brytyjskiego, panująca w Anglii przez 64 lata? W wydanej przed kilkoma laty głośnej książce "Queen Victoria `s Gene" (Geny królowej Wiktorii) swoje podejrzenie co do tego wyrazili Malcolm Potts z uniwersytetu w Berkeley i William Potts z uniwersytetu w Lancaster. Podejrzenia wywołała hemofilia, choroba królów, jak nazywano ją przed laty, objawiająca się małą krzepliwością krwi. Badacze twierdzą, że to dziedziczne schorzenie było przekazywane z pokolenia na pokolenie właśnie od czasów królowej Wiktorii. Ale nie chorował z tego powodu ani jej mąż - król Albert, ani jej przodkowie. Nosicielem genu wywołującego hemofilię była dopiero królowa Wiktoria. Nie można wykluczyć, że doszło do przypadkowej mutacji genu, ale zdarza się to u jednej osoby na 50 tys. Bardziej prawdopodobne jest, jak twierdzą specjaliści, że królowa Wiktoria nie jest córką Edwarda, księcia Kentu, tym bardziej że długo nie mógł się on doczekać następcy tronu. To dlatego postanowił się ożenić ze znacznie młodszą od siebie kobietą. Pozostaje pytanie, czy podołał obowiązkowi spłodzenia potomstwa?

Jedna wielka rodzina
- Do pokrewieństwa ze mną przyznaje się wiele osób o nazwisku Kościuszko z całego świata. Warto więc to pokrewieństwo sprawdzić - mówi Jan Kościuszko, właściciel sieci restauracji Chłopskie Jadło. Podobne badania chce przeprowadzić Jan Pągowski, prezes Warszawskiego Towarzystwa Genealogiczego, którego przodkowie, według dokumentów, wywodzą się od Karola Wielkiego. Wiele współcześnie żyjących osób to potomkowie znanych w przeszłości władców. W północno-zachodniej Irlandii co piąty mężczyzna jest potomkiem średniowiecznego władcy z V wieku o imieniu Niall Noigiallach. Jego królewski chromosom rozproszył się po całym świecie - występuje m.in. u 16,7 proc. mężczyzn w zachodniej i środkowej Szkocji oraz u 2 proc. pochodzących z Europy nowojorczyków.
Z rodu króla Nialla pochodzą ludzie o nazwiskach O `Neill, Gallagher, Boyle, O `Donnell, Connor, O `Reilly, Cambell, Donnelly, McGover, McLoughlin, O `Rourke i Quinn. W Wielkiej Brytanii ustalono, że mężczyźni o nazwisku Attenborough, Widdowson i Grewcock mają jednakowy chromosom Y. Każdy z tych rodów ma wspólnego męskiego przodka sprzed około dwudziestu pokoleń, kiedy te nazwiska odnotowano w dokumentach po raz pierwszy. Policja brytyjska chce wykorzystać ten fakt do poszukiwania przestępców. Wykryty na miejscu przestępstwa fragment naskórka, śliny lub włosa może pomóc ustalić nazwisko sprawcy, zanim jeszcze rozpocznie się śledztwo.

Koniec ras
Badania genetyczne mogą pomóc przezwyciężyć uprzedzenia rasowe. Badania Sergio Peny z Universidade Federal de Minas Gerais w Brazylii przekonują, że cechy zewnętrzne, takie jak kolor skóry i włosów, nie są wiarygodnym wskaźnikiem pochodzenia etnicznego. Uczony wykazał to na przykładzie jednej z najbardziej wymieszanych populacji, jaką są Brazylijczycy. Mimo wyraźnych różnic fizycznych u wielu z nich test nie ujawnił znaczących różnic genetycznych. Nawet osoby o wyraźnych cechach rasy białej miały 28 proc. genów pochodzenia afrykańskiego i 33 proc. genów odziedziczonych po Indianach. Z kolei osoby zaliczane do rasy czarnej miały aż 48 proc. genów pozaafrykańskich! To kolejny dowód, że rasa jest jedynie tworem społecznym, a nie biologicznym. Potomkowie Adama i Ewy są tak wymieszani, że badaniami genetycznymi można prześledzić losy poszczególnych rodzin, klanów, narodów i całej ludzkości, ale nie ras.

ENETYCZNY DROGOWSKAZ
W badaniu pochodzenia istotny jest materiał genetyczny znajdujący się w męskim chromosomie Y, przekazywanym z ojca na syna, oraz mitochondrialne DNA (mtDNA), które przekazuje potomstwu, niezależnie od płci, wyłącznie matka. Te dwa typy DNA podczas przekazywania z pokolenia na pokolenie ulegają tylko nielicznym mutacjom. Ich liczba jest proporcjonalna do czasu, w którym zaszły. Służą one za genealogiczne drogowskazy. Ustalony w badaniu DNA profil genetyczny, wyodrębniony z próbki krwi lub śliny, jest porównywany z wariantami genów charakterystycznych dla danej populacji. Profil genetyczny Lecha Wałęsy i Marka Króla uzyskano na podstawie analizy chromosomu Y.

COHEN OD AARONA
Bard Leonard Cohen z Kanady jest spokrewniony z opisywanym w Biblii żydowskim kapłanem Aaronem. Nazwisko Cohen pochodzi od hebrajskiego słowa kohen, oznaczającego najwyższego kapłana. Z linii Aarona wywodzi się także mieszkające na południu Afryki plemię Lembo wyznające religię żydowską. Choć jego członkowie są podobni do rdzennych mieszkańców Afryki, badania jednoznacznie wykazały, że geny "po mieczu" pochodzą od niewielkiej grupy kapłanów żydowskich, którzy kilkaset lat temu zawędrowali do Afryki i pojęli za żony Afrykanki. Potwierdziła to analiza mitochondrialnego DNA. Aż 40 proc. wszystkich żyjących na świecie Żydów aszkenazyjskich wywodzących się z Europy Środkowej i Wschodniej to potomkowie zaledwie czterech kobiet.


SPRAWDŹ, SKĄD POCHODZISZ
Niektóre ośrodki, w których można przeprowadzić badania DNA w celu ustalenia swego pochodzenia:

* Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie, ul. Oczki 1
* Test DNA, Sosnowiec, ul. Sobieskiego 64a/211
* Zakład Medycyny Sądowej Collegium Medicum w Bydgoszczy, ul. Skłodowskiej-Curie 9
* Katedra i Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku, ul. Dębowa 23

http://www.wprost.pl/ar/87299/Skad-pochodza-Polacy/?O=87299&pg=3
Wujek Samo Zło;30308024 said:
Archeologiczne znaleziska w Modlnicy

Gazeta Wyborcza, 2008.12.05

Naukowcy z Krakowskiego Zespołu do Badań Autostrad odkryli w Modlnicy najstarsze ślady rolnictwa w Małopolsce. Znaleźli też trzy nekropolie.

- Najstarsze znaleziska są dla archeologów najcenniejsze - mówi Bartłomiej Konieczny, który kierował badaniami w Modlnicy. - Dzięki znalezieniu osady udało nam się określić przedział czasowy, w którym pod Krakowem pojawili się pierwsi stali osadnicy.

Przywędrowali oni pod Kraków z terenów naddunajskich w około szóstym tysiącleciu p.n.e., a osiedlając się, wprowadzili rewolucyjną umiejętność - uprawę ziemi. Wcześniej tereny te zamieszkiwali łowcy i zbieracze, którzy prowadzili wędrowny tryb życia. Znalezione ślady chat rolniczej ludności, zaliczanej przez archeologów do kultury ceramiki wstęgowej rytej, pozwalają ocenić w przybliżeniu liczebność tamtejszej społeczności na kilkadziesiąt osób.

Na ponad 20 ha wykopalisk pod przyszłą północną obwodnicą miasta archeolodzy znaleźli także trzy cmentarzyska. Najstarsze z nich, należące do pasterskiej ludności z kultury ceramiki sznurowej, pochodzi z połowy trzeciego tysiąclecia p.n.e. i jest obecnie wysuniętą najdalej na zachód nekropolią tego nomadycznego ludu, który według archeologów zamieszkiwał tereny dzisiejszej wschodniej Małopolski.

Drugie cmentarzysko pochodzi z epoki brązu, około VIII w. p.n.e., a trzecie z wczesnego średniowiecza. Na każdym z nich znaleziono wartościowe naukowo przedmioty: ozdoby, przedmioty codziennego użytku oraz monety. Fragmenty kości z neolitycznego oraz średniowiecznego cmentarzyska zostaną poddane badaniom DNA, by ustalić np. drogi migracji oraz tzw. strukturę krewniaczą w obrębie miejscowej populacji.

Autor: Grażyna Zawada
właściwsze miejsce:
Badania archeologiczne w podziemiach krakowskiego kościoła św. św. Piotra i Pawła

Ślady osadnictwa z IX wieku, fragmenty ceramiki oraz średniowieczne wyroby z kości i szkła odkryli archeolodzy podczas badań w podziemiach kościoła pw. św. św. Piotra i Pawła w Krakowie.

Prace archeologiczne w podziemiach świątyni potrwają do jesieni.

Badania zostały zlecone w związku z planami budowy Panteonu Narodowego. Prowadzą je specjaliści z Instytutu Archeologii UJ pod kierownictwem prof. Jacka Poleskiego - kierownika Zakładu Archeologii Średniowiecza i Czasów Nowożytnych.

W ciągu trzech miesięcy badacze przesiali każdą piędź wykopanej ziemi, w sumie jak policzyli ok. 110 ton. - Udało nam się potwierdzić bardzo wczesną metrykę Okołu, jako miejsca, które było podgrodziem głównego grodu najpierw Wiślan, a potem prowincji krakowskiej w państwie pierwszych Piastów. Od IX wieku istniało tutaj stałe, nieprzerwane osadnictwo - mówił prof. Poleski.

To potwierdzenie wyników badań, jakie w tym miejscu pod koniec lat 50. prowadził prof. Kazimierz Radwański i jego żona Teresa.

Archeolodzy znaleźli ślady obiektów mieszkalnych tzw. półziemianek. Jedną z nich datują na wiek IX, druga mogła powstać w X-XI wieku. Były zbudowane na planie kwadratu o pow. od 16 do 20 m. kw. - Dziś wydaje się to mało atrakcyjnym domem jednorodzinnym, ale wtedy liczył się komfort termiczny, zwłaszcza zimą - wyjaśnia prof. Poleski.

Podczas badań odkryto także fragmenty ceramiki, cegły z rożnych budowli, biżuterię, groty do strzał, szklane kamyki do gry zwanej młynkiem i małą kość do gry. Natrafiono też na serię średniowiecznych pucharków, które współcześnie stały się inspiracją dla jednego z browarów, który wzorował na nich kubki do picia piwa.

Bardzo ciekawym dla badaczy znaleziskiem są fragmenty płytek posadzkowych, analogicznych do XIII - wiecznych płytek odkopanych w klasztorze oo. dominikanów. Przypuszczalnie pochodzą one z wnętrza przebudowywanego w okresie baroku kościoła św. Andrzeja.

- Najcenniejsze jest to, że w tym miejscu chwytamy sekwencję warstw układających się od najstarszej do najmłodszej, jedną nad drugą. Dzięki temu możemy wnioskować, na ile zmieniała się kultura mieszkających tu ludzi od IX od XX wieku - mówił prof. Poleski.

Zagadką pozostaje wciąż fragment wapiennego mur. Odkrył go już prof. Radwański. Nie ma go na żadnych znanych planach Krakowa. - Został on zburzony w trakcie budowy kościoła lub jeszcze wcześniej. Hipotez jest wiele. Najbardziej prawdopodobna z nich jest taka, że to pozostałość średniowiecznej kamienicy z pierwszego lub drugiego układu Okołu. Ustalenie dokładnego przebiegu muru rozstrzygnie, w jakimi układzie były budowane kamienice mieszczańskie w tej części Okołu - dodaje prof. Poleski.

Prace archeologiczne w podziemiach świątyni potrwają do jesieni, Wszystkie znalezione zabytki zostaną opisane i zinwentaryzowane, ma się też ukazać publikacja źródłową dotycząca badań.

(PAP,G.M.)
http://www.tvp.pl/krakow/aktualnosc...wskiego-kosciola-sw-sw-piotra-i-pawla/3879447
Więcej... http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35...ogiczne_z_pokladu_samolotu.html#ixzz1Vl9nCDwW
Badania archeologiczne z pokładu samolotu


Nowo odkryte kurhany (kręgi) z komorami grobowymi (kropki wewnątrz kregów) pod Miechowem
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75476,12186440...pie_sredniowiecznych_upraw.html#ixzz21cW15VEs
Badaczka z UJ na tropie średniowiecznych upraw


Co ukrywają małopolskie grodziska i ruiny zamków? Okazuje się, że można w nich odnaleźć rośliny uprawiane w średniowieczu. Przy okazji są ostoją bioróżnorodności, bo w miejscach pradawnych osad botanicy potrafią doliczyć się kilkudziesięciu gatunków roślin zagrożonych wyginięciem
1 - 17 of 17 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.
Top