SkyscraperCity banner

1 - 20 of 3275 Posts

·
...
Joined
·
1,865 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Zainspirowany paroma dyskusjami postanowiłem otworzyć wątek o parkach i zieleni miejskiej, a także o ochronie przyrody na terenia Krakowa.
 

·
...
Joined
·
1,865 Posts
Discussion Starter · #2 ·
Na początek news

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/611369,nielegalni-kosiarze-wykryci-interwencja,id,t.html

Nielegalni kosiarze wykryci [INTERWENCJA]

Są już przesłuchani sprawcy nielegalnych sianokosów na Łąkach Nowohuckich. Do wykoszenia trawy na fragmencie użytku ekologicznego przyznali się dwaj gospodarze.

Łąki Nowohuckie to użytek ekologiczny, a od zeszłego roku także obszar Natura 2000. Akurat teraz przez dzikiego kosiarza mogły zostać zniszczone lęgi ptaków, mogły też ucierpieć chronione motyle modraszki.

Zdarzenie poruszyło miłośników łąk i przyrodników, a zarządca terenu, Fundacja Miejski Park i Ogród Zoologiczny w Krakowie, zgłosił sprawę na policji. Opiekujący się łąkami podejrzewali, że sianokosy urządził któryś z okolicznych rolników, bowiem zanim ustanowiono tu użytek ekologiczny w 2003 r., była taka praktyka. Teraz to niedopuszczalne.

- Sprawcy tłumaczą, że nie było oznaczenia - relacjonuje Michał Kondzior z zespołu prasowego policji. Prokurator zdecyduje, co dalej. Za niszczenie lub uszkadzanie roślin czy zwierząt pod ochroną grozi nawet 5 lat więzienia.

Tymczasem w rozsyłanej do urzędów korespondencji Jerzy Skibiński ze Stowarzyszenia Łąki Nowohuckie twierdzi, że kosiarze działają w zmowie z administratorem. Jego zdaniem odbywa się przedwczesne koszenie, bo siano jest najlepszej jakości, gdy się je pozyska w tym okresie.

Zarzuty odpiera zarówno Fundacja Miejski Park i Ogród Zoologiczny, jak i magistrat. - To pomówienia. Do skoszenia dosz-ło bez wiedzy i zgody zarządcy - mówi Maciej Głód, kierownik Referatu Przyrody, Rolnictwa, Leśnictwa i Zwierząt Urzędu Miasta.

- Czekamy na plan ochrony obszaru Natura 2000, który określi sposób utrzymania łąk - mówi Miłosz Podwika z Fundacji Miejski Park i Ogród Zoo. Plan ma być gotowy w listopadzie.
 

·
...
Joined
·
1,865 Posts
Discussion Starter · #6 ·
Chciałem wrzucić swoje 3 grosze - w Krakowie tereny zurbanizowane stanowią mniej niż połowę powierzchni ( http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/krak/ASSETS_11m02_01.pdf ), stąd moje przekonanie, że tereny zajmujące połowę miasta zasługują na swój wątek. W wątku o przestrzeni publicznej tematy zieleni są czasami poruszane, ale przewijają się również w wątku perspektywy/możliwości, czy o spalarni śmieci. Widziałbym to tak, że tutaj można pisać o terenach zielonych, ale również o sprawach związanych z ekologią - jak np zamieczyszczenie powietrza czy segregacja śmieci. A nawet o naszym ulubionym panu na W ;)
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
23,977 Posts
Jeśli już nei zdecydowano się na konkurs to najlepsze będzie neutralne oswietlenienie np. takie jak na bulwarach.
 

·
...
Joined
·
1,865 Posts
Discussion Starter · #11 ·
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,12101498,Miejscy_ogrodnicy__Wszyscy_jestesmy_rolnikami.html

Miejscy ogrodnicy. Wszyscy jesteśmy rolnikami

Na świecie rozwija się ogrodnictwo miejskie. U nas się zwija, bo na tereny zakusy mają inwestorzy, a miasta wolą sprzedać tę ziemię niż tworzyć w tych miejscach parki. Rozmowa z Magdaleną Zych z Muzeum Etnograficznego w Krakowie, koordynatorką projektu "dzieło-działka"

W środę Trybunał Konstytucyjny stwierdzić ma, czy ustawa o rodzinnych ogródkach jest zgodna z konstytucją. Sędziowie badali m.in., czy Polski Związek Działkowców i statuty, jakimi się kieruje, nie są sprzeczne z prawami właścicieli gruntów. W większości przypadków tereny, na których gospodarują działkowcy, należą do samorządów. W Krakowie to ponad 80 proc. z 400 hektarów. W samym Śródmieściu działki zajmują 25 hektarów w bardzo atrakcyjnych inwestycyjnie terenach.

Małgorzata Skowrońska: Działki to polski wymysł z czasów PRL-u?

Magdalena Zych: Nie. Miejskie ogródki działkowe, które zagospodarowują niewykorzystane przestrzenie w metropoliach, można spotkać na całym świecie. Niedawno oglądałam w Wiedniu wystawę poświęconą takim ogródkom. W tamtejszym Centrum Architektury kuratorka Elke Krasny przygotowała ekspozycję poświęconą historii uprawiania ziemi w przestrzeni miejskiej. Pokazano zdjęcia historyczne i współczesne aranżacje działek z Chicago, Lipska, Wiednia, Nowego Jorku, Paryża, Hong Kongu, Istambułu, Porto Allegre, Hawany czy Quitro.

Wszędzie działki wyglądają tak jak u nas?

- Różnice są między Europą a Ameryką Północną. Za oceanem ludzie nastawieni są na wspólnotowe gospodarowanie. Powstają tam grupy, które organizują się i przejmują nieużytki w centrach miast, sadzą kwiaty, warzywa i owoce. W Europie tendencje są inne. W Wielkiej Brytanii dominują małe działki, które niegdyś powstawały dla robotników i bezrobotnych. Teraz gospodarzy na nich miejska klasa średnia, a na przydział działki czeka się kilkanaście lat. W Anglii doceniono zalety ogródków działkowych. Chodzi o tworzenie terenów zielonych, a także zyski zdrowotne dla tych, którzy tę ziemię uprawiają. Dlatego tam obowiązuje prawo, które mówi, że jeśli zbierze się kilkunastu miejskich ogrodników, gmina ma obowiązek przekazać im ziemię w użytkowanie. We Francji z kolei organizuje się na przykład festiwale sadzenia kapusty. W Ameryce Południowej nacisk kładzie się na socjalne aspekty posiadania działek. W Skandynawii docenia się miejskie ogrodnictwo za to, że pozwala kanalizować energię społeczną.

Nasze działki, choćby w Krakowie, to - jeśli spojrzeć na nie biznesowo - tereny w bardzo atrakcyjnych inwestycyjnie miejscach. Miasto nie czerpie z nich dochodów, bo działkowcy nie płacą podatków za użytkowanie.

- My zachłystujemy się kapitalizmem i przerabiamy to, co za naszą zachodnią granicą przerobiono już dawno. Niemcy, Wielka Brytania, Francja - tam docenia się działki w mieście, a prawo dostosowuje tak, by ułatwić działkowcom życie. Tam myśli się nie tylko o bioróżnorodności, ale też o skutkach społecznych.

Oponenci działkowców powiedzą, że nasze działki są brzydkie: stare meble, zdezelowany autobus służące za domek...

- Nie wszystkie działki tak wyglądają. Poza tym jesteśmy przyzwyczajeni, że nowoczesność musi być od linijki. Jesteśmy wizualnymi konsumentami, a działki są trudne w takiej konsumpcji, bo nie są tak uporządkowane. Jeśli jednak zmienimy perspektywę i spojrzymy na nie, jak na zorganizowany świat, okaże się, że są piękne i zaskakujące.

Nasi działkowcy nie są otwarci. Na większości ogródków wiszą kłódki, a każdy, kto próbuje sforsować bramę, musi liczyć się z tym, że pogonią go widłami.

- Syndrom twierdzy bierze się stąd, że przez lata działki okradano. Dlatego ci ludzie nie trzymali niczego wartościowego w swoich ogródkach, ale rzeczy kwalifikujące się na śmietnik. Na marginesie: wykorzystując je wpisują się w idee recyklingu i są bardziej eko niż reszta mieszczuchów chwalących się, że segregują śmieci. Otwartość ogródków działkowych to tylko kwestia czasu. Działkowcy już zaczynają rozumieć, że muszą wpisywać się w społeczność lokalną. Wiele ogródków organizuje święto plonów czy festyny, na które zapraszają swoich sąsiadów z bloków.
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
23,977 Posts
Wszystko fajnie, szkoda, że pani pomija niewygodny fakt, że część krakowskich ogródków działkowych powstało w terenach, które już od przedwojnia były rezerwowane pod publiczne (a nie prywatne) tereny zieleni. Tak jest np. na Małych Błoniach. I w tym przypadku nie wystarczy otwarcie ogródków na jeden dzień w roku - czy nawet udostępnienie ich na spacery.
Jest jeszcze jedna sprawa, którą pani antropolog pomija - czyli aspekt przestrzenny. Gdzie te działki za granicą są ulokowane, jak wchodzą w kontakt z miejską tkanką, jak korzystają z infrastruktury (czy aby na pewno są przy głównych arteriach, jak w Krakowie?), jak wielkie są tereny działkowe, jak wyglądają tamtejsze, zwarte miasta. Koniec końców - kto decyduje o przeznaczeniu konkretnego terenu pod ogródek działkowy i jego utrzymaniu. Jeśli tego się nie uwzględni, to wychodzi niestety - być może niezamierzona -demagogia. Bo przecież najłatwiej napisać o zachłyśnięciu się kapitalizmem i pominąć wszelkie inne argumenty.
 

·
homo hutus
Joined
·
2,971 Posts
Działkowcy raczej nie do ruszenia, ktoś policzył że to jest milion głosów wyborczych. Jeśli już rzeczywiście mają zostać to może niech rzeczywiście będą otwarte, pytanie kto by tam chciał chodzić i czy nie dostałby kłonnicą przez łeb... Poza tym nie rozumiem jak kogoś może rajcowac uprawa ogródka przy ul. Nowohuckiej, ogromna czesc tych ogródków robi niestety za melinę, za dużo jest minusów żeby pisać artykuły w takim tonie. Uprawy z centrum miasta nigdy nie będą na tyle wartościowe co ze wsi ze względu na zanieczyszczenie, nie liczyłbym na jakieś święto sadzenia kapusty itp.
 

·
...
Joined
·
1,865 Posts
Discussion Starter · #14 ·
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44...rodkach__Nie_mamy_morderczych_instynktow.html

Miasto o ogródkach: Nie mamy morderczych instynktów

Małgorzata Skowrońska
16.07.2012

Trybunał Konstytucyjny zmiażdżył dotychczasową ustawę o ogródkach działkowych. Sędziowie uznali ponad 20 artykułów za niezgodne z konstytucją.

Osiemnaście miesięcy - tyle czasu ma Sejm na uchwalenie nowego prawa dla działkowców. W ustawodawczym tyglu swoich interesów będą bronili działkowcy, ale też miasto, które jest właścicielem większości gruntów gospodarowanych przez miejskich ogrodników.

Małgorzata Skowrońska: Działkowcy boją się samorządu. Mają obawy, że będziecie chcieli przejąć działki i przeznaczyć te tereny na sprzedaż.

Elżbieta Koterba, zastępca prezydenta Krakowa ds. rozwoju miasta: To obawy na wyrost. Nie zamierzamy działkowcom niczego zabierać.

Jaka będzie polityka miasta wobec działkowców?

- Do czasu uchwalenia nowej ustawy nic się nie zmieni. Nie wiemy natomiast, w jaki sposób prawo określi status ogródków działkowych za te osiemnaście miesięcy.

I tego boją się działkowcy. Martwią się, że narzucicie takie opłaty dzierżawcze, których oni nie będą w stanie zapłacić, i w ten sposób wykończycie miejskie ogrodnictwo.

- Ale my nie mamy takich morderczych instynktów. Nie po to w tworzonych właśnie miejscowych planach zagospodarowania zaznaczamy działki jako tereny zielone, by je za kilkanaście miesięcy zmieniać. Założyliśmy, że tam, gdzie istnieją rodzinne ogródki działkowe o uregulowanym statusie prawnym, nic się nie zmieni. W przypadku ogródków o niejasnym statusie prawnym te tereny mają pełnić także funkcję terenów zielonych z dopuszczoną możliwością uprawiania ziemi.

W opiniach o ogródkach działkowych najgłośniej słychać tych, którzy uważają, że to relikt przeszłości, i tych, którzy z kolei dostrzegają w działkach funkcje społeczne i ekologiczne. W której grupie znajduje się krakowski samorząd?

- Dostrzegamy i doceniamy społeczny wymiar działek. Jeżeli tylu mieszkańców Krakowa spędza wolny czas na działkach, to my nie możemy tego zignorować. Z drugiej strony słyszymy głosy tych krakowian, którzy uważają, że działki to zamknięte enklawy i każde wejście na ten teren powoduje niezadowolenia, a nawet agresję działkowców. Chciałabym, żeby te działki, w przypadku których właścicielem gruntu jest gmina, były bardziej otwarte. Nie rozumiem, dlaczego rodzice z dziećmi nie mogą się tam wybrać na spacer i zobaczyć, jak rośnie marchewka. Jeśli działkowcy pozamykają się i poodgradzają, nie będą mieli najlepszej opinii wśród mieszkańców Krakowa. Działki muszą się ucywilizować i otworzyć na mieszkańców.

Wiele krakowskich ogródków położonych jest blisko centrum. Często słyszę argumenty tych, którzy są przeciwko działkowcom, że w takich miejscach działki blokują rozwój miasta.

- Żadne z ogródków działkowych w Krakowie nie blokują ważnych dla miasta inwestycji. My takiego problemu nie mamy. W przypadku działek na Małych Błoniach weszliśmy nawet w spór z deweloperem, który chciał te tereny zabudować. Zaznaczyliśmy tam ogródki w nowym planie zagospodarowania przestrzennego. Inwestor zaskarżył gminę. Bronimy się jak możemy i w międzyczasie powstał dla tych terenów nowy plan, który zablokuje zakusy inwestorów.

W Londynie obowiązuje prawo przychylne działkowcom: jeśli zbierze się kilkanaście osób, mogą żądać przydzielenia działek.

- Nawet gdyby ktoś w Polsce wprowadził takie prawo, Kraków ma za mało gruntów, żeby je rozdawać. Nie mamy natomiast nic przeciwko temu, by zagospodarowywać jakieś nieużytki. Doceniamy miejskich ogrodników, którzy upiększają miasto.
 

·
perfidus acutus
Joined
·
33,212 Posts
http://treezone.pl/projekty/przestrzen-publiczna/krakow-projekt-parku/ (południowa część)

Ciekawe kiedy będziemy na takim etapie rozwoju,że tego typu projekty krajobrazowe będą rozpatrywane na poziomie realizacyjnym, a nie tylko prac dyplomowych...
może w ogrodach pałacowych nie gramy pierwszych skrzypiec, ale jeśli chodzi o parki generalnie, potencjał jest ogromny: Las Wolski, Zakrzówek - Skałki Twardowskiego - Ogród Botaniczny, ciąg od Parku Bednarskiego do Libanu, Park Lotników...do tego Puszcza Niepołomicka, Dolinki Krakowskie, Ojcowski PR...wpływ na jakość życia niebagatelny...
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
23,977 Posts
może w ogrodach pałacowych nie gramy pierwszych skrzypiec, ale jeśli chodzi o parki generalnie, potencjał jest ogromny: Las Wolski, Zakrzówek - Skałki Twardowskiego - Ogród Botaniczny, ciąg od Parku Bednarskiego do Libanu, Park Lotników...do tego Puszcza Niepołomicka, Dolinki Krakowskie, Ojcowski PR...wpływ na jakość życia niebagatelny...
Potencjał tak (głównei dzięki walorom krajobrazowym, cóż nie każde miasto ma wzgórza i skalne urwiska na swoim terenie...) ale jakość tychże parków nijak ma się do tych na zachodzie.
I nie mieszajmy jednak parków stworzonych ręką człowieka z reliktowymi lasami (to się w ekologii krajobrazu nazywa płatem reliktowym). To jednak nie jest to samo, ani krajobrazowo, ani ekologicznie, ani funkcjonalnie.
 

·
perfidus acutus
Joined
·
33,212 Posts
nie mieszam, ale Puszcza Niepołomicka czy OPN mają potencjał...spędzania wolnego czasu (rekreacja to może zbyt wiele powiedziane).

co do Lasu wolskiego, to zacytuję siebie...
nie jestem pewien, czy można tak zdecydowanie rozgraniczać między parkiem, a dzikim lasem...nie bez kozery parki narodowe są nazywane właśnie parkami. mają do spełnienia określone funkcje: ochronne, edukacyjne, po części rekreacyjne. parki miejskie też przybierają różne formy: od położonego w śródmieściu ogrodu angielskiego (w pełni zadbanego) do bardziej zróżnicowanych kompleksów na skraju miasta, jak przytoczony Stanley Park w Vancouver. tak patrząc, Las Wolski jest parkiem w pełnym tego słowa znaczeniu. częściowo jest urządzony i przeznaczony do rekreacji, częściowo służy ochronie przyrody (Skały Panieńskie, Bielańskie Skały), ochronie krajobrazu, a częściowo edukacji (ZOO).
 
1 - 20 of 3275 Posts
Top