SkyscraperCity banner
1 - 18 of 18 Posts

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Jaki Kraków? Nasz bezcenny widok.

Największą wartość współczesnego Krakowa stanowi jego historyczne centrum. Fakt ten należy uwzględniać przy planowaniu rozwoju przestrzennego miasta, przy wszystkich przedsięwzięciach inwestycyjnych, projektowych i realizacyjnych nie tylko w najstarszej części Krakowa i w jej pobliżu, ale na obszarze całej aglomeracji

Czy dla dobra wspólnego, jakim jest Kraków, wolno nam, całej społeczności miasta, przyjąć, i rygorystycznie go przestrzegać, surowe prawo, ograniczające swobodę dowolnego kształtowania nowej zabudowy, a w szczególności ograniczające jej wysokość? Czy to surowe prawo powinno równocześnie narzucać inwestorom i projektantom znaczące ograniczenia w tworzeniu nowych form architektonicznych?

Dalekowzroczni przodkowie

Odpowiedzi na te pytania możemy szukać w doświadczeniach historycznych Krakowa. Wystarczy prześledzić wpływ, jaki niosły akty prawne związane z kształtowaniem przestrzennym miasta na jego wygląd. Najdonioślejszym z nich był niewątpliwie Akt Wielkiej Lokacji Miasta Krakowa z 1257 roku, któremu zawdzięczamy nie tylko niezwykle wyrazisty i po dziś dzień w pełni funkcjonalny, niczym niezniekształcony układ urbanistyczny ulic, placów i bloków zabudowy średniowiecznej, otoczonej pierścieniem Plant, ale także układ urbanistyczny prawie wszystkich ważnych ulic od średniowiecznego miasta odchodzących.

Długowieczność rozwiązań przyjętych siedem i pół wieku temu świadczy o właściwym podejściu do zagadnień tkanki miejskiej, w postaci dalekowzrocznego planowania przestrzennego, pod którym to pojęciem należy rozumieć nie tylko tworzenie "płaskiego" planu urbanistycznego, ale także uwzględnianie w nim jakże istotnego trzeciego wymiaru. Gabaryty zabudowy średniowiecznego Krakowa, z jego wszystkimi dominantami, wyznaczają także i dzisiaj dopuszczalne i nieprzekraczalne granice kształtowania gabarytów architektonicznych najbliższego otoczenia Starego Miasta. Zasada kształtowania trzeciego wymiaru współczesnego Krakowa, zawarta w idei: "im dalej od centrum, tym wyżej", mogłaby stanowić wizję estetycznego kształtowania przestrzennego Krakowa XXI wieku.

Porzucenie planowania przestrzennego i skazanie się na destrukcyjną pastwę "gry rynkowej" prowadzi do utraty wszystkich dotychczas nienaruszonych wartości urbanistycznych i architektonicznych. W okresie burzliwego rozwoju przemysłu w wieku XIX i towarzyszącego temu często chaotycznego rozwoju zabudowy w wielu miastach europejskich, Kraków miał to szczęście, że wskutek wielu ograniczeń natury polityczno-gospodarczej i militarnej (twierdza) taki rozwój miał tu miejsce w bardzo ograniczonym stopniu. Miasto zaczęło się bardziej rozwijać dopiero w okresie Autonomii Galicyjskiej, lecz na szczęście nowe dzielnice z zabudową mieszkaniową powstawały w większości przy aktywnym udziale dalekowzrocznie myślących architektów-planistów.

Dzięki temu zabudowa starego Krakowa zachowała się niemal w nienaruszonym stanie, czego nie można powiedzieć o wielu wielkich miastach europejskich, w których najstarsze dzielnice zostały całkowicie zburzone, aby stworzyć miejsce dla nowoczesnych (wówczas) budynków i arterii komunikacyjnych.

"Gra rynkowa" po raz pierwszy...

Niestety, w okresie międzywojennym także stary Kraków nie oparł się zakusom modernizacyjnym, którym patronowały duże pieniądze i dążenie do mylnie pojętego prestiżu, polegającego na lokalizacji nowych, "wspaniałych" gmachów w jak najbliższym sąsiedztwie historycznego centrum. Efektem ówczesnej "gry rynkowej" są dominujące nad otaczającą je starą zabudową, wychodzące ze skali tej zabudowy, dużo wyższe i "większe" budynki "Feniksa" w Rynku Głównym, KKO przy pl. Szczepańskim i Giełdy Zbożowej przy ul. św. Tomasza.

Na szczęście zapędom unowocześniaczy i burzymurków niemal w pełni oparła się kompozycja urbanistyczna kompleksu średniowiecznego Krakowa, Okołu, Stradomia i Kazimierza, a tkanka architektoniczna uległa tylko częściowym przetworzeniom, dzięki czemu zachowany został charakterystyczny klimat miasta. Nawet podczas okupacji niemieckiej podjęte przez Niemców inwestycje w większości zlokalizowane zostały z dala od historycznego centrum. Wyjątkiem są oczywiście budynki wzniesione na Wawelu, nie wolno też zapomnieć o zburzonych pomnikach, a przede wszystkim o zniszczeniu licznych zabytków kultury żydowskiej.

Czy Kraków początku XXI wieku pełniłby rolę mekki turystycznej, gdyby jego średniowieczną tkankę urbanistyczną i architektoniczną zastąpiły modernistyczne budynki? Czy światowa społeczność doceniłaby jego wartość i wpisała na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO?

Z pewnością nie!

...i drugi

Niestety, zagrożenia dla Krakowa, których źródłami są te same przesłanki co w dwudziestoleciu międzywojennym, pojawiły się ponownie. Nikt nie zagwarantował, co pokazuje praktyka ostatnich lat, by zarówno kompozycja urbanistyczna starego miasta, jak i wypełniająca ją tkanka architektoniczna były trwałe i nienaruszalne. Zakusy aktywnie działających na rynku deweloperów i ściśle z nimi współpracujących nieodpowiedzialnych i łasych na pokaźne honoraria architektów już zaowocowały skandalicznymi decyzjami o wyburzeniu zabytkowych obiektów (np. koszar gwardii narodowej, czyli tzw. Browaru Królewskiego przy ul. Powiśle) i o lokalizowaniu w miejscach wyburzeń, a także na wolnych działkach, żałosnych estetycznie budynków, niedopasowanych ani skalą, ani stylem do starego Krakowa. Zwolennicy takiego działania twierdzą, że Kraków "nie może być skansenem" i że o inwestycjach powinna decydować "gra rynkowa". Nie uwzględniają jednak, że w tej "grze rynkowej" uczestniczą także wszyscy ci mieszkańcy, dla których wartością nadrzędną, niepoliczalną, jest spuścizna historyczna, ze względu na którą Kraków chcą odwiedzać turyści, pozostawiając w mieście pieniądze.

Swoiste zagrożenie dla Krakowa stanowią projektowane w bliskim sąsiedztwie starego miasta wysokie budynki. Wyrastając ponad dachy staromiejskich kamienic i kościołów, często usytuowane na osiach ulic średniowiecznego centrum, po ich realizacji trwale zdezawuują niepowtarzalne piękno tej części miasta.

Przykładem takich zamierzeń był biurowiec o wysokości ok. 144 m (36 kondygnacji), projektowany pierwotnie w ramach Nowego Miasta, usytuowany w pobliżu Politechniki Krakowskiej. Po realizacji zamykałby on osie ulic św. Jana i Floriańskiej, a kościół Pijarów i Brama Floriańska majaczyłyby jedynie na tle jego sylwety. Innym przykładem jest biurowiec projektowany przy al. Powstania Warszawskiego, w pobliżu budynków sądów, wysoki na ok. 100 m (22 kondygnacje), który stanąłby w tle kopuły kościoła św. Piotra i Pawła, widzianej z kopca Kościuszki. Podobne "efekty" towarzyszyć będą realizacji każdego zbyt wysokiego budynku w zbyt bliskiej od centrum odległości. Przykłady: hotel zlokalizowany w osi ul. Józefa na miejscu częściowo wyburzonej zabytkowej rzeźni, gdzie powstało centrum handlowe; wieżowce projektowane wzdłuż Wisły na terenie gazowni na Kazimierzu, zamykające perspektywę ul. Szerokiej; wysokie budynki na Zabłociu, które staną w osiach uliczek Kazimierza i Podgórza. Zamykanie osi staromiejskich ulic ultranowoczesnymi budynkami stanowi swoiste naśladownictwo działania świadomych swych decyzji średniowiecznych planistów, którzy również zamykali osie ulic dominantami utworzonymi najczęściej przez wieże kościołów.

Jednakże takie naśladownictwo z pewnością nie wzbogaci pejzażu krakowskich zaułków. Gorzej - spodziewać się należy efektu porównywalnego z lokalizacją Elektrociepłowni Łęg i jej kominów dokładnie na osi widokowej Wawelu z alei Waszyngtona i Błoń.

Czy taki Kraków pozostanie na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO? Obawiam się, że może być skreślony.

Bezmyślność czy cynizm?

Przytoczone przykłady inwestycyjnych zamierzeń stanowią dowód aroganckiego stosunku dzisiejszych architektów do wartości uniwersalnych, bezmyślnego lub świadomie cynicznego tworzenia projektów na zamówienie inwestorów. Przykładem takiej postawy jest przysłonięcie sylwety Wawelu od strony Dębnik (przy wjeździe na most Dębnicki) budynkiem mieszkalnym przy ul. Zamkowej, zrealizowanym pomimo zapisu konserwatorskiego o ochronie tego widoku. To samo dotyczy realizacji sześcio-, a częściowo siedmiokondygnacyjnego budynku hotelu Sheraton niemalże u stóp Wawelu, dezawuującej zamek swą wysoką bryłą i agresywnym uformowaniem ściany kurtynowej, zasłaniającej przy tym od strony mostu Dębnickiego widok na Wieżę Ratuszową i kościół Mariacki.

Podobne przykłady arogancji i cynizmu architektów hołdujących "grze rynkowej" można mnożyć. Wspomnieć trzeba jeszcze o brutalnym ingerowaniu w starą tkankę miejską, czego przykłady znajdujemy przy ul. Szczepańskiej 5, Szerokiej 12 i Kupa. W sąsiedztwie klasztoru Sióstr Norbertanek na Salwatorze drażniąca jeszcze od przedwojnia szczytowa ściana sześciopiętrowej kamienicy przy ul. Kościuszki 73 ma być zasłonięta jeszcze wyższym, siedmiokondygnacyjnym budynkiem. Zamiast obniżenia w tym miejscu pierzei ulicy, nawet poprzez rozbiórkę dwóch kondygnacji istniejącego budynku i dostawienie w ciągu pierzei budynku jeszcze niższego, w rzeczywistości ma powstać kolejny "lokalny wieżowiec" - efekt "gry rynkowej".

Nie wystarczą zapisy

Nie jest moją intencją głoszenie tezy, że Kraków ma się zatrzymać w rozwoju, zaprzestać rozbudowy i kreacji, nie budować nowoczesnych budynków i całych dzielnic. Nie! Rozwój miasta jest konieczny - wymaga jednakże świadomego, bezkonfliktowego łączenia Starego z Nowym, wymaga stworzenia i ścisłego przestrzegania planu zagospodarowania przestrzennego obejmującego cały obszar miasta, opartego na takiej idei kompozycji przestrzennej, która da równocześnie możliwość swobodnego rozwoju i nie spowoduje degradacji tego, co już istnieje i stanowi wartość uniwersalną.

Być może dla ochrony zasobów urbanistycznych i architektonicznych starego Krakowa nie wystarczą zapisy uchwał rady miasta, być może nie wystarczą też zapisy aktu prawnego wyższego rzędu, na przykład Ustawy o Krakowie, jeżeli w naszym mieście nie będzie przestrzegane prawo, a w jego łamaniu pomagać będą skorumpowani urzędnicy i radni...

Widzieć w trzech wymiarach

Nową zabudową Krakowa rządzić winna zasada: "im dalej od centrum, tym wyżej", która implikuje swoisty amfiteatralny układ architektoniczny. Zastosowanie wprost tej zasady w praktyce, bez jej przestrzennej modyfikacji, spowodowałoby jednakże zasłonięcie po jakimś czasie widoku perspektywicznego na centrum Krakowa, oglądanego z większych odległości. Z tego też powodu, a także z przesłanek funkcjonalnych, związanych z koniecznością przewietrzania kotliny Wisły, w której zlokalizowany jest Kraków, wprowadzić należy modyfikację idei pierwotnej, polegającą na wyznaczeniu dozwolonych i zabronionych obszarów lokalizowania zabudowy wysokiej i wysokościowej, opartych w przybliżeniu na schemacie wycinków kół, przypominających na planie miasta trójkąty, których wierzchołki tworzą środki okręgów zlokalizowane w rejonie centrum miasta, a podstawy mogą pozostać nie w pełni zdefiniowane, aby pozwolić na rozwój miasta w odległej przyszłości. Takie są zasady wyznaczone na "płaskim" planie miasta.

Dodatkową zasadą wyznaczania dozwolonych i zabronionych obszarów lokalizowania zabudowy wysokiej jest wytyczna związana z ograniczeniami trzeciego wymiaru, czyli wysokości, polegająca na idei, że w obszarze osi każdego z trzech proponowanych przeze mnie wycinków kół, tworzących obszary dozwolone dla lokalizowania zabudowy wysokiej, dopuszczalna jest zabudowa najwyższa, lecz im dalej w bok od tej osi, tym ta zabudowa musi być niższa. Po złożeniu powyższej zasady z zasadą, że "im dalej od centrum tym wyżej", otrzymujemy trójwymiarowy plan zagospodarowania przestrzennego Krakowa, którego model będzie przypominał układ trzech wydłużonych piramid, zbudowanych na podstawach z trójkątów, o wierzchołkach tych trójkątów zlokalizowanych w pobliżu centrum miasta, a podstawach w rejonie zdefiniowanych lub świadomie niezdefiniowanych obrzeży miasta.

Wyznaczone przeze mnie obszary dozwolone dla lokalizowania zabudowy wysokiej przebiegają w trzech kierunkach: od centrum w kierunku Bronowic, od centrum w kierunku Krzesławic i od centrum w kierunku Woli Duchackiej. Wierzchołki "piramid" mogłyby znajdować się w rejonie Bronowic (wierzchołek zachodni), Czyżyn (wierzchołek wschodni) i Piasków Wielkich (wierzchołek południowy). W strefach "wierzchołkowych" mogłyby być zlokalizowane wysokie i bardzo wysokie budynki biurowe, hotelowe i mieszkalne, tworząc lokalne, alternatywne dla centrum Starego Miasta, centra administracyjno-handlowe.


Strefa ochronna wokół Starego Miasta, wyznaczona przez autora za pomocą kół o promieniu około 2,5 kilometra; żółte punkty to rejony ewentualnej zabudowy wysokiej
rys. Krzysztof Bień


W strefach zabronionych dla lokalizowania budynków wysokich znajdą się zarówno obszary dozwolone dla lokalizowania zabudowy niskiej jak też obszary zabronione dla lokalizowania jakiejkolwiek zabudowy, za wyjątkiem już istniejącej. Takim obszarem w Krakowie powinien być w szczególności obszar obejmujący Wzgórza św. Bronisławy i cały teren Sikornika i Lasku Wolskiego z włączonymi w ten obszar Błoniami.

Można ocalić!

Idea zabraniania lokalizacji zabudowy wysokiej w bliskim sąsiedztwie zabytkowych centrów miast od wielu lat jest skutecznie egzekwowana w wielu historycznych miastach europejskich. Najlepszym przykładem jest Florencja, która, podobnie jak Kraków, leży na dnie płaskiej doliny rzecznej. Zakaz budowy jakichkolwiek współczesnych budynków wyższych niż otaczająca zabudowa w rozległym obszarze całej doliny skutkuje zachowaniem niezmąconej żadnym dysonansem przepięknej panoramy miasta, oglądanej zarówno z zewnątrz, z otaczających Florencję wzgórz, jak i od wewnątrz, na przykład z tak znanych turystom z całego świata punktów widokowych jak taras wokół latarni na kopule Il Duomo czy wierzchołek Kampanili.



Przykład do naśladowania: nic nie zakłóca panoramy historycznego centrum Florencji
Editrice Giusti di S. Becocci S.r.l., Firenze


Podobne rygory obowiązują zarówno w Oxfordzie, jak i w Sankt Petersburgu.

Władze budowlane Paryża, po wybudowaniu w centrum miasta w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku ponad 50-kondygnacyjnego wieżowca Tour Montparnasse, nazywanego przez mieszkańców Paryża "tasakiem", zdecydowały o wprowadzeniu rygorystycznie przestrzeganego zakazu lokalizacji takich dysonansów na rozległym obszarze wielowiekowej aglomeracji.

Miasta, w których nie zadbano o ochronę ich historycznych panoram, w których mniej lub bardziej świadomie zniszczono starą historyczną tkankę urbanistyczną i architektoniczną (często w imię mylnie pojętej "nowoczesności"), nie przyciągają do siebie tłumów turystów, bo nie mają im wiele do zaproponowania. Jeżeli nie są to wielkie, światowe metropolie, będące centrami biznesu, handlu lub administracji, są skazane na wegetację ekonomiczną. Kraków nie jest taką metropolią i nigdy nią nie będzie, może być natomiast ważnym miastem na mapie europejskich ośrodków naukowych, ale przede wszystkim jednym z najważniejszych w Europie ośrodków kultury i turystyki, na podobieństwo Wenecji, Florencji, Awinionu czy Edynburga.

Czy na podobieństwo tych miast Kraków (a ściślej jego historyczne centrum) nie powinien pozostać dokładnie takim, jakim jest obecnie, zabudowanym niskimi budynkami mieszkalnymi, nad którymi dominują bryły i wieże kościołów i cały kompleks Wzgórza Wawelskiego?

Plan pilnie potrzebny

W maju 2003 roku, podczas trwania Walnego Zebrania członków Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, zgłosiłem projekt uchwały (przyjętej następnie niemal jednogłośnie), aby nowo wówczas wybrany zarząd wystąpił do rady miasta z inicjatywą uchwalenia przez tą ostatnią, dokumentu wyznaczającego strefę ochronną dla unikalnej sylwety Starego Krakowa. Obszar ochronny miałby się zawierać w polu utworzonym przez dwa nachodzące na siebie koła o promieniach około 2,5 kilometra, ze środkami w Rynku Głównym i na Wawelu, i miałby rygorystycznie ograniczać wysokość lokalizowanych w tej strefie nowych budynków, a także budynków modernizowanych i nadbudowywanych.

Gdyby zarząd wywiązał się ze swojego statutowego obowiązku i wykonał tamtą uchwałę, to dzisiaj nie powstawałyby jak grzyby po deszczu coraz liczniejsze inwestycje niszczące na wieki sylwetę Starego Krakowa, takie jak choćby słupy oświetlające stadion Cracovii czy realizowane właśnie ośmiokondygnacyjny budynek mieszkalny przy ul. Karmelickiej (budowany w miejscu wyburzonej zabytkowej kamieniczki) i osiemnastokondygnacyjny wieżowiec na rogu ulic Kazimierza Wielkiego i Kijowskiej.


Tak będzie wyglądła perspektywa ulicy Św. Jana, jeśli zrealizowany zostanie projekt Nowego Miasta z wieżowcem. Tej szkody można jeszcze uniknąć...
Fot. Krzysztof Bień


Uchwała rady miasta w powyższej sprawie mogłaby stać się zaczątkiem nowego planu zagospodarowania przestrzennego Krakowa, chroniąc na początek to, co najważniejsze. Podobnymi strefami ochronnymi można by objąć także inne, niezwykle wartościowe widokowo rejony miasta, a najważniejsze obiekty, takie, jak Wawel i klasztor Sióstr Norbertanek, powinny być objęte dodatkową ochroną w postaci stref o jeszcze niższej dozwolonej zabudowie, lecz o mniejszym tych stref zasięgu. Precyzyjne wyznaczenie gabarytów ochronnych dla całego miasta wymaga zapewne stworzenia dokumentu o randze planu zagospodarowania przestrzennego. Część zapisów takiego planu, dotycząca właśnie gabarytów ochronnych, nie wymaga wcale tytanicznej pracy specjalistów ani też wielkich kwot przeznaczonych na wynagrodzenia dla nich i mogłaby być stworzona i uchwalona oddzielnie, w stosunkowo krótkim czasie, przyczyniając się do ochrony niepowtarzalnych i, raz utraconych, niemożliwych nigdy więcej do odzyskania, wartości uniwersalnych, którymi są: historyczne centrum Krakowa i jego piękna sylweta.


...a ta już się stała faktem - słupy oświetleniowe na stadionie Cracovii
Fot. Krzysztof Bień


Nieodwracalnie zniszczona perspektywa Starego Miasta oglądanego z kopca Kościuszki
Fot. Adam Golec/AG


Pierwotny, poszerzony tekst tego artykułu wygłoszony został w Krakowskiej Szkole Wyższej 31 maja 2004 r. w formie referatu pt. "Autorska wizja estetycznego kształtowania przestrzennego miasta XXI wieku na przykładzie Krakowa" podczas IV Międzynarodowej Konferencji Naukowe "Państwo i Społeczeństwo XXI wieku".





Krzysztof Bień

Architekt, urbanista związany od początku swojej twórczości z Krakowem, m.in. autor i generalny projektant osiedla Widok w Krakowie, wieloletni członek Stowarzyszenia Architektów Polskich, przez kilka kadencji w jego krakowskich władzach.




ps uffff dlugi ale ciekawy artykol, chyba nie ze wszystkim mozna sie zgodzic (chocby nap[ietnowanie radissona czy zakaz stawiania czegokolwiek na zablociu) ale w czesci starego miasta na pewno ma racje.
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #3 ·
Najbardziej mnie bola jupitery Pasow :/
Na dzien dzisiejszy innego rozw chyba nie mieli (zeby np na dachu zalozyc to trzeba miec dach:/).
Oprocz tego Łeg ale wtedy jak to stawiano to chyba dzisiejsze wladze chodzily po knajpach studenckich i saczyly browary ...
 

·
Krakus rodowity
Joined
·
5,174 Posts
Bardzo mądry artykuł. Co prawda nie zgadzam się z zakazem budowania wysokościowców w rejonie al powstania warszawskiego, ale ta koncepcja jest bardzo spójna. Na bronowicach ma się budować 20 piętrowy apartamentowiec, czyżby był to jakiś zaczątek manhatanu w tamtych okoliacach? Byłoby fajne, przecież jest to praktycznie blisko do centrum (chodzi mi o dojazd) i są genialne widoki na las wolski i sikornik. Tam mogłyby się zlokalizować luksusowe inwestycje mieszkaniowe. Biurowe też.
Jeżeli chodzi o Czyżyny, to też świetny pomysł. Między starym Krakowem, a placem centralnym. To miejsce mogłoby być takim La Defense. Tym bardziej że już istnieją tam bardzo duże jak na Kraków arterie komunikacyjne, jednym słowem, aż się prosi, żeby wybudować tam miasto.
Bardzo podoba mi się ten artykuł. Autor nie neguje wysokiej zabudowy i chwała mu za to! Jednocześnie bardzo mąrdze wskazał ewnetualne miejsca pod taką zabudowę. Moim marzeniem byłoby urzeczywistnienie tych planów. ALe jak na razie wszystko idzie w złym kierunku: sheraton, jupitery na Cracovii...:(
 

·
Everything is real
Joined
·
5,125 Posts
Podobne przykłady arogancji i cynizmu architektów hołdujących "grze rynkowej" można mnożyć. Wspomnieć trzeba jeszcze o brutalnym ingerowaniu w starą tkankę miejską, czego przykłady znajdujemy przy ul. Szczepańskiej 5, Szerokiej 12 i Kupa. W sąsiedztwie klasztoru Sióstr Norbertanek na Salwatorze drażniąca jeszcze od przedwojnia szczytowa ściana sześciopiętrowej kamienicy przy ul. Kościuszki 73 ma być zasłonięta jeszcze wyższym, siedmiokondygnacyjnym budynkiem. Zamiast obniżenia w tym miejscu pierzei ulicy, nawet poprzez rozbiórkę dwóch kondygnacji istniejącego budynku i dostawienie w ciągu pierzei budynku jeszcze niższego, w rzeczywistości ma powstać kolejny "lokalny wieżowiec" - efekt "gry rynkowej".
Kto takie artykuly pisze,facet straszne bzdety opowiada,kamienica jest 5 pietrowa a ten nowy budynek tez bedzie mial tyle samo :bash:
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #6 ·
Jaki Kraków? O architekturze uniwersyteckiego miasta pisze Andrzej Jajszczyk

Wlewająca się co roku do naszego miasta, na przełomie września i października, fala studentów, zapełniająca ulice, lokale i budynki uczelni, nie pozostawia wątpliwości, że Kraków jest wielkim ośrodkiem uniwersyteckim. Wydaje się jednak, że rozwój uczelni nie jest na liście priorytetów władz miasta. A powinien

Na razie krakowskie szkoły wyższe same radzą sobie całkiem nieźle. Niemniej wyzwania, jakie przed nimi stają, wymagają aktywnego wsparcia z zewnątrz. Wyzwania te wiążą się z rosnącą konkurencją na światowym rynku edukacyjnym. Już teraz coraz więcej zdolnych absolwentów szkół średnich wybiera jako miejsce studiowania Londyn, Paryż czy Berlin, co niewątpliwie łączy się z ułatwieniami wynikającymi z przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Do tego szkoły średnie opuszczają coraz mniej liczne roczniki. Lukę wynikającą ze spadku liczby potencjalnych studentów z Polski powinni wypełnić kandydaci z zagranicy. Aby przyciągnąć chętnych, ogromny wysiłek muszą podjąć same uczelnie, podwyższając jakość kształcenia i poziom naukowy. Mamy tu dużo do zrobienia. Na liście 500 najlepszych uniwersytetów świata (http://ed.sjtu.edu.cn/ranking.htm) jedyna krakowska uczelnia, Uniwersytet Jagielloński, znajduje się w czwartej setce. Nie ma naszych uczelni na liście rankingowej 100 najlepszych uniwersytetów europejskich.

Działania uczelni jednak nie wystarczą. Ważnym kryterium wyboru miejsca studiowania jest też samo miasto. Wydawałoby się, że Kraków jest miejscem bardzo atrakcyjnym. Czy jednak jesteśmy w stanie konkurować z Heidelbergiem, Pragą lub Barceloną, jeżeli nasze miasto będzie rozwijało się w takim kierunku jak obecnie?

Tkanka miejska

Mocną stroną Krakowa jest Stare Miasto, bezcenne zabytki, klimat niektórych dzielnic. Także Planty, Wzgórze Świętej Bronisławy, park Jordana, Błonia... Niestety, z coraz większą nonszalancją obchodzimy się zarówno z naszymi terenami zielonymi, jak i budowlaną strukturą miasta. Znikają zielone podwórka, na stoku wzgórza powstaje jarmarczna kolejka, piękne perspektywy zastępują widoki na przesadnie wysokie budynki czy maszty oświetleniowe, park Jordana jest coraz bardziej zaniedbany. Nadzwyczaj trwałe okazują się prowizorki z zeszłej epoki w postaci kiosków panoszących się na reprezentacyjnych ulicach. Zaczynamy być skansenem w skali globalnej - budy tego typu są usuwane nie tylko z Warszawy, ale również z Moskwy czy Pekinu. Przy kampusie AGH stoją szpetne warsztaty samochodowe i wulkanizatorskie oraz tandetne budynki, potęgując wrażenie chaosu. Serce się kraje, gdy patrzy się na pseudobarokowe nadbudowy eleganckich, oszczędnych w formie, kamienic z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Jedyna pociecha to świadomość, że ci, co na to pozwolili, będą smażyć się w piekle.

Brak jest jakiejkolwiek wizji małej architektury miasta. Kosztem ogromnych pieniędzy buduje się w wzdłuż brzegów Rudawy socrealistyczne murki z pretensjonalnymi kulami, a jednocześnie obok nich stawia się betonowe słupy oświetleniowe, połączone napowietrznymi przewodami, których wstydziłaby się najbardziej zapyziała wioska. Asfaltowa aleja wzdłuż Błoń, będąca reprezentacyjnym deptakiem Krakowa, mogłaby służyć za odcinek specjalny w rajdzie Paryż-Dakar, w takim stanie jest asfalt.

Presja deweloperów, przy impotencji władz Krakowa, powoduje powstawanie upiorów psujących najcenniejsze obszary - wystarczy wymienić obszar koło Wawelu, gdzie w kategorii brzydota konkurują Jubilat, hotel Sheraton czy nowo budowany hotel po przeciwnej stronie Wisły, przytłaczający swą skalą piękny budynek Centrum Manggha.

To obniża szanse Krakowa. Na globalnym rynku edukacyjnym liczy się klasa uczelni, ale także miejsce, w którym będzie się studiowało. Na świecie jest bardzo wiele miast uniwersyteckich, gdzie lepiej dba się o ich zabytkowy charakter, a szpetota nie wdziera się na obszary, które powinny podlegać szczególnej ochronie.

W interesie nas wszystkich jest budowanie reputacji Krakowa jako ośrodka uniwersyteckiego najwyższej rangi. Potrzebna jest nie tylko przemyślana koordynacja działań uczelni, ale także udział miasta w tworzeniu takiego ośrodka. Udział ten powinien przede wszystkim polegać na porządkowaniu struktury samego zespołu miejskiego, usuwaniu patologii, o których wspominałem wcześniej, ale także winien doprowadzić do powstania obiektów, które są integralną częścią każdego poważnego ośrodka akademickiego. Obiekty te to przemyślane centrum kongresowe i, co nie wszystkim wydaje się oczywiste, sala koncertowa z prawdziwego zdarzenia oraz muzeum sztuki współczesnej. Takie obiekty po prostu istnieją w najlepszych uniwersytetach światowych i odgrywają w nich niełatwą do przecenienia rolę kulturową i integracyjną.

Centrum kongresowe

Śledząc wieloletnie dyskusje na temat centrum kongresowego, uważam, że Krakowowi najbardziej przydałby się obiekt pozwalający na organizację konferencji do dwóch tysięcy uczestników, a nie moloch, o którym czasami się pisze. Wynika to z ograniczonej, mimo wszystko, przepustowości lotniska, a także z faktu, że największe zapotrzebowanie jest na konferencje o liczbie uczestników wahającej się od 500 do 1500 osób. Mniejsze sympozja czy spotkania łatwo zorganizować na terenie uczelni czy też w którymś z hoteli. Konferencje o liczbie uczestników większej od dwóch tysięcy są stosunkowo rzadkie, a ich pozyskanie trudne, stąd groźba, że nadmiernie rozdęte budynki świeciłyby przez większość roku pustkami. Trzeba jednak pamiętać, że znaczna część spotkań dla dużej liczby uczestników, firmowanych przez duże organizacje, ma bardzo ściśle określone wymagania. Nie wystarczy tu jedno duże audytorium, jak na przykład budowana właśnie Auditorium Maximum, ale niezbędny jest kompleks zawierający również kilka mniejszych sal wykładowych i kilkanaście mniejszych pomieszczeń (na ok. 50 osób każde), potrzebnych do spotkań przeróżnych ciał i komitetów, które zbierają się na ogół przy okazji konferencji. Jeżeli myślimy o całorocznym, poważnym biznesie konferencyjnym, nie można liczyć, że sale te wynajmiemy od uczelni, w których przecież prowadzi się normalne zajęcia dydaktyczne.

Kolejna sprawa to lokalizacja. Uważam, że miejsce przy rondzie Grunwaldzkim nie jest niestety najlepsze. Powodem wyboru, przez organizatorów konferencji, historycznych miast jest ich niepowtarzalna atmosfera. Ważne, aby uczestnicy mogli w ciągu kilku minut znaleźć się pieszo nie tylko w hotelach, ale również w starym centrum. Wspomniana lokalizacja warunek ten spełnia z dużym trudem. Konieczność przejścia mostem Grunwaldzkim bądź Dębnickim, szczególnie przy gorszej pogodzie, może wielu zniechęcić do podjęcia próby dotarcia do Rynku Głównego. Chyba że udałoby się zrealizować, istniejące od wielu lat, propozycje zbudowania kładek dla pieszych nad Wisłą na wysokości Centrum Manggha i kościoła na Skałce. Ideałem byłby kompleks kongresowy taki jak we Florencji, znajdujący się w centrum miasta. Z zewnątrz to niepozorny renesansowy budynek, stanowiący jedynie wejście do imponującego kompleksu znajdującego się pod ziemią. Obawiam się jednak, że to rozwiązanie w Krakowie odpada z powodu kosztów, a ponadto dlatego że pod ziemią przecież może znajdować się parę cennych skorup, czego na pewno nie było we Florencji... Jeżeli zdecydujemy się na lokalizację zespołu konferencyjnego poza ścisłym centrum, ryzykujemy, że organizatorzy wybiorą po prostu miejsca, do których łatwiej dolecieć, z tańszymi hotelami, i wszystkimi usługami zlokalizowanymi w tym samym punkcie.

Sala koncertowa i muzeum sztuki współczesnej

To prawdziwy wstyd, że nasze miasto nie ma sali koncertowej z prawdziwego zdarzenia. Za miejskie pieniądze budujemy jednocześnie dwa stadiony piłkarskie, oddalone od siebie o kilkaset metrów, a ten podstawowy obiekt związany z kulturą nie ma szans realizacji. Śledząc wysiłki Capelli Cracoviensis związane z gromadzeniem funduszy na budowę, można być pełnym czarnych myśli.

Ważny element wszystkich poważnych ośrodków akademickich stanowią też muzea. W Krakowie - jesteśmy szczęściarzami - mamy ich sporo, w tym magiczne Muzeum UJ. Ale prawdziwy - pozytywny - ferment kulturowy wymaga istnienia muzeum sztuki współczesnej. Nic dziwnego, że takie muzea mają nawet niektóre bogatsze uczelnie. Na szczęście, odpowiednie decyzje już zapadły. Toczy się dyskusja o lokalizację. Zgadzam się z Andrzejem Starmachem, że ważniejsze jest to, co będzie stanowiło kolekcję muzeum, niż szczegółowa dyskusja o budynkach. Ale oczywiście i lokalizacja nie jest bez znaczenia. Na razie byłbym za budowaniem kolekcji w przystosowanych budynkach na Zabłociu. Dworzec wydaje mi się zbyt banalny i jednocześnie ograniczony w swych możliwościach. Zabłocie daje szansę na stworzenie, przy pomocy miasta, alternatywnego centrum artystycznego, którego elementem mogłoby być nowe muzeum. Wyobraźmy sobie miejsce, gdzie blisko siebie działa kilkanaście galerii, a każda tak interesująca jak Otwarta Pracownia czy Zderzak. Dałoby to też szansę rewitalizacji całego, dotychczas zaniedbanego, obszaru. Nie mam jednak wątpliwości, że po pewnym czasie pomieszczenia dawnej fabryki Schindlera nie byłyby ani dostatecznie dużym, ani dostatecznie godnym miejscem dla muzeum. Wtedy trzeba by pomyśleć o przeniesieniu go do budynku o świetnej architekturze w centrum miasta, tak jak to sugerował wspomniany już Andrzej Starmach. Jak już popuszczamy wodze fantazji - może na miejscu Jubilata?

Infrastruktura wspierająca uczelnie

Uczelnie wyższe są jednym z elementów rozwoju kultury, nauki i techniki w mieście. Istnienie zaplecza akademickiego na najwyższym poziomie daje szansę, że pojawią się inwestorzy z propozycjami utworzenia centrów badawczych i rozwojowych. Należy także stwarzać warunki naszym absolwentom do tworzenia firm, których siła będzie polegała na twórczym korzystaniu z wiedzy. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że na przykład w bogatej Kanadzie większość dochodu narodowego pochodzi z małych przedsiębiorstw związanych z najnowszymi technologiami informatycznymi, telekomunikacyjnymi, elektronicznymi czy biotechnologicznymi. Tworzenie takich przedsiębiorstw jest aktywnie wspierane w lokalnie finansowanych inkubatorach przedsiębiorczości. Inkubatory takie powinny powstawać również u nas. Mogłyby być, na przykład, zintegrowane z Krakowskim Parkiem Technologicznym. Firmy technologiczne, które osiągną sukces, będą w przyszłości współpracować z uczelniami Krakowa, pobudzając je intelektualnie i wspierając finansowo.

Powinniśmy skorzystać z jeszcze jednej szansy. Ponad dziesięć lat temu otwarto, staraniem Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz, Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha". Centrum to, od stycznia br., rozszerzyło zakres swego działania na wszystkie kraje Dalekiego Wschodu. Kraje te charakteryzują się ogromną dynamiką rozwoju i panuje zgodna opinia, że będą znacząco wpływać na losy świata. Korzystając m.in. z dorobku i kontaktów Centrum Manggha, powinniśmy budować sieć coraz bliższych kontaktów, zarówno kulturalnych, naukowych, jak i gospodarczych między Krakowem a Japonią, Chinami, Koreą Południową i innymi krajami tamtego regionu. Jestem przekonany, że będzie to inwestycja bardzo opłacalna.

Sieć

W ostatnich latach byliśmy świadkami szybkiego rozwoju sieci drogowej Krakowa. Powstały mosty, wiadukty i trasy szybkiego ruchu. Nikły jednak postęp dokonał się w rozwoju miejskiej sieci informacyjnej, niezbędnej do szybkiego i niezawodnego przesyłania danych, głównie komputerowych, między urzędami, uczelniami a przede wszystkim przedsiębiorstwami. Uczelnie wyższe są i tak w niezłej sytuacji, ponieważ mogą korzystać z Akademickiej Sieci Komputerowej - gorzej, gdyby należało obsłużyć firmę operującą wielkimi ilościami danych. Miejskie sieci komputerowe o ogromnej przepustowości powstają jak grzyby po deszczu w wielu ośrodkach, ale nie w Krakowie. Jeżeli nie chcemy odstraszyć potencjalnych inwestorów, musimy te zaległości nadrobić.



* Prof. dr hab. inż. Andrzej Jajszczyk pracuje w Katedrze Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jest dyrektorem ds. czasopism amerykańskiego stowarzyszenia IEEE Communications Society i wiceprezesem Zarządu Fundacji Kyoto-Kraków.
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #7 ·
Jeszcze tytulem OT (ale krotkim):

Najpiękniejsze miejsce na ziemi

Dwa lata temu, w czasie konferencyjnej kolacji w San Francisco, w gonie ośmiu osób, z praktycznie wszystkich kontynentów, dyskutowaliśmy o najpiękniejszym miejscu na ziemi. Ktoś wspomniał o wyspie Bali, inny o Paryżu, jeszcze inny o Sydney w Australii. A wtem dotarły do mnie słowa "Nowa Huta". Wypowiedział je prof. Paul Kakaes z George Washinton University, ze stolicy Stanów Zjednoczonych. Myśląc, że się przesłyszałem, poprosiłem o powtórzenie. W odpowiedzi usłyszałem, że według niego najpiękniejszym miejscem na Świecie jest Nowa Huta. Upewniłem się jeszcze, że chodzi o dzielnicę Krakowa. Odpowiedź była ponownie twierdząca. Później Paul wyjaśnił zdumionym słuchaczom, z których tylko ja wiedziałem, o jakie miejsce chodzi, skąd wzięła się jego opinia. Jako mały chłopiec, syn emigrantów z Grecji, mieszkał na Dolnym Śląsku. Wakacje spędzał u kuzynów, którzy mieszkali właśnie w Nowej Hucie. Miejsce z ładnymi terenami zielonymi, placami zabaw i przejrzystą urbanistyką wydawało mu się rajem na ziemi. Nie dane mu było długo się nim cieszyć, bo gdy miał osiem lat wyjechał z rodzicami na stałe do Stanów Zjednoczonych. Ale wspomnienie fascynacją z dzieciństwa pozostało.


dobre :D
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
24,193 Posts
"Kolejna sprawa to lokalizacja. Uważam, że miejsce przy rondzie Grunwaldzkim nie jest niestety najlepsze. Powodem wyboru, przez organizatorów konferencji, historycznych miast jest ich niepowtarzalna atmosfera. Ważne, aby uczestnicy mogli w ciągu kilku minut znaleźć się pieszo nie tylko w hotelach, ale również w starym centrum. Wspomniana lokalizacja warunek ten spełnia z dużym trudem. Konieczność przejścia mostem Grunwaldzkim bądź Dębnickim, szczególnie przy gorszej pogodzie, może wielu zniechęcić do podjęcia próby dotarcia do Rynku Głównego. Chyba że udałoby się zrealizować, istniejące od wielu lat, propozycje zbudowania kładek dla pieszych nad Wisłą na wysokości Centrum Manggha i kościoła na Skałce. Ideałem byłby kompleks kongresowy taki jak we Florencji, znajdujący się w centrum miasta. Z zewnątrz to niepozorny renesansowy budynek, stanowiący jedynie wejście do imponującego kompleksu znajdującego się pod ziemią. Obawiam się jednak, że to rozwiązanie w Krakowie odpada z powodu kosztów, a ponadto dlatego że pod ziemią przecież może znajdować się parę cennych skorup, czego na pewno nie było we Florencji... Jeżeli zdecydujemy się na lokalizację zespołu konferencyjnego poza ścisłym centrum, ryzykujemy, że organizatorzy wybiorą po prostu miejsca, do których łatwiej dolecieć, z tańszymi hotelami, i wszystkimi usługami zlokalizowanymi w tym samym punkcie."


Znowu to zasciankowe, plantocentryczne myslenie. Najlepiej na Rynku albo pod rynkiem...albo na Wawelu...Min. dlatego w Krakowie jest taki balagan urbanistyczny-kazdy chce byc "w Plantach", a jesli juz buduje cos kilometr od Rynku to uwaza ze to juz przedmiescia i moze postawic byle jaki kloc. Kiedy wreszcie Wisla stanie sie osia miasta, z centrum przy Wawelu, a nie w cisnych uliczkach Starego M? Rondo to idealne miejsce na centrum (skoro juz nie bedzie tam opery, jak planowano przed laty). Blisko centrum, a jednoczesnie z dobrym dojazdem z kazdej strony miasta. Za centrum przyjda hotele i infrastruktura-przypuszcam, ze gdyby stalo Orbis 2 razy zastanowilby sie zanim sprzedałby Sofitel...
 

·
Registered
Joined
·
59 Posts
przejscie podziemne na konopnickeij sa i to nawet 2 !!! poza tym wkurza mnie ze wszystkie wazne centra ulokowane sa w starym miescie !!! czy my zyjemy w XIX wieku ??? obecnie powinno sie wychodzic z inwestycjami poza scisle centrum nudny jest juz rynek i okolice jest wiek XXi, ludzie maja samochody, jest komunikacja, szerokie dlugie ulice, tramwaje, autobusy, latwy dojazd !!! po co pchac sie w stare miasto ??? lokalizacja tam bylaby najgorsza z mozliwych w/g mnie rondo grunwaldzkie jest najlepszym miesjcem !!! miejsce prawie opuszczone, w sasiedztwie maggha, hotel forum (niedlugo cos innego), osiedle (przez co ludzie), glowna trasa przelotowa miasta, bardzo latwy ojazd, blisko centrum (a raczej to jest jeszcze centrum), no i taki obiekt musi miec parking dla gosci a tam by bylo gdzie go zrobic a w satrym miescie gdzie ??? nie wyobrazalbym sobie parkowania w okolicach rynku, jeszcze te idiotyczne strefy !!!
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #10 ·
Zgadzam sie z Wami!
Ludzie ktorzy budowali Krakow do XIXw to byli prawdziwi planisci(choc nie wszystko wychodzilo i bylo dobre to jednak pozostawili po sobie cos wyjatkowego).
Park Jordana, Ogrod Botaniczny, caly Krakow poza I obwodnica wcale nie lezal w scislym centrum, a wrecz lezaly te tereny daleko-jak na tamte czasy-a dzis te okolice same staja sie celem wyjscia, czasami zachwytu,wcale do nich nie jest dalego i jak juz cos sie buduje to chcialoby sie miec w okolicy jakas "perelke".
A obecni, najchetniej wpakowaliby wszystko pod planty-a co tam duze sa- parkingi podziemne,galerie opd rynkiem, jeszcze niech kongresowke strzela pod wawelem to stare miasto bedzie moglo sie odlaczyc od PL i podniecac sie hipermarketem w podziemiach.
Dlaczego nikt nie chce rozwinac Krakowa? Stworzyc nowe miejsca atrakcyjne w miescie aby inwestorzy nie czuli czasami nawet sztucznej potrzeby lokowania sie w ciasnym centrum.
ehhhh szkoda slow, dzis byl w tv program o stadionach Cracovii i Wisly-jeden koles uporczywie pytal sie dlaczego remontuje sie dwa stadiony w takim scislym centrum-uwaza on ze nalezy zrobic jeden porzadny stadion gdzies na obrzerzach miasta (glownie mu chodzilo o brak miejsc parkingowych w okolicy blon).
Przeciez takie inwestycje jak stadion,hala, sala kongresowa,filharmonia, opera to sa idealne inwestycje do sciagniecia uwagi na inne miejsce w miescie niz stary Krakow, a tu decydenci chcieliby wszystko zmiescic w dawnym "Wojtku" na plantach. (okraglak bedacy teraz Informacja).
 

·
Registered
Joined
·
59 Posts
no wlasnie stare miasto jest juz za ciasne na tyle rzeczy i za bardzo wyslawione, teraz trzeba ozywic nie to co jest ozywione tylko nowe miejsca, przeciez nikt nie chce zeby poza centrum byla wiocha prawda ??? bo zeby w XXI wieku inwestowac w stare miasto to jest dla mnie chore !!!
 

·
Krakus rodowity
Joined
·
5,174 Posts
grzaniec z galicji said:
Zgadzam sie z Wami!
Ludzie ktorzy budowali Krakow do XIXw to byli prawdziwi planisci(choc nie wszystko wychodzilo i bylo dobre to jednak pozostawili po sobie cos wyjatkowego).
Park Jordana, Ogrod Botaniczny, caly Krakow poza I obwodnica wcale nie lezal w scislym centrum, a wrecz lezaly te tereny daleko-jak na tamte czasy-a dzis te okolice same staja sie celem wyjscia, czasami zachwytu,wcale do nich nie jest dalego i jak juz cos sie buduje to chcialoby sie miec w okolicy jakas "perelke".
No ale teatr miejski to musieli upchnąć przy plantach ;)
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #13 ·
Mikael said:
No ale teatr miejski to musieli upchnąć przy plantach ;)
No tak,:)
a zna ktos daty powstania Teatru Słowackiego i plant (czyt wyburzenia murow miejskich)?
Wydaje mi sie ze te wydarzenia odbyly sie blisko siebie (rzecz jasna ze w czasie blisko siebie,bo miejscu na pewno).
 

·
Krakus rodowity
Joined
·
5,174 Posts
http://www.krakow.pl/kamera/rynek/PLANTY.html

Dobrze, że barbakanu nie wyburzyli! Chcieli, ale był jeden pan co trzeźwo myślał i udało mu się uratować te umocnienia. Argumentował, że przeciągi wiejące z Kleparza będą miały zły wpływ na spacerujące po rynku damy, jeśli wyburzy się barbakan ;)
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #15 ·
heheh
to, to ja slyszalem ale o bramie florianskiej.
Mianowicie, ze panie idace do kosciola mariackiego ul florianska beda mialy klopot z utrzmaniem spodnic, wskutek wyburzenia chroniacej rowniez od wiatrow bramy..:)
Ładnie sie walnąlem:)
Planty-1822r
Słowacki-21.X.1893r
 

·
Krakus rodowity
Joined
·
5,174 Posts
a moze to bylo o bramie? Tak czy siak oba te zabytki mialy byc wyburzone. brama wadzila tramwajowi. na szczescie ktos pomyslal, ze przeciez mozna wydrazyc ziemie pod przejsciem, zeby tramwaj sie zmiescil ;-)
 

·
przestrzeń-ludzie-miasto
Joined
·
24,193 Posts
Mikael said:
a moze to bylo o bramie? Tak czy siak oba te zabytki mialy byc wyburzone. brama wadzila tramwajowi. na szczescie ktos pomyslal, ze przeciez mozna wydrazyc ziemie pod przejsciem, zeby tramwaj sie zmiescil ;-)
To bylo o bramie ;) Barbakan chciano przykryc kopula, ubic wiezyczki i urzadzic tam bodaj "panorame grunwaldzka". O teatr, a scislej wyburzenie stojacego na jego miejscu i niezwykle cennego sredniowiecznego szpitala i kosciola duchakow miasto poklocilo sie z Matejka, ktory chcial nawet urzadzic w nim szkole sztuk pieknych. Rajcy miejscy ze strachu przed Matejka wyburzyli je, kiedy malarz byl poza Krakowem. Wsciekly Matejko zwrocil symboliczne klucze do miasta i zapowiedzial, ze juz nigdy niczego nie wystawi w Krakowie...
Sek w tym ze w Krakowie dotad nie zmadrzano ANI TROCHE. Sytuacja z barbakanem dokladnie powtarza sie w przypadku niemal rownie cennego fortu sw. Benedykta, sytauacja z teatrem-w przypadku upchnietej "byle blizej plant" opery....

BTW-ciekawa rzecz-radni Krakowa uwazaja ze Rondo to ZA BLISKO na Centrum Konf.
 

·
Banned
Joined
·
5,312 Posts
Discussion Starter · #18 ·
Mikael said:
... brama wadzila tramwajowi. na szczescie ktos pomyslal, ze przeciez mozna wydrazyc ziemie pod przejsciem, zeby tramwaj sie zmiescil ;-)
no na szczescie, choc i tak owe szczescie usmiechnelo sie na koncu wyburzen :/
tak sobie ten tramwaj pomykal:
 
1 - 18 of 18 Posts
Top