Skyscraper City Forum banner
1 - 20 of 78 Posts

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #1 · (Edited)
Wątek, który niniejszym ośmielam się założyć ma w zamyśle stać się forum wymiany poglądów na temat historii miasta Lublina w pierwszych wiekach jego istnienia. Celem jest zilustrowanie jego rozwoju zarówno za pomocą informacji słownych jak i wizualnych, pochodzących ze źródeł, jak i będących wynikiem rekonstrukcji.

Opowieść 1
Skąd pochodzi nazwa Lublin?

Pytanie to zadają sobie wszyscy, którzy dotykają historii Lublina, szczególnie okresu jego powstania. Od tego pytania nie sposób po prostu uciec jeśli zamierza się przedstawić wizję początku miasta. Nie ma potrzeby prezentowania w tym miejscu wszystkich autorów oraz ich koncepcji pochodzenia i zmian nazwy. Myślę, że wystarczy przywołać artykuł S. Warchoła z roku 1961*), gdzie autor poddał w nim krytyce dotychczasowe koncepcje pochodzenia nazwy miasta i doszedł do wniosku, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest przyjęcie, że nazwa Lublin pochodzi "od hipokrystycznej postaci imienia męskiego Lubla". Zainteresowanych odsyłam do artykułu ale warto w tym miejscu podkreślić, że najsłabszym ogniwem tej hipotezy jest brak potwierdzenia w źródłach istnienia imienia Lubla. Lubla to imię wymyślone.
Zdawałoby się, że kwerendy w źródłach nie mogą przynieść już nic nowego w tej kwestii, a jednak! Lektura najnowszego opracowania "Kroniki halicko-wołyńskiej"**) przynosi nam taki oto tekst:
"... Li|twa i Jaćwież wojowali i powojowali Turijsk | i około Kumowa i aż do Czerwienia, i bili się u bram | czerwieńskich i zasadzka w Uchaniach była. Wówczas ubito | Matieja, zięcia Lubowego ...".
Dodatkowo w przypisie do tego tekstu czytamy:
"Obie postaci (Matiej i jego teść Lub=Ljub) wzmiankowane są tylko w tym ustępie źródła [...]. W momencie śmierci najwyraźniej służyli braciom Wsiewołodowiczom [...]. Poza tym nic więcej nie wiemy."
W taki to oto sposób z mroków historii wyłoniła się postać z krwi i kości, ruski bojar, postać jak najbardziej historyczna, którego imię niesie ze sobą źródłosłów starosłowiańskich imion: Lub|omił, Lub|osław, Lub|gost, Lub|owid, Lub|omysł ale i Ljub|ow, czy tak "pozytywnego" czasownika jak lub|ić ale i ljub|it'.

Stawiam zatem tezę, że nazwa Lublin pochodzi od imienia Lub.

Kim był "nasz" Lub? Rusinem, Polaninem, Lędzianinem?
Tak jak wtedy nie było, tak i dzisiaj nie jest to istotne.
Myślę, że był tutejszy i bardzo się cieszę, że się odnalazł.

*) Warchoł S., Pochodzenie i znaczenie nazwy Lublin, "Rocznik Lubelski" 1961, t. 4, s. 7-20.
**) Dąbrowski D., Jusupowić A., Kronika halicko-wołyńska. Kronika Romanowiczów, Kraków -Warszawa 2017, s.101

PS. Ktoś może zapytać jeszcze: Zaraz, a kim był Jartak?
Jartaka przedstawię następnym razem :)
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #2 · (Edited)
Opowieść 2
Jartak

"Po odjeździe Konradowym z Lubomla, przygnał Jartak Lach z Lublina.
I oznajmili Włodzimierzowi: "Jartak przyjechał".
I nie dopuścił go przed swoje oblicze.
I rzekł księżnej swojej: "Idź, rozpytaj go, z czym przyjechał".
Księżna tedy posłała po niego.
On zaś przyszedł w pośpiechu.
I zaczęła wypytywać go: "Książę tobie mówi, z czym byłeś przyjechałeś, powiedz?"
On zaś zaczął powiadać: "Książę Lestko martwy".
Włodzimierz pożałowawszy, rozpłakał się po nim.*)
A przysłali mnie Lublinianie, chcą aby książę Konrad panował w Krakowie.
A szybko chcę znaleźć Konrada, gdzie będzie".
Księżna tedy wszedłszy przekazała słowa Jartakowe.
Włodzimierz tedy nakazał dać dla niego konie, jego konie bowiem zmęczyły się były.
I pognał w pośpiechu i znalazł go we Włodzimierzu.
I zaczął mówić Konradowi:
"Książę Lestko martwy, a przysłali mnie Lublinianie.
Pojedź panować do nas do Krakowa"."

*) to oczywiście anachroniczna wstawka, "ocieplająca" wizerunek Włodzimierza.

Powyższy tekst pochodzi z:
Dąbrowski D., Jusupowić A., Kronika halicko-wołyńska. Kronika Romanowiczów, Kraków-Warszawa 2017, s.250.

Opisywane zdarzenie miało miejsce w październiku 1288 r., zaraz po śmierci księcia Leszka Czarnego.
Kim był człowiek o tak nietypowym imieniu? Tego niestety nie wiemy.
Ale z treści wiemy jedno: był mieszkańcem Lublina i zapisał się na kartach historii jako pierwszy, "zwyczajny" lubelak (dla niektórych lublinianin lub lubliniak ;)).
Nie archidiakon lub kasztelan, których imiona znajdziemy na kartach polskich kronik, i którzy raczej nie pochodzili z Lublina.
Jartak został uwieczniony tylko w kronice ruskiej.

Wymieniony w treści książę Konrad to oczywiście Konrad II Czerski a Włodzimierz to ruski książę, z którym Konrad był spokrewniony.
Pokrewieństwo opisywane jest na dwa sposoby:
a) przez O. Balzera, Rodowód Piastów: dziadek Konrada ze strony matki i ojciec Włodzimierza byli braćmi, synami Romana Mścisławowicza,
b) przez D. Dąbrowskiego, Genealogia Mścisławowiczów: Konrad i Włodzimierz byli wujecznymi braćmi.
Włodzimierz wspomógł krewniaka i historia miała ciąg dalszy.
Ale na nią przyjdzie jeszcze poczekać :).
 

·
Registered
Joined
·
885 Posts
Ale z treści wiemy jedno: był mieszkańcem Lublina i zapisał się na kartach historii jako pierwszy, "zwyczajny" lubelak (dla niektórych lublinianin lub lubliniak ).
Lublinianin - mieszkaniec Lublina (choć jest "lubliniak")
Krakowianin- mieszkaniec Krakowa, potocznie krakowiak,

Lubel_ak - mieszkaniec woj. Lubelskiego (już bardziej :) )
 

·
she's my wolf
Joined
·
5,268 Posts
Lubelak - mieszkaniec Lublina. Nie spotkałem się aby mieszkańcy lubelszczny określali się lubelakami. Ja jestem Lubelakiem. Urodziłem się, wychowałem i mieszkam w Lublinie (czasowo nie).
Żaden z moich znajomych z Zamościa czy Chełma nie powie o sobie lubelak.
 

·
Registered
Joined
·
885 Posts
Moja rodzina od wielu pokoleń mieszka w Lublinie i jeśli mówili żartobliwie to lubliniak. Lubelak to określenie mieszkańców naszego miasta, którzy przybyli z kresów. Co zresztą ma sens jeśli porównamy z Lwowiakiem.

Nie napisałem, że lubelak to mieszkaniec lubelszczyzny. Wystarczy przeczytać treść w nawiasie :)
 

·
Registered
Joined
·
885 Posts
Niestety, raczej nie znajdziesz etymologii słowa LUBELAK. Wydaje mi się, że słowo to zaczęło pojawiać się często w dyskusjach dopiero od kilku lat. Wielu moich znajomych, mimo wielopokoleniowego zamieszkania w Lublinie, nie znała tego słowa i pytała- czy to nie jest czasem współczesny wytwór.

PS. Trochę odbiegamy od tematu. Wydaje mi się, że trzeba trochę zmoderować wpisy o LUBELAKu, aby nie zdominowały najciekawszego tematu o początkach Lublina.
 

·
tararam!
Joined
·
3,611 Posts
Opisywane zdarzenie miało miejsce w październiku 1288 r., zaraz po śmierci księcia Leszka Czarnego.
Kim był człowiek o tak nietypowym imieniu? Tego niestety nie wiemy.
Ale z treści wiemy jedno: był mieszkańcem Lublina i zapisał się na kartach historii jako pierwszy, "zwyczajny" lubelak (dla niektórych lublinianin lub lubliniak ;)).
Nie archidiakon lub kasztelan, których imiona znajdziemy na kartach polskich kronik, i którzy raczej nie pochodzili z Lublina.
Jartak został uwieczniony tylko w kronice ruskiej.
Też ostatnio siedziałem nad tym fragmentem. Dalej jest jeszcze ciekawiej, ponieważ do Lublina przyjeżdżają z zebranymi naprędce siłami zarówno Konrad, jak i Jerzy, syn Lwa halickiego, obaj w tym samym celu – otóż ktoś podpuścił ich, że, niech będzie, lubelacy, wzywają ich do Lublina, by udzielić poparcia w staraniach o tron w Krakowie. Jednak kiedy przyjechali, owiż lubelacy nie wpuścili na zamek (gród, w Kronice tak się nazywa i zamki, i miasta, ale chyba tylko zamek miał wtedy fortyfikacje) ani Konrada, ani Jerzego, twierdząc, że nie wiedzą, o co chodzi. Rzecz skończyła się splądrowaniem okolicy przez Jerzego i sromotną ucieczką Konrada. Jartak może więc i był lubelakiem, ale przy tym pełnił jakąś rolę w niejasnej intrydze, która skończyła się dla Lublina cokolwiek tragicznie.
Imo są w tym jednak jeszcze dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, świadectwo świadomości politycznej jedności Małopolski. Lublin leżał formalnie w księstwie Sandomierskim, ale to prawie zawsze było w unii personalnej z księstwem krakowskim. Otóż tłumacząc Konradowi, że chyba go pokhmhm, lubelacy stwierdzili, że im do wyboru księcia nic, bo "głową nam Kraków. Tam wojewodowie nasi i bojarzy wielcy. Jeśli będziesz panować w Krakowie, to my gotowi będziemy być twoimi".
Druga rzecz jest bardziej zagadkowa. Otóż Konrad, widząc zbliżające się wojsko halickie, jął spiekhmhm "do wieży ku mnichom". Nie chodzi, jak przytomnie zauważają wydawcy, o sławną wieżę zamkową, bo przecie go na zamek nie wpuszczono, ale jakąś inną – otóż jaką, zwłaszcza, że pierdołowaty książę szukał w niej schronienia, i jeszcze byli tam jacyś mnisi?
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #10 ·
^^
Sugerowałbym jednak jeszcze raz wrócić do tego tekstu, gdyż można z niego o wiele więcej wyczytać i skorygować błędy, choćby takie: Konrad przed nikim nie uciekał. Ponieważ nikt go nie gonił.
Oczywiście, że w tekście chodzi o gród a nie o zamek. W XIII w. mamy do czynienia z obiektem otoczonym drewniano-ziemnym wałem, w którego skład wchodzą drewniane zabudowania, czyli z grodem (potwierdzają ten fakt wyniki badań archeo na wzgórzu).
Zamek, czyli obiekt murowany, z kamienia i cegły, pojawi się dopiero za ok. 100 lat, za czasów Kazimierza Wielkiego.
Nie rozumiem też na czym miałaby polegać tragedia Lublina w owym czasie.
Sprawa jest skoplikowana i nie można jej wyjaśnić bazując tylko i wyłącznie na tym tekście. Trzeba pochylić się nad całością stosunków w Małopolsce i przynajmniej nad tymi łączącymi Ruś z Piastami.

Ad rem.
Może zamiast słowu "lubelak" warto przyjrzeć się zastanawiającej różnicy pomiędzy słowami "Lublin" i "ziemia lubelska"? (przecież nigdy nie używano określenia "ziemia lublińska").
W 1198 r. w dokumencie dotyczącym klasztoru w Miechowie pojawiają się takie oto słowa:
„Iohannem archidiaconum de Lubelnia recepimus” [KDM, t.2, s.18].
To najstarszy zapis źródłowy, który przypisywany jest Lublinowi.
Są naukowcy, którzy uważają, że to forma zlatynizowana ale przecież są miejscowości o nazwach: Ćwikielnia, Gabrielnia, Gorzelnia, Jagielnia, Piszczelnia, Pustelnia, Szyndzielnia. To tylko niektóre nazwy z końcówką "- elnia".
Zatem, czy w określeniu "ziemia lubelska" nie kryje się przypadkiem echo pradawnej, pierwotnej nazwy, którą była Lubelnia?
 

·
tararam!
Joined
·
3,611 Posts
No cóż, sądziłem, że to może być wstęp do ciekawej dyskusji, skoro jednak wolisz popisywać się niedorzecznym czepialstwem, służę uprzejmie:

^^
Sugerowałbym jednak jeszcze raz wrócić do tego tekstu, gdyż można z niego o wiele więcej wyczytać i skorygować błędy, choćby takie: Konrad przed nikim nie uciekał. Ponieważ nikt go nie gonił.
No więc Konrad najpierw, zobaczywszy obce wojsko, śpiesznie oddalił się k'owej tajemniczej wieży, a gdy Rusini wzięli się do pustoszenia, "pojechał do siebie wziąwszy na siebie wstyd wielki. Lepiej, aby nie żył był". Ok, nie uciekał, dokonał taktycznego odwrotu. Mimo wszystko pozwolę sobie zauważyć, że według Słonika Jeżyka Polskiego PWN pierwsze znaczenie czasownika "uciekać" to «oddalić się szybko z jakiegoś miejsca, aby uniknąć niebezpieczeństwa, kłopotów lub nieprzyjemności»
https://sjp.pwn.pl/szukaj/uciekać.html
O ile więc według źródła rzeczywiście nikt księcia Konrada nie gonił, to niewątpliwe oddalał się on szybko z Lublina, aby uniknąć dalszych kłopotów i nieprzyjemności, albowiem sporo ich już go tam spotkało. Czyn jego tedy spełniał znamiona ucieczki.


Oczywiście, że w tekście chodzi o gród a nie o zamek. W XIII w. mamy do czynienia z obiektem otoczonym drewniano-ziemnym wałem, w którego skład wchodzą drewniane zabudowania, czyli z grodem (potwierdzają ten fakt wyniki badań archeo na wzgórzu).
Zamek, czyli obiekt murowany, z kamienia i cegły, pojawi się dopiero za ok. 100 lat, za czasów Kazimierza Wielkiego.
Obawiam się, że bazujesz na jakimś nieporozumieniu terminologicznym. Otóż generalnie w środkowoeuropejskiej nauce (nie tylko w Polsce, ale też w np Czechach, gdzie badania nad zamkami rozwijają się bardzo żywo) o zamkach w XII-XIII wieku mówi się w przypadku obiektów obronno-rezydencjonalnych, w którym pojawiają się elementy murowane, wywodzące się już z rozwiniętej tradycji zamków zachodnich. Właśnie dlatego mówi się o zamkach z czasów Bolesława Wysokiego i Henryka Brodatego we Wleniu, Legnicy czy Wrocławiu, które w tym okresie miały całkiem lub prawie całkiem ziemno-drewniane wały, ale też murowane stołpy lub wieże mieszkalne. Dlatego też ostatnio mówi się, że za pierwszy zamek tego typu w Polsce trzeba by uznać Wawel, bo murowana wieża obronna powstała tam przed połową XII wieku. Ba, za Tomasem Durdikiem nawet takie niekiedy wręcz efemeryczne, militarne gródki przystosowane jednak do zadań nowego typu nazywa się "zamkami typu przejściowego". Skoro więc jesteśmy w czasach po śmierci Leszka Czarnego, a w rezydencji lubelskiej z wielkim prawdopodobieństwem stoi już murowany donjon (bo teza Florka i Rozwałki o wzniesieniu go przez Wacława II jest cokolwiek bzdurna) – to powszechny konsensus terminologiczny pozwala bez większych wątpliwości nazwać go zamkiem. Inna rzecz, że takich wątpliwości nie mieliby też współcześni, skoro chociażby kilkadziesiąt lat wcześniejsze efemeryczne i zapewne zupełnie pozbawione elementów kamiennych forciki budowane w Małopolsce przez Henryka Brodatego lub Konrada Mazowieckiego nie są w źródłach nazywane inaczej, niż "castrum".

Gdybyś jednak zechciał zadać sobie trud przeczytania mojego posta ze zrozumieniem, to jednak może dostrzegłbyś, że chodziło mi o coś zupełnie innego. Dwojakie znaczenie słowa "gród" w Kronice halicko-wołyńskiej dobrze widać w przypadku Krakowa, gdzie z jednej strony mowa o "cerkwiach" dominikanów i franciszkanów w grodzie w Krakowie, a z drugiej o oblężeniu grodu bronionego przez załogę Probusa, gdzie chodzi ewidentnie o Wawel.


Nie rozumiem też na czym miałaby polegać tragedia Lublina w owym czasie.
"Jerzy usłyszawszy te słowa rozpuścił drużynę swoją wojować i wzięli zdobyczy wiele, a zboża popalili i sioła i nie zostało [nic]". Nie no, same przyjemności.

Sprawa jest skoplikowana i nie można jej wyjaśnić bazując tylko i wyłącznie na tym tekście. Trzeba pochylić się nad całością stosunków w Małopolsce i przynajmniej nad tymi łączącymi Ruś z Piastami.
A jakież to mamy inne dokładne źródła o wojnie sukcesyjnej po Leszku Czarnym? Rocznik Traski, w którym wydarzenia lubelskie to czarna dziura, bo informuje dopiero o odbiciu Lublina w 1302, po "wielu latach" (ale o tej okupacji z kolei milczy Kronika halicko-wołyńska)? Czy Kronika katedralna krakowska, oględnie mówiąca o wojnie, ale w ogóle nie z tej perspektywy, i na dodatek spisana dopiero ok 1380? Przecież Kronika halicko-wołyńska, choć jest, jaka jest, nie bez kozery od dawna funkcjonuje w polskiej nauce, na przykład obficie wykorzystywał ją Paweł Żmudzki w monografii Leszka Czarnego, bo nic lepszego nie ma. Ale skądinąd pewne kwestie sporne rozstrzyga się ostatnio jednak na korzyść KHW – np. Kronika katedralna informuje o drewnianych fortyfikacjach Wawelu w tym czasie, KHW o kamiennych, niedawno Dariusz Niemiec za bardziej wiarygodne uznał to drugie.


:wave:
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #12 · (Edited)
_koriat said:
skoro jednak wolisz popisywać się niedorzecznym czepialstwem
Cokolwiek niegrzecznie, ale niech tam ...

_koriat said:
O ile więc według źródła rzeczywiście nikt księcia Konrada nie gonił, to niewątpliwe oddalał się on szybko z Lublina
Proszę o wskazanie cytatu ze źródła, w którym jest mowa, że Konrad oddalał się "szybko".

_koriat said:
Obawiam się, że bazujesz na jakimś nieporozumieniu terminologicznym.
Nie zamierzam wdawać się w spór terminologiczny bo to kwestia czysto umowna. Dla mnie ważniejszą sprawą jest przekazać myśl, ideę, a idea jest taka by odróżnić budowlę o umocnieniach drewniano-ziemnych (gród) od kamiennej/ceglanej (zamek). Masz lepszy pomysł na rozróżnienie obu typów budowli to zaproponuj.

Co się tyczy samego "wykładu" to proponuję skoncentrować się na meritum czyli Lublinie i dlatego mam konkretne pytanie w związku z:
_koriat said:
w rezydencji lubelskiej z wielkim prawdopodobieństwem stoi już murowany donjon
Za "wielkim prawdopodobieństwem" powinny iść przekonujące dowody.
Czekamy zatem z niecierpliwością co to za dowody posiadasz, które uwiarygodnią Twoją tezę o istnieniu donżonu w Lublinie w 1288 r.

_koriat said:
wzięli zdobyczy wiele, a zboża popalili i sioła i nie zostało [nic]"
OK., o tą tragedię chodzi. Taką "tragedię" okolice Lublina doświadczały co kilka lat w 2-giej połowie XIII w. więc uznałem, że to nic specjalnie szczególnego. Po drugie, cytowany zwrot może być hiperbolą. Że istnieją przesłanki ku temu postaram się wykazać w stosownym czasie.

_koriat said:
A jakież to mamy inne dokładne źródła o wojnie sukcesyjnej po Leszku Czarnym?
Przyjdzie odpowiedni czas to wrócimy do tematu.
Póki co jesteśmy jeszcze na przełomie XII i XIII w.

Ad rem.
W poprzednim moim poście pojawiła się pierwsza źródłowa informacja o Lublinie. Uważam, że jest ona prawdziwa ponieważ jest potwierdzona przez drugie źródło czyli kronikę mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem. Pomijam samą treść opowieści ale moim zdaniem nie ma powodu by wątpić, że Lublin był Kadłubkowi znany, i że wiedział gdzie Lublin leży. Znany był właśnie za przyczyną istnienia siedziby lubelskiego archidiakona, którego Kadłubek mógł znać osobiście.

Reasumując, rok 1198 to pierwsze źródłowe potwierdzenie istnienia Lublina.
Historia Lublina w swoich początkach, jak wszyscy wiemy, jest bardzo skąpo udokumentowana. Dlatego pozwoliłem sobie na sporządzenie krótkiego kalendarium z informacjami, które bezpośrednio lub pośrednio Lublina dotyczą:

1198 – potwierdzenie funkcjonowania archidiakonatu lubelskiego czyli istnienia siedziby archidiakona.
1205, późna wiosna – wyprawa Romana Mścisławowicza na ziemię lubelską i sandomierską; jest mowa o dwóch grodach, niewymienionych z nazwy [Latopis hipacki, s.791?]. Długosz pisze o obleganiu Lublina, którego jednak nie udało się Rusinom zdobyć [Roczniki t.6 s.241].
1205, czerwiec 19 – utarczka pomiędzy siłami ruskimi i polskimi pod Zawichostem. Śmierć Romana Mścisławowicza. [Rocznik Traski, MPH, s.836]
1210 – najazd Bałtów na Wołyń, którzy docierają aż pod Czerwień (Czermno); z tego okresu pochodzi wzmianka o bojarze Lubie [KHW, s.101]
1217/1218, zima – oddziały Daniela i Wasylka Romanowiczów zajmują Brześć oraz część Zabuża, którego obszar określają: Uhrusk, Wereszczyn, Stołpie, Kumów [KHW, s.114].
1218, wiosna - wyprawa Leszka Białego przeciw Romanowiczom na Zabuże zakończona niepowodzeniem, Rusini "gnali za nimi do rzeki Wieprz" [KHW, s.114]
1220 – najazd litewsko-ruski na Małopolskę z inicjatywy Romanowiczów, który przyniósł duże straty [KHW,s.119; Rocznik Krasińskich, MPH, t.3, s.132].
1221, marzec – wyprawa Leszka Białego na Szczekarzów. Konrad, brat Leszka, odwodzi Daniela Romanowicza od spotkania z Leszkiem [KHW, s.120]
1221 – Wobec klęski koalicji węgiersko-polskiej – zdobycie Halicza przez Mścisława, teścia Daniela – oraz zagrożenie litewskie, Leszek Biały zostaje zmuszony do zawarcia pokoju z Romanowiczami. Został on potwierdzony przez Dzierżysława Abrahamowica (prawdopodobnie kasztelan wiślicki, wymieniony w 1222) i Floriana Wojciechowica (prawdopodobnie kasztelan sieciechowski, wymieniony w 1209). [KHW, s.122]
1224, maj 23 – wiec w Korytnicy, z którego pochodzi przywilej, i w którym wymienieni są: "Voychec castellanus de Lublin" oraz "Blasius archidiaconus de Lublin" [KDM, t.1, s.16]

Zachęcam do komentowania, uzupełniania i krytykowania.
Swoje uwagi przekażę w następnym poście.
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #13 ·
Wyżej przytoczone daty to pierwsza część kalendarium Lublina.
Zamknięta jest ona klamrą w postaci pierwszej wzmianki o lubelskim archidiakonie i pierwszej wzmianki o lubelskim kasztelanie.
Co jeszcze wiemy?
Wiemy, że ziemia lubelska należała pierwotnie do kasztelanii zawichojskiej i wymieniana była między innymi, to chyba najwcześniejszy zapis, w dokumentach działu spadku po Bolesławie Krzywoustym, jako część prowincji sandomierskiej.
Gdyby bazować tylko na tych danych to wnioski byłyby oczywiste: pod koniec XII w., powiedzmy w ostatniej ćwierci XII w., na wzgórzu staromiejskim powstała siedziba archidiakona a w pierwszej ćwierci wieku XIII na wzgórzu zamkowym powstała siedziba kasztelana czyli gród (oczywiście obie nazwy wymienionych lokalizacji są nazwami współczesnymi).
Dlaczego tam a nie gdzie indziej?
Ponieważ te lokalizacje potwierdzają wyniki badań archeologicznych i późniejsze źródła.
W przypadku grodu kasztelańskiego ślady interpretowane jako umocnienia, datowane na wiek XIII, zostały stwierdzone tylko na wzgórzu zamkowym.
Na wzgórzach Czwartek i Grodzisko brak jest jakichkolwiek śladów, które mogłyby być interpretowane jako umocnienia.
W przypadku wzgórza staromiejskiego sprawa jest troszkę bardziej skomplikowana. Są pewne przesłanki by jakieś elementy umocnień tam widzieć, konkretnie fragmenty wałów ziemnych, ale wśród archeologów nie ma zgody czy są to naturalne elementy rzeźby terenu czy elementy będące wynikiem działalności człowieka.
Zakładając nawet, że hipoteza o grodzie na wzgórzu staromiejskim jest prawdziwa to w tym przypadku okres jego funkcjonowania należałoby umieścić w czasach wcześniejszych niż wiek XIII, ponieważ w wieku XIII mamy gród potwierdzony na wzgórzu zamkowym.
Analizując to krótkie kalendarium widzimy też, że pokój na granicy polsko-ruskiej w 1221 r. gwarantowany był przez kasztelanów: wiślickiego i sieciechowskiego, ale nie przez lubelskiego.
Oczywiście można tłumaczyć ten fakt, że owi kasztelanowie byli ważniejsi a lubelskiego przez przypadek nie wymieniono. Trzeba przyznać, że pominięcie przedstawiciela władcy, którego siedziba znajdowałaby się najbliżej granicy, byłby dziwne (być może nie wszyscy wiedzą, ale granica pomiędzy Rusią a Małopolską przebiegała wtedy w okolicy dzisiejszego Łopiennika).
Sprawę komplikują jednak historycy, którzy stoją na stanowisku, że gród w Lublinie musiał istnieć przed wiekiem XIII ponieważ:
1) Nie są znane historykom przypadki by istnienie siedziby archidiakona poprzedzało istnienie siedziby władzy świeckiej, administracyjnej.
2) W pobliżu Lublina można znaleźć osady/wsie, których nazwy wskazują na działalność służebną np. Dziesiąta, Łagiewniki. Musiał zatem istnieć ośrodek, na rzecz którego takie osady pracowały.
Bez uwzględnienia powyższych analogii trudno przekonać jakiegokolwiek historyka, że o powstaniu lubelskiego grodu powinny mówić jedynie źródła pisane.

Czy jesteśmy zatem skazani po wieczne czasy na powyżej zarysowaną sprzeczność pomiędzy źródłami a wiedzą historyków?
Co o tym sądzicie?

PS. Pewnie są jeszcze inne argumenty, które należałby wytoczyć przy okazji powyższej dyskusji, którą chwilowo, mam nadzieję, prowadzę trochę sam ze sobą :).
Zachęcam zatem ...
 

·
Registered
Joined
·
494 Posts
Rocznik Traski pod rokiem 1302 informuje, ze rycerstwo krakowskie i sandomierskie odbilo najpierw Lublin novum a później zamek. Jest to bardzo istotna informacja biorąc pod uwagę że dokument z 1317 jest nadaniem wójtostwa a nie lokacją miasta. Lublin pod panowanie Rusinów dostał się około roku 1289. Nie spotkałem się z przypadkiem by władcy Rusi lokowali miasta w XIII wieku za to Bolesław Wstydliwy jest dosyć znanym fundatorem. Donżon częściowo został też wybudowany w wąteku wendyjskim oraz ma dosyc archaiczną formę jak na XIV wiek. W obu źródłach mamy dwa oddzielne ośrodki obronne z 1288 "wieże u mnichów" oraz gród w 1302 Lublin novum oraz zamek. Ufortyfikowanie wzgórza staromiejskiego już w XIII wieku potwierdzają badania archeologiczne. Jak dla mnie "wieża u mnichów" to właśnie donżon.

Nawiązując do pierwszego posta, można zacząć od Czwartku.
http://bazhum.muzhp.pl/media//files...s79-143/Rocznik_Lubelski-r1966-t9-s79-143.pdf
https://repozytorium.amu.edu.pl/bit...a_ceramiki_wczesnosredniowiecznej_189-224.pdf
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #15 ·
^^
Jak już wspominałem powyżej, chciałbym, w miarę możliwości, trzymać się chronologii. Dlatego dyskusje na temat okresu "ruskiego", który rozpoczyna się od niefortunnej wizyty Konrada II w 1288 r., a kończy odbiciem Lublina przez rycerstwo małopolskie w roku 1302, chciałbym odłożyć na później.
Nadmienię tylko, że niestety hipoteza o tożsamosci "wieży u mnichów" i donżonu na wzgórzu zamkowym kłóci się z materiałem źródłowym — kroniką halicko-wołyńską.

Natomiast gdyby chcieć wpleść historię wzgórza Czwartek do historii Lublina należałoby wykazać ciągłość osadniczą na Czwartku przynajmniej po wiek XIII włącznie, a z tym jest pewien kłopot. Przeczy temu choćby treść wskazanych artykułów.
Oto cytaty z wniosków pracy M. Młynarskiej-Kaletyn:
Cytat 1:
"Odkryte pozostałości po 14 budynkach półziemiankowych datować można, przede wszystkim na podstawie ceramiki, na VII/VIII wiek."
Cytat 2:
"Inaczej wyglądają ślady późniejszej osady, którą na podstawie ceramiki datować można na XI—XIII wiek. Z tej osady pozostały ślady jam i rowów oraz liczne materiały ruchome — ceramika w warstwie wczesnośredniowiecznej zalegającej na całej powierzchni wykopów."
Cytat 3:
"Po tej XI—XIII-wiecznej osadzie nie przetrwały, jak dotąd wnosić można na podstawie badań, żadne ślady budynków."
Cytat 4:
"Otóż wydaje się jednak, że wyniki naszych dotychczasowych badań potwierdzają przypuszczenia dotyczące roli tej dzielnicy jako wczesnomiejskiego ośrodka lubelskiego w XI—XIII wieku, Czwartek wraz z hipotetycznym starszym kościołem św. Mikołaja można uznać za przedlokacyjną osadę w Lublinie. Dalsze badania na Czwartku są niezbędnym postulatem i warunkiem do rozwiązania wielu pytań, które pozostają jeszcze bez odpowiedzi, a przede wszystkim do sprawdzenia stawianych hipotez."

Trudno doprawdy zrozumieć konkluzję (cytat 4) skoro zupełnie co innego można wyczytać z treści cytatów 2 i 3. Ponadto znaleziska z jam i rowów pochodzą przecież ze złoż wtórnych więc w jaki sposób mogą świadczyć o czymkolwiek?
Natomiast z ostatnim zdaniem tej konkluzji trudno się oczywiście nie zgodzić.

Pytanie zatem brzmi:
Na jakiej podstawie można uznać Czwartek za lubelską osadę przedlokacyjną?
Z mitem kościoła św. Mikałaja rozprawił się dr J. Chachaj w publikacji Początki kościołów lubelskich w świetle legend i przekazów historycznych, Lublin 2010.
 

·
Registered
Joined
·
494 Posts
Nadmienię tylko, że niestety hipoteza o tożsamosci "wieży u mnichów" i donżonu na wzgórzu zamkowym kłóci się z materiałem źródłowym — kroniką halicko-wołyńską.
Nie kłóci się.


Między XI-XIII wiekiem osadnictwo koncentrowało się na Wzgórzu Staromiejskim. Grodzisko (Kirkut) jest zbyt słabo rozpoznane.
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #18 ·
PW1977 said:
Nie kłóci się.
Przyjdzie czas to sprawdzimy co każdy sobie wyobraża.

PW1977 said:
Między XI-XIII wiekiem osadnictwo koncentrowało się na Wzgórzu Staromiejskim.
Czy to znaczy, że osadnictwo przeniosło się ze wzgórza Czwartek na wzgórze staromiejskie?
Jeśli tak, to:
1. Dlaczego się przeniosło?
2. Co z wiekami IX i X?
 

·
Registered
Joined
·
494 Posts
Czy to znaczy, że osadnictwo przeniosło się ze wzgórza Czwartek na wzgórze staromiejskie?
Jeśli tak, to:
1. Dlaczego się przeniosło?
2. Co z wiekami IX i X?
Tak można interpretować wyniki badań archeologicznych. W czasch plemiennych VII-IX/X Lublin był jednym z licznych ośrodków osadniczych między Wisłą a Bugiem. Ślady osadnicze wystepowały na Czwartku, Grodzisku(Kirkut), Wzgórze Zamkowe, Wzgórze Staromiejskie ostatnio odkryto osadę przy ulicy Świętoduskiej. X wiek dla Małopolski to tzw. wieki ciemne, część ośrodków plemiennych dotknął zapewne jakiś najazd, prawdopodobnie zniszczeniu uległ Lublin (zniszczenia widoczne są w materiale archeologicznym). Od XI wieku osadnictwo koncentruje się na Wzgórzu Staromiejskim. Według mnie najstarszy kościół to wspomniane przez Długosza oratorium Św. Krzyża.
 

·
Registered
Joined
·
411 Posts
Discussion Starter · #20 · (Edited)
PW1977 said:
Tak można interpretować wyniki badań archeologicznych.
Z tych, które przytoczyłeś wynika coś innego: stwierdzono osadnictwo tylko w wiekach VII i VIII.
Czyje wyniki badań potwierdzają ciągłość osadnictwa w wiekach VII-X?
PW1977 said:
X wiek ..., prawdopodobnie zniszczeniu uległ Lublin (zniszczenia widoczne są w materiale archeologicznym)
Skoro Lublin został zniszczony to ciągłość osadnictwa została przerwana.
PW1977 said:
Od XI wieku osadnictwo koncentruje się na Wzgórzu Staromiejskim.
Na czyje wyniki badań się powołujesz?
PW1977 said:
Według mnie najstarszy kościół znajduje to wspomniane przez Długosza oratorium Św. Krzyża.
Najstarsza źródłowa wzmianka dotyczy archidiakona lubelskiego.
Czy to znaczy, że oratorium św. Krzyża było kościołem archidiakona?
Jeśli odpowiedź brzmi "tak" to znaczyłoby, że kościołem archidiakona była tylko kaplica? Oratorium to przecież kaplica.
Jeśli odpowiedź brzmi "nie" to należałoby wyjaśnić w jaki sposób na wzgórzu staromiejskim miałyby funkcjonować równocześnie dwie świątynie: św. Krzyża i archidiakona.
Stawiać tezy oczywiście można i nawet trzeba, ale by do nich przekonać trzeba je uzasadnić.
 
1 - 20 of 78 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.
Top