SkyscraperCity Forum banner
1 - 20 of 43 Posts

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #1 · (Edited)
Wątek, który niniejszym ośmielam się założyć ma w zamyśle stać się forum wymiany poglądów na temat historii miasta Lublina w pierwszych wiekach jego istnienia. Celem jest zilustrowanie jego rozwoju zarówno za pomocą informacji słownych jak i wizualnych, pochodzących ze źródeł, jak i będących wynikiem rekonstrukcji.

Opowieść 1
Skąd pochodzi nazwa Lublin?

Pytanie to zadają sobie wszyscy, którzy dotykają historii Lublina, szczególnie okresu jego powstania. Od tego pytania nie sposób po prostu uciec jeśli zamierza się przedstawić wizję początku miasta. Nie ma potrzeby prezentowania w tym miejscu wszystkich autorów oraz ich koncepcji pochodzenia i zmian nazwy. Myślę, że wystarczy przywołać artykuł S. Warchoła z roku 1961*), gdzie autor poddał w nim krytyce dotychczasowe koncepcje pochodzenia nazwy miasta i doszedł do wniosku, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest przyjęcie, że nazwa Lublin pochodzi "od hipokrystycznej postaci imienia męskiego Lubla". Zainteresowanych odsyłam do artykułu ale warto w tym miejscu podkreślić, że najsłabszym ogniwem tej hipotezy jest brak potwierdzenia w źródłach istnienia imienia Lubla. Lubla to imię wymyślone.
Zdawałoby się, że kwerendy w źródłach nie mogą przynieść już nic nowego w tej kwestii, a jednak! Lektura najnowszego opracowania "Kroniki halicko-wołyńskiej"**) przynosi nam taki oto tekst:
"... Li|twa i Jaćwież wojowali i powojowali Turijsk | i około Kumowa i aż do Czerwienia, i bili się u bram | czerwieńskich i zasadzka w Uchaniach była. Wówczas ubito | Matieja, zięcia Lubowego ...".
Dodatkowo w przypisie do tego tekstu czytamy:
"Obie postaci (Matiej i jego teść Lub=Ljub) wzmiankowane są tylko w tym ustępie źródła [...]. W momencie śmierci najwyraźniej służyli braciom Wsiewołodowiczom [...]. Poza tym nic więcej nie wiemy."
W taki to oto sposób z mroków historii wyłoniła się postać z krwi i kości, ruski bojar, postać jak najbardziej historyczna, którego imię niesie ze sobą źródłosłów starosłowiańskich imion: Lub|omił, Lub|osław, Lub|gost, Lub|owid, Lub|omysł ale i Ljub|ow, czy tak "pozytywnego" czasownika jak lub|ić ale i ljub|it'.

Stawiam zatem tezę, że nazwa Lublin pochodzi od imienia Lub.

Kim był "nasz" Lub? Rusinem, Polaninem, Lędzianinem?
Tak jak wtedy nie było, tak i dzisiaj nie jest to istotne.
Myślę, że był tutejszy i bardzo się cieszę, że się odnalazł.

*) Warchoł S., Pochodzenie i znaczenie nazwy Lublin, "Rocznik Lubelski" 1961, t. 4, s. 7-20.
**) Dąbrowski D., Jusupowić A., Kronika halicko-wołyńska. Kronika Romanowiczów, Kraków -Warszawa 2017, s.101

PS. Ktoś może zapytać jeszcze: Zaraz, a kim był Jartak?
Jartaka przedstawię następnym razem :)
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #2 · (Edited)
Opowieść 2
Jartak

"Po odjeździe Konradowym z Lubomla, przygnał Jartak Lach z Lublina.
I oznajmili Włodzimierzowi: "Jartak przyjechał".
I nie dopuścił go przed swoje oblicze.
I rzekł księżnej swojej: "Idź, rozpytaj go, z czym przyjechał".
Księżna tedy posłała po niego.
On zaś przyszedł w pośpiechu.
I zaczęła wypytywać go: "Książę tobie mówi, z czym byłeś przyjechałeś, powiedz?"
On zaś zaczął powiadać: "Książę Lestko martwy".
Włodzimierz pożałowawszy, rozpłakał się po nim.*)
A przysłali mnie Lublinianie, chcą aby książę Konrad panował w Krakowie.
A szybko chcę znaleźć Konrada, gdzie będzie".
Księżna tedy wszedłszy przekazała słowa Jartakowe.
Włodzimierz tedy nakazał dać dla niego konie, jego konie bowiem zmęczyły się były.
I pognał w pośpiechu i znalazł go we Włodzimierzu.
I zaczął mówić Konradowi:
"Książę Lestko martwy, a przysłali mnie Lublinianie.
Pojedź panować do nas do Krakowa"."

*) to oczywiście anachroniczna wstawka, "ocieplająca" wizerunek Włodzimierza.

Powyższy tekst pochodzi z:
Dąbrowski D., Jusupowić A., Kronika halicko-wołyńska. Kronika Romanowiczów, Kraków-Warszawa 2017, s.250.

Opisywane zdarzenie miało miejsce w październiku 1288 r., zaraz po śmierci księcia Leszka Czarnego.
Kim był człowiek o tak nietypowym imieniu? Tego niestety nie wiemy.
Ale z treści wiemy jedno: był mieszkańcem Lublina i zapisał się na kartach historii jako pierwszy, "zwyczajny" lubelak (dla niektórych lublinianin lub lubliniak ;)).
Nie archidiakon lub kasztelan, których imiona znajdziemy na kartach polskich kronik, i którzy raczej nie pochodzili z Lublina.
Jartak został uwieczniony tylko w kronice ruskiej.

Wymieniony w treści książę Konrad to oczywiście Konrad II Czerski a Włodzimierz to ruski książę, z którym Konrad był spokrewniony.
Pokrewieństwo opisywane jest na dwa sposoby:
a) przez O. Balzera, Rodowód Piastów: dziadek Konrada ze strony matki i ojciec Włodzimierza byli braćmi, synami Romana Mścisławowicza,
b) przez D. Dąbrowskiego, Genealogia Mścisławowiczów: Konrad i Włodzimierz byli wujecznymi braćmi.
Włodzimierz wspomógł krewniaka i historia miała ciąg dalszy.
Ale na nią przyjdzie jeszcze poczekać :).
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #10 ·
^^
Sugerowałbym jednak jeszcze raz wrócić do tego tekstu, gdyż można z niego o wiele więcej wyczytać i skorygować błędy, choćby takie: Konrad przed nikim nie uciekał. Ponieważ nikt go nie gonił.
Oczywiście, że w tekście chodzi o gród a nie o zamek. W XIII w. mamy do czynienia z obiektem otoczonym drewniano-ziemnym wałem, w którego skład wchodzą drewniane zabudowania, czyli z grodem (potwierdzają ten fakt wyniki badań archeo na wzgórzu).
Zamek, czyli obiekt murowany, z kamienia i cegły, pojawi się dopiero za ok. 100 lat, za czasów Kazimierza Wielkiego.
Nie rozumiem też na czym miałaby polegać tragedia Lublina w owym czasie.
Sprawa jest skoplikowana i nie można jej wyjaśnić bazując tylko i wyłącznie na tym tekście. Trzeba pochylić się nad całością stosunków w Małopolsce i przynajmniej nad tymi łączącymi Ruś z Piastami.

Ad rem.
Może zamiast słowu "lubelak" warto przyjrzeć się zastanawiającej różnicy pomiędzy słowami "Lublin" i "ziemia lubelska"? (przecież nigdy nie używano określenia "ziemia lublińska").
W 1198 r. w dokumencie dotyczącym klasztoru w Miechowie pojawiają się takie oto słowa:
„Iohannem archidiaconum de Lubelnia recepimus” [KDM, t.2, s.18].
To najstarszy zapis źródłowy, który przypisywany jest Lublinowi.
Są naukowcy, którzy uważają, że to forma zlatynizowana ale przecież są miejscowości o nazwach: Ćwikielnia, Gabrielnia, Gorzelnia, Jagielnia, Piszczelnia, Pustelnia, Szyndzielnia. To tylko niektóre nazwy z końcówką "- elnia".
Zatem, czy w określeniu "ziemia lubelska" nie kryje się przypadkiem echo pradawnej, pierwotnej nazwy, którą była Lubelnia?
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #12 · (Edited)
_koriat said:
skoro jednak wolisz popisywać się niedorzecznym czepialstwem
Cokolwiek niegrzecznie, ale niech tam ...

_koriat said:
O ile więc według źródła rzeczywiście nikt księcia Konrada nie gonił, to niewątpliwe oddalał się on szybko z Lublina
Proszę o wskazanie cytatu ze źródła, w którym jest mowa, że Konrad oddalał się "szybko".

_koriat said:
Obawiam się, że bazujesz na jakimś nieporozumieniu terminologicznym.
Nie zamierzam wdawać się w spór terminologiczny bo to kwestia czysto umowna. Dla mnie ważniejszą sprawą jest przekazać myśl, ideę, a idea jest taka by odróżnić budowlę o umocnieniach drewniano-ziemnych (gród) od kamiennej/ceglanej (zamek). Masz lepszy pomysł na rozróżnienie obu typów budowli to zaproponuj.

Co się tyczy samego "wykładu" to proponuję skoncentrować się na meritum czyli Lublinie i dlatego mam konkretne pytanie w związku z:
_koriat said:
w rezydencji lubelskiej z wielkim prawdopodobieństwem stoi już murowany donjon
Za "wielkim prawdopodobieństwem" powinny iść przekonujące dowody.
Czekamy zatem z niecierpliwością co to za dowody posiadasz, które uwiarygodnią Twoją tezę o istnieniu donżonu w Lublinie w 1288 r.

_koriat said:
wzięli zdobyczy wiele, a zboża popalili i sioła i nie zostało [nic]"
OK., o tą tragedię chodzi. Taką "tragedię" okolice Lublina doświadczały co kilka lat w 2-giej połowie XIII w. więc uznałem, że to nic specjalnie szczególnego. Po drugie, cytowany zwrot może być hiperbolą. Że istnieją przesłanki ku temu postaram się wykazać w stosownym czasie.

_koriat said:
A jakież to mamy inne dokładne źródła o wojnie sukcesyjnej po Leszku Czarnym?
Przyjdzie odpowiedni czas to wrócimy do tematu.
Póki co jesteśmy jeszcze na przełomie XII i XIII w.

Ad rem.
W poprzednim moim poście pojawiła się pierwsza źródłowa informacja o Lublinie. Uważam, że jest ona prawdziwa ponieważ jest potwierdzona przez drugie źródło czyli kronikę mistrza Wincentego zwanego Kadłubkiem. Pomijam samą treść opowieści ale moim zdaniem nie ma powodu by wątpić, że Lublin był Kadłubkowi znany, i że wiedział gdzie Lublin leży. Znany był właśnie za przyczyną istnienia siedziby lubelskiego archidiakona, którego Kadłubek mógł znać osobiście.

Reasumując, rok 1198 to pierwsze źródłowe potwierdzenie istnienia Lublina.
Historia Lublina w swoich początkach, jak wszyscy wiemy, jest bardzo skąpo udokumentowana. Dlatego pozwoliłem sobie na sporządzenie krótkiego kalendarium z informacjami, które bezpośrednio lub pośrednio Lublina dotyczą:

1198 – potwierdzenie funkcjonowania archidiakonatu lubelskiego czyli istnienia siedziby archidiakona.
1205, późna wiosna – wyprawa Romana Mścisławowicza na ziemię lubelską i sandomierską; jest mowa o dwóch grodach, niewymienionych z nazwy [Latopis hipacki, s.791?]. Długosz pisze o obleganiu Lublina, którego jednak nie udało się Rusinom zdobyć [Roczniki t.6 s.241].
1205, czerwiec 19 – utarczka pomiędzy siłami ruskimi i polskimi pod Zawichostem. Śmierć Romana Mścisławowicza. [Rocznik Traski, MPH, s.836]
1210 – najazd Bałtów na Wołyń, którzy docierają aż pod Czerwień (Czermno); z tego okresu pochodzi wzmianka o bojarze Lubie [KHW, s.101]
1217/1218, zima – oddziały Daniela i Wasylka Romanowiczów zajmują Brześć oraz część Zabuża, którego obszar określają: Uhrusk, Wereszczyn, Stołpie, Kumów [KHW, s.114].
1218, wiosna - wyprawa Leszka Białego przeciw Romanowiczom na Zabuże zakończona niepowodzeniem, Rusini "gnali za nimi do rzeki Wieprz" [KHW, s.114]
1220 – najazd litewsko-ruski na Małopolskę z inicjatywy Romanowiczów, który przyniósł duże straty [KHW,s.119; Rocznik Krasińskich, MPH, t.3, s.132].
1221, marzec – wyprawa Leszka Białego na Szczekarzów. Konrad, brat Leszka, odwodzi Daniela Romanowicza od spotkania z Leszkiem [KHW, s.120]
1221 – Wobec klęski koalicji węgiersko-polskiej – zdobycie Halicza przez Mścisława, teścia Daniela – oraz zagrożenie litewskie, Leszek Biały zostaje zmuszony do zawarcia pokoju z Romanowiczami. Został on potwierdzony przez Dzierżysława Abrahamowica (prawdopodobnie kasztelan wiślicki, wymieniony w 1222) i Floriana Wojciechowica (prawdopodobnie kasztelan sieciechowski, wymieniony w 1209). [KHW, s.122]
1224, maj 23 – wiec w Korytnicy, z którego pochodzi przywilej, i w którym wymienieni są: "Voychec castellanus de Lublin" oraz "Blasius archidiaconus de Lublin" [KDM, t.1, s.16]

Zachęcam do komentowania, uzupełniania i krytykowania.
Swoje uwagi przekażę w następnym poście.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #13 ·
Wyżej przytoczone daty to pierwsza część kalendarium Lublina.
Zamknięta jest ona klamrą w postaci pierwszej wzmianki o lubelskim archidiakonie i pierwszej wzmianki o lubelskim kasztelanie.
Co jeszcze wiemy?
Wiemy, że ziemia lubelska należała pierwotnie do kasztelanii zawichojskiej i wymieniana była między innymi, to chyba najwcześniejszy zapis, w dokumentach działu spadku po Bolesławie Krzywoustym, jako część prowincji sandomierskiej.
Gdyby bazować tylko na tych danych to wnioski byłyby oczywiste: pod koniec XII w., powiedzmy w ostatniej ćwierci XII w., na wzgórzu staromiejskim powstała siedziba archidiakona a w pierwszej ćwierci wieku XIII na wzgórzu zamkowym powstała siedziba kasztelana czyli gród (oczywiście obie nazwy wymienionych lokalizacji są nazwami współczesnymi).
Dlaczego tam a nie gdzie indziej?
Ponieważ te lokalizacje potwierdzają wyniki badań archeologicznych i późniejsze źródła.
W przypadku grodu kasztelańskiego ślady interpretowane jako umocnienia, datowane na wiek XIII, zostały stwierdzone tylko na wzgórzu zamkowym.
Na wzgórzach Czwartek i Grodzisko brak jest jakichkolwiek śladów, które mogłyby być interpretowane jako umocnienia.
W przypadku wzgórza staromiejskiego sprawa jest troszkę bardziej skomplikowana. Są pewne przesłanki by jakieś elementy umocnień tam widzieć, konkretnie fragmenty wałów ziemnych, ale wśród archeologów nie ma zgody czy są to naturalne elementy rzeźby terenu czy elementy będące wynikiem działalności człowieka.
Zakładając nawet, że hipoteza o grodzie na wzgórzu staromiejskim jest prawdziwa to w tym przypadku okres jego funkcjonowania należałoby umieścić w czasach wcześniejszych niż wiek XIII, ponieważ w wieku XIII mamy gród potwierdzony na wzgórzu zamkowym.
Analizując to krótkie kalendarium widzimy też, że pokój na granicy polsko-ruskiej w 1221 r. gwarantowany był przez kasztelanów: wiślickiego i sieciechowskiego, ale nie przez lubelskiego.
Oczywiście można tłumaczyć ten fakt, że owi kasztelanowie byli ważniejsi a lubelskiego przez przypadek nie wymieniono. Trzeba przyznać, że pominięcie przedstawiciela władcy, którego siedziba znajdowałaby się najbliżej granicy, byłby dziwne (być może nie wszyscy wiedzą, ale granica pomiędzy Rusią a Małopolską przebiegała wtedy w okolicy dzisiejszego Łopiennika).
Sprawę komplikują jednak historycy, którzy stoją na stanowisku, że gród w Lublinie musiał istnieć przed wiekiem XIII ponieważ:
1) Nie są znane historykom przypadki by istnienie siedziby archidiakona poprzedzało istnienie siedziby władzy świeckiej, administracyjnej.
2) W pobliżu Lublina można znaleźć osady/wsie, których nazwy wskazują na działalność służebną np. Dziesiąta, Łagiewniki. Musiał zatem istnieć ośrodek, na rzecz którego takie osady pracowały.
Bez uwzględnienia powyższych analogii trudno przekonać jakiegokolwiek historyka, że o powstaniu lubelskiego grodu powinny mówić jedynie źródła pisane.

Czy jesteśmy zatem skazani po wieczne czasy na powyżej zarysowaną sprzeczność pomiędzy źródłami a wiedzą historyków?
Co o tym sądzicie?

PS. Pewnie są jeszcze inne argumenty, które należałby wytoczyć przy okazji powyższej dyskusji, którą chwilowo, mam nadzieję, prowadzę trochę sam ze sobą :).
Zachęcam zatem ...
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #15 ·
^^
Jak już wspominałem powyżej, chciałbym, w miarę możliwości, trzymać się chronologii. Dlatego dyskusje na temat okresu "ruskiego", który rozpoczyna się od niefortunnej wizyty Konrada II w 1288 r., a kończy odbiciem Lublina przez rycerstwo małopolskie w roku 1302, chciałbym odłożyć na później.
Nadmienię tylko, że niestety hipoteza o tożsamosci "wieży u mnichów" i donżonu na wzgórzu zamkowym kłóci się z materiałem źródłowym — kroniką halicko-wołyńską.

Natomiast gdyby chcieć wpleść historię wzgórza Czwartek do historii Lublina należałoby wykazać ciągłość osadniczą na Czwartku przynajmniej po wiek XIII włącznie, a z tym jest pewien kłopot. Przeczy temu choćby treść wskazanych artykułów.
Oto cytaty z wniosków pracy M. Młynarskiej-Kaletyn:
Cytat 1:
"Odkryte pozostałości po 14 budynkach półziemiankowych datować można, przede wszystkim na podstawie ceramiki, na VII/VIII wiek."
Cytat 2:
"Inaczej wyglądają ślady późniejszej osady, którą na podstawie ceramiki datować można na XI—XIII wiek. Z tej osady pozostały ślady jam i rowów oraz liczne materiały ruchome — ceramika w warstwie wczesnośredniowiecznej zalegającej na całej powierzchni wykopów."
Cytat 3:
"Po tej XI—XIII-wiecznej osadzie nie przetrwały, jak dotąd wnosić można na podstawie badań, żadne ślady budynków."
Cytat 4:
"Otóż wydaje się jednak, że wyniki naszych dotychczasowych badań potwierdzają przypuszczenia dotyczące roli tej dzielnicy jako wczesnomiejskiego ośrodka lubelskiego w XI—XIII wieku, Czwartek wraz z hipotetycznym starszym kościołem św. Mikołaja można uznać za przedlokacyjną osadę w Lublinie. Dalsze badania na Czwartku są niezbędnym postulatem i warunkiem do rozwiązania wielu pytań, które pozostają jeszcze bez odpowiedzi, a przede wszystkim do sprawdzenia stawianych hipotez."

Trudno doprawdy zrozumieć konkluzję (cytat 4) skoro zupełnie co innego można wyczytać z treści cytatów 2 i 3. Ponadto znaleziska z jam i rowów pochodzą przecież ze złoż wtórnych więc w jaki sposób mogą świadczyć o czymkolwiek?
Natomiast z ostatnim zdaniem tej konkluzji trudno się oczywiście nie zgodzić.

Pytanie zatem brzmi:
Na jakiej podstawie można uznać Czwartek za lubelską osadę przedlokacyjną?
Z mitem kościoła św. Mikałaja rozprawił się dr J. Chachaj w publikacji Początki kościołów lubelskich w świetle legend i przekazów historycznych, Lublin 2010.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #18 ·
PW1977 said:
Nie kłóci się.
Przyjdzie czas to sprawdzimy co każdy sobie wyobraża.

PW1977 said:
Między XI-XIII wiekiem osadnictwo koncentrowało się na Wzgórzu Staromiejskim.
Czy to znaczy, że osadnictwo przeniosło się ze wzgórza Czwartek na wzgórze staromiejskie?
Jeśli tak, to:
1. Dlaczego się przeniosło?
2. Co z wiekami IX i X?
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #20 · (Edited)
PW1977 said:
Tak można interpretować wyniki badań archeologicznych.
Z tych, które przytoczyłeś wynika coś innego: stwierdzono osadnictwo tylko w wiekach VII i VIII.
Czyje wyniki badań potwierdzają ciągłość osadnictwa w wiekach VII-X?
PW1977 said:
X wiek ..., prawdopodobnie zniszczeniu uległ Lublin (zniszczenia widoczne są w materiale archeologicznym)
Skoro Lublin został zniszczony to ciągłość osadnictwa została przerwana.
PW1977 said:
Od XI wieku osadnictwo koncentruje się na Wzgórzu Staromiejskim.
Na czyje wyniki badań się powołujesz?
PW1977 said:
Według mnie najstarszy kościół znajduje to wspomniane przez Długosza oratorium Św. Krzyża.
Najstarsza źródłowa wzmianka dotyczy archidiakona lubelskiego.
Czy to znaczy, że oratorium św. Krzyża było kościołem archidiakona?
Jeśli odpowiedź brzmi "tak" to znaczyłoby, że kościołem archidiakona była tylko kaplica? Oratorium to przecież kaplica.
Jeśli odpowiedź brzmi "nie" to należałoby wyjaśnić w jaki sposób na wzgórzu staromiejskim miałyby funkcjonować równocześnie dwie świątynie: św. Krzyża i archidiakona.
Stawiać tezy oczywiście można i nawet trzeba, ale by do nich przekonać trzeba je uzasadnić.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #23 ·
PW1977 said:
Datowanie VII-VIII wiek pochodzi z publikacji z lat 60 i 70. Na obecną chwilę postęp w badaniach dendro (Żmijowiska AD 888, Chodlik AD 725) pozwala skorygować chronologię ceramiki i uściślić jej datowanie ...
Uprasza się po raz kolejny o podawanie źródeł, danych o publikacjach, skąd pochodzą. Sama informacja, gdy nie można jej zweryfikować, jest niewiele warta. Dlaczego to jest takie ważne? By można było ocenić dokładność czyli prawdziwość tych wyników.
Natomiast na dowód jak duże zastrzeżenia można mieć do Twego rozumowania przytoczę następujące wnioski:
"Najczęściej wykorzystywane metody datowania bezwzględnego, metoda radiowęgla C14 (kalibrowana) i metoda termoluminescencyjna TL, mogą dostarczyć znacznie precyzyjniejszych ocen wieku kultur archeologicznych niż metody tradycyjne oparte na typologii znalezisk archeologicznych i stratygrafii. Te ostatnie mogą prowadzić do niewłaściwych wniosków, zwłaszcza w przypadku stanowisk wielofazowych i ze złożoną stratygrafią."
Porównanie typologicznego datowania ceramiki z wynikami fizycznych metod datowania, A. Bluszcz, M. Pazdur, Światowit t.39-s.182-192

PW1977 said:
Nie została przerwana tylko nastąpiła kolejna faza, z różną intensywnością na wcześniejszych stanowiskach.
Jak wyżej, proszę podać dane publikacji, na którą się powołujesz.

PW1977 said:
Podobne zdanie ma dr.hab. Jacek Chachaj badacz historii lubelskich kościołów.
Bądźmy precyzyjni: miał w grudniu 2016 r. Znam poglądy dr Chachaja i zapewniam Cię, że dzisiaj już tego zdania tak łatwo by nie powtórzył.
Tak czy inaczej czekam na odpowiedź na moje pytania odnośnie domniemanej historii oratorium św. Krzyża.

PW1977 said:
Wzmianka Długosza jest dosyć późna dopiero z XV wieku, jednak stanowi jakąś poszlakę że najstarszy kościłół parafialny został przkazany na rzecz Dominikanów.
Że oratorium było najstarszym kościołem to póki co hipoteza, którą należy udowodnić. Czekamy zatem na dowody.

PW1977 said:
Kolejna przesłanka to wzmianki z 1277 i 1282 roku o zgodzie na założenie dwóch klasztorów "versus Rusiam"
Uściślijmy, wzmianka z 1277 r. dotyczy zgody na założenie dwóch "domów" czyli konwentów. Nie ma tam słowa o klasztorach.

PW1977 said:
oraz fundacji kościoła Św. Michała przez Leszka Czarnego.
To dość archaiczny pogląd.
To legenda, która nie ma podstaw źródłowych i już chyba nikt w nią nie wierzy, patrz np. Rozwałka, Niedźwiadek, Stasiak, Lublin wczesnośredniowieczny, s. 164, Warszawa 2006.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #25 ·
PW1977 said:
Wydawało mi się że wyraziłem się jasno: metoda dendrochronologiczna pozwala na doprecyzowanie chronologi zestawów ceramiki a tym samym chronologi stanowiska.
Powołujesz się na badania w Żmijowisku, tak?
Oto wnioski jakie zamieścił autor opracowania o Żmijowisku: "Dysponując przedstawioną powyżej datą dendrochronologiczną i serią dat radiowęglowych oraz ustaleniami wynikającymi z analizy zabytków ruchomych, odkrytych zarówno na grodzisku jak i na osadach, przyjąć należy, że gród w Żmijowiskach powstał w ostatnich latach IX wieku i funkcjonował do X stulecia. Brak nam jednak danych do ustalenia momentu jego zniszczenia. Również otwartą pozostaje kwestia wzajemnych relacji chronologicznych między grodem a osadami otwartymi [podkreślenie - KM]." Czyli sam autor nie widzi związku pomiędzy Żmijowiskiem a Chodlikiem a Ty widzisz z Lublinem?
Co się zaś tyczy "Lublina średniowiecznego" to nie lepiej było od razu napisać, że powołujesz się na to opracowanie a nie na źródła?
Wartość merytoryczną "Lublina wczesnośredniowiecznego" ocenił w swej recenzji dr hab. M. Florek. Polecam.
A gdyby tego było mało to polecam też recenzję E. Mitrusa pt."Czy na lubelskim Wzgórzu Staromiejskim w wiekach VIII-X istniał gród?", która, jak widać, konkretnie odnosi się stawianej przez Ciebie tezy. Zatem mój komentarz uważam w tym miejscu za absolutnie zbyteczny.

PW1977 said:
Ale co mam podać? Mylisz pojęcia, zniszczenie starszej fazy osadnictwa nie oznacza przerwania ciągłości osadniczej w przypadku gdy mamy kolejną młodszą fazę.
Tu nie chodzi o pojęcia ale o fakty.
Pytam o konkretne sprawozdania z badań archeologicznych, w którym wykazano istnienie ciągłości osadnictwa pomiędzy VII a XIII wiekiem.

PW1977 said:
A co się zmieniło od tego czasu na Czwartku?
Ja nie pisałem, że Czwartek się zmienił tylko poddałem w wątpliwość trwanie przez dr Chachaja w przekonaniu o starszeństwie oratorium św. Krzyża.
Uprzedzając Twoje pytanie: Skąd to wiem?
Ponieważ od roku mam przyjemność dyskutować z nim o historii Lublina w jego początkach.

PW1977 said:
Bernard Gui wymienia kościół Dominikanów pod wezwaniem Św. Stanisława już 1303 roku.
Toż to kompletna bzdura! Litości!
Zarówno zgoda kapituły generalnej z 1277 r. jak i lista Bernarda Guidonis z 1303 r. mówią o konwentach a nie o kościołach czy klasztorach.

PW1977 said:
Sprawdź jeszcze raz co oznacza konwent a co dom.
Posłużę się przykładem, który z pewnością będzie zrozumiały.
Znane jest wszystkim stare pozdrowienie: "Pokój temu domowi".
Jak brzmi odpowiedź? Ano tak: "I wszystkim jego mieszkańcom".
Nie ścianom ale mieszkańcom.
Liczę zatem na wzajemność czyli "sprawdź jeszcze raz co oznacza konwent a co dom".

PW1977 said:
Negowanie przekazów Rocznika Traski i Długosza i stawianie ich w jednym szeregu z XIX wieczną legendą odnośnie kościoła na Czwartku to według mnie lekka przesada.
Czy ja coś wspomniałem o kościele na Czwartku???
Wskazałem Ci tylko miejsce w opracowaniu, na które zresztą sam się powołujesz, gdzie zanegowano fundację kościoła św. Michała przez Leszka Czarnego. I nic więcej.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #27 · (Edited)
PW1977 said:
Nigdzie nie pisałem o grodzie tylko o lubelskim ośrodku osadniczym w czasach plemiennych, cyt: W czasch plemiennych VII-IX/X Lublin był jednym z licznych ośrodków osadniczych między Wisłą a Bugiem.
Rozumiem, tylko na ziemi lubelskiej ludzie zamieszkiwali już w neolicie.
Czy ten fakt ma bezpośredni związek z powstaniem Lublina?
Jeśli masz jakieś swoje stanowisko w tej sprawie to go zaprezentuj.
Wrzucanie oderwanych wątków (dominikanie, kościół św. Michała, itd.) wprowadza chaos.

PW1977 said:
Nie interesuje mnie skad wiesz, interesuje mnie na jakiej podstawie dr. Chachaja zmienił zdanie.
Gdyby nie ciągłe dygresje to może wkrótce udałoby się to wyjaśnić.
Sugeruję też byś przynajmniej poprawił błąd w nazwisku ponieważ źle to wygląda.

PW1977 said:
Chcesz powiedzieć że Bernard Gui nie wymienia kościoła pod wezwaniem Św. Stanisława?
Ja nic nie muszę mówić, źródło mówi samo za siebie.

Oto lista Bernarda Gui (lub Guidonis jak kto woli) wyd. Erchard, Scriptores Ordinis Praedicatorum.



Ciekawe czy oprócz Ciebie jeszcze ktoś widzi tu kościół, o wezwaniu św. Stanisława nie wspomnę.

Ponieważ dyskusja zaczyna zataczać koło to pozwolę sobie na krótką rekapitulację.
Badania archeologiczne przeprowadzone dotychczas na wzgórzach współczesnego Lublina potwierdzają osadnictwo na tym terenie w wiekach VII-IX w formie osad otwartych. Bardzo niejednoznaczne są wyniki badań archeologicznych odnośnie wieków X i XI. Wielu badaczy skłania się ku postawieniu tezy o regresie osadnictwa w tym okresie (ciekawe, że w literaturze trudno znaleźć próby wyjaśnienia przyczyn tego zjawiska).
Pierwszym, Udokumentowanym, zalążkiem przyszłego Lublina jest osada archidiakona, która prawdopodobnie powstała w 2. połowie XII w. na wzgórzu staromiejskim. Problem, który rysuje się w tym miejscu to problem pierwszeństwa tego ośrodka władzy kościelnej nad ośrodkiem władzy świeckiej (grodem), którego istnienia na wzgórzu zamkowym można domyślać się dopiero w pierwszej ćwierci wieku XIII.
Imperatyw pierwszeństwa ośrodka władzy świeckiej od wielu już lat jest punktem wyjścia dla historyków kształtując ich spojrzenie na początki historii Lublina, jawnie stając w sprzeczności z pisanym materiałem źródłowym. Niestety, wyniki badań archeologicznych, a w zasadzie ich niejednoznaczność, nie pomagają w stworzeniu jednej, wspólnej i spójnej, zgodnej z wiedzą o opartą na weryfikowalnych źródłach, historii Lublina.
O tym, że same środowisko naukowe Lublina jest podzielone w metodyce prowadzenia badań nad historią miasta świadczy np. wypowiedź dr hab. M. Florka *):
"Ze swoistym rodzajem mitów - można je określić jako mity naukowe - mamy do czynienia również we współcześnie tworzonych narracjach o początkach Lublina. Wśród nich szczególne miejsce zajmują mity archeologiczne, dotyczące najstarszej, poznawanej przede wszystkim poprzez źródła kopalne, przeszłości miasta, których twórcami są głównie archeolodzy. Mity archeologiczne powstają najczęściej wtedy, gdy formułuje się hipotezy i koncepcje albo w zupełnym oderwaniu od źródeł, albo gdy te ostatnie są interpretowane tak, aby uzasadniały z góry założone tezy, pasowały do przyjętych wcześniej założeń i "oczekiwań" badawczych".

*) M. Florek, Archeologiczne mity o początkach Lublina, [w:] Studia ofiarowane Profesorowi Ryszardowi Szczygłowi w siedemdziesięciolecie urodzin, Lublin 2014

Ciekawy jestem Waszego zdania na tak nakreślony stan rzeczy.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #28 ·
Jeśli do tej pory nie było powodów do szerszej dyskusji to mam nadzieję, że teraz się pojawi. Chciałbym przedstawić moją prywatną wizję początku Lublina. Nie powiela ona dotychczasowych koncepcji, które w milczeniu omijają brak spójności z materiałem źródłowym, ale stanowi próbę znalezienia rozwiązania kompromisowego.

Punktem wyjścia była informacją, na którą natknąłem się przypadkowo w pracy "Zbiór dokumentów średniowiecznych do objaśnienia prawa polskiego ziemskiego służących" wydanej przez F. Piekosińskiego w Krakowie w 1897 r. (pisownia oryginalna):

"Otóż głównemi stacyami poborów książęcych są grody, a podrzędnemi karczmy (taberne). Pobory książęce wpływają przedewszystkiem od ludności wieśniaczej, po wsiach osiedlonej, której następujące kategorye odróżnić się dają:
a) ludność przywiązana do gleby [...]
b) ludność niewolna zorganizowana w setki w pobliżu grodów [...]
c) ludność swobodna [...]
d) ludność narokowa, przeznaczona do pełnienia pewnych posług bądźto dla grodu książęcego, bądź dla dworu arcybiskupiego [...].
Ludność wieśniacza pierwszych trzech kategoryj, z wyjątkiem czwartej, która się wyłącznie posługom sobie naznaczonym oddawała, składała do karczem (a stąd do grodów) daniny w zbożu (annone), w miodzie (mell), w żelezie (ferrum, zapewne sami tylko rudnicy), w prosiętach (porci), w skórkach kunich i lisich, zastępujących podówczas miejsce obiegowej monety, wreszcie opłacała cła w różnych miejscach wśród kraju, targowe na targach i jarmarkach oraz opłaty i kary sądowe (placita)."


Zacytowałem tak obszerny fragment by pokazać, że bez mała 1000 lat temu też nie było łatwo :).

Biorąc pod uwagę powyższe, oraz fakty znane ze źródeł pisanych, uważam, że Lublin wziął swój początek od owej karczmy, gdzie okoliczna ludność składała daninę na rzecz panującego. Jej położenie na wzgórzu staromiejskim, na lewym brzegu Bystrzycy i prawym Czechówki, również może świadczyć o związku ośrodka z Małopolską czyli tzw. Zachodem.
Lokalizacja ta nie była również przypadkowa z innego powodu, było to miejsce gdzie zbiegały się trakty komunikacyjne: od strony Wielkopolski i od strony małopolskiego Zawichostu, zwierzchniego ośrodka grodowego.
Ostrożnie można założyć, że w 2-giej połowie XII w., w pobliżu tej karczmy wybudowano kościół, którego kapłan był jednocześnie zwierzchnikiem okolicznych parafii.
Ekspansja Rusi Romanowiczów, która zaznaczyła się z początkiem wieku XIII zajęciem dużej części Zabuża i przesunęła granicę na zachód, wymusiła budowę grodu, który miał przede wszystkim świadczyć o przynależności państwowej ziemi lubelskiej.

Dodatkowym atutem przedstawionej koncepcji jest potencjalne wyjaśnienie rozbieżności w nazwie Lublina z początkowego okresu jego istnienia. Otóż jak pamiętamy pierwszą wymienioną nazwą była Lubelnia, potem pojawiła się nazwa Lublin. Myślę, że Lubelnia była nazwą karczmy, której właścicielem był np. Lub (lub siedliska, które powstało na jej bazie), a Lublin był nazwą grodu, obiektu militarnego, który pojawił się na wzgórzu zamkowym na początku XIII w. Ponieważ gród był siedzibą kasztelana - oficjalnego przedstawiciela władcy, a tym samym państwa, stąd szybko nazwa Lublin stała się jednolitą dla obu ośrodków, cywilno-kościelnego ze wzgórza staromiejskiego i militarnego ze wzgórza zamkowego.

Tak, już na marginesie, można zauważyć, że rozwiązanie, które przedstawiłem niesie ze sobą pewien potencjał marketingowy :). Wyobrażacie sobie np., ze pewnego dnia, spacerując po Lublinie, spotkacie na swej drodze szyld "Karczma u Luba" lub "Tawerna u Luba"?
Ech, rozmarzyłem się ...
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #32 ·
PW1977 said:
Tą listę znam, z tym że nie jest to rękopis.
Czyżbyś wierzył, że w rękopisie jest wymienione wezwanie św. Stanisława???
I myślisz, że ktokolwiek z polskich historyków widział ten rękopis?
Nikt, włącznie z prof. Kłoczowskim.

PW1977 said:
Podejrzewam że hubertkm opierał sie na badaniach Jerzego Kłoczowskiego.
"Badania" to raczej określenie na wyrost.
Uważam tak tylko w kontekście badań nad dominikanami w Lublinie.
Prof. Kłoczowski w artykule Klasztor dominikański w Lublinie (stulecia XIII-XVI) opublikowanym w Dominikanie w Lublinie. Studia z dziejów i kultury we fragmencie dotyczącycm Lublina powołuje się na 3 źródła:
1) Dominikanie polscy na Śląsku swojego autorstwa,
2) Listę Bernarda opublikowaną w Veterum scriptorum ... amplissima collectio, T. VI, kol.545 autorstwa Martene'a i Durand'a.
3) Listę Bernarda opublikowaną w Scriptores Ordinis Praedicatorum wydanej przez Echarda.

I tak:
W poz. nr 1 na str.288 pisząc o liście Bernarda Guidonis odwołuje się do listy wydanej przez Echarda czyli do źródła - poz. nr 3.
W poz. nr 2 we wskazanym miejscu nie ma nic na temat Lublina. Wymienione tam są z prowincji polskiej tylko 3 klasztory: w Poznaniu, we Wrocławiu i prawdopodobnie w Raciborzu. Piszę prawdopodobnie ponieważ jest tam wymieniony klasztor w miejscowości "Artibor", a raczej powinno być Ratibor czyli Racibórz.
Poz. 3 przedstawiłem Wam w oryginale w przedostatnim moim poście.
I to by było na tyle jak mawiał, swego czasu, klasyk.

PW1977 said:
Jaki brzmi pytanie? Te 3 znaki nic mi nie mówią.

seba65536 said:
Teoria mi się podoba, na temat jej prawdziwości się nie wypowiadam, bo się nie znam.
Tym akurat nie ma się co przejmować.
Postanowiłem założyć ten wątek i dlatego naciskam na podawanie informacji źródłowych by pokazać Wam, że nie jest to żadna wiedza tajemna. Wszyscy historycy opierają się na tych samych danych, na tych samych źródłach. Często można je zliczyć na palcach jednej ręki. Najbardziej zdumiewające jest to, jak rozbudowane teorie potrafią tworzyć z tak skąpych danych.

seba65536 said:
Jest w Lublinie restauracja "Lubelnia ..."
Nazwą nawiązuje do pierwszej historycznej wzmianki, dobre i to.

Mama Stiflera said:
A może po prostu początkowa nazwa wsi, grodu, czy czegokolwiek brzmiała jakoś Lubelnia->Lubelin i skrócona została z czasem do Lublin?
Wsie wtedy potrafiły liczyć dosłownie kilka chałup więc trudno będzie dociec czy wybudowano je wtedy przy karczmie czy karczma powstała przy nich. Jedno możemy, wydaje mi się, przyjąć, że nie była to zwykła wieś, jakich pewnie wiele było w okolicy, gdyż z jakiegoś powodu wybudowano tu kościół, i to nie byle jaki bo był to kościół archidiakona. Myślę, że tym powodem była karczma i to ona podnosiła rangę tego miejsca.
Gród raczej nie gdyż pierwsza wzmianka mówi o kasztelanie z Lublina, nie z Lubelni. Lub(e)lin to prawdopodobnie błędnie zapisana nazwa Lublin. Raczej panuje zgoda co do tej opinii.

Jak już wspominałem, chciałbym w miarę możliwości trzymać się chronologii ale jeśli jest taka wola to możemy "przeskoczyć" do dominikanów.
Wątek "Dominikanie w Lublinie" to jeden z głównych mitów "założycielskich" Lublina i ze wszech miar należałoby się nad nim z uwagą pochylić. Jeśli macie ochotę to możemy to zrobić teraz.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #34 ·
Mama Stiflera said:
Jeśli Lubelin jest błędem to znacznie wpłynął na nazewnictwo tej część Polski ;)
Nie znam się na języku polskim na tyle by to co napiszę było cokolwiek warte ale wydaje mi się, że przymiotnik od Lubelin brzmiałby lubeliński a nie lubelski, a od Lublin - lubliński.
Podobnie jak Koszalin - koszaliński, Garwolin - garwoliński, Dęblin - dębliński itd.
Ponieważ jest lubel|ski to jako źródłosłów może bardziej pasuje Lubel|nia?
Nie wiem, lepiej niech się wypowie językoznawca.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #37 ·
^^
Podobnego charakteru skupisko, ale w mniejszej liczbie, znajdowało się wtedy (przełom XVIII i XIX w.) również na Zadębiu.
Użytkowanie rolnicze, budowa POCh i potem hipermarketów przy ul. Mełgiewskiej zniszczyły to miejsce definitywnie.
Badania kurhanów na Lubelszczyźnie, między nimi i tych na Ponikwodzie, opisywał w końcu XIX w. Władysław Olechnowicz:
http://bc.wbp.lublin.pl/dlibra/plain-content?id=1942
Na mapie Trettera widoczne są również pojedyncze kopce, szczególnie przy traktach, ale podejrzewam, że mogły to być kopce graniczne.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #38 · (Edited)
Poniżej przekazuję następną część kalendarium Lublina. Trochę czasu zajęło mi zebranie i uporządkowanie tych informacji i myślę, że w tej formie nigdzie ich nie znajdziecie. Zachowałem oryginalne datacje a przy wzmiankach rocznikarskich oryginalne teksty łacińskie. Myślę, że z ich tłumaczeniem nie będzie większego kłopotu. Przy jednym cytacie załączyłem tłumaczenie Z. Sułowskiego.
Zrobiłem to wszystko po to by prześledzić i przedyskutować szczególnie lata 1243-46 i mam nadzieję, że takie zestawienie, którego układ nie jest przypadkowy, pomoże wyjaśnić nieporozumienia z tego okresu.

1228, marzec – w przywileju wydanym w Skaryszewie wymieniony jest: Woychech castellanus de Lublin. [KDM, t.1, s.17]
1229 – w przywileju wydanym w Pilicy wymienieni są: Adalbertus castellanus Lublinensis, … , Blasius archidiaconus de Lublyn. [KDM, t.1, s.19]
1231 – w dokumencie dot. Cystersów mogilskich wymieniany jest koasztelan lubelski Dzierżykraj: Dirsecrai castellanus de Lubelin. [Zbiór Dyplomów Klasztoru Mogilskiego, nr 12]
1241, styczeń – prawdopodobne zdobycie grodu i zrabowanie osady lubelskiej przez Mongołów. [Źródłami do szlaku są kronika wielkopolska i rocznik wielkopolski] O popłochu między ludnością i o ucieczce do krajów sąsiednich, opowiada Długosz. (Jest prawdopodobne, że Mongołowie zastali opuszczony gród i osadę archidiakona - KM)
1243, II poł. lipca – Romanowicze najeżdżają księstwo Bolesława Wstydliwego. Daniel atakuje okolice Lublina, Wasylko działa wzdłuż Łady, w okolicach Izwoli (powinno być Zwoli – KM) i Białej (Janowa Lubelskiego – KM). [KHW, s.169]
1243 Ruteni per diversos insultus suburbio in Lublin vastant et succendunt. [Rocznik krakowski krótki – MPH, t.2, s.804]
1244, wczesna wiosna – oddziały Wasylka powtórnie uderzają na Małopolskę. Docierają do Wisły pod Zawichostem. [KHW, s.170]
1244 – odwetowa wyprawa wojsk małopolskich, prawdopodobnie z grodu lubelskiego, na Andrzejów (koło Wereszczyna – KM). W odpowiedzi Daniel i Wasylko Romanowicze wysyłają karną ekspedycję na Lublin wyposażoną w machiny miotające. Intensywne oblężenie powoduje, że obrońcy przystają na żądania Daniela i Wasylka. Nakazują oni lublinianom by zaprzestali wspierania swego władcy. Po uzyskaniu przyrzeczenia Romanowicze wycofują się, przy okazji pustosząc okolice. [KHW, s.170]
1244Anno domini 1244 Rutheni per diversos insultus Lublin et totum territorium devastant et succe(n)dunt, et castrum pro se edificare ceperunt, et turim muratam fecerunt. [Rocznik świętokrzyski – MPH, t.3, s.72] W roku Pańskim 1244 Rusini podczas wielu najazdów pustoszą i palą Lublin i całą ziemię i zaczęli budować dla siebie zamek i wznieśli murowaną wieżę./tłum. Z. Sułowski w „Przedlokacyjny Lublin w świetle źródeł pisanych”/
1244Pruteni per diversos insultus Lublin devastant et ecclesias succendunt. [Rocznik kapituły krakowskiej – MPH, t.2, s.804]
1244Prutheni per frequentes insultus Lucow et Lublin et Secechow devastant. [Rocznik Traski – MPH, t.2, s.838]
1244Prutheni per frequentes insultus Lukow et Lublin et Seczechow vastaverunt. [Rocznik Małopolski – kodeks Szamotulskiego – MPH, t.3, s.167]
1246Litwani venientes In Iarosin commiserunt bellum cum Bolezlao et devicto duce milites multos occiderunt. [Rocznik Traski – MPH, t.2, s.838]
J. Długosz w Rocznikach podaje, że Litwini wyprawili się też na Opatów i „sąsiadujące z nim ziemie”.
1246Ruteni per frequentes insultus Lublin, Seczechov et Lucow vastant. [Rocznik krakowski – MPH, t.2, s.838]

Użyte skróty:
KDM – Kodeks Dyplomatyczny Małopolski
KDW – Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski
KHW – Kronika halicko-wołyńska
MPH – Monumenta Poloniae Historica
KM – uwaga moja

Wszelkie pytania, uwagi i uzupełnienia mile widziane.
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #40 ·
Zapisy wydarzeń z poprzedniego wpisu można podzielić zasadniczo na dwie grupy: dotyczące Lublina oraz ziemi lubelskiej, w tym Lublina.

Pierwsza grupa wyglądałaby zatem następująco:
1243 – Ruteni per diversos insultus [suburbio in] Lublin vastant et succendunt. [Rocznik krakowski krótki]
1244 – Pruteni per diversos insultus Lublin devastant et [ecclesias] succendunt. [Rocznik kapituły krakowskiej]
1244 – Rutheni per diversos insultus Lublin et totum territorium devastant et succe(n)dunt, [et castrum pro se edificare ceperunt, et turim muratam fecerunt]. [Rocznik świętokrzyski]
1244 – Romanowicze wysyłają karną ekspedycję na Lublin. Oblężenie grodu lubelskiego. Splądrowanie okolicy. [KHW]

Informacja o przedmieściu, którą zawiera wzmianka Rocznika krakowskiego krótkiego datowana na 1243 r. stała się przyczyną wielu spekulacji na temat kształtu ówczesnego Lublina i podwaliną teorii o funkcjonowaniu miasta w owym czasie. Na tym jednym słowie niektórzy historycy opierali swój dowód na to, że Lublin już w XIII w. był rozwiniętym ośrodkiem miejskim lub proto-miejskim. Okazało się jednak, że ten zapis opublikowany jeszcze w XIX w. i przedrukowany w roku 1961 jest błędny i ten sam fragment źródłowy w nowym wydaniu Rocznika już słów "in suburbio" nie zawiera.
Sprawa bardziej skomplikowanie wygląda w przypadku pozostałych informacji.
Dość duże zamieszanie do historii Lublina wprowadza wiadomość z rocznika kapituły krakowskiej z roku 1244 o spaleniu w Lublinie kościołów przez Prusów. Ponieważ wiadomo, że w 1244 na Lublin i lubelskie najechali Rusini stąd dość łatwo przypisano błąd kopiście i uznano, że zamiast Rutheni napisał Pruteni.
Zastosowana liczba mnoga stała się polem do spekulacji na temat liczby kościołów w Lublinie. Wśród nich wymieniane były: kościół św. Mikołaja, grodowa kaplica św. Trójcy na wzgórzu zamkowym, kościół(y) na wzgórzu staromiejskim. Na ile poszczególne koncepcje są przekonujące można ocenić po zapoznaniu się z literaturą przedmiotu.
Mnie bardziej interesowała geneza takiego a nie innego zapisu. Zarzucając błąd można każdą tezę uzasadnić i można każdą tezę obalić. Dlatego uważam, że nie tędy droga i warto postarać się dociec co tak naprawdę autor starał się przekazać.

W tym celu sięgnąłem do Roczników Długosza. Wiele mu się zarzuca, że to późne i wtórne źródło, że w treści jest cała masa interpretacji, że niektóre wpisy są wręcz tendencyjne. Być może. Nie jestem fachowcem i dla mnie to źródło nie różni się wiele od pozostałych. Wśród historyków istnieje jednak wspólne przekonanie, że Długosz korzystał, między innymi, z zaginionego rocznika, zwanego krakowskim. Z niego mieliby też korzystać, oczywiście wcześniej od Długosza, autorzy-kompilatorzy innych roczników.

Gdy sięgniemy do księgi 7 Roczników, pod rokiem 1244 znajdziemy taki oto fragment:

Książę mazowiecki Konrad, chcąc pomścić swoją klęskę poniesioną pod Suchodołem, prośbą i zapłatą podjudza Litwinów, Prusów i Jaćwingów przeciw swemu bratankowi, księciu krakowskiemu Bolesławowi Wstydliwemu, który go pobił, i przeciw jego ziemiom. Ci wpadli z wielką liczbą konnych i pieszych do ziemi lubelskiej i ponieważ nikt nie przyszedł z pomocą, spustoszyli ją okrutnie, w barbarzyński sposób, aż po rzekę Wisłę, podpalając wszystkie kościoły katolickie. Spustoszyli również ziemie sieciechowską i łukowską. Zabrali do swoich ziem i uprowadzili wielki łup: zarówno ludzi obojga płci i różnych stanów, jak bydło i rzeczy.

/Ciąg dalszy tego wpisu wkrótce/
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #41 · (Edited)
Dla zilustrowania powyższych informacji, jak i kolejnych, pokusiłem się o taką oto rekonstrukcję Lubelszczyzny z połowy XIII w. Grody i osady ruskie zostały zrekonstruowane na podstawie Kroniki halicko-wołyńskiej, trasy gościńców czyli trakty komunikacyjne to moja interpretacja zapisów z tejże kroniki i informacji zawartych w rocznikach polskich. Zapewne osad po stronie polskiej było wtedy znacznie więcej ale ograniczyłem się tylko do tych, co do których istnienia nie ma wątpliwości, i które są potrzebne przy rozpatrywaniu omawianych w tej chwili wydarzeń (jestem otwarty na poprawki i uzupełnienia).



Wracając do zapisów kronikarskich można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że zapis z 1243 r. z Rocznika krakowskiego krótkiego, jest pomyłką i chodzi o rok 1244 (przyczyną możliwej pomyłki mógł być np., łaciński zapis liczby III zamiast IV - tu 3 kreski i tu 3 kreski). Zatem zapis 1, 3 i 4 zawierałby informację o tym samym wydarzeniu, z jednym zastrzeżeniem: zapis z Rocznika świętokrzyskiego jest błędny w swojej drugiej części gdyż jak wiadomo z treści Kroniki halicko-wołyńskiej Rusini grodu nie zdobyli.

Informacja zawarta w zapisie z Rocznika kapituły krakowskiej niesie w sobie wiele możliwości interpretacyjnych. Teoretycznie jest możliwe, że kopista się pomylił i nie chodzi o Prusów a o Rusinów. Wtedy zapis ten odnosiłby się do akcji Romanowiczów i oblężenia grodu lubelskiego. Teoretycznie, pomimo nie zdobycia grodu mogła ulec spaleniu kaplica grodowa (pod warunkiem, że istniała) oraz np. kościół archidiakona na wzgórzu staromiejskim. Wtedy mielibyśmy razem 2 spalone kościoły i zgodność z zapisem. Teoria ta ma jednak dwa słabe punkty. Po pierwsze to dość "piętrowa" konstrukcja z kilkoma założeniami. Po drugie, według mnie ważniejsze, Rusini podczas swych najazdów raczej nie niszczyli zabudowań, przynajmniej nie pamiętam bym gdziekolwiek w Kronice natknął się na taką informację o niszczeniu świątyń. Te "tragedie", jak to ktoś raczył był określić, były dość "ucywilizowane". Istniała umowa, że dozwolona była grabież majątku ruchomego i zwierząt oraz porywanie ludzi ale już zabijanie służby było zabronione. W Kronice jest kilka przykładów, że za czasów księcia Daniela reguł tych przestrzegano. Myślę, że to ciekawa informacja, która rzuca nowe światło na relacje między mieszkańcami ziem leżących pomiędzy Wisłą a Bugiem w XIII w.

Może zatem chodzi rzeczywiście o Prusów, czyli konkretnie Litwinów [Długosz], którzy najechali ziemię lubelską w zimie na przełomie 1243 i 1244 r.? Wtedy ta informacja pokrywałaby się dokładnie z zapisem Długosza.

Trudno jest dzisiaj jednoznacznie odtworzyć ten najazd ale jedno jest pewne: dotyczył on ziemi lubelskiej a spalone kościoły dotyczyły ziemi lubelskiej, a może nawet wraz z ziemią sieciechowską i łukowską.
Patrząc na powyższą mapkę Litwini najechali najpierw ziemię łukowską od strony Drohiczyna, potem rozdzieliwszy się w okolicy Kocka, część z nich najechała ziemię sieciechowską aż do Wisły, a druga skierowała się na ziemię lubelską. Mogło to odbyć się tylko zimą, gdy zamarzły rozlewiska Wieprza w okolicy Kocka.

Teoretycznie możliwy jest również rajd przez ziemię lubelską w kierunku Wisły, a potem po przekroczeniu Wisły skierowanie się na Sieciechów i tam z powrotem na prawy brzeg, i dalej wzdłuż Wieprza do Kocka. Byłoby to jednak dużo bardziej ryzykowne przedsięwzięcie ze względu na możliwość odcięcia na lewym brzegu Wisły przez rycerstwo małopolskie. Ale jak napisał Długosz: "nikt nie przyszedł z pomocą" ...
 

· Registered
Joined
·
417 Posts
Discussion Starter · #42 · (Edited)
Zapis Rocznika krakowskiego z 1246 r. należy uznać za błędny ponieważ Romanowicze zajęci byli wtedy walkami z Litwinami w okolicach Kowla i Pińska. Być może jest to powtórzenie wydarzeń z roku 1244 a błędny zapis dotyczy wyłącznie datacji (VI zamiast IV).
Długosz pod rokiem 1246 pisze o najeździe litewskim:

Kiedy więc barbarzyńcy Litwini udzielili mu [Konradowi] pomocy, wsparty posiłkami i ze swoich ziem, i z Litwy, najeżdża ziemie i księstwa swego bratanka, księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego. Jego bratanek Bolesław Wstydliwy zabiega mu drogę z rycerzami krakowskimi i sandomierskimi w Zarciszowie, czyli Jaroszynie z zamiarem stawienia ma oporu. I choć wiedział, że jego wojska są słabsze od wojsk przeciwnika, stoczył bitwę. Podczas zawziętej, strasznej walki między obydwoma Konrad pokonuje na głowę Bolesława. Wielu spośród rycerzy krakowskich i sandomierskich padło od ciosów otrzymanych w pierś, wielu Konrad wziął do niewoli.
Książę Bolesław Wstydliwy z garstką zbiegł, by nie dostać się żywcem w ręce swego stryja, księcia Konrada, bo wiedział dobrze, że z jego strony dozna rzeczy najgorszych. A Konrad po spustoszeniu sąsiedniej okolicy zadowolony ze zmazania doznanej hańby wrócił z łupem na Mazowsze.


Konrad mógł wykorzystać fakt, że Litwini ruszyli na południe, również na Ruś, i skoordynował z nimi swoje działania. Tym razem jednak okolice Lublina nie ucierpiały. Jeśli Litwini połączyli się z siłami Konrada idącymi z Mazowsza to znowu przeszli oni ziemię łukowską i sieciechowską a pod Sieciechowem przekroczyli Wisłę. Sama bitwa rozegrała się pod Jaroszynem gdzie był bród na rzeczce Klikawce.

Jeszcze raz Długosz:

Za poduszczeniem i na żądanie księcia Mazowsza Konrada, Litwini wdarłszy się cichcem do ziemi sandomierskiej pustoszą miasto Opatów i sąsiadujące z nim ziemie.

Pomimo, że nieznane jest źródło, na którym Długosz oparł te informacje to samo zdarzenie jest wielce prawdopodobne.
Litwini po bitwie mogli ruszyć dalej na południe by "wynagrodzić" sobie zaangażowanie po stronie Konrada gdyż na dotychczasowej trasie wszystko zniszczyli podczas swego wcześniejszego najazdu w roku 1244.
 
1 - 20 of 43 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.
Top