SkyscraperCity Forum banner

[Lublin] Początki czyli opowieści Jartaka

17507 Views 77 Replies 8 Participants Last post by  Krzysztof Mucha
Wątek, który niniejszym ośmielam się założyć ma w zamyśle stać się forum wymiany poglądów na temat historii miasta Lublina w pierwszych wiekach jego istnienia. Celem jest zilustrowanie jego rozwoju zarówno za pomocą informacji słownych jak i wizualnych, pochodzących ze źródeł, jak i będących wynikiem rekonstrukcji.

Opowieść 1
Skąd pochodzi nazwa Lublin?

Pytanie to zadają sobie wszyscy, którzy dotykają historii Lublina, szczególnie okresu jego powstania. Od tego pytania nie sposób po prostu uciec jeśli zamierza się przedstawić wizję początku miasta. Nie ma potrzeby prezentowania w tym miejscu wszystkich autorów oraz ich koncepcji pochodzenia i zmian nazwy. Myślę, że wystarczy przywołać artykuł S. Warchoła z roku 1961*), gdzie autor poddał w nim krytyce dotychczasowe koncepcje pochodzenia nazwy miasta i doszedł do wniosku, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest przyjęcie, że nazwa Lublin pochodzi "od hipokrystycznej postaci imienia męskiego Lubla". Zainteresowanych odsyłam do artykułu ale warto w tym miejscu podkreślić, że najsłabszym ogniwem tej hipotezy jest brak potwierdzenia w źródłach istnienia imienia Lubla. Lubla to imię wymyślone.
Zdawałoby się, że kwerendy w źródłach nie mogą przynieść już nic nowego w tej kwestii, a jednak! Lektura najnowszego opracowania "Kroniki halicko-wołyńskiej"**) przynosi nam taki oto tekst:
"... Li|twa i Jaćwież wojowali i powojowali Turijsk | i około Kumowa i aż do Czerwienia, i bili się u bram | czerwieńskich i zasadzka w Uchaniach była. Wówczas ubito | Matieja, zięcia Lubowego ...".
Dodatkowo w przypisie do tego tekstu czytamy:
"Obie postaci (Matiej i jego teść Lub=Ljub) wzmiankowane są tylko w tym ustępie źródła [...]. W momencie śmierci najwyraźniej służyli braciom Wsiewołodowiczom [...]. Poza tym nic więcej nie wiemy."
W taki to oto sposób z mroków historii wyłoniła się postać z krwi i kości, ruski bojar, postać jak najbardziej historyczna, którego imię niesie ze sobą źródłosłów starosłowiańskich imion: Lub|omił, Lub|osław, Lub|gost, Lub|owid, Lub|omysł ale i Ljub|ow, czy tak "pozytywnego" czasownika jak lub|ić ale i ljub|it'.

Stawiam zatem tezę, że nazwa Lublin pochodzi od imienia Lub.

Kim był "nasz" Lub? Rusinem, Polaninem, Lędzianinem?
Tak jak wtedy nie było, tak i dzisiaj nie jest to istotne.
Myślę, że był tutejszy i bardzo się cieszę, że się odnalazł.

*) Warchoł S., Pochodzenie i znaczenie nazwy Lublin, "Rocznik Lubelski" 1961, t. 4, s. 7-20.
**) Dąbrowski D., Jusupowić A., Kronika halicko-wołyńska. Kronika Romanowiczów, Kraków -Warszawa 2017, s.101

PS. Ktoś może zapytać jeszcze: Zaraz, a kim był Jartak?
Jartaka przedstawię następnym razem :)
41 - 60 of 78 Posts
Dla zilustrowania powyższych informacji, jak i kolejnych, pokusiłem się o taką oto rekonstrukcję Lubelszczyzny z połowy XIII w. Grody i osady ruskie zostały zrekonstruowane na podstawie Kroniki halicko-wołyńskiej, trasy gościńców czyli trakty komunikacyjne to moja interpretacja zapisów z tejże kroniki i informacji zawartych w rocznikach polskich. Zapewne osad po stronie polskiej było wtedy znacznie więcej ale ograniczyłem się tylko do tych, co do których istnienia nie ma wątpliwości, i które są potrzebne przy rozpatrywaniu omawianych w tej chwili wydarzeń (jestem otwarty na poprawki i uzupełnienia).



Wracając do zapisów kronikarskich można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że zapis z 1243 r. z Rocznika krakowskiego krótkiego, jest pomyłką i chodzi o rok 1244 (przyczyną możliwej pomyłki mógł być np., łaciński zapis liczby III zamiast IV - tu 3 kreski i tu 3 kreski). Zatem zapis 1, 3 i 4 zawierałby informację o tym samym wydarzeniu, z jednym zastrzeżeniem: zapis z Rocznika świętokrzyskiego jest błędny w swojej drugiej części gdyż jak wiadomo z treści Kroniki halicko-wołyńskiej Rusini grodu nie zdobyli.

Informacja zawarta w zapisie z Rocznika kapituły krakowskiej niesie w sobie wiele możliwości interpretacyjnych. Teoretycznie jest możliwe, że kopista się pomylił i nie chodzi o Prusów a o Rusinów. Wtedy zapis ten odnosiłby się do akcji Romanowiczów i oblężenia grodu lubelskiego. Teoretycznie, pomimo nie zdobycia grodu mogła ulec spaleniu kaplica grodowa (pod warunkiem, że istniała) oraz np. kościół archidiakona na wzgórzu staromiejskim. Wtedy mielibyśmy razem 2 spalone kościoły i zgodność z zapisem. Teoria ta ma jednak dwa słabe punkty. Po pierwsze to dość "piętrowa" konstrukcja z kilkoma założeniami. Po drugie, według mnie ważniejsze, Rusini podczas swych najazdów raczej nie niszczyli zabudowań, przynajmniej nie pamiętam bym gdziekolwiek w Kronice natknął się na taką informację o niszczeniu świątyń. Te "tragedie", jak to ktoś raczył był określić, były dość "ucywilizowane". Istniała umowa, że dozwolona była grabież majątku ruchomego i zwierząt oraz porywanie ludzi ale już zabijanie służby było zabronione. W Kronice jest kilka przykładów, że za czasów księcia Daniela reguł tych przestrzegano. Myślę, że to ciekawa informacja, która rzuca nowe światło na relacje między mieszkańcami ziem leżących pomiędzy Wisłą a Bugiem w XIII w.

Może zatem chodzi rzeczywiście o Prusów, czyli konkretnie Litwinów [Długosz], którzy najechali ziemię lubelską w zimie na przełomie 1243 i 1244 r.? Wtedy ta informacja pokrywałaby się dokładnie z zapisem Długosza.

Trudno jest dzisiaj jednoznacznie odtworzyć ten najazd ale jedno jest pewne: dotyczył on ziemi lubelskiej a spalone kościoły dotyczyły ziemi lubelskiej, a może nawet wraz z ziemią sieciechowską i łukowską.
Patrząc na powyższą mapkę Litwini najechali najpierw ziemię łukowską od strony Drohiczyna, potem rozdzieliwszy się w okolicy Kocka, część z nich najechała ziemię sieciechowską aż do Wisły, a druga skierowała się na ziemię lubelską. Mogło to odbyć się tylko zimą, gdy zamarzły rozlewiska Wieprza w okolicy Kocka.

Teoretycznie możliwy jest również rajd przez ziemię lubelską w kierunku Wisły, a potem po przekroczeniu Wisły skierowanie się na Sieciechów i tam z powrotem na prawy brzeg, i dalej wzdłuż Wieprza do Kocka. Byłoby to jednak dużo bardziej ryzykowne przedsięwzięcie ze względu na możliwość odcięcia na lewym brzegu Wisły przez rycerstwo małopolskie. Ale jak napisał Długosz: "nikt nie przyszedł z pomocą" ...
Zapis Rocznika krakowskiego z 1246 r. należy uznać za błędny ponieważ Romanowicze zajęci byli wtedy walkami z Litwinami w okolicach Kowla i Pińska. Być może jest to powtórzenie wydarzeń z roku 1244 a błędny zapis dotyczy wyłącznie datacji (VI zamiast IV).
Długosz pod rokiem 1246 pisze o najeździe litewskim:

Kiedy więc barbarzyńcy Litwini udzielili mu [Konradowi] pomocy, wsparty posiłkami i ze swoich ziem, i z Litwy, najeżdża ziemie i księstwa swego bratanka, księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego. Jego bratanek Bolesław Wstydliwy zabiega mu drogę z rycerzami krakowskimi i sandomierskimi w Zarciszowie, czyli Jaroszynie z zamiarem stawienia ma oporu. I choć wiedział, że jego wojska są słabsze od wojsk przeciwnika, stoczył bitwę. Podczas zawziętej, strasznej walki między obydwoma Konrad pokonuje na głowę Bolesława. Wielu spośród rycerzy krakowskich i sandomierskich padło od ciosów otrzymanych w pierś, wielu Konrad wziął do niewoli.
Książę Bolesław Wstydliwy z garstką zbiegł, by nie dostać się żywcem w ręce swego stryja, księcia Konrada, bo wiedział dobrze, że z jego strony dozna rzeczy najgorszych. A Konrad po spustoszeniu sąsiedniej okolicy zadowolony ze zmazania doznanej hańby wrócił z łupem na Mazowsze.


Konrad mógł wykorzystać fakt, że Litwini ruszyli na południe, również na Ruś, i skoordynował z nimi swoje działania. Tym razem jednak okolice Lublina nie ucierpiały. Jeśli Litwini połączyli się z siłami Konrada idącymi z Mazowsza to znowu przeszli oni ziemię łukowską i sieciechowską a pod Sieciechowem przekroczyli Wisłę. Sama bitwa rozegrała się pod Jaroszynem gdzie był bród na rzeczce Klikawce.

Jeszcze raz Długosz:

Za poduszczeniem i na żądanie księcia Mazowsza Konrada, Litwini wdarłszy się cichcem do ziemi sandomierskiej pustoszą miasto Opatów i sąsiadujące z nim ziemie.

Pomimo, że nieznane jest źródło, na którym Długosz oparł te informacje to samo zdarzenie jest wielce prawdopodobne.
Litwini po bitwie mogli ruszyć dalej na południe by "wynagrodzić" sobie zaangażowanie po stronie Konrada gdyż na dotychczasowej trasie wszystko zniszczyli podczas swego wcześniejszego najazdu w roku 1244.
Odnośnie mapki obok głównego szlaku Kraków-Kijów, według mnie drugim szlakiem było połączenie północ-południe czyli Lublin-Czerwień-Bełz-Trembowla. Taki układ tłumaczyłby wysoki status Czerwienia i Bełza.

Kronika Wielkopolska 1244:
książę mazowiecki Konrad wkroczywszy do diecezji krakowskiej obrabował wsie kościelne i spalił zabudowania biskupie, a wyrządziwszy wiele szkód wspomnianemu kościołowi wrócił nietknięty do siebie. [...]
Spustoszyli [Konrad i poganie] również Kielce, miasto biskupa, i bardzo wiele wsi przyległych do tego miasta. I za to krakowski biskup Prandota [...] wyklął tego księcia. Jego wyrok zatwierdził ksiądz Pełka, arcybiskup gnieźnieński.


Kronika Wielkopolska 1246:
książę mazowiecki Konrad z przykrością znosząc to, że w innym czasie został pod Suchodołem pokonany przez bratanka, i nie mogąc dopuścić, aby tak haniebne zawstydzenie minęło bez pomsty, wolał raczej obrazić Boga przez splamienie sumienia niż zaniechać zemsty. I zebrawszy mnóstwo Litwinów [Konrad] wtargnął do ziemi swego bratanka łupiąc [ją]. Gdy Bolesław zabiegł mu drogę pod Zaryszowem, stoczyli ze sobą wielką bitwę. Lecz gdy Bolesław został - niestety - zmuszony do ucieczki, Litwini i Mazowszanie zabili bardzo wielu sandomierzan i krakowian, wielu z nich biorąc do niewoli.

Chronologicznie wygląda to tak:
1243 - wygnanie Konrada Mazowieckiego, bitwa pod Suchodołem.
1244 - najazd Konrada na Małopolskę, walki wspierających go Rusinów w Ziemi Lubelskiej.
1245 - Bitwa pod Jarosławem spóźniony Konrad nie dociera na pole bitwy.
1246 - Najazd Konrada z Litwinami na Małopolskę, bitwa pod Jaroszynem.
^^
Jakie znaczenie miałby mieć trakt Lublin-Czerwień-Bełz-Trembowla?
Lublin leżał poza ziemiami ruskimi a Trembowla leży przecież aż za Tarnopolem.
Bełz na pewno miał bezpośrednie połączenie przez Mosty ze Lwowem a stamtąd to drogi wiodły we wszystkie kierunki świata. Jest wielce prawdopodobne, że Bełz miał połączenie z Czerwieniem i dalej z Chełmem gdyż te miejsca i inne zaznaczone ma mapce układają się w jeden ciąg dość wyraźnie. Ale w źródłach nie znalazłem niestety na to bezpośredniego potwierdzenia potwierdzenia, choć domyślać się go jak najbardziej można.

Wracając do Lublina to jest pewne, że leżał na szlaku wschód-zachód ale trudno założyć, że leżał on na szlaku północ-południe. Uniemożliwiała to puszcza nadwieprzańska i sam Wieprz, meandrujący i rozlewający się dość szeroko. Na północ można się było dostać drogą wodną albo tylko w zimie gdy rzeka i błota zamarzły.

Zapis z kroniki wielkopolskiej o spustoszeniu przez Konrada dóbr biskupich nie został przeze mnie uwzględniony ponieważ miał miejsce jeszcze w 1243 r., przed bitwą pod Suchodołem. Kronika wielkopolska mówi o tym wyraźnie w rozdz.74 [MPH, t.2, s.562].
Faktycznie może nie Trembowla która leży na szlaku Kijów-Halicz-Węgry ale Czersk-Sieciechów-Lublin-Czerwień-Bełz-Dzwinogród-Halicz łączące stolicę Carstwa Bułgarskiego Tyrnowo z Morzem Bałtyckim. Oczywiście jeśli mówimy o II poł. XIII wieku to dochodzi do tego Chełm.
^^
Chyba się nie pomylę, jeśli założę, że najstarsze szlaki pierwszego tysiąclecia naszej ery wiodły wzdłuż głównych rzek i na naszym terenie tymi rzekami były Wisła i Bug? Naturalnym odgałęzieniem szlaku wzdłuż Wisły, w kierunku południowym, była dolina Sanu. Wzdłuż którego, przez Bramę Przemyską, można się było dostać do Dniestru. Jaki cel miałoby zatem kierowanie się w połowie drogi na wschód, by za chwilę skręcać z powrotem na południe, przedzierać się przez puszcze Roztocza i bagna nad licznymi dopływami Bugu, po to by połączyć się znowu z Czarnym Szlakiem wiodącym nad Morze Czarne?
Cóż to za atrakcje miałyby się znajdować w rejonie późniejszego Lublina lub Chełma?
Do mnie bardziej przemawia wizja szlaku wschód-zachód, który wiódł z Europy zachodniej aż do Kijowa. Lublin, jako taki, nie był miejscem docelowym ale jego racja bytu związana była prawdopodobnie wyłącznie z faktem, że ów szlak w tym właśnie miejscu przecinał Bystrzycę.
Bez wątpienia rzeki miały duże znaczenie transportowe jednak niekoniecznie pokrywały się ze szlakami lądowymi. Na pierwszy rzut oka faktycznie szlak biegnący przez Przemyśl wydaje się logicznym założeniem.Jest jednak mały problem, wspomniany gród nigdy nie był centralnym ośrodkiem politycznym. Takim ośrodkiem był za to Włodzimierz z najbliższymi grodami, następnie Chełm a w końcu Lwów. Poponuje więc wytyczać szlaki dla danego przedziału chronologicznego między ośrodkami władzy zamiast kurczowo trzymać się rzek.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Księstwo_Przemyskie
Bez wątpienia rzeki miały duże znaczenie transportowe jednak niekoniecznie pokrywały się ze szlakami lądowymi. Na pierwszy rzut oka faktycznie szlak biegnący przez Przemyśl wydaje się logicznym założeniem.Jest jednak mały problem, wspomniany gród nigdy nie był centralnym ośrodkiem politycznym. Takim ośrodkiem był za to Włodzimierz z najbliższymi grodami, następnie Chełm a w końcu Lwów. Poponuje więc wytyczać szlaki dla danego przedziału chronologicznego między ośrodkami władzy zamiast kurczowo trzymać się rzek.
Centralnym, ośrodkiem centralnym. Przemyśl był stolicą księstwa dzielnicowego Rościsławiczów.
Czy ja gdzieś wymieniłem Przemyśl?
Brama Przemyska to obniżenie pomiędzy Karpatami Zachodnimi a Roztoczem, a szlak biegnący przez Przemyśl to nie założenie ale fakt.

PW1977 said:
Na pierwszy rzut oka faktycznie szlak biegnący przez Przemyśl wydaje się logicznym założeniem.
PW1977 said:
Jest jednak mały problem, wspomniany gród nigdy nie był centralnym ośrodkiem politycznym.
Gród przemyski powstał przy przeprawie przez San i polityka do tego nie była potrzebna.
A poza tym, od kiedy to polityka decydowała o przebiegu szlaku a nie handel?

PW1977 said:
Poponuje więc wytyczać szlaki dla danego przedziału chronologicznego między ośrodkami władzy zamiast kurczowo trzymać się rzek.
Nie wytyczałem żadnych szlaków.
Odtworzyłem je na podstawie źródeł.
Masz zastrzeżenia do któregoś odcinka na mojej mapce?
To go wskaż, zaproponuj poprawkę i ją uzasadnij.
No mam zastrzeżenia. Ruś Halicka i Włodzimierska miały szerokie kontakty z Bizancjum. Drugim najważniejszym szlakiem który biegł przez ziemie Lubelską i Chełmską był ten łączący Bałtyk z Rusią Halicką i dalej z Bizancjum. W latach 1210-1240 stolice księstw dzielnicowych znajdowały się w Haliczu, Włodzimierzu, Bełzie i Czerwieniu (do 1215). Od lat 40 główną siedzibą Daniela Halickiego był Chełm. Dlaczego ten gród? Ponieważ w tym miejscu rozwidlała się droga z nad Bałtyku na Kijów i na Halicz. Z Chełma biegła przez Grabowiec, Czerwień, Bełz, Dźwinogród aż do Halicza. Potwierdza to pośrednia wzmianka w latopisie z 1268(1266)roku. Jest tam też informacja że Wasylko Włodzimierski udaje się na spotkanie w Tarnawie z Bolesławem Wstydliwym przez Grabowiec.

Być może przed latami 40 XIII wieku, trakt Halicz-Bałtyk biegł prosto z Grabowca przez Szczekarzew.

Nie wytyczałem żadnych szlaków.
Odtworzyłem je na podstawie źródeł.
Masz zastrzeżenia do któregoś odcinka na mojej mapce?
To go wskaż, zaproponuj poprawkę i ją uzasadnij.
[1268]І після цього Василько рушив на з’їзд до Тернави. Але коли був він у [городі] Грабовці, то прийшла йому вість, що ляхи обман учинили, — на з’їзд не пішли, а, обійшовши [Василька] стороною, [рушили] на Ворота. А тоді пішли вони до Белза і стали пустошити і села палити.

Василько тому рушив уборзі од Грабовця зі Шварном і з сином своїм Володимиром. І прийшли вони до Червена
Czyli chodzi o uzupełnienie a nie poprawienie.
Jak już pisałem, nie wykluczam połączenia Bełza z Chełmem przez Czerwień, Grabowiec i Kumów. Przekonałeś mnie nawet, że nie mam się czego obawiać.

Natomiast nie przekonałeś mnie o połączeniu Bałtyku z Haliczem przez Chełm. Żeby być precyzyjnym należałoby napisać przez rozwidlenie w szczerym polu, w którym to rozwidleniu Daniel postawił Chełm. Jestem zdania, że takie połączenie, starsze, prostsze, częściej używane czyli wygodniejsze, wiodło wzdłuż Wisły i Sanu przez Bramę Przemyską.
Jeśli już koniecznie chcemy znaleźć aternatywne połączenie na południe to sugerowałbym rozwidlenie nie w późniejszym Chełmie ale zaraz za Lublinem. To gościniec, o którym, przyznam się, zapomniałem. Otoż gościniec z Lublina w kierunku południowym, po przekroczeniu brodu na Bystrzycy, w Czerniejowie, rozdzielał się na ten wiodący w kierunku Tarnawy i drugi przez Chmiel, Krzczonów i Żółkiew w kierunku brodu na Wieprzu w Nieliszu. Następnie wzdłuż Wieprza do następnego brodu w Krasnobrodzie, przez Rawę i Magierów do Lwowa (w ten sposób omijany był trudny teren w okolicach Bełza). Potwierdzeń i uzasadnień dla niego jest kilka. Choćby i takie, że dokładnie pokrywa się z węzłami komunikacyjnymi, którymi były brody. Został on dokładnie udokumentowany na mapie z poł. XVII w.
Natomiast gościniec łączący Chełm z Bełzem, którego można się domyślać, i który pewnie istniał, istniał według mnie stosunkowo krótko. Jego uzasadnieniem było istnienie Rusi jako organizmu państwowego i Chełma, Czermna i Bełza jako głównych punktów osadniczych. Po ich upadku istniał tylko we fragmentach. Dlatego uważam, że nie był starym szlakiem. Gdyby istniał wcześniej to istniałby i potem.
Kolejna część kalendarium wydarzeń związanych bezpośrednio lub pośrednio z Lublinem.

1252 – w przywileju Bolesława Wstydliwego jako świadek wymieniony jest kasztelan lubelski Sięgniew: Zeugno castellano Lublinensi [KDM, t.2, s.].
1253Boleslaus dux Cracoviensis ... et Lublin a Ruthenis recepit vacatis Ruthenis. [Rocznik świętokrzyski – MPH, t.3, s.73]
Informacja odnośnie uwolnienia Lublina od Rusinów nie ma żadnych podstaw. Ciekawostką jest fakt, że w tymże roku Bolesław Wstydliwy wyprawił się na Morawy wspólnie z Danielem Romanowiczem.
1255 – rzekomy najazd Litwinów na Lubelskie i spalenie drewnianego Lublina, grabież okolicy i uprowadzenie dużej liczby jeńców. [Długosz, ks. VII, s.121]
Nie wiadomo na podstawie jakiego źródła Długosz podaje tą informację (może to pomyłka w datacji i chodzi o walki wokół Lublina w roku 1265?).
1255 - w dokumencie Bolesława Wstydliwego wymieniany jest kasztelan lubelski Mikołaj: Nicolaus castellanus de Lublin [KDM, t.2, s.102].
1258 – Przywilej Bolesława Wstydliwego dla Kocka i okolic, w którym wspominany jest „Petrus castellanus de Lublin [KDM, t.1, s.64]
1259 - w dokumencie Bolesława Wstydliwego wymieniany jest kasztelan lubelski Warsz: Warssch castellanus de Lublin [KDM, t.2, s.111]
1259, koniec listopada – Mongołowie pod wodzą Burundaja ruszają przez Lublin na Zawichost. Zawichost zostaje zdobyty i spalony [KHW, s.211].
1260, luty 2 – Mongołowie zdobywają Sandomierz, mordują mieszkańców [KHW, s.211] i dominikanów z konwentu sandomierskiego. Następnie najeźdźcy zdobywają gród na Łyścu [KHW, s.212] i kierują się na Kielce, Chęciny i Kraków. Opanowują Kraków ale nie zdobywają Wawelu. W marcu Mongołowie opuszczają Małopolskę.
1260, grudzień 2 – w dokumencie Bolesława Wstydliwego znajduje się zapis „ ... Warsone Lublensi castellanis” [KDM, t.2, s.114]
1262, wrzesień 11 – przywilej Bolesława Wstydliwego dla cystersów w Koprzywnicy, w którym wymieniony jest: Warsch castellanus de Lublin[KDM, t.1, s.77].
1262, październik 4 – w dokumencie Bolesława znajduje się zapis: Comes Segota Lublensis castellanus [KDM, t.2, s.114]
1264, wiosna – śmierć króla Rusi Daniela Romanowicza.
1265 – napad Litwinów na Małopolskę, którzy są prowadzeni przez zwiadowców Szwarna Daniłowicza. Litwini i Rusini wtargnęli przez Drohiczyn do ziemi łukowskiej, przeprawili się przez Wisłę u ujścia Wieprza i napadli na terytorium radomskie (najazd na Skaryszew, Iłżę, Wiślicę i Tarczek w ziemi sandomierskiej) [KHW, s.220] [Długosz, VII, s.394(773)]
1265 – wojna pomiędzy Bolesławem a Daniłowiczami. Walki początkowo toczą się koło Chełma ale nie przynoszą powodzenia gdyż ruska ludność chroni się do grodu ostrzeżona wcześniej przez Lachów mieszkających przy granicy. W odwecie Szwarno zaczyna wojować koło Lublina, a Włodzimierz koło Białej skąd wracają z łupami: Szwarno do Chełma a Włodzimierz do Czerwienia. Zaraz potem Małopolanie najeżdżają okolice Czerwienia ale niczego nie zdobywają [KHW, s.221].
1265 – Bolesław Wstydliwy przysyła do Czerwienia, do księcia ruskiego Wasylka, w poselstwie Grzegorza, proboszcza lubelskiego (archidiakona?). Uzgodniono zjazd w Tarnawie. Do spotkania nie dochodzi gdyż Małopolanie „obszedłszy wokół na Wrota, tak oto poszli na Bełz. I zaczęli wojować i sioła palić.” Wasylko, Szwarno i Włodzimierz zawracają z Grabowca i zaczynają wypierać Małopolan z ruskiej ziemi. Szwarno w pogoni, ściera się we Wrotach z Małopolanami i ponosi klęskę. Konsekwencją jest zawarcie pokoju z Bolesławem [KHW, s.221].
Swoją drogą można by pokusić się o identyfikację owych Wrót. To musiało być bardzo charakterystyczne miejsce na Roztoczu, przez które wiódł szlak komunikacyjny, na tyle wąskie, że nie pozwalało na rozwinięcie wojsk atakujących a przez to łatwe do obrony. Bitwa Małopolan z Rusinami na Roztoczu rozegrała się 24 czerwca 1265 r.: Eodem anno Poloni Russiam spoliantes in festo sanctorum Gervasii et Protasii cum eisdem confligentes in metis Polonie, que porta dicitur in die Sabbati multa milia occiderunt. [Rocznik franciszkański krakowski – MPH, t.3, s.48], [Długosz, VII, s.397(776)][Długosz, VII, s.402(780)]
1266 – wymieniany jest archidiakon lubelski Jan [J. Chachaj, Bliżej schizmatyków niż Krakowa ... Archidiakonat lubelski w XV i XVI wieku]
1268, grudzień 8 – W dokumencie Bolesława Wstydliwego dla klasztoru w Koprzywnicy wymieniony jest Janusz (Ianusius), komes z Lublina [KDM, t.1, s.94]
1271 - w dokumencie, wśród kasztelanów wymieniany jest kasztelan lubelski Jakub: Iacobum de Lublin [KDW, t.1, nr 611]
1273 – Najazd Litwinów na ziemię lubelską: Eodem anno Lithwani miserabiliter devastaverunt terram Lublinensem. Imponebatur enim eidem, quo ipso procurante fuisset facta strages supradicta in Lublin. [Rocznik Traski, MPH, t.2, s.842]
Lithwani terram Lublinensem miserabiliter devastaverunt. [Rocznik małopolski – kodeks Kuropatnickiego, MPH, t.3, s.174]

Poprawki i uzupełnienia mile widziane.
Wrota to może być Bełżec, po drodze jest grodzisko "Kościółek" z XII-XIII w. w Suścu. Spina się z to z mapą Miega i z LIDARem. Dochodzi do tego nazwa, Bełżec był lokowany na miejscu wsi Przeworsk. Co prawda to wiki ale...
Posiadająca najpełniejsze, pierwotne brzmienie, nazwa Pereworesk(o), świadczy o bardzo starym, słowiańskim pochodzeniu osady. Składa się ze źródłosłowu wor, wora oraz przedrostka pere- i starodawnej słowiańskiej końcówki -sk, -sko. Słowo perwora, późniejsza przewora pochodzi od prasłowiańskiego wroti oznaczającego zamykanie, otwieranie[13]. Bliskie semantycznie są mu takie rzeczowniki jak rozwora, zawora, wrota
Wydaje mi się, że to miejsce powinno leżeć bliżej granicy.
Wasylko uprzedzał Szwarna, że powininen zaatakować Małopolan dopiero po przekroczeniu granicy, na ich ziemi.
Szwarno nie posłuchał, zaatakował wcześniej i poniósł klęskę.
Z treści zapisu można wnioskować, że Wrota leżały na jednym z głównych szlaków. Było to miejsce strzeżone a ich nieuprawnione przekroczenie od razu skutkowało podniesieniem alarmu.
Trudna sprawa.
Spróbuję wyczyścić trochę austriacką mapę z końca XVIII w.
Może coś się pokaże.
Oto moja interpretacja i ilustracja zapisu w Kronice halicko-wołyńskiej dotycząca działań Małopoplan na terenie Rusi w czerwcu 1265 r.:

"I potem Bolesław książę przysłał posła do Wasylka, Grzegorza, proboszcza lubelskiego, tak mówiąc: "Swojaku, spotkajmy się obaj". Wasylko zaś mowie jego rad [był] i naznaczyli sobie zjazd w Tarnawie. I po tym Wasylko poszedł [z Czermna czyli Czerwienia] na zjazd do Tarnawy i [gdy] był w Grabowcu, przyszła do niego wieść, że Lachowie byli oszustwo uczynili. Na zjazd nie szli, lecz obszedłszy wokół na Wrota, tak oto poszli na Bełz. I zaczęli wojować i sioła palić. Wasylko zaś poszedł w pośpiechu z Grabowca ze Szwarnem [przybył z Czełma] i z synem swoim Włodzimierzem i przyszli do Czermna i zobaczywszy, że sioła płoną, a Lachowie wojują, Wasylko dokonał na nich napadu, kiedy byli Lachowie rozpierzchli się wojując po siołach. Zabili z nich licznych, a innych schwytali. Lachowie zaś przestraszywszy się, poszli nazad do siebie. Wasylko tedy posłał za nimi Szwarna synowca swojego i Włodzimierza syna swojego. Polecił był bowiem im, tak oto mówiąc: "Nie bijcie się z nimi blisko [granicy], lecz puścicie ich do swojej ziemi. Kiedy oni pójdą rozdzieliwszy się, wtedy bijcie się z nimi". I tak na nich Szwarno, z Włodzimierzem, poszedł w sile ciężkiej. Były bowiem pułki jak bory wielkie. Szwarno był z przodu, idąc ze swym pułkiem, a Włodzimierz szedł z tyłu ze swoim pułkiem. Lachowie jeszcze nie byli weszli w swoją ziemię, lecz tylko co Wrota przeszli byli. To zaś miejsce było bardzo nieprzystępne, bowiem nie można było obejść go którędykolwiek. Dlatego też nazywało się Wrota, z powodu ciasnoty swojej. Tu też i dogonili ich. Szwarno w przodzie idąc ze swym pułkiem, nie pamiętając słów stryja swego, nie doczekał pułku brata swojego Włodzimierza i przygotował się do boju. Starli się czołami i tak rozbili Lachowie pułk Szwarnowy. A inne pułki nie mogły przyjść z pomocą, znikąd, z powodu ciasnoty. I tak oto zwyciężyli Lachowie Ruś i zabili z nich wielu, bojarów i prostych. Tu też zabili obu synów tysiącznika Ławrientija i Andrzeja. Nie mało bowiem pokazali męstwa swojego i nie uciekli brat od brata. Tu też przyjęli zwycięski koniec.
Potem zaś zawarli pokój Lachowie z Rusią, Bolesław z Wasylkiem i ze Szwarnem i zaczęli być w przyjaźni wielkiej."



/Jako podkładu użyłem map Imperium Hasbsburgów z 2-giej połowy XVIII w. z portalu mapire.eu/

Zatem Wrota do fragment drogi nr 858 na zachód od Zwierzyńca, pomiędzy Zwierzyńcem a Lipowcem, a bitwę 24 czerwca 1265 stoczono prawdopodobnie na terenie dzisiejszego Lipowca.
Pora wrócić do Lublina. Oto kolejna porcja kalendarium - okres dziesięciu lat zawarty pomiędzy końcem panowania Bolesława Wstydliwego a śmiercią jego następcy, Leszka Czarnego. Pomimo, że wydarzeń w tym czasie nie było wiele to w źródłach jest wiele sprzeczności na ich temat. Chyba jedyną drogą do próby rozwikłania tych sprzeczności jest analiza wszystkich informacji o wydarzeniach, które miały miejsce w owym czasie.

1277 - kapituła generalna OO. Dominikanów w Bordeaux wydaje zgodę na utworzenie dwóch konwentów w pobliżu granicy z Rusią:
Concedimus provincie Polonie .ii. domos versus Russiam collocandas [Monumenta Ordinis Fratrum Praedicatorum Historica, t.3, s.192].
Jest wielce prawdopodobne, że jednym z tych konwentów miał być konwent lubelski.

1278/9, zima[Gdy] Trojden jeszcze panował w litewskiej ziemi, posłał wojsko wielkie na Lachów i brata swego Sirputja. Byli [też] i Jaćwięgowie wówczas z nimi. I wojowali wokół Lublina przez trzy dni i wzięli niezliczone mnóstwo zdobyczy i tak przyszli z czcią wielką do domów [KHW, s.230].

1278 – Leszek Czarny zwycięża Litwinów pod Rownem w ziemi łukowskiej odbijając pojmanych chrześcijan: Anno domini 1278 dux Lesthko congrediens cum Lithwanis devicit eos in Rowne, seu in districtu Lucoviensi eos investigando, et spolia ab eisdem cum captis Christianis rehabuit [Rocznik świętokrzyski – MPH, t.3, s.76]
Być może chodzi o wieś Rowiny, na północ od Wisznic, na drodze do Brześcia. Rocznik krakowski najazd Litwinów na ziemię lubelską i bitwa po Rownem (Rowinami?) umieszcza pod rokiem 1283 [MPH, t.2, s.849].

1279, grudzień 7 – śmierć Bolesława Wstydliwego. Dziedzictwo obejmuje Leszek Czarny.

1279/80, zima – wyprawa Lwa Daniłowicza z Mongołami na ziemię sandomierską i krakowską [KHW, s.232]. W bitwie pod Goźlicami (Koprzywnicą), 23 lutego 1280 r., Lew ponosi klęskę [KHW, s.233]. Na ten sam rok datuje tą bitwę [in Goszlicz] Rocznik Małopolski w kodeksach: Kuropatnickiego [MPH, t.3, s.180] i Szamotulskiego [MPH, t.3, s.181], Rocznik krakowski [MPH, t.2, s.847] oraz Rocznik Traski [MPH, t.2, s.847]. Rocznik świętokrzyski wspomina o najeździe Rusinów i Mongołów pod rokiem 1282 [MPH, t.3, s.76].

1280, początek – w czasie wyprawy Lwa na Małopolskę, Lachowie najeżdżają wsie w pobliżu Brześcia. Brześcianie ruszają za nimi w pogoń, biją ich, a łupy odzyskują. [KHW, s. 238]

1280-81, w dokumentach wydanych przez Leszka Czarnego wymieniany jest jako świadek kasztelan lubelski Żegota [KDM, t.2, s.146], [KDM, t.2, s.150], [KDM, t.1, s.119].

1282, kwiecień wrzesień 24 – najazd Jaćwingów i Litwinów na ziemię lubelską i Lublin: nieprzyjaciele ci „roznieśli wszechstronnie rzezie, łupiestwa i spustoszenia, wymordowali księży i sługi Chrystusowe, między nimi dwóch braci zakonu kaznodziejskiego, starców i niemowlęta i wielki gmin ludzi wraz z stadami bydła zagarnęli w zdobyczy itd.” [Długosz, VII, s.462(825)] [Dzieła wszystkie t.3, s.447 i 448; tłum. Przeździeckiego , za Wadowskim].
Informacja Długosza powstała na podstawie zapisu z Rocznika Traski:
1282 – Lestko dux Cracoviensis, Sandomiriensis et Syradiensis persecutus est Iaczuizitas, ammonitus in sompniis per Michaelem archangelum et comprehendit eos ultra Narew. Quibus superatis reduxit totam predam quam ipsi de Lublin abduxerant. In quo conflictu nullos hominum occisus est de ipsius exercitu; ubi mirabile accidit, quia canes quos predcti gentiles abduxerant, viso christianorum exercitu ceperunt gaudere, ululare et exultare per signa qui simul cum christianis in occisionem gentilium conversi sunt mordentes atrocissime [Rocznik Traski, MPH, t.2, s.848]. Treść tą powtarza Rocznik małopolski – kodeks Szamotulskiego [MPH, t.3, s.181] i Rocznik franciszkański krakowski [MPH, t.3, s.51] (ale bez daty rocznej).
Z nieznanego źródła pochodzą następujące wiadomości:
a) Udział Litwinów w tej wyprawie.
b) Liczba wojska pogańskiego.
c) Zamordowanie dwóch Dominikanów.
d) Piętnastodniowe pustoszenie ziemi lubelskiej.
e) Sądy w Krakowie.
f) Dzień napadu na ziemię lubelską, dzień bitwy oraz liczba rycerzy polskich.
g) Szczegóły bitwy.
h) Fundacja kościoła św. Michała w Lublinie.

1285, początek – łupieska wyprawa Bolesława II Siemowitowica na wsie w okolicach Szczekarzowa w czasie gdy Rusini zostali zmuszeni przez Tatarów do wyprawy na Węgry [KHW, s.237].

1285 – łupieska wyprawa Litwinów w okolice Lublina, zainspirowana przez Włodzimierza z Brześcia, jako reperkusja za niezwrócenie czeladzi uprowadzonej przez Małopolan podczas najazdu na wieś Wojn (Wohyń?) [KHW, s.238]. Według KHW wysłał książę Włodzimierz Litwę na Polskę za to, że Leszek zajął pograniczną wioskę Woyn (Wohyń?) i wiele ludzi zabrał w niewolę. Gdy prośby Włodzimierza nie skutkowały, wysłał on Litwinów, którzy wojowali około Lublina.

1287/8, zima – wyprawa Mongołów (pod dowództwem Telebugi) na Zawichost i Sandomierz oraz na Kraków (pod dowództwem Nogaja) [KHW, s.240-241]. Napaść Mongołów potwierdza Rocznik świętokrzyski [MPH, t.3, s.76] choć nie wiedzieć czemu łączy z nią bitwę pod Goźlicami.

1288, wrzesień 30 – umiera Leszek Czarny.

Tyle mówią źródła (mam nadzieję, że niczego nie pominąłem), komentarz pozwolę sobie zawrzeć w następnym poście.
Uzupełnienie

1284, grudzień 8 - kasztelan lubelski Jan Abramowic

1285, kwiecień 6 - kasztelan lubelski Jan Abramowic

1286, listopad 30 - kasztelan lubelski Florian
A skąd ta data 24 kwiecień? Długosz podaje 24 wrzesień i 13 października.
1282, kwiecień 24 – najazd Jaćwingów i Litwinów na ziemię lubelską i Lublin: nieprzyjaciele ci „roznieśli wszechstronnie rzezie, łupiestwa i spustoszenia, wymordowali księży i sługi Chrystusowe, między nimi dwóch braci zakonu kaznodziejskiego, starców i niemowlęta i wielki gmin ludzi wraz z stadami bydła zagarnęli w zdobyczy itd.” [Długosz, VII, s.462(825)] [Dzieła wszystkie t.3, s.447 i 448; tłum. Przeździeckiego , za Wadowskim].
Dziękuję za uzupełnienie i za poprawkę.
Nie mam pojęcia skąd znalazł się tam kwiecień.
Oczywiście powinna tam być data 24 września.

Pytanie tylko czy ta data jest prawdziwa?
Czy opisywane wydarzenia faktycznie miały miejsce na jesieni 1282 r. i czy mogły mieć taki przebieg?

Litwini by dostać się w okolice Lublina musieli przejść przez ziemie będące pod kontrolą Rusinów.
Trudno przyjąć, że przeszli niezauważeni, lub że kronikarze ruscy przeoczyli ten fakt.
Każdy inny przypadek był przez nich skrzętnie odnotowywany, nawet z podaniem przyczyn, dla których się znaleźli na ziemiach będących pod ich kontrolą lub książąt krakowskich czy mazowieckich.

Wątpliwości budzi domniemany fakt bitwy nad Narwią.
Aby tam się dostać, trzeba było przejść przez ziemie będące pod panowaniem książąt mazowieckich a ci nie mieli powodu by w jakikolwiek sposób ułatwiać życie Leszkowi Czarnemu.

Mało prawdopodobne jest też by łupieskie wyprawy Litwinów miały miejsce w innym czasie niż w zimie z uwagi na konieczność przekraczania rzek. Tak było podczas wyprawy 1278/9, w której prawdopodobnie po raz ostatni pojawili się na ziemi lubelskiej Jaćwięgowie, i tak pewnie było w roku 1285.

Podsumowując jestem zdania, że historia opisywana przez Długosza dotycząca 1282 r. to kompilacja wydarzeń z lat 1278/9 i 1285 (zresztą datę roczną 1285 łatwo pomylić z 1282: MCCLXXXV -> MCCLXXXII).
Bitwa nad Narwią to bitwa pod Rowinami a Leszek Czarny raczej nie gonił Litwinów przez ziemię lubelską ale, by odciąć im drogę powrotną, przekroczył Wisłę pod Sieciechowem i dużo szybciej przemieścił się na ziemię łukowską traktem w kierunku Brześcia.

Zatem pobyt Leszka Czarnego w Lublinie nie ma żadnego uzasadnienia a cała historia ufundowania przez niego kościoła pw. św. Michała pozostaje tylko efektowną legendą. W historii Lublina w tym czasie nic interesującego nie zaszło.

Tak bym widział ten fragment dziejów.
Ale może ktoś inny ma odmienne zdanie?
41 - 60 of 78 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.
Top