SkyscraperCity Forum banner

[Lublin] Początki czyli opowieści Jartaka

17506 Views 77 Replies 8 Participants Last post by  Krzysztof Mucha
Wątek, który niniejszym ośmielam się założyć ma w zamyśle stać się forum wymiany poglądów na temat historii miasta Lublina w pierwszych wiekach jego istnienia. Celem jest zilustrowanie jego rozwoju zarówno za pomocą informacji słownych jak i wizualnych, pochodzących ze źródeł, jak i będących wynikiem rekonstrukcji.

Opowieść 1
Skąd pochodzi nazwa Lublin?

Pytanie to zadają sobie wszyscy, którzy dotykają historii Lublina, szczególnie okresu jego powstania. Od tego pytania nie sposób po prostu uciec jeśli zamierza się przedstawić wizję początku miasta. Nie ma potrzeby prezentowania w tym miejscu wszystkich autorów oraz ich koncepcji pochodzenia i zmian nazwy. Myślę, że wystarczy przywołać artykuł S. Warchoła z roku 1961*), gdzie autor poddał w nim krytyce dotychczasowe koncepcje pochodzenia nazwy miasta i doszedł do wniosku, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest przyjęcie, że nazwa Lublin pochodzi "od hipokrystycznej postaci imienia męskiego Lubla". Zainteresowanych odsyłam do artykułu ale warto w tym miejscu podkreślić, że najsłabszym ogniwem tej hipotezy jest brak potwierdzenia w źródłach istnienia imienia Lubla. Lubla to imię wymyślone.
Zdawałoby się, że kwerendy w źródłach nie mogą przynieść już nic nowego w tej kwestii, a jednak! Lektura najnowszego opracowania "Kroniki halicko-wołyńskiej"**) przynosi nam taki oto tekst:
"... Li|twa i Jaćwież wojowali i powojowali Turijsk | i około Kumowa i aż do Czerwienia, i bili się u bram | czerwieńskich i zasadzka w Uchaniach była. Wówczas ubito | Matieja, zięcia Lubowego ...".
Dodatkowo w przypisie do tego tekstu czytamy:
"Obie postaci (Matiej i jego teść Lub=Ljub) wzmiankowane są tylko w tym ustępie źródła [...]. W momencie śmierci najwyraźniej służyli braciom Wsiewołodowiczom [...]. Poza tym nic więcej nie wiemy."
W taki to oto sposób z mroków historii wyłoniła się postać z krwi i kości, ruski bojar, postać jak najbardziej historyczna, którego imię niesie ze sobą źródłosłów starosłowiańskich imion: Lub|omił, Lub|osław, Lub|gost, Lub|owid, Lub|omysł ale i Ljub|ow, czy tak "pozytywnego" czasownika jak lub|ić ale i ljub|it'.

Stawiam zatem tezę, że nazwa Lublin pochodzi od imienia Lub.

Kim był "nasz" Lub? Rusinem, Polaninem, Lędzianinem?
Tak jak wtedy nie było, tak i dzisiaj nie jest to istotne.
Myślę, że był tutejszy i bardzo się cieszę, że się odnalazł.

*) Warchoł S., Pochodzenie i znaczenie nazwy Lublin, "Rocznik Lubelski" 1961, t. 4, s. 7-20.
**) Dąbrowski D., Jusupowić A., Kronika halicko-wołyńska. Kronika Romanowiczów, Kraków -Warszawa 2017, s.101

PS. Ktoś może zapytać jeszcze: Zaraz, a kim był Jartak?
Jartaka przedstawię następnym razem :)
61 - 78 of 78 Posts
Jeśli chodzi o bitwę nad Narwią to także uważam że chodzi raczej o Rowiny. Jak wiadomo ze źródeł Leszek Czarny 4 października był obecny na kapitule generalnej dominikanów w Krakowie, nie mógł więc znaleść się 13 października nad Narwią, pod Rowinami już tak.

Natomiast nie zgadzam się z hipotezą że w Lublinie w roku 1282 nic się nie stało a wręcz przeciwnie, nastąpił przełom który zaważył na dalszych losach Lublina. Jaki był powód fundacji nowego kościoła parafialnego? Odpowiedź możemy znaleść w dwóch dokumentach jeden z 1253:

"Pozwoliliśmy również za zezwoleniem księdza Bogufała biskupa poznańskiego mieszczanom w tymże mieście zbudować kościół, w którym służba Boża ma panować, a który w należne dni ma być z krzyżem obchodzony"

Drugi z 1286:


Wzmianki o budowie nowych kościołów parafialnych pochodzą z dokumentów lokacyjnych Poznania i Sandomierza. Można zatem uznać że faktycznie Leszek Czarny wydał w roku 1282 pierwszy dokument lokacyjny dla miasta Lublina z pozwoleniem na budowę nowego koscioła parafialnego. Taki stan rzeczy wyjasniałby wzmiankę z 1302 roku "Lublin novum" oraz zwrot użyty przez Łokietka w 1317 "nadajemy miasto nasze", a także patronat mieszczan nad kosciołem św. Michała. W tym kontekście można też odnieść do Lublina wzmiankę z 1277 o zezwoleniu na założenie jednego z dwóch klasztorów "versus Rusiam". Prawdopodobnie proces lokacji Lublina rozpoczął się już za Bolesława Wstydliwego a dokończył go Leszek Czarny. Zakładam że Dominikanie otrzymali starą świątynie parafialną, wiadomo jednak że budowa nowego kościoła parafialnego mogła się przeciągnąć nawet do początku XIV wieku. Gdzie w takim razie mogli mieć swoją tymczasową siedzibę przed objęciem kaplicy Świętego Krzyża? Rozwiązaniem tej zagadki jest kolejna źródło z 1288 roku i wzmianka o górze mnichów i znajdującej się tam wieży. Jeśli przyjąć hipotezę że Jerzy Lwowicz oblegał miasto lokowane przez Leszka Czarnego w 1282 to lokalizacja wieży na górze u mnichów wydaje się oczywista.
Moment, zgadzasz się, że zapis u Długosza nie jest wiarygodny a jednocześnie piszesz o przełomie w 1282 r.?
Jeśli uważasz, że tylko data najazdu Litwinów i miejsce bitwy są błędne to co według Ciebie jest w tym zapisie prawdziwe i na jakiej podstawie?

PW1977 said:
Natomiast nie zgadzam się z hipotezą że w Lublinie w roku 1282 nic się nie stało a wręcz przeciwnie, nastąpił przełom który zaważył na dalszych losach Lublina.
PW1977 said:
Jaki był powód fundacji nowego kościoła parafialnego? Odpowiedź możemy znaleść w dwóch dokumentach ...
Wzmianki o budowie nowych kościołów parafialnych pochodzą z dokumentów lokacyjnych Poznania i Sandomierza.
Piętrowe hipotezy są żadną odpowiedzią.
A to jest piętrowa hipoteza: stawiasz hipotezę, że Leszek Czarny ufundował kościół, na dodatek parafialny (przecież nie masz dowodu ani na jedno ani na drugie) przy hipotetycznym założeniu, że Lublin był miastem (na co również nie masz najmniejszego dowodu).

PW1977 said:
Można zatem uznać że faktycznie Leszek Czarny wydał w roku 1282 pierwszy dokument lokacyjny dla miasta Lublina z pozwoleniem na budowę nowego koscioła parafialnego.
Na jakiej podstawie "można uznać"? Analogii???
A jakież to analogie można znaleźć pomiędzy Poznaniem a Lublinem?
Ten sam władca?
Podobne położenie geograficzne i polityczne?
Ta sama dotychczasowa historia?
Te same najazdy Litwinów czy Rusinów?
Ten sam potencjał gospodarczy, polityczny?
Zapytam raz jeszcze: co takiego łączyło Lublin z Poznaniem w XIII w.?
Sandomierz.
Pytań o analogie nie będę powtarzał ale zapytam tylko o jedną kwestię:
Jeśli w latach 80-tych XIII w. Lublin był tak rozbudowanym ośrodkiem
miejskim to dlaczego Mongołowie w czasie najazdu w zimie 1287/8 nie
zdobywali owego Lublina tylko skierowali się na Sandomierz i Zawichost?
A może Lublin był aż tak mocny, że Mongołowie nie odważyli się go zaatakować, a może go nie zauważyli?
A jeśli był tak mocny to dlaczego trzeba go było lokować po raz trzeci (według Twojej teorii) w roku 1317?
No i dlaczego źródła milczą na jego temat? Wymieniają Kraków, Sandomierz, Zawichost czy jakiś (z całym szacunkiem) Szczekarzów?
Oto prawdziwa zagadka!
Podejmujesz się ją wyjaśnić?

PW1977 said:
Taki stan rzeczy wyjasniałby wzmiankę z 1302 roku "Lublin novum"
Zwrot "Lublin novum" może oznaczać zupełnie coś innego i w stosownym czasie odniosę się do niego. Póki co jesteśmy w latach 80-tych XIII w. i wypadałoby przytoczyć źródło, które dowodziłoby istnienia Lublina jako miasta w tym okresie, nieprawdaż?

PW1977 said:
W tym kontekście można też odnieść do Lublina wzmiankę z 1277 o zezwoleniu na założenie jednego z dwóch klasztorów "versus Rusiam".
Powtórzę kolejny już raz: kapituła w Bordaux w roku 1277 wydała pozwolenie na utworzenie konwentu, czyli zgromadzenia a nie na założenie klasztoru. Jerzy Kłoczowski w swoich "Dominikanach na Śląsku" dokładnie cały proces wyjaśnia.

PW1977 said:
Prawdopodobnie proces lokacji Lublina rozpoczął się już za Bolesława Wstydliwego a dokończył go Leszek Czarny.
A ileż to prawdopodobieństwo wynosi, 1%, 50% czy 99%? I na czym to prawdopodobieństwo się opiera?
Bez jakiegokolwiek dowodu takie stwierdzenie ma wartość niczym nie popartej spekulacji.

PW1977 said:
Rozwiązaniem tej zagadki jest kolejna źródło z 1288 roku i wzmianka o górze mnichów i znajdującej się tam wieży.
Źródło z 1288 r., czyli zapis z Kroniki halicko-wołyńskiej, daje rozwiązanie, które wcale nie musi pokrywać się z Twoją interpretacją. Póki co jesteśmy jeszcze przed tą datą.

PW1977 said:
Jeśli przyjąć hipotezę że Jerzy Lwowicz oblegał miasto lokowane przez Leszka Czarnego w 1282 to lokalizacja wieży na górze u mnichów wydaje się oczywista.
Po pierwsze:
Nie możemy przyjąć hipotezy o obleganiu przez Jerzego Lwowicza miasta ponieważ nic takiego nie miało miejsca. Wystarczy sięgnąć do źródła.
Po drugie:
To ile w końcu było tych lokacji Lublina?
Bolesław Wstydliwy, Leszek Czarny, Łokietek i Kazimierz Wielki?
Wiem, że dziwnie wygląda dyskutowanie z samym sobą ale chciałbym spróbować, przynajmniej w części, wyjaśnić informację Długosza o fundacji kościoła pw. Św. Michała Archanioła. O ile związek potencjalnej fundacji trudno powiązać z faktem lokacji lub istnienia miasta to można wskazać okoliczności, w których taka fundacja mogła mieć miejsce.

Jak wiadomo archidiakon lubelski, przynajmniej od końca XII w., powinien mieć swoją siedzibę na wzgórzu staromiejskim. Nie ma wyraźnego powodu by umieszczać ją gdzie indziej. Prawdopodobnie nie przebywał tu często ale w końcu nosił tytuł archidiakona lubelskiego. Zatem musiał tam mieć również swoją świątynię. Jak długo istniał kościół archidiakona? Być może istniał tylko do najazdu w 1244 r. kiedy to został spalony przez Litwinów/Prusów (informacja o tym wydarzeniu była już przytaczana). Początek lat 40-tych XIII w. to początek okresu wielu najazdów nie tylko litewskich ale i ruskich, i przede wszystkim mongolskich. Trudno sobie wyobrazić by w tak niespokojnych, wręcz niebezpiecznych czasach, archidiakoni przebywali w Lublinie. Wymieniono ich kilku w ciągu kilkudziesięciu lat, ale zawsze było to dokumentach wystawionych poza Lublinem.
Co się działo w tym czasie z ich świątynią? Jeśli założymy, że kościół został spalony, że brakowało głównego gospodarza, że w wyniku najazdów mocno uszczuplona została liczba wiernych, to skutkiem tego kościół archidiakona mógł nie zostać odbudowany. Ale w jego zastępstwie mogła zostać postawiona np. kaplica.

Nie bez znaczenia, w kontekście ewentualnej fundacji, były relacje pomiędzy biskupem krakowskim Pawłem z Przemankowa a władcami Małopolski. Najpierw skonfliktowany był on z Bolesławem Wstydliwym, potem z Leszkiem Czarnym. Kulminacja tych złych relacji nastąpiła zaraz na początku lat 80-tych XIII w. kiedy to z rozkazu Leszka Czarnego biskup został uwięziony. Dodatkowo przeciwko temu władcy zbuntowali się możni, życzliwi Konradowi II (o tym, że wśród nich byli przedstawiciele środowiska lubelskiego świadczyć może przytaczana misja Jartaka z r. 1288).
Jak zatem wyobrazić sobie sytuację, że Leszek Czarny ufundował świątynię we wrogim, a przynajmniej niechętnym mu Lublinie, darując go przy tym wrogiemu biskupowi?
Ale Leszek Czarny konflikt z biskupem przegrał. Został zmuszony do jego uwolnienia w grudniu 1284 r. zobowiązując się jednocześnie do wypłaty odszkodowania w wysokości 6000 grzywien srebra, za której część (3000) poręczyli swym majątkiem kasztelanowie, a wśród nich lubelski kasztelan Jan.
Czy zatem jakaś część tej kwoty nie mogła posłużyć odbudowaniu kościoła archidiakona na wzgórzu staromiejskim? Nie ma na to dowodu ale jeśliby chcieć wskazać rzeczywistego fundatora kościoła św. Michała to byłby nim prędzej biskup Paweł niż Leszek Czarny, choć tego drugiego nie można całkowicie pominąć bo to w końcu były jego pieniądze :).

Wypadałoby jeszcze odnieść się do wersji Długosza w kwestii osoby fundatora. Długosz widział w biskupie Pawle przede wszystkim polityka a nie duchownego i fakt ten sprawił, że co najmniej niechętnie odnosił się do jego osoby. Mentalność Długosza sprawiła, że przedstawiając go jako antywzorzec biskupa, przypisywał mu cały zestaw negatywnych cech i postaw, wyeliminował go tym samym jako potencjalnego fundatora świątyni. Leszek Czarny, jako władca, pasował do wyobrażenia Długosza dużo lepiej.
  • Like
Reactions: UMLublin
Zwykle fundator obejmował patronat nad kosciołem, w przypadku Św. Michała patronat należał do mieszczan.
Domyślam się, że nie jesteś w stanie przytoczyć żadnego źródła ani podać innego dowodu, który uwiarygodniałby istnienie miasta i mieszczan w tym czasie.
Będziesz starał się to zrobić stosując metodę retrogresywną, zgadza się?

Czekamy zatem na wywód, z którego będzie wynikało istnienie miasta na wzgórzu staromiejskim w latach 80-tych XIII w.
Kto uzasadnia ten przekonuje.
Istnienie miasta przed 1317 rokiem wynika wprost z dokumentu Władysława Łokietka, zresztą to nie moja teoria, tylko zawodowych historyków a ja się z nimi tylko zgadzam. Obok znanych już argumentów za wczesniejszą lokacją, wskazałem na dwa bezpośrednie źródła które razem lokacją wymieniają jednocześnie fundacje kościoła parafialnego, a takich dokumentów jest znacznie więcej. I ten argument jest bardzo mocny.

Temat jest niezmiernie ciekawy szkoda że nikt nie dołącza do dyskusji, ja niestety nie mam czasu by pisać eseje. Osobiscie ze swojej strony podchodzę do spornej kwestii lokacji zupełnie bez emocji i nie mam zamiaru nic nikomu udowadniać na siłę. Przedstawiłem swoje argumenty, uzasadniłem. Właściwym dokumentem lokacji jednak nie dysponuję:)

EDIT: No ale w sumie masz rację że warto coś na ten temat napisać szerzej...
O swoim pisaniu mogę powiedzieć tyle: "nie chcę ale muszę".
Ten imperatyw bierze się stąd, że nie odpowiada mi żadna dotychczasowa wersja prezentowana przez zawodowych historyków. Nie dość, że te wersje są często sprzeczne ze sobą to jeszcze są sprzeczne ze źródłami i kontekstem historycznym czyli źródłami pośrednimi. Staram się od początku pokazać te różnice.

Jeśli nie chcesz bronić argumentów, które prezentujesz, to przynajmniej przedstaw historyków, na których się powołujesz, i ich publikacje. Zadam sobie trud by je przytoczyć i spróbuję się z nimi zmierzyć. Po to powstał ten wątek.

Co się tyczy wcześniejszej lokacji Lublina, dowodem której ma być dokument Władysława Łokietka to uważam dokładnie odwrotnie: świadczy on, że wcześniejszej lokacji nie było.
Wystarczy porównać dokument Łokietka z dokumentem Kazimierza Wielkiego z 1342.
Przecież oba dotyczą tego samego miejsca, można powiedzieć, że powstały w tym samym czasie (dzieli je tylko 25 lat, czyli tyle co nic) i oba w treści są bardzo podobne gdyż dotyczą tej samej sytuacji. Ale jednocześnie są różne.

Widać wyraźnie, że dokument z 1317 r. jest dokumentem, w którym jest mowa o przyszłym mieście, przyszłych jego mieszkańcach oraz przyszłych ich przywilejach i obowiązkach. W tym dokumencie nie ma żadnego "bilansu otwarcia", żadnego powołania się na prawa nabyte. Użyte określenia "miasto" i "mieszczanie" odnoszą się zatem do czasu przyszłego gdyż cały dokument został sporządzony z myślą o przyszłości.
Książę przekazywał jedynie to co było jego własnością: ziemię.
To był warunek konieczny, choć nie wystarczający, by miasto mogło powstać.
Zatem mamy do czynienia z jego lokacją.

Inaczej przedstawia się sytuacja powstania drugiego dokumentu.
Kazimierz Wielki wszedł w jakiś sposób w posiadanie miasta.
Może wójt zmarł bezpotomnie? Może został pozbawiony wójtostwa?
Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy ale to był fakt i nikt go nie kwestionował.
Kazimierz nie nadawał wójtostwa, on go sprzedawał. Czyli pozbywał się czegoś co już posiadał. W dokumencie znaleźć można bez trudu odwołanie do praw już nabytych, znaleźć można informacje o nieruchomościach, które zmieniały właściciela czyli już istniały w chwili wystawiania dokumentu.

Gdyby dokument Łokietka nie był dokumentem pierwszej lokacji to byłby zbliżony treścią do dokumentu Kazimierza Wielkiego.
Oczywiście do treści obu dokumentów przyjdzie wrócić w stosownym czasie.

Ci z czytających, którzy chcieliby sobie wyrobić własne zdanie na ten temat mogą skorzystać z poniższych linków:

Dokument Władysława Łokietka z 1317 r.:
http://teatrnn.pl/lublinwdokumencie/node/35

Dokument Kazimierza Wielkiego z 1342 r.:
http://teatrnn.pl/lublinwdokumencie/node/39

Można tam znaleźć fotokopie oryginałów, transkrypcje, tłumaczenia, komentarze.

Sam brak wzmianki o kościele prarafialnym nie może być argumentem za wcześniejszą lokacją gdyż kościół archidiakona istniał na wzgórzu staromiejskim na długo przed jakąkolwiek lokacją. Cóż miałaby zmienić sama lokacja?
Czy akt lokacji wymuszał budowę nowego kościoła skoro kościół już stał?
Czas najwyższy pochylić się nad jednym z ciekawszych wydarzeń z historii Lublina w XIII w. czyli nad wizytą Konrada II. Jak pamiętamy była ona następstwem zaproszenia z jakim pojawił się u Konrada Jartak, "patron" tego wątku.
Ponieważ opis tego wydarzenia w "Kronice halicko-wołyńskiej" jest najobszerniejszym fragmentem kroniki dotyczącym Lublina i zawiera wiele szczegółów na jego temat, dlatego warto przytoczyć ten fragment w całości:

I pojechał [Konrad] w pośpiechu do Lublina.
Gdy przyjechał do Lublina, zawarli Lachowie gród, a Konrada nie puścili do siebie.
I stał Konrad na górze u mnichów.
I posłał do grodzian, tak mówiąc:
"Po co mnieście przywiedli, skoro teraz gród przede mną zamknęliście?".
Grodzianie zaś powiedzieli: "My ciebie ani nie przywiedliśmy, ani nie słaliśmy po ciebie, lecz głową nam Kraków. Tamże wojewodowie nasi i bojarzy wielcy. Jeśli będziesz panować w Krakowie, to my gotowi [jesteśmy być] twoimi".
Potem powiedzieli Konradowi, że wojsko idzie ku grodowi.
Sądzili bowiem, [że to] wojsko litewskie i spłoszyli się.
I wbiegł Konrad do wieży ku mnichom z bojarami swoimi i ze sługami i Dunaj Włodzimierzowy z nimi.
Gdy wojsko zaś przyszło do grodu, poznali, że ruskie [to] wojsko.
Konrad tedy zapytał zbrojnych: "Kto jest wojewodą w tym wojsku?".
Oni powiedzieli: "Książę Jerzy Lwowicz".
Chciał bowiem dla siebie Lublina i ziemi lubelskiej.
I przyjechał Jerzy ku grodowi.
Grodzianie zaś nie oddali jemu grodu, lecz przygotowali się krzepko do boju.
Jerzy tedy poznał oszustwo ich.
Oni zaś mówili: "Książę, licho jeździsz. Wojsko z tobą małe. Przyjadą Lachowie liczni, hańba będzie wielka".
Jerzy usłyszawszy te słowa rozpuścił drużynę swoją wojować i wzięli zdobyczy wiele, a zboża popalili i sioła i nie zostało [nic], nawet w lasach, lecz wszystko [zostało] spalone przez zbrojnych.
I tak oto wrócił do siebie z mnóstwem zdobyczy i czeladzi i bydła i koni.
A Konrad pojechał do siebie wziąwszy na siebie wstyd wielki.
Lepiej, aby nie żył był.
Po tym zaś niepokoje były wielkie w ziemi lackiej.

[KHW, s.251]

Nie chcąc niczego sugerować ani narzucać, zostawiam czytelników z treścią oryginalnego zapisu sam na sam, póki co ... :)
Czego możemy się dowiedzieć z powyższej relacji?
Po pierwsze, że mocodawcy Jartaka nie pochodzili ani z grodu ani ze wzgórza staromiejskiego, czyli nie pochodzili bezpośrednio z Lublina. Prawdopodobnie Jartaka posłali jacyś możni ziemi lubelskiej, niedawni przeciwnicy polityczni Leszka Czarnego. Nietrudno było ich znaleźć skoro miał on w ostatnich latach swego życia wiele zatargów z możnymi. Istnieć musiało również stronnictwo pro ruskie skoro wiadomość o śmierci Leszka Czarnego dotarła równocześnie do Konrada oraz do Jerzego Lwowicza. Wzmianka o oszustwie świadczy o tym, że obaj znaleźli się w podobnej sytuacji.

Godna podkreślenia jest postawa wojskowej załogi grodu, ich lojalność i profesjonalizm. Nie dość, że nie zlękli się ruskiego księcia to jeszcze stać ich było na drobną uszczypliwość podkreślającą niewielką siłę oddziału, który ze sobą przywiódł.

Jak widać z treści nikt z nikim nie walczył i nikt niczego nie oblegał, jedynie Jerzy Lwowicz wyładował swą frustrację na mieszkańcach okolicznych wsi.
Największym przegranym był jednak Konrad, który niczego nie osiagnął, tylko najadł się wstydu. Okazało się, że nikt się z nim nie liczy. Jego siły były tak niewielkie, że nawet Włodzimierz "wypożyczył" mu swego bojara Dunaja by orszak pretendenta wyglądał poważniej. Oczywiście przed nikim nie uciekał. Bo któż miałby go ścigać?

Co się tyczy samego Lublina to widać, że Jerzemu zależało na Lublinie, ale Lublinie jako grodzie! Lublin, w pojęciu jakim wielu chciałoby widzieć, nie istniał. Trudno bowiem przypuszczać by domniemane miasto uszło uwadze zarówno Konrada, Jerzego oraz innych świadków, na których relacji oparto opis całego wydarzenia.

Można być niemal pewnym, że mnichami, u których zatrzymał się Konrad, byli dominikanie. Pewnym jest też to, że ich siedziba stała na wzgórzu staromiejskim. Ponieważ dominikanie uważani są przez historyków jako zakon typowo "miejski", oba te fakty bardzo często są podnoszone jako argumenty za istnieniem Lublina jako lokowanego miasta.
Tylko czy obecność dominikanów musiała być równoznaczna z istnieniem miasta?
Dominikanie byli zakonem żebraczym, utrzymującym się z datków pochodzących od mieszkańców. Miejsce, aby tylko mogli egzystować, musiało mieć odpowiedni potencjał gospodarczy. Jak więc pogodzić przypadek Lublina, w którym musiał on być rozwiniętym ośrodkiem miejskim i jednocześnie miejscem kompletnie nieznanym współczesnym?

Moim zdaniem obecność dominikanów na wzgórzu staromiejskim nie wynikała z faktu, że było tam miasto ale z charakteru ich posłannictwa i głównego zadania, przed jakim stanęli Bracia Kaznodzieje w dobie Reformy Gregoriańskiej: "Dominikańscy kaznodzieje i spowiednicy docierali tam, gdzie nie mógł dotrzeć biskup i pogłębiali powierzchowną z konieczności działalność kleru świeckiego" [J. Kłoczowski "Dominikanie polscy na Śląsku", str. 282].
A oto znamienne zdania, które odnoszą się już bezpośrednio do dominikanów lubelskich: "Już bowiem w r. 1282 giną w Lublinie dwaj Dominikanie od miecza barbarzyńców, niezawodnie jako jedni z owych licznych misyonarzy, których zakon dominikański od założenia swego dla wschodnich stron Polski dostarczał. Kiedy potem w lat kilkadziesiąt strony owe, przez odzyskanie ziem grodów czerwieńskich, bardziej się rozciągnęły, nie siedlisko misyjne ruchome, ale siedzibę stałą w tem mieście zyskują Dominikanie [podkreślenie - KM], gdy im król-gospodarz Kazimierz Wielki zbudował w r. 1342 kościół Ś. Stanisława z klasztorem." [J.A. Wadowski "Kościoły lubelskie", str.304].

Czy widać już czym była siedziba mnichów?
Dokończenie w następnym wpisie.
Wszystkie przytoczone wcześniej okoliczności i zdarzenia prowadzą do wniosku, który do tej pory chyba nie był brany pod uwagę przez nikogo:
dominikanie wcale nie musieli mieć własnej siedziby i mogli korzystać z siedziby archidiakona. Siedziba ta mogła zostać odbudowana lub postawiona
na nowym miejscu na początku lat osiemdziesiątych XIII w. Jeśli przyjąć prawdziwość przekazu Długosza to kościołem, który został wtedy postawiony
mógł być kościół pw. św. Michała Archanioła. Nie mógł być to jednak ten kościół, który znamy.

Położenie 1-go kościoła pw. św. Michała.
Ponieważ XIII-wieczny cmentarz znajdował się na dzisiejszym placu po farze to kościół archidiakona musiał znajdować się gdzieś w bezpośredniej bliskości.
Dodatkowo powinien stać na miejscu wyniesionym w stosunku do otoczenia. Czy takie miejsce można znaleźć?
Chyba można, posługując się austriackimi planami pokazującymi Lublin z przełomu XVIII i XIX w. Na obu wyraźnie widoczna jest skarpa przy dzisiejszej
ulicy Archidiakońskiej, na odcinku biegnącym wzdłuż placu.
Skoro ją zaznaczono, to znaczy, że różnica poziomów w tym miejscu musiała być aż nadto widoczna, bowiem żadnego miejsca na wzgórzu w ten sposób nie wyróżniono.



* Fragment planu Trettera

Natomiast tzw. "górka dominikańska" to termin, który istnieje tylko na papierze i nie ma
pokrycia w rzeczywistości. Oto numeryczny model współczesnego terenu i przyzna chyba każdy, że trudno zauważyć w miejscu,
w którym stoi dzisiaj klasztor, jakiekolwiek wzniesienie.
Z pewnością nie było go również na przełomie XIII i XIV w. skoro poziom podłogi pierwszego gotyckiego kościoła dominikanów leżał ok. 2 poniżej
dzisiejszego poziomu terenu.
Sam termin "góra u mnichów" nie musiał oznaczać jakiegoś konkretnego miejsca na wzgórzu staromiejskim.
Mógł po prostu być użyty w kontekście całego wzgórza staromiejskiego, na którym dominował kościół i wieża siedziby archidiakona.



* Numeryczny model terenu (NMT) wzgórza staromiejskiego

Wieża
Czym była wieża, w której schronił się Konrad?
Odpowiedzi można poszukać w architekturze pierwszych drewnianych kościołów.
Do naszych czasów nie zachował się żaden, który pochodziłby z końca XIII w., a najstarsze, znane, pochodzą z drugiej połowy XIV w. i wieku następnego:
Haczów, Dębno (ciekawe, że też pod wezwaniem św. Michała Archanioła), Grywałd czy Blizne. Wieże-dzwonnice stojące przed tymi kościołami pochodzą
z okresów późniejszych ale wiadomo, że dzwonnice przy najwcześniejszych kościołach były budowlami samodzielnymi
[Brykowski R., Kornecki M., Drewniane kościoły w Małopolsce południowej, str. 29-30].
Wiadomo też, że wieże-dzwonnice typu izbicowego były znane dużo wcześniej skoro taka wieża została uwieczniona ok. 1300 r. na herbie Nowego Miasta w Toruniu.

Podsumowując moje tezy, które powyżej starałem się uzasadnić, brzmią:
1. Pierwszy kościół pw. św. Michała stał na wzniesieniu, po południowej stronie dzisiejszego placu farnego, na terenie siedziby archidiakona.
2. Siedziba archidiakona w latach osiemdziesiątych XIII w. była jednocześnie siedzibą konwentu dominikanów .
3. W 1288 r. Konrad II zatrzymał się w tej siedzibie i schronił się w stojącej tam wieży-dzwonnicy.

Jak zatem mogły wyglądać kościół i wieża?
Oto hipotetyczny wygląd obu budowli:



* Kościół i wieża-dzwonnica w widoku od pn-zach i pd-zach.
  • Like
Reactions: Marek1953
Zgon Leszka Czarnego zapoczątkował okres walk o tron krakowski. Jako pretendenci wystąpili początkowo Henryk IV Probus, książę wrocławski, i Bolesław II mazowiecki. Koalicję z pierwszym z nich tworzyli książęta śląscy oraz władca Węgier Władysław IV. Bolesław II uzyskał wsparcie od książąt kujawskich Władysława i Kazimierza II oraz po pewnym czasie od Lwa Daniłowicza i swego brata Konrada. Jeśli chodzi o rycerstwo małopolskie to poparło ono w większości pretendenta mazowieckiego, natomiast księcia śląskiego wsparli mieszczanie Krakowa oraz prawdopodobnie mieszczanie z innych miast Małopolski.
Zmiana orientacji przez możnowładztwo małopolskie, która nastąpiła podczas oblężenia Wawelu w lipcu 1289 r. (postanowili w pewnym momencie nie dopuścić do zdobycia Wawelu przez zwolenników Bolesława II) sprawiła, że koalicja, o której była mowa wyżej, rozpadła się.
Pod koniec lipca 1289 r. część sił Lwa została rzucona na księstwo wrocławskie. Oddziały ruskie spustoszyły posiadłości Probusa.
W pierwszej połowie sierpnia tego roku odbył się zjazd w Opawie. Uczestniczyli w nim: Król czeski Wacław II, Lew Daniłowicz, książęta śląscy wrodzy Probusowi, Kazimierz II bytomski (zięć Lwa i brat cioteczny Łokietka) oraz sam Władysław Łokietek. Układ, który wtedy zawarto skierowany był bezpośrednio w Henryka Probusa i miał na celu zahamowanie wzrostu jego potęgi. Sojusz zawarli też Lew z Władysławem, który został wybrany na kandydata małopolan do tronu krakowskiego. Dowodem tego sojuszu był ożenek jedynego syna Lwa Jerzego z siostrą Władysława Eufemią.
Wkrótce potem siły księcia wrocławskiego uderzyły na oddziały ruskie i małopolskie stojące pod Krakowem. Łokietek z Krakowa musiał salwować się ucieczką i to w dość wstydliwy sposób.
Niespodziewany zgon Henryka IV Probusa i jednocześnie zamordowanie jego stronnika Władysława IV, króla Węgier, sprawiło, że układ sił i sojuszy zmienił się diametralnie. Po tron krakowski sięgnął sam Wacław II. Władysław Łokietek przestał się liczyć jako sojusznik, gdyż zwrócił się w kierunku nowego króla Węgier Andrzeja III.
Lew Daniłowicz musiał znowu wybierać. Wybrał partnera silniejszego. O opowiedzeniu się księcia halickiego po stronie króla Czech świadczy brak jakiejkolwiek pomocy ruskiej dla Łokietka w latach 1290-1300, przy równoczesnym istnieniu wzmianki o funkcjonowaniu w tym czasie porozumienia rusko-czeskiego. Stąd można przypuszczać, że naturalnym składnikiem tego sojuszu było okupowanie przez Lwa ziemi lubelskiej z Lublinem włącznie.

Okres panowania ruskiego nad Lublinem nie ma bezpośredniego odniesienia do źródeł. Można tylko próbować snuć hipotezy i wyciągać wnioski z sytuacji politycznej jaka wytworzyła się na przełomie lat 80-tych i 90-tych XIII w. Nie mam żadnych kompetencji by zrobić to samodzielnie i dlatego pozwoliłem sobie skorzystać z artykułu D. Dąbrowskiego "Stosunki polityczne Lwa Daniłowicza z sąsiadami zachodnimi w latach 1264-1299/1300 r.", który został opublikowany we Lwowie przy okazji obchodów 800-nej rocznicy urodzin Daniela Romanowicza. Zainteresowanych odsyłam do treści tego ciekawego artykułu natomiast powyżej przedstawiłem w dużym skrócie te fragmenty, które pomogły, mam nadzieję, zrozumieć sytuację w ówczesnym Lublinie.
  • Like
Reactions: Robzak
Na Wiki mapa pokazuje tak:
Uzupełnienie chronologii wydarzeń:
1294-96 - wymieniany jest archidiakon lubelski Zdziesław. [za J. Chachaj, Bliżej schizmatyków niż Krakowa ..., s.350]

Pora zamknąć okres ruski.
Lato 1300 r. przynosi wydarzenie, które należy interpretować jako zmianę polityki Romanowiczów wobec króla Czech. Wtedy to ma miejsce interwencja Rusinów w Małopolsce, w czasie której zdobywają oni Nowe miasto czyli Korczyn nad Wisłą. Stało się to w czasie trwania wyprawy Wacława II przeciw Władysławowi Łokietkowi. Historycy tacy jak Mychajło Hrušewskyj i Bronisław Włodarski wiążą ten fakt z prawdopodobną śmiercią Lwa Daniłowicza i objęciem rządów na Rusi przez jego syna Jerzego, szwagra Łokietka.
W tym samym roku sprzymierzeni z Łokietkiem Węgrzy i Kumani łupią klasztor miechowski.

Lublin pojawia się ponownie na kartach historii w 1302 r. za sprawą Rocznika Traski i zapisu:

Eodem anno inierunt milites Cracovienses et Sandomirienses Russiam, videlicet Lublin novum, quod Rutheni occupaverunt pluribus annis, expugnaverunt, deinde in paucis cum multitudine Ruthenorum et Lithwanorum ac Tartharorum pugnaverunt, et Domino cooperante de omnibus triumphaverunt. Postea reversi ipsum castrum Lublin optinuerunt. [Rocznik Traski, MPH, t.2, s.853]

Po skorzystaniu z pomocy fachowej osoby przytaczam tłumaczenie tego tekstu:

Owego roku, rycerze krakowscy i sandomierscy ruszyli (wkroczyli) na Ruś, i oto zdobyli Nowy Lublin , który Rusini przez wiele lat zajmowali (mieli w posiadaniu). Następnie, [sami] w szczupłej liczbie, starli się z mnogością tak Rusinów jak Litwinów i Tatarów, i z Bożą pomocą nad [nimi] wszystkimi odnieśli zwycięstwo (zatryumfowali). Następnie zaś, powróciwszy (w domyśle: z tej bitwy), objęli Lublin w posiadanie.

Dla porządku wypada podać, że to samo wydarzenie wzmiankowane jest w Roczniku świętokrzyskim krótkim wpisem:
Anno domini 1306 castrum Lublin a Ruthenis per Cracovienses et Sandomirienses milites est acquisitum. [Rocznik świętokrzyski – MPH, t.3, s.77]
co wydaje się być pomyłką w datowaniu.

Jak widać określenie "Lublin novum" nie odnosi się do hipotetycznego miasta ale do grodu. Czasownik ex-pugno oznacza "zdobywać szturmem" a jak można zdobywać coś co w ogóle nie jest bronione?
Żadne z miast Małopolski nie miało w owym czasie umocnień zdolnych powstrzymać atak wojska. Nawet tak znaczne i bogate miasto jak Kraków, podczas walk o tron krakowski po śmierci Leszka Czarnego, nie stawiało żadnego oporu. Bronił się jedynie Wawel. Trudno doprawdy zakładać, że peryferyjny Lublin miałby być jakimś szczególnym wyjątkiem. Zatem rycerstwo małopolskie przywróciło panowanie Krakowa nad ziemią lubelską odzyskując lubelski gród.
Natomiast sam zwrot "Lublin novum", może wyjaśnić inną zagadkę.
Co takiego mogło zwrócić uwagę kronikarza w lubelskim grodzie?

O tym, że Rusini, i nie tylko oni, stawiali w tym czasie kamienne wieże obronne, które jako jedyne były w stanie oprzeć się przeważającym siłom atakującym gród, wiadomo od dawna. Jakie praktyczne znaczenie dla obrony grodu miały te wieże najlepiej ilustruje fragment z Kroniki halicko-wołyńskiej opisujący zdobywanie Grodna:

Stołp zaś był [tam] kamienny, wysoki. Stał przed bramą grodu. I byli zamknęli się w nim Prusowie i nie można było obok nich przejść ku grodowi, zabijali bowiem ze stołpu tego. I tak oto przystąpiwszy ku niemu zdobyli go. Strach wielki i zgroza padły na grodzian. Byli jak martwi stali na umocnieniach grodu po zdobyciu stołpu, albowiem to była nadziej ich. [KHW, s.230]

Stołpy posiadały ruskie grody w Kamieńcu (17 sążni wysoki), w Brześciu (stołp wysoki jak w Kamieńcu) i w Czartorysku (odkryte jego fundamenty miały średnicę 14m).

Zatem teza jaką stawiam brzmi:
Donżon na wzgórzu zamkowym postawili Rusini za czasów panowania Lwa Daniłowicza.

W pewien sposób osoba Lwa tłumaczy fałszywą informację z roku 1244 r. gdzie donżon i wieloletnie panowanie w Lublinie przypisywane jest Danielowi a nie jego synowi.
Samo określenie „Lublin novum” nie musiało ograniczać się tylko do donżonu. Widoczne zmiany mogły dotyczyć dużej części grodu. Mogła np. pojawić się w grodzie kaplica/cerkiew.
Oczywiście to tylko hipoteza, którą zweryfikować mogą już tylko badania archeologiczne wzgórza zamkowego.
Uzupełnienie chronologii wydarzeń:
1311, maj 20 – nadanie immunitetu sadowego wsiom: Wojnowice, Babin i Bystrzyca dworzanina Zdziesława (... quod Zdeslao aulici nostro fideli, filio comitis Zamborae de terra Lublinensi ...) [Zbiór Dokumentów Małopolskich, IV nr 891]
W dokumencie stwierdza się, że wymienione miejscowości pozostawały w większej części opustoszałe, a nadane przez księcia przywileje miały przyczynić się do ich zreformowania. Wśród świadków wymieniony jest kasztelan lubelski Prandota.

Fakt odzyskania ziemi lubelskiej i grodu lubelskiego niczego nie zmienił w sytuacji Lublina. Znika on z kart historii na następne kilkanaście lat.
Pojawia się, choć pośrednio, dopiero ok. roku 1316 za sprawą przywileju handlowo-celnego Władysława Łokietka dla kupców toruńskich.
Dokument wystawiony w Sandomierzu 22 stycznia nie posiada daty rocznej. Na rok 1316 szacują go historycy. [Archiwum Miasta Torunia, kat. I, nr 32, za: M. Magdański, Organizacja kupiectwa i handlu toruńskiego].

Kupcom toruńskim, udającym się do Krakowa względnie do Sandomierza, zapewniał Łokietek co prawda wolny i bezpieczny przejazd przez ziemie swego państwa, ale tylko na drodze z góry określonej. Wyznaczony szlak szedł początkowo na Brześć i Łęczycę, przejście przez Pilicę przewidziano w Inowłodzu lub Sulejowie, stąd zaś dalsza droga prowadziła przez Wąchock i Opatów. Natomiast dalszych odcinków traktu dokument nie podaje, zaznaczając jedynie, że z Opatowa na Ruś kupcy mają się udawać przez Zawichost.
Wprost zaś ostrzega przed chodzeniem na Ruś przez Lublin względnie Sieciechów, gdyż jako powiada za szkody i straty, poniesione na traktach, biegnących przez te miejsca nie bierze żadnej odpowiedzialności. Szlaki te nie zostały oficjalnie zamknięte dla kupców toruńskich, mogli chodzić traktami, jakimi im się żywnie podobało, ale już tylko na swoją własną odpowiedzialność. Łokietek zobowiązał się do zapewnienia bezpieczeństwa i ewentualnego odszkodowania jedynie na wyznaczonym szlaku.

Co mogło skłonić Władysława do nadania poddanym zakonnym przywileju handlowo-celnego? Zmusiła go do obawa przed przeniesieniem się ruchu handlowego na drogi mazowieckie. Chcąc temu za wszelką cenę zapobiec, Łokietek nie miał wyboru i musiał zdecydować na wydanie powyższego przywileju.

Już wkrótce przekonamy się o tym jaką rolę odegrał w historii Lublina ten z pozoru mało ważny fakt.
1317, sierpień 15 – Władysław Łokietek powierza wójtostwo lubelskie Maciejowi z Opatowca [AP Lublin; KDM, t.2, s.237]

Wielu z historyków zauważa, że dokument książęcy ma dość ogólny charakter, że w swej treści odnosi się głównie do uprawnień i uposażenia wójta, że uprawnienia mieszczan wymieniane są niejako "przy okazji". Podkreślany jest długi okres wolnizny czyli zwolnienia z płacenia czynszu przez miasto (20 lat) oraz udział wójta w przychodach z ziemi (zwolnienie z czynszu za co 6. łan) oraz w karach sądowych (co 3. denar). Równocześnie wójt stawał się monopolistą w kwestii przetwórstwa, rybołówstwa, a nawet higieny osobistej mieszkańców, oraz znacznym udziałowcem w kwestii handlu.

Ponieważ brak jest bezpośrednich dokumentów źródłowych jak również przesłanek pośrednich, które wskazywałyby na wcześniejszą lokację, historycy z samego faktu użycia słów "civitas", "cives" i "incolae" wyciągają wniosek, że osada lubelska już miała charakter miejski w momencie wystawiania dokumentu. Tylko jakich określeń miano by użyć w stosunku do miasta i jego mieszkańców gdyby dokument mówił o nich w czasie przyszłym?

Z faktu uposażenia wójta w formie pieniężnej a nie materialnej wyciągany jest wniosek o wcześniejszym rozmierzeniu i rozdysponowaniu gruntów. Z drugiej jednak strony: czy istniał jakiś wygodniejszy sposób rozliczeń niż pieniężny?

Z faktów, że nie wskazano w dokumencie uposażenia kościoła oraz, że zwolniono z opłat czynszowych, ma wynikać, że Lublin przed rokiem 1317 był osadą o charakterze miejskim z rozwiniętym rzemiosłem i handlem. Automatycznie pojawia się jednak pytanie: jeśli było tak dobrze to dlaczego nikt o tym miejscu nie słyszał? Śladu w źródłach o nim przecież brak.

Założenie o wcześniejszej lokacji, najczęściej wymieniany jest w tym kontekście Bolesław Wstydliwy, rodzi szereg innych pytań, choćby:
- Co się stało z owym hipotetycznym pierwszym zasadźcą, że trzeba było znaleźć następnego?
- Dlaczego ta hipotetyczna pierwsza lokacja się nie udała? (ta z 1317 r. zresztą również się nie powiodła).
- Jeśli hipotetyczna osada miała charakter miejski to musiała wykształcić dla swego funkcjonowania jakiś majątek. Dlaczego zatem w 1317 brak jest jakiegokolwiek „bilansu otwarcia”, w którym ten majątek powinien się znaleźć? Nawet tak potrzebna usługa jak mielenie zboża nie była dostępna skoro młyny miały dopiero zostać zbudowane.
- Przywileje mieszczan lubelskich wymienia książę również w czasie przyszłym: "... wszystkim mieszczanom zamieszkującym je, gdziekolwiek dotrą w naszych dzierżawach ze swoim towarem czy to pochodzącym z kupna, czy przeznaczonym na sprzedaż, dajemy i udzielamy pełną wolność od płacenia cła na zawsze, ...".
- A co z zachętą dla kupców, którzy do Lublina mieli przybywać? Co ich miało skłonić by się w Lublinie zatrzymać? Brak jest choćby jednego słowa na temat składu czy jarmarku.

Skoro zatem brak jest jakichkolwiek dowodów na wcześniejsze istnienie Lublina jako miasta, nawet brak jest dowodu na to by uważać osadę lubelską za rozwiniętą, nawet w stopniu podstawowym, a jednocześnie dokument nie jest typowym aktem lokacji miasta, to jaki cel mógł przyświecać Władysławowi Łokietkowi przy podpisywaniu aktu w dniu 15 sierpnia 1317 r.?
Można się zastanawiać zarówno nad tym co Łokietek zawarł w swym akcie jak i czego nie zawarł. Faktem jest, że książę przekazywał na ręce wójta wszystkie sprawy związane z organizacją miasta nie wykładając ze swej strony ani grosza. Z pewnością Maciej z Opatowca należał do ludzi majętnych, a władca był przekonany, iż będzie on w stanie wyasygnować odpowiednie środki na realizację tak kosztownego przedsięwzięcia jakim było założenie miasta.

Można w tym miejscu postawić pytania:
1) Dlaczego Łokietek nadawał przywileje nie otrzymując nic w zamian?
2) Jaki miał interes udzielając zwolnienia ze wszystkich danin aż na 20 lat?
3) Dlaczego książę zdecydował się lokować właśnie Lublin i dlaczego właśnie wtedy?

Moim zdaniem odpowiedzi można spróbować poszukać analizując dokument, który Władysław Łokietek wystawił 30 listopada 1317 r. Wtedy to książę przeniósł na prawo średzkie imiennie wymienione wsie braci Dzierżka i Ostasza z Bejsc oraz awansem osady, które miały dopiero zostać przez nich założone:
"… per Dersconem et Ostasonem … videlicet Beysze, Podolany, duas sortes in Stoianowicze, Kolaczyce, Briscza, Nowaczerkiew, Wroczimirow, Zakrzow, Zatopolce, medium Mleczkow, Gostcza, Meglwi et Jancowice sibi adiacente(m), Dabrowica, Slawino, Motycz, Bochotnyca cum duabus villulis ad ipsam pertinentibus, sicuti Wirchonew et Rudka, Markuszewice cum villulis sibi contiguis, Hroczsco, Leszkowice, Sinice, Czechanice, dimidietas Tharkawice et medietas Kolechowice et si quas inposterum locaverint intra limites seu gades villarum predictarum iure Teutonico Sredensi ipsis in perpetuum indulsimus et concessimus collocandas quibuslibet iuribus …" [Zbiór Dokumentów Małopolskich, IV, nr 895].
Warto zwrócić uwagę na fakt równoczesnego wydania przywilejów dla tak dużej liczby lokalizacji. Operację powtórzono kilkanaście lat później gdy 24 czerwca 1330 Dzierżek i Ostasz uzyskali prawo przeniesienia swoich włości z prawa średzkiego na prawo niemieckie [KDM, t.2, s. 194 (nr 602)].
Oto zestawienie nazw wsi z obu dokumentów wraz z ich identyfikacją.



Już pobieżna analiza pozwala zauważyć, że wymienione miejscowości tworzą kilka grup a kolejność w jakiej je zamieszczono też bynajmniej nie jest przypadkowa. Jako pierwszą wymieniono wieś rodową obu braci i wsie leżące nieopodal oraz dwie należące do klasztoru tynieckiego, które w owym czasie były w ich posiadaniu. Drugą z grup stanowią wsie leżące pomiędzy Przytykiem a Radomiem.
Interesująco wygląda zestawienie wsi leżących po prawej stronie Wisły. Wyraźnie widać, że są one podzielone na dwie części, z których pierwsza to wsie leżące pomiędzy granicą z Rusią a Wisłą (a być może nawet Radomiem), a drugą stanowią wsie leżące wzdłuż wschodniej granicy. Wyraźnie widać, że kolejność ich jest zgodna z przemieszczaniem się z konkretnego punktu w określonym kierunku.
Poniżej przedstawiono położenie wymienionych miejscowości wyróżniając kolorami poszczególne grupy.



W niektórych opracowaniach można znaleźć powyższe listy ułożone w kolejności alfabetycznej co wydaje się to kompletnym brakiem zrozumienia dokumentu Łokietka.

Przy tej okazji warto zatrzymać się na chwilę przy Bochotnicy.
Do tej pory chyba wszyscy zgodnie identyfikowali ją, jako Bochotnicę koło Kazimierza Dln. m. in.:
- St. Kuraś, Słownik historyczno-geograficzny województwa lubelskiego w średniowieczu,
- A. Obara-Pawłowska, Polityka gospodarcza Władysława Łokietka,
- A. Rozwałka, Sieć osadnicza w archidiakonacie lubelskim w średniowieczu.
Ale czy naprawdę chodzi o Bochotnicę koło Kazimierza?
Uważam, że to błędna interpretacja i chodzi o Bochotnicę będącą częścią dzisiejszego Nałęczowa.
Przemawiają za tym co najmniej następujące argumenty:
1. Osady w obu dokumentach wymieniane są w kolejności przemieszczania się od granicy z Rusią z kierunku wschodniego. Bochotnica wymieniona jest przed a nie za Wierzchoniowem.
2. Rzeka, której doliną wiódł trakt, nosiła nazwę Bochotnica jeszcze w XVIII w. Nazwa rzeki pochodziła od nazwy głównej osady, od której rzeka płynęła a nie od jej ujścia.
3. We wspomnianym powyżej Słowniku historyczno-geograficznym St. Kurasia stoi napisane:
BOCHOTNICA (1470-80 Bochotnicza Minor) - w której jest zamek z XIV-XV w.
BOCHOTNICA (1470-80 Bochotnycza Maior) obecnie cz. m. Nałęczów.
Jak widać, wyraźnie zaznaczono, która z Bochotnic miała młodszą, a która starszą metrykę.

Wieś Rudka nie została jednoznacznie zidentyfikowana. Jej położenie przypisywane jest, czysto hipotetyczne i bez żadnego potwierdzenia w żródłach, okolicom Wierzchoniowa. Myślę, że jest jeszcze jedna możliwość.
Ówczesna wieś Rudka może być współczesną wsią Rudki położoną nad Plewką, pomiędzy Janowcem a Przyłękiem. Nie ma na to oczywiście jednoznacznego dowodu ale hipoteza ta ma pewne uzasadnienie. Gdyby była prawdziwa to owa Rudka byłaby brakującym ogniwem dowodu na istnienie szlaku wschód-zachód, z Rusi do Radomia. Radom miał swoje miejsce w średniowiecznej sieci drożnej. Leżał na szlaku z Torunia i Wielkopolski do Sandomierza i dalej na Ruś. Do Radomia docierał też szlak wiodący przez Opoczno z kierunku zachodniego, a więc z Wrocławia.
Może Rudka/Rudki to ślad, którego poszukiwał Karol Potkański, badacz puszczy radomskiej. Nie był on w stanie określić kiedy w XIV w. należy szukać momentu powstania późniejszej drogi ze Śląska na Ruś. [K. Potkański, Puszcza radomska, Pisma pośmiertne, t.1, Kraków 1922]

Podsumowując uważam, że wydanie obu dokumentów, dotyczącego lokacji Lublina i przeniesienia na prawo średzkie wsi Dzierżka i Ostasza, miały wspólny cel: uruchomienie lub raczej reaktywowanie drogi handlowej na Ruś przez ziemię lubelską. Wybór Lublina na kluczowy punkt tego szlaku był oczywisty ponieważ tutaj znajdował się gród, jedyny gród pomiędzy Wisłą a granicą.
Nie wiem od kiedy ale od jakiegoś czasu nie były widoczne w tekście moje ilustracje.
Mam nadzieję, że wprowadzone poprawki pozwolą wyświetlać obrazki we wszystkich przeglądarkach.
Gdyby w dalszym ciągu były problemy to proszę dać znać.
W ciągu następnych dwudziestu kilku lat w historii Lublina nic szczególnego nie zaszło. Przynajmniej milczą na ten temat źródła.
Z kronikarskiego obowiązku wypada tylko wymienić osoby, które z racji pełnionego urzędu były związane w tym czasie z grodem Lublin i Lublinem - osadą na prawach miasta.

1320, październik 2 – przywilej króla Władysława Łokietka, w którym wymieniony jest kasztelan lubelski Sąd (Sandone Lublinensi) [KDM, t.1, nr 163]. Wymieniany jest również jako kasztelan w dokumencie z 6 lutego 1325 r. [KDM, t.2, nr 588,]. Można zatem przyjąć, że w latach tych sprawował swój urząd nieprzerwanie.

1326-27 – w wykazach świętopietrza wymieniany jest kapelan grodowy Wincenty, prebendarz kościoła (kaplicy?) Św. Trójcy w Lublinie, jednocześnie pleban kościoła w Kazimierzu [za Chachaj J., Bliżej schizmatyków niż Krakowa ... Archidiakonat lubelski w XV i XVI w., Lublin 2012]

1326-27 – wymieniany jest archidiakon lubelski Filip, prawdopodobnie będący plebanem kościoła Św. Michała Archanioła [za Chachaj J., Bliżej schizmatyków ...]

1326-51 – wymieniany jest wice-pleban (wikariusz wieczysty) kościoła Św. Michała Archanioła Bartosz [za Chachaj J., Bliżej schizmatyków ...]

1330, czerwiec 24 – wymieniani już wcześniej Dzierżek i Ostasz uzyskują prawo przeniesienia swoich włości z prawa średzkiego na prawo niemieckie [KDM, t.2, nr 602]. Dzierżek był kanonikiem kolegiaty św. Floriana w Krakowie, Ostasz od 1326 r. pełnił funkcję podstolego krakowskiego.

1331 – wymieniany jest Rudolf z Wiślicy, pleban kościoła św. Michała Archanioła w Lublinie [za Chachaj J., Bliżej schizmatyków ...]

1333, luty 5 – wymieniany jest kasztelan lubelski Pełka [KDM, t.1, nr 190]

1333, marzec 2 – śmierć króla Władysława Łokietka

1333 – w dokumentach wystawionych przez króla Kazimierza wymieniany jest kasztelan lubelski Jan: w dokumencie z 30 czerwca [KDM, t.3, nr 636] i w dokumencie z 9 września [KKrak, t.1, nr 21]

1333-37 – wymieniany jest archidiakon lubelski Bertold z Kamienia [za Chachaj J., Bliżej schizmatyków ...]

1340/41, zima – najazd Tatarów na ziemię lubelską. Tatarzy docierają aż do Wisły gdzie zostają pokonani przez króla Kazimierza.
61 - 78 of 78 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.
Top