SkyscraperCity banner

1 - 20 of 216 Posts

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Jesienią 2013 roku zadzwonił do mnie kolega-obieżyświat, który montował grupę na wyjazd do Macedonii i Albanii. Jako ciekawy świata osobnik, zapisałem się bez zwłoki. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak głęboko Bałkany utkwią mi w sercu. Ten region, ze swoją różnorodnością kulturową, burzliwą historią i wspaniałymi krajobrazami, niezadeptany przez turystów, trafił w mój gust idealnie i jest jednym z najlepszych miejsc, jakie do tej pory odwiedziłem (nie było tego jednak tak dużo).

Poniżej garść zdjęć i opowieści z dwóch podróży, które udało mi się odbyć po zachodniej części Bałkanów. Czyli głównie po krajach byłej Jugosławii. Nie z każdego odwiedzonego zakątka mam zdjęcia. Winne są szybko zachodzące jesienią słońce i – nazwijmy to - ogólny styl podróżowania. Nie wszędzie zabierałem aparat, czasem lepiej było po prostu usiąść w knajpie i wypić piwo, a po czymś takim nie było już czasu na fotografowanie. Ale w zamian za zdjęcia oferuję historie i opisy.

Oto, czego można się spodziewać:

Macedonia


Durres, Albania


Tirana, Albania


Ochryda, Macedonia


Bośnia i Hercegowina
 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #3 · (Edited)
Jest więc końcówka listopada 2013 roku i w ośmiu chłopa czekamy na lotnisku w Poznaniu na samolot Wizzaira do Sztokholmu. Stamtąd ten sam samolot ma lecieć do Skopje. W Szwecji mamy pół godziny, żeby opuścić pokład, ustawić się grzecznie w kolejce do kontroli osobistej i wejść z powrotem do samolotu. Wszystko dzieje się więc ekspresem.

Po południu lądujemy na lotnisku Aleksandra Wielkiego w Skopje. O tego Aleksandra Macedończycy toczą z Grekami zażarty spór. O nazwę kraju zresztą też. Ale o tym może później. Na razie szukamy wypożyczalni samochodów, która miałaby na stanie busika. Znajdujemy takową – lokalną, nie żadną sieciówkę, z bezproblemowym pracownikiem. Bierzemy Renault Traffic i ruszamy do centrum, w stronę hostelu. W pobliskim spożywczaku robimy zakupy, posilamy się i ruszamy na miasto.

Z tego wyjścia nie mam niestety zdjęć, ponieważ skupiliśmy się na zgłębieniu oferty gastronomicznej (pierwsze cevapcici w moim życiu) starej części Skopje. To tak zwany stary bazar, pozostawiony w spadku przez Turków. Miejsce jest fantastyczne, zabudowane parterowymi albo piętrowymi domami wzdłuż krętych i stromych uliczek. Do tego meczety, pałace, karawanseraje, pewnie gdzieś budynki muzułmańskich szkół religijnych. Dziś jest tu pełno knajp, sklepów – ogólnie turystyczne zagłębie, ale nie takie znowu nachalne.

1. Po aktywnej nocy rano miłe powitanie. Pani z hostelu przynosi na śniadanie jajka, domowej roboty pyszne konfitury, pieczywo, płatki. Można ucztować.




2.




3. Tak wygląda nasz hostel.




4. Miejsce do posiedzeń na świeżym powietrzu – pod koniec listopada już trochę na to za zimno.




5. I w środku

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #4 · (Edited)
6. Ruszam rozejrzeć się po okolicy. Stąd dosłownie parę zdjęć, i to nie za bardzo wybitnych. Nie jest to ścisłe centrum miasta, raczej obszar na jego styku. Zdjęć koszmarnych, postmodernistycznych państwowych gmachów w okolicach głównego placu, na którym stoi pomnik Aleksandra Macedońskiego (oficjalnie Jeździec na koniu), brak. Może i lepiej. Ogółem miasto w latach 60. nawiedziło duże trzęsienie ziemi, które zniszczyło kawał miasta. Dziś Skopje jest więc zabudowane modernistyczną zabudową i poprzecinane szeroki alejami. Nie licząc tego tureckiego bazaru oczywiście.




7.




8.




9. W tym sklepie robiliśmy zakupy.




10.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #7 · (Edited)
21. Powoli reszcie grupy udaje się ogarnąć i pakujemy się do busa. Plan na dziś – dotrzeć nad Adriatyk, do Durresu w Albanii. Czeka nas przeprawienie się przez fantastyczne krajobrazowo góry i duża zmiana klimatu – z temperatur w okolicach od 0 do 5 stopni na 20 stopni nad morzem.




22. Ruszamy przez miasto.




23. Pozazdrościli Brytolom autobusów. I Amerykanom w kwestii usytuowania świateł (w poziomie, widać w prawym górnym narożniku zdjęcia)




24. Ja na przednim fotelu pasażera wszystko dokładnie dokumentuję.




No i za dokładnie właśnie. W którymś momencie na tej szerokiej drodze wyprzedza nas kolumna jakichś rządowych samochodów z eskortą na sygnale. Trochę bezmyślnie cykam zdjęcie i nie uchodzi nam to płazem. Dwa skrzyżowania dalej zatrzymuje nas radiowóz. Ku mojemu zaskoczeniu jeden z policjantów dobrze mówi po angielsku. Karze oczywiście skasować zdjęcie. Kasuję, ale i tak spisują nas do swoich kajetów, legitymują, itp.

Stoimy tak sobie z panami policjantami na chodniku przy drodze dobrych kilkanaście minut i wydaje się, że niedługo będziemy mogli pojechać dalej. Ale niestety zdarza się wypadek losowy. Pech chce, że stoimy przy wyjeździe z parkingu. I z tego parkingu ktoś właśnie wyjeżdża. Przerysowuje nasze piękne Renault, a że stoi z nami jeszcze policja, nie pozostaje mu nic innego, jak wysiąść z samochodu i się z nami dogadać. Załatwiamy papierologię, co trwa koszmarnie długo, w końcu, po jakichś 2-3 godzinach przymusowego postoju wyruszamy dalej do Durresu.

25. W końcu na trasie.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #8 · (Edited)
Tak mniej więcej wygląda trasa, jaką mamy do pokonania:




Pewien jestem co do odcinka do Debaru, czyli miasta na granicy macedońsko-albańskiej. Później, po stronie Albanii, do pokonania mieliśmy poważny łańcuch górski, dużo krętych dróg podrzędnej kategorii - być może nie jechaliśmy wcale tymi zaznaczonymi przez Google. Ale mniej więcej wyglądało to właśnie tak.

26. Według polskiej wikipedii chrześcijaństwo wyznaje 60 proc. mieszkańców Macedonii. Jeden procent to bezwyznaniowcy, a pozostała reszta - muzułmanie. I to w przestrzeni widać. Meczetów po drodze mijamy sporo. W większości są to nowe, kiczowate budowle.




27. Panowie wykładają kostką, żeby wygodnie się szło. Teren w sumie na świątynię taki średni.




28.




29. Bramki na autostradzie imienia Matki Teresy z Kalkuty. Święta ta urodziła się w Skopje, jest tam nawet jakieś muzeum jej poświęcone. My tam nie zawitaliśmy.




30. Zjeżdżamy z autostrady i lecimy już drogami niższej kategorii. I od razu pojawiają się takie wdzięczne widoki. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drogach, to Macedończycy mają pełen luz. Pewnie też dlatego w statystykach wypadków i zgonów w ich wyniku są w czołówce w Europie.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #9 · (Edited)
31.




32.




33. Tak niestety wygląda większość miejsc odpoczynku przy bałkańskich szosach. Bardzo fajnie, że jest taka zatoczka, żeby się zatrzymać, popatrzeć na przepiękne widoki, coś zjeść, napić się. Ale każda jedna jest totalnie zasyfiona wszelkiego rodzaju śmieciami, butelkami, plastikami. Mało który mieszkaniec tego regionu przejmuje się czymś takim jak dbanie o środowisko.




34. To też częsty widok na Bałkanach. Region górzysty, to i wszelkiej maści kopalni i kamieniołomów pod dostatkiem.




35.

 

·
Registered
Joined
·
4,393 Posts
Warto dodać, ze głównym architektem "nowego Skopja" był Polak, Adolf Ciborowski. Człowiek, który zdobywając doświadczenie przy odbudowie Warszawy, właściwie nie miał konkurencji podczas wyboru prowadzącego rekonstrukcje miasta. Co prawda, kształt nowego miasta do dziś budzi kontrowersje, jednak zostało zaprojektowane tak, aby podczas kolejnego trzęsienia ziemi odniosło minimalne szkody. Wkład Ciborowskiego w odbudowę uczczono nadając jednej z ulic stolicy jego imię. Ale w transkrypcji macedońskiej, bez "w" :)
 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #13 · (Edited)
@piotr71
Dziękuję za uzupełnienie, chyba o tym nie wiedziałem. Albo wiedziałem, ale zapomniałem. W każdym razie bardzo ciekawa i fajna dla nas, Polaków, sprawa. Wdzięczny będę za każde tego typu wzbogacenie relacji!

@este
Taaaa, jakiś inspekt sobie ktoś urządził pod blokiem :].

@sponsor
Śledziłem Twoją fotorelację dość dokładnie, pamiętam to Twoje cevapi. No cóż, nic straconego, na pewno jeszcze będziesz miał okazję skosztować takiego w chlebie/z chlebem. A faktem jest, że pieczywo mają wyborne. Akurat to cevapcici, które wrzuciłem w teaserze, było takie sobie, ale inne - z Tuzli w Bośni albo z Debaru w Macedonii - zostaną w mej pamięci na zawsze. Umieją to skubańce robić.

Co się zaś tyczy pory roku - zgadzam się. Za pierwszym razem pojechałem jesienią, bo tak się po prostu złożyło. I bardzo dobrze to wspominam. Mimo że południowi Słowianie są bardziej "śródziemnomorscy" od nas, to jednak tkwi w nich ten pewien charakterystyczny dla nas wszystkich słowiański smutek. I to pięknie jesienią wychodzi. Taka melancholia, ciepło w napalonym piecu, kieliszek rakiji w ręku. Jak siedzieliśmy w tym hostelu w Skopje, to piliśmy wódkę do muzyki Kayah i Bregovicza. Fantastyczne doznanie. Drugi raz już świadomie wybrałem się jesienią, żeby znów doznać podobnych klimatów.

Z furą też się w pełni zgadzam - pełna wolność, pełen luz i brak spiny o godziny odjeżdżających busów/pociągów. Za drugim razem to już w ogóle pojechaliśmy swoją furą, więc nie było strachu, że się wypożyczone porysuje. Mieliśmy ze sobą butlę gazową i garnek, robiliśmy sobie gulasze i kawy po turecku na trasie. Polecam.

36. Im dalej od Skopje, tym wyższe góry. Nie mam tego na zdjęciach, ale w tych coraz wyższych górach widać było coraz więcej wiosek z wielkimi masztami z flagami Albanii. Mimo że to była jeszcze Macedonia. Wyglądało to trochę tak, jakby Albańczycy mieli tam po prostu swoje enklawy, niewrażliwi na jakiekolwiek decyzje rządzących ze Skopje. Po prostu sobie żyli na swoim.



37. Mała przerwa na rozprostowanie nóg. Śniegu coraz więcej.




38.




39.




40. Robi się coraz ciemniej, więc fotki już takie niedomagające. Tutaj jezioro Mavrovo. Jakieś 1200 m n.p.m. Jest tam park narodowy, ośrodek narciarski. Dużo turystów się zjeżdża.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #15 · (Edited)
46. Spokojny wypas.




47. Ostatnie dwie fotki z terenu Macedonii.




48.




Zrobione na postoju, z ręki, na długim czasie. W rzeczywistości było ciemniej. Dalej schowałem aparat, bo już się do niczego nie przydał. Ale podróż trwała w najlepsze. Po zmroku dojechaliśmy do Debaru, ostatniego macedońskiego miasta przy granicy z Albanią. Dało się już odczuć nieco inny klimat. Trochę jakby mniej pewnie się człowiek czuł, trochę niby twarze już inne. Niemniej zjedliśmy tam wyborne cevapcici z sałatką szopską i udaliśmy się na granicę.

I Macedonia, i Albania, mają podpisane z UE odpowiednie umowy i przez całą podróż bez problemu legitymowaliśmy się dowodami osobistymi. Nikt nigdy nie prosił nas o paszport. Na granicy rutynowa kontrola, nawet chyba nie wysiadaliśmy z samochodu (zupełnie inaczej było w drodze powrotnej z Albanii do Macedonii).

Przebicie się przez albańską część Gór Dynarskich nad morze, ze względu na totalną już ciemność, nie było najprzyjemniejszą częścią podróży. Raczej było sporo emocji. Raz, że trochę pobłądziliśmy, a dwa, że było ciemno, drogi były kręte, strome, pełno serpentyn, a momentami robiła się szklanka. Zjeżdżaliśmy zakosami 30 na godzinę, bardzo powoli i spokojnie, zwłaszcza że Albańczycy chyba za bardzo nie instalują przy skarpach barier, które uchroniłyby samochód od zsunięcia się w przepaść.

Przy okazji połamaliśmy zderzak, bo wjechaliśmy w kamień, który osunął się ze zbocza na puszczoną wykopem drogę. Ostatecznie jednak w jednym kawałku doturlaliśmy się do Durresu, ważnego albańskiego portu i kurortu turystycznego.

49. A ten wita nas deszczem. I dużo wyższą temperaturą. Klimat typowo śródziemnomorski. Przyjemny zapach powietrza, palemki, fikuśne krzewy. Gdzieniegdzie nawet przyzwoite płyty na chodnikach.




50.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #17 ·
51. Hotel mamy w typowo kurortowej, turystycznej części Durresu. Zabudowa właściwie nie różni się od "riwier" w innych śródziemnomorskich krajach.




52. W środku też standard.




53. Tego dnia niewiele już zrobiliśmy. Budzę się rano i idę obfotografować okolicę. Trudno o niej powiedzieć, że jest wzorem planowania. Hotel stoi przy drodze lokalnej, bezpośrednio za którą poprowadzona jest jakaś szosa/wylotówka. Szosa od drogi lokalnej oddzielona jest ekranem akustycznym. Zajęło nam sporo czasu, żeby znaleźć jakiś zjazd z tej szosy na drogę lokalną. Do tego wszystkiego po drugiej stronie szosy poprowadzone są tory kolejowe. A wszystko w sąsiedztwie dość gęstej zabudowy.




54. Ten budynek po prawej z czerwonym napisem to nasz hotel.




55.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #19 ·
61. Jeszcze rzut oka na zmoczoną wczorajszym deszczem plażę.




62.




63. I jedziemy do centrum miasta. Wikipedia podaje, że Durres to drugie największe miasto w kraju i pierwszy port. Tak więc obszar zabudowany jest dość rozległy. W mieście jest też amfiteatr rzymski z II wieku, największy na Bałkanach. Jedziemy go oczywiście zobaczyć, pełnie nadziei na wspaniałe widoki. Ale nie uprzedzajmy faktów. Na razie jedziemy jedną z jakichś główniejszych ulic.




64. Ta to chyba raczej jakaś poboczna. Ogółem działalność transportowa ma się dobrze.




65. Widać, że miasto portowe.

 

·
Registered
Joined
·
377 Posts
Discussion Starter · #20 ·
66. W Albanii króluje mercedes w każdej odmianie. Ten naród tę markę po prostu kocha. Najpopularniejsze są oczywiście W124, ale jest też sporo 190 i potem idzie cała reszta, nowsza i starsza.



67. Kto nie ma na furę, wozi się skromniej.




68. Tutaj nie mam pojęcia, co się stało. Może po prostu albańskie gospodarowanie i wszystko jest w porządku.




69. Żebraków nie brakuje.




70. Mikołaj był wtedy za pasem.

 
1 - 20 of 216 Posts
Top