SkyscraperCity banner

1 - 20 of 47 Posts

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #1
Cześć Skyscraperowcy!!
Meloduje powrót z wyprawy. Objecuje przekazać sprawozdanie jak najszybciej :)
Na teraz powiem tylko tyle: Madagaskar to totalny odjazd :nuts:
 

·
Registered
Joined
·
650 Posts
Jak byłem dzieckiem czytałem książkę o Madagaskarze, więc tę relację traktuję jak spełnienie ówczesnych marzeń. Zapowiedź prawdziwej egzotyki.
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #6
yyyy..... kkhhhhhh... :lol:

Dzisiaj zawał w robocie, wiec na zdjecia nie bede mial czasu. Jezeli do jutra pasozyty malarii nie przejmą kontroli nad moim życiem spróbuje zacząć wrzucać zdjęcia.
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #11
A ja myslałem, że ten wątek to na Prima Aprillis:D Cieszę się jednak, że to nie żart:eek:kay:
to nie jest żart, ale należy pamiętać, że niczego na Madagaskarze nie należy traktować poważanie i dosłownie. Np. 2 dni trekingu przez park narodowy Ramanafana. Jungla. Pijawki. Przewodnik wskazuje zagiętym palcem (tak trzeba) węża, nie duży, mówi: patrz wąż, ja: niegroźny?, on: nie, mozesz złapać, próbuję, wąż straszy otwartą paszczą - wycofuję się i pytam: na pewno nie groźny?, on: nie, nie, więc łąpie za ogon, wąż nie ucieka i znowu do mnie, ja: chce się bronić, pewnie ma zęby? on: oczywiscie! i pokazuje mi 2 cm szramę ręce...
juz rejestruje konto na fmix'ie
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #12
W drodze na Madagaskar mamy 5 godzin Mauritiusie. Szybka odprawa i jedziemy w pobliże lotniska rozprostowac nogi. Mauritius jest bajkowy, jako dowód przedstawiam 2 zdjęcia.
1.

2.

Osoby, którym to nie wystarcza proszone są o zakup biletów lotnicznych ;)
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #13 (Edited)
Madagaskar. Lotnisko.
tego typu obiektów nie lza fotografować, więc gdyby ktoś pytał, to mnie nie znacie, ok?

W drodze z lotniska. To się nazywa transport z głową, ew. łebskie rozwiązania transportowe.

Zebu cart. W swoim czasie mokro i boleśnie przekonamy się jak trudno sterowalny jest taki pojazd. Dzisiaj, szczerze, nie mogę wyjść z podziwu, jak powożący dał radę lawirować miedzy samochodami zawiadując krowami, które idą gdzie chcą, a jedyne co można zrobić to lać je batem i pokrzykiwać (moim zdaniem czynność bez związku z kierunkiem ruchu).

Tana nocą. 2 mln ludzi, brak oświetlenia ulicznego, wijące się po pagórkach uliczki, ma których współistnieją ludzie, citroeny 2cv, stragany z żarciem grzanym na węglu drzewnym i psy. Klasyczne flipery i brutalne disko...
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #14
Ulice zalane słońcem to zupełnie inny świat. Piekarnia Tana.

Zanim wyruszymy do Fiany rzut okiem na wzgórze królewskie z pałacem królewskim.

i okoliczne zabudowania
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #15 (Edited)
Po drodze do Fiany.
Miłe pustkowia z lub bez tarasów ryżowych

Most typu "wyginam śmiało ciało"

Popas w miejscowości, gdzie z niewiadomych ;) przyczyn zatrzymują sie wszystkie taksi brousses. Przyjmujemy kurczaka z ryżem. To nas zaprowadzi na skraj antyczikenowego rokoszu.

Delikatne 9 godzin i... Fiana. Po przyjeździe dowiadujemy się o cotygodniowym happy friday. Decyzja zapada jedyna słuszna. Idziemy po hapi frajdej. Główna ulica (nieoświetlona) po dwukrotnym przejsciu wzdłuż i wszerz nie objawia nam hapi frajdeja, co skłania nas do poszukania pomocy u taksówkarzy. Pytania o event nie spotykają się ze zrozumieniem, pytania o lokalizacje centrum miasta również (stoimy na głównym placu). Ostatecznie trafiamy do lokalu okupowanego przez francuską diasporę tego miasta (w liczbie 5 osób). Hapi frajdej zamienia się w Happy Friday pełną gębą. Spotykamy nawet lokalnego guru muzyki: Jeana Emiliena. Jest wiele radości, rumu i muzyki. Flippery i brutalne disko :)

Rano sprawdzamy, czy pociąg, który niejedzie na pewno nie jedzie i wracamy do domu naszych gospodarzy.

Domek na przedmiesciach. Ogródek, bananowiec, kury, bieżąca woda, prąd i życie. Alex i Undza sa dla nas przegościnni za co jeszcze raz im dziekujemy!

 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #16 (Edited)
W drodze do Ranomafany klimat zmienia sie w tropikalny - mokry.
Umiarkowane formy roślinności zastępuje eksplodująca zieleń.

Wieczorem dogadujemy miejscowego przewodnika, rano zakupujemy prowiant i ruszamy na w junglę na 2 dni.

Ze względu ja znaczny wysiłek fizyczny potrzebujemy też mięso. Warunki dla tego rodzaju surowca aprowizacji są rzekomo kiepskie, ale dowiadujemy się, że mięso jest ubijane o świcie i sprzedawane do "pustych haków", więc nie można kupić starego. Tyle teorii. Do wieczora w tym klimacie mięso zaczyna się psuć i w gulaszu wyczuwam smak rozkładu. Cóż układ trawienny czekają ciężkie czasy...

Wszystko co potrzebujemy musimy mieć ze sobą. Martwi nas kwestia wody, ale szybko okazuje się, że obszar jest górzysty, dziki i wodonośny, co powinno nam zapewnić w miarę dogodne warunki zaopatrywania się w h2o w lesie. Faktycznie tak jest, i całe szczęście, bo na samym podejsciu (ok 50min) pod brame parku wypijamy 3 l wody, więc zapewnienie sobie odpowiedzniego zapasu byłoby niemożliwe. Po drodze spotykamy dreptaczów z Francji. Dla nich picie ze źródła było nie do przyjęcia. Targaja ze sobą i zapas wody i filtr z pompką do jej uzdatniania. W tych warunkach (wilgotność, temperatura) każdy kilogram waży tonę, ale cóż to oni mają rację, bo to chyba nie jest najlepszy pomysł, żeby pić ze strumyka w tropikalnym lesie hehehehe :nuts:
Na targu spotka nas wielka szansa. Tylko jakoś nie mogę sobie przypomnieć czy ogóla zgoda dotyczy sensu grania, czy czegoś wręcz przeciwnego. Ostatecznie plecak na plecach odsuwa ode mnie te rozterki i idziemy.


Beton ma wiele zastosowań. Na madagaskarze to jedno z najlepszych.

Pod kościołem (jest niedziela) dziewczynki symulują przyszłą politykę agrarną Madagaskaru. Mada jest matryjarchalny.
 

·
Registered
Joined
·
1,321 Posts
Discussion Starter #17 (Edited)
Na górze róze na dole fiołki. znaczy na górze małpiatki, na dole naczelne...


porządku pilnuje onz. Wiecie. Rózne kolory, doskonałe dostosowanie do sytuacji...

Niskie pietro lasu jest ciemne, zagmatwane, tak majestatycznie ciche i jakby zapomniane przez czas do tego stopnia, że trudno sobie wyobrazić, że gdzieś tam jest jakakolwiek infrastruktura.

Zielone piekło daje wiele możliwości znalezienia pożywienia. Także pożywienia OSTATNIEJ szansy.

Tak zdesperowani nie jesteśmy, wolimy słodkie kulki o smaku granatu i czereśni (chyba gujava).

Wodopój

Korzystamy z darów lasu, las korzysta z nas. Jesteśmy gryzieni przez komary i wysysani przez pijawki. Ich działalność jest wyjątkowo nieestetyczna. Wystarczy na chwilę się zatrzymać kiedy wokół nóg pojawia się kilka wędrujących do żerowiska. Nie można od nich uciec.
 

·
Banned
Joined
·
13,404 Posts
pamiętam twój poprzedni świetny temat zdjęciowy z myślą przewodnią "de la muerte" :D

Czekam na więcej i zazdroszczę! :cheers:

Napisz jak z bezpieczeństwem gdy biały (wiadomo, z bogatego Zachodu jak to w stereotypach, więc musi coś mieć) chodzi po ciemnych, nieoświetlonych ulicach w kraju III świata, były problemy, zaczepki ?
 

·
Registered
Joined
·
4,011 Posts
Nie, nie, nie! To musiało być tak; dwa miesiące na malarone + antybiole, przed, w trakcie i po, bo tutejszy szczep najgorszy na świecie, ani szklaneczki na wyprawie, denga, polio, żerowiska wygłodniałych insektów....., prawda?:D;)
 
1 - 20 of 47 Posts
Top