SkyscraperCity banner

1 - 20 of 98 Posts

·
Registered
Joined
·
2,120 Posts
Discussion Starter · #1 · (Edited)
Bonjour i merci – tyle umiałam powiedzieć po francusku wybierając się do Francji. Za co dostałam ochrzan od pierwszego Francuza, z którym nawiązałam kontakt ;) pana z okienka informacji w metrze.

- Dzień dobry, czy mówi pan po angielsku?
- Nie.
- Yyy nie?
- Nie.
- …
- A gdzie jesteś?
- Yyy…?
- No gdzie jesteśmy teraz?
- …?
- We Francji! A we Francji mówi się po francusku.
- (wzrok błagający o wybaczenie)

Nie dałam jednak za wygraną i próbowałam się dowiedzieć jak dojechać do interesującego mnie celu źle wymawiając nazwę stacji ;) Pan mi nie odpuścił i nic nie chciał powiedzieć dopóki nie nauczyłam się poprawnej wymowy „Anvers” i „Nation” (stacja na której chciałam wysiąść i kierunek) :D kiedy już mu się udało mnie wyedukować szczerze się uśmiał ze swojego żartu ;) mnie nie było jakoś strasznie do śmiechu bo czas mnie bardzo gonił – mieliśmy zarezerwowany stolik w restauracji, a jeszcze nawet nie dotarliśmy z bagażami do naszego hotelu.

Nie miałam wielkich oczekiwań w stosunku do Paryża, słyszałam o syndromie paryskim, nasłuchałam się i naczytałam o tym, że miasto jest brudne, śmierdzące, a Franzuci nieuprzejmi i nadąsani. Nie miałam romantycznych wyobrażeń w stylu „och ach, miasto miłości, francuski film i bagietki”. Okazało się, że… rzeczywistość bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła!
Francuzi okazali się niezwykle mili i uprzejmi, przepraszają, jeśli choć lekko potrącą cię na ulicy, przepraszają, jeśli chcą cię wyminąć. Niby naturalne, a jednak nie u nas. Nikt też nigdzie nie pędzi. Chyba, że uprawia jogging. Miasto nie sprawiło na mnie wrażenia ani wyjątkowo brudnego, ani śmierdzącego. Być może inaczej jest w sezonie.

Architektura i detale zachwycają niemal na każdym kroku. Przynajmniej mnie. Niestety nie udało mi się tego dobrze oddać na zdjęciach… Przyjechaliśmy 8 stycznia wieczorem, wyjechaliśmy 11 wczesnym popołudniem. Niemal przez cały czas – prócz ostatniego dnia – było pochmurno, ciemno i wilgotno. Dlatego wiele zdjęć w tym wątku nie będzie idealnie ostra. Cały czas miałam ustawione dość wysokie ISO, co wpływa na pogorszenie jakości zdjęć. Wzięłam ze sobą statyw, ale nie na wiele się zdał, bo przez cały nasz pobyt wiał silny wiatr.

1. Na lotnisku Beauvais przywitało nas słońce i efektowne chmury. Gdzieś za oknem autokaru jadącego do Paryża (czas podróży ok. 1 godz. 15 min, koszt: 17 euro w jedną stronę) mignęło mi stadko gęsi w przydomowym ogródku :D pola i łąki były soczyście zielone. Wsiedliśmy do samolotu zimą, wysiedliśmy wczesną wiosną! Kiedy dotarliśmy do miasta już zaczęło się ściemniać, a kiedy ze stacji autobusowej doszliśmy do Łuku Triumfalnego, było już zupełnie ciemno (zdjęcie z ręki z wysokim ISO, nie było czasu na rozstawianie statywu):



2. W biegu jednak udało mi się zmienić obiektyw. Założenie było takie, że dojdziemy na piechotę do hotelu, żeby pooglądać miasto. Niestety bardzo się zgubiliśmy i w końcu zmuszeni byliśmy skorzystać z metra, gdzie spotkałam uprzejmego pana z dialogu opisanego na początku tego posta ;)



3. Po zainstalowaniu się w hotelu od razu pobiegliśmy do restauracji gdzie czekał na nas stolik. Stvoreque, nasz forumowy człowiek we Francji i paryski ekspert polecił mi stronę http://www.lafourchette.com gdzie można dokonać rezerwacji i dostać nawet 50% zniżki (dzięki! :D) Strona ma też angielską wersję: http://www.thefork.com

Francuski deser - Tarta Tatin (wymowawia się oczywiście inaczej niż się pisze ;) )



4. I Le Mi-Cuit au Chocolat:



Później byliśmy już bardzo zmęczeni i po krótkim spacerze bez zdjęć udaliśmy się spać.
 

·
stvoreque
Joined
·
9,273 Posts
Mocne wejście Lumina!!!
Zapowiada sie super relacja!

Co do opowiastek na temat brudnego Paryza to juz wielokrotnie mówiłem, ze są miejsca mniej lub bardziej syfiaste i miejsca bardzo czyste. Wszystko zależy od tego w jakiej dzielnicy sie znajdujemy. Ogólnie Paryż wcale nie jest miastem brudnym czy też śmierdzącym a osoby, które tworzą te "mity" to osoby po prostu pełne zazdrości o to, że Francuzi mają tak cudowną stolicę!

Widzę rownież, ze zauważyłaś, ze Francuzi są uprzejmi i to prawda! Ostatni mój pobyt w Polsce udowodnił, że pod względem uprzejmości i kultury osobistej daleko Polakom do Francuzow. Wystarczyło pierwsze lepsze wyjście na zakupy w miejscowości, gdzie mieszkają moi rodzice!

No to będę tutaj zaglądać cały czas. I mam nadzieje, że smakowało Wam jedzenie w restauracji ( to było Café Dumas w XVII arr.?).
 

·
Registered
Joined
·
2,202 Posts
Z mojego dłuższego pobytu we Francji pozostały wspomnienia zarówno innej, po prostu wiekszej uprzejmości tamtejszych obywateli w stosunku do innych obywateli, ale i podawania mi ciastka ręką (mais j'ai le mains propre:)). Po dłuższym pobycie oczywiście ta uprzejmość np. w miejscu pracy była miła ale okazała się dosyć powierzchowna, ludzie w sumie tacy sami ja u nas, też bywają złośliwi, fałszywi, ale oczywiście bardziej uprzejmi... Nie wiem, czy nasza gburowatość, nie jest lepsza:).
 

·
Registered
Joined
·
3,149 Posts
I
francuzi okazali się niezwykle mili i uprzejmi, przepraszają, jeśli choć lekko potrącą cię na ulicy, przepraszają, jeśli chcą cię wyminąć. Niby naturalne, a jednak nie u nas.
Czy aby na pewno? Byłaś tam jedynie 3 dni, to trochę mało żeby wyrobić opinie.

Ja we Francji, choć nie w Paryżu a na południu, mieszkałem przez pół roku i moje wrażenie jest zupełnie inne; tak nie sympatycznych, nie pomocnych ludzi którzy jedyne czego chcą to pieniędzy ale dać juz coś w zamian, czy wytlumaczyc coś obcokrajowcowi który nie zna lokalnych zwyczajów czy prawa to oczywiście nie nie spotkałem nigdzie. Co ważne, mówię dość dobrze po francusku, w przypadku osób które tym językiem nie władaja sytuacja wyglądała jeszcze gorzej.

Nie bardzo mam teraz czas pisać więcej, ale jako przykład niech dam moja sasiadke. Kiedyś w miejscu w którym mieszkałem potrzebowałem pójść na recepcję, mówię jednak mojej sasiadce ze trochę niechętnie to robie bo kobiety na recepcji sa dość nie sympatyczne. Ona na to odpowiedziała ze owszem, ale one nie mogą być sympatyczne bo jeszcze coś byś od nich chciał. To bardzo według mnie oddaje ducha tego kraju i tych ludzi.

Wróciłem ostatnio do Polski i tutaj nagle nikt nie robi mi problemów tam gdzie ich nie ma, wszystko można załatwić przez telefon a ludzie się uśmiechają.

Zależy myślę jakich ludzi spotykasz, jednak z grupy ponad 200 obcokrajowców których tam poznałem chyba nikt nie ma dobrego zdania o francuzach.
 

·
hipp-E
Joined
·
11,116 Posts
Mam nadzieję, że ten wątek nie przerodzi się już na wstępie w Polska vs Francja ;)
We Francji bywałem dość często, zdarzało mi się spędzać w tym kraju całe miesiące i w ostateczności powiedziałbym, że jakichś ekstremalnych różnic między Francją, a innymi krajami europejskimi nie zauważyłem. Paryżanie bywają nieuprzejmi, zwłaszcza gdy prowadzą samochód, ale to nie jest reguła. Co mi się zawsze rzucało w oczy, to bardzo wysoki poziom serwisu w restauracjach, ci ludzie uczynili z tradycji kulinarnych prawdziwą sztukę. Młodzi nie mają problemu z mówieniem po angielsku, starsi się czasem nadąsają. Zdarza im się sprowadzać turystę do pionu (gdy go regularnie widują i przestają na niego patrzeć jak na turystę), żartem: kiedy wreszcie nauczysz się dobrze mówić po francusku. Tak czasem słyszałem u fryzjera, czy w aptece i tego bardzo nie lubiłem. W Holandii coś takiego byłoby nie do pomyślenia, ludzie usłyszą obcy akcent, zawahasz się chwilę szukając słowa, a sami zaczynają po angielsku, chcąc ci pomóc. Bardzo nieuprzejmych ludzi we Francji zdarzyło mi się spotkać raptem kilka razy. Osobiście drażni mnie trochę we Francuzach ich małomiasteczkowa mentalność, ludzi szybko można zbulwersować, czasem wystarczy roześmianie się na głos w metrze. Na prowincji miałem podobne wrażenie jak w Polsce, że człowiek cały czas jest obserwowany, a jak mówi obcym językiem to już w ogóle sensacja.
Wróciłem ostatnio do Polski i tutaj nagle nikt nie robi mi problemów tam gdzie ich nie ma, wszystko można załatwić przez telefon a ludzie się uśmiechają.
To ja chyba w innej Polsce bywam :D Scenka rodzajowa: przylatuję z Amsterdamu do Warszawy, w ostatniej chwili łapię autobus na centralny, ledwo zdążyłem wybrać kasę z automatu, wbiegam z uśmiechem, chcąc u kierowcy kupić bilet, a ten się wydziera na całą japę: Czy pan do reszty oszalał! Ja nie mam wydać! To są grube pieniądze!... Zero komunikacji: niech pan sobie kupi coś w kiosku i rozmieni, ja poczekam, tylko od razu z mordą. I za każdym razem, gdy przyjeżdżam, zwykle już na powitanie mam kubeł zimnej wody na głowę, przez taką właśnie, nazwijmy to - impulsywność i bezpośredniość tubylców :D
 

·
Polska wielonarodowa!!
Joined
·
323 Posts
^^
^^Widocznie tak jak w Polsce, nie ma zbyt wielu cudzoziemcow na prowincji i stad zdziwienie jak ktos mowi innym jezykiem;)

Natomiast ja w PL niezbyt czesto spotykam sie chamstwem (to znaczy jak najbardziej mozna spotkac nieuprzejmych ludzi, ale nie ma tragedii, a w porownaniu z komuna czy jeszcze latami 90 jest ogromny postep), ale za to pytanie o drobne zawsze mnie irytowalo i nieraz musialem isc gdzie indziej rozmienic, bo nie mieli wydac:nuts:

No, ale czekamy na wiecej zdjec i opisow, by nie robic gadek w stylu Fr vs Pl:cheers:
 

·
Prymas Aprilis
Joined
·
8,919 Posts
Mam nadzieję, że ten wątek nie przerodzi się już na wstępie w Polska vs Francja ;)
Nie wiem czy uż nie jest za późno ;)

Ja rownież chyba w innej Polsce bywam no ale każdy myśli inaczej.
Może są inne... U mnie w mieście uprzejmość kierowców to norma :) Jeżdżę samochodem i jak mi się czasem zdarzy nie przepuścić pieszego na przejściu, to widzę TEN wzrok drajwera z naprzeciwka, który się zatrzymał... i baaardzo dobrze :D Przyjechała na wakacje rodzina z Łodzi i zdziwieni, że tak można, bo u nich to podobno kaplica :nuts: Nie wiem czy tak jest i z czego to wynika. Wiem jak jest u mnie i wiem, że kierowcy z "sąsiedniego" Wejherowa nie cieszą się dobrym słowem he he :lol: Sprawa dla socjologów.

Czekam na kolejne zdjecia i to jest najważniejsze!
:yes:
 

·
Opole - zielone miasto
Joined
·
293 Posts
Witam wszystkich, fajnie że kolejny wątek o Paryżu się zrodził, będzie na pewno inny z innym spojrzeniem na rzeczywistość niż osławione już wątki Stvoreque-a.
Co do nieuprzejmośći, gburowatości, małomiasteczkowości, pastelowatości :) i innych ości Polska wygrywa w przedbiegach, zero uśmiechu na ulicach, chamstwo instytucjach urzyteczności publicznej o bylejakości ogólnej i braku estetyki na czele.
Luminia wrzucaj zdjęcia, żeby załagodzić temat :cheers:
 

·
Registered
Joined
·
2,120 Posts
Discussion Starter · #12 ·
Zapowiada się ciekawie:)
Cieszę się :)

Ale w tak krótkim czasie chyba bym oszalał nie wiedząc na co wybrać w Paryżu:nuts::lol:
Nie oszaleliśmy (choć było blisko ;) stwierdziliśmy w końcu, że mamy powód, żeby kiedyś wrócić!), ale zachodziliśmy się niemal na śmierć ;) a wizyta miała być w założeniu spokojna i bez pośpiechu...

No to będę tutaj zaglądać cały czas. I mam nadzieje, że smakowało Wam jedzenie w restauracji ( to było Café Dumas w XVII arr.?).
Miło mi :) Jedzenie nam bardzo smakowało, ale wybraliśmy się do innej restauracji, bliżej hotelu, w XVIII arr: Le Basilic (też kuchnia francuska) przy Rue Lepic.

Z mojego dłuższego pobytu we Francji pozostały wspomnienia zarówno innej, po prostu wiekszej uprzejmości tamtejszych obywateli w stosunku do innych obywateli, ale i podawania mi ciastka ręką (mais j'ai le mains propre:)). Po dłuższym pobycie oczywiście ta uprzejmość np. w miejscu pracy była miła ale okazała się dosyć powierzchowna, ludzie w sumie tacy sami ja u nas, też bywają złośliwi, fałszywi, ale oczywiście bardziej uprzejmi... Nie wiem, czy nasza gburowatość, nie jest lepsza:).
Nie wątpię, że bywają fałszywi czy złośliwi ;) Byłam pozytywnie zaskoczona, że na ulicy czy w restauracji są tacy uprzejmi, choć naczytałam sie o nich negatywnych opinii, tyle :)

I

Czy aby na pewno? Byłaś tam jedynie 3 dni, to trochę mało żeby wyrobić opinie.
Być może. Pierwsze wrażenie mam w każdym razie takie, że są uprzejmi - przynajmniej Paryżanie - wbrew temu, co naczytałam się w internecie. Byłam pozytywnie zaskoczona i chciałam się tymi moimi wrażeniami podzielić, to wszystko.

Mam nadzieję, że ten wątek nie przerodzi się już na wstępie w Polska vs Francja ;)
Ja też... Ale jak Marcino napisał - chyba już za późno...

Paryżanie bywają nieuprzejmi, zwłaszcza gdy prowadzą samochód, ale to nie jest reguła.
Z perspektywy pieszego - byłam bardzo zaskoczona jak bardzo są cierpliwi i uprzejmi :D

Na prowincji miałem podobne wrażenie jak w Polsce, że człowiek cały czas jest obserwowany, a jak mówi obcym językiem to już w ogóle sensacja.
A to ciekawe :) na prowincji nie byłam, ale chętnie odwiedzę... choć boję się, że bez znajomości francuskiego może być jednak ciężko.

Witam wszystkich, fajnie że kolejny wątek o Paryżu się zrodził, będzie na pewno inny z innym spojrzeniem na rzeczywistość niż osławione już wątki Stvoreque-a.


Luminia wrzucaj zdjęcia, żeby załagodzić temat :cheers:
Dzięki za odwiedziny :) otóż to, muszę się wziąć za wrzucanie, najgorsze, że trzeba wywołać z rawów ;)

No, ale czekamy na wiecej zdjec i opisow, by nie robic gadek w stylu Fr vs Pl:cheers:
:)

Świetne relacje z wyjazdów robisz. Dużo opisów i niezłe zdjęcia. Dzięki.
Strasznie mi przyjemnie! Dziękuję za miłe słowa i odwiedziny! :)
 

·
Registered
Joined
·
2,120 Posts
Discussion Starter · #13 · (Edited)
Mieszkaliśmy w XVIII dzielnicy u stóp wzgórza Montmartre (od którego też dzielnica wzięła swoją nazwę), między stacją Anvers, a Placem Pigalle (na którym wcale nie sprzedawali kasztanów ;) )

5. Nasz pokój. Za oknem szaro, wietrznie i mokro. W Paryżu słońce wstaje zimą później niż u nas - przy szarej pogodzie jaką mieliśmy, koło 9 rano było jeszcze dość szarawo a po 8 jeszcze zupełnie ciemno.



6. Koło 8.30 stawiliśmy się pod Carrefourem z nadzieją, że skompletujemy sobie jakieś fajne śniadanie (śniadania w hotelu i w licznych knajpach to jakiś żart i to drogi żart. Kawa + crossaint + sok kosztuje przeważnie 6-10 euro). Ale okazało się, że otwierają dopiero o 9. Więc na głodniaka wybraliśmy się w deszczu na spacer po okolicy i wspięliśmy się na wzgórze Montmartre, z którego rozciąga się widok na Paryż. Stoi tu też bazylika Sacré-Cœur. Nie mieliśmy aparatów, czego później żałowaliśmy, bo na wzgórzu i w staromiejskich uliczkach przy Place du Terte byliśmy prawie zupełnie sami. Kiedy wróciliśmy później, kręciło się tu już sporo turystów. Zdjęcie ze wzgórza - zrobione parasolką ;) znaczy telefonem.



7. Urzekły nas opakowania francuskich jogurtów - do wyboru - z terakoty lub szklane. Na zdjęciu terakota. A jogurt waniliowy :)



8. Widok za oknem - na IX dzielnicę. Pogoda jak widać na focenie marna, ale co zrobić. Wychodzimy!



9. Postanowiliśmy się chować przed deszczem gdzie się da. Najpierw schowaliśmy się tutaj (cały czas jesteśmy w dzielnicy Montmarte)



10. Przy wejściu zostaliśmy poczęstowani ciastkami :)



11. Od góry do dołu ciastka. Koszt kwadratowych pudełeczek z mniej więcej środka kadru to ok. 30 euro/sztuka... Zakupów nie było ;)

 

·
Registered
Joined
·
2,120 Posts
Discussion Starter · #14 · (Edited)
12. Za chwilę trafiliśmy tutaj...



13. W dzieciństwie odgryzało się głowę mikołajowi lub zającowi z czekolady. Tutaj możnaby odgryść kawałek katedry Notre Dame - ta ze zdjęcia w całości z czekolady. Mieli też inne paryskie budowle, np. Wieżę Eiffla.



14. Tzw. Makaroniki - francuskie ciasteczka od jakiegoś czasu niezwykle popularne na blogach modowych i lajfstajlowych :lol: Podobno strasznie słodkie. Nie zachęciły mnie, więc na własnej skórze się nie przekonałam.



15. Na całe szczęście deszcz nieco przystopował, więc już nie wchodziliśmy do kolejnych sklepów wodzących na pokuszenie ;) Na zdjęciu wjazd kolejką na wzgórze Montmartre, my wybraliśmy schody.



16. Po drodze sklep z kulkami, a właściwie lampkami w kształcie kulek.



17. Jak Paryż to perfumy, a do perfum przyda się flakonik.



18. Reve Generale - nie wiem o co chodzi. Ale w Paryżu rzadko wiedziałam o co chodzi ;)

 

·
stvoreque
Joined
·
9,273 Posts
Twoje zdjecia- esencja Paryza! Genialne!

Co do śniadań. We Francji się je na słodko typu croissant, konfitura, sok pomarańczowy i kawa. Ja osobiście po godzinie jestem juz głodny dlatego tez jem na słono.

Jogurt marki La fermière! Uwielbiam! Jedne z najlepszych! Ten kraj to zagłębie jogurtowe i deserowe. W hipermarketach potrafią byc 2 a nawet 3 wielkie aleje z jogurtami. Dla ciekawostki we Francji jogurty kupuje sie w wielopakach. Kupuje sie zgrzewkami np 6 jogurtów Panier de Yoplait itd...

Pogodę miałaś faktycznie straszną no ale to powód, zeby do Paryza wrócić! Wyobraź sobie Paryż w maju czy czerwcu!!!

Super zdjecia! Super wątek!
 

·
Registered
Joined
·
2,120 Posts
Discussion Starter · #16 ·
Ile komplementów :D to mnie motywuje do dalszego wrzucania.

Twoje zdjecia- esencja Paryza!
Hm, mówisz? Cieszy mnie taka opinia, zwłaszcza z Twoich ust (czy raczej spod Twoich palców ;) ) Sama jakoś nie jestem zbytnio zadowolona.

Co do śniadań. We Francji się je na słodko typu croissant, konfitura, sok pomarańczowy i kawa. Ja osobiście po godzinie jestem juz głodny dlatego tez jem na słono.
Ja bym była głodna po 30 minutach ;) w dodatku nie pijam kawy. Na śniadanie kupowaliśmy sobie jogurty, kozie sery, pieczywo i warzywa i robiliśmy kanapki.

Jogurt marki La fermière! Uwielbiam! Jedne z najlepszych!
O tak i to opakowanie :D zupełnie inaczej się je, na pewno też zdrowiej niż z plastiku. W domu nie jem jogurtów ale tam nie mogłam się powstrzymać!

Kupuje sie zgrzewkami np 6 jogurtów Panier de Yoplait itd...
Widziałam :)

Pogodę miałaś faktycznie straszną no ale to powód, zeby do Paryza wrócić! Wyobraź sobie Paryż w maju czy czerwcu!!!
O tak... :D choć boję się, że o tej porze są tłumy turystów. Nawet zimą, tydzień po Nowym Roku było ich całkiem sporo.

Super zdjecia! Super wątek!
Dzięki! :)
 

·
hipp-E
Joined
·
11,116 Posts
Co do śniadań. We Francji się je na słodko typu croissant, konfitura, sok pomarańczowy i kawa.
I o dziwo oni tam od tych słodkości nie tyją, tu rogalik, tam ciasteczko, to znowu czekoladka. Trochę tego nie rozumiem. Gdybym codziennie jadł te ich croissanty, to szybko sam bym wyglądał jak pulchny francuski rogal.
 

·
Prymas Aprilis
Joined
·
8,919 Posts
^^
W Italii to samo... Wolę nie myśleć, zęby na miejscu wypadają :D Ja to croissanta mogę wsunąć, ale dopiero po obfitym śniadaniu ;)

Trafiliście do raju :banana:

Koszt kwadratowych pudełeczek z mniej więcej środka kadru to ok. 30 euro/sztuka... Zakupów nie było ;)
Niestety znowu utraconego :D

Ale te wnętrza sklepów i towary piękne, stylowe...
 

·
hipp-E
Joined
·
11,116 Posts
^^
W Italii to samo... Wolę nie myśleć, zęby na miejscu wypadają :D Ja to croissanta mogę wsunąć, ale dopiero po obfitym śniadaniu ;)
A ja ewentualnie raz na miesiąc. Na śniadanie u mnie jest tylko herbata ziołowa i Müsli z owocami i orzechami zalane gorącą wodą, z łyżką miodu :D Ale trzeba przyznać, że we Francji mają pyszne pieczywo, zdarzało mi się dość często skusić i obeżreć do bólu brzucha :D
 
1 - 20 of 98 Posts
Top