Skyscraper City Forum banner
1 - 20 of 2841 Posts

·
Poor Leno
Joined
·
7,462 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Zobacz jak wygląda Warszawa bez reklam
Dariusz Bartoszewicz
2007-06-03, ostatnia aktualizacja 2007-06-04 11:27
A może w Warszawie zakazać płacht z nadrukiem na budynkach i billboardów na ulicach? - podpowiadają czytelnicy i autorzy blogów wspierających akcję "Gazety" przeciw brzydocie i lewiźnie

Mamy dość płacht, które pożerają coraz więcej starych kamienic i budynków w centrum Warszawy. O megareklamach piszemy od kilku dni. Pokazujemy, jak firmy załatwiające ich wieszanie, cynicznie omijają prawo. Naprawdę legalne siatki z megareklamami w Śródmieściu można policzyć na palcach jednej ręki. Tak twierdzą urzędnicy.

Bezradność ratusza wobec bezczelności reklamiarzy najbardziej irytuje mieszkańców, którzy zasypali redakcję listami. Jak wynika z głosów czytelników, tak naprawdę produkt reklamowany "opakowaniem" budynku budzi głównie irytację. Największą tych, którzy są skazani na życie w mieszkaniach zasłoniętych przez płachty - bez widoku, słońca, z oślepiającym reflektorem wymierzonym w okna w nocy. Za tę udrękę członkowie wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni dostają marne okruszki z pańskiego stołu, przy którym żywią się głównie agencje reklamowe. Pośrednik inkasuje bowiem absolutną większość pieniędzy uzyskanych od reklamodawcy. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji płachty wiszą bez przerwy, a na remonty, które mają finansować, nigdy nie starcza. Coraz więcej osób komentuje to tytułem reportażu z weekendowej "Gazety": "Niech frajerzy za reklamą się męczą".

Warszawiarnia: inni sobie poradzili

Naszą akcję zauważyli autorzy blogów. W Warszawiarni we wpisie "Miasto bez reklam?" czytamy:

„ » Gazeta Stołeczna” rozpoczęła debatę o zaśmiecaniu przestrzeni publicznej przez agresywne reklamy. Od lat miasto nie może się dogadać z branżą reklamową, której chyba nie zależy na uregulowaniu tych kwestii. Wolna amerykanka do spółki z łamaniem prawa to wszak chleb powszedni agencji outdorowych. Ale są na świecie miasta, w których poradzono sobie z tym problemem”.

Gdzie? Autor odsyła do tekstu w "International Herald Tribune" Larryego Rohtera z 16 grudnia 2006 r., który pisze, że władze brazylijskiego Sao Paulo zdecydowały się na totalną wojnę z reklamami na ulicach. Zostały one określone jako "zanieczyszczenie wizualne", więc ratusz ogłosił prawo do "czystego miasta". Od razu wrzask podnieśli reklamiarze, że to łamanie prawa do swobody wypowiedzi, że ubędzie miejsc pracy, a biedni konsumenci zostaną pozbawieni informacji przed dokonaniem zakupów. Uznali to za atak na gospodarkę rynkową. Burmistrz Sao Paulo Gilberto Kassab tłumaczył, że w 11-milionowym mieście nie ma dość ludzi i środków, by sprawdzać, co stanęło lub zawisło na ulicach legalnie, a co nielegalnie, dlatego władze miasta przyjęły opcję "zero" - usunąć wszystko. Tym bardziej że z ok. 13 tys. billboardów w Sao Paulo stanęło z naruszeniem prawa.

Art.blox.pl: co zrobił Graf?

Nie musimy już sobie wyobrażać, jak pięknie mogą wyglądać miasta, także Warszawa bez reklam. Wystarczy wejść na art.blox.pl, by to zobaczyć pod wpisem "Miasto bez biżuterii". Austriacki fotograf Gregor Graf dokonał obróbki zdjęć w photoshopie. Usunął wszystko z wyjątkiem architektury i ulic: znaki, reklamy, neony i szyldy. Nie ma też ludzi ani samochodów. Te zdjęcia wyglądają jak surrealistyczne obrazy. W Art.blox.pl czytamy: "Warto zwrócić uwagę, jak odmienne efekty ten sam pomysł przyniósł w przypadku Warszawy i Linzu. Grafowi udało się odsłonić rzeczywisty charakter tych dwóch miast. Warszawa, architektoniczny zlepek socrealistycznego MDM-u, eklektycznego ronda de Gaulle'a i przedwojennej Hali Mirowskiej, zachowuje wbrew pozorom spójny wizerunek - tak inny od modernistycznego i wręcz futurystycznie funkcjonalnego Linzu".

Dzięki tym zdjęciom przypomniałem sobie wreszcie jak wygląda budynek na rogu Al. Jerozolimskich i Nowego Światu z 1948 r. projektu Zygmunta Stępińskiego i Mieczysława Kuzmy. Od lat służy on tylko jako stelaż na reklamę towarów sprzedawanych przez Megastore Empik. Dziękuję ci Gregorze Grafie, że na swoich zdjęciach dokopałeś się przez płachty aż do gołej architektury mojego miasta.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Gigantyczne reklamy pożerają stolicę
Małgorzata Zubik, Dariusz Bartoszewicz
2007-05-29, ostatnia aktualizacja 2007-05-29 23:52

Warszawa ginie pod reklamami. Pod wielkimi płachtami znikają kolejne kamienice, nawet te najpiękniejsze. Mieszkańcy zasłoniętych domów nie widzą już świata, a przechodnie miasta.

Coraz większe płachty opasują narożniki ruchliwych ulic i całe domy. W centrum zamiast fasad oglądamy gigantyczne telefony, samochody, twarze wysokie na kilka pięter i procenty kredytów wydrukowane na winylowych płachtach. Reklamy kuszą: weź mnie, kup mnie, chcę być twoja/twój.

Znikanie wiekowych kamienic

Branża reklamowa pożera miasto. Już dawno nadgryzła atrakcyjne skrzyżowanie Alej Jerozolimskich z Marszałkowską. Idzie dalej. Wielkie reklamy są na Kruczej, Chałubińskiego, na pl. Konstytucji, wciąż nienasycone.

Nie ma już najwspanialszej pierzei kamienic z początku XX wieku w Alejach Jerozolimskich. Aż sześć z jedenastu budynków między Marszałkowską a Emilii Plater całkiem lub częściowo zakryły już reklamy. Za parawanem z informacją o muzycznym festiwalu w Krakowie z butelką Coca-Coli znikła najstarsza kamienica pod numerem 55 (z 1881 r. autorstwa Witolda Lanciego). Nieco dalej gary zestawione z silnikiem i pytaniem "Widzisz różnicę?" zachwalają TVN Turbo. Reklama wieńczy kamienicę z siedzibą British Council (nr 59). Zaraz potem na wysokościach pruje wielka Toyota (nr 61). Dziwacznie w takim towarzystwie prezentuje się hotel Polonia - golutki i bez płachty. Pudełkowaty hotel Metropol zasłania tytuł filmu: "Hot Fuzz" - "Ostre Psy" i roznegliżowana para w fioletach sieci komórkowej Play.

- Żal mi ludzi, którzy mieszkają za takimi płachtami. Słyszałam wiele krytycznych uwag, bo takie reklamy hamują dopływ światła. Aż głupio, że stare i ładne kamienice są tak pochowane. To jest dobre tylko dla reklamodawców - uważa pani Anna, która pracuje w Galerii Magii "Gwiazdy Mówią" w Al. Jerozolimskich 55.

Trzy budynki dalej w księgarni Bookland (pod Toyotą) Henryka Suszyńska mówi: - Co jakiś czas wieszają nowe reklamy, ale remontu nie widać. Nic się nie dzieje.

Kto bierze wielkie pieniądze

W kamienicy Lipińskiego (Al. Jerozolimskie 63) u zbiegu z Emilii Plater, zapakowanej w płachtę z napisem 'Reinhold", pracuje Leszek Erdemann z firmy Securitas. Pilnuje na parterze wystawy fotograficznej poświęconej historii tego budynku. Mówi: - Ta reklama zawieszona na budynku zapewnia bezpieczeństwo. Nic nikomu nie spadnie na głowę. Domy tak naruszone zębem czasu i zeszpecone warto przykrywać.

Do przeszłości należy jednak wieszanie reklam tylko tam, gdzie akurat trwa remont elewacji i trzeba osłonić rusztowania. Winylowe płachty pojawiają się na całe lata, nic albo niewiele się za nimi nie dzieje, a miasto jest bezradne. Nawet jeśli urzędnicy nie dają zgody na zamontowanie bannera, to agencje reklamowe wiedzą, jak wykorzystać lukę w przepisach, by nikt im nie zarzucił łamania prawa. Są i takie firmy, które nawet nie fatygują się do urzędu i nie składają wniosku o wydanie pozwolenia budowlanego na montaż megareklamy. Po prostu wieszają płachty i tyle. Kwestie estetyczne w ogóle się nie liczą.

- Spacerowałem obok pl. Defilad i ze smutkiem zauważyłem, że nie istnieje już pierzeja ulicy, jest tylko wielki billboard - mówi burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski. - Niedługo wszystkie kamienice przy głównych ulicach Śródmieścia będą za płachtami. Rozumiem względy ekonomiczne i to, że właściciele nieruchomości chcą finansować remonty, ale w wielu przypadkach szpecąca widok płachta wcale nie przykrywa remontu. Wspólnoty dorabiają sobie kosztem estetyki miasta.

- W ostatnim roku ilość reklam zdecydowanie wzrosła - ocenia Michał Ciundziewicki, prezes firmy Jet Line, które zajmuje się reklamą wielkoformatową. - W Warszawie w zasadzie nie ma szans na pozyskanie pozwolenia. Jak widać, nie spowodowało to spadku liczby lokalizacji, wręcz przeciwnie. Wciąż ich więcej.

Trudno się dziwić, bo chodzi o duże pieniądze. Firma, która chce zareklamować swój towar w super miejscu, musi zapłacić agencji nawet 200 tys. zł miesięcznie. Zaledwie mała część z tej kwoty trafia do właścicieli budynków.

Czekamy na listy

Tekstem Małgorzaty Zubik i Dariusza Bartoszewicza rozpoczynamy cykl "Reklamy zasłaniają Warszawę". Gdzie jeszcze wiszą gigantyczne reklamy zasłaniające całe domy? Szpecą miasto czy ukrywają zniszczone elewacje? Czy miasto powinno ograniczyć megareklamy?

Nasz adres: [email protected]

Partner cyklu: Złote Przeboje Radio Pogoda 100,1 FM LOGO

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna




Z : http://art.blox.pl/html

Tak się składa, że ja też mam reklamę na oknie i jestem z*******e nią wkurzony.
 

·
Banned
Joined
·
4,387 Posts
Zjawisko reklam (szczek ,graffiti ,dzikiego parkowania itd..) to typowy skutek polskiej mentalnosci.

Z jednej strony cwaniactwo i kombinowanie a z drugiej strony fatalistyczna nieudolna bezradnosc ,polaczona z PRL'owska flegmatyczna biurokracja ktora nie jest w stanie reagowac na patologie szybkimi i skutecznymi zmianami w przepisach prawnych ,a tam gdzie odpowiednie przepisy juz istnieja ,nie jest w stanie dopilnowac ich przestrzegania....

poprostu zenada na calej linii...
 

·
changes.
Joined
·
570 Posts
Trzeba by zorganizowac jakas akcje np.masowe wysylanie maili do urzedow. Fajnie by bylo gdyby sie tym zajeli bo przez te reklamy Warszawa traci bardzo duzo, wyglada jak Mongolia, takie nielad strasznie razi szczegolnie dla ludzi ktorzy nie sa do tego przyzwyjaczeni bo w ich miastach idea ''zanieczyszczenia wizualnego'' jest przestrzegana bardzo powaznie przez urzedy. Zreszta tak jest w prawie calej Polsce.
 

·
I'm a rubber ball
Joined
·
832 Posts
Popieram, ale nie tylko w Wawie, ale w całej Polsce. Ten eklektyzm reklamowy to epidemia.
 
  • Like
Reactions: iherb.com

·
Poor Leno
Joined
·
7,462 Posts
Discussion Starter · #6 ·
Kumpel kumpla się wkurzył i pociął, w zasadzie z ulicy widoczne są już dwie dziury.
Najbardziej w tym całym zamieszaniu denerwuje to, że te reklamy to po prostu kasa, która w cale nie idzie na remonty (wystarczy popatrzeć chociażby na wiszącą już wiele lat reklamę na Uniwersalu). Reklamodawcy oblepiają całe kamienice, może niedługo kwartały zaczną :)?
 

·
Banned
Joined
·
4,387 Posts
Najbardziej w tym całym zamieszaniu denerwuje to, że te reklamy to po prostu kasa, która w cale nie idzie na remonty (wystarczy popatrzeć chociażby na wiszącą już wiele lat reklamę na Uniwersalu). Reklamodawcy oblepiają całe kamienice...
..i za te pieniadze ,ktore wplywaja z reklam mieszkaja gdzies w konstancinie i patrza na las zieleni a nie las szmat...
 

·
Registered
Joined
·
552 Posts
a czy istnieje taka możliwość, że skoro reklama została w sumie zawieszona bez pozwolenia, to czy właściciele/mieszkańcy danego budynku, nie mogą jej sobie bezkarnie zdjąć? w końcu każdy człowiek ma prawo do godnego życia, życia w normalnych warunkach!

szczerze, chciałbym zobaczyć naprawdę jak wygląda Warszawa bez reklam, bez tych wszytskich ochydnych ulotek, billboradów, plakatów etc etc... A w chwili obecnej, Nasza stolica, wcale, ale to wcale nie kusi atrakcyjnością :rant:
 

·
Poor Leno
Joined
·
7,462 Posts
Discussion Starter · #9 ·
a czy istnieje taka możliwość, że skoro reklama została w sumie zawieszona bez pozwolenia, to czy właściciele/mieszkańcy danego budynku, nie mogą jej sobie bezkarnie zdjąć? w końcu każdy człowiek ma prawo do godnego życia, życia w normalnych warunkach!
Widzisz, w tym artykule jest np. napisane, że te reklamy są zakładane, bo urzędnicy mają 30 dni na zabronienie powieszenia reklamy. Jeśli tego nie zrobią to jest ona automatycznie usankcjonowana:bash:
Reklamodawcy znaleźli sprytny sposób, np. jeśli reklama wisi w Śródmieściu, wniosek wysyłają na Wawer, po czym urzędnicy muszą go przesłać do Śródmieścia , po czym jeszcze trzeba zweryfikować , a czas mija...
Np. Reklama na Rivierze została zablokowana przez NAMa, ale zezwolił na nią sąd!
 

·
Registered
Joined
·
4,114 Posts
reklamiarze troszkę z tym szajsem przesadzili.Uważam że powinni sobie poszukać innych miejsc na swoją działalność np.banery na stadionach,halach itd...
 

·
Poor Leno
Joined
·
7,462 Posts
Discussion Starter · #14 ·
pfff, ale wytłumaczenie.
A czy ja jako obywatel miasta, które chce stać się 'stolicą czystości' nie mam prawa wymagać, aby w tych właśnie najważniejszych miejscach był ład i porządek?
 

·
Somewhere Back In Time
Joined
·
7,459 Posts
Dobrze by bylo gdyby "Gazeta" rozpoczęła we wszystkich regionalnych dodatkach taką debatę...to nie tylko problem Warszawy...u nas obklejono kiedyś BRE Bank ale interwencja i mail do "A-M" pomógł tym bardziej że wtedy był okres wystawy "Ikon architektury" pogadali u nas z plastykiem i zadziałało...od pół roku BRE Bank czyściutki jak łza...z każdym budynkiem jednak człowiek nie ma siły walczyć wszędzie jest bałagan i brak odpowiednich przepisów...

Reasumując popieram inicjatywę nie tylko w Warszawie ale w całej Polsce.

Co do wizji Grafa to jednak znaki na ulicach muszą być :colgate: a i od reklam nie uciekniemy ale by dopasowane do skali budynków i przechodnia były...a nie widoczne z samolotów podchodzących do lądowania na Okęciu :crazy:
 

·
in omnia paratus
Joined
·
3,925 Posts
Reasumując popieram inicjatywę nie tylko w Warszawie ale w całej Polsce.
I ja tez. Niedobrze sie robi, jak zamiast architektury oglada sie jakies wstretne megaobrazy. Tylko czekam, az miedzy wiezami Katedry cos powiesza. :soapbox:
 
1 - 20 of 2841 Posts
Top