Skyscraper City Forum banner
1 - 20 of 299 Posts

·
digitisebanking.com
Joined
·
1,917 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Źródło: Gazeta Prawna 27.06.2008, autor: Arkadiusz Jaraszek

Nie będzie pozwoleń na budowę, wystarczy rejestracja inwestycji. Ministerstwo Infrastruktury chce zastąpić pozwolenia na budowę rejestracją inwestycji. Starosta będzie miał obowiązek rejestracji w ciągu 30 dni od złożenia wniosku przez inwestora. Do 30 dni skróci się czas oddawania budynków do użytkowania.


Gazeta Prawna dotarła do przygotowanej przez Ministerstwo Infrastruktury nowelizacji prawa budowlanego, która ma znacząco usprawnić proces inwestycyjny. Projekt jest nowelizacją obecnie obowiązujących przepisów, jednak liczba zmian jest tak duża, a ich ranga tak istotna, że można powiedzieć, iż resort infrastruktury przygotował zupełnie nowe prawo budowlane.

Usprawniona ma zostać przede wszystkim procedura rozpoczynania inwestycji budowlanych. Ministerstwo Infrastruktury chce zlikwidować pozwolenia na budowę.

- Chcemy zlikwidować decyzję o pozwoleniu na budowę, która jest zgodą organu administracji na rozpoczęcie określonej inwestycji. Dziś wydanie takiej zgody sprowadza się często do sprawdzenia, czy zostały dostarczone wszystkie wymagane dokumenty. W związku z tym nie ma żadnych przeszkód, żeby wyeliminować tego rodzaju zgodę z procedury rozpoczynania inwestycji - mówi Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za budownictwo.

O tym, czy dany budynek zostanie wybudowany w konkretnym miejscu, nie będzie już arbitralnie decydował starosta, ale przepisy prawa. Jeżeli inwestycja będzie z nimi zgodna, to starosta nie będzie mógł odmówić zarejestrowania budowy. Nie będzie on wydawał żadnych pozwoleń - także w przypadku rozpoczynania budowy dużych obiektów, jak np. wieżowce czy centra handlowe.

- Chcemy, aby likwidacja pozwoleń na budowę odnosiła się do wszystkich rodzajów budynków. Naszym zdaniem, nie ma potrzeby rozróżniania obiektów na małe i duże, wysokie i niskie - wyjaśnia Olgierd Dziekoński.

Rejestracja inwestycji

Inwestor przed rozpoczęciem robót budowlanych ma tylko składać wniosek do starosty o zarejestrowanie zamierzonej inwestycji i wydanie zaświadczenia o jej zarejestrowaniu. Powinien on dotyczyć całego zamierzenia budowlanego, czyli np. w przypadku budowy osiedla mieszkaniowego - wszystkich domów lub bloków. Do wniosku inwestor będzie dołączał cztery egzemplarze projektu budowlanego wraz z wymaganymi opiniami, uzgodnieniami i pozwoleniami, dwa egzemplarze inwentaryzacji i oceny technicznej, sporządzonej przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane, oraz zgodę urbanistyczną, jeżeli działka, na której ma powstać budynek, nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli dla działki taki plan został sporządzony, to inwestor powinien dołączyć do wniosku wypis i wyrys z niego. Oznacza to, że nie będzie już dopuszczalna budowa na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, która zostanie zlikwidowana. Każdy nowo powstający budynek ma być zgodny z lokalną polityką zagospodarowania przestrzennego.

- Dziś na podstawie decyzji o warunkach zabudowy deweloperzy budują tam, gdzie jest im wygodniej. Tymczasem to gmina i przepisy urbanistyczne powinny decydować o tym, gdzie może powstać określony typ budynku. Ład przestrzenny musi być z góry określony i nie może być uzależniony od arbitralnej decyzji jednego urzędnika - mówi prof. Hubert Izdebski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wniosek o zarejestrowanie inwestycji powinien zawierać także oświadczenie projektanta i sprawdzającego, że wykonali projekt budowlany zgodnie z obowiązującymi przepisami, zgodą urbanistyczną i zasadami wiedzy technicznej oraz uzyskali wymagane opinie, uzgodnienia, pozwolenia i sprawdzenia. Inwestor przy składaniu wniosku musi ponadto podać informacje określające szczególne warunki zabezpieczenia terenu budowy oraz informacje określające szczegółowe wymagania dotyczące nadzoru na budowie.

Oszczędności inwestorów

Po otrzymaniu wniosku starosta sprawdzi, czy przedłożone dokumenty są poprawne i kompletne oraz czy osoby, które się pod nimi podpisały, posiadają wymagane uprawnienia. Jeżeli wniosek okaże się prawidłowy, to starosta nie będzie mógł odmówić rejestracji inwestycji. Jednocześnie na rejestrację będzie miał jedynie 30 dni. Jeżeli ten termin przekroczy, to wojewoda nałoży na niego karę w wysokości 500 zł za każdy dzień zwłoki. Po zarejestrowaniu inwestycji starosta będzie musiał wydać w terminie sziedmiu dni inwestorowi zaświadczenia o wpisaniu inwestycji do rejestru. Jeżeli termin ten zostanie przekroczony, to inwestor uzyska prawo rozpoczęcia robót budowlanych.

- Zmiany są korzystne przede wszystkim dla inwestorów - ocenia Jan Spółczyński, projektant budowlany.

- W niektórych przypadkach okres rozpoczynania inwestycji może ulec skróceniu nawet o kilkanaście miesięcy. Sprawi to, że inwestorzy zaoszczędzą czas i pieniądze - dodaje.

Podobnego zdania jest także Henryk Urbański, prezes Budimex Nieruchomości. Jego zdaniem, obecne procedury rozpoczynania inwestycji budowlanych podnoszą ich koszty, co wpływa m.in. na ceny nieruchomości.

- Jeżeli prace budowlane nie mogą się rozpocząć, to wydłuża się też okres spłaty kredytów zaciągniętych przez inwestorów - wyjaśnia Henryk Urbański.
Budowa bez rejestracji

Zgodnie z projektem nowego prawa budowlanego w przypadku niektórych obiektów procedura rozpoczynania ich budowy ma być szczególnie uproszczona (inwestor nie będzie musiał zgłoszać rozpoczęcia inwestycji u starosty i nie będzie musiał występować o rejestrację budowy). Dotyczyć ma obiektów o mniejszej kubaturze, jak np. altany i obiekty gospodarcze o powierzchni do 25 mkw. w miastach i do 35 mkw. poza miastem, oczka wodne do 30 mkw., przeznaczone do czasowego użytkowania, a także ogrodzenia, z wyłączeniem ogrodzeń od strony dróg i ulic oraz o wysokości powyżej 2,2 m. Bez obowiązku rejestracji inwestor będzie mógł przystąpić do docieplania budynków nie wyższych niż 12 m, zainstalowania krat czy utwardzenia gruntu na działce. W przypadku takich inwestycji rozpoczęcie prac budowlanych zależeć ma jedynie od decyzji samego inwestora. Nie musi on sporządzać projektu budowlanego i powoływać kierownika robót.

Budowa przyłączy medialnych

Tak istotnie uproszczone procedury rozpoczynania inwestycji budowlanych będą obowiązywały również w przypadku doprowadzania do budynku przyłączy medialnych, jak np. elektryczność, woda, gaz czy kanalizacja. Ich budowa będzie wymagała jedynie sporządzenia planu sytuacyjnego na kopii aktualnej mapy zasadniczej lub mapy jednostkowej przyjętej do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego. Rezygnuje się z przeprowadzania przez urzędników kontroli, czy media zostały faktycznie doprowadzone.

- Przecież to inwestor, a nie urzędnik gminy skorzysta z mediów. Zatem problemem inwestora jest, by media doprowadzono do budynku w momencie, gdy zostanie on oddany do użytkowania - wyjaśnia Olgierd Dziekoński.

- To odpowiednie służby, np. gazownicze czy energetyczne, sprawdzają i dbają o to, żeby przyłącza medialne były doprowadzone i podłączone prawidłowo. Nie jest zatem potrzebna dodatkowa kontrola urzędników. Dziś wydłuża ona czas procesu inwestycyjnego - mówi Jan Spółczyński.
Zakończenie budowy

Poza uproszczeniami procedury rozpoczynania inwestycji resort infrastruktury chce także ułatwić oddawanie obiektów do użytkowania. Dziś zdarza się, że budowa została zakończona, a obiekt nie jest użytkowany, gdyż zdobycie potrzebnych dokumentów do odbioru trwa nawet kilkanaście miesięcy. Projekt przewiduje likwidację pozwoleń na użytkowanie budynku lub tylko zgłoszenie zakończenia robót budowlanych (w przypadku domów jednorodzinnych). Do użytkowania będzie można przystąpić już po rejestracji zakończenia robót budowlanych.

- Takie rozwiązanie skróci okres oddawania budynku do użytkowania i jest korzystne dla inwestorów. Konieczne jest jednak, aby w dopuszczaniu budynku do użytkowania uczestniczyły odpowiednie służby, jak Straż Pożarna czy sanepid. Musi być bowiem gwarancja, że użytkowany obiekt spełnia wszystkie obowiązujące normy - mówi Andrzej Dobrucki, wiceprezes Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.

Rejestracja zakończenia robót budowlanych będzie następować na wniosek inwestora. Zawierać on ma oryginał dziennika budowy, inwentaryzację powykonawczą, kopię świadectwa energetycznego budynku i instrukcję jego eksploatacji. Do wniosku inwestora dołączone muszą zostać oświadczenia kierownika budowy i inspektora nadzoru inwestorskiego, którzy ponoszą odpowiedzialność za wykonanie i ukończenie budynku zgodnie ze zgodą urbanistyczną, projektem i przepisami.

- Zwiększenie odpowiedzialności uczestników procesu budowlanego musi być połączone z obowiązkowymi ich ubezpieczeniami, tak żeby maksymalnie wyeliminować negatywne konsekwencje ewentualnych błędów - wyjaśnia Andrzej Dobrucki.

Przed dokonaniem rejestracji zakończenia robót budowlanych nadzór budowlany przeprowadzi kontrolę budowy w celu stwierdzenia prowadzenia jej zgodnie z warunkami określonymi w projekcie budowlanym lub wniosku o rejestrację inwestycji. Kontrola będzie musiała zostać zrealizowana w ciągu 30 dni od dnia złożenia wniosku o rejestrację zakończenia robót. Oznacza to, że inwestor już po upływie miesiąca od zakończenia robót budowlanych przystąpi do użytkowania budynku.

Projekt ustawy został już skierowany do uzgodnień społecznych. Resort infrastruktury chce, żeby nowe procedury budowlane obowiązywały już od połowy 2009 r.

ZE STRONY GOSPODARKI

Zdaniem ekspertów uproszczenie procedur nie wpłynie znacząco na zwiększenie inwestycji budowlanych, głównie ze względu na to, że prywatni inwestorzy często uzależniają rozpoczęcie inwestycji jedynie od środków finansowych, jakimi dysponują. Dodatkowym czynnikiem podejmowania decyzji o nowej inwestycji jest popyt, który w ostatnich miesiącach spada. Ceny nieruchomości są w Polsce wysokie i rosną koszty kredytów hipotecznych, co powoduje, że coraz mniej osób stać na kupno własnego mieszkania.

65 dni czeka dziś najkrócej inwestor na pozwolenie na budowę


OPINIA

JACEK BIELECKI

dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich

Projekt miał przede wszystkim przyspieszyć proces inwestycyjny, między innymi poprzez zlikwidowanie pozwoleń na budowę. Niestety, ten cel nie do końca został zrealizowany. Zamiast pozwolenia na budowę została bowiem wprowadzona rejestracja budowy. Wśród inwestorów istnieje obawa, że nadal będzie to ten sam proces decyzyjny, który skończy się wydaniem decyzji administracyjnej przez urzędnika, bez której przystąpienie do prac nie będzie możliwe. Czas trwania tego etapu procesu inwestycyjnego nie ulegnie zatem skróceniu. Skróci się natomiast okres oddawania budynku do użytkowania. Projekt ustawy przewiduje bowiem, że jeżeli urząd nie wypowie się na temat ukończonej budowy w ciągu 30 dni, to nastąpi domniemanie zgody na użytkowanie budynku.

Wersja oryginalna: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/23795,nie_bedzie_pozwolen_na_budowe_wystarczy_rejestracja_inwestycji.html
 

·
Registered
Joined
·
1,234 Posts
Nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym - konsultacje społeczne

Projekt ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane, ustawy - o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw:
TEKST PROJEKTU(.pdf)



Powiązane z tym tematem:Konferencja "Wyzwania dla polskiej polityki przestrzennej"

Linki do artykułów prasowych, w których można przeczytać o podstawowych zmianach jakie przewiduje nowelizacja:
http://biznes.gazetaprawna.pl/artyk..._budowe_wystarczy_rejestracja_inwestycji.html
http://www.rp.pl/artykul/154037.html
 

·
Administrator
Joined
·
38,096 Posts
[MPZP] Mediator

Ciekawy temat na wątek, ale po dyskusji chyba połączymy w jakiś większy odnośnie zmian w mpzp.

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/28109,mediacje_rozstrzygna_spory_mieszkancow_z_wladzami.html
Mediacje rozstrzygną spory mieszkańców z władzami

ZMIANA PRAWA - W procedurze uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego ma uczestniczyć zawodowy mediator, który będzie przekonywał mieszkańców do konieczności powstawania pewnych inwestycji.

Jak będzie przebiegała procedura mediacyjna



Ministerstwo Infrastruktury przygotowało nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, która ma przyspieszyć czas uchwalania planów. W tym celu stworzona ma zostać instytucja mediatora, który będzie wyjaśniał społeczeństwu, jakie zapisy znajdą się w planie i dlaczego są konieczne. Takie spotkania i konsultacje mają zapobiegać składaniu protestów społecznych, które często blokują inwestycje.
- Mieszkańcy nie zapoznają się z zapisami planów zagospodarowania przestrzennego i dopiero na etapie powstawania inwestycji składają protesty. To sprawia, że tworzą się konflikty pomiędzy społeczeństwem a władzą, zatrzymywane są także prace budowlane - mówi Jerzy Tokajuk, naczelnik Wydziału Planowania i Zagospodarowania Przestrzennego w Białymstoku.
Zadania mediatora

Mediator ma być powoływany przez radę gminy na wniosek wójta, burmistrza lub prezydenta miasta na dwa lata. Jeżeli rada gminy nie podejmie uchwały w sprawie powołania mediatora, to jego funkcję ma pełnić samorządowe kolegium odwoławcze.
- Rozwiązanie to pochodzi z Francji, gdzie funkcjonuje tzw. komisarz ankiet. Na etapie uchwalania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego komisarz rozmawia z mieszkańcami i zbiera ich opinie na temat planu. Potem sporządza raport i pokazuje przedstawicielom lokalnej władzy - mówi architekt Wojciech Chrabelski, który przez wiele lat pełnił we Francji funkcję komisarza ankiet.
- Taka procedura ogranicza protesty i konflikty społeczeństwa z władzą, bowiem mieszkańcy są o wszystkim dobrze poinformowani i wiedzą, dlaczego dane inwestycje są konieczne - dodaje.
Rzecznik mieszkańców

Projekt ustawy zakłada, że mediatorem będzie mogła być osoba, która zna język polski, posiada zdolność do czynności prawnych i cieszy się nieskazitelną opinią.
- Mediatorem musi być ktoś, która umie rozmawiać z mieszkańcami, ma dar przekonywania do pewnych rozwiązań i jest bezstronna. Mediator musi umieć także bronić interesów mieszkańców. Nie może być tak, że będzie działał jedynie w interesie gminy - mówi Wojciech Chrabelski. Dodaje, że mediator powinien być swego rodzaju rzecznikiem interesów mieszkańców, a nie gminy.
Mediatorem nie będą mogły być osoby, które są czynnymi sędziami lub są powiązane stosunkiem osobistym lub służbowym ze stronami postępowania. Mediator nie będzie mógł pełnić swojej funkcji w więcej niż jednej gminie. Jego wynagrodzenie ustalone zostanie w uchwale gminy.
Rozmowy mediatora z mieszkańcami mają być przeprowadzane przy okazji przyjmowania wszystkich aktów prawnych, które mają znaczenie dla polityki przestrzennej danej gminy, czyli sporządzania studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, miejscowego planu, miejscowych przepisów urbanistycznych oraz lokalnych parametrów urbanistycznych.
Procedury mediacyjne

Postępowanie rozpoczynać się ma w dniu podania do publicznej wiadomości informacji o wyłożeniu projektów tych aktów do publicznego wglądu. W jego trakcie każdy mieszkaniec będzie mógł przedstawić swoje twierdzenia oraz dowody na ich poparcie. Mediator nie będzie mógł odmówić przyjęcia składanych mu dokumentów. W trakcie postępowania dopuszczalne będzie żądanie oględzin. Jeżeli mediator odmówi przyjęcia lub przeprowadzenia jakiegokolwiek dowodu, to zainteresowana osoba będzie mogła złożyć na taką decyzję zażalenie. Złożone ono musi zostać w terminie trzech dni na ręce mediatora, który po jego wpłynięciu nie będzie mógł odmówić przeprowadzenia dowodu. Obowiązkiem mediatora ma być także pouczenie mieszkańców o przysługujących im uprawnieniach, np. w sprawie zaskarżania uchwał gminy. Jeżeli mediator takiego pouczenia nie udzieli, to całe postępowanie okaże się nieważne.
Samorządowcy są za

Zdaniem przedstawicieli władz samorządowych powołanie mediatora może przyczynić się do usprawnienia uchwalania planów miejscowych.
- Dziś i tak obowiązkowe są konsultacje społeczne i w związku z tym lepiej będzie, jeżeli poprowadzi je osoba, która zawodowo zajmuje się mediacją - mówi Ryszard Grobelny, prezydent Poznania.
Jego zdaniem mediator może łagodzić konflikty i zapobiegać ich powstawaniu.
- Jeżeli gmina nie może przyjąć pewnych rozwiązań, bo są one niezgodne z przepisami, to mieszkańcy często nie przyjmują takiej argumentacji, gdyż uważają, że urzędnicy chcą ich wprowadzić w błąd - wyjaśnia Ryszard Grobelny.
Ministerstwo Infrastruktury chce, żeby nowe procedury uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego obowiązywały od połowy przyszłego roku.
20 proc. gruntów jest dziś w Polsce objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego

Autor: Arkadiusz Jaraszek
 

·
Inspired by Poznań?!
Joined
·
12,592 Posts
^^ To będzie osobna nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym od tej połączonej z prawem budowlanym? No to szykują nam niezłe zmiany w planowaniu przestrzennym. Ciekawe jak to wszystko będzie działać.
W sumie ten mediator to pomysł dobry, bo raz że samorządy robiły sobie samowolkę i cichaczem próbowały przepychać plany, dwa że nie raz krzykacze próbowali blokować wszystko co się dało.
Taką właśnie sytuację mieliśmy w Poznaniu. Miasto próbowało planować po najniższej linii oporu czyli robić tylko to co prawo nakazuje i nic więcej informacji czy dialogu z mieszkańcami. To się ostatnio mieszkańcy/społecznicy połapali i rozpętały się awantury (przede wszystkim o studium, ale również o poszczególne plany).
Od jakiegoś czasu wprowadzono u nas nowe zasady konsultacji społecznych planów miejscowych. Odbywają się spotkania Miejskiej Pracowni Urbanistycznej z mieszkańcami. Jedno zaraz po wywołaniu oraz drugie zaraz przed wyłożeniem do publicznego wglądu.
 

·
jestem Ott'em tego czatu
Motel Polska
Joined
·
6,398 Posts
- Mediatorem musi być ktoś, która umie rozmawiać z mieszkańcami, ma dar przekonywania do pewnych rozwiązań i jest bezstronna. Mediator musi umieć także bronić interesów mieszkańców. Nie może być tak, że będzie działał jedynie w interesie gminy - mówi Wojciech Chrabelski. Dodaje, że mediator powinien być swego rodzaju rzecznikiem interesów mieszkańców, a nie gminy.
Mediator będzie pracownikiem urzędu miejskiego zależnym od prezydenta i większości rady (a rada gminy i prezydent są przedstawicielami mieszkańców). Więc... :)

Pomysł dobry, ale potrzeba będzie jeszcze dobrej woli.
 

·
Poor Leno
Joined
·
7,462 Posts
Temat brzmi inaczej - ale chyba się nadaje:

Jeszcze droższe mieszkania i domy?

06:36 26.08.2008
wtorek

Ministerstwo Infrastruktury chce, aby prywatni inwestorzy współfinansowali budowę lokalnych dróg osiedlowych, chodników, parków zieleni, a nawet przedszkoli. Takie rozwiązania przewidziano w projekcie nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Chcemy zapewnić optymalny zakres odpowiedzialności w procesie inwestycji budowlanych samorządu lokalnego i uczestników procesu inwestycyjnego, takich jak inwestorzy, projektanci czy wykonawcy – mówi Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury. Jego zdaniem, zmiany umożliwią aktywny udział inwestorów w ramach finansowania lokalnej (osiedlowej) infrastruktury technicznej i społecznej dla przedsięwzięć mieszkaniowych i rewitalizacyjnych.

Umowa urbanistyczna

Gminy określać będą lokalne parametry urbanistyczne, na podstawie których inwestorzy zaplanują swoje inwestycje. Parametry te mają precyzować intensywność zabudowy, sposób przeznaczeniu terenu, maksymalną wysokość zabudowy, minimalną liczbę miejsc parkingowych itp. W stosunku do terenów planowanych na cele budownictwa mieszkaniowego gmina w lokalnych parametrach urbanistycznych określi ponadto procentowy udział powierzchni terenów przeznaczonych na zieleń osiedlową i place zabaw oraz liczbę miejsc w szkołach i przedszkolach proporcjonalnie do 1 tys. mkw. powierzchni całkowitej budowanych mieszkań.

Kwestie te zostaną szczegółowo doprecyzowywane w umowie urbanistycznej, zawieranej pomiędzy gminą a inwestorem – wyjaśnia Olgierd Dziekoński.

W umowie trzeba będzie wskazać, w jakim terminie i w jaki sposób inwestor wykonana inwestycje. Za niewypełnienie zobowiązań lub za ewentualne opóźnienia gmina będzie mogła pobrać od inwestora kary umowne. Jednocześnie przy zawieraniu samej umowy gmina będzie mogła zażądać zabezpieczenia przysługujących jej roszczeń o zapłatę zastrzeżonych kar umownych.

Korzyści dla gmin

Nowe rozwiązania unormują procedury, który obecnie już stosuje się w wielu gminach. Już dziś zdarza się, że gminy uzależniają zgodę na realizację inwestycji od przyjęcia przez inwestora pewnych zobowiązań. Jeżeli kwestie te zostaną unormowane prawnie, to gminom i inwestorom będzie łatwiej prowadzić negocjacje – wyjaśnia Olgierd Dziekoński.

Zdaniem ekspertów nowe regulacje będą korzystne przede wszystkim dla władz samorządowych, które otrzymają instrumenty prawne umożliwiające skuteczne prowadzenie polityki zrównoważonego rozwoju.

Dlaczego samorządowcom zależy na udziale deweloperów i prywatnych inwestorów w wydatkach powstających na skutek rozwoju gmin i miast? Czego obawiają się deweloperzy i prywatni inwestorzy? Jakie mogą być skutki wprowadzenie nowych przepisów? Od kiedy będzie obowiązywała nowelizacja?

Arkadiusz Jaraszek
Więcej: Gazeta Prawna 26.08.2008 (166) – str.9
http://finanse.wp.pl/kat,69476,wid,10293806,raportwiadomosc.html

Żeby tylko nie wyszło chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle...
 

·
Registered
Joined
·
1,234 Posts


Trudniej będzie zatrzymać budowę, ale jeśli już – to na dłużej
Grażyna Błaszczak 22-09-2008, ostatnia aktualizacja 22-09-2008 07:01

ROZMOWA: Paweł Wójcik, radca prawny, Kancelaria Grynhoff Woźny Maliński. Nowelizacja prawa budowlanego oraz ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wcale nie mają samych korzystnych zapisów dla inwestorów. Proces budowlany może się jeszcze przedłużyć, tak samo jak protesty sąsiadów

Rz: Czy nowelizacja prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym rzeczywiście zrewolucjonizuje rynek?

Paweł Wójcik: Na pewno tak. Przede wszystkim dlatego, że likwiduje podstawowe regulacje dotąd obowiązujące, np. pozwolenie na budowę,
pozwolenie na użytkowanie, decyzję o warunkach zabudowy.

W jakiej mierze te zmiany wpłyną na tempo procesu inwestycyjnego?

Jeśli chodzi o prawo budowlane, to dzięki nowelizacji można spodziewać się znacznego przyspieszenia procesu inwestycyjnego. Stanie się tak dlatego, że zarówno gmina czy starostwo, jak i inwestor zostaną uwolnieni od mozolnej procedury przewidzianej w k.p.a., czyli zawiadamiania i informowania stron, konieczności umożliwiania stronom wypowiedzenia się etc.

Co będzie zamiast pozwolenia na budowę?

Zastąpi je akt rejestracji dokumentacji budowlanej, który nie podlega przepisom k.p.a., a więc wcześniej wymienionym wymogom.

A zamiast pozwolenia na użytkowanie?

Pojawi się akt rejestracji tej dokumentacji. Poza tym nie będzie obowiązkowych kontroli organów nadzoru budowlanego, które są dziś przy końcu inwestycji. Zmaleje więc rola organów administracji budowlanej, wzrośnie zaś rola uczestników procesu inwestycyjnego i ich odpowiedzialności, w szczególności zaś projektanta. Ponadto pojawi się nowy uczestnik procesu inwestycyjnego – wykonawca, na którego ustawodawca nakłada różne obowiązki.

Czy sąsiedzi będą mogli, po zmianach przepisów, protestować przeciwko inwestycji w takiej mierze jak dziś?

Teoretycznie nie, rejestracja budowy nie będzie, jak wspomniałem, podlegała przepisom k.p.a. i nie kończy się decyzją administracyjną. Zatem nie będzie można wnieść odwołania. Z drugiej jednak strony istnieje ryzyko przeniesienia protestów do sądów powszechnych w postaci powództwa negatoryjnego. A teraz decyzja o pozwoleniu na budowę wiązała wszystkie sądy powszechne, które nie mogły mówić, że inwestycja jest nielegalna, jeśli było pozwolenie na budowę.

Czyli i tak pozostanie możliwość zablokowania budowy na każdym etapie?

Niestety tak, bo sąd powszechny ma władzę, by wydać – w trybie zabezpieczenia powództwa – postanowienie o wstrzymaniu inwestycji. Warto jednak podkreślić, że w praktyce protestów sąsiadów może być mniej, gdyż powództwo sądowe jest dużo bardziej kosztowne i bardziej skomplikowane niż odwołanie od decyzji. Wydaje się również, że sąd skupi się na zarzutach dotyczących ochrony prawa własności, a nie na kwestiach ewentualnych błędów przy rejestracji, chociaż dzisiaj trudno jest przewidzieć, w jakim zakresie będzie możliwa kontrola sądowa aktu rejestracji.

A czy zmiany w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym będą korzystne dla inwestorów?

Jeżeli chodzi o procedury planistyczne i procedury dotyczące ustalania decyzji o zatwierdzaniu urbanistycznego planu realizacyjnego, który zastąpi decyzję o warunkach zabudowy, to sami projektodawcy zdają sobie sprawę z tego, że tu nastąpi spowolnienie procesu inwestycyjnego. Nie jest to właściwie zależne ani od ministerstwa, ani naszego ustawodawcy. W tym przypadku dyrektywy UE, które nakazują nam udział społeczeństwa zarówno w procedurach planistycznych, jak i w procedurach dotyczących realizacji inwestycji w przypadku braku planu wydłużą cały proces.

Dziś na każdym etapie przygotowywania planu miejscowego jest do niego wgląd, można zgłaszać uwagi. Jak będzie po nowelizacji?

Jeżeli chodzi o procedurę planistyczną, to będzie ona wyglądała podobnie. Tu nie ma niebezpieczeństw. Natomiast bardzo istotnym mankamentem noweli jest przepis, który mówi, że warunkiem obowiązywania miejscowego planu jest zapewnienie w uchwale budżetowej gminy środków finansowania inwestycji celu publicznego, które należą do zadań własnych gminy. Nietrudno sobie wyobrazić, że jeżeli mamy plan zagospodarowania przestrzennego dla jakiegoś obszaru, to ileś celów publicznych się pojawia, a gminy niekoniecznie posiadają środki na te wszystkie cele.

Czyli, jeżeli gmina chce oddać teren pod budownictwo mieszkaniowe, to musi mieć pieniądze na infrastrukturę w budżecie, bo jeśli ich nie ma, to deweloperzy i tak tam nic nie wybudują.

Tak, ale jeżeli chodzi o infrastrukturę, to z tym właściwie należy się zgodzić, ponieważ gmina powinna odpowiedzialnie planować, czyli zapewniać środki na infrastrukturę, żeby nie było takich patologicznych sytuacji jak osiedla bez dróg.

Chodzi raczej o sytuacje, w których wielkie obszary objęte są planem, a gmina chce tam wybudować np. szkołę, przedszkole, budynki użyteczności publicznej, niekoniecznie potrzebne dzisiaj, więc nie ma na to pieniędzy w budżecie. Jeśli jednak takie obiekty planuje, to, niestety, dopóki gmina nie zapewni im finansowania, plan na całym obszarze nie będzie mógł wejść w życie. Ten przepis może doprowadzić do paraliżu, jeżeli chodzi o procesy planistyczne.

A czy brak decyzji o warunkach zabudowy rzeczywiście zmniejszy męki inwestorów?

Zastąpienie decyzji o warunkach zabudowy decyzjami o zatwierdzeniu urbanistycznego planu realizacyjnego nie poprawi sytuacji. Wydanie takich decyzji będzie bowiem o wiele trudniejsze i bardziej czasochłonne. Udział mediatora, obowiązkowa rozprawa administracyjna, opinia gminnej komisji urbanistyczno-architektonicznej, wyłożenie decyzji do publicznego wglądu, opublikowanie w Biuletynie Informacji Publicznej – te wymagania przedłużą jeszcze procedury. Ministerstwo tłumaczy jednak, że nie jest to jego pomysł, lecz jedynie implementacja unijnej dyrektywy.

Jeśli dodać do tego jeszcze wymóg, że decyzja o zatwierdzeniu urbanistycznego planu realizacyjnego będzie musiała być zgodna ze studium kierunków i uwarunkowań, to już z tego powodu sytuacja inwestorów znacznie się pogorszy. Dzisiaj bowiem decyzja o warunkach zabudowy nie musi być zgodna ze studium.

Jeśli teraz deweloper mówi, że od momentu zakupu gruntu do wbicia pierwszej łopaty potrzebuje nawet półtora roku na rozpoczęcie inwestycji w mieście bez planów zagospodarowania, bo hamują go biurokratyczne procedury, to czy po wejściu w życie noweli sytuacja się poprawi?

Jeżeli nie ma planu zagospodarowania, to wprost przeciwnie, ze względu na wydłużoną procedurę planistyczną.

Kiedy można się spodziewać, że nowelizacja prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym będą głosowane? Kiedy mogą wejść w życie?

Dziś wspomniane nowelizacje są na etapie uzgodnień międzyresortowych. Konsultacje społeczne zostały zakończone. Ministerstwo zapowiadało, że mają szansę wejść w życie w styczniu 2009 roku, ale projekty wymagają jeszcze przemyśleń. Dlatego wydaje mi się, że styczeń jest mało realny. Sądzę, że nowe przepisy wejdą w życie wiosną przyszłego roku.

Obie nowelizacje jednocześnie?

Oczywiście, że tak. Zmiany są skorelowane i dlatego muszą wejść w życie jednocześnie.
http://www.rp.pl/artykul/56697,1941...mac_budowe__ale_jesli_juz___to_na_dluzej.html
 

·
Registered
Joined
·
1,234 Posts

Tu rośnie dom... i obok niego nic
23-09-2008, ostatnia aktualizacja 23-09-2008 22:13

Blok obok bloku na Białołęce, ogrodzone, strzeżone osiedla na Bemowie i w Ursusie. Tysiące mieszkańców, średnia wieku poniżej 30 lat. I żadnego przedszkola, szkoły, poczty. Pustynia. Ale tak już było na Bródnie, Ursynowie. A że minęło prawie pół wieku...

Początek lat 70. Bródno. Wyrastające w szczerym polu wieżowce, przeganiające pomału pasące się krowy. W szkole, jedynej na wielkim placu budowy, po 50 osób w klasie. A społecznych szkół wtedy nie było. Choć oddać trzeba sprawiedliwość, że przez dziesięć lat tzw. infrastruktura zaczęła się poprawiać i wśród domów wyrastały „tysiąclatki“, pudełkowe przedszkola, klasyczne SAM-y spożywcze.

I powtórka. Lata 80. Pnie się w górę inteligencki Ursynów. Między blokami, już coraz bardziej eleganckimi, które sukcesywnie zmniejszają obszary pól kapusty, nie ma szkoły, przedszkola, sklepu. O domu kultury nikt nawet nie marzy. Wściekli inteligenci rozwożą dzieci po przedszkolach na Mokotowie, w Śródmieściu.

Ale to były ciężkie czasy. Ludzie nie mieli mieszkań, system się walił. Kto wtedy miał czas i głowę myśleć o planowym zagospodarowaniu obrzeży miasta. Peryferia żyły swoim siermiężnym życiem i często mieszkańcom zawdzięczały lokalne klubiki, lodowiska między blokami, parafialne świetlice.

Tu nie zaszła zmiana

I obrazek trzeci, który niemal od 20 lat obserwujemy z coraz większym nasileniem, już w wolnej Polsce, na warszawskiej Białołęce, w Ursusie, na Bemowie, w Wilanowie...

– W tej chwili buduje się 10 tys. mieszkań, za chwilę w dzielnicy będzie 130 tys. osób. Co miesiąc przybywa nam ok. 70 przedszkolaków. Powinna powstawać właściwie jedna szkoła rocznie. Ale takich pieniędzy nie mamy. Jakaś masakra – wylicza jednym tchem Wiesław Krzemień, wiceburmistrz Białołęki, największej sypialni miasta. Gęsto obok siebie budują się domy. Osiedle Derby I i ogrodzenie, obok Derby II, niemal okno w okno, i kolejne ogrodzenie. Tu następne o wdzięcznej nazwie Akacjowa. Bliżej szosy dyskretnie rozprzestrzenia się Agroman.

W Ursusie wyrosły wielkie Skorosze. – Żadnej szkoły, przedszkola, żłobka. Jedna wielka mieszkaniówka. Ale jak im mogę zabronić – rozkłada ręce wiceburmistrz.

Władze tłumaczą się tak samo. Twierdzą, że prawo wymusza wydanie deweloperowi pozwolenia na budowę, jeśli założenia są zgodne z ogólnymi wytycznymi urbanistycznymi. A szczegółowych planów prawie w mieście nie ma.

Przecież mamy wolny rynek. Koniec z gospodarką planowo-nakazową. Deweloper ma środki, kupuje grunt. Człowiek ma pieniądze i wolną wolę – kupuje mieszkanie. Wybiera, gdzie chce. Ale co wybrać? Albo będziesz wiózł dziecko dwie godziny mostem Grota, albo utkniesz w korku w al. Krakowskiej. Z każdej strony tak samo. Dobrze, że już chociaż zakupy zrobisz pod domem, bo wolny handel sprawił, że nasi kupcy natychmiast otworzyli sklepiki w mieszkaniowych pustyniach. No i jeszcze zęby wyleczysz. Oczywiście, za duże pieniądze, bo państwowych przychodni nie ma.

Wyższość współczesnego 30– latka nad tym z czasów PRL polega też na tym, że od biedy (jak nie jest duża) i z przedszkolem dla malucha sobie poradzi. Na Białołęce do gminnych placówek chodzi niespełna 1 tys. dzieci. Do prywatnych – ponad 2 tys.

Zwycięży konkurencja?

Ale zmiany się zbliżają, choć krokami niewielkimi, bo już utknęły w przepastnych gabinetach ministerstw. Nowelizacja ustawy o planowaniu przestrzennym przygotowywana przez Ministerstwo Infrastruktury zakłada m.in., że przy dużych inwestycjach to deweloper będzie musiał zbudować szkołę, żłobek, może posterunek policji. Deweloperzy już biją na alarm, że to zamach na wolność gospodarczą. – W gospodarce wolnorynkowej nie można zmusić dewelopera do budowy szkoły na swoim terenie – pryncypialnie przypomina dyrektor generalny firmy Dom Development Jerzy Ślusarski. Choć może niebezpośredni, ale chyba będzie to przymus nieunikniony.

Popierają go samorządowcy. I taka zmiana zapisu, jeśli będzie dobrze prawnie przygotowana, idzie w dobrym kierunku. Duży inwestor i tak wyjdzie na swoje. Przecież koszt społecznej infrastruktury wliczy w cenę mieszkań. A przy dużym osiedlu szkoła czy przedszkole nie będzie wielkim obciążeniem finansowym. Zwłaszcza że, jak twierdzi Katarzyna Kuniewicz z firmy doradczej na rynku mieszkaniowym REAS, deweloperzy już zaczynają stosować nowe zachęty do zakupu mieszkań. – Niedawno w cenie mieszkania proponowano np. garaże. Teraz pojawia się przedszkole. A to wpływa na atrakcyjność projektu, zwłaszcza dla młodych, do których kierowana jest oferta – dodaje.

Pierwsze przymiarki do takiej kompleksowej inwestycji robi J.W. Construction na osiedlu Lazurowe Ustronie. Ale robi tak, by wilk był syty i owca cała. Wybuduje szkołę, ale nie wiadomo, czy nie sprzeda jej w prywatne ręce. No ale jakaś szkoła będzie.

Z marazmu zaczynają też wychodzić samorządy. Władze Bemowa zdecydowały się odkupić od dewelopera gotowy budynek, który zaadaptują na przedszkole. Może więc właśnie przy kolejnych wyborach samorządowych wybierzmy takich włodarzy, którzy zaprojektują nam przyjazną do życia przestrzeń, stworzą miejscowe plany zagospodarowania, wezmą byka za rogi i w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego wspólnie z deweloperami zainwestują na nowych osiedlach. Żebyśmy po kolejnych 20 czy 30 latach nie śpiewali znów z sarkazmem, że tylko „tu rośnie dom, tam rośnie dom, z godziny na godzinę”.
http://www.zw.com.pl/artykul/2,290734_Tu_rosnie_dom____i_obok_niego_nic.html
 

·
midnight talker
Joined
·
2,725 Posts
polskie pojecie wolnego rynku to straszna zenada, jak czytam takie kwiatki: "Przecież mamy wolny rynek. Koniec z gospodarką planowo-nakazową" to mi sie wydaje ze przez ostatnie 20 lat nie nauczylismy sie niczego i ze nasze pojecie kapitalizmu to nadal budki z hot dogami i coca cola ktore wyrosly w warszawie na poczatku lat 90tych... (no teraz mamy kebaby)

co ma piernik do wiatraka? gospodarka rynkowa nie wyklucza procesu planowania, np. we wloszech przy budowie jakiej kolwiek inwestycji naliczane sa koszty "urbanizacji pierwszorzednej" (drog, kanalizacji, itd.) oraz "urbanizacji drogorzednej" (szkoly, szpitale itd.) za ktore placi inwestor wedlog specjalnego przelicznika i nie zwala ich na cala spolecznosc, pozatym prawo z '62 wprowadzilo "standardy urbanistyczne" wedlog ktorych na kazdego nowego mieszkanca ma przypadac 18m^2 z czego 4,5 na szkoly,przedszkola itp, 2 na obiekty uzytecznosci publicznej (poczty, koscioley, przychodnie zdrowia itd) 9 na parki i 2,5 na parkingi,

jakos wolny rynek jest i nikt nie protestuje, w koncu to inwestor swoim dialaniem przysparza spolecznosci klopotow i potrzeb nie moze przeciez wymagac zeby inni placili zato zeby on mogl sie wzbogacic :eek:hno:

jedyne co jest dobre w tej nowelizacji to to ze zlikwiduja wz i wprowadza bardziej obiekrywny sposob oceny, ale rozumowanie wedlog ktorego biedny ciemierzony przedsiebiorca nie musi czekac na zadna zgode a administracja publiczna ktora by chciala dzialac na korzysc spoleczenstwa zeby cos zaplanowac to se najpierw musi znalezc na to kase jest po prostu nie logiczny

potrafie zrozumiec ze inwesorzy i rozne lobby bronia swoich interesow ale ze spoleczenstwo, politycy i specjalisci nie zdaja sobie sprawy z tego jak sie maja rzeczy jest zastraszajace, 40 milionowy narod ktory daja sie robic w balona:bash:

(Ograniczona Odpowiedzialnosc Ortograficzna)
 

·
2012
Joined
·
3,340 Posts
IMO zaproponowane zmiany ida w dobrym kierunku, gdyz jezeli bedzie sporzadzony plan miejscowy to uzyskiwanie pozwolenia na budowe byloby tylko biurokratyczna machina... ustawa kladzie nacisk na sporzadzanie dobrych planow miejscowych, gdzie beda zabezpieczone srodki na realizacje zapisanych tam zadan. Ciekawe tylko jak zostanie rozwiazane to w praktyce? czego mozna sie najbardziej obawiac...
 

·
Banned
Joined
·
10,743 Posts
Problem jest jednak taki, że nie wszędzie (niestety jeszcze) w Polsce sa te plany miejscowe, np. w obszarach ochrony konserwatorskiej i ułatwienie jeszcze wydawania zgody spowoduje w takich przypadkach całkowity rozpiździel zabytków. Oczywiście to nie wina autorów ustawy, tylko poszczególnych władz samorządowych, ale to sygnał, żeby bardziej cisnąć na władze lokalne, żeby plany odpowiednie wdrażały.
 

·
Poor Leno
Joined
·
7,462 Posts
Nie będzie działek rolnych w mieście

Wszystkie grunty położone w granicach miasta zostaną odrolnione z mocy prawa. Ich właściciele zapłacą wyższy podatek od nieruchomości.
Działka


Wszystkie grunty położone w granicach miasta zostaną odrolnione z mocy prawa. Ich właściciele zapłacą wyższy podatek od nieruchomości.

Odrolnienie gruntów rolnych i leśnych dotyczyć będzie wszystkich klas ziemi. Jednocześnie nastąpi ono z mocy prawa, co oznacza, że ich właściciele nie będą musieli ubiegać się o zgodę na zmianę przeznaczenia gruntów i wyłączenie ich z produkcji rolnej i leśnej. Wszystko to przewiduje przyjęta przez Sejm nowelizacja ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych.

- Nowelizacja ułatwi swobodne dysponowanie gruntami oraz prowadzenie inwestycji na terenach miast - mówi Kazimierza Plocke, wiceminister rolnictwa.

- Dziś jeśli inwestor otrzyma pozwolenie na budowę i ma grunt rolny, to musi wystąpić o jego odrolnienie. Procedura trwa kilka miesięcy i jest niepotrzebna, gdyż decyzja o tym, że dany grunt ma zostać zabudowany, zapadła już w pozwoleniu na budowę - mówi Jacek Bielecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Właściciele działek, którzy nie będą prowadzili na nich produkcji rolnej, będą musieli płacić wyższy podatek od nieruchomości zamiast podatku rolnego. - Podatek od gruntów budowlanych jest wyższy i w związku z tym dzięki odrolnieniu zwiększą się także dochody gmin - wyjaśnia Jerzy Tokajuk, naczelnik Wydziału Planowania i Zagospodarowania Przestrzennego w Białymstoku.

Ustawa trafi do Senatu.

Autor: Arkadiusz Jaraszek

Źródło: GP
Artykuł z dnia: 2008-10-13, ostatnia aktualizacja: 2008-10-13 12:32
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/89403,nie_bedzie_dzialek_rolnych_w_miescie.html
 

·
Registered
Joined
·
1,234 Posts
Stanowisko Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektoniczna przy Ministrze Infrastruktury w sprawie niektórych, nowych inicjatyw legislacyjnych dotyczących sfery gospodarki przestrzennej, przyjęte jednomyślnie na posiedzeniu w dniu 3 grudnia 2008 roku.

Pan Cezary Grabarczyk
Minister Infrastruktury
Warszawa

Szanowny Panie Ministrze,

Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna, zgodnie z otrzymanym od Pana Ministra mandatem, pragnie przedstawić stanowisko w sprawie niektórych, nowych inicjatyw legislacyjnych dotyczących sfery gospodarki przestrzennej, przyjęte jednomyślnie na posiedzeniu w dniu 3 grudnia 2008 roku.

Członkowie GKUA podzielają pogląd, że przepisy dotyczące gospodarki przestrzennej wymagają zmian, gdyż zawierają szereg luk i niewłaściwych lub nieskutecznych regulacji. Główna Komisja opiniowała kolejne rządowe projekty ustaw, poświęcone problemom planowania przestrzennego i przedkładała Panu Ministrowi swoje wnioski i oceny. Projekty te, zwłaszcza aktualny projekt resortu będący w końcowej fazie uzgodnień, aczkolwiek niedoskonałe, zawierają szereg racjonalnych propozycji i stwarzają nadzieję na poprawę przestrzennego ładu w naszym kraju.

W ostatnim okresie, GKUA miała możliwość zapoznania się z dwoma legislacyjnymi inicjatywami poselskimi dotyczącymi planowania przestrzennego oraz z uchwaloną przez Sejm ustawą z dnia 10 października 2008 r. o zmianie ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych.
Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna ocenia, że te inicjatywy poselskie oraz wspomniana ustawa zawierają, obok pewnych korzystnych, również niezmiernie dyskusyjne lub szkodliwe pod względem społecznym i gospodarczym propozycje. Niektóre zaproponowane przez posłów rozwiązania stoją w zasadniczej sprzeczności nie tylko z naszymi wnioskami, ale w szczególności z projektem rządowym. Szeroka argumentacja i wnioski GKUA w sprawie pożądanych w naszej ocenie kierunków zmian prawa w sferze planowania przestrzennego są zawarte w uwagach i opiniach przesłanych na ręce Pana Ministra. Pragniemy zwrócić Pańską uwagę zwłaszcza na kilka ostatnich dokumentów:
- Uwagi Głównej Komisji Urbanistyczno – Architektonicznej do projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (z dn. 06.12.2006 r.), przyjęte na posiedzeniu GKUA w dniu 17 stycznia 2007 roku.
- Opinia Głównej Komisji Urbanistyczno – Architektonicznej o roboczej wersji projektu ustawy o planowaniu przestrzennym, przyjęta na posiedzeniu Głównej Komisji w dniu 3 sierpnia 2007 roku.
- Opinia Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej o projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane, Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (z dn. 23.IX.2008 r.), przyjęta na posiedzeniu GKUA w dniu 1 października 2008 roku.
- Opinia Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej o projekcie ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw, Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej Przyjazne Państwo (Druk Sejmowy 812), przyjęta na posiedzeniu GKUA w dniu 1 października 2008 roku.

Zestaw ten uzupełniają uwagi członka GKUA Kolegi Tomasza Ossowicza do projektu ustawy Prawo zagospodarowania przestrzennego, z dnia 7 października 2008 r., które zawierają szereg wnikliwych, w większości bardzo krytycznych ocen. Reasumując treść naszych dotychczasowych wystąpień musimy stwierdzić, że w Polsce konieczne jest prowadzenie racjonalnej polityki urbanizacyjnej i miejskiej, co wymaga wzmocnienia publicznej kontroli procesów przestrzennych, sprawniejszej administracji rządowej i samorządowej oraz unowocześnienia i wzmocnienia sytemu planowania przestrzennego. Wynika to również z konstytucyjnej zasady rozwoju zrównoważonego, którego istotnym składnikiem jest ład przestrzenny, a także z treści międzynarodowych zobowiązań Polski, m. in. Karty Lipskiej. O sformułowanie i realizowanie narodowych polityk architektonicznych, które winny słuŜyć politycznym ośrodkom decyzyjnym do koordynacji działań legislacyjnych, apelowali ostatnio zebrani w Budapeszcie przedstawiciele organizacji i środowisk zawodowych krajów „Grupy Wyszehradzkiej”.

Troska o ład przestrzenny należy w krajach rozwiniętych gospodarczo, zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej, do najważniejszych zadań władzy publicznej. Komisja Europejska poświęca tym problemom coraz więcej uwagi. Dzieje się tak, bowiem racjonalne zagospodarowanie terenu ma wielkie znaczenie społeczne – określa warunki życia, buduje społeczną integrację i przeciwdziała społecznym patologiom, powoduje również wzrost wartości terenu. W skali makro-ekonomicznej racjonalne planowanie przestrzenne ogranicza koszty urbanizacji, zmniejsza koszty podróŜowania i transportu, eliminuje nieracjonalne koszty uzbrojenia, straty energii, ułatwia więzi ekonomiczne, przyciąga rzetelnych, wielkich i małych inwestorów. W skali mikro-ekonomicznej planowanie tworzy korzystne warunki inwestowania oraz ułatwia działalność gospodarczą poprzez stabilne i przewidywalne w czasie warunki zmian otoczenia. Ład przestrzenny to także warunek prawidłowego rozwiązania kwestii mieszkaniowej i zapewnienia właściwego standardu życia w mieście. Ład przestrzenny to nie tylko troska o przeszłość – nasze dziedzictwo kulturowe, decydujące o naszej narodowej tożsamości, ale również troska o przyszłość, bowiem ogranicza straty terenów i zasobów ważnych ekologicznie i ekonomicznie cennych, chroni walory środowiskowe i decyduje o mikroklimacie sieci osiedleńczej.

Skutki braku racjonalnej gospodarki przestrzennej obserwujemy w Polsce od wielu lat - rozpraszanie zabudowy, chaotyczną i bezplanową urbanizację rolnych terenów - nieuzbrojonych, pozbawionych transportu i usług, spekulacje gruntowe, które pozbawiają samorządy lokalne należnej im renty gruntowej.
Pogarszające się warunki inwestowania powodują ucieczkę poważnych inwestorów. Zła organizacja przestrzeni potęguje społeczne patologie, obserwujemy róŜne formy społecznej segregacji mieszkaniowej. Zaniedbujemy sferę kultury, likwidujemy przestrzenie publiczne – naturalne obszary społecznej komunikacji i integracji, centra miast są dewastowane przez bilbordy i agresywne reklamy, zieleń miejska jest likwidowana, czego niechlubnym przykładem jest Stolica.
Nowe prawo winno przeciwdziałać tym zjawiskom, tymczasem propozycje poselskie, których autorzy szermują nieprawdziwymi hasłami o braku terenów w planach przestrzennych (czemu przeczy treść raportu rządowego „Polska Przestrzeń” przyjętego przez Radę Ministrów w dniu 15 maja 2007 roku), zmierzają do dalszego osłabienia kontroli planistycznej, co może jedynie poszerzyć anarchizację przestrzeni.

Konieczne są zmiany prawa w wielu dziedzinach, konieczne jest odbiurokratyzowanie procesów inwestycyjnych i zmiana systemu ochrony terenów rolnych; jednakże zmiany te winny być wprowadzane w powiązaniu z reformą całego systemu gospodarki przestrzennej. Wprowadzona w obecnych warunkach zasada powszechnego odrolnienia, w zderzeniu z nieskutecznym systemem kontroli procesów przestrzennych i uznaniowością w sferze decyzji administracyjnych, poszerzać będzie patologiczne procesy przestrzenne.
Ustawowe odrolnienie gruntów rolnych w miastach spotęguje rozpraszanie zabudowy i wchodzenie z inwestycjami na obszary, które nigdy nie będą uzbrojone i wyposażone w usługi. Należy bowiem pamiętać, że zgodnie z ustawą, rozmiary objętych odrolnieniem terenów, wielokrotnie przekraczają perspektywiczne potrzeby inwestycyjne miast, a zgodnie z prawami rynku deweloperzy, nastawieni na maksymalizację zysków, będą inwestować poszukując najtańszych terenów („tanie tereny” to główny argument i cel autorów tej inicjatywy legislacyjnej). W konsekwencji, nowe inwestycje będą lokalizowane na terenach peryferyjnych, nieuzbrojonych i bez usług, tworząc model „wyspowej” urbanizacji, o bardzo niskiej intensywności wykorzystania terenu. Wszyscy, poza deweloperem, który sprzeda mieszkania i zacznie szukać jeszcze lepszej „okazji”, stracą. Dla mieszkańców i dla miasta, docelowo, jest to katastrofa, bowiem produktem tych działań będą obszary substandardowej zabudowy, których nawet najbogatszy kraj na świecie nie byłby w stanie racjonalnie zagospodarować.

Główna Komisja Urbanistyczno-Architektoniczna zwraca się do Pana Ministra, jako członka rządu odpowiedzialnego za racjonalną gospodarkę przestrzenną w naszym kraju, o przeciwdziałanie nieprzemyślanym inicjatywom i nieracjonalnym propozycjom legislacyjnym, gdyż wymaga tego interes społeczny - troska o warunki życia w naszych miastach, o naszą gospodarkę i inwestycje oraz konstytucyjny wymóg racjonalizowania procesów przestrzennych zgodnie z zasadami rozwoju zrównoważonego.

Z wyrazami szacunku

/-/Adam Kowalewski
Przewodniczący
Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej
http://www.warszawa.sarp.org.pl/pli...GKUA.pdf?PHPSESSID=d62gv2niohk5ov8glcs96am8s7
 

·
Administrator
Joined
·
38,096 Posts
http://www.zw.com.pl/artykul/2,331548_Plany_na_biegu_wstecznym.html

Plany na biegu wstecznym
Piotr Szymaniak , mjc 03-02-2009, ostatnia aktualizacja 03-02-2009 23:11
Nowe przepisy dotyczące ochrony środowiska wprowadzają chaos w procesie uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego. Urbaniści biją na alarm. Plany, które są już na ukończeniu, idą do poprawki. A miało być szybciej...

Tylko 19,5 proc. powierzchni Warszawy pokryte jest planami zagospodarowania przestrzennego. W ubiegłym roku udało się uchwalić je tylko dla 2,1 proc. W tym urzędnicy zapowiadali przygotowanie kolejnych 3 proc. Jak sami twierdzą, po cichu liczyli nawet na więcej. Wszystko jednak wskazuje na to, że nawet te skromne zamierzenia nie zostaną zrealizowane.

Wszystko to z powodu zmiany przepisów o ochronie środowiska, a konkretnie ustawy o skutkach oddziaływania na środowisko. Miała ona skrócić procedury uzyskiwania ocen wpływu inwestycji na przyrodę oraz zapewnić obywatelom i organizacjom ekologicznym wpływ na powstawanie miejscowych planów zagospodarowania. Nowe prawo niespodziewanie jednak uderzyło rykoszetem w sam system przygotowywania planów. Taki stan spowolni ich uchwalanie. Najbardziej dotknie to opracowań, których przygotowanie jest najbardziej zaawansowane. Co gorsza, chodzi o tereny kluczowe dla Warszawy, jak choćby plan obszaru Pola Mokotowskiego, okolic Dworca Gdańskiego czy centrum Pragi. Jak to się stało?
Można się załamać
Okazało się, że choć teoretycznie prawo nie powinno działać wstecz, w tym przypadku ta reguła została mocno naruszona. Tak uważają urbaniści. Jednak oficjalna wykładnia Ministerstwa Środowiska jest bezlitosna. I tak – nawet jeśli projekt planu był już na ukończeniu, uzyskał wszystkie uzgodnienia i został wyłożony do publicznego wglądu – by chętni mogli zgłosić do niego uwagi, w myśl nowych przepisów musi go teraz zaopiniować Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Tamtejsi urzędnicy sprawdzą, czy prognoza oddziaływania na środowisko została zrobiona w odpowiednim zakresie. Nawet jeśli była wcześniej wykonana!
Po odpowiedzi RDOŚ miasto musi ogłosić, że prognoza oddziaływania na środowisko będzie wykonywana, a chętni mogą znowu zgłaszać do niej uwagi. – Krótko mówiąc, można sobie w głowę strzelić – mówi Krzysztof Domaradzki, architekt i urbanista z pracowni Dawos. Autor wielu projektów, których uchwalenie zostanie odwleczone.
Nowe przepisy weszły w życie 15 listopada 2008 r. Mamy już pierwsze efekty ich obowiązywania. – Od początku grudnia 2008 r. do końca stycznia tego roku wysłaliśmy do RDOŚ 48 planów, a kolejnych dziewięć jest właśnie wysyłanych – mówi Agnieszka Kłąb z biura prasowego ratusza. – Jak dotąd dostaliśmy odpowiedź w przypadku trzech z nich.
Nie wiadomo, jak bardzo zamieszanie wydłuży i tak już horrendalnie długi okres planistyczny. Dokumenty wysyłane są do RDOŚ „na wszelki wypadek”, gdyż nikt tak naprawdę nie wie, jak interpretować nowe przepisy. – Mamy 16 województw i 16 różnych interpretacji. Jest wiele niewiadomych, ustawa nie ma preambuły ani przepisów wykonawczych. To jest niestety standard w Polsce – mówi nam anonimowo jeden z urbanistów. – Projektanci, którzy podpisali umowy z gminami na wykonywanie planów, boją się, że wszystko, co zrobili, pójdzie do kosza.
Zagubione są też samorządy. Dopiero niedawno na stronach Ministerstwa Środowiska pojawiły się pierwsze wytyczne dla urzędników, jak należy rozumieć przepisy. Ale i to nie rozwiązuje wszystkich wątpliwości.
Lepiej, czyli gorzej
W Warszawie mamy ponad 100 rozpoczętych procedur planistycznych, ale ich zaawansowanie jest bardzo różne.
– Jeśli projektowanie jest we wczesnej fazie, to nowe przepisy płynnie wpiszą się w harmonogram działań – uspokaja Grzegorz Buczek z Głównej Komisji Urbanistycznej, który nie krytykuje z gruntu znowelizowanej ustawy, a tylko niektóre jej zapisy.
– Jestem za tym, by dostęp do informacji publicznej był szerszy, partycypacja społeczna w procesach planistycznych znacząca, a same procedury, zwłaszcza te dotyczące środowiska, rzetelne – wyjaśnia.Grzegorz Buczek uważa, że nie powinno się stosować nowych przepisów do planów, nad którymi trwają już prace. – Większość nowych tego typu regulacji kończy się sakramentalną formułą, że procedura rozpoczęta przed wejściem w życie ustawy funkcjonuje na mocy przepisów wcześniejszych. W tym przypadku tak się nie stało – ubolewa Buczek.
Krzysztof Domaradzki dodaje: – Przynajmniej plany, które zostały wyłożone do publicznego wglądu i uzyskały uzgodnienia środowiskowe, nie powinny podlegać nowym regułom. Mam wrażenie, że ustawodawcy nie liczą się z tym, że jakieś prace zostały już wykonane. Problem polega na tym, że ci, którzy uchwalają ustawy w zakresie ochrony środowiska, nie myślą, jakie to będzie miało skutki w procesie opracowywania planów. W ten sposób nic nie można uchwalić, a w tym czasie zabudowuje się całe połacie miasta. Bezplanowo. I nikomu to nie przeszkadza – denerwuje się architekt.
W oparach absurdu
Doktor Janusz Radziejowski z Towarzystwa Urbanistów Polskich zwraca uwagę, że w stolicy mamy tak mało planów miejscowych właśnie przez zagmatwane przepisy. – Które w dodatku ciągle się zmieniają. Wprowadzane są nowe rozporządzenia, mieliśmy już kilka ustaw i unieważnień istniejących aktów prawnych. A przecież planowanie powinno opierać się na długofalowym myśleniu. Tymczasem od dziesięciu lat jest coraz gorzej – kwituje.
Urbanista obawia się, że nowe przepisy niewiel zmienią. – Robienie skomplikowanych prognoz oddziaływania na środowisko dla działki czy kilku działek jest czymś bezsensownym, nic niedającym ani środowisku, ani ludziom – komentuje.
– W planowaniu chodzi o kompleksowe ujęcie dużych obszarów. W przypadku niewielkich terenów nowe przepisy wprowadzą tylko dodatkowy mętlik – ocenia Radziejowski.
– Prognozy takie powinny dotyczyć terenów wrażliwych przyrodniczo, gdzie ewentualna zabudowa rzeczywiście może w jakiś sposób wpłynąć na naturę – wtóruje mu Domaradzki. – Jeśli to jest plan kwartału w Śródmieściu, nie widzę żadnego powodu, żeby sprawy dodatkowo utrudniać.
Nie brak również takich głosów, że niezależnie od przepisów Warszawa po prostu z ładem przestrzennym sobie nie radzi. – Mamy przecież sporo planów z brodą, czyli takich, których przygotowanie trwa już ponad dziesięć lat – mówi Arkadiusz Jerzak z Forum Rozwoju Warszawy. – Wszystko pozostaje kwestią praktyki. Inne miasta, takie jak np. Wrocław, Poznań czy Kraków, również działają na podstawie takich samych przepisów, a planowanie tam wygląda lepiej.
Plany miejscowe projektowane są według założeń Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. Tymczasem jego założenia są ustawicznie łamane. – Jest wyraźnie powiedziane, że powinny zostać ustalone priorytety i harmonogramy prac – przypomina Buczek. – A proces uchwalania planów w Warszawie nie ma żadnej dającej się uchwycić dynamiki czy porządku. Np. uchwała o sporządzeniu planów rejonu Służewa pochodzi z 2004 r. Dopiero teraz pojawiło się ogłoszenie o możliwości składania wniosków do tego planu, co de facto rozpoczyna procedurę planistyczną. Tak wygląda proces legislacyjny w Warszawie.
*Dlaczego plany zagospodarowania przestrzennego są ważne?
Mówiąc obrazowo, to właśnie one gwarantują nam np., że w sąsiedztwie naszego małego domku nie wyrośnie wieżowiec, który zabierze światło słoneczne, a samochody jego mieszkańców nie zakorkują wąskich uliczek w okolicy.
Jeśli zaś sprowadzamy się na nowe osiedle, to plany miejscowe zagwarantują, że w sąsiedztwie nie będziemy mieli tylko samych bloków, lecz znajdzie się też miejsce na szkołę, basen, park czy boisko.
Jest to także skuteczne narzędzie ochrony przed zabudową kolejnych połaci zieleni i terenów ważnych pod względem przyrodniczym.
Regulacje chronią przed budowaniem obiektów o innowacyjnej bryle w zbyt bliskim sąsiedztwie zabytkowej architektury.
Plany zapewniają ogólny ład i porządek urbanistyczny... Oczywiście, nie dzieje się to automatycznie. Dlatego plany na każdym etapie zatwierdzane są przez specjalistów różnych dziedzin, zwykłych obywateli, a na końcu przez radnych, którzy decydują, czy dany projekt przyjąć, czy nie. Dlatego, uchwalanie planów budzi wiele kontrowersji, bo każdy uczestnik postępowania dąży do maksymalnej ochrony swoich interesów – deweloperzy, ekolodzy, mieszkańcy i urbaniści.
 

·
Registered
Joined
·
1,234 Posts
TYm razem o "pomyśle" poselskim:



Nowelizacja do poprawki
aig 09-03-2009

Jeśli urzędnik pomilczy za pieniądze 30 dni, nie sprzeciwiając się inwestycji, za płotem twojego domu wyrośnie wieżowiec lub magazyn – takie skutki według architektów i członków organizacji społecznych może nieść znowelizowane prawo, które pozwolenia na budowę zastąpi zgłoszeniami

Architekci i mieszkańcy skupieni w różnych stowarzyszeniach alarmują: ustawa powstała na zgniłym fundamencie. Zapowiadają, że jeśli wejdzie w życie, zaskarżą ją do Trybunału Konstytucyjnego i rzecznika praw obywatelskich. Będą też zabiegać o prezydenckie weto.

Zamiast pozwolenia na budowę – samo zgłoszenie inwestycji. Zgodnie z uchwalonymi przez Sejm zmianami tak właśnie mają wyglądać uproszczone procedury budowlane. Jeśli w ciągu 30 dni urząd nie sprzeciwi się zgłoszonej inwestycji, może ona ruszać.

– W ten sposób można dostać zgodę na budowę domu, apartamentowca czy fabryki – mówi Małgorzata Zamorska, radca prawny z kancelarii bnt Neupert, Zamorska & Partnerzy. – Wskutek bierności urzędu wiele inwestycji, nawet tych wątpliwych prawnie, może być więc realizowanych jedynie dlatego, że minął czas wniesienia sprzeciwu...
http://www.rp.pl/artykul/56697,273606_Nie_chca_takiej_nowelizacji_prawa_budowlanego.html
 

·
Administrator
Joined
·
38,096 Posts

·
mies fan
Joined
·
5,284 Posts


Nowelizacja do poprawki
aig 09-03-2009

Jeśli urzędnik pomilczy za pieniądze 30 dni, nie sprzeciwiając się inwestycji, za płotem twojego domu wyrośnie wieżowiec lub magazyn – takie skutki według architektów i członków organizacji społecznych może nieść znowelizowane prawo, które pozwolenia na budowę zastąpi zgłoszeniami

Architekci i mieszkańcy skupieni w różnych stowarzyszeniach alarmują: ustawa powstała na zgniłym fundamencie. Zapowiadają, że jeśli wejdzie w życie, zaskarżą ją do Trybunału Konstytucyjnego i rzecznika praw obywatelskich. Będą też zabiegać o prezydenckie weto.

Zamiast pozwolenia na budowę – samo zgłoszenie inwestycji. Zgodnie z uchwalonymi przez Sejm zmianami tak właśnie mają wyglądać uproszczone procedury budowlane. Jeśli w ciągu 30 dni urząd nie sprzeciwi się zgłoszonej inwestycji, może ona ruszać.

– W ten sposób można dostać zgodę na budowę domu, apartamentowca czy fabryki – mówi Małgorzata Zamorska, radca prawny z kancelarii bnt Neupert, Zamorska & Partnerzy. – Wskutek bierności urzędu wiele inwestycji, nawet tych wątpliwych prawnie, może być więc realizowanych jedynie dlatego, że minął czas wniesienia sprzeciwu...
http://www.rp.pl/artykul/56697,273606_Nie_chca_takiej_nowelizacji_prawa_budowlanego.html
^^ to jest niestety racja, te nowe przepisy będą katastrofalne w skutkach.

a jest to o tyle dziwne, iż de facto nic nie upraszczają, zakres projektu budowlanego pozostaje taki sam, tyle tylko że nie dostaje się pozwolenia. Z praktyki zawodowej wiem, że główną przeszkodą jest brak planów i czekanie na wuzetki, a nie na pozwolenie na budowę. Samo pozwolenie dostaje się dość szybko, czasem urząd wzywa do jakichś uzupełnień, ale za to inwestor ma w ręku niepodważalny papier zezwalający na budowę.
 

·
Registered
Joined
·
2,366 Posts
W sejmie zdaje się leży nowelizacja ustawy o odpowiedzialności urzędników. Urzędasy będą bały się przemilczania, jak diabeł święconej wody.
Problemem cały czas pozostają wuzety, który można byłoby rozwiązać w prosty sposób: zapisać w ustawie, że studium jest aktem wiążącym.

Nie mówię już o tym, że na terenach miast taki akt jak wuzeta powinien przestać istnieć na okres 10 lat.
 
1 - 20 of 299 Posts
Top