Tak czytam sobie Wasze opinie o Przemyślu, który jest mi szczególnie bliski i dochodzę do wniosku, że nie zdajecie sobie jednak sprawy z wielu problemów.
Już nie będę wspominał, że te zdjęcia są bardzo ponure przez pogodę, a jak wiadomo światło bardzo wpływa na odbiór zdjęć, bo zaraz ktoś zarzuci mi brak obiektywizmu.
Po pierwsze nikt nie docenia tego, że wszystkie cenne zabytki Przemyśla są jednak w bardzo dobrym stanie. Nie ma ani jednego kościoła, który nie przeszedłby kompleksowych prac konserwatorskich wewnątrz i na zewnątrz. Podobnie rzecz ma się z zamkiem (właśnie przechodzi kolejny remont), który jeszcze w latach 80-tych był kompletną ruiną, grożącą zawaleniem. W porównaniu do innych miast to jednak bardzo liczy się na plus.
Nawet obecnie budują się dwa nowe muzea - archidiecezjalne w adaptowanym budynku szkoły katedralnej z XVI/XVII wieku i narodowe, które ma osobny wątek w inwestycjach.
Rzecz druga jest taka, że nie wiecie w jakim stanie to miasto znalazło się zaraz po wojnie. Lata 50-te i 60-te to okres maksymalnego zastoju, kiedy nie działo się praktycznie nic. To miasto miało być małym skansenem, zero jakichkolwiek inwestycji w drogi, w infrastrukturę, w przemysł. Miało to pewne dobre strony, bo mało zniszczono, kamienic nikt nie "unowocześniał" skuwając im elewacje, bloki zaczęły powstawać później i poza kilkoma przykrymi wyjątkami zaprojektowano je z głową, z dala od śródmieścia. Ale nawet środki na uporządkowanie miasta po wojnie przyznano na mocy specjalnej ustawy, po artykułach w ówczesnej prasie.
Jest to źródło pojawiającej się czasem niechęci Przemyślan do Rzeszowa, bo w tym czasie nowa stolica regionu mocno się rozbudowywała, a pamięć o czarnych latach powojennych przetrwała do dziś.
Kolejną rzeczą jest fakt, że w Przemyślu jest bardzo dużo substancji zabytkowej z przełomu XIX i XX wieku. Możecie mi wskazać chociaż jedno miasto, które dobrze by sobie z tym radziło dzisiaj? Bo ja widzę, że Łódź się kruszy, że kamienice w Warszawie się sypią, chyba że wykupują je bogate firmy, a takie Przemyślem, z natury rzeczy, zainteresowane nie są.
Kolejną przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że blisko 30% mieszkańców miasta stanowili Żydzi, a ok 20% Ukraińcy, było to prawdziwie wielonarodowościowe miasto... Dziś są duże problemy z ustaleniem własności wielu kamienic, a bez tego nikt nie chce w nie inwestować. Jeśli właściciele są znani, albo odzyskali swoje kamienice to nie mają na środki remonty, ani na to, żeby wykwaterować lokatorów. Po wojnie, jak wszędzie, dzielono duże mieszkania na mniejsze, osiedlali się w nich ludzie, którzy do Przemyśla przybyli ze wschodu, albo ze wsi, nie ma w tym nic nagannego, tylko że często byli to ludzie z niżu społecznego, którzy po prostu dewastowali kamienice, które od wojny nie były nigdy remontowane.
Piszecie o remontach, kto miałby na nie łożyć w kamienice, które często nie wiadomo do kogo należą, a jeśli należą, to do osób które ledwo mogą się utrzymać z czynszu od lokatorów i mogą tylko pomarzyć o wzięciu kredytu z banku?
Na przykład obecnie władze nie mogą uporać się z dwoma ruderami w centrum, nie można ich rozebrać, bo są w rejestrze zabytków, nie można ich przejąć, bo nie wiadomo do kogo należą i gmina nie ma do tego prawa (mogłaby tylko przez zasiedzenie, ale nie zachodzą kryteria) nie można też odnaleźć spadkobierców ich właścicieli - podobno są gdzieś w Australii.
Miastem o podobnej skali problemów (zachowując proporcje) jest Łódź, tylko że Łódź jest jednak bogatsza, jednak jest regionalnym centrum, ma o wiele więcej chętnych inwestorów. Gdybyście zobaczyli to miasto 15 - 20 lat temu, to dopiero załamalibyście się, bo od tego czasu ogromnie dużo zrobiono. Między innymi wyremontowano właściwie wszystkie najważniejsze zabytki, które tkwią dzisiaj jak rodzynki w cieście, w masie zabudowy z XIX i XX wieku.
Przemyśl nie jest miastem typu Rzeszowa, Zielonej Góry czy Olsztyna, gdzie wystarczyło wyremontować tych kilkadziesiąt kamienic, by wydawało się, że jest jasno, czysto i nowocześnie, a miasta są świetnie zarządzane. Tutaj kamienic są setki i sam remont ich zajmie wiele lat. Samo Stare Miasto jest rozległe, a jest jeszcze całe XIX/XX wieczne Śródmieście i dawne dzielnice willowe, często w kiepskim stanie. W Polsce jest tyle zniszczonych zamków, kościołów i innych ważnych obiektów, że zawsze będą problemy z przyznawaniem środków na rewaloryzację tego typu architektury. Jeśli będzie trzeba wyremontować gdzieś XVII wieczny kościół, albo jedną z setek przedwojennych kamienic, środki zawsze zostaną przyznane kościołowi. Po prostu, albo coś się wreszcie zmieni w generalnym podejściu do tego typu zabudowy i architektury i to na szczeblu krajowym, albo nie.
Polecam więc trochę rozwagi w komentowaniu, zanim się powie, że coś wygląda "upokarzająco", albo jest Wałbrzychem wschodu. Wałbrzych, choć jest piękny, to jednak sytuacja tego miasta jest całkiem inna i z czego innego wynika. W Przemyślu nikt nie zamykał kopalń, 100% mieszkańców nie jest napływowych, nie ma też aż takich problemów społecznych, za to są inne.