SkyscraperCity Forum banner
21 - 40 of 121 Posts
Strasznie zaniedbane i nie zanosi się na jakiś rozruch w kwestii remontów. Pewnie nie ma za co ich robić, brak pieniędzy, a może również i brak motywacji u władz i ludzi. Te obrazki sprawiają wrażenie jakby Przemyśl był miastem kompletnie "zrezygnowanym". Bez chęci do życia i istnienia.
 
Jest to o tyle dziwne, że Przemyśl to miasto dojrzałe, a ludzie zdają się być świadomi jego historii i dorobku.
W każdym razie w tym roku parę obiektów na pewno będzie odremontowanych - Przemyśl dostał kilka milionów na renowację zabytków z budżetu państwa.
 
Gdybym miał np. 200 milionów do wydania to miałbym straszne rozterki na co je wydać: albo odbudowa Krzyżtoporu albo generalna renowacja Przemyśla i Jarosławia bo w Jarosławiu też niezbyt to wygląda, zwłaszcza ta kolegiata wygląda jakby się niedługo miała rozsypać.
 
Smietana

Nie przypuszczalem ze Przemysl to Walbrzych Wschodu. Jesli ktos z Przemysla nie wie co robic to mozeby tak zalozyc przedsiebiorstwo remontowo budowlane. Wyglada ze to moze byc kopalnia zlota i moze to lepsze niz wyjazd do Londynu.
Przemysl wyglada okropnie ponizajaco.
 
Tak czytam sobie Wasze opinie o Przemyślu, który jest mi szczególnie bliski i dochodzę do wniosku, że nie zdajecie sobie jednak sprawy z wielu problemów.
Już nie będę wspominał, że te zdjęcia są bardzo ponure przez pogodę, a jak wiadomo światło bardzo wpływa na odbiór zdjęć, bo zaraz ktoś zarzuci mi brak obiektywizmu.

Po pierwsze nikt nie docenia tego, że wszystkie cenne zabytki Przemyśla są jednak w bardzo dobrym stanie. Nie ma ani jednego kościoła, który nie przeszedłby kompleksowych prac konserwatorskich wewnątrz i na zewnątrz. Podobnie rzecz ma się z zamkiem (właśnie przechodzi kolejny remont), który jeszcze w latach 80-tych był kompletną ruiną, grożącą zawaleniem. W porównaniu do innych miast to jednak bardzo liczy się na plus.
Nawet obecnie budują się dwa nowe muzea - archidiecezjalne w adaptowanym budynku szkoły katedralnej z XVI/XVII wieku i narodowe, które ma osobny wątek w inwestycjach.

Rzecz druga jest taka, że nie wiecie w jakim stanie to miasto znalazło się zaraz po wojnie. Lata 50-te i 60-te to okres maksymalnego zastoju, kiedy nie działo się praktycznie nic. To miasto miało być małym skansenem, zero jakichkolwiek inwestycji w drogi, w infrastrukturę, w przemysł. Miało to pewne dobre strony, bo mało zniszczono, kamienic nikt nie "unowocześniał" skuwając im elewacje, bloki zaczęły powstawać później i poza kilkoma przykrymi wyjątkami zaprojektowano je z głową, z dala od śródmieścia. Ale nawet środki na uporządkowanie miasta po wojnie przyznano na mocy specjalnej ustawy, po artykułach w ówczesnej prasie.
Jest to źródło pojawiającej się czasem niechęci Przemyślan do Rzeszowa, bo w tym czasie nowa stolica regionu mocno się rozbudowywała, a pamięć o czarnych latach powojennych przetrwała do dziś.

Kolejną rzeczą jest fakt, że w Przemyślu jest bardzo dużo substancji zabytkowej z przełomu XIX i XX wieku. Możecie mi wskazać chociaż jedno miasto, które dobrze by sobie z tym radziło dzisiaj? Bo ja widzę, że Łódź się kruszy, że kamienice w Warszawie się sypią, chyba że wykupują je bogate firmy, a takie Przemyślem, z natury rzeczy, zainteresowane nie są.

Kolejną przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że blisko 30% mieszkańców miasta stanowili Żydzi, a ok 20% Ukraińcy, było to prawdziwie wielonarodowościowe miasto... Dziś są duże problemy z ustaleniem własności wielu kamienic, a bez tego nikt nie chce w nie inwestować. Jeśli właściciele są znani, albo odzyskali swoje kamienice to nie mają na środki remonty, ani na to, żeby wykwaterować lokatorów. Po wojnie, jak wszędzie, dzielono duże mieszkania na mniejsze, osiedlali się w nich ludzie, którzy do Przemyśla przybyli ze wschodu, albo ze wsi, nie ma w tym nic nagannego, tylko że często byli to ludzie z niżu społecznego, którzy po prostu dewastowali kamienice, które od wojny nie były nigdy remontowane.

Piszecie o remontach, kto miałby na nie łożyć w kamienice, które często nie wiadomo do kogo należą, a jeśli należą, to do osób które ledwo mogą się utrzymać z czynszu od lokatorów i mogą tylko pomarzyć o wzięciu kredytu z banku?
Na przykład obecnie władze nie mogą uporać się z dwoma ruderami w centrum, nie można ich rozebrać, bo są w rejestrze zabytków, nie można ich przejąć, bo nie wiadomo do kogo należą i gmina nie ma do tego prawa (mogłaby tylko przez zasiedzenie, ale nie zachodzą kryteria) nie można też odnaleźć spadkobierców ich właścicieli - podobno są gdzieś w Australii.
Miastem o podobnej skali problemów (zachowując proporcje) jest Łódź, tylko że Łódź jest jednak bogatsza, jednak jest regionalnym centrum, ma o wiele więcej chętnych inwestorów. Gdybyście zobaczyli to miasto 15 - 20 lat temu, to dopiero załamalibyście się, bo od tego czasu ogromnie dużo zrobiono. Między innymi wyremontowano właściwie wszystkie najważniejsze zabytki, które tkwią dzisiaj jak rodzynki w cieście, w masie zabudowy z XIX i XX wieku.

Przemyśl nie jest miastem typu Rzeszowa, Zielonej Góry czy Olsztyna, gdzie wystarczyło wyremontować tych kilkadziesiąt kamienic, by wydawało się, że jest jasno, czysto i nowocześnie, a miasta są świetnie zarządzane. Tutaj kamienic są setki i sam remont ich zajmie wiele lat. Samo Stare Miasto jest rozległe, a jest jeszcze całe XIX/XX wieczne Śródmieście i dawne dzielnice willowe, często w kiepskim stanie. W Polsce jest tyle zniszczonych zamków, kościołów i innych ważnych obiektów, że zawsze będą problemy z przyznawaniem środków na rewaloryzację tego typu architektury. Jeśli będzie trzeba wyremontować gdzieś XVII wieczny kościół, albo jedną z setek przedwojennych kamienic, środki zawsze zostaną przyznane kościołowi. Po prostu, albo coś się wreszcie zmieni w generalnym podejściu do tego typu zabudowy i architektury i to na szczeblu krajowym, albo nie.
Polecam więc trochę rozwagi w komentowaniu, zanim się powie, że coś wygląda "upokarzająco", albo jest Wałbrzychem wschodu. Wałbrzych, choć jest piękny, to jednak sytuacja tego miasta jest całkiem inna i z czego innego wynika. W Przemyślu nikt nie zamykał kopalń, 100% mieszkańców nie jest napływowych, nie ma też aż takich problemów społecznych, za to są inne.
 
A więc stanęło na tym, że Przemyśl może ocalić jedynie sensowna ustawa regulująca prawa własności.
I na tym polega tragizm losu miasta. Uchwalenie takiej ustawy przy znanym poziomie intelektualnym naszych parlamentarzystów zajmie kilka pokoleń i prędzej znajdzie się mamona na remonty niż powstanie jakaś sensowna uchwała sejmowa. W Polsce tak ostatecznie ubogiej ciągle łatwiej o pieniądze niż mądre prawa.
 
Drogi Herburcie Jan Szczęsny. Wszyscy widzimy, że w Przemyślu kościoły i zabytki typu zamek są zadbane.
Jeśli się czymś przejmujemy to przede wszystkim kamienicami z XIX wieku.
Dlatego mam do Ciebie pytanie ile jest takich kamienic w Przemyślu? Czy jest to rząd wielkości typu setek czy jest to rząd wielkości wyrażający się tysiącami?
Chodzi o oszacowanie sumy potrzebnej na remonty. Szacuję, że koszt remontu jednej kamienicy to 7 milionów zł. Wliczam w to wymianę sieci elektrycznej, wodociągowej oraz konieczność chwilowego wykwaterowania mieszkańców.
 
Franciszkanie są. Tylko było to na tyle dawno temu, że elewacja zdążyła się przybrudzić. Kiedyś wzbudziła nawet ogólnopolski skandal konserwatorski ze zwględu na zbyt jaskrawe kolory, które do dziś mocno spatynowały się.
Fakt, ze prace trwają, w zeszłym roku konserwowano rzeźby na schodach, ale wnętrze sprawia wrażenie "dawności" :D
Nie uważam, że to norma, bo już w pobliskim w Jarosławiu normą to nie jest, a nawet w pięknym Wrocławiu ;)
Ja wiem? Jezuici w środku odnowienie, benedyktynki odmalowane, ołtarze po konserwacji, cerkiew z zewnątrz jak nowa, jezuici na Polu z zewnątrz też nie wyglądają źle, Św. Duch odmalowany...
To Jarosław, oczywiście, no a we Wrocławiu... Co tu dużo mówić, dopóki woda się będzie lała po maswerkach św. Elżbiety przez cieknące rynny, a wewnątrz będzie wilgoć pryszczyć tynki, to w ogóle nie mamy o czym mówić...
 
Nie wiem jak pomóc, choć bym chciał, nie wiem nawet gdzie szukać takich danych.
Także "wzrokowo" nie podjąłbym się oszacowania.

Poza wszystkim, nikt nie wyłoży pieniędzy (nawet państwo) na coś, co jest nie wiadomo czyje, albo może być kogokolwiek.
Podejrzewam, że dla Przemyśla ( i dla Łodzi, do której mam wielki sentyment) więcej niż przyznanie jakiś ekstra pieniędzy, zrobiłaby sensowna ustawa reprywatyzacyjna, regulująca kwestie własności kamienic i gruntów i mówiąca na przykład o tym, że po nieskutecznych próbach odnalezienia spadkobierców, własność przepada, a tym samym ktoś może ją bezpiecznie kupić i w nią inwestować.

p.s. to miło, że komuś coś jeszcze mówi tak barwna i zapomniana postać historyczna, jak Pan J.S.H. :)
 
Po pierwsze nikt nie docenia tego, że wszystkie cenne zabytki Przemyśla są jednak w bardzo dobrym stanie. Nie ma ani jednego kościoła, który nie przeszedłby kompleksowych prac konserwatorskich wewnątrz i na zewnątrz.
Franciszkanie nie są, ale nie będę się czepiał :D Poza tym kościołów w Przemyślu to tak dużo nie ma, raptem 8 w śródmieściu, jak na ponad 500 obiektów wymienionych w "Spisie zabytków architektury i budownictwa w Polsce, woj. przemyskie", to jest kropla. Te kilkanaście łącznie z zamkiem i kilkoma znaczniejszymi budynkami typu dworzec, w miarę odnowionych, to jest kropelka w morzu potrzeb - akurat kilka kościołów niewiele zmienia fakt, że przemyskie zabytki są koszmarnie zaniedbane.

Podobnie rzecz ma się z zamkiem (właśnie przechodzi kolejny remont), który jeszcze w latach 80-tych był kompletną ruiną, grożącą zawaleniem. W porównaniu do innych miast to jednak bardzo liczy się na plus.
Akurat kilka najcenniejszych zabytków, zwłaszcza kościołów, to zadbanych - to w tej chwili w zasadzie norma.

Kolejną rzeczą jest fakt, że w Przemyślu jest bardzo dużo substancji zabytkowej z przełomu XIX i XX wieku. Możecie mi wskazać chociaż jedno miasto, które dobrze by sobie z tym radziło dzisiaj? Bo ja widzę, że Łódź się kruszy, że kamienice w Warszawie się sypią, chyba że wykupują je bogate firmy, a takie Przemyślem, z natury rzeczy, zainteresowane nie są.
Przyjedź do Lublina. Jeśli chodzi o kamienice z tego okresu, to jest ich naprawdę dużo odnowionych i ciągle pojawiają się nowe rusztowania. Można.

Kolejną przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że blisko 30% mieszkańców miasta stanowili Żydzi, a ok 20% Ukraińcy, było to prawdziwie wielonarodowościowe miasto... Dziś są duże problemy z ustaleniem własności wielu kamienic, a bez tego nikt nie chce w nie inwestować. Jeśli właściciele są znani, albo odzyskali swoje kamienice to nie mają na środki remonty, ani na to, żeby wykwaterować lokatorów. Po wojnie, jak wszędzie, dzielono duże mieszkania na mniejsze, osiedlali się w nich ludzie, którzy do Przemyśla przybyli ze wschodu, albo ze wsi, nie ma w tym nic nagannego, tylko że często byli to ludzie z niżu społecznego, którzy po prostu dewastowali kamienice, które od wojny nie były nigdy remontowane.
Bardzo dobrze, że o tym wspomniałeś, bo to ważny rys powojennej historii Przemyśla, który wpłynął na stan zabudowy miasta.

Przemyśl nie jest miastem typu Rzeszowa, Zielonej Góry czy Olsztyna, gdzie wystarczyło wyremontować tych kilkadziesiąt kamienic, by wydawało się, że jest jasno, czysto i nowocześnie, a miasta są świetnie zarządzane. Tutaj kamienic są setki i sam remont ich zajmie wiele lat. Samo Stare Miasto jest rozległe, a jest jeszcze całe XIX/XX wieczne Śródmieście i dawne dzielnice willowe, często w kiepskim stanie. W Polsce jest tyle zniszczonych zamków, kościołów i innych ważnych obiektów, że zawsze będą problemy z przyznawaniem środków na rewaloryzację tego typu architektury. Jeśli będzie trzeba wyremontować gdzieś XVII wieczny kościół, albo jedną z setek przedwojennych kamienic, środki zawsze zostaną przyznane kościołowi. Po prostu, albo coś się wreszcie zmieni w generalnym podejściu do tego typu zabudowy i architektury i to na szczeblu krajowym, albo nie.
Polecam więc trochę rozwagi w komentowaniu, zanim się powie, że coś wygląda "upokarzająco", albo jest Wałbrzychem wschodu. Wałbrzych, choć jest piękny, to jednak sytuacja tego miasta jest całkiem inna i z czego innego wynika. W Przemyślu nikt nie zamykał kopalń, 100% mieszkańców nie jest napływowych, nie ma też aż takich problemów społecznych, za to są inne.
Dobrze powiedziane, ale jest jeszcze taka sprawa, ze "przyznawanie" środków na remonty to jest pewna patologia. Powinno się dążyć do tego, by budynek zarabiał na siebie tak, aby można go było remontować w normalnym trybie. Jeżeli kamienicznicy, wspólnoty mieszkaniowe czy inni właściciele mogą remontować kamienice w Lublinie, to mogliby i w Przemyślu - no ale tu jest problem niejasnych stosunków własnościowych (o czym już wcześniej wspominałeś) itd. I kółko sie zamyka...
 
Franciszkanie nie są, ale nie będę się czepiał :D Poza tym kościołów w Przemyślu to tak dużo nie ma, raptem 8 w śródmieściu, jak na ponad 500 obiektów wymienionych w "Spisie zabytków architektury i budownictwa w Polsce, woj. przemyskie", to jest kropla. Te kilkanaście łącznie z zamkiem i kilkoma znaczniejszymi budynkami typu dworzec, w miarę odnowionych, to jest kropelka w morzu potrzeb - akurat kilka kościołów niewiele zmienia fakt, że przemyskie zabytki są koszmarnie zaniedbane.

Akurat kilka najcenniejszych zabytków, zwłaszcza kościołów, to zadbanych - to w tej chwili w zasadzie norma.
Franciszkanie są. Tylko było to na tyle dawno temu, że elewacja zdążyła się przybrudzić. Kiedyś wzbudziła nawet ogólnopolski skandal konserwatorski ze zwględu na zbyt jaskrawe kolory, które do dziś mocno spatynowały się.

Nie uważam, że to norma, bo już w pobliskim w Jarosławiu normą to nie jest, a nawet w pięknym Wrocławiu ;)
Ogólnie cieszę się, że zabrałeś głos w tej dyskusji, bo jesteś człowiekiem o dużej wiedzy (podstawowa niesprawiedliwość forum, bo ja je czytam od bardzo dawna, więc nie jesteś dla mnie anonimowy, podczas gdy sam sporadycznie zabieram głos ;) )
A dworzec akurat znów się sypie, choć na tle Polski nie jest jeszcze tak tragicznie - przynajmniej ma wyremontowane zadaszone perony i przejścia podziemne... Choć zabytkowy budynek główny jest w coraz gorszym stanie.



Przyjedź do Lublina. Jeśli chodzi o kamienice z tego okresu, to jest ich naprawdę dużo odnowionych i ciągle pojawiają się nowe rusztowania. Można.
Może Was zdziwię, ale uważam, że jest naprawdę dużo odnowionych kamienic i ciągle pojawiają się nowe rusztowania - by posłużyć się cytatem. Co więcej akcja remontowa trwa już tak długo, że część znów elewacji znów się zabrudziła :(
Problemem jest raczej to, że są całe "chore" rejony miasta, gdzie remonty trafiają się sporadycznie. Właśnie ze względu na sytuację własnościową.



Bardzo dobrze, że o tym wspomniałeś, bo to ważny rys powojennej historii Przemyśla, który wpłynął na stan zabudowy miasta.
Bardzo żałuję, że nie mogę pokazać Wam albumu "Przemyśl w latach 50-tych i dziś". Polecam obejrzeć, może jest dostępny w większych bibliotekach...

Dobrze powiedziane, ale jest jeszcze taka sprawa, ze "przyznawanie" środków na remonty to jest pewna patologia. Powinno się dążyć do tego, by budynek zarabiał na siebie tak, aby można go było remontować w normalnym trybie. Jeżeli kamienicznicy, wspólnoty mieszkaniowe czy inni właściciele mogą remontować kamienice w Lublinie, to mogliby i w Przemyślu - no ale tu jest problem niejasnych stosunków własnościowych (o czym już wcześniej wspominałeś) itd. I kółko sie zamyka...
W pełni się zgadzam.
 
W każdym razie bardzo mi żal Przemyśla i Jarosławia. Te dwa miasta są jedynymi, gdzie można spotkać architekturę wschodniogalicyjską podobną do lwowskiej, tarnopolskiej czy stanisławowskiej. Podobne klimaty są w Brzeżanach, Drohobyczu, Stryju czy Haliczu.
A my w Polsce jak zwykle nie potrafimy docenić tego co wciąż mamy.
 
21 - 40 of 121 Posts
This is an older thread, you may not receive a response, and could be reviving an old thread. Please consider creating a new thread.