SkyscraperCity banner

1 - 20 of 55 Posts

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #1 (Edited)
Witam wszystkich! :)

W tym wątku będę prezentował zdjęcia z moich wypraw rowerowych. Na pierwszy ogień idzie trasa najświeższa, a więc trasa o kryptonimie "Odra-Nysa-Praga", czyli trasa ze Szczecina do stolicy Czech, przez takie miasta jak Schwedt, Kostrzyn, Frankfurt, Gubin, Zgorzelec, Mlada Boleslav.

Pomysł na wycieczkę tą trasą pojawił się w sierpniu zeszłego roku. Byliśmy akurat po wyprawie o podobnej długości (fotorelacja z niej w późniejszym czasie) i rozmyślaliśmy gdzie by pojechać w przyszłym roku. O wszystkim zadecydował przypadek - podczas finału TTSR w Szczecinie z ciekawości wszedłem do namiotu, w którym promowały się różne samorządy. Natknąłem się tam na taką oto ulotkę.





Wtedy już było wiadomo, którędy jechać, tylko nie potrafiliśmy zdecydować gdzie wyznaczyć punkt docelowy. Wiadomo, że liczyły się względy logistyczne (w miarę łatwy powrót), ale ważny był też prestiż miejsca docelowego, dlatego w drodze eliminacji odpadły takie miejsca jak Bogatynia, Liberec czy Harrachov. Mimo że baliśmy się przejazdu przez dość spore góry, to ostaecznie wybór padł na Pragę - stolicę Czech.

Po długich negocjacjach odnośnie terminu wyjazdu (a to komuś coś nie pasowało, a to pogoda, a to noce zimne), ostatecznie wyruszyliśmy w drogę 13 sierpnia br., a cała podróż trwała 6 dni.

Ostrzegam, że zdjęć nie jest super dużo, wszak jedzie się rowerem żeby trochę pojeździć, a nie co chwilę stawać na robienie zdjęć. Część z nich robił mój kolega, którego z miejsca pozdrawiam. :) Niestety nie ma konta na SSC, ale czasem tu zagląda.

No to zaczynamy. :)

DZIEŃ 1
Szczecin - Kostrzyn nad Odrą
149 km




Podróż zaczynamy jeszcze nocą - tak prezentuje się osiedle Bukowe kilkanaście minut po godzinie czwartej. :)

1.


Przez Podjuchy, Daleszewo, Gryfino docieramy do niemieckiego Mescherin, w pobliżu którego Odra staje się rzeką graniczną. Gdyby ktoś chciał jechać z tego miejsca trasą Oder-Neisse-Radweg na północ, już nie będzie podróżował wzdłuż rzeki, ale raczej przez rolnicze tereny Ueckermarku w stronę miasta Usedom. My jedziemy oczywiście na południe.

2.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #2 (Edited)
cd


Choć początkowo trasa biegnie przez zalesione, pagórkowate obszary parku Nationalpark Unteres Odertal, już za Gartz trafiamy na to, z czego znana jest trasa rowerowa Odra-Nysa, czyli wał przeciwpowodziowy. Ten odcinek nieco się różnił od reszty trasy, właśnie ze względu na obszary chronione oraz liczne tereny podmokłe. Po około 10 km tracimy na dłuższy czas kontakt wzrokowy z Polską, bowiem Odra Zachodnia odbija w lewo. Ścieżka dalej biegnie wzdłuż kanału Odra-Hawela. Około 7 rano dobijamy do 50 km i zatrzymujemy się na krótki postój w Schwedt.

3.


Zaraz po minięciu mostu do Krajnika w Schwedt, na kilka kilometrów (co często się zdarzało na terenie większych wiosek czy miast) ścieżka się kończyła i musieliśmy jechać drogą - na szczeście z reguły była to droga dojazdowa do domków o niemal zerowym natężeniu ruchu. Po około dwóch kilometrach trasa przechodzi na wschodnią stronę kanału Odra-Hawela.

4.


Kanał jest poprzecinany licznymi mostkami do wiosek znajdujących się po jego przeciwnej stronie. Do tego na kanale jest bardzo duży ruch zarówno małych żaglówek jak i większych barek. Bardzo przyjemnie to wszystko wygląda. :)

5.


A oto jedna z takich wiosek - Stolpe. Dawna osada słowiańska, chyba najbardziej na zachód wysunięty punkt naszej trasy. Na zdjęciu widoczna jest baszta z XIII wieku, pozostałość po zamku. Jak kogoś interesuje jego historia, to zapraszam na niemiecką wikipedię: https://de.wikipedia.org/wiki/Burg_Stolpe.

6.


Cała trasa na niemieckim odcinku aż po Zittau jest świetnie oznakowana. Nie sposób się zgubić, jeśli się zna nazwy miejscowości. A jak ktoś i z tym ma problem, to zawsze pod tablicą jest malutki znaczek ONR (taki turkusowy trójkąt).

7.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #3 (Edited)
cd

Między wsiami Lunow a Hohensaaten wracamy nad Odrę i znów łapiemy kontakt z Polską granicą. W zasadzie dopiero teraz - około 10tej - zaczął się ruch rowerzystów na trasie. Jednak zdecydowana większość szła po łatwiźnie i zjeżdżała w dół Odry, mało było takich jak my. ;)

8.


9.


Po drugiej stronie rzeki mijamy rezerwat Bielinek, znany z tego, że porastają go drzewa typowe dla klimatu podzwrotnikowego [1]. Jest to unikatowe miejsce na mapie Polski. Powoli zaczynamy się zbliżać do najbardziej wysuniętego na zachód kolana Odry. W oddali zaczyna majaczyć Cedynia - kiedyś miasto nadodrzańskie, od XIX wieku na skutek prac regulacyjnych rzeka została przesunięta o 3 km na zachód. Do dzisiaj widać na zdjęciach satelitarnych stary przebieg Odry. Poldery oddzielające Cedynię od Odry to obszary położone nawet do 2 metrów poniżej poziomu rzeki, co zostało wykorzystane przez broniących się Niemców w 1945 roku [1].

10.


11.


12.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #4 (Edited)
cd

Niestety kościół widoczny na zdjeciu poniżej jest dla mnie zagadką. Nie udało mi się ustalić, gdzie się on znajduje. Na pewno nie w Cedyni, gdyż nie pasuje mi kształt wieży.

13.


We wsi Hohensaaten przejeżdżamy jeszcze ścieżką po śluzie pomiędzy Oder-Havel-Kanal a Odrą i docieramy do Hohenwutzen. Tu przecinamy dość ruchliwą drogę Bad Freienwalde - Chojna. Na przerwę w ruchu i przejazd na jej drugą stronę czekaliśmy około 5 minut i w tym czasie nie zanotowaliśmy ani jednego samochodu na polskich blachach! Jednak dla kogoś, kto słyszał o Osinowie Dolnym - wiosce położonej po polskiej stronie - nie będzie to szokujące. Jest to położona najbliżej Berlina polska miejscowość - jedyne 68 km (dla porównania do Warszawy stąd jest 561 km). Aby nie trzymać was dalej w tajemnicy, kilka zdań ze źródła [1].

Otwarcie kilkanaście lat temu w Osinowie Dolnym przejścia granciznego z Niemcami uczyniło ze smutnej popegeerowskiej wsi prawdziwy przylądek polskiej przedsiębiorczości. Najpierw powstały bazary, w których Niemcy zaopatrywali się w żywność, odzież, papierosy, kryształy, krasnale ogrodowe i wiklinę. A potem... Osinów stał się stolicą światowego fryzjerstwa. Stolicą, bo chyba nie ma żadnej miejscowości na świecie, która licząc zaledwie 190 stałych meiszkańców ma równocześnie blisko 30 zakładów fryzjerskich zatrudniających ponad 120 osób. Sąsiedzi zza zachodniej granicy szybko docenili materialne korzyście płynące z czesania się w Polsce. Ceny są tu średnio o 50% niższe niż w Niemczech. Z usług fryzjerów z Osinowa, wbrew powszechnemu mniemaniu, korzystają nie tylko oszczędni niemieccy emeryci, ale także zamożni Berlińczycy czy mieszkańcy Hamburga, którym wizyty w Osinowie pozwalają zaoszczędzić nawet 500 euro miesięcznie.
Zaraz za Hohenwutzen robimy sobie przerwę w miejscu z widoczkiem na most do Osinowa Dolnego - najbardziej na zachód wysunięty punkt Polski. Bliżej stąd do Strasburga czy Brukseli niż do Ustrzyk Górnych. ;)

14.


Przy okazji, temat słupków granicznych, które często będą się tu jeszcze pojawiać. Rzadko się zdarza, zobaczyć tak zadbany słupek po niemieckiej stronie. Większość z nich jest wyblakła, poniszczona, połamana, bardzo często brakuje też numerka. Bardzo kontrastuje to z polskimi słupkami, na których zawsze jest przymocowany orzełek, kolory niewyblakłe, nigdy nie brakuje numerka. Tu się jednak zaczynam zastanawiać - lepiej tak jak Polacy dbać o słupki graniczne, czy tak jak Niemcy budować ścieżki rowerowe? ;) Ocenę pozostawiam Wam.

15.


A tak wygląda ścieżka tuż za Hohenwutzen.

16.


Po około 10 kilometrach docieramy do kolejnego bardzo ciekawego obiektu, który miał do odegrania bardzo ważną rolę w czasach zimnej wojny. Jest to most kolejowy w Siekierkach. Na początek trochę tekstu ze źródła [2]. Jak ktoś byłby bardzo zainteresowany, to polecam zakup tego wydania, gdyż artykuł na temat mostu jest bardzo obszerny.

17.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #5 (Edited)
cd

Pierwszy most kolejowy na Odrze koło Siekierek zbudowano w 1892 roku. Był to most przystosowany do ruchu kolejowo-drogowego, jednak dostępność do mostu dla pojazdów kołowych i pieszych była ograniczona do kilku godzin dziennie w dodatku po uiszczeniu myta. Z czasem taki układ stawał się coraz bardziej problematyczny, dlatego w latach 20. XX wieku postanowiono postawić obok drugi most, przeznaczony już wyłacznie do ruchu kolejowego. W 1929 roku most został otwarty, jednak nie zmieniło to drugorzędnego znaczenia linii kolejowej Berlin - Wriezen - Siekierki - Godków. W 31.01.1945 po zauważeniu przez Niemców radzieckich czołgów na północ od Kostrzyna, most kolejowy został wysadzony w powietrze. Od tego momentu, wyłacznie w czasie nocnego zaciemnienia, stary most był wykorzystyawany do przewozu broni i amunicji, dla przygotwujących się do obrony wojsk Wehrmachtu, by w kwietniu tego roku wysadzić i starszy most. Latem 1945 roku wojska radzieckie usunęły pozostałości zniszczonych przęseł mostów, a także w ramach reparacji wojennych dokonały rozbiórki linii kolejowej po niemieckiej stronie. W latach 50tych podjeto decyzję o odbudowie mostu w Siekierkach. Nową konstrukcję, do której wykorzystano przęsła z innych, często nawet dość odległych zniszczonych w czasie wojny mostów. W 1955 roku most ponownie oddano do użytku, a w 1957 roku odbudowaną linią kolejową Wriezen - granica. Co ciekawe, od wojny po moście nie przejechał żaden planowy pociąg osobowy ani towarowy. Odbudowa nie miała żadnego uzasadnienia gospodarczego ani ekonomicznego. Most stał bezużytecznie jako przeprawa strategiczna - był ważnym elementem radzieckiej układanki militarnej na wypadek zimnej wojny. Jednak to nie był koniec inwestycji poczynionych w ten most. W 1979 roku oddano do użytku śluzy oraz bocznice przeznaczone dla zapasowego mostu pontonowego, który miał zostać uzyty na wypadek zniszczenia wszystkich przepraw na Odrze. Pełną gotowość do przejazdu mostem pontonowym można było uzyskać już w 68 godzin, czym podczas ćwiczeń ustanowiono rekord budowy estakady kolejowej. Po zakończeniu ćwiczeń, aż do zakończenia zimnej wojny przęsła estakady były składowane na stacji w Siekierkach oraz w Moryniu (następnie zostały przewiezione do Stargardu Szczecińskiego, gdzie w 2008 roku zostały ostatecznie zezłomowane). Po 1989 roku przeprawa w Siekierkach całkowicie straciła rację bytu. Jeszcze w 1982 roku zawieszono ruch pociągów na szlaku Wriezen - Alt Ruednitz, kilka lat później na linii Siekierki - Godków (w 1991 roku osobowy, w 1999 towarowy). W 2000 roku strona niemiecka dokonała rozbiórki swojej linii, a na jej miejscu powstała wygodna ścieżka rowerowa. Po polskiej stronie linia kolejowa istnieje do dziś (stan na 2010 rok), aczkolwiek jest w wielu miejsach rozkradziona. Aktualnie czynione są starania w sprawie budowy transgranicznej ścieżki rowerowej przez most i dalej wgłąb Polski.
A teraz kilka zdjęć. :) Na pierwszym widzimy istniejącą przeprawę oraz filary po starym moście nieodbudowanym po wojnie, oraz trochę w dół rzeki filar, na którym dawniej znajdował się żuraw składający maszy przepływających statków.

18.


I to most w całej okazałości. Niestety nie zrobiłem zdjęcia w miejscu, w którym były pozostałości po śluzie przeprawy pontonowej, bo nie do końca byłem pweien, czy to to.

19.


Za mostem w Siekierkach trasa zaczęła się nam ślimaczyć. Dookoła nie było nic ciekawego, ciągle pola, rzeka i jakieś pojedyncze wioski. Jedynym urozmaiceniem była taka oto przeszkoda. :) Czasami zdażały się też sarny stojące na ścieżce, ale te po ujrzeniu rowerzysty dawały dyla, tak że nie dało się ich sfotografować. :)

20.


Jazda po wale choć wydaje się pozornie łatwa - wszak nie ma żadnych podjazdów, to jest na dłuższą metę dość męcząca, gdyż cały czas trzeba pedałować by rower w ogóle jechał. Gdy są górki - pedałujemy pod górę, a mięśnie odpoczywają przy zjeździe - tu tego nie było. Dlatego też powimo wcześniejszego planu by dojechać do Słubic, postanowiliśmy zatrzymać się w Kostrzynie. Gdy w maju tego roku jechałem ze Szczecina do Kostrzyna pagórkowatą trasą przez Żelisławiec, Banie, Dębno, nie dość że zrobiłem o 30 km mniej (wyszło wtedy 120 razem z kręceniem się po mieście), to nie czułem takiego zmęczenia. Z drugiej strony pomimo nadrabiania 30 km, jedziemy bo bezpiecznej drodze, z dala od szarżujących aut, co na pewno jest ważne. Tak więc gdyby ktoś chciał w przyszłości wybrać się trasą Oder-Neisse warto aby się zastanowił którędy wolałby jechać. Ja gdybym miał po raz kolejny jechać do Kostrzyna wybrałbym trasę przez Banie.

Wracając do trasy, to na miejscu byliśmy koło 17, znaleźliśmy nocleg i postanowiliśmy odpocząć. Zdjęć z Kostrzyna brak, gdyż tam trochę pofotografowałem podczas majowej wycieczki i jak z niej będę wrzucał fotorelację to uzupełnię tę lukę.

Bibliografia:
[1] Zachodniopomorskie przewodnik + atlas, wydawnictwo Demart, Warszawa 2012
[2] Robert Michalak, Strategiczna zapasowa przeprawa kolejowa na Odrze koło Siekierek, Świat kolei, nr 1/2011, wydawnictwo Emi-Press

cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #6 (Edited)
cd

DZIEŃ 2
Kostrzyn nad Odrą - Gubin
102 km




Dzień drugi był nieco luźniejszy niż poprzedni. Choć z reguły najgorszy (zakwasy i te sprawy), to mi z każdym następnym dniem się jechało coraz lepiej (no może wyłączając odcinek czeski :) )

W porównaniu do wycieczki zeszłoroczej narzuciliśmy sobie pewien standard - rano wyruszamy, szybko przyjeżdżamy do celu i potem odpoczywamy. Pozwoliło to uniknąć takich sytuacji, że wyruszaliśmy w trasę dopiero o 14, a potem byliśmy zmuszeni rozbijać namiot w ciemnościach. No i były też inne pozytywy, o tym na końcu dzisiejszego odcinka. :)

Po wyjeździe z Kostrzyna przez kilkanście kilometrów droga standardowo biegła po wale. Po kilkunastu kilometrach dojechaliśmy do miasta Lebus (pol. Lubusz), od którego wzięła się nazwa Ziemii Lubuskiej, a potem także województwa lubuskiego. Tam ścieżka weszła nieco wgłąb miasta, potem mieliśmy dość mocny podjazd pod górę i znaleźliśmy się w miejscu z całkiem ładnym widoczkiem na Polskę.

21.


A oto nasz sprzęt ;)

22.


Dalej ścieżka wyglądała tak:

23.


Za miasteczkiem nie wrociliśmy już na wał. Ścieżka doprowadziła nas do szosy Kustrin - Frankfurt. Na szczęcie wzdłuż szosy była poprowadzona droga dla rowerów. Tym sposobem dotarliśmy do Frankfurtu.

24.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #7
cd

W samym mieście oznakowania trasy rowerowej nie było praktycznie wcale. Byliśmy zmuszeni jechać na czuja, co spowodowało, że raz wpakowaliśmy się w drogę zakończoną wysokimi schodami. Ogólnie w mieście do dziś zachowały się budynki w stanie powojennej ruiny. Przy budynkach nie toczyły się żadne prace - koparka widoczna na zdjęciu akurat układała jakąś instalację podziemną, a ulica była wyłączona z ruchu.

25.


Zanim obejrzycie następne zdjęcia zastanówcie się, ile we Frankfurcie może być mieszkańców. Odpowiedź za chwilę (ale nie sprawdzajcie na Wiki! :) ) W mieście kursuje 5 linii tramwajowych, na któych podstawowy tabor stanowią Tatry KT4D. Innych pojazdów nie zanotowano.

26.


Docieramy do głównego skrzyżowania w mieście. Przy nim stoi dość wysoki biurowiec - miał około 26-27 pięter. W mieście znajduje się też Uniwersytet.

27.


Oprócz tego stosowane są takie rozwiązania komunikacyjne.

28.


Robi wrażenie? :) Ja będąc tam, byłem pewien, że Frankfurt ma spokojnie 120 tysięcy mieszkańców. Jaki przeżyłem szok, gdy wieczorem sprawdziłem sobie na wiki i okazało się, że jest to raptem 60 tysięcy (!), a w szczytowym okresie doszło do 86. Tożto mniejsze niż taki Stargard, a jakie europejskie rozwiązania. :) Kontynuując wycieczkę , trafiamy na wyspę Ziegenwerder, która znajduje się pomiędzy Starą Odrą, a jej głównym nurtem. Wyspa została zrewitalizowana ze środków unijnych. Na zdjęciu widzimy most łączący wyspę ze stałym lądem.

29.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #8
cd

30.


Tu widok w stronę Polski i na Słubice.

31.


32.


Za Frankfutem po raz pierwszy byliśmy zmuszeni jechać dość ruchliwą szosą i to jeszcze mocno pod górkę. Taki stan trwał przez około 5 kilometrów, gdy za wsią Lossow znów pojawiła się wydzielona trasa dla rowerów. Widok w stronę Frankfurtu:

33.


I w stronę Gubina:

34.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #9
cd

Po kilkunastu kilometrach wracamy na wał:

35.


Tak wygląda "model" budowy trasy po wale. Na znakomitej większości trasy prowadzonej wałem między Osinowem a Zgorzelcem wygląda to tak samo - jedna jezdnia poprowadzona na wale, druga obok niego, z reguły po stronie lądu. Tutaj mieliśmy wyjątek i drugą jezdnię poprowadzoną po stronie rzeki.

36.


Kilka widoczków z tego odcinka:

37.


38.


Jedną z rzeczy, które bardzo dawały nam w kość przez całą trasę był silny wiatr, zawsze wiejący na północ (czyli nam w twarz). Co ciekawe, jadąc po górnej części wału czuło się go mniej, niż tam na dole, po prawej. Na zdjęciu widać również słupek - jest to kilometraż wału. Cały wał wzdłuż Odry jest podzielony na fragmenty, z których każdy ma swoją numerację.

39.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #10
cd

Dojeżdżamy do Eisenhuettenstadt, znanego szerzej jako niemieckie Detroit.

40.


Zaraz po przekroczeniu kanału Oder-Spree natknęliśmy się na trasie rowerowej na znak zakazu ruchu z podpisem "Beustelle". Stwierdziliśmy jednak, że skoro nie dali nigdzie znaków objazdowych i omijając ten fragment musielibyśmy nadrabiać 10 km i to po ruchliwej szosie, to może ta budowa nie jest tak poważna. No i pojechaliśmy. Z zadowoleniem przejechaliśmy pierwsze 8 z 11 km długości tego odcinka, pomyśleliśmy sobie, że Niemcy robili sobie z nas jaja, gdy nagle zobaczyliśmy kilkanaście koparek przy rozkopanym wale...

41.


Pomyśleliśmy - "cholera, przejechaliśmy te 8 km, głupio było by teraz wracać i jeszcze nadrabiać drogi". Tak debatujemy, debatujemy, aż w końcu od strony Eisenhuettenstadt nadjechała para niemieckich dziadków. Myślimy: "A skoro oni się pakują przez budowę, to my za nimi. Jak budowlańcy będą coś do nas szprechać, to oni będą prowadzić dyskusję, a my cicho się ulotnimy" :)

42.


Na szczęście obyło się bez większych problemów. :) Tymczasem na rzece zaczęły się pojawiać coraz liczniejsze pozostałości przedwojennych mostów na Odrze. Szkoda, że nie zdecydowano się na odbudowę, bo tych mostów nad Odrą jest tyle co kot napłakał (między Frankfutem a Krosnem Odrzańskim nie ma na tej rzece ani jednego!). Chyba na krótszej Nysie Łużyckiej jest czynnych mostów 5 razy więcej.

43.


Wjeżdżamy do Ratzdorfu, wsi położonej przy ujściu Nysy Łużyckiej do Odry. Jest to jednocześnie koniec I etapu podróży o nazwie "Odra". Ciekawe umieszczenie słupka granicznego.

44.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #11
cd

Odra w stronę Szczecina.

45.


I w stronę Wrocławia. Polska się zaczyna mniej więcej w miejscu, w którym stoi krzyż.

46.


I z bliska.

47.


48.


Jedziemy dalej. Teraz rzeka graniczna jest naprawdę wąska.

49.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #12 (Edited)
cd

50.


Dojeżdżamy do Gubina, celu dzisiejszej podróży. Widok na most graniczny oraz pierwszą z ośmiu elektrowni wodnych na NŁ. Wszystkie są eksploatowane przez stronę Polską.

51.


Samo zdjęcie było robione z mostku dla pieszych i rowerzystów łączącego Guben z polską Wyspą Teatralną.

52.


I oto własnie ten pozytyw szybkiego przyjazdu na miejsce, o czym pisałem na początku dzisiejszego odcinka. Po rozpakowaniu się, zostawiamy rowery i udajemy się na pieszą wycieczkę po mieście. Przy wjeździe do Polski Niemcom przypomina się o obowiązku włączania świateł.

53.


54.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #13
cd

Jeszcze spojrzenie, na wcześniej wspominany mostek i na Wyspę Teatralną.

55.


Znów w Niemczech. Z przodu Stare Miasto.

56.


Odnajdujemy też zabytkowy obelisk, spod którego w XVIII wieku odjeżdżały konwoje pocztowe do miast wymienionych na słupie.

57.


Gubena ciąg dalszy, na zdjeciu poniżej park przy Starym Mieście. Przeszliśmy się dalej do Lidla, kupić Pringlesy (i były to jedyne wydane przeze mnie Euro na tej wycieczce!) :)

58.


Po powrocie do Polski od razu widać różnicę w poczuciu estetyki.

59.


cdn
 

·
Registered
Joined
·
4,528 Posts
Discussion Starter #14
cd

W polskim Gubinie jest też kilka zabytków, m. in. baszta i ruiny kościoła.


60.


61.


Ogólnie miasto Gubin-Guben sprawia bardzo dobre wrażenie. Spodobało mi się, że czuć tu pomimo biegnącej środkiem granicy, że to tak naprawdę jeden organizm. Po stronie niemieckiej słychać polski język, spotyka się szyldy w naszym języku, podobnie jest w Polsce. Bardzo mi się spodobał taki urok tego miasta.

To by było na tyle z dnia dzisiejszego. Jutro postaram się wrzucić kolejny odcinek - dzień 3.

Pozdrawiam i czekam na Wasze komentarze :)
 

·
Registered
Joined
·
2,034 Posts
Fajna wycieczka :) Ja z rowerami mam ten problem, że od siodełka mnie tak dupa boli, że po 20 km nie jestem w stanie siedzieć. Miałem już kilka rowerów w swoim życiu i z każdym było to samo - także tym bardziej podziwiam i sam pewnie nigdy się na takie coś nie zdecyduję.

Subskrybuję i czekam na więcej zdjęć :)
 

·
Co ja tutaj robię?!
Joined
·
2,243 Posts
Super wycieczka. Zazdroszczę

Mam tylko taką jedno prośbę. Podpisy do zdjęć rób pod spodem :)
Jakoś tak idiotycznie mi się to czyta jak jest najpierw opis potem numer a na końcu dopiero zdjęcie ;)
 

·
WiFi na 4 kreski
Joined
·
9,355 Posts
^^eee, tak jest ok... jak juz patrze to chociaz wiem co ogladam... :)
 

·
Moderator
Joined
·
38,520 Posts
Świetne i czekam na kolejny odcinek :).
 
1 - 20 of 55 Posts
Top