Skyscraper City Forum banner
1 - 20 of 110 Posts

·
Registered
Joined
·
245 Posts
A może nie byłoby apartheidu...gdyby Namibia była "nasza" lub pod naszym wpływem to tam uciekalaby ludność RPA, czarna przed 90r. biala po 90r....

Zapewne taka polska Namibia byłaby od lat 60tych niepodleglym państwem, ale z duzą iloscia Polaków odgrywajacy dla pozytywna rolę w nowym państwie, tam by miała w czasach PRLu zaplecze nasza opozycja..historia naszego kraju potoczylaby się zupelnie inaczej..podobnie jak naszej "kolonii"...
Jakoś wątpię, że w dobie rewolucji lat 60, Polacy utrzymaliby swoją pozycję w wyzwolonym kraju afrykańskim. Patrząc na historię, lokalne siły polityczne zbierałyby głosy poprzez populistyczne hasła dotyczące "wygonienia kolonizatorów". Polakom byłoby tak pod górkę, że pomimo chęci, musieliby się wynieść. Tak było w Mozambiku, Zimbabwe, Angoli(chociaż tam dużą rolę odegrała wojna domowa), tak jest teraz w Namibii i - niestety - w RPA.

Pomimo ogromnej sympatii do RPA, przyszłość kraju rysuje się średnio. Szczególnie dla osób o białym kolorze skóry. Partia rządząca - ANC - ciągle gra na historii i rozdrapuje zabliźnione rany. Rasistowskie hasła (tym razem przeciwko białym) co rusz poruszane są przez polityków, co znajduje poparcie wśród niewykształconych mas. Ponadto białym ogranicza się możliwości na rynku pracy z powodu koloru skóry. Program B.E.E, który miał wyrównać szanse między czarnymi, a białymi, powoduje, że biali mają dużo mniej okazji do znalezienia pracy.

Ciągle mam jednak nadzieję, że to tylko przejściowe kłopoty. Nadzieje daje zyskujący poparcie Democratic Alliance, który wkrótce może zacząć detronizować ANC. W Cape Town zdecydowanie wygrali. Oby to samo stało się w Joburgu i Durbanie. Trzeba trzymać kciuki.

A co do tych pociągów - kiedyś rozmawiałem ze znajomym z RPA, który przyznał, że w życiu nie jechał pociągiem. To było jeszcze przed uruchomieniem szybkiej linii jadącej przez Gauteng - Gautrain. Trochę więc się zmieniło, ale dalekobieżne pociągi w RPA, to nadal abstrakcja :)

Jeśli ktoś ma jakieś historie związane z Johannesburgiem, chętnie poczytam :)
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^ Dobrze, że poruszyłeś temat policji. Piszesz, że jest beznadziejna i raczej niezdolna do radykalnej walki z przestępczością. Ostatnio jednak coraz częściej napotykam się na krytykę tych służb za zbytnią brutalność w działaniach. W internecie są jakieś nagrania, jak policjanci najpierw katują, a dopiero potem wrzucają do radiowozu. Jak to w końcu jest z tą policją?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Problem z policją leży chyba trochę głębiej niż w samym szkoleniu. Kiedyś czytałem jakiś materiał o zmniejszającej się liczbie rekrutów do policyjnych kadr. Jeśli jest zapotrzebowanie, ale nie ma materiału, to niestety jakość wychodzi średnia.

Czemu nie ma chętnych? Wystarczy pooglądać jakieś materiały na temat pracy policji w wielkich aglomeracjach. Policjant z okolic Durbanu spokojnym głosem mówi, że każdego dnia zastanawia się, czy wróci po pracy do domu. Później pokazane są urywki z jego pracy. Niby zwykła drogówka - zatrzymują samochód. Na tym podobieństwa z polską drogówką się kończą. Zamiast powitania, policjant najpierw celuje z broni w stronę kierowcy, a drugi prosi go o dowód rejestracyjny. Od razu widać, że policjanci nie mają lekko.

Porównałeś RPA za czasów apartheidu do Niemiec. Zgoda, ale z tego dobrobytu mogło korzystać jedynie 30 procent społeczeństwa. Reszta była wyzyskiwana i nie miała żadnych szans na zmianę swojego położenia. Nam, białym, łezka w oku się kręci, jak przypomina się czasy świetności tego kraju. Gdybyśmy jednak byli nieco ciemniejsi, na pewno nasze spojrzenie na ten kraj byłoby inne. Cieszylibyśmy się, że jednak jest ta wolność.

Wspomniałeś o lobby wydobywczym. Możesz rozwinąć myśl? Ciekaw jestem, co to lobby myśli o planach partii rządzącej dotyczących nacjonalizacji kopalń.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
To z tym upanstwowieniem to wymysl wlasciwie jednego kolesia przywodcy Ligi mlodziezowej przy partii rzadzacej, ktory tak sie rozbeswil i zaszedl za skore prezydentowi i rzadowi ze go w koncu wyrzucono z partii. Taki maly Hitler- tak potencjonalnie i w dodatku z grupami bojowkarzy. Niebezpieczny populista i glupi jak but w dodatku a to zly miks jak sie ma poparcie tlumow. Rzad mowi na razie,ze nie ma mowy o upanstwowieniu kopaln.
Lobby przemyslowe ma pozytywny wplyw na rzad bo chca zachowania staus quo jesli chodzi o gospodarke, dostaw energii, dostepu do portow, tych samych podatkow, cen itd. I tez wkurza ich przestepczosc choc oni zyja zupelnie w zlotych klatkach i przestepczosc ich tak nie rusza.
Nie wydaję mi się, żeby Julius Malema aż tak łatwo się poddał. Posiedzi cicho przez jakiś czas i znowu wyskoczy ze swoimi populistycznymi głupotami. Najgorsze jest to, że za tymi hasłami idą masy. Pamiętasz, jak w sierpniu pod siedzibą ANC zebrali się zwolennicy Malemy, którzy demonstrowali przeciwko jego zawieszeniu? W ruch poszły kamienie i okrzyki przeciwko Zumie(!). To trochę niepokojące. Szczególnie, że Malema sam mógłby rozkręcić własną partię lub zostać przywrócony w prawach członka ANC i znowu rozkręcić czyjąś kampanię - tak jak to było w przypadku Zumy.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^ A widziałeś, jak ci imigranci z państw afrykańskich przekraczają granicę RPA? Próbują wszelkich sposobów, żeby jakoś przeskoczyć te zasieki i wedrzeć się na terytorium RPA. Nie ma sposobu, żeby zatrzymać taką falę napływających imigrantów w obliczu słabości państw ościennych. Gdyby Zimbabwe było "jako takie" finansowo, to pewnie tych przekraczających zieloną granicę byłoby znacznie mniej. Podobnie sprawa ma się z Mozambikiem. Namibia i Botswana jakoś sobie radzą, więc stamtąd nie przybywa duża liczba imigrantów.

Najlepsze są te wywiady z imigrantami w najbardziej popularnej dla nich dzielnicy Johannesburga - Hillbrow. Każdy(!) mówi, że jest mu w RPA źle, spodziewał się czegoś lepszego i nikt go tam nie chce. Nikt jednak nie wpadnie na pomysł, żeby wrócić do siebie. Gdy ktoś jest pytany o ewentualną deportację, mówi, że kolejny zaraz spróbuje nielegalnie przekroczyć granice RPA. Koło się zamyka.

Napisałeś o kiepskiej kondycji finansowej RPA. Niby jest wzrost gospodarczy, ale stale rośnie bezrobocie. Mógłbyś napisać, jak wyglądają perspektywy pracy dla wykwalifikowanych imigrantów z Polski? Kiedyś strasznie się tym interesowałem, ale nie mogłem znaleźć żadnych informacji, a pytani o to ludzie z RPA jakoś niechętnie odpowiadali na pytania związane z rynkiem pracy, zarobkami etc. Jak to w końcu jest? W jakich sektorach można szukać pracy i jakie są standardowe zarobki?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
No tak tylko dlaczego nikt ich nie deportuje? Przeciez widac ich na ulicach z kilomatra- inne rysy twarzy czesto inny sposob ubieranie sie no i jezyk. Nikt nie wie dokladnie ile jest nielegalnych imigrantow ale szacuje sie ze nawet 10 mln!!!! Przy oficjalnym 25% bezroboicu - to troche przegiecie.

Jesli chodzi o zarobki i mozliwosc zatrudnienia specjalisty. Zarobki dla specjalisty sa nizsze niz np w Anglii (moge porownac IT- w Anglii to 40 tys Funtow rocznie na dzien dobry tutaj to polowa tego) ale i tak sa wyzsze niz w Polsce. W RPA kase robi sie w Johannesburgu gdzie zarobki sa doslownie 2 razy wyzsze niz w innych rejonach kraju za ta sama prace. Ale koszt tego to nieludzka przestepczosc i zycie w zlotych klatkach. Wielu ucieka z Gautengu i osiedla sie w Cape gdzie zarobki sa nizsze ale zycie jest wolniejsze i bardziej bezpieczne.
Mozna znalesc legalna prace w RPA jesli jest to w jakims zawodzie w ktorym sa braki w kraju. Najlepiej gdyby pracodawca sam posredniczyl w takim zatrudnieniu. Moj znajomy pracuje np z Rosjaninem z Nowosibirska i on wlasnie tak zjawil sie w RPA kilka lat temu- pracuje w firmie, ktora tworzy systemy telefoniczne- czyli cos podobnego do IT (informatyka). Trudno mi powiedziec cokolwiek o zarobkach i moge je tylko porownac do Anglii w ktorej mieszkalem. Sa nizsze ale za to koszty zycia sa tutaj nizsze wiec w sumie wychodzisz lepiej. W Londynie nie bylo mnie stac na kupno domu mielismy z zona male mieszkanko lacznie 47m2 za 105 tys funtow - za ta sama kase kupisz np w Paarl, Stelenboschu, Somerset West czy Kapsztadzie dom z 5 -6 pokojami z garazem i ogrodem. W Johanesburgu jest taniej prawie o polowe ale za to podatki i oplaty (woda, smieci itd) sa znacznie wyzsze.
Nie ma tutaj 'ZUS'-u, NFZ i innych takich rezczy czyli jest troche jak bys zyl w amerykanskim kapitalizmem w XIX wieku- zabieraja ci podatek i cala wyplata jest twoja a jak masz 70 lat i nie masz odlozonej kasy na emeryture to jest twoja sprawa. Emerytur tutaj nie ma. Musisz tez wliczyc te min 700 randow miesiecznie (ok 300zl) na prywatne ubiezpiecznie zdrowotne - co ci pozwala wyladowac w prywatnym szpitalu gdy masz np wypadek samochodowy a nie w rzadowych trupiarniach gdzie nie ma nawet poscieli- bo ukradli i czesto musisz lezec na podlodze- to nie alternatywa.
Jesli chodzi o gospodarke to rosnie co roku ale bezrobocie oficjalnie oscyluje od lat w okolicach 25% co wg mnie wskazuje na to ze to troche sciema rzadu i nie wiadomo dokladnie jak duze to bezrobocie jest.

Co do tych deportacji - napisałem o zamykającym się kole. Co da deportowanie imigrantów, jeśli następnego dnia wrócą? Jedynym sposobem na ograniczenie liczby osób nielegalnie przebywających na terytorium RPA jest wyjście Zimbabwe z kryzysu. Tak jak napisałem wcześniej, to samo musiałoby się stać z w Mozambiku etc.

Ciekawostka - chyba wykrakałem powrót Malemy.
http://www.news24.com/SouthAfrica/Politics/I-would-die-defending-whites-Malema-20120324
Generalnie "Juju" zapomniał, że jeszcze niedawno śpiewał "Kill the boers" i teraz będzie bronił interesu Afrykanerów. Zrobi wszystko, żeby wrócić do polityki.

Dzięki za informacje dotyczące pracy w RPA. Generalnie od kilku ładnych lat mam świra na punkcie tego kraju i ciągle wierzę, że uda mi się jeszcze trochę tam pomieszkać. Branża IT akurat mnie nie dotyczy, ale przynajmniej mam już w głowie obraz tego, jak to wszystko wygląda w praktyce.

Mógłbyś napisać, jak jest z przestępczością w Western Cape? Można spokojnie chodzić po ulicach bez obaw o stratę portfela? Pytam, bo ciągle w głowie jawi mi się myśl o locie do RPA. Najbardziej ciągnie mnie do Gautengu, ale jako, że nie mam tam nikogo bliskiego, to ciągle odkładam ten pomysł na przyszłe lata. Jeśli Cape Town gwarantowałoby brak stałego myślenia o bezpieczeństwie, to być może mógłbym się zdecydować na to miasto.

Swoją drogą, kiedyś oglądałem jakiś dokument o problemie, jaki zaczyna powoli dotykać Sea Point w Cape Town. Dzieje się podobnie jak w Hillbrow w Johannesburgu. Duże posesje przejmują gangi, które potem wynajmują imigrantom. Nie trudno jest się domyślić, że z ładnych nieruchomości w krótkim czasie robią się ruiny. W dodatku na ulicach Nigeryjczycy handlują narkotykami. Mieszkańcy robią co mogą, żeby przeciwdziałać rozwojowi przestępczości. Tworzone są nocne partole i inne społeczne akcje. Wątpię jednak, że zatrzymają ten proceder.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Tak ale sa pogloski ze na wyzszych uczelniach zaniza sie poziom specjalnie dla nich. Bez tego wielu nie przechodzilo by przez egzaminy. Mam nadzieje ze to tylko pogloski. Universytety np Universitet Of Western Cape w wiekszosci ma czarnych ztudentow.


To chyba nie do końca pogłoski. Wystarczy poczytać opinie na temat polityki partii rządzącej. Jednym z najczęściej poruszanych tematów jest szkolnictwo, którego poziom dramatycznie się obniżył.


Podzialy obecnie zaczynaja sie bardziej jako podzialy klasowe i rosnie wielka armia klasy sredniej murzynskiej. Znajomy mojej zony i moj ktory mieszka od jakichs dziesieciu lat w Londynie a sam jest s Johanesburga i odwiedza dom swoich rodzicow co roku mowie o widocznych zmianach. Kiedys w dobrych restauracjach nie bylo wielu murzynow teraz sa wiekszoscia. Cape Town za Apartheidu to byli gl Cape Colourded i biali ale na poczatku lat dziewiecdziesiatych gdy wiadomo bylo ze beda wybory, ANC przestraszyla sie tej demografii i pozsiala plotki wsrod np Kosa mieszkajacych w Eastern Cape 'idzcie do Kapsztadu tam jest praca' no i zjawili sie wielu na piechote. Pracy nie bylo ale za to wszyscy glosowali na ANC.

To chyba miało trochę szerszy wymiar. Zauważ, że w ogóle charakterystycznym zjawiskiem końca ery apartheidu był napływ ludności wiejskiej do miast. Wspomniałeś o Cape Town. To samo było przecież w Gautengu. W ciągu kilku lat rozrosły się slumsy np. Diepsloot, Thembisy. Nie sądzę, że ANC miało w tym jakiś interes. Po prostu wyczuto szansę znalezienia pracy.

Sam pomysł ściągania czarnych do Cape Town w celu zdobycia głosów okazał się średnio skuteczny. O ile się nie mylę, w ostatnich wyborach Democratic Alliance otrzymało spory procent głosów w Khayelitshy.



Jesli chodzi o wlamania to zalezy gdzie sie mieszka ale kazdy zna dzielnice ktore lepiej omijac bo mozesz miec duza szanse na wlamanie- na szczescie wlamania w Kapsztadzie sa gl bez broni noca i gdy nie ma wlascicieli. W Johannesburgu gina ludzie.
Gdybyśmy mieli popatrzeć do statystyk, to wychodzi na to, że Cape Town jest miastem bardziej niebezpiecznym niż Johannesburg. Wszystko przez dzielnicę Cape Flats, gdzie morderstwa są na porządku dziennym. W odróżnieniu od Johannesburga, podobno ta przestępczość nie "rozlewa" się na inne rejony miasta.

W Johannesburgu ostatnio standardem są napady na domy z bronią w ręku. Co w tym niezwykłego? Tą bronią jest AK-47, czyli popularny "Kałach".
Mieszkańcy robią co mogą, żeby przeciwdziałać takim aktom przestpęczości. Osiedla chronione wyglądają jak więzienia. Wieżyczki strażnicze, wysokie mury i druty pod napięciem. Wszystko na nic.

Sea Point ma wciaz daleko do Hillbrow - w Hillbrow slyszy sie strzaly nawet w ciagu dnia, biali omijaja ta dzielnice (nawet w ciagu dnia) i ze wzgledu na przestepczosc wybudowano nowe centrum biurowe na polnocy Johannesburga (Santon) gdzie ludzie moga bezpiecznie jezdzic do pracy. No tak ale Johannesburg to po prostu przegiecie. Nie wielu o tym wie ale kiedys ta dzilnica slawila sie wpisem do Ksiegi Guinessa z najwiekszym zageszczeniem restauracji na kilomert kwadratowy. To wciaz fajna dzielnica z dobrymi restauracjami ale po zmorku fakt sa tam prostytutki i dealerzy (meskie prostytutki i drag queens tez). Hillbrow to wciaz inna planeta w porownaniu z Sea Point i nie sadze aby kiedykolwiek sie tak stalo zbyt duzo kasy jest tam winwestowanej, zbyt wielu bogatych tam mieszka.


Nie wiedziałem o tym rekordzie Guinessa.
Hillbrow to inna planeta w porównaniu z Sea Point - wiadomo. Ale czy w latach 80 ktoś myślał, że mekka młodych mieszkańców Johannesburga może aż tak bardzo zejść na psy? Nie wydaje mi się. Być może rzeczywiście Sea Point jest trochę poza zasięgiem większej ekspansji gangów z uwagi na inną zabudowę(Hillbrow to przecież bloki z małymi mieszkaniami, a Sea Point to jednak wyższa półka), ale obawy pozostają.



PS. Znasz Trevora Noaha?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^ Już myślałem, że Hillbrow posiadało rekord Guinnessa. Chociaż gdyby zliczyć wszystkie kluby i restauracje w latach 70-80, to myślę, że Hillbrow miałoby się czym pochwalić.

Świetnie się czyta anegdoty dotyczące Koloredów. Dotychczas omijałem ich temat szerokim łukiem. Teraz widzę, że będę musiał przyjrzeć im się trochę bliżej.

Program Noaha nazywa się "The Daywalker"?

Polecam również Nicka Rabinovitza. Nie dorównuje Noahowi, ale trzyma poziom.


Zaraz sprawdzę Barrego Hiltona :)

PS. Zapomniałem dodać, że świetny jest też Loyiso Gola.

 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^
Dobra wiadomość. Ważne, żeby Sea Point trzymało cenę i stale była mekką młodych ludzi.

Co do tego Hillbrow - strasznie ciekawi mnie to miejsce. Kiedyś - tak jak wspomniałem - była tam masa klubów, kawiarni, restauracji. Zamieszkiwali tam młodzi biali oraz imigranci z całego świata - Grecy, Portugalczycy, Rosjanie, Polacy. Dzielnica kwitła do lat 90, kiedy zaczęli się tam pojawiać czarni. Zaczęło robić się niebezpiecznie, więc biali zaczęli uciekać do północnych dzielnic miasta (podobnie sytuacja miała się w pobliskich dzielnicach Berea i Yeoville).
Z dnia na dzień mieszkania opustoszały, a jako, że natura nie znosi próżni, to miejsce białych imigrantów zajęli czarni imigranci. Oczywiście o nieco innych możliwościach finansowych. W dodatku kilku cwaniaków wymyśliło, że ukradną kilka bloków. Tak, tak - ukradną. Jako, że prawowici właściciele nie za bardzo interesowali się losem budynków, to zarządzanie nimi "przejęli" lokalni gangsterzy. Momentalnie zaprzestano korzystania z jakichkolwiek usług konserwacyjnych. Bloki zaczęły popadać w ruinę(wszędzie śmieci, brak prądu, bieżącej wody), a kawalerki zaczęły być zajmowane np. przez 4 osoby.
Imigranci, którzy zamieszkują te lokale, muszą jakoś na nie zarobić. Najczęściej handlują narkotykami. A tam gdzie dragi, tam również potężna przestępczość. Niestety.
Czasem pojawiają się jakieś projekty dotyczące przejęcia bloków z rąk gangsterów i ich wyremontowania. Nieraz się udaje i widać naprawdę niezłe mieszkania. Podobnie sprawa miała się mieć w związku z renowacją Ponte City (ten wielki blok z reklamą Vodafone na dachu). Firmy, które miały się tym zająć, wzięły kasę od miasta i słuch o nich zaginął. Ponte miało być wizytówką Johannesburga podczas Mistrzostw Świata w 2010 roku. Niestety nic z tego nie wyszło i Ponte nadal pozostaje ruiną.

Być może oglądałeś film Jerusalema. Południowoafrykańska produkcja, która otrzymała nominację do Oscara. Obraz świetnie pokazuje proces popadania Hillbrow w ruinę oraz to, jak gangsterzy robią fortuny w bardzo krótkim czasie.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Nie wszyscy, poogladaj sobie np na SC zdjęcia z Sandton to zmienisz zdanie :)

Btw Netztal, Guaran---> swietnie czyta sie wasze relacje. Mnie temat RPA zawsze strasznie ciekawil, niestety cieżko jest w internecie znaleźć dużo informacji na ten temat, natomiast teraz bardziej jestem sobie w stanie wyobrazić jak to wyglada "od środka"
Sandton jest południowoafrykańskim Beverly Hills. Wszystko co najlepsze w Johannesburgu, znajduje się właśnie tam. Centrum finansowe, obok którego znajduje się Nelson Mandela Square, gdzie jest masa kawiarni oraz sklepów. Sandton to również jedno z niewielu w Johannesburgu do spokojnego spacerowania :)

Tak jak pisał Netztal, RPA to kraj kontrastów. Johannesburg jest centrum tych różnic. W ciągu 20 minut z Sandton można dostać się do townshipu Alexandry. Z bogactwa przenosimy się do tanich domków i gdzieniegdzie blaszanych bud.
Jeśli jednak nie ma się ochoty oglądać biedy, to można w ciągu kilku chwil znaleźć się w Edenvale, które już do Johannesburga nie należy, ale znajduje się w jego obszarze metropolitarnym (Gauteng, to trochę taki Górny Śląsk - ogromny obszar jest zurbanizowany). W tym Edenvale możemy podziwiać piękne domy z basenem i strzeżone osiedla - nazywane przez Netzlala "złotymi klatkami". Dalej jest Benoni (domki i osiedla), skąd według Afrykanerów pochodzą prostacy :)

Nawet Soweto zaczyna padać ofiarą tych kontrastów. Do niedawna panowała równość - bogatych raczej nie było. Teraz obok tanich domków z cegły stoją drogie wille. Nowoczesna galeria handlowa jest w odległości dwóch kilometrów od Kliptown, gdzie bieda jest potworna.

Co do samego centrum - są paskudne Hillbrow, Yeoville, Berea, ale obok nich są również Braamfontein, Newtown czy trochę dalej Rosebank, które wstydu na pewno nie przynoszą.

Generalnie trend jest taki, żeby wynosić się na północ miasta - w kierunku Sandton, czy Midrandu. Kogo stać, ten szuka apartamentu lub domu w tych okolicach. Przede wszystkim z powodu bezpieczeństwa. Powstały ogromne kompleksy mieszkań dla bogatych(np. dzielnica Rivonia w Sandton). Zamknięte, odcięte od świata. Ale o to właśnie chodzi - ludzie chcą odetchnąć od tej przestępczości.

Co do porównania miast południowoafrykańskich do miast amerykańskich - kilka razy spotkałem się z porównywaniem Johannesburga do Los Angeles.

Jeśli ktoś ma czas i chęci, polecam wirtualny spacer po tym mieście, który jest możliwy dzięki Google Maps :)
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
tak juz bardziej humorystycznie - jest jeden gwarantowany sposob na to ze nikt nigdy ci sie nie wlamie do domu.
W Rondebosch w ktorym pracuje (dzielnica Kapsztadu) mieszka facet troche legenda. Jego hobby to weze. Ma 5-cio metrowego pytona i kilka innych.
Chodzi o to, ze wsrod narodow Afrykanskich panuje absolutnie paniczna fobia przed wezami. Ten dzentelmen od wielu lat nie zafundowal sobie zadnego alarmu przeciwlamaniowego czy krat w oknach (standartu we wszystkich domach w RPA) ponoc nawet drzwi nie zaklucza choc w to to juz nie wierze. Raz ktos mu sie probowal wlamac do domu i uciekl w poplochu wg sasiadow ktorzy widzieli kolesia zwiewajacego po ulicy jak japonski expres. Od tego czasu spokoj: wszyscy przestepcy omijaja jego dom z daleka.
Raz mu ten pyton uciekl to dopiero byla afera. Facet nikogo nie wzywal tylko znajac dokladnie jak zyja pytony i jak poluja (robia kolka o promieniu chyba pol kilometra) i wiedzac w ktorym kierunku ten waz uciekl udal sie w odpowiednie miejsce ze swoim pickupem kilka ulic od swojego domu i ponoc 10 minut potem zjawil sie tam jego ulubieniec. Gdyby zglosil to wszystko na policje na pewno zastrzelono by go ze strachu. Tzn weza.:lol:
Świetne! Jak masz jeszcze jakieś zabawne historie, to pisz!

Opowiadasz o rewelacyjnej pogodzie w Cape Town, więc postaram się Ciebie zagiąć. Lipiec i sierpień naprawdę tak bardzo różnią się od brytyjskiej, kapryśnej aury? :)
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^Chyba zaczynam odkładać kasę na bilety. Zawsze chciałem zacząć od Johannesburga, ale mój zapał studziła przestępczość i perspektywa dostania w łeb. Jeśli w Cape jest w miarę bezpiecznie, a w dodatku takie widoki, to chyba nie ma co się zastanawiać.

Masz jakieś zdjęcia ze Stellenbosh?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Netzlal, możesz powiedzieć, jak odbierani są mieszkańcy Cape Town przez resztę mieszkańców RPA?

Kiedyś spotkałem się z określeniem "Capetonian", które w tamtym kontekście wskazywało na osobę nieco oderwaną od realiów RPA. Wszak w Cape Town życie jest najbardziej sielankowe, ludzie najbardziej liberalni, jest najbezpieczniej, ANC siedzi cicho, a wybory stale wygrywa partia Democratic Alliance, na czele której stoi biała Hellen Zille. Jak widać, ma się to kompletnie nijak do całej reszty kraju, gdzie kretyni typu Malema mają ogromny posłuch, jest niebezpiecznie i jeszcze bardziej widoczne są podziały między czarnymi, a białymi (chociaż jest to złe określenie - powinienem napisać "podziały finansowe")
Odczułeś kiedyś w rozmowie z mieszkańcem np. Gautengu, że jesteś "Capetonian" i według niego nie możesz za wiele wiedzieć o sprawach tego kraju?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^ Być może jest to opinia rozpowszechniona wśród czarnej społeczności lub po prostu mieszkańców Gautengu. Jak będę miał okazję, to dopytam o to.

Przeczytałem, że Twoja żona jest z KwaZulu-Natal. Mam więc prawo przypuszczać, że odwiedziłeś Durban. Miasto słynie z tego, że jest rajem wakacyjnym dla czarnej społeczności. Jak na wakacje, to tylko do Durbanu. Masa klubów, szerokie plaże. Ponoć przypomina Miami(szczególnie promenada).
Poza tym to właśnie tam jest mekka muzyki house. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, zdecydowanie polecam gościa, co się nazywa Black Coffee oraz Culoe de Song.

Może masz jakieś doświadczenia związane z tym miastem i mógłbyś pokusić się o jakieś porównanie z Cape Town?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Kiedyś trochę interesowałem się tym Pietermartizburgiem, ale informacji o tym mieście jest jak na lekarstwo. Pewnie dlatego, że to miasto jest stolicą Zululandu tylko z nazwy. Wszystko kręci się wokół Durbanu i - tak jak powiedziałeś - tam jest ziemia Zulusów, którzy uważają, że tylko oni mają do niej prawo.
Kryzys centrum Pietermartizburga, to wręcz kopia tego, co się stało w Joburgu.
Nie przesadzałbym jednak, że biali są inaczej traktowani jak czarni. Gdyby biały wymyślił, że ten zostanie "slumlordem" i zacznie wynajmować mieszkania imigrantom z Zim i Nigerii, sądzisz, że by mu się nie udało? :)

"Spud" akurat nie oglądałem. Ale żeby nie urwać wątku filmowego, to widziałeś "Stander"? Akcja filmu toczy się w latach 80 w RPA. Bohaterem jest biały policjant, który dochodzi do wniosku, że ma gdzieś apartheid i postanawia sabotować system. Dokonuje serii napadów na banki, jest nieuchwytny i ściga go całe miasto. Najlepsze, że jest to historia oparta na faktach. Niejaki Andre Charles Stander jest obecnie zaliczany do grona najbardziej legendarnych przestępców w historii RPA :)

Zahaczyłeś temat radia. Masz swoją ulubioną stację? Kiedyś uwielbiałem słuchać rano Metro FM, gdzie leciał Morning Jam prowadzony przez niejakiego Kennego Maistry. Potem jednak program zleciał z anteny i moja przygoda z Metro FM się skończyła. Próbowałem słuchać też 5FM, ale jakoś nie przypadło mi do gustu. Jako ciekawostkę traktuję YFM, która jest głosem czarnej klasy średniej. Leci kwaito, house, hip hop, czyli wszystko, co podobno jest najmodniejsze. Przeszkadza mi jednak ciągłe darcie się prowadzących i liczne wstawki w Zulu i Xhosa, przez co zdarza mi się nic nie rozumieć.

Co do ataków - gdzie one się najczęściej zdarzały(myślę, że są już one za nami)? Eastern Cape, Free State, a może Western Cape?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
^^ Napisałeś, że różnie bywa z wyrokami sądu. Mam rozumieć, że zdarzały się sytuacje, kiedy jakiś Zulus mówił, że ta ziemia powinna być jego i sąd przyznawał mu rację? :nuts:

Wracając do imigrantów z Zim i Nigerii - kiedyś wymyśliłem, że skoro imigrantów raczej nie da się wyrzucić, to czemu nie można przyznać im jakiś kart stałego pobytu i stworzyć taniej siły roboczej, która dzięki możliwości pracy, płaciłaby podatki. Opowiedziałem o tym pomyśle znajomemu z RPA, na co odpowiedział mi mniej więcej tak: "Chciałbym się mylić, ale firma, która zatrudniałaby samych imigrantów, najprawdopodobniej zostałaby spalona".
To jest trochę dziwne, że kraj, który przecież został po części zbudowany przez ludzi z różnych zakątków świata, jest obecnie straszliwie nietolerancyjny wobec gości z Afryki. Ta nietolerancja tyczy się również imigrantów np. z Europy? Czy raczej są oni wrzucani do jednego worka z napisem: "Biali"?
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Netztal, zdjęcie wymiata. Daleko masz z domu do tej winnicy?

k%, biali to w głównej mierze Afrykanerzy, którzy na ziemiach obecnego RPA pojawili się przed Zulusami(wcześniej byli Xhosa w prowincjach przylądkowych) i uważają, że są ludem afrykańskim. Ani myślą opuszczać ten kraj. Nawet jeśli mieliby gdzieś wyjeżdżać, to za bardzo nie wiadomo gdzie. Z obecną Holandią nic ich nie łączy, podobnie sprawa ma się w przypadku Wielkiej Brytanii. RPA to ich dom i zrobią wszystko, żeby nie musieć się z niego ruszać.

Trochę inaczej sprawa ma się w przypadku Brytyjczyków, którzy kiedyś przybyli do RPA. Jest to ludność "kolonialna", mogąca w każdej chwili spakować walizki i wracać do domu. Tak właśnie było w przypadku Rodezji(późniejszego Zimbabwe), gdzie Mugabe skutecznie wykurzył wszystkich Brytyjczyków(chociaż wśród wypędzonej białej społeczności, niewielki odsetek stanowili Afrykanerzy).

Pamiętaj tez, że nie wszyscy biali mają dużą kasę. Tak było za apartheidu, kiedy panował absolutny wyzysk i każdy obywatel o właściwym kolorze skóry miał mnóstwo możliwości zarobkowania oraz korzystania z rozbudowanej opieki społecznej. Teraz jest czysty kapitalizm. Państwo nie wyciąga ręki do białych ludzi - a niekiedy jest wprost przeciwnie. Często zdarza się, że biały pracy w danym miejscu dostać nie może, bo limit białych pracowników został wyczerpany. Wszystko przez program B.E.E, który miał służyć wyrównywaniu szans. Misterny plan wypadł średnio, co przyznają politycy partii rządzącej - ANC.
Obecnie pojawiają się biali żebracy(ulice w centrum Pretorii), "biała biedota" oraz biali finansowi przeciętniacy, którzy dla australijskiego urzędu imigracyjnego zbyt atrakcyjni nie są.

A co do zdjęć - polecam obejrzeć zdjęcia centrum biznesowego w Cape Town. Robi wrażenie.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Tylko trzy kilometry? Szczerz zazdroszczę.

lini autobusowych praktycznie nie ma, a minibusy sa brudne z dziurami w podlogach i bialych raczej tam tylko toleruja.
Nie wiem jak jest w Cape Town, ale w całej reszcie RPA mają poważny problem z tymi minibusami. Jest to często jedyny środek transportu dla dziesiątek tysięcy mieszkańców townshipów, którzy codziennie dojeżdżają do pracy. Jeśli tyle osób można przewozić, to wiadomo, że każdy będzie walczył o klienta. Właściciele busów ową wojnę za bardzo biorą do serca, bo zdarza się, że kierowca konkurencyjnej firmy zostaje zamordowany.
Brud i dziury w podłogach to pikuś. Taksówki(bo tak są nazywane te busy) są CHOLERNIE niebezpiecznie. Kierowcy jeżdżą jak szaleni i bardzo często taka jazda jest przyczyną śmiertelnych wypadków. Trevor Noah sprzedał kiedyś kawał na ten temat: "So government wants to drop the speed limit to 100km/h. Taxi drivers replied "What speed limit baba?"" :)
Jeśli ktoś chcę się przekonać na własne oczy, jak się zachowują wspomniani kierowcy, to proszę bardzo:



Miasta są w kropce, bo przedsiębiorstwa taksówkarskie całkowicie zmonopolizowały rynek przewozów miejskich i nikomu nie pozwolą uciąć gałęzi, na której siedzą. A tym byłoby stworzenie regularnej komunikacji miejskiej. Z okazji Mistrzostw Świata Johannesburg stworzył projekt o nazwie Rea Vaya Bus Rapid System. Ładne przystanki, bus pasy, wszystko pięknie. Taksówkarze(nie mylić z normalnymi taksówkami, których praktycznie nie ma) poczuli się zagrożeni i...wyszli na ulicę. Nie pamiętam, jak ten problem rozwiązano, ale podejrzewam, że skutecznie zablokował rozwój autobusów w Joburgu. W Cape Town stworzono kilka linii autobusów o nazwie - MyCiti IRT. Jak to działa? Nie mam zielonego pojęcia. Ale skoro o tym nie wspomniałeś, to pewnie nie jest to żadna alternatywa dla samochodu.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
skoro nie ma nawet normalnych taxówek nie mówiąc o nocnych autobusach, metrze czy tramwajach, to jak niby mam wrócić z imprezy nocą ostro zalany do domu ?

No chyba, że można u was jeździć po pijaku to rozumiem :D
Pamiętam, że też mnie męczyło to pytanie :lol:

Z dwóch źródeł jestem w stanie ułożyć trzy opcje wracania po pijaku do domu(realia Gautengu, więc nie wiem, czy pokryją się z opowieściami Netzlala).
A więc:
1) "Niektórzy Afrykanerzy mają wszystko gdzieś i wsiadają do samochodu po pijaku".
2) Można zadzwonić po Safe Cab, który jest cholernie drogi.
3) Generalnie zasada jest taka, żeby nie wybierać się do klubu bez zapewnionego powrotu do domu, bo potem może być problem - powrót do punktu 1 i 2.
 

·
Registered
Joined
·
245 Posts
Tutaj gdy skonczysz uniwersyten nie zadasz mniejszej pensji (to zalezy w jakim zakamarku gospodarki ale srednio) ok 7 do 10 tys zlotych!!! Bez dyplomu musisz sie zadowolic jedna trzecia tego.
kazdy stara sie zyc jak najlepiej a jesli chodzi o niwelowanie roznic miedzy bogatymi i biednymi to to jest zadanie rzadu a nie obywateli. W Brazylii w ciagu ostantnich 15 lat dalo sie cos z tym zrobic wiec rzad ANC nie moze powiedzic ze nie da sie nic na to poradzic bo ludzie sa tak ograniczeni ze sami sobie nie poradza. Wystarczy naprawic edukacje i rozbudowac system stypendiow aby zdolni mieli szanse dosatania sie na uniwersytety a ci mniej inetligentni no coz pozostana sprzataczkami i ogrodnikami.
Czyli generalnie jest tak, że jak masz dyplom porządnej uczelni, to będziesz pracował za godziwe pieniądze? Pytam, bo na zaprzeczaniu Twoim słowom opiera się kariera niejakiego blogera, który angażuje się politycznie - Rendiera Gouwsa.
Młody gość. Skończył dwa fakultety na Nelson Mandela Metropolitian University w Port Elizabeth. Teoretycznie nie powinien narzekać na brak ofert pracy. W praktyce - nie może jej znaleźć. Żyje z tego, co zarobi jako DJ i organizator eventów.
Krytykuje też rząd ANC za to, że przez 18 lat nie zrobił nic dla czarnej społeczności. Był niby ten plan B.E.E, ale co on zmienił dla przeciętnego mieszkańca Khayelitshy? Niewiele. Za rządów ANC slumsy jeszcze bardziej się rozrosły, a obietnice zastąpienia blaszanych chatek normalnymi domami, pozostały obietnicami. Nie mówiąc już o podstawowych sprawach, jak chociażby zapewnienie godziwych warunków do spełniania podstawowych potrzeb(istnieją toalety publiczne - stoi klozet na świeżym powietrzu. Trzeba się przemóc i robić przy wszystkich. Alternatyw brak.)
Wspomniany Rendier dziwi się, że ludzie wciąż głosują na ANC, chociaż ta partia nie robi dla nich kompletnie nic. To tak, jakbyśmy w Polsce dali dożywotni kredyt zaufania dla Solidarności, a potem AWS. Czego by nie robili, i tak będziemy na nich głosować!
:eek:hno:
 
1 - 20 of 110 Posts
Top