SkyscraperCity banner

41 - 60 of 1742 Posts

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #41 (Edited)
^^^^Ten rekord Guinnessa to oczywiscie Sea Point, ale mysle ze dotyczy to lat siedemdziesiatych bo teraz w kazdej wielkiej galerii handlowej jest ich pewnie wiecej.
Sea Point:







No tak Cape Flats czy glowna ich dzielnica czyli Mitchells Plain to dosc zamknieta spolecznosc Cape Colourdes totalnie wyniszczona przez Tik- tani w produkcji narkotyk podobny do metaamfetaminy czy inaczej crystal meth. To cos strasznego zmienia uzaleznionych w potwory potrafiacych torturowac ludzi godzinami tylko po to, aby ich potem zabic. Zupelnie pustoszy to ich spolecznosc, ktora jest z reszta bardzo zroganizowna (oranizuja wycieczki, zebrania, pomagaja sobie). Sprawa w tej dzielnicy wyglada tak ze drug lords maja w kieszeniach lokalna policje. Oplacaja ich za protekcje i policjanci chronia domy w ktorych ten narkotyk jest produkowany. Co jest ciekawe to to, ze gdy lokalna spolecznosc ma juz dosc narkotykow zbieraja sie do kupy i ida do tych drug housow i linczuja tych gangsterow - policja nie robi nic widzac takie tlumy rozwscieczonych rodzicow mlodych narkomanow, ktorzy maja juz dosc i ida zloic skore gangsterom. To dziala do pewnego stopnia bo ci gangsterzy boja sie tych ludzi jak ognia i czesto wynosza sie z tych swoich domow.
Fakt przestepczosc jest tam duza ale to tez wynik tego ze Cape Colourdes zupelnie nie maja glowy do alkoholu i co weekend dochodzi tam do setek bijatyk na noze i pewnie stad tyle zabojstw. Oni zupelnie wariuja juz po trzech piwach. Kiedys pracowalem z jednym takim - zawsze nosil przy sobie dlugi srubokret. Zapytalem po co a on na to, ze jakby go policja zlapala z nozem to poszedlby pewnie siedziec a srubokret jest rownie skuteczny i wyglada bardziej niewinnie. :nuts:. Mowil ze to dla samoobrony- uwierzylem mu bo gangster z niego raczej nie byl poza tym ze strasznie kradl w pracy i wszystko dla niego bylo przydatne. Musialem chowac przed nim dlugopisy i pisaki bo byl w tej swojej narodowej kleptomanii tak dobry ze potrafil cos 'zwinac' na moich oczach a ja tego nie zauwazalem no a nastepnego dnia nie mialem czym pisac.

W RPA jest fajny kawal na ten temat roznic w zachowaniu sie wsrod roznych narodow tutaj mieszkajacych. Dziecko Hindusa z Durbanu i matki Cape Colourdes pyta ojca 'Czy ja jestem bardziej Hindusem czy Kolorowym' a on na to a dlaczego 'a bo sasiad chce sprzedac rower, ktory bardzo mi sie podoba i jesli jestem Hindusem to sie bede z nim targowal caly dzien o dobra cene a jesli jestem kolorowym to po prostu pojde do niego w nocy i ukradne ten rower'. Chm ... cos w tym jest. :)

Ja mam duzo szacunku do Cape Colourdes a przede wszystkim ich muzlumanskiej czesci- ciezko pracujacych, planujacych na przyszlosc, wysylajacyhc dzieci do szkol ludzi czesto zajmujacymi sie z dziada pradziada handlem i rzemioslem. Fajnie to wyglada jak widzi sie BMW czy Merca prowadzonego przez kobiete w chustce. Muzlumanie w Cape sa bardzo szanowani i sami szanuja inne narody. Bardzo to mi sie podoba jak sobie pomagaja i jak ucza dzieci tolerancji do innych religii. Gdy mieszkalem w Londynie mialem zupelnie inny obraz muzlumanow, ale tam oni nie sa zbyt lubiani i ludzie patrza na nich podejrzliwie i byc moze stad taka ich reakcja na to- no oczywiscie tam sa przedstawiciele innych narodow glownie z polnocnej Afryki i Pakistanu. Wielu z nich czulo uraze do zachodu i chcieli sie jakos bronic przed ksenofobia Brytyjczykow. W RPA - to bardziej religia pokoju i widac to zreszta. Sa fajna energia stabilizujaca w tym tyglu kulturowym. Jednego tylko nie cierpia - sexshopow ale tylko raz udalo im sie zamknac jeden z nich. Jakis nawiedzony klient otworzyl sexshop obok meczetu :bash:. Jacys starsi muzlumanie zebrali sie i grzecznie poprosili faceta o to zeby przeniosl ten sklep gdzie indziej bo to obraza ich religie itd. Facet ich ponoc wyrzucil ze sklepu a nastepnego dnia na oknie wystawowym pojawily sie dmuchane sexlalki- owce i swinie !!!!:nuts:
Sprawa dotarla do sadu, ktory nakazal zamkniecie sklepu.
 

·
Registered
Joined
·
247 Posts
^^ Już myślałem, że Hillbrow posiadało rekord Guinnessa. Chociaż gdyby zliczyć wszystkie kluby i restauracje w latach 70-80, to myślę, że Hillbrow miałoby się czym pochwalić.

Świetnie się czyta anegdoty dotyczące Koloredów. Dotychczas omijałem ich temat szerokim łukiem. Teraz widzę, że będę musiał przyjrzeć im się trochę bliżej.

Program Noaha nazywa się "The Daywalker"?

Polecam również Nicka Rabinovitza. Nie dorównuje Noahowi, ale trzyma poziom.


Zaraz sprawdzę Barrego Hiltona :)

PS. Zapomniałem dodać, że świetny jest też Loyiso Gola.

 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #45
Wlasnie rozmawialem ze znajomym na temat Sea Point i powiedzial mi ze dilerow nie ma tam juz od miesiecy. Policja oczyscila ten teren i nawet prostytutek jest tam teraz mniej (choc one no i oni tez byli tam chyba od stuleci i sa jakby czescia tej calej atmosfery Sea Point podobnie jak na londynskim Soho). Tak jak sadzilem zbyt duzo kasy jest tam wtopionej. Polowa Zydow z Cape Town tam mieszka i nie pozwoli na to aby spadly im ceny na ich domy i mieszkania. Z drugiej strony Sea Point to przeciez jedna z wizytowek Kapsztadu i mekka dla turystow. Czyli nie wszystko schodzi na psy i w niektorych miejscach cos sie dzieje i wydaje sie ze ostatnio wiecej tego widac niz 3 -4 lata temu.
Ostatnio zabieraja sie tez za nieuczciwych policjantow ktorzy zatrzymuja nocami samochody po to aby wymusic lapowki. Ludzie zaczeli zglaszac ich robic zdjecia twarzy i numerow rejestracyjnych samochodow policyjnych i zaczyna to dzialac. Widac ze cos sie dzieje i to w fajnym kierunku.
 

·
Registered
Joined
·
247 Posts
^^
Dobra wiadomość. Ważne, żeby Sea Point trzymało cenę i stale była mekką młodych ludzi.

Co do tego Hillbrow - strasznie ciekawi mnie to miejsce. Kiedyś - tak jak wspomniałem - była tam masa klubów, kawiarni, restauracji. Zamieszkiwali tam młodzi biali oraz imigranci z całego świata - Grecy, Portugalczycy, Rosjanie, Polacy. Dzielnica kwitła do lat 90, kiedy zaczęli się tam pojawiać czarni. Zaczęło robić się niebezpiecznie, więc biali zaczęli uciekać do północnych dzielnic miasta (podobnie sytuacja miała się w pobliskich dzielnicach Berea i Yeoville).
Z dnia na dzień mieszkania opustoszały, a jako, że natura nie znosi próżni, to miejsce białych imigrantów zajęli czarni imigranci. Oczywiście o nieco innych możliwościach finansowych. W dodatku kilku cwaniaków wymyśliło, że ukradną kilka bloków. Tak, tak - ukradną. Jako, że prawowici właściciele nie za bardzo interesowali się losem budynków, to zarządzanie nimi "przejęli" lokalni gangsterzy. Momentalnie zaprzestano korzystania z jakichkolwiek usług konserwacyjnych. Bloki zaczęły popadać w ruinę(wszędzie śmieci, brak prądu, bieżącej wody), a kawalerki zaczęły być zajmowane np. przez 4 osoby.
Imigranci, którzy zamieszkują te lokale, muszą jakoś na nie zarobić. Najczęściej handlują narkotykami. A tam gdzie dragi, tam również potężna przestępczość. Niestety.
Czasem pojawiają się jakieś projekty dotyczące przejęcia bloków z rąk gangsterów i ich wyremontowania. Nieraz się udaje i widać naprawdę niezłe mieszkania. Podobnie sprawa miała się mieć w związku z renowacją Ponte City (ten wielki blok z reklamą Vodafone na dachu). Firmy, które miały się tym zająć, wzięły kasę od miasta i słuch o nich zaginął. Ponte miało być wizytówką Johannesburga podczas Mistrzostw Świata w 2010 roku. Niestety nic z tego nie wyszło i Ponte nadal pozostaje ruiną.

Być może oglądałeś film Jerusalema. Południowoafrykańska produkcja, która otrzymała nominację do Oscara. Obraz świetnie pokazuje proces popadania Hillbrow w ruinę oraz to, jak gangsterzy robią fortuny w bardzo krótkim czasie.
 

·
Registered
Joined
·
129 Posts
Czytam wasze wypowiedzi i ogladam zdjęcia z Johanesburga..ale syf, kila i mogiła. Ludzie zyja tam jak zwierzeta.
Nie wszyscy, poogladaj sobie np na SC zdjęcia z Sandton to zmienisz zdanie :)

Btw Netztal, Guaran---> swietnie czyta sie wasze relacje. Mnie temat RPA zawsze strasznie ciekawil, niestety cieżko jest w internecie znaleźć dużo informacji na ten temat, natomiast teraz bardziej jestem sobie w stanie wyobrazić jak to wyglada "od środka"
 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #50 (Edited)
Specifika RPA jest taka ze jak sie nie chce widziec tego syfu to sie go nie widzi nawet calymi miesiacami i mozesz sobie zyc w doslownie 5-cio gwiazdkowych okolicach dorownujacym bogatym dzielnicom np w USA. Wszedzie jedziesz samochodem i omijasz slumsy.
RPA to cos dziwnego to tak jakby zabrac kawalek Bangladeszu, osiedlil Rosjan, Niemcow i Meksykan w jednym kraju i kazal im razem zyc. O to chodzi ze nie chca bo maja diametralnie rozne kultury i system wydaje sie ze polega na tym aby pozwolic kazdemu z tych narodow zyc w ten sposob w jaki chca wiec jest tutaj typowa Afryka z biednymi mordujacymi sie ludzmi, jest cos w rodzaju biednej Rosji, Ukrainy czy Modlowy i jest tez bogaty Londyn czy Hamburg sa tez dzilnice dla superbogaczy a wierzcie mi tylu Rollsow, Bentleyow z szoferami co tutaj w Polsce nigdy nie widzialem.
Jest duzo miejsca dla kazdego. Oczywiscie tworzy sie nowy narod ktory mniej ma tych podzialow w glowach ale podzial klasowy jest tutaj bardzo wyrazny.
Np te zdjecia z Johanesburga ktore pokazalem to to jedna dzielnica ale sa tez inne gdzie gdybyscie wyladowali to nie mielibyscie pojecia czy jestescie w Australii, RRA czy Kalifornii. Po prosty kasa splywa ulicami.... a obok tylko kilka kilometrow dalej sa slumsy z jedna osoba utrzymujaca 6-sio sosbowe rodziny wyplata w granicach 1000 zl. Bieda wrecz glodowa. to jest chyba najwiekszy problem, ktory jest matka wielu innych jak napiecia spoleczne no i oczywiscie przestepczosc.
Ba wielu bogatych ludzi milionerow itd ma swoje domy w RPA bo to jeden z najpiekniejszych krajow na tej planecie i co ranka wstajesz odslaniasz zaslony w oknie i szczeka ci opada widzac to piekno - a bogaci lubia budowac sobie domy z super widokami. Kiedys taki jeden (byl przedstawicielem Clarensa na RPA) facet ktory sobie kolekcjonuje Bentleye i stare antyki Mercedesy (liczylismy z zona i wyszlo nam ze ma wtopione w samochody ok ...100 mln zl!!!). Gdy zaczal liczyc swe Rolls Roycy to skonczyl na 14, a Bentleyow nie chcialo mu sie nawet zaczynac liczyc, o kilku nawet nie pamietal gdzie sa czy w jednym z jego domow w Cape Town, Franschhoek, Wall River czy Jo'burgu - ma tez kilka samochodow w Londynie. Jeden z jego Rollsow z lat piecdziesiatych byl wart ponoc niezla fortune i bylo ich tylko kilka w calym swiecie. W kazdym razie powiedzial nam ze zaden inny kraj nie daje takiej jakosci zycia za tak niska cene jak RPA i pomimo tego ze ma domy i mieszkania w wielu innych krajach to nigdy nie wyjedzie z RPA.
Slyszalem ze Mozambik jest jeszcze piekniejszy. Osiedla sie tam ostatnio wielu farmerow z RPA - lokalne rzadu sa ku temu dosc przychylne aby promowac kulture rolnicza w tym kraju. Turystyka tez tam bardzo rosnie.
 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #51 (Edited)
Jesli chodzi o murzynw zyjacych w podludzkich warunkach.

Fakt zyja jak chca- najdziwniejsze jest to ze kiedys jechalem samochodem przez Transkai czyli ziemie narodu Kosa czyli glownego narodu murzynskiego w Kapsztadzie i nie moglem sie nadziwic. Widzialem normalne domu, w ktorych oni zyja. Zostawiaja je i jada do Kapsztadu i innych miast w poszukiwaniu pracu i zyja w szopkach z kartonu bez wodu i pradu. Nie rozumiem tego. Zero ambicji ale lepiej nie oceniac.
 

·
Registered
Joined
·
247 Posts
Nie wszyscy, poogladaj sobie np na SC zdjęcia z Sandton to zmienisz zdanie :)

Btw Netztal, Guaran---> swietnie czyta sie wasze relacje. Mnie temat RPA zawsze strasznie ciekawil, niestety cieżko jest w internecie znaleźć dużo informacji na ten temat, natomiast teraz bardziej jestem sobie w stanie wyobrazić jak to wyglada "od środka"
Sandton jest południowoafrykańskim Beverly Hills. Wszystko co najlepsze w Johannesburgu, znajduje się właśnie tam. Centrum finansowe, obok którego znajduje się Nelson Mandela Square, gdzie jest masa kawiarni oraz sklepów. Sandton to również jedno z niewielu w Johannesburgu do spokojnego spacerowania :)

Tak jak pisał Netztal, RPA to kraj kontrastów. Johannesburg jest centrum tych różnic. W ciągu 20 minut z Sandton można dostać się do townshipu Alexandry. Z bogactwa przenosimy się do tanich domków i gdzieniegdzie blaszanych bud.
Jeśli jednak nie ma się ochoty oglądać biedy, to można w ciągu kilku chwil znaleźć się w Edenvale, które już do Johannesburga nie należy, ale znajduje się w jego obszarze metropolitarnym (Gauteng, to trochę taki Górny Śląsk - ogromny obszar jest zurbanizowany). W tym Edenvale możemy podziwiać piękne domy z basenem i strzeżone osiedla - nazywane przez Netzlala "złotymi klatkami". Dalej jest Benoni (domki i osiedla), skąd według Afrykanerów pochodzą prostacy :)

Nawet Soweto zaczyna padać ofiarą tych kontrastów. Do niedawna panowała równość - bogatych raczej nie było. Teraz obok tanich domków z cegły stoją drogie wille. Nowoczesna galeria handlowa jest w odległości dwóch kilometrów od Kliptown, gdzie bieda jest potworna.

Co do samego centrum - są paskudne Hillbrow, Yeoville, Berea, ale obok nich są również Braamfontein, Newtown czy trochę dalej Rosebank, które wstydu na pewno nie przynoszą.

Generalnie trend jest taki, żeby wynosić się na północ miasta - w kierunku Sandton, czy Midrandu. Kogo stać, ten szuka apartamentu lub domu w tych okolicach. Przede wszystkim z powodu bezpieczeństwa. Powstały ogromne kompleksy mieszkań dla bogatych(np. dzielnica Rivonia w Sandton). Zamknięte, odcięte od świata. Ale o to właśnie chodzi - ludzie chcą odetchnąć od tej przestępczości.

Co do porównania miast południowoafrykańskich do miast amerykańskich - kilka razy spotkałem się z porównywaniem Johannesburga do Los Angeles.

Jeśli ktoś ma czas i chęci, polecam wirtualny spacer po tym mieście, który jest możliwy dzięki Google Maps :)
 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #53 (Edited)
tak juz bardziej humorystycznie - jest jeden gwarantowany sposob na to ze nikt nigdy ci sie nie wlamie do domu.
W Rondebosch w ktorym pracuje (dzielnica Kapsztadu) mieszka facet troche legenda. Jego hobby to weze. Ma 5-cio metrowego pytona i kilka innych.
Chodzi o to, ze wsrod narodow Afrykanskich panuje absolutnie paniczna fobia przed wezami. Ten dzentelmen od wielu lat nie zafundowal sobie zadnego alarmu przeciwlamaniowego czy krat w oknach (standartu we wszystkich domach w RPA) ponoc nawet drzwi nie zaklucza choc w to to juz nie wierze. Raz ktos mu sie probowal wlamac do domu i uciekl w poplochu wg sasiadow ktorzy widzieli kolesia zwiewajacego po ulicy jak japonski expres. Od tego czasu spokoj: wszyscy przestepcy omijaja jego dom z daleka.
Raz mu ten pyton uciekl to dopiero byla afera. Facet nikogo nie wzywal tylko znajac dokladnie jak zyja pytony i jak poluja (robia kolka o promieniu chyba pol kilometra) i wiedzac w ktorym kierunku ten waz uciekl udal sie w odpowiednie miejsce ze swoim pickupem kilka ulic od swojego domu i ponoc 10 minut potem zjawil sie tam jego ulubieniec. Gdyby zglosil to wszystko na policje na pewno zastrzelono by go ze strachu. Tzn weza.:lol:

A to zeby nie bylo ze nigdy swoich zdjec nie zamieszczam to ja a w tle Simonsberg moja ulubiona gora pod Kapszatadem. To widok z takiej sobie restauracji (czesc winnicy) w okolicach Paarl


 

·
Zawsze pod wiatr
Joined
·
800 Posts
Przypominam mój wątek z zeszłego roku, gdzie są moje autorskie zdjęcia. http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1346991&highlight= Dodać muszę, że chciałbym jeszcze kiedyś wrócic do Cape Town (kierowca autobusu mówił mi, że wolą jak mówi się Cape Town zamiast Kapsztad {Kaapstad}). Szkoda tylko, że przeloty z Europy są tak drogie.
 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #55
Przypominam mój wątek z zeszłego roku, gdzie są moje autorskie zdjęcia. http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=1346991&highlight= Dodać muszę, że chciałbym jeszcze kiedyś wrócic do Cape Town (kierowca autobusu mówił mi, że wolą jak mówi się Cape Town zamiast Kapsztad {Kaapstad}). Szkoda tylko, że przeloty z Europy są tak drogie.
Pamietam - super zdjecia. Z jednym sie pomyliles wiekszosc policjantow jest czarna lub Cape Colourdes wydaje mi sie ze w rejonach gdzie jest najwiecej turystow jest chyba wiecej bialych policjantow tak aby nie robic zbyt duzego szoku kulturowego no i biali policjanci bardziej zrozumieja o co chodzi turystom obcokrajowcom. Tak mi sie wydaje. Np w Sea Point czy w Waternkant gdzie jest duzo 'geybarow' znajdziesz policjantow gejow - no bo taka dzielnica. Jak w San Francisco.
 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #56
Mowiac o duzych pieniadzach- Sun City - poludniowo afrykanskie Las Vegas wybudowane od zera na odludziu przez zwariowanego milionera.















Plaza i fale tysiac kilometrow od morza























a nie daleko sa miejsca z fajnymi safari
 

·
Registered
Joined
·
286 Posts
A to zeby nie bylo ze nigdy swoich zdjec nie zamieszczam to ja a w tle Simonsberg moja ulubiona gora pod Kapszatadem. To widok z takiej sobie restauracji (czesc winnicy) w okolicach Paarl
Szanowny kolego Netztal pragnę zauważyć że założyłeś bardzo ciekawy wątek którego brakowało na tym forum i który będe śledził bo dobrze się zapowiada a za mój wcześniejszy post pragnę cie przeprosić !
 

·
Cape Town, Bydgoszcz
Joined
·
1,155 Posts
Discussion Starter #59 (Edited)
Szanowny kolego Netztal pragnę zauważyć że założyłeś bardzo ciekawy wątek którego brakowało na tym forum i który będe śledził bo dobrze się zapowiada a za mój wcześniejszy post pragnę cie przeprosić !
Wszystko gra!:cheers::cheers::cheers::cheers::cheers: Mam nadzieje ze Ciebie tez niczym nie obrazilem bo jak juz sie rozkrece to nie mam limitu. Nie wierzylem ze sie odezwiesz. Jestes chlop z jajami kolego ze tak sie potocznie wyraze- pelen szacunek!
 

·
Registered
Joined
·
247 Posts
tak juz bardziej humorystycznie - jest jeden gwarantowany sposob na to ze nikt nigdy ci sie nie wlamie do domu.
W Rondebosch w ktorym pracuje (dzielnica Kapsztadu) mieszka facet troche legenda. Jego hobby to weze. Ma 5-cio metrowego pytona i kilka innych.
Chodzi o to, ze wsrod narodow Afrykanskich panuje absolutnie paniczna fobia przed wezami. Ten dzentelmen od wielu lat nie zafundowal sobie zadnego alarmu przeciwlamaniowego czy krat w oknach (standartu we wszystkich domach w RPA) ponoc nawet drzwi nie zaklucza choc w to to juz nie wierze. Raz ktos mu sie probowal wlamac do domu i uciekl w poplochu wg sasiadow ktorzy widzieli kolesia zwiewajacego po ulicy jak japonski expres. Od tego czasu spokoj: wszyscy przestepcy omijaja jego dom z daleka.
Raz mu ten pyton uciekl to dopiero byla afera. Facet nikogo nie wzywal tylko znajac dokladnie jak zyja pytony i jak poluja (robia kolka o promieniu chyba pol kilometra) i wiedzac w ktorym kierunku ten waz uciekl udal sie w odpowiednie miejsce ze swoim pickupem kilka ulic od swojego domu i ponoc 10 minut potem zjawil sie tam jego ulubieniec. Gdyby zglosil to wszystko na policje na pewno zastrzelono by go ze strachu. Tzn weza.:lol:
Świetne! Jak masz jeszcze jakieś zabawne historie, to pisz!

Opowiadasz o rewelacyjnej pogodzie w Cape Town, więc postaram się Ciebie zagiąć. Lipiec i sierpień naprawdę tak bardzo różnią się od brytyjskiej, kapryśnej aury? :)
 
41 - 60 of 1742 Posts
Top