SkyscraperCity banner

181 - 200 of 11741 Posts

·
Miastolub
Joined
·
3,736 Posts
Nie byłem w Szczecinie, znam to miasto tylko ze zdjęć, ale uważam że Filharmonia powinna powstac na swoim dawnym miejscu. I najchętniej widziałbym tam budynek nawiązyjący wyglądem do przedwojennego, albo jakis fajny nowoczesny jednak nawiązyjący do architektury Szczecina. Z takich gmachów warto pokazać np. ten w Belgradzie:







Moim zdaniem fasada prezentuje się wspaniale (najdelikatniej mówiąc :D ) Co Wy o tym sądzicie, Szczecinianie, ażeby taki cacuszek powstał u Was? czy może są już jakies 'wytyczne' dla nowego gmachu- czy ma być rekonstrukcją Konzerthausu, zupełnie nowym, ultranowoczesnym gma(szkiem)chem czy raczej mixik stylów ???
 

·
Registered
Joined
·
17,607 Posts
MikeN said:
Nie byłem w Szczecinie, znam to miasto tylko ze zdjęć, ale uważam że Filharmonia powinna powstac na swoim dawnym miejscu. I najchętniej widziałbym tam budynek nawiązyjący wyglądem do przedwojennego, albo jakis fajny nowoczesny jednak nawiązyjący do architektury Szczecina. Z takich gmachów warto pokazać np. ten w Belgradzie:







Moim zdaniem fasada prezentuje się wspaniale (najdelikatniej mówiąc :D ) Co Wy o tym sądzicie, Szczecinianie, ażeby taki cacuszek powstał u Was? czy może są już jakies 'wytyczne' dla nowego gmachu- czy ma być rekonstrukcją Konzerthausu, zupełnie nowym, ultranowoczesnym gma(szkiem)chem czy raczej mixik stylów ???
Piękny obiekt!
 

·
Your brain controller
Joined
·
8,302 Posts
Gdyby jeszcze stał w Las Vegas padłbym na kolana przed tym gipsowym bożkime grackim hehe.
 

·
Banned
Joined
·
5,488 Posts

25 kwietnia 2006

Grunty za wizję centrum Szczecina

Miasto bierze Łasztownię

Szczecińscy radni zgodzili się na zamianę gruntów z Portem Rybackim "Gryf" i Zarządem Morskich Portów Szczecin iŚwinoujście, co w dalszej perspektywie otwiera możliwość zmiany wizerunku Łasztowni i całego Śródodrza. Okazało się, że o planie budowy tam chłodni wszyscy wiedzieli, lecz nie wszyscy uświadamiali sobie jej rozmiary.


Nie wiedziałem, jakie są faktycznie rozmiary chłodni komentuje Zbigniew Zalewski, wiceprezydent Szczecina. Jednak wiadomo o niej od dawna. Nawet została ujęta w planie operacyjnym nowej zabudowy Łasztowni, gdzie obok funkcji przemysłowo-portowej wprowadza się instytucje komercyjne i użyteczności publicznej.

Szef "Gryfa" Krzysztof Derbiszewski przekonywał, że budowa chłodni nie kłóci się z ambitnym planem dla Łasztowni. Potwierdził, że "Gryf" chce uczestniczyć w spółce, która zajmie się zagospodarowaniem terenu. Wniesie do niej np. posiadaną część gruntów.

Zalewski przekonał radnych, że tylko przejęcie przez miasto na początek części terenów portowych pozwoli zmienić oblicze Śródodrza. Zabieg jest dla miasta kosztowny, bo w zamian za Starą Rzeźnię odda portowi "Gryf" dwa grunty przy Krzywoustego i na osiedlu Kormoranów oraz dopłaci ponad pół miliona zł z tytułu różnicy w wartości. Z kolei przejęcie 51 tys. metrów kwadratowych nabrzeża Starówka oznacza przekazanie ZMPSiŚ siedmiu działek w rożnych częściach portu i dopłatę prawie 5 mln zł.

(ArR)
 

·
Banned
Joined
·
5,488 Posts
MikeN said:
Nie byłem w Szczecinie, znam to miasto tylko ze zdjęć, ale uważam że Filharmonia powinna powstac na swoim dawnym miejscu. I najchętniej widziałbym tam budynek nawiązyjący wyglądem do przedwojennego, albo jakis fajny nowoczesny jednak nawiązyjący do architektury Szczecina. Z takich gmachów warto pokazać np. ten w Belgradzie:

fajny budynek, jednakże mało prawdopodobne jest postawienie czegokolwiek w miejscu naszej dawnej perełki, czyli sąsiedztwie Wojewódzkiej Komendy Policji

MikeN said:
Co Wy o tym sądzicie, Szczecinianie...
Mnie bardziej podoba się lokalizacja na Łasztowni i akurat coś podobnego do już realizowanego projektu hamburskiego Hafencity:

Elbphilharmonie (budowa rozpocznie się w 2007 roku)








czyli krótko mówiąc, marzy mi się, taki nowy szczeciński Konzerthausik :cheers2:
 

·
Miastolub
Joined
·
3,736 Posts
O tak, to tez jest super projekt i nawet go juz widziałem :) Ale nie wierze aby miasto wielkości Szczecina i to w dodatku polskie ;) było stać na taki obiekt. Nawet Warszawa by sie na takie cos nie szarpneła. Poza tym on ma chyba 'stoi' na jakims starszym od siebie, zapewne poprzemysłowym przedwojennym budynku. I dlatego wygląda tak świetnie :D W każdym razie jeżeli nie udałoby się wybudowac czegos takiego jak to w Hamburgu czy Belgradzie, a zdecydowano by sie budowac filhatmonie w na swoich starych, przedwojennych fundamentach, to jestem za rekonstrukcją przedwojennego gmachu (a przynajmniej fasady).
 

·
Banned
Joined
·
5,488 Posts
MikeN said:
... nie wierze aby miasto wielkości Szczecina i to w dodatku polskie ;) było stać na taki obiekt. Nawet Warszawa by sie na takie cos nie szarpneła. Poza tym on ma chyba 'stoi' na jakims starszym od siebie, zapewne poprzemysłowym przedwojennym budynku. I dlatego wygląda tak świetnie :D
czemu nie... wszak kompromisowo można nadbudować chłodnię :D
MikeN said:
W każdym razie jeżeli nie udałoby się wybudowac czegos takiego jak to w Hamburgu czy Belgradzie, a zdecydowano by sie budowac filharmonie na swoich starych, przedwojennych fundamentach, to jestem za rekonstrukcją przedwojennego gmachu (a przynajmniej fasady).
kto wie... a nóż widelec, wszak komitet jego odbudowy istnieje :angel:
 

·
bramaportowa.pl
Joined
·
11,003 Posts
Co do hamburskiego Hafencity - a właściwie jego zrealizowanej do tej pory części czyli Speicherstadt (plus trochę klockowatych biurowców) to o ile koncepcja dzielnicy portowej w ten sposób podoba mi się, to nie można tego w żaden sposób nazwać sercem miasta. Na mnie to osobiście (2005 rok) robiło lodowate (ale i fascynujące) wrażenie.

Co do tego projektu Elbphilharmonie to jest on na wskroś hamburski: poprzemysłowo - typowo niemiecki. Coś w tym stylu w Szczecinie, obojętnie w jakiej lokalizacji, uważałbym za gruby nietakt stylistyczny.
 

·
Miastolub
Joined
·
3,736 Posts
marpa said:
czemu nie... wszak kompromisowo można nadbudować chłodnię :D
Hehe, niegłupi pomysł i kompromisowe rozwiązanie :D


marpa said:
kto wie... a nóż widelec, wszak komitet jego odbudowy istnieje :angel:
A to niespodzienka, czyli jest jednak grupka miłosników tego obiektu. I doberze, bo budynek był ciekawy, a zawsze łatwiej skorzystać ze starej receptury niz na siłe starac sie zbudowac coś nowego, co może być znacznie gorsze. Ja natomiast najchętniej zburzyłbym warszawska filharmonie i odbudował przedwojenną (piękną fasadę spalonego budynku zburzono i na starych fundamentach zbudowano w zasadzie zupełnie nowy budynek- chociaz mówi się że filharmonia została odbudowana)- to tak na marginesie ;)
 

·
Miastolub
Joined
·
3,736 Posts
jacca said:
Co do hamburskiego Hafencity - a właściwie jego zrealizowanej do tej pory części czyli Speicherstadt (plus trochę klockowatych biurowców) to o ile koncepcja dzielnicy portowej w ten sposób podoba mi się, to nie można tego w żaden sposób nazwać sercem miasta. Na mnie to osobiście (2005 rok) robiło lodowate (ale i fascynujące) wrażenie.

Co do tego projektu Elbphilharmonie to jest on na wskroś hamburski: poprzemysłowo - typowo niemiecki. Coś w tym stylu w Szczecinie, obojętnie w jakiej lokalizacji, uważałbym za gruby nietakt stylistyczny.
Dlaczego? W końcu Szczecin ma rodowód niemiecki, a ta architektura do niego pasuje. A jesteś np. przeciwnikiem odbudowania wieży katedry (nie pamietam nazwy)? W końcu jest bardzo charakterystycznym elementem dla niemieckich miast portowych portowych... Mnie zawsze te strzeliste, szpiczaste, zielonkawe hełmy kojarzyły się z Niemcami... Podobnie jak wrocławskie kamienice. A budynki w takim stylu jak ta filharmonia hamburska tylko dodadzą miastu uroku i klimatu.
 

·
bramaportowa.pl
Joined
·
11,003 Posts
MikeN said:
Dlaczego? W końcu Szczecin ma rodowód niemiecki, a ta architektura do niego pasuje. A jesteś np. przeciwnikiem odbudowania wieży katedry (nie pamietam nazwy)? W końcu jest bardzo charakterystycznym elementem dla niemieckich miast portowych portowych... Mnie zawsze te strzeliste, szpiczaste, zielonkawe hełmy kojarzyły się z Niemcami... Podobnie jak wrocławskie kamienice. A budynki w takim stylu jak ta filharmonia hamburska tylko dodadzą miastu uroku i klimatu.
Wrzuciłeś mnóstwo spraw do jednego worka :)

Chyba trudno nazwać 400 lat dynastii Gryfitów "rodowodem niemieckim" - bo dla mnie to brzmi na równi z hasłem PRLu: "Szczecin zawsze piastowski" :)

Nie jestem przeciwnikiem odbudowania wieży katedry św. Jakuba - gwoli ścisłości jest to gotyk, także pomysł z 'zielonkawym hełmem' jest raczej nietrafiony :)
Jeżeli pamięć mnie nie myli to przebudowa pierwotnej bryły katedry z 1187 roku miała miejsce w 1503 roku a więc za panowania Bogusława X, najznamienitszego władcy zachodniopomorskiego. W 1893 Niemcy wpasowali się z wieżą (zresztą akurat naotenczas na topie był neogotyk). Inna sprawa jak projekt odbudowy wygląda w oczach specjalistów z sedina.pl - no ale to już byś musiał z nimi pogadać.

Osobiście uważam, że budynki takie jak filharmonia hamburska są odpychające i zimne. Cały powojenny modernizm w hamburskim śródmieściu (które było bardziej zniszczone niż szczecińskie) to monotonna kwadratowa architektura bez smaku, duszy i polotu. Na dłuższą metę, moje subiektywne uczucie: jest to bardzo przygnębiające. Myślę, że dlatego w Mitte/Hafencity nie ma rozrywek, życia nocnego które dobrze się ma na takim Schanze (żeby użyć tu wspólnych dla dyskusji metafor: takie XIX-wieczne 'wrocławskie kamienice')

Jeżeli chodzi o zielonkawy hełm to rozumiem, że chodzi Ci np. o hamburski St. Michel - który nawiasem mówiąc _jest jednym z symboli miasta.

Tak szczerze słowo 'urok' jest ostatnim jakie mi przychodzi do głowy jak patrzę na te Elbphilharmonie. Może i to jest efektowne, potężne, nowoczesne etc. ale na pewno nie klimatyczne i urokliwe.

Jeżeli nasza filharmonia miałaby stanąć na tym cyplu to (minus łuk, słupy i amfiteatr):


taki "skośny żagiel" na lekkiej, przeszklonej konstrukcji byłby moim zdaniem idealny na to miejsce (nawet na dachu chłodni ;) )
 

·
Miastolub
Joined
·
3,736 Posts
Ok, moim zdaniem Haffencity równiez pozostawia wiele do życzenia- chociaż do filharmonii mam inne zdanie, jest wg. mnie udanym projektem i chociaz może 'uroku' nie ma, to klimat moim zdaniem utrzymuje, własnie dzieki temu że nie jest cała ze szkła i metalu (nie lubie takich budowli;)) a ma obnażoną cegiełkę (to lubie:)) która jest charakterystyczna (a raczej była) dla niemieckich miast portowych. I na koniec dodam- też nie przepadam za modernizmem i gdyby to było ode mnie zależne zmieniłbym obowiązujący styl... ;)
 

·
Banned
Joined
·
5,488 Posts


Śródodrze - dwa lata po


Grzegorz Ferber, Paweł Zaremba 03-05-2006

Naszą mentalność czeka bolesna terapia. Dopóki straszyć będzie mit o gospodarczej (i społecznej) wyższości "komercji" nad "przyjemnością", dopóty będzie trwał marazm i niemoc - piszą Grzegorz Ferber i Paweł Zaremba*

Dlaczego w Szczecinie nic się nie udaje? Czemu jest tak, że wszystko tonie w przedłużających się w nieskończoność dyskusjach, że nikt nie odważa się podejmować radykalnych i z pewnością koniecznych w stosunku do przestrzeni miasta decyzji?

Dwa lata temu przedstawiliśmy projekt, który nazwaliśmy projektem "Śródodrza", obejmujący chyba po raz pierwszy całość obszaru wysp znajdujących się przecież praktycznie w centrum miasta.

Do tamtego momentu było ich kilka, obejmowały jednak obszary poszczególnych wysp, bez ich wzajemnego powiązania.

Dlaczego powstał projekt Śródodrza?

W strategii rozwoju Szczecina pojawia się ważki punkt dotyczący poszukiwania "serca miasta". Doszliśmy do wniosku, że takim właśnie jego nowym niejako sercem może być właśnie obszar, który stał się terenem naszych rozważań i projektu.

Po wielu dyskusjach i analizach projektów o podobnym zakresie, które powstały lub zostały już zrealizowane w wielu miastach Europy, doszliśmy do wniosku, że obszar szczecińskiego Śródodrza posiada w sobie niesamowity wręcz potencjał, który mógłby stać się zaczątkiem inwestycji znacząco zmieniających całość miasta.

Tak właśnie stało się w wypadku wielu miast, które były przedmiotem naszych analiz. Wiele z nich było zresztą w kryzysie bardzo przypominającym sytuację, z którą według nas mamy obecnie do czynienia w Szczecinie.

Co więcej, swoistym paradoksem jest tutaj fakt, że zdecydowanie najbardziej interesujące fragmenty miasta zostały przez dziesięciolecia jakby zupełnie zapomniane i mimo iż były fragmentami portu, nikt nie przewidywał tutaj inwestycji o charakterze centrotwórczym.

Był to także z pewnością pierwszy projekt tej skali, który nie powstał na zlecenie, a był rezultatem współpracy projektowej i rozważań wielu osób, które oprócz przedstawienia pewnej wizji projektowej dotyczącej Śródodrza postanowiły wywołać jak najbardziej publiczną dyskusję na temat przyszłości Szczecina.

Powstało więc wiele artykułów, publikacji, programów telewizyjnych i radiowych, zorganizowaliśmy wiele publicznych prezentacji i konferencji, z których pierwsza odbyła się w sali sesyjnej Urzędu Miasta. Moment wydał się nam zresztą dość odpowiedni ze względu na przyznanie Szczecinowi przywileju organizacji Regat Tall Ships' Races w 2007 roku.

Wydało nam się, że między innymi ta właśnie impreza może się okazać doskonałą okazją do rozpoczęcia aktywnej promocji miasta i regionu, możliwości inwestycyjnych, zaprezentowania projektów i pomysłów na miasto.

Korzyści i stracony czas


Jak oceniamy rezultaty wszystkich tych spotkań i dyskusji, których detonatorem był właśnie projekt Śródodrza, po ponad dwóch latach od momentu jego pierwszej prezentacji?

Po pierwsze, nie spodziewaliśmy się wtedy, że wywoła on aż tak szeroki oddźwięk. Sam fakt, że termin "Śródodrze" stał się ogólnie przyjętym do określenia obszaru, który był przedmiotem naszych opracowań, jest wyrazem tego, jak wielkie znaczenie ma promocja. Skontaktowała się z nami zupełnie niesamowita liczba osób, nie tylko z terenu Szczecina, ale także z różnych miast Polski i z zagranicy. Spotkaliśmy się z ofertami pomocy, ale również z konkretnymi ofertami inwestorów, z którymi mamy do czynienia do dzisiaj.

W pierwszym okresie wydawało się, że mamy także do czynienia z rzeczywistym zainteresowaniem ze strony Urzędu Miasta Szczecina. Do tego stopnia, że na jednym z kolegiów prezydenckich podjęto decyzję o stworzeniu konsorcjum, które zajmie się wszystkimi problemami wynikającymi z rozwoju tego obszaru.

Być może jednak idea czy pomysł współpracy Urzędu Miasta Szczecina z osobami spoza jego kręgu okazał się niebezpieczny? Może otwarte, publiczne, jawne i szczere ukazywanie pomysłu stało się niewygodne? Po co bowiem komplikować sytuację?

Mimo publicznie zadeklarowanej oferty nieodpłatnego przekazania projektu Urzędowi - po to, by stał się on obiektem późniejszych i ( mieliśmy nadzieję ) wspólnych opracowań - natychmiast ogłoszono przetarg na dokładnie ten sam zakres projektu.

Po raz kolejny stracono bardzo cenny dla miasta czas.

Konieczność scalenia gruntów

Czy jednak jesteśmy zawiedzeni, czy zniechęceni? Absolutnie nie! Jesteśmy bowiem przekonani, że bez wszystkich tych publicznych dyskusji i prezentacji problem Śródodrza pojawiłby się o wiele później, a już na pewno nie jako problem dla całości tego tak cennego terenu.

Mamy wrażenie, że jednym z wielu efektów projektu była również oferta Miasta co do możliwości lokalizacji obiektu przyszłej Filharmonii Szczecińskiej na północnym cyplu wyspy Łasztownia, czyli dokładnie w tym miejscu, jakie przewidywał projekt.

Jednak nie przedstawienie takich czy innych "ładnych obrazków" było prawdziwym walorem opracowania. Było nim przede wszystkim to, co działo się jakby dookoła samego tematu - kontakty z innymi miastami, w których takie projekty powstawały lub były realizowane, analiza możliwości inwestycyjnych i kontakty z poważnymi, jak się okazało, grupami inwestycyjnymi, analiza powiązań pomiędzy poszczególnymi funkcjami, jakie mogłyby być sytuowane na terenie Śródodrza.

Dla wszystkich stała się oczywista konieczność scalenia i przejęcia gruntów na terenie Śródodrza, przede wszystkim jednak na terenie wyspy Łasztownia. Zgodnie z wieloma sygnalizowanymi rozmowami, Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście oraz Port Rybacki Gryf miały zawrzeć porozumienie z Miastem Szczecin, na mocy którego otrzymałyby w zamian za zajmowane tereny na Łasztowni inne, odpowiednie do prowadzonej przez nie działalności.

Chcemy być partnerem dla miasta

Charakterystyczne dla naszego miasta było niestety również to, że po przedstawieniu projektu Śródodrza wiele osób (choć nie wprost) wyrażało przekonanie (!), że osoby zaangażowane w projekt i wszystkie działania związane z jego promocją przygotowują sobie grunt do bliżej nieokreślonych działań politycznych. A nawet że jest to przygotowanie naszej własnej "kampanii wyborczej" (!).

Czy rzeczywiście jest tak, że jakiekolwiek działanie musi mieć taki wymiar i taki wydźwięk? Błąd! Gwarancją przeprowadzenia takiego programu jest jego niepolityczny charakter. Gwarancją jest zbudowanie jak najszerszej platformy porozumienia, która stanowić będzie część programu Miasta, realizowanego przez kolejne ekipy nim rządzące, bez względu na ich "kolor polityczny".

Jesteśmy architektami i mieszkańcami tego miasta wyrażającymi nasze aspiracje i jak wykazała dyskusja nad projektem - aspiracje wielu szczecinian. Nie prowadzimy żadnej działalności politycznej ani tym bardziej kampanii wyborczej.

Jest jednak oczywiste, że cieszymy się z tak dużego społecznego oddźwięku projektu. Jest to projekt i pomysł dla miasta, nie chcemy, by był on wiązany świadomie lub podświadomie z jakąkolwiek opcją polityczną i wraz z nią pogrzebany.

BĘDZIEMY DZIAŁAĆ, PROPONOWAĆ DALEJ I SZUKAĆ INWESTORÓW NA WŁASNĄ RĘKĘ. Poszukując również nowych partnerów do rozmów o naszym mieście. Mamy jednak nadzieję być partnerem dla Miasta, od którego chcemy nie tylko oczekiwać, ale wręcz WYMAGAĆ. Taką ofertę składaliśmy wielokrotnie i nadal jest ona aktualna.

Naszą mentalność czeka bolesna terapia


Żyjemy w dobie eksplozji technologicznej. Nie omija ona również technologii portowych i żeglugowych. Od końca lat 60. widoczne jest w świecie wycofywanie się portów z przestrzeni zagospodarowywanych zgodnie z kanonami żeglugi XIX-wiecznej. Te nigdy nie słynące z dobrej opinii, nawet obyczajowej, obszary stały się całkowitym pobojowiskiem. Paradoksem jest fakt, że ten upadek stał się błogosławieństwem dla miast. Pierwszy odkrył to Londyn w swej osławionej dzielnicy doków - któż nie czytał Conan Doyle'a!

W ślad za nim ruszyła lawina. Dawno już nie są to zamierzenia, ale konkretne realizacje dające nam wnioski, które w świecie postrzegane są już jako truizmy.

Lecz by tak się stało, musiała tam nastąpić rewolucja w mentalności tak społeczeństw i decydentów, jak i inwestorów. Obok pojęcia "port handlowy" na równych prawach egzystuje już pojęcie "port przyjemnościowy". Społeczeństwa przekonały się, że w jego ładzie przestrzennym znacznie przyjemniej się żyje, decydenci przekonali się, że funkcje przyjemnościowe portu przynoszą znacznie wyższe dochody niż zanikający port handlowy, a inwestorzy przekonali się, że obiekty w tych rejonach mają znacznie większą wartość.

Naszą mentalność też czeka ta bolesna terapia. Dopóki straszyć będzie mit o gospodarczej (i społecznej) wyższości "komercji" nad "przyjemnością", dopóty będzie trwał marazm i niemoc. Symptomatyczne jest nawet to, że w języku polskim nie mamy godnego odpowiednika określenia "port de plaisance" i sami posługujemy się jego kulawo brzmiącym dosłownym tłumaczeniem. Dla sprawdzenia polecam wpisać to określenie do dowolnej wyszukiwarki internetowej, a to dotyczy tylko jednego kraju.

Poważny inwestor szuka poważnego partnera


Idea Śródodrza zrodziła się w głowach jej autorów tak z powyższych przesłanek, jak i z buntu przeciw źródłom chaosu przestrzennego miasta, postrzeganego jako skutek chaosu myślowego i dryfującej bezwładnie polityki przestrzennej.

Sprzeciw wzbudziła praktyka pasywnego konstruowania planów zagospodarowania usiłująca dostosowywać decyzje projektowe do wymogów zmieniających się jak w kalejdoskopie potencjalnych inwestorów. Między innymi prowadziło to do pominięcia spójności przestrzennej i zasad dobrego sąsiedztwa. Kto poważny i przy zdrowych zmysłach poważy się na topienie swoich pieniędzy, nie mając pewności, co stanie za jego płotem? - argumentowaliśmy. Najpierw wykreujmy wizję celu - później ją promujmy, zabiegając o inwestorów. Tylko ten jest poważnym partnerem dla poważnego inwestora, kto sam wie, czego chce.

Sprzeciw wzbudziła praktyka doraźnego konstruowania planów w zaciszach gabinetów, z dala od wścibskich oczu maluczkich.

Projekt nie powstawał w zaciszach pracowni, nie powstawał w oderwaniu od rzeczywistości. W trakcie krystalizowania się pomysłu przeprowadzono liczne rozmowy z właścicielami i dysponentami terenów objętych opracowaniem, w tym z Gryfportem. Przedstawiono przyjętą zasadę przekształceń funkcjonalnych terenów mającą prowadzić do podniesienia ich atrakcyjności, a co za tym idzie - również wartości.

Zdradzając tajemnice warsztatu, możemy powiedzieć, że ostateczna forma projektu jest wewnętrznym kompromisem pomiędzy naszym własnym przekonaniem a wynikiem tych konsultacji.

Wygrała niechęć do otwartej dyskusji


Publiczne przedstawienie pomysłu miało na celu wywołanie otwartej dyskusji. Bez demokratycznie prowadzonego dialogu nie jest według nas możliwe konstruowanie spójnych planów rozwoju.

Położenie idei na stole miało na celu sprowokowanie szczerych wypowiedzi wszystkich zainteresowanych, każdego, kto tylko chciałby zabrać głos. Jak się okazało, co wszyscy wiemy, oddźwięk był powszechny. W publicznej debacie prowadzonej tak na forum Rady Miasta, jak i licznych mediów, padały uwagi przeróżnej natury.

W naszej naiwności wydawało się nam, że właśnie publiczna forma przedstawienia problemu i propozycji projektowych pozwoli wszystkim stronom na otwarte i szczere określenie swoich poglądów i nawet interesów.

Kilka dni temu okazało się, że Port Rybacki Gryf nie tylko że nie ogranicza swojej działalności na wyspie, ale wręcz ją rozbudowuje. Informacja na temat projektowanej chłodni była dla większości "zorientowanych w temacie" kompletnym zaskoczeniem. Okazało się bowiem, że Port Rybacki Gryf zamierza rozbudowywać funkcje, które na tym obszarze dla dobra miasta powinny być powoli z niego wycofywane.

Mówimy tutaj o obiekcie, który zdominuje wszystkie funkcje planowane na terenie północnej części Łasztowni. Mówimy o chłodni o rozmiarach 200 na 50 metrów i o wysokości 5 kondygnacji! Jeśli dodamy do tego wielkie pole manewrowe dla TIR-ów, można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że tereny na wyspie stracą swoją atrakcyjność dla jakichkolwiek inwestorów, którzy proponowaliby lokalizacje funkcji ogólnomiejskich.

Uczestniczący również w ówczesnych programach telewizyjnych Pan Prezes Derbiszewski ani słowem nie zająknął się na temat wielkości swoich planów i ewidentnej ich kolizji z założeniami koncepcji. Ujawniona dopiero teraz, staraniem nowego Architekta Miasta, skala tego przedsięwzięcia eliminuje jakikolwiek sens lokowania na północnym cyplu Łasztowni nie tylko filharmonii, ale i jakichkolwiek funkcji miejskich.

Po raz kolejny przewagę zyskuje praktyka, która legła u podstaw naszego "buntu". Niechęć do otwartej dyskusji, metoda zakulisowych rozgrywek po raz kolejny prowadzi do opłakanych skutków przestrzennych. Po raz kolejny tracimy szansę dla tego miasta. Wąsko pojmowany interes pojedynczych uczestników gry zamyka szanse ogółu.

Zastanawiająca postawa Gryfa

Port RYBACKI (sic!) Gryf jest obecnie użytkownikiem obiektów Starej Rzeźni. Wspaniałych zabytkowych obiektów poprzemysłowych, które zostały doprowadzone do stanu prawie kompletnej ruiny.

Zabawny jest między innymi fakt, że to właśnie zrujnowane przez siebie obiekty mają wymieniać na jedne z najbardziej atrakcyjnych działek na terenie miasta.

Mówimy tutaj między innymi o terenie przy ul. Krzywoustego, co wskazywałoby niezbicie na fakt, że port RYBACKI Gryf zamierza rozwinąć działalność deweloperską. Jeśli tak, to przecież z powodzeniem mógłby to robić właśnie na atrakcyjnych terenach przez siebie użytkowanych na Łasztowni, co stanowiło dla nas zresztą logiczny wniosek z uczestnictwa Pana Prezesa Derbiszewskiego w dyskusjach na temat możliwości rozwojowych obszaru Łasztowni, szczególnie w kontekście wprowadzania na nią funkcji centrotwórczych czy ogólnomiejskich.

Z wypowiedzi Pana Prezesa wynika, że zamierza on rozwijać działalność prowadzonej przez siebie spółki. Zastanawia nas jednak, jak ma on ją zamiar rozwijać w centrum miasta Szczecina zamiast na działkach, które mógłby pozyskać na terenie objętym planem portu.

Co najmniej dziwne wydaje się nam tutaj stanowisko Urzędu Miasta. Dokonuje się bowiem dziwnych zamian działek, które przecież nie są własnością Portu Rybackiego Gryf, z drugiej natomiast podejmuje się cząstkowe decyzje w stosunku do przestrzeni wyspy Łasztownia, które na przyszłość zablokują jej rozwój jako terenu o charakterze zdecydowanie miejskim. A przecież od samego początku takie było nastawienie wszystkich stron w stosunku do planów terenu całości Śródodrza.

Nadmierne kompromisy się nie sprawdzają


Jak powiedzieliśmy, ostateczny obraz naszej koncepcji był świadomym kompromisem uwzględniającym warunki wspomnianych uczestników gry. Ale reguły gry obowiązują obie strony. W sytuacji zignorowania dorobku publicznych starań i zaangażowania autorów projektu i całej rzeszy szczecinian widzących w tym szansę dla swojego miasta, nie czujemy się zobowiązani do utrzymywania narzuconych sobie ograniczeń. Wracamy więc do początków naszych rozważań.

Przekształcenia funkcjonalne w tym obszarze miasta nie mogą być ograniczane zanikającymi funkcjami portowo-przemysłowymi. Tak uczy doświadczenie wszystkich realizowanych lawinowo założeń podobnego typu na całym świecie.

Do pojęcia Śródodrza dołączyć należy Wyspę Grodzką, Basen Wschodni, Basen Zachodni i nabrzeże Arsenał wraz z północną pierzeją ulicy Dubois. Tak ukształtowany obszar da możliwość dołączenia funkcji pozwalających na domknięcie programu waterfrontu z prawdziwego zdarzenia. Baseny Wschodni i Zachodni są jedynym miejscem na lokalizację morskiej mariny typu miejskiego o odpowiedniej pojemności. W powiązaniu z zabudową mieszkaniową i możliwością adaptacji zabytkowych magazynów portowych dają szansę na stworzenie prawdziwie morskiej dzielnicy. Wyspa Grodzka jako naturalne dopełnienie Wałów Chrobrego nie może stanowić enigmatycznej "oazy zieleni", a de facto oazy slamsów i kompromitującego bałaganu w sercu reprezentacyjnej dzielnicy miasta o metropolitalnych ambicjach. Nabrzeże Arsenał jako przedłużenie Wałów Chrobrego jawi się jako naturalne domknięcie kompozycji i pozwala na powiększenie zasobu terenów o najwyższej wartości. Analiza rozwiązań światowych znów uczy, że nadmierne w tym względzie kompromisy nie sprawdzają się. Przykładem może być Dunkierka, gdzie konserwatywne lobby portowe "uratowało" w swoim czasie od zakusów dwa baseny starego portu. Skutek - pustka - dwa zawinięcia statków rocznie, po jednym do każdego.

Żal wyliczać, co przez ostatnie dwa lata zostało wykonane w powstających już organizmach. Malmö, Hamburg, Kopenhaga i wszystkie pozostałe dołożyły kolejne - realne - cegiełki do swoich REALIZACJI.

W Szczecinie udało się doprowadzić do, mamy nadzieję, rychłego zakończenia kilkunastoletniego opracowywania planu portu; i chwała Miastu za to. Przez dwa lata udało się dobrnąć do finału negocjacji w sprawach własnościowych dotyczących zaledwie skrawka terenu. Ale jak się jedna sprawa ma do drugiej? Każdy widzi.

* Autorzy są architektami, członkami i współtwórcami Konsorcjum Śródodrze, a także współautorami wizji zagospodarowania Łasztowni z przyległymi wyspami

Grzegorz Ferber, Paweł Zaremba
 

·
...
Joined
·
11,939 Posts
uff



Ideę Śródodrza można uratować

kul 17-05-2006 , ostatnia aktualizacja 17-05-2006 18:45

Wielka chłodnia portu rybackiego nie musi stać obok planowanej na Łasztowni reprezentacyjnej filharmonii.

Taką deklarację złożył Krzysztof Derbiszewski, szef Portu Rybackiego "Gryf" podczas wtorkowego spotkania z kolegium prezydenckim.

- Jesteśmy otwarci na rozmowy - mówi Derbiszewski. - Jeżeli miasto zaproponuje nam odpowiedni teren (na nabrzeżu, a nie w centrum miasta), to postawimy chłodnię gdzie indziej.

Sprawę "Gazeta" opisała jako pierwsza 21 kwietnia. Okazało się, że wzdłuż Nabrzeża Bułgarskiego, prawie na cyplu Łasztowni, ma stanąć stalowa konstrukcja wielkości pięciokondygnacyjnego budynku. Obok niej - duży plac manewrowy dla tirów. Tam koncertować ma się przeładunek portu rybackiego.

- To jedyne miejsce, w którym możliwa jest taka inwestycja: nabrzeże jest umocnione, a woda ma głębokość 9 m. Przeniesienie chłodni w inne miejsce to koszt ok. 25 mln zł na przystosowanie nabrzeża - mówi Derbiszewski. - Jej budowa jest konieczna do rozwoju naszej spółki. Miasto wiedziało o tym. Przecież wydało decyzję o warunkach zabudowy.

Wiceprezydent Zalewski mówił jednak w "Gazecie" 21 kwietnia, że nic o tej inwestycji nie wiedział. Zdumieni byli również architekci. Grzegorz Ferber, współtwórca idei zagospodarowania Śródodrza, grzmiał: - Zakpiono z wszystkich, którzy zaangażowali się w ten projekt.

Na Śródodrzu mała bowiem powstać reprezentacyjna dzielnica miasta: prócz filharmonii wizja zabudowy wysp przewiduje mariny, apartamenty, kawiarnie, restauracje... - Wyobraźmy sobie filharmonię, w której sąsiedztwie jest chłodnia z placem manewrowym - mówił w "Gazecie" Ferber. - Jeśli ta chłodnia stanie, cała wyspa będzie do niczego.

Krzysztof Derbiszewski podkreśla, że jest zwolennikiem budowy nowoczesnej dzielnicy na Łasztowni, ale nie może to kolidować z rozwojem ekonomicznym spółki.

- Ludzie muszą gdzieś pracować, żeby móc chodzić do filharmonii. Na tym terenie pracuje ok. 1200 ludzi, a obroty to miliony złotych - mówi. - Przede wszystkim musimy stawiać na gospodarkę. Plany budowy chłodni nie są robieniem na złość komukolwiek, ale koniecznością, bo bez niej Gryf upadłby w ciągu kilku najbliższych lat.

Jaki pomysł na rozwiązanie problemu ma wiceprezydent Zbigniew Zalewski?

- Umacnianie nabrzeża nie wchodzi w grę, bo miasta na to nie stać - stwierdził wczoraj. - Ale rozważamy inne lokalizacje, obecnie zajmowane przez inne firmy. Musimy sprawdzić czy mają zobowiązania wobec miasta i czy mogłyby się na to zgodzić. Rozmawialiśmy też o wejściu Gryfa do spółki z miastem przy komercyjnym zagospodarowaniu Śródodrza i pan Derbiszewski wstępnie się zgodził na taką propozycję. Takie rozwiązanie pozwoliłoby kompleksowo zagospodarować ten teren.
 

·
Banned
Joined
·
5,488 Posts


Przygotowania do zlotu żaglowców


2006-05-22, Sebastian Wypych

Miasto Szczecin przygotowuje się do wielkiego zlotu żaglowców. Właśnie ogłoszono przetarg na wykonanie dokumentacji na budowę sieci wodociągowej i energetycznej na Wałach Chrobrego.

Urząd chce, by opracowano dwa projekty. Pierwszy na sieć tymczasową. Tak by tylko na czas regat zamontowano wodociąg i przyłącza z których będzie można czerpać wodę na odcinku od Kapitanatu Portu do mostu kolejowego, podobnie z siecią elektryczną. Drugi projekt ma przedstawiać już docelowe rozwiązanie, czyli zamontowanie sieci na stałe. Jedynym kryterium, którym urząd ma się kierować przy wyborze oferty ma być cena. Otwarcie kopert we wtorek. Jeśli wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem - sieci wodociągowa i elektryczna maja być gotowe za najdalej 4 miesiące.
 

·
Banned
Joined
·
5,488 Posts

26 maja 2006

Przed regatami żaglowców
Porządki na wyspie


Nielegalne budowle świetnie widać z Wałów Chrobrego

WŁADZE Szczecina zabrały się za porządki na Wyspie Grodzkiej. Mają zniknąć wszystkie nielegalne budynki i pomosty. Akcję uruchomiły zbliżające się regaty Tall Ships' Races. Za wieloletnie zaniedbania włodarze miasta powinni ukarać przede wszystkim siebie.


POD koniec kwietnia do działkowców trafił list z magistratu w sprawie rodzinnego ogrodu działkowego "Bielawa" na Wyspie Grodzkiej, nakazujący pilne uporządkowanie wyspy.

To prawda, że przyspieszenie związane jest z przygotowaniem Szczecina do zlotu żaglowców w 2007 roku przyznaje Marcin Wajdziak, dyrektor Wydziału Gospodarki Nieruchomościami UM. W mieście, niestety, jest wiele terenów wymagających uporządkowania. Nie wszystkie udaje się posprzątać samodzielnie. W tym wypadku chcemy, by działkowcy sami zadbali o teren, który zajmują.

Urzędnikom szczególnie zależy, aby w ciągu miesiąca zostały rozebrane nielegalne pomosty.

Zabudowa znajdująca się w wodzie nie jest w naszych kompetencjach, ale chcemy załatwić sprawę polubownie zapewnia dyrektor Wajdziak. W innym wypadku musielibyśmy zawiadomić organ nadzoru budowlanego.

Zastępca Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego twierdzi, że w razie takiego zawiadomienia, nakaz usunięcia samowolnie postawionych pomostów otrzyma... gmina Szczecin. Bo to ona jest właścicielem wyspy.
Dotąd nikt nas nie zawiadomił o nielegalnych budowlach na Wyspie Grodzkiej mówi Henryk Świtaj z WINB.

W interesie miasta jest jednak, by pilnować porządku na swoim terenie.

(ArR)
 

·
Administrator
Joined
·
39,135 Posts
181 - 200 of 11741 Posts
Top