SkyscraperCity banner

241 - 260 of 457 Posts

·
Registered
Joined
·
18,726 Posts
Fajnie, że wróciłeś :) Znowu mnie zachęcasz do kajaków :D
 

·
Registered
Joined
·
874 Posts
Super fotokajakorelacje. Szczecin z okolicami to piekne miejsce na Ziemi. Przyroda okalajaca to miasto tj. wody, lasy, zwierzeta to taki naturalny skarb Szczecina. Dzieki Fable za propagowanie tego.

Jeszcze jedno chcialbym dodac. Kajakarstwo w sezonie letnim powinno byc jedna z wazniejszych atrakcji turystycznych Szczecina. naprawde jest co zobaczyc.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #243
Jeżeli dobrze patrzę, to wpłynąłeś w "Kanał Ulgi" - zawsze byłem ciekaw gdzie wypływa (ja go znam od drugiego końca - uchodzi z Płoni niedaleko Hotelu "Bończa", przy skrzyżowaniu Gryfińskiej i Nurkowej) i mi to pokazałeś ;) Pewnie przy swojej następnej wyprawie, na wiosnę, uda Ci się nim wrócić na samą Płonię, już za hotelem (chyba, że znów fauna zagrodzi Ci przejście ;)).
Patrz, jak to się człowiek zupełnie niespodziewanie może czegoś dowiedzieć :) Za encyklopedią Pomeranica.pl:
Kanał Ulgi (niem. Stadtgraben) - kanał przepływający z lewej strony ul. Klombowej w Dąbiu, łączy wody rzeki Płoni. Jest pozostałością dawnej fosy otaaczającej Dąbie, który został wykopany w XVIII w.
Teraz to już muszę tam wrócić :D

Przyroda okalajaca to miasto tj. wody, lasy, zwierzeta to taki naturalny skarb Szczecina.
W jednym ze spotów reklamowych powiedziano "Szczecin to miasto wyjątkowo hojnie obdarowane przez naturę". Ja tylko pokazuję, że to prawda :)

(...)Kajakarstwo w sezonie letnim powinno byc jedna z wazniejszych atrakcji turystycznych Szczecina. naprawde jest co zobaczyc.
I po mału się nią staje. Martwię się tylko czy z tego powodu w naszych wodach nie zacznie pływać więcej śmieci. Wypożyczalnie zachęcają żeby nie wyrzucać śmieci do wody, no ale oczywiście dzicy ludzie nie zawsze zrozumieją przesłanie.
 

·
Moderator
Joined
·
38,583 Posts
Tak. Tylko jest taki problem, że powstające mariny nie są przystosowane dla kajaków. Np. flagowe Centrum Żeglarskie nie ma niskiego nabrzeża.
 

·
Moderator
Joined
·
38,583 Posts
Slip jest od "zawsze", ale powinni pomyśleć o czymś takim:
Wrocław


Bydzia
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #248
Faktycznie trochę jak kowalik, ale ten był cały w odcieniach szarości. One zmieniają upierzenie jesienią?

@Piotr, no tak, wiem, pisałem już o tym przy okazji przebudowy bulwarów - że mogliby dać jakieś pływające pomosty żeby kajakarzom ułatwić życie. Ale nawet Krasiu jest przeciw takiemu rozwiązaniu (przynajmniej na Odrze). Może marina na Grodzkiej będzie wyposażona w taki niski pomost jak w Siadle Dolnym np.... Bo to we Wrocławiu na wypożyczalnię wygląda po prostu.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #249 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Duńczyca to trochę skomplikowana historia. Patrząc na mapę widzimy, że Duńczyca jest pomiędzy Łasztownią, a Wyspą Grodzką. Dalej gdzieś znika, po czym znów pojawia się z drugiej strony portu. Oczywiście taki stan ma związek z rozwojem szczecińskiego portu, ale jeszcze w 1931 roku sprawa prezentowała się następująco:


"Dunzig" to oczywiście Duńczyca.

Przepłynięcie Duńczycy od Wałów Chrobrego do Jeziora Dąbie było wtedy o wiele mniej uciążliwe niż dziś. Na szęście lubię pływać kajakiem, więc chętnie podjąłem wyzwanie. Cała operacja zajęła mi zresztą o wiele mniej czasu niz przewidywałem. No, ale zacznijmy od początku.


Tu Odra się rozwidla. Po lewej stronie płynie dalej na północ, zaś po prawej zaczyna się Duńczyca. Kliknij żeby powiększyć.


Nie chcę pokazywać w jak opłakanym stanie są ogródki działkowe. Na całe szczęście o tej porze roku widok ten zasłaniają trzciny, gęsto porastające wschodni brzeg Wyspy Grodzkiej. Tu i ówdzie widać tylko łódki na brzegu albo - jak tu - wędkarzy.


Po lewej wspomniane ogródki działkowe, po prawej i na wprost tereny portu.


Spojrzenie w prawo - port. Tu nic nie zmieniło się od lat dwudziestych.[/I]

Teraz musimy się teleportować.


Lądujemy jakby w przeszłości, ale to tylko stateczek dla turystów.


Kiedy spojrzymy przed siebie, zobaczymy dalszy bieg Duńczycy.


Wystrczy za turystycznym stateczkiem skręcić w prawo i już widać jedną z atrakcji turystycznych: najstarszy na świecie pływający dok.

Z kamerą wybrała się tam także ekipa z Sedina.pl:

15236114​

Udało mi się trafić na stronę internetową zawierającą dość szczegółowe dane na jego temat, choć oczywiście informacje z internetu wymagają weryfikacji. Jeśli ktoś może potwierdzić lub zaprzeczyć temu, co poniżej - proszę się nie krępować ;)
Kiedy mówi się o jednostkach pływających, to najczęściej wymienia się statki. O dokach historia milczy, chociaż musiał się pojawić wraz z jednostkami pływającymi o stalowych kadłubach. Wiadomo, że właśnie w Szczecinie budowano pierwsze europejskie frachtowce o takiej konstrukcji. Był to początek drugie połowy XIX wieku. Zapewne wkrótce pojawił się też problem ich remontów. Odpowiada temu "metryka" doku znajdującego się w Dragmorze. Nie jest to oryginalny dokument, ale świadectwo wydane w 1996 roku przez naszą Służbę Ochrony Zabytków. Można tam wyczytać, że dok został zbudowany w stoczni niemieckiej w 1880 r. tak więc był wykorzystywany w dwóch ostatnich dekadach wielu pary i elektryczności, przez cały wiek dwudziesty i zahaczy o kolejne stulecie. Jak na urządzenie typowo techniczne jest to swoisty rekord.
Z opowieści dokmistrza inżyniera K. Łukasika wynika, że dok miał barwną, chwilami trudną przeszłość. Podczas działań wojennych w 1945 r. ugodziła go bomba lub pocisk artyleryjski. Zatonął wówczas w kanale portowym. Został wydobyty z wody przez organizatorów stoczni remontowej na wyspie Gryfia. Po zaspawaniu uszkodzeń zaczęto dok intensywnie eksploatować. Miał wówczas jeszcze nośność 900 ton i świetnie się nadawał do remontu wydobywanych z Odry i basenów portowych jednostek. Z czasem ze względu na bezpieczeństwo nośność tę ograniczono do 660 ton.

Na początku lat 70 Polski Rejestr Statków uznał, że dok może podnosić tylko jednostki o masie nie przekraczającej 250 ton. Przestał być tym samym przydatny w Szczecińskiej Stoczni Remontowej, która staruszka przekazała nieodpłatnie Przedsiębiorstwu Robót Czerpalnych i Podwodnych (obecnie spółce Dragmor).

Zmiana właściciela okazała się dla doku szczęśliwa. W Dragmorze jest on wciąż wykorzystywany, świadcząc usługi dziesiątkom kontrahentów remontujących małe jednostki pływające, takie jak holowniki, pchacze, barki pchane i samobieżne.
Dok ma 58 metrów długości może przyjmować jednostki pływające o zanurzeniu do 2,8 metra. Nabieraniem wody do 9 komór i pozbywaniem się jej sterują pompy elektryczne. Stary, parowy napęd tych pomp, niestety nie zachował się, a szkoda, bo byłby to cenny zabytek dziewiętnastowiecznej techniki.
Jak już się naoglądamy i pozachwycamy dokiem, można płynąć dalej.


Natychmiast ukaże się Duńczyca, a oprócz niej Kanał Wrocławski (dawniej Dunzig-Parnitz Kanal).

Dalej nie ma już portu. Tylko dzicz. I wędkarze.


A jak się odwrócimy to zobaczymy bardzo ładny widok: Stare Miasto.

Zauważyłem dziś jedną rzecz: od środy bardzo spadł poziom wody. Żeby pokazać jak bardzo zrobiłem zdjęcie trzcin. Taki spadek poziomu wody w zaledwie kilka dni to może i norma o tej porze roku, ale zwróciłem na to uwagę po raz pierwszy i mnie to bardzo zaskoczyło.


Szary kolor to oczywiście część łodygi, która normalnie znajduje się poniżej lustra wody.




Klasyka. Łabędź niemy i czapla siwa.


Tej "plaży" też normalnie tu nie ma. Jeśli się przyjrzeć to widać po ciemniejszym kolorze piachu dokąd normalnie sięga woda.


Płynąc jeszcze kawałeczek prosto trafiamy na rozwidlenie. Duńczyca deltą uchodzi do Dąbia. Z lewej strony już widać jezioro.


Prawy korytarz jest porośnięty trzcinami, nie na tyle jednak żeby uniemożliwiać jego przepłynięcie. Jest także dużo płytszy od drugiego - dziś kajakiem dosłownie szurałem o dno, a pióra wiosła pokrywały się mułem.

100 lat temu Duńczyca była klasycznym naturalnym kanałem łączącym równoleżnikowo Odrę z Jeziorem Dąbskim. Pofragmentowano ją, co sprawiło, że na bardzo krótkim odcinku zmienia ona całkowicie swój charakter. Od wielkomiejskiego do zupełnie dzikiego i to w zaledwie 2 kilometry.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #252 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Zawsze przepływam przez Śródmieście. Od kiedy mam kajak, za każdym razem udając się dokądkolwiek, płynę albo obok Wałów Chrobrego albo obok Szczecińskiej Wenecji. To bardzo ciekawy odcinek, ale znajdują się tam także obiekty najczęściej fotografowane. Ciężko o nowe, oryginalne spojrzenie także z wody, bo wielokrotnie padały tu już kadry z punktu widzenia motorówki, żaglówki, także z kajaka.
Wzdłuż śródmiejskiego odcinka Odry jest zresztą od groma obiektów wartych lub szczególnie wartych uwagi. Większosć odwiedzających ten wątek i tak wie już, czym są i jak wyglądają. Gdybym miał robić każdemu zdjęcie, mógłby to być mój najdłuższy post.
Zaryzykowałem więc i wpiąłem swój aparat w mapnik. Zrobiłem to pierwszy raz, nie bez obaw. Płynąłem jednak z wiatrem, więc szczęśliwie aparat się nie utopił. Celem wpięcia w olinowanie nie było robienie zdjęć lecz kręcenie filmów. Mój aparat pozwala kręcić filmy o długości do 10 minut. Skorzystałem z tej opcji - podkreślam - pierwszy raz dlatego z góry proszę o wyrozumiałość. Potraktowałem to jako eksperyment. Pomyślałem też, że może to być okazja żeby bardziej dosłownie zabrać was na kajak :)


Testowo przepłynąłem odcinek od oczyszczalni ścieków Pomorzany do Przekopu Mieleńskiego. Chciałem dopłynąć do Jeziora Dąbie, ale zabrakło mi kart pamięci, bo koniecznie chciałem nakręcić te filmy w jakości HD.

No nic, to płyniemy:

1. Część pierwsza: wzdłuż Wyspy Zielonej.

2. Część druga: Nowe Miasto.

3. Część trzecia: Stare Miasto.

4. Część czwarta: Wały Chrobrego, port.

5. Część piąta: Stocznie, pływający ogród.

extras. Kontenerowiec mijający mnie przy wpływaniu na Przekop Mieleński.

I jeszcze coś: kiedy wracałem, zobaczyłym na łysym, obsranym przez kormorany drzewie bielika. Pomyślałem, że to dobra okazja do zrobienia zdjęcia (zostało mi miejsca w karcie pamięci akurat na dwa). Mimo niskiego ISO niebo i tak jest kaszą. Nie wiem dlaczego...





Jak pisałem wcześniej, nie sfilmowałem całej zamierzonej trasy bo skonczyła się pamięć. Na pewno przewijaliście fragmenty filmów, ale założenie było takie żeby umożliwić wam autentyczny kajakowy spacer. Dlatego czekam na opinie.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #254
:D Wędkarze patrzyli... Mogliby pełnić funkcję obrońców wybrzeża więc dałem se spokój ;)
Zresztą gdzie się nie pojawiam, tam zawsze staję się atrakcją i wszyscy się na mnie gapią :p
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #255 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Choć jestem pewien, że w przeszłości istotnie było to po prostu źródło Przecznicy, okazuje się, że już przed wojną nadano mu nazwę Kurowscher-See - czyli Jezioro Kurowskie.

Próbowałem odwiedzić to miejsce podczas pierwszej wycieczki kajakowej w tym roku, 2 kwietnia. Wtedy się nie udało, bo trzymał tam jeszcze lód. Dziś oczywiście go nie było, więc nadrobiłem zaległości.
Nadal nie jestem w 100% pewien, ale uważam że ta zatoka to początek Przecznicy. Przed wojną ta część rzeki nie miała osobnej nazwy. Nie posiada jej także dziś.
Na starych mapach wygląda niemal identycznie jak dziś, ale na zdjęciu satelitarnym wyżej widać wyraźnie, że Przecznica sięgała meandrami dużo głębiej w ląd.


Mapa z 1893 roku. Przecznica nosi tu nazwę Wrecknick.


Rok 1957. Mapa nieco uproszczona, widać wyraźnie ciągłość Przecznicy połączonej z Żeglicą jedynie krótkim łącznikiem.

Najpierw przypomnienie, jak to wyglądało 2 kwietnia:


Nakręciłem filmik płynąc wgłąb zatoki, ale silny wiatr zachlapał mi obiektyw więc postanowiłem go nie wrzucać tylko nagrać drugi podczas drogi powrotnej. Wiatr był już zresztą wtedy o wiele spokojniejszy.

 

·
Registered
Joined
·
66,522 Posts
Jak to dobrze, że takie widoki mnie nie omijają a nie muszę pakować się w chłód do ciasnego kajaku i wiosłować ;).
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #258
Taka dzikość tak blisko ścisłego centrum to niezwykła cecha Szczecina, choć może być irytująca jeśli ktoś marzy o zurbanizowanym do końca, uporządkowanym mieście.
Ja to uwielbiam. Nie chcę wcale żeby karczowano kolejne fragmenty mojego kochanego pływającego ogrodu :)

Jak to dobrze, że takie widoki mnie nie omijają a nie muszę pakować się w chłód do ciasnego kajaku i wiosłować ;).
Okej, okej, następne relacje będą zdjęciowe. Może jedynie uzupełniane o krótkie filmiki ;) To był tylko eksperyment.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #259 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

Strasznego pecha miałem dzisiaj. Zewsząd otaczały mnie zwierzęta: widziałem dużo kaczek, mew, kormoranów, sikorek, łabędzi; wciąż słyszałem nawołujące się bieliki i ryjące w ziemi dziki. Ale nie udało mi się ustrzelić ani jednej gwiazdy wycieczki.
Popłynąłem na Wydrnik. Inaczej nazywa się go Kanałem Węża, choć nie całkiem jest dla mnie jasne dlaczego. Byłem tam już podczas pierwszej wycieczki udokumentowanej w tym wątku, ale to było w sierpniu 2012 roku. Trochę czasu minęło, więc pomyślałem, że dla porównania wybiorę się tam w styczniu ;)



1. Nie podoba mi się to ujęcie, ale chłopak nalegał żebym je wrzucił.


2. Na Wyspie Grodzkiej mamy regularną plażę :D


3. Stare Miasto.


4. Gmach główny Muzeum Narodowego.


5. Urząd Wojewódzki.

Jak dopłyniemy do Elewatora Ewa...


6. Elewator Ewa.

...i się obrócimy, to zobaczymy




7, 8. widok, który nigdy mi się nie znudzi.


9. Te małe łódeczki wyglądały zabawnie na tle wielkich dźwigów. Nie wiem, czy to zdjecie dość dobrze oddaje proporcje.

Po przepłynięciu Orlegu Przesmyku udałem się dalej, prosto w kierunku Wydrnika. Łatwo go odnaleźć na horyzoncie po rzędzie drzew wśród mokradeł.



10. O, ten rząd drzew.

Rozpaczliwie szukałem elementów zielonych po wpłynięciu na Wydrnik. Potem było ich sporo, ale na początku sama śpiąca natura - żółte trzciny, łyse drzewa i to:


11. Non stop zielone.

A teraz coś super :D Wiele komentarzy wpadało mi do głowy w związku z tym znaleziskiem, a większość zabawnych. Powiem tylko że co dla jednych jest śmieciem - dla innych jest skarbem.


12. Znalazłem, nie ukradłem. Zabrałem do domu.


13. Prosty odcinek. W oddali widać lód cienki jak papier.

No i jak tak sobie płyniemy powoli do przodu, to po prawej mijamy pierwszy rów:


14. Rów bez nazwy.

Wpłynąłem tam i zrobiłem panoramę. Okolica piękna, ale panorama mi nie wyszła, więc tylko miniatura:


15. Latem nie będzie już okazji żeby wpłynąć tak głęboko.

Jak już wypłynąłem i skręciłem w prawo żeby płynąć dalej, dotarłem do lodu, który załapał się na jedno z powyższych zdjęć.


16. A jednak jest zima.

Płynąc prosto trafiamy na kolejny rów, także bez nazwy. Tym razem po lewej stronie. kanału.




17, 18.

Także tam udało mi się wpłynąć.




19, 20.

Wypłynąłem z powrotem na Wydrnik i od razu, znów po lewej stronie zastałem Żabi Rów. Miałem nadzieję, że się nim przepłynę, ale niestety - okazało się, że Żabi Rów raczej nigdy nie będzie już żeglowny.




21, 22. Za dużo tu badyli żeby normalnie pływać.

Z konieczności popłynąłem dalej.


23. Niedaleko pierwszy meander.


24. Kolejna prosta.

Płynąc dalej trafiamy na Piwny Rów. Jak zawsze żeglowny. Lubię go :)




25. Piwny Rów dziś i 12 sierpnia 2012 roku.

I jeszcze jedno porównawcze. W 2012 roku zatytułowałem to zdjęcie "3 kolory: Zielony". Dziś przeważały raczej brązy.




26. Rzut okiem w kierunku Świętej.


27. W centrum zdjęcia widać już kolejny kanał - Świętą.


28. Spojrzenie w tył: widać ścieżkę, jaką kajak zostawiał w lodzie.


29. Druga strona Piwnego Rowu.

W drodze powrotnej usłyszałem, jak w trzcinach kręci się jakieś zwierzę. Zatrzymałem się i zorientowałem, że to dwa dziki. Widziałem jednego z nich, jak przemknął wśród trzcin. Trochę mochrumkały i ciągle kręciły się blisko mnie. Siedziałem cicho, ale nie zechciały się pokazać. W końcu zacząłem nagrywać film w nadziei, że któryć z nich coś jeszcze powie, ale one milczały. Mimo to wrzucam go tu.


Na koniec wrzucam zdjęcie panoramy, którą widzimy płynąc w kierunku Wałów Chrobrego.

30. Elewator Ewa, Orli Przesmyk i Dźwigozaury w szeregu.
 

·
Co ja tutaj robię?!
Joined
·
2,246 Posts
:cheers: Wspaniałe zdjęcia, aż się chciało by wypłynąć na kajak.

BTW Nowy kajak?
 
241 - 260 of 457 Posts
Top