SkyscraperCity banner

301 - 320 of 457 Posts

·
Registered
Joined
·
646 Posts
A czy jest możliwość wynajęcia kajaka? I jak to wygląda gdybym sam się wybrał?
Bo jestem jeden i nie mam kajaka, a na taką wycieczkę z chęcią bym się wybrał. No chyba, że może jakiś z forumowiczów też byłby chętny?
Na tym to polega. Nie masz kajaka? My go zapewniamy razem z przewodnikiem, który opowiada (to ja:) i kajakową nagrodą, którą losujemy na końcu i tradycyjnie lekturą do poczytania w domu po wszystkim. Kajaki są dwuosobowe. Najlepiej mieć kogoś do pary ale czasem zdarza się, że takich samotników jest dwóch no i para jest:) Koszt całości: 45 zł od osoby.
Trasy za każdym razem są inne. Także w miejsca, gdzie potrzebne są pozwolenia Kapitanatu Portu. W tym sezonie jest tylko jeden wyjątek: nie pływamy do najstarszego doku świata. Prace przy budowie nabrzeża, pogłębianie itd. zablokowały trasę.
 

·
Co ja tutaj robię?!
Joined
·
2,246 Posts
Na tym to polega. Nie masz kajaka? My go zapewniamy razem z przewodnikiem, który opowiada (to ja:) i kajakową nagrodą, którą losujemy na końcu i tradycyjnie lekturą do poczytania w domu po wszystkim. Kajaki są dwuosobowe. Najlepiej mieć kogoś do pary ale czasem zdarza się, że takich samotników jest dwóch no i para jest:) Koszt całości: 45 zł od osoby.
Trasy za każdym razem są inne. Także w miejsca, gdzie potrzebne są pozwolenia Kapitanatu Portu. W tym sezonie jest tylko jeden wyjątek: nie pływamy do najstarszego doku świata. Prace przy budowie nabrzeża, pogłębianie itd. zablokowały trasę.
To ja poproszę o rezerwację 1 miejsca. :)

Teraz pytanie do Forumowiczów. Czy jest ktoś chętny na wycieczkę kajakową po mieście za 45 zł? Szukam osoby do kajaka :D
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #303
Znów wycieczka akurat jak będę w pracy. Nigdy mi się nie udaje z wami zgrać :( Chyba, że startujecie po 1400...
Albo inaczej - gdzie mniej więcej będziecie o 14? :p
 

·
Registered
Joined
·
646 Posts
To ja poproszę o rezerwację 1 miejsca. :)
Żeby uniknąć bałaganu musisz przejść przez naszą biurokrację;) i zadzwonić do szefa http://www.kajaki-szczecin.pl/ czyli Wiktora, który zapisuje, informuje o szczegółach technicznych itp. Numer 503 610 510.

Fable... no masz pecha... Być może będzie też wycieczka za tydzień. A gdzie będziemy o 14? Gdzieś na Regaliczce ale trudno powiedzieć gdzie dokładnie. Nie jedziemy według rozkładu jazdy, bo to ma być miłe przeżycie, a nie wyścig z czasem. Niemniej całość rozplanowana jest między 12 a 15/15.30 więc chyba nie ma sensu nas gonić.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #305 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

Wróciłem przedwczoraj z wycieczki do Nowego Warpna. Nie obyła się bez przygód, ale o nich napiszę potem. Wyprawa rozpoczęła się we wtorek, ale miała zacząć się w poniedziałek. Nie wypłynęliśmy jednak m. in. z powodu niespodziewanej wizyty rodziny łabędzi niemych.
Byliśmy właściwie gotowi do drogi, ale oto, zupełnie nas ignorując, weszła po slipie rodzina tych łabędzi i zaczęła się myć. A potem posnęli :D





















Czekaliśmy tak prawie godzinę aż sobie pójdą. W końcu daliśmy za wygraną i postanowiliśmy odłożyć start na wtorek.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #306 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

No i rzeczywiście, udało się rozpocząć wycieczkę kolejnego dnia. Muszę się przyznać, że pierwotnie zakładaliśmy opłynięcie i objechanie wyspy Wolin (podróż miała mieć - i miała - charakter intermodularny), ale prognoza pogody nie zapowiadała się najlepiej ze względu na wzmagający się wiatr. Plan z Nowym Warpnem był awaryjny, ale nie żałuję tej wycieczki. Nowe Warpno odwiedziłem pierwszy raz w życiu i stwierdziłem, że nie odwiedzę już Trzebieży, a i nad morze pewnie rzadziej będę zaglądać.

Dzień pierwszy - wtorek, 17 czerwca​

Ostatecznie zdecydowaliśmy, że rozdzielimy się na dwa kajaki i jeden rower (było nas troje). Ponieważ jeden z kajaków trzymam w Marinie Pogoń, to tam zaczęła się podróż tym razem.


1. Pierwsze zdjęcie to rzut okiem za siebie. Tutaj widzimy Regalicę zaraz po tym, jak skręciliśmy w Parnicę.


2. Koleżanka. Warto tutaj nadmienić, że to jej debiut w kajaku. Zdjęcie zrobione na Przekopie Mieleńskim.


3. Spojrzenie w prawo - na ujście Duńczycy.


4. Znów spojrzenie w tył, a tam Gosia na Przekopie Mieleńskim z Basenem Górniczym w dalekim tle.


5. Po niecałej godzinie docieramy do Orlego Przesmyku.


6. W tym miejscu był spory ruch: jeden wycieczkowiec wyprzedził nas z dość dużą prędkością. Chwilę później minął nas płynący z naprzeciwka kolejny (Odra Queen), a zaraz potem tyż obok przepłynął Swiss Coral.




7, 8. Oprócz nich wszystkich minęła nas Ida Rambow, kontenerowiec spod niemieckiej bandery. Statek, który na drugim zdjęciu płynie za kontenerowcem, akurat na naszej wysokości zechciał go wyprzedzić tworząc groźną, załamującą się falę. Mój kajak nabrał sporo wody.


9. Mijamy stocznię Gryfia.




10, 11, 12. Zaraz po Gryfii mijamy Świętą. Krajobraz w całym Szczecinie jest zróżnicowany w ten sposób - na jednym brzegu przemysł, na drugim pływający ogród.




13, 14. Mija nas kolejny kontenerowiec - Pitztal, z Holandii. Na drugim zdjęciu, kto uważniej się przyjrzy, zobaczy jak malutki jest kajak w porównaniu z nim.


15. Klasyczny obrazek - Wieża Bismarcka na Gocławiu.


16. Bielik.


17. W okolicy Kanału Leśniczówka.


18, 19. Dalej na północ, gdzie kończy się przemysł, można było spokojnie przepłynąć na zachodni brzeg. Do tej pory musieliśmy płynąć na wschodnim, co było dosyć niekomfortowe ze względu na zachodni wiatr.


20. Po zmianie brzegu minął nas następny statek. Tym razem to Coolwater, tankowiec z Holandii.




21, 22. Zaraz po nim, z północy nadpłynął kolejny gabaryt - Transrisoluto, kontenerowiec pływający pod gibraltarską banderą.


23. A to już zdjęcie spoza granic miasta. Nie widać tutaj tego dobrze, ale Gosia była wyraźnie zadowolona, że minęliśmy już Szczecin. Tego dnia mieliśmy dopłynąć do Trzebieży.




24, 25. Żaglówki na Domiąży.


26, 27. Lubię takie ujęcia. Zdjęcie przyciemnione, bo zrobione pod Słońce.




28, 29. Kanał Policki i Zakłady Chemiczne.

Pod koniec Kanału Polickiego, na styku z Roztoką, wziąłem Gosię na hol. Jak na pierwsze kajakowanie w życiu i tak pokonała znaczny dystans. Dopłynięcie do samej Trzebieży zajęło nam zatem więcej czasu niż zakładaliśmy. Mieliśmy za to okazję cieszyć oczy pięknym widokiem:




30, 31. Zachód Słońca nad Roztoką Odrzańską. W oddali widać Chełminek.

Na Roztoce fale były, jak na kajak, duże - dochodziły do ok. 50 cm. Na zdjęciach tego nie widać bo były robione w przerwach między zrywami wiatru, ale niektóre fale były na tyle duże, że mój kajak musiał się na nie wspinać. Na szczęście lubię się zmoczyć podczas wiosłowania, więc dla mnie to była akurat dodatkowa radocha :)

Około 23:00 dopłynęliśmy do mariny w Trzebieży. Mieliśmy zarezerwowany nocleg w hotelu "Portowa". Chcę skorzystać z okazji i przestrzec wszystkich żeby tam nigdy nie nocowali. Tak podłej obsługi jak tam jeszcze nie miałem okazji spotkać - facet zrobił nam w recepcji karczemną awanturę oskarżając nas na dzień dobry, że rano opuścimy hotel nie płacąc i zażądał żebyśmy zostawili dowody osobiste.
Kiedy dostaliśmy w końcu klucze do pokoju i do niego weszliśmy, okazało się, że hotel jest to tylko z nazwy: zapleśniała lodówka z drzwiami trzymającymi się na słowo, gazowa kuchenka, w której działał jeden palnik; zagrzybiała łazienka, zatęchła pościel i mrówki w pokoju. O północy wysiadł prąd (może mają ciszę nocną?), więc nie mogliśmy nawet podładować telefonów.

Nie wrzucam żadnych zdjęć z tego hotelu, który nawet chwali się dwiema gwiazdkami. W całym tym gąszczu wad ma on jedną zaletę - Hot Spot. Nie jest chroniony hasłem, więc polecam noclegi rezerwować gdzie indziej, a na internet chodzić pod "Portową" :D

Poszliśmy spać w kompletnej ciemności. Na szczęście drugi dzień był bardzo niepodobny do pierwszego jeśli chodzi o ludzi, których spotkaliśmy. Ale o tym potem.
 

·
Registered
Joined
·
646 Posts
UWAGA UWAGA:)
Aleksander Doba przypłynie swoim atlantyckim kajakiem do Szczecina. Flota kajaków "Wyborczej" stworzy honorową asystę. Wy też możecie tam być i przy okazji zobaczyć kawałek Szczecina z wody. Wystarczy się zgłosić.
Transatlantycki kajak "Olo" z Aleksandrem Dobą wpływa do centrum Szczecina. Wokół niego osiem kajaków "Wyborczej" z czytelnikami, którzy będą tworzyć honorową asystę.

Tak planujemy powitać słynnego kajakarza, który w piątek wczesnym wieczorem dotrze do miasta. Będzie to jedna z nielicznych okazji, by zobaczyć na wodzie kajak, którym Doba dwukrotnie pokonał Atlantyk. Po raz pierwszy będzie można też towarzyszyć Olkowi i jego jednostce na wodzie i popłynąć kajakiem obok zdobywcy Atlantyku.

Rzekami do Szczecina

Doba przypłynie do Szczecina z Gorzowa. Tam we wtorek zwodował swój kajak na Warcie. Wcześniej jeździł po Polsce, opowiadając o swojej kajakowej podróży z Lizbony na Florydę.

- Chcę ostatni etap podróży po Polsce pokonać kajakiem, którym przepłynąłem Atlantyk - mówi Aleksander Doba. - W sobotę muszę być w Trzebieży. Żeby zdążyć, zaczynam spływ na Warcie w Gorzowie.

Będzie to pierwsza tak długa podróż kajaka "Olo" po polskich rzekach. Doba spodziewa się, że w centrum Szczecina będzie w piątek około godziny 17-18. Zacumuje przy odrzańskich bulwarach. W sobotę popłynie do Trzebieży.

Chcemy, by Aleksander Doba został powitany w Szczecinie z honorami. Na ostatnich kilometrach przez centrum miasta towarzyszyć mu będą szczecińscy kajakarze. Kto nie ma własnej jednostki, może wybrać się z nami. "Wyborcza" funduje osiem dwuosobowych kajaków, którymi popłyniemy na powitanie kajakarza i odprowadzimy go do centrum miasta. Co należy zrobić, by znaleźć się w składzie załóg kajaków witających Dobę?

- Do czwartku 26 czerwca do godziny 19 należy wysłać maila na adres [email protected].

- W treści maila proszę krótko napisać, jakim hasłem możemy powitać Aleksandra Dobę w Szczecinie.

- Jedno zgłoszenie może dotyczyć pary, która chce razem popłynąć jednym dwuosobowym kajakiem.

- Należy podać numer telefonu kontaktowego.

Spośród zgłoszeń wybierzemy te z najciekawszym hasłem powitalnym. Z wybranymi osobami skontaktujemy się telefonicznie.

Chętni muszą zarezerwować czas w piątek od godziny 16.30. Dokładna godzina zbiórki (w centrum miasta, w pobliżu mostu Długiego) podana zostanie telefonicznie w piątek w południe. Wówczas będzie wiadomo, o której godzinie dojdzie na wodzie do spotkania z kajakarzem. Zobaczymy przy okazji kawałek Szczecina od strony wody. Przepłyniemy około 4-5 kilometrów.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #308 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Dzień drugi - środa, 18 czerwca

W środę obudziliśmy się tuż przed 9:00 rano. Po mału się ogarnęliśmy, zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy. Całe szczęście, że wszystko to zrobiliśmy w miarę sprawnie, bo rano do pokoju wparował ten palant, właściciel hotelu i zażądał zapłaty za pokój.
Po 11:00 opuściliśmy budynek i skierowaliśmy się w stronę mariny. Na miejscu dowiedziałem się przypadkiem, że tam też są miejsca noclegowe, w dodatku tańsze. Od razu zarezerwowaliśmy tam pokój na kolejną noc (kiedy będziemy wracać do Szczecina). Zwodowałem kajak (jeden) i w drogę. Kolejny przystanek w Nowym Warpnie.


1. Wypływam z mariny. Tym razem w pojedynkę.

W hotelu wspólnie zdecydowaliśmy, że Gosia nie wypłynie na Zalew. Tego dnia wiatr wiał z prędkością 6m/s, no i płynęlibyśmy pod fale. Rodzieliliśmy się więc tak, że jedna osoba pojechała rowerem, jedna busem, a ja tradycyjnie - w kajaku.


2. Kapitan Głowacki. W przystani dowiedziałem się, że Trzebież to jego port macierzysty.


3. Wypływamy na Zalew. W oddali widać wyspę Wolin.


4. Spojrzenie za siebie - oddalamy się od Chełminka.


5. Plaża w Trzebieży.


6. Widok z plaży.


7. Żaglówka. Daleko za nią zaczyna się Dziwna.


8. Na horyzoncie widać już cypel, do którego zmierzamy. Najpierw nie mogłem uwierzyć, że to tak blisko. Potem jednak okazało się, że to nie mała odległość, a doskonała widoczność sprawia, że widać go tak wyraźnie.


9. Osuwisko i miniplaża.




10, 11. Zaraz obok kolejna plaża. Takich plaż jest całkiem sporo na całym brzegu Zalewu.


12. Żeby uniknąć fal, większość trasy płynąłem maksymalnie blisko brzegu.




13, 14. Opuszczony budynek w trakcie renowacji. Marzy mi się taki dom nad Zalewem...




15, 16. Kolejna posiadłość, tym razem w dobrym stanie. Może to jakiś pensjonat? Tak czy siak widok stamtąd jest pierwszorzędny.




17. O, taki :D
Na drugim zdjęciu widać wolińską farmę wiatrową.



19. Plażująca kaczka.


20. W pewnym momencie wyspę Wolin widać tak blisko, że aż ma się ochotę zboczyć z kursu i tam skoczyć na moment.


21. Cypel, który widzieliśmy od początku podróży. Ale do samego Nowego Warpna zostało jeszcze kilka kilometrów.


22. Przy cyplu jest wiele wystających tuż ponad lustro wody skał. Trzeba manewrować ostrożnie.


23. Następna łabędzia rodzina.

W pewnym momencie miałem wrażenie, że płynę już 100 lat. Do tego wiatr się wzmógł i fale stały się nawet większe niż poprzedniego dnia. Po jakimś czasie miałem naprawdę dość. Woda przelewała się przez kajak, a prawie każda fala miała grzywę. Pomyślałem sobie, że własnie w takich sytuacjach powstają szanty :D Nawet parę wersów udało mi się w głowie sklecić, ale oczywiście potem z niej wyleciały. Tak czy siak było emocjonująco i ten odcinek dostarczył mi sporą dawkę adrenaliny, jednak po jakimś czasie - jak napisałem - miałem dość. Do tego stopnia, że zdecydowałem że zdesantuję się w pierwszej napotkanej miejscowości. I tak płynąłem w oczekiwaniu na jakieś zabudowania i w końcu zobaczyłem:


24. Altwarp / Stare Warpno.

Wiedziałem, że już bliziutko więc skręciłem w lewo i od razu w oddali pokazał się cel podróży:


25. Nowe Warpno.


26. Zatoka Nowowarpieńska.

Kiedy się zbliżałem do mariny zobaczyłem, że jest w remoncie. Całe nabrzeże wyłączone z użytkowania. Płynąłem wzdłuż niego i zastanawiałem się, gdzie można byłoby się zdesantować. W końcu dotarłem do slipu... betonowego. To jedyna rzecz, która mnie rozczarowała w tym mieście. O ile w ogóle można to nazwać w ten sposób, bo przecież marina jest w remoncie. Uprzejma pani bosman pozwoliła zostawić kajak na trawie i mogliśmy iść na miasto. Poszliśmy więc do pensjonatu ("Akwamaryn"), zostawiliśmy tam swoje rzeczy i od razu zwiedzanie.


28. Główna ulica, ul. Kościuszki.


29. Plac i kościół. Pomnik, który widać na zdjęciu jest poświęcony "wszystkim mamusiom". Urocze :)


30. Szlak spacerowy, a na nim stoły do gry w szachy i w chińczyka. Oprócz tego na plaży jest ustawiona siatka do gry.


31. Nie znam się za bardzo, ale to chyba krąp. Ryba się kręci. Bardzo nas rozbawiła bo zdaliśmy sobie sprawę jak mało potrzeba żeby uszczęśliwić turystę - wystarczy kręcąca się ryba. Pragnę nadmienić, że mimo bliskości kościoła stoi tu obrotowa ryba, a nie np. papież.




32, 33. W strategicznym miejscu ustawiona jest mała wieża widokowa z darmowym teleskopem. Kolejna mała atrakcja dostarczająca dużo radości. Ale i bez niego sporo widać. Na pierwszym ze zdjęć widać kuter. Oferuje rejsy po Zalewie, ale oprócz tego to także klasyczny stateczek liniowy kursujący na trasie Nowe Warpno - Altwarp. Kurs w obie stronu kosztuje 6€.


34. Jeszcze spojrzenie z wieży w drugą stronę - na miasto.


35. Ratusz. Na zdjęciu z przewodnika rowerowego z 2012 roku jest jeszcze nie odnowiony.

Jak obsmarowałem hotel w Trzebieży, tak muszę pochwalić knajpkę "Przy Plaży" w pobliżu kościoła. Obsługa niesamowita, ceny niewysokie. Żadnego zamawiania samodzielnie, pełna obsługa. Przyszła pani kelnerka, podała i otworzyła przed każdym kartę dań (najpierw podała dziewczynom). Po chwili przyszła ponownie żeby przyjąć zamówienie. Była doskonale zorientowana jakie ryby są dostępne, które danie jak serwują i z czego się składa. Zamówiłem węgorza (15,- za 100g). Dwie minuty później podszedł do nas właściciel restauracji i spytał czy zamawiałem węgorza. W pierwszym odruchu spytałem czy jednak nie ma w ofercie. On od razu że nie, że jest, tylko czy mógłbym sprecyzować ile go chcę. I pokazuje mi półmisek z całym, świeżym węgorzem. To znaczy był już martwy, ale oczy miał błyszczące i się nimi na mnie gapił. Pokazałem, który kawałek chcę i ten kawałek dla mnie przygotował. Przy okazji poopowiadał nam o węgorzu. Jak wędrują, gdzie żyją, gdzie rozmnażają... No czuliśmy się po prostu jak królowie na imieninach, knajpa fenomenalna.
W ogóle ludzie w Nowym Warpnie są super. Jacyś tacy weselsi, uprzejmiejsi. Mają jakiś niemiecki pierwiastek w sobie.
To samo właściciel pensjonatu, w którym nocowaliśmy. Uśmiechnięty, kontaktowy, towarzyski.

Połaziliśmy jeszcze chwilę po mieście i wróciliśmy do swojego pokoju. Tego dnia szybko padłem, już o 2100 spałem. Nie mam więc wiele więcej do dodania na dziś ;)
Główna część fotorelacji na tym się kończy, ale wycieczka jeszcze nie. Kolejna część w następnym poście.
 

·
Pogodno
Joined
·
1,443 Posts
Heh, jak czytam to co piszesz to mam ochotę po wielu latach wrócić do Nowego Warpna, kiedyś była tam osada a dzisiaj jest prawdziwe miasto z bardzo przyjacielskimi ludźmi :)
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #310
Polecam :)
Autobus Linii Samorządowej jedzie do Trzebieży ponad 40 minut bo kluczy po wszystkich okolicznych wioskach. Sama Trzebież wydaje mi się też nieciekawa - z małą plażą i kiepskim zapleczem gastronomicznym.
Za to busik Ever Trans (mają monopol na tę trasę) jedzie do Nowego Warpna 55 minut, więc nie wiele więcej. A Nowe Warpno jest naprawdę piękne. Faktycznie dostali sporo kasy i widać to na każdym kroku. Wpakowali ją w turystykę i dobrze zrobili. Miasto jest pięknie położone, ze wszystkich stron jest woda, mają plażę (też nie dużą) i dwie mariny. Pływa też stamtąd stateczek do Altwarp, więc jest okazja do zwiedzenia dwóch miejscowości i np. krótkiej wycieczki do Ueckermunde.
Ja byłem tam pierwszy raz i jestem absolutnie oczarowany. W Trzebież już się pewnie nie pojawię i nad morze pewnie też rzadziej będę zaglądać.
 

·
Nie(bo) Szczecin
Joined
·
10,767 Posts
13, 14. Opuszczony budynek w trakcie renowacji. Marzy mi się taki dom nad Zalewem...
Cieszy mnie to, co napisałeś o renowacji. Takie dworki to prawdziwy skarb Pomorza i dobrze, że znajdują się ludzie gotowi je remontować. Ten tutaj jest fenomenalnie położony, pośród zieleni, z widokiem na Zalew. Szkoda, że tak wiele położonych na uboczu pałacyków wciąż nie ma gospodarza. Tak czy inaczej, Pomorze powoli odzyskuje swój blask. :)
 

·
Registered
Joined
·
18,726 Posts
Świetna fotorelacja! :)
I jedno pytanie kwestii technicznej. Jak radzisz sobie z ochroną aparatu przed ewentualnym zalaniem ? :D
 

·
Registered
Joined
·
66,522 Posts
Ciekawe foty - jak zwykle :eek:kay:, a ta rodzina łabędzi z góry strony :uh:.
 

·
Registered
Joined
·
1,680 Posts
Ten budynek/ dworek nad zalewem jakiś czas temu był wystawiony na sprzedaż bodaj za 3 mln zł. Rewelacyjna miejscówka.
Nowe Warpno jest bardzo klimatyczne, polecam :)
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #320 (Edited)
Miałem nadzieję, że uda mi się złapać Dobę na szlaku, ale się niestety minęliśmy. Wypłynąłem przedwczoraj z Polic w kierunku Goleniowa tuż przed 19:00.

Świetna fotorelacja! :)
I jedno pytanie kwestii technicznej. Jak radzisz sobie z ochroną aparatu przed ewentualnym zalaniem ? :D
Sam aparat mocuję w kajaku w miejscu, do którego nie trafia woda - co najwyżej pojedyncze krople - pod mapnikiem. Przez cały czas jest on zresztą w pokrowcu, który może nie jest wodoodporny, ale trzeba go dobrze wykąpać żeby przemókł. Nie było jeszcze w każdym razie ani jednej wycieczki, z której aparat wróciłby choćby wilgotny. Po prostu kiedy chcę zrobić zdjęcie, wyjmuję go z pokrowca i po wykorzystaniu chowam go z powrotem. To spowalnia mój czas reakcji i często tracę przez to szansę na dobre ujęcie, ale jeśli chcę mieć działający aparat to nie bardzo mam wyjście :(

Ciekawi mnie budynek, który widać z prawej strony zdjęcia. Nie pamiętasz może, czy jest to docelowa elewacja, czy po prostu łysa cegiełka?
Coś tam jeszcze trafi. Z wierzchu elewacji idą jakieś rury i nie wierzę, że to tak zostawią.

Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

dzień trzeci - czwartek, 19 czerwca

Bardzo wolno zwlekaliśmy się z łóżek trzeciego dnia. Pogoda była tak kiepska, a nam tak dobrze, że zastanawialiśmy się, czy w ogóle tego dnia opuszczać Nowe Warpno. Z góry było wiadomo, że kajakiem nie będę mógł wrócić. Zgodnie z prognozą wiatr miał wiać w porywach do 19 m/s.
Ostatecznie stwierdziliśmy, że jeszcze się troszkę pokręcimy po mieście i... pójdziemy do Trzebieży pieszo.


1. Aleja Żeglarzy. Coś na wzór Alei Gwiazd w Międzyzdrojach albo Hollywood ;) Nie mam pojęcia dlaczego nie zrobiłem zdjęcia ani jednej z gwiazd. Może byłem za bardzo zaaferowany szukaniem pani bosman.

Odwiedziliśmy jeszcze po drodze marinę i zapowiedziałem, że kajak odbiorę, kiedy warunki na to pozwolą. No i poszliśmy. Wychodząc z miasta trafiliśmy na paradę kawalerii. Wszystko wyglądało bardzo dostojnie i elegancko.






2, 3, 4, 5. Największe wrażenie zrobiły na mnie kobiety na koniach. Te suknie wyglądały niesamowicie.

No i poszliśmy. Zdjęć ze spaceru nie wrzucam bo raz - że żadnych nie mam, a dwa - nie miałoby to absolutnie żadnego związku z kajakami ;)
Wrzucam tylko link do Endomondo, gdyby ktoś był ciekawy którędy wiodła trasa. Piesza wycieczka od jednej mariny do drugiej zajęła nam 4g:23m:37s :p

Po dotarciu do Trzebieży od razu skierowaliśmy kroki w stronę mariny. Kiedy tam dotarliśmy, zgłosiłem się do biura gdzie uprzejma pani wskazała nam nasz pokój i dała do niego klucze. Warunki noclegowe są tam typowo schroniskowe: piętrowe łóżka, wspólna toaleta, prysznice, kuchnia i pralnia. Ale jest czysto i sucho, a do tego obsługa miła. Nie był nawet problemem rower - powiedziano nam, że jeśli chcemy to możemy go schować choćby i w pokoju.
Kiedy urządziliśmy się w schronisku, udaliśmy się do Tawerny położonej tuż przy marinie, u wylotu na Zalew Szczeciński. zdjęć niestety brak, ale knajpkę mogę polecić. Widok jest przedni, a wszystko co podają - robią sami. Pracuje tam rodzina. Uprzejma (choć nieco nieogarnięta kelnerka przyjmuje zamówienia i obsługuje klientów, a jej babcia gotuje i gotuje dobrze. Polecam racuchy z jabłkami :)
Posiedzieliśmy nieco w Tawernie, pogapiliśmy się na Zalew i na fale (wiatr był dość silny) i na tęczę nad Chełminkiem.


6. Tęcza nad Chełminkiem.

I jak tak siedzieliśmy to wpadł nam do głowy pomysł żeby popłynąć na Chełminek i poszukać skarbu. Byłem tam już w zeszłym roku i poopowiadałem im, że ta wyspa jest bezludna, że tylko opuszczony domek, że mnóstwo kormoranów i łabędzi. A ponieważ zielony, dwuosobowy kajak dzień wcześniej zostawiliśmy właśnie w Trzebieży, to teraz mogliśmy go wykorzystać do zabrania najpierw jednej, a potem drugiej dziewczyny na małą wycieczkę. Fale co prawda były spore, ale nie uniemożliwiały pływania kajakiem. Szybko przeszliśmy od słów do czynów i ruszyliśmy z jedną z nich na drugą stronę toru wodnego, na Chełminek.


7. Portowy kotek :)

Ruszyliśmy z przystani w kierunku wyspy. Przy czym im bliżej bylliśmy celu tym mocniej wiał wiatr. Jednak po dotarciu do celu mogliśmy wpłynąć w zupełnie spokojną zatoczkę, osłoniętą od wiatru przez wyspę i porastającą ją drzewa. Byłą to też okazja do obserwacji gniazdujących tam tłumnie kormoranów. Trafiliśmy na okres, kiedy młode siedzą jeszcze w gniazdach, ale są już dość wyrośnięte:


8, 9. Gniazdujące kormorany z dziećmi.






10, 11, 12, 13, 14, 15. Na nasz widok zdecydowana większość kormoranów (razem z dzieciakami) odleciała i zaczęła krążyć nad wyspą czekając aż sobie odpłyniemy.

Wśród tłumu kormoranów zauważylismy też dwa bieliki, ale nie udało mi się zrobić im zdjęć.
Oprócz nich jest jeszcze drugi tłum - łabędzi. Ale im też nie udało się zrobić żadnego (dobrego) zdjęcia.

Chcieliśmy już wracać, ale okazało się, że wiatr rozryczał się na dobre i nie mamy wyjścia jak go przeczekać. Choć ja, jako wielbiciel mitologii słowiańskiej, znałem alternatywę. Wiem, że takie sztormowe fale mogą wywołać Wodnice, a te są bardzo zazdrosne o mężczyzn. Dlatego, kiedy są rozwścieczone, a na łodzi jest kobieta - należy schować ją pod pokład (co na kajaku jest trudne) albo wyrzucić ją za burtę żeby je uspokoić. Ani się oczywiście ten pomysł nie bardzo spodobał, więc czekaliśmy.
Szczęśliwie okazało się, że do Chełminka zacumował także jacht. Wpadłem więc na pomysł, że poproszę właścicieli o podholowanie kajaka do mariny. Kapitan stwierdził jednak, że jest już po piwie i nie ma o tym mowy. Ale chętnie nas przenocują i rano nas podholują albo wrócimy sami jeśli wiatr się uspokoi.
Skorzystaliśmy z propozycji i w ten sposób spędziłem swoją pierwszą w życiu noc na jachcie :) Bardzo miła rodzina, którą chciałem stąd pozdrowić i jeszcze raz podziękować za gościnę - poznaniacy cumujący swoją łódź w Stepnicy.

Kiedy było już całkiem ciemno, poszedłem na skraj wyspy zrobić jakieś nocne zdjęcie okolicy. Wycelowałem aparat w kierunku Polic i nacisnąłem spust migawki. Nieprędko będę miał okazję zrobić zdjęcie z Chełminka nocą, więc je tu wrzucam. Choć nie jestem z niego zadowolony. Ustawiłem ISO na 3200 bo przy niższym musiałbym dłużej czekać aż aparat zbierze światło. Wiatr nie tylko nie zachęcał do czekania, ale też chciał zabrać aparat ze sobą.


16. Na pierwszym planie jedna z latarni na torze wornym. Dalej światła Polic.

Przy śpiewającym wietrze wypiliśmy wspólnie piwo, porozmawialiśmy i poszliśmy spać.
 
301 - 320 of 457 Posts
Top