SkyscraperCity banner

321 - 340 of 453 Posts

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #321 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

dzień czwarty - piątek, 20 czerwca

Kolejnego ranka okazało się, że wiatr rozśpiewał się na dobre i nie zamierza przestać, więc przystaliśmy na propocyzję poznaniaków, że podholują nas kawałek na północ od mariny, a potem z falą do niej dopłyniemy. Oni po mału się ogarniali, a my w tym czasie zabraliśmy się za eksplorację. Na wyspie jest domek latarnika, budynek będący kiedyś najpewniej stajnią, są tory kolejki wąskotorowej. Oprócz tego na wyspie mieszkają zwierzęta. W tym dziki, o czym mieliśmy okazję się przekonać.


17. Dzik tu był.


18. Spokojna zatoczka...




19, 20. ...a tu obok wściekłe Panny Wodne.

Siedzieliśmy tak i czekaliśmy aż jacht będzie gotowy żeby nas zabrać, aż tu nagle podpłynęła motorówka Kapitanatu Portu. Przypłynęli żeby robić jakieś testy latarni, które stoją na wyspie. W przypływie rozsądku spytałem jednego z członków załogi czy nie zechcieliby nas zabrać. Okazało się, że by zechcieli i to nie tylko w pobliże mariny, ale do niej samej.


21. Zapakowali kajak na pokład i razem z nami podpłynęli do samego slipu.

I po wycieczce. Tak upłynął mi pierwszy tydzień urlopu . Teraz zazdrośćcie :D.
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #325
Ja tam wolę swoje kajakowe przygody. Poza tym to najlepsze solarium z siłownią pod chmurką :p Wróciłem tak opalony, że wszyscy pytali czy byłem nad Morzem Śródziemnym bo w okolicy Szczecina pogoda nie rozpieszczała.
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #326 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

Popłynęliśmy Iną do Goleniowa. No, może nie do samego centrum - z dwóch powodów: Ina, czym bardziej w górę rzeki, tym mocniejszy ma nurt i na koniec naszej wycieczki trzeba się było wysilić żeby płynąć do przodu.
Po drugie w Goleniowie (co mnie bardzo zdziwiło) nie ma żadnej mariny ani przystani. Nie byłoby więc gdzie zostawić kajaka żeby np. pójść i pozwiedzać albo choćby coś zjeść i wypić, więc nie było sensu tam płynąć.

Do rogatek Goleniowa z centrum Szczecina jest 30 kilometrów.

Dałoby radę jednego dnia, ale tak się złożyło, że wycieczkę zaczęliśmy wieczorem. Potrwała więc 2 dni, ale nie żałuję. Lubię wypady pod namiot :)

dzień pierwszy - 27 czerwca

Kiedy płynęlimy w kierunku Iny spotkaliśmy kajakarza z Polic. Pogadaliśmy chwilę, podpytał nas po co i dokąd płyniemy. W rewanżu opowiedział nam o swojej wycieczce i że w Policach na przystani wędkarskiej działa klub kajakowy (o czym wcześniej nie wiedziałem).

1.

Podpłynęliśmy tak kawałek we trzech, a potem zawrócił i popłynął w swoją stronę.

2.

Ujście Iny.

3.


4.

Po chwili wiosłowania trafiamy na dawny most. Łączył miejscowości Kamieniska i Inoujście. Inoujście jest niezamieszkałe, a według Wikipedii w 2002 roku Kamieniska były zamieszkane przez 9 osób. Trudno się dziwić, że nikt mostu nie odbudował. Swoją drogą, ciekawe jakie tam jest bezrobocie ;)

Mapa z 1943 roku. Most jeszcze jest. Pewnie wysadzono go pod koniec wojny. Kliknij żeby powiększyć.

5.

Po kolejnej chwili dopływamy do pierwszego zakrętu. Ina meandruje jak szalona.

6.

Znak, że do Goleniowa niedaleko.

7.

Krótka prosta.

8.

Za kolejnym, łagodnym zakrętem wyłania się most. Z Bolesławic do Komarowa. Z mapy wstawionej wyżej wynika, że jest powojenny. Wybudowano go najpewniej pod koniec lat 50.

Kajakarz, którego spotkaliśmy na początku wycieczki polecił nam nocleg właśnie przy tym moście. Nie znaliśmy dobrze trasy, więc go posłuchaliśmy. Jak się okazało następnego dnia - niepotrzebnie, bo ledwie godzinę dalej były o wiele lepsze warunki do rozbicia namiotu.
Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy, więc skorzystalismy z okazji i zdesantowaliśmy się tuż przy moście używając do tego starego i mocno sfatygowanego pomostu.

9.

Właściwie było to, co niezbędne.

10.

Widok z mostu na miejsce akcji.

11.

W stronę Bolesławic.

12.

W stronę Komarowa.

13.

Po przejściu przez rzekę spojrzenie na Borzysławiec...

14.

14. ...i na Komarowo

15.

Jeszcze widok ogólny - w stronę Komarowa.

16.

Miejsce akcji po rozbiciu namiotu. Błażej oczywiście melduje się na fejsie.

Rozbijaniu namiotu i wypakowywaniu się z kajaka towarzyszyły nam odgłosy zwierząt, które wzięliśmy za nawołujące się jelenie. Nie wiem, co to było naprawdę bo żaden zwierzak się nam nie pokazał. Wiemy za to na pewno, że wokół było kilka szczurów, co Błażeja doprowadzało do szału.
Ja natomiast najbardziej - jak zwykle - bałem się że będą przechodzić jacyś agresywni ludzie i przez cały czas miałem w pogotowiu nóż i telefon ustawiony na 997 ;) - I właśnie to było w tej lokalizacji najgorsze - bliskość drogi i fakt, że ktoś się tam może kręcić. I się kręcił...

dzień drugi - 28 czerwca

Nie spałem spokojnie. Budziłem się kilka razy, a śniły mi się Palantiry z Władcy Pierścieni. Trzy. I Gandalf, który mówił mi, jakie mam szczęście, że nie spotkało mnie to co mogło (czyli chyba że jednak nikt nas nie zaszlachtował).
Wstaliśmy przed 9:00 i zaczęliśmy się pomału ogarniać. W samą porę, jak się okazało, bo kiedy kończyliśmy pakować rzeczy do kajaka, przyjechał jakiś miejscowy chłopak z wędką i zaraz zajął nasze miejsce.

17.

Wie ktoś, jaki to gatunek?

18.

Krówka! Albo byk.

W ogóle muszę powiedzieć, że roiło się od wszelkich zwierząt, choć nie miałem na tyle szczęścia żeby te najrzadsze widzieć na tyle długo żeby zrobić im zdjęcie. A widzieliśmy bieliki, kanie, bobry, rodzinę dzików i całe mnóstwo różnych ptaków. Przepiękna okolica i bardzo bogata pod tym względem.
Sama Ina jest rzeką typowo spływową i chyba kiedyś intensywnie wykorzystywaną w ten sposób. Co kilka kilometrów są zrobione przystanie podobne do tej, na której nocowaliśmy, a oba brzegi usiane są malutkimi plażami albo łagodnymi podejściami, na których można wyjść i rozprostować nogi.

19.

Takimi, jak to.

No i dopływamy do drugiej małej przystani. W samą porę, bo akurat zaczynało padać. Na pomoście jednoosobowy komitet powitalny:

20.

Mała sikorka.

21.

Infrastruktura w o wiele lepszym stanie niż poprzednio: Cały dach...

22.

...i nawet tabliczka informacyjna się w większości zachowała.

23.

A pod dachem sobie osy gniazdo urządziły.

Spokojnie zaczekaliśmy aż deszcz zelżeje i popłynęliśmy dalej.
Okazało się jednak, że deszcz znów się wzmógł i zaraz musieliśmy skryć się pod jakimś drzewem:

24.

Szybki strzał za plecy.

25.

Kiedy pogoda się uspokoiła i wyszło słońce, popłynęliśmy dalej. Po drodze napotkaliśmy umocnione w ten sposób zakole.

Za nim zaczęła się ostatnia, dłuuga prosta.

26.


27.

Muszę przyznać, że ciekawiej, chociaż wolniej, płynęło się meandrami. Na drugim zdjęciu widać już pierwsze zabudowania. To Domastryjewo pod Goleniowem.

28.

Widać już autostradę.

A tu już zdjęcia po tym jak minęliśmy autostradę - od strony Goleniowa.

29.


Odbiliśmy się od granicy miasta i powiosłowaliśmy z powrotem do Szczecina ;)

Ina to rzeka bardzo ciekawa i o silnym nurcie.
Nie mogę się tylko nadziwić z dwóch powodów: dlaczego nikt nie organizuje tamtędy spływów (albo dlaczego infrastruktura jest tak zaniedbana) i dlaczego w Goleniowie nie ma mariny? Bo przecież jeśli taki spływ zacząłby się np. w Stargardzie Szczecińskim, to Goleniów jest idealnym miejscem na przerwę i np. skoczenie do sklepu albo do kibelka. Ina to duży turystyczny potencjał, który Goleniów olewa moczem ciepłym i perlistym.
Na koniec jeszcze dodam, że nawet telefon do tamtejszej Informacji Turystycznej nie działa. To znaczy działa - jest wolne i nikt nie odbiera, a potem włącza się faks. Dobre jest w tym wszystkim tylko to, że od takiego turystycznego dna można się już tylko odbić.
 

·
Registered
Joined
·
646 Posts
Nie mogę się tylko nadziwić z dwóch powodów: dlaczego nikt nie organizuje tamtędy spływów (albo dlaczego infrastruktura jest tak zaniedbana) i dlaczego w Goleniowie nie ma mariny?
Spływy są organizowane. Można zamówić kajaki i transport. Najciekawszy jest odcinek od Stargardu do Goleniowa. Można na niego zarezerwować cały dzień.
A odcinek od Goleniowa do ujścia jest tak naprawdę najbrzydszy:)
Były sterty śmieci w miejscach, gdzie był jakiś powalony pień albo krzaki?
Jak ja ostatni raz płynąłem to było tego pełno. A na dodatek oczyszczalnia w Goleniowie nie dawała rady i spuszczała tak cuchnącą, niby oczyszczoną wodę, że śmierdziało aż do ujścia. Jak to opisałem w gazecie to się władze Goleniowa obraziły.
Krótko mówiąc: są piękniejsze zakątki do pływania.
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #328 (Edited)
Woda nie śmierdziała i była przejrzysta i czysta. Ale fakt, było jedno zwalone drzewo, które zgarniało syf. U nas tę funkcję pełni Barka przy Moście Długim ;)
Chętnie wybrałbym się na dwu lub trzydniówkę w górę rzeki bo lubię takie wyzwania, ale od czasu do czasu miło jest się też umyć. Brak mariny w Goleniowie to uniemożliwia.

Piękniejsze zakątki pewnie są, chociaż ja Iną byłem oczarowany. Nie spotkałem dotąd tak bujnego życia i tylu gatunków zwierząt w tak krótkim czasie i na tak krótkim odcinku.
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #329 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.



Kierunek na południe obrałem ostatnio nie tylko ja, koledzy z forum także przez Mescherin przejeżdżali ;)
Ja natomiast w Mesherin, zamiast płynąć do Gartz, skręciłem na wschód i popłynąłem do Gryfina. Skorzystałem z Kanału Gryfińskiego, który wiedzie dokładnie na osi wschód - zachód i stanowi najkrótszą wodną drogę na drugą stronę Międzyodrza.

Może tylko ja to widzę, ale Kanał Gryfiński przypomina mi kształtem żołądek :p
Zaczynamy w Mescherin. Żeby dostać się stamtąd na Międzyodrze skorzystałem ze śluzy na wysokości nabrzeża:

1.

1. Nabrzeże w Mescherin.

2.


3.

Śluza w Mescherin jest we względnie dobrym stanie. Brakuje jej tylko wrót.

4.

Zaraz po wpłynięciu na Międzyodrze krajobraz dziczeje.

Na Kanał Gryfiński nie można dostać się wprost z Odry. Wpływamy tam korzystajac z łączników.

5.

Oto jeden z nich. Prosty jak MJW.

6.

...i tak samo płytki.

Po przepłunięciu jednego, trafiamy na rozwidlenie, niestety niemal całkowicie zarośnięte (przynajmniej o tej porze roku).

7.

Nagle ściana z trzcin.

8.

Tuż obok mieszkają bobry, ale nie znalazłem lokatorów w pobliżu.

Po skręcie w lewo od razu pojawia się przed nami kolejny prościutki odcinek:

9.


Na jego końcu - ponownie rozwidlenie. O tej porze roku także i tu nie mamy wyboru i musimy skręcić w lewo, bo kanał w prawo jest w zasadzie niedrożny:

10.

Rozwidlenie.

11.

Spojrzenie w prawo, na zarośnięty łącznik do Kanału Szerokiego.

12.

I rzut okiem w lewo - tam popłyniemy bez przeszkód.

Po przepłynięciu tego odcinka trafiamy na jeszcze jedno rozwidlenie, gdzie sytuacja prezentuje się podobnie jak w poprzednich przypadkach. Tam z kolei musimy skręcić w prawo i już wpływamy na Kanał Gryfiński:

13.


14.


15.

Już po chwili Kanał lejkowato się rozszerza...

16.

...i wypływamy już na szerszą wodę. Widać stąd Gryfino.

17.


18.

Widać też elektrownię Dolną Odrę. Na zdjęciu 17. widać, że akurat tam pada. Na zdjęciu 18. znów żeremie bez lokatorów w pobliżu.

19.

Kolejny meander.

20.

A za nim zakole.

21.

Kiedy spojrzymy w stronę Gryfina przez lornetkę, widzimy już je całkiem wyraźnie.

22.

Opuszczając zakole znów widzimy elektrownię.

23.

Ostatnia prosta przed wypłynięciem na Regalicę.

Kiedy dopływamy już do śluzy prowadzącej wprost do Gryfina, znów trafiamy na rozwidlenie:

24.

W lewo kikut jakiegoś dawnego kanału.


Na mapie z 1903 roku widzimy go jeszcze w formie nieuregulowanego rozlewiska (kliknij żeby powiększyć)

25.

W prawo - Kanał Szeroki.

26.


27.

A prosto - śluza prowadząca do miasta.

Nabrzeże w Gryfinie pełni funkcję jedynie postojową. Można się przycumować i na moment skoczyć do miasta. Nie można zdesantować kajaka ani tym bardziej pozostawić go np. do następnego dnia. Bosmanat, mimo że przerośnięty, nie pełni funkcji magazynu.
 

·
Registered
Joined
·
66,176 Posts
Tafla wody + niebo - to mi się nigdy nie znudzi! :cheers:
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #331 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

Najszybciej można wrócić z Gryfina płynąc Regalicą. Ma silny nurt i nie trzeba wkładać tyle wysiłku w wiosłowanie. Ale najładniejsza droga do Szczecina wiedzie przez Międzyodrze. Skorzystałem z trasy prowadzącej przez Żurawi Nurt i Kanał Moczydłowski. Miałem wreszcie okazję przekonać się na własne oczy jakie są piękne.


Żurawi Nurt ma około 3 kilometrów długości.


Kierunek, który wskazuje palec oznacza kierunek, w którym wycelowany był obiektyw.

Śluza prowadząca bezpośrednio do Żurawiego Nurtu jest zamknięta. Trzeba się do niego dostać poprzez łącznik, który prowadzi także do Żeglicy. Także ona jest schowana i łatwo ją przeoczyć.

Łącznik, o którym mowa wyżej jest najwyraźniej stosunkowo nowy. Na mapie z 1893 roku go nie ma:

Żurawi Nurt jest tu nie nazwany.


Łącznik prowadzący do Żurawiego Nurtu pojawia się dopiero na mapie z 1931 roku.




1, 2. Śluza do Żeglicy i Żurawiego Nurtu.


3. Da się stąd jeszcze zobaczyć Dolną Odrę.


4. Przedsionek. Tu można zdecydować, w którym kierunku płynąć.


5. W rzeczywistości Żurawi Nurt zarasta w zupełnie innych miejscach niż pokazują to mapy Google, ale jest w całości drożny.


6. Pierwsze zakole.

Żaden ze mnie ornitolog. Wszędzie na Żurawim Nurcie słychać rozmowy tych ptaków. Ciekawe urozmaicenie wycieczki.



7. Za nim - odcinek z jednej strony bujnie zadrzewiony. Wygląda wspaniale :)


8. Z kolei zaraz potem ostry zakręt.


9. Pływający ogród ;)






10, 11, 12. Kolejny nieco zwężony odcinek.


13. Dalej - kolejne zakole. Tu kanał rozszerza się już na dobre.


14.

Tu wypływamy z Żurawiego Nurtu. Docieramy do rozgałęzienia:


15. W lewo Kanał Czarny.


16. W prawo Kanał Moczydłowski.

Wydostać się z powrotem na Odrę można jedynie Kanałem Moczydłowskim, więc to tam zajrzymy następnym razem ;)
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #332 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

Kanał Moczydłowski uchodzi za jeden z najpiękniejszych na Międzyodrzu. Miałem okazję przekonać się, że sporo w tym prawdy (choć jak zwykle zdjęcia nie oddadzą tego w pełni).

Swoją nazwę zawdzięcza wsi Moczyły, przy której zlokalizowana jest jedna ze śluz prowadzących m. in. do tego kanału.

Dziś Kanał Moczydłowski ciągnie się aż do wspomnianej śluzy, gdzie łączy się z rowem, którym można dopłynąć także do Kanału Wtórnego (to ten esowato wygięty).
Ale jak tak przeglądam stare mapy to widzę, że kiedyś wyglądał zupełnie inaczej. Na przykład, kiedy spojrzymy na tę z 1893 roku, zobaczymy że w dwóch miejscach bezpośrednio łączył się z Odrą:


Wieś Moczyły to tutaj Schillersdorf, a sam kanał nie dociera do miejsca, gdzie kończy się dziś. Sytuacja wyglądała identycznie co najmniej do 1931 roku.

Zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy ostatnio. Kolejne zdjęcie zostało zrobione już na samym Kanale Moczydłowskim.


1. Kanał Moczydłowski.

Płynąc dalej zauważamy, że faktycznie oba jego brzegi są dość zróżnicowane. Zwłaszcza w porównaniu z innymi kanałami Międzyodrza, gdzie dominują po prostu trzciny.




2, 3.

Po chwili docieramy do rowu zakończonego śluzą. Widać go już na wklejonej wyżej mapie z 1983 r.




4, 5.


6. Tu kanał lekko się przegina. Jego większa część jest szeroka i płynie się nią wygodnie. Dopiero potem się zwęża i okresowo zarasta.

Dalej płyniemy bez przeszkód i możemy spokojnie podziwiać florę porastającą kanał z obu stron.






7, 8, 9.

Dopływamy do szerokiego, spokojnego odcinka. Dwóch rybaków łowiło tam akurat.


10.


11. Od tego rybaka usłyszałem, że dalej zacznie się zarośnięta część kanału i raczej nie uda mi się jej sforsować. Przyjąłem wyzwanie ;)

Przed zwężeniem kanału zatrzymałem się jeszcze dwa razy żeby rozejrzeć się po okolicy. Nagrałem dwa krótkie filmiki. Jeden poglądowy:


Na drugim natomiast udało mi się złapać kołującego bielika:



12. Jeszcze przed wpłynięciem w przewężenie, mijamy po lewej starą przepompownię.


13. Zaraz za nią zaczyna się węższy, końcowy odcinek kanału. Na początku zupełnie drożny.


14. Ale już po chwili trafiamy na ścianę.

Wstajemy żeby sprawdzić, jak długo będziemy się przebijać...


15. Niedługo.


16. Po chwili znów płyniemy spokojnie.


17. ...i oglądamy entomologiczne porno.

Niedaleko potem znów trafiamy na trzcinową ścianę i znów wstajemy żeby sprawdzić, jak jest gruba:




18, 19.

Zbliżamy się ku końcowi. Ostatni odcinek Kanału Moczydłowskiego jest naprawdę czarujący. Musiałem zrobić tu sobie krótką przerwę, a byłem tak zauroczony, że zapomniałem spauzować Endomondo i mi się statystyki zepsuły ;)


20. No po prostu raj.

W końcu jednak przypomniało mi się, że godzina nie robi się coraz młodsza i trzeba płynąć dalej.


21. Po dopłynięciu do łącznika patrzymy w prawo - w stronę Kanału Wtórnego...


22. ...i w lewo - na śluzę. Tam płyniemy.


23. Moczyły. Tu kończymy na dziś.

Kanał Moczydłowski faktycznie urzeka. Próżno szukać podobnego na Międzyodrzu, choć każdy kanał jest niezwykły i piękny na swój sposób.
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #333 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.

Jezioro Dąbskie jest pod względem powierzchni czwartym największym w Polsce. Ma 54,08 kilometra kwadratowego powierzchni i jest płytkie - jego średnia głębokość to 2,61 metra. Wpływa do niego pięć rzek: Regalica, Płonia, Chełszcząca, Duńczyca i Święta oraz Dąbska Struga i Dąbski Nurt (nazywane też kanałami Jacka oraz Raka). Także pięć z niego wypływa: Wydrnik, Leśniczówka, Babina, Czapina i Iński Nurt. Właściwie (z wyjątkiem pierwszej i drugiej) nie są to rzeki, a po prostu połączenia Jeziora z ujściem Odry.
Nie wpada do niego Odra - Dąbskie jest od niej oddzielone wyspami: Dębiną, Mewią, Radolinem, Wielką Kępą i Czarnołęką.

Pokazywania byłoby więc naprawdę dużo. Postanowiłem ograniczyć się do wybranych atrakcji, jakie to jezioro oferuje. Ich też jest sporo, więc siłą rzeczy post będzie długi.

Podzielmy sobie jezioro na część północną, środkową i południową (Dąbie małe)

Wpływając na samo jezioro (skorzystałem z Orlego Przesmyku) warto się obrócić i zerknąć na miasto.


Zobaczymy m. in. Elewator Ewa - największy taki obiekt w Polsce, katedrę, Wały Chrobrgo oraz dźwigozaurów rząd.

Pierwszą atrakcją, położoną 1,5 kilometra od Orlego Przesmyku jest Wydrnik. Oprowadzałem już po nim dwukrotnie: w sierpniu 2012 r. oraz w styczniu tego roku.

Wydrnik to najbliżej centrum położony kanał, który obrazuje czym jest pływający ogród. Jeżeli macie gości spoza Szczecina, a nie macie całego dnia na pływanie, możecie ich tu zabrać.


Jedno z ujść Wydrnika (inna nazwa to Kanał Węża).


Kokoszka (kurka) wodna.

Kolejne ciekawe miejsce to ujście Świętej. Święta to kanał, po którym także już oprowadzałem (w sierpniu 2012 roku). Sama w sobie jest także interesująca, ale wypływając na jezioro wita nas naprawdę urzekająca przestrzeń i kormorany. Tłum kormoranów z pobliskiego lasu.




Kormorany na Jeziorze Dąbskim.

Płynąc dalej na północ, trzymając się zachodniego brzegu jeziora, mijamy Kanał Leśniczówkę (z którego dwa kadry można było także zobaczyć przy okazji wycieczki po Świętej podlinkowanej wyżej).



Niedaleko na północ od Kanału Leśniczówki jest dom spotkanych przed chwilą kormoranów - Las Kormoranów. Rozległe skupisko martwych drzew-kikutów obsadzonych gęsto przez ptaki.








Kiedy się do niego zbliżymy, poczujemy zapach amoniaku. Mi kojarzy się on z zoo.

Stosunkowo blisko na północ od Lasu Kormoranów znajdziemy osadzony na mieliźnie wrak betonowca Karl Finsterwalder. To tankowiec z czasów II Wojny Światowej.


Widok od południozachodu - rufa.


Na statek można wejść korzystając z zamontowanej na bakburcie drabinki.


Dziób statku.


Sterburta.


Betonowiec osadzony jest w pobliżu plaży w Inoujściu. Brzeg jest tam trawiasty i świetnie nadaje się na desant. Trudno dostać się tam drogą lądową.

https://i.imgur.com/VXSpHhDh.jpg
Rzut okiem na północowschód. Żaglówka i jeden z kajaków z pobliskiej wypożyczalni.

Płynąc ku wschodniemu brzegowi i ku plaży w Lubczynie mijamy mieliznę, którą także z powodzeniem można wykorzystać jako prywatną, małą plażę. Z powodu wielu kamieni ukrywających się tuż pod lustrem wody lub nieznacznie z niej wystających nie zapuszczają się tu żaglówki ani motorówki. To plaża dla kajakarzy :)







Roi się tu od mew. Są na tyle nie przyzwyczajone do ludzi, że na mój widok poderwały się do lotu i zaczęły krążyć. Jedną postanowiłem śledzić przez minutkę:



Po chwili jesteśmy już na plaży.

Zrobiłem oczywiście zdjęcia tego, co z tej plaży widać:



Obok plaży jest marina i wypożyczalnia sprzętu wodnego. Jeśli znudzi się nam leżenie plackiem, możemy wypożyczyć np. kajak albo skuter wodny.




Rzut ogólny - marina z plażą.

Płynąc już na południe wzdłuż wschodniego brzegu rzucił mi się w oczy jeszcze wrak jakiegoś starego jachtu. Musi być tu bardzo trudno się dostać, bo normalnie złomiarze chyba by już go wciągnęli.



Przez jakiś czas po lewej ręce mamy zieleń, a po prawej wielką wodę i miasto za nią. Aż w końcu trafiamy do miejscowości Bystra. Tam też jest plaża. Nawet dwie. Niestety nigdy nie byłem na żadnej z nich, lecz po zdjęciu wnioskuję że mają jakieś małe zaplecze - lodziarnię albo budkę z hot-dogami.


Plaża w Bystrej.


Stąd nieco lepiej niż z Lubczyny widać centrum.


Obok jednej plaży - druga.

Z Bystrej do Małego Dąbskiego jest kilka kilometrów, więc w drodze do Dąbia możemy pocieszyć się ciszą, przestrzenią i żaglówkami. Na południowym brzegu Dąbskiego Małego jest kilka marin i plaża. Zaczynam od wschodu. Pierwsza jest więc marina Harcerska Ośrodka Morskiego. Działa tu też wypożyczalnia kajakowa "Wiking".


Marina HOM.


Oprócz pływania kajakiem, można też popływać na nartach wodnych.

Po chwili, płynąc już na zachód, docieramy do plaży w Dąbiu. Obok niej z kolei znajduje się ujście Płoni. Wycieczkę po Płoni odbyliśmy w październiku zeszłego roku.


39. To normalne miejskie kąpielisko. Wstęp jest płatny - 6,- normalny, 3,- ulgowy. Tutaj także można wypożyczyć kajak.


Rzut okiem na północ.


I strzał na północozachód, w stronę centrum. Zza drzew wynurza się strzeliście katedra, a oprócz niej klocek TVP i biurowiec Pazim, zwany Termosem.

Po przepłynięciu Małego Dąbskiego ze wschodu na zachód wpłynąłem w Dąbski Nurt. To kolejna atrakcja - Wyspa Robiena. To miejsce także już odwiedziliśmy - przy okazji wycieczki Parnicą w październiku zeszłego roku.

Spotkałem tam kaczkę. To płochliwe ptaki, ale ta nie zwracała na mnie uwagi. Relaksowała się. W sumie ja też, ale zazdrościłem jej. Mógłbym być taką kaczką :)
Nagrałem dwie minuty tej błogości:


Już na końcowym etapie wycieczki (wracałem Duńczycą, którą też już płynęliśmy) nagrałem jeszcze jeden filmik. Tym razem z bielikiem w roli głównej. Przeleciał z jednego drzewa na drugie, na drugim brzegu.


Jezioro Dąbskie jest duże i ma naprawdę dużo do zaoferowania. Każdy znajdzie tu coś dla siebie: miłośnik przyrody, kajakarstwa, żeglarstwa, innych sportów wodnych, leniwy turysta, a nawet fascynat zabytków techniki. Jest po prostu niesamowite pod każdym względem i kiedy tylko wiatr nie jest zbyt silny, korzystam z okazji i tam wypływam, co i wam oczywiście polecam :)
 

·
Registered
Joined
·
66,176 Posts
O! Jaaa.... Piękna :eek:, ale ciut przeładowana strona. W pracy mam wolny internet - no, daj żyć Panie, daj żyć! ;)
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #335
Wiedziałem, że ktoś mi w końcu zwróci uwagę :D
Myślę, jak to zmienić, ale przyjąłem taką zasadę, że każdy post opisuje jakiś akwen. Link do niego od razu wędruje na pierwszą stronę, gdzie jest alfabetyczny spis. Jeśli jakaś relacja ma więcej niż jeden post to dlatego, że trwała dłużej niż jeden dzień.
 

·
Registered
Joined
·
10,778 Posts
Ale ladny watek znalazlem az jestem z siebie dumny... no i mnie prawie ranek zastal tak sie przysalem, a dopiero z 1/3 przeobilem ;)

W koncu tez wiem o co chodzi z tym szumnym haslem "plywajacy ogrod"! Widze ze przesady w tym nie ma :)
 

·
Prawobrzeże-Centrum
Joined
·
5,515 Posts
^^ W tamtym roku chyba Fable zamieszczał zdjęcia z lodem. :)
 

·
Szymek
Joined
·
3,595 Posts
Discussion Starter #340
Ale żeście wątek odkurzyli :D Ale miło mi, dzięki ixs! Naprawdę się cieszę, że ten wątek dał ci jasność na temat Pływającego Ogrodu. Wykorzystuj go w ewentualnych sporach ze znajomymi ;)

Fakt, sezon kajakowy 2014 zacząłem 3 stycznia. W tym roku czekam na wiosnę. Muszę sprawić sobie pokrowiec na kajak żeby mi pająki nie właziły. Z lekkim wstydem muszę przyznać, że przez moją fobię nie pływałem w zeszłym roku tak często jakbym chciał i dlatego zamknąłem sezon wcześniej niż zwykle.
 
321 - 340 of 453 Posts
Top