SkyscraperCity banner

101 - 120 of 457 Posts

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #101 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Dzień czwarty​

Czwartego dnia rano już nie padało. Znów obudziliśmy się około 9 rano i po wyjściu z namiotu zabraliśmy się za ogarnianie kajaka. To znaczy Błażej się zabrał :p Okazało się, że w kajaku schronienie przed deszczem znalazła mysz. Naprawdę żałuję, że nie zrobiłem jej zdjęcia, bo cała sytuacja była komiczna. Zgaduję oczywiście, że mysz była bardziej przestraszona, ale z krzyku można było wywnioskować coś innego ;)
Zjedliśmy śniadanie, pozdrowiliśmy pasażerów przepływającego wycieczkowca, załadowaliśmy i zwodowaliśmy kajak i ruszyliśmy w drogę.

Pierwsze zdjęcie tego dnia zrobiłem o 10:02 pod mostem kolejowym w miejscowości Kreuzbruch. Zanim założono tabliczki z nazwami, ktoś zdążył się na tym moście podpisać. Studenci Akademii Morskiej?


1. Do Berlina już niedaleko.

Kolejną ciekawą rzeczą, której brakuje mi w Polsce w kwestii oznakowania na rzekach to tabliczki informujące o kilometrach. To znaczy są i u nas, ale w Niemczech jest to jakby bardziej szczegółowe. Np. na każdej połówce kilometra jest "+". To daje nam doskonałą orientację co do położenia.
Jeśli Szczecin chce być naprawdę wodny i przyjazny wodniakom, to powinien zrównać się standardami z Niemcami, a potem starać się je przewyższyć.


2. W tę jedna śluza, a wewtę druga.


3. Jakieś zabytkowe stateczki w miasteczku Friedrichstahl.

Kawałek dalej czekała na nas prawdziwa niespodzianka: odbyliśmy tę wycieczkę w 99 rocznicę istnienia kanału łączącego Berlin ze Szczecinem. W tym roku setka! Powinniśmy to jakoś uczcić.


4. Pomnik upamiętniający powstanie szlaku wodnego między Berlinem, a Szczecinem.

Po niedługim, prawietrzygodzinnym wiosłowaniu dopłynęliśmy do śluzy Lehnitz. To ostatnia śluza na naszej drodze, choć gdybyśmy chcieli przepłynąć cały Berlin, trafilibyśmy na kolejną.


5. Śluza w Lehnitz.

Przedostanie się na drugą stronę śluzy trwało wieki. Ruch na wodzie w okolicy Berlina jest tak wielki, że tworzą się korki i trzeba czekać w kolejce żeby skorzystać ze śluzy. A oprócz prywatnych łodzi dużo pływa tamtędy barek, co dodatkowo wydłuża czekanie. Tym bardziej, że to one mają pierwszeństwo. W kolejce spotkaliśmy pierwsze łodzie napędzane przy pomocy wioseł. I to od razu trzy. Duńskie, drewniane. Były piękne, a płynęli nimi starsi ludzie. Nie gadaliśmy wiele, w sumie nie wiem dlaczego.
Po stu latach czekania i wklepywania w siebie Panthenolu obsługa zdecydowała się przepuścić prywatne jednostki, bo nazbierało się ich naprawdę dużo. Tyle, że nie zmieściły się wszystkie na raz. Ale my, jako że nie zajmowaliśmy dużo miejsca, zmieściliśmy się. Ustawiliśmy się obok jachtu tak czystego, że głupio było mi się go złapać żeby paluchów nie zostawić :)


6. Wewnątrz śluzy.

Tym razem po wypłynięciu przez wrota nie było czasu żeby odwrócić się i zrobić zdjęcie. Był taki tłok, że szybko trzeba było uciekać i płynąć blisko brzegu żeby nie tarasować drogi i nie stwarzać groźnych sytuacji. Pierwsze zdjęcie zrobiłem pod mostem w Lehnitz. To jest miejscowość, która znajduje się pomiędzy Oranienburgiem, a Berlinem, więc byłem trochę niedokładny na początku mówiąc, że dopłynęliśmy do Oranienburga. Udało się dotrzeć bliżej Berlina. 25,5 km od centrum.


7. Most w Lehnitz.

Zatrzymaliśmy się w małej przystani, która nie była typowym polem namiotowym. To mała marina, która funkcjonowała też jako... warsztat samochodowy. Ale był tam trawnik i można się było rozbić. Personel ni w ząb nie umiał po angielsku ani (oczywiście) po polsku. Ale dogadaliśmy się i tak. Bardzo uczynny pracownik zadzwonił do znajomej, która mówi po angielsku i mogłem jej zadać kilka pytań: "Gdzie jest pralnia?", "Jak dojechać do Berlina?" i "Gdzie jest sklep z narzędziami?" (zgubiliśmy w Teerofenbrucke śledzie od namiotu). Facet wydrukował mapkę Oranienburga, zaznaczył na niej pralnię, sklep, informację turystyczną i kilka miejsc, które uznał za atrakcyjne. A potem zawiózł nas do pralni swoim prywatnym autem.
Później w podzięce dostał od nas zielonego Bosmana. Zabraliśmy go, bo czuliśmy, że ktoś na niego zasłuży :)
Ten marino-warsztat to...


8. Wassersportzentrum Oranienburg

Oddaliśmy ciuchy do pralni i poszliśmy zwiedzać.


9. Zamek w Oranienburgu.






10, 11, 12. Obóz koncentracyjny w Sachsenhausen.

Po obleceniu Oranienburga i odebraniu ubrań z pralni wróciliśmy do ośrodka zostawić ciuchy i spytać o której najpóźniej możemy wrócić żeby nie pocałować klamki. Chcieliśmy oczywiście pojechać do Berlina i chociaż trochę połazić. W odpowiedzi... pracownik (ten sam) powiedział nam, że możemy wrócić o której chcemy. A ponieważ w nocy nikogo nie będzie i nikt nam nie otworzy, dostaliśmy klucze do bramy ośrodka. Byłem w szoku. Znowu.

No więc pojechaliśmy do tego Berlina i wróciliśmy po północy, bo S-Bahn S1 kursuje całą dobę. Oczywiście robiłem tam zdjęcia, ale nie wiem czy jest sens je wrzucać.
Wróciliśmy w ostatniej chwili. Zaraz po wejściu do namiotu zerwała się burza. Od tej pory burze będą codziennie aż do powrotu do domu.
 

·
zdradziecka morda
Joined
·
4,496 Posts
Zgaduję oczywiście, że mysz była bardziej przestraszona, ale z krzyku można było wywnioskować coś innego ;)
Krzycząca mysz? :hm:(:D)

No więc pojechaliśmy do tego Berlina i wróciliśmy po północy, bo S-Bahn S1 kursuje całą dobę. Oczywiście robiłem tam zdjęcia, ale nie wiem czy jest sens je wrzucać.
Dawaj wszystko co masz. W końcu to Twój wątek i możesz wrzucać to na co masz ochotę :cheers:, trzeba jakoś zimę przeczekać, pomóż :)
 

·
Moderator
Joined
·
38,583 Posts
Więcej zdjęć, więcej zdjęć :D.
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #104 (Edited)
Vox populi, vox Dei :)

Wrzucam wybrane zdjęcia z Berlina. Ponieważ są w tym kontekście raczej luźno związane z kajakarstwem - tylko trzy.


Dzień czwarty - suplement​


Kawałek Muru Berlińskiego. Zgodnie ze zwyczajem należy do niego przykleić wyżutą gumę.


Reichstag wieczorową porą.


Brama Brandenburska już tak raczej nocą.

Dzień czwarty to półmetek wyprawy. Piątego ruszyliśmy z powrotem. Wielką niewiadomą była pogoda, bo zapowiadali codziennie burze. I mieli rację, jak rzadko.
 

·
Idealista Szczeciński
Joined
·
10,528 Posts
Czyli będzie relacja powrotna.. a ja się zastanawiałem co zrobiliście z kajakiem - nie wiem jak DB ale PKP już od dawna nie chce ich przewozić. :D
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #106
:O Kajak do pociągu?? Myślałem o tym raz, ale mój ma 4,7m i ciężko byłoby go wnieść. Nie wiem ile szerokości ma wagon. Wróciliśmy kajakiem, a jak :) Też pokażę, bo obraliśmy odrobinę inną trasę żeby było różnorodniej i szybciej.

Obawialiśmy się (zwłaszcza ja), że coś może nas spowolnić. Przeznaczyliśmy sobie na tę wycieczkę 10 dni, ale na szczęście okazała się krótsza. Chociaż gdyby pogoda nas nie lubiła (wiatr, deszcz), to faktycznie mogłaby tyle trwać.
 

·
Idealista Szczeciński
Joined
·
10,528 Posts
Kiedy jeszcze w pociągach jeździły wagony pocztowe można było nadać kajak bagażem, nawet nie było to jakieś strasznie drogie. ;)
 

·
Registered
Joined
·
1,679 Posts
Bardzo fajny wątek :) Świetne się to czyta i kapitalne zdjęcia. Aż nabrałem ochotę na kajak :D
Jakim sprzętem foty robisz? :)
 

·
Idealista Szczeciński
Joined
·
10,528 Posts
Za młody jestem żeby załapać się na taką atrakcję, ale widziałem naklejki jakie umieszczali na tym 'bagażu' - były robione na lepszym kleju niż KK (dość powiedzieć że przetrwały kilka sezonów moczenia). Dobra, bo się OT zrobił. :D
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #112
Bardzo fajny wątek :) Świetne się to czyta i kapitalne zdjęcia. Aż nabrałem ochotę na kajak :D
Jakim sprzętem foty robisz? :)
Cały czas mam nadzieję, że równie dobrze wam się czyta i ogląda jak mi pisze i fotografuje :)

Nikon D40 po przejściach i obiektyw Nikkor 18-105mm.

Czekam na kolejne wpisy :)
Będzie wątek o Berlinie?
Za mało mam zdjęć Berlina żeby go zrobić. Ale z pewnością gdzieś już jest założony ;)
Narazie kajak. To niewyczerpalne źródło pięknych widoków.

Za młody jestem żeby załapać się na taką atrakcję, ale widziałem naklejki jakie umieszczali na tym 'bagażu' - były robione na lepszym kleju niż KK (dość powiedzieć że przetrwały kilka sezonów moczenia). Dobra, bo się OT zrobił. :D
Może sobie kupię jakąś krótką jedynkę i tramwajem będę ją woził nad Odrę :D
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #114 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Dzień piąty​

Ponieważ droga do stolicy zajęła nam mniej czasu niż przypuszczaliśmy, pozwoliliśmy sobie na naprawdę spokojne zebranie się do drogi piątego dnia. Wypłynęliśmy dopiero tuż przed 13:00. Przyznam, że ciężko było nam się ruszyć stamtąd, bo naprawdę czuliśmy się tam jak u siebie. Cała ta marina bardzo przypominała nam nasz WOPR nad Kanałem Zielonym. Świetni ludzie, luźna atmosfera, fajnie.

W końcu jednak wypłynęliśmy. Nie wiem dlaczego nie zrobiłem zdjęcia tego ośrodka. Pierwsze zdjęcie jakie mam, to most w Lehnitz. Podobne zrobiłem też dzień wcześniej.


1. Most łączący Lehnitz z Oranienburgiem.


2. Drugi most - przy śluzie w Lehnitz.

Dopłynęliśmy do śluzy. Spodziewaliśmy się monstrualnej kolejki, jak dzień wcześniej, ale miło się zaskoczyliśmy. Razem z nami czekało tylko kilka łodzi. Przepuściliśmy barkę i kiedy ta wypłynęła z drugiej strony, przyszła kolej na nas. Szybko i sprawnie.






3, 4, 5. Śluza w Lehnitz.

Nie polecam śluz arachnofobom - w górnej części drabinki, między szczebelkami których łapie się na zdjęciu Błażej, jest całe mnóstwo pająków. Dużych i tłustych. Myślałem, że umrę.


6. Kolejny most, jeszcze w okolicy Oranienburga.

Ogólnie robiłem namiętnie zdjęcia mostów, które mijaliśmy bo m. in. dzięki nim teraz potrafię powiedzieć, gdzie dokładnie było zrobione dane zdjęcie i dokładnie o której porze gdzie byliśmy. Polecam to także w trakcie waszych wycieczek ;)


7. Ruiny mostu w okolicy Friedrichstahl.

Niestety, zgodnie z prognozą ok. 15:30 dopadła nas burza. Nie wiem czy to wyostrzenie zmysłów czy po prostu na wodzie wszystko lepiej widać i słychać, ale co najmniej godzinę wcześniej wiedzieliśmy już, że ta burza nas goni. W końcu nas dogoniła. Wiem, że da się pływać w czasie ulewy, ale znam przyjemniejsze czynności ;) Zdesantowaliśmy się więc w pierwszym wygodnym miejscu i postanowiliśmy przeczekać deszcz. Trwał tak długo, że w pewnym momencie zdecydowaliśmy się rozbić namiot z myślą, że dalej już nie popłyniemy.


8. Kanał Odra - Hawela w deszczu. Widzieliśmy go takim pierwszy raz.


9. Próbuję uruchomić polową kuchenkę. W końcu mi się udało ;)


11.

Tuż przed 20:00 deszcz ustał i mogliśmy ruszyć dalej.


12. Podeszczowy, spokojny obrazek.


13. Kolejny most.


14. W pewnym momencie z daleka zobaczyliśmy bobra. Zwolniliśmy nieco i starając się wiosłować jak najciszej płynęliśmy dalej. Zobaczyliśmy kolejnego. A potem jeszcze dwa. I żeremie. I słyszeliśmy, jak kolejne gdzieś blisko gryzą jakieś drzewo. Spędziliśmy tak w ciszy trochę ponad pół godziny i w miarę upływu tego czasu bobry coraz bardziej nas ignorowały. Czysta magia.

Ale zaczynało się robić późno, a przepłynęliśmy bardzo niewielką odległość. Więc w końcu musieliśmy ruszać dalej. Ja chciałem płynąć także po zmroku i wykorzystać dobrą pogodę do maksimum, ale ostatecznie znaleźliśmy niezłe miejsce do desantu przy ruinach innego mostu. Wyciągnęliśmy kajak na brzeg, rozbiliśmy nieopodal namiot i poszliśmy spać.
Nie mam zdjęć tego miejsca zrobionych piątego dnia. Zrobiłem je dopiero kolejnego ranka, więc zapraszam jutro (albo pojutrze ;) )
 

·
Szymek
Joined
·
3,597 Posts
Discussion Starter #118 (Edited)
Wszystkie zamieszczone poniżej zdjęcia są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać - zapytaj o zgodę.


Dzień szósty​

Obudziłem się przed Błażejem. W pobliżu namiotu ewidentnie kręcił się dzik. Z zaciekawieniem nasłuchiwałem, a kiedy dźwięki ustały wyszedłem z namiotu i zacząłem rozglądać się po okolicy. Poprzedniego dnia nie było jak tego zrobić, bo rozbijaliśmy się już po ciemku. Tego ranka była mgła, która dodawała temu miejscu uroku.




1. Kiedy się zerknęło nieco w lewo (na wschód), niewiele było widać.


2. Namiot rozbity jest jakby na tarasie. Kajak jest niżej.


3. O, tutaj :)


4. Druga strona mostu. Poprzedniego dnia siedział tam wędkarz, ale nie był zbyt rozmowny. Może nie chciał płoszyć ryb?


5. Grzeje się śniadanko. Jakiś gotowiec ze słoika. I pieczywo razowe żeby było zdrowiej :D

Ruch na tym kanale codziennie jest duży, ale tego dnia naprawdę dużo było mijanek i kilka razy musieliśmy płynąć na trzeciego.


6. Frederic Chopin płynący do Szczecina mija się z barką ze Szczecina.

Mimo takiego ruchu na wodzie, ten kanał jest oblegany przez okolicznych mieszkańców, którzy się w nim kąpią i nad nim spędzają swój wolny czas.


8. Marienwerder. Nie wiem, czy ta konstrukcja to nie używana śluza?


9. Siostra bliźniaczka Frederica Chopina - Katarina von Bora. Też płynie w kierunku Szczecina.


10. Ona także mija się z barką blisko nas i ta barka też jest ze Szczecina.

Wszystkie widziane przez nas barki miały na burcie "Szczecin PL", a było ich naprawdę dużo. Wnioskuję stąd, że nasza żegluga śródlądowa nie jest w najgorszym stanie.


11. Eberswalde. Dzięki słowu tak charakterystycznemu dla języka polskiego, żaden Niemiec nie ma wątpliwości kto to pisał.

Płynąc tak sobie spokojnie dalej ponownie trafiliśmy na wspomniane przez was na poprzedniej stronie roboty poszerzające i pogłębiające kanał Odra - Hawela. Ten odcinek staraliśmy się przepłynąć możliwie szybko ze względu na hałas. A zaraz potem trafiliśmy znów na podnośnię statków. Na szczęście nie czekaliśmy długo na swoją kolej. Zdążyliśmy tylko zjeść po czekoladzie. Dziennie każdy z nas zjadał po 3 - 4 czekolady.


Zaraz po zjechaniu na dolny poziom niebo zaczęło się chmurzyć. Wiedzieliśmy już, że dziś też będzie lało. Na szczęście byliśmy już w pobliżu Oderbergu, a tam jest camping, który już raz odwiedziliśmy. Chcieliśmy drogę powrotną do Szczecina pokonać w jeden dzień krócej, ale w obliczu nadchodzącej burzy stwierdziliśmy, że najlepiej będzie zanocować tam znowu. Tym bardziej, że i tak był już wieczór.


12. Na rozłożenie namiotu wybraliśmy dokładnie to samo miejsce, co 3 dni wcześniej. Ale właściciele ośrodka i tak zdawali się nas nie pamiętać.


13. 87 km od Berlina.


14. Spokojny i wyciszający widok. Znów wzięliśmy sobie po zimnym piwku :)

Zaczęło lać dopiero w nocy, więc na dobrą sprawę mogliśmy płynąć dalej i rozbić się już nad Regalicą. Ale chłodny prysznic i zimne piwo były cudowne. Oprócz tego podładowaliśmy baterie w telefonach i zaczęliśmy nadrabiać zaległości z kontaktach ze znajomymi, bo w Oderbergu łapie już sieć Play :)


16. Dobranoc!
 

·
Marcin
Joined
·
3 Posts
Witam wszystkich, a szczególnie Autora tego wątku. Trafiłem tu dziś całkowicie przypadkowo i... całkowicie 'wsiąkłem'. Fable - gratuluję pomysłu, zdjęcia i relacje fan-ta-stycz-ne!
Sam też od czasu do czasu pływam kajakiem (niestety jak dotąd tylko z wypozyczalni, chociaż plany na własny są od dość dawna) i wiele z miejsc opisywanych przez Ciebie miałem okazję oglądać na własne oczy. Te widoki NIGDY się nie znudzą!
Uważam, że Szczecin pod względem atrakcyjności dla turystyki kajakowej jest bardzo niedoceniany. Myślę, że dlatego, że jest tak naprawde nieznany od tej strony. A publikacje takie jak Twoja tutaj to takie kolejne 'światełko w tunelu'.

Wracając do wątku - narobiłeś mi ogromnego apetytu na taką wyprawę kajakiem. Może jeszcze nie w te, ale w następne wakacje uda mi sie również coś takiego zorganizować. Tymczasem, jeśli mogę się wprosić, z największą przyjemnością piszę się na wspólną wiosenną wyprawę. No i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy relacji z podróży do Berlina.

P.S.
pozdrowienia dla wszystkich absolwentów/studentów AM (za 'moich czasów' WSM) Szczecin oraz wykładowców (jacy by nie byli :))
 

·
Pogodno
Joined
·
1,443 Posts
Konstrukcja, o której mówisz że jest nie używaną śluzą nazywa się zasuwą przeciwpowodziową. W przypadku wysokich stanów wód występujących w akwenie lub remontach np. wałów na kanale, zasuwa się klapy z dwóch stron zamykając całkowicie żeglugę. Wysoka woda rozlewa się przez wały oszczędzając miasta leżące nad kanałem. :)
 
101 - 120 of 457 Posts
Top