Skyscraper City Forum banner
1 - 3 of 3 Posts

·
Registered
Joined
·
596 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Pragnąłbym rozpocząć debatę, która od kilku tygodni trwa na łamach toruńskiej prasy. W związku z planowaną inwestycją na Jordankach w mieście rozgorzała (i słusznie, w końcu) dyskusja o przyszłości toruńskiej architektury. Niestety ostatnie 15 lat nie przyniosło w mieście żadnej ponadczasowej realizacji. Wszystko co się buduje zahacza o sztampę, co najwyżej jest poprawne. Dziwne, bo Toruń w końcu słynie z ładnej architektury, nie tylko gotyckiej. Nawet okres PRL nie był dla miasta taki zły. A tu nadeszły takie czasy...Zgroza...Trzeba coś zrobić, bo moim pokoleniu zostaną tylko blaszane hipermarkety, ohydne kościoły oraz klockowate bloki. Toruń ma niepowtarzaln ą szansę w związku z niezabudowanymi przez 10-ki lat kwartałami wokół Starego i Nowego Miasta na pokazanie Polsce, że jest wciąż wyjątkowy. Pokazać wizję przestrzenną, nowoczesną, a jednocześnie przyjazną człowiekowi tkankę miejską. Tu nie chodzi tylko o Jordanki, ale o większy obszar. Jest niewiele miast tej wielkości, gdzie w ścisłym centrum są tereny wolne pod zabudowę lub rewitalizację. Cały pas otaczający Starówkę powienien zostać objęty pewną wizją rozwoju, wręcz reanimacji. Począwszy od terenów nadwiślańskich, Wodnika, po Jordanki, całą zapomnianą i wyłączoną na 10-ki lat strefą koszar na Wilhelmstadzie, okolicami Kaszownika( w szczególności działkami) po częściowo zabudowanym placem koło cmentarza Św. Jakuba. Okolicami Uniwersamu i targowiska, wyeksponowania Muzeum Etnograficznego. Trzeba się zdecydować, czy ma to być pas zieleni. Bo jeżeli tak, to co dziś jest, nie jest (z małymi wyjątkami) atrakcyjnym terenem.

Między innymi głos w tej sprawie zabrał M. Żydowicz na łamach GW, zapraszam do dyskusji.

Władze Torunia coraz silniej zdają sobie sprawę, że tracą dystans do innych miast w dziedzinie ilości i jakości realizacji nowej architektury. Ale nie można tego nadrabiać pospieszną realizacją projektu zagospodarowania Jordanek, wybranego tylko w oparciu o kryterium deklaracji finansowych inwestora
Pytanie przewodnie debaty toczącej się na łamach "Gazety Wyborczej" jest retoryczne. Tradycji, jak świat stary, zawsze towarzyszyła innowacja. Procesu tego nie da się i nie ma sensu powstrzymywać. Naszym obowiązkiem jest popieranie innowacyjności w każdej dziedzinie życia, tyle że pod pewnymi warunkami. Głównym z nich jest to, by postęp nie był szkodliwy dla ludzi i wartości, które konstytuują naszą tożsamość - wartości zabytkowych, artystycznych i funkcjonalno-użytkowych.

Wyjść z zaklętego kręgu

Dotychczasowe wypowiedzi na temat przyszłości nowoczesnej architektury w zabytkowym Toruniu sprawiają wrażenie, że jesteśmy w zaklętym kręgu. Odnosimy wrażenie, że każdy z adwersarzy ma rację. Jeden odwołuje się do uzasadnień doktrynalnych z dziedziny konserwatorstwa, inny historiozofii, następny pragmatyki życiowej. Każdy ma dobre intencje.

Nikt nie kwestionuje, że zdeterminowani zrodzonym w XIX w. historyzmem, powinniśmy z szacunkiem odnosić się do spuścizny architektonicznej Torunia, zwłaszcza kiedy wyróżnia ją unikatowość nie tylko ilościowa, ale i artystyczna. Nikt też nie zaprzecza, że potrzeba naszemu miastu nowoczesnej architektury.

Jak znaleźć rozwiązania, które pozwoliłyby harmonijnie zrealizować oba postulaty? Posłużę się truizmem, bo czasami przynosi on otrzeźwienie w ogniu polemik: każdorazowo trzeba rozpatrywać to indywidualnie.

Każda nowa inwestycja ma swoje uwarunkowania i wymaga osobnej wnikliwej analizy. Czym innym jest problem budowy plomby w zabytkowej pierzei, a czym innym zagospodarowanie kilku hektarów wolnej zielonej przestrzeni w bezpośrednim sąsiedztwie Starówki. Zawsze jednak musimy pamiętać o punktach odniesień i dokonywać wartościowania, które będzie optymalizowało kreacje architektoniczno-estetycznie (w kontekście istniejącej "ramy") i funkcjonalnie-użytkowo (w kontekście tego, co już w sąsiedztwie działa, i tego, czego ze względu na dynamizację życia w tym miejscu nam potrzeba).

Bez tandety na Jordankach

Od czego więc się zaczęło? O ile się nie mylę, temat został ponownie wywołany w związku z pomysłami władz miasta na zagospodarowanie Jordanek. Oliwy do ognia dolała wypowiedź francuskiego architekta Jean-Paula Viguiera, który goszcząc w Toruniu, zaprezentował swoją koncepcję zagospodarowania Jordanek. Zadał retoryczne pytanie: "Czy chcecie, aby pozostały po was tylko supermarkety i stacje benzynowe?".

Jasne, że nie. Ale czy J.-P. Viguier miał na myśli to samo, co ja myślę? Co myślą mieszkańcy Torunia? Nie chcemy tu ani blaszanej architektury stacji benzynowych, ani stodołowatych form supermarketów. Nie chcemy tu utylitarnej, taniej i tandetnej architektury, nie chcemy dominacji tandetnych funkcji. Nie chcemy, aby Jordanki były miejscem typowego handlu i usług, ozdobionym marginalnie salą koncertową. Ważne w tym wszystkim jest to, aby funkcje kulturalne, rozrywkowe, naukowe i rekreacyjne co najmniej zrównoważyły powierzchniowo i kubaturowo funkcje handlowo-usługowe. Projekty przedstawione przez Francuzów, niestety, charakteryzują się przerażającą dominacją funkcji komercyjnych (5-10 proc. - kultura, 90-95 proc. - komercja).

Viguier to świetny konstruktor i znawca współczesnych technologii budowlanych. W przypadku Torunia przydałaby się współpraca z zespołami, które zajmowały się realizacjami architektonicznymi w obrębie zabytkowej tkanki miejskiej, np. Marc i Nada Breitmanowie z Francji, firma MAB z Holandii. Może miasto mogłoby zaprosić ich do konsultacji?

Przeciw handlowym molochom

Jordanki są zbyt unikatowe w kontekście otaczającej je tkanki historyczno-zabytkowej, by je poddać gwałtowi. To ostatnia dla Torunia szansa na budowę atrakcyjnego - architektonicznie i inżyniersko-estetycznie, urbanistycznie i komunikacyjnie - założenia przestrzennego, które będzie magnesem nie dla miłośników zakupów, ale miłośników mądrej rekreacji, kultury, nauki, rozrywki. Na tych funkcjach zarabia się na świecie wielkie pieniądze, więc argument nieopłacalności takiej inwestycji jest nietrafiony. Toruniowi brak nowoczesnej architektury z nowoczesnymi funkcjami, które zatrzymają wreszcie turystów na kilka dni.

Projekt Viguiera wydaje się ciekawy architektonicznie, ale nie mam pewności, czy jest dobrze pomyślany urbanistycznie. Myślę, że nie liczy się on z tym, co dookoła pozostaje zabytkowe. Nie jestem przeciwny samej formie, ale nie przekonuje mnie jej całkowite oderwanie od zabytkowego otoczenia. Pomyślmy przez chwilę abstrakcyjnie, rozważając dwa przykłady lokalizacji nowoczesnej architektury w tkance zabytkowego miasta. Weźmy na przykład zaprojektowane przez Daniela Libeskinda Muzeum Żydowskie w Berlinie. Przecież jego forma jest niezwykle dynamiczna i bardzo ciekawa, ale nie wpisuje się w otoczenie harmonijnie. A pomyślmy: gdyby przenieść ten budynek na miejsce pomnika i muzeum ofiar Holokaustu, nieopodal Bramy Brandenburskiej... Tamten plac pozwoliłby w pełni wyeksponować walory architektury Libeskinda. A co zrobić z pomnikiem ofiar Holokaustu? Przenieść go przed okna Reichstagu?!

Lokalizacje nowych budynków nie zależą zazwyczaj od architektów i od kryterium sąsiedztwa przestrzenno-estetycznego. Zależą od polityki władz, zwłaszcza gdy chodzi o teren szczególnie atrakcyjny. Dlaczego więc władze Torunia lansują projekt francuskiej firmy? Przecież trzy lata temu w konkursie wyłoniono projekt zagospodarowania Jordanek. Potem zaś podpisano list intencyjny z firmą francuską, przyrzekając jej możliwość realizacji na tym terenie własnego projektu. W zamian Francuzi obiecali wybudowanie sali koncertowej. To nie jest satysfakcjonujący kontrakt, bowiem w zamian otrzymamy kolejny moloch handlowo-komercyjny, nieliczący się z zabytkowym otoczeniem i istniejącymi już funkcjami. Jest to propozycja, której władze kurczowo się trzymają, myśląc o doraźnym sukcesie. A tu trzeba spojrzenia w przyszłość.

Podobała mi się skromność znakomitego architekta-urbanisty Roba Kriera. Zaproszony do współpracy przy przygotowaniu koncepcji zagospodarowania 90 hektarów w Łodzi, powiedział: - Nie chciałbym być architektem kolonialnym. Nie wyobrażam sobie realizacji tego zadania bez udziału architekta miejskiego, konserwatora i innych architektów w mieście. Czekam na głosy wszystkich, którzy mają pomysły na nowe funkcje. Wraz z architektem miasta poukładamy to w spójne rozwiązanie urbanistyczne. Dla mnie projektowanie w centrum Łodzi jest niczym innym, jak cerowaniem wartościowej tkaniny, w której powstała dziura. Ja muszę wsłuchać się, wczuć w ducha miasta... Potem nadejdzie czas na indywidualne kreacje poszczególnych budynków. Każdy powinien być projektowany przez innego architekta, z uwzględnieniem założeń zawartych w projekcie urbanistycznym.

Ciekawe, co Krier powiedziałby o projekcie zagospodarowania Jordanek?

Przełamać francuski monopol

Dlaczego odrzucono projekt zagospodarowania Jordanek, który zwyciężył podczas konkursu na budowę Centrum Sztuki Współczesnej w 2004 roku? Władze miasta twierdzą, że jest on niewykonalny, bowiem nie znajdą się inwestorzy, którzy chcieliby go zrealizować. Nie wiem, czy ktoś kiedyś przeprowadził badania w tej sprawie? Czy ogłoszono jakiś nabór ofert? Czy rozreklamowano propozycję miasta? Nie słyszałem!

Najlepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie nowego konkursu dla zespołów architektoniczno-inwestorskich na zagospodarowanie Jordanek. Jestem pewien, że znalazłoby się wielu chętnych, którzy zrealizowaliby program funkcjonalno-użytkowy bardziej korzystny dla Torunia niż zaproponowali to Francuzi. Musi budzić niepokój fakt, że miasto pozwoliło jednej firmie przeprowadzić ograniczony konkurs dotyczący zagospodarowania terenu, który jest własnością miasta. Magistrat nie podpisał umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym z tą firmą. I - co gorsza - obowiązuje projekt, który wygrał konkurs zorganizowany przez miasto w 2004 roku. Jest w tym jakaś niejasność, jakiś chaos, który grozi nie tylko dysonansem na linii tradycja - innowacja, ale ostateczną katastrofą pomysłu stworzenia w jednym miejscu w Toruniu centrum kulturalnego, rekreacyjnego, naukowego i rozrywkowego - jedynej drogi zdynamizowania naszej Starówki.

Władze Torunia coraz silniej zdają sobie sprawę, że tracą dystans do innych miast w dziedzinie ilości i jakości realizacji nowej architektury. Nie zmieni tego nawet uprawiana przez prezydenta Michała Zaleskiego propaganda sukcesu. Nie można tego nadrabiać pospieszną realizacją projektu zagospodarowania Jordanek, wybranego tylko w oparciu o kryterium deklaracji finansowych inwestora! Odpowiedzialność za Toruń to nie tylko aplauz publiczności biegającej po supermarketach i kinie wielosalowym, który przekłada się na wyniki wyborów. To nie tylko schlebianie populistycznym gustom ludzi zachłyśniętych, że coś się w Toruniu buduje.


Buduje się w całej Polsce - więcej, mądrzej, ciekawiej, wprowadza się nowe funkcje na miarę ambicji mieszkańców walczących o tytuł Stolicy Kulturalnej Europy! Z tym nowym supermarketem francuskiej firmy i salą koncertową Toruń ma zamiar zachwycić Europę? Tu naprawdę potrzeba innowacji - tak w odważnym, ale szanującym otoczenie Starówki, zaprojektowaniu urbanistycznym, architektonicznym i funkcjonalnym Jordanek, jak i także w doborze doradców i promotorów Torunia.

Uwolnić miasto od polityki

Czas przekonać Bernarda Kwiatkowskiego, dyrektora wydziału inwestycji strategicznych i obsługi inwestorów, że złym miejscem na parking podziemny jest teren przed Muzeum Etnograficznym. Że lepiej zbudować go w niezadrzewionej części Jordanek, na miejscu dawnej fosy - uniknie się tym samym kolejnych niespodzianek archeologicznych.

Warto zasugerować Andrzejowi Szmakowi, szefowi miejskiej promocji, aby zaczął reklamować Toruń poza miastem, a nie w nim samym. My znamy jego walory, nas nie trzeba edukować, byśmy potrafili szanować zabytki i kreować coś, co będzie dorastało do ich wartości.

Szkoda też, że miejski konserwator zabytków podlega prezydentowi Torunia. Uważam, że powinien reprezentować organ niezależny od politycznych i magistrackich decydentów. Wtedy byłaby większa szansa na wypracowanie rozwiązań, które otworzyłyby zabytkowe otoczenie na nowoczesną architekturę. Oczywiście jeśli konserwatorem miejskim nie byłby geograf lub bibliotekoznawca.
 

·
Dream on!
Joined
·
167 Posts
bardzo ciekawe, rzczywiście w Toruniu bardzo brakuje dobrej, nowoczesnej architektury. Biorąc pod uwagę centrum miasta to naprawdę niewiele się działo przez ostatnie 15-lecie, może oprócz Cinema City, co ciężko jednak nazwać dobrą architekturą. Bardzo potrzebna jest rewitalizacje na dużą skalę terenów okalających Starówkę. Wodnik - idealny teren na wspaniałe miejsce rekreacyjne jakże blisko ścisłego centrum miasta, wciąż zaniedbany, bez pomysłu. Jordanki - głęboko wierzę, że powstanie tam kawał dobrej architektury tworzącej tkankę miejską. Działki przyk Kaszowniku, dawne koszary - można by wiele wymieniać. W Toruniu jest bardzo dużo niezwykle atrakcyjnych terenów blisko centrum. Mamy więc ogromną szansę by wypełnić miasto znakomitymi, wielkomiejskimi budowlami, powiększającymi niejako Stare Miasto w sensie spacerowo-wypoczynkowo-turystycznym. Trzeba w końcu te wolna przestrzen wypelnic, pojawia sie zatem tez niebezpiczenstwo, ze powstanie tam kicz. Z calego serca pragne zeby w tych wielu pustych, zaniedbanych i omijanych szerokim lukiem przez mieszkancow i turystow miejscach wyrosly jak najszybciej piekne budynki( badz parki, tereny rekreacyjne ), z drugiej strony nie można się zbytnio spieszyc, bo tak atrakcyjnych terenow juz nie bedzie i jesli tam powstana potworki to mozna miasto nie upiekszyc ale po prostu zepsuc. W Toruniu musi wreszcie powstać nowoczesna, wielkomiejska, dobra architektura, bo jej wyraznie brak. Mam nadzieje, ze do inwestycji dojdzie predko i co najwazniejsze beda to dobre projekty. Wtedy Torun bedzie prawdziwie pieknym miastem, gdzie ze wspaniala Starówka znakomicie komponuje się nowoczesna architektura i tereny rekreacyjne ja okalajace.
 

·
Registered
Joined
·
596 Posts
Discussion Starter · #3 ·
Przyglądam się dyskusjom na temat zagospodarowania Jordanek, Wodnika, obszaru w okolicach Uniwersamu, wyeksponowania Muzeum Etnograficznego, ruin kościoła Św. Wawrzyńca. To ważne i newralgiczne miejsca miasta. Mające w układzie topograficznym miasta do spełnienia ważne funkcje. Niestety funkcje, których obecnie w żadnym stopniu nie spełniają. Jednakże nie te tereny na planie miasta budzą moją największą trwogę. Tym, który zawsze uchodził dla mnie za niesamowicie atrakcyjny pod każdym względem, a zapomniany przez mieszkańców i inwestorów, jest obszar Wilhelmstadu, dzielnicy przyłączonej pod koniec XIX wieku do Nowego Miasta. Zdaję sobie sprawę, że większość tej dzielnicy była w rękach wojska, wyłączona spod administracji miasta. Obecnie tak nie jest. I co zastajemy. Spory obszar terenu w ścisłym centrum całkowicie zdegradowany.

Zawsze raziła mnie stacja benzynowa na pl. Św. Katarzyny i ohydny parking. Marzę o trzech kwartałach kamienic na północy tego placu w stylu eklektycznym. Żadnego parkingu - ani naziemnego, ani podziemnego. Podobnie żałuję, że wyjątkowa zabudowa ul. Warszawskiej po stronie północnej nie ma swojego odpowiednika po przeciwnej stronie. Te pozostałości po magazynach, drewniane baraki, kino Grunwald, powinny zostać przebudowane na kamienice nawiązujące do architektury z przełomów XIX i XX w.

W najbliższej okolicy istnieje jeszcze jeden "ptaszek". Dawny internat wojskowy, obecnie hotel przy ul. Wola Zamkowa. O ile rozumiem stare pomieszczenia magazynowe, które są spuścizną miasta przemysłowego, to co ten cud architektury robi w sąsiedztwie zabudowy Nowego Miasta? Istny horror.

Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł zlokalizowania parkingów w okolicach bastionu przy ul. Św. Jakuba, tylko się uparł przy pl. Św. Katarzyny. Kontynuując wątek parkingów - czemu nikt nie myśli o całkiem pokaźnym terenie ciągnącym się wzdłuż torów na północ od budynku dworca Toruń Miasto?

Kolejna niewykorzystana szansa drzemie w dawnych podwalinach pierścienia wewnętrznego twierdzy Toruń. Jest to obszar całkowicie wyrzucony poza nawias życia miasta. Marzą mi się tu inteligenckie kafejki, zlokalizowane pomiędzy podwalnią a masywnym nasypem piekarni po drugiej stronie. Kaszownik, podobnie jako miejsce rekreacyjne, jest całkowicie zdegradowany. Nieszczęsne ogródki działkowe w jego pobliżu całkowicie dopełniają obrazu rozpaczy tej dzielnicy. Może pobudować tam interesujące apartamentowce lub biura. Sąsiedni teren zlokalizowany po drugiej stronie Gregorkiewicza również prosi się o rewitalizację. Cały kwartał z obszernym placem w środku otoczony pokoszarowymi budynkami. Może by urządzić tam ładny skwer pośrodku placu, z małym akcentem wodnym.
 
1 - 3 of 3 Posts
Top