SkyscraperCity banner

1 - 20 of 4319 Posts

·
Registered
Joined
·
2,835 Posts
iron - tynk sam w sobie lubi się brudzić, starzeć, blaknąć i wykruszać. Do tego jest ostatnio nadużywany i nieodłącznie łączy się ze styropianem. Dodaj do tego tanie wykonastwo i masz wilgoć, grzyba, odpadający tynk w środku czy dziury na elewacji. Fajnie to widać na osiedlach Gdańska Południe, gdzie po ilości brudu i zacieków można całkiem precyzyjnie okreslić wiek budynku :) (a są to w sumie całkiem nowe inwestycje).

Na pierwszych wizkach Garnizon miał chyba inne propocje materiałów na elewacji i lepiej się prezentował. Szkoda, że i go dotknął magiczny czar kosztorysantów.

Macieks:

Posty zostały przeniesione z wątku "[Gdańsk] Garnizon - zabudowa koszar przy Słowackiego" na prośbę kolegi szycha.
 

·
Registered
Joined
·
9,903 Posts
Szych - niestety, ale masz 100% racji. Sprzedaje się dziadostwo po cenach (mimo, że w końcu spadają i będzie to trwać aż zrówna się to z popytem) na poziomie niemieckich (a w porównaniu Berlin - Warszawa ten pierwszy jest tańszy), nijak wykończone w porównaniu z tym co budowała "zła komuna" (ale w zasadzie i wczesne lata 90-te też są w porządku, aktualnie nie znam inwestycji, gdzie nie było grzybów / zacieków / złych izolacji / wstaw dowolne), ale niestety (co mnie przeraża) wciąż jest popyt na takie ceny (za gówno w sreberku), więc i dewki nie mają po co raptownie schodzić z cen - scenariusz Eire / USA będzie u nas postępował po prostu wolniej.
Co jak co ale taka inwestycja, w takim miejscu, tworząca nową tkankę miejską, powinna mieć jednak pewne wymagania jakościowe i materiałowe, no ale jeśli nawet inwestycje nad Motławą to fuszerka to nic tylko pozwolić rękom opaść.
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
Szych - niestety, ale masz 100% racji. Sprzedaje się dziadostwo po cenach (mimo, że w końcu spadają i będzie to trwać aż zrówna się to z popytem) na poziomie niemieckich (a w porównaniu Berlin - Warszawa ten pierwszy jest tańszy), nijak wykończone w porównaniu z tym co budowała "zła komuna" (ale w zasadzie i wczesne lata 90-te też są w porządku, aktualnie nie znam inwestycji, gdzie nie było grzybów / zacieków / złych izolacji / wstaw dowolne), ale niestety (co mnie przeraża) wciąż jest popyt na takie ceny (za gówno w sreberku), więc i dewki nie mają po co raptownie schodzić z cen - scenariusz Eire / USA będzie u nas postępował po prostu wolniej.
Co jak co ale taka inwestycja, w takim miejscu, tworząca nową tkankę miejską, powinna mieć jednak pewne wymagania jakościowe i materiałowe, no ale jeśli nawet inwestycje nad Motławą to fuszerka to nic tylko pozwolić rękom opaść.
A jakie masz wyjście? Czekać do emerytury czy samemu wybudować apartament na poziomie? Ludzie chcą mieszkać i żyć w dobrej lokalizacji i wielkiego wyboru na grymaszenie nie mają.
 

·
Registered
Joined
·
9,903 Posts
Nie ma czegoś takiego, że "muszę tu i teraz uciec od mamy / z wynajmu" - nikt z mieczem nad głową nie stoi. Przeczekanie jeszcze roku-dwóch na wynajmie (wiele osób zapomina, że w cenę wynajmu jest wliczonych parę rzeczy, które trzeba dodać do raty) tym bardziej pomoże spadkowi cen - na zachodzie mało kto ma mieszkanie własnościowe i korona im z głowy nie spada - bo też ich nie stać. Ale nie kredytują się pochopnie na 30 lat - bo stać na kredyt a stać na mieszkanie to dwie różne rzeczy, w szczycie bańki kredyty dawano na sam fakt tętna. Fakt faktem, że za rok-dwa Garnizon będzie wyprzedany i ktoś kto szczególnie chce tam zamieszkać nie znajdzie tam już nic wolnego, niemniej taka pogoń i takie ceny to nic innego jak owczy pęd i wmówienie, że każdy musi być na swoim, generalnie coś za coś, albo bierzesz tu i teraz kredyt na 400 tys., albo czekasz rok-dwa i inna dobra lokalizacja orientacyjnie spadnie, i nie będzie potrzebny taki duży kredyt (a oszczędności zainwestować).
 
J

·
Guest
Joined
·
0 Posts
A jakie masz wyjście? Czekać do emerytury czy samemu wybudować apartament na poziomie? Ludzie chcą mieszkać i żyć w dobrej lokalizacji i wielkiego wyboru na grymaszenie nie mają.
1) Ludzie nie chcą mieszkać i żyć w centrum -> każdy marzy o domku na przedmieściach
2) ... ale racja, wyjścia nie ma - w Polsce nie istnieje praktycznie oferta mieszkań socjalnych / komunalnych / pod wynajem w żadnych punktach
3) bo cały rynek z błogosławieństwem władz, oddany został deweloperom
4) także spółdzielniom mieszkaniowym, nie opłaca się budować, chyba, że komercyjne - > (po co budować, na swoim gruncie, powiedzmy 30 - 40% taniej od deweloperów, skoro po wybudowaniu, mieszkańcy tego budynku od razu tworzą wspólnotę?)

Podnieśmy ręce do góry.
 

·
Cyklista i wegetarianin
Joined
·
11,039 Posts
1) Ludzie nie chcą mieszkać i żyć w centrum -> każdy marzy o domku na przedmieściach
To mi przypomina dowcip o Szkocie, który mówił "Dobrze, że nie wszyscy lubią tego samego bo zabrakłoby owsianki".

No więc ja nie lubię owsianki. Ani mieszkania w domku na przedmieściach.
 

·
Registered
Joined
·
3,560 Posts
1) Ludzie nie chcą mieszkać i żyć w centrum -> każdy marzy o domku na przedmieściach
Zgodzę się ze StarymOliwianinem. Ja również nie wyobrażam sobie mieszkania na peryferiach miasta.
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
Nie ma czegoś takiego, że "muszę tu i teraz uciec od mamy / z wynajmu" - nikt z mieczem nad głową nie stoi. Przeczekanie jeszcze roku-dwóch na wynajmie (wiele osób zapomina, że w cenę wynajmu jest wliczonych parę rzeczy, które trzeba dodać do raty) tym bardziej pomoże spadkowi cen - na zachodzie mało kto ma mieszkanie własnościowe i korona im z głowy nie spada - bo też ich nie stać. Ale nie kredytują się pochopnie na 30 lat - bo stać na kredyt a stać na mieszkanie to dwie różne rzeczy, w szczycie bańki kredyty dawano na sam fakt tętna. Fakt faktem, że za rok-dwa Garnizon będzie wyprzedany i ktoś kto szczególnie chce tam zamieszkać nie znajdzie tam już nic wolnego, niemniej taka pogoń i takie ceny to nic innego jak owczy pęd i wmówienie, że każdy musi być na swoim, generalnie coś za coś, albo bierzesz tu i teraz kredyt na 400 tys., albo czekasz rok-dwa i inna dobra lokalizacja orientacyjnie spadnie, i nie będzie potrzebny taki duży kredyt (a oszczędności zainwestować).
Czy ja napisałem gdzieś o kredycie? :)

Ale czytając Twoja wypowiedź nasunęła się mi inna myśl, że nie masz pojęcia o wynajmie (pomijam mieszkanie "u mamy", bo było to ok w wielkich domach wielopokoleniowych sto lat temu, a mieszkanie z żoną i dziećmi razem z rodzicami na nawet na M5 jest porażką). Czy wynajem kojarzy się Ci z życiem studenckim i zmianami mieszkania co 3 m-ce? Bo dla mojej rodziny okres 5 lat na najmie był najgorszym do tej pory. Pierwsze mieszkanie trzeba było opuścić po roku, ponieważ syn właścicieli przyprowadził dziewczynę w 9 m-cu ciąży i nie mieli gdzie zamieszkać, był to wrzesień i znaleźliśmy mieszkanie na Brzeźnie, mieszkaliśmy do czerwca, bo właściciel na sezon miał turystów z których lepiej wychodził, więc kolejna przeprowadzka. Po drugie standard wynajmowanych mieszkań jest mizerny.

Jeżeli chodzi o spadek cen to jest to zaklinanie deszczu. Oczywiście na górce 2007-2008 niektórzy przepłacili za falowce po 7k/m2, ale rynek dąży do segmentacji i dobre lokalizacje w dobrym wykończeniu będą w wysokich cenach. A współczesne sypialnio-slumsy dostosują cenę do popytu.

Ale nie kredytują się pochopnie na 30 lat - bo stać na kredyt a stać na mieszkanie to dwie różne rzeczy, w szczycie bańki kredyty dawano na sam fakt tętna. Fakt faktem, że za rok-dwa Garnizon będzie wyprzedany i ktoś kto szczególnie chce tam zamieszkać nie znajdzie tam już nic wolnego, niemniej taka pogoń i takie ceny to nic innego jak owczy pęd i wmówienie, że każdy musi być na swoim, generalnie coś za coś, albo bierzesz tu i teraz kredyt na 400 tys., albo czekasz rok-dwa i inna dobra lokalizacja orientacyjnie spadnie, i nie będzie potrzebny taki duży kredyt (a oszczędności zainwestować).
Ten tekst też jest mocny, ale pojęcia nie masz, albo bardzo młody jesteś ;)

1. Jak cena w "rok-dwa" spadła z 400k do poziomu takiego, że kredyt będzie dużo niższy?
2. Czy wiesz co to jest inflacja? Pomijam fakt, że w długim okresie ceny będą rosły. Nie tak dawno straszono Nas paliwem po 5 zł, wczoraj tankowałem na Lotosie po 5,63 zł i nie miałem wyjścia ;)
3. Zastanów się teraz co zrobi ta inflacja z Twoim oszczędzaniem - inflacja 4% lokata 5%, a oprocentowanie kredytu 2,5% - jak znasz matematykę to policzysz, że łatwiej będzie spłacić kredyt niż uzbierać gotówkę na niego. I nie wyciągaj argumentu, że na giełdzie czy FI można więcej zarobić ;)
4. Masz np. 30 lat i dwójkę dzieci, wynajem min. M4 w dobrej lokalizacji to 1,6 - 2k, rata kredytu 2-2,4k w zależności od waluty, z RnS to z 1,4k czy zamierzasz w tym dzikim kraju być uzależnionym od czyjegoś widzimisię? Czy wolisz tułać się i stresować z całą rodziną przez najlepsze lata życia, bo kredyt to zło, a Ty kupisz przed emeryturą mieszkanie za gotówkę.

Potrzeba mieszkania to nie jest owczy pęd. Czy znasz chociaż jedną osobę wynajmującą czy mieszkającą u mamusi, która nie chciałby mieć własnego mieszkania? Czy znasz jakąś rodzinę mieszkającą na kawalerce, która nie chciałby większego mieszkania? W Polsce brakuje mieszkań i nic tego nie zmieni.
 
  • Like
Reactions: D3vilo

·
Registered
Joined
·
9,903 Posts
Wiek wiekiem, ale widzę, że kolega nie zna nawet podstaw ekonomii.
Żeby nie być gołosłownym, zacznę od tyłu bo to mnie najbardziej rozbawiło:

a) w Polsce brakuje mieszkań - he he he; masz w rodzinie dewelopera, że tak chrzanisz ? O ile wiem, to nadciąga niż demograficzny (poteżny) a już teraz dzietność spada zastraszająco (a głównym powodem jest niestety zaprzedanie sie deweloperom i dyktowaniu przez nich cen). Do tego dochodzą rekomendacje bankowe (typowy gołodupiec ze szczytu bańki kredytu już nie dostanie), wygaszenie dewelopera na swoim (jeśli wierzysz, że ten program służy ludziom, to na następny Twój wpis zwyczajnie nie odpisze bo nie będę poniżej pewnego poziomu schodził), realne ubożenie ludzi. Więc wytłumacz mi kto ma te mieszkania kupować ? Nieliczne jednostki odporne na kryzys (lekarze, prawnicy, itd.), rentierzy skupujący kolejne nieruchomości, reszta to kredyt 100% / 30 lat. Zapomniałem o najważniejszym - emigracja - wiadomo, że żeby dobrze zarabiać trzeba umieć coś, za co ktoś zapłaci Ci dobre pieniądze - ale nie znaczy to, że np. kasjerka nie ma prawa chodzić głodna - dlatego gwarantuję Ci, że wyjadą kolejne pokolenia i już nie wrócą. O starzejącym (spadkowym) społeczeństwie chyba nie muszę pisać ? Tak więc z łaski swojej nie uprawiaj tutaj na forum glupoty, bo palnąłeś straszną bzdurę. Mieszkań nie brakuje a w kolejnych latach brakować tym bardziej nie będzie.

b) inflacja - tak, wiem co to jest. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeżeli ceny mieszkań stoją / lecą w dół to wartość takiego mieszkania przy jakiejkolwiek choćby minimalnej inflacji się zmniejsza. Długofalowo ceny mieszkań wzrosną, ale z poziomu dzisiejszych cen w Polsce te długofalowo to x-dziesiąt lat - na razie musimy dojść do normalnego poziomu, nastąpi to prędzej czy później. No, chyba że wg Ciebie mamy taką potężną, INNOWACYJNĄ, gospodarkę, że unikniemy tego, co spotkało USA, Irlandię i Hiszpanię.

c) wynajem - tylko Polakom to tułanie przeszkadza - powiedz to Niemcom, Szwajcarom, i innym mądrzejszym i gospodarniejszym narodom. Do tego dochodzi fakt, że się rozwijasz i idziesz za pracą, a nie jak pies na łańcuchu przykuty do mieszkania, którego wartość jest mniejsza niż denominowana wartość kredytu w CHF.

d) spadek cen - patrz punkt A. Jesteś przezabawny jeżeli sądzisz, że mieszkania nie będą tanieć :)
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
Wiek wiekiem, ale widzę, że kolega nie zna nawet podstaw ekonomii.
Żeby nie być gołosłownym, zacznę od tyłu bo to mnie najbardziej rozbawiło:

a) w Polsce brakuje mieszkań - he he he; masz w rodzinie dewelopera, że tak chrzanisz ? O ile wiem, to nadciąga niż demograficzny (poteżny) a już teraz dzietność spada zastraszająco (a głównym powodem jest niestety zaprzedanie sie deweloperom i dyktowaniu przez nich cen). Do tego dochodzą rekomendacje bankowe (typowy gołodupiec ze szczytu bańki kredytu już nie dostanie), wygaszenie dewelopera na swoim (jeśli wierzysz, że ten program służy ludziom, to na następny Twój wpis zwyczajnie nie odpisze bo nie będę poniżej pewnego poziomu schodził), realne ubożenie ludzi. Więc wytłumacz mi kto ma te mieszkania kupować ? Nieliczne jednostki odporne na kryzys (lekarze, prawnicy, itd.), rentierzy skupujący kolejne nieruchomości, reszta to kredyt 100% / 30 lat. Zapomniałem o najważniejszym - emigracja - wiadomo, że żeby dobrze zarabiać trzeba umieć coś, za co ktoś zapłaci Ci dobre pieniądze - ale nie znaczy to, że np. kasjerka nie ma prawa chodzić głodna - dlatego gwarantuję Ci, że wyjadą kolejne pokolenia i już nie wrócą. O starzejącym (spadkowym) społeczeństwie chyba nie muszę pisać ? Tak więc z łaski swojej nie uprawiaj tutaj na forum glupoty, bo palnąłeś straszną bzdurę. Mieszkań nie brakuje a w kolejnych latach brakować tym bardziej nie będzie.

b) inflacja - tak, wiem co to jest. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeżeli ceny mieszkań stoją / lecą w dół to wartość takiego mieszkania przy jakiejkolwiek choćby minimalnej inflacji się zmniejsza. Długofalowo ceny mieszkań wzrosną, ale z poziomu dzisiejszych cen w Polsce te długofalowo to x-dziesiąt lat - na razie musimy dojść do normalnego poziomu, nastąpi to prędzej czy później. No, chyba że wg Ciebie mamy taką potężną, INNOWACYJNĄ, gospodarkę, że unikniemy tego, co spotkało USA, Irlandię i Hiszpanię.

c) wynajem - tylko Polakom to tułanie przeszkadza - powiedz to Niemcom, Szwajcarom, i innym mądrzejszym i gospodarniejszym narodom. Do tego dochodzi fakt, że się rozwijasz i idziesz za pracą, a nie jak pies na łańcuchu przykuty do mieszkania, którego wartość jest mniejsza niż denominowana wartość kredytu w CHF.

d) spadek cen - patrz punkt A. Jesteś przezabawny jeżeli sądzisz, że mieszkania nie będą tanieć :)
Może ktoś będzie miał ochotę Ci tłumaczyć, mi szkoda czasu, bo dyskutujesz na poziomie tytułów w Fakcie.
 

·
Registered
Joined
·
9,903 Posts
Tylko do tego potrafiłeś się odnieść ? To może napisz dlaczego Ci się wydaje, że mieszkań brakuje ? Oczywiście, w sensie fizycznym brakuje, bo i bezdomni są, i są też rodziny wielopokoleniowe (jeżeli mówimy o kryterium ile m2 powinno przypadać na 1 człowieka, itp.). Problem polega na tym, że lobby deweloperskie spowodowało brak alternatywy dla mieszkań po cenach lichwiarskich - tj., że osoby o których wspomniałem wyżej, nigdy się na takie mieszkanie nie załapią. I od niedawna kilkaset tysięcy osób, które czekały w kolejce, ze zdolnością rzekomo na 30 lat (wypełnionych awansami i brakiem chorób) również się na takie mieszkania nie załapią.
Radzę spojrzeć kawałek poza czubek swojego nosa, to że Ty czy ja nie mamy problemów mieszkaniowych (przypuszczenie), to nie znaczy, że możemy lekceważyć większość, która te problemy ma - tak jak w gospodarce, są korporacje i małe firmy, ale to te drugie ciągną gospodarkę, na samych korporacjach się daleko nie zajedzie - analogicznie na rynku nieruchomości, nie utrzyma się on tylko z kupowania kolejnych mieszkań do kolekcji przez wielkich graczy, dla jego prawidłowego funkcjonowania potrzebni są przede wszystkim mali gracze.

Widzę, że potrafisz tylko ad personam, ja nie będę zniżal się do twojego poziomu (vide porównanie do Faktu). Powiem tylko jedną rzecz, którą najwidoczniej przespałeś na lekcjach / w życiu - jeżeli cena dobra jest za wysoka i nie ma na nią chętnych, to się cenę obniża - aktualnie rynek nieruchomości jest kompletnie przetrzebiony jeżeli chodzi o osoby zdolne do zakupu nieruchomości.

A jeżeli nie dostrzegasz spadku cen to jesteś zwyczajnie ślepy - jakbyś trochę pomyślał, to doszedłbyś do wniosku, że oficjalnie deweloperzy nie oświadczą, że ceny lecą w dół bo na rynku zapanowałaby panika (która i tak się zaczyna, pod postacią m.in. zatorów płatniczych oraz presją banków na sprzedawanie pustostanów). Ich trik polega na tym, że teraz dają upust cenowy + np. garaż czy miejsce parkingowe w prezencie. Albo oferta G. (buduje na Morenie) - wykończenie mieszkania bodajże za 199 lub 299 zł / m2 :D Idź również pogadać do jednego z deweloperów budujących obecnie na Zaspie - jeżeli na start masz 10% upustu i wg Ciebie to jest nic to ja już nie mam pytań. Zresztą pośledź i porównaj ceny z bańki do obecnych - min. 20% taniej na rynku pierwotnym (+ gratisy + inflacja) oraz raj dla kupujących na rynku wtórnym (transakcyjne na Morenie 3,5 tys.). Chcesz kolejne przykłady czy znowu ograniczysz się do ataku ? Możesz się śmiać, że przywołuję Morenę, ale zobaczysz, że te wyśmiewane bloki postoją dłużej niż obecnie budowane dziadostwo (tak to trzeba nazwać), nie mówiąc o materiałach - w starym bloku na przykładowej Morenie czy Chełmie, jak głośny byś nie był, to i tak jest intymnie - znajomy na Południu ma lufcik do łazienki sąsiadow :)

Ostatnia rzecz - na zachodzie marża deweloperów to +/- 10%. U nas 40% - sky is the limit. Mają więc z czego schodzić. I nareszcie muszą, bo frajerzy się kończą. Czasami kryzys się jednak przydaje. 7 tysięcy za parę pustaków i ścian-eczki z karton-gipsu - takich frajerów już na szczęście nie ma i nie będzie. Za 4 tysiące masz w Berlinie mieszkanie w zabytkowej, zadbanej kamienicy, tuż obok przystanku metra / U-bahn.

Napisz coś sensownego podpartego argumentami, albo zamilknij bo zbiera się na śmiech. A najlepiej napisz skąd chcesz wziąć kupców na przeszacowane mieszkania biorąc pod uwagę, że pensje stoją, opłaty rosna, o kredyt ciężej, itd.
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
Wiek wiekiem, ale widzę, że kolega nie zna nawet podstaw ekonomii.
Żeby nie być gołosłownym, zacznę od tyłu bo to mnie najbardziej rozbawiło:

a) w Polsce brakuje mieszkań - he he he; masz w rodzinie dewelopera, że tak chrzanisz ? O ile wiem, to nadciąga niż demograficzny (poteżny) a już teraz dzietność spada zastraszająco (a głównym powodem jest niestety zaprzedanie sie deweloperom i dyktowaniu przez nich cen). Do tego dochodzą rekomendacje bankowe (typowy gołodupiec ze szczytu bańki kredytu już nie dostanie), wygaszenie dewelopera na swoim (jeśli wierzysz, że ten program służy ludziom, to na następny Twój wpis zwyczajnie nie odpisze bo nie będę poniżej pewnego poziomu schodził), realne ubożenie ludzi. Więc wytłumacz mi kto ma te mieszkania kupować ? Nieliczne jednostki odporne na kryzys (lekarze, prawnicy, itd.), rentierzy skupujący kolejne nieruchomości, reszta to kredyt 100% / 30 lat. Zapomniałem o najważniejszym - emigracja - wiadomo, że żeby dobrze zarabiać trzeba umieć coś, za co ktoś zapłaci Ci dobre pieniądze - ale nie znaczy to, że np. kasjerka nie ma prawa chodzić głodna - dlatego gwarantuję Ci, że wyjadą kolejne pokolenia i już nie wrócą. O starzejącym (spadkowym) społeczeństwie chyba nie muszę pisać ? Tak więc z łaski swojej nie uprawiaj tutaj na forum glupoty, bo palnąłeś straszną bzdurę. Mieszkań nie brakuje a w kolejnych latach brakować tym bardziej nie będzie.
1. tak idzie niż który ma teraz wpływ na popyt na mieszkania, te kilkumiesięczne dzieci narzekające na ceny u deweloperów - człowieku teraz właśnie to trwają zakupy mieszkań przez wyż z lat 80tych, młodzi ludzie po studiach, biorą śluby, maja w końcu sensowną pracę z dobrymi dochodami, spójrz na inwestycje na Zaspie czy Przymorzu gdzie właśnie 2-3 pokojowe mieszkania schodzą jak ciepłe bułeczki

2. deweloperzy nie dyktuja cen - prawo popytu i podaży

3. kto to jest "typowy gołodupiec"? młode małżeństwo ze średnią krajową?

4. tak uważam, że RnS pomogła wielu młodym małżeństwom w podjęciu decyzji o zakupie

5. tak na kredyt i 30 lat (w Polsce średnio kredyt spłaca się w 12 lat) mieszkać gdzieś trzeba

6. a kto powiedział, że wszyscy mają mieszkać w Trójmieście, jak kiepsko zarabiasz to kupujesz mieszkanie w Pruszczu czy Kartuzach - zresztą mieszkania po 4k/m2 są w Gdańsku np. Kiełpinek czy Szadółki

7. mieszkań brakuje i mówią o tym wszystkie badania, statystyki, opracowania, itd.


b) inflacja - tak, wiem co to jest. Oznacza to mniej więcej tyle, że jeżeli ceny mieszkań stoją / lecą w dół to wartość takiego mieszkania przy jakiejkolwiek choćby minimalnej inflacji się zmniejsza. Długofalowo ceny mieszkań wzrosną, ale z poziomu dzisiejszych cen w Polsce te długofalowo to x-dziesiąt lat - na razie musimy dojść do normalnego poziomu, nastąpi to prędzej czy później. No, chyba że wg Ciebie mamy taką potężną, INNOWACYJNĄ, gospodarkę, że unikniemy tego, co spotkało USA, Irlandię i Hiszpanię.
1. z góry założyłeś że ceny stoją/lecą w dół a jest to zaklinanie deszczu :)

2. ceny będą rosły bo rośnie inflacja pieniężna przez drukowanie kolejnych miliardów bez pokrycia

3. a co spotkało USA, Irlandię i Hiszpanię? bo IMO złożoność tych procesów i wyniki końcowe ciężko porównać do sytuacji w Polsce, a jeszcze trudniej powiązać z ceną mieszkania

c) wynajem - tylko Polakom to tułanie przeszkadza - powiedz to Niemcom, Szwajcarom, i innym mądrzejszym i gospodarniejszym narodom. Do tego dochodzi fakt, że się rozwijasz i idziesz za pracą, a nie jak pies na łańcuchu przykuty do mieszkania, którego wartość jest mniejsza niż denominowana wartość kredytu w CHF.
Fakt Ci co wzięli franciszka po 2 zł mieli pecha ;)

Każdy dąży do samodzielności, stabilizacji i bezpieczeństwa, a niestety wynajem nie gwarantuje tego.

d) spadek cen - patrz punkt A. Jesteś przezabawny jeżeli sądzisz, że mieszkania nie będą tanieć :)
Szczerze to mi wszystko jedno, ale od kiedy świat istnieje to wszystko drożej. Nawet rym wyszedł.
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
Tylko do tego potrafiłeś się odnieść ? To może napisz dlaczego Ci się wydaje, że mieszkań brakuje ?
http://www.wprost.pl/ar/234260/Sejm-przyznaje-w-Polsce-brakuje-mieszkan/

http://mieszkam.gratka.pl/artykul/3321-1-w-krzywym-zwierciadle-polska-na-tle-europy.html


Problem polega na tym, że lobby deweloperskie spowodowało brak alternatywy dla mieszkań po cenach lichwiarskich - tj., że osoby o których wspomniałem wyżej, nigdy się na takie mieszkanie nie załapią. I od niedawna kilkaset tysięcy osób, które czekały w kolejce, ze zdolnością rzekomo na 30 lat (wypełnionych awansami i brakiem chorób) również się na takie mieszkania nie załapią.
A lobby samochodowe spowodowały, że nie każdy jeździ Porsche.

Nie stać mnie na ST to kupuje mieszkanie na Kowalach. Komuny już nie ma.

W połowie miejscowości w Pomorskim kupisz mieszkanie za ~2,5k/m2, ja wiem, że będzie daleko do GB, ale skoro zarabiasz najniższą krajową to po co masz tam jeździć?

Proszę
http://dom.gratka.pl/tresc/397-34463743-pomorskie-labiszewo.html#6ab0acc5400c2bf2,1

51m2 za 79k chyba stać Ciebie na taki kredyt z ratą 500 zł? Chcesz nowe? Kwidzyn zaprasza 3k/m2

Powiem tylko jedną rzecz, którą najwidoczniej przespałeś na lekcjach / w życiu - jeżeli cena dobra jest za wysoka i nie ma na nią chętnych, to się cenę obniża - aktualnie rynek nieruchomości jest kompletnie przetrzebiony jeżeli chodzi o osoby zdolne do zakupu nieruchomości.
Powiedz to tym w kolejka u deweloperów ;)

A jeżeli nie dostrzegasz spadku cen to jesteś zwyczajnie ślepy - jakbyś trochę pomyślał, to doszedłbyś do wniosku, że oficjalnie deweloperzy nie oświadczą, że ceny lecą w dół bo na rynku zapanowałaby panika (która i tak się zaczyna, pod postacią m.in. zatorów płatniczych oraz presją banków na sprzedawanie pustostanów). Ich trik polega na tym, że teraz dają upust cenowy + np. garaż czy miejsce parkingowe w prezencie. Albo oferta G. (buduje na Morenie) - wykończenie mieszkania bodajże za 199 lub 299 zł / m2 :D Idź również pogadać do jednego z deweloperów budujących obecnie na Zaspie - jeżeli na start masz 10% upustu i wg Ciebie to jest nic to ja już nie mam pytań. Zresztą pośledź i porównaj ceny z bańki do obecnych - min. 20% taniej na rynku pierwotnym (+ gratisy + inflacja) oraz raj dla kupujących na rynku wtórnym (transakcyjne na Morenie 3,5 tys.). Chcesz kolejne przykłady czy znowu ograniczysz się do ataku ? Możesz się śmiać, że przywołuję Morenę, ale zobaczysz, że te wyśmiewane bloki postoją dłużej niż obecnie budowane dziadostwo (tak to trzeba nazwać), nie mówiąc o materiałach - w starym bloku na przykładowej Morenie czy Chełmie, jak głośny byś nie był, to i tak jest intymnie - znajomy na Południu ma lufcik do łazienki sąsiadow :)
Przecież pisałem, że na rynku robi się segmentacja, a nie sypialnio-slumsy na Południu, Falowce i kamienice w Oliwie były w tej samej cenie. Poza tym Twoje wypowiedzi zawierają już więcej emocji niż rozsądku.


Ostatnia rzecz - na zachodzie marża deweloperów to +/- 10%. U nas 40% - sky is the limit. Mają więc z czego schodzić. I nareszcie muszą, bo frajerzy się kończą. Czasami kryzys się jednak przydaje. 7 tysięcy za parę pustaków i ścian-eczki z karton-gipsu - takich frajerów już na szczęście nie ma i nie będzie. Za 4 tysiące masz w Berlinie mieszkanie w zabytkowej, zadbanej kamienicy, tuż obok przystanku metra / U-bahn.
1. co Ciebie obchodzi ile zarabia deweloper?
2. skąd masz info ile wynosi marża deweloperów na zachodzie?
3. wystarczy że deweloper wrzuci do kosztorysu drewniane okna, lepsze płytki na klatce i windę do 3 piętrowego budynku, albo halę z miejscami dla każdego i już mu marża może spaść o 50% w stosunku do podobnej inwestycji bez tych dodatków
4. a tureckiego się już nauczyłeś w tym Berlinie żeby z sąsiadami pogadać? do pracy będziesz WizzAir do Gdańska latał?


Napisz coś sensownego podpartego argumentami, albo zamilknij bo zbiera się na śmiech. A najlepiej napisz skąd chcesz wziąć kupców na przeszacowane mieszkania biorąc pod uwagę, że pensje stoją, opłaty rosna, o kredyt ciężej, itd.
Wiesz Twój problem z brakiem podwyżki w pracy i kiepską zdolnością kredytową nie wpłynie na ceny mieszkań w Gdańsku. A kto ma kupować mieszkania to naprawdę nie mój problem i szczerze to nigdy się nad tym nie zastanawiałem.
 
  • Like
Reactions: D3vilo

·
In Utumno Veritas
Joined
·
1,528 Posts
zew, ja dluuugo siedzialem w tym biznesie - teraz juz nie siedze wiec powiem ci prawde:

1) na rynku totalny zastoj, mimo ukrytych zejsc z cen ( ceny faktycznie placone przez klienta sa ok 10 a nawet 20% nizsze od wywolawczych )
2) W 2008 roku typowy deweloper potrafil miec 100% zysku. Dzisiaj maja ok 50%, oczywiscie jak dadza rade sprzedac.
 

·
Registered
Joined
·
1,593 Posts
Z tym totalnym zastojem to grubo pojechałeś. Jeżeli jest zastój to akurat można mówić o rynku wtórnym gdzie ceny mieszkań nie są adekwatne do jakości jakie prezentują. U deweloperów wszystko zależy od inwestcyji tj ceny, lokalizacji i standardu. Ciekawe jest że np dobrą sprzedaż ma IK mimo wcale nie najmniejszych cen. Z ciekawostek to na Nadmorskim będą mieszkali chyba sami lekarze ;) . Ale wracając do tematu Trójmiasto ma się lepiej bo ma własnych lokalnych deweloperów którzy potrafią dostosować się do rynku poprzez zróżnicowanie oferty mieszkań.
 
J

·
Guest
Joined
·
0 Posts
A jeszcze raz dorzucę 3 grosze: uwolnienie rynku budownictwa mieszkaniowego = równa się w polskich realiach całkowity dyktat deweloperki (i banków, jako kredytodawców) = brak alternatywy, w konsekwencji wiernopoddańczy stosunek w relacjach Państwo - Deweloper. Państwo uwalniając (nienasycony, głodny, chłonny) rynek, równocześnie nie tworząc żadnej realnej przeciwwagi, ba!, likwidując istniejącą spółdzielczość, stało się tego rynku zakładnikiem. Zostawiając przy tym obywatela całkiem samemu sobie.

BTW. Dlaczego ludzie chcą mieć "na siłę" własne mieszkanie a nie wynajmują do końca dni swych, na tym Lachów łez padole? Pokuszę się psychologizację tematu - w polskiej niepewności, zwłaszcza falującej niepewności na rynku pracy, choć nie tylko, oraz ciągłego głodu mieszkaniowego ostatnich 100 lat, własny kont pozostaje dla wielu jedyną stałą wartością.

Na dojrzałym rynku, jeżeli mogę łatwo, nawet po jej stracie, znaleźć 1,2,3 pracę a równocześnie choćby klitka pod wynajem jest dobrem ogólnodostępny, nie muszę się strasznie przejmować kupnem jakiegoś tam m3, dać się za to m3 choćby porżnąć.
 

·
In Utumno Veritas
Joined
·
1,528 Posts
No coz, ja siedzialem w niskiej polce ( Gdansk Poludnie, wiochy okolotrojmiejskie itp ) z cenami ponizej sredniej. Tam jest tak, jak mowie. Byc moze wysoka polka jeszcze jakos sie sprzedaje, chociaz w 'dobra sprzedaz' trudno mi uwierzyc.

Nie widze zadnych szans, zeby ceny wzrosly w krotkim ani nawet srednim okresie czasu. Najbardziej optymistyczna ( dla deweloperow ) wersja jest taka, ze nominalnie beda staly w miejscu, czyli realnie spadna o inflacje.
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
zew, ja dluuugo siedzialem w tym biznesie - teraz juz nie siedze wiec powiem ci prawde:

1) na rynku totalny zastoj, mimo ukrytych zejsc z cen ( ceny faktycznie placone przez klienta sa ok 10 a nawet 20% nizsze od wywolawczych )
2) W 2008 roku typowy deweloper potrafil miec 100% zysku. Dzisiaj maja ok 50%, oczywiscie jak dadza rade sprzedac.
Podejrzewam, że masz na myśli rynek wtórny i pracowałeś w pośrednictwie, które praktycznie nie zajmuje się rynkiem pierwotnym. Skończyły się czasy, że klienci płacili, więcej za 20 letni blok na rynków wtórnym niż za nowe od dewelopera. Mamy teraz sporo dobrych lokalizacji z mieszkaniami deweloperskimi - Zaspa, Przymorze, Wrzeszcz, Morena.
 

·
Registered
Joined
·
7,551 Posts
A jeszcze raz dorzucę 3 grosze: uwolnienie rynku budownictwa mieszkaniowego = równa się w polskich realiach całkowity dyktat deweloperki (i banków, jako kredytodawców) = brak alternatywy, w konsekwencji wiernopoddańczy stosunek w relacjach Państwo - Deweloper. Państwo uwalniając (nienasycony, głodny, chłonny) rynek, równocześnie nie tworząc żadnej realnej przeciwwagi, ba!, likwidując istniejącą spółdzielczość, stało się tego rynku zakładnikiem. Zostawiając przy tym obywatela całkiem samemu sobie.
Komuna się skończyła. Jeżeli uważasz, że można taniej i lepiej zostań deweloperem, załóż spółdzielnię, otwórz kasę pożyczkową. Alternatywa zawsze jest, dostęp do działek, projektów i materiałów budowlanych masz taki sam jak deweloperzy.

Czy może wolałbyś czekać 25 lat aż Ci spółdzielnia wybuduj lub dostać komunalne od państwa?

BTW. Dlaczego ludzie chcą mieć "na siłę" własne mieszkanie a nie wynajmują do końca dni swych, na tym Lachów łez padole? Pokuszę się psychologizację tematu - w polskiej niepewności, zwłaszcza falującej niepewności na rynku pracy, choć nie tylko, oraz ciągłego głodu mieszkaniowego ostatnich 100 lat, własny kont pozostaje dla wielu jedyną stałą wartością.

Na dojrzałym rynku, jeżeli mogę łatwo, nawet po jej stracie, znaleźć 1,2,3 pracę a równocześnie choćby klitka pod wynajem jest dobrem ogólnodostępny, nie muszę się strasznie przejmować kupnem jakiegoś tam m3, dać się za to m3 choćby porżnąć.
1. z własnego m nikt Ci nie wyrzuci bo ma taki kaprys
2. we własnym m możesz przybić gwóźdź na obrazek gdzie chcesz i pomalować ściany w kwiatki
3. własne m to spadek dla potomków
4. czy masz prace czy nie mieszkać gdzieś musisz
5. jeżeli masz już ten nieszczęsny kredyt na 30 lat to zdążysz go spłacić przed emeryturą na której wiadomo, że z kasą jest krucho - wynajem będziesz płacił do ostatniego dnia życia
6. własne m to możliwość hipoteki odwróconej
7. własne m to jednak kapitał i przy skoku wartości nieruchomości możliwość zrealizowania zysku
9. własne m to chociażby decydowanie o najbliższym otoczeniu jako współwłaściciel
10. własne m to możliwość zameldowania, zarejestrowania działalności, korzystania z ulg podatkowych, etc.
 
J

·
Guest
Joined
·
0 Posts
Komuna się skończyła. (...)

Czy może wolałbyś czekać 25 lat aż Ci spółdzielnia wybuduj lub dostać komunalne od państwa?
Zawsze jakiś "wszędziepasuję" tekst o komunie musi być - spółdzielnia nic nie wybuduje, to już mówiłem; podałem ci przykład, spółdzielnia na swoim terenie (czy choćby gruncie miejskim) mogłaby budować wiele taniej niż deweloperzy, ale skoro po wybudowaniu, i według prawa, nowi mieszkańcy muszą uformować wspólnotę (a więc secesja od spółdzielni), to po spółdzielnia miałaby budować taniej? Po co w ogóle budować, ponosząc ryzyko?

Jest to jeden z przykładowych przepisów, pisanych wybitnie pod lobby deweloperskie.

Jeżeli uważasz, że można taniej i lepiej zostań deweloperem, załóż spółdzielnię, otwórz kasę pożyczkową. Alternatywa zawsze jest, dostęp do działek, projektów i materiałów budowlanych masz taki sam jak deweloperzy.
Ja to nawet mogę w kosmos polecieć, nie muszę być astronautą, wystarczy 20 mln $. To prostacka demagogia, o czym doskonale wiesz.

Nie ma alternatywy, przynajmniej w naszym biednym, głodnym, głodem mieszkań i metrażu państwie. Nie ma jej, bo Państwu na niej nie zależało, albo ugięło się przed potężnym lobby. Jedyne co tak naprawdę Państwo próbowało to TBSy, który okazały się klapą.

A budownictwo, socjalne, komunalne, wszelkie inne, jak kolega mi wciska, na Tej Ziemi, nie istnieje.

PS. Ulubieniec wolnorynkowych elit, liberał nad liberały, prof. Leszek Balcerowicz, od kilku lat trąbi, że brak taniego budownictwa pod wynajem, hamuje, tak jego zdaniem, niezbędną mobilność obywateli w naszego kraju. Hotele robotnicze, wymyślili i budowali na świecie, oczywiście wyłącznie zatwardziali komuniści.
 
1 - 20 of 4319 Posts
Top