SkyscraperCity Forum banner
1 - 20 of 22 Posts

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #1 ·
No i gdzie ta relacja? ;)
Nie tak łatwo się za zdjęcia zabrać. Postaram się, żeby poszło dość sprawnie :p

Tym razem zrobiliśmy pętlę (a w zasadzie dwie) po północnej części USA.
Początek i koniec w Chicago (względy rodzinne)

Dzień 1: Chicago
Po rozczarowaniu LA nie miałem wobec tego miasta wielkich oczekiwań, prawie nic o nim wcześniej nie czytałem, ale skoro już pod nim jesteśmy to wypada je zwiedzić, szczególnie, ze mamy dwa dni zanim ruszymy w trasę.

1. Ruszamy ciapongiem. Wszystko większe, więc pociągi też stosownie większe.


2. Po kilkudziesięciu minutach opuszczamy dworzec i od razu stwierdzam, że chyba nie doceniłem tego miasta.



3. Idziemy trochę wzdłuż rzeki, trochę slalomem między biurowcami. O dziwo te budynki nie przytłaczają, a po samym mieście chodziło mi sie bardzo przyjemnie. Teraz jest przedpołudnie, więc dodatkowo jest na ulicach pusto, nie czuć żadnego pośpiechu, chaosu, nie trzeba się przepychać między ludźmi. Na tle innych miast USA Chicago jest imo wyjątkowo czyste i uporządkowane. Chyba przez dwa dni nie potknąłem się o żadnego bezdomnego, nie poczułem zapachu moczu w żadnej uliczce, czy w przejściu podziemnym itd. Może kwestia odwiedzanych miejsc, może fart, ale w innych miastach tez chodziliśmy po ścisłym centrum i Chicago imo zasługuje tutaj na wyróżnienie.



4.


5.


6. Nie wie czemu, ale spodziewałem się tu co najmniej Gotham City.



7. A tu ani szaro, ani ponuro, wieżowce wzdłuż rzeki wyglądają mega, szczególnie, że rzeczywiście sporo z nich się w jakiś sposób wyróżnia, a nie tylko szklane klocki. Od pierwszego spaceru bardzo dobry vibe.



8. W poszukiwaniu jedzenia wchodzimy do jednego z biurowców. Ciekawa studnia.


9.


10.


11.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #2 ·
12. Skorzystaliśmy z opcji przepłynięcia się rzeką i posłuchania trochę o leżących nad nią wieżowcach. Chicago się koncentruje wokół rzeki i jest na nią bardzo otwarte. Szczególnie na plus za przestrzenie dla pieszych nad wodą, - bulwary, leżaczki, trawniczki. Naprawdę można brać przykład.



13.



14. Ogólnie nie próbuję tutaj zrobić jakiegoś skrupulatnego udokumentowania każdego wieżowca ( zresztą widzę, że jest już to na forum zrobione ;) ), raczej takie luźne ujęcia.


15.


16.


17.


18.


19. Naprawdę niektóre elewacje to sztos.


20.


21. może nie najciekawszy, ale najwyższy - Willis Tower
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #6 ·
28. Dalej idziemy przez Millenium Park, Trochę patelnia, mijamy penisowaginofasolkę - nie rozumiem fenomenu, ale akceptuję


29. Chwila przerwy przy ananasie (na zdjęciu czubek ananasa, gdzie się zalęgli jacyś muzycy)



21. i kierunek Navy Pier.



22. Jezioro. Jak mamy w Stanach zachodnie i wschodnie wybrzeże, to chyba można to uznać za północne ;)



23.


24.



25. bardzo mi się spodobał ten park otoczony wieżowcami. Lakeshore East Park


25.


26. W moim subiektywnym rankingu wieżowców 1 miejsce :D


27.


28.


29.


30.


I kierunek pociąg powrotny.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #7 ·
Dzień 2, też Chicago. Ale w planach już raczej chill i relaks. Więc mało zdjęć.

31.


32. Czyli Lincoln Park, zoo, plaża, a potem spacer wzdłuż morza jeziora 'do miasta'.


33.


34.


35.


36.


37. Szczerze mówiąc obawiałem się za darmo jakiegoś paździerza, a tu naprawdę fajnie zrobione zoo, przez co zostaliśmy tam dłużej niż planowaliśmy


38. Nad jeziorem.


39.


40.


41.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #8 ·
Dzień 3: Ruszamy na zachód w kierunku Yellowstone. Plan był luźniejszy, ale w związku z powodziami połowa parku została zamknięta,, a w drugiej wprowadzono system, ze do parku mogą w zależności od dnia wjeżdżać tylko samochody z parzystymi/nieparzystymi rejestracjami. My mieliśmy nocować poza parkiem, więc trochę to nam poprzestawiało plany.

42.


43.


44.


45.


46.


47.


48. Dzień głównie w drodze, ale zatrzymalismy się przy górze Rushmore. Byłem przekonany, że rzeźba jest mniejsza niż mi się zawsze wydawało, ale chciałem to sprawdzić na własne oczy. I rzeczywiście jest mniejsza, ale i tak robi wrażenie ;)



49.


50.


51.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #9 ·
Dzień 4:

52. Zaczynamy się powoli wspinać.


53. Dojeżdżamy do parku od strony Cody, gdzie będziemy musieli cofnąć się na nocleg (średnio nam to pasuje, ale nie mogliśmy już tego zmienić). Za to pozytywnym zaskoczeniem jest absolutny brak kolejki na wjeździe. Podobno zwykle jest tu większy ruch. Widocznie powodzie i kombinacje z rejestracjami zniechęciły część osób.


54.


55.


56. Są i pierwsze żubry bizony. Zgodnie z oczekiwaniami po amerykańsku - wszystko łatwo dostępne, zwierzęta w zasięgu ręki.


57.


58. Jest i ciepełko spod ziemi. Jestem ukontentowany.


59.


60.


61. :D
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #11 ·
71.


72. Nie ma lekko.


73.


74. Obiecują te niedźwiedzie na każdym kroku, a tu nic...


75. Tylko krowy i krowy...


76. I kot zdobywca w kamperze z busa szkolnego. Weź u nas czymś takim przejdź przegląd. Zazdro...


77.


78. No dobra, jednak kot ma przejebane. Jak potrzebujesz pomocy poruszaj lewym uchem!


79.


I wracamy do Cody.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #13 ·
Dzień 5:


80. Dzisiaj musimy przemieścić się z Cody do Jackson... bez wjeżdżania do Yellowstone okazuje się to całkiem konkretną trasą. Siła rzeczy do programu wycieczki dołączył Grand Teton. Tutaj dużo bardziej swojsko niż w Yellowstone.



81.


82.


83. Siłą rzeczy do programu wycieczki dołączył Grand Teton. Tutaj dużo bardziej swojsko niż w Yellowstone.




84.



85. Najpierw zatrzymujemy się przy jakimś cypelku przy jeziorze - na mapie wyglądało spoko, ale w rzeczywistości nic ciekawego. Jedziemy więc dalej, tym razem decydujemy się jakiś polecany szlak z neta. Na miejscu tłum ludzi, szlak nie za długi, jak ci wszyscy ludzie nim pójdą to przecież będzie masakra. Mamy wątpliwości, czy nie zawrócić, ale jak będziemy tak jeździć od szlaku do szlaku to nigdzie nie pójdziemy. Szlak biegnie dookoła jeziora. Po chwili się okazuje, ze większość osób została za nami ustawiając się w kolejce do rejsików łódką przez jezioro, robi się całkiem cicho i przyjemnie. Co kilka minut z kimś się mijamy, ale nie jest to spacer gęsiego. Niedźwiedzia propaganda robi swoje, co któraś z mijanych osób ma przytroczoną do klatki piersiowej gaśnicę na misie... co lepsi dwie na wszelki wypadek, najwięksi hardkorzy do tego jakieś czapki z dzwonkami. Widać, ze prawdziwi ludzie gór, alpiniści, profesjonaliści, a nie jak my w sandałach. Docieramy do takiego oto całkiem przyjemnego wodospadu.



86.


87. Wchodzimy jeszcze kawałek wyżej na punkt widokowy. Widok na jezioro dookoła którego szliśmy (Jenny Lake)



88. Jeszcze trochę dzikiej zwierzyny.


89. I zbliżenie na stateczki kursujące po jeziorze.
Schodzimy na dół nad wodę, jest ok 17.00 Okazuje się, że o tej porze nie ma do powrotnych stateczków żadnej kolejki. Decydujemy się na powrót stateczkiem i dzięki temu zaliczenie jeszcze jakiegoś kawałka szlaku przed zachodem słońca.



90. Przy tym już troszkę ręka drgnęła.


91. Tym razem będzie trochę bardziej klimatycznie. Wybór pada na początkowy odcinek lokalnego 'Death Canyon Trail', troszkę na uboczu, dojazd na początek szlaku nierówną gruntówką, robi się już powoli szaro. Idziemy do pierwszego punktu widokowego. Tu już nikogo nie spotykamy. Jakoś uważniej obserwujemy krzaki. Szybkie fotki Phelps Lake i kierunek parking.


92. Ktoś tutaj miał mniej szczęścia.


93. Już przy samym parkingu z krzaków wyskakuje zwierzątko... ale okazuje się dość sympatyczne. Pakujemy się do autka jedziemy do Jackson.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #14 ·
Dzień 6:

94. Czyli drugi dzień na Yellowstone. Czas ograniczony, zaliczamy to co najbardziej egzotyczne, czyli głównie geotermalne miejscówki. Oczywiście na część rzeczy nie możemy dojechać, bo cała północna część parku zamknięta.
Chcieliśmy jeden dzień w parku poświęcić na jakiś całodzienny, dłuższy szlak, ale przy wejściu co drugi dzień tego nie ogarniemy.



95.


96.


97.


98.


99. Ta dziura w trawniku mnie rozwaliła. Normalnie przejście do innego świata .


100.


101.


102.


103. Większość tamtejszych gejzerów strzela nieregularnie - jedne co kilka dni, inne co kilka tygodni, inne kilkadziesiąt lat. Stąd popularność 'Starego wiernego' - jest całkiem spory i wybucha dość regularnie co ok 90 min, na co zbiera się spora publika. Ogólnie w tych co bardziej popularnych miejscach trochę ludzi było, ale patrząc na infrę to często była przystosowana na kilka razy więcej osób. Tu myślałem, że to kwestia powodzi, ale później w wielu miejscach odniosłem podobne wrażenie Może to jeszcze po covidzie? Może jakiś fart odnośnie terminów/godzin?



104.


105.


I powrót do Jackson, jutro ruszamy już z powrotem w kierunku Chicago... no może trochę dookoła.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #16 ·
To Grand Prismatic Spring. Zamiast oglądać z poziomu gruntu przy drodze uznaliśmy (i chyba słusznie), że lepszy efekt będzie z góry z punktu widokowego. Mi się bardzo podobają takie geotermalne klimaty. Przed końcem roku będę musiał urlop wykorzystać, się zastanawiamy gdzie tu jechać w grudniu i właśnie Islandia jest dość poważnie rozważaną opcją.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #17 ·
Dzień 7:

106. Dojechaliśmy w Góry Skaliste, konkretniej wymyśliłem sobie wjazd na Mount Evans, czyli chyba najwyżej położoną utwardzoną drogę w Ameryce Północnej. Dla mnie sam wjazd jest atrakcją, a reszta wycieczki dała się przekonać potencjalnymi widokami. Droga prowadzi na 14,140 stóp, czyli 4,310 m, w tym konkretnie na 45km odcinku wspinamy się 2100m - więc porównując z jakimiś europejskimi przełęczami nie jest jakaś mega stroma, czy technicznie specjalnie trudna, bo dość szeroka, asfaltowa, nie miałem większych problemów z mijankami jadąc taką krową jak Tahoe. Ale jednak różnica wysokości w krótkim czasie taka, że u góry się normalnie w głowie kręciło. No i momentami ekspozycja całkiem konkretna.



107.


108.


109. I jesteśmy :)


110.


111.


112.


113.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #18 ·
114. Na sam szczyt góry jest jeszcze 40m do przejścia. Próbowaliśmy dwa razy, ale dwa razy trzeba było uciekać do auta przed burzą. Sytuacja pogodowa była dynamiczna. Godz 15:20


115. godz. 15:22



116. godz. 15:27, najwyższa pora zabunkrować się w samochodzie. W sumie burze oglądane częściowo z góry z czterotysięcznika to też w jakimś sensie atrakcja.


117. I powrót.


118.


119.


120.


121.
 

·
Registered
Joined
·
5,500 Posts
Discussion Starter · #20 ·
Dzień 8: W głosowaniu na kolejny punkt na trasie wygrały Great Sand Dunes (no nie mają polotu do nazw, ale chociaż wszędzie wiadomo czego się spodziewać :ROFLMAO: ) Jak na to, ze wizyta tam była zupełnie spontaniczna, to naprawdę jedno z miejsc robiących efekt wow.

122. Podchodzimy od strony parkingu, jestem zmęczony od samego wyobrażania sobie, że mam tam wejść.


123.



124.



125. Spojrzenie za siebie. Sporo osób jeździ na specjalnych, wypożyczonych deskach. My też targamy ze sobą dwa egzemplarze. Na zjeżdżanie, żeby na nowo musieć wchodzić na górę nie ma u nas za bardzo chętnych, ale przy okazji powrotu na dół świetna dodatkowa atrakcja. Piasek uszach przez tydzień, ale nie żałuję niczego.



126.



127.



128.



129.



130.


131.


132. I jeszcze na koniec z odległości. Idealnie wpasowujemy się w okienka pogodowe. Dosłownie z pół godziny po powrocie do auta zaczyna lać. Ale nam to już wisi, bo czeka nas długi przelot w kierunku Chicago.
 
1 - 20 of 22 Posts
Top