SkyscraperCity banner

2061 - 2080 of 65092 Posts

·
Registered
Joined
·
12,277 Posts
Pomijając wszelkie kwestie polityczne, jak się ma nasza operacja zbrojna do przysięgi wojskowej

"Ja, żołnierz Wojska Polskiego,
przysięgam służyć wiernie
Rzeczypospolitej Polskiej,
bronić jej niepodległości i granic.
Stać na straży Konstytucji,
strzec honoru żołnierza polskiego,
sztandaru wojskowego bronić.
Za sprawę mojej Ojczyzny
w potrzebie, krwi własnej ani życia nie szczędzić.
Tak mi dopomóż Bóg."

To oczywiście taki mały żarcik, ale jakże prawdziwy.

no coż...wedle tego to wyprawa krzyżowa...do afganistanu...to przysięga to istny skandal!!
 

·
Zjadam dzieci, polecam !
Joined
·
8,714 Posts
Podczas wycieczki z moja dziewczyną do Biblioteki Śląskiej ( która z resztą okazała sie nieczynna ) trafiliśmy po wystrzałach salw przypadkiem na defiladę :) Nie znam się na nich więc nie oczekujcie wspaniałych opisów.



Widok w stronę pomnika Żołnierza Polskiego i jedyne miejsca siedzące :D



Pomnik w całości



Policja wraz z wojskiem



Kombatanci ( Ci w turkusie obładowani jak cygani ;) )



Pełno wieńców pod pomnikiem i 6 wspaniałych



Marsz :)



Niezbyt to zsynchronizowane ;)



Znów pomnik już bardziej wycentrowany ( Swoją drogą robi piorunujące wrażenie )



Wyrzutnia. Szkoda że z niej nie strzelali :D



Jakaś grupa fanów militarii strzelała z armat. Niestety żadne zdjęcie z mojego aparatu nie wyszło w tym momencie:eek:hno: a i zoom ile fabryka dała



Sztandar na ramieniu policjanta



oraz strażaka



Da się dopatrzeć wielu błedów podczas marszu



ale z każdym krokiem szło im coraz lepiej



Policjant z szablą zamiast pałki... Ciekawa odmiana ;)



Widać jak jeden odstaje od reszty ;)



-



Jeszcze raz marsz



Tutaj pojawiła się Rota ( aż fotograf co właził mi co chwile w obiektyw ustawił się w szeregu )



Kombatanci i ich sztandary :)



Po defiladzie nastąpiło zwijanie sztandarów na kolejne święto :)



i tak pod moje główne zainteresowanie padł Rosomak :D



Tu sztandar Policji chowa sie w cień



I Rosomak po dumnie odstałej defiladzie wraca do Siemianowic



Pa paaaaaaa


Pozdrawiam:)
 

·
Registered
Joined
·
73 Posts
Armia rosyjska - czy jest się czego bać?

Zdaniem Amerykanów, rosyjska armia "to cień swojej radzieckiej poprzedniczki". My, Polacy, ostatni raz rzuciliśmy ją na kolana dokładnie 89 lat temu. Niektórzy rosyjscy eksperci twierdzą, że i dziś ich wojsko nie pokonałaby Polski. Czy rzeczywiście?

Autorem cytowanej na wstępie opinii jest szef amerykańskiego wywiadu, adm. Dennis Blair. Jego zdaniem, siły konwencjonalne naszego sąsiada (cytat za PAP) "nie stanowią bezpośredniego militarnego zagrożenia dla Europy Zachodniej lub Środkowej".

I nie wynika to wcale z pokojowej retoryki rosyjskich władz. W raporcie przygotowanym dla senackiej komisji ds. wywiadu Blair podkreślił, że zdolność armii rosyjskiej do przerzucania sił za granicę "jest bardzo ograniczona". Innymi słowy, Rosjanom brakuje środków do mobilnych operacji na dużą skalę.
Generałowie przewracają się w grobach

Jeszcze bardziej krytyczni w swoich analizach są dwaj rosyjscy specjaliści wojskowi: Konstantin Makijenko i Rusłan Puchow, szefowie moskiewskiego Centrum Analiz Strategicznych i Technologii.

To oni, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stwierdzili niedawno, że "dzisiejsze siły zbrojne Rosji nie byłyby w stanie prowadzić konwencjonalnej wojny nie tylko z przeciwnikiem tak potężnym, jak USA czy NATO, ale nawet z Turcją czy Polską".
Generałowie z czasów ZSRR zapewne przewracają się w grobach. Na początku lat 80. XX w., w szczytowym okresie zimnej wojny, armia radziecka zmiotłaby konwencjonalne siły Sojuszu Północnoatlantyckiego z powierzchni ziemi. Zapewne większość z 40 tys. czołgów z czerwoną gwiazdą zapłonęłaby na polach bitew środkowej i zachodniej Europy, ale kilka tysięcy pojazdów i tak dotarło by do kanału La Manche.

To przede wszystkim ta perspektywa, a nie arsenał jądrowy - który zawsze ustępował zachodniemu - czyniła z ZSRR supermocarstwo. Dziś zatem, jak chcą tego specjaliści, role poszczególnych komponentów rosyjskich sił zbrojnych się odwróciły - świat liczy się z Rosją z obawy przed jej głowicami, a nie z powodu wciąż licznej, konwencjonalnej armii. A że użyć rakiet nie jest tak łatwo, nasz sąsiad spadł do kategorii regionalnego mocarstwa.

Przemysł na granicy efektywności

I to mocarstwa, które właśnie otrzymało kopa w podbrzusze, bo tak, obrazowo, można ująć skutki kryzysu gospodarczego w Rosji. Gdy jesienią ubiegłego roku kurek z petrodolarami został mocno przykręcony, władze w Moskwie chwaliły się, liczącymi blisko 600 mld dol., rezerwami walutowymi. Dziś jednej trzeciej tych środków już nie ma, a końca kryzysu nadal nie widać. Trudno zresztą oczekiwać jakichś poważnych efektów, w sytuacji, gdy te gigantyczne pieniądze wpompowano w nieefektywną i przestarzałą gospodarkę.

Dla zwykłych Rosjan, przywykłych do życia w permanentnym kryzysie, światowa recesja nie jest zapewne wielkim problemem. Jednak dla ich wojska oznacza nie lada kłopot, bo w jej efekcie może zabraknąć funduszy na ambitne programy modernizacyjne. W tym roku, na potrzeby własnej armii, rosyjski przemysł wyprodukuje zaledwie po 50 samolotów i śmigłowców - tak przynajmniej wynika z zapowiedzi wiceszefa MON, gen. Władimira Popowkina. W Polsce takie dostawy okrzyknięto by kolejnymi "kontraktami stulecia", ale w Rosji nie wystarczy to nawet na zastępowanie wycofywanych ze służby maszyn.

Zresztą, wiele wskazuje na to, że ów przemysł znajduje się u kresu efektywności. Starzeją się, od dawna niewymieniane, urządzenia do produkcji broni, lat przybywa zatrudnionym w tym sektorze pracownikom, których - z powodu mizernych wynagrodzeń rosyjskiej budżetówki - nie bardzo ma kto zastępować. O skutkach takiego stanu rzeczy przekonała się niedawno Algieria, która zwróciła Rosji 28 samolotów MiG-29. Bo choć fabrycznie nowe, okazały się siedliskiem wszelkiej maści usterek. Jak później donosiła branżowa prasa, MiG-i zasiliły... rosyjskie siły powietrzne.

Złom na lotniskach i w portach

Myli się zatem ten, kto sądzi, że za złą kondycję rosyjskiej armii odpowiada światowa recesja. Ona pogłębia tylko problem, który jest wynikiem kilkunastu lat zaniedbań. Weźmy kolejny przykład: "Niemal jedna trzecia wszystkich myśliwców bombardujących armii rosyjskiej jest niesprawna" - alarmował pół roku temu moskiewski dziennik "Kommiersant". Najwięcej problemów przysparzały MiG-i-29, co oficjalnie przyznał resort obrony Rosji, informując, iż dwieście tego typu maszyn - z niemal trzystu, którymi dysponuje lotnictwo wojskowe - "nie tylko nie jest w stanie wykonywać zadań bojowych, lecz nawet wystartować z ziemi". Powód? Kłopoty z... korozją.
W nielepszym stanie są również Su-27 - kolejna duma rosyjskiej armii. Cytowani już Makijenko i Puchow tak mówią, w rozmowie z dziennikarzem "GW", o rozlokowanym w obwodzie kaliningradzkim, gwardyjskim (więc elitarnym), pułku myśliwskim im. Pokryszkina: "Tam mamy 40 Su-27, 40 pilotów. Latać mogą tylko dwie maszyny". I zaraz dodają: "W innych miejscach jest podobnie."...

Te inne miejsca to również porty. Co z tego, że Rosjanie ponowienie zaczęli wysyłać okręty podwodne na Atlantyk, w pobliże granic morskich Stanów Zjednoczonych i Kanady, skoro większość ich łodzi to szmelc? Zachód, i nie tylko, nadal obawia się kolosów z Murmańska, Archangielska czy Władywostoku - jednak nie zawartości ich silosów i wyrzutni, ale rdzewiejących pokryw reaktorów.

Inne zmory (względnie) słabej armii

Dziś większość sprzętu rosyjskiej armii pochodzi z lat 70. i 80., a w jednostkach drugorzutowych - nawet z lat 60. XX w. O ile nie ma to większego znaczenia w przypadku broni ręcznej, o tyle przy bardziej skomplikowanych systemach uzbrojenia - ogromne. Dla przykładu, znakomita w czasach ZSRR obrona przeciwlotnicza, dziś nie zapewnia Rosji należytej ochrony. Raczej nikt o zdrowych zmysłach nie zaatakowałby z powietrza Moskwy czy Petersburga, ale mniej zuchwałe napady, na inne obiekty, mogłyby nowoczesnym siłom powietrznym ujść na sucho.

Jednak problemy technologiczne, to nie jedyna zmora rosyjskich sił zbrojnych. O (względnej) słabości tej armii decyduje również jej struktura - z jednej strony wielkie, ociężałe związki taktyczne, z drugiej, gigantyczna nadwyżka oficerów i korpus szeregowych, składający się z poborowych. Wcieleni na siłę chłopcy nigdy nie będą dobrymi żołnierzami, zwłaszcza, że zamiast wojskowych szkoleń, bardziej absorbuje ich tzw.: "drugie życie w koszarach".

Jeżeli "falę" - w rosyjskiej armii wybitnie patologiczną - nazywa się "rakiem wśród poborowych", to mianem "prawdziwej gangreny" należałoby określić korupcję i prywatę wśród kadry. Oficerowie nagminnie traktują szeregowych jako rezerwuar darmowej siły roboczej, a parki sprzętu jako wypożyczalnie czy wręcz magazyny, których zawartość można bezkarnie uszczuplać.

Część z nas pamięta "wielką wyprzedaż", jaka towarzyszyła wycofaniu żołnierzy rosyjskich z Polski na początku lat 90., ale nietrudno też o współczesne przykłady. Ostatnio głośno było o sprzedaży czterech MiG-ów-31, za cenę... 15 zł każdy. Transakcję dokumentowano, starając się w te sposób oddalić podejrzenie nielegalności, nie sposób jednak uwierzyć, że warte kilkadziesiąt milionów dolarów samoloty (czy, jak chcą inne źródła - kadłuby), rzeczywiście poszły po tak niskiej cenie.
czytaj dalej


Słabe wpływy przysłużą się wojsku

Skoro jest więc tak źle, to czy mamy się czego obawiać? Mamy. A właściwie - biorąc pod uwagę mniej niż nikłe prawdopodobieństwo konfliktu z naszym sąsiadem - należałoby napisać: nie wolno ignorować potencjału Rosji. Bo po pierwsze: nie zapominajmy o broni jądrowej. Jej ograniczone użycie - powiedzmy kilka taktycznych ładunków - uczyniłoby z kraju wielkości Polski atomową pustynię. Po drugie: Rosja wcale nie musi używać siły, aby zadać nam dotkliwe straty. Wystarczy przysłowiowe zakręcenie kurka, bądź, co byłoby już bardziej bezpośrednią formą agresji: atak informatyczny. Szkód, jakie mogliby wyrządzić najlepsi na świecie rosyjscy hakerzy, nie sposób przeszacować...
Po trzecie: kryzys kiedyś minie i do kremlowskiego skarbca znów napłynie rzeka petrodolarów. Wojsko otrzyma upragnione zabawki, a wiele wskazuje na to, że będzie to już inna armia. Jak zauważa cytowany wcześniej adm. Dennis Blair, Rosja próbuje stworzyć "mniejsze, bardziej profesjonalne, bardziej mobilne i bardziej technologicznie zaawansowane wojsko", które byłoby lepiej przystosowane do walk z armiami krajów sąsiednich.

Co prawda reforma napotyka na opór wojskowego lobby, ale armia nie ma już dziś tak silnych wpływów jak kiedyś. A rosyjskim przywódcom zdaje się nie brakować politycznej woli, na co zwraca uwagę Eugeniusz Smolar, analityk stosunków międzynarodowych. W wywiadzie dla "Polski Zbrojnej" mówił on: "Sądzę, że po kampanii gruzińskiej wpływy wojska uległy dalszemu osłabieniu. Proszę zwrócić uwagę, jak brutalnie zadziałali Putin i Miedwiedwiew, ogłaszając wielkie cięcia w korpusie oficerskim. W ciągu dwóch lat z armii będzie musiała odejść około połowa oficerów".

Wiara w powtarzalność historii

Czy za kilka lat armia Rosji będzie mniejsza (obecnie liczy 1,3 mln ludzi, po redukcjach ma ich być mniej niż milion), ale za to sprawniejsza? Być może. Ale nawet dziś - i jest to czwarty argument przemawiający za nieignorowaniem rosyjskiego potencjału - w jej szeregach służy ćwierć miliona przygotowanych do walki żołnierzy. Tak przynajmniej wynika z ocen Konstantina Makijenko i Rusłana Puchowa. Mało? To i tak 2,5 razy więcej niż wynosi etatowy stan Wojska Polskiego, które przecież nie w całości składa się z jednostek liniowych. O dysproporcjach w ilości sprawnych czołgów (które Rosjanie mają lepsze), samolotów, czy śmigłowców lepiej nie wspominać.
Rosja ma zatem w ręku nadal potężny oręż. Pordzewiały, miejscami nawet mocno wyszczerbiony, ale wciąż śmiertelnie skuteczny. Darujmy sobie więc komentarze typu: "zajęliśmy Moskwę w 1612 r., byliśmy tam dokładnie 200 lat później, będziemy również w 2012 r.". Jeśli to żart, to na granicy dobrego smaku; jeśli jednak ktoś traktuje to serio - cóż, żałosna jest wiara w zaklętą w datach powtarzalność historii.

Ale pal licho! - pójdźmy tym tropem. Tylko że wówczas mamy nie lada problem. W XVII w. w nasze ręce wpadł nawet Kreml, ale co z tego, skoro otoczeni, musieliśmy zjadać się nawzajem? Dwa wieki później zajęcie rosyjskiej stolicy okazało się początkiem końca szalonej wyprawy Napoleona, w której ochoczo wzięliśmy udział. Później wialiśmy z Rosji z podkulonym ogonem, zdani na niełaskę drapieżnej rosyjskiej pogody i równie okrutnej jazdy. Aż strach więc pomyśleć, jak zakończyłaby się kolejna nasza eskapada. Czy może - przejdźmy na nieco bardziej realny poziom - choćby próba jej podjęcia...

Marcin Ogdowski

http://facet.interia.pl/militaria/wojsko/news/armia-rosyjska-czy-jest-sie-czego-bac,1352681,4559
 

·
:)
Joined
·
1,570 Posts
^^ No to tarcza antyrakietowa nie jest istotą? Bo przecież rakieta, która uderzy w rakietę to w niej nie giną ludzie. Zobacz jaki odsetek żołnierzy ginął w I wojnie i w II, wraz z postępem techonologicznym liczba ofiar ulega zmniejszeniu i ten tręd będzie moim zdaniem podtrzymany.
Oczywiście masz rację że odsetek zabitych spada na korzyść rannych których udaje się utrzymać przy życiu i jest to związane z postępem technicznym ( lepsze środki ochrony osobistej, lepsza opieka medyczna, szybszy transport z pola walki do szpitala )
Z drugiej strony zobacz ile było ofiar w I wojnie a ile w II - postęp ma dwa ostrza - taki wzrost był możliwy tylko dzięki nowoczesnej technologii - wszystko stało się większe, szybsze i bardziej śmiercionośne. Jeśli chodzi o technikę i możliwości zabijania to człowiek nigdy nie dysponował takimi możliwościami jak dzisiaj a to że ich nie wykorzystuje w 100% to już inna sprawa. Kiedyś ( mam nadzieje że nie za mojego życia ) z pewnością dojdzie do światowego konfliktu ( takiego ja I czy II wojna światowa ) i jestem przekonany że liczbę ofiar będziemy liczyć nie w milionach a już w miliardach - i to bez użycia broni jądrowej.
 

·
Registered
Joined
·
73 Posts
Test latającego lasera

Amerykański Airborne Laser po raz pierwszy przechwycił, śledził i trafił wiązką laserową małej mocy rakietę balistyczną w fazie startu.ABL ma niszczyć rakiety balistyczne w fazie startu, przepalając wiązką laserową wysokiej energii ich zbiorniki paliwa i doprowadzając tym samym do eksplozji. Głównym realizatorem kontraktu i integratorem systemu jest Boeing Integrated Defense Systems, Northrop Grumman dostarcza laser, a Lockheed Martin system naprowadzania wiązki na cel.




http://www.altair.com.pl/start-3299
 

·
Registered
Joined
·
729 Posts
(...)Kiedyś ( mam nadzieje że nie za mojego życia ) z pewnością dojdzie do światowego konfliktu ( takiego ja I czy II wojna światowa ) i jestem przekonany że liczbę ofiar będziemy liczyć nie w milionach a już w miliardach - i to bez użycia broni jądrowej.
Nie zgodzę się. Broń, o któej piszesz staje się tak koszmarnie skomplikowana, tak koszmarnie droga, że dłuższy konflikt nie pozwoli nadrobić zużycia produkcją, a po drugie z teorii gier - sam koszt wojny przerośnie ew. profity, dlatego wojny teraz po prostu są nieopłacalne i nikomu nie bedzie się chciało rozpętywać konfliktu na skalę światową
 

·
Registered
Joined
·
73 Posts

·
Registered
Joined
·
73 Posts
Rosja: Dwa Su-27 zderzyły się koło Moskwy





Dwa rosyjskie myśliwce przechwytujące Su-27 zderzyły się dzisiaj w powietrzu nad lotniskiem Ramienskoje, 40 kilometrów na południowy wschód od Moskwy.

Piloci zdążyli się katapultować; przeżyli katastrofę. Obie maszyny runęły na ziemię w pobliżu lotniska.

Jedne źródła podają, że szczątki samolotów spadły na pole koło wsi Rybaki, w rejonie ramieńskim. Inne twierdzą, że runęły na działki pracownicze koło miasta Żukowski.
Według wstępnych ustaleń, na ziemi nikt nie ucierpiał.

Do wypadku doszło w czasie ćwiczeń przed rozpoczynającym się tam we wtorek Międzynarodowym Salonem Lotniczym i Kosmicznym MAKS-2009.

Oba samoloty należały do elitarnej grupy pilotażowej "Rosyjscy Witezie". Kolizja miała miejsce podczas ćwiczebnego lotu "Rosyjskich Witezi" z inną słynną grupą pilotażową - "Jerzyki".

W chwili katastrofy w powietrzu znajdowało się 9 maszyn - pięć Su-27 i Su-30 z "Rosyjskich Witezi" oraz cztery MiG-29 z "Jerzyków".

Dyrekcja MAKS-2009 zapowiedziała, że wypadek nie wpłynie na przebieg salonu; loty nad Ramienskoje wkrótce zostaną wznowione.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP

http://fakty.interia.pl/swiat/news/rosja-dwa-su-27-zderzyly-sie-kolo-moskwy,1353548
 

·
Polish Space Marines
Joined
·
16,631 Posts
Nie wiem, czy przemawia przeze mnie rusofobia, ale jakoś się zbytnio nie przejąłem tą informacją.;) Najważniejsze, że piloci przeżyli.
 

·
Registered
Joined
·
73 Posts
Czarna niedziela w Rosji: Spadły trzy samoloty

Czarna seria katastrof lotniczych w Rosji: w obwodzie kałuskim spadł samolot szkoleniowy, a pod Moskwą zderzyły się w locie dwa myśliwce.

Dwie osoby zginęły w niedzielę w katastrofie samolotu szkoleniowego Jak-52 w pobliżu miejscowości Gurjewo, w obwodzie kałuskim, ok. 100 kilometrów na południowy zachód od Moskwy - poinformowało rosyjskie Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
Maszyna rozbiła się wkrótce po starcie z lotniska Bragino. Na ziemi nikt nie ucierpiał.

Zginął jeden z najlepszych rosyjskich pilotów

Dwa rosyjskie myśliwce przechwytujące Su-27 zderzyły się w niedzielę w powietrzu nad lotniskiem Ramienskoje, 40 kilometrów na południowy wschód od Moskwy.

Piloci zdążyli się katapultować, jednak jeden z nich nie przeżył katastrofy. Obie maszyny runęły na ziemię w pobliżu lotniska.Szczątki samolotów spadły na pole koło wsi Rybaki, w rejonie ramieńskim, a także na działki pracownicze w pobliżu miasta Żukowski.

Według wstępnych ustaleń, na ziemi nikt nie ucierpiał.

Do wypadku doszło w czasie ćwiczeń przed rozpoczynającym się tam we wtorek Międzynarodowym Salonem Lotniczym i Kosmicznym MAKS-2009.

Oba samoloty należały do elitarnej grupy pilotażowej "Rosyjscy Witezie". Kolizja miała miejsce podczas ćwiczebnego lotu "Rosyjskich Witezi" z inną słynną grupą pilotażową - "Jerzyki".

W chwili katastrofy w powietrzu znajdowało się 9 maszyn - pięć Su-27 i Su-30 z "Rosyjskich Witezi" oraz cztery MiG-29 z "Jerzyków".

Agencja RIA-Nowosti podała, że w wypadku śmierć poniósł dowódca "Rosyjskich Witezi", 45-letni pułkownik Igor Tkaczenko. Uważany był on za jednego z najlepszych pilotów w Rosji. Latał na samolotach L-29, MiG-21, MiG-29, Su-27 i Su-35, a także na Mirage-2000 i F-16.

Ministerstwo Obrony Rosji potwierdziło, że pilot jednej z maszyn nie żyje. Nie podało jednak jego nazwiska.

Przyczyną katastrofy był prawdopodobnie błąd pilotów.

Dyrekcja MAKS-2009 zapowiedziała, że wypadek nie wpłynie na przebieg salonu; loty nad Ramienskoje wkrótce zostaną wznowione.

Jerzy Malczyk

http://fakty.interia.pl/swiat/news/czarna-niedziela-w-rosji-spadly-trzy-samoloty,1353562


 

·
Polish Space Marines
Joined
·
16,631 Posts
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6931558,Polacy_w_Afganistanie_dostana_kolejne_smiglowce_Mi_17.html?skad=rss
Polacy w Afganistanie dostaną kolejne śmigłowce Mi-17
jagor
2009-08-16, ostatnia aktualizacja 2009-08-16 17:19


- W ciągu najbliższych czterech dni kolejne trzy śmigłowce Mi-17 wzmocnią polski kontyngent w Afganistanie - informuje Polskie Radio. To reakcja na gwałtownie zaostrzającą się sytuację w tym kraju przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.


Nasi żołnierze w Afganistanie dostaną trzy kolejne śmigłowce Mi-17. Polacy w śmigłowcu Mi-17 nad prowincją Ghazni, 16 listopada 2008 r.
Fot. Damian Kramski / AG

W ubiegły poniedziałek polsko-afgański patrol wpadł w zasadzkę w dystrykcie Adżiristan. W ciężkich walkach zginął kapitan Daniel Ambroziński, a czterech innych polskich żołnierzy zostało rannych. Była to jedna z najdłuższych i najpoważniejszych bitew, jakie Polacy stoczyli z rebeliantami w Afganistanie.

Major Artur Sarzyński, który dowodził podczas tamtej akcji mówi Polskiemu Radiu, że tego typu ataków i potyczek jest w ostatnim czasie coraz więcej. Opowiada, że stracił już dwa wozy bojowe w czasie wybuchów min-pułapek, a sam w wyniku tych eksplozji spędził pół miesiąca w szpitalu.

- Wszystkie moje wozy mają ślady po kulach. Dzień w dzień są jakieś strzały. Tu jest wojna - dodaje.

Major Sarzyński przyznaje, że dla wszystkich żołnierzy, którzy brali udział w poniedziałkowej bitwie, była ona bardzo ciężkim przeżyciem. Zaznacza jednak, że nikt z Polaków nie załamał się po tym, co się stało.

- Morale żołnierzy są bardzo wysokie. Nikt nie jest mazgajem, nie płacze, wszyscy chcą wracać na pole walki - podkreśla Sarzyński.

Wczoraj niezapowiedzianą wizytę w polskiej bazie w Ghazni złożył premier Donald Tusk. Zapowiedział, że żołnierze wkrótce dostaną dodatkowy sprzęt w tym przede wszystkim śmigłowce i rosomaki. Szef rządu powiedział, że będzie też zastanawiał się, czy i jak zmienić zbyt rygorystyczne zdaniem żołnierzy procedury użycia broni.
 

·
We Built This City
Joined
·
1,557 Posts
Darhet mam pytanie :)
W jakim okresie komunizmu mieliśmy najsilniejszą armie ??
I jaką ilością sprzętu dysponowaliśmy ??
 
2061 - 2080 of 65092 Posts
Top