SkyscraperCity banner
1 - 20 of 41 Posts

·
Registered
Joined
·
396 Posts
Discussion Starter · #1 ·
Ponieważ nie znalazłem tworzę nowy wątek. I od razu mam pytanie czy ktoś zna jakieś szczegóły poniższego:
Przekopanie kilkunastu kilometrów kanałów wodnych, połączenie Wielkich Jezior Mazurskich i utworzenie 50 kilometrowego szlaku żeglugowego to plan mazurskich samorządowców na przyciągnięcie turystów.

Jeden z najbardziej znanych regionów turystycznych w Polsce stara się pozyskać coraz bardziej wymagających turystów. Z danych Instytutu Turystyki wynika, że choć w 2008 roku warmińsko-mazurskie odwiedziło 2,1 mln Polaków, to było ich o aż ćwierć miliona mniej niż przed rokiem.

Dlatego też samorządowcy odkurzają niemieckie plany sprzed II wojny i zamierzają zbudować nowe kanały, które połączą jeziora mazurskie w jeden szlak - informuje "Metro". Na początek chodzi o niecałe dwa kilometry kanału, który zespoli jezioro Śniardwy z Giżyckiem od strony wschodniej, z pominięciem zatłoczonych Mikołajek. Następny etap, to połączenie Śniardw z jeziorami w okolicach Ełku. W sumie dałoby to prawie 50 kilometrów nowego szlaku wodnego.

Obie inwestycje są warte kilkaset milionów złotych. Samorządowcy liczą na pomoc państwa i na to, że uda się pozyskać dofinansowanie z budżetu UE. Podkreślają też, że planowane kanały leżą poza terenami najbardziej cennymi przyrodniczo, czyli poza Mazurskim Parkiem Krajobrazowym i obszarami Natura 2000.

INTERIA.PL/PAP
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts
Kanał od Giżycka do Śniardw na wschodzie... Rozumiem, że przez Cierzpięty i Okartowo? Pewnie mnie potępicie, ale jestem jak najbardziej przeciwny. Płynąłem tamtędy - piękne, dzikie jeziora, wolne od tych wszystkich tłumów (coś jak na południu Mazur), niewielkie rzeczki, wąskie szlaki kajakowe między szuwarami, przepychanie omegi przez progi wodne, przeciąganie jej po brzegu na linach lub na przewożenie jej na przyczepce za traktorem przez las. To są magiczne miejsca - i może lepiej niech takie zostaną.

Kiedyś się zastanawiałem nad pomysłem ukończenia Kanału Mazurskiego. Ale też doszedłem do wniosku, że bez sensu. O ile pamiętam, to by doprowadziło to spuszczenia części wody z Mazur. Poza tym kto by z tego korzystał? Do morza za daleko, a w dodatku Rosja po drodze, co też poważnie komplikuje sprawę.
 

·
Pijcie portera z BŁ!
Joined
·
18,195 Posts
Też mi się wydaje, że takie plany są bez sensu. Jezioro Tyrkło, Buwełno i to następne najbliżej Giżycka są po prostu za wąskie do swobodnej żeglugi - to byłby następny raj dla silnikowców, czyli motorówek itp. Bez sensu.
Bardziej rozsądne wydaje się połączenie z tymi jeziorami w okolicach Ełku(a). Po drodze jest w końcu całkiem przyzwoite jezioro Orzysz i dalej też nie jest źle. Zastanawiam się tylko, czy odległości nie są za duże.
No nie wiem, dla mnie trochę bez sensu. Jedyna zaleta, to to, że może będzie trochę luźniej w okolicach Mikołajek.

Kalle - też uwielbiasz tereny na południowej części Nidzkiego? Zamordeje Małe? I dalej, za "zakrętem", gdzie już tylko chaszcze i komary? ;)
Piękne tereny, dobrze, że tak mało ludzi tam pływa.
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts
Kalle - też uwielbiasz tereny na południowej części Nidzkiego? Zamordeje Małe? I dalej, za "zakrętem", gdzie już tylko chaszcze i komary? ;)
Piękne tereny, dobrze, że tak mało ludzi tam pływa.
No właśnie cały problem w tym, że byłem tam tylko jeden raz - i to ledwo do Zamordejów. I za każdym razem planuję, że jeszcze tam kiedyś trafię (moją bazą jest Ryn, ale uwielbiam Węgorzewo, więc też zawsze je muszę odwiedzić - a że to w dokładnie drugą stronę, to potem brakuje czasu). Ale raz zrobiliśmy sobie taką wyprawę na omegach: Giżycko - Niegocin - Jagodne - (coś tam, coś tam, kanały) - Tałty (Ryn, Mikołajki na chwilę) - Śniardwy - Roś - rzeka Wilkus (z mostami tak niskimi, że trzeba się schylać, siedząc na omedze - i z fantastycznymi, wąskimi szlakami między trzcinami) - Kocioł - jakaś inna rzeka (w ramach dodatkowych atrakcji - przepychanie omeg przez progi wodne) - Białoławki - znów rzeczka (przepychanie omeg po lądzie obok nieczynnego jazu) - Śniardwy - Okartowo - Tyrkło - omegi na przyczepce od traktora przez las - Buwełno - znów jakaś wąska rzeczka (czuliśmy się co najmniej, jakbyśmy płynęli w górę Nigru czy innej Amazonki :D) - Wojnowo - Niegocin - Giżycko. Trzeba było wziąć omegi, bo poza nimi chyba tylko kajaki dałyby radę przepłynąć taką trasę. Spaliśmy w namiotach (choć czasem nie było gdzie ich rozbić, to się gnietliśmy w tych omegach). Naprawdę fantastyczne miejsca, dzicz, ludzi prawie wcale, na wodzie pustki. Wrzuciłbym kilka zdjęć, ale akurat mi laptopa szlag trafił - może później to zrobię.

I dlatego powtórzę - łapy precz od tych miejsc! Teraz są absolutnie wyjątkowe - a jak się tam pobuduje jakieś kanały, to staną się zupełnie zwykłe, przeciętne, tak samo zatłoczone, jak wszystkie inne. I rzeczywiście są dość wąskie dla żeglarzy, niezbyt to dla nas wygodne - a motorowodniacy raczej nie powinni tam pływać (na niektórych z tych jezior - na pewno na Tyrkle, Kotle, Rosiu, a może nawet na wszystkich z nich - obowiązuje strefa ciszy. Nie bez powodu).
 

·
Pijcie portera z BŁ!
Joined
·
18,195 Posts
Wow, to wyprawa niesamowita!
Ile czasu Wam to zajęło?

Jakie masz wspomnienia z jeziora Roś?
Byłem tam raz na rejsie (na małej łódeczce konstrukcji Skrzata o nazwie... Skrzat - podobna do Beza) i moje wspomnienia są tragiczne. Pełno ludzi na skuterach wodnych, które wyją masakrycznie. Nabrzeża nienadające się zupełnie do cumowania - wszędzie chaszcze i trzciny, brak lasu.
Gdyby się tam przebili, to nigdy bym tam nie popłynął, no chyba tylko aby sprawdzić czy dalej jest jak było. Zresztą z tego co pamiętam jest tam nawet połączenie kanałem ze Śniardwami.
Wyprawę trasą Okartowo - Niegocin miałem już dawno w planach, ale jakoś nie wychodziło. A przynajmniej aby przepłynąć pod mostem, tam się pokręcić i wrócić. Z tego co piszesz, sprawa jest zachęcająca, więc głęboko się nad tym zastanowię, dopóki tylko można...
Ja z kolei pływam raczej na południu Mazur, więc trasę Ryn - Nidzkie mam ogarniętą dogłębnie. Gorzej z północą.
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts
Trwało to jakieś dwa tygodnie w sumie, a może nawet niecałe. Ale dość długo codziennie pływaliśmy. Dopóki nie zdechło na wieczór - a czasem nawet dłużej na pagajach :D Raz nawet, kiedy już prawie całkiem po ciemku jakaś motorówka się do zas zbliżała, zastanawialiśmy się, czy to policja i czy nam mogą patenty zabrać za brak świateł...

Roś wspominam dość dobrze. Nie było na nim zbyt wielu motorówek, ale może po prostu miałem szczęście. Z miejscami do cumowania muszę jednak przyznać rację - brzegi pozasłaniane szuwarami. Sprawdzaliśmy każdą możliwość, ale tam, gdzie dało się dopłynąć do brzegu, albo w ogóle nie dało się zatrzymać, albo okazywało się, że to jakieś miejsca, gdzie krowy przychodzą na wypas i napić się - mnóstwo krowich placków i trochę strach, że nas rano takie krowie stado obudzi... ;) Ale jest też kilka kempingów czy bindug. Przy jednym takim kempingu się w końcu zatrzymaliśmy - ale liczą sobie drogo, a w zamian zupełnie nic, tylko miejsce przy pomoście.
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts
Tak, jak obiecałem - wrzucam zdjęcia z naszej szalonej wyprawy przez wschodnie krańce Krainy Wielkich Jezior. Robię to w celu zaprezentowania, w jakich mniej więcej okolicach planuje się te inwestycje, o których wspomina pierwszy post. Trochę przy tej okazji prywatę zrobię, za co przepraszam. Jeśli ktoś uzna, że jednak zbyt daleko ten OT sięga, zrozumiem - ale proszę o wyrozumiałość. Może w razie czego zrobić z tego nowy wątek? Tylko gdzie - dział o miastach polskich mamy, ale o plenerach już nie.

Zdjęcia są głównie autorstwa mojej siostry, choć także innych uczestników wyprawy.

Postarałem się wybrać zdjęcia, które najlepiej dokumentują okolicę, a najmniej - nas. No ale kilku kadrów z ludźmi uniknąć się nie dało. Zdjęcia są z różnych aparatów, stąd różne rozmiary. Żeby nie było tak po prostu kilka zdjęć na sucho, to postaram się trochę ubarwić opowieścią.


Drogę od Giżycka do Rosia pominę, bo to nie na temat. Na południowym krańcu Śniardw - a w zasadzie, to Seskt - jest wejście do Kanału Jeglińskiego. To najdłuższy działający kanał na Mazurach (5,25 km), w dodatku ze śluzą w Karwiku (różnica poziomów 1 m). Tędy prowadzi szlak żeglowny do Pisza. Na końcu kanału znajduje się ośrodek wypoczynkowy, w którym szukaliśmy schronienia przed letnią burzą. I tu właśnie zaczynamy wyprawę.


Jezioro Roś jest dość długie, ale farwater prowadzi tylko samym jego zachodnim skrajem, od kanału do Pisy (i z jej nurtem do Pisza). Reszta jeziora wydaje się być zapomniana przez człowieka - brzegi zupełnie dzikie, nawet ludzkich osad jest niewiele. Nic, tylko albo lasy, albo pastwiska. No i kilka pojedynczych...


...kempingów i ośrodków wypoczynkowych. Drogich i niewiele oferujących w zamian. Ale noc zgoniła nas wreszcie z wody, pora wrzucić coś na ząb.


Jezioro ma dwa długie zakręty. O tym, że w ogóle w okolicy żyją ludzie, mogą świadczyć tylko pojedyncze sieci rybackie. Brzegi są szczelnie porośnięte szuwarami.


Upał był, a że nikt prócz mojej załogi nie widział, to pozwoliłem sobie złamać etykietę i trochę się pomoczyć. Cholerni paparazzi ;)


Na wodzie z kolei jedynym towarzystwem były dla nas łabędzie. I może jeszcze kilka kaczek.


A pod wodą - jak w ogrodzie. Dno porośnięte układającymi się w piękne, fantazyjne kształty glonami. Niestety, tego nie dało się uchwycić aparatem...


Później pojawił się jednak inny towarzysz - skuter z uczepionym z tyłu narciarzem wodnym. Na szczęście byliśmy już blisko naszego celu, więc długo nie musieliśmy słuchać ryku jego silnika. Dodam tu, że ze względu na ochronę przyrody niemal całe jezioro Roś (za wyjątkiem farwateru na zachodzie) objęte jest zakazem używania silników spalinowych. Podobnie, jak wszystkie pozostałe jeziora, które pokażę. Tymczasem - gdzieś tam, wśród tych szuwarów, jest ujście rzeki Wilkus, do którego zmierzamy.


Jest dobrze - znaleźliśmy. Po obu stronach gruba warstwa trzcin, na tyle wysokich, by nie było szans zorientować się, jak daleko mamy do brzegu.


Pierwsza przeszkoda. Most w ciągu jakiejś lokalnej dróżki.
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts

Ale to zdecydowanie za mało, by nas powstrzymać.


I tak sobie płynęliśmy po rzece, a to oganiając się od komarów, a to zachwycając ciszą i spokojem. Szuwary zostawiliśmy za nami.


Są takie sytuacje, że nawet ja (znaczy kapitan ;) muszę powiosłować.


Płyniemy, płyniemy, a cywilizacji jak nie było, tak nie ma. Na jednym brzegu pasie się stado krów, na drugim stado koni. Teraz już wiem, jak mogli czuć się odkrywcy przedzierający się przez nietknięte ludzką stopą, dziewicze tereny.


Zaparkowaliśmy, kiedy nadeszła pora obiadowa. Krowi brzeg wydał się przyjaźniejszy, osłonięty drzewami. I nawet krowich placków nie było. A nasi towarzysze coś zostali daleko z tyłu.


Wkrótce okazało się, dlaczego. Po prostu nie chciało im się wiosłować.


Rzeka się kończyła (a raczej zaczynała) w wodach jeziora Kocioł. Również z brzegami szczelnie porośniętymi szuwarami i lasem, choć z jedną wsią. Znalezienie kontynuacji rzeczki pomiędzy szuwarami i drzewami nie przyszło nam łatwo. Ale znaleźliśmy - tylko po to, by wkrótce dopłynąć do najpoważniejszej tego dnia przeszkody: kilku progów wodnych. Wyrzuciliśmy wszystko, co mieliśmy, na brzeg i przepchnęliśmy łódki, trochę je przy tym rysując. Ale byliśmy zbyt zaaferowani, by robić zdjęcia. Do jeziora Białoławki dotarliśmy tuż przed zmrokiem. Miejsce na zatrzymanie się na noc znaleźliśmy na skraju wioski Kwik.


Następnego dnia była niedziela, a miejsce było przyjemne - nie ruszaliśmy się z miejsca. Zrobiliśmy za to rozpoznanie terenu, bo następnego dnia czekało nas najtrudniejsze. Przeprawa przez nieczynny (chyba?) jaz.


Długo kombinowaliśmy, jak się do tej roboty zabrać. Nie było łatwo. Chyba wszyscy już zwątpiliśmy i zaczęliśmy liczyć, czy uda nam się wrócić do Giżycka tą samą drogą, którą tu dotarliśmy - przez Roś. Ale inicjator wyprawy, nasz komandor ;), nie stracił nadziei. I jakoś udało mu się przekonać mnie, jako kapitana drugiej łódki. No to spróbowaliśmy...


...i jakoś poszło. Z bardzo dużą pomocą kilku lokalnych chłopaków i pana obsługującego ten jaz. Wykończeni późnym wieczorem dotarliśmy do kempingu, już niemal na brzegu Śniardw.
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts

I znów przez Śniardwy, przynajmniej po części po oznaczonym szlaku. Aż do Okartowa. Tu po raz kolejny kończyły się szlaki żeglowne.


A ściślej, to kończyły się za tym mostem kolejowym. Zapasy nam się kończyły, więc wysłaliśmy ekspedycję do Orzysza po zakupy. Okazało się jednak, że zrozumienie rozkładu jazdy pociągów z może trzema pociągami w każdą stronę jest ponad nasze siły. Więc ekspedycja pojechała i wróciła autostopem.


Okartowo to kolejny dzień stania w miejscu, ale trochę odpoczynku nam się przydało.


Brzegi zaczynającego się za Okartowem jeziora Tyrkło też są w większości porośnięte lasem i szuwarami. Jednak tu ludzie są już widoczni. I słyszalni - okoliczne lasy są bardzo popularne wśród harcerzy.


Raz jeszcze brzegi Tyrkła.


A na końcu Tyrkła - ślepa uliczka. Z pomocą pani leśnik znaleźliśmy jednak rolnika, który zgodził się przewieźć nasze omegi na przyczepie przez las, do Cierzpięt nad jeziorem Buwełno.


Podróż na omedze przez las po wyboistej drodze - bezcenne. I z sercem w gardle ;)


Ale, jak widać, udało się przeżyć. I nawet dotrzeć w jednym kawałku.


Brzegi Buwełna są już całkiem cywilizowane. Zamiast lasów - pastwiska, jest kilka wsi i kilka ośrodków wypoczynkowych. A na końcu - znów rzeczka.


Paskudne, kamieniste dno, na którym znów zostawiliśmy trochę farby. Ale tutaj chyba nawet kajaki się trochę rysują. Woda przeczysta, daje schronienie bobrom. I, niestety, pijawom.


No i te malownicze mostki po drodze. Magiczne miejsca, naprawdę.


Koniec rzeczki. Za nią już tylko jezioro Wojnowo, które co prawda też objęte strefą ciszy i nieoznakowane, ale na które da się bez większych problemów wpłynąć z Niegocina. I to też widać na brzegach: kempingów jest sporo, a i łódek na wodzie nie brakuje. Choć do mazurskich standardów zatłoczenia jeszcze bardzo, bardzo daleko. Ale pływa się po tych trzech (Tyrkło, Buwełno, Wojnowo) jeziorach ciężko - jeszcze węższe, niż Bełdany ;)

Koniec.
 

·
Registered
Joined
·
396 Posts
Discussion Starter · #11 ·
Piękne zdjęcia! Ale wydaje mi się, że tu nie chodzi o opisany szlak w okolicach Pisza. Jedynie o końcowy etap Waszej podróży: Tyrkło - Buwełno. Przekopanie tego fragmentu tak, aby mogły się zmnieścić łodki większe od omegi pozwoliłoby na utworzenie drugiej drogi północ-południe, a w szczególności na zwiększenie dostępności Okartowa (niektórzy się boją płynąć przez Śniardwy).
Drugą częścią ma być połączenie z Ełkiem - najłatwiej by to było zrobić przez udrożnienie Orzyszy i chyba o to chodzi w projekcie. Pisz i okolice nie będą miały z tym nic wspólnego.
 

·
kween
Ärewördige och Höglärde
Joined
·
2,215 Posts
Tyrkło - Buwełno. Przekopanie tego fragmentu tak, aby mogły się zmnieścić łodki większe od omegi pozwoliłoby na utworzenie drugiej drogi północ-południe, a w szczególności na zwiększenie dostępności Okartowa (niektórzy się boją płynąć przez Śniardwy).
Tylko to jednak będzie dość sporo roboty. Ze Śniardw na Tyrkło da się przejść bez kłopotu - to tylko dwa mosty (drogowy i kolejowy). Z Niegocina na Wojnowo też nie ma kłopotu - most i linia energetyczna. Trzeba by tylko oznaczyć szlaki.

Proważniejsze problemy zaczynają się między Tyrkłem a Buwełnem. Tam byłby potrzebny nowy kanał. W lini prostej oba jeziora dzieli półtora kilometra - przez las. Prawdopodobnie jest też jakaś różnica poziomów wody.

Drugi problem to przejście Buwełno - Wojnowo. Rzeczka jest - ale jak widać na zdjęciach powyżej, w większości nie głębsza, niż po kostki. W dodatku wąziutka, więc też byłby potrzebny nowy kanał. Tu co prawda w linii prostej niecałe pół kilometram ale fakt, że żyją w jej okolicach bobry musi oznaczać, że jest to teren cenny pod względem przyrodniczym. Podobnie, jak strefy ciszy na tych wszystkich jeziorach.

Drugą częścią ma być połączenie z Ełkiem - najłatwiej by to było zrobić przez udrożnienie Orzyszy i chyba o to chodzi w projekcie. Pisz i okolice nie będą miały z tym nic wspólnego.
Tworzenie szlaku w kierunku Orzysza i Ełku to akurat całkiem ciekawy pomysł, choć obawiam się, że z Orzyszem będzie jak z Piszem - daleko od szlaków, w dodatku trzeba przejść przez Śniardwy i wpłynąć dość daleko wgłąb lądu. A to oznacza, że i tak mało kto będzie tam zaglądał.
 

·
Registered
Joined
·
396 Posts
Discussion Starter · #13 ·
Tylko to jednak będzie dość sporo roboty. Ze Śniardw na Tyrkło da się przejść bez kłopotu - to tylko dwa mosty (drogowy i kolejowy). Z Niegocina na Wojnowo też nie ma kłopotu - most i linia energetyczna. Trzeba by tylko oznaczyć szlaki.
Wiem, pływałem:)
Proważniejsze problemy zaczynają się między Tyrkłem a Buwełnem. Tam byłby potrzebny nowy kanał. W lini prostej oba jeziora dzieli półtora kilometra - przez las. Prawdopodobnie jest też jakaś różnica poziomów wody.
Zgadza się - potrzebny jest kanał ze śluzą i mostem drogowym. Trochę to kosztuje ale jest wykonalne.

Drugi problem to przejście Buwełno - Wojnowo. Rzeczka jest - ale jak widać na zdjęciach powyżej, w większości nie głębsza, niż po kostki. Tu co prawda w linii prostej niecałe pół kilometram ale fakt, że żyją w jej okolicach bobry musi oznaczać, że jest to teren cenny pod względem przyrodniczym. Podobnie, jak strefy ciszy na tych wszystkich jeziorach.
I tu się zaczyna problem. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się pogłębienie rzeczki i wyrównanie poziomów jezior (bodajże obniżenie w Buwełnie). Wszystkie te jeziora są objęte strefą ciszy więc kanał byłby do pokonania jedynie na pagajach, ale za to cisza i spokój. Prawie jak Sapina.

Tworzenie szlaku w kierunku Orzysza i Ełku to akurat całkiem ciekawy pomysł, choć obawiam się, że z Orzyszem będzie jak z Piszem - daleko od szlaków, w dodatku trzeba przejść przez Śniardwy i wpłynąć dość daleko wgłąb lądu. A to oznacza, że i tak mało kto będzie tam zaglądał.
Teraz też tak jest z Okartowem, ale po utworzeniu połączenia z Giżyckiem z pominięciem Śniardw ten rejon mógłby odżyć. Nie mówiąc o okolicach Orzysza, które chętnie bym odwiedził.
 

·
Pijcie portera z BŁ!
Joined
·
18,195 Posts
Niesamowita wyprawa, gratuluję odwagi i zapału!
Oczywiście utwardziłeś mnie w przekonaniu, że to nie ma sensu raczej.
Przyroda jest naprawdę niesamowita i barbarzyństwem byłoby ją niszczyć.
Piszesz, że jest prawdopodobnie różnica poziomów - to będzie wymagać kolejnej śluzy, a Guzianka to jest przeze mnie zniecierpione miejsce na Mazurach (jeśli takowe w ogóle istnieje...). Powodów jest wiele, głównie stresy związane z ustawianiem się gdy jest tłum, oczekiwaniem i wzmożonymi kontrolami policyjnymi... Nie to, żebym miał jakieś utarczki z prawem, ale jest to nieprzyjemne i zawsze można dostać mandat za trzymanie kapoków w prawej a nie w lewej bakiście...

Jedyną sensowną w miarę inwestycją byłoby chyba połączenie z Ełkiem (już o tym wspominałem), ale nie wiem, czy by mi się chciało tam płynąć przez takie długie kanały.
 

·
Registered
Joined
·
396 Posts
Discussion Starter · #16 ·
^^Krótkie podsumowanie:
- etap 1 - połączenie jezior Narie i Skiertąg w miejscu poszerzonego obecnego rowu melioracyjnego (prawdopodobna śluza, 3 mosty),
- etap 2 - poszerzenie rzeki Dreli - połączenie Morąga z jeziorem Ruda Woda (ok. 10km długości),
- etap 3 - odcinek miejski (4 mosty).

Ogólnie rzecz biorąc koncepcja jest ciekawa ale będzie miała raczej znaczenie lokalne. Pod kątem żeglarskim jedynym akwenem do żeglugi będzie Narie. Nie wydaje mi się, żeby było ono na tyle atrakcyjnym akwenem, aby przyciągnąć większą ilość żeglarzy, tym bardziej, że leży na uboczu i tak słabo "zaludnionego" szlaku kanału Elbląskiego. Aczkolwiek dla okolicznych mieszkańców sprawa jak najbardziej godna rozważenia.
Niestety bez wykonania etapu 3. etap 2. nic nie daje. Więc albo robić tylko 1. (sens niewielki bo samoistne połączenie jezior Narie i Skiertąg będzie w praktyce nieużywane) albo wszystkie trzy.

A teraz marzenia - gdyby się udało zbudować to połączenie to możnaby rozważyć ciąg dalszy:
- kanał Narie - Morąg (ok. 2km),
- kanał Morąg - Isąg (ok. 4km),
- kanał Isąg - Łoby (ok. 2km),
- kanał Łoby - Szeląg Wielki (ok. 8km).

I mamy zamkniętą pętlę Warmińską. To by było coś!
A w przyszłości... może połączenie z jeziorami mazurskimi, ehhhhhh, pomarzyć można:)
 

·
PanEl
Joined
·
3,443 Posts
Witam,
koncepcje budowy nowych kanałów pojawiają się też na tzw. Mazurach Zachodnich, na Pojezierzu Iławskim. O jednym z nich, czyli Kanale Morąskim (połączenie Jeziora Narie, przez jez. Skiertąg i miasto Morąg do jez. Ruda Woda na kanale Ostródzko-Elbląskim), można przeczytać tutaj:
http://www.baltic-ukraine.com/pl/index.php/post/287/
Nie ma czegoś takiego jak kanał ostródzko-elbląski jest tylko Kanał Elbląski!:bash:
 

·
Pijcie portera z BŁ!
Joined
·
18,195 Posts
24.08.2009 00:05
Nowy kanał na Mazurach?


Akcja na rzecz uznania Mazur za kolejny cud świata przybrała nieoczekiwany przebieg. Mazurskie samorządy prześcigają się w zgłaszaniu kolejnych projektów nowych kanałów, które miałyby uatrakcyjnić turystyczną żeglugę po jeziorach. Co ważne, budowę nowych dróg wodnych w pełni popiera marszałek Jacek Protas.

Spośród trzech kanałów, które mają największą szansę na realizację, jeden znajduje się w okolicach Elbląga. Mowa o Kanale Morąskim, który miałby połączyć Jezioro Narie z systemem Kanału Elbląskiego. Powodzenie przedsięwzięcia zależy jednak od poparcia elbląskiej delegatury Urzędu Marszałkowskiego, a konkretnie od jej dyrektora Jerzego Wcisły.

Kanał Morąski składałby się z trzech odcinków, budowanych etapami. Stosunkowo najłatwiej byłoby wykonać połączenie Jeziora Narie ze Skiertągiem - kanał o szerokości kilkunastu metrów powstałby w miejscu obecnego rowu melioracyjnego, odprowadzającego wodę ze Skiertąga do Narie w rejonie Bogaczewa. Na szczęście, rów przebiega przez tereny rolnicze i niezabudowane, co znacznie ułatwi ewentualną inwestycję. Na tym odcinku potrzebne byłyby trzy mosty - na drogach: Bogaczewo - Żabi Róg, Morąg - Bogaczewo i Morąg - Gulbity. Co prawda, budowy trzeciego z wymienionych mostów można by uniknąć, jeśli końcowy odcinek kanału umieścić pod zabytkowym mostem nad dawną linią kolejową do Braniewa, w sąsiedztwie kotłowni. Tam też, przy wyjściu z kanału na Skiertąg, prawdopodobnie należałoby umieścić śluzę, gdyż poziom wody w Skiertągu jest nieznacznie wyższy, niż w Narie. Wyjaśnieniem tych kwestii musieliby się zająć autorzy studium wykonalności inwestycji, które mogłoby powstać już niebawem - w ramach programu renowacji Kanału Elbląskiego.

Co by zmieniło otwarcie tego odcinka Kanału Morąskiego? Przede wszystkim kanał przybliżyłby Morąg do wody i ożywił Jezioro Skiertąg dla turystyki i rekreacji. Co prawda, Skiertąg jest za mały, aby na nim swobodnie żeglować, ale jako baza wypadowa na Narie nadawałby się doskonale. Cypel znajdujący się między "Sklejką" a kotłownią - to doskonałe miejsce dla powstania ośrodka sportów wodnych, z przystanią, plażą miejską i wypożyczalnią desek windsurfingowych. Na tamtejszej polanie mogłyby odbywać się koncerty, powstałby amfiteatr. Miasto zwróciłoby się w stronę wody, co na Warmii i Mazurach jest koniecznością dla każdej miejscowości, która poważnie myśli o rozwoju turystyki.

Perspektywa turystycznego wykorzystania Skiertąga byłaby niezwykle ważnym impulsem na rzecz oczyszczenia tego zeutrofizowanego jeziora, do czego można posłużyć się m. in. sprawdzonym w podobnych sytuacjach tzw. eksperymentem kortowskim.

Oczywistym miejscem dla drugiej przystani żeglarskiej na Skiertągu jest obecna plaża miejska na Zatorzu. Baza żeglarska i windsurfingowa doskonale uzupełniałaby ofertę sportową OSiR-u. Już teraz tamtejszy hotel nieźle sobie radzi na rynku obsługi zorganizowanych grup sportowych, a po uzupełnieniu oferty sportowej o żeglarstwo i windsurfing można będzie realnie myśleć o wypromowaniu tego miejsca jako jednego z ważniejszych ośrodków treningowych w Północno-Wschodniej Polsce. Oczywiście, należałoby jeszcze pomyśleć o nowych obiektach sportowych, w tym o budowie basenu, a także o rozbudowie infrastruktury hotelowo-gastronomicznej (to już sprawa prywatnych inwestorów, których jednak trzeba zachęcić do inwestowania w mieście). To oczywiście perspektywa na przyszłość, jednak już teraz warto uświadomić sobie cele, do których powinniśmy zmierzać.

Zatorze to także potencjalnie dobre miejsce dla świadczenia tu usług w zakresie zimowania jachtów, a być może również zorganizowania tu małych stoczni jachtowych czy po prostu warsztatów, w których można będzie naprawić łódkę. Dużo przestrzeni, tanie grunty, bliskość miasta - to wszystko sprawi, że ceny za przechowanie jachtów w hangarach, które tu mogą powstać, będą atrakcyjne w porównaniu z alternatywnymi lokalizacjami. Do tego stopnia, że po całkowitym ukończeniu Kanału Morąskiego można będzie pomyśleć o przyciągnięciu tu żeglarzy z innych akwenów, którzy w innych portach musieliby zapłacić za zimowanie znacznie więcej. Aby przyciągnąć w to miejsce inwestorów zainteresowanych uruchomieniem hangarów dla zimowania jachtów czy stoczni jachtowych, warto rozważyć włączenie kilku nadjeziornych działek na Zatorzu do Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Drugim etapem budowy Kanału Morąskiego byłoby udrożnienie i poszerzenie rzeki Dreli, która mogłaby służyć jako droga wodna łącząca Morąg z jeziorem Ruda Woda (a więc - z Kanałem Elbląskim). Z technicznego punktu widzenia ten etap nie stanowiłby większego problemu, jednak ze względu na długość kanału wymagałby większych środków, niż pierwszy odcinek. Tak wykonany kanał kończyłby się w pobliżu Rozlewiska Morąskiego, jednak ze względów ochrony przyrody, ten akwen nie byłby udostępniony dla żeglarstwa. Za to pod samym Starym Miastem, w pobliżu Pałacu Dohnów i zamku krzyżackiego, powstałaby marina staromiejska - jedna z najlepiej ulokowanych na całej Warmii i Mazurach.

Z pewnością najtrudniejszy do wykonania i najdroższy odcinek Kanału Morąskiego stanowić będzie jego część miejska, łącząca marinę staromiejską z Jeziorem Skiertąg. Kanał należałoby zbudować na bazie potoku Morążek, poszerzając go do kilkunastu metrów. Na szczęście, wokół potoku na całym jego odcinku znajduje się wystarczający dla budowy kanału zapas niezabudowanej przestrzeni. Wykopanie kanału będzie jednak wymagało przebudowy trzech mostów drogowych (ul. Warmińska, Mickiewicza i Dąbrowskiego) i jednego kolejowego (wraz z drogą dojazdową do Sklejki), istotnych zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, przeniesienia rynku przy ul. Mickiewicza. Stąd też odcinek miejski prawdopodobnie powstanie jako ostatni. Jednak wszelkie prace przygotowawcze (zmiany przeznaczenia i wykup gruntów, projekty techniczne) należałoby wykonać odpowiednio wcześniej - w czasie, kiedy będą budowane dwa poprzednie odcinki, tak aby zaraz po ich otwarciu można było przystąpić do realizacji tej finalnej fazy inwestycji. Taka trójfazowa budowa Kanału Morąskiego pozwoli na odpowiednie rozłożenie w czasie wydatków i rozpoczęcie eksploatacji, a więc i odnoszenie korzyści z dwóch pierwszych odcinków kanału przed zakończeniem kanału w całości.

Miejski odcinek Kanału Morąskiego wraz z dwoma przystaniami (staromiejską i parkową) stanowić będzie dla Morąga atrakcję turystyczną, której znaczenie trudno przecenić. Wokół kanału będzie skupiać się życie turystyczne i towarzyskie miasta. W ten sposób powstanie niezwykle atrakcyjna, rozległa przestrzeń publiczna (waterfront, "obszar prestiżu miasta"), obejmująca następujące obszary:

- Rozlewisko Morąskie - użytek ekologiczny o dużych walorach turystycznych ze względu na unikalną wartość przyrodniczą (ostoja ptaków). Kanał na tym odcinku będzie przebiegał równolegle do brzegów jeziora (pomiędzy ul. Wenecką a brzegiem). Obecna linia brzegowa rozlewiska i jej naturalny charakter (trzcinowiska) będą zachowane - kanał prawdopodobnie nie będzie połączony z akwenem ze względu na obostrzenia związane z ochroną przyrody (konieczna konsultacja z naukowcami - przyrodnikami). Pomiędzy kanałem a brzegiem jeziora będzie przebiegać ścieżka dydaktyczna wraz z wieżami obserwacyjnymi - przedłużenie już istniejącej ścieżki wytyczonej wokół akwenu. Na styku rozlewiska i Starego Miasta zostanie zlokalizowana Marina Staromiejska, która również sama w sobie będzie swoistą atrakcją turystyczną. W pobliżu mariny, od strony jeziora mogłoby powstać molo oraz wypożyczalnia łódek wiosłowych i kajaków, co ułatwi obserwację ptaków (ilość sprzętu wodnego wypuszczanego na ten akwen będzie z pewnością limitowana ze względu na ochronę przyrody). Należy zadbać o zagospodarowanie okolic ul. Weneckiej i Dąbrowskiego, gdyż będą to tereny eksplorowane turystycznie. Marina Staromiejska, kanał i promenada (ścieżka dydaktyczna) wytyczona wzdłuż kanału i brzegów jeziora w naturalny sposób zintegrują dwa obszary aktywności turystycznej: Stare Miasto i okolice rozlewiska wraz ze znajdującą się w pobliżu zabytkową wieżą ciśnień. Obecna ścieżka dydaktyczna wraz z wieżą obserwacyjną zostanie w naturalny sposób przybliżona do miasta i będzie ulubionym miejscem spacerów morążan i turystów. W przyszłości można rozważyć jeszcze większe wykorzystanie walorów przyrodniczych rozlewiska dla celów promocji turystycznej miasta np. poprzez zorganizowanie wystawy ornitologicznej w Pałacu Dohnów, czy też poprzez sprzyjanie organizacji w tym rejonie obozów naukowych i wczasów agroturystycznych dla ekologów-pasjonatów.

- Stare Miasto. Można się tylko domyślić, jak bardzo sąsiedztwo przystani żeglarskiej może ożywić morąskie Stare Miasto. W pobliżu zamku, pałacu i ratusza z pewnością powstanie kilka stylowych knajpek, a cały obszar zyska nieznany obecnie, żeglarski klimat, podkreślony dodatkowo przez odpowiednie wyeksponowanie krajobrazu rozlewiska. Warto rozważyć poddanie Starego Miasta częściowej rewitalizacji, na co można zdobyć środki z funduszy unijnych lub norweskich. Można w tym względzie wykorzystać doświadczenie Elbląga, tym bardziej, że tamtejszy magistrat deklaruje gotowość udzielenia Morągowi merytorycznej pomocy w przygotowaniu i wdrożeniu takiego projektu. Jednym z najciekawszych miejsc mogą stać się okolice zachodniego odcinka zrekonstruowanych murów obronnych (między Pałacem Dohnów a ul. Mickiewicza), wzdłuż których będzie przebiegać kanał i promenada. Ze względu na to, że obszar ten stanie się swoistą żeglarską wizytówką miasta, uwidacznianą w ogólnopolskich albumach i przewodnikach żeglarskich, do stworzenia ciekawej i spójnej koncepcji architektonicznej tego miejsca należy przywiązać ogromną wagę. Kanał w miejscu średniowiecznej fosy oraz rekonstrukcja murów obronnych będą istotnym krokiem na rzecz odtworzenia autentyczności historycznej morąskiego Starego Miasta, otoczonego w przeszłości ze wszystkich stron wodą.

- Park Miejski (Alejki). Przeprowadzenie Kanału Morąskiego przez tereny parkowe będzie dodatkową atrakcją tego miejsca. W północnej części parku (w pobliżu ul. Warmińskiej - koło kortów tenisowych) można zlokalizować drugą przystań żeglarską. Pojawienie się w tym miejscu jachtów ułatwi wypromowanie w przyszłości jakiegoś cyklicznego festiwalu lub innej imprezy organizowanej na parkowej scenie, co może na trwale umiejscowić Morąg na festiwalowej mapie Polski.

Na obrzeżach miasta można będzie wyróżnić dwa kolejne atrakcyjne obszary dla spędzania wolnego czasu: okolice południowego brzegu jeziora Skiertąg i wylotu Kanału Morąskiego w stronę Bogaczewa (rejon ul. Przemysłowej) oraz Zatorze wraz z terenami sportowymi (stadion), hotelem i plażą. Tereny te będą w pewnym sensie kontrastować z bardziej ożywionym centrum miasta (Stare Miasto - Alejki - obie przystanie: Staromiejska i Parkowa) i będą miały bardziej spokojny, wyciszony charakter. Warto rozważyć stworzenie dodatkowej atrakcji turystycznej - punktu widokowego, poprzez usypanie np. w Jurkach lub w rejonie ogródków działkowych na Zatorzu sztucznej górki z ziemi pozyskanej do budowy kanału, rozwiązując w ten sposób problem zagospodarowania tego materiału. Górka może służyć w zimie jako stok narciarski (tak jak w Lidzbarku Warmińskim), co będzie kolejnym krokiem do wykreowania Zatorza jako liczącego się ośrodka sportowego.

Na początku wspomnieliśmy, że Kanał Morąski jest jednym z trzech tego typu projektów, które mają szansę na realizaję. Kolejne dwa - to droga wodna, łącząca jezioro Śniardwy, poprzez Ełk, z systemem Kanału Augustowskiego, a także skrót Niegocin - Śniardwy. Te projekty są obecnie dużo bardziej zaawansowane, niż Kanał Morąsk, chociaż już nedługo może się to zmienić. Czy wszystkie pieniądze pójdą na Wielkie Jeziora Mazurskie, a Pojezierze Iławskie z jego koncepcją Kanału Morąskiego zostanie z niczym - to już zależy od aktywności lokalnej społeczności, w tym internautów z rejonu Morąga, Pasłęka i Elbląga.


PS. Portal "Port Europa" zachęca do podjęcia społecznej debaty na temat Kanału Morąskiego oraz budowy innych nowych kanałów na Warmii i Mazurach. Chętnych do wsparcia idei Kanału Morąskiego zapraszamy do kontaktu i odwiedzenia naszego portalu.


Źródło: www.porteuropa.eu
 

·
Banned
Joined
·
944 Posts
Mam prośbę :)

Wrzućcie fotki Mazur do wątku na międzynarodowym skyskraperze The LAKES OF THE WORLD.

Sam bym wrzucił ,ale nie mam żadnych fotek z Mazur:eek:hno:
 

·
Registered
Joined
·
13 Posts
Jest jeszcze nowa możliwośc dla żeglarzy szuwarowo-bagiennych. Na pd końcu J. Jeziorak wypływa Iławka. Kiedyś był tam most o prześwicie siedzącego psa ale teraz będzie most o prześwicie na kabinówkę. A dalej to marzenia. Przed jazem na Iławce jest ujście kanału z J. Łabędź. Ujście to przechodzi pod dnem Iławki kolektorem i ma wyjscie za jazem. Gdyby tak ktoś zrobił śluzę na kanał do Łabędzia (spadek ok. 1,5 m w zależności od stanu wody) i jeden most na drodze z Kamienia do Nowej Wsi i oczywiście pobagrowac kanał to szlak Kanału Elbląskiego wzbogacił by się o jeszcze jedno jezioro. Koszt byłby niewielki bo warunki hydro są bardzo sprzyjające.
 
1 - 20 of 41 Posts
Top